15 stycznia 2010 |
1
Co na to drogówka? "Nic mnie tak nie denerwuje jak baran, który blokuje lewy pas jadąc 80 km/h. Jakim pal...tem trzeba być, żeby mieć w d..., że blokuje się 50 innych samochodów za sobą, bo tak...” to motto założyciela profilu "Nie blokuj lewego pasa, baraaaanie!", który działa na Facebooku od początku 2010 roku. Profil zebrał już niemal 4 tys. fanów. Oto próbka wpisów jakie tam się pojawiają... Dlaczego w Polsce stróże prawa nie przestrzegają przepisów, za których łamanie nas karzą?" - pytają oburzeni internauci. Co na to kodeks ruchu drogowego?
(Art. 16): 1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.
2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do dojazdu do nieruchomości położonej przy
3. Kierujący pojazdem, korzystając z jezdni dwukierunkowej co najmniej o czterech pasach ruchu, jest obowiązany zajmować pas ruchu znajdujący się na prawej połowie jezdni.
4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa.
(Art. 19):2. Kierujący pojazdem jest obowiązany: 1. jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym;
( Art. 24): 10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:
1. na jezdni jednokierunkowej;
2. na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku.
Co na to policja?
Może ukarać delikwenta mandatem od 20 do 500 zł zaś na konto wskoczą 2 punkty karne.
Uporczywa jazda lewym pasem ruchu narusza przepisy Prawa o ruchu drogowym, policjanci reagują na tego typu naruszenia, chociaż faktem jest, że nie jest ono sklasyfikowane w taryfikatorze mandatowym. Jest za to przewidziana sankcja w postaci 2 punktów karnych. Policjanci bardziej skupiają się na naruszeniach wpływających bezpośrednio na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Omawiany przypadek należy do kategorii porządkowych, co nie zmienia faktu, że powinni reagować. Lewy pas generalnie służy do wyprzedzania. Kierujący poruszający się lewym pasem najczęściej twierdzą, że wyprzedzają inne pojazdy i praktycznie musieliby ciągle zjeżdżać na prawy pas tylko po to, aby za chwilę ponownie wjechać na lewy pas. Czy tak rzeczywiście było w danej sytuacji, może ocenić tylko policjant ujawniający takie zdarzenie na drodze. Jeżeli pojazd porusza się lewym pasem z maksymalną dopuszczalną prędkością na danym odcinku drogi to nie stwarza zagrożenia bezpieczeństwa, a jedynie narusza przepis porządkowy. Inaczej jest w sytuacji, gdy porusza się z prędkością znacznie poniżej dopuszczalnej prędkości, wtedy można mówić o tamowaniu ruchu. "Lewicowcy" najczęściej tłumaczą się złym stanem nawierzchni na prawym pasie ruchu. Na pewno nie wolno na takiego kierowcę trąbić, czy "straszyć" światłami. Po pierwsze jest to niezgodne z przepisami, które wyraźnie wskazują kiedy można używać sygnału dźwiękowego i ostrzegawczego (światłami). Po drugie, ważniejsze, taki kierujący może odruchowo wykonać nagły manewr skrętu, czym doprowadzi do stworzenia poważnego zagrożenia bezpieczeństwa dla siebie i pozostałych uczestników ruchu drogowego. Natomiast bardzo naganna, poza manewrem wyprzedzania, jest jazda lewym pasem przez kierującego samochodem ciężarowym. Pojazd taki poza tym, że poza obszarem zabudowanym ma bardziej ograniczoną prędkość, to przede wszystkim jest konstrukcyjnie przeznaczony do przewożenia ciężkiego ładunku. Wiąże się to z tym, że w dość szybki sposób może być zniszczona nawierzchnia tego lewego pasa, a wtedy jazda na takiej "dwupasówce" stanie się prawdziwym koszmarem. Komisarz Jarosław Mazek, Biuro Ruchu Drogowego KGP
Komentuj →
13 stycznia 2010 |
0
“Dziennik Łódzki” relacjonuje: do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi wpłynęła skarga na to, że zimą egzaminy na prawo jazdy odbywają się w niewłaściwych warunkach.
Kandydatka na kierowcę: Termin egzaminu wyznaczono mi na godz. 7.30. Jednak odbył się on z blisko godzinnym opóźnieniem. Wszystko przez to, że plac manewrowy i samochody nie były właściwie przygotowane na atak zimy. Jakimś cudem udało mi się zaliczyć plac, bo warunki na nim pozostawiały wiele do życzenia. Kandydatka skarży się, że przez śnieg było bardzo trudno wyjechać z rękawa, a górka była nieodśnieżona i śliska. - Za to linie na placu manewrowym były idealnie widoczne. Dzięki temu egzaminator mógł bez problemu oblewać kandydatów na kierowców – opowiada dziewczyna. Jeszcze większe zarzuty kursantka ma do części egzaminu, który zdaje się jeżdżąc po mieście. - Przez pierwsze 25 minut szło mi świetnie. Bezbłędnie wykonywałam polecenia egzaminatora. Jeździliśmy po odśnieżonych drogach. Potem jednak egzaminator poprosił mnie o wjechanie na zaśnieżoną jezdnię - opowiada dziewczyna. - Jechałam jednokierunkową ulicą i egzaminator poprosił mnie o skręt w prawo. Nie trzymałam się prawej krawędzi jezdni, bo były tam ogromne zaspy. Dla bezpieczeństwa jechałam więc środkiem. I to był powód, by mnie oblać. Kursantka chce unieważnienia egzaminu. - Warunki, w jakich przyszło mi zdawać, nie są odpowiednie dla młodego kierowcy - podkreśla dziewczyna.
Zbigniew Skowroński, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka w Łodzi, obejrzał nagranie z jazdy po placu manewrowym oraz po mieście. Nie mam zastrzeżeń do pracy egzaminatora. Kursantka rzeczywiście jechała środkiem jezdni i nie trzymała się prawej krawędzi - mówi Skowroński. - Mamy zimę i warunki na placu manewrowym i na drodze nie są idealne. Ale robimy wszystko, co w naszej mocy, by były jak najlepsze. Jeśli kursant uzna, że warunki są niezadowalające, może zrezygnować z egzaminu. W ostatnich dniach robi tak 20-25 procent zdających. Ale każdy kursant, który zdecyduje się na egzamin i go zda, potwierdzi wysoki stopień przygotowania do jazdy samochodem. Dyrektor WORD zamierza zaprosić kursantkę na spotkanie i wspólnie obejrzeć nagranie z egzaminu. - Nigdy wcześniej nie dostaliśmy skargi na to, że zima może mieć negatywny wpływ na wynik egzaminu na prawo jazdy - dodaje Skowroński.
Komentuj →
11 stycznia 2010 |
0
Rola inżynierii, prawa i edukacji w kształtowaniu bezpieczeństwa ruchu drogowego jest tematem seminarium GDDKiA. Odbyło się ono w dniach 12-13 stycznia br. w ośrodku szkoleniowym w Józefowie.

