8 maja 2009 |
0
Nikt nie sprząta padliny. Szczątki leżą przy drogach. To groźne, bo samochody przy dużej prędkości, nocą lub w warunkach ograniczonej widoczności, mogą wpaść w poślizg – alarmuje “Gazeta Wrocławska” i jednocześnie apeluje do swoich czytelników: “Czy zarządcy skutecznie dbają o czystość i porządek na dolnośląskich drogach? Czekamy na Wasze opinie.” Obowiązek dbania o stan dróg spoczywa na ich zarządcach. Nie ma jednak specjalistycznych ekip, które dyżurowałyby i na bieżąco kontrolowały pobocza dróg. Najwięcej wypadków jest w maju i kwietniu, gdy sarny, zające i lisy, czując wiosnę, przemierzają swoje terytoria stałymi trasami. - Zwierzęta giną, bo przed laty, gdy szosy były budowane, nikt nie myślał o tym, żeby drogi wyposażyć w przepusty - tłumaczy Czesław Markiewicz z Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze. Czy powinniśmy bać się padliny? Magdalena Mieszkowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu wyjaśnia, że nie są badane zagrożenia, wynikające z obecności przy drogach martwych zwierząt. To leży w kompetencji służb weterynaryjnych - podkreśla Mieszkowska. Zofia Batorczak, wojewódzki lekarz weterynarii, przyznaje, że jest problem z zabitymi zwierzętami. - Czasem nawet w nocy ludzie telefonują, że gdzieś na drodze leży zwierzę - relacjonuje Zofia Batorczak. - Jeśli istnieje podejrzenie, że było chore zakaźnie, wysyłamy tam naszego lekarza. Generalnie jednak za uprzątnięcie takiego zwierzęcia odpowiadają właściciele i zarządcy terenu czy drogi. Dla samorządów byłby to dodatkowy wydatek, więc wolą udawać, że problem nie istnieje. Potwierdza to Kazimierz Szyposzyński, powiatowy lekarz weterynarii w Zgorzelcu. - Gminy powinny w tej sprawie współdziałać i wypracować wspólne procedury - upiera się Kazimierz Szyposzyński. - Chciałem zorganizować w tej sprawie konferencję z udziałem przedstawicieli gmin, ale odzewu właściwie nie było - martwi się.
Komentuj →
7 maja 2009 |
0
Policjanci Ruchu Drogowego od wczesnych godzin rannych do późnego wieczora na terenie garnizonu mazowieckiego, prowadzili wzmożone kontrole samochodów nauki jazdy. Funkcjonariusze sprawdzali stan techniczny pojazdów, prawidłowość prowadzenia dokumentacji oraz kontrolowali stan trzeźwości instruktorów nauki jazdy i kursantów. To już druga akcja tego typu w tym roku. W marcu policjanci w co czwartym kontrolowanym pojeździe stwierdzili nieprawidłowości. Bezpieczeństwo w ruchu drogowym w dużej mierze zależy od przygotowania kierowcy. Najlepiej powinni o tym wiedzieć sami instruktorzy. Z tym jednak nie jest najlepiej. Będąc uczestnikiem ruchu drogowego można zauważyć, że instruktorzy nauki jazdy, którzy powinni świecić przykładem przyszłym kierowcom dopuszczają do ruchu pojazdy uszkodzone, niesprawne technicznie bądź nienależycie wyposażone w wymagane przyrządy i urządzenia. Zdarzają się przypadki dopuszczenia przez instruktora do kierowania pojazdem nauki jazdy nietrzeźwych kursantów. Często do zajęć praktycznych przystępują osoby, które nie ukończyły części teoretycznej szkolenia. Aktualne kontrole potwierdziły wiele z tych uwag. Policjanci skontrolowali 240 pojazdów, nałożyli 26 mandatów (m.in. za niezapięte pasy bezpieczeństwa przez kursanta). Funkcjonariusze zatrzymali 15 dowodów rejestracyjnym za zły stan techniczny oraz brak wpisu do dowodu rejestracyjnego, że samochód przeznaczony jest do nauki jazdy. Zastosowali też kilka pouczeń ze względu na brak podstawowego wyposażenia. Żaden ze skontrolowanych kursantów i instruktorów nie był pod wpływem alkoholu.

(297-6 i 297-7)
Pierwsze działania prowadzone były 25 marca. Okazało się, że na blisko 400 skontrolowanych pojazdów w 117 przypadkach stwierdzono nieprawidłowości. Policjanci zatrzymali wtedy 14 dowodów rejestracyjnych za zły stan techniczny pojazdu, brak wyposażenia: apteczki, gaśnice, wystawili 53 mandaty karne (m.in. za niezapięte pasy bezpieczeństwa przez kursanta) i 49 pouczeń, sporządzili jeden wniosek do sądu (za brak właściwego oznakowania pojazdu). Żaden ze skontrolowanych kursantów i instruktorów nie był pod wpływem alkoholu – informuje Mazowiecka Wojewódzka Komenda Policji.
Komentuj →
6 maja 2009 |
0
(297-13)
Co dzieje się podczas “spotkania” 40-tonowego tramwaju z samochodem? W zajezdni Wola odbył się test zderzeniowy. Naprzeciwko siebie stanie malutki citroen AX i potężny 40-letni tramwaj 13N. Auto osobowe zostanie skasowane na oczach dziennikarzy. Tramwaje Warszawskie zainaugurują w ten sposób akcję “Bądźmy razem Bezpieczni”, której patronem medialnym jest “Życie Warszawy”. W 2008 r. doszło w Warszawie do 1427 wypadków i stłuczek z udziałem tramwajów, w wyniku których zmarło osiem osób. Tramwaje Warszawskie uzależniły wypłatę premii motywacyjnych motorniczym od braku zawinionych zdarzeń drogowych. Według spółki, w 85 proc. wypadków winę ponoszą piesi i kierowcy samochodów. Piesi najczęściej przebiegają przez tory w niedozwolonych miejscach. Błędy kierowców samochodów? Zawracanie w miejscach niedozwolonych, wymuszanie pierwszeństwa na tramwaju i wjazd na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Tramwaje Warszawskie rozdadzą w komunikacji miejskiej łącznie 200 tys. ulotek informacyjnych. 40 wagonów zostało pomalowanych na barwy tej medialnej kampanii.
(297-24) ^Wagon uderzył w citroena. Choć jechał z prędkością 25 km na godz., kabina pasażerska samochodu została całkowicie zmiażdżona.
