1 stycznia 2015 |
1

(510-61)
Od 1 stycznia 2015 roku kandydaci na kierowców będą musieli zdawać egzamin na prawo jazdy wzbogacony o dwa nowe zadania z tzw. eko-jazdy (jedno nazwane potocznie umiejętnością ekologicznego prowadzenia, drugie umiejętność hamowania silnikiem). Chodzi o dobieranie odpowiedniego biegu oraz hamowanie silnikiem. - W tej chwili będą oceniali je egzaminatorzy, a instruktorzy będą musieli odpowiednio przygotować kursantów. Będzie to polegało na ocenie, czy kandydat potrafi stosować odpowiedni bieg do prędkości i obrotów silnika. W praktyce trzeba dokonywać zmiany, kiedy silnik jest w przedziale 1800-2600 obrotów na min. Natomiast przy 50 km na godz. powinniśmy używać już czwartego biegu - wyjaśnia Stanisław Szatkowski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie. - Drugie zadanie to wytracanie prędkości za pomocą silnika poprzez redukcję biegów. Taki samochód też zużywa mniej paliwa niż na biegu jałowym. Te dwa dodatkowe zadania w karcie egzaminacyjnej na prawo jazdy znajdą się już od stycznia. Zgodnie z nowymi przepisami do praktycznego egzaminu z ekodrivingu będzie musiał przystąpić każdy, kto teorię egzaminacyjną zaliczy po nowym roku. Ci którzy egzamin teoretyczny mają już za sobą, ekonomiczną jazdą wykazać się nie muszą.
Nadto - już nie będą musieli obowiązkowo odbywać szkolenia teoretycznego, teraz będą mogli sami uczyć się i zapisać na egzamin. Zdany egzamin teoretyczny będzie ważny bezterminowo, a nie tak jak dotychczas przez pół roku. Jawne mają być pytania z testów na prawo jazdy. Ich baza, licząca teraz 2500 zagadnień, ma się zwiększyć do 3000 i więcej. Pytania będą publikowane na stronach internetowych resortu transportu.
Każda z wymienionych zmian ma swoich oponentów oraz popierających ją. - To zaszkodzi kursantom. Nauki pobierane od osób wykwalifikowanych są szybciej przyswajane. Wskazówki internetowe powinny być tylko uzupełnieniem. W tym wypadku, prawodawca się trochę pośpieszył - przekonuje Ryszard Fonżychowski ze Stowarzyszenia Droga i Bezpieczeństwo. Tego samego zdania są instruktorzy i egzaminatorzy.- Informacje znalezione w internecie nie zastąpią żywego słowa. Powinniśmy edukować młodych kierowców, objaśniając błędy i wskazując przykłady - potwierdza Mirosław Zięba, instruktor jazdy z poznańskiego "Lidera". Jak dodaje egzaminator WORD-u Tomasz Talarczyk, zdarza się, że nawet doświadczeni kierowcy nadal mają problem z niektórymi przepisami. - Zawsze znajdą się jakieś dylematy. Dobrze poprowadzony wykład przyniesie więcej korzyści niż suche treści - przekonuje doświadczony egzaminator. W zakresie eko-jazdy wiele szkół już uczyło tej umiejętności. Natomiast policjanci tak oceniają zniesienie obowiązku szkolenia teoretycznego: - Z samokształceniem się różnie bywa. Teraz, kiedy kursant musi zaliczyć określoną liczbę zajęć prowadzonych przez instruktora, możemy mieć pewność, że część wiedzy zostanie w jego głowie - podkreśla mł. asp. Marzanna Boratyńska z wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. - Kodeks ruchu drogowego trzeba czytać ze zrozumieniem, nauka na pamięć nic nie da. Egzamin teoretyczny to egzamin z myślenia. Zobaczymy, jak sobie poradzą kursanci, którzy do niego przygotują się samodzielnie. Czy będzie więc trudniej? Tymczasem osoby, które ukończyły szkolenie przed 31 grudnia 2014 r. nie będą objęci nowym egzaminem.
Przypominamy, iż posłowie nie uchwalili noweli ustawy wprowadzającej do egzaminu sprawdzenie umiejętności udzielania pierwszej pomocy. Projekt zmian jest nadal procesowany. Natomiast z dniem 4 stycznia 2016 roku będzie obowiązywało doszkalanie młodych kierowców prowadzących pojazdy oznakowane “zielonym listkiem”. Natomiast osoby, które popełnią dwa wykroczenia w okresie jednego roku od uzyskania uprawnień będą musiały odbyć kurs reedukacyjny.
Komentuj →
19 grudnia 2014 |
8

(510-63)
W “Gazecie Wyborczej Opole” czytamy co następuje: “Instruktor nauki jazdy wprawił w osłupienie służby mundurowe, odmawiając przyjęcia mandatu za zbyt szybką jazdę. Mężczyzna bronił się, że winę za wykroczenie ponosi nie on, tylko jego kursantka, bo to przecież ona siedziała za kierownicą. Sprawą zajmie się sąd.” Zdarzenie miało miejsce w Lewinie Brzeskim na drodze krajowej nr 94 w Leśniczówce. Pojazd szkoleniowy w trakcie nauki przekroczył dozwoloną prędkość o około 20 km. Zgodnie z obowiązującymi procedurami do szkoły jazdy (właściciela pojazdu) wysłano zapytanie o wskazanie, kierowcy pojazdu. W ośrodku łatwo ustalono kto prowadził wówczas zajęcia i instruktor udał się do straży miejskiej. I tu konsternacja: “Ten jednak przyszedł do nas i powiedział, że za kierownicą siedziała kursantka, więc to ona musi ponieść karę. Idąc tym tokiem myślenia, powinniśmy ukarać dziewczynę nie tylko za przekroczenie prędkości, ale również za jazdę bez uprawnień, czyli bez prawa jazdy - ironizuje komendant straży. Ostatecznie, po odmowie przyjęcia mandatu przez instruktora, straż miejska skierowała sprawę do sądu w Brzegu, by orzekł, po czyjej stronie stoi prawo.”
Jak komentuje asp. Bogusław Dąbkowski z brzeskiej komendy policji asp. Bogusław Dąbkowski z brzeskiej komendy policji: zgodnie z Kodeksem karnym instruktor jest traktowany jako osoba współodpowiedzialna za czyn popełniony przez kursanta. Natomiast na kursancie, jako osobie kierującej pojazdem, ciąży Ustawa prawo o ruchu drogowym. - Ale dopiero tego dnia, gdy kursant wyjeżdża na egzamin, czyli po zakończeniu szkolenia. Dopiero wtedy w świetle prawa jest kierującym, a wcześniej tylko kursantem, który uczy się jeździć, i to na instruktorze ciąży odpowiedzialność za jego sposób jazdy - zauważa. - Jeśli na przykład kursant przekroczy prędkość, instruktor powinien mu zwrócić uwagę albo sam ją zredukować poprzez dodatkowy pedał hamulca, który jest umieszczony przy jego fotelu - tłumaczy Dąbkowski.
Czyżby Pan instruktor nie znał ustawy - Prawo o ruchu drogowym? Więc jak uczy kandydatów na kierowców?
Komentuj →
15 grudnia 2014 |
3

Karol Kreft, właściciel oraz instruktor Ośrodka Szkolenia Kierowców "JANKAR" z siedzibą w Redzie oraz jeden z założycieli i członek Zarządu Pomorskiego Stowarzyszenia Instruktorów Nauki Jazdy z siedzibą w Wejherowie (510-3 fot. OSK “JANKAR”)
Pytanie redakcji PRAWA DROGOWEGO@NEWS: “Z nami nauczysz się jeździć, a nie tylko zdawać egzamin”, tak zachęca Pan kandydatów na kierowców do szkolenia w swoim ośrodku. To znaczy, że nie uczycie pytań testowych, nie jeździcie trasami egzaminacyjnymi itd.?
Odpowiada Karol Kreft (OSK “JANKAR” Reda): W naszym ośrodku zarówno ja jak i moja kadra szkoleniowców trzymamy się zasad: "Umiesz jeździć - zdasz egzamin" oraz "Znasz przepisy - zdasz teorię ". Uważam, że pozytywny wynik egzaminu państwowego jest niejako "efektem ubocznym" posiadanych przez kursanta umiejętności praktycznych oraz wiedzy teoretycznej. Uważam, że tylko w ten sposób utrzymamy wysoki poziom szkolenia oraz w jakimś stopniu, na naszym skromnym poletku przyczynimy się do poprawy osławionego BRD (to znane Czytelnikom określenie jest wg mnie często nadużywane przy różnych okazjach). Zauważamy też, że egzaminatorzy z naszego PORD-u również wychodzą z tego samego założenia i uciekając od schematyczności, oceniają na ile to możliwe (ach ta instrukcja egzaminowania!!) całokształt wiedzy i umiejętności kandydata. I chwała im za to. W mojej ocenie na naszych oczach odbywa się właśnie zmiana pokoleniowa i mentalnościowa obu środowisk - egzaminatorów i szkoleniowców. Dodajmy, środowisk przez lata nastawionych do siebie antagonistycznie. Na przestrzeni ostatnich 12 lat - bo tyle istnieje mój OSK - widzę wyraźną zmianę, zmianę na lepsze.
