20 maja 2010 |
2
Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku brzmi: w razie przekroczenia dozwolonego limitu 24 punktów karnych kierowca musi zdawać egzamin ze wszystkich posiadanych kategorii prawa jazdy. Inspektorzy z wydziałów komunikacji kierują osoby, które przekroczyły dopuszczalną ilość punktów za łamanie prawa na drodze, na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji, czyli egzamin teoretyczny i praktyczny. Musi on obejmować wszystkie posiadane kategorie uprawnień do kierowania pojazdami. Nie ma tu znaczenia, że wykroczenia drogowe zostały popełnione np. tylko samochodem osobowym. Warunkiem skierowania na ponowny egzamin jest złożenie przez policję wniosku opartego na par. 7 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia z 20 grudnia 2002 r. w sprawie postępowania z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego. Zgodnie z nim komendant wojewódzki policji występuje do starosty z wnioskiem o sprawdzenie kwalifikacji kierowcy, w zakresie wszystkich posiadanych przez niego kategorii praw jazdy, w razie przekroczenia przez niego 24 punktów. Oznacza to, że komendant, niezależnie od kategorii pojazdu i uprawnień kierowcy, kieruje wniosek egzaminacyjny w sprawie wszystkich posiadanych przez sprawcę naruszenia uprawnień.
Komentuj →
20 maja 2010 |
0
Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, który umożliwia przedsiębiorcom zamiast wysyłać faktury pocztą, wolałoby je np. zamieniać w plik PDF i wysyłać mailem. Jednak fiskus twierdził, że tylko tradycyjna faktura jest fakturą, dokument w PDF nie ma w ogóle mocy prawnej. Firmy traciłyby prawo do odliczania podatku VAT. Stanowisko fiskusa potwierdzały sądy niższej instancji. Z wnioskiem o interpretację przepisów wystąpił Polkomtel, przegrał ją. Od 2005 r. teoretycznie nie trzeba chodzić z fakturą na pocztę, można wysyłać tzw. e-aktury, niestety jedynie przy użyciu tzw. bezpiecznego podpisu elektronicznego (przy określonym, niemałym koszcie). Wydany właśnie wyrok NSA to efekt kasacji od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie, który także uznał, że PDF to nie faktura. NSA go uchylił. Faktura wysłana mailem w PDF jest tak samo ważna jak ta wysłana pocztą - powiedział "Gazecie" Grzegorz Mularczyk z firmy doradczej MMR Consulting, który prowadził sprawę. Średniej wielkości firma mogłaby zaoszczędzić nawet 150 tys. euro rocznie. Wyrok jest ważny zwłaszcza dla przedsiębiorców, bo to od nich fiskus wymaga przechowywania wszystkich faktur. - NSA uznał, że jeden przedsiębiorca może wysłać drugiemu fakturę mailem i wszystko jest w porządku, jeśli tylko ten drugi ją wydrukuje i dołączy ją do dokumentów. Teraz dochodzi do takich absurdów, że księgowi w firmach zginają takie wydruki na pół, żeby wyglądały na wysłane w kopercie. A przecież nie ma obowiązku przechowywania kopert - tłumaczy Mularczyk. Teraz mailowe faktury są już zupełnie bezpieczne. - Mam nadzieję, że Ministerstwo Finansów szybko pogodzi się z wyrokiem, bo niestety, orzeczenia korzystne dla podatników, oparte na przepisach unijnych są często lekceważone - mówi Mularczyk. Wyrok NSA oznacza, że także ci użytkownicy Internetu, którzy chcą skorzystać z ulgi na internet, nie będą już musieli przechowywać papierowych faktury. Wystarczy PDF.
Komentuj →
19 maja 2010 |
2

(Fot.: PD@N 341-18)
Mieszkańcy Słupska skarżą się na ograniczniki prędkości. Chciałbym żeby zobaczyć jak wyglądają spowalniacze w innych częściach świata, np. w Meksyku - napisał do “GP24.pl” internauta. Zobaczcie Państwo także - fot. Powyżej – lewa strona Meksyk, prawa Słupsk.Na ulicach niebezpiecznie -kierowcy jadą środkiem ul. Wojska Polskiego, między dwoma pasami ruchu, żeby ominąć spowalniacze i popełniają wykroczenie. Jazda środkiem to wykroczenie, za które można zostać ukaranym mandatem – mówi Mirosław Myszk, inżynier ruchu w Zarządzie Dróg Miejskich w Słupsku. - Progi zwalniające to urządzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego i nie należy ich omijać.
Spór o omijanie spowalniaczy: Zbigniew Wiczkowski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Słupsku, - jak czytamy na portalu “GP24.pl” - znalazł sposób, jak spowalniacze omijać legalnie. Jego zdaniem można ominąć je tak jak przeszkodę na drodze. - Na środku jezdni jest linia przerywana, wystarczy więc włączyć kierunkowskaz i ominąć spowalniacz - mówi dyrektor Wiczkowski. - Skoro dopuszczono taką możliwość, to dlaczego tak nie jeździć? Co innego, gdyby spowalniacze leżały na całej szerokości. Mirosław Myszk odpowiada, że spowalniacze to nie przeszkody, ale urządzenia bezpieczeństwa ruchu, dlatego kierowcy nie powinni ich omijać. Zgadza się jednak ze zdaniem dyrektora Wiczkowskiego, że omijanie szykan w taki sposób jak radzi, nie jest wykroczeniem. Okazuje się też, że raczej nie uda się tego zmienić. – Nie możemy też położyć długich spowalniaczy ze względu na autobusy - wyjaśnia Mirosław Myszk. - Zgodnie z przepisami nie mogą jeździć po progach zwalniających, dlatego nie możemy ich wymienić. Marek Komodołowicz, naczelnik sekcji ruchu drogowego w Słupsku, potwierdza, że jazda proponowana przez dyrektora WORD jest zgodna z przepisami. - Kierowca może przekroczyć linię przerywaną, musi przy tym zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa jadącym z przeciwka - mówi policjant. - Nie wiem, czy to dobry sposób, bo przecież i tak trzeba zwolnić do 20 kilometrów na godzinę. Naczelnik Komodołowicz ma jednak inny pomysł na kierowców omijających szykany. – Trzeba się zastanowić nad wprowadzeniem tam linii ciągłej - mówi. - W tym wypadku omijanie spowalniaczy będzie wykroczeniem.
