0267/41/2008 22 września 2008 28 września 2008

o obowiązujących zmianach w kodeksie drogowym; o przewozach osób po nowemu – każdy przewóz będzie licencjonowany; Narodowy Program Budowy Dróg Lokalnych – ogłoszony; o niezgodnych z prawem zapisach w umowie z osk; o interesującej propozycji lekcji bezpiecznej jazdy; o zabitych na drogach; o laserowym radarze i bezużytecznych antyradarach; konferencja podsumowująca – „Rowerem bezpiecznie do celu”; Karta rowerowa – moje pierwsze prawo jazdy; o tym jak brak znaków drogowych spowodował spadek liczby wypadków; o wpisie do dowodu rejestracyjnego L-ki; o błędach przy wyprzedzaniu; o odliczeniu podatku VAT od kupna samochodu; o tablicach rejestracyjnych z czerwonym i żółtym paskiem; o wspólnym seminarium instruktorów i egzaminatorów; konkurs Ministerstwa Infrastruktury; o hitowym kalendarzu dla każdego instruktora na 2009 rok; o...

News tygodnia

Ich warto naśladować: lekcja bezpiecznej jazdy
28 września 2008 | 0

Firma "Mar-Pol" Mirosław Marach Ośrodek Szkolenia Kierowców z Malborka obok działalności zawodowej organizuje bezpłatne pokazy techniki jazdy (pomysłodawca jest malborskim przedsiębiorcą, który oprócz tego, że zajmuje się nauką jazdy, prowadzi też pomoc drogową). Imprezy prowadzą wspólnie z Komendą Powiatową Policji w Malborku. Adresowane są do młodzieży dla szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Cel jest jeden - wybić z głów jazdę po pijanemu i brawurę.

Pierwszy pokaz miał miejsce w czerwcu br. Część "teoretyczna" odbyła się w pomieszczeniach Komendy Powiatowej Policji, natomiast cześć "praktyczna" na placu alarmowym miejscowej jednostki wojskowej. Tym razem w pokazie uczestniczyli przedstawiciele starostwa, urzędu miasta i dyrektorzy i nauczyciele szkół. Realizowanym celem była prezentacja jak w interesującej formie i jakie treści powinny być przekazane młodzieży jako ostrzeżenia przed tragicznym końcem jazdy pod wpływem alkoholu lub z nadmierną prędkością. Pokaz został przyjęty z wielkim entuzjazmem. Szkoły miały czas do zaplanowania pokazów w przyszłym roku szkolnym. W nowym roku szkolnym “Mar-Pol” już rozpoczął pokazy w szkołach: 13.06.2008 ZSP Nr 3 w Malborku; 19.09.2008 ZSP nr 5 w Nowym Stawie; 10.09.2008 ZSP Nr1 w Malborku.

ccaa05eb060fe6d549c43b08155a84b78bf47c24 (297-19)

bf773fdfa8ca733044abb05a03468cd07f6cad05 (297-20)

Przykładowy pokaz obejmuje dwie części:

I. "Teoretyczną":

 - prezentację dwóch filmów (pierwszy przedstawia jak zachowuje się kierowca pod wpływem alkoholu, drugi pokazuje skutki jazdy pod wpływem alkoholu i z nadmierną prędkością). Oglądający informowani są okonsekwencjach prawnych takich czynów;

- dyskusja kończy tę część.

II. "Praktyczną":

- jazda samochodem z zamontowanymi trolejami - poślizgi pojazdu;

- jazda w ALKOgoglach pojazdem pomiędzy pachołkami;

- jazda komputerowym symulatorem nauki jazdy firmy EDUCAR (dla osób, które nie maja prawa jazdy). To ćwiczenie może być wykonywane ALKOgoglach.

Wszystkie ćwiczenia są wykonywane bezwzględnie pod nadzorem instruktorów. Pokaz jest bezpłatny, ośrodek szkolenia zapewnia dwa pojazdy, symulator nauki jazdy, ALKOogogle oraz obsługę czterech instruktorów. W trakcie pokazu przedstawiciele Sekcji Ruchu Drogowego KPP w Malborku, prezentują sposób badań kierowców na zawartość alkoholu w organizmie, a także jak wykonują narkotest.Szkoła zapewnia salę i plac do ćwiczeń.

> To akcja profilaktyczna dla młodzieży, która ma prawo jazdy, albo która zamierza się o nie  ubiegać - tłumaczy mł. insp. Ryszard Borkowski, komendant powiatowy policji w Malborku. - Ma uczulić młodzież pod kątem jazdy po pijanemu i w trudnych warunkach, przy nadmiernej prędkości. Pomysł polega na praktycznym sprawdzeniu swoich umiejętności w ekstremalnych okolicznościach. Temu mają służyć m.in. specjalne okulary, tzw. ALKOgogle, których używanie symuluje jazdę po wypiciu alkoholu, którego stężenie sięga 1,5 promila. Młodzi ludzie będą mogli pojeździć także specjalnie skonstruowanym samochodem, w którym w sposób kontrolowany będą mogli spróbować swoich sił podczas poślizgu. - Mamy wzrost liczby wypadków ze skutkiem śmiertelnym, w których często ginie młodzież – informuje komendant Borkowski, przekonując o zasadności lekcji bezpiecznej jazdy.

> Podczas zajęć praktycznych można się dużo nauczyć. Dlatego jeśli uda nam się doprowadzić do sytuacji, że wydarzy się choć jeden wypadek mniej, bo będzie cud - uważa Mirosław Marach, pomysłodawca akcji.

Gratulujemy pomysłu. Redakcja serwisu PRAWO DROGOWE@NEWS

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Wpis do dowodu rejestracyjnego L-ki
28 września 2008 | 1

Pytanie: Bardzo proszę o odpowiedź czy jest bezwzględna konieczność wpisu do dowodu rejestracyjnego, że pojazd jest przystosowany do NAUKI JAZDY. Czy nie wystarcza posiadanie stosownych dokumentów potwierdzających taki fakt - czyli przegląd udokumentowany, że taki to a taki pojazd jest przystosowany do prowadzenia nauki jazdy. W większości powoływany jest do interpretacji Dz. U. 133 z 22 lipca 2002 oraz Dz. U. 968 z 31 lipca 2007. Gdzie według tych lub innych źródeł ustawowych jest napisane, że jest to nakazane przez ustawodawcę. Jeśli taki zapis w tych lub innych źródłach nie występuje to według mnie powinien wystarczyć dodatkowy dokument stwierdzający fakt przystosowania pojazdu do nauki jazdy. LICZĘ NA ODPOWIEDŹ, z poważaniem CZYTELNIK.

Odpowiedź: Witam, sprawę o której Pan pisze reguluje rozporządzenie dotyczące szczegółowych czynności organów w sprawach związanych z dopuszczaniem pojazdu do ruchu oraz wzorów dokumentów w tych sprawach. Dziennik Ustaw nr 192/2003, pozycja 1878, załącznik nr 1 - Instrukcja w sprawie rejestracji pojazdów, paragraf 11, ustęp 1, pkt 30- f. Z poważaniem Marek Gawroński.

W odpowiedzi przywołaliśmy wypowiedź publikowaną już na naszych łamach - nadal aktualną. Dodamy, iż powołane rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 27 września 2003 r. w sprawie szczegółowych czynności organów w sprawach związanych z dopuszczeniem pojazdu do ruchu oraz wzorów dokumentów w tych sprawach (2003.192.1878) było kilkakrotnie zmieniane, posiada także swój tekst jednolity (2007.137.968). Obowiązującym zapisem dotyczącym pojazdów szkoleniowych jest zał. 1. Instrukcja w sprawie rejestracji pojazdów. W par. 11 ust. 2 pkt. 30f czytamy: “§ 11. 1. Dowód rejestracyjny, pozwolenie czasowe, w tym pozwolenie czasowe do wielokrotnego stosowania, wystawia się następująco:

1) czcionka wydruku danych i informacji powinna zapewniać dobrą czytelność wpisów;

2) numer rejestracyjny, numer identyfikacyjny VIN, numer nadwozia, podwozia lub ramy drukuje się z rozróżnieniem cyfry 0 (zero) i litery O poprzez przekreślenie oznaczenia cyfry 0;

3) numer rejestracyjny drukuje się z odstępem oddzielającym wyróżnik powiatu od wyróżnika pojazdu;

4) w rubrykach, których wypełnienie nie dotyczy danego pojazdu, drukuje się znaki: "- - -".

2. Dane i informacje z bazy danych drukuje się odpowiednio w poszczególnych rubrykach dowodu rejestracyjnego i pozwolenia czasowego, stosując następujące zasady: (...)

30) w rubryce "ADNOTACJE URZĘDOWE" - wpisuje się następujące skróty odpowiadające treści adnotacji: (...)

f) "L" - dotyczy pojazdów przystosowanych do nauki jazdy lub egzaminu państwowego,”.

Powołane rozporządzenie zostało wydane na podstawie art. 76 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (2005.108.908, z późn. zm. i w pełni wyczerpuje postawione zagadnienie, jest obowiązującym organy dokonujące rejestracji pojazdów i wydające dowód rejestracyjny.

Pozwolimy sobie także odesłać Pana do zbioru aktów prawnych (wraz z historią ich zmian) dotyczących rejestracji pojazdów na terenie Polski – znajdzie Pan ten zbiór w “e-PrawieDrogowym” Zagadnienie 1.3.1. “Rejestracja i oznaczanie pojazdów”.

Odpowiedzi udzielił: Marek Gawroński, v-ce prezes Polskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców

Komentuj
Błędy przy wyprzedzaniu
28 września 2008 | 4

Pytanie: Czytelnik “Gazety Lubuskiej” napisał: Przykro mi bardzo, ale gratuluję wiedzy i rzetelności dziennikarskiej w drukowaniu bzdur, od których droga nr 3 (Sulechów - Zielona Góra) ma coraz gorszą sławę. Otóż linia ciągła wyznaczająca krawędź jezdni, oznacza tylko zakaz zatrzymywania się, zarówno na jezdni, jak i na poboczu. Twórcy tego "malunku" w ten sposób usiłowali przypomnieć kierowcom, że zatrzymywanie się na drodze ekspresowej jest zabronione, zatem i przy linii przerywanej na S3 byłby (i był) takowy zakaz, natomiast przekraczanie tej linii dla ułatwienia wyprzedzania jest dozwolone. Nawet Kodeks drogowy nakłada na wyprzedzanym obowiązek ułatwienia wykonania takiego manewru, poprzez "zbliżenie się maksymalnie do prawej krawędzi jezdni, a jeśli to konieczne nawet zjazd na pobocze". Odkąd jest tam ciągła linia wyznaczająca krawędź jezdni, większość wyprzedzanych nie zjeżdża na pobocze, bo w ich mniemaniu nie wolno przekroczyć ciągłej linii. Nadto Policja niejednego kierowcę ukarała za zjazd poza jezdnię. Jeżdżę tą drogą do pracy i ułatwiam manewr wyprzedzania, lecz niestety coraz rzadziej robią to inni. Odsyłam do lektury: Art. 49 p. 1 ust. 5 Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Pozdrawiam - Krzysztof z Sulechowa

Odpowiedź redakcji “Gazety Lubuskiej”: Najgorsze w tym wszystkich jest to, iż pan Krzysztof namawia do łamania przepisów. Przekonuje, że kierowca jadący 100 km/godz., a przypomnijmy, że taka maksymalna prędkość jest dozwolona na drogach szybkiego ruchu z jedną jezdnią, ma zjechać na pobocze oddzielone ciągłą linią, by przepuścić pirata. Pędzącego np. 150 km/godz. A tak jeździ nową obwodnicą Nowej Soli wielu zmotoryzowanych. Cytowanego w liście przepisu, jakoby wyprzedzany miał obowiązek ,,zbliżenia się maksymalnie do prawej krawędzi jezdni, a jeśli to konieczne nawet zjazd na pobocze'' nie ma w Kodeksie drogowym. Został on wymyślony. W tym miejscu może warto zacytować kilka artykułów, regulujących zasady wyprzedzania. Tu dodajmy, że błędy przy wyprzedzaniu są bardzo częstymi przyczynami wypadków drogowych. Bardzo tragicznych w skutkach. Art. 16, pkt 4 brzmi: "Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni''. To oznacza, że należy jechać przy krawędzi jezdni a nie poboczem. Przypomnijmy, że jezdnia zgodnie z art. 2 to ,,część drogi przeznaczona do ruchu pojazdów...'', natomiast pobocze to - ,,część drogi przyległej do jezdni, która może być przeznaczona do ruchu pieszych lub niektórych pojazdów, postoju pojazdów, jady wierzchem lub pędzenia zwierząt''. Dodajmy, że pkt 4 dotyczy zarówno pobocza oddzielonego linią ciągłą jak też przerywaną. Warto też zacytować art. Art. 24, pkt 6, który reguluje obowiązki kierującego pojazdem wyprzedzanym: ,,Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości...'' A więc nie ma tu mowy o jakimkolwiek zjeżdżaniu na pobocze.

Gdzie wolno się zatrzymywać - I ostatni kwiatek, jakoby policjanci nie znali przepisów. Wspomniany przez czytelnika art. 49, pkt. 1, ust. 5 Kodeksu drogowego brzmi: ,,Zabrania się zatrzymywania pojazdu: na jezdni obok linii przerywanej wyznaczającej krawędź jezdni oraz na jezdni i na poboczu obok linii ciągłej, wyznaczającej krawędź jezdni.'' Przepis ten wyraźnie pokazuje, że jest spora różnica między odcinkiem nowej obwodnicy Nowej Soli, gdzie mamy ciągłą linię oraz ,,trójki'' od Raculi do Sulechowa, gdzie spotkamy zarówno linie ciągłą jak też przerywaną. W przypadku linii ciągłej nie możemy się zatrzymywać, chyba, że mamy awarię. Wtedy trzeba odpowiednio wcześniej umieścić trójkąt ostrzegawczy, a nawet włączyć światła awaryjne. W przypadku linii przerywanej możemy zjechać na pobocze, o ile chcemy ułatwić innym wyprzedzanie. Jednak zgodnie z wcześniej cytowanym pkt. 4 stała jazda poboczem jest niezgodna z przepisami. I można być za takie zachowanie także ukaranym. Pamiętajmy też, że drogami szybkiego ruchu samochody poruszają się ze znacznymi prędkościami. Dlatego trzeba zrobić wszystko, by nie pogarszać bezpieczeństwa jazdy. I najważniejsze, nie interpretujmy przepisów wedle własnego widzimisię. Tym bardziej, jeśli ich w Kodeksie drogowym nie znajdujemy.

Komentuj
Odliczenie VAT od kupna samochodu
28 września 2008 | 0

Pytanie:Odliczenie VAT z tytułu zakupu samochodu osobowego wynosi 60 proc. kwoty podatku z faktury lub kwoty podatku należnego z tytułu wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów lub kwoty podatku należnego od dostawy towarów, dla której podatnikiem jest ich nabywca - nie więcej jednak niż 6 tys. zł. Czy z tytułu nabycia samochodu ciężarowego Seat 1M Leon 1,6 rok produkcji 2002 można odliczyć cały VAT naliczony czy tylko 60 proc. tej kwoty?

Odpowiedź Izby Skarbowej w Warszawie: Zgodnie z art. 86 ust. 1 ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. nr 54, poz. 535 z późn. zm.) w zakresie, w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych, podatnikowi VAT przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego. W przypadku nabycia samochodów osobowych oraz innych pojazdów samochodowych o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony kwotę podatku naliczonego stanowi 60 proc. kwoty podatku określonej w fakturze lub kwoty podatku należnego z tytułu wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów lub kwoty podatku należnego od dostawy towarów, dla której podatnikiem jest ich nabywca - nie więcej jednak niż 6 tys. zł. Aby możliwe było pełne odliczenie VAT z tytułu zakupu auta, musi on spełniać pewne warunki ustawowe. W omawianym przypadku podatnik posiadał błędne zaświadczenie o stanie technicznym pojazdu. Sprostowane zaświadczenie potwierdzało, że samochód nie spełnia wymagań uprawniających do pełnego odliczenia VAT. W konsekwencji kwota podatku naliczonego z tytułu nabycia tego pojazdu stanowić będzie 60 proc. kwoty podatku określonej na fakturze - nie więcej jednak niż 6 tys. zł.

Decyzja w sprawie interpretacji prawa podatkowego dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z 24 kwietnia 2008 r. (nr 1401/PV-II/4407/14-49/07/EK/PV-IV).

Komentuj
Tablice rejestracyjne z czerwonym i żółtym paskiem
28 września 2008 | 0

Pytanie:Czy i jak długo można się poruszać po terenie Polski, samochodem z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi z czerwonym i żółtym paskiem.

Odpowiedź:Informuję, że w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej Nr C 68 z dnia 24 marca 2007 r. opublikowany został Komunikat Interpretacyjny Komisji w sprawie procedur rejestracji pojazdów silnikowych pochodzących z innego państwa członkowskiego, z którego wynika, że należy uznawać tymczasowe świadectwa rejestracji wydane przez inne państwa członkowskie.

Tym samym niemieckie tablice rejestracyjne z tzw. "żółtym paskiem" uprawniają do korzystania z pojazdu na terenie Rzeczypospolitej Polskiej  W TERMINIE ICH WAŻNOŚCI.  Zgodnie z pkt 4.2 komunikatu, "swobodny ruch pojazdu silnikowego posiadającego tymczasowe tablice rejestracyjne i świadectwo rejestracji może być utrudniony wyłącznie z przyczyn związanych z bezpieczeństwem ruchu, w przypadku zasadnych podejrzeń, że pojazd jest kradziony lub władze kontrolujące mają uzasadnione wątpliwości dotyczące ważności świadectwa".

