22 maja 2009 |
0
(299-3)
“Dziennik Wschodni”:
1500 zł oraz mnóstwo nerwów stracił Marcin Niećko, walcząc od kilku miesięcy o odszkodowanie. Do policji i urzędników ma pretensje o zabranie ważnego prawa jazdy. Dziś oddał sprawę w ręce adwokatów.
19 stycznia br. pojechałem na Okęcie odebrać znajomych z lotniska. Stanąłem na zakazie. Policjant wlepił mi mandat i sprawdził w komputerze moje dane. Ku mojemu zdziwieniu zabrał mi prawo jazdy - opowiada Niećko z Janowic w gm. Mełgiew.
Nie pomogły tłumaczenia, że chodzi o inny dokument, o innym numerze.
W styczniu 2006 r. Nećko zdobył prawo jazdy. I po paru miesiącach je stracił.
- Przekroczyłem limit punktów karnych. Musiałem ponownie zdać egzaminy. We wrześniu 2007 roku miałem nowe "prawko” - opowiada. - Dlaczego więc półtora roku później policja o tym nie wie?
- Podczas kontroli policjant połączył się z Centralną Ewidencją Pojazdów i Kierujących. W systemie była informacja, że Niećko zgodnie z decyzją Starostwa Powiatowego w Świdniku stracił prawo jazdy w czerwcu 2006 r. W tej sytuacji funkcjonariusz był zobowiązany do zatrzymania tego dokumentu. W systemie nie było natomiast informacji, że kierowca ma nowe, ważne prawo jazdy - mówi podinspektor Krzysztof Padewski z komisariatu na Okęciu. - Z wyjaśnieniem tej sprawy należy się zwrócić do urzędników ze Świdnika, którzy powinni wprowadzać na bieżąco wszelkie zmiany.
- Było późno, musiałem wynająć hotel, a samochód wrócił do domu na lawecie. Kosztowało to mnie 1500 zł - dodaje Niećko. W lutym zwrócił się z żądaniem zwrotu kosztów oraz wypłaty odszkodowania, w sumie 5000 zł, do starostwa w Świdniku i komisariatu na Okęciu. Bez skutku.
Urzędnicy starosty nie czują się winni. - Nie możemy odpowiadać za to, co jest w policyjnych danych - mówi Leszek Wytrzyszczewski, naczelnik Wydziału Komunikacji i Transportu.
Jednak pismo ze starostwa do policji, wyjaśniające sprawę, datowane jest na 3 lutego. Czyli dwa tygodnie po tym, jak Niećko stracił prawo jazdy. - Tego nie wolno tak zostawić. Pan Marcin musi dochodzić swoich praw na drodze cywilnoprawnej - mówi mec. Joanna Lalak, nasz redakcyjny prawnik.
- Jeśli taki będzie wyrok sądu, wówczas zapłacimy i ukarzemy winnych. Ale dziś nie widzę uchybienia z naszej strony - mówi Mirosław Król, starosta świdnicki.
Po konsultacji z prawnikami Niećko żąda teraz 50 tys. zł.
Radosław Brzózka, Rzecznik Starosty Świdnickiego – wyjaśnienie:
Wbrew stwierdzeniom padającym w artykule "Dziennika Wschodniego" Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierujących zawierała nie tylko informację o odebraniu p. Niećce starego prawa jazdy, ale także o wydaniu nowego ważnego dokumentu. Wydział Komunikacji i Transportu dopełnił formalności na czas i w sposób właściwy. Widząc ich nieskuteczność urzędnicy podjęli dodatkową korespondencję celem sprostowania zaistniałego nieporozumienia i uniknięcia kolejnych podobnych.
Artykuł “Zabrali mi ważne prawo jazdy” pana redaktora Pawła Puzio w “Dzienniku Wschodnim” z dnia 22 maja niestety nie zawiera pewnych informacji. Są one ważne dla zainteresowanego mieszkańca powiatu świdnickiego i ciekawe dla czytelników regionalnej gazety.
Jak słusznie podkreślają w komentarzach do artykułu internauci, bohater publikacji jest osobą, która łamała przepisy narażając się na dotkliwe sankcje. Należy zatem cieszyć się, że obecnie odkrył pozytywną wartość prawa i chce uciec się pod jego szczególną ochronę.
Gdyby pan Marcin Niećko nie przekraczał wielokrotnie zasad ruchu drogowego nie utraciłby prawa jazdy. Skoro jednak zgodnie z prawem ponownie zdał egzamin, uzyskał nowe uprawnienia i odebrał w Starostwie nowy dokument prawa jazdy miał prawo się nim posługiwać.
Gdyby młody kierowca nie parkował w niedozwolonym miejscu na Okęciu nie miałby zapewne kontaktu z policjantem i nie doszłoby do kolejnej kłopotliwej dla niego sytuacji. Mimo to należy postawić pytanie: czy wykroczenie upoważniało funkcjonariusza policji do odebrania p. Niećko prawa jazdy? Wbrew stwierdzeniom padającym w artykule Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierujących zawierała w tym czasie nie tylko informację o odebraniu starego prawa jazdy, ale także o wydaniu nowego ważnego dokumentu. Podinspektor Krzysztof Padewski z komisariatu na Okęciu stwierdza, że “urzędnicy ze Świdnika powinni wprowadzać na bieżąco wszelkie zmiany”. Wypowiedź ta zawiera sugestię, że było inaczej, tymczasem Wydział Komunikacji i Transportu dopełnił formalności na czas i w sposób właściwy.
Ani dane będące w posiadaniu Starostwa, ani treść artykułu nie daje odpowiedzi na ważne pytanie: Jaki zakres danych z CEPiK-u były dostępne policjantowi w feralnym dniu na Okęciu?
Nie posiadając odpowiedzi na to pytanie można jedynie domyślać się właściwych przyczyn zaistnienia kłopotliwej dla mieszkańca naszego powiatu sytuacji.
1) Według cząstkowych informacji, jakie posiadam, Policja posługuje się własnymi bazami danych. Czy zawierają one komplet informacji z CEPiK-u, który współtworzy m.in. Starostwo w Świdniku? Czy policja ma także bezpośredni dostęp do CEPiK-u? W jakim zakresie? Odpowiedzi na te pytania pozwoliłyby ustalić, czy funkcjonariusz na Okęciu miał możliwość uzyskania pełnej wiedzy o nietypowej sytuacji bohatera artykułu.
2) Potencjalną przyczyną nieporozumienia jest fakt, iż CEPiK w sposób automatyczny przypisuje numer prawa jazdy do konkretnej osoby “na całe życie”. Pan Marcin Niećko w swojej karierze kierowcy był posiadaczem dwóch różnych praw jazdy uzyskanych w wyniku dwóch odrębnych procedur zakończonych egzaminem i wydaniem dokumentu. Dokumenty te posiadały jednak identyczny numer identyfikacyjny. Różniły się jedynie datą uzyskania uprawnień do kierowania pojazdami. Niewątpliwie taki sposób działania centralnego systemu może budzić zastrzeżenia i być przyczyną nieporozumień.