Komentuj →
18 maja 2010 |
3
Wysokość kary zależy od kwalifikacji odmowy - Sąd Najwyższy rozstrzygnie wątpliwości, czy jest to wprowadzenie organu w błąd czy złamanie reguł ruchu - informuje dziennik “Rzeczpospolita”. I ostrzega: pożyczając komuś samochód, musimy się liczyć z prawnymi i finansowymi konsekwencjami takiego działania. Niekiedy w grę wchodzi niemała grzywna. Wojciech C., który nie wskazał nazwiska osoby, która źle zaparkowała jego auto. To częste wykroczenia drogowe. Sądy i policjanci mają z nimi wiele kłopotu. I tu najważniejsze - nie są zgodni, jak kwalifikować czyn milczących właścicieli aut: jako wykroczenie polegające na wprowadzeniu w błąd organu państwowego (art. 65 § 2 kodeksu wykroczeń (czy też jako naruszenie przepisów o bezpieczeństwie lub porządku ruchu) art. 97 k.w). To ważne, ponieważ za pierwsze grozi grzywna do 5 tys. zł, a za drugie maksymalnie 3 tys. zł lub nagana. - Prawo nie jest jednoznaczne - przyznaje prof. Andrzej Gaberle z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zdaniem sprawa różnych kwalifikacji przy wykroczeniu polegającym na nieujawnieniu danych kierowcy, który złamał przepis, to tylko wierzchołek góry lodowej. Nieco inny pogląd w sprawie prezentuje adwokat Marek Gromelski, który w celu kwalifikacji, za podstawę przyjąłby raczej art. 97 k.w. Dlatego, że kodeks drogowy w art. 78 ust. 4 nakłada na właściciela obowiązek wskazania osoby, której powierzył auto. Kiedy więc tego nie robi, narusza przepisy o bezpieczeństwie lub porządku ruchu. Adwokat Gromelski twierdzi jednak, że możliwe jest w takiej sytuacji zwolnienie sprawcy (właściciela auta) z obowiązku wskazania niezdyscyplinowanego kierowcy. Kiedy? Otóż wówczas, gdy kierującym była osoba najbliższa właścicielowi.
Wiele wątpliwości miał (w marcu br.) warszawski Sąd Okręgowy. W sprawie Wojciecha C., który nie wskazał danych kierowcy (ten ostatni pożyczone auto zaparkował na skrzyżowaniu). Ten właśnie sąd I instancji uznał, że C. naruszył przepisy o bezpieczeństwie (art. 97 k. w.) i umorzył postępowanie. Zażalenie wniosła Straż Miejska. Warszawski sąd odwoławczy – widząc rozbieżności w wykładni przepisów, a co za tym idzie zastosowania właściwej wykładni - poprosił o pomoc Sąd Najwyższy.
Obowiązki właściciela auta - z art. 78 wynika, że należy:
·po sprzedaży przekazać nowemu właścicielowi dowód rejestracyjny i kartę pojazdu,
·w ciągu miesiąca powiadomić starostę o transakcji (nabyciu lub zbyciu pojazdu) czy też o zmianach stanu faktycznego wymagających poprawek w dowodzie rejestracyjnym,
·na żądanie uprawnionego organu (policji, straży miejskiej) wskazać, komu powierzyliśmy pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie,
·nie musimy tego robić tylko wówczas, gdy pojazd został użyty wbrew naszej woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mogliśmy zapobiec.
Komentuj →
23 maja 2010 |
0
Zbigniew Skowroński, dotychczasowy dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi, został prezesem łódzkiego Zakładu Drogownictwa i Inżynierii i zrezygnował z pracy w WORD. “Takiego szefa nie miał żaden WORD w Polsce. Dyrektor zasłynął z kontrowersyjnych pomysłów, które starał się wcielać w życie. Jedni go lubili, inni - krytykowali. Nie sposób było natomiast przejść obok niego obojętnie” - doniósł i komentował zmianę “Dziennik Łódzki”. Skowroński był dyrektorem łódzkiego WORD od stycznia 2007 r. - Miałem za zadanie poprawić wizerunek ośrodka i mam nadzieję, że to mi się udało. Otworzyłem m.in. filię WORD przy ul. Maratońskiej. Przez to skróciły się kolejki oczekujących na egzamin, a łodzianie nie jeżdżą już do innych miast po prawo jazdy – podkreślał ustępujący dyrektor.
Pełniącym obowiązki dyrektora ośrodka został Łukasz Kucharski, dotychczasowy zastępca dyrektora ds. administracyjno-inwestycyjnych. Kucharski pracuje w ośrodku od trzech lat.