Analogiczne postępowanie obowiązuje w przypadku pojazdu zarejestrowanego na niemieckich tablicach rejestracyjnych z czerwonym paskiem. Jest to następstwem między innymi tego, że po upływie terminu ważności tych tablic, pojazd taki jest wyrejestrowywany (i co za tym idzie niedopuszczony do ruchu) w kraju pochodzenia.

Poruszanie się opisanym w pytaniu pojazdem, po drogach publicznych lub w strefach zamieszkania na terytorium RP, nosi znamiona wykroczenia i może skutkować fakultatywnie: usunięciem pojazdu z drogi na koszt właściciela, nałożeniem grzywny w drodze postępowania mandatowego, zastosowaniem środków oddziaływania wychowawczego, skierowaniem wniosku o ukaranie do wydziału grodzkiego sądu rejonowego właściwego ze względu na miejsce popełnienia czynu.

 W tym zakresie opisana przez pytającego problematyka jest w głównej mierze uregulowana przez Ustawę z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (tekst jednolity Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, ze zm.) i Ustawę z dnia 24 sierpnia 2001 r. Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (Dz. U. nr 106, poz. 1148, ze zm.).

Komentuj
O rejestracji pojazdu używanego
28 września 2008 | 0

Pytanie:Pani Grażynie – Czytelniczce “Gazety Lubuskiej” odmówiono wydania dowodu rejestracyjnego. Mimo że posiada ważny przegląd, urzędnicy ze starostwa powiatowego w Zielonej Górze odesłali ją do stacji diagnostycznej. Grażyna Kwarto kupiła samochód na aukcji internetowej. 14-letnie renault 19. Z mężem poszła do starostwa powiatowego w Zielonej Górze, aby zarejestrować pojazd. - Na miejscu usłyszałam, ze to niemożliwe i że muszę pojechać na stację diagnostyczną i wrócić z dokumentem potwierdzającym sprawność auta. To jakiś absurd! Mam ważny przegląd do końca lipca przyszłego roku. Więc czego oni jeszcze ode mnie chcą?! Mimo wszystko, pani Grażyna zgłosiła się do stacji. - Tam powiedzieli mi, żebym pojechała do mechanika, bo tam fachowcy ocenią czy auto nadaje się do użytku. Odsyłali mnie jeden do drugiego. A przecież mam wszystkie potrzebne dokumenty! Sama nie wiem, co teraz zrobić - tłumaczy zdenerwowana Czytelniczka.

Odpowiedź: Redakcja “Gazety Lubuskiej” zapytała o to Marka Jaszkiewicza, naczelnika wydziału rejestracji samochodów w starostwie powiatowym. - Dowód rejestracyjny pani Grażyny będzie gotowy za kilka dni. Nie ma żadnego problemu. W tej chwili drukują go w Warszawie. Nagle okazało się, że sprawę można załatwić od razu.

My dodamy, iż stan załatwienia sprawy w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych (w tym druku dowodu rejestracyjnego) można sprawdzić drogą internetową za pośrednictwem strony www Wydziału Komunikacji w Zielonej Górze.

Komentuj
Sprzedaż miejsc parkingowych
28 września 2008 | 0

Pytanie: Podatnik zamierza sprzedawać w drodze jednej umowy przenoszącej własność lokale mieszkalne wraz z miejscem postojowym w garażu znajdującym się w tym samym budynku. Jaką stawką VAT należy opodatkować sprzedaż miejsc parkingowych usytuowanych w podpiwniczeniu budynku wielorodzinnego, w sytuacji gdy sprzedaż miejsc parkingowych dokonywana jest wraz z lokalami mieszkalnymi?

Odpowiedź Izby Skarbowej w Warszawie: Zgodnie z art. 5 ust. 1 pkt 1 ustawy o VAT opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług podlega m.in. odpłatna dostawa towarów, przy czym przez pojęcie towar rozumie się rzeczy ruchome, jak również wszelkie postacie energii, budynki i budowle lub ich części, będące przedmiotem czynności podlegających opodatkowaniu VAT, które są wymienione w klasyfikacjach wydanych na podstawie przepisów o statystyce publicznej, a także grunty. Podstawowa stawka podatku wynosi 22 proc. Ustawodawca przewidział jednak dla pewnych towarów czy usług stawki podatku w wysokościach preferencyjnych. I tak w okresie od dnia przystąpienia Polski do Unii Europejskiej do 31 grudnia 2010 r. stosuje się stawkę w wysokości 7 proc. w odniesieniu do obiektów budownictwa mieszkaniowego lub ich części, z wyłączeniem lokali użytkowych. Przez obiekt budownictwa mieszkaniowego rozumie się budynki mieszkalne rodzinne stałego zamieszkania, sklasyfikowane w Polskiej Klasyfikacji Obiektów Budowlanych: 111 - Budynki mieszkalne jednorodzinne, 112 - Budynki o dwóch mieszkaniach i wielomieszkaniowe, ex 113 - Budynki zbiorowego zamieszkania - wyłącznie: budynki kościołów i innych związków wyznaniowych, klasztory, domy zakonne, plebanie, kurie, rezydencje biskupie oraz rezydencje prezydenta RP. Zatem obniżona stawka podatku ma charakter wyjątkowy i powinna mieć zastosowanie wyłącznie do towarów wskazanych przez ustawodawcę. Intencją ustawodawcy było objęcie preferencyjną stawką wyłącznie tych obiektów budownictwa mieszkaniowego lub ich części, które spełniają funkcje mieszkaniowe (a nie użytkowe). Do właściwego opodatkowania transakcji sprzedaży niezbędne jest zatem określenie, czy dany obiekt jest obiektem mieszkalnym czy użytkowym. Miejsce postojowe w garażu podziemnym nie jest niezbędne w korzystaniu z lokalu mieszkalnego, a jego brak nie dyskwalifikuje lokalu mieszkalnego jako pomieszczenia służącego zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych społeczeństwa. Jest to wyodrębniony liniami w podziemnej części budynku mieszkalnego fragment powierzchni o konkretnej wielkości. Nie jest fizycznie wydzielony w obrębie budynku trwałymi ścianami. Sam w sobie nie stanowi więc samodzielnego lokalu w rozumieniu ustawy o własności lokali. Wyodrębnione miejsce postojowe wchodzi natomiast w skład hali garażowej, znajdującej się w tym samym obiekcie budownictwa mieszkaniowego, która jako całość stanowi pomieszczenie przynależne. W sensie funkcjonalnym służy do zaspokajania innych niż mieszkaniowe potrzeb ludzi. Jedno miejsce postojowe jest więc ułamkową częścią pomieszczenia przynależnego. Biorąc pod uwagę fakt, że sprzedaż pomieszczenia przynależnego, służącego funkcjom innym niż mieszkaniowe podlega wyłączeniu z opodatkowania stawką 7-proc., to sprzedaż jego ułamkowej części również podlega temu wyłączeniu. Zatem w przypadku sprzedaży wyodrębnionej, ułamkowej części pomieszczenia przynależnego, jakim jest miejsce postojowe w wielostanowiskowym garażu podziemnym, znajdującym się w obiektach budownictwa mieszkaniowego, ma zastosowanie stawka podatku od towarów i usług w wysokości 22 proc. Preferencyjna stawka 7-proc. dotyczy tylko dostawy obiektów budownictwa mieszkaniowego lub ich części.

Słuszność tego poglądu potwierdza również okoliczność, że wydzielonych w obrębie garażu miejsc postojowych nie można w świetle prawa polskiego zaliczyć do tzw. pomieszczeń pomocniczych lokalu mieszkalnego. Pomieszczenie użytkowe, jakim jest garaż, stanowić może pomieszczenie przynależne do lokalu mieszkalnego. Skoro zatem garaż pełni funkcje użytkowe, to funkcje takie pełni również ułamkowa część garażu w postaci miejsca postojowego. Miejsce to, będąc częścią pomieszczenia przynależnego, nie może występować jako pomieszczenie pomocnicze, tym bardziej że nie spełnia cech pomieszczenia jako takiego.

Pogląd, zgodnie z którym traktuje się sprzedaż lokalu mieszkalnego oraz miejsca parkingowego jako jeden przedmiot sprzedaży, jest być może trafny na gruncie prawa cywilnego, nie znajduje jednak żadnego uzasadnienia z punktu widzenia przepisów o podatku od towarów i usług.

Decyzja w sprawie interpretacji prawa podatkowego dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z 23 kwietnia 2008 r. (nr 1401/PV-I/4407/14-10/07/JKr).

Komentuj
Nowe w ubezpieczeniach OC
28 września 2008 | 0

Pytanie “GP”: Zakończyła prace grupa robocza ds. przeglądu prawa ubezpieczeń gospodarczych Rady Rozwoju Rynku Finansowego. Już od 2009 roku mogą zacząć obowiązywać nowe, bardziej korzystne dla klientów, zasady dotyczące OC komunikacyjnego. Nabywcy aut używanych nie pamiętają, że jeśli nie chcą korzystać z ubezpieczenia OC zbywcy pojazdu, muszą wypowiedzieć je w ciągu 30 dni. Jeśli tego nie zrobią, umowa będzie działać dalej. Muszą pamiętać też o tym, że jeśli chce się zmienić ubezpieczyciela, trzeba umowę wypowiedzieć na dzień przed upływem okresu, na jaki została zwarta.

Odpowiedź Katarzyny Przewalskiej: Członkowie Rady zgodzili się, że zasada automatyzmu nie powinna mieć zastosowania w przypadku osób kupujących auto, gdyż wtedy najczęściej dochodzi do podwójnego ubezpieczenia. W praktyce oznacza to, że po wejściu w życie tych przepisów po zakupie pojazdu umowa OC komunikacyjnego - tak jak obecnie - będzie ważna do końca okresu, na jaki została zawarta, jeśli kupujący auto nie wypowie jej w ciągu 30 dni. Jeśli będzie z niej korzystał, a nie wypowie jej w określonym czasie, to nie zawiąże się nowa umowa na kolejne 12 miesięcy. W odniesieniu do osób, które mają samochód i chcą zmienić ubezpieczyciela, ta zasada pozostanie, co oznacza, że nadal będą musiały pamiętać o wypowiedzeniu umowy na dzień przed upływem okresu, na jaki została zawarta. Do dyskusji pozostaje kwestia skrócenia terminu, w jakim sprzedający auto jest zobowiązany poinformować o tym i danych nabywcy swojego ubezpieczyciela. Obecnie to 30 dni, ale jest też propozycja, żeby ten termin skrócić do 14 dni.

Pytanie “GP”: Jeśli kupujący auto nie korzysta z polisy OC sprzedającego, to temu pierwszemu przysługuje prawo do zwrotu składki, ale tylko za każdy pełny miesiąc niewykorzystanej ochrony ubezpieczeniowej. W ubezpieczeniach dobrowolnych zwrot przysługuje za każdy dzień.

Odpowiedź Katarzyny Przewalskiej: W zakresie zwrotu składki chcemy wprowadzić takie same reguły jak przy ubezpieczeniach dobrowolnych, czyli zwrotu składki za każdy dzień niewykorzystanej ochrony. Obecnie jeśli ktoś sprzeda auto 1 października, to zwrot składki dostanie dopiero, licząc od początku listopada do końca okresu trwania umowy. Bez zmian zostanie zasada, że zwrot składki nie będzie przysługiwał, jeśli klient miał szkodę w okresie ubezpieczenia.

Pytanie “GP”: Wątpliwości budzi interpretacja tego, co uznajemy za dzień przed upływem okresu, na jaki została zawarta umowa, czyli termin, w którym można wypowiedzieć OC komunikacyjne. Dodatkowo niektóre towarzystwa uznają za skuteczne dostarczenie wypowiedzenia agentowi, a inne nie. Różna jest też praktyka przy wypowiedzeniach na piśmie: w jednych towarzystwach decyduje data stempla pocztowego, w innych dotarcia do adresata.

Odpowiedź Katarzyny Przewalskiej: W przypadku gdy umowa jest zawarta, np. do 31 grudnia danego roku, to okres, na jaki została zawarta, kończy się 31 grudnia o północy. Skuteczny termin powiadomienia zakładu ubezpieczeń o wypowiedzeniu tej umowy upływa więc 30 grudnia o północy. Grupa robocza uznała, że należy doprecyzować zapisy dotyczące tego, jak liczyć okres ochrony w umowach OC. Stosując art. 112 k.c., trzeba by umowę OC zawierać np. od 23 września 2008 r. do 23 września 2009 r. Znacznie lepsze jest rozwiązanie, zgodne z obecną praktyką rynkową, w którym będzie to okres np. od 23 września 2008 do 22 września 2009 r. Zapobiega to przesuwaniu się okresu ubezpieczenia przy odnowieniach polisy, bo przy stosowaniu kodeksowej zasady kolejna umowa musiałaby być zawierania od 24 września 2009, a jeszcze następna od 25 września 2010 r. Nowością będzie wyraźne zapisanie, że oświadczenie o wypowiedzeniu umowy ubezpieczenia złożone agentowi danego towarzystwa będzie uważane za złożone zakładowi ubezpieczeń. To istotna zmiana, która ułatwi terminowe wypowiadanie umów OC. Zrezygnowaliśmy z pomysłu wprowadzenia zasady tzw. stempla pocztowego, która przewiduje, że wypowiedzenie umowy wysłane pocztą jest uznawane za dostarczone z dniem jego nadania na poczcie.

Pytanie “GP”: Wątpliwości budzi kwestia wymogu pisemnego składania oświadczeń i doręczania ich listem poleconym, co utrudnia rozwój ubezpieczeń direct. Dodatkowo zgodnie z przepisami ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów można umowy zawarte przez telefon i internet wypowiadać w ciągu 30 dni od zawarcia, a takiej możliwości nie ma w umowach zawartych u agentów.

Odpowiedź Katarzyny Przewalskiej: Uznaliśmy, że należy odejść od wyłącznej zasady pisemnego składania oświadczeń i doręczania ich listem poleconym. Nowe regulacje powinny dopuszczać możliwość wykorzystywania elektronicznych środków porozumiewania się na odległość przy zawieraniu i wykonywaniu umów w ten sposób, że np. rejestrowana rozmowa telefoniczna czy e-mail byłyby traktowane na równi z dokumentem na piśmie. Do wyjaśnienia pozostaje kwestia możliwości wypowiedzenia umowy OC komunikacyjnego zawartej przez internet lub telefon w ciągu 30 dni od zawarcia. Na razie widzimy taką możliwość, uznając prymat ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów nad ustawą o ubezpieczeniach obowiązkowych, która takiej możliwości nie daje. Przeprowadzone zostaną dodatkowe konsultacje w tej kwestii z Komisją Europejską i Komitetem Europejskich Nadzorów Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych, jak w innych krajach rozwiązano kolizję tych dwóch aktów prawnych, i na tej podstawie wypracujemy rozwiązanie.

Odpowiedzi udzieliła: Katarzyna Przewalska, zastępca dyrektora w departamencie instytucji finansowych Ministerstwa Finansów

Komentuj
Przewóz dziecka na podstawce?
28 września 2008 | 0

Pytanie:Czy mogę przewozić swoje dziecko na podstawce?

Odpowiedź: Informuję, że poruszone zagadnienie, dotyczące obowiązku korzystania z pasów bezpieczeństwa oraz przewożenia dzieci jest uregulowane przez Ustawę z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (tekst jednolity Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, ze zm.).

Zawarte tam przepisy stanowią:

art. 39 ust. 1: “Kierujący pojazdem samochodowym oraz osoba przewożona takim pojazdem wyposażonym w pasy bezpieczeństwa są obowiązani korzystać z tych pasów podczas jazdy, z zastrzeżeniem ust. 3”,

art. 39 ust. 3: “W pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku do 12 lat, nieprzekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz właściwym warunkom technicznym”,

ust. 4: “Przepis ust. 3 nie dotyczy przewozu dziecka taksówką osobową, pojazdem pogotowia ratunkowego lub Policji”.

art. 63 ust. 1: “Przewóz osób może odbywać się tylko pojazdem do tego przeznaczonym lub przystosowanym. Liczba przewożonych osób nie może przekraczać liczby miejsc określonych w dowodzie rejestracyjnym (...)

art. 45 ust. 2 Kierującemu pojazdem ZABRANIA SIĘ:

pkt 3: “przewożenia pasażera w sposób niezgodny z art. 39, 40 (dot. motocykli i motorowerów) lub 63 ust. 1,

pkt 4: “przewożenia w foteliku ochronnym dziecka siedzącego tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu pojazdu samochodowego wyposażonego w poduszkę powietrzną dla pasażera;

pkt. 5: “przewożenia, poza specjalnym fotelikiem ochronnym, dziecka w wieku do 12 lat NA PRZEDNIM SIEDZENIU pojazdu samochodowego”.

Z powyższych regulacji wynika wprost, że bezwzględny NAKAZ stosowania FOTELIKA ochronnego podczas przewozu dziecka w wieku do 12 roku życia dotyczy sytuacji, w których dziecko przewożone jest na przednim siedzeniu pojazdu.

Odpowiadając zatem na postawione pytanie stwierdzić należy, że można zgodnie z prawem przewozić dzieci na innym niż fotelik urządzeniu odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz właściwym warunkom technicznym, czy też jak to zostało określone w pytaniu “podstawce”, POD WARUNKIEM, ŻE DZIECI NIE ZOSTANĄ ULOKOWANE NA PRZEDNIM SIEDZENIU POJAZDU.