Pytanie: Co jest gwarancją tego solidnego szkolenia? Wyższa cena? Dlaczego ośrodki od lat walczą o uchwalenie sztywnej ceny za szkolenie? Jesteście prywatnymi ośrodkami, konkurencja to zdecydowanie zdrowy objaw?
Odpowiedź: Ha, ha.. Cena. Temat rzeka. Gwarancja solidnego szkolenia? W mojej ocenie odpowiedź jest jedna. INSTRUKTOR! To on wpływa na całokształt postrzegania firmy. Proszę zapytać osób z ulicy co po latach pamiętają ze swego kursu? Biuro? Salę? Wykładowcę? Panią w biurze itp.? Nie! Pamiętają INSTRUKTORA i jego zachowanie, kompetencje i sposób ich przekazywania! To instruktor stanowi obraz i wizytówkę OSK. Reszta to tylko dopełnienie. Ten instruktor musi chcieć, musi utożsamiać się z firmą i musi rozumieć, że gra "do jednej bramki" z właścicielem OSK. Ale żeby tak było to tenże instruktor musi być zmotywowany. A motywacja finansowa jest jedną z najsilniejszych prawda? I tu dochodzimy do sedna pytania. Instruktor MUSI ZARABIAĆ GODNIE! A to znacząco wpływa na cenę kursu. Drugą ważną kwestią jest satysfakcja z wyników pracy i pewne "poczucie misji". Ja zatrudniam tylko wyłącznie osoby dla których jest to główne i jedyne źródło utrzymania. Takich instruktorów z krwi i kości jakbyśmy powiedzieli. Tu pozdrawiam serdecznie Dariusza i Henryka. Wiem, że jest niełatwo dziś o takich. Mam też zasadę, że to moi instruktorzy opiniują kolejnego zatrudnianego (jesteśmy właśnie w trakcie poszukiwania). Dziwne? Otóż nie. To moi instruktorzy przecież ciężko pracują na renomę ośrodka i oni czują się odpowiedzialni za utrzymanie jej. Oni zwracają mi uwagę na co jako wykładowca muszę kłaść większy nacisk by nie tracili czasu na zbędne tłumaczenie w aucie. Ba, nawet zwracali mi uwagę gdy w natłoku spraw zdarzyło mi się podjechać pod PORD nie umytym autem i postawić przy ich, zawsze czystych pojazdach ha, ha... Staram się ze swojej strony opłacać ich jak najlepiej. Choć przy cenie kursu na podstawową kat. B 1650 pln nie jest to kwota jaką uważam, że powinien otrzymywać dobry szkoleniowiec. Z tę harówę z coraz bardziej leniwymi niestety rocznikami, za to ryzyko zawodowe i zarywanie czasu dla rodziny w mojej ocenie powinno to być przynajmniej 25 pln/godz. na pojeździe OSK. Tak, tak. Sam prawie 10 lat spędziłem w aucie nauki jazdy i wiem co mówię. Teraz osobiście zajmuję się tylko motocyklistami i jest to pomimo większego ryzyka mniej obciążające psychicznie bo w większości to ludzie bardziej dojrzali od kandydatów na kat. B. A co do konkurencji i sztywnej ceny. Cóż, postulat ten jest aktem rozpaczy środowiska porządnych OSK, które chcą konkurować jakością, a nie ceną i często tej konkurencji nie wytrzymują. Włos się na głowie jeży gdy słyszy się, że instruktor zarabia tu i ówdzie 8 czy 10 pln/godz. Na Boga, tyle mają (z całym szacunkiem dla nich) sprzątaczki czy stróże. No, ale jak instruktorzy godzą na to, to właściciel może ustanowić magiczną cenę kursu, zwaną przez nas żartobliwie "numer na pogotowie"- czyli 999 pln i wycinać konkurencję. W mojej ocenie potrzebna jest praca od podstaw - uświadamianie instruktorów by się szanowali i nie zgadzali na takie stawki oraz uświadamianie kursantów, że nie otrzymają porządnej usługi za ta cenę. Moi instruktorzy oraz nasze Pomorskie Stowarzyszenie Instruktorów taką akcję uświadamiająca stara się prowadzić. Pomalutku jakieś sukcesy odnotowujemy i jesteśmy dobrej myśli.
Pytanie: W ubiegłym roku ustawodawca uchwalił zmniejszenie wymogów wobec kandydatów do zawodu instruktora nauki jazdy. Niektórzy mówią, że wcale nie ma takiego zawodu. Ja sądzę, że przeciwnie - że jest to zawód zaufania publicznego. Proszę o Pana opinię.
Odpowiedź: Dopuszczonym wykształceniem podstawowym może narobić szkody, skutkującej np. zdarzeniem drogowym, wynikającym chociażby z wykształcenia u kursanta złych nawyków w jeździe. To niedopuszczalne! Wiem, wiem. Powie ktoś, że taki instruktor nie przejdzie egzaminu. Niestety już wiele w tej branży zobaczyłem, łącznie z wywożeniem kandydatów na instruktorów do innych miast, w celu ułatwienia zdania tegoż egzaminu. I proszę mi wierzyć, że na własne oczy widziałem jak na egzaminie końcowym "instruktor" miał kłopoty z pasem ruchu. A po jakimś czasie widzę go w pojeździe oznaczonym "L" na prawym fotelu...Taka smutna rzeczywistość. Tajemnicą poliszynela jest fakt (i chyba nie narażę się UOKiK-owi), że dbający o jakość szkolenia właściciele OSK w mojej okolicy zatrudniają w pierwszej kolejności instruktorów po kursie w PORD.
Przykro mi, gdy słyszę w od różnych mechaników samochodowych: " Instruktorzy nauki jazdy? To ci co wszystko chcą drutem powiązać, byle taniej" lub gdy widzę jak rządzący naszym krajem mają środowisko szkoleniowców w pogardzie, nie pytając i w większości nie konsultując zmian legislacyjnych dotyczących szkolenia... Tak, to my wszyscy, szkoleniowcy do tego się przyczyniliśmy. Poprzez totalne skłócenie środowiska, brak UCZCIWEJ reprezentacji branżowej i postępowanie w myśl "Tu i teraz". Dlatego m.in. legislatorzy mogą bez problemu tworzyć takie "babole" jak Ustawa o Kierujących Pojazdami. Ciekawe czy np. lekarze pozwoliliby sobie na to?? Sądzę, że nie. Dlatego też z łezką w oku wspominam największy w historii i moim zdaniem ostatni tak zryw szkoleniowców z Trójmiasta i okolic, gdy 19-tego marca 2013 r. prawie 300 elek, w ciężkich warunkach atmosferycznych przyjechało i zablokowało Urząd Wojewódzki w Gdańsku. Miałem zaszczyt jechać na czele tegoż protestu. Co z tego dziś pozostało? Parę naszych postulatów spełnionych w nowelizacji UoKP oraz nieopublikowane w publicznej TV nagrania i zdjęcia. Tak, jestem pewny, to se newrati!
Mam nadzieję, że dotrwam (w styczniu 40-tka!) czasów, gdy mój instruktor Henryk, szkolący pod krawatem czy też Dariusz pucujący codziennie przed pracą auto i alufelgi na myjni nie będą wzbudzali zdziwienia czy wręcz wrogości wśród braci instruktorskiej. A instruktor nauki jazdy będzie poważanym przez wszystkich ZAWODEM!
Pytanie: W systemie szkolenia wiele zmian za nami i równie wiele przed nami. Czy Pana zdaniem - nowelizacja ustawy o kierujących pojazdami idzie we właściwym kierunku?
Odpowiedź: Moim zdaniem nowelizacja poprawiła wiele ewidentnych błędów czy też nie zawaham się użyć określenia -idiotyzmów pierwotnej UoKP z 5 stycznia. W jakich okolicznościach i w jaki sposób powstawały niektóre zapisy UoKP możemy przecież poczytać i odsłuchać zapis dźwiękowy z obrad komisji Infrastruktury wraz ze stroną społeczną, w artykule p. Mai Sałwackiej pt. "Kto wrzucił autobus do ustawy" na www.wyborcza.pl. Dlatego wspomniałem wcześniej o uczciwej wobec środowiska reprezentacji branżowej bo słuchając panów procedujących zapisy np. o "Super OSK" mam cokolwiek dziwne odczucia... Ale to już historia. Nowelizacja choć nie pozbawiona niedociągnięć wiele poprawia. Choćby pozbawioną sensu sprawozdawczość, spędzającą sen z powiek kierownikom OSK, przymus rozłożenia warsztatów na 3 dni, dość "rozwodotwórczy" ha, ha. Tudzież np. ewidentny babol związany według mnie z przegapieniem "kopiuj-wklej" zapisu o kategoriach wynikowych A2 i AM dla instruktorów kat. A. Student na praktyce w ministerstwie mógł zapomnieć, ale jego zwierzchnicy??? Tu wyrazy współczucia dla szkoleniowców z wiadomego województwa, w którym Starostwo nie wykazało się elastycznością i gdzie od wejścia w życie UoKP nie było uprawnionych do szkolenia w tychże kategoriach.
