6 października 2007 |
0
Kobiety w ciąży mają dość stania w autobusach – czytamy w “Życiu Warszawy”. Kampania społeczna ma je usadowić na miejscach. Około 700 plakatów z hasłem “Ustąp miejsca dziecku w drodze” zawiśnie we wrześniu i w październiku w środkach komunikacji miejskiej. Około godziny 17 młoda kobieta w ciąży wsiada do zatłoczonego autobusu – czytamy relację. Pasażerowie patrzą na nią przez chwilę, po czym odwracają głowy w stronę okien. Tak wygląda codzienność osób spodziewających się dziecka. – Warszawiacy często udają, że nie widzą takich kobiet. Stanowi to zagrożenie nie tylko dla nich, ale przede wszystkim dla nienarodzonych dzieci – mówi Joanna Kraińska, współorganizatorka kampanii promującej wstawanie z krzeseł. – Dlatego postanowiliśmy zainicjować akcję, która nauczy warszawiaków, że podniesienie się z siedzenia jest nie tylko kurtuazją, ale też wyrazem troski – dodaje. Podstawą kampanii organizowanej przez firmę farmaceutyczną Jelfa będzie akcja plakatowa. Już w tym miesiącu na ulicach miasta, w metrze, tramwajach i autobusach pojawi się około 800 tablic z hasłem “Podróż męczy nie tylko przyszłą mamę. Ustąp miejsca dziecku w drodze”. – Mamy nadzieję, że dzięki naszej kampanii pasażerowie wyrobią w sobie odruch wstawania i nawet kiedy tablice już znikną, będą pamiętali o tym, że mamom jest bardzo trudno podróżować – podsumowuje Joanna Kraińska. Stołeczne matki są bardzo zadowolone z inicjatywy. – Kiedy byłam w ciąży, miejsca w autobusie ustąpiono mi tylko raz – w ósmym miesiącu, gdy mój brzuch był już bardzo widoczny. Uważam, że warszawiacy nie są do tego chętni. Najrzadziej pupy z krzesełek podnoszą młodzi mężczyźni – mówi Sylwia Zaremba. – Kłopoty sprawiają też niektórzy kierowcy autobusów. Mimo że w nowoczesnych pojazdach można opuścić podłogę, by ułatwić wejście, kierowcy rzadko to wykorzystują. Rozpowszechnienie tej akcji jest więc genialnym pomysłem – dodaje Sylwia Zaremba, matka dwumiesięcznej Zosi.
Komentuj →
4 października 2007 |
1
W Centrum Szkolenia Policji w Legionowie odbywa się pierwsze krajowe seminarium poświęcone problemom związanym z funkcjonowaniem niepełnosprawnego kierowcy oraz transportem osób na wózkach inwalidzkich p.n. “Niepełnosprawny kierowca i pasażer w Polsce”. Jego celem jest dokonanie przeglądu i omówienie problemów dotyczących sytuacji osób niepełnosprawnych w kontekście trudności pokonywania barier komunikacyjnych. Rezultatem końcowym spotkania, powinno być sformułowanie wniosków uwzględniających kierunki, harmonogram, oraz wykonawców działań dla przyśpieszania procesów społecznej zawodowej aktywizacji osób niepełnosprawnych. Głównym inicjatorem i organizatorem seminarium jest Stowarzyszenie Pomocy Niepełnosprawnym Kierowcom (SPiNKa) i Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, przy współpracy Komendy Głównej Policji i CSP. Seminarium poświęcone jest sprawom związanym z uczestnictwem niepełnosprawnych kierowców w ruchu drogowym, począwszy od nauki jazdy poprzez zakup odpowiednio przystosowanego samochodu do roli instytucji w procesie niwelowania barier spowodowanych niepełnosprawnością. Przedstawiciel KGP zwrócił uwagę uczestników na prawne aspekty udziału w ruchu drogowym niepełnosprawnych jako kierowców i pasażerów. Omawiając najczęściej naruszane przepisy, przedstawił statystyki wydarzeń drogowych z ich udziałem. Nie zabrakło również wątków związanych z technicznym aspektem dostosowania pojazdów dla potrzeb kierowców, jakie omówił przedstawiciel ITS. Spotkaniu towarzyszy wystawa sprzętu motoryzacyjnego uwzględniającego propozycje technicznych rozwiązań firm transportowych, jakie opracowane zostały z myślą o niepełnosprawnych. Konferencję zakończy dyskusja, która pozwoli wypracować wnioski, mające istotny wpływ na przyspieszenie procesów społecznej i zawodowej aktywizacji osób niepełnosprawnych.

Komentuj →
4 października 2007 |
0

Waży niecałe 700 kilogramów, rozpędza się do 50 km/h i kosztuje 30 tys. zł. Wieczorem wystarczy podłączyć ją do gniazdka; zużywa tyle prądu, co lodówka. Elipsa, pierwszy od kilkudziesięciu lat całkowicie polski samochód, miał premierę w Łódź Art Center – tak charakteryzuje nowy pojazd “Gazeta Wyborcza w Łodzi”. Na pomysł zbudowania auta wpadł Makary Stasiak, kanclerz Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Zaprojektowała je Paulina Stępień, absolwentka łódzkiej ASP. - Prace nad projektem zaczęły się już ponad rok temu - opowiadała designerka. - Tutaj mamy wersję bez drzwi. Ale są także inne wersje Elipsy: z drzwiami, ze skrzynią ładunkową, z siedzeniami tyłem na zewnątrz auta; niebieska, pomarańczowa czy zielona. Auto jest tak lekkie dzięki zastosowaniu laminatów, jedynym elementem metalowym jest stalowa rama nadwozia. - Mamy już zamówienia i rozpoczynamy seryjną produkcję - mówi Anna Bryńska-Nowak z Zakładu Naprawczego Taboru Kolejowego w Radomiu, który wyprodukował Elipsę. - Jesteśmy w trakcie zdobywania homologacji, która umożliwi poruszanie się autem po drogach publicznych. Poszukują dystrybutorów na Zachodzie.
Komentuj →
3 października 2007 |
0
Większość wypadków nagłego zatrzymania krążenia jest spowodowana migotaniem komór, czyli nieprawidłowym chaotycznym rytmem serca. Automatyczny defibrylator zewnętrzny (AED - Automated External Defibrillator) wyzwala impuls elektryczny, który, przepływając przez mięsień sercowy, zatrzymuje migotanie komór i wpływa na przywrócenie prawidłowej pracy serca. Czas wykonania defibrylacji decyduje często o przeżyciu poszkodowanego, u którego doszło do zatrzymania krążenia. Jest kilka typów AED, ale wszystkie działają tak samo. Dwie duże samoprzylepne elektrody, które są częścią AED, przechwytują sygnał elektryczny tworzony przez mięsień sercowy. Kiedy wstrząs elektryczny (defibrylacja) jest wskazany, za pośrednictwem elektrod zostaje uwolniony prąd elektryczny.