Komentuj

Legislacja

Niezgodne z prawem zapisy w umowie z osk
28 września 2008 | 2

Szkoła nauki jazdy powinna usunąć z umowy z kandydatem na kierowcę przepisy sprzeczne z prawami Klientów lub dla nich niekorzystne – radzi i apeluje “Gazeta Prawna”. Gazeta przeanalizowała regulamin, który określa prawa i obowiązki uczestników kursów szkoły z Gostynina. Analizując regulamin eksperci natknęli się na jego par. 5 pkt 7. Jego zdanie pierwsze stanowi, że minimalna liczba zajęć praktycznych może być zwiększona na wniosek instruktora prowadzącego szkolenie. Ten paragraf regulaminu narusza art. 3853 pkt 10 kodeksu cywilnego - czytamy. Zgodnie z tym przepisem niedozwolonym postanowieniem umownym jest takie, które uprawnia kontrahenta konsumenta do jednostronnej zmiany umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w umowie. W omawianym paragrafie to instruktor sam decyduje o tym, czy zwiększyć liczbę zajęć praktycznych, a więc arbitralnie zmienia umowę. Uczestnik nie jest pytany nawet o zdanie, czy wyraża na to zgodę. Tymczasem szkoła nauki jazdy powinna wykonać swoje zobowiązanie zgodnie z jego treścią i w sposób odpowiadający jego celowi społeczno-gospodarczemu, czyli zgodnie z treścią zawartej umowy. Taki obowiązek nakłada na nią przepis art. 354 k.c. Należy również dodać, że dobre obyczaje w obrocie gospodarczym wymagają, aby dochowywać przyjętych na siebie zobowiązań. W związku z tym zmiana warunków umowy powinna następować za zgodą wszystkich jej stron, po wystąpieniu okoliczności obiektywnych uzasadniających konieczność jej modyfikacji. Niepokój redakcji wzbudziła także dalsza część omawianego paragrafu, która brzmi: Uczestnik kursu ma prawo do wniesienia zażalenia na decyzję instruktora prowadzącego z tytułu zwiększenia minimalnej ilości zajęć praktycznych. Zażalenia rozpatrywane są przez właściciela posiadającego uprawnienia instruktora, a w innym przypadku przez kierownika ośrodka. Rozstrzygnięcia są ostateczne. W przypadku niegodzenia się uczestnika kursu z decyzją, ma on prawo do zakończenia szkolenia i zmiany ośrodka. Ten fragment par. 5 pkt 7 regulaminu należy uznać za niedozwolone postanowienie umowne, o którym mowa w art. 3853 pkt 23. Stanowi on bowiem, że takimi postanowieniami są zapisy w umowie lub regulaminie, które poddają sprawę pod rozstrzygnięcie innego organu niż sąd powszechny.

Kolejnym zapisem w omawianym regulaminie, który wzbudził podejrzenia ekspertów “Gazety Prawnej”, jest par. 9 pkt 4. Stanowi on, że w przypadku zmiany opłat za szkolenie w trakcie trwania kursu uczestnik kursu zobowiązuje się do zapłaty różnicy wynikającej z nowej ceny. Różnicę tę wylicza się proporcjonalnie w stosunku do wykorzystanych jazd szkoleniowych. Niezgodny z prawem jest nie sam fakt zmiany opłat, ale brak informacji dla uczestnika kursu, że w związku z ich podniesieniem może zrezygnować z dalszej nauki w danej szkole. Jak bowiem stanowi art. 3853 pkt 20 k.c., za niedozwolone uważa się takie postanowienia, które przewidują uprawnienie kontrahenta konsumenta do określenia lub podwyższenia ceny lub wynagrodzenia po zawarciu umowy, bez przyznania konsumentowi prawa odstąpienia od umowy.

Niepokój wzbudza także pkt 6 par. 10 regulaminu. Zgodnie z jego treścią w sprawach dotyczących programu i prowadzenia szkolenia nie ujętych w regulaminie mają zastosowanie odpowiednie przepisy ustawy i rozporządzeń dotyczących szkolenia i egzaminowania. W pozostałych sprawach decyduje właściciel ośrodka. Ten paragraf regulaminu przyznaje nadmierne uprawnienia dla właściciela ośrodka. Na jego podstawie bowiem to właśnie on ma prawo do oceny zdarzeń mających wpływ na realizację przysługujących konsumentom uprawnień i ciążących na nim obowiązków. Tymczasem w świetle art. 3853 pkt 9 k.c. za niedozwolone uważa się takie postanowienia umowne, które przyznają kontrahentowi konsumenta uprawnienia do dokonywania wiążącej interpretacji umowy.

Znana ze swojej rzetelności dziennikarskiej gazeta publikuje stanowisko Szkoły Nauki Jazdy Jerzy Michalak z Gostynina, które przekazał im Jerzy Bogdan Michalak:

- Nie mogę się zgodzić, że par. 5 pkt 7 można uznać za klauzulę abuzywną. Poddając dokładnej interpretacji zakwestionowane postanowienie autorka pominęła, iż wynikają one wprost z norm prawa stanowionego na podstawie art. 92 konstytucji, tj. par. 2 oraz par. 3 ust. 1, 3 załącznika nr 3 w zw. z par. 5 ust. 1 pkt 1 i ust. 2 pkt 1, w zw. par. 15 ust. 1 rozporządzenia ministra infrastruktury z 27 października 2005 r. w sprawie szkolenia, egzaminowania (Dz. U. nr 217, poz. 1834 z późn. zm.). Nie jest bowiem dopuszczalne kwalifikowanie jako wzorca umowy norm prawnych zawartych w rozporządzeniach kompetentnych organów państwowych. Par. 5 pkt 7 regulaminu wynika wprost z norm zawartych w cyt. rozporządzeniu. - Par. 9 pkt 5 należy traktować jako wyjątek od zasady pacta sunt servanda, a mianowicie jako rebus sic stantibus w sytuacji, gdyby spełnienie świadczenia groziłoby rażącą stratą w postaci utraty zysków lub poniesieniem dodatkowych kosztów. Przyznaję, iż w przypadku par. 10 pkt 6 wątpliwość budzić może postanowienie o jednostronnej decyzji właściciela ośrodka bez udziału osoby szkolonej, ale mogę zapewnić, iż w aspekcie praktycznym zapis ten nigdy nie był stosowany, jak zresztą i pozostałe kwestionowane postanowienia, które zawsze podlegały indywidualnym uzgodnieniom. W naszej firmie w dowolnym czasie zawsze można odstąpić od umowy - dodaje przedstawiciel firmy.

O P I N I E

Waldemar Jurasz, Delegatura UOKiK w Krakowie: Analizując umowy o przeprowadzenie kursu szkolenia kierowców można natknąć się na postanowienia, na podstawie których rezygnacja konsumenta z umowy obarczona jest konsekwencjami finansowymi. Ośrodki szkolenia kierowców zobowiązują swoich klientów do zapłaty należności za niewykonaną usługę lub też ograniczają możliwości zwrotu wynagrodzenia za część niezrealizowanego świadczenia. Zdarzają się zapisy obciążające kursantów obowiązkiem zapłaty rażąco wygórowanego odstępnego. W przypadku rezygnacji konsumenta z uczestnictwa w kursie szkolenia kierowców, jego organizator jest zobowiązany do zwrotu klientowi wpłaconych przez niego pieniędzy. Szkole nauki jazdy przysługuje prawo potrącenia albo żądania zapłaty poniesionych przez nią kosztów związanych ze zorganizowaniem kursu, w części przypadającej na rezygnującego klienta.

Artur Syrowy, prawnik z Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych Krystian Ślązak, Arkadiusz Robert Zapiór i Partnerzy: Przedsiębiorcy prowadzący ośrodki szkolenia kierowców w umowach zawieranych z konsumentami stosują najczęściej wzorce umowne. Tak więc przyszli kursanci nie mają faktycznie żadnego wpływu na treść zawieranej umowy. Wzorce te niejednokrotnie zawierają klauzule umowne, które prowadzą do naruszenia zasady ekwiwalentności świadczeń umowy wzajemnej. Naruszają interesy słabszej strony kontraktu. Największy sprzeciw budzić muszą uregulowania zgodnie, z którymi przerwanie nauki nie zwalnia od obowiązku wniesienia pełnej opłaty za kurs. To samo odnosi się do odmowy zwrotu uiszczonej opłaty w przypadku wypowiedzenia lub odstąpienia od umowy. Uznać należy, że wynagrodzenie przedsiębiorcy powinno być adekwatne do poniesionych przez niego kosztów.

Komentuj
Narodowy Program Budowy Dróg Lokalnych - ogłoszony
26 września 2008 | 0

W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Wicepremier, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Grzegorz Schetyna zaprezentował dziennikarzom rządowy program budowy dróg lokalnych. W spotkaniu wzięli udział także Minister Infrastruktury Cezary Grabarczyk oraz pełniący obowiązki Dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad - Lech Witecki. - Mamy nadzieję, że nastąpi przełom w budowie dróg lokalnych. Otwieramy się na samorządy, mamy nowy pomysł na szybką poprawę stanu dróg lokalnych w Polsce – powiedział m.in. Wicepremier Grzegorz Schetyna - mówiąc o założeniach programu. Narodowy Program Budowy Dróg Lokalnych ma trwać trzy lata, od 2009 r. do 2011 r. Każdego roku z budżetu państwa na budowy dróg lokalnych rząd przeznaczy ok. miliarda złotych. Inwestycje będą realizowane w systemie projektów finansowanych w połowie przez rząd, a w połowie przez beneficjentów składających projekty - samorządy. Wicepremier Schetyna przedstawił zasady funkcjonowania programu, mówiąc o współpracy wojewodów, marszałków województw i przedstawicieli regionalnych Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Wicepremier dodał, że program ma trwać od 2009 do 2011 roku. - Chcemy, by w każdym roku, z budżetu państwa, żebyśmy przekazywali 1 mld zł na projekty dofinansowania dróg powiatowych i gminnych. Chcemy to robić razem z samorządami, w porozumieniu z Ministrem Spraw Wewnętrznych, Ministrem Infrastruktury, a także Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad - powiedział Wicepremier. -Mówimy o tym, żeby w październiku przyjąć uchwałę Rady Ministrów, a później rozporządzenie, które opisze jak procedura będzie wyglądać - dodał Grzegorz Schetyna

- W każdym województwie już w listopadzie powstaną specjalne zespoły, które oceniać będą projekty zgłaszane przez samorządy. Do końca grudnia zostaną ocenione projekty, tak by do końca lutego rozstrzygnąć procedury przetargowe i ruszyć z budową od 1 marca – powiedział m.in. szef MSWiA - To jest projekt marzec - listopad, chcemy do końca listopada zakończyć wszystkie prace budowlane, by w grudniu ruszyć z kolejną oceną wniosków na kolejny rok. Rząd planuje budowę ok. 2000 dróg gminnych lub 1000 km dróg powiatowych, a w każdym województwie ok. 80 km nowych dróg - zapewnił Grzegorz Schetyna. Minister Cezary Grabarczyk poinformował, że Narodowy Program Budowy Dróg Lokalnych będzie zintegrowany z rządowym programem budowy dróg krajowych. Nowowybudowane i zmodernizowane drogi lokalne, autostrady, drogi ekspresowe, stworzą system, który  poprawi polską infrastrukturę przed Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej w 2012 r.

- Ten rząd jest pierwszym, który traktuje budowę infrastruktury w Polsce nie jako zadanie jednego ministerstwa ale wspólną sprawę samorządów i państwa - powiedział m.in. Minister Cezary Grabarczyk - oceniając Program jako platformę współpracy samorządów i regionalnej administracji rządowej. Pierwszy rok funkcjonowania Narodowego Programu Budowy Dróg Lokalnych będzie testem zdolności administracji lokalnej, która aby napisać dobry projekt będzie musiała tworzyć koalicje samorządowe. Obaj ministrowie są jednak przekonani, że samorząd sprosta nowemu zadaniu, bowiem doświadczenia w realizacji projektów i pozyskiwania środków na ich realizację są w “Polsce Samorządowej” ogromne. - Samorządy doskonale wiedzą jak pozyskiwać pieniądze i jak je właściwie wydawać - dodał na zakończenie szef MSWiA. Narodowy Program Budowy Dróg Lokalnych to wieloletni projekt mający na celu wsparcie samorządów terytorialnych w modernizacji sieci dróg, który w latach 2009-2011 ma zapewnić budowę lub przebudowę kilku tysięcy kilometrów dróg gminnych i powiatowych.

Źródłem finansowania Programu będzie rezerwa w budżecie państwa. Wysokość tej rezerwy w roku 2009 wyniesie 1 miliard złotych. Budżet państwa sfinansuje do 50% kosztów każdej zgłoszonej inwestycji. Efekty budowy dróg w ramach Programu będą monitorowane przez MSWiA, który będzie przedstawiał coroczne sprawozdania z realizacji zadań Programu. Program umożliwia samorządom: modernizację kluczowych odcinków dróg gminnych i powiatowych prowadzące do zwiększenia płynności ruchu i poprawy bezpieczeństwa; tworzenie powiązań sieci dróg samorządowych z siecią autostrad i dróg ekspresowych prowadzące do zwiększenia dostępności lokalnych ośrodków gospodarczych; poprawę koordynacji zarządzania drogami publicznymi w miastach. Dotychczas samorządy, bez wsparcia administracji rządowej, nie były w stanie poradzić sobie z narastającym problemem modernizacji dróg lokalnych. Dzięki takim inwestycjom poprawić mają się warunki życia mieszkańców oraz dostępność komunikacyjna obszarów dotychczas słabo dostępnych komunikacyjnie. Aż 338 tys. kilometrów dróg publicznych spośród 360 tys. kilometrów, zarządzanych jest przez samorządy gminne i powiatowe.

Komentuj
Obowiązują zmiany w kodeksie drogowym
25 września 2008 | 0

W życie wchodzi nowela ustawy – Prawo o ruchu drogowym. Zmiana wprowadzona została ustawą z dnia 25 lipca 2008 r. o zmianie ustawy o ochronie przeciwpożarowej oraz niektórych innych ustaw. Strażacy PSP oraz strażacy ochotnicy otrzymali uprawnienie podawania poleceń i sygnałów uczestnikowi ruchu lub innej osobie znajdującej się na drodze (oczywiście w sytuacji wykonywania przez nich czynności ratowniczych). W akcie unormowano także zasady związane z wykorzystaniem pojazdów strażackich, jako pojazdów uprzywilejowanych.

Komentuj
Każdy przewóz będzie licencjonowany
25 września 2008 | 0

Ujednolicenie zasad przewożenia osób taksówkami oraz samochodami osobowymi niebędącymi taksówkami zakłada senacki projekt nowelizacji ustawy o transporcie drogowym, przyjęty przez Senat. Głosowało 90 senatorów; 57 poprało projekt ustawy, 33 było przeciw. Według przepisów ustawy o transporcie drogowym z 2001 roku, można przewozić osoby taksówką i samochodem osobowym niebędącym taksówką. Obydwa rodzaje przewozów odbywają się pojazdami osobowymi, przy czym różne są warunki uzyskania licencji.

Licencja na taksówkę udzielana jest na określony pojazd i obszar. Natomiast w przypadku przewozów samochodami osobowymi, które nie są taksówkami, przedsiębiorca otrzymuje jedną licencję niezależnie od liczby posiadanych aut uprawniających do przewożenia ludzi na terenie kraju. Senator sprawozdawca Henryk Woźniak (PO) zaznaczył, że przedsiębiorcy, którym udzielona będzie licencja muszą spełniać wymogi "dobrej reputacji". Osoby, które będą przewozić ludzi nie mogą być ponadto skazani za przestępstwa oraz posiadają prawo jazdy od co najmniej 3 lat. W opinii wiceministra infrastruktury Tadeusza Jarmuziewicza ujednolicenie przepisów o uzyskiwaniu licencji na przewóz osób jest celowe, gdyż z punktu widzenia pasażera, jest wszystko jedno z jakiego rodzaju pojazdu korzysta. Według niego, dotychczasowe przepisy są "fikcją", gdyż limitują jedynie liczbę taksówek, ale nie ograniczają liczby osób zajmujących się przewozami ludzi. Jarmuziewicz zapewnił, że taksówki nadal będą znakowane dotychczasowym sposobem, zaś o sposobie oznakowania samochodów wykonujących przewóz osób zdecyduje minister infrastruktury w drodze rozporządzenia. Zmiany mają wejść w życie w 30 dni od ich opublikowania. Obecnie ustawa trafi do prac w Sejmie.

“Gazeta Prawna” informuje: Zgodnie z przyjętym projektem przewóz osób samochodem, który nie jest taksówką będzie licencjonowany. Obecnie licencję musi jednak posiadać właściciel firmy. Po zmianach wymóg posiadania licencji obejmie już każdego kierowcę.

8 tys. – prawie tyle taksówek jeździ po Warszawie

500 – tyle licencji na taksówki miało być wydanych w 2008 roku w Warszawie

150 – tyle licencji na taksówki miało być wydanych w 2008 roku w Poznaniu

3 tys. zł – tyle wyniesie kara dla kierowcy taksówki lub wykonującego przewóz osób bez wymaganej licencji*

*)obecnie kierowca wykonujący przewóz osób nie jest licencjonowany

Komentuj
Czy wróci kratka?
25 września 2008 | 0

“Rzeczpospolita” informuje: Przedsiębiorcy mają nadzieję na zwrot VAT od samochodów oraz paliwa do nich. Jeśli Europejski Trybunał Sprawiedliwości zakwestionuje polskie przepisy, może to kosztować budżet miliardy złotych. Przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości odbyła się rozprawa (sygn. C-414/07) dotycząca zgodności polskich przepisów ustawy o VAT z prawem UE. Na wyrok poczekamy najprawdopodobniej kilka miesięcy. Pytani przez “Rzeczpospolitą” eksperci nie mają jednak wątpliwości, iż będzie korzystny dla firm. Prawo unijne stanowi, że nowy kraj członkowski może po wejściu do UE zachować tylko te ograniczenia, które obowiązywały przed akcesją. Chodzi o tzw. klauzulę stałości. Tymczasem Polska już po wejściu do UE dwukrotnie zmieniała przepisy o VAT, dwa razy zawężając możliwość odliczenia podatku.