Komentuj →
6 maja 2009 |
0
(297-16)
W Łodzi do użytku został oddany symulator norweskiej firmy AutoSim, model AS 1300. Będzie służył do szkoleń organizowanych przez Łódzkie Stowarzyszenie Przewoźników Międzynarodowych i Spedytorów. – Ma zapobiec sytuacji, w której nie byłoby komu jeździć polskimi ciężarówkami – mówi Andrzej Majewski, prezes stowarzyszenia. Kwalifikacja wstępna jest matką tego urządzenia informuje “TRAILER MAGAZINE”.
(297-15)
Komentuj →
6 maja 2009 |
0
Na pytanie co zrobić, aby uniknąć powtórek na egzaminie państwowym na prawo jazdy odpowiada szczecińska “Gazeta Wyborcza”. Po pierwsze - trzeba się dobrze przygotować. Ważne, żeby wybrać dobrą szkołę nauki jazdy - powiedział Cezary Tkaczyk, dyrektor WORD w Szczecinie. Żeby zdać prawo jazdy, trzeba mieć przede wszystkim umiejętności - mówi Maciej Fortuna, właściciel szkoły jazdy “FORTUNA”. - Ale szczęście też się przyda. Bardzo ważne jest podejście do egzaminu. Jeżeli idziemy tylko po to, żeby "zobaczyć jak to jest", to zwykle skończy się na kolejnym podejściu. Trzeba iść z myślą, że umiem jeździć i idę, żeby zdać. - Nie możemy myśleć, że egzaminator to nasz wróg, że jedzie z nami tylko po to, żeby nas oblać - dodaje Maciej Szwarc z Nauki Jazdy “ALIEN”. I kilka rad praktycznych: po zadaniach na placu manewrowym, egzaminator prosi o przygotowanie się do jazdy. Wtedy musimy pamiętać o FiLiPiSie, czyli ustawieniu Fotela i Lusterek i Pasów i Świateł. Przez niezapalone światła często egzamin kończy się tuż za bramą WORD-u - ostrzega Szwarc. - A można tego łatwo uniknąć. Przy samym wyjeździe stoi lustro. Spójrzmy w nie i sprawdźmy, czy światła na pewno się palą. Jeżeli egzaminator przy wyjeździe pyta z naciskiem, czy na pewno jesteśmy przygotowani do jazdy, wiadomo że chodzi o pasy lub którąś z kontrolek. Czasem nie do końca opuszczony hamulec ręczny powoduje, że świeci się lampka. A w czasie jazdy po mieście: Podczas jazdy najważniejsze jest patrzenie na znaki. Łatwo oblać nie tylko przekraczając prędkość, ale także na ulicy jednokierunkowej. - Zjeżdżając z jednokierunkowej, zawsze trzeba dojechać do lewej krawędzi - tłumaczy Szwarc. - Jeżeli tego nie zrobimy, jest to poważny błąd. Najczęstszym powodem niezdania egzaminu jest wymuszenie pierwszeństwa i przejechanie bez zatrzymania na warunkowym, czyli na zielonej strzałce. Ale egzaminatorzy mają też inne, podchwytliwe zadania. - Egzaminator mówi: na najbliższym możliwym skrzyżowaniu proszę skręcić w lewo - podaje przykład Szwarc. - Wtedy zestresowany kursant, widząc skrzyżowanie natychmiast zawija, mimo zakazu. A to dlatego, że nie zwrócił uwagi na określenie "możliwym". Tak się zdarza choćby w al. Jana Pawła. Taki manewr oznacza koniec egzaminu. Są też mniejsze przewinienia, za które nie oblewamy od razu, ale kiedy się nagromadzą, egzaminator może nam kazać wysiąść. Należą do nich m.in. rozpoczynanie hamowania od wciśnięcia sprzęgła, stanie na światłach z wrzuconym biegiem i nietrzymanie obu rąk na kierownicy.
|
(294-32)
|
(294-34)
|

(294-33) |
|
Ogólne zasady egzaminu Przygotowanie do jazdy Ruszenia i jazda pasem ruchu Ruszanie na wzniesieniu
Czas trwania 50 min.
Format: DVD
Cena: 50,00 zł
|
Zasady egzaminu i kryteria oceny Wyjazd na drogę
Jazda drogami dwukierunkowymi
Jazda drogami jednokierunkowymi Przejazd przez skrzyżowania
Przejazd przez przejścia dla pieszych Przejazd przez torowiska
Manewry na drodze
Hamowanie w wyznaczonym miejscu Parkowanie i zawracanie
Czas trwania 72 min.
Format: DVD
Cena: 50,00 zł
|
Kolizja drogowa Omijanie pojazdu, który ustąpił pierwszeństwa przejazdu Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych Nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu Nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu podczas skręcania w drogę poprzeczną Nieustąpienia pierwszeństwa osobie niepełnosprawnej Nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu podczas cofania Niezastosowanie się do sygnałów świetlnych i poleceń osoby kierującej ruchem lub uprawnionej do jego kontroli Niezastosowanie się do znaków: - zakaz wjazdu - zakaz ruchu w obu kierunkach - zakaz skręcania w lewo - zakaz skręcania w prawo - nakaz jazdy - linia podwójna ciągła - linia pojedyncza ciągła - stop
Czas trwania 35 min.
Format: DVD
Cena: 50,00 zł
|
Grupa IMAGE przygotowała i wprowadziła do sprzedaży trzy nowe filmy instruktażowe, opracowane wg zmieniających się zasad szkolenia i egzaminowania. Polecamy:
ZAMÓW – 0-502-659-431
Komentuj →
11 maja 2009 |
0
Pijani udawali potrąconych przez samochód - Pijani mieszkańcy Biskupca Pomorskiego postanowili uczcić urodziny jednego z nich... fałszywym alarmem na policję i pogotowie. W niecodzienny sposób postanowili obchodzić urodziny trzej mieszkańcy gminy Biskupiec. Artur K. powiadomił służby ratunkowe o wypadku, w którym mieli ucierpieć jego dwaj kompani. W rzeczywistości, do żadnego wypadku nie doszło. Mający 3,5 promila alkoholu w organizmie 29-latek i jego koledzy chcieli po prostu zobaczyć na radiowozie i karetce pogotowia migające koguty. Niebawem cała trójka odpowie przed sądem. Do zdarzenia doszło w piątek wieczorem. Oficer dyżurny policji w Nowym Mieście Lubawskim został powiadomiony przez 29-letniego mieszkańca Biskupca Pomorskiego o wypadku. Ze zgłoszenia wynikało, że na ulicy Szkolnej w Biskupcu Pomorskim, 29-letni Jacek K. oraz o rok starszy Grzegorz L. zostali potrąceni przez samochód. Jak ustalili później policjanci, w rzeczywistości do żadnego wypadku nie doszło. Artur K. tego dnia obchodził swoje urodziny. Kiedy na imprezie powiało nudą, panowie postanowili w dość nietypowy sposób ją uatrakcyjnić. Artur K. wezwał policję, a jego kompletnie pijani kompani mający od 3,4 do 3,6 promila alkoholu w organizmie położyli się na ulicy czekając na przyjazd funkcjonariuszy i pogotowia. Podejrzenia policjantów i ratowników medycznych wzbudził brak obrażeń na ciele rzekomo potrąconych mężczyzn. W końcu solenizant i jego towarzysze przyznali się, że chcieli tylko zobaczyć migające światła na dachu policyjnego radiowozu i karetki pogotowia. Teraz cała trójka odpowie przed sądem za wywołanie fałszywego alarmu. Kodeks wykroczeń przewiduje za ten czyn karę do 30 dni aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych. Sąd może również orzec do 1000 złotych nawiązki.