Komentuj →
23 maja 2010 |
1
Kursantka, która spowodowała wypadek w czasie nauki jazdy, została uniewinniona. Jak informowaliśmy Państwa taki wyrok ogłosił Sąd Okręgowy w Lublinie, po apelacji od wyroku Sądu Rejonowego w Radzyniu Podlaskim Mirosławy D., którą skazano na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i trzy tysiące grzywny. Sędzia Arkadiusz Śmiech w sentencji wyroku stwierdził: to instruktor ponosi wyłączną odpowiedzialność za zaistnienie tego zdarzenia. Sędzia podkreślił, że Mirosława D. była "współprowadzącą pojazd w sposób zależny", bo możliwość jazdy kursanta samochodem po drodze "warunkuje obecność instruktora, bądź egzaminatora". "Instruktor jest współprowadzącym łącznie z kursantem, ale to on decyduje o sposobie jazdy, o parametrach tej jazdy, odległościach, wykonywanych manewrach, o prędkości, z jaką należy się poruszać" - powiedział. Według sądu okręgowego, kursantka nie miała możliwości przewidzenia tego, że narusza reguły ostrożności, nie miała też możliwości ocenienia, czy prędkość samochodu była niebezpieczna. Jak zaznaczył sędzia, do zaistnienie wypadku przyczyniły się m.in. głębokie koleiny na drodze, warunki pogodowe (padał śnieg), a także to, że samochód nauki jazdy nie miał założonych zimowych opon. Jednak te wszystkie okoliczności powinien wziąć pod uwagę instruktor, aby określić bezpieczną prędkość jazdy samochodu w czasie lekcji. A oto Państwa komentarze:
Krzysztof G. Zapraszam Panie Sędzio do auta przy prędkości 90 km/h w ciągu 1 sekundy przejeżdża się 25 m. Co można zrobić w tym czasie kiedy droga dopuszczona do ruchu ma 8 m. Według mnie i 26-letniego doświadczenia jako instruktor, wyrok powinien być taki jako opisany w tym artykule, z jedną różnicą. Kursant winien i zaniechać ukarania go. Zaznaczam w tym przypadku. Kursant musi mieć świadomość odpowiedzialności na drodze.
Jan K.: Panie Krzysztofie. Według mnie wyrok jest prawidłowy. Po to jest instruktor, żeby nie dopuścił do powstania niebezpiecznej sytuacji na drodze. Instruktor musi umieć przewidzieć skutki postępowania kursanta co najmniej "dwa kroki naprzód". Instruktor musi znać możliwości i umiejętności kierowania pojazdem przez kursanta. Po to szkoli go od początku. Jeżeli kursant, w ocenie instruktora, nie daje sobie rady z jazdą na ruchliwych ulicach, to szkolić go w pierwszej fazie tam, gdzie ruch jest mniejszy. Jeżeli nie panuje nad pojazdem, to nie pozwolić mu jechać zbyt szybko. O tym wszystkim decyduje instruktor, itd., itd. Kursant jest kursantem i nie jest w stanie przewidzieć skutków swojego zachowania na drodze. Instruktor musi umieć je przewidzieć. Niestety te wszystkie dywagacje nie przywrócą życia. Jeżeli jednak przyczynią się w przyszłości do uratowania życia choć jednej osobie - to dywagacje są tego warte. Pozdrawiam.
h.m.: To dlaczego podczas egzaminu na prawo jazdy, gdy wystąpiła kolizja winna była osoba?? Porównaj WORD Katowice /Oddział Jastrzębie; WORD Katowice /O. Rybnik, Tychy... PO PROSTU RĘKA RĘKĘ MYJE!!! Sprawy zakończono w postępowaniu mandatowym!!!
BR: Ok, jadę z pięćdziesięcioparoletnią kursantką poza obszar zabudowany, pani ma wyjeżdżone ponad 50 godzin, warunki są bardzo dobre i nagle, przy prędkości ok. 80 km/h i zmiany biegów na piątkę zamiast sprzęgła wciska do oporu hamulec, nie odpuszczając go mimo mojej, dość dobitnej, reakcji. Zdążyłem ją nieco ściągnąć na pobocze (dobrze, że było i że był ABS...), kierujący za nami miał refleks i dobre hamulce, nie mniej jednak sytuacja była skrajnie niebezpieczna i, wg mnie, mimo wszystko nie do przewidzenia (od kilkunastu jazd takie przygody pani już się nie zdarzały). Nie mając kilkudziesięciu lat doświadczenia w szkoleniu i umiejętności jasnowidzenia pewnie jeszcze nie raz kursanci mnie zaskoczą, ale jak, wg sądu, miałbym zareagować na taki manewr? Walnąć kobicie, żeby zwiotczała? Są sytuacje, na które nie ma rady i uważam, że nieuprawnione jest twierdzenie, iż instruktor może zareagować na wszystkie manewry kursanta - może i powinien, ale nie zawsze ma taką możliwość...
Komentuj →
22 maja 2010 |
0

(Fot.: PD@N 341-20)
“Dziennik Wschodni” relacjonuje: dwóch młodych ludzi zauważyło, że fotoradar zainstalowany przy ul. Unii Lubelskiej w Lublinie robi zdjęcia. Postanowili się zabawić - mówi Arkadiusz Arciszewski z lubelskiej policji. Zdjęli tablice rejestracyjne z przodu i kilka razy bardzo szybko przejechali - rozpędzając się do 130 km/godz. (przy obowiązującym ograniczeniu 70 km/godz.) przed urządzeniem. Pokazując przy tym charakterystyczny gest z wysuniętym środkowym palcem. W sumie kierowca za trzy przejazdy zebrał 30 punktów - dodaje Arciszewski. Zdarzenie miało miejsce w listopadzie ubiegłego roku. Policjanci poszukiwali dowcipnego pirata. I nastąpił przełom - kwietniu tego roku, na jednym z osiedli mieszkaniowych funkcjonariusz z lubelskiej drogówki rozpoznał auto ze zdjęć. Ustalono właściciela samochodu. Okazało się jednak, że "dowcipniś” w międzyczasie sprzedał auto. Wizerunek poprzedni właściciela auta już odpowiadał temu ze zdjęcia fotoradaru. 24-latek na koncie ma już kilkanaście punktów karnych. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu.