Komentuj
Zwolennicy i przeciwnicy centrum nadzoru nad ruchem drogowym
25 września 2008 | 0

Półtora tysiąca fotoradarów i grzywny do 5 tys. zł zamiast nowych dróg i punktów karnych. Taki prezent od 1 stycznia 2009 r. chcą sprawić kierowcom posłowie - komentuje “Gazeta Wyborcza” procedowany właśnie projekt zmian taryfikatora mandatów. W projektowanych przepisach to właściciel pojazdu, a nie kierujący pojazdem, otrzyma nakaz zapłaty w trybie administracyjnym. I na właścicielu, a nie na policji czy sądzie, spoczywa obowiązek wskazania winnego - informuje gazeta. Automatycznie ma płacić za przekroczenie prędkości, chyba że wskaże osobę, która prowadziła należący do niego pojazd. Co to znaczy "wskaże"? Zarówno właściciel, jak i kierujący jego pojazdem będą musieli złożyć pisemne oświadczenia plus kserokopie prawa jazdy. Projektuje się nowe miejsce, do którego będą trafiać (i to automatycznie) zdjęcia z fotoradarów. Policję zastąpi - znane w kilku krajach - centrum nadzoru nad ruchem drogowym. Obecnie nie ma w Polsce takiej instytucji. Czy powstanie jako organ Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji lub agenda przy Generalnej Dyrekcji Budowy Dróg Krajowych i Autostrad? Są obawy, że będzie to kolejna z wielu służb parapolicyjnych, jakie istnieją już w naszym kraju. Pytanym policjantom z drogówki nie podoba się pomysł, by do takiego centrum trafiały też zapisy z fotoradarów innych niż stacjonarne. Zwolennicy centrum zauważają, że obecnie policja jest w stanie przerobić zaledwie 5-20 proc. materiału zarejestrowanego na fotoradarach.

Komentuj
Czy będzie prawo jazdy na skutery
25 września 2008 | 1

Aby prowadzić skuter, potrzebny będzie egzamin. Nowe przepisy mają zmniejszyć liczbę wypadków – donosi “Gazeta Wrocławska”. Dziś w Polsce wystarczy mieć ukończonych osiemnaście lat, by po publicznej drodze jeździć skuterem. Jeśli maszyna ma pojemność silnika mniejszą od 50 centymetrów sześciennych, kierowca nie potrzebuje żadnego dokumentu z wyjątkiem dowodu osobistego. Za sterami małego motocykla można usiąść, mając już trzynaście lat. Wtedy konieczna jest tylko karta rowerowa. Wkrótce ma się to jednak zmienić. Rząd i Sejmowa Komisja Infrastruktury planują radykalne zaostrzenie przepisów w tej sprawie i wprowadzenie odrębnego prawa jazdy, właśnie dla jeżdżących skuterami. Osoby takie, zanim wyjadą jednośladem na drogę, musiałyby odbyć odpowiedni kurs, a potem zdać egzamin teoretyczny i praktyczny. Kierowca skutera musiałby także mieć ukończone 14 lat. Zawierający takie zapisy projekt ustawy o kierujących pojazdami w przyszłym tygodniu ma zaakceptować rząd, później trafi on pod obrady Sejmu. Pomysłodawcy tłumaczą, że decyzja taka ma ograniczyć liczbę wypadków spowodowanych przez właścicieli skuterów. W 2007 roku w całej Polsce było aż 815 takich wypadków. Zginęło w nich 36 osób, a 909 zostało rannych.

Komentuj
Komisja Europejska: obowiązek montowania świateł dziennych
24 września 2008 | 0

Komisja Europejska zaproponowała wprowadzenie od 2011 roku obowiązku montowania świateł dziennych we wszystkich nowych samochodach sprzedawanych w Unii Europejskiej. Światła takie włączają się automatycznie przy zapaleniu silnika. Dzięki temu nie trzeba używać świateł mijania, które są obowiązkowe przez cały rok w Polsce i niektórych innych krajach UE. W porównaniu ze światłami mijania, światła dzienne to oszczędność energii o 25-30 proc. "Widoczność samochodów osobowych, ciężarówek i autobusów wyposażonych w światła dzienne się zwiększy, co poprawi bezpieczeństwo na drogach. Taki rodzaj oświetlenia pozwoli zredukować liczbę ofiar śmiertelnych wypadków drogowych, zapewniając jednocześnie większą efektywność energetyczną" - powiedział komisarz ds. przemysłu Guenter Verheugen. Komisja Europejska popiera obowiązek jazdy na światłach w dzień przez cały rok, twierdząc, że zwiększa to bezpieczeństwo zarówno kierowców, jak i pieszych. Według różnych dostępnych badań, zmniejsza to liczbę wypadków w dzień o 5 do 15 proc., a wypadków z udziałem motocykli nawet o 30 proc. Według szacunków polskiego Instytutu Transportu Samochodowego w Polsce obowiązek używania świateł w dzień przez cały rok zmniejsza liczbę zabitych w wypadkach z udziałem co najmniej dwóch pojazdów o 20 proc. Od 7 lutego 2011 roku światła dzienne mają być obowiązkowo montowane w samochodach osobowych i dostawczych, półtora roku później także w ciężarówkach i autobusach. Światła dzienne różnią się od świateł mijania przeznaczonych do oświetlenia drogi; świecą wprost na nadjeżdżające pojazdy, ale słabym światłem. Wraz z zapadnięciem zmroku byłyby one przełączane na zwykłe światła automatycznie albo ręcznie. W Polsce obowiązek jazdy na światłach w dzień istnieje od kwietnia zeszłego roku. W różnym zakresie obowiązuje w kilkunastu krajach europejskich. Cały rok na wszystkich drogach kierowcy muszą jeździć na światłach m.in. w Danii, Finlandii, Szwecji, Islandii, Słowacji, a także Norwegii. Cały rok na światłach jeździ się też na obszarach niezabudowanych we Włoszech i na Węgrzech. W okresie jesienno-zimowym na wszystkich drogach obowiązek ten istnieje w Czechach i na Litwie. Ogłoszona dziś przez KE propozycja odpowiedniej dyrektywy będzie musiała zyskać akceptację Parlamentu Europejskiego i rządów krajów członkowskich.

Komentuj
Czy będzie obowiązkowa homologacja quadów
23 września 2008 | 0

Wymóg homologacji dla quadów czy motocykli żużlowych to chory pomysł - mówią eksperci. - Próbujemy znaleźć właściwy sposób na zapewnienie bezpieczeństwa - odpowiada Ministerstwo Infrastruktury. Ministerstwo nie dotrzymało słowa i nie wycofało się (choć obiecywało) z pomysłu wprowadzenia obowiązkowej homologacji na wszystkie nowe pojazdy. Nawet te, które nigdy nie pojawią się na drogach, ale mają służyć np. rozrywce czy sportom. Dotyczy to quadów, meleksów, motocykli żużlowych czy nawet wyścigówek. Po długotrwałych konsultacjach resort poprawił projekt ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu, ale kontrowersyjny przepis (art. 71) pozostawił. Mało tego, zaostrzył sankcje za jego złamanie z 50 do 100 tys. zł. - Ta sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta do końca - zapewnia “Rzeczpospolitą” Andrzej Bogdanowicz, dyrektor Departamentu Transportu Drogowego w Ministerstwie Infrastruktury. I dodaje, że trzeba znaleźć złoty środek. Chodzi o to, by zróżnicować wymogi wobec tych, którzy np. sprowadzają motocykle żużlowe na potrzeby sportowe, i tych, którzy robią to do celów handlowych i jeszcze na tym zarabiają. Ostateczna wersja projektu będzie gotowa pod koniec przyszłego tygodnia. Sama homologacja służy wyłącznie potwierdzeniu przydatności pojazdu do użytku w ruchu drogowym.

To, że ustawodawca chce objąć takim wymogiem wszystkie nowe pojazdy, oznacza, iż homologacji wymagać się będzie dla gokartów, motocykli żużlowych czy quadów, a te - jak wiadomo - nigdy jej nie dostaną. Powód? - Jak wyposażyć gokart w odpowiednie światła, błotniki, kierunkowskazy? – pyta Mariusz Krzywy, właściciel jednego z warszawskich torów gokartowych. Dodaje, że i tak nie są potrzebne, bo pojazd nigdy na drogę nie wyjedzie. Wprowadzanie takiego wymogu świadczy o niekompetencji autorów projektu. Z tą opinią nie zgadza się dyr. Bogdanowicz. - Jakoś tę sprawę trzeba załatwić. Najprawdopodobniej w grę będzie wchodziło zwolnienie z homologacji w uzasadnionych i szczegółowo zbadanych wypadkach - zapowiada.

Do opanowania podstawowych zasad jazdy quadem wystarczy kilka przejażdżek pod okiem instruktora i już możemy cieszyć się przyjemnością, rodem z amerykańskich westernów, pędząc na mechanicznym koniu XXI wieku. Quady są w stanie pokonywać bez większych problemów pochyłości o kącie do 45 stopni, radzą sobie doskonale przejeżdżając przez wodę, a przy odpowiednim przygotowaniu, pokonanie głębokości 1m, nie stanowi dla nich większego problemu. - Quady nie muszą oczywiście służyć tylko do uprawiania sportu i turystycznych szaleństw. W polskim prawie o ruchu drogowym istnieje kategoria L7e, stworzona specjalnie na potrzeby rejestrowania tych niezwykłych wszędołazów - dodaje Ireneusz Muszyński. Quady spełniające określone wymagania są rejestrowane jako pojazdy samochodowe inne, a do ich prowadzenia wystarczy prawo jazdy kategorii B. Między innymi amerykańska firma Polaris, jako jedna z nielicznych na polskim rynku, zapewnia homologację drogową, zgodną z wymagającymi standardami, gwarantując profesjonalne przygotowanie swoich modeli do poruszania się po drogach publicznych.

Komentuj
Czas pracy kierowcy w systemie równoważnym
23 września 2008 | 0

Kierowcy będą mogli pracować maksymalnie 10 godzin na dobę, jeśli nawet kilka minut z ich dniówki będzie przypadało między 21 a 7 rano. Komisja Europejska zakwestionowała polskie przepisy jako niezgodne z unijnymi. Ministerstwo Infrastruktury kończy już prace nad nowelą ustawy o czasie pracy kierowców, która ma dostosować nasze przepisy do dyrektywy 2002/2015 WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 11 marca 2002 r. w sprawie organizacji czasu pracy osób wykonujących czynności w trasie w zakresie transportu drogowego.

Zgodnie z art. 21 ustawy o czasie pracy kierowców ograniczenie dniówki do 10 godzin następuje dopiero wówczas, gdy kierowca pracuje w porze nocnej co najmniej cztery godziny. Mimo wyjaśnień resortu KE była nieugięta i zażądała zmiany polskich przepisów i dostosowanie ich do dyrektywy. Przewiduje ona, że wystarczy nawet krótkotrwała praca w porze nocnej, by dniówka kierowcy musiała być ograniczona do 10 godzin na dobę. Nowela będzie dotyczyła kierowców, którzy pracują w tzw. systemie równoważnym, gdy czas ich pracy zostaje wydłużony przez firmę do 12 godzin na dobę. Jeśli ta dniówka będzie się zaczynała przed 7 rano bądź kończyła po 21 wieczorem, pracodawca będzie teraz musiał ograniczyć ją do 10 godzin. Tak samo będzie w wypadku kierowców, którzy pracują w zwykłym systemie, czyli osiem godzin dziennie, jednak nadgodziny będą przypadały już na porę nocną (lub kierowca rozpocznie pracę przed 7 rano).

Ta zmiana nie dotyczy kierowców tirów i dużych autobusów, którzy zgodnie z art. 15 ustawy o czasie pracy kierowców nie mogą pracować dłużej niż 10 godzin na dobę.

Komentuj
Bezpieczeństwo na drogach podczas imprez masowych
23 września 2008 | 0

Rada Ministrów na swoim posiedzeniu przyjęła projekt ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Projekt zakłada wzmocnienie porządku i bezpieczeństwa publicznego podczas organizacji imprez masowych, w szczególności imprez sportowych i meczów piłki nożnej. Założono, że organizator imprezy masowej będzie odpowiadał za szkody związane z zabezpieczeniem imprezy masowej poniesione m.in. przez Policję, Żandarmerię Wojskową czy straż miejską. Rozszerzono uprawnienia służb porządkowych organizatora o możliwość stosowania miotaczy gazu i kajdanek. Doprecyzowano definicję liczby miejsc udostępnionych publiczności przez organizatora imprezy masowej oraz uzupełniono definicję terenu imprezy masowej o liczbowy przelicznik określający wymaganą powierzchnię dla jednej osoby – 0,5 m2.

Komentuj
Uchwalone i projektowane zmiany w prawie drogowym
22 września 2008 | 0

Komunikat dla subskrybentów e-PrawaDrogowego

W zbiorze aktów prawnych elektronicznePrawoDrogowe wprowadzono następujące zmiany:

- dodano rozporządzenie Ministra Środowiska zmieniające rozporządzenie w sprawie wzoru rocznego sprawozdania o wysokości należnej opłaty za brak sieci zbierania pojazdów;

- dodano ustawę o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz ustawy - Prawo o notariacie;

- dodano ustawę o zmianie ustawy o ochronie przeciwpożarowej oraz niektórych innych ustaw;

- ujednolicono rozporządzenie Ministra środowiska w sprawie wzoru rocznego sprawozdania o wysokości należnej opłaty za brak sieci zbierania pojazdów;

- ujednolicono ustawę – Kodeks cywilny;

- ujednolicono ustawę – Prawo o ruchu drogowym;

- dodano projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o działach administracji rządowej;

- dodano projekt ustawy o dopuszczeniu pojazdów do ruchu;

oraz

- dodano projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym (dot.: zawodu egzaminatora).

Abonencie pobierz aktualizację – tylko kliknij

Komentuj

Statystyka

Zginęli na drogach
28 września 2008 | 0

W okresie od stycznia do  lipca 2008 roku odnotowano: 27 284 wypadków drogowych, w których

34 706 osób odniosło obrażenia ciała / 2 891 osób poniosło śmierć.

Komentuj

Przegląd prasy

Rowerem bezpiecznie do celu - konferencja podsumowująca
26 września 2008 | 0

Podsumowanie akcji

W Hotelu Łazienkowskim w Warszawie odbyła się konferencja podsumowująca akcję “Rowerem bezpiecznie do celu” oraz wręczone zostały nagrody w konkursie MSWiA i KG Policji na projekt “Miasteczka ruchu drogowego”.

W pierwszej części konferencji głos zabrali zaproszeni goście: Adam Rapacki, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Zbigniew Rapciak, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury, gen. insp. Andrzej Matejuk, Komendant Główny Policji oraz Ewa Wanda Wolak, Posłanka na Sejm RP. Akcję “Rowerem bezpiecznie do celu” podsumował insp. Jacek Zalewski, Dyrektor Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Zainaugurowano ją 1 czerwca br. na Polach Mokotowskich w Warszawie. W trakcie wakacji w całym kraju funkcjonariusze Policji prowadzili działania prewencyjne, aktywnie promując zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, przede wszystkim w odniesieniu do rowerzystów.

Chociaż statystyki są nadal przerażające, jest trochę lepiej. Od czerwca do września 2008 r. rowerzyści uczestniczyli w 1947 wypadkach, w których zginęło 116 rowerzystów, a 1755 odniosło obrażenia ciała. Jednak, w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, zanotowano mniej o 30 wypadków (-1,5 proc.), mniej zabitych - o 43 osoby (-27 proc.), natomiast więcej osób zostało rannych - o 38 (+2,2 proc.).

Poprawa bezpieczeństwa rowerzystów na drogach wiąże się z koniecznością m.in. lepszej edukacji, w tym poprawy umiejętności jazdy i znajomości przepisów ruchu drogowego. Do miejsc, w których rowerzyści zdobywają wiedzę o tym, jak bezpiecznie zachowywać się na drodze, należą miasteczka ruchu drogowego istniejące głównie przy wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego. W tym roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji promowało rozwój infrastruktury szkoleniowej, organizując ogólnopolski konkurs na projekt miasteczka ruchu drogowego.

5d2030a20cf83a0378454ffcc156b9f1d95cf4a2 (267-1)

Za stołem prezydialnym siedzą od lewej: Maciej Węsławski, znany pilot rajdowy, Zbigniew Rapciak, wiceminister w MI, gen. insp. Andrzej Matejuk, Komendant Główny Policji, Adam Rapacki, wiceminister SWiA, Ewa Wanda Wolak, posłanka RP, insp. Jacek Zalewski, dyrektor Biura Ruchu Drogowego KG Policji

d2bb6121cf0e9e0c01279d779b31b821cdba970c  (267-2)

Rozstrzygnięcie konkursu – miasteczko ruchu drogowego

Celem konkursu było uaktywnienie jednostek samorządu terytorialnego w zakresie działań w zakresie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, wybór i nagrodzenie projektów budowy lub modernizacji miasteczka ruchu drogowego, którego funkcjonowanie powinno przyczynić się do podniesienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym poprzez edukację dzieci i młodzieży podczas zajęć wychowania komunikacyjnego, a w szczególności: popularyzowanie zasad i przepisów ruchu drogowego; kształtowanie nawyków prawidłowego zachowania w ruchu drogowym w charakterze rowerzystów; stworzenie warunków dla dzieci i młodzieży do przeprowadzania egzaminów na kartę rowerową i motorowerową; popularyzowanie roweru jako środka transportu, rekreacji i sportu. Na konkurs na projekt miasteczka ruchu drogowego wpłynęły łącznie 52 projekty, z których 9 nie podlegało ocenie, w tym 5 z powodu przekroczenia terminu zgłoszenia, a 4 z powodu braku wymaganej opinii Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wszystkie wymogi formalne spełniły 43 projekty nadesłane przez jednostki samorządu terytorialnego.