(Fot.: PD@N 326-11©jm) ^ Wystąpienia inauguracyjne wygłosili: Radosław Stępień, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury oraz

(Fot.: PD@N 326-12©jm) ^ oraz Lech Witecki, Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad

(Fot.: PD@N 326-13©jm) ^ Pierwszy blok seminarium: Marcin Hada - moderatorj, GDDKiA (na fotografii pierwszy od lewej); Andrzej Grzegorczyk, Sekretarz Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz Jacek Wasilewski, Uniwersytet Warszawski.

(Fot.: PD@N 326-10©jm) ^ Martin Jäggi, Komendant Policji aD (na foto pierwszy od prawej)

(Fot.: PD@N 326-14©jm) ^ Wśród gości seminarium nowy dyrektor Sekretariatu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu drogowego Katarzyna Turska
Zaplanowany przebieg spotkania:
BLOK I: BEZPIECZEŃSTWO DROGOWE JAKO PROBLEM SPOŁECZNO-POLITYCZNY (Moderator: Marcin Hadaj, GDDKiA):
1. Ekonomiczne konsekwencje wypadków drogowych w Polsce. Czy bezpieczeństwo się opłaca? (dr Agnieszka Maciąg, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie);
2. Bezpieczeństwo drogowe w działaniach samorządowych (Andrzej Grzegorczyk, Sekretarz Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego);
3. Wzory zachowania w ruchu drogowym w polskich mediach (dr Jacek Wasilewski, Uniwersytet Warszawski);
4. Bezpieczeństwo na drodze - aspekty ekonomiczne (Martin Jäggi, Komendant Policji aD); 5. Bezpieczeństwo drogowe w Polsce - znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego (Roland Wiederkehr, założyciel organizacji RoadCross Switzerland).
BLOK II: ROLA PRAWA I JEGO EGZEKUCJI ORAZ EDUKACJI W KSZTAŁTOWANIU BEZPIECZEŃSTWA DROGOWEGO (Moderator: prof. dr hab. Stanisław Gaca, Politechnika Krakowska)
1. Bezpieczeństwo drogowe w Szwajcarii (Christoph Jahn, Budesamt für Strassen ASTRA);
2. Dochodzenia w sprawach wypadków drogowych. Prewencja i sankcje (Jörg Arnold, Stadpolizei Zürich);
3. Drogi zaufania - synergia inżynierii, nadzoru i komunikacji (Andrzej Maciejewski, Zastępca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad);
4. Fotoradary jako skuteczna broń walki z piratami drogowymi. Jaki jest potencjał tej metody BRD? (Podinsp. Leszek Jankowski, Komenda Główna Policji);
5. MODULE CLOSE TO - nowa metoda szkolenia kandydatów na kierowców przyczyniająca się do zmiany postaw młodych kierowców i ograniczenia liczby wypadków drogowych z ich udziałem w Europie (Justyna Wacowska-Ślęzak, Instytut Transportu Samochodowego);
6. Drogowi recydywiści. Jak zmieniać złe nawyki kierowców? (Andrzej Markowski, Stowarzyszenie Psychologów Transportu).
BLOK III: ŚWIATOWE KAMPANIE BEZPIECZEŃSTWA DROGOWEGO (Moderator: Marcin Hołota) Multimedialny pokaz kampanii społecznych w zakresie bezpieczeństwa drogowego, realizowanych w różnych krajach świata.
BLOK IV: ROLA INŻYNIERII W KSZTAŁTOWANIU BEZPIECZEŃSTWA DROGOWEGO (Moderator: prof. dr hab. Marian Tracz, Politechnika Krakowska)
1. Zabezpieczenie miejsc pracy na drogach. Z praktyki i dla praktyki (Andrzej Kajzer, Prezes Federalnego Zrzeszenia Polskich Inżynierów i Techników w Niemczech);
2. Znaczenie Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/96/WE z dnia 19 listopada 2008 r. w sprawie zarządzania bezpieczeństwem infrastruktury drogowej, czyli "Ludzka dyrektywa" (Jacek Gacparski, Naczelnik Wydziału Ruchu GDDKiA).
BLOK V: STANDARYZAJCA OZNAKOWANIA I WYPOSAŻENIA DROGI (Moderator: Andrzej Maciejewski, GDDKiA)
1. Zastosowanie badań psychofizjologicznych do oceny bezpieczeństwa drogowego (Paweł Soluch, Uniwersytet Warszawski);
2. “Stop absurdom drogowym" - wyniki kampanii GDDKiA (Marcin Hadaj, rzecznik prasowy GDDKiA);
3. Niespójność w systemie oznakowania dróg krajowych na przykładzie wybranych tras (Norbert Wyrwich, Dyrektor Departamentu Zarządzania Drogami i Mostami GDDKiA);
4. Testowanie znaków eksperymentalnych na drogach krajowych - informacja o przebiegu procesu legislacyjnego (Grzegorz Mucha, Departament Transportu Drogowego, Ministerstwo Infrastruktury).
Komentuj →
11 stycznia 2010 |
0
Instytut Transportu Samochodowego posiada nowoczesne urządzenie, dzięki któremu można kierowcy uzmysłowić zagrożenia, jakie występują na drodze podczas tzw. dachowania pojazdu, a przede wszystkim braku zapiętych pasów bezpieczeństwa. Zakupiony w Szwecji symulator dachowania jest to auto osobowe zamocowane na poziomej osi, wokół której się obraca. Prędkość obrotu i chwilowe postoje w określonych pozycjach reguluje specjalnie wyszkolony operator.

(Fot.: PD@N 326-2©jm)

(Fot.: PD@N 326-3©jm)

(Fot.: PD@N 326-7©jm)

(Fot.: PD@N 326-8©jm)

(Fot.: PD@N 326-5©jm)

(Fot.: PD@N 326-9©jm)
(Fot.: PD@N 326-4©jm)