1. W momencie stwierdzenia u poszkodowanego braku podstawowych funkcji życiowych ratownik natychmiast przystępuje do RKO (resuscytacji krążeniowo-oddechowej), wykonując 30 uciśnięć klatki piersiowej...
2. Oraz dwa oddechy ratownicze.
3. Jeżeli oprócz ratownika przy poszkodowanym znajduje się inna osoba, należy poprosić ją o jak najszybsze przyniesienie defibrylatora i wezwanie pomocy medycznej. Samemu natomiast należy kontynuować RKO. Kiedy ratownik jest sam, natychmiast odszukuje defibrylator, wzywa pomoc i wraca do poszkodowanego.

4.. W oczekiwaniu na defibrylator należy kontynuować RKO.
5. Kiedy defibrylator zostaje przyniesiony, należy przerwać RKO i uruchomić urządzenie.

6. Niektóre modele AED uruchamiają się od razu po otwarciu pokrywy, w innych trzeba nacisnąć przycisk "włącz". Po włączeniu AED automatycznie uruchamia się dźwiękowy instruktaż -zgodnie z jego zaleceniami prowadzimy dalsze działania.
7. Do AED podłączone są dwie elektrody - należy wyjąć je z opakowania i nakleić na klatkę piersiową poszkodowanego zgodnie z ilustracjami. Trzeba zwrócić uwagę, aby elektrody całą powierzchnią przylegały do ciała. Właściwe umieszczenie elektrod ma duże znaczenie, ponieważ zapewnia prawidłowy odczyt i interpretację rytmu serca przez AED oraz następujący potem przepływ prądu elektrycznego przez mięsień sercowy.
8. Defibrylator samoczynnie przeprowadzi analizę rytmu serca. W tym momencie należy odsunąć się od poszkodowanego oraz wyraźnym gestem uniesienia dłoni ostrzec innych przed przemieszczaniem się czy dotykaniem poszkodowanego.
9. Po skończonej analizie AED poinformuje nas, czy defibrylacja jest wskazana - jeśli tak, należy natychmiast nacisnąć migoczący na czerwono przycisk wstrząsu. Jeśli nie ma konieczności defibrylacji, o czym zostaniemy poinformowani przez AED, należy kontynuować RKO, nie odklejając elektrod.

10. Po wyładowaniu elektrycznym, zgodnie z poleceniami głosowymi AED, należy kontynuować RKO przez dwie minuty - 30 razy uciskamy klatkę piersiową...
11. Oraz wykonujemy dwa oddechy ratownicze.
12. Po dwóch minutach AED poleci nam przerwanie RKO, poinformuje o ponownej analizie rytmu serca i przekaże polecenia co do dalszych działań (zdecyduje, czy zastosować wstrząs, czy też kontynuować RKO)
Jeśli w trakcie prowadzonych czynności ratowniczych RKO połączonych z defibrylacją stwierdzimy u poszkodowanego powrót oddechu, należy przerwać RKO, ale pozostawić naklejone elektrody. Jeśli poszkodowany jest nadal nieprzytomny, zaleca się ułożyć go w bezpiecznej pozycji bocznej.
Pamiętajmy, że szansa na wykonanie skutecznej defibrylacji spada prawie o 10 proc. w ciągu każdej minuty od momentu utraty przytomności i oddechu przez poszkodowanego. Użycie AED umożliwia wykonanie defibrylacji także przez ratowników niezawodowych.
Komentuj →
6 października 2007 |
0
Jazda pod wpływem alkoholu w centrum stolicy - Ponad 2,2 promila alkoholu we krwi miał 54-letni ksiądz, którego zatrzymali policjanci, gdy jechał volkswagenem w centrum Warszawy. Mężczyzna trafił do izby wytrzeźwień. Jak powiedziała Anna Kędzierzawska z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji, w nocy z poniedziałku na wtorek funkcjonariusze patrolujący Plac Bankowy zauważyli jadący zygzakiem samochód. - Gdy zatrzymali pojazd do kontroli zorientowali się, że kierujący nim mężczyzna jest pod wpływem alkoholu. Jak się okazało, 54-letni Antoni M. miał ponad 2,2 promila alkoholu we krwi - dodała. Duchowny, gdy wytrzeźwieje, odpowie przed sądem za jazdę pod wpływem alkoholu. Grozi mu do dwóch lat więzienia.
Pijany próbował przekupić policjantów - Policjanci zatrzymali we Florynce (Małopolskie) nietrzeźwego kierowcę szkolnego autobusu. Na szczęście w prowadzonym przez niego pojeździe nie było dzieci. Mężczyzna próbował przekupić funkcjonariuszy, grozi mu do 8 lat więzienia. Zatrzymanym jest 52-letni mieszkaniec powiatu nowosądeckiego. Miał w trakcie kontroli 0,25 miligrama alkoholu w wydychanym powietrzu. W autobusie była oprócz niego tylko jedna osoba - opiekunka dzieci - gdyż jechał on dopiero po uczniów.
Pijany policjant za kierownicą - W nocy z czwartku na piątek policjanci z Piaseczna zatrzymali do kontroli samochód, który jechał zbyt szybko. Za kierownicą siedział nadkom. Grzegorz J., policjant z Wydziału Doskonalenia Zawodowego KSP w Tomicach. Funkcjonariusz był pijany, w wydychanym powietrzu miał ok. 1 promila alkoholu. Na mocy decyzji komendanta stołecznego zostanie usunięty ze służby.