18 września br., w siedzibie MSWiA, odbyło się posiedzenie Komisji Konkursowej, której głównym zadaniem był wybór najlepszych projektów i przyznanie nagród za zajęcie I, II, i III miejsca. W jej skład weszli: Podsekretarz Stanu w MSWiA, Adam Rapacki - jako przewodniczący; Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego MSWiA – Andrzej Trela; Zastępca Dyrektora Biura Ruchu Drogowego KGP - podinsp. Marcin Flieger; przedstawiciel Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego -mgr inż. Marek Wierzchowski. Członkowie Komisji, oceniając nadesłane prace, zgodnie z regulaminem konkursu, brali przede wszystkim pod uwagę: układ i organizację miasteczka ruchu drogowego; udział społeczności lokalnej i podmiotów odpowiedzialnych za realizację projektu; spodziewane efekty przedsięwzięcia.

Nagrodę w wysokości 25 tys. zł i I miejsce w konkursie uzyskało miasto Jelenia Góra. Pomysłodawcą tego projektu był Prezydenta Miasta, który pozyskał wielu partnerów. Oprócz Samorządu Miasta, Policji i WORD w Jeleniej Górze, w projekcie będą uczestniczyć, tworząc “koalicję na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym”, także inne jednostki samorządu terytorialnego powiatu jeleniogórskiego (urzędy miast i gmin), Automobilklub Karkonoski, Miejski Zarząd Dróg i Mostów, dyrekcje miejscowych szkół, Koncern Energetyczny w Jeleniej Górze, firmy transportowe. Będzie to pierwszy obiekt na tym terenie, przeznaczony dla mieszkańców miasta i powiatu Jelenia Góra.

Nagrodę w wysokości 15 tys. zł i II miejsce uzyskało miasto Iława za projekt miasteczka ruchu drogowego, które zostanie usytuowane na placu w centralnej części miasta. Miasteczko będzie ogólnodostępne dla dzieci i młodzieży szkolnej powiatu iławskiego. Będzie w nim prowadzona aktywna edukacja komunikacyjna. Po zakończeniu zajęć lekcyjnych będą mogli z niego korzystać mieszkańcy z mniejszymi dziećmi uczącymi się jeździć na rowerku.

Nagrodę w wysokości 10 tys. zł i III miejsce uzyskało miasto Kętrzyn. Projekt dotyczy oświetlenia istniejącego już miasteczka, zbudowanego przez samorząd ze środków własnych, przy wsparciu WORD w Olsztynie. Miasteczko przeznaczone jest dla dzieci z całego powiatu kętrzyńskiego. Zostało ono otwarte 1 czerwca br.

Na wniosek Komisji Konkursowej wyróżnienia oraz 5 rowerów wraz z wyposażeniem od firmy Arkus&Romet Group Sp. z o.o. otrzymały: Starostwo Powiatowe w Chełmie, Miasto i Gmina Skawina, Miasto i Gmina Skierniewice, Miasto Biała i Miasto Zamość. Podczas konferencji założenia konkursu na projekt miasteczka ruchu drogowego przedstawił Andrzej Trela, Dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego w MSWiA. Nagrody wręczył laureatom wiceminister Adam Rapacki.

 da2e12b80bd8fcddea9698d45365479a05a9b03c (267-17)

Unijny Projekt Safety NET – Krajowe Obserwatorium BRD w Polsce

Drugą część konferencji, poświęconą bezpieczeństwu w ruchu drogowym, rozpoczęła prezentacja prof. dr hab. Ryszarda Krystka z Politechniki Gdańskiej na temat “Unijny Projekt Safety NET – Krajowe Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Polsce”. O wypadkach drogowych, analizie przyczyn i skutków, sprawcach wypadków - doświadczeniach organizacji pozarządowych mówił Janusz Popiel, Prezes Stowarzyszenia “Alter Ego”. Natomiast kwestie edukacji komunikacyjnej i programy zwiększania bezpieczeństwa ruchu drogowego zaprezentowała mgr inż. Maria Dąbrowska-Loranc, Kierownik Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Instytucie Transportu Samochodowego.

ec4ef8034376ff8a4e009187e881a84d1d476486 (267-18)

Rządowy Program “Razem Bezpieczniej”

Ostatnią część konferencji poświęcono Rządowemu Programowi “Razem Bezpieczniej”. Znalazły się w niej m.in.: wystąpienie Elżbiety Rusiniak, Naczelnik Wydziału ds. Profilaktyki i Współpracy ze Społeczeństwem w Departamencie Bezpieczeństwa Publicznego MSWiA na temat: “Program “Razem Bezpieczniej – Obszar Bezpieczeństwo w Ruchu Drogowym”, a także prezentacje projektów w ramach rządowego programu “Razem bezpieczniej” - doświadczenia samorządu terytorialnego i organizacji pozarządowych na poziomie lokalnym w Kętrzynie, Rabie Wyżnej i Skawinie).

a5add8e737951a9d81a71ee8f27f833ade307359 (267-16)

W konferencji wzięli udział dyrektorzy WORD i sekretarze Wojewódzkich Rad Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

Komentuj
Brak znaków spowodował… spadek liczby wypadków
26 września 2008 | 0

Toruń to pierwsze polskie miasto, które przeprowadziło na ulicach eksperyment polegający na usunięciu części znaków drogowych. Wynik był zaskakujący: brak znaków spowodował spadek liczby wypadków. Jak pisze “Dziennik”, w niektórych miejscach stłuczek było aż o 30 procent mniej, a na najbardziej "krwawym" skrzyżowaniu nie było żadnej groźnej kolizji. Na pierwszy ogień poszły wszędobylskie "ustąp pierwszeństwa przejazdu" i "jesteś na drodze głównej", które są w Polsce według ekspertów najbardziej nadużywanymi. Skrzyżowania dróg uprzywilejowanych i podrzędnych zamieniły się w ten sposób w skrzyżowania dróg równorzędnych, na których pierwszeństwo ma pojazd nadjeżdżający z prawej strony. Kierowca musi teraz zwolnić, by upewnić się czy nie nadjeżdża inny samochód. "Szacujemy, że liczba wypadków i stłuczek spadła o około 30 proc. Jeśli już dochodzi do kraks, ich skutki są mniej tragiczne, bo samochody jeżdżą wolniej" – powiedziała “Dziennikowi” Agnieszka Kobus-Pęńsko z Zarządu Dróg Miejskich w Toruniu. Badanie i jego wyniki nie dziwią wielu specjalistów od spraw ruchu drogowego, których część uważa, że zbyt dużo znaków szkodzi. "Percepcja przeciętnego człowieka nie pozwala wówczas na zarejestrowanie wszystkich wyrażanych przez znaki sygnałów i ostrzeżeń" - powiedział gazecie ekspert od inżynierii ruchu z Politechniki Gdańskiej Lech Michalski. Według niego z tego powodu znaki albo są niedostrzegane, albo ignorowane. Czasem są wręcz przyczyną nadmiernej pewności siebie. "To tego typu myślenie: skoro jestem na drodze głównej, to mogę gnać przed siebie z zawrotną prędkością" - mówi Agnieszka Kobus-Pęńsko. Poza granicami Polski pomysł demontowania znaków nie jest niczym nowym.

Komentuj
Radar laserowy i bezużyteczne antyradary
25 września 2008 | 0

8c9159ef5e1c8db1105f60c733d8ead535c5f3d9 1764f8824b3d58a7faae1d628728b22887f5a749 (267-5-6)

Laserowy radar, który można używać przy każdej pogodzie, w deszczu i we mgle, nawet przez szybę radiowozu, a w dodatku jest odporny na upadek. Ultralyte 20-20 pozwala na pomiar nawet z odległości 1 kilometra, gdy pojazdy poruszają się jeden za drugim. Policjanci z wydziału ruchu drogowego, którzy przeszli odpowiednie szkolenie w posługiwaniu się laserowym radarem, podkreślają zalety nowego sprzętu. Ultralyte 20-20 to urządzenie wykorzystujące wiązkę lasera, a nie fale radiowe, jak dotychczas użytkowane radary. Czas pomiaru jest bardzo krótki i wynosi zaledwie 0,3 sekundy, co sprawia, że wykorzystywane przez “zapobiegliwych” kierowców, antyradary stają się bezużyteczne. Radar laserowy zasilany jest akumulatorkami lub bateriami i nie “wiąże” policjanta z radiowozem. Sprzęt można wykorzystywać w trudnych warunkach atmosferycznych, podczas deszczy lub przy mgle. Może pracować w temperaturze od -30 oC do + 60oC. Urządzenie zdolne jest wykonać pomiar nawet przez szybę radiowozu. Jego konstrukcja jest ponadto odporna na upadek. Prędkość pojazdu można sprawdzić nawet z odległości 1 km zarówno, gdy się zbliża, jak i wówczas, kiedy się oddala. Radar waży niewiele ponad 1,5 kg.

Komentuj
Bezpieczna jazda. Karta rowerowa - moje pierwsze prawo jazdy
22 września 2008 | 0

Pod takim hasłem w trzecią sobotę września br. odbyła się na Rynku Głównym w Krakowie impreza adresowana do dzieci, które marzą o zdobyciu karty rowerowej. Jej organizatorem była wciąż aktywna w upowszechnianiu bezpieczeństwa wśród najmłodszych firma McDonald’s, we współpracy z małopolską policją, harcerzami z Hufca ZHP Podgórze oraz redakcją “Polska Gazeta Krakowska”. Portal Edukacyjny Wychowania Komunikacyjnego “Bezpieczna Droga do Szkoły” był jednym z patronów medialnych.

Doskonale przygotowane zaplecze do prowadzenia sprawdzianu teoretycznego oraz specjalnie zbudowane miasteczko ruchu drogowego gwarantowało właściwe warunki do egzaminu i dobrej zabawy. Niestety, jak to bywa we wrześniu, pogoda pokrzyżowała wszystkim – i organizatorom, i uczestnikom – plany.

W Krakowie, jak niemal w całej Polsce, lało przed sobotą, lało w sobotę i w następne dni. Jednak wielu entuzjastów rowerowych podróży to nie zniechęciło. Na krakowski Rynek Główny, nawet w strugach deszczu, w towarzystwie rodziców lub opiekunów, wciąż docierali kandydaci na “certyfikowanych” rowerzystów.

Najmłodsi, pełni entuzjazmu i nadziei, przystępowali do wypełniania niełatwego testu. Niektórzy przyjechali tylko po to, by sprawdzić swoją wiedzę, bo nie mając ukończonych 10 lat, nie mogli starać się o kartę.

Było wiele radości, ale zdarzyły się też łzy rozpaczy tych, którym się nie powiodło, chociaż egzaminatorzy stworzyli naprawdę serdeczną atmosferę oraz przygotowali sporo upominków, w większości gwarantujących większe bezpieczeństwo rowerzystów na drogach. W “pakiecie” były m.in. kamizelki i opaski odblaskowe oraz inne elementy wyposażenia roweru.

0a931154cf09754b0f1672121a2ac4d54ff50ac1 (267-13)

b58d89476a345a2492b8feb64009212cb8e9891a (267-8)

b4e1b79a017556b50141f160fcc1a5082455245b (267-15)

498a8db2475ee3193ba27bf121dcf65a8d5a991c (267-14)

Miłą niespodziankę przygotowała redakcja “Gazety Krakowskiej”. Każdy szczęśliwy “zdobywca” karty rowerowej był fotografowany, często wraz z rodzicami, a w chwilę później otrzymywał specjalne wydanie gazety, w którym to jego zdjęcie było umieszczane na czołówce.

Krakowska impreza to jedno z wielu działań McDonald’s w ramach kampanii i konkursu “Bezpieczna jazda. Karta rowerowa - moje pierwsze prawo jazdy” adresowanych do klas IV szkoły podstawowej. bc

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 267
29 września 2008 | 0

Dwa razy jechał po alkoholu - Funkcjonariusze z komendy w Wołominie zatrzymali kierowcę, który mając ponad 2 promile doprowadził do wypadku. Mężczyzna ten, jeszcze tego samego dnia był kontrolowany przez inną załogę, która zatrzymała go za prowadzenie pod wpływem alkoholu. 20-letniemu Sebastianowi R. grozi teraz do 8 lat pozbawienia wolności. Po godzinie 6.00 dyżurny komendy Wołominie otrzymał zgłoszenie o wypadku drogowym do którego doszło w miejscowości Dobczyn. Na miejsce niezwłocznie udała się załoga ruchu drogowego. Po przybyciu zastała leżący w rowie samochód ford fiesta. Policjanci wezwali na miejsce zdarzenia karetkę pogotowia. Ratownicy udzielili niezbędnej pomocy medycznej pasażerowi pojazdu, którego następnie odwieźli do szpitala. Kierujący po opatrzeniu pozostał na miejscu wypadku. Gdy od kierowcy pojazdu funkcjonariusze wyczuli alkohol, poddali go badaniu, które wykazało ponad 2 promile. Po sprawdzeniu w policyjnej bazie, okazało się, że 20-letni Sebastian R. kilka godzin wcześniej w był kontrolowany przez inny patrol policji. Mężczyzna poruszał się wtedy tym samym fordem, mając w organizmie ponad 1,2 promila alkoholu. Policjanci przekazali wówczas jego pojazd innemu trzeźwemu kierującemu. Jednak przeprowadzona kontrola oraz perspektywa kary nie ostudziła zapału młodzieńca. Mężczyzna bowiem ponownie wsiadł za kierownicę swojego samochodu, zabierając ze sobą na przejażdżkę kolegę. Podróż ta niestety nie skończyła się tylko na kolejną kontrolą drogową, lecz wypadkiem. Sebastian R. odpowie teraz przed sądem za podwójne prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i spowodowanie wypadku. Grozi mu nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Zatrzymani po pościgu - Policjanci z Mysłowic zatrzymali trzech pijanych mężczyzn w wieku od 23 do 30 lat, którzy uciekali samochodem bmw przed oznakowanym radiowozem. Kierowca miał 1,7 promila alkoholu w organizmie, a jego towarzysze Podczas zatrzymania funkcjonariusze zmuszeni byli użyć broni palnej wobec agresywnego kierowcy auta, który nieoczekiwanie próbował sięgnąć ręką pod kurtkę. Teraz napastnik przebywa w policyjnym areszcie. Po wytrzeźwieniu mężczyźni wytłumaczą, w jakim celu przyjechali na Śląsk i dlaczego uciekali przed policjantami. Rano około 5.20 w Mysłowicach w rejonie hipermarketu patrol zauważył ciemne bmw. Kierowca na widok radiowozu gwałtownie przyspieszył i zaczął uciekać przejeżdżając skrzyżowanie na czerwonym świetle. Policjanci natychmiast podjęli pościg za autem. Na ul. Obrzeżne Północne kierujący uszkodził pojazd. Sytuacja ta uniemożliwiła mu dalszą ucieczkę i zmusiła do zatrzymania. Po czym sprawa potoczyła się szybko. Jak ustalili policjanci w bmw znajdowało się trzech mieszkańców z Łodzi w wieku od 23-30 lat. Kierowcą okazał się 28-latek, który miał 1,7 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna podczas kontroli był agresywny względem policjantów i nie wykonywał ich poleceń. Gdy sięgał ręką pod kurtkę funkcjonariusz oddał w jego kierunku strzał. Mężczyzna szczęśliwie został tylko draśnięty w głowę i po opatrzeniu lekarskim trafił do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu, stanie przed prokuratorem i wyjaśni swoje zachowanie. Pasażerowie w wieku 23 i 30 lat także byli pijani. W organizmie mieli odpowiednio prawie 1,5 i 1,2 promila alkoholu. Po wytrzeźwieniu mężczyźni wytłumaczą, w jakim celu przyjechali na Śląsk i dlaczego uciekali przed policjantami. Ponadto wydział kontroli komendy wojewódzkiej Policji w Katowicach zgodnie z przyjętymi zasadami sprawdzi czy użycie broni przez policjanta było zgodne z przepisami prawa. Nietrzeźwy kursant - Policjanci z Łodzi zatrzymali pijanego 19-latka. Młodzieniec okazał się kursantem, który jeździł samochodem osobowym toyota yaris po placu manewrowym na "podwójnym gazie". Miał 0,4 promila alkoholu w organizmie.  27 września około 12:00 w jednym z ośrodków nauki jazdy instruktor powiadomił Policję o tym, że prawdopodobnie jeden z kursantów może być nietrzeźwy. Po chwili na miejsce przybyli policjanci, by to sprawdzić. Jak ustalili, 19-letni łodzianin – uczestnik kursu, jeździł samochodem osobowym toyota yaris po placu manewrowym przy ul. Smutnej będąc w stanie nietrzeźwości. Badanie wykazało około 0,4 promila alkoholu w organizmie nieodpowiedzialnego kursanta. Dalsze czynności w tej sprawie prowadzi komisariat V Policji w Łodzi.

5,7 promila bez prawa jazdy - Policjanci z Proszowic w późną sobotnią noc zwrócili uwagę na seata, który zygzakiem odjechał sprzed lokalnej dyskoteki. Zatrzymany kilkaset metrów dalej kierowca nie miał przy sobie prawa jazdy. Miał za to 5,7 promila alkoholu we krwi.