Karę poniesie tylko kierowca. I to wyłącznie za przekraczanie dozwolonej prędkości. Policjanci uznali, że za gesty wykonywane w kierunku urządzenia a nie żywego człowieka, nie można go oskarżać. - Fotoradar się nie obraża, ale skrupulatnie rejestruje. I to nam wystarczy - komentuje Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. Sąd może wymierzyć "dowcipnisiowi” grzywnę do 5000 złotych i skierować go na egzamin kontrolny. - To była skrajna głupota. Myślę, że sąd powinien zgodzić się na ujawnienie danych osobowych oraz wizerunku kierowcy. Pasażer niestety jest bezkarny, bo w świetle prawa nie uczynił nic złego.
Komentuj →
22 maja 2010 |
1
Prokuratura rejonowa rozpoczęła śledztwo w celu sprawdzenia, czy warszawscy strażnicy miejscy złamali prawo, odholowując samochody ze Starego Miasta na podstawie kontrowersyjnych znaków. Przypomnijmy: w lutym br. ratusz radykalnie zaostrzył zasady wjazdu na Starówkę. Między godz. 6.30 a 11 można parkować auta 30 minut, a w innych porach trzy minuty. Pierwsze zalecenie komendanta SM było takie, że jeśli kierowca złamie zasady, strażnicy mają ukarać go mandatem i odholować auto. Związkowcy ze straży miejskiej twierdzili, że można zgodnie z prawem zakładać blokady i wystawiać mandaty, ale wywozić aut już nie. Dlaczego? Chodzi o znak B-39, czyli strefę ograniczonego postoju, pod którym została umieszczona tabliczka T-24 (ostrzeżenie, że pojazd zostanie usunięty na koszt właściciela). Związkowcy uważają, że według polskich przepisów tabliczkę o odholowywaniu umieszcza się tylko pod zakazami postoju - czyli znakiem B-35 - lub zatrzymywania się (B-36). Ustawodawca nie uwzględnił możliwości zamontowania tabliczki pod znakiem B-39 - strefa ograniczonego postoju. Specjaliści są podzieleni. Według dyrektora Departamentu Dróg i Transportu z Ministerstwa Infrastruktury Macieja Wrońskiego, nie ma przeszkód prawnych dla kombinacji znaków zastosowanej na Starówce. Dzięki temu można uniknąć mnożenia liczby znaków. Tymczasem według redaktora naczelnego miesięcznika “Paragraf na drodze” Wojciecha Kotowskiego, tabliczki T-24 powinny zostać ze Starówki zdjęte. Prawo nie przewiduje łączenia T-24 z B-39. Znaki drogowe na Starówce są niezrozumiałe - uznało Biuro Ruchu Drogowego KGP
Opinia Czytelnika: Witam serdecznie, rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych... (Dz. U. nr 220, poz. 2181 z późn. zm.) w pkt 3.2.40 załącznika Nr 1, dopuszcza na drogach wewnątrz “strefy ograniczonego postoju” (znak B-39) umieszczenie znaków B-35 i B-36, wprowadzając tym samym dalej idące ograniczenia dotyczące postoju pojazdów. Jednakże znak B-39 może być również stosowany w celu uniknięcia konieczności umieszczania dużej liczby znaków B-35 na poszczególnych ulicach. Tym samym ustawodawca rozszerza katalog stosowania tabliczki T-24 również do znaku T-39. Innymi słowy przychylam się do tezy Pana Macieja Wrońskiego, który już nie jest Dyrektorem Departamentu Transportu Drogowego MI. Funkcję tą pełni obecnie Pan Andrzej Bogdanowicz. Z wyrazami szacunku Wojciech D.
Komentuj →
20 maja 2010 |
0
Będą drakońskie kary za wjeżdżanie samochodami na wały w celu oglądania przybierającej rzeki - zapowiedział wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. Dodał, że sytuacja na Wiśle w Warszawie jest poważna i jest kwestią czasu, kiedy nastąpi przerwanie wałów. Dodał, że zwrócił się już w tej sprawie do policji. - Wały nie są miejscem, gdzie można wjeżdżać samochodem. To nie jest miejsce dla gapiów, dotyczy to też ekip dziennikarskich. Takie działania niesamowicie utrudniają akcję ratowniczą - przestrzegał wojewoda. Zaznaczył, że są inne miejsca np. mosty, skąd można bezpiecznie obserwować przybierającą rzekę.O to, by nie zbliżać się na do wałów, apelował też minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller. - To jest w tej chwili galareta. Dlatego apeluję, aby nikt bez potrzeby nie wchodził na nie, a w żadnym wypadku nie wjeżdżał tam jakimkolwiek. Jak zaznaczył "nawet wstrząsy w pobliżu wałów mogą doprowadzić dziś do katastrofy".
Komentuj →
20 maja 2010 |
0
Straż miejska przyłapała na gorącym uczynku dwóch mężczyzn malujących zebrę donikąd. Grozi im za to nawet rok więzienia. Ale czy na pewno powinni stanąć przed sądem? W godzinach nocnych patrol straży zauważył mężczyzn malujących pasy dla pieszych. Jak się okazało nie byli to malarze zebr. Malowane przejście prowadziło donikąd. Pieszy, który zechciałby z niego skorzystać, natknąłby się na torowisko, rabaty tulipanowe i płot. Za malowanie pasów staną przed sądem. Malarze zebr to dwaj studenci ASP. Pasy to ich własna inicjatywa. Nie czujemy się kryminalistami - mówią. Dlaczego malowali? - Zauważyliśmy zgrzyt w porządku miasta - ścieżkę wydeptaną w tulipanowej rabacie i rozwaloną siatkę. Naszym celem nie była odpowiedź na pytanie, w jakich miejscach służby powinny malować pasy. Nie dajemy odpowiedzi, zadajemy pytania. Domicz: - Nie piętnujemy miasta ani przechodniów przechodzących w niedozwolonym miejscu. Malując pasy, chcieliśmy zwrócić uwagę na problem. Przemysław Piwecki, rzecznik straży miejskiej, odczytał pracę tak: "Pomysł na zainteresowanie opinii publicznej problemem pieszych przechodzących w niedozwolonych miejscach". - I chciałbym móc powiedzieć, że to dobry pomysł, lecz nie mogę... - wzdycha. Niestety autorzy, nie mieli pozwolenia ZDM. I co gorsza, nie pomyśleli, że zebra w tym miejscu mogła spowodować tragedię... Co by było, gdyby ktoś płotu nie dostrzegł i na te pasy wszedł? Za ustawienie znaku drogowego bez zezwolenia grozi areszt, pozbawienie wolności lub grzywna. Za zniszczenie mienia - nawet rok więzienia.