(Fot.: PD@N 326-6©jm)
^ Uczestnik symulacji doświadcza przeciążeń towarzyszących w dachowaniu samochodu.
Komentuj →
18 stycznia 2010 |
0
Pijany kierowca zasnął na światłach - Do 3 lat pozbawienia wolności grozi nietrzeźwemu kierowcy, który prowadził samochód pod wpływem alkoholu i wbrew zakazowi sądowemu. Mężczyzna zasnął za kierownicą auta, gdy czekał na skrzyżowaniu na zielone światło. Policjanci świdnickiej drogówki jechali radiowozem ul. Wokulskiego. Na jednym ze skrzyżowań zatrzymali się na czerwonym świetle, za samochodem marki Ford. Gdy zapaliło się zielone światło, samochód osobowy długo nie ruszał. Funkcjonariusze zaniepokojeni poszli sprawdzić czy kierowcy nic się nie stało. Zobaczyli, że mężczyzna śpi na kierownicy. Obudzili go i wtedy okazało się, że kierujący jest po prostu pijany. Policjanci przeprowadzili badanie, które wykazało w jego organizmie blisko 2,4 promila alkoholu. Ponadto, funkcjonariusze ustalili, że 35-latek kierował podczas obowiązującego go zakazu sądowego kierowania wszelkimi pojazdami mechanicznymi. Mężczyzna został zatrzymany w policyjnym areszcie. Grożą mu 3 lata więzienia.
Pijany kierowca utknął w zaspie - Nie wiadomo czy to trudne warunki pogodowe uniemożliwiały 40-letniemu Adamowi M. dalszą jazdę samochodem ulicą Piłsudskiego w Mińsku Mazowieckim. Jedno jest pewne. Badanie trzeźwości wykazało, że mężczyzna miał prawie 2 promile alkoholu w organizmie. Z zaspy w końcu nie wyjechał, a ostatnią noc spędził w celi. Mężczyźnie przedstawiono już zarzut jazdy samochodem w stanie nietrzeźwości. Policyjny patrol szedł ulicą Piłsudskiego. Nagle mundurowi zobaczyli terenowego forda, którego kierowca próbował wyprowadzić z zaspy. Jego manewry zakończyły się kolizją z drugim zaparkowanym obok fordem. Policjanci podeszli do samochodu, który utknął w zaspie. Od kierowcy wyczuli zapach alkoholu. Po badaniu trzeźwości okazało się, że poziom alkoholu w jego organizmie wynosi prawie 2 promile. Pijanym kierowcą był Adam M., 40-latek z Mińska Mazowieckiego. Mężczyzna zamiast wyjechać z zaspy, w takim stanie mógł trafić tylko do aresztu. Kolejnego dnia, kiedy już wytrzeźwiał, usłyszał zarzut jazdy w stanie nietrzeźwości. Policjanci przestrzegają i ostrzegają pijanych kierowców, którzy swoim zachowaniem na drodze mogą doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Art. 178a. § 1. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Ten artykuł dotyczy pijanych rowerzystów: § 2. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w § 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Zginął pasażer, kierowca był pijany i nie miał prawa jazdy - Jedna osoba zginęła w wypadku, do którego doszło dzisiaj rano w miejscowości Łukówiec, na drodze krajowej K- 19. Kierujący samochodem m-ki Rover zjechał z drogi do przydrożnego rowu, gdzie pojazd dachował. 21-letni kierowca był pijany. Mężczyzna miał w organizmie promil alkoholu. Do wypadku doszło dzisiaj przed godz. 4: 00 rano w miejscowości Łukówiec na krajowej 19-tce. Autem podróżowało trzech mężczyzn. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierujący samochodem m-ki Rover nie dostosował prędkości do panujących na drodze warunków. Auto zjechało do rowu gdzie później samochód dachował. Siła uderzenia o zmarzniętą ziemię była tak duża, że na zewnątrz pojazdu wypadł siedzącego z tyłu pasażer, 20 letniego mieszkańca Kocka. W wyniku odniesionych obrażeń 20-letni mężczyzna zmarł po przewiezieniu do szpitala. Drugi z podróżujących samochodem mężczyzn po badaniach został zwolniony do domu. Jak ustalili policjanci kierowca rovera 21-letni mieszkaniec Lubartowa był pijany. Badanie wykazało, że mężczyzna miał w organizmie 1,2 promila alkoholu. 21-latek nie posiadał również uprawnień do kierowania. Stracił je kilka miesięcy wcześniej z powodu przekroczenia limitu punktów karnych za popełnione wykroczenia drogowe. Mężczyzna został zatrzymany. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, bez uprawnień do kierowania i spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym grozi kara nawet do 12 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
17 stycznia 2010 |
0
15-latek kupił od sąsiada 32-letniego volkswagena. Sprzedający dał 15-latkowi kluczyki, żeby ten mógł obejrzeć sobie samochód w środku. Chłopak postanowił jednak sprawdzić, jak VW radzi sobie na mieście, zabrał pasażerów - młodszego brata i jego kolegę. - Pojazd poruszał się dziwnie, ale nie spowodował żadnej kolizji - powiedział portalowi “Głos Pomorza” Robert Czerwiński, rzecznik słupskiej policji. Dzieci zaparkowały go prawidłowo na parkingu pod Lidlem. Mali piraci drogowi zostali zatrzymani przez policję, kiedy wracali już do domu. Samochód trafił na policyjny parking, nieletni kierowca i jego pasażerowie - do rodziców. Sprawą zajmie się teraz sąd rodzinny i nieletnich. Konsekwencje może ponieść także sąsiad, który odsprzedał 15-latkowi samochód.
Komentuj →
15 stycznia 2010 |
0
Janusz Liberkowski, mieszkający w USA polski technik elektronik, w 2006 r. został zwycięzcą konkursu "American Inventor" w amerykańskiej telewizji ABC, na najlepszego wynalazcę-amatora w Stanach Zjednoczonych. W nagrodę otrzymał czek na milion dolarów. Według "Gazety Wyborczej", Amerykanów ujęła nie tylko genialna prostota i skuteczność wynalazku Liberkowskiego, ale także historia polskiego imigranta. Kilka lat temu stracił on jedyną córkę w wypadku samochodowym. Gdy wraz z żoną wydobyli się z szoku, mimo że byli po pięćdziesiątce, marzyli okolejnym dziecku. Urodziły im się bliźniaki. I wtedy, zdając sobie sprawę z tego, co grozi małym dzieciom w dostępnych fotelikach samochodowych, Liberkowski zaczął pracować nad swoim wynalazkiem. Fabrykę fotelików wynalazca chce wybudować w Polsce. Firma Anecia (23,8 mln zł dotacji z UE) zbuduje fabrykę. Liberkowski nadal poszukuje inwestorów.

(Fot.: PD@N 326- 21) ^ Janusz Liberkowski - Polak zamieszkały w USA, inżynier, twórca bezpiecznego samochodowego fotelika dla dzieci, wybrany najlepszym amerykańskim wynalazcą był gościem stacji telewizyjnej TVN.

(Fot.: PD@N 326-22)^ Dziennie na świecie ginie w wypadkach drogowych kilkadziesiąt niemowląt. Liberkowski wpadł na pomysł, by dziecko leżało w kapsule składającej się z dwóch półkul włożonych jedna w drugą. Zewnętrzna pełni funkcję ochronną. Wewnętrzna – z przypiętym dzieckiem - swobodnie w niej "pływa" we wszystkich kierunkach. Uderzenie nie powoduje napięcia pasów na delikatnym ciele dziecka, lecz ruch - kołysanie lub nawet wirowanie wewnętrznej półkuli.