3) W świetle dostępnych informacji nie można niestety wykluczyć, że przyczyną nieporozumienia był brak wnikliwości policjanta na Okęciu. Nietypowy charakter sprawy wymagał szczególnej skrupulatności. Aby odebrać prawo jazdy panu Niećko należało je uznać za sfałszowane albo skradzione z którejś z instytucji publicznych upoważnionych do jego zatrzymania. Tego typu podejrzenia uzasadniały podjęcie stosownych dalszych kroków. Czy tak brzmiały ustalenia funkcjonariusza? Jakie kroki poza zatrzymaniem dokumentu podjął on w zaistniałej sytuacji?
Przytoczonych informacji oraz odpowiedzi na sformułowane pytania nie znajduję w artykule pana redaktora Puzio. W ocenie Starostwa są one istotne. Otwierają możliwość wyjaśnienia sprawy pana Niećki. Stanowią dosyć ważną informację dla kierowców. Mogą być wreszcie przyczynkiem do udoskonalenia funkcjonowania organów publicznych, których sprawa dotyczy.
Krokiem w takim właśnie kierunku ze strony Wydziału Komunikacji i Transportu Starostwa w Świdniku jest, wspomniane w artykule, wysyłanie informacji o sytuacji pana Niećko i podobnych do Komendy Policji w Świdniku. Nie jest to czynność wymagana prawem, ale wynik szczególnej staranności świdnickich urzędników. Dopełnili oni w omawianej sprawie wszelkich procedur, ale widząc ich nieskuteczność podjęli dodatkową korespondencję celem sprostowania zaistniałego nieporozumienia i uniknięcia kolejnych podobnych. Należy jednak oczekiwać, że rządowi, policji i samorządowi terytorialnemu uda się wypracować w tym względzie trwałe i precyzyjne rozwiązania. Wymaga to zaangażowania instancji wyższych niż Starostwo Powiatowe w Świdniku.
Komentuj →
19 maja 2009 |
1
Zaledwie 9% kierowców zawsze zatrzymuje samochód dojeżdżając do sygnalizatora, na którym włącza się żółte światło. Co piąty kierowca ignoruje nakaz zatrzymania i zazwyczaj lub zawsze przejeżdża na żółtym świetle.* Żółty sygnał nadawany przez sygnalizator oznacza zakaz wjazdu za sygnalizator. Przepisy dają możliwość przejechania na żółtym świetle tylko w przypadku, gdy samochód znajduje się tak blisko sygnalizatora, że nie ma możliwości zatrzymania pojazdu bez gwałtownego hamowania, które stworzyłoby zagrożenie dla pojazdów jadących z tyłu. Jak wskazują wyniki sondy przeprowadzonej przez Szkołę Jazdy Renault i serwis moto.onet.pl, 71% kierowców przejeżdża na żółtym świetle właśnie wtedy gdy w przeciwnym razie musieliby się nagle gwałtownie zatrzymać. Jednak znaczna część kierowców nagminnie ignoruje żółte światło i zamiast zwolnić, a następnie zatrzymać się przed sygnalizatorem, przyspiesza, aby przejechać. Takie zachowanie jest szczególnie niebezpieczne w sytuacjach, kiedy przed kierowcą ignorującym żółte światło znajduje się inny pojazd, który – postępując zgodnie z przepisami – zatrzyma się. Najechanie na samochód przed skrzyżowaniem to bardzo częsta przyczyna groźnych stłuczek. Wszystko przez brak wyobraźni i traktowanie żółtego światła jak gdyby było zielonym - ostrzega Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. Szczególna sytuacja, która daje możliwość przejechania na żółtym świetle jest często nadinterpretowana przez kierowców. Nagminne przejeżdżanie na żółtym świetle często ma niewiele wspólnego z faktem, że kierowca naprawdę nie mógł się zatrzymać. Taka ewentualność zachodzi tylko wtedy, gdy żółte światło włącza się na ułamek sekundy przed dojechaniem do sygnalizatora i wówczas faktycznie nie ma możliwości, aby zahamować. W każdym innym wypadku należy się zatrzymać – dodaje Zbigniew Weseli. Przejeżdżanie na żółtym świetle jest bardzo ryzykowne nie tylko dla samych kierowców, ale też dla pieszych. Sytuacja, podczas której kierowca nie zatrzymuje się, dojeżdżając do sygnalizatora z żółtym światłem oznacza, że z dużym prawdopodobieństwem przejeżdża skrzyżowanie już na świetle czerwonym. W tym czasie na pasach mogą pojawić się przechodnie. Wjeżdżanie za sygnalizator, kiedy jest to zabronione jest wykroczeniem, za które grozi kierowcy jeden z najwyższych mandatów, mogący wynieść nawet 500 zł oraz 6 punktów karnych.
* Wyniki sondy przeprowadzonej przez Szkołę Jazdy Renault wspólnie z serwisem moto.onet.pl, w której oddanych zostało blisko 106 tysięcy głosów.
Komentuj →
19 maja 2009 |
1
Odbyła się prezentacja dynamicznego testu zderzeniowego motocykla z samochodem osobowym. Pokaz został zorganizowany przez Przemysłowy Instytut Motoryzacji (PIMOT) i Koło Naukowe Wydziału Samochodów i Maszyn Roboczych Politechniki Warszawskiej, wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury i Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD). Chcielibyśmy, aby zapis takiego crash testu był wykorzystywany w procesie szkolenia przyszłych kierowców motocykli. Jest on tak wymowny, że powinien go obejrzeć każdy, kto zamierza prowadzić motocykl - powiedział Wiceminister Radosław Stępień, wiceprzewodniczący KRBRD. Test zderzeniowy pokazał raz jeszcze, że motocykliści są narażeni na znacznie poważniejsze konsekwencje zderzenia, niż kierujący samochodem, ponieważ są “niechronionymi użytkownikami dróg”. Podobnie jak rowerzyści i piesi płacą znacznie wyższą cenę za jeden błąd na drodze. Trzeba dodać, iż motocykle stają się coraz popularniejszym środkiem transportu w Polsce. Jeszcze w 2005 roku w Polsce było zarejestrowanych 754 tys. takich pojazdów, w 2007 roku - już 825 tys., a zatem tylko w ciągu dwóch lat ich liczba zwiększyła się o ponad 71 tysięcy. Natomiast w samym 2008 r. zarejestrowano ponad 59 tys. motocykli i 158 tys. motorowerów, czyli o prawie 40% więcej niż w 2007 r. Bardzo często użytkownikami tego rodzaju pojazdów są ludzie młodzi, bardziej skłonni do ryzykownych działań na drodze, którym zwykle trudno zaakceptować jest to, że konsekwencje ich niebezpiecznych zachowań ponoszą nie tylko oni, ale też inni użytkownicy dróg.
Próba zderzeniowa została poprzedzona prezentacjami, w których omówiono bezpieczeństwo motocyklistów na drogach, a także zwrócono uwagę na różnice w parametrach ruchu samochodów i jednośladów silnikowych. Różnica w przyspieszeniach samochodów i motocykli może prowadzić do błędnej oceny odległości i czasu do wykonania manewru. Omówiono także nieprzystosowanie infrastruktury drogowej (w tym elementów ochronnych) do potrzeb użytkowników jednośladów. Niskonakładowe działania w tym obszarze mogłyby znacząco podnieść bezpieczeństwo tej grupy użytkowników dróg.