Po pijaku spadła z kradzionego roweru- W środku nocy mokotowski patrol zauważył rowerzystkę. Ta niespodziewanie straciła równowagę i przewróciła się na chodnik. Policjanci chcieli pomóc 38-letniej Ewie H.. Kobiecie nic się nie stało. Okazało się, że jest pijana. Miała w organizmie blisko 2 promile procentów. Po kontroli okazało się także, że rower, którym jechała widnieje w policyjnej bazie jako kradziony. Pożyczyła go kilka minut wcześnie od nowo poznanego znajomego w restauracji. Tam razem spożywali alkohol, a potem za zgodą właściciela chciała nim wrócić do domu. Kobieta usłyszała już zarzut kierowania rowerem w stanie nietrzeźwym. Policjanci wyjaśnią także, w jaki sposób rower znalazł się w rękach jej i nowopoznanego znajomego.
Komentuj →
10 maja 2009 |
0
Kolejny raz policjanci ze śląskiej drogówki staną w szranki podczas finału konkursu “Policjant Ruchu Drogowego 2009”. W finale wezmą udział funkcjonariusze, którzy okazali się najlepsi podczas kwalifikacji przeprowadzonych w jednostkach terenowych. We wtorek drogówka rozpocznie konkurs od testu wiedzy, następnie odbędą się dyscypliny sprawnościowe. Suma punktów uzyskanych we wszystkich konkurencjach wyłoni mistrza Ślaska. Najlepsi będą reprezentować nasz garnizon na zawodach ogólnopolskich. Warto przypomnieć, że w minionym roku najlepsza w kraju była drużyna Komendy Wojewódzkiej Policji z Katowic. Najlepszym policjantem ruchu drogowego 2008 roku został mł. asp. Robert Wajda z komendy w Cieszynie, trzecie miejsce w konkursie zajął sierż. szt. Dariusz Guzik z zabrzańskiej komendy miejskiej.
Komentuj →
9 maja 2009 |
0
”Otoczmy troską życie na naszych drogach” – pod takim hasłem dotarła na Jasną Górę Ogólnopolska Pielgrzymka Kierowców. Zorganizowały ją już po raz ósmy MIVA Polska i Krajowe Duszpasterstwo Kierowców. Uczestnicy pielgrzymki modlą się w intencji kierowców, aby jeździli spokojniej i bezpieczniej. - Otoczmy troską życie także na naszych drogach, abyśmy nie zapominali, że droga to także inny człowiek, który ma swoje życie, ma swoje miejsce, gdzie chce dojechać. Abyśmy widzieli w nim bliźniego, naszego brata, naszą siostrę, i umieli pomagać, a nie utrudniać życie - powiedział krajowy duszpasterz kierowców ks. Marian Midura. Spotkanie zgromadziło kierowców, podróżujących po polskich drogach, przedstawicieli służb związanych z ruchem drogowym oraz bezpieczeństwem na drogach, m.in. policji, Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, grup mobilnych Służby Celnej, a także misjonarzy z różnych krajów świata.
Komentuj →
8 maja 2009 |
0
W województwie pomorskim policjanci przeprowadzili akcję pod kryptonimem "Pasy". Zwracali szczególną uwagę na to czy kierowcy i przewożeni przez nich pasażerowie jeżdżą zapięci w pasy bezpieczeństwa, jak przewożone są w autach dzieci. Stróże prawa ostrzegają, że za jazdę bez zapiętych pasów grozi mandat w wysokości 100 zł oraz 2 pkt karne. Z kolei za przewożenie dziecka w sposób nieprawidłowy np. bez fotelika lub fotelik zamontowany nieprawidłowo - mandat 150 zł i 3 pkt karne. Często osoby uczestniczące w wypadkach mogłyby uniknąć ciężkich obrażeń lub wręcz uratować życie, gdyby zapinały pasy bezpieczeństwa. Pamiętajmy o tym – apeluje “Dziennik Bałtycki”.
Akcje pod kryptonimem “Pasy” prowadziła też tego dnia Podkarpacka Komenda Policji, Komenda Wojewódzka Policji w Gorzowie Wielkopolskim itd. Policjanci przypominają, że art. 39 prawa o ruchu drogowym nakazuje kierowcom i pasażerom zapinanie pasów bezpieczeństwa. Z tego obowiązku zwolnieni są: osoby, które mają orzeczenie lekarskie o przeciwwskazaniu do używania pasów, kobiety o widocznej ciąży, kierujący taksówką osobową podczas przewożenia pasażera, instruktor lub egzaminator podczas szkolenia lub egzaminowania, policjant, funkcjonariusz ABW, AW, SWW, SKW, CBA, SG, inspektor kontroli skarbowej, funkcjonariusz celny i Służby Więziennej, żołnierz Sił Zbrojnych RP - podczas przewożenia osoby zatrzymanej, funkcjonariusz BOR podczas wykonywania czynności służbowych, zespół medyczny w czasie udzielania pomocy medycznej, konwojent podczas przewożenia wartości pieniężnych, osoba chora lub niepełnosprawna przewożona na noszach lub w wózku inwalidzkim.