(Fot.: PD@N 326-23) ^ Jak zapewnia Janusz Liberkowski, foteliki będą o wiele bezpieczniejsze w użytkowaniu niż te tradycyjne. Pomysł ten zdobył w USA kilka nagród w konkursach na najbardziej innowacyjne produkty i może podbić światowe rynki.
Komentuj →
14 stycznia 2010 |
0
Krakowski sąd uznał winnym motocyklistę biorącego udział w lipcowym proteście (chodzi o pierwszy protest motocyklistów przeciwko opłatom za przejazd płatnym odcinkiem A4, który odbył się na bramkach autostrady 31 lipca. - red.). Nie skazał go za sam udział w proteście, ale za jego niestandardowe zachowanie. Michał Rz. bowiem podczas blokady leżał przez 23 sekundy na jezdni - co zarejestrowano na filmie. Sąd odstąpił od wymierzenia kary. Motocyklista będzie musiał zapłacić tylko 100 zł kosztów sądowych. On sam oświadczył, że zastanowi się nad ewentualnym odwołaniem. Zapowiedział też, że będzie brał udział w kolejnych protestach, tyle że już nie w pozycji leżącej. Kilkakrotny protest motocyklistów przy bramkach autostrady A4 dotyczył wysokości tych opłat. Zdaniem motocyklistów powinni oni płacić mniej niż kierowcy samochodów, ponieważ auta bardziej niszczą nawierzchnię.
Drugi z motocyklistów został przed innym sądem ukarany za to samo wykroczenie grzywną w wysokości 50 zł. Kierowcy jednośladów nie zamierzają przerwać protestów. W tym tygodniu zapowiadają akcję rozdawania ulotek, nawołujących do omijania autostrady A4 jako "najdroższej w Europie relatywnie do zarobków".
Komentuj →
14 stycznia 2010 |
0
Mosty zbyt wąskie, a tunele za niskie dla ciężarówek? Tego typu pomyłki podczas planowania trasy przejazdu zestawu transportowego kosztują kierowców wiele nerwów, a przewoźników – jeszcze więcej pieniędzy. Na dodatek głos z urządzenia do nawigacji mówi, że trzeba skręcić w lewo, ale nie mamy pewności, że to na pewno ta ulica, o którą chodzi. Tego typu problemy mają rozwiązać najnowsze funkcje, o które zostało poszerzone oprogramowanie map&guide truck navigation firmy Planung Transport Verkehr z niemieckiego Karlsruhe. Z większości urządzeń nawigacyjnych kierowcy dowiadują, się iż mają w określonym miejscu “skręcić w lewo lub prawo” albo “trzymać się lewej lub prawej strony jezdni”. Dzięki zawartej w najnowszej wersji map&guide truck navigation aplikacji Text2Speech, informacja ma następująca treść: “skręć w lewo w Queen Street”, co jest znacznie bardziej precyzyjnym określeniem. To samo dotyczy dróg poza miastami, np. “skręć w prawo na A8 Monachium-Stuttgart”. Komunikaty głosowe podają teraz również orientacyjne czasy dojazdu do celu. Wszystkie te funkcje mogą być dostępne w komputerze osobistym lub w pokładowym urządzeniu GPS. Jeżeli pojazd ma specyficzne cechy, które uniemożliwiają jego wjazd do niektórych miejsc, trasa przejazdu zostanie tak zaplanowana, by omijać mosty, tunele, ulice, czy całe dzielnice, w których poruszanie zestawu transportowego jest zakazane lub po prostu niemożliwe. Wszystko to za sprawą edytora trasy, zawartego w oprogramowaniu w module RoadEditor2RRY. RRY jest typowym modułem z danymi, które mogą być odczytywane przez zwykłe urządzenie nawigacyjne. W najnowszej wersji oprogramowania jest możliwa integracja indywidualnych danych adresowych z elementami systemu nawigacyjnego. Na przykład POI-Importer (POI – Points of Interest – ważne miejsca, jak urzędy, kina, kawiarnie, muzea itp.) dokonuje konwersji geokodowanych danych adresowych przy użyciu oprogramowania map&guide, dzięki czemu użytkownicy oprogramowania map&guide truck navigation mogą gromadzić i zarządzaćdanymi adresowymi. Pozostałe nowe dodatki do oprogramowania zawierają alarmy o przekroczeniu przez ciężarówkę dozwolonych prędkości lub alarmy dla kierowcy o zbliżaniu się do miejsc kontroli radarowej. Nie we wszystkich krajach jest to prawnie dopuszczalne, dlatego ostrzeżenia przed radarami są dostępne dla: Francji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Austrii, Andory, Belgii, Finlandii, Włoch, Holandii, Polski, Norwegii, Szwecji i Słowenii.
Komentuj →
14 stycznia 2010 |
0
Zarząd dróg wydłuża pieszym na skrzyżowaniach długość zielonego światła. Zmiany odczujemy w kilkunastu miejscach. To jednak nie koniec. - Wskażemy kolejne takie lokalizacje - mówią drogowcy. O problemach, z jakimi borykają się piesi na niektórych olsztyńskich skrzyżowaniach, "Gazeta" napisała na początku grudnia. Kłopot polega na tym, że jeśli w odpowiednim momencie nie wcisną przycisku na sygnalizatorze, muszą stać na czerwonym świetle, nawet jeśli w tym samym czasie samochody jadą do nich równolegle, nie zagrażając bezpieczeństwu. Czasem trwa to kilka minut. Zaapelowaliśmy do drogowców, aby usprawnili światła tak, aby nie utrudniały życia przechodniom. Wymieniliśmy miejsca, gdzie jest najgorzej. Drogowcy zareagowali.Zmiany w kilkunastu miejscach zaczną obowiązywać od poniedziałku. - W niektórych przypadkach, tak jak na skrzyżowaniu ul. Kościuszki z ul. Żołnierską długość zielonego światła dla pieszych została wydłużona nawet ponad dwukrotnie w każdym cyklu - mówi Zbigniew Gustek, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów. To nie koniec. Drogowcy zapowiadają, że nadal będą prowadzić monitoring skrzyżowań sterowanych sygnalizacjami świetlnymi pod kątem poprawy dostępności przejść dla pieszych.
Komentuj →
14 stycznia 2010 |
0
Jeden z największych producentów trolejbusów w Europie, firma Solaris Bus & Coach, dostarczy dwanaście Trollino do przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej Barnimer Busgesellschaft mbH (BBG) w Eberswalde w Niemczech. Będą to pierwsze trolejbusy polskiego producenta w tym kraju.