Pościg za pijanym kierowcą - 31-letniego kierowcę Alfa Romeo zatrzymali policjanci z Sulejówka. Mężczyzna wpadł po pościgu ulicami Okuniewa. Gdy nie zatrzymał się do kontroli drogowej policjanci ruszyli za nim. W trakcie ucieczki próbował rozjechać policjantów i uszkodził radiowóz. Szybko okazało się, że ucieka przed Policją nie bez powodu. Miał prawie 2 promile alkoholu we krwi. Wczoraj po godz. 14.00 policjanci z Sulejówka zauważyli jadącego z dużą prędkością Alfa Romeo. Natychmiast postanowili zatrzymać auto do kontroli. Kierowca jednak nie zwracając uwagi na polecenia funkcjonariuszy zaczął uciekać. Z ogromną prędkością, lekceważąc wszystkie przepisy uciekał ulicami Sulejówka i Okuniewa. Próbował rozjechać policjantów, w trakcie ucieczki spowodował też kolizję z radiowozem, na szczęście nie groźną. Szybko okazało się, że kierowca ucieka nie bez powodu. Sebastian T. (l. 31) bał się, że wyjdzie na jaw, że jest pijany. Po badaniu stwierdzono u niego prawie 2 promile alkoholu we krwi. W chwili zatrzymania nie miał przy sobie ani prawa jazdy, ani dowodu rejestracyjnego, ani dokumentu OC. Był bardzo agresywny i używał wulgarnych słów. Alfa Romeo zostało zabezpieczone na parkingu policyjnym, natomiast kierowca trafił do najbliższej jednostki Policji. Teraz prawdopodobnie odpowie za jazdę po alkoholu, naruszenie nietykalności i znieważenie funkcjonariusza oraz spowodowanie kolizji.
Komentuj →
5 października 2007 |
0
Zakład ubezpieczeniowy nie może się powoływać na postanowienia umowy dotyczące kradzieży, jeśli auto się spaliło – stwierdził Sąd Apelacyjny w Lublinie. Oto relacja “Rzeczpospolitej”: W kwietniu 2005 r. Robert K. przy pomocy swego pracownika odprowadził zepsutego mercedesa do warsztatu. Mechanika nie było na miejscu. Robert K. zamknął i zabezpieczył auto, a kluczyki do samochodu wsunął pod drzwi, tak aby nikt z zewnątrz nie mógł po nie sięgnąć (wpadły za wewnętrzny murek). O miejscu pozostawienia kluczyków telefonicznie poinformował mechanika i pojechał do domu. Chwilę później w aucie wybuchł pożar. Zakład ubezpieczeniowy odmówił wypłaty odszkodowania za zniszczony samochód. Powołał się na zapisy ogólnych warunków ubezpieczenia pojazdów mechanicznych AC i CarAssistance. Uznał, że mężczyzna, zostawiając pojazd z niesprawnym alarmem, a kluczyki do auta w ogólnie dostępnym miejscu, dopuścił się rażącego niedbalstwa, czyli pojawiły się przesłanki wyłączające odpowiedzialność zakładu ubezpieczeniowego. Robert K. nie zgodził się z tą argumentacją i odwołał do Sądu Okręgowego w Lublinie. Biegły stwierdził, że przyczyną pożaru było prawdopodobnie podpalenie, choć nie wykluczył zwarcia instalacji elektrycznej. Jego zdaniem ewentualne podpalenie auta było możliwe nawet bez używania oryginalnych kluczyków i otwarcia maski silnika. Sprawca mógł wprowadzić substancję łatwopalną do komory silnika przez końcówkę spryskiwacza. To było nieco łatwiejsze niż zdobycie kluczyków (mechanik zeznał, że kluczyki znalazł tam, gdzie zostawił je właściciel pojazdu). Sąd uznał, że Robert K. nie dopuścił się rażącego niedbalstwa, bo po stwierdzeniu awarii natychmiast zaprowadził auto do warsztatu, zamknął pojazd i włączył autoalarm. Nie mógł przedsięwziąć innych kroków, aby zabezpieczyć auto. Sąd podniósł też, że umowa ubezpieczenia autocasco jest dobrowolna. Zakład ubezpieczeniowy mógł odmówić jej zawarcia, wiedząc, że pojazd nie spełnia odpowiednich warunków (bo ma np. szwankujący autoalarm, jak twierdził ubezpieczyciel). Skoro ją zawarł, to nie może ograniczać swej odpowiedzialności i powoływać się na postanowienia umowy dotyczące kradzieży pojazdu, podczas gdy samochód się spalił. Stanowisko to potwierdził Sąd Apelacyjny w Lublinie (sygn. IACa384/07).
Komentuj →
5 października 2007 |
0
W 50 pojazdach największego przewoźnika w Warszawie - Miejskich Zakładów Autobusowych rozpocznie się montowanie kamer. Po latach wahania spółka postanowiła zainwestować w bezpieczeństwo – komentuje “Rzeczpospolita”. W każdym z tych autobusów będą trzy kamery: dwie obserwujące pasażerów i jedna skierowana na ulicę przed pojazdem (posłuży policji w przypadku problemów z ustaleniem sprawcy kolizji z udziałem miejskiego autobusu). Obraz z kamer będzie rejestrowany na twardym dysku w każdym autobusie, więc obsługa będzie mogła obejrzeć nagranie dopiero po zjeździe do zajezdni. Zdjęcia mają posłużyć do namierzania kieszonkowców i wandali oraz jako dowody w sądzie. -System będzie też wyposażony w urządzenia ostrzegające o zakryciu obiektywu lub próbach uszkodzenia kabli zasilających - twierdzi rzecznik MZA Adama Stawicki. Szefowie MZA zdecydowali, że kamery zostaną zamontowane w najnowszych nabytkach spółki: 12-metrowych solarisach z zajezdni przy ul. Woronicza, Ostrobramskiej i Kleszczowej. Mają jeździć na różnych liniach. MZA podpisały także umowę na urządzenia do systemu łączności między kierowcami a dyspozytornią nadzoru ruchu. Prowadzący pojazd będzie miał awaryjny przycisk, dzięki któremu w razie napadu wezwie pomoc. System łączności obejmie większość kursujących autobusów MZA i będzie się opierał na systemie telefonii GSM.
Komentuj →
5 października 2007 |
0
Ministerstwo Transportu wyjaśnia: W emitowanym podczas konferencji prasowej Platformy Obywatelskiej w dniu 5 października br. nowym spocie reklamowym znalazła się nieprawdziwa informacja, że w ostatnich 2 latach na polskich drogach zginęło ok. 14 tys. osób. Ministerstwo Transportu informuje, że wg danych Komendy Głównej Policji od 1 listopada 2005 r. do 31 sierpnia 2007 r. na drogach w naszym kraju zginęło 9 tys. 638 osób. W celu poprawy niezadowalającego stanu bezpieczeństwa na naszych drogach, Ministerstwo Transportu realizuje zadania z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego we współpracy z wojewodami i jednostkami samorządu terytorialnego, w ramach Krajowego Programu BRD GAMBIT 2005 oraz wspólnie z GDDKiA pilotażowy program na drodze krajowej Nr 8 “Bezpieczna Ósemka”. Ministerstwo Transportu przypomina, że budżet przeznaczony na bezpieczeństwo ruchu drogowego w 2007 r. wynosi 226,1 mln złotych i jest prawie 2,5-krotnie wyższy niż największy budżet na ten cel po 1999 r.