Komentuj →
20 maja 2010 |
0
Spółdzielnia Mieszkaniowa “Pojezierze” w Olsztynie postanowiła oddać miastu ulice, chodniki i tereny zielone, które miała w wieczystym użytkowaniu. Przemówiły wysokie koszty eksploatacyjne (szczególnie te dotyczące dróg, które byli zobowiązani utrzymać w należytym stanie technicznym) - powiedział prezes Wiesław Barański. Spółdzielnie mieszkaniowe administrują w tzw. wieczystym użytkowaniu gruntami (drogami przebiegającymi przez osiedla, parkingami, terenami zielonymi), które stanowią własność gminy. Płacą miastu za ich eksploatację oraz muszą je utrzymywać - remontować, odśnieżać. Technicznie zarząd “Pojezierza” ma zostać upoważniony do nieodpłatnego zrzeczenia się na rzecz gminy wieczystego użytkowania nieruchomości zabudowanych m.in. drogami, chodnikami, parkingami, a także terenów zielonych. Wiesław Barański, prezes SM Pojezierze twierdzi, że to spełni oczekiwania członków spółdzielni, którzy postulowali, by tereny generujące koszty, w tym drogi dojazdowe do budynków, przekazać miastu. - Eksploatacja oraz utrzymanie dróg, chodników i terenów zielonych kosztuje nas nawet kilkaset tysięcy złotych rocznie, które z pożytkiem można wykorzystać na inne cele - dodaje Wiesław Barański. - Ogromne kwoty pochłania m.in. konieczność remontowania dróg, a także, jak pokazała ostatnia zima, wydatki na odśnieżanie. - Rachunek zysków i strat z pewnością jest korzystny dla spółdzielni, ponieważ po przekazaniu nieruchomości nie będziemy wnosili opłat za wieczyste użytkowanie, ponosili kosztów utrzymania dróg i infrastruktury znajdującej się pod drogami - podkreśla wiceprezes Andrzej Mróz. Jednak władze “Pojezierza” zapominają, że w pierwszej kolejności, np. zimą, miasto zajmuje się odśnieżaniem głównych dróg w mieście, a dopiero później tymi, o mniejszym znaczeniu dla ruchu. Władze Olsztyna zwracają również uwagę, że przekazanie uliczek i chodników nie spowoduje, że natychmiast zostaną one ujęte w planie remontowym.
Komentuj →
19 maja 2010 |
0
W Sejmie pierwsze czytanie nowelizacji kodeksu karnego i ustawy o policji. Projekt przewiduje wzmocnienie ochrony prawnej policjantów, również w czasie poza służbą (obecnie kwestia nie jest uregulowana). Zgodnie z projektowanymi zmianami, kiedy np. w czasie urlopu lub poza pracą policjant podejmie działania na rzecz zapobieżenia zagrożeniu życia lub zdrowia ludzkiego, przywrócenia bezpieczeństwa i porządku publicznego albo ujęcia sprawcy przestępstwa, będzie chroniony prawem tak samo, jak w czasie służby. Na podobną ochronę w podobnych sytuacjach będą mogli liczyć też obywatele, którzy wystąpią w obronie cudzego życia lub mienia, np. staną w obronie osoby bitej lub napastowanej. Jeśli sprawca przestępstwa w takiej sytuacji np. uderzy interweniującego, będzie odpowiadał na podstawie art. 222 K.k., przewidującego za naruszenie nietykalności funkcjonariusza publicznego grzywnę, karę ograniczenia wolności albo karę pozbawienia wolności do lat trzech. To oznacza, że odpowiedzialność napastującego będzie w takiej sytuacji surowsza niż w obecnym praw (w ramach, którego takie zachowanie jest traktowane jako tzw. zwykłe naruszenie nietykalności cielesnej, zagrożone grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku). Przedstawiając projekt wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona, mówił o bulwersujących przypadkach agresji wobec osób próbujących zapobiec przestępstwom. Obecnie - argumentował - osoba interweniująca, jeśli zostanie pobita, sama musi dochodzić sprawiedliwości. Proponowane przepisy pozwoliłyby ścigać sprawcę napaści z urzędu. Według projektu, za czynną napaść na policjanta nieletni, który ukończył 15 lat, mógłby odpowiadać jak dorosły.
Według danych Komendy Głównej Policji, każdego roku w Polsce odnotowywanych jest około 800 ataków na policjantów w czasie służby. Opinię społeczną zbulwersowała m.in. sprawa zabójstwa policjanta w Warszawie w lutym tego roku. Policjant Andrzej Struj został śmiertelnie raniony nożem, po tym jak zwrócił uwagę dwóm 18-latkom na przystanku tramwajowym na Woli. Jeden z wyrostków przytrzymywał go, drugi zadał mu kilka ciosów. Oprawcy usłyszeli zarzuty zabójstwa i zostali aresztowani. Gdy policjant został zamordowany, był na urlopie.