(Fot.: PD@N 326-25) ^ Przegubowe trolejbusy marki Solaris dla Eberswalde będą w pełni niskopodłogowe i klimatyzowane. Pasażerowie skorzystają z 48 komfortowych miejsc siedzących. Elektryczny system napędowy pojazdów dodatkowo zostanie wyposażony w superkondensatory. Dzięki temu rozwiązaniu zużywać będą mniej energii elektrycznej. Ponadto we wszystkich pojazdach zamontowane zostaną generatory Diesla o mocy 100 kW, dzięki którym trolejbus pojedzie także w częściach miasta pozbawionych trakcji elektrycznej.
Komentuj →
13 stycznia 2010 |
0
Magazyny wielu firm sprzedających sól drogową są już prawie puste – donosi portal INTERIA.pl. U bram największego producenta soli w Polsce Kopalni Kłodawa ciężarówki czekają dobę, a drugi producent - KGHM - przyjmuje zapisy na odbiór - informuje "Rzeczpospolita. Jak poinformowali gazetę przedstawiciele Kopalni Kłodawa, dziennie wydawanych jest tam 3-7 tys. ton soli, a praca trwa przez cały tydzień. Firma sprzeda w tym roku ok. 700 tys. ton soli, w tym ponad 70 proc. tej przeznaczonej na drogi. Jeszcze kilka lat temu sprzedawała ok. 480 tys. ton. Ciężarówki czekają na towar dobę, ale soli nie zabraknie, bo zapasy są duże. Z kolei KGHM planuje sprzedaż ok. 360 tys. ton soli. Tutaj na odbiór trzeba się zapisywać. Obaj producenci sprzedają sól także do Niemiec i Czech.
GDDKiA: Magazyny GDDKiA wypełnione solą drogową
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad informuje, że posiada zapasy materiałów niezbędnych do prawidłowego zimowego utrzymania dróg krajowych w Polsce. Nie ma jakiegokolwiek ryzyka wstrzymania pogotowia zimowego na 17 tys. km dróg zarządzanych przez GDDKiA.
W tej chwili w magazynach GDDKiA na terenie wszystkich województw znajduje się ponad 85 tys. ton soli drogowej, która jest podstawowym materiałem używanym do zapewnienia przejezdności dróg w zimie. W zależności od regionu Polski w magazynach jest od tysiąca ton soli w oddziale GDDKiA w Szczecinie do 14 tys. ton w oddziale warszawskim. Zróżnicowanie wynika z liczby kilometrów dróg krajowych będących pod zarządem danego oddziału.
Tej zimy GDDKiA planuje wykorzystać ok. 340 tys. ton soli. Obecnie w magazynach GDDKiA znajduje się 85 tys. ton, a zakontraktowane mamy dostawy jeszcze 288 tys. ton, które sukcesywnie są dowożone przez dostawców do magazynów w poszczególnych regionach kraju. Nawet zatem jeśli opady śniegu będą znacznie bardziej intensywne niż jest to zapowiadane soli nie zabraknie. W ubr. GDDKiA wykorzystała 306 tys. ton soli.
Utrzymanie zimowe głównych dróg w Polsce jest prowadzone stale od 15 października 2009 roku. Po drogach krajowych stale porusza się – w zależności od sytuacji w danej chwili – do 1,5 tys. pługów, solarek i piaskarek. Po raz pierwszy tej zimy kierowcy używający CB-radia otrzymują za jego pośrednictwem informacje o sytuacji na drogach w rejonie kraju, po którym się poruszają.
Komentuj →
13 stycznia 2010 |
0

(Fot.: PD@N 326-16©jm)
Co zrobić, by do wiosny twoje auto dotarło w dobrej kondycji – radzi Czytelnikom MOTO pl Oto kilka podstawowych zasad, które poprawią bezpieczeństwo, komfort jazdy i uchronią nasz samochód przed zniszczeniem: - Nie włączaj wycieraczek przez oczyszczeniem szyby z lodu i śniegu. Ten pierwszy zniszczy gumy wycieraczek i już nie będą skutecznie zbierały z szyby kropel deszczu, a ten drugi może doprowadzić do skrzywienia ramion wycieraczek, co spowoduje, że będą pracowały głośno przeskakując po szybie. Niektóre samochody (np. Ford) mają elektrycznie podgrzewane szyby przednie, co uchroni nas przed nieprzyjemnym drapaniem szyb. Poza tym bez odśnieżenia świateł i szyb trudno liczyć na to, że bezpiecznie dotrzemy do celu. - Na czas dłuższego postoju należy podnosić wycieraczki, by nie przymarzały do szyby. - Nagrzewanie samochodu na postoju zwiększa zużycie paliwa. Najlepiej ruszyć po uruchomieniu silnika i delikatnie obchodzić się z pedałem gazu. Wtedy silnik szybciej złapie temperaturę i równocześnie będą rozgrzewać się inne mechanizmy (skrzynia biegów, pompa wspomagania, układ różnicowy). - Powinieneś odśnieżyć wloty powietrza do układu klimatyzacji. Zwykle znajdują się na podszybiu. Należy wyłączyć wewnętrzny obieg, a jeśli to nie pomaga uruchomić klimatyzację. Jeśli wciąż szyby parują najczęściej winę ponosi zużyty filtr przeciwpyłowy. - Zimą powinniśmy włączyć przynajmniej raz w tygodniu klimatyzację, dla przesmarowania całego układu. - Jeśli nie mamy ogrzewanego garażu i temperatura spada poniżej zera lepiej nie myć samochodu, ponieważ pojawiają się problemy z zamkami i elektrycznie sterowanymi szybami. Zamarzają również uszczelki. - Jeśli zimą przez dłuższy czas nie jeździsz samochodem należy pamiętać o odśnieżaniu samochodu, szczególnie jeśli rozpoczynają się roztopy. Zsuwający się szyb ciężki śnieg potrafi wykrzywić wycieraczki - Nie możesz otworzyć samochodu kluczykiem? Nie siłuj się z zamkiem. Wstrzyknij odmrażacz i poczekaj, aż zacznie działać. Środek do odmrażania powinniśmy trzymać w domu, a nie w samochodzie. - Jeśli temperatura skacze powyżej zera stopni i drogowcy nie używają już soli do oczyszczania dróg powinniśmy umyć samochód (szczególnie podwozie) z brudu, który zimą zawiera sporo bardzo szkodliwej soli.
Komentuj →
13 stycznia 2010 |
0
“Gazeta Olsztyńska” radzi jak skutecznie jeździć po zimowych drogach: naucz się "czytać" nawierzchnię. Jeśli mamy problem z oceną przyczepności nawierzchni, naciśnijmy choć dwa razy mocno na hamulec, oczywiście upewniając się, że za nami nikt nie jedzie. Reakcja auta odzwierciedli stan nawierzchni. Dalsze wskazówki:
·na śliskiej nawierzchni delikatnie obchodzimy się i z pedałem gazu, i z hamulce, i z kierownicą. Róbmy to jakby w ciut zwolnionym tempie. Najłatwiej wpaść w poślizg przy nagłych manewrach;
·nie hamuj w zakrętach, a przed nimi, zaś w zakręcie umiarkowanie dozuj gaz;
·zacznij wcześniej hamować przed dojazdem do skrzyżowań i głównych ulic — może okazać się, że trafisz na wyślizgany od nieumiejętnego ruszania śnieg, albo lód. Naucz się hamować silnikiem, redukując biegi;
·jeśli gwałtownie hamujesz, patrz we wsteczne lusterko, czy ktoś za tobą również dąży wyhamować.— Jedź na tyle czujnie, by w razie niespodziewanej sytuacji, mieć się gdzie ratować: pobocze, drugi pas, trawnik, pryzma śniegu. To lepsze od czołówki!
·z zaspy ruszać z umiejętnym dozowaniem gazu. Buksujące koła jeszcze bardziej wyślizgują podłoże. Spróbuj drugiego biegu, albo "rozkołysz" auto w przód i w tył wrzucając szybko pierwszy bieg i wsteczny. z zasp wyjeżdżaj na wyprostowanych kołach. Skręcone stawiają bowiem autu większy opór;
·w błocie pośniegowym auto ma zachwianą stabilność. Pamiętaj o tym przy wyprzedzaniu i zmianie pasa.
·gdy czujesz, że auto traci sterowność, puść wszystkie pedały i próbuj delikatnie naprowadzić auto kierownicą (bez nagłych ruchów). Odciążone od napędu koła w końcu "złapią" przyczepność;
·ogranicz prędkość i zachowaj większe odstępy.— Potrenuj na bezpiecznym placyku, by poznać granice przyczepności swojego auta w danych warunkach. Spróbuj slalom, awaryjne hamowanie, czy nagłe omijanie przeszkody. Sam stwierdzisz, że czasem o 10 km/h wolniejsza prędkość czynią cuda;
·uważaj na kierowców zbliżających się z podporządkowanych dróg — niektórzy mogą nie dohamować, więc bądź przygotowany na manewr ominięcia;
·jeśli zajdzie konieczność nagłego hamowania, od razu naciśnij maksymalnie pedał hamulca, by w pierwszej fazie wytracić maksimum szybkości. W autach z ABS nie odpuszczamy pedału, w aucie bez ABS przez skręceniem kierownicą puść pedał, by przywrócić przyczepność oponom (inaczej pojedziemy prosto jak na sankach);
·jeśli zjeżdżasz z głównej ulicy, przygotuj się na gorszą przyczepność.
Komentuj →
12 stycznia 2010 |
0