Pytanie: Konkretnie? Czego - Pana zdaniem - brakuje w tej ustawie? Jaka byłaby Pana propozycja najbliższych zmian?
Odpowiedź: Propozycja zmian? Hm... Chciałbym najpierw zobaczyć nowe rozporządzenie o szkoleniu, które miało już parę miesięcy temu do nas trafić, ale priorytetowe okazało się rozporządzenie o wysokości uposażenia członków komisji d/s weryfikacji pytań egzaminacyjnych. Cóż, taka rzeczywistość. Zmiany, których chciałbym doczekać jako szkoleniowiec to takie trochę marzenia... Chciałbym zniesienia programów i narzucania mi, instruktorowi z uprawnieniami niedopracowanych często programów i schematów. To samo zresztą powinno dotyczyć egzaminatorów. Fachowiec powinien sam wiedzieć czego i w którym momencie uczyć kandydata i za to odpowiadać!. Mam dość krzyżykowania tematów na nieprzystającym do niczego wzorze karty zajęć czy tez tłumaczenia kursantom, żeby znaki drogowe przerobili przed pierwszeństwem, choć w programie z rozporządzenia jest zgoła odwrotnie! Chciałbym czuć się odpowiedzialnym instruktorem, który zna się na swej pracy a nie głąbem, któremu legislatorzy narzucają w maksymalnie sztywny sposób schematy i programy szkolenia. Często zresztą niekonsultowane, błędne i wywołujące drwiny w branży.(buty motocyklowe ha, ha).To najbardziej chyba uregulowana działalność w naszym kraju. Takie mam marzenia - rzeczywistość to często występujący problem niekompetencji, bylejakość szkolenia i ogólnego zanik autorytetu zawodu instruktora. Wypada zaapelować: Koleżanki i koledzy zmieniajmy tą rzeczywistość!
Pytanie: Mamy NOWY 2015 ROK, co chciałby Pan życzyć swoim kolegom?
Odpowiedź: W okazji Nowego Roku chcę życzyć Pani Redaktor i współpracownikom wszystkiego dobrego i wytrwałości w dalszym tworzeniu tego bardzo potrzebnego i ogólnodostępnego tygodnika. Kolegom z Pomorskiego Stowarzyszenia Instruktorów abyśmy dalej w tak dobrej atmosferze, bez podziałów i rywalizacji pracowali na rzecz podniesienia statusu zawodu instruktora a wszystkim, którzy starają się dobrze i uczciwie kształtować młodych kierowców, aby wykonywany przez nich zawód był powodem do dumy oraz dawał satysfakcję także materialną.
Komentuj →
14 grudnia 2014 |
0

Józef Lassota, poseł do Sejmu RP VII kadencji (510-1a)
Pytanie redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS: Poprosiliśmy Pana o rozmowę z kilku powodów i tych kilka pytań postawimy poniżej. A tu przede wszystkim z prośbą o informację o stanie prac poselskich nad kilkoma ważnymi regulacjami. Za kilkanaście dni minie rok od momentu, gdy dowiedzieliśmy się o tragicznym w skutkach wypadku w Kamieniu Pomorskim, wypadku który spowodował kierowca pijany i pod wpływem narkotyków. Zabił 6 osób, osierocił dzieci, unieszczęśliwił wiele rodzin. Zgłoszonych zostało wiele projektów, równie wiele powiedziano w mediach. A do dnia dzisiejszego nie ma obowiązującej nowej, - ostrej jak zapowiadano - regulacji w tym zakresie. Skąd taka - nazwijmy to - “opieszałość poselska”?
Odpowiedź Józefa Lassoty, posła RP: Tragedia, która wydarzyła się w Kamieniu Pomorskim, wywołała lawinę dyskusji o konieczności zmian uregulowań prawnych, głównie w kierunku zaostrzenia sankcji za kierowanie pojazdem przez pijanych kierowców lub pod wpływem narkotyków. Przygotowane zostały dwa poselskie projekty, a także projekt rządowy zmian. Projekty poselskie proponują wprowadzeniewiększych kar pozbawienia wolności i większe kary finansowe. Natomiast projekt rządowy dodatkowo wprowadza, w określonych przypadkach, obowiązek wyposażenia pojazdu w blokadę alkoholową. Projekty te są na etapie procedowania w Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach. Podkomisja Stała do spraw nowelizacji prawa karnego przygotowała już swoje sprawozdanie, które oczekuję na rozpatrzenie przez Komisję.
Pytanie: Kolejne pytanie o etap procedowania nowych zapisów ustawowych. Tu jesteśmy dokładnie przez Pana Posła poinformowani - myślę o projekcie noweli ustawy - Prawo o ruchu drogowym, dotyczącej poprawy statutu pieszych i ruchu pieszych na przejściu dla nich wyznaczonym. Był Pan przewodniczącym podkomisji specjalnej powołanej dla przygotowania stosownego zapisu. Komisja zakończyła swoje prace. Jednak projekt utknął w Komisji Infrastruktury? Skąd taka zwłoka. Tu już minął rok, od chwili zarejestrowania wniosku o tę zmianę.
Odpowiedź Józefa Lassoty, posła RP: Kierowana przeze mnie podkomisja zakończyła pracę 25 września br i sprawozdanie z jej prac oczekuje na rozpatrzenie przez Komisję Infrastruktury. W ostatnim okresie Komisja była bardzo zaabsorbowana pracami nad projektem budżetu państwa na 2015 rok. Decyzję o terminie rozpatrzenia sprawozdania podejmie Prezydium Komisji.
Pytanie: Wiele - co oczywiste - mówi się o konieczności poprawy stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Równie wiele stawia diagnoz, iż ta smutna polska rzeczywistość w tym zakresie to także wina stanu i poziomu szkolenia przyszłych kierowców. Tymczasem w roku ubiegłym złagodzono wymogi stawiane instruktorom nauki jazdy. To bardzo odpowiedzialny zawód, to odpowiedzialność za życie ludzkie. Jaka jest Pana opinia - czy ta poprzeczka stawiana przyszłym instruktorom nauki jazdy nie powinna być jednak podniesiona i postawiona zdecydowanie wyżej?
Odpowiedź Józefa Lassoty, posła RP: Rzeczywiście, pojawiają się wątpliwości, czy deregulacja w tym zakresie nie pogorszy jakości przygotowania przyszłych kierujących pojazdami. Doświadczenia innych państw wskazują, że obniżenie poprzeczki generalnie nie pogarsza jakości świadczonych usług. Zdaję sobie sprawę, że w przypadku instruktorów nauki jazdy odpowiedzialność jest znacznie poważniejsza, aniżeli przy deregulacji innych zawodów, np. zarządców nieruchomości. Ustawy deregulacyjne zakładają monitoring i ewaluację skutków przyjętych rozwiązań, z których wnioski będą służyły do ewentualnych korekt zapisów ustawowych.
Pytanie: I zagadnienie, niezwykle blisko związane z systemem szkolenia kandydatów na kierowców, a mianowicie system szkolenia dzieci i młodzieży. Wychowanie komunikacyjne jest, ale czy jest to system wystarczający? Czy to w ogóle jest system? Dlaczego nie ma specjalizacji w szkołach wyższych - nauczyciel wychowania komunikacyjnego. Dlaczego takie zajęcia prowadzą nauczyciele innych specjalności, doszkoleni przez różne placówki, najczęściej wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego. Dlaczego - mimo dynamicznie zmieniającego się prawa - dla tych nauczycieli nie ma np. kilkudniowych obowiązkowych raz w roku warsztatów szkolenia zawodowego - analogicznie jak wymóg wprowadzony dla instruktorów i egzaminatorów? Prosimy o komentarz.
Odpowiedź Józefa Lassoty, posła RP: Pełna zgoda, że wychowanie komunikacyjne jest zdecydowanie niewystarczające, a nawet ułomne.A trzeba zdawać sobie sprawę, że problem bezpieczeństwa związanego z ruchem drogowym dotyczy praktycznie wszystkich, niezależnie od swojej woli.Każda osoba po wyjściu z domu zostaje uczestnikiem ruchu drogowego w różnorakiej formie: pieszego, pasażera, rowerzysty czy kierowcy. A więc wychowanie komunikacyjne powinno być traktowane jako powszechne i obowiązkowe. Proces edukacyjny powinien być rozpoczęty wcześnie i prowadzony systematycznie, jako proces długotrwały. Tylko wówczas możemy oczekiwać uzyskania pożądanych rezultatów jesli potraktujemy go jako dobrą inwestycją na przyszłość zwiększającą bezpieczeństwo ruchu drogowego. W tej sprawie występowałem z interpelacją poselską.