Komentuj →
8 maja 2009 |
0
W dniach 7-8 maja 2009 r. w Brukseli odbyło się światowe spotkanie organizacji pozarządowych zajmujących się bezpieczeństwem ruchu drogowego i pomocą ofiarom wypadków. Organizatorem była Światowa Organizacja Zdrowia. W konferencji udział wzięło ponad 100 uczestników, z ponad 70 organizacji i z ponad 40 krajów. Celemkonferencji “Global Meeting of NGOs Advocating for Road Safety” było lepsze zrozumienie kompetencji i potrzeb organizacji, jak również dzielenie się wiedzą, doświadczeniem i podejściem do działań na rzecz bezpieczeństwa na drogach i pomocy ofiarom wypadków. W trakcie spotkania, na którym reprezentowane były praktycznie wszystkie kontynenty, przedstawione zostały bardzo ciekawe wypowiedzi i prezentacje uczestników z krajów dla nas, Polaków, nieco egzotycznych, które nie do końca kojarzą się nam z bezpieczeństwem na drogach, a już na pewno nie z funkcjonowaniem organizacji na jego rzecz. Przedstawiciele różnych struktur, między innymi z Argentyny, Urugwaju, Brazylii, Kamerunu, Południowej Afryki, Tanzanii, Nigerii, Indii, Wietnamu czy Indonezji dzielili się swoimi doświadczeniami i sukcesami, ale również problemami, z którymi muszą borykać się na co dzień w swoich krajach. W niektórych przypadkach zaskakująca była informacja o dużej woli politycznej decydentów, by poprawiać stan bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Również prezentowane materiały edukacyjne i prewencyjne zaskakiwały profesjonalizmem i trafnością ujęcia poszczególnych szczegółowych zagadnień. Z drugiej strony o swoich doświadczeniach i sukcesachinformowały organizacje z krajów o wysokiej kulturze motoryzacyjnej i co za tym idzie, najlepszych statystykach drogowych. Stosowane w Kanadzie, USA czyEuropie Zachodniej wzory i praktyki są w gruncie rzeczy gotowe do wdrożenia również w Polsce. Oczywiście, po korekcie uwzględniającej nasze rodzime uwarunkowania drogowe, społeczne i cywilizacyjne. Co ważne, wszyscy uczestnicy wyrazili gotowość udostępnienia swoich doświadczeń i materiałów. W przygotowanie spotkania duży wkład wniosła Europejska Federacja Ofiar Wypadków Drogowych ( FEVR), która, zrzeszając kilkanaście organizacji narodowych z całego świata, przyczyniła się merytorycznie do jej profesjonalnego przebiegu.
Obrady toczyły się na dwóch płaszczyznach. Odbywały się sesje plenarne oraz trwała praca w trzech grupach roboczych, w których omawiano równolegle te same zagadnienia szczegółowe. Podsumowania prac każdej z grup przedstawiano wszystkim uczestnikom podczas sesji ogólnych. Była więc okazja zarówno do dyskusji i wymiany poglądów w ramach mniejszej grupy, ale również do zapoznania się z efektami pracy innych. Na podstawie wszystkich paneli-warsztatów grupowych powstaną zbiorcze wnioski, które jako materiały konferencyjne zostaną przekazane wszystkim uczestnikom, jak również stanowić będą oficjalne materiały WHO. Panele tematyczne dotyczyły: strategii mobilizowania polityków, komunikowania się ze społeczeństwem, poprawy standardów usług dla ofiar i ich rodzin. W trakcie sesji plenarnych uczestnicy mogli się zapoznać z projektami funkcjonującymi w Unii Europejskiej oraz strategiami, które będąc w przygotowaniu, stanowią materiał dla prac legislacyjnych zarówno w Europie, jak i w innych państwach zrzeszonych w WHO i ONZ. Kilka najbardziej spektakularnych organizacji przedstawiło również obecnym swoje bardzo ciekawe doświadczenia, np. “Krewni i Przyjaciele Ofiar Tragedii w Santa Fe” (Argentyna), “Matki Przeciwko Pijanym Kierowcom” (USA) czy Handicap International. Uczestnicy opracowali projekt stanowiska organizacji pozarządowych na światową konferencję ministerialną, poświęconą bezpieczeństwu na drogach, która odbędzie się w Moskwie, w listopadzie 2009 r. Stowarzyszenie “Droga i Bezpieczeństwo” wniosło swój wkład w jego przygotowanie, zarówno przed spotkaniem, w trakcie konsultacji, jak i podczas dyskusji.Postanowiono również, że powstanie elektroniczna platforma dla kontynuacji dyskusji i stworzenia wspólnej sieci porozumiewania się i czerpania z doświadczeń. Organizacje wyraziły również zadowolenie z możliwości spotkania i nauki z wzajemnych osiągnięć.
Z Polski jedyną organizacją uczestniczącą w konferencji było Stowarzyszenie “Droga i Bezpieczeństwo”.
Komentuj →
7 maja 2009 |
0
Po raz dziewiąty rozstrzygnięty został Wojewódzki Konkurs Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym dla uczniów szkół podstawowych z województwa podlaskiego. Finał rozpoczął się na terenie Zespołu Szkół Integracyjnych w Sokółce. W zmaganiach wzięło udział 17 drużyn z całego województwa. Każda z trzyosobowych reprezentacji musiała wykazać się znajomością zasad udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. W tej konkurencji punkty dla poszczególnych drużyn zdobywane były wspólnie przez reprezentujących ją zawodników. Wiedzą o przepisach ruchu drogowego i umiejętnościami praktycznymi musieli wykazać się, każdy z osobna, wszyscy uczestnicy konkursu. Tzw. łezka, ósemka, tor przeszkód czy miasteczko ruchu drogowego to tylko niektóre z przeszkód, które musieli pokonać współzawodniczący młodzi rowerzyści. Kulturalna rywalizacja miała na celu propagowanie zasad bezpiecznego poruszania się po drogach i popularyzowanie przepisów ruchu drogowego. Po długich zmaganiach przy wietrznej i deszczowej pogodzie w końcu ogłoszono wyniki. Tryumfatorami okazali się reprezentanci Szkoły Podstawowej z Zespołu Szkół Integracyjnych w Sokółce. Na drugiej pozycji uplasowała się Szkoła Podstawowa w Turośni Kościelnej. Trzecią lokatę wywalczyli zawodnicy ze Szkoły Podstawowej w Krasnopolu. Zwycięzcy zostali uhonorowani medalami, pucharami i pamiątkowymi dyplomami.
(297-2)
Komentuj →
7 maja 2009 |
0
Bez tablic, z wybitymi szybami, przebitymi oponami - bywa, że samochodowe wraki miesiącami szpecą krajobraz, choć ich pozbycie się wcale nie musi być trudne i kosztowne. A bywa opłacalne – komunikuje “Express Bydgoski”. Obowiązek usunięcia wraku nakłada ustawa z 2005 roku o recyklingu pojazdów, ustawodawca przewidział także karę grzywny. Jeśli na wezwanie straży gminnej właściciel “zawalidrogi” nie będzie skuteczny, wrak wywożony jest przez prywatną firmę na parking, za który ten musi zapłacić. Problem polega na utrudnionej procedurze wyszukiwania właścicieli tych “pojazdów”. W ubiegłym tygodniu prezentowaliśmy lubelski sposób na wraki, dzisiaj bydgoski. I tu cytujemy poradę “Expressu Bydgoskiego”: by przykrej niespodzianki uniknąć, wystarczy oddać stare auto do stacji recyklingu. Za darmo. - Umawiamy się na konkretny dzień i godzinę. Gdy klient mieszka w Bydgoszczy, a auto jest niesprawne, holujemy je, też za darmo - mówi jeden z pracowników “Uni-Techu”. - Na czym zarabiamy? Sprawne części, na przykład skrzynię biegów, silnik, felgi sprzedajemy. Co tylko możemy, poddajemy recyklingowi. Im większy procent masy auta idzie do recyklingu, tym większa szansa na zdobycie dofinansowania z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Liczymy, że w tym roku uda nam się takie wsparcie otrzymać - dodaje.