Komentuj →
4 października 2007 |
2
Bezpieczeństwo na polskich drogach poprawi się wtedy, gdy pobudujemy autostrady, a nie dzięki instalacji fotoradarów - wynika z danych, do których dotarł “Dziennik”. Tymczasem eksperci uważają, że w Polsce nie da się jeździć z dozwoloną prędkością, bo to by oznaczało konieczność ciągnięcia się za kolumną tirów i niemiłosiernie wydłużyło czas przejazdu między dużymi miastami. Z policyjnych danych wynika, że "niedostosowanie prędkości do warunków jazdy" było w 2006 roku przyczyn niemal co trzeciego wypadku spowodowanego przez kierowców. Dlatego policja tak broni fotoradarów. "W miejscach ustawienia urządzenia liczba wypadków spada o 50 - 60 proc., a liczba zabitych o 19 proc." - dowodzi nadkomisarz Marcin Flieger, zastępca dyrektora biura prewencji i ruchu drogowego Komendy Głównej Policji. Tyle że ze statystyk można też wysnuć inny wniosek. Przeliczyliśmy liczbę wypadków i ofiar na każdy kilometr autostrad, dróg ekspresowych oraz reszty dróg krajowych. Dane zaczerpnęliśmy z najświeższych raportów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad - z 2005 r. I co się okazało? Że na autostradach dochodzi do wypadków dwa razy rzadziej. Na 10 kilometrów autostrady przypadają trzy wypadki oraz pięć ofiar (rannych i zabitych), a na 10 kilometrów zwykłych dróg krajowych odpowiednio sześć kraks oraz dziewięć ofiar. A przecież na autostradach jeździ się szybciej. Oznacza to, że najlepszym wyjściem jest budowa nowoczesnych dróg - bo to poprawia bezpieczeństwo, podróże są krótsze, tańsze, zabierają mniej czasu. "Tylko lepsze drogi tak naprawdę mogą poprawić bezpieczeństwo" - zgadza się Grzegorz Mady, instruktor doskonalenia techniki jazdy z Polskiego Związku Automobilowego. Problem w tym, że na bezpieczne drogi nadal musimy czekać. Rządowe programy zakładają, że do 2012 roku powstanie u nas 1100 km autostrad, prawie 2000 km dróg ekspresowych, do tego kilkadziesiąt obwodnic. To znaczy, że każdego miesiąca przez najbliższe pięć lat kierowcy powinni otrzymywać średnio 50 kilometrów nowych, bezpiecznych tras. Jeśli to nie nastąpi - utkniemy w korkach. "Obecny stan dróg i tak nie pozwala jeździć na nich nawet z prędkościami dozwolonymi, bo są zatarasowane przez kolumny tirów, a w okresie żniw przez traktory zjeżdżające z pól" - ocenia w “Dzienniku” Grzegorz Mady. "A nie przekraczając prędkości dozwolonych, podróż z Warszawy do Krakowa potrwa sześć godzin albo więcej" - dodaje. Zdaniem Madego duża prędkość nie musi wcale być tak częstą przyczyną wypadków, jak podają to statystyki. Aby doszło do kraksy, nie trzeba przecież kierowcy-pirata. Wystarczy, że nieoczekiwanie warunki na drodze staną się śmiertelnie niebezpieczne: na jezdni pojawią się głębokie koleiny, muldy albo zakręt tak wyprofilowany przez drogowców, że wyrzuca auta do rowu. "I to są takie warunki, że nawet jadąc z prędkością dozwoloną, nie da się opanować auta. Ale przyczyną wypadku będzie " - tłumaczy instruktor. "To, że mamy drogi takie, jakie mamy, nie oznacza, że policja nie powinna pilnować na nich porządku. Trzeba zrozumieć ludzi, którzy mieszkają w miejscowościach, przez które biegną ruchliwe drogi. Oni się boją" - ripostuje nadkomisarz Flieger. "Ludzie pytani o to, czego się boją, na drugim miejscu wymieniają piratów drogowych" - wylicza “Dzienikowi” policjant.
Komentuj →
4 października 2007 |
0
“W ocenie resortu, stwierdzenie wygaśnięcia koncesji na realizację II etapu autostrady A1 Nowe Marzy – Toruń, jest uzasadnione interesem społecznym” – powiedział Minister Transportu Jerzy Polaczek, podczas konferencji prasowej w Sejmie. Odnosząc się do zarzutów Platformy Obywatelskiej powiedział, że “posłowie Z. Chlebowski i S. Nowak to w tematyce autostradowej ignoranci i kłamcy”. “W kwestii inwestycji autostradowych Polska, w ciągu ostatnich dwóch lat, podniosła 3-krotnie wielkość środków na przygotowanie nowych projektów autostradowych i dróg ekspresowych” – powiedział szef resortu transportu. “Nasze szuflady w 2005 roku były puste. Nie było przecież żadnego gotowego projektu autostradowego do realizacji” - dodał. Negocjacje pomiędzy ówczesnym Ministrem Transportu i Gospodarki Morskiej a Gdańsk Transport Company S.A. (GTC) rozpoczęły się niezwłocznie po udzieleniu tej spółce koncesji, czyli na przełomie 1997 i 1998 roku i obydwie strony prowadziły je do roku 2004. Negocjacje zakończyły się podpisaniem umowy w dniu 31 sierpnia 2004 roku. W umowie ustalono warunki budowy pierwszego odcinka oraz ostateczny termin zakończenia negocjacji w sprawie budowy drugiego odcinka. Przypadał on na koniec roku 2005. Po tym terminie negocjacji nie prowadzono. W treści dwóch decyzji Ministra Transportu oraz w odpowiedzi na skargę zostało wyczerpująco uzasadnione stanowisko resortu, w tym omówione dwie przesłanki wygaszenia koncesji tj. jej bezprzedmiotowość oraz istnienie interesu społecznego.