Próbę zderzeniową przeprowadzono przy następujących parametrach:
·Prędkość motocykla w chwili zderzenia = 49 km/h
·Masa motocykla = 200 kg
·Waga motocyklisty = 75 kg
(299-10jm)
(299-11jm)
(299-12bch)
(299-13jm)
(299-14jm)
(299-15jm)
^ Czy jazda motocyklem z prędkością 50 kilometrów na godzinę to brawura? Fani jednośladów odpowiedzą zapewne, że nie. Jednak już taka prędkość wystarczy, by po zderzeniu z autem z motocyklisty nie było co zbierać. Przeprowadzony crash test pokazuje jak motor jadący właśnie z tą prędkością uderza w bok samochodu osobowego. Auto tylko lekko się wgniata i na chwilę unosi. A motocyklista? Ten wystrzela w górę, rozpłaszcza się na drzwiach samochodu, z impetem uderza głową w ramę drzwi auta, nienaturalnie wygina mu się kark, motor staje na przednim kole, a motocyklista osuwa się na ziemię. W tzw. realu jest już martwy.
Komentuj →
18 maja 2009 |
2
(299-1word)
“Dziennik Wschodni” relacjonuje: Artur Banaszkiewicz, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie, załamuje ręce. Nie minął rok, odkąd na egzaminach jeżdżą toyoty yaris, a już po raz 13 zostały uszkodzone. Trzynaście stłuczek to i tak mało, bo np. w Ośrodku Szkolenia Kierowców KULKA w ciągu roku stłuczek było ponad 50. Kierowcy przeważnie najeżdżają na tył pojazdów egzaminacyjnych. Tym razem wypadek był poważny. - Kobieta jadąca golfem z 3-miesięcznym dzieckiem najechała na tył naszej toyoty yaris. I to trzynastego - opowiada Artur Banaszkiewicz. Egzaminowany trafił do szpitala z rozciętym łukiem brwiowym, egzaminator ma złamane żebro, a toyota długo pozostanie w rękach blacharzy. To już trzynasty rozbity w tym roku pojazd egzaminacyjny WORD. - Nasze auta najczęściej mają skasowany tył. Do zderzenia dochodzi wtedy, gdy elki zatrzymują się przed znakami "stop” oraz przed sygnalizatorami z zielną strzałką do skrętu w prawo -dodaje Banaszkiewicz. Sprawcy stłuczki tłumaczą zawsze się tak samo: "Zagapiłem się” - mówi Jakub Brzuszkiewicz, instruktor nauki jazdy w jednej z lubelskich szkół. - Tymczasem przepisy jasno mówią, że przejeżdżając obok nauki jazdy lub jadąc za takim pojazdem, jesteśmy zobowiązani zachować szczególną ostrożność”. Ale największy stres przechodzi kandydat na kierowcę. W takim wypadku egzamin musi zostać powtórzony.
Komentuj →
25 maja 2009 |
0
Miał 3 promile, wjechał w przystanek autobusowy - Do policyjnego aresztu trafili trzej mężczyźni. Kierowca toyoty mając 3 promile wjechał w przystanek. Według świadka kierujący toyotą wjechał w przystanek autobusowy. Na miejscu policjanci zastali uszkodzone auto i czterech młodych mężczyzn, którzy widząc funkcjonariuszy wpadli w furię. Emocje, spowodowane kolizją i nadmiarem wypitego alkoholu, próbowali wyładować na policjantach i zmusić ich do odstąpienia od interwencji. Chwilę później wszyscy czterej mężczyźni byli już w rękach funkcjonariuszy. Jak ustalili policjanci toyotą kierował 22–letni Łukasz K. z gminy Kisielice. W chwili badania alkomatem miał on prawie 3 promile alkoholu w organizmie. 20–letni Paweł Ś. i jego o dwa lata starszy brat Piotr Ś. oraz Łukasz K. zostali zatrzymani w policyjnym areszcie. Auto natomiast, którym podróżowali zostało zabezpieczone na parkingu strzeżonym w Iławie. Jeszcze we wtorek po wytrzeźwieniu Łukasz K., Paweł Ś. i Piotr Ś. usłyszą m.in. zarzut znieważenia policjantów. Grozi im do 3 lat pozbawienia wolności. Łukasz K. odpowie również za kierowanie autem w stanie nietrzeźwości, spowodowanie kolizji drogowej i kierowanie pojazdem bez uprawnienia.
Uciekł z miejsca wypadku - Do 12 lat więzienia grozi nietrzeźwemu mężczyźnie, który spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Kierowca samochodu marki Audi jechał od strony centrum miasta w kierunku miejscowości Kunice i potrącił przechodzącego przez jezdnię pieszego. Po wypadku, kierowca porzucił pojazd i uciekł w kierunku najbliższych zabudowań. Natychmiast policjanci przystąpili do poszukiwań. Po około 10 minutach patrol samodzielnego pododdziału prewencji policji zatrzymał 24-letniego mężczyznę, który odpowiadał rysopisem kierowcy audi. Zatrzymanego przewieziono do szpitala z podejrzeniem urazu oka. Sprawdzono także jego trzeźwość - badanie wykazało 1,3 promila w organizmie. Po wyrażeniu zgody przez lekarza, zatrzymanego osadzono w policyjnym areszcie.
Pijany kierowca wjechał w policyjną blokadę- Dwóch policjantów z ogólnymi potłuczeniami ciała trafiło na szpitalny oddział ratunkowy elbląskiego szpitala po tym, jak w policyjną blokadę wjechał pijany kierowca. 19-letni Sebastian Ć. chciał uniknąć kontroli drogowej i podczas ucieczki osobowa mazda uderzyła w radiowóz blokujący ulicę w centrum Elbląga. Kierujący autem mężczyzna był pijany - miał 1,5 promila alkoholu w organizmie. Nastolatek trzeźwieje w policyjnym areszcie. Za swój czyn odpowie przed sądem.
Komentuj →
24 maja 2009 |
0
W trakcie weekendu policjanci ze Stargardu Szczecińskiego, Wałcza i Koszalina przeprowadzili na terenie swoich powiatów działania wymierzone w kierowców, którzy siadają za kierownicę na tzw. drugim gazie lub pod wpływem środków odurzających. Policjanci do współpracy zaprosili Żandarmerię Wojskową z Koszalina. Funkcjonariusze kontrolowali okolice pubów oraz klubów nocnych, by wykryć i wyeliminować kierujących pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, a także osoby, które posiadają narkotyki. W akcji wykorzystywane były urządzenia kontrolno-pomiarowe i testery sprawdzające zawartość alkoholu i narkotyków w organizmie. Podczas działań policjanci ustawili punkty kontrolne w kilku miejscach Koszalina, gdzie sprawdzano kierowców. Oprócz tego patrole zmotoryzowane poruszały się po terenie gmin powiatu i szczegółowo kontrolowały zarówno kierujących, jak i pieszych. Dzięki członkom powiatowej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, którzy od wielu lat są partnerami wałeckiej komendy Policji w działaniach profilaktycznych, możliwym było zakupienie i przekazanie policjantom urządzenia Alcoblow (Alco Blow lub Alkoblow).Urządzenie to pozwala na szybkie sprawdzenie i weryfikację osób, które wcześniej spożywały alkohol, po czym wsiadają za kierownicę. Dzięki temu możliwym jest sprawdzenie dużo większej ilości kierowców niż w tradycyjny sposób.