(Fot.: PD@N 326-17©jm) ^Zaspy blokują wąskie przejścia na większości przystanków. Nie ma co liczyć na to, że zostaną wywiezione. - To ogromny koszt, rzędu 500 zł za każdy przystanek.
W “Życiu Warszawy” czytamy: pasażerowie na przystankach wpadają w zaspy śniegu, a piesi przedzierają się przez nie na chodnikach.Pracownicy Zarządu Oczyszczania Miasta zdali egzamin podczas największego ataku zimy i żadne konsekwencje wobec nich nie będą wyciągane - mówi Tomasz Andryszczyk, p.o. rzecznika prezydent miasta. A Iwona Fryczyńska z ZOM tłumaczy: - Napadało ok. 20 cm śniegu. Przez cały weekend i w poniedziałkowy poranek oczyszczaliśmy przejścia dla pieszych, dojścia do stacji metra czy kładki, w sumie aż 1,6 mln mkw. miasta. Tylko na zlecenie naszej firmy pracowało ok. 2 tys. osób, wśród nich bezrobotni czy więźniowie z Białołęki. Do odśnieżania ZOM wynajmuje też podwykonawców. - Pracujemy od godz. 3 nad ranem. I tak od 28 grudnia, jak śniegu dowaliło praktycznie non stop przez 14 godzin dziennie. Lekko nie jest. Za przystanki odpowiada Zarząd Transportu Miejskiego. - Nie odśnieżamy sami, tylko robią to trzy wybrane przez nas w przetargach firmy – tłumaczy Igor Krajnow, rzecznik ZTM. – Przystanki rzeczywiście były nieodśnieżone, więc zgodnie z umową firmy zostaną za to ukarane – zapowiada Leszek Ruta, prezes ZTM. Za każdy taki przystanek będą musiały zapłacić po 300 zł kary. Kontrolę odśnieżania chodników przeprowadza straż miejska. Pełne ręce roboty mają też firmy zajmujące się komercyjnym odśnieżaniem. Za godzinę odśnieżania ręcznego trzeba zapłacić 40 zł, pługiem - 300, a dachu 2,5 zł za mkw. Miasto na tegoroczne odśnieżanie chce przeznaczyć 102 mln zł. Tylko w ostatni weekend wydało 12 mln zł, a w sumie do tej pory już ponad 50 mln zł.
Komentuj →
12 stycznia 2010 |
2
(Fot.: PD@N 326-26)
Przesyłam LIST OTWARTY do wszystkich ludzi dobrej woli - aby osoby odpowiedzialne - budując autostrady stosowali obowiązujące zasady i przepisy. My - jako kierowcy, instruktorzy, egzaminatorzy i użytkownicy tych dróg - powinniśmy czuć się współodpowiedzialni i nie możemy tylko przyglądać się na marnotrawstwo pieniędzy publicznych, przez budowanie bubli i ciągnące się w nieskończoność roboty drogowe poprawiające błędy, niedoróbki, oraz wieczne remonty. Zewrzyjmy szeregi i ujawniajmy wszelkie nieprawidłowości, oraz dajmy decydentom wskazówki na rozwiązania przyjazne kierowcom. Liczę, że wszyscy ludzie dobrej woli podpiszą się pod tym listem i Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przyjmie do realizacji nasze uwagi, wnioski i postulaty - jako dobrą monetę do współpracy - napisał Tadeusz Szewczyk - prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców w Krakowie.
Kraków, dnia 5.01.2010 r.
Dotyczy: braku osłon przeciwolśnieniowych
na istniejących i nowo budowanych autostyradach
L I S TO T W A R T Y
do inwestorów, projektantów i wykonawców
autostradowych inwestycji drogowych oraz
do wszystkich osób dobrej woli, którym zależy
na bezpieczeństwie w ruchu drogowym
Szanowni Państwo,
Korzystając z możliwości wypowiedzenia uwag - w imieniu szerokiej rzeszy społeczeństwa kierowców, egzaminatorów i instruktorów nauki jazdy – chcę zgłosić tylko jedną, bardzo ważną uwagę dotyczącą polskich dróg - zwanych “autostradami”.
Drogi oznakowane znakiem D-9 “autostrada” – w większości nie spełniają krajowych i unijnych wymaganych warunków drogowej infrastrukturytechnicznej. Brak jest “osłon przeciwolśnieniowych” na pasie rozdzielającym obie jezdnie co sprawia że w okresie nocnym występujedużezagrożenie bezpiecznegoporuszaniasiępojazdówzprzeciwległychkierunków.
Pojazdy używające świateł drogowych nawzajem się oślepiają! Przytoczę cytat z Dziennika Ustaw nr 220 z dnia 23.12.2003 r. załącznik nr 4 poz. 10: “w celu zapobieżenia oślepianiu przez nadjeżdżające z przeciwka pojazdy na drogach dwujezdniowych (autostradach) lub drogach równoległych stosuje się osłony przeciwolśnieniowe: naturalne (krzewy, drzewa) lub sztuczne (pełne, ażurowe).” Każdy kierowca wie, że oślepianie występuje nie tylko na łukach, lecz również na prostych odcinkach dróg.
Instruktorzy (zgodnie z programem szkolenia) prowadząc obowiązkowe lekcje nauki jazdy na autostradzie, obserwują niebezpieczne reakcje (gwałtowne skręty kierownicą i hamowanie) kursanta oślepionego światłami pojazdu nadjeżdżającego z przeciwka. Reakcja taka występuje u każdego oślepionego kierowcy i doprowadzić może do groźnego w skutkach karambolu. Poruszanie się autostradą, przy widoczności świateł mijania na odległość 40 m jest bardzo męczące, ograniczające widoczność i prędkość do strefy miejskiej. Kierowcy często ryzykują – jadąc “w ciemno” z dozwoloną na autostradzie prędkością 130 km/h - przy widoczności drogi na odległość 40 m.
Przy takiej widoczności, prędkość bezpieczna wynosi 50 km/h i trudno wyobrazić sobie jazdę z tą prędkością na drodzeszybkiegoruchu–wdodatkusłonopłacączaprzejazdpłatnątzw. “autostradą”.
Celem tego listu jest wniosek o spowodowanie wykonania brakujących osłon przeciwolśnieniowych na istniejących i nowo budowanych autostradach. Liczymy na przychylenie się decydentów do tego wniosku, który znacznie podniesie bezpieczeństwo i standard podróżowania (jak to jest w krajach unijnych) oraz liczymy na realizację przez osoby dobrej woli, na rzecz i dobra wszystkich użytkowników dróg.
Ps.: W imieniu środowiska kierowców - uprzejmie proszę o odpowiedź na możliwość realizacji tego wniosku.
Z szacunkiem i poważaniem – Tadeusz Szewczyk – prezes MSNKK
31-214 Kraków, ul. Narutowicza 22/81, e-mail:biuro@luz.krakow.pl,
Komentuj →
12 stycznia 2010 |
0