Komentuj →
7 maja 2009 |
0
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Łodzi ogłosił przetarg na zakup samochodów osobowych. Początkowo WORD chciał wynająć samochody. Ogłosił nawet konkurs ofert dla dilerów. Do przetargu nie stanęli Toyota i Opel, czyli marki, w których dotychczas egzaminowano w WORD. Oferty złożyły za to Renault ze swoim modelem clio oraz Chevrolet. Najtańszą przedstawił jeden z dealerów Renault. Jednak 590 zł miesięcznie za każde egzaminacyjne auto okazało się wygórowaną stawką. Dlatego szef WORD unieważnił przetarg na wynajem. - Postanowiliśmy, że jednak kupimy samochody, zamiast je wynajmować. To będzie bardziej opłacalne – powiedział “Dziennikowi Łódzkiemu” Zbigniew Skowroński, dyrektor WORD w Łodzi. - Potrzebujemy samochodów, bo 1 czerwca otwieramy filię ośrodka przy ul. Maratońskiej - dodał.

(297-11)
Renault clio wygrało już przetargi w całej Wielkopolsce. - Kupiliśmy renault clio, bo była to najtańsza oferta - przyznaje Krzysztof Paszyk, wicedyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Pile. Póki co, nie mamy żadnych zastrzeżeń do clio. Auta są komfortowe, zapewniają naszym pracownikom oraz kursantom bezpieczeństwo na drodze. Mają klimatyzację, co jest atutem.
Komentuj →
6 maja 2009 |
0
Bez taksometru, taryfy nocnej, ale i bez wjazdu do strefy B - w Krakowie wystartowała pierwsza firma wożąca ludzi za z góry ustaloną cenę. W przyszłości chce być konkurencją dla taksówek - donosi krakowska “Gazeta Wyborcza”. Z pozoru wszystko wygląda podobnie. Dzwonimy na centralę, zamawiamy kurs i czekamy na przyjazd samochodu. Dziwić może jedynie to, że cena za przejazd ustalana jest z góry, jeżeli się na nią nie zgodzimy, kursu nie będzie. Tak działa pierwsza w Krakowie firma świadcząca przewóz osób, która wykorzystuje luki w prawie, ale działa podobnie do taksówek. - Nie ukrywamy, że chcemy konkurować z taksówkami - przyznaje Darek, jeden z właścicieli iCar. - Naszą zaletą jest to, że klient od razu wie, ile zapłaci. Auta nie są wyposażone w taksometr, więc gdy stoimy w korku, licznik nie nabija dodatkowych złotówek. Nie mamy też taryfy nocnej, co sprawia, że jesteśmy dużo tańsi od zwykłej taxi - wymienia. iCar rozpoczął działalność w poniedziałek. - Na razie mamy tylko 57 samochodów, więc nie jesteśmy istotnym zagrożeniem dla korporacji taksówkarskich, ale mam nadzieję, że szybko się rozwiniemy - zapewnia Darek.
Komentuj →
6 maja 2009 |
0
Funkcjonariusze drogówki, patrolując trasę z Sępopola do Dzietrzychowa, zauważyli leżącego w rowie rowerzystę. Mężczyzna nie był jednak pijany, a policjanci, widząc, że jest prawie nieprzytomny, wezwali pogotowie. I w taki sposób uratowali mu życie. - Mężczyzna z trudem wyjaśnił, że jest chory na serce (i ma sztuczną zastawkę) i podał telefon do swoich kuzynek - opowiada Izabela Niedźwiedzka z biura prasowego wojewódzkiej komendy policji w Olsztynie. Rowerzysta powiedział też, że stracił przytomność, będąc na rybach. Ale ostatkiem sił udało mu się doczołgać do drogi, gdzie machając ręką wzywał pomocy. Niestety, żaden z kierowców nie chciał się zatrzymać.
Komentuj →
6 maja 2009 |
0
Konkurs "POLICJANT RUCHU DROGOWEGO 2009" w województwie zachodniopomorskim został rozstrzygnięty. Zwycięzcą okazał się st. sierż. Krzysztof Wojsznarowicz z Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie Szczecińskim. Tuż za nim uplasował się sierż. sztab. Robert Guzal z Komendy Powiatowej Policji w Świdwinie. Trzecie miejsce zajął sierż. Tomasz Karpierz z Komendy Powiatowej Policji w Gryfinie. O tytuł najlepszego policjanta zachodniopomorskiej drogówki walczyło 22 policjantów (w tym 2 kobiety), reprezentujących komendy powiatowe i miejskie z terenu województwa. Mundurowi rywalizowali w dwóch konkurencjach. Pierwsza polegała na rozwiązaniu testu, który sprawdzał znajomość przepisów ustawy - Prawo o ruchu drogowym i ustawy o transporcie drogowym, a także przepisów służbowych. Test zawierał również pytania z zasad udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. Następnie policjanci sprawdzili swoje umiejętności w jeździe sprawnościowej motocyklem służbowym.
Komentuj →
5 maja 2009 |
0
Upały jeszcze nie zaczęły się na dobre, a już docierają sygnały o bezmyślnych właścicielach psów, którzy zamykają swoich pupili w dusznych samochodach. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami apeluje o rozwagę. Tylko dzięki interwencji czytelnika “Gazety Krakowskiej” i strażników miejskich Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami udało się uratować dwa szczeniaki labradora. Właściciel małych piesków zamknął je w plastikowym pojemniku w bagażniku samochodu, a pojazd zostawił w pełnym słońcu. Zwierzęta nie miały wody i dusiły się w skwarze. Ich rozpaczliwe skomlenie zwróciło uwagę przechodnia. Zawiadomił strażników miejskich, którzy przez uchyloną szybę otworzyli pojazd i znaleźli zwierzęta w bagażniku. Szczenięta były osłabione i nie mogły utrzymać się na własnych nogach. Ich właściciel zjawił się przy samochodzie dopiero po godzinie. Poniesie karę za swoje zachowanie. KTOZ apeluje: jeżeli zauważymy zwierzę zamknięte w samochodzie, możemy zadzwonić po straż miejską.