W ocenie resortu stwierdzenie wygaśnięcia uzasadnione jest interesem społecznym. Zapewnieniem jasnej i klarownej sytuacji prawnej w zakresie tak istotnego obszaru jak transport, co stanowi obowiązek administracji publicznej. Dla resortu nie ulegało wątpliwości, że potwierdzenie usunięcia z obrotu prawnego wygasłej decyzji spełniało postulat zapewnienia przez administrację jasnej sytuacji prawnej. Doktryna prawa stwierdza, iż pozostawienie w obrocie prawnym decyzji bezprzedmiotowej pozostaje w kolizji z interesem społecznym, może to bowiem stwarzać pozory istnienia określonych uprawnień, czy obowiązków, godząc w ten sposób w pewność obrotu prawnego. Kwestie związane z rozwojem sieci infrastrukturalnej, transportowej stanowią niewątpliwie jeden z najważniejszych obszarów zainteresowania władzy publicznej i Państwa jako takiego. Resort traktuje ze szczególną dbałością ten wrażliwy sektor. W ocenie Ministra podjęcie wyżej wymienionych działań przez Ministra Transportu leży w interesie społecznym z uwagi również na możliwość dopuszczenia innych podmiotów, na zasadach konkurencji, do udziału w staraniu się o budowę drugiego odcinka. Zgodnie z prowadzonymi działaniami przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad nie ma podstaw do podważania terminu zakończenia budowy, przewidzianego na 2010 rok.
Komentuj →
4 października 2007 |
0
Wrocławscy policjanci dwukrotnie zatrzymywali kierowcę autobusu, który holował na autostradzie A-4 inny autokar. Pojazdy jechały z prędkością nawet 110 kilometrów na godzinę. Policjanci z oddziału autostradowego zatrzymali autobusy jadące w kierunku Wrocławia, bo zaskoczyło ich, że pojazdy jadą bardzo blisko siebie. Okazało się, kierowca jednego z nich holował drugi autokar, co na autostradzie jest zabronione. Co więcej, oba pojazdy wyprzedzały kolumnę tirów. Policjanci nakazali autobusom zjechanie na parking i ukarali kierowcę sprawnego auta 400-złotowym mandatem. Kilka godzin później, 80 km dalej autobusy znowu pojawiły się na autostradzie. I tym razem zostały zatrzymane, skierowane na parking, a kierowca ponownie ukarany mandatem.
Komentuj →
4 października 2007 |
0
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie zainaugurowała 12. rok akademicki. To trzecia pod względem wielkości uczelnia na Podkarpaciu, a jednocześnie największa wśród niepublicznych. Studiuje tu ponad 10 tys. studentów. W tym roku uczelnia uruchamia nowy kierunek: ratownictwo medyczne. Jest pierwszą w regionie, która ma taką ofertę, choć do uruchomienia tego kierunku przygotowuje się również Uniwersytet Rzeszowski.
Komentuj →
3 października 2007 |
0
Z inicjatywy Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców w poszczególnych regionach kraju organizowane są konferencje metodyczne adresowane do wykładowców i instruktorów jazdy pod wspólnym hasłem “Społeczna misja nauczycieli jazdy”. Celem tych konferencji jest poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez podniesienie wiedzy i umiejętności kadr szkolących kandydatów na kierowców. W ramach tego przedsięwzięcia w Warszawie odbyło się III Warszawskie Sympozjum “Znaki na drodze – jak, gdzie, kiedy”. Sympozjum to wpisane zostało do planu działania Mazowieckiej Rady BRD. Organizatorami sympozjum byli: Stowarzyszenie OSK w Warszawie i wydawnictwo Grupa IMAGE. Zaplanowano trzy tematy sympozjum: “System szkolenia i egzaminowania – planowane zmiany”; “Znaki na drodze – jak, gdzie, kiedy” (rozszerzone definicje, interpretacja prawna, prawo międzynarodowe, warunki techniczne, instrukcja oznakowania, szczególne przypadki); “Aktualności WORD w Warszawie” (nowy samochód egzaminacyjny, trzeci ośrodek egzaminowania, statystyka zdawalności). Wykłady prowadzili: Janusz Czaja (egzaminator nadzorujący w WORD w Warszawie); Zbigniew Drexler (autor podręczników do nauki jazdy); Andrzej Markowski (psycholog transportu); Tomasz Matuszewski (kierownik wydziału szkoleń i bezpieczeństwa drogowego WORD w WARSZAWIE); Waldemar Wierzbicki (b. naczelnik wydziału ruchu drogowego KS Policji); Andrzej Wierzbowski (kierownik wydziału realizacji i nadzoru egzaminów państwowych WORD w Warszawie); Marek Wierzchowski (konsultant krajowy ds. inżynierii ruchu drogowego KR BRD); Maciej Wroński (b. dyrektor departamentu dróg i transportu Ministerstwa Transportu); Anna Zielińska (Instytut Transportu Samochodowego). W imieniu współorganizatora – Grupy IMAGE – prezes Witold Wiśniewski zapowiedział zorganizowanie kolejnej edycji sympozjum już w pierwszych miesiącach nadchodzącego roku.
Komentuj →
3 października 2007 |
1
"Dziennik": Nadciągają ciężkie czasy dla kierowców. Unia Europejska przeznaczy na budowę u nas ultranowoczesnego systemu fotoradarowego aż 180 mln zł. Do tego Polska dorzuci rewolucyjne zmiany w prawie. W efekcie kary za przekraczanie prędkości staną się zmorą posiadaczy aut. Projektowany system uderzy w posiadaczy samochodów nowymi urządzeniami - dziś jest ich 127, a będzie 200 oraz ponad tysiąc masztów, na których będą montowane - ale tym, co naprawdę zaboli, będzie tempo, w jakim zadziała system. Za pieniądze Unii powstanie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym - fotoradary będą samodzielnie łączyć się z nim drogą radiową i przesyłać cyfrowe zdjęcia sfotografowanych samochodów - pisze dziennik.pl. W centrum na podstawie numerów rejestracyjnych komputery zidentyfikują auto i jego właściciela, a potem wydrukują mandat i wyślą, tak jak wysyłane są np. bankowe wyciągi z kont. Od sfotografowania do znalezienia przez kierowcę mandatu w skrzynce pocztowej upłynie tylko kilka dni.
Komentuj →
3 października 2007 |
0
“Modernizację polskiej infrastruktury rozpoczynamy od stolicy, przygotowując ją do połączenia z autostradą A2. Obwodnica południowa – w części: Konotopa – Puławska to symboliczna, przyjazna dłoń jaką podaje Warszawie obecny Rząd. W niedalekim czasie, rozpoczniemy także budowę obwodnicy północnej: Konotopa – Powązkowska – Marki. Obie inwestycje zakończymy w 2010 roku. W ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, Warszawa otrzyma również dofinansowanie na budowę drugiej linii metra. W ten sposób, zachęcamy władze miasta do intensywnej współpracy, mającej na celu rozwiązanie problemów komunikacyjnych naszej stolicy”, powiedziała Podsekretarz Stanu Barbara Kondrat podczas uroczystości na Zamku Królewskim z okazji podpisania umowy wstępnej na budowę południowej obwodnicy Warszawy.