Uważam, że wszystkie zainteresowane środowiska powinny podjąć dużą kampanię medialną na rzecz bardzo poważnego potraktowania wychowania komunikacyjnego. Wiadomo powszechnie, że profilaktyka, a za taką należałoby uznać proces wychowania komunikacyjnego, jest znacznie bardziej efektywna, niż likwidacja skutków. A w tym przypadku ich likwidacja nie zawsze jest możliwa, gdyż życia ludzkiego nie da się przywrócić. A nawet w kategoriach ekonomicznych jest znacznie bardziej opłacalna.
Pytanie: Co chciałby Pan życzyć tym ludziom pracującym na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, wykonującym tak trudne i odpowiedzialne zawody instruktorów, nauczycieli, wykładowców, egzaminatorów itd. w Nowym 2015 Roku?
Odpowiedź Józefa Lassoty, posła RP: Na Nowy 2015 Rok życzę wytrwałości i satysfakcji z wykonywanej misji, tak bardzo ważnej dla naszego poczucia bezpieczeństwa. Trzeba pamiętać, że konsekwencja w działaniu, mimo różnych przeszkód, zawsze przynosi efekty.
Dziękujemy za rozmowę, w imieniu naszych Czytelników, dziękujemy za dotychczasową życzliwość i czas nam poświęcony, życzymy Panu wszelkiej pomyślności w Nowym 2015 roku.
Jolanta Michasiewicz (red. nacz. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS)
Komentuj →
9 stycznia 2015 |
0
Wystąpienie Transport i Logistyka Polska do Pani Ewy Kopacz Prezesa Rady Ministrów
Szanowna Pani Premier,
Z dniem 1 stycznia 2015 r. weszła w Niemczech w życie ustawa o regulacji ogólnej płacy minimalnej (MiLoG), której zakres podmiotowy dotyczy m.in. wszystkich pracowników sektora transportu świadczących pracę na niemieckim terytorium, nawet gdy pracują oni na rzecz pracodawcy mającego siedzibę w innym kraju. Uzyskiwane do tej pory przez podległe Pani Premier urzędy wyjaśnienia strony niemieckiej wskazują zamiar egzekwowania wymagań MiLoG wobec wszystkich przewozów międzynarodowych – tranzytowych, dwustronnych i kabotażowych. M.in. na zapytanie Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Berlinie, Federalne Ministerstwo Finansów potwierdziło obowiązek naliczania wynagrodzenia za pracę kierowców wg niemieckiej stawki minimalnej dla polskich kierowców ciężarówek i busów w tranzycie, jeździe docelowej i kabotażu na terenie Niemiec, jako zasady terytorialnej, bez rozróżnienia pojęć “delegowany” i “będący w podróży służbowej”. Informacja o takiej treści została zamieszczona na stronie internetowej Ambasady RP w Berlinie w dniu 30 grudnia 2014 r.
Ponieważ istniejące w naszym kraju systemy wynagradzania oraz stosowane stawki różnią się w sposób zasadniczy od systemów obowiązujących w Niemczech polscy przedsiębiorcy wykonujący transport drogowy i także jak się wydaje prowadzący transport kolejowy, lotniczy, śródlądowy i morski nie mają możliwości dostosowania się do wymagań niemieckiej ustawy. Ponadto liczne obowiązki informacyjne nałożone na zagraniczne podmioty i związana z tym konieczność przestrzegania niemieckich procedur stwarza dodatkowe koszty administracyjne o charakterze dyskryminacyjnym i stanowi realną barierę uniemożliwiającą realizację większości zleceń przewozowych, które podejmowane są z wolnej ręki za pośrednictwem firm spedycyjnych lub giełd transportowych. Nieprzestrzeganie przepisów MiLoG zagrożone jest karą pieniężną do 500 tysięcy euro. Ponieważ kara pieniężna ma być nakładana w ramach solidarnej odpowiedzialności także na niemieckich kontrahentów polskich przewoźników, już obecnie grożą oni zerwaniem wszystkich podpisanych kontraktów w przypadku niedostosowania wynagrodzeń polskich pracowników do wymagań MiLoG.
Opisany stan faktyczny oznacza, iż grozi nam realne zaprzestanie wykonywania przewozów do, z i przez terytorium Niemiec. Obarczone są one bowiem zbyt dużym ryzykiem ze względu na wysokość grożących kar pieniężnych w nie do końca jasnym stanie prawnym. Chcielibyśmy w tym miejscu poinformować Panią Premier, iż wartość wykonywanych przez polskich przedsiębiorców przewozów drogowych w 2013 roku z przejazdem przez terytorium Niemiec obliczona na podstawie wartości usług dostarczonych w zakresie transportu samochodowego według klasyfikacji EBOPS wyniosła 16,08 miliardów złotych. Przewozy te stanowią około 70% wszystkich przewozów drogowych realizowanych przez polskie firmy transportowe. Dla porównania można wskazać, iż według klasyfikacji EBOPS wartość międzynarodowych przewozów morskich, lotniczych i kolejowych realizowanych przez polskich przewoźników na całym świecie wyniosła w tym samym roku 8,7 miliarda złotych co stanowi zaledwie połowę wartości drogowych usług transportowych realizowanych z przejazdem do, z i przez Niemcy. Liczby te pozwalają uświadomić sobie bezpośrednie potencjalne straty dla PKB Polski, wynikające z wyrzucenia polskich przewoźników z niemieckich dróg.
Warto przy tym dodatkowo wskazać na wartość polskiego eksportu do Niemiec i innych państw wymagających tranzytowania towarów przez niemieckie terytorium. W 2013 r. według Rocznika Statystycznego Handlu Zagranicznego (GUS 2014 r.) wartość tego eksportu wyniosła 74.494 miliardy euro. Można w tym przypadku przyjąć założenie, iż co najmniej 80% tego eksportu realizowana jest przy wykorzystaniu transportu drogowego i wszelkie zaburzenia rynku usług transportowych będą miały wpływ na zwiększenie jego kosztów i tym samym odbiją się na konkurencyjności polskich towarów na wspólnym europejskim rynku. Tym samym niemieckie krajowe przepisy, sposób ich wdrożenia i ich interpretacja przez służby Niemiec powodują bardzo poważne zagrożenie dla całej polskiej gospodarki narodowej, a konsekwencje społeczno-gospodarcze mogą mieć bardzo poważny wpływ na życie wszystkich Polaków oraz na finanse publiczne.
Niestety w naszej ocenie dotychczasowe działania polskiej administracji rządowej są niezadawalające. Na wystosowane przez Transport i Logistykę Polską w dniu 4 grudnia br. wystąpienia w tej sprawie do Pana Janusza Piechocińskiego Wiceprezesa Rady Ministrów i Ministra Gospodarki, Pana Grzegorza Schetyny Ministra Spraw Zagranicznych oraz do Pani Marii Wasiak Minister Infrastruktury i Rozwoju nie otrzymaliśmy bowiem dotąd jakiejkolwiek odpowiedzi, jedyne działania - które są nam znane w pośredni sposób - to wystąpienie resortu transportu do Komisji Europejskiej oraz skierowanie pytania przez resort spraw zagranicznych do ambasady niemieckiej. Brak pisemnej odpowiedzi na nasze wystąpienia nie jest w naszej ocenie zgodny zarówno ze dotychczasowymi standardami pracy polskiej administracji rządowej, jak i z przepisami Kodeksu postępowania administracyjnego. A podjęte działania w żaden sposób nie rozwiązują problemów przed jakimi stanęli dziś polscy przedsiębiorcy.
Dlatego też zwracamy się do Pani Premier o podjęcie skutecznych działań wobec Niemiec w imieniu polskiego Rządu i Rzeczypospolitej Polskiej, zaproponowanie formy wsparcia ze strony Państwa dla przedsiębiorstw, które poniosą straty na skutek dyskryminacyjnych przepisów niemieckich, a także udzielenie nam szczegółowych informacji i wyjaśnień na temat bieżących działań Rządu oraz na temat zasad do jakich stosować się mają polskie podmioty prowadzące działalność operacyjną na terytorium Niemiec. Jednocześnie ze względu na skalę problemu dla całej gospodarki narodowej i brak możliwości ich rozwiązania bez pomocy Państwa, zastrzegamy w przypadku braku skutecznych działań możliwość podjęcia we współpracy ze wszystkimi zainteresowanymi środowiskami akcji protestacyjnej.