(299-7policja)
^Specyfika AlcoBlow polega na tym, że pomiar następuje poprzez pobranie próbki wydychanego powietrza w pojeździe. Praktycznie badanie odbywa się następująco: po uchyleniu szyby samochodu, policjant wkłada tester do wnętrza. Gdy czujniki wychwycą alkohol, zapalają się odpowiednie kontrolki. Wtedy policjant poddaje kierowcę precyzyjnemu badaniu alkotestem, które wskazuje konkretny wynik.
Komentuj →
23 maja 2009 |
0
(299-16word)
(299-17word)
W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Suwałkach odbył się Dzień Otwarty. Program imprezy umożliwił uczestnikom zwiedzanie Ośrodka oraz udział w imprezach towarzyszących. Uczestnicy mogli m.in.: oglądnąć przygotowaną przez egzaminatorów prezentację egzaminu praktycznego na prawo jazdy na kat. A i B oraz zadać im pytanie odnośnie przepisów ruchu drogowego; poćwiczyć bezpieczną jazdę samochodem na trojlerach oraz pojazdem wyposażonym w talerz (tzw. test Stewarda); pojeździć rowerem po sprawnościowym torze przeszkód. Zainteresowaniem cieszyły się pokazy, w których uczestniczyli policjanci i strażacy z: Komendy Miejskiej Policji w Suwałkach, Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Suwałkach oraz ratownicy medyczni. Zaprezentowano działanie fotoradaru, samochodu i motocykla wyposażonych w rejestrator. Strażacy przeprowadzili akcję ratowania życia polegającą na uwolnieniu ofiary z rozbitego samochodu. Ratownicy medyczni zorganizowali lekcję udzielania pierwszej pomocy medycznej. Ponad 40-osobowa grupa dzieci i młodzieży przystąpiła do egzaminu na kartę rowerową i motorowerową. Odwiedzający Ośrodek mogli zapoznać się ofertą specjalistycznych szkoleń dla kierowców; skorzystać z bezpłatnej konsultacji z psychologiem oraz postrzelać na strzelnicy LOK. Wszyscy uczestnicy Dni Otwartych dostali drobne upominki i zostali zaproszeni na ,,wordowską” grochówkę.
Komentuj →
21 maja 2009 |
0
Policjanci z Drawska Pomorskiego zatrzymali 49- letniego instruktora nauki jazdy, który jechał samochodem wraz z kursantem mając zakaz wykonywania zawodu instruktora oraz zakaz prowadzenia pojazdów. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Instruktor nauki jazdy odpowie za naruszenie zakazu wykonywania zawodu oraz za kierowanie pojazdem wbrew zakazowi sądowemu. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.
Podstawa prawna: Ustawa - Prawo o ruchu drogowym
Art. 105. 1. Szkolenie osoby ubiegającej się o uprawnienie do kierowania pojazdem silnikowym albo tramwajem jest prowadzone przez instruktora, z zastrzeżeniem ust. 3.
2. Instruktorem jest osoba, która:
1) ma co najmniej wykształcenie średnie;
2) posiada, przez okres co najmniej 3 lat, uprawnienie do kierowania pojazdami rodzaju objętego szkoleniem;
3) przedstawiła orzeczenie lekarskie o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdem oraz orzeczenie psychologiczne o braku przeciwwskazań psychologicznych do kierowania pojazdem;
4) ukończyła kurs kwalifikacyjny;
5)zdała egzamin przed komisją powołaną przez wojewodę;
6) nie była karana wyrokiem sądu za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym;
7) została wpisana do ewidencji instruktorów.
3. Szkolenie w zakresie udzielania pierwszej pomocy jest prowadzone przez osobę, która spełnia warunki określone w art. 8 ust. 2 ustawy z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym.
Art. 106. 1. Starosta dokonuje wpisu osoby do ewidencji instruktorów, jeżeli spełnia ona warunki określone w art. 105 ust. 2 pkt 1-6, i wydaje jej legitymację instruktora na okres wynikający z terminów badań, o których mowa w art. 122 ust. 2.
2. Instruktor podlega kontrolnym badaniom lekarskim i badaniom psychologicznym, o których mowa w art. 122 ust. 2 i art. 124 ust. 2.
3. Instruktor jest obowiązany posiadać w czasie szkolenia legitymację instruktora i okazywać ją na żądanie.
Art. 107. 1. Starosta skreśla instruktora z ewidencji, jeżeli instruktor:
1) nie spełnia warunków określonych w art. 105 ust. 2 pkt 1-6;
2) nie przedstawił orzeczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdem lub orzeczenia psychologicznego o braku przeciwwskazań psychologicznych do kierowania pojazdem;
3) nie zdał egzaminu, o którym mowa w art. 108 ust. 2 pkt 2, w wyznaczonym terminie;
4) dopuścił się rażącego naruszenia przepisów w zakresie szkolenia.
2. W przypadku skreślenia instruktora z ewidencji z przyczyny określonej w ust. 1 pkt 4, ponowny wpis do ewidencji nie może być dokonany wcześniej niż po upływie 2 lat od dnia, w którym decyzja o skreśleniu stała się ostateczna.
Komentuj →
21 maja 2009 |
1
Ruszyła kolejna odsłona kampanii społecznej pod hasłem "Użyj wyobraźni". W 28 największych miastach Polski oraz przy głównych ciągach komunikacyjnych zostały umieszczone na billboardach plakaty promujące bezpieczeństwo motocyklistów. To finał pierwszego etapu akcji, skierowanej do użytkowników dwóch kółek. Głosowali oni na stronie internetowej kampanii na plakaty, które powinny się pojawić na polskich drogach. Kampania jest adresowana do różnych grup uczestników ruchu drogowego. Została podzielona na trzy bloki tematyczne:
• bezpieczeństwo motocyklistów (kwiecień – czerwiec)
• młodzi kierowcy (czerwiec – sierpień)
• piesi (okres jesienno – zimowy).
Motocykle stają się coraz bardziej popularnym środkiem lokomocji. Jeszcze w 2005 roku było zarejestrowanych 753 648 takich pojazdów, w 2007 roku zaś – już 825 305, a zatem tylko w ciągu dwóch lat ich liczba zwiększyła się o ponad 71 tysięcy. Bardzo często użytkownikami tego rodzaju pojazdów są ludzie młodzi, bardziej skłonni do ryzykownych działań na drodze, którym zwykle trudno zaakceptować jest to, że konsekwencje ich niebezpiecznych zachowań ponoszą nie tylko oni, ale też inni użytkownicy dróg.
Od 1 stycznia do 14 maja 2009 roku na polskich drogach doszło do 13 517 wypadków (czyli o 2548 wypadków mniej w porównaniu do analogicznego okresu 2008 roku), w których zginęło 1359 osób (mniej o 446 osób), a rannych zostało 17 197 osób (mniej o 2894). Niestety, wzrasta liczba ofiar śmiertelnych wypadków wśród motocyklistów. Od początku roku do połowy maja na polskich drogach zginęło 65 motocyklistów (o 6 więcej w porównaniu do analogicznego okresu 2008 roku), a rannych zostało 436 (o 8 więcej).