Komentuj
Czy można prowadzić po jednym piwie?
28 września 2008 | 2

Jedno wypite piwo to we krwi około 0,26 promila alkoholu - przekonali się o tym uczestnicy festynu motoryzacyjnego w Chełmie. Jak? Dwóm uczestnikom festynu "Moto Deptak” organizatorzy zaproponowali piwo. - Ale najpierw musieli się zgodzić na badanie alkomatem. Zarówno przed, jak i po wypiciu alkoholu - tłumaczy Grzegorz Gorczyca, prezes Automobilklubu Chełmskiego. - W ten sposób chcieliśmy pokazać, że bzdurą jest powszechnie panujące przekonanie, że nawet po jednym piwie można prowadzić auto. Czy się udało, zapytaliśmy ochotników. Nie mieli najmniejszych wątpliwości. - Nigdy wcześniej nie byłem badany alkomatem. Ale też nie wyobrażam sobie, żeby nawet po wypiciu niewielkiej ilości alkoholu usiąść za kółkiem - mówi Michał Lipczak. - To badanie jeszcze bardziej mnie w tym utwierdziło. Mam nadzieję, że przekonali się o tym ci, którzy do tej pory w to wątpili. Zwłaszcza dlatego, że w ciągu zaledwie paru minut po wypiciu piwa miałem 0, 26 prom. Podobnego zdania jest Waldemar Litwiniuk, który też poddał się badaniu. - Jestem zawodowym kierowcą, łącznie przejechałem ponad milion kilometrów - opowiada Litwiniuk. - To dla mnie niedopuszczalne, żeby prowadzić auto nawet po kieliszku wina. Ale takie akcje są bardzo potrzebne. Ciągle jest zbyt wielu niedowiarków, zwłaszcza wśród młodych ludzi. - Mamy nadzieję, że takie przykłady przemówią, chociaż do niektórych - dodaje Gorczyca. - Ale to dopiero początek działań związanych z promowaniem trzeźwości na drogach. Już od października ruszamy z kolejną akcją.

Komentuj
Każdy ma obowiązek pomóc ofiarom wypadku
28 września 2008 | 0

32 dwuosobowe załogi z całej Polski zmierzyły się w weekend w 11. Mistrzostwach Polski Ratowników Drogowych. Zawody miały pokazać przyglądającym się ludziom, jak zachowywać się podczas wypadków – informowała “Gazeta Wyborcza Olsztyn”. Zawodnicy - najczęściej członkowie automobilklubów - musieli zmierzyć się na trasie z pięcioma zadaniami: reanimacji rannych; kolejne zadania łączyły się z pozorowanymi wypadkami. Jeden z nich był rekonstrukcją wypadku sprzed dwóch lat, do którego doszło w Toruniu, kiedy to zmęczony kierowca wjechał w grupę rowerzystów. Zainscenizowano także zderzenie samochodu ciężarowego z motocyklistą. Sędziujący lekarz i policjanci oceniali zachowanie ratowników. - Zwracali uwagę na to, czy po przyjeździe na miejsce zdarzenia dobrze ustawili samochód i zabezpieczyli miejsce wypadku, czyli włączyli światła i ustawili trójkąt ostrzegawczy, o którym większość kierowców zapomina - mówił Kozłowski. Sędziowie patrzyli też na to, w jakiej kolejności ratownicy podchodzili do uczestników wypadku, czy prawidłowo rozpoznali zagrożenie, jak szybko wezwali pomoc, jak radzili sobie z komunikacją z ofiarami wypadków. A zadanie nie było łatwe, bo ludzie albo milczeli, albo, jak np. kierowca ciężarówki, powtarzali tylko: " Ja nie chciałem tego zrobić", "Zupełnie go nie widziałem". Wszystkie zadania odbywały się na czas; wiadomo, że właśnie szybkość udzielenia pierwszej pomocy decyduje o życiu czy śmierci. Najpierw należy zabezpieczyć teren: zaparkować bezpiecznie własny samochód, ustawić trójkąt ostrzegawczy, a jeśli jest ciemno, skierować światła własnego samochodu na miejsce wypadku. Krok drugi to wezwanie pomocy. Należy poinformować o miejscu wypadku, o tym, co się wydarzyło, ile jest ofiar oraz przedstawić się. Następnie powinno się udzielić pierwszej pomocy, zaczynając od osoby najbardziej poszkodowanej.

Komentuj
Wolniej = bezpieczniej
28 września 2008 | 0

Jak poinformowała Komenda Stołeczna Policji: minionej nocy policjanci z warszawskiej drogówki przeprowadzili działania kontrolno-prewencyjne pn. “Wolniej = bezpieczniej”. Kontrolowali prędkość kierujących na stołecznych drogach. Badali także ich stan trzeźwości i reagowali na wszelkie przejawy “cwaniactwa” drogowego. Po raz pierwszy w policyjnych działaniach funkcjonariusze wykorzystali nowe laserowe mierniki prędkości. Działania kontynuowane będą dzisiejszej nocy. Jedną z najczęstszych przyczyn wypadków drogowych na stołecznych drogach jest nieprzestrzeganie dozwolonej prędkości. W wielu z nich uczestnicy zostają ranni. Niestety nieraz zdarzenia kończą się tragicznie, kierujący, pasażerowie ponoszą śmierć na miejscu zdarzenia. Z piątku na sobotę policjanci wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji przeprowadzili działania kontrolno-prewencyjne pn. “Wolniej = bezpieczniej”. W godzinach od 20.00 do 4.00 prowadzili kontrole prędkości, sprawdzali też stan trzeźwości kierujących. Zwracali uwagę, czy kierujący i pasażerowie mają zapięte pasy bezpieczeństwa, a dzieci przewożone są w odpowiednich fotelikach. W działaniach wykorzystywali fotoradary, wideorejestratory i nowy sprzęt na wyposażeniu stołecznego wydziału ruchu drogowego tj. laserowe mierniki prędkości. Te ostatnie są już standardowym wyposażeniu Policji w ponad 70 krajach. Takiego sprzętu mogą używać funkcjonariusze w różnych warunkach pogodowych, we mgle i przez szybę. Przy pomocy urządzeń można mierzyć prędkość pojazdów w ruchu z odległości nawet kilometra, z pobocza drogi, nad drogą (most, estakada) oraz z wnętrza pojazdu (np. przez szybę radiowozu). Radary te działają w oparciu o laser, a nie fale radiowe, jak tradycyjne urządzenia. To oznacza, że wszystkie antyradary stają się bezużyteczne. Ze względu na bardzo krótki czas pomiaru (zaledwie 0,3 sekundy) laserowe mierniki są nieosiągalne dla antyradarów oraz bardzo trudno namierzalne przez antylasery. Działają na baterie, można nim się posługiwać będąc daleko od radiowozu. Dużą ich zaletą jest ich dokładność oraz to, że można wykorzystywać je np. podczas wypadku – można nimi zmierzyć odległości (do samochodu, drzewa czy słupa). Podczas nocnych działań policjanci skontrolowali 190 kierujących. Wśród nich 125 przekroczyło dozwoloną prędkość, 5 popełniło wykroczenie przy zmianie pasa ruchu, a 1 ukarano za nieprzestrzeganie znaków drogowych. Łącznie policjanci wystawili 179 mandatów na kwotę 44.700 zł. Jeden z kierujących w ciągu kilku minut wpadł dwa razy w ręce Policji za nieprzestrzeganie dozwolonej prędkości.

Podczas kontroli zatrzymano także jednego nietrzeźwego kierowcę, który miał ponad 0,5 promila alkoholu we krwi i jednego kierowcę, który jechał kradzionym autem. Działania kontynuowane były w nocy z soboty na niedzielę. Skontrolowano 192 kierujących. 177 z nich przekroczyło dozwoloną prędkość, a jeden został ukarany za jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Funkcjonariusze zatrzymali też 2 pijanych kierowców, jeden z nich trafił do policyjnego aresztu. Zatrzymano 3 prawa jazdy. Łącznie nałożono 182 mandaty na kwotę ponad 40 000 złotych.

Komentuj
I jeszcze jeden tragiczny powrót z dyskoteki
27 września 2008 | 0

ef3694c3d5a47faf382d0181ef72397b35474901 (267-9)

Tragicznie zakończył się powrót młodych ludzi z dyskoteki, którzy świętowali urodziny jednego ze swoich kolegów. Pięć osób zginęło w wypadku, jaki ok.4.30 zdarzył się w Cewicach koło Lęborka. W volkswagenie golfie jechało kilkoro młodych ludzi, najprawdopodobniej 7 osób. Na drodze, nad ranem była gęsta mgła. Prawdopodobnie golf - jak podejrzewa policja - wyprzedzając inny pojazd na prostej drodze wpadł w poślizg. Samochód obróciło i tyłem uderzył w drzewo, wszyscy którzy siedzieli z tyłu zostali dosłownie zmiażdżeni. Ratownicy i policja, którzy przeprowadzali akcję ratunkową, zaszokowani są rozmiarem tej tragedii. Siła uderzenia była tak mocna, że ciała dwóch osób zostały znalezione na zewnątrz, a pozostałe trzy zmiażdżone w samochodzie. Jak informuje Daniel Pańczyszyn, z lęborskiej policji pięć osób zginęło, a dwie przebywają w szpitalu, gdzie walczą o życie.

Komentuj
Czarne punkty znikną z dróg?
27 września 2008 | 0

Miały doprowadzić do ograniczenia wypadków śmiertelnych, a okazały się niewypałem. Dziś, dziesięć lat po powstaniu na polskiej drodze pierwszego czarnego punktu, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przyznaje: program był nieskuteczny i nie będzie kontynuowany

Pomysłodawcą akcji "Uwaga na czarne punkty" był minister transportu i gospodarki morskiej Eugeniusz Morawski. W 1998 r. pierwsza tablica zawisła w podwarszawskim Błoniu. Od tej pory na wszystkich polskich drogach powstało ich 49. Najczęściej zawierają prostą informację – zakręt śmierci, zginęło tu tylu, a rannych zostało tylu i tylu. Miały wywoływać szok i odstraszać przed brawurową jazdą. Czy odstraszyły? Zdaniem naszych rozmówców zdecydowanie nie.

"W Brudnowicach pod Siewierzem po postawieniu tablicy nadal statystyki śmiertelnych wypadków rosły rocznie o dwucyfrowe liczby. Nikt z GDDKiA nie aktualizował nawet danych" - mówi DZIENNIKOWI Monika Francikowska z wydziału ruchu drogowego w Będzinie. W Falęcicach k. Białobrzegów w Świętokrzyskiem stawiano tablicę w październiku 1998 r. z informacją, że w tym miejscu w wypadkach zginęło 10 osób, a 43 były ranne. "Po 10 latach te statystyki są wielokrotnie wyższe, ale nie zostały umieszczone na tablicy" - mówi Krzysztof Skorek z kieleckiej policji.

Informacje o tym, że dane na tablicach wymagają niemal wszędzie stałego aktualizowania, potwierdzili nam nieoficjalnie urzędnicy z kilku oddziałów GDDKiA. Co oznacza ten problem? Że ludzie giną w tych miejscach tak samo, jak ginęli dotychczas. Mało tego - nie przewidziano, że reakcja ludzkiego umysłu na informację "tu zginął człowiek" nie jest całkowicie racjonalna. GDDKiA już parę lat temu zrobiła badania i wyszło jej, że tylko 10 proc. kierowców na czarnych punktach zwalnia, a 20 proc... przyspiesza. "Człowiek widzi niebezpieczeństwo, więc od niego ucieka" - mówi jeden z rozmówców DZIENNIKA.

>>>Polskie drogi budowane wbrew europejskiemu prawu. Każą rozebrać?

Na jeszcze inny efekt wskazuje psycholog transportu Andrzej Markowski. "Kierowcy, widząc czarny punkt, po prostu uważali, że ich ta statystyka śmierci nie dotyczy" - mówi. Dodaje, że zwracano na to uwagę pomysłodawcom akcji, ale uważali, że może jednak statystyki pójdą w dół.

Dziś jednak trudno znaleźć jakiegokolwiek obrońcę programu. Artur Mrugasiewicz z biura prasowego GDDKiA przyznaje, że program zostaje zarzucony. "Nie sprawdziło się założenie, że przez swą wymowę czarne punkty wstrząsną wyobraźnią kierowców i zmuszą ich do ostrożnej jazdy" - mówi.

Inny z rozmówców DZIENNIKA w GDDKiA przyznaje wprost: czarny punkt zaczęto w pewnym momencie traktować jak wymówkę. "Stawiane były głównie w miejscach, gdzie nie można było bez kosztownych inwestycji poprawić bezpieczeństwa ruchu" - mówi. A często wystarczyło zainwestować. "W Brudnowicach przebudowano zakręt z czarnym punktem na DK1. Liczba wypadków spadła" - mówi Monika Francikowska.

Komentuj
Koalicja R2RC informuje i ostrzega
26 września 2008 | 0

Zamiast zamienników części oryginalne, droższe nawet o połowę, zamiast tanich warsztatów naprawa tylko w autoryzowanych salonach - takiej wizji sprzeciwili się uczestnicy manifestacji z Koalicji na Rzecz Prawa do Naprawy - relacjonuje “Gazeta Wyborcza Wrocław”. Kilkanaście osób ubranych w białe koszulki z logo akcji i transparentami przez 1,5 godziny próbowało zwrócić uwagę wrocławian przechodzących obok Arkad Wrocławskich na sytuację rynku motoryzacyjnego w chwili wygaśnięcia unijnego rozporządzenia GVO. Zapewnia ono powszechny dostęp do szczegółowych informacji o poszczególnych modelach samochodów i częściach, jakie w nich są zamontowane. W maju 2010 roku owe rozporządzenie wygasa.
Alfred Franke, koordynator kampanii w Polsce, przekonuje, że jeśli koncerny nie udostępnią szczegółowych danych technicznych o swoich modelach, to może powstać monopol na rynku części zamiennych. Na reglamentowaniu dostępu do informacji stracą: niezależni producenci części zamiennych i specjalistycznego sprzętu serwisowego (nie będą wiedzieli, według jakich norm wyprodukować daną część lub przyrząd), niezależne warsztaty (nie będą miały precyzyjnych informacji, jak serwisować dane auto) oraz sami kierowcy, którzy w przypadku skomplikowanych napraw będą skazani na wizytę w autoryzowanych salonach i kupno części oryginalnych. Wrocławska manifestacja w obronie brawa do wolnej naprawy była drugą w kraju. Kolejne manifestacje odbędą się w Warszawie i Krakowie. Każdy może poprzeć akcję,

podpisując petycję na stronie www.r2rc.pl 

. 353a1751859b4dbed18bbdc11ce655defaaaa701 (267-3)

Komentuj
Poszukiwana płyta poślizgowa
26 września 2008 | 0

Zmieniły się zasady szkolenia kierowców autobusów. Kto na tym skorzysta w pierwszej kolejności? Firma Sobiesława Zasady – odpowiada na swoje własne pytanie “Gazeta Wyborcza Lublin”. Od 10 września obowiązuje nowe rozporządzenie, według zapisów którego kandydaci na kierowców autobusów muszą przechodzić dodatkowy kurs uprawniający do przewozu osób. Takich przepisów wymagała od nas Unia Europejska. Według rozporządzenia ośrodki szkolenia kierowców muszą mieć specjalny plac wyposażony w płytę poślizgową. Do 11 września dwa ośrodki w Polsce miały taką płytę. A raczej podpisały umowę z pierwszą firmą, która spełni warunki określone przez ministerstwo. Jest nią należąca do Grupy Sobiesława Zasady Test & Training z siedzibą w podpoznańskich Bednarach. - Mieliśmy raptem dwa miesiące na wybudowanie torów, a to zdecydowanie za krótko, bo potrzeba masę pozwoleń - mówi Maciej Kulka, członek zarządu rady patronatu ośrodków szkolenia kierowców przy Instytucie Transportu Samochodowego w Warszawie i współwłaściciel jednej z lubelskich prywatnych szkół jazdy. Firm takich jak jego w Polsce jest około tysiąca. Zapytaliśmy Ministerstwo Infrastruktury, czy rozporządzenie, wprowadzone tak szybko, że szkoły nie zdążyły się przygotować, nie faworyzuje ośrodka Sobiesława Zasady. - W żadnym wypadku - odpiera Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu. - Prace nad rozporządzeniem trwały od kilku lat - dodaje. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się – czytamy w lubelskiej gazecie, że podczas konsultacji z przedstawicielami ośrodków szkolących kierowców ministerstwo zapewniało, że zmieni rozporządzenie tak, aby dać szkołom przynajmniej dodatkowe dwa lata na dostosowanie się do nowych wymogów. Jednak tego nie zrobiło. Sprawą zainteresowała się Julia Pitera, minister ds. walki z korupcją. W tym tygodniu obiecała, że zażąda dokumentów od Ministerstwa Infrastruktury: - Chcę wiedzieć, kto w resorcie tworzył rozporządzenie. To dziwne, że skorzystał na nim jeden duży podmiot - powiedziała "Gazecie" Pitera. - Już półtora roku temu zaczęliśmy się starać o pierwsze pozwolenie na budowę specjalnego toru, mimo że nie znaliśmy jeszcze rozporządzenia - przyznaje Katarzyna Klimek. I dodaje: - Pan Zasada po prostu jeździ po świecie i stara się wprowadzać standardy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce.

Komentuj
Pojazdy specjalne bez kogutów
26 września 2008 | 0

MSWiA nie chce przyznawać straży miejskiej uprawnień pojazdów uprzywilejowanych. Wszystkie wnioski krakowskiej jednostki o pozwolenie na używanie niebieskich kogutów są odrzucane. Bitwa toczy się od dwóch lat – czytamy w krakowskiej “Gazecie Wyborczej” Włączenie niebieskiego sygnału pozwala na niestosowanie się do przepisów ruchu drogowego. Z tej możliwości korzystają karetki, policja, straż pożarna, Straż Graniczna, ABW oraz służby wojskowe. Straż miejska czy MPK muszą pisać specjalne wnioski o pozwolenia. Decyzję podejmuje MSWiA.. - Ostatnio zaostrzyła się tendencja do ograniczania liczby pojazdów uprzywilejowanych - mówi jeden z urzędników MSWiA. - Pojazd jadący na sygnale stanowi dodatkowe zagrożenie dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Strażnicy czują się dyskryminowani. Problemów z uzyskaniem pozwoleń nie ma natomiast MPK. - Inspektorzy jeżdżą do wypadków drogowych, dlatego mogą używać niebieskich świateł - tłumaczy Krzysztof Dymura z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Czy służbom miejskim potrzebne są takie same uprawnienia jak policji czy pogotowiu? - W tamtym roku użyliśmy niebieskiego sygnału 117 razy. W 40 przypadkach były to wyjazdy do rozbojów z użyciem niebezpiecznego narzędzia, w 44 przewóz osób nieprzytomnych. Reszta to wyjazdy do zabezpieczania katastrof. W każdym przypadku użycia sygnału musimy mieć zgodę dyżurnego. Kontroluje nas też policja. Nigdy nie było żadnych zastrzeżeń - tłumaczy Cieśla.