Z poważaniem
Maciej Wroński, Przewodniczący Transport i Logistyka Polska
Komentuj →
5 stycznia 2015 |
0
Jak poinformował jeden z portali internetowych wydział prasowy Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju: “Zgodnie z przepisami ustawy o kierujących pojazdami warsztaty doskonalenia zawodowego dla instruktorów nie mają określonego czasu trwania. Warsztaty te mogą być zrealizowane w czasie krótszym niż 3 dni pod warunkiem, że zostanie merytorycznie zrealizowany ich program. Zawarte w przepisach rozporządzenia w sprawie szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania”. Określenie "3-dniowe" jest powtórzeniem upoważnienia ustawowego (ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami), oraz noweli z 26 czerwca 2014 r. Na mocy delegacji ustawowej na zmianę przepisów wykonawczych w tym zakresie przewidziano 18 miesięcy. Do tego czasu warsztaty powinny być realizowane na podstawie programu określonego w rozdziale 5 rozporządzenia, którego przepisy nie wskazują już czasu czy okresu realizacji wymienionych w nim zajęć. Należy także pamiętać o zasadzie wyższości przepisów ustawy nad przepisami rozporządzenia - poinformowało biuro prasowe Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju.”
Komentuj →
4 stycznia 2015 |
0
Rozporządzenia, których założeniem miało być dopuszczenie w Polsce rejestracji samochodów z kierownicą po prawej stronie nie zaczną, jak zakładały projekty, obowiązywać od 1 stycznia 2015 roku. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju w dniu 6 listopada 2014 r. opublikowało projekt rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia. Dokument został skierowany do konsultacji z określeniem daty zgłaszania uwag do 28 listopada 2014 r. I tylko tyle wiemy, nie ma informacji o zgłoszonych uwagach i dalszych postępach prac nad tekstem. Dziennik “Gazeta Prawna” tak komentuje ten stan: “Jak wynika jednak informacji uzyskanych przez DGP, na ich wejście w życie będziemy musieli jeszcze poczekać. Jak długo? Tego nie wie samo Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Z przekazanej nam odpowiedzi wynika, iż "prace nad zmianą przepisów w celu umożliwienia rejestracji samochodów osobowych z kierownicą po prawej stronie dobiegają końca i trwają jeszcze uzgodnienia międzyresortowe". Resort wyjaśnia również, że na tym etapie nie jest wstanie precyzyjnie wskazać dokładnej daty wejścia w życie nowych przepisów.
Proponowane rozwiązania oprócz założeń umożliwiających rejestrację samochodów z kierownicą po prawej stronie, przewidują także pewne ograniczenia wynikające ze względów bezpieczeństwa. Tego typu pojazd, będzie mógł poruszać się po polskich drogach jeśli światła przednie i tylni reflektor przeciwmgielny zostanie dostosowany od ruchu prawostronnego. Co więcej, samochód będzie musiał być wyposażony w prędkościomierz działający w skali km/h lub jednocześnie km/h i mph. Dodatkowo, auto wyposażone musi zostać w lusterko wsteczne (zewnętrzne) umożliwiające obserwację obszaru po lewej stronie pojazdu. Jego usytuowanie gwarantować ma kierowcy właściwe pole widoczności.
Komentuj →
4 stycznia 2015 |
1

Dr inż. Sławomir Gołębiowski, w latach 1961-2005 związany z Instytutem Transportu Samochodowego, wieloletni biegły sądowy w zakresie techniki samochodowej wypadków drogowych; rzeczoznawca Stowarzyszenia Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego. Kilka kadencji przewodniczył Głównej Komisji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego PZM-otu; w latach 1949-1983 nauczyciel akademicki w Politechnice Warszawskiej (kierunek samochodowy). Autor wielu publikacji
510-64 fot. jola michasiewicz)
Nie wiem jak ostatecznie brzmi proponowana zmiana przepisów o przechodzeniu przez pieszych po oznakowanych przejściach przez jezdnię w miejscach bez sygnalizacji świetlnej, ale z opublikowanych w tygodniku Prawo Drogowe News z 13.12. br. informacji wynika, że nadal toczy się dyskusja i we właściwej podkomisji Sejmu i wśród użytkowników dróg, a także wśród specjalistów d/s ruchu drogowego. W wyrażanych opiniach podawane są różne propozycje, poczynając od sytuowania na chodnikach przy przejściach dodatkowych urządzeń bądź lampek, mających dawać sygnał kierującemu pojazdem, że oto pieszy chce (czy chciałby, lub zamierza) przejść przez jezdnię (albo wejść na przejście - tu padają różne określenia tego, co pieszy w kolejnych chwilach będzie czynił), aż do uzasadniania, że w obecnie istniejących przepisach problem “pieszy-kierujący pojazdem i oznakowane przejście dla pieszych” jest właściwie i wystarczająco ujęty. Zwolennicy tego ostatniego stanowiska - ja także do nich należę - podkreślają, że najistotniejsze jest przestrzeganie już istniejących przepisów i przez pieszych i przez kierujących pojazdami oraz, że żadne, najbardziej szczegółowe i superprecyzyjne opisanie sposobu bezpiecznego postępowania człowieka (w tym przypadku pieszego i kierującego pojazdem) nie będzie skuteczne, jeśli nie będzie przezeń przestrzegane. Ale nadal pozostaje zagadnienie przekonania nieprzekonanych, czy i w jaki sposób można zwiększyć bezpieczeństwo pieszych przy przechodzeniu jezdni po oznakowanych przejściach tam, gdzie nie ma sygnalizacji świetlnej. W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę, że gdy oznakowane przejście dla pieszych jest usytuowane przy sygnalizacji świetlnej, pieszy, chcąc przejść przez jezdnię, stoi przy przejściu na chodniku i czeka na przeznaczony dla niego sygnał świetlny (zielony) i dopiero wtedy wchodzi na przejście. Sygnał ten jest odpowiednio wcześniej poprzedzony czerwonym sygnałem świetlnym dla kierujących, nakazującym im bezwzględne zatrzymanie pojazdu przed przejściem. W wyniku - jeśli zarówno pieszy jak i kierujący postępują zgodnie z obowiązującymi ich przepisami ruchu - pieszy wchodzi na przejście dopiero wtedy, kiedy pojazdy już przed pasami przejścia stoją. Pieszy zatem przechodzi przez jezdnię bezpiecznie. Ktoś już kiedyś, w ramach toczonej dyskusji, przedstawił propozycję, by podobną zasadę wprowadzić w tych właśnie, mających być znowelizowanymi, przepisach, które mają zwiększyć bezpieczeństwo pieszych na przejściach przez jezdnię. Miałoby zatem być tak: pieszy, chcący przejść przez jezdnię po oznakowanym przejściu w miejscu bez sygnalizacji świetlnej, zatrzymuje się na chodniku przy przejściu i stoi, czekając aż pojazdy zostaną zatrzymane przed przejściem; dopiero wtedy wchodzi na przejście. Z kolei, stojący na chodniku przy oznakowanym przejściu pieszy, jest sygnałem dla kierującego pojazdem, że ma obowiązek bezwzględnego zatrzymania pojazdu przed przejściem. Wtedy pieszy bezpiecznie przekracza jezdnię. Ta propozycja nakłada obowiązki dla obu tych uczestników ruchu i spełnia postulat zwiększenia bezpieczeństwa pieszych przy przechodzeniu przez jezdnie po oznakowanych przejściach. Zakaz przejeżdżania obok zatrzymanego przed przejściem pojazdu jest już ujęty w przepisach. Ta propozycja trafiła mi do przekonania i uważam, że powinna zostać wykorzystana także z tego względu, że utrwala w pamięci uczestnika ruchu jako pieszego, czy jako kierującego pojazdem, jednakowy sposób postępowania: pieszy czeka na zatrzymanie pojazdów, kierujący zatrzymują pojazdy, gdy pieszy czeka na umożliwienie mu wejścia na przejście. Już dawni Rzymianie wiedzieli, że “Repetitio est mater studiorum”. Nadto stwarza to jednoznaczne i rozpoznawalne sytuacje obu stron w tej konfliktowej in spe sprawie. Nie ma też tu miejsca na wątpliwości czy pieszy się zbliża, czy dochodzi, czy już jest blisko, czy jeszcze zbyt daleko od przejścia. Wiele razy miałem do czynienia jako biegły sądowy z przypadkami potrąceń (także najechań) pieszego na oznakowanym przejściu i były to przypadki spowodowane tak przez kierujących, jak i przez pieszych, a także w wyniku równoczesnego błędnego postępowania zarówno pieszego jak i kierującego pojazdem. Z tego wniosek, że nie ma podstaw do twierdzeń, że kierujący pojazdami w takich wypadkach to ich główni sprawcy, gdyż nieuważni bądź lekceważący swoje bezpieczeństwo piesi też mają w nich swój udział. A z kolei, jeśli się mówi, że na oznakowanych przejściach dużo jest pieszych-ofiar wypadków, to trzeba pamiętać, że - to przede wszystkim w miastach - piesi w większości przypadków przekraczają jezdnie właśnie po oznakowanych przejściach: tam oni właśnie są. Trudno też wykluczyć, że jakąś część odpowiedzialności należałoby przypisać chwytliwemu, lecz fałszywemu określeniu sprzed lat - “pieszy na przejściu jest bezpieczny” (niestety nie dodawano niezbędnego uzupełnienia, że tylko wtedy, gdy pieszy przestrzega obowiązujących go zasad przechodzenia przez jezdnię). Pozostaje jeszcze problem hamowania przepływu potoku pojazdów - jak niektórzy podnoszą, istnieje obawa postawania ciągłych “korków” z racji obowiązku zatrzymywania pojazdów, gdy przy przejściu stanie pieszy - w tym względzie jest zadaniem dla organizatorów ruchu, by oznakowane przejścia nie były lokowane zbyt blisko siebie, a nadto, by częściej stosowano dla pieszych tzw. kładki ponad jezdnią, a nawet przejścia podziemne. Oczywiście to będzie kosztowało, ale coś za coś - przecież stale się mówi, że życie człowieka jest więcej warte niż cokolwiek innego.