Komentuj →
21 maja 2009 |
0
Jak podaje Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu: Kolejną osobę podejrzaną o przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za pozytywnie zdane egzaminy na prawo jazdy zatrzymali wrocławscy policjanci. Z ich ustaleń wynika, że były egzaminator wrocławskiego ośrodka w latach 1998-2002 przyjął łapówki od co najmniej 75 osób. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Funkcjonariusze Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu w związku z kontynuacją sprawy dotyczącej korupcji w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego zatrzymali 53-letniego mężczyznę, mieszkańca jednej z podwrocławskich miejscowości. Mężczyzna podejrzany jest o przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za pozytywne wyniki egzaminów na prawo jazdy. Zatrzymany to były egzaminator wrocławskiego ośrodka. Policjanci udowodnili mu przyjęcie łapówek od przynajmniej 75 kursantów w latach 1998-2002, w kwocie nie mniejszej niż 22 tysiące złotych. Podejrzany trafił do policyjnego aresztu. W sprawie korupcji w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego zatrzymano już ponad 200 osób. Prowadząc tę sprawę, funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu zatrzymywali właścicieli szkół nauki jazdy, instruktorów, a także kursantów, podejrzanych o zarzuty o charakterze korupcyjnym.
Za przyjmowanie korzyści majątkowych bądź osobistych w związku z pełnieniem funkcji publicznej, grozi kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
21 maja 2009 |
0
Monika Mrozowska, aktorka znana z serialu "Rodzina zastępcza", w ramach akcji "Dziecko w aucie" namawiała kierowców do wożenia dzieci w fotelikach i zapinania pasów bezpieczeństwa. Towarzyszyła ona policjantom z Wydziału Ruchu Drogowego KMP Radom podczas kontroli drogowych. Policjanci z radomskiej drogówki przez najbliższych kilka dni będą sprawdzać, czy dzieci przewożone są w specjalnych fotelikach, a kierowcy mają zapięte pasy. Działania te mają przypomnieć rodzicom i dzieciom, jakie zagrożenia czekają na nich podczas letniego wypoczynku oraz w drodze na kolonie. Najmłodsi użytkownicy dróg będą mogli zobaczyć, jakie konsekwencje niesie za sobą nieostrożne przekraczanie przejazdów kolejowych oraz jak bezpiecznie spędzić wakacje nad wodą. Podczas prowadzonych działań policjanci z drogówki wspólnie z Moniką Mrozowską, aktorką znaną z serialu "Rodzina zastępcza", rozdawali kierowcom specjalne naklejki na samochód – "Dziecko w aucie", która informuje innych użytkowników dróg o tym, że w jadącym aucie przewożone jest dziecko i aby zachowali szczególną ostrożność. Kierowcy mogli też liczyć na urządzenia do cięcia pasów bezpieczeństwa, a dzieci na maskotki-pancerniki. Wśród rozdawanych gadżetów były również kamizelki odblaskowe.
Pamiętajmy: za brak zapiętych pasów kierowca może otrzymać stuzłotowy mandat i 2 punkty karne; za przewożenie niezapiętego w pasy pasażera można otrzymać dodatkowe 100 złotych i 1 punkt karny. Pasażer za brak zapiętych pasów otrzyma również 100 złotych, a jeżeli posiada prawo jazdy otrzyma, tak jak kierowca 2 punkty karne. Za nieprawidłowo przewożone w samochodzie dziecko (bez fotelika, siedziska) taryfikator przewiduje mandat w wysokości 150 zł i 3 punkty karne.
Komentuj →
21 maja 2009 |
1
INTERIA.pl podejmuje – jak bumerang powracający na łamy - temat wyboru ośrodka szkolenia. Czytamy: pomimo bardzo wielu OSK na rynku bardzo trudno wybrać ten, który spełni nasze oczekiwania, pozwoli nauczyć porządnie jeździć autem i w konsekwencji zdać egzamin na prawo jazdy. Pewna część z nich ma ugruntowaną pozycję i mimo wysokich cen, gwarantują bardzo wysoki poziom szkolenia. Jakimi kryteriami kierować się, by wybrać Ośrodek, i być z wyboru zadowolonym? I oto próba odpowiedzi: po pierwsze sprawdzić warunki działania ośrodka (lokal, wyposażenie, plac manewrowy, pojazdy szkoleniowe, kadra instruktorska, wpis do rejestru). Jako ważne autor informacji wskazuje sprawdzenie rodzaju i typu pojazdów w ośrodku. Dla każdego kursanta ważne jest, aby jeździć tym samym autem zarówno na kursie jak i na egzaminie - argumentuje. I dalej czytamy: Od dłuższego czasu pojawiają się tzw. "firmy krzaki", mające cały Ośrodek w swoim aucie (biuro, salę wykładową, pomoce dydaktyczne) - one to oferują kurs kat. B zdecydowanie taniej. Wybierając taką "Szkołę" trzeba liczyć się z oszustwem - wykładów nie będzie, a zajęcia praktyczne zrealizujemy w 75%. To przeważnie nie wystarczy, by zdać egzamin a późniejsze koszty znacznie przekroczą koszt dobrze i rzetelnie poprowadzonego kursu. Nie idźmy na łatwiznę, odwiedźmy kilka szkół jazdy, aby zobaczyć czym dysponują - radzi INTERIA.pl. Chcąc zaoszczędzić 100 -200 zł stracimy nerwy, czas i w konsekwencji dopłacimy do kursu znacznie więcej. Zapytajmy czy są wykłady, a nie, czy ich nie ma. Czy dostaniemy materiały do nauki, a nie tylko test na płytce. Zapytajmy znajomych, przyjaciół czy krewnych, czy ich szkoła jazdy zdała surowy egzamin - organizując szkolenie na wysokim poziomie. Przecież prawo jazdy robi się często tylko raz w życiu.
Komentuj →
20 maja 2009 |
0
(299-6)
Kierowcy miejskich autobusów nie są najbardziej lubianą grupą zawodową w naszym kraju. W Białymstoku postanowili to zmienić – informuje “Gazeta Wyborcza”. Tamtejsze Komunalne Przedsiębiorstwo Komunikacyjne właśnie rozpoczęło kampanię mającą ocieplić wizerunek tych, którzy siedzą za kółkiem autobusów. Trzon kampanii stanowią plakaty ze zdjęciami kierowców w prywatnych sytuacjach, zawierające różne hasła, np. "Zaczynam pracę o 4 rano... żebyś zdążył na czas", "Przewożę 200 tys. osób rocznie... Jestem z tego dumna". Od wtorku w 100 autobusach należących do KPK zawiśnie po pięć takich plakatów. Nie wiadomo dokładnie, ile czasu będą wisieć, ale nie krócej niż miesiąc. Prezes KPK Cezary Zajkowski podkreśla, że kampania ma służyć ociepleniu wizerunku kierowców poprzez pokazanie, że są oni zwykłymi ludźmi. Ma także uświadomić pasażerom, jak odpowiedzialna i wymagająca poświęceń jest ich praca. Jak dodaje rzecznik prasowy spółki Karol Ferenc, kampania ma też sprawić, by sami kierowcy, którzy nie zawsze są tego świadomi, zrozumieli swoją rolę jako "wizytówki" firmy. Konferencja prasowa, na której zaprezentowano plakaty, odbyła się na pętli autobusowej w Wasilkowie (woj. podlaskie), gdzie kilka miesięcy temu grupa chuliganów pobiła jednego z kierowców.