Komentuj →
19 maja 2010 |
0
Zakrywanie całej twarzy będzie zakazane we wszystkich miejscach publicznych we Francji, także na ulicach - zdecydował rząd. Francja jest drugim krajem Europy (po Belgii), który decyduje się na tak drastyczną metodę walki z zakrywaniem twarzy. Osoby zakrywające twarz we wszystkich miejscach publicznych: na ulicach, w komunikacji miejskiej czy w szpitalach, będą karane mandatami w wysokości 150 euro. Dodatkowo zamiast mandatu lub oprócz niego będą też mogły zostać skierowane na staże obywatelskie (instytucja pomiędzy robotami publicznymi a stażem w jednej z instytucji państwa, np. policji czy straży pożarnej). Ostrzejsze kary czekają osoby, które nakłaniają kobiety do zasłaniania twarzy, mogą one trafić na rok do więzienia lub zapłacić 15 tys. euro grzywny. W lipcu projektem ustawy zajmie się nią parlament.
Muzułmanki zasłaniające twarze nie stanowią nawet jednego promila wszystkich mieszkających we Francji. Czy naprawdę do uregulowania tej kwestii potrzebna jest ustawa? Kwestia będzie jednak prowadziła do wielu mniej i bardziej emocjonalnych dyskusji.
Przypomnijmy - temat podjęliśmy, gdy francuska muzułmanka została ukarana mandatem w wysokości 22 euro, ponieważ prowadziła samochód w tradycyjnej chuście, odkrywającej jedynie oczy. W ustawie, na którą powołał się policjant, wymienione z nazwy są rzeczy, które mogą ograniczać widoczność: inni pasażerowie, transportowane przedmioty i naklejki na szybie. Nie ma wśród nich ubioru.

(Fot.: PD@N 341-19)
Komentuj →
19 maja 2010 |
1
Planowane posiedzenie Komisji Infrastruktury poświęcone rozpatrzeniu sprawozdania podkomisji o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 2816). Rządowy projekt ustawy dotyczy realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 3 czerwca 2008 r. i wprowadzenia stosowania przepisów ruchu drogowego na wybranych drogach wewnętrznych położonych w nowo utworzonych oznakowanych strefach ruchu, doprecyzowania przepisów dotyczących usuwania pojazdów na koszt właściciela oraz realizacji konieczności przekazywania Komisji UE informacji o emisji dwutlenku węgla przez samochody osobowe.
Komentuj →
18 maja 2010 |
0
Posiedzenie Komisji Infrastruktury, zaplanowano podjęcie inicjatywy ustawodawczej Komisji w zakresie projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz o zmianie niektórych ustaw.
Komentuj →
18 maja 2010 |
0
Jak doniosła Polska Agencja Prasowa Gdańska Prokuratura Apelacyjna ma już gotowy akt oskarżenia w sprawie 50 osób (według prokuratury - grupa przestępcza), które za łapówki załatwiały kursantom zdanie egzaminu na prawo jazdy. Oskarżeni to egzaminatorzy i pracownicy Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego oraz instruktorzy i właściciele szkół jazdy. Akt oskarżenia liczy on 440 stron. Według rzecznika prasowego gdańskiej prokuratury apelacyjnej Krzysztofa Trynka, pieniądze (w wysokości od kilkuset do kilku tysięcy złotych) miały trafiać do pracowników ośrodka dzięki instruktorom lub właścicielom szkół jazdy. Każdy z pośredników pobierał też "prowizję" z łapówki. W sumie korupcję zamieszanych było 13 ośrodków szkolenia kierowców województwa pomorskiego. Prokuratura wnioskuje o przesłuchanie ponad 300 świadków i odczytanie zeznań kolejnych 800 osób. Akta sprawy zgromadzono w 77 tomach. Proceder miał trwać od 2003 roku. Zarówno przyjmującym, jak i wręczającym łapówki grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności. W przypadku osób objętych zarzutem działania w grupie przestępczej, sąd ma możliwość wymierzenia wyższej kary. Począwszy od lata ub. r. prokuratura kierowała do sądów akty oskarżenia dotyczące kursantów, którzy wręczali łapówki. Prokuratorzy sporządzali tzw. cząstkowe akty oskarżenia (dotyczyły najczęściej kilkunastu osób) i kierowali do sądów najbliższych miejscu zamieszkania oskarżonych. W sumie oskarżeniem objęto ponad 250 kursantów.
Komentuj →
18 maja 2010 |
0
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przygotowuje program o roboczej nazwie "utrzymaj standard", który przewiduje outsourcing usług związanych z utrzymaniem dróg - informuje "Puls Biznesu". Prywatne firmy wybierane będą w przetargu. Każda otrzyma zlecenie na utrzymanie konkretnej drogi w określonym przez GDDKiA standardzie. Dotyczyć to będzie m.in. sprzątania, koszenia trawy, malowania znaków, odśnieżania czy drobnych napraw nawierzchni. Na głównych trasach klasy A czy S zlecane będą kontrakty na utrzymanie dłuższych np. 150 km odcinków, które zarządzane będą liniowo. Na zwykłych drogach krajowych utrzymanie i zarządzanie będzie obszarowe. Pilotażowym odcinkiem będzie trasa S3 Szczecin-Gorzów Wielkopolski. Do podziału będą miliardy złotych.
Komentuj →
17 maja 2010 |
0
Zgodnie z przepisami ustawy o zmianie ustawy o drogach publicznych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2008 r., Nr 218, poz. 1391), od 1 lipca 2011 r. w Polsce będzie obowiązywać opłata elektroniczna pobierana na zasadach określonych w ustawie z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (tekst jednolity Dz.U.07.19.115 ze zm.) i innych przepisach prawa. Elektroniczny system poboru opłat zastąpi dotychczasowy system winietowy i ma stanowić jednolity, przejrzysty i uporządkowany system opłat na drogach zarządzanych przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad.