Od pewnego czasu w związku ze szkoleniem nowych posiadaczy prawa jazdy pojawia się propozycja - może nawet postulat - nauczania “eko-drivingu”. Niezależnie od pięknie brzmiącej nazwy (zawsze, co angielszczyzna, to nie polszczyzna - podobnie mamy przecież “shopy”, “markety” i wiele innych, a także nieco już spolszczonych “celebrytów”, “iwenty” itp.), idzie tu o nauczenie kandydata na kierującego pojazdem zasad ekonomicznej, a więc oszczędzającej, drogie przecież paliwo, techniki jazdy. Jest to sprawa dość ważna, bo bezpośrednio dotycząca kieszeni posiadacza pojazdu, ale przecież nie ważniejsza niż technika jazdy obronnej (jak kto woli “pasywnej”), o której w ogóle się nie wspomina, a która - jeśli byłaby stosowana przez znaczącą część kierujących - w istotnym stopniu przyczyniłaby się do obniżenia liczby wypadków drogowych. O technice jazdy obronnej jakiś czas temu pisałem także na łamach tygodnika Prawo Drogowe News i szkoda, że sprawa przeszła bez żadnego efektu. Gdy widzę, zwykle młode wiekiem, osoby za kierownicami najczęściej dobrej klasy samochodów, jak ze znaczną prędkością jadą tzw. slalomem, gdy wyprzedzają poprzednika po prawej jego stronie, wciskając się brutalnie między niego i krawędź jezdni albo, gdy pędzą na złamanie karku wtedy, kiedy paręset metrów dalej świeci się na sygnalizatorze nad jezdnią czerwone światło i będą musieli gwałtownie hamować, po pierwsze żałuję, że nie nauczono ich właśnie techniki jazdy obronnej, a po drugie, że policja drogowa nie ma teraz zwyczaju być oznakowanymi samochodami w ruchu na drogach i stanowić przysłowiowy bat dla takich “ostrych jeźdźców”, zamiast radarami “wychwytywać” przekraczających dopuszczalną prędkość. Wszak wg statystyk, opracowywanych przecież przez policję, pierwszą pozycją wśród podawanych przyczyn wypadków są od lat błędne działania kierujących pojazdami (przede wszystkim niedostosowanie prędkości do warunków ruchu, nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu i nieprawidłowe manewry). Sławomir Gołębiowski
BIBITOS: To pieszych należy edukować o niebezpieczeństwach spotkania się z blachą samochodu. Nikt na świecie nie wynalazł jeszcze samochodu, który by się w miejscu zatrzymał. Każdy pojazd ma swoją drogę zatrzymania, a pieszy może się w miejscu zatrzymać. Jak jest blisko przejścia a jest duży ruch na jezdni, to niech podniesie rękę przez co stanie się bardziej zauważalny przez kierowców.
INSTRUKTOR: Ja proponuję dać pieszemu takie same prawa jak pojazd uprzywilejowany!!!! Pieszy może wejść na przejście tylko wtedy, gdy inny pojazdy się zatrzyma. A kierowców zmuszać, aby pieszych przepuszczać. To jest jedyna szansa, aby wypadków było mniej. Osoba, która zadecydowała o tym że pieszy ma pierwszeństwo na przejściu jest odpowiedzialna za śmierć pieszych na przejściu. Skoro pieszy ma pierwszeństwo na przejściu to pojazdy piesi wszyscy inni uczestnicy drogowi powinni mieć pierwszeństwo na przejazdach kolejowych!!!!!!!! Fachowcy z BRD zadziwiali by nas swoimi analizami i pouczali by maszynistów hasłami 10mniej na przejazdach kolejowych. Reasumując: jeśli nie zaczniemy edukować społeczeństwa aby nie wchodziło pod nadjeżdżające pojazdy to ludzie będą ginąć. A filmiki BRD z hasłem 10 mniej tylko zachęcają pieszych do włażenia na przejścia bez upewnienia się czy coś nie jedzie. Wiem to ponieważ szkolę TYCH pieszych którzy następnie staj ą się kierowcami.Wystarczy zrobić analizę ile z osób które zginęły na przejściu posiadały jakąkolwiek kategorię prawa jazdy? Może tu jest problem?
Artur Kucharczyk: Dlaczego nikt nie podnosi skutków ekonomicznych pierwszeństwa pieszego na przejściu? Przecież zatrzymanie np. kolumny dużych ciężarówek aby np. JEDEN pieszy skorzystał z prawa pierwszeństwa jest najzwyczajniej nieekonomiczne! Jest jeszcze wiele innych czynników przemawiających za tym, aby pieszy udzielał pierwszeństwa pojazdom.
Krzysztof Gietek: Im więcej praw tym więcej bezprawia. W chwili obecnej przepisy o zasadach zachowania się na przejściach dla pieszych oraz dla kierowców przejeżdżających przez te miejsca są proste i zrozumiałe. W tej chwili brak jest zapisu o obowiązku zatrzymania się pieszego przed wejściem na przejście. Znak D-6 zobowiązuje do zwolnienia w obrębie przejścia i nakazuje ustąpić nawet dla wkraczającego na przejście. Dlatego też pomysł posłów oceniam jako dobry, a za wypadek na przejściu odpowiada zarówno kierowca jak i pieszy. Winę za wypadek ponoszą dwie strony- po 50%.
Komentuj →
2 stycznia 2015 |
0
W życie weszła ustawa (2014.1310) zmieniająca przepisy dotyczące kar za naruszenie obowiązku uiszczenia opłaty za przejazd drogami krajowymi, a także zwolnień z opłaty elektronicznej i opłat za przejazd autostradą dla pojazdów służb mundurowych, służb specjalnych oraz służb ratowniczych.
Zgodnie z ustawą odpowiedzialność administracyjną za większość naruszeń obowiązku uiszczenia opłaty elektronicznej będzie ponosił właściciel lub posiadacz pojazdu, a nie kierujący. To na właścicielu lub posiadaczu auta ciąży obowiązek zawarcia umowy z pobierającym opłaty za przejazd i wypożyczenia urządzenia wykorzystywanego do ich naliczania. Na kierowcę ma być nakładana kara za nieprawidłowe wprowadzenie do urządzenia pokładowego danych o rodzaju pojazdu.
Ustawa znosi klauzulę natychmiastowej wykonalności kary. Ma ona być uiszczana w ciągu 21 dni od dnia, w którym decyzja o jej nałożeniu stanie się ostateczna. Od przedsiębiorcy zagranicznego natomiast ma być pobierana kaucja w wysokości przewidywanej kary pieniężnej. Wprowadzona zostaje zasada przedawnienia się naruszeń obowiązku uiszczania opłaty elektronicznej po upływie 180 dni od ich popełnienia. Ustawa obniża też wysokość kar za nieuiszczenie opłaty elektronicznej z 3 tys. zł i 1,5 tys. zł odpowiednio na 1,5 tys. zł (500 zł dla zespołów pojazdów obejmujących przyczepy kempingowe) i 750 zł (250 zł dla samochodów z przyczepami kempingowymi). Zgodnie z ustawą w ciągu doby może zostać nałożona tylko jedna kara. Ustawa wprowadza też zasadę przedawniania się naruszeń obowiązku uiszczenia opłaty elektronicznej po roku od popełnienia naruszenia. Ponadto, zgodnie z nowelizacją, Policja, Straż Graniczna i Służba Celna zostaną pozbawione uprawnienia do kontroli prawidłowości uiszczenia opłaty elektronicznej. Uprawnienie to będzie przysługiwało tylko inspektorom Inspekcji Transportu Drogowego. Sejm uchwalił ustawę 29 sierpnia 2014 r. Prezydent podpisał ustawę 18 września 2014 r. Ustawa wchodzi w życie 2 stycznia 2015 r.