Komentuj →
3 października 2007 |
0
Budowa oraz modernizacja autostrad A1, A2, A4 i dróg ekspresowych S3, S8 i S19 to priorytety Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Tegoroczny budżet Dyrekcji wynosi ok. 11 mld zł, a na 2008 r. 20,8 mld zł. Szef GDDKiA Zbigniew Kotlarek powiedział na konferencji prasowej, że Dyrekcja ma również program budowy dróg prowadzących do miast, w których będą się odbywały mecze mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku. Dodał, że budżet instytucji na lata 2009-2010 sięgnie 31-32 mld zł rocznie. W roku 2011 będzie to 23,2 mld zł, a rok później - 13,2 mld zł. Trwają przetargi na budowę 403 km autostrad. Według danych na koniec III kwartału br. w budowie jest 178 km. W IV kwartale ma rozpocząć się budowa kolejnych 28 km. W przyszłym roku ma ruszyć budowa 642 km autostrad, a w roku 2009 - 290 km. W budowie jest również 157 km dróg ekspresowych; trwają przetargi na budowę kolejnych 98 km. Do 2013 roku ma być gotowych 2 tys. 978 km dróg ekspresowych - powiedział Kotlarek. W tym roku ma być oddany m.in. odcinek trasy S17 Tomaszów Lubelski-Bełżec, a w listopadzie obwodnica Skoczowa. W grudniu ma być gotowy odcinek Myślenice-Pcim na drodze S7 oraz obwodnice Międzyrzecza Podlaskiego, Kowala i Jabłonnej. Szef GDDKiA zapowiedział, że za kilkanaście dni na autostradzie A1 rozpocznie się budowa odcinka Świerklany-Gorzyczki. Wkrótce ruszyć ma również budowa dwóch odcinków obwodnicy Wrocławia oraz na drodze ekspresowej S7 odcinka Grójec-Białobrzegi i odcinka drogi ekspresowej S3 Pyrzyce-Myśliborz. Resort transportu poinformował zaś w komunikacie, że w środę rząd przyjął autopoprawkę do programu budowy dróg. Na listę podstawową programu został wprowadzony projekt budowy drogi ekspresowej S5 Poznań-Wrocław. Koszt budowy tego odcinka ma wynieść ok. 4,2 mld zł. Droga ma być wybudowana w latach 2008-2012. Według GDDKiA, w latach 2008-2012 będzie odnawianych od 1.100 do 1.400 km dróg. Jak poinformował zastępca szefa GDDKiA Waldemar Królikowski, Dyrekcja realizuje program, który zakłada zmniejszenie do 2013 roku liczby ofiar wypadków drogowych o 75 proc. W tym roku program ten pilotażowo wprowadzono na drodze nr 8. W przyszłym roku dołączy do niego kolejnych 8 dróg krajowych, a w 2009 roku obejmie wszystkie 88 drogi krajowe. Poprawie bezpieczeństwa na krajowej "ósemce" ma służyć m.in. dobudowa chodników, barierek przy chodnikach oraz kładek dla pieszych. W ramach programu wprowadzono również działania kontrolne i informacyjne, takie jak patrole policyjne, fotoradary czy informowanie o zmianach w ruchu za pośrednictwem mediów i radia CB. Jak poinformował Królikowski, od lipca do września 2007 roku liczba zabitych i rannych na drodze krajowej nr 8 spadła o 25 proc. wobec podobnego okresu ubiegłego roku.
Komentuj →
2 października 2007 |
0
W Olsztynie ruszyło kolejne już w tym województwie Centrum Edukacji Ruchu Drogowego. To przedsięwzięcie mające przede wszystkim edukować dzieci i młodzież, a w konsekwencji kształtować świadomych uczestników ruchu drogowego. W szkolnych ławkach zasiedli między innymi mł. insp. Wojciech Sobczak I Zastępca Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie, Czesław Jerzy Małkowski Prezydent Miasta Olsztyna, Andrzej Szóstek szef Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie, nadkom. Krzysztof Fic Naczelnik Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego KWP w Olsztynie, nauczyciele i uczniowie Zespołu szkół Nr 3 w Olsztynie oraz zaproszeni dziennikarze. Zaproszeni goście rozmawiali o stanie bezpieczeństwa na drogach, szczególnie podkreślając potrzebę edukacji przyszłych pokoleń jako świadomych uczestników ruchu drogowego. Pojawiła się także refleksja, że to nie tylko dzieci i młodzież powinny skorzystać ze szkolnego centrum edukacji ruchu drogowego. W ławkach powinni zasiąść dorośli, którzy musieliby przypomnieć sobie o zasadach bezpieczeństwa i kulturze na drogach.
Projekt tworzenia Centrów Edukacji Ruchu Drogowego jest pomysłem policjantów i Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Uzyskał dofinansowanie z budżetu centralnego programu “Razem Bezpieczniej” w obszarze “Bezpieczeństwo w ruchu drogowym”. Program ten polega na powołaniu, w szkole realizującej treści związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego, placówki, obejmującej swoim zasięgiem uczniów całego powiatu. W placówkach tych promowane będą treści z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz właściwych nawyków komunikacyjnych. Szkolić nauczycieli będą policjanci. Centra Edukacji Ruchu Drogowego posiadają pomoce dydaktyczne oraz sprzęt niezbędny do realizacji egzaminów na kartę motorowerową i szeroko rozumianą edukację na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pierwsze Centrum uruchomiono 25 września br. w Zespole Szkół Nr 3 w Nidzicy. 4 października br. kolejne Centrum rozpocznie działalność w Iławie. W kosztach funkcjonowania placówek partycypować będą organy samorządowe.