Ministerstwo Infrastruktury podjęło działania związane z wdrożeniem ETC w zakresie legislacji. Wykonując delegację ustawową zawartą w art. 13ha ust. 5 przygotowano projekt rozporządzenia w sprawie obliczania maksymalnej stawki opłaty elektronicznej. Projekt określa metodę obliczania maksymalnej stawki za przejazd 1 kilometra drogi krajowej, która zgodnie z proponowanym rozwiązaniem będzie odrębnie obliczana dla danej klasy technicznej dróg krajowych lub jej odcinka, na których przewiduje się wprowadzenie poboru opłaty elektronicznej. Zaproponowane w projekcie rozwiązanie przewiduje powiązanie maksymalnej wysokości stawki opłaty elektronicznej z całkowitymi kosztami, koniecznymi do poniesienia w związku z przygotowanie, budową oraz późniejszą eksploatacją danej drogi krajowej lub jej odcinka. Koszty te mogą zostać powiększone o przewidywaną stopę zwrotu z zainwestowanego kapitału lub marżę odzwierciedlającą stopień poniesionego ryzyka. Na podstawie obliczenia ww. stawki wyliczona zostanie zróżnicowana wysokość stawek opłaty elektronicznej, która faktycznie będzie pobierana.
Na podstawie art. 13ha ust. 6 pkt 1 ustawy o drogach publicznych przygotowano projekt rozporządzenia w sprawie wykazu dróg krajowych lub ich odcinków, na których pobiera się opłatę elektroniczną. Projekt rozporządzenia przewiduje w pierwszym okresie (od lipca 2011) objęcie opłatami ok. 650 km autostrad, ok. 570 km dróg ekspresowych oraz ok. 520 km dróg krajowych dwujezdniowych zarządzanych przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. Pierwsza rozbudowa systemu planowana jest na styczeń 2013 r., a druga na styczeń 2014. W 2014 system obejmował będzie ok. 4400 km dróg (bez autostrad koncesyjnych). Możliwe jest również włączenie do systemu autostrad koncesyjnych. Koncesjonariusze, na zasadach fakultatywnych będą mogli przystąpić do systemu elektronicznego poboru opłat ETC, co wymaga stosownych porozumień ze stroną publiczną. Wdrażany system ETC będzie taką ewentualność przewidywał.
Komentuj →
17 maja 2010 |
0
Prawie pół promila alkoholu miał 29-letni lęborczanin, który zdawał egzamin na prawo jazdy. Egzaminator wyczuł od niego alkohol dopiero w czasie jazdy przez miasto.Do WORD w Słupsku wezwano policjantów. Kierowca przyznał się, że wcześniej coś wypił. Po sprawdzeniu alkomatem okazało się, że mężczyzna miał w wydychanym powietrzu prawie pół promila alkoholu. Według prawa to wykroczenie. Lęborczanin stanie przed sądem. Najprawdopodobniej zostanie ukarany grzywną. Oprócz tego mężczyźnie grozi trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Gdyby tak się stało nie będzie mógł w tym czasie zdawać egzaminu na prawo jazdy.
Komentuj →
17 maja 2010 |
1
Dziennik Gazeta Prawna": Dla wielu samorządów fotoradary stały się maszynką do zarabiania pieniędzy, a pomagają im w tym prywatne firmy, przy okazji łamiąc prawo. Stało się to możliwe od 2004 roku, kiedy to strażnicy miejscy dostali prawo używania fotoradarów do rejestrowania wykroczeń drogowych. Nie wszystkie gminy stać było na takie urządzenia, skorzystały więc z ofert prywatnych firm, które użyczają gminom urządzenia pomiarowe i samodzielnie sporządzają dokumentację mandatową. Gminy płacą im za liczbę wyegzekwowanych grzywien. Obie strony są zainteresowane tylko jednym - by wystawionych mandatów było jak najwięcej. Tymczasem o tym, co jest istotą działania fotoradarów czyli bezpieczeństwie na drogach nikt nie myśli. Nie jest to zgodne z prawem, które jednoznacznie wskazuje, że umowy zawierane przez gminy z podmiotami prywatnymi nie mogą przewidywać udziału tych podmiotów we wpływach z mandatów nałożonych na kierowców. Sprawie ma się przyjrzeć Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Tadeusz Pepliński, prezes Stowarzyszenia “Bezprawiu i korupcji stop” ze Starogardu Gdańskiego uważa, że dochody z mandatów powinny być przekazywane w całości na fundusz celowy przeznaczony na naprawę dróg w gminach.
Komentuj →
17 maja 2010 |
1
Art. 35. (...) 4. Kurs uzupełniający dla instruktorów obejmuje:
1)zajęcia teoretyczne i praktyczne uzupełniające wiedzę i umiejętności, o których mowa w ust. 3 pkt 1 i 2, w zakresie właściwym dla uprawnień instruktora w danej kategorii prawa jazdy;
2)kontrolne sprawdzenie poziomu osiągniętej wiedzy i umiejętności przeprowadzane w formie egzaminu.
5. Podmiot, o którym mowa w ust. 1, wydaje kandydatowi na instruktora lub instruktorowi zaświadczenie o ukończeniu odpowiedniego kursu, jeżeli osoba ta:
1)uczestniczyła we wszystkich przewidzianych w programie zajęciach;
2)uzyskała pozytywny wynik egzaminu, o którym mowa odpowiednio w ust. 3 pkt 3 lub ust. 4 pkt 2.
6. Podmiot, o którym mowa w ust. 1, organizuje 3-dniowe warsztaty doskonalenia zawodowego, według programu określonego w przepisach wydanych na podstawie art. 32 ust. 3 pkt 2 lit. c i wydaje zaświadczenie potwierdzające uczestnictwo w tych warsztatach.
7. Przepisy ust. 1 - 6 stosuje się odpowiednio do kandydatów na wykładowców i wykładowców, z wyjątkiem przepisów odnoszących się do obowiązku ukończenia szkolenia praktycznego.