Komentuj →
2 stycznia 2015 |
0
Jak informuje “Kurier Lubelski” trwa proces sądowy oskarżonych o korupcję podczas egzaminów na prawo jazdy. 20 kursantów stanie przed sądem, bo chcieli sobie załatwić zaliczenie egzaminu praktycznego. Natomiast Roman P. i Bogdan L., którzy już w ubiegłym roku odpowiadali przed sądem za korupcję, otrzymali kolejne zarzuty. Akt oskarżenia przeciwko 22 osobom trafił do Sądu Rejonowego Lublin - Zachód. 20 osób to kursanci, którzy między lutym a majem 2013 roku zdecydowali się zapłacić (zazwyczaj tysiąc złotych) w zamian za pośrednictwo w zaliczeniu egzaminu praktycznego w lubelskim Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. - Część oskarżonych przyznała się do dokonania zarzucanych im przestępstw. Sześciu z nich chce otrzymać wyrok skazujący bez przeprowadzania rozprawy - relacjonuje Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Chcą dla siebie kar więzienia z zawieszeniu (najniższa to 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata) oraz kary grzywny od tysiąca do sześciu tysięcy złotych. Wśród oskarżonych są także dwie osoby, które stawały już przed sądem z identycznymi zarzutami.
Komentuj →
1 stycznia 2015 |
0
Wchodzi w życie ustawa o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej. Ma ona poprawić warunki prowadzenia działalności gospodarczej, szczególnie przez małe i średnie firmy (2014.1662). Ustawa ogranicza obowiązki informacyjne przedsiębiorców, zawiera rozwiązania ułatwiające ich kontakty z administracją oraz przepisy obniżające koszty prowadzenia firm. W ustawie znalazły się także rozwiązania ukierunkowane na poprawę płynności finansowej przedsiębiorstw oraz wspieranie inwestycji. Wejście w życie zmian pozwoli firmom zaoszczędzić ok. 900 mln zł już w pierwszym pełnym roku obowiązywania ustawy. Wśród rozwiązań ułatwiających prowadzenie biznesu znalazły się m.in. zmiany w obowiązku wykonywania wstępnych pracowniczych badań lekarskich. Nie będzie to konieczne m.in. w przypadku pracowników podejmujących w ciągu 30 dni zatrudnienie na analogicznym stanowisku u tego samego lub innego pracodawcy. Ustawa zawiera też m.in. tzw. pakiet portowy - rozwiązania, które mają poprawić konkurencyjność polskich portów morskich. Procedury importowe w nich mają co do zasady trwać nie dłużej niż 24 godziny, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach – do 48 godzin. Sejm uchwalił ustawę 7 listopada 2014 r., a prezydent podpisał ją 24 listopada. Nowe przepisy wchodzą w życie 1 stycznia 2015 r., z wyjątkiem zmiany Kodeksu pracy dotyczącej wstępnych badań lekarskich, która wejdzie w życie 1 kwietnia 2015 r.
Komentuj →
30 grudnia 2014 |
0

(510-25)
“Dziennik Bałtycki” podjął próbę podsumowania kilku miesięcy od wejścia w życie (31.8.2014) przepisu ustawy - Prawo o ruchu drogowym dotyczącego obowiązku używania elementów odblaskowych przez pieszych poruszających się po zmierzchu przy drogach na terenie niezabudowanym. Redakcja przepis nazywa kontrowersyjnym. Jednocześnie przywoływane są opinie ekspertów, którzy nie mają wątpliwości, że w przypadku pieszego ubranego w elementy odblaskowe ryzyko potrącenia po zmroku zmniejsza się nawet 7-krotnie. A ci niewidoczni piesi wciąż giną na drogach. Niestety, mimo akceptacji przepisu przez kierowców i pieszych, mimo oczywistego skutku i niskiej ceny samego elementu odblaskowego pojawia się wiele głosów krytycznych. Redakcja wyjaśnia: “Kontrowersje dotyczą nie tyle zasadności noszenia przez pieszych odblasków, co narzędzia prawnego, którego użyli legislatorzy. Zdaniem Janusza Popiela, prezesa Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych "Alter Ego", wprowadzanie przymusu to zrzucanie na pieszych odpowiedzialności za złą infrastrukturę, która leży u podstaw zagrożeń. - Określiłbym to dwoma słowami: populizm penalny. To udawanie, że poprzez penalizację uda się osiągnąć poprawę bezpieczeństwa. Nie tędy droga - ocenia. - W Polsce konieczna jest przede wszystkim poprawa infrastruktury, czyli chodników i poboczy, a także poprawa edukacji w zakresie bezpieczeństwa na drodze. Samo karanie nic nie da”.
Komentuj →
30 grudnia 2014 |
0
Opublikowano opatrzony datą 9 grudnia 2014 projekt rozporządzenia Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju w sprawie wykazu dróg krajowych oraz dróg wojewódzkich, po których mogą poruszać się pojazdy o dopuszczalnym nacisku pojedynczej. osi do 10 t oraz wykazu dróg krajowych, po których mogą poruszać się pojazdy o dopuszczalnym nacisku pojedynczej. osi do 8 t. Jak czytamy w uzasadnieniu - Projekt rozporządzenia został przygotowany ze względu na zmiany, które nastąpiły w sieci dróg krajowych o dróg wojewódzkich w wyniku:
-wybudowania i oddania do użytkowania obwodnic miejscowości a także innych nowych odcinków dróg krajowych (w tym również odcinków autostrad i dróg ekspresowych) oraz dróg wojewódzkich,
-przebudowania niektórych odcinków dróg krajowych i wojewódzkich a tym samym doprowadzenie do podwyższenia ich parametrów technicznych (zwiększenie dopuszczalnych nacisków osi),
-pogorszenia się stanu technicznego niektórych odcinków dróg wojewódzkich.
Zgodnie z projektem niniejszego rozporządzenia, w konsekwencji wprowadzonych zmian w stosunku do obecnie obowiązującego rozporządzenia, długość dróg krajowych o poszczególnych dopuszczalnych naciskach osi przedstawia się następująco:
-długość dróg krajowych do 11,5 t wynosi 6610 km (oznacza to wzrost długości sieci dróg krajowych o dopuszczalnym nacisku pojedynczej osi napędowej do 11,5 t o ok. 796 km),
-długość dróg krajowych do 10 t wynosi 10420 km (oznacza to zmniejszenie długości sieci dróg krajowych o dopuszczalnym nacisku pojedynczej osi do 10 t o ok. 249 km),
-długość dróg krajowych do 8 t wynosi 2213 km (oznacza to zmniejszenie długości sieci dróg krajowych o dopuszczalnym nacisku pojedynczej osi do 8 t o ok. 109 km).
Jednocześnie należy wskazać, że sieć dróg wojewódzkich o dopuszczalnych naciskach osi do 10 t, zgodnie z projektem rozporządzenia będzie wynosić ok. 13600 km (oznacza to wzrost długości sieci dróg wojewódzkich o dopuszczalnym nacisku pojedynczej osi do 10 t o ok. 1040 km).
Komentuj →
30 grudnia 2014 |
0
|

|
Za jazdę w stanie nietrzeźwości oraz nieprawidłowe przewożenie dziecka odpowie 34-letnia mieszkanka powiatu kościańskiego zatrzymana przez policjantów Ruchu Drogowego.
Ok. godz. 17:30 w Śmiglu patrol Ruchu Drogowego zatrzymał do kontroli drogowej, kierującą Citroenem, 34-letnią mieszkankę powiatu kościańskiego. W trakcie kontroli policjanci wyczuli woń alkoholu od kierującej. Przeprowadzone badanie stanu trzeźwości potwierdziło przypuszczenia policjantów. Kobieta w wydychanym powietrzu miała ponad 1,4 promila alkoholu. W samochodzie z tyłu na siedzeniu siedziała kilkuletnia dziewczynka a w bagażniku w wózku spało 3-letnie dziecko.
Za przestępstwo kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości kobiecie grozi do 2 lat pozbawienia wolności. Nieprawidłowe przewożenia dziecka to wykroczenie zagrożone grzywną.
(510-62 fot. KPP w Kościanie)
|
Komentuj →
29 grudnia 2014 |
0
|

Jan Zasel, ekspert z zakresu prawa drogowego, autor książek
(510-67 fot. jola michasiewicz)
|
Otwieram Nr 507 tygodnika Prawo Drogowe z 3.12.2914 i widzę... EUREKA! Oto dwaj panowie Dariusz Czapski i Soanes Job powiedzieli: “Koniecznym jest zdefiniowanie jednego (podkreślenie moje) ośrodka odpowiedzialnego za bezpieczeństwo ruchu drogowego”. Jest to odkrycie godne 25-lecia wolnej Rzeczypospolitej. Panowie ci powiedzieli i przekonywająco uzasadnili, że właśnie chaos organizacyjny w tej dziedzinie jest przyczyną płacenia przez nas wszystkich ogromnej daniny krwi i ponoszenia ogromnych kosztów społecznych i ekonomicznych po przez tolerowanie tak wielkiej liczby tragedii na drogach.