Komentuj →
5 maja 2009 |
0
Piotr W., kierowca, któremu fotoradar zrobił zdjęcie, postanowił uniknąć mandatu i punktów karnych. Jak? Ukradł fotoradar! Ale miał pecha - zanim się włamał, straż miejska zdążyła zgrać zdjęcia. W ten sposób “zapobiegliwy kieerowca”, zamiast 300 złotych mandatu, ma na głowie zarzut zniszczenia sprzętu za 230 tysięcy złotych! Wydarzenie miało miejsce w Kłaninie w województwie koszalińskim. Po radarze – ku zaniepokojeniu mieszkańców - został tylko srebrny słup z blachy nierdzewnej. Kłaniński fotoradar był najnowoczesniejszym modelem. Jak ocalały zdjęcia? Dzienniki piszą: cudem ocalały, bo strażnicy w nocy wracając z zabezpieczania imprezy majówkowej "przy okazji" je zgrali. "Była wśród nich laweta, która przekroczyła prędkość o 24 km/h. Auto było widzane nocą na parkingu. Policyjny pies podjął trop przy słupie i zgubił go także na tym postoju". Na dodatek jeden z mieszkańców widział w nocy przy radarze kręcących się ludzi i lawetę w pobliżu. Policjanci odszukali i zatrzymali kierowcę Piotra W. oraz Monikę P. Mężczyzna przyznał, że po prostu bał się mandatu i punktów karnych, bo nie wiedział ile już ich ma na koncie. Dlatego przez kilka godzin czekali na dogodny moment, żeby włamać się do masztu i zabrać radar. Po drodze do Mielna rozwalali go na kawałki i wyrzucali po drodze. "Temu kierowcy groziło maksymalnie 200 złotych za prędkość i 100 złotych za niezapięte pasy. A wyrządzili szkody za 230 tysięcy. I wcale nie straciłby punktów, zapomniał, że po roku od wykroczenia się zerują" – skomentowali policjanci. Według kodeksu karnego złodziejom grozi im nawet 10 lat więzienia za zniszczenie mienia wielkiej wartości. A w Kłaninie wkrótce stanie nowy fotoradar, bo stary był ubezpieczony i gmina zamierza szybko kupić następny.
Komentuj →
5 maja 2009 |
0
Kierowcy przekraczający prędkość - już nie będą mogli odmówić przyjęcia mandatu “bo zdjęcie z fotoradaru jest niewyraźne”. Fotorapid CM - nowy fotoradar polskiej produkcji zdjęcia robi tak ostre, że widać na nich niedoskonałości makijażu i kolor oczu - bez względu na pogodę. Kilka takich urządzeń już pracuje przy polskich drogach. Fotorapid CM jest dziełem polskiego producenta urządzeń radarowych firmy Zurad. Na pokładzie ma zamontowaną dziesięcio megapikselową kamerę o dwunastobitowej głębi koloru - dzięki temu rozwiązaniu zdjęcia przekraczających prędkość charakteryzują się niespotykaną dotąd jakością. Fotorapid CM może być używany w różnych konfiguracjach: stacjonarnie, czyli na maszcie przy drodze (już postawione maszty przeznaczone do poprzedniej generacji fotorapida wersji C nie wymagają przeróbki, by móc obsługiwać CM). Przenośnie - będąc umieszczonym na trójnogu lub w zaparkowanym pojeździe. Nową możliwością pracy przy drodze jest przewoźny kontenerek, który dzięki możliwości podziału na dwie części zmieści się do każdego pojazdu. Fotorapid CM może być zdalnie obsługiwany za pomocą łączy bezprzewodowych. Dzięki temu urządzenie może być ustawione bezpośrednio przy jezdni, a obsługa w kabinie zaparkowanego nieopodal pojazdu ma pełen podgląd wykonywanych zdjęć oraz dostęp do wszystkich funkcji konfiguracyjnych - ustawiając jego parametry np. w zależności od zmieniającej się pogody. Informacje z fotoradaru umieszczonego na maszcie mogą być przekazywane drogą radiową na dowolne odległości w zależności od środka transmisji. Nowy fotoradar posiada także funkcję czytania tablic rejestracyjnych pojazdów (ANPR/ALPR) - może być ona wykorzystana z zewnętrznym modułem czytania tablic lub automatycznie czytać tablice z już wykonanych zdjęć (jako moduł przeglądarki fotografii). Zarówno oprogramowanie do obróbki zdjęć jak i urządzenie Fotorapid CM wykorzystują własny format plików, ZUR, który zapewnia poufność oraz rzetelność całego procesu mandatowania. Słowem - jak komentuje “Dziennik” - nie da się tych fotografii zafałszować.
(297-10)
Zdjęcie, na podstawie którego właściciel samochodu może dostać mandat musi:
- mieć dobrze widoczny numer rejestracyjny auta
- przedstawiać tylko jeden samochód jadący na pierwszym planie. Jeśli pasem obok jedzie inny, zdjęcie takie nie może być dowodem, bo nie ma pewności, który pojazd został zmierzony przez radar.
Komentuj →
5 maja 2009 |
0
Znikną ograniczenia prędkości do 40 km/h i inne znaki, które nie ułatwiają pojazdom poruszania się po ulicach. W Krośnie – podobnie jak w wielu innych miastach - specjalna komisja zrobi przegląd znaków. Komisja złożona z przedstawicieli policji, miejskich radnych i urzędników przeanalizuje wszystkie znaki drogowe. Tych ciągle przybywa, często są dla kierowców niewidoczne, nie usprawniają ruchu, czasami wprowadzają wręcz chaos. Zdarza się też, że sąsiednie znaki wzajemnie się wykluczają, a oznakowanie pionowe nie zgadza się z poziomym. Pod lupę komisji pójdą również ograniczenia prędkości. Szczególnie te do 40 km/h, będące dla kierowców prawdziwą zmorą. W związku z przeglądem znaków może nastąpić zmiana organizacji ruchu w niektórych miejscach, np. na drogach osiedlowych lub obrzeżach miasta. Mogą tam bowiem zniknąć znaki informujące np. o przebiegu drogi głównej. Zamiast nich wprowadzone zostaną skrzyżowania równorzędne, trzeba będzie stosować tzw. regułę prawej ręki. Znaki zostaną przeanalizowane pod kątem ograniczenia ich ilości, miejsc występowania, prędkości oraz tonaży.