Komentuj →
20 maja 2009 |
1
Czy w Bydgoszczy na egzamin na prawo jazdy rzeczywiście czeka się najwyżej dwa tygodnie? Tak twierdzi szef WORD-u. Czytelnik “Gazety Wyborczej” ripostuje: - To bzdura. Ja muszę czekać ponad miesiąc! - W artykule opublikowanym w "Gazecie" dyrektor WORD zadeklarował, że w Bydgoszczy czas oczekiwania na egzamin wynosi niewiele: zaledwie tydzień lub dwa. Ta informacja bardzo mnie ucieszyła: kilka dni temu skończyłem kurs na prawo jazdy i pozostało mi tylko zapisać się na egzamin - informował czytelnik dziennika. 14 maja stawił się w WORD i wpłacił wymagane 132 zł. Odczekał kilkadziesiąt minut w kolejce, a potem usłyszał, że najbliższy wolny termin egzaminu wypada 16 czerwca. - To mnie zmusza do wykupienia dodatkowych godzin jazdy - powiedział wzburzony. Jakie są terminy oczekiwania na egzamin? - zapytano powtórnie w WORD. Miały być krótkie? - Tak, niestety, terminy są coraz dłuższe - przyznał zastępca dyrektora placówki Tadeusz Błażejewski. Po prostu w zimie zdecydowanie mniej ludzi uczęszcza na kursy prawa jazdy. Gdy zaczyna się robić ciepło, liczba kursantów wzrasta. A co za tym idzie - wzrasta też liczba zdających. Mamy obecnie 19 samochodów egzaminacyjnych dla osób chcących uzyskać kategorię B. I najczęściej wszystkie te auta są w ruchu. Czasami jeden lub dwa samochody stają jako zapasowe lub są na przeglądzie. Stąd wiosną i latem terminy wydłużają się.
Komentuj →
20 maja 2009 |
0
W Sejmie odbyło się spotkanie w sprawie Trasy Wiślanej dla rowerzystów. Przewidziano ponad tysiąc kilometrów rowerowej drogi biegnącej wzdłuż Wisły przez osiem województw. Start w Wiśle, meta w Gdańsku, a na Lubelszczyźnie odcinek wynoszący około 100 km. To założenia projektu Wiślana Trasa Rowerowa. Pomysł rzuciła już kilka lat temu europosłanka Grażyna Staniszewska. Podpisano deklarację o utworzeniu grupy roboczej, która wypracuje koncepcję trasy. Pomysł popiera minister ochrony środowiska i główny konserwator przyrody - mówi Helena Dobranowicz, która w biurze deputowanej koordynuje sprawę trasy. Na spotkaniu w Sejmie byli m.in. przedstawiciele "wiślanych" województw. Lubelszczyznę reprezentował wicemarszałek Sławomir Sosnowski. - Do końca października wszystkie regiony mają przygotować projekty przebiegu tras na ich terenie - powiedział nam Sosnowski. Wstępne plany zakładają, że inwestycja będzie gotowa do 2013 r.
Komentuj →
20 maja 2009 |
0
(299-4)
Na łamach “Echa Dnia” próba odpowiedzi na pytanie - jak oszukać podczas egzaminu na prawo jazdy. W roli głównej filmik zatytułowany "Korupcja WORD Kielce”. Blisko trzyminutowy film pojawił się w internecie na popularnym serwisie www.youtube.com. Miał już prawie 18 tysięcy wyświetleń. Autor krok po kroku pokazuje, jak według niego działa mechanizm oszustwa. Najpierw należy wnieść opłatę w wysokości od tysiąca do półtora tysiąca złotych. Za to kursant jest wyposażany w zestaw nadajników. Tak przygotowany idzie na egzamin. "Obraz z monitora komputera znajdującego się w sali egzaminacyjnej przekazywany jest drogą radiową do samochodu, w którym osoba związana ze szkołami jazdy za pomocą radia lub telefonu przekazuje odpowiedzi na pytania” - pisze autor. Do filmu dołączono ścieżkę dźwiękową - to nagranie dokonane przez autora przed Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego w Kielcach, na którym słychać męski głos dyktujący przez telefon odpowiedzi na pytania testowe.
Czesław Dawid, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kielcach, filmik już widział. Odkryli go w sieci informatycy. Nie jestem pewien, że to było u nas. Zdjęcia można pod wszystko podłożyć - mówi. Zwrócił się nawet do prokuratury z prośbą o podjęcie śledztwa w tej sprawie, ale ta odmówiła.
My przypomnijmy, że podobną metodę oszustwa próbowano zastosować na egzaminie, który miał miejsce w roku ubiegłym w WORD w Płocku - o czym informowaliśmy Państwa za Komendą Główną Policji.
Komentuj →
20 maja 2009 |
0
Trwa akcja "Gazety": Chcemy Poznania dla rowerów! W mieście pojawiły się zielone stojaki na rowery. Osiem z nich zlokalizowano na Rynku i siedemnaście - w centrum Poznania. Tyle w ostatnich tygodniach ustawili dziennikarze “Gazety Wyborczej” razem z Zarządem Dróg Miejskich. "Gazeta" ufundowała stojaki, a drogowcy załatwili wszystkie formalności. Poznań pójdzie w kierunku rowerów, nie tylko w centrum, ale także na terenach rekreacyjnych - zapewniał zastępca prezydenta Mirosław Kruszyński.
Pozwólmy sobie na komentarz: stojaków wciąż brak, dotkliwie brak.
Komentuj →
20 maja 2009 |
0
Piąte sympozjum z cyklu Społeczna Misja Instruktora Nauki Jazdy odbyło się w Warszawie. Organizatorami byli: Stowarzyszenie Ośrodków Szkolenia Kierowców, Wydawnictwo Grupa IMAGE oraz Polska Federacja Stowarzyszeń Szkół Kierowców.
Prezes SOSK Wojciech Szemetyłło otworzył obrady i przywitał zaproszonych gości, byli wśród nich: Tomasz Piętka (Ministerstwo Infrastruktury); Tomasz Matuszewski (WORD w Warszawie); Krzysztof Szymański (PFSSK); Marek Gawroński (PIGOS); Witold Wiśniewski (Grupa IMAGE). Bardzo oczekiwane było zapowiedziane w programie wystąpienie Tomasza Piętki. Przedstawiciel Ministerstwa Infrastruktury omówił zapowiadane od dawna zmiany w rozporządzeniu 217 dotyczące przebiegu egzaminu państwowego na kategorie ABCD i E. Największe zainteresowanie zebranych przedstawicieli ośrodków szkolenia i obecnych na Sali instruktorów nauki jazdy, wzbudziła możliwość skrócenia czasu trwania egzaminu praktycznego na kat. B do 25. Jak wyjaśnił Piętka, będzie to możliwe w przypadku bezbłędnie wykonanych wszystkich zadań przez egzaminowanego np. w okresie małego natężenia ruchu. Egzamin kończy się po bezbłędnym dojechaniu na plac manewrowy i przy jednoznacznej ocenie egzaminatora. Kolejną nowością będzie pojawienie się w ośrodkach szkolenia oraz egzaminowania pojazdów spełniających wymagania kat. B1 (quadów) i problemów związanych z egzaminowaniem przy ich użyciu. Z wyjaśnień T. Piętki jednoznacznie wynikało, że jeżeli pojazd nie jest przystosowany do przewozu dwóch osób to egzamin przebiega według zasad dotyczących kat. A. Potwierdzone zostało, iż trwają prace-dyskusje, w szerokim gronie organizacji zainteresowanych szkoleniem, nad kształtem projektu ustawy o kierujących pojazdami. Tekst projektu ustawy został skierowany do Sejmu.