Komentuj →
2 października 2007 |
0
Stałe policyjne posterunki powstaną przy najbardziej niebezpiecznych skrzyżowaniach w mieście, na których ginie wielu pieszych – donosi “Gazeta Wyborcza – Warszawa”. Skrzyżowanie Powstańców Śląskich z Radiową. Kierowca nie zauważa dwóch kobiet przechodzących po pasach i uderza w nie z impetem. Obie z ciężkimi obrażeniami trafiają do szpitala. To jeden z ostatnich wypadków, do których doszło w tym miejscu. Ta krzyżówka jest jedną z najbardziej niebezpiecznych w Warszawie. Policja wytypowała kilka takich miejsc. To m.in. skrzyżowania: * Anielewicza z Andersa, * Szaserów ze Wspólną Drogą, * ciąg ulic Patriotów, Pileckiego, Słomińskiego przy dworcu Gdańskim i centrum handlowym Arkadia, * Trasa W-Z przy zejściu ze Starówki. To tu najczęściej w ciągu ostatniego roku ginęli przechodnie. W tym roku wypadków z udziałem pieszych było już 1020. Zginęło w nich 147 osób. To wzrost o 30-40 proc. w stosunku do tego samego czasu ubiegłego roku. Policja, ratusz i Zarząd Dróg Miejskich chcą wspólnie poprawić w tych miejscach bezpieczeństwo. Będzie kampania billboardowa i spoty telewizyjne ostrzegające przed wypadkami. - Największym problemem jest to, że piesi nie są w tych miejscach oddzieleni od pojazdów poprzez bariery czy kładki - mówi inspektor Jacek Zalewski, szef stołecznej drogówki. Już teraz na wytypowanych skrzyżowaniach powstaną stałe posterunki policyjne. Mundurowi będą pilnować szczególnie bezpieczeństwa pieszych przechodzących przez pasy.
Komentuj →
2 października 2007 |
0
Japoński gigant motoryzacji twierdzi, że uporał się z jedną z głównych bolączek aut napędzanych wodorem, czyli koniecznością częstego tankowania takich pojazdów. Nowym autem Toyota FCHV można przejechać na jednym zbiorniku wodoru 780 km, przeszło dwa razy dalej niż w dotychczasowej wersji tego samochodu - ogłosił japoński koncern. Do tej pory ograniczony zasięg jazdy po zatankowaniu wodoru ograniczał popularyzację takich aut. Są one wyposażone w tzw. ogniwa paliwowe - urządzenia, w których podczas syntezy tlenu z wodorem wyzwala się ciepło przekształcane na energię elektryczną. Z rur wydechowych takich aut wydobywa się tylko para wodna. Dotychczasowa wersja Toyoty FCHV jest od pięciu lat dostępna dla wybranych klientów w Japonii i USA.
Komentuj →
2 października 2007 |
0
PZU bierze na siebie podatek Religi i nie podwyższa cen polis OC. - I tak będą najdrożsi na rynku - odpowiadają inni ubezpieczyciele. Od wczoraj za leczenie ofiar wypadków drogowych płacą towarzystwa ubezpieczeniowe. Wszystko przez tzw. podatek Religi. Ubezpieczyciele muszą oddawać Narodowemu Funduszowi Zdrowia 12 proc. składek z komunikacyjnych polis OC. Wprawdzie pod koniec lipca posłowie Platformy Obywatelskiej zaskarżyli podatek Religi do Trybunału Konstytucyjnego, ale rozstrzygnięcia nie należy się spodziewać w tym roku. - Zachowamy się, jak przystało na narodowego ubezpieczyciela - mówi prezes PZU Agata Rowińska. - Ceny polis OC mimo wprowadzenia podatku Religi nie wzrosną. Weźmiemy na siebie w całości koszty opieki nad ofiarami wypadków. Ta decyzja ma kluczowe znaczenie dla pozostałych firm ubezpieczeniowych. PZU ma prawie połowę polskiego rynku ubezpieczeń komunikacyjnych i jego konkurenci muszą się z nim liczyć przy określaniu cen. Do tego niewiele firm ubezpieczeniowych zarabia na polisach OC. Jeśli nie podniosą cen, może to dla nich oznaczać spore problemy. - Kierowcy mają alternatywę: mogą ubezpieczyć się w PZU albo u naszej konkurencji, która podniesie ceny albo będzie miała kłopoty finansowe - przyznaje Rowińska. W ankiecie rozesłanej kilkanaście dni temu przez Polską Izbę Ubezpieczeń towarzystwa odpowiadały anonimowo, że zamierzają podnieść stawki OC. Mowa była nawet o 18-proc. podwyżce. - Podnieśliśmy cenę gołego OC o 12 proc. - mówi rzecznik Link4 Damian Ziąber. - Sęk w tym, że większość naszych klientów w ogóle tego nie odczuje, bo 90 proc. osób kupuje polisę z dodatkowym ubezpieczeniem, a te nie są objęte podwyżką. Czyli i tak będziemy tańsi niż PZU. Polska Izba Ubezpieczeń szacuje, że koszty podatku Religi mogą sięgnąć nawet 750 mln zł za cały 2008 rok. Dla PZU, które ma niespełna połowę rynku, może to oznaczać stratę 300-350 mln zł w przyszłym roku. Rynek ubezpieczeniowy aż huczy od plotek, że decyzja PZU ma nie tyle wymiar finansowy, ile polityczny. - Chodzi o obniżenie wartości spółki w związku ze sporem między skarbem państwa a holenderskim Eureko i zapowiadaną fuzją z PKO BP - mówią zgodnie nasi rozmówcy. - Nasza decyzja nie ma nic wspólnego z polityką - zapewnia rzecznik PZU Tomasz Brzeziński. - Strata wcale nie musi być tak duża, jak się to przedstawia. Będziemy się starali, żeby rósł nasz udział w rynku, co zamortyzuje koszty podatku Religi.
Komentuj →
1 października 2007 |
2
Na ulicach Rzeszowa coraz częściej można zaobserwować nagminne przekraczanie prędkości przez kierowców. Ulice w mieście są coraz szersze i równiejsze, jeździ się łatwiej - część kierowców to wykorzystuje do realizowania rajdowych zapędów - mówi Marcin Stopa, rzecznik prezydenta Rzeszowa. - Tacy kierowcy często powodują wypadki, czasami z udziałem pieszych i rowerzystów. Dlatego postanowiliśmy rozpocząć akcję znakowania niebezpiecznych miejsc specjalnymi tablicami z hasłem, które będzie zmuszało do zastanowienia - tłumaczy rzecznik. Tablic w Rzeszowie ma być kilkanaście. - Czekamy także na podpowiedzi mieszkańców, którzy mogą zgłaszać propozycje, np. za pośrednictwem mediów - dodaje Stopa. Postawiono już dwie sporych rozmiarów tablice z hasłem "Doganiasz śmierć".