Projekt ustawy o kierujących pojazdami (wersja 26.1.2010)
Wielokrotnie informowaliśmy o zapisie w projekcie ustawy o kierujących pojazdami dotyczącym obowiązkowych szkoleń instruktorów nauki jazdy i oto kolejna Państwa opinia w interesującej dyskusji na temat potrzeby szkoleń instruktorów. W poprzednim numerze obszernie wypowiedział się pracownik word. Poniżej kolejne opinie. Czekamy na dalsze: news@prawodrogowe.pl
Monika: Obowiązkowe szkolenia dla instruktorów - tak. Organizowane przez osk? Nie. Niech się tym zajmie niezależny WORD. To w końcu on ma za zadanie poprawiać bezpieczeństwo na drodze. Jakość szkoleń na kierowców z pewnością podnosi bezpieczeństwo na drodze. Już to widzę, jak instruktorzy jadą do "Witka" na szkolenie obowiązkowe. “Witek” podpisze papierki, bo dobrym kumplem w małym miasteczku jest, a reszta to zabawa. I to płatna przez pracodawcę. Formy egzaminów... Hmm.. A co z instruktorem, który nie zaliczy egzaminów na szkoleniu? Straci uprawnienia?... Już widzę te pieniążki, pieniążki kochane podawane pod stołem, byle tylko zaliczyć egzamin na szkoleniu, albo w ogóle i na nim nie być, a papierek dostać. Organizacja niezależna od instruktorów, może to być WORD, może być nawet i policyjna drogówka, policjanci trochę by zarobili, a światek korupcji zmniejszyłby się zamiast powiększać...
Władysław Drzazga: Myślę, że problemem jest również to, że pisząc na temat szkolenia kierowców, uprawnień instruktorów oraz egzaminatorów, a także o systemie szkolenia kierowców, należy podchodzić ze znajomością zagadnień z tym związanych. Pan Andrzej W pisze bez konkretów. Nie mogę przyjąć argumentacji, że tak naprawdę, to nie ma żadnego szkolenia. Jeżeli tak jest, to pytam, gdzie tak jest? I dlaczego autorzy wpisów nie podpisują się pełnym imieniem i nazwiskiem oraz nazwą miejscowości, z której pochodzą? Rzucanie oskarżeń pod adresem szkoleniowców, jest chwytem poniżej pasa Panie Andrzeju. Przypuszczam, że jak w każdym środowisku zawodowym znajdą się nieuczciwi instruktorzy i coś takiego może się zdarzyć, ale to ma krótkie ręce, ponieważ takie zachowania są poważnym naruszeniem obowiązującego prawa oraz grożą odpowiedzialnością przed prokuratorem. Zachęcam do złożenia stosownego zawiadomienia do organów ścigania, jeżeli są znane panu takie przypadki. Wszelkie sprawy związane ze szkoleniem oraz egzaminowaniem, a także uprawnieniami instruktorów i egzaminatorów są uregulowane prawem i wystarczy rzetelnie wykonywać, a także przestrzegać. Zgadzam się, że aktualnie obowiązujące prawo w tym zakresie, posiada wiele mankamentów i należy je zmienić. Aktualnie w Sejmie pracuje się nad ostatecznym kształtem ustawy o kierujących pojazdami. Jest okazja do wnoszenia uwag, propozycji, czy nawet sugestii. Robią to nasi przedstawiciele zrzeszeni w Polskiej Federacji Szkół Szkolenia Kierowców, a także Izbach Gospodarczych OSK. Kto śledzi postępy w pracach podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o kierujących pojazdami, może zauważyć wielką mobilizację środowisk OSK, OIG OSK oraz WORD-ów w celu wypracowania jednolitego stanowiska w sprawie:
1. Wymogów dla kandydatów na instruktorów i egzaminatorów.
2. Oceny pracy OSK i instruktorów.
3. Wykorzystania samochodów do egzaminów państwowych oraz formy ich zakupu.
4. Szkolenia instruktorów w ramach corocznych warsztatów doskonalenia zawodowego.
Spotkanie w szerokim gronie fachowców odbyło się w dniu 18.05.10 r. Celem tego spotkania było omówienie problemów nurtujących nasze środowisko. Wykorzystując doświadczenie zawodowe oraz długoletnią praktykę w szkoleniu i egzaminowaniu, starają się znaleźć najlepsze rozwiązania. Gorzów Wlkp
Komentuj →
17 maja 2010 |
0
Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS oczekuje na opinie swoich Czytelników.
Czy rzeczywiście poziom szkolenia w szkołach jazdy jest tak niski jak to ocenił ostatnio raport Najwyższej Izby Kontroli, czy rzeczywiście proponowane zmiany spowodują podniesienie jakości usług świadczonych przez ośrodki szkolenia kierowców? Czy...
Państwa opinie i wypowiedzi mogą przyczynić się do zmian w projekcie ustawy, który czeka w Sejmie na swoje pierwsze czytanie.
Wasze listy będziemy publikowali w kolejnych numerach tygodnika: news@prawodrogowe.pl
Rufioo:"Pytam więc wszystkich, którzy decydują o kształcie przyszłej ustawy o kierujących pojazdami, czy na pewno widzicie istotę sprawy, a więc poprawę bezpieczeństwa na drogach, poprzez utrudnianie życia przedsiębiorcom prowadzącym szkolenie kierowców (rozbudowa bazy informacyjnej ewidencji kierowców; tworzenie listy rankingowej ośrodków szkolenia; oceny pracy instruktorów; ewidencje wykroczeń popełnianych przez kierowców wyszkolonych w osk itp.)? To paranoja." Ńo, chyba jak BYK....... poza tym to co Pan wymienia, to nie będzie po stronie przedsiębiorcy... głupotą jest zgłaszanie zajęć do urzędu. Ja prowadzę, niech urząd kontroluje czy prowadzę. Co do istniejącej kontroli, to kontrola prawidłowego wypełniania dokumentów - krzyżyki i odpowiednie liczby w rubrykach... Jak jest X to było? A jak instruktor zapomniał to nie było...??!! Nijak się to ma do polepszania jakości usług w sferze PRAKTYKI, bo tam to tylko kontrola 6 cm na prawym i lewym boku...
Komentuj →