(299-2)
Zarząd PFSSK i jego członkowie wielką uwagę zwracają na problem (znany nie od dzisiaj) warunków wymiany i eksploatacji samochodów szkoleniowych. Działacze szukają sposobów na zapis w nowej ustawie rozwiązania zapewniającego jednakowe dla WORD i OSK warunki zakupów samochodów. Reprezentowane przez wymienionych środowisko domaga się również ustawowego zapewnienia możliwości udziału pojazdów szkoleniowych będących własnością ośrodków szkolenia w egzaminie państwowym. O tym i wielu innych wywołujących emocje propozycjach unowocześnienia i dostosowania polskiego prawa drogowego do wymogów europejskich mówiono zarówno na sali konferencyjnej jak i w kuluarach spotkania. Prezes Zarządu PFSK Krzysztof Szymański omawiając bieżące sprawy, jakimi się zajmuje PFFSK podzielił się z obecnymi spostrzeżeniami dotyczącymi systemu szkolenia kierowców we Francji. Gościła tam grupa 40-tu szkoleniowców z całej Polski. Omawiając różnice wskazano dla przykładu, iż francuskie ośrodki szkolenia nie muszą być wyposażone w plac manewrowy, natomiast egzaminy państwowe odbywają się np. w Paryżu w 25-ciu dzielnicach (w wydziałach komunikacji) przy użyciu samochodów ośrodków szkolenia. W ten sposób we Francji problem wyboru samochodu nie istnieje. W Paryżu nie szkoli się na kat. C i D, w tym zakresie jest tylko 80 osk, które obsługują ca 6 milionów mieszkańców. Program przewiduje 40 godzin jazd i 10 godz. obowiązkowego szkolenia teoretycznego. Koszt kursu 1800 euro. Badania lekarskie na kat B. nie istnieją. Wszystkie sprawy związane z zapisem, egzaminem załatwia osk. Prawda, że jest to system prosty i tylko żal że my możemy o tym tylko pomarzyć - skomentował prezes.
Przedstawiciel dyrektora WORD w Warszawie Tomasz Matuszewski przedstawił problemy związane z koniecznością wymiany obecnie używanych 5-cio biegowych Toyot na 6-cio. Wskazał na błędy, jakie popełniono w 2007 r. Nikt nie przewidział, że w tak małym aucie Toyota wymyśli 6-cio biegową skrzynię .Jedynym rozwiązaniem na dzisiaj, jest przedłużenie eksploatacji posiadanych w osk pojazdów praktycznie do końca roku 2009 - powiedział. W drugiej części spotkania Tomasz Matuszewski w towarzystwie kierowników trzech miejsc egzaminowania warszawskiego WORD odpowiadali i wyjaśniali, zagadnienia egzaminowania wynikające ze zmiany rozporządzenia o szkoleniu i egzaminowaniu. Ilość pytań i szeroka dyskusja skłoniły organizatorów spotkania do zapowiedzi następnego sympozjum - po rozpoczęciu egzaminów w nowej formule i zebraniu pierwszych doświadczeń przez obie strony.
Wydawnictwo Grupa IMAGE zaprezentowało najnowszy podręcznik autorstwa Zbigniewa Drexlera.
Kończąc spotkanie Wojciech Szemetyłło wyraził opinię uczestników, że tylko współpraca i dyskusja, nawet przy dużej rozbieżności stanowisk, prezentowanie swoich opinii, pozwoli na wzajemne porozumienie i wypracowanie jednolitego stanowiska uwzględniającego interesy OSK i WORD.
Komentuj →
19 maja 2009 |
0
W siedzibie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji podsekretarz stanu Adam Rapacki spotkał się z przedstawicielami Zrzeszenia Transportu Prywatnego. Inne instytucje zainteresowane problematyką transportu drogowego reprezentowane były przez Ministerstwo Infrastruktury, Ministerstwo Finansów, Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, Komendę Główną i Stołeczną Policji. Podczas spotkania przedstawiciele taksówkarzy poruszyli problem nieuczciwej konkurencji w środowisku, polegającej na masowym wykonywaniu usług taksówkarskich przez osoby nieuprawnione, tj. nieposiadające wymaganej przez ustawę o transporcie drogowym licencji. Tematem dyskusji była także proponowana przez Senat nowelizacja ustawy o transporcie drogowym z dnia 6 września 2001 r., której zamierzeniem jest ujednolicenie wymogów prawnych, dotyczących wykonywania transportu drogowego taksówkami oraz samochodami osobowymi niebędącymi taksówkami. Minister Adam Rapacki podkreślił, że zmiany ustawowe powinny zmierzać do ustalenia jednolitych warunków wykonywania zawodu taksówkarza, umożliwiających równe szanse dla wszystkich przedsiębiorców. Uczestnicy spotkania zgodnie uznali, że najlepszym rozwiązaniem jest jak najszybsze opracowanie odpowiednich zmian w prawie zmierzających do unormowania i ujednolicenia warunków wykonywania przewozów taksówkarskich.
Komentuj →
18 maja 2009 |
0

(299-21)(299-20)
Policjanci z wydziału ruchu drogowego ustalają, kto kierował motocyklem, który z prędkością niczym z toru wyścigowego, ulicami Rzeszowa uciekał przed policyjnym radiowozem. Zagrożenie dla innych użytkowników drogi jakie stwarzał motocyklista, rozwijając momentami prędkość ponad 160 km/h, zmusiło jadących za nim policjantów do zaprzestania pościgu. W niedzielę, 17 maja, około godziny 19.40, policyjny patrol zauważył jadącego z dużą prędkością aleją Armii Krajowej motocyklistę. Policjanci natychmiast ruszyli za nim, chcąc go zatrzymać i przerwać jego niebezpieczną jazdę. Na widok radiowozu, motocyklista jadąc ulicą podniósł przednie koło w swoim motorze i na tylnym z prędkością sięgającą 90km/h przejechał kilkadziesiąt metrów. Następnie zwiększył prędkość próbując uciekać przed policyjnym pościgiem. Zainstalowany w policyjnym samochodzie wideorejestrator, na bieżąco pokazywał trasę ucieczki prowadzącą przez zatłoczone ulice Rzeszowa i prędkość, jaką rozwijał, sięgającą momentami 160 km/h. Właśnie z taką prędkością wjechał na przejście dla pieszych, po którym przechodzili ludzie. Jego szaleńcza jazda naruszająca wszelkie możliwe przepisy ruchu drogowego, nieprzewidywalność zachowania podczas ucieczki zatłoczonymi ulicami Rzeszowa i obawa o zdrowie i życie innych uczestników ruchu, zmusiły policjantów do zaprzestania pościgu za piratem drogowym. Motocykl, którym uciekał nie posiadał tablic rejestracyjnych na podstawie, których z łatwością można by ustalić ich właściciela. Jednak na podstawie filmu utrwalonego przez wideorejestrator, policjanci będą ustalać dane kierującego motorem. W ustaleniach tych bardzo pomocne będą informacje od świadków tego zdarzenia, jak i tych, którzy rozpoznają na zdjęciu, kto jest właścicielem motocykla i kto w tym czasie mógł nim kierował. Do nich właśnie policjanci zwracają się o pomoc w ustaleniu pirata drogowego, zagrażającego zdrowiu i życiu mieszkańców Rzeszowa. Wszystkie te osoby, proszone są o kontakt z Wydziałem Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie ul. Jagiellońska 11, tel. 017/ 858 3355, / 017/ 858 3450, lub 997.