Komentuj →
1 października 2007 |
2
Kiedy złapiemy gumę pamiętajmy, że śruby luzujemy jeszcze przed podniesieniem samochodu. W przypadku złapania "gumy” zmiana koła nie należy do czynności skomplikowanych. Wielu kierowców robi to jednak nieprawidłowo. Po prostu nie przestrzegają podstawowych zasad bezpieczeństwa. Wyjeżdżając w każdą, nawet niedługą podróż warto sprawdzić, czy w bagażniku mamy najpotrzebniejsze rzeczy, czyli: odpowiednie narzędzia, odblaskowy trójkąt i oczywiście koło zapasowe. Ponadto warto mieć w samochodzie kawałek deski, którą umieszcza się pod podnośnikiem, bo nie zawsze pobocze jest utwardzone. Potrzebne będą również są kliny pod koła, aby podczas naprawy auto nie zjechało nam z drogi i nie spadło z podnośnika. Które koło klinować? Zawsze z boku przeciwległego do podnoszonego. Natomiast przy samym luzowaniu śrub przebitej opony pamiętajmy, że należy to robić jeszcze przed podniesieniem samochodu, bo już po jego uniesieniu użycie klucza powodowałoby obracanie się całego koła. Jeśli chodzi o samo koło zapasowe, to warto się zorientować, w którym miejscu jest ono przechowywane. Przykład? Francuskie samochody mają najczęściej schowane je w koszu pod podwoziem. Nie ma potrzeby opróżniania bagażnika w celu jego wyjęcia. Dodatkowo, co jakiś czas należy sprawdzać, czy jest ono sprawne. Żeby nadawało się do wymiany powinno mieć odpowiednie ciśnienie. Z reguły powietrze ulatnia się w miarę upływu czasu przez nieszczelności przy wentylu, czyli w maszynce. Może się okazać, że koło zapasowe pozbawione jest powietrza i nie można na nim kontynuować jazdy. Nie warto jednak wozić ze sobą pompki, bo i tak najczęściej nie da się nią odpowiednio napompować opony. Lepiej zajechać na najbliższą stację benzynową, gdzie najczęściej można znaleźć kompresor. Jeśli przy zmianie koła nie chcemy się pobrudzić, można wozić ze sobą rękawiczki robocze oraz wiskozowy kombinezon. Użyteczna może być również metalowa rurka o odpowiedniej średnicy, którą nałożymy na koniec klucza luzując śruby - dzięki dłuższemu ramieniu odkręcenie zapieczonych śrub będzie łatwiejsze, zwłaszcza kobietom. Na wszelki wypadek można wozić ze sobą latarkę, bo inaczej wieczorne zmienianie koła na ciemnym poboczu nie będzie łatwe. Aby zmiana koła odbyła się bezpiecznie należy pamiętać o kilku ważnych zasadach: samochód należy usunąć z jezdni; auto należy oznakować trójkątem odblaskowym (od 30 do 100 m za pojazdem). Powinien być wysunięty w stronę osi jezdni dalej, niż pojazd; włączyć światła awaryjne; auto powinno stać na poboczu tak, aby uszkodzone koło znalazło się od strony pobocza; przed naprawą należy odpowiednio zablokować koła za pomocą klinów. Jeśli ich nie mamy mogą być duże kamienie.
Komentuj →
1 października 2007 |
1
Zagadka: co ma zrobić motocyklista, który chce uniknąć kilkuminutowego oczekiwania na zielone światło na skrzyżowaniu z pętlami indukcyjnymi? Musi zsiąść z motoru i przeprowadzić go po pasach dla pieszych radzi “Gazeta Wyborcza – Olsztyn”. Pętle indukcyjne to zatopione w asfalcie czujniki, które wykrywają pojazdy dojeżdżające do skrzyżowania. Gdy samochód najeżdża na pętlę, informacja o tym automatycznie jest przekazywana do sygnalizatora świetlnego, a światło zmienia się z czerwonego na zielone. Takie urządzenia są na coraz większej liczbie skrzyżowań w Olsztynie. Tak działa pętla, gdy wjeżdża na nią samochód. Co z użytkownikami jednośladów? Jest zupełnie inaczej. Jeden z olsztyńskich motocyklistów poskarżył się nam na pętle w Kortowie. - Trzy zmiany świateł bezskutecznie czekałem na zielone, aż wkurzony pojechałem na czerwonym - opowiada. O tym samym problemie od dawna informowali rowerzyści. Miejski Zarząd Dróg Mostów i Zieleni gazeta zapytała, czy można regulować czułość pętli indukcyjnych tak, by wyczuwały jednoślady. Odpowiedziano, że można, ale urzędnicy zastrzegają, że ustawienie zbyt dużej czułości mogłoby powodować, że pętle wyczuwałyby pojazdy jadące sąsiednimi pasami. A to zakłócałoby pracę świateł. W dodatku są przekonani, że motory nie powinny mieć problemu z przejeżdżaniem przez skrzyżowania. Jarosław Bera, zastępca dyrektora MZDMiZ: - Motocykliści są przez pętle identyfikowani, a rowerzyści powinni pieszo przekroczyć skrzyżowanie przez przejście dla pieszych. Czesław Swaryczewski jest instruktorem nauki jazdy na motorze. W sobotę organizował wycieczkę na zakończenie sezonu motocyklowego. - Spotkaliśmy się całą grupą i rozmawialiśmy też o tym problemie. A to nie jest kłopot pojedynczych osób - przekonuje. - Ostatnio jechałem z kursantem przez skrzyżowanie ul. Żołnierskiej i Dworcowej i nawet jak stały obok siebie dwa motocykle pętla nie zadziałała. Dopiero jak przyjechał samochód, ustąpiliśmy mu miejsca i zapaliło się zielone - opowiada. Swaryczewski ostrzega, że ignorując potrzeby motocyklistów można doprowadzić do tragedii. - Któregoś dnia motocykliście czekającemu na zielone puszczą nerwy i pojedzie na czerwonym nie patrząc na samochody - mówi. Policja przyznaje, że motocyklista musi czekać na zielone światło. Oczywiście może próbować przejść skrzyżowanie na pasach. - Może to brzmi absurdalnie, ale nie ma innego wyjścia - tłumaczy Anna Siwek, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji. Z rowerzystami jest jeszcze gorzej. - Dla nich konieczne są ścieżki rowerowe - odpowiada Zbigniew Gustek, naczelnik wydziału inżynierii ruchu w MZDMiZ. - To bardzo przykre, ale musimy wybierać między czułością detektora, a liczbą pojazdów, które przejadą przez skrzyżowanie. Udział rowerów w ruchu drogowym jest niewielki i ustawienie pętli pod ich kątem może spowodować zakłócenia w ruchu.
Komentuj →
1 października 2007 |
0

Komplet materiałów do nauki jazdy w zakresie kategorii CD. Pakiet w kartonowej tece zawierający: podręcznik kat. C D, pytania testowe CD (papierowe); testy CD (na płycie); wszystkie znaki drogowe, notatki.
Cena hurtowa – 20,00 zł – zamów 0-502-659-431 (non-stop)
Komentuj →