Komentuj →
4 maja 2009 |
0
W centrum Krakowa w celu udrożnienia ruchu ograniczono możliwość wjazdu na jedną z ulic miasta. Rezultat jest satysfakcjonujący i władze miasta planują reorganizację ruchu na kilku kolejnych ulicach. Jednak ograniczenia poprzez ustawienie znaków zakazu wjazdu nie są respektowane przez wszystkich kierowców. Dlatego też żeby skutecznie walczyć z upartymi kierowcami ZIKiT kupi specjalne kamery, które niczym fotoradar uwieczniać będą kierowców łamiących przepisy. Działanie kamer polega na wychwytywaniu samochodów, które nie posiadają specjalnego zezwolenia na wjazd do danej strefy. Kamera zarejestruje wykroczenia a straż miejska wystawi mandat. Dzięki temu strażnicy będą mogli zostać skierowani do innych zadań na terenie miasta.
Komentuj →
4 maja 2009 |
0
“Dziennik” za komendą policji relacjonuje: Pruł 150 km/godz. W 30 sekund przyspieszył do 200, ale miał pecha. Na ogonie siedział mu nieoznakowany radiowóz świnoujskiej policji. Pirat po zatrzymaniu popełnił kolejny błąd. Zamiast wziąć mandat i zapłacić 700 zł, zdecydował się na sąd. Teraz grozi mu nawet 5 tys. zł grzywny. Na filmie z policyjnego rejestratora nagranym na drodze numer 3 ze Świnoujścia do Szczecina widać oprócz prędkości także czas - dzięki temu można podziwiać rewelacyjne przyspieszenie limuzyny marki audi. W pewnym momencie auto jadące około 150 km/h zaczyna po prostu się raptownie oddalać. Po pół minucie pomiar wykazuje 191 km/h, a radiowóz jedzie ponad 200 żeby wreszcie do niego dojść. Jednak klasie wozu nie dorastał kierowca - i nawet nie chodzi o to, że ściął zakręt, przekroczył podwójną linię ciągłą a dozwoloną w tym miejscu prędkość o 100 km/h. Otóż gdy policjanci zaproponowali mu mandat 700 złotych i 15 punktów karnych kierowca odmówił... jego przyjęcia chociaż musiał wiedzieć, że jego wyczyny zostały nagrane. Sprawa trafi teraz do Sądu Rejonowego w Świnoujściu, ale piratowi grozić będzie grzywna 5 tys. złotych. Kierowca audi był tak mało rozgarnięty, że podczas przesłuchania na policji przyznał się do zbyt szybkiej jazdy. "Został przesłuchany kilka dni poźniej. Przyznał się do zarzutu, ale sprawa i tak trafi już do sądu" - powiedziała “Dziennikowi” Małgorzata Śliwińska ze świnoujskiej policji.
Komentuj →
4 maja 2009 |
0
W nocy z 7 na 8 maja na rondzie Mickiewicza w Częstochowie zlikwidowana zostanie zasada prawej ręki na rzecz klasycznego rozwiązania, znanego z 99,9 proc. skrzyżowań z ruchem okrężnym - donosi “Gazeta Wyborcza”. Zła sława ronda Mickiewicza jako postrachu kierowców sięga daleko poza granice Częstochowy. Bo gdy na prawie wszystkich rondach ustępujemy pierwszeństwa na wjeździe, to na tym jedynym wjeżdżamy jako pierwsi, by następnie ustępować wszystkim z prawej strony - czyli wjeżdżającym na rondo. Drogowcy przemalują rondo, ustawią przed wlotami "trójkąty podporządkowania" i od piątkowego ranka kierowcy będą jeździli według reguł obowiązujących na innych rondach. Dlaczego w takim razie drogowcy uporczywie utrzymywali zasadę prawej ręki? Otóż, z powodu złego umiejscowienia środkowej wysepki jest na rondzie miejsce, w którym po zmianie zasad kierowcy mogą mieć wątpliwości, kto komu ma ustąpić drogi. - Nie jest więc tak, że złe rozwiązanie zastępujemy idealnym. Raczej zamieniamy na mniej złe. Bo rondo Mickiewicza należałoby gruntownie przebudować, na co nie ma pieniędzy. Z drugiej strony każdy widzi długie kolejki samochodów przed skrzyżowaniem, dlatego zmiana zasad, która je zmniejszy, jest konieczna - tłumaczy Marek Lewandowski z Miejskiego Zarządu Dróg.
Ronda "na prawą rękę": Kiedyś w Europie były często spotykane, lecz w ostatnich 20 latach ich liczba znacząco stopniała - na rzecz rond oznakowanych na wjeździe trójkątem podporządkowania. Najsłynniejszym europejskim rondem, które trwa przy zasadzie prawej ręki, jest paryski plac de Gaulle'a z Łukiem Triumfalnym pośrodku. Natomiast w Polsce zasada prawej ręki na rondach stosowana jest sporadycznie.
Komentuj →
4 maja 2009 |
0
W Zielonej Górze w ramach wojewódzkich eliminacji ogólnopolskiego konkursu “Policjant Ruchu Drogowego” w szranki stanęło 14 finalistów wybranych w powiatach. Najlepszymi okazali się: sierż. Patryk Szarata z KPP w Świebodzinie, asp. szt. Dariusz Duda z KMP w Zielonej Górze i mł. asp. Piotr Szpak z KPP w Sulęcinie. Dwaj pierwsi będą reprezentować województwo w finale centralnym, który odbędzie się w czerwcu w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Policjanci musieli zdać test ze znajomości kodeksu drogowego, a potem na jednym ze skrzyżowań miasta rozpoczęli najbardziej widowiskową konkurencję - kierowanie ruchem drogowym. Ubrani w odblaskowe kamizelki i białe rękawiczki, musieli jak najszybciej "rozładować" tworzące się korki.
Komentuj →
4 maja 2009 |
0
(297-4)
We Wrocławiu rusza akcja “Zagoń rower do roboty”. Jej organizatorzy proponują, by w pierwszym tygodniu maja dać odpocząć samochodom, autobusom oraz tramwajom i przesiąść się na dwa kółka. Twórcy inicjatywy rowerowej Chroń Skroń zaproponowali, by wrocławianie między 4 a 10 maja jeździli do pracy rowerami. Twierdzą, że jeśli ktoś już raz spróbuje tej przyjemności, to jej nie porzuci. Na swojej stronie internetowej www.zagonrowerdoroboty.pl przekonują, że jest to zdrowe i wcale nie tak niebezpieczne, jak zwykło się sądzić. Zaczęli od siebie. Mimo że są urzędnikami i obowiązuje ich strój oficjalny, co ranek wsiadają na rowery i pedałują do pracy, czasem ponad 20 km – przeczytaliśmy w “Gazecie Wyborczej”.