Komentuj →
18 maja 2009 |
0
W Szczecinie ma powstać sklep sieci F1, w którym zakupy będzie można robić bez wysiadania z samochodu. Pierwsza taka placówka zostanie otwarta w lipcu br. w Kaliszu. Pod koniec roku będą już znane kolejne lokalizacje. Budowa miałaby ruszyć wiosną. Inwestor zapowiada, że docelowo widziałby w Polce 350 takich punktów informuje serwis 24Kurier.pl.
Sklepy F1 przeznaczone są dla klientów zmotoryzowanych, którzy nie mają czasu na tradycyjne zakupy. Klient wjedzie samochodem pod dach i nie wysiadając z auta, przejeżdżając wzdłuż półek z towarami, złoży zamówienie. Obsługa włoży zapakowane produktu do bagażnika lub na tylne siedzenie samochodu. Ostatni etap zakupowej podróży to okienko kasy. Mieszkańcy miejscowości, w której taki sklep powstanie, będą mogli także złożyć zamówienie przez Internet, a kurier dostarczy towar do domu.
Komentuj →
18 maja 2009 |
0
Warszawa - Do tragicznego wypadku doszło w Regułach koło Pruszkowa - poinformowało “Życie Warszawy Online”. Do wypadku doszło na skrzyżowaniu ulic. Kierowca ciężarówki wymusił pierwszeństwo przed jadącym prosto, z dużą prędkością, motocyklistą. Motor uderzył w samochód. 33-letni motocyklista zginał na miejscu.
Toruń: 30-letni motocyklista wypadł z jezdni i uderzył w betonowy wjazd do posesji w Papowie Toruńskim. Rannego odwieziono do szpitala. Przyczyna: nadmierna prędkość. Do wypadku doszło z niedzieli na poniedziałek. Jak ustaliła policja, mieszkaniec Torunia kierując motocyklem yamaha nie dostosował prędkości do warunków na drodze. Motocykl zjechał na pobocze, następnie do rowu i uderzył w betonowy wjazd prowadzący do posesji. Ranny motocyklista został przewieziony do toruńskiego szpitala. - To już kolejny wypadek z udziałem motocyklisty - mówi Wioletta Dąbrowska z toruńskiej policji. - Pamiętajmy o stosowaniu się do ograniczeń prędkości, szczególnie w porze nocnej wtedy, gdy widoczność jest ograniczona a w każdej chwili okazać się może że mamy do pokonania niebezpieczny zakręt lub musimy ominąć stojący na jezdni samochód. Wsiadając na motocykl, korzystajmy z niego tak aby bezpiecznie dojechać do celu.
Komentuj →
18 maja 2009 |
1
(299-9jm)
^ Pojazd na chodniku, pieszy na ulicy?! Ten pojazd musi być nadzwyczajnie cenną rzeczą dla swojego właściciela. Ta godna podziwu dbałość przeszła zdrowy rozsądek. Otóż: obok “wybranego miejsca do parkowania” znajdują się dwa bezpłatne parkingi, najczęściej w dużej części puste. Niestety nie znalazły uznania w oczach “pirata parkingowego”. Okazuje się, że jednak najlepiej na chodniku, a piesi... piesi mogą przejść ulicą.
A może Państwo przyślecie fotografie.
Niech nie będzie naszego przyzwolenia na piractwo drogowe.
Komentuj →
18 maja 2009 |
0
Prezes Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców Krzysztof Szymański informuje: W dniu 16 i 17 maja br. na zaproszenie Zygmunta Gaszczyka prezesa Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia w Lublinie pojechałem do Lublina na spotkanie z regionalnym środowiskiem szkoleniowym. W pierwszym dniu przy obecności Zygmunta Gaszczyka, Albina i Szczepana Sulejów odwiedziliśmy Nałęczów i Kazimierz Dolny. Wiele rozmawiając między innymi o problemach branżowych. Drugiego dna wziąłem udział w zebraniu stowarzyszenia, które zostało zorganizowane w siedzibie Starostwa Lubelskiego z udziałem: Ryszarda Pasikowskiego - dyrektora WORD w Lublinie; Zbigniewa Stachyry - egzaminatora nadzorującego; Piotra Wołowca - członka Zarządu KSE; Dariusza Bogusza - przedstawiciela organu nadzwyczajnego; Arkadiusza Delekta - naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Lublinie. Szkoleniowcy podnosili problem lawinowego wzrostu liczby ośrodków szkolenia i konkurencji niestety - nie jakościowej, lecz cenowej. Zjawisko to powoduje spadek jakości szkolenia. Właściciele ośrodków wnioskowali o wprowadzenie minimalnej ceny urzędowej za kurs. Dla przykładu: w Lublinie mieszka 350 tyś. osób i funkcjonują 83 szkoły nauki jazdy. Analogicznie w Paryżu przy 10 mln mieszkańców, zarejestrowanych jest 80 szkół. Zgłaszany był też problem łatwego dostępu do zawodu, co powoduje, obniżenie wieku instruktorów i wykładowców. “Dzieci uczą dzieci“, a pamiętajmy, że nauczanie zawodu wymaga od nauczyciela przede wszystkim doświadczenia. Poruszany był też problem częstej wymiany samochodów egzaminacyjnych, bardzo szkodliwy dla właścicieli ośrodków. Istotnym punktem zebrania było szkolenie w zakresie zmian w przepisach dotyczących szkolenia i egzaminowania. Pomimo występujących wielu emocjonujących problemów, zebranie było prowadzone w dobrej atmosferze, ta sprzyja w wypracowywaniu wspólnego stanowiska w kwestiach spornych. To argumenty do pozytywnej oceny działalności tamtejszego stowarzyszenia. Stowarzyszenie Ośrodków Szkolenia w Lublinie nie jest członkiem PFSSK. Liczy ponad 60 członków. W zebraniu uczestniczyło 45. Ogromną zasługę w tej działalności należy przypisać Zarządowi Stowarzyszenia, któremu przewodniczy Zygmunt Gąszczyk, doświadczony szkoleniowiec i aktywny człowiek. Nasze bliższe kontakty datuje się od obchodów 10-lecia PFSSK i WORD. Owocem tej współpracy jest propozycja przystąpienia do federacji. Wniosek o przystąpienie do federacji został przyjęty przez zebranych jednogłośnie. Jestem wdzięczny koledze Zygmuntowi za aktywną działalność społeczną i pozytywną ocenę naszej działalności, co zaowocowało decyzją o członkostwie w federacji. Pozostaję w przekonaniu, że wspólne działania przyniosą dobre efekty dla naszego środowiska. (ksz)
Komentuj →