Komentuj
Jeszcze raz o sieciach drogowych
26 września 2008 | 0

Nowy sprzęt dla policji drogowej ma być sposobem na skuteczniejsze uszczelnienie zewnętrznej granicy Unii Europejskiej (jednocześnie strefy Schengen). Dlatego też wszystko funduje UE. W pierwszej kolejności sprzęt mają otrzymać funkcjonariusze na wschodniej granicy kraju. Jak zdradził nadkom. Rafał Kozłowski, szef drogówki, to podlaska policja została poproszona przez centralę o wyrażenie opinii na temat sieci. Naszym mundurowym narzędzie się bardzo spodobało. Zasada działania siatki jest prosta. Rozpina się ją w poprzek drogi między dwoma drzewami, słupami, ale mogą to być też radiowozy lub specjalne uchwyty, wchodzące w skład zestawu. Kiedy rozpędzone auto wpadnie w sieć, zaplącze się i zatrzyma. Auto pozostaje pod kontrolą, a w jego wnętrzu zostają uwięzieni przestępcy. Sieci są w stanie zatrzymać pojazd poruszający się z prędkością nawet 160 km/godz. Ich rozłożenie dwóm policjantom zajmuje około pięciu minut. Jeden z pomysłów, obecnie rozważanych, zakłada zamontowanie siatek na stałe w miejscach, gdzie najczęściej dochodzi do pogoni za przestępcami. W razie potrzeby byłyby uaktywniane automatycznie.

Komentuj
Rozładujmy korki w mieście
26 września 2008 | 1

W pięciu punktach Gdańska stoją już tablice informacyjne, promujące jazdę "na suwak" - donosi “Dziennik Bałtycki”. - Powinno się w zasadzie mówić "na zamek błyskawiczny", bo tak brzmi to po niemiecku - mówi Maciej Lisicki, wiceprezydent Gdańska, powołując się na doświadczenia naszych zachodnich sąsiadów. A chodzi o to, by kierowcy ustępowali sobie miejsca i wpuszczali przed siebie pojazdy z pasów zanikających na jezdniach wielopasmowych. W Polsce niestety tak się nie jeździ. Tablice informacyjne stanęły w tych punktach Gdańska, gdzie zdaniem władz miasta problem jest największy. Do zaleceń powinni się więc stosować kierowcy zjeżdżający z estakady na wysokości stacji Lotos przy ulicy Elbląskiej, opuszczający Rondo de La Salle w kierunku Wrzeszcza na ul. Słowackiego, jadący w kierunku centrum ulicą Jana z Kolna oraz w dwóch miejscach alei Armii Krajowej - przed skrzyżowaniami z ul. Łostowicką oraz Kartuską. Akcję promuje też billboard przed budynkiem Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Umieszczone na nim hasło "Rozładujmy korki w mieście" analizuje jednak Lisicki: - Jazda "na suwak" nie przyspieszy ruchu, ale poprawi jego płynność i skróci kolejki aut - mówi wiceprezydent.

Podobnie w Bydgoszczy. W czterech miejscach miasta ustawiono pierwsze znaki informujące o zasadzie jazdy “na suwak”. - Mam nadzieję, że dzięki nim nasi kierowcy będą jeździć kulturalniej - mówi Jan Siuda, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej. Chcemy zachęcić kierowców do większej życzliwości przy poruszaniu się po zatłoczonych ulicach naszego miasta. Mamy też nadzieję, że usprawni to ruch w miejscach przewężeń i poprawi przepustowość - wyjaśnia Siuda. Również bydgoscy policjanci życzliwie odnieśli się do nowego znaku, jednak podkreślają, że za jego nieprzestrzeganie nic nie grozi. - To znak promujący pewien styl jazdy, jej większą kulturę - zaznacza Ewa Przybylińska, rzecznik komendy miejskiej policji. - Dopóki oficjalnie nie znajdzie się w kodeksie drogowym, jest apelem o życzliwość i rozsądek kierowców - dodaje.

Komentuj
Zmiany w WORD-ach
26 września 2008 | 0

Wiesław Żyliński, dotychczasowy dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Białymstoku, złożył dymisję po tym, jak media ujawniły, że jednocześnie prowadził działalność gospodarczą. Na p.o. dyrektora powołany został Andrzej Daniszewski, także wywodzący się od ludowców. To absolwent Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku, wieloletni pracownik ODR w Szepietowie, od maja zatrudniony jako inspektor w departamencie rozwoju obszarów wiejskich urzędu marszałkowskiego.

Pracę stracił też p.o. dyrektora WORD w Suwałkach - Marian Chmielewski, który nie złożył oświadczenia majątkowego w terminie - informuje białostocka “Gazeta Wyborcza”. Jego stanowisko zajmie Marian Cichosz, w przeszłości komendant wojewódzki straży pożarnej w Suwałkach.

Komentuj
U nich więcej samochodów niż mieszkańców
25 września 2008 | 0

W Sopocie liczba zarejestrowanych samochodów przekroczyła w tym roku liczbę wszystkich mieszkańców miasta. To fenomen w skali kraju, gdzie na 1000 mieszkańców przypada obecnie około 400 aut. Dla władz miasta to zaś zarówno problem, jak i potwierdzenie sukcesu. Prawdziwy samochodowy boom rozpoczął się w Sopocie w roku 2005. Od tego czasu, w 38-tysięcznym mieście zarejestrowano aż 15 349 pojazdów. Dziś jest ich aż 41 997, czyli o blisko 3 tys. więcej niż wszystkich mieszkańców kurortu, łącznie z dziećmi oraz, stanowiącymi czwartą część populacji miasta, osobami w wieku emerytalnym. Skąd u sopocian taka miłość do motoryzacji?

- W mieście praktycznie nie ma bezrobocia, mieszkańcy Sopotu są dobrze wykształceni i przedsiębiorczy, nie dziwi więc fakt, iż stać ich na zakup tylu samochodów - mówi Wojciech Fułek, wiceprezydent Sopotu, dodając też, iż słyszał opinie, że sopocka rejestracja uchodzi, szczególnie w świecie biznesu, za prestiżową. Żeby jednak zarejestrować tu samochód, trzeba być w Sopocie zameldowanym albo, przynajmniej, posiadać zarejestrowaną tu firmę. Co ciekawe, wśród wszystkich sopockich aut te firmowe stanowią mniejszość, gdyż jest ich niespełna 7 tys. Tak duża liczba aut to jednak dla miasta także problem i nie chodzi tylko o to, iż spaliny kontrastują mocno z wizją kurortu i uzdrowiska. - Biorąc pod uwagę całe Trójmiasto, widać, że liczba samochodów ma znaczny wpływ na komfort poruszania się po mieście. Korki, brak miejsc parkingowych, wszystko to stanowi dla nas problem - mówi Paweł Orłowski, drugi z wiceprezydentów Sopotu.

Rozmowa z Krzysztofem Stachurą, socjologiem z Uniwersytetu Gdańskiego.

- 43 tys. samochodów i 38 tys. mieszkańców, nie za dużo tych aut? Co Pan o tym sądzi?

- Fakt, iż w Sopocie więcej jest aut niż mieszkańców, jest niepokojący. Na całym świecie już od lat odchodzi się od masowego używania samochodów. Zamyka się dla nich centra miast, promuje się transport miejski czy nawet jazdę rowerem, tymczasem w Sopocie, który kojarzy się raczej z miastem ludzi wykształconych i kulturalnych, wszystko wydaje się dążyć w odwrotnym kierunku. To dziwne, bo Sopot zawsze stanowił pewnego rodzaju awangardę dla całego kraju. Tak przynajmniej się kojarzy i tak jest odbierany. Wygląda jednak na to, że pęd do bogacenia się jest tu taki sam, jak w innych miastach, różnica polega jedynie na grubości portfela.

- Czemu jednak kupujemy akurat samochody, a nie inne dobra materialne? Co to oznacza?

- Samochód staje się w takim wypadku potwierdzeniem naszego statusu społecznego. Co ciekawe, zarazem jednak dochodzi również do procesu, który określa się mianem demokratyzacji luksusu. Kiedy każdy może sobie pozwolić na zakup jakiegoś towaru, to automatycznie przestaje być on towarem ekskluzywnym. Tak właśnie dzieje się dziś z samochodami.

- A może auto przestaje być dla nas narzędziem pracy, środkiem lokomocji, a staje się czymś więcej. Tylko czym?

- Być może dochodzimy do sytuacji, gdy kupuje się samochody na różne okazje. Inny do pracy, inny na wyjazd na weekend, a jeszcze inny np. dla dzieci.

Komentuj
Czego nie uczą a powinni. Jak jeździć oszczędnie
25 września 2008 | 0

Na łamach “Gazety Wyborczej” w dodatku “Wysokie obroty” opublikowano piąty odcinek cyklu “Czego nie uczą, a powinni”. Temat niezmiernie ważny, edukacja przyszłych kierowców to jednocześnie bezpieczeństwo nas i naszych najbliższych, to mniej wypadków i mniej ofiar śmiertelnych. Ciekawi jesteśmy Państwa opinii, co do zaprezentowanych propozycji, ocen, wypowiedzi zaprezentowanych w pierwszym i kolejnych artykułach cyklu. Czekamy na merytoryczny wkład do dyskusji, te wypowiedzi opublikujemy w newsie. Prześlemy je także autorowi cyklu, jak o nasz wspólny głos w tej tak ważnej dyskusji.

Artur Włodarski (“Gazeta Wyborcza”) - “Czego nie uczą, a powinni”: Lekcja piąta. Dziś o tym, jak jeździć oszczędnie. Ile pali? To najczęstsze pytanie kupujących auta. Większość zapomina, jak bardzo styl jazdy wpływa na zużycie paliwa (i zatrucie środowiska, choć tym akurat prawie nikt się w Polsce nie przejmuje). Jakim jeździsz samochodem? Nieważne. Uwierz, że to samo auto na tej samej trasie pokonywanej z tą samą prędkością może palić mniej. Dużo mniej. Wystarczy nieco inaczej obchodzić się z gazem, hamulcem i biegami. Jak? Na Zachodzie z powodzeniem funkcjonują szkoły ekodrivingu. Już po dwóch dniach ćwiczeń można osiągnąć spektakularną poprawę. Przekonaliśmy się o tym, biorąc udział w takim szkoleniu, a potem stosując zasady oszczędnej jazdy w praktyce. Wyniki? W zależności od wielkości i charakterystyki silnika (a sprawdzaliśmy na różnych, od 1,0 do 5,7 litra pojemności) uzyskiwaliśmy oszczędności sięgające nawet pięciu (!) litrów na 100 km. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że przeciętne auto przeciętnego Polaka mogłoby spokojnie spalać o 1,5-2 litra mniej. Dla przykładu nasza redakcyjna Astra II 2.0 Sport, która przez siedem lat zużywała średnio 10,3-10,8 litra, teraz na przejechanie 100 kilometrów potrzebuje ledwie 8,1-8,4 litra benzyny. Wbrew pozorom nie jest to okupione ślamazarnym tempem, muskaniem gazu i jazdą w upale bez klimatyzacji.
Podstawą jest wcześniejsza zmiana biegów. Większość kierowców zmienia bieg na wyższy przy 3-3,5 tysiącach obrotów. Tłumaczą, że wtedy silnik ma najlepszą elastyczność, że oszczędzają panewki i że niemal wszyscy tak robią. I faktycznie, 15 lat temu taki styl jazdy był polecany. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło. Współczesne silniki dużo lepiej znoszą obciążanie na niskich obrotach. Kiedy więc wciśniemy gaz przy 1500 obrotach, nie usłyszymy znanego choćby z FSO i Polonezów charakterystycznego "dzwonienia zaworów". Choć może bez entuzjazmu, to jednak auto będzie przyspieszać. Dlatego za lewarek warto sięgać o800-1000 obrotów wcześniej, niż zwykliśmy to robić: już przy 2000-2500 w przypadku silników benzynowych i1500-2000 -w przypadku wysokoprężnych. Z wyjątkiem rzecz jasna sytuacji zwiększonego zapotrzebowania na moc, gdy np. ciągniemy przyczepę, jedziemy pod górkę lub wyprzedzamy. 

Jak się obchodzimy z pedałem gazu? Rozpędzając się, możemy go wciskać nawet do trzech czwartych. Potem, by utrzymać pożądaną prędkość, wystarczy tylko nieznaczny i najlepiej stały nacisk prawej stopy. Uwaga: jazda "eko" wcale nie musi oznaczać "wolno". Jedziemy równie szybko jak inni, tylko oszczędniej. A to nie znaczy, że musimy blokować lewy pas, wlec się z prędkością ciągnika rolniczego i zmuszać innych do gwałtownych i niebezpiecznych manewrów.
Spore oszczędności, zwłaszcza podczas jazdy w mieście lub terenie pagórkowatym, daje hamowanie silnikiem. W ten sposób oszczędzamy nie tylko hamulce. Już od prawie 20 lat silniki konstruuje się tak, by po zdjęciu nogi z gazu ustawał dopływ paliwa do cylindrów. Przywracany jest dopiero wtedy, gdy obroty spadną do około 1200, a więc nieco powyżej obrotów biegu jałowego. Dlatego jest to sposób oszczędniejszy od bardziej popularnej jazdy na luzie. Jak to wygląda w praktyce? Gdy tylko widzimy, że trzeba będzie hamować, po prostu zdejmujemy nogę z gazu. Jest też wersja dla ambitnych. Jedziemy 100 km/h na szóstce. W oddali na skrzyżowaniu zapala się czerwone światło. Pomijamy piątkę (spowolniłaby auto bardzo nieznacznie) i od razu wrzucamy czwórkę, a po niej kolejne, coraz niższe biegi. Im niższy bieg, tym hamowanie będzie intensywniejsze. Uwaga: zbyt brutalne przejście z trójki na dwójkę może szarpnąć autem, a jeśli jest ślisko - nawet nim zarzucić. Powodem jest znaczna różnica przełożeń na obu biegach. Tym, co uchroni nas przed zablokowaniem napędzanych kół, jest wówczas redukcja z międzygazem, czyli nieznacznym dodaniem gazu w trakcie przechodzenia przez luz. Ponieważ trwa to tylko chwilę, nie jest w stanie zniweczyć oszczędności płynących z hamowania biegami.
Dużo prościej jest ze skrzynią automatyczną. Oczywiście, gdy ma tryb manualny, o czym świadczą symbole + i - przy dźwigni zmiany biegów. Redukcję wymuszamy wtedy, trącając lewarek w stronę minusa.
Jednak nawet najbardziej ekonomiczne wytracanie prędkości zwiększa zużycie paliwa. Po hamowaniu trzeba zwykle przyspieszyć. Dlatego nadrzędną zasadą ekodrivingu jest przewidywanie. W praktyce daje się to sprowadzić do trzech wskazówek:
- nie przyspieszaj, skoro zaraz będziesz hamował,
- hamuj wcześniej, byś nie musiał hamować ostrzej, a potem rozpędzać się z niższych prędkości, oraz
- wyprzedzaj z marszu (szczegóły w pierwszym odcinku cyklu).
Chodzi o to, by jak najdłużej jechać ze stałą prędkością. Żeby utrzymać rozpędzone auto w ruchu, potrzeba znacznie mniej mocy (a więc i mniej paliwa), niż żeby je rozpędzić. Kto ma komputer pokładowy, wie, że ten sam silnik potrafi zużywać pięć, ale równie dobrze i 25 litrów benzyny czy ropy (np. podczas ostrego ruszania ze świateł). By spalanie naszego auta było bliższe tej pierwszej wartości, trzeba dalej patrzeć, więcej widzieć i wcześniej reagować. A wtedy zobaczymy, jak wiele jest sytuacji, w których hamowanie da się zastąpić zdjęciem nogi z gazu. Pamiętajmy - im gorzej przewidujemy - tym częściej hamujemy, tym więcej marnujemy paliwa. Prócz rachunków na stacji to właśnie światła stopu są najbardziej miarodajnym wskaźnikiem tego, jak rozsądnie i oszczędnie potrafimy jeździć. Im rzadziej się palą - tym lepiej.
Kompendium oszczędnej jazdy
1. Unikaj zbędnych przyspieszeń i hamowań.
2. Jedź na NAJWYŻSZYM możliwym biegu na najniższych możliwych obrotach.
3. Włączaj wyższy bieg najpóźniej po osiągnięciu 2500 obr./min (benz.) lub 2000 obr./min (diesel).
4. Przyspieszaj, jeśli warunki ruchu na to pozwalają, dynamicznie, wciskając pedał gazu do 3/4 głębokości.
5. Nie jedź na luzie, tocz się na biegu (dojeżdżając np. do skrzyżowania).
6. Dbaj o właściwe ciśnienie w oponach.
7. Jeźdź z zamkniętymi szybami.
8. Zdejmij bagażnik dachowy, gdy go nie używasz.
9. Uruchamiaj silnik bez dodawania gazu.

10. Ruszaj od razu, NIE ROZGRZEWAJ SAMOCHODU na postoju.
11. Gaś silnik, jeśli sądzisz, że postoisz DŁUŻEJ NIŻ 30 SEKUND.
12. Unikaj zbędnego obciążenia auta - usuń niepotrzebne bagaże.
13. Unikaj jazdy na dystansie mniejszym niż 4 km.
14. W miarę możliwości parkuj tyłem, a nie przodem.
15. Jeśli tuningujesz swoje auto, nie przesadzaj ze spojlerami i szerokością opon.