Jeżdżenie na rowerze może nas uchronić przed wieloma chorobami. Ale musi to być przynajmniej 30 minut dziennie - mówi lekarz dr Maciej Cymerys (specjalista chorób wewnętrznych z Kliniki Chorób Wewnętrznych i Zaburzeń Metabolicznych i Nadciśnienia Tętniczego w Poznaniu).
Maria Bielicka (“Gazeta Wyborcza”): Panie doktorze, warto jeździć na rowerze po mieście?
Dr Maciej Cymerys: Wolałbym namawiać czytelników do rekreacyjnego jeżdżenia na rowerze po terenach zielonych. Ale prawdą jest, że jeżdżenie na rowerze, zamiast samochodem czy tramwajem to stała forma aktywności, która może nas uchronić przed wieloma chorobami.
Maria Bielicka: Jakimi konkretnie?
Dr Maciej Cymerys: Rower, podobnie jak pływanie czy jogging, może nas uchronić przed rozwojem cukrzycy, nadciśnienia, dodatkowo wzmacnia serce. Rower zresztą aktywizuje wiele mięśni, więc z tego punktu widzenia na pewno warto go polecać.
Maria Bielicka: A ile trzeba na rowerze spędzać czasu, żeby można było uznać to jeżdżenie za stałą formę aktywności?
Dr Maciej Cymerys: Przynajmniej 30 minut dziennie.
Ile się przy tym gubi kalorii?
Dr Maciej Cymerys: To zależy od tempa i od wysiłku wkładanego w jazdę. Ale można przyjąć, że jeżdżąc na rowerze przez pół godziny, spalamy od 150 do 300 kalorii.
Maria Bielicka: A czy są jakieś choroby, które wykluczają wysiłek związany z jazdą na rowerze?
Dr Maciej Cymerys: Tak, na rowerze nie powinny jeździć osoby z poważnymi zmianami zwyrodnieniowymi oraz chorzy z ciężkimi dolegliwościami układu oddechowego i krążenia, a także ludzie ze znaczną otyłością. Również starsi muszą szczególnie uważać, by za bardzo się nie przemęczyć. Przemęczenia powinien zresztą unikać każdy. Na początku warto rozpocząć od wysiłków trwających kilka minut dziennie, a potem wydłużać jazdę do 30 minut.
Maria Bielicka: A jaka jest miara przemęczenia?
Dr Maciej Cymerys: Najprościej jest mierzyć tętno za pomocą specjalnego urządzenia. Wystarczy założyć je na rękę i uważać, by tętno nie przekraczało granicy wyrażonej wzorem: 75 proc. z (220 minus ilość lat).
Maria Bielicka: O, to skomplikowane wyliczenie...
Dr Maciej Cymerys: Trochę, ale w gruncie rzeczy chodzi o to, by u młodych osób tętno nie przekraczało granicy mniej więcej 160 uderzeń na minutę, u osób około 40 lat - 130 uderzeń, u starszych, aż po 60. rok życia - 110 na minutę. Jeśli będziemy tej zasady przestrzegać, jeżdżenie na rowerze na pewno nam nie zaszkodzi.
Komentuj →
4 maja 2009 |
0
(297-1)
Niecały kilometr ulicy pod trasą ekspresową S8 ma przebudowywać trzech zarządców dróg: rządowy, wojewódzki i miejski. Efekt? Czeka nas kolejne wąskie gardło - komentuje “Życie Warszawy”. W ramach inwestycji na jednym z odcinków drogę musi przebudowywać trzech inwestorów, z których każdy stara się o pozwolenia budowlane i prowadzi przetargi? - To strata czasu i pieniędzy - ocenia Michał Suliborski ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji. - To jednak pochodna ustawy o finansach publicznych: jeśli inwestor zbuduje coś poza swoim terenem, musi się potem z tego tłumaczyć przed Regionalną Izbą Obrachunkową. Zawieranie między różnymi zarządcami dróg porozumień i cedowanie niektórych zadań ułatwiłoby procedury, ale jest dziś poważnie utrudnione.
Komentuj →
4 maja 2009 |
0
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Koninie przy współudziale Komendy Miejskiej Policji w Koninie oraz Kuratorium Oświaty w Poznaniu Wydział Nadzoru Pedagogicznego w Koninie zorganizował eliminacje powiatowe następujących turniejów:
Ogólnopolski Turniej Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym (powiat koniński ziemski i grodzki) - 24.04.2009 r. W turnieju wzięło udział 19 zespołów (3-osobowych) ze szkół podstawowych i 11 zespołów (3-osobowych) z gimnazjów.
(297-17word)
(297-18word)
Turniej składał się z czterech części:
-Część teoretyczna, która polegała na rozwiązywaniu przez zawodników przygotowanego przez Komendę Policji testu o tematyce związanej z bezpieczeństwem w ruchu drogowym.
-Jazda rowerem po miasteczku ruchu drogowego, która polegała na przejechaniu wylosowanej trasy zgodnie z obowiązującymi przepisami ruchu drogowego.
-Jazda sprawnościowa rowerem na przygotowanym torze rowerowym.
-Udzielanie pierwszej pomocy ofiarom wypadków drogowych.
Do Finału Wojewódzkiego Turnieju Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym, który odbędzie się w Lesznie, zakwalifikowały się następujące drużyny: Powiat koniński ziemski: SP Dobrosołowo; Gim. Brzeźno oraz Powiat koniński grodzki: SP nr 3 Konin; Gim. nr 5 Konin.
Ogólnopolski Młodzieżowy Turniej Motoryzacyjny – 27.04.2009 r.
W turnieju wzięło udział 12 drużyn z powiatów: konińskiego, kolskiego, tureckiego, słupeckiego i Miasta Konina. Rozegrano sześć następujących konkurencji: test z teorii; test z pomocy przedmedycznej; test z historii motoryzacji; test z obsługi codziennej motoroweru; jazda sprawnościowa na torze motorowerowym; jazda sprawnościowa na torze samochodowym.
(297-19word)
(297-20word)
Do Finału Wojewódzkiego, który odbędzie się w Poznaniu zakwalifikowały się następujące drużyny: Zespół Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego w Kościelcu - powiat kolski; II Liceum im. K.K. Baczyńskiego w Koninie - Miasto Konin; Zespół Szkół Zawodowych im. gen. Wł. Sikorskiego w Słupcy - powiat słupecki; Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych Kleczew - powiat koniński; Zespół Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia Praktycznego w Kaczkach Średnich - powiat turecki. Wszyscy uczestnicy Turniejów otrzymali nagrody, a opiekunowie drużyn – podziękowania za przygotowanie uczniów do zawodów.
Komentuj →