(Fot.: PD@N 326-18©jm)
W Warszawie wydano już połowę pieniędzy na zimowe odśnieżanie ulic. Tylko ostatni weekend kosztował 12 mln zł. Wysiłek poszedł głównie w jezdnie, na chodnikach zalegają tony śniegu. Konieczne będą modyfikacje budżetu - mówi Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza. Zaspy blokują wąskie przejścia na większości przystanków. Nie ma co liczyć na to, że zostaną wywiezione. - To ogromny koszt, rzędu 500 zł za każdy przystanek. Zarząd Terenów Publicznych wywiózł większość śniegu ze Starego Miasta, gdzie są bardzo wąskie uliczki. Ale zaspy tworzą się znowu, bo właściciele posesji zrzucają śnieg z dachów. - Zwalają go, jak popadnie, z dachów, powodując ogromne zagrożenie. Monitujemy w tej sprawie straż miejską i policję - mówi dyrektorka ZTP Renata Kaznowska. I ostrzega, że pieniędzy wystarczy już tylko na jedno wywiezienie śniegu ze Starówki. Zaspy znikną z Krakowskiego Przedmieścia. Firmy sprzątające przedstawią nam listę miejsc, gdzie śnieg uniemożliwia pieszym dotarcie do sygnalizatorów uruchamianych na guzik. Ale to będzie jednorazowa akcja - podkreśla Iwona Fryczyńska z ZOM.
W Warszawie, gdzie zameldowanych jest 1,7 mln osób, od początku sezonu zimowego wydano na oczyszczanie miasta ponad 60 mln złotych. Dla porównania budżet stolicy na kulturę wynosi ok. 40 mln złotych. Trudno oszacować, ile jeszcze stolica wyda na ten cel. Wydawać będziemy tyle, ile będzie potrzeba. Wszystko zależy od pogody - mówi Iwona Fryczyńska, rzecznik prasowy Zarządu Oczyszczania Miasta w Warszawie.
Komentuj →
12 stycznia 2010 |
0

(Fot.: PD@N 326-20)