Komentuj
Happening na drodze
24 września 2008 | 0

Czarne worki, w jakich transportowane są zwłoki ofiar wypadków oraz "zegary śmierci" - tablice z ponurą statystyką wypadków na polskich drogach - pojawiły się na drodze krajowej nr 1 w Poczesnej pod Częstochową. To część akcji społecznej "Drogi Zaufania - bezpiecznych osiem". Happening, mający skłonić kierowców do rozważnej jazdy, zorganizowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). W tym roku prowadzona przez nią akcja obejmuje drogi krajowe o numerach od 1 do 9. Kampanię zainaugurowano w zeszłym roku na krajowej "ósemce". W 2009 r. obejmie dalszych 88 dróg. Łącząca Gdańsk z Cieszynem krajowa "jedynka" należy do najdłuższych i najpopularniejszych dróg w Polsce. Happening w Poczesnej, dzień wcześniej przeprowadzony w Koziegłowach na tej samej trasie, to pierwsze takie akcje w ramach kampanii w woj. śląskim, ale nie pierwsze działania wynikające z programu - wcześniej w pobliżu przebudowano dwa niebezpieczne skrzyżowania. "Tablice i worki mają wywołać u kierowców silne wrażenie i zmusić do zastanowienia nad własnym zachowaniem na drodze. Jeżeli tym sposobem uda się uniknąć chociaż jednej ofiary to znaczy, że warto organizować takie happeningi" - powiedział PAP rzecznik katowickiego oddziału GDDKiA Wojciech Gierasimiuk. Akcja "Drogi Zaufania" to część kompleksowego programu poprawy bezpieczeństwa drogowego w Polsce. Jego celem jest zmniejszenie do 2013 roku liczby śmiertelnych ofiar wypadków na drogach krajowych o trzy czwarte. W ubiegłym roku na wszystkich polskich drogach zginęło w wypadkach ponad 5,5 tys. osób. Oprócz przemawiających do wyobraźni kierowców happeningów akcja "Drogi Zaufania" obejmuje m.in. przebudowę niebezpiecznych skrzyżowań, ustawianie sygnalizacji świetlnej, układanie chodników, ścieżek rowerowych, ustawianie barierek, oświetlanie przejść dla pieszych, budowę kładek. W najniebezpieczniejszych miejscach następuje ograniczanie prędkości do 50 km na godzinę i ustawianie fotoradarów. Na początek, w ubiegłym roku, akcją została objęta najdłuższa i najniebezpieczniejsza droga krajowa - nr 8, wiodąca od granicy z Czechami w Kudowie Zdroju do granicy z Litwą w Budzisku. W efekcie prowadzonych działań liczba śmiertelnych ofiar wypadków na tym szlaku spadła o 30 proc. w stosunku do roku 2006. Z danych policji wynika, że w ubiegłym roku na polskich drogach doszło do ponad 49,5 tys. wypadków, co oznacza wzrost o 5,7 proc. w stosunku do roku 2006. Rannych zostało ponad 63,2átys. osób (wzrost o 6,9 proc.), przeszło 5,5 tys. poniosło śmierć (wzrost o 6,5 proc.). Polska jest w czołówce państw, gdzie na drogach ginie najwięcej osób - średnio na każde 100 wypadków ginie 11 osób, we Francji czy Czechach - sześć, w Niemczech i Austrii - zaledwie dwie.

Komentuj
Nowy odcinek drogi ekspresowej
24 września 2008 | 0

Oddano do ruchu ponad 50-kilometrowy odcinek drogi S-22 Elbląg-Grzechotki. Budowa trwała blisko 2 lata i kosztowała 482 mln zł. Zadanie było współfinansowane ze środków Sektorowego Programu Operacyjnego Transport (Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego) w wysokości 35,66%. Realizowany na 3 odcinkach kontrakt obejmował wykonanie 50 km jednojezdniowej drogi ekspresowej, budowę i przebudowę 49 obiektów mostowych oraz budowę sieci dróg dojazdowych wraz z remontem odcinków dróg lokalnych. W związku z przebiegiem drogi S-22 przez cenne przyrodniczo tereny objęte ochroną w ramach europejskiej sieci ekologicznej Natura 2000, wraz z budową drogi prowadzono zakrojone na szeroką skalę kompensacje przyrodnicze. Ich zakres objął ponad 600 hektarów terenu przyległego do drogi, na których zadbano o zachowanie odpowiednich warunków życia dla gatunków chronionych.

Komentuj
Prywatny rozkład jazdy
24 września 2008 | 0

Dwa zwykłe komputery, komunikator Skype było potrzebne studentom informatyki, żeby stworzyć prosty i użyteczny internetowy rozkład jazdy stołecznej komunikacji miejskiej. Jan Nemedyński i Łukasz Ceranke w trzy miesiące stworzyli alternatywny internetowy rozkład jazdy komunikacji miejskiej pod adresem www.autobuser.pl. W oknie przeglądarki wyświetla się prosta zielono-szara strona. Nie ma graficznych wodotrysków ani irytujących reklam. Najważniejszym elementem jest pole do wyszukiwania linii lub przystanku. Zakładki w górnej części przenoszą użytkownika do pierwszej mapy warszawskich przystanków lub wyszukiwarki połączeń. Zupełną rewolucją jest funkcja "moje przystanki". - Na co dzień korzysta się tylko z kilku przystanków i linii. Po co przeglądać wszystkie? - uważa Janek. Przystanek przy domu i pracy można dodać do ulubionych i będą się wyświetlały od razu po wejściu na stronę. System pokaże też, za ile minut odjeżdża nasz autobus. Do zrobienia została też wyszukiwarka połączeń. Ma być gotowa jeszcze we wrześniu.

Komentuj
Kierowco, zjeżdżaj z koperty!
23 września 2008 | 0

W Trójmieście ruszyła kampania przestrzegająca kierowców przed bezprawnym parkowaniem na tzw. kopertach. Wkrótce zostaną zaostrzone kary: za zajmowanie miejsca dla niepełnosprawnych grozić będzie 500-złotowy mandat i pięć punktów karnych – poinformowała “Gazeta Wyborcza Trójmiasto”.  Niepełnosprawni apelują także do kierowców, by parkując obok koperty zachowali co najmniej metrowy odstęp. - Jest niezbędny, by osoba na wózku mogła otworzyć drzwi na oścież i bez trudu wsiąść do auta. Już kilka razy zdarzyło mi się czekać godzinę, by ktoś parkujący obok mojego auta odjechał, bo nie mogłam dostać się do samochodu - mówi poruszająca się na wózku Beata Wachowiak-Zwara, pełnomocnik prezydenta Gdyni ds. niepełnosprawnych. - Kiedyś przypadkowo spotkanej osobie wręczyłam kluczyki i prosiłam, by wyjechała z parkingu moim samochodem. Miałam szczęście, że nie trafiałam na złodzieja.

Komentuj
Nie potrafimy zrezygnować z jazdy samochodem
22 września 2008 | 0

W dniach 16-22 września 2008 r. obchodzony był w Polsce Europejski Tydzień Zrównoważonego Transportu. Akcję zkończył Europejski Dzień bez Samochodu - 22 września. Hasłem tegorocznej kampanii bylo: "Czyste powietrze dla wszystkich". W tym czasie miasta europejskie organizują przedsięwzięcia promujące transport publiczny, komunikację pieszą i rowerową, zamykają ulice dla samochodów, przeprowadzają debaty publiczne na temat możliwości ograniczenia ruchu samochodowego w miastach. Celem tej akcji jest bezpośrednie zaangażowanie obywateli w działania związane z ochroną środowiska i zdrowia przez promowanie komunikacji miejskiej.

>Białostoczanie nie przejęli się za bardzo Europejskim Dniem bez Samochodu. Ruch na ulicach w poniedziałek nie zmalał. Nie przybyło ani pieszych, ani rowerzystów. Podobnie w bardzo wielu innych miastach Polski. Anna Olejnik: Dlaczego akcja nie cieszy się powodzeniem wśród białostoczan? Karol Mocniak, członek Stowarzyszenia Rowerowy Białystok: Tym razem przez brzydką pogodę. Poza tym nie sądzę, by mieszkańcy byli w stanie na jeden dzień zrezygnować z samochodów, skoro infrastruktura nie sprzyja korzystaniu z alternatywnych form transportu, jak rower. Należałoby ograniczyć ruch samochodowy w centrum, tak by rowerzyści i piesi czuli się bezpieczniej. Magistrat powinien zwrócić na to uwagę.

>Trzeba będzie zamknąć centrum – czytamy w “Dzienniku Bałtyckim”. Antoni Szczyt, wicedyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku. - Przyjechałem do pracy rowerem! Zauważam postęp, bo przynajmniej nikt się ze mnie nie śmiał. Reszta urzędników magistratu skorzystała z darmowych przejazdów komunikacją miejską. Inni niechętnie podchodzą do tego typu pomysłów. Muszą sobie uświadomić, że dzięki korzystaniu z roweru czy komunikacji miejskiej wiele zyskują. Nie tracą czasu w korkach, oszczędzają na paliwie, dbają o środowisko i własne zdrowie. Jeśli jednak kierowców nie da się zachęcić, może trzeba zmusić ich do zmiany przyzwyczajeń? Być może za rok pójdziemy za przykładem europejskich miast, na przykład Brukseli, i wyłączymy pewne fragmenty miasta z ruchu aut. Gdyby do centrum nie można było wjechać, z pewnością więcej mieszkańców przyjeżdżałoby tu rowerem, autobusem czy tramwajem lub przyszłoby pieszo.

>W Łodzi dużym zainteresowaniem cieszyła się nauka ekonomicznej jazdy. Specjaliści z warszawskiej szkoły Smart driving uczyli jak należy jeździć, by samochód mniej palił. - Główna zasada to zmiana biegu na wyższy już przy 2 tys. obrotów - tłumaczy Marek Tumiłowicz, szef akademii. - Wśród kierowców krążą opinie, że przy takiej jeździe niszczy się silnik. Ale w autach z elektronicznym wtryskiem paliwa nic złego się nie stanie. Na spalanie paliwa wpływa bardzo wiele czynników. Włączona klimatyzacja to spalanie większe o 10-20 proc. Otwierając szybę przy prędkości ponad 100 km/h musimy liczyć się z tym, że zbiornik paliwa zrobi się pusty 5 proc. szybciej. - Bez większych poświęceń przy średniej jeździe jesteśmy wstanie zaoszczędzić 15 proc. paliwa - mówi Tumiłowicz.

>Warszawiacy nie zauważyli, żeby na ulicach był mniejszy ruch samochodowy niż zwykle. Korki paraliżowały ulice tak jak zawsze. Policja odnotowała nawet zwiększoną liczbę kolizji. Do godz. 15 było ich 90. - To o blisko o jedną trzecią więcej niż w zwykłe dni - powiedział PAP rzecznik stołecznej policji Marcin Szyndler. Przyznał, że do większej liczby kraks przyczyniła się fatalna pogoda.

Komentuj
10. lecie WORD w Olsztynie
22 września 2008 | 0

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Olsztynie świętował (22.09) jubileusz 10-lecia istnienia. Uroczystość odbyła się w Salach Kopernikowskich olsztyńskiego Zamku.

3786c9085a09c41d2a47cbf95e7e7036c18d2024 (267-7)

^ Kierujący WORD-em od początku jego istnienia Andrzej Szóstek przypomnial historię Ośrodka

488972f53886ada2ad9902682f6ae1f34f842df9 (267-4)

^ Oficjalną część jubileuszowej uroczystości zakończyl koncert Katarzyny Groniec

 

Komentuj
SMS-ujący za kółkiem groźniejsi niż po drinku
22 września 2008 | 0

Brytyjczycy przeprowadzili eksperymenty na kierowcach w wieku od 17 do 24 lat. Osoby, które pisały SMS-a, były o 35 procent gorzej skoncentrowane na tym, co się dzieje przed autem. Wynik naukowcy zestawili z zachowaniem po wypiciu alkoholu i z objawami pod wpływem marihuany. "Jazda na dwóch gazach" upośledza koncentrację o 12 procent, zaś kierowca po marihuanie reaguje ponad 20 proc. później. Mało tego, maniacy "smsowania" za kółkiem właściwie nie panują nad samochodem. Człowiek zamknięty w specjalnym symulatorze w lewej ręce trzymał kierownicę, a w prawej miał komórkę i pisał wiadomość. Efekt? Przerażający - zdolność orientacji na drodze spadła o ponad 90 procent. Kierowca zjeżdżał ze swojego pasa ruchu, a nawet uderzał w inne auta. Człowiek za kółkiem i z telefonem w dłoni musi poza jazdą myśleć o tym, co ma napisać, który klawisz wcisnąć i patrzeć na ekran komórki, by odczytać SMS-a.

Komentuj
I jeszcze jedno miasteczko ruchu drogowego
22 września 2008 | 0

W Rzeszowie jeszcze w tym roku powstanie na 40-arowej działce miasteczko ruchu drogowego. Będzie składało się z sieci asfaltowych alejek, skrzyżowań wyposażonych w znaki drogowe i sygnalizację świetlną. Mają odzwierciedlać rzeczywiste sytuacje, które może napotkać uczestnik ruchu drogowego. Dzieci, jeżdżąc rowerami po alejkach, będą uczyły się tych zasad. - Ogłosiliśmy już przetarg, który wyłoni wykonawcę inwestycji. Chcemy, aby prace zakończyły się jeszcze w listopadzie - mówi Aleksandra Wąsowicz-Duch z Miejskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Miasteczko będzie kosztować ok. 400 tys. zł. Pieniądze pójdą nie tylko na alejki i znaki, ale także na oświetlenie placu i ogrodzenie. Miasteczko będzie zamykane nocą. Pomysłodawcami przedsięwzięcia są urząd miasta i Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Rzeszowie.

Komentuj

Ogłoszenia

Wspólne seminarium instruktorów i egzaminatorów
28 września 2008 | 0

f38728cb50c4117ba09ca248c187fb46da317b25 (267-12)

Uprzejmie informujemy,

że w dniu 3 października 2008 roku odbędzie się w Warszawie seminarium

“Poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego

- wspólna misja społeczna nauczycieli jazdy i egzaminatorów”

organizowane wspólnie przez Krajowe Stowarzyszenie Dyrektorów WORD

i Polską Federację Stowarzyszeń Szkół Kierowców

Przesłaniem konferencji jest wykazanie wspólnoty celów podmiotów egzaminujących i szkolących kandydatów na kierowców, a także wskazanie efektywnych metod i narzędzi realizacji zadań w zakresie poprawy brd określonych w rządowym programie GAMBIT i w uchwałach Wojewódzkich Rad BRD.

Konferencja będzie jednocześnie okazją do podsumowania10-letniej działalności Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego i 10-letniego dorobku Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców (1998-2008).

W konferencji udział wezmą: kadra kierownicza WORD, egzaminatorzy nadzorujący, władze statutowe regionalnych stowarzyszeń instruktorów i szkół jazdy, eksperci brd. Zaproszeni zostaną parlamentarzyści m.in. marszałkowie sejmu i senatu, członkowie komisji infrastruktury i podkomisji transportu drogowego i drogownictwa, przedstawiciele placówek naukowych, agend rządowych i organizacji pozarządowych, sekretarze Wojewódzkich Rad BRD, media. Łącznie ok. 300 osób.

Więcej informacji na temat przebiegu imprezy znajdziecie Państwo na www.10-lecie.pl

Krajowe Stowarzyszenie Dyrektorów WORD

Polska Federacja Stowarzyszeń Szkół Kierowców

Komentuj
Konkurs Ministerstwa Infrastruktury
28 września 2008 | 0

Informacja o Nagrodzie Ministra Infrastruktury dla najlepszej pracy habilitacyjnej, doktorskiej, magisterskiej i inżynierskiej z dziedziny “TRANSPORT” oraz za najlepszą książkę o tematyce transportowej w roku akademickim 2007/2008

 

Uprzejmie informujemy, iż 31 października br. upływa termin składania wniosków o przyznanie nagrody w X edycji konkursu o Nagrodę Ministra Infrastruktury za najlepszą pracę habilitacyjną, doktorską, magisterską i inżynierską z dziedziny TRANSPORT oraz Nagrodę Ministra Infrastruktury za najlepszą pracę o tematyce transportowej wydaną w roku akademickim 2007/2008.

Minister Infrastruktury wysoko oceniając dotychczasowy wkład i wysiłki włożone w przeprowadzanie poprzednich edycji konkursu, również w tym roku jego organizację powierzył Wydziałowi Transportu – Politechniki Śląskiej.

Regulamin Konkursu jest dostępny na stronie internetowej www.mi.gov.pl – zakładka media.

Adres organizatora konkursu:

Prof. dr hab. Inż. Marek Sitarz

Kierownik Katedry Transportu Szynowego

Wydziału Transportu Politechniki Śląskiej

ul. Krasińskiego 8 40 – 019 Katowice,

tel./fax: (48 32) 603 43 64, tel. kol. 710 1707

Komentuj
News to miejsce na Twoje ogłoszenie
29 września 2008 | 0

 

Witamy, proponujemy kolejną bezpłatną usługę. Na łamach PRAWA DROGOWEGO @ NEWS proponujemy zamieszczanie krótkich ogłoszeń. Ogłoszenia, komunikaty czy informacje tematycznie powinny być ściśle związane z  tematyką serwisu. Także w ten sposób chcemy Państwu ułatwiać dostęp do wszelkich informacji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Redakcja zastrzega sobie prawo regulacji terminów publikacji przesyłanych materiałów, a także prawo odmowy ich umieszczenia w ramach newsa. Oferta nasza nie dotyczy informacji handlowych.

Przyślij swoje ogłoszenie: news@grupaimage.com.pl

Komentuj