(Fot.: PD@N 326-19) ^By dostać się do środka tego samochodu, niepełnosprawny nie będzie musiał narażać się na niewygody, przesiadając się z wózka na fotel. Po pochylni wjedzie na swoim wózku pod samą kierownicę.
Elektryczny pojazd miejski “Kul-Car” dla kierowców poruszających się na wózku inwalidzkim, zaprojektowali młodzi wynalazcy, a wkrótce na Politechnice Warszawskiej ruszą prace nad jego prototypem. Dwa i pół metra długości, ponad półtora metra szerokości, prędkość 50 km/godz. i 600 kg wagi - taki jest, na razie na papierze. Zaprojektowali go konstruktorzy: Marlena Krzyżanowska (absolwentka Politechniki Warszawskiej i studentka Akademii Sztuk Pięknych) oraz Krzysztof Buczek (doktorant w Instytucie Badań Systemowych PAN). Opiekunem projektu był dr inż. Bogdan Kuberacki. Młodzi konstruktorzy szukają prywatnych inwestorów. Samochodzik jest tak zaprojektowany, by kierowca nie musiał przesiadać się z wózka na fotel. Po specjalnej platformie osoba na wózku wjedzie do środka samochodu pod samą kierownicę. Zaletą pojazdu jest też to, że zmieści się na zwykłym miejscu parkingowym (normalnie miejsca dla osób niepełnosprawnych są szersze). Będzie też bagażnik. Elektryczny napęd pozwoli rozwinąć prędkość do 50 km/godz. Pod względem cenowym ma on być dostępny dla każdego. Wynalazcy wyliczyli, że prototyp będzie kosztować ok. 20 tys. zł. Niepełnosprawni będą mogli starać się o dofinansowanie z PFRON-u. Konstruktorzy dostali od dziekana wydziału energetyki i lotnictwa Politechniki Warszawskiej list intencyjny. Wydział pomoże przy budowie prototypu i udostępni laboratoria. Praca konstruktorów nietypowego pojazdu już została doceniona - wygrali konkurs "Młody Wynalazca 2009", któremu patronuje minister nauki i szkolnictwa wyższego. Dzięki temu ich projekt był prezentowany na Światowych Targach Wynalazczości, Badań Naukowych i Nowych Technik w Brukseli. - Wzbudził duże zainteresowanie - cieszy się Krzysztof. Pomysł podoba się też Piotrowi Pawłowskiemu, prezesowi stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, które pomaga niepełnosprawnym. - Kiedyś na naszych drogach sprawdzał się motorowy pojazd dla niepełnosprawnych kierowców picolo. Teraz bardzo brakuje czegoś między zwykłym samochodem, a wózkiem inwalidzkim. Transport publiczny nie spełnia wszystkich naszych wymagań. Taki pojazd sprawdziłyby się nie tylko w dużych miastach, ale także w miasteczkach i na wsiach. Pomógłby wrócić do życia społecznego, do aktywności - mówi. Marlena i Krzysztof wierzą, że prototyp będzie gotowy w przyszłym roku.
Komentuj →
11 stycznia 2010 |
6
Wszyscy wiemy, że wideorejestrator (prędkościomierz kontrolny) - przyrząd pomiarowy tylko do kontrolnego mierzenia prędkości oraz rejestracji obrazu w sposób ciągły, do niedawna na kasecie wideo, a obecnie na nośniku cyfrowym (dysk, karta pamięci) oraz innych zdarzeń drogowych. W czasie jazdy wideorejestrator dokonuje pośredniego pomiaru prędkości pojazdu kontrolowanego. Policyjny wideorejestrator przez dziesiątki minut może rejestrować kolejne wykroczenia. Jak zauważają kierowcy, zdarzają się sytuacje, w których samochód jest "śledzony" przez kilka, kilkadziesiąt kilometrów, a nieoznakowany radiowóz podjeżdża blisko filmowanego pojazdu, "prowokując" kierowcę do coraz szybszej jazdy i w rezultacie do łamania kolejnych przepisów – informuje “Głos Pomorza”. Inna sytuacja, na którą zwracają uwagę kierowcy, to agresywna jazda policjantów prowadzących samochód z wideorejestratorem. Skacząc z pasa na pas, wyprzedzają kolejne auta i "polują” na osobę, która przyjmie taki styl jazdy. - Opisane zachowanie policjanta nie mieści się w granicach przewidzianych przez prawo i może dodatkowo wywołać zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym – mówi portalowi wp.pl mecenas Roman Nowosielski. - Po drogach poruszają się nie tylko kierowcy z dużym doświadczeniem, ale również osoby, które od niedawna mają prawo jazdy. Mogą przestraszyć się opisanych zachowań policjantów i wykonać błędne manewry, które mogą doprowadzić do tragicznych konsekwencji – podkreśla prawnik. Według Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji takie praktyki nie mają miejsca. - W określonych przypadkach, zwłaszcza przekroczenia dozwolonej prędkości, policjanci dostosowują prędkość pojazdu służbowego do prędkości kierującego, popełniającego wykroczenia, aby zarejestrować naruszenie przepisów oraz podać sygnał do zatrzymania – wyjaśnia wp.pl naczelnik wydziału, podinsp. Józef Syc. Wciąż otwartym pozostaje pytanie, czy funkcjonariusze stosują czasem wobec kierowców prowokacje? – pytają dziennikarze gazety.
Komentuj →
11 stycznia 2010 |
0
W Dzienniku.pl prezentowane jest szkolenie u jednego z najlepszych kierowców Polski. Dostępny jest pokaz zimowej jazdy Tomasza Kuchara. Mistrz pokazuje, jak hamować, uciec z poślizgu i zaspy. Dlaczego zimówki są do tego najlepsze?
Ruszanie na śliskiej drodze -gwałtowny start spowoduje buksowanie kół i auto nie drgnie z miejsca. Trzeba ruszać płynnie. Nie warto rozpoczynać jazdy z "dwójki", bo wtedy trzeba używać więcej gazu. Najlepiej wrzucić pierwszy bieg, a potem delikatnie dodać gazu i płynnie puszczać sprzęgło. Wtedy samochód pojedzie bez uślizgu - pod warunkiem, że ma opony zimowe. Letnie gumy na śniegu będą kręcić się w miejscu nawet przy superdelikatnym ruszaniu.
Zimowe branie zakrętów: przed zakrętem na ośnieżonej drodze trzeba wcześniej hamować i zredukować bieg. Samo skręcanie nie może być nerwowe - inaczej skończy się w rowie lub pojedziemy prosto. Płynne ruchy kierownicą i przyspieszanie dopiero po wyprostowaniu kół.
Hamowanie: w zimie zawsze, niezależnie od warunków, trzeba zaczynać hamowanie dużo wcześniej niż latem. Bardzo wiele zależy od właściwych opon. Na śliskiej drodze samochód z "letnimi kołami" potrzebuje na zatrzymanie z 50 km/h ok. 25 metrów więcej niż takie samo auto na zimówkach.
Poślizg: absolutnie nie można panikować - ściskać kurczowo steru czy deptać hamulca. Trzeba "kontrować" kierownicą, np. przy zakręcie w lewo skręcić nieco w prawo i delikatnie dodać gazu. To powinno wyciągnąć auto z tarapatów i skierować na właściwy tor. Wyprzedzanie zimą. Pamiętaj, że na zaśnieżonej szosie samochód ma mniejszą przyczepność - nie tylko gorzej hamuje, ale i słabiej przyspiesza. Zawsze należy zostawić sobie więcej miejsca przed wyprzedzanym autem. Trzeba też uważać na koleiny i resztki śniegu na drodze - chwila roztargnienia i poślizg gotowy.
Polecamy zaprezentowany film.
Komentuj →
11 stycznia 2010 |
0
Jak informuje Komenda Stołeczna Policji - wieczorem policjanci ze stołecznej drogówki zostali wezwani do wypadku drogowego przy ulicy Mołdawskiej. Okazało się, że sprawca wypadku jest nietrzeźwy (ponad 2 promile alkoholu w organizmie). Ze wstępnych ustaleń wynika, że kierujący audi 26-letni Przemysław W. najprawdopodobniej jechał z nadmierna prędkością i nie zachował bezpiecznej odległości między pojazdami. Skręcając w ul. Mołdawską z ul. Racławickiej wjechał w tył smarta. Auto odbiło się, przejechało na przeciwny pas ruchu i czoło zderzyło się z oznakowaną, jako nauka jazdy toyotą, którą kierował mężczyzna zdający egzamin praktyczny na prawo jazdy. Egzaminator ze złamanym obojczykiem został odwieziony do szpitala. 26-letni Przemysław W. będzie odpowiadał za jazdę w stanie nietrzeźwości i spowodowanie wypadku.
Komentuj →
11 stycznia 2010 |
0
W kilku miastach w Polsce ze względu na fatalne warunki na drogach odwołano egzaminy na prawo jazdy.
Bydgoszcz: Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego wstrzymał do odwołania wszystkie egzaminy na prawo jazdy. - Rano na egzamin stawiło się trzysta osób - mówi Tadeusz Kondrusiewicz, dyrektor WORD. - Plac manewrowy mamy czysty, ale ulice są w katastrofalnym stanie, dlatego nie zdecydowałem się na przeprowadzenie egzaminów. WORD wyznaczył przyszłym kierowcom nowe terminy. Egzaminy zostały przełożone. O zmianach wszystkich informujemy telefonicznie – powiedział dyrektor.
W Toruniu wszystkie egzaminy zostały zawieszone.
Katowice:W województwie śląskim na razie ośrodki egzaminacyjne działają bez zmian. Ani bielski, ani katowicki WORD terminów egzaminów nie zmieniają. Tradycyjnie na czas zimy zawieszone są tylko egzaminy kategorii A, motocyklowej. - 20 czy 30 centymetrów śniegu to nie kataklizm. Plac manewrowy jest regularnie ośnieżany, na drogach panują normalne zimowe warunki. Nie widzimy powodu, żeby zwalniać egzaminowanych z obowiązku radzenia sobie z nimi - mówi Janusz Kuwak, zastępca dyrektora katowickiego WORD-u. W takich warunkach zdaje się nawet lepiej niż w normalnych. Prędkości są znacznie mniejsze, a użytkownicy dróg chętniej wyświadczają sobie drobne przysługi - mówi Kuwak.
Szczecin: WORD odwołał egzaminy dla kierowców ciężarówek i autobusów, kierowcy osobówek sami mogą podjąć decyzję czy będą zdawać. - Jak ktoś nie chce nie musi zdawać, za zmianę terminu egzaminu nie będziemy obciążać kursantów żadnymi dodatkowymi kosztami - zapewnia Cezary Tkaczyk, dyrektor ośrodka. Jako, że śniegu w Szczecinie przybywa, w każdej chwili może zostać podjęta decyzja o zawieszeniu egzaminów wszystkich kategorii - jeśli będą wieści od egzaminatorów, że nie są w stanie realizować programu, zdecydujemy się odwołać także egzaminy na kat. B - tłumaczy Tkaczyk.
O p i n i e: W takich warunkach trzeba umieć jeździć - Dla egzaminatora Kazimierza Hofmanna to ciężki dzień pracy - człowiek musi zwracać uwagę nie tylko na zdających, ale także na innych użytkowników drogi - żali się reporterowi radia TOK FM egzaminator. Do wczesnego popołudnia tylko u Hofmanna z egzaminu zrezygnowały dwie osoby - ale ja się im nie dziwię, niektórzy jeszcze nie mają takiej techniki jazdy, by poradzić sobie na drodze w dzisiejszych warunkach - kwituje egzaminator. Piotrek nie odpuszcza, nie boi się, chce zdawać - myślę, że kierowca musi sobie radzić każdego dnia, wiadomo, przy takiej pogodzie jakiś tam stres jest, ale wszystkiego trzeba spróbować, oby było "do przodu" - uśmiecha się Piotrek.
Komentuj →