Negatywnym przykładem tego chaosu może być fakt, o czym wspomniałem w jednej z poprzednich moich wypowiedzi. Mianowicie Najwyższa Izba Kontroli przystąpiła do totalnej analizy stanu bezpieczeństwa ruchu na drogach. Nie można powiedzieć, że robi to niekompetentnie. Wystąpienia Prezesa tej instytucji nasuwają wrażenie, że oto wreszcie mamy ministra transportu z prawdziwego zdarzenia. Wiadomo przecież, że kolejni ministrowi coś psuli w jego funkcjonowaniu aż do całkowitego zdezorganizowania. No może najmniej zła uczynił ostatnio odwołany minister w osobie Sławomira Nowaka. Był sympatyczny, kolekcjonował sobie zegarki i pędził spokojny żywot. Jedynie co należałoby mu wypomnieć, to kupno pendolino. Cóż jednak, chciał sam szybko przemieszczać się do Gdańska i z powrotem, a i premiera przy okazji zabrać. Okazało się jednak, że pendolino nie ma po czym jeździć. Jedynym ratunkiem poniesionych wysokich kosztów zakupu może być zbudowanie w okolicy Warszawy odpowiedniego toru o długości np. 10 km i uruchomieniu pociągu-muzeum. Po odpowiednim zareklamowaniu można sprowadzać masowo wycieczki z odległych prowincji Polski i dzięki temu odzyskać co nieco utraconych pieniędzy. Jest to jedyna, jak się wydaje, szansa na wykorzystanie tego urządzenia. Bóg bowiem raczy wiedzieć, czy kiedykolwiek to coś wyjedzie na realne tory by przewozić realnych pasażerów i czy było ono w ogóle nam potrzebne.
Co do Prezesa NIK wydaje się, że zamiast zastępowania nieudolnego ministra powinien postawić wniosek o natychmiastowe jego odwołanie jeśli wyniki kontroli ewidentnie dowodzą niewykonywanie przezeń statutowych zadań. Że trudno znaleźć odpowiednio przygotowanego kandydata? Nie przesadzajmy. Jest sporo młodych, dobrze wykształconych i wystarczająco doświadczonych ludzi. Może należałoby sięgnąć poza szeregi partyjne? My, wyborcy i zarazem podatnicy mamy prawo domagać się, by po 25. latach nauki rządzenia wreszcie w tzw. aparacie rządzącym znaleźli się ludzie kompetentni. By ustało marnotrawstwo państwowego grosza w postaci korupcji i chybionych inwestycji. By wreszcie realnie ograniczyć liczby tragedii na drogach. Jan Zasel
|
Komentuj →
29 grudnia 2014 |
0
Jak kilka dni wcześniej informowało Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, zarządzanie bezpieczeństwem ruchu drogowego w Polsce doczekało się kilku propozycji zmian systemowych w zakresie organu zarządzającego brd. W efekcie dokonanej analizy zarekomendowano powołanie niezależnego podmiotu do efektywnego kierowania, monitorowania i zarządzania bezpieczeństwem pozostającego w sferze kompetencji Prezesa Rady Ministrów lub rozwiązanie pośrednie - kompetencyjne wzmocnienie istniejącej KRBRD. Z datą 29 grudnia 2014 r. opublikowano projekt rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia Pełnomocnika Rządu do spraw Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Pełnomocnika - sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. Wśród zadań pełnomocnika: programowanie celów polityki poprawy bezpieczeństwa brd; inicjowanie, koordynowanie i monitorowanie działań organów administracji rządowej w zakresie brd oraz kierowanie rekomendacji i opinii związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego do organów administracji rządowej; współpraca międzynarodowa oraz opiniowanie projektów aktów prawnych oraz innych dokumentów rządowych mających wpływ na realizację zadań związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego.
Komentuj →
25 grudnia 2014 |
0
25 grudnia 2014 r. weszła w życie nowelizacja ustawy - Prawo o ruchu drogowym, która nakłada na ministra właściwego do spraw transportu obowiązek określenia wzoru wniosku o zmianę danych zawartych w rejestrze przedsiębiorców prowadzących stację kontroli pojazdów oraz wzoru wniosku o wykreślenie z rejestru przedsiębiorców prowadzących stację kontroli pojazdów, w formie dokumentów elektronicznych w rozumieniu ustawy z dnia 17 lutego 2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne. Zmiany zostały wprowadzone ustawa z dnia 24 kwietnia 2014 r. o zmianie niektórych ustaw w związku ze standaryzacją niektórych wzorów pism w procedurach administracyjnych. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju miało 6 miesięcy, tyle bowiem wynosiło vacatio legis, na przygotowanie rozporządzenia, jednak do teraz nie został nawet opublikowany jego projekt - komentuje redakcja Dziennika “Warto wiedzieć”.
Komentuj →
24 grudnia 2014 |
0
Mniej formalności i niższe koszty przy pierwszej rejestracji pojazdów sprowadzonych z państw członkowskich Unii Europejskiej. 1 stycznia 2015 roku zniesiony zostanie obowiązek przedkładania zaświadczenia wydanego przez urząd skarbowy potwierdzającego uiszczenie podatku od towarów i usług lub potwierdzającego brak takiego obowiązku.
Zmiana związana jest z wejściem w życie nowelizacji ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw. Uchyla ona przepisy (art. 72 ust. 1 pkt 8 i ust. 1a) ustawy Prawo o ruchu drogowym, które nakładały obowiązek dostarczania zaświadczenia z urzędu skarbowego.
Komentuj →
23 grudnia 2014 |
0

(510-10)
W Warszawie pijana kobieta wjechała na schody zejścia do przejścia podziemnego (wjechała na czerwonym świetle na rondo, uderzyła inny samochód, następnie słup sygnalizacji świetlnej i przebiła barierki ochronne, auto zatrzymało się dopiero na schodach przejścia podziemnego koło Rotundy). Zdarzenie miało miejsce w nocy. Po ponad roku powstała ekspertyza biegłych, uznano, że sprawczyni zdarzenia nie może odpowiadać przed sądem. Powód - niepoczytalność Izabelli Ch. Prokuratura chce osadzenia 33-letniej kobiety w zakładzie zamkniętym. - Biegli stwierdzili w opinii, że rozpoznają u Izabelli Ch. chorobę psychiczną, która wyłączała jej zdolność rozpoznania znaczenia czynu i kierowania swoim postępowaniem - informuje prokurator Przemysław Nowak, rzecznik stołecznej prokuratury. Oznacza to w uproszczeniu, że kobieta była niepoczytalna. Zgodnie z prawem nie może więc odpowiadać przed sądem za swoje czyny. - Jednocześnie biegli uznali, że zachodzi wysokie prawdopodobieństwo popełniania przez podejrzaną ponownie podobnego przestępstwa.To wszystko oznacza, że dochodzenie przeciwko Izabelli Ch. musi zostać umorzone. Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ zwróciła się do sądu z takim właśnie wnioskiem. Jednocześnie prokuratura poprosiła sąd o umieszczenie kobiety w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym oraz o wydanie bezterminowego zakazu prowadzenia pojazdów. Ma to zapobiec temu, by kobieta ponownie wsiadła za kierownicę samochodu. - Wymienione środki zabezpieczające stosuje się bezterminowo, aż do ustania przyczyny ich orzeczenia - dodaje prokurator Nowak. Przypomnijmy, iż nie było to pierwsze takie zdarzenie drogowe z udziałem kobiety.
Komentuj →
23 grudnia 2014 |
0
Komunikat Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju:
Zarządzanie bezpieczeństwem ruchu drogowego w Polsce - pierwsze rekomendacje
Systemowe zmiany konieczne do utworzenia niezależnej Instytucji Wiodącej do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego to najważniejsze zalecenie wynikające z pierwszej części raportu Banku Światowego przedstawionego 22 grudnia 2014 r. Pani Minister Marii Wasiak.
Na zlecenie Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, od września 2014 roku dokonywana jest analiza struktur zarządzania bezpieczeństwem ruchu drogowego w Polsce. Kompleksowy raport w tej sprawie przygotowuje Bank Światowy.
W przedstawionej Pani Minister Wasiak, pierwszej części raportu eksperci zwrócili uwagę na interdyscyplinarność tematu bezpieczeństwa ruchu drogowego wskazując, że związane z tematem zadania są zbyt rozległe i zróżnicowane, by jedna instytucja mogła samodzielnie je zapewnić. Zdaniem Banku Światowego, rozliczne działania konieczne do zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego wymagają szeregu umiejętności wchodzących w zakres kompetencji i kluczowych ról wielu innych instytucji rządowych: inżynierii, edukacji, ratownictwa oraz nadzoru.
W konsekwencji twórcy raportu zarekomendowali wdrożenie w Polsce systemowych zmian w zakresie organu zarządzającego brd w Polsce ze stworzeniem docelowego modelu - Instytucji Wiodącej, jako niezależnego podmiotu do efektywnego kierowania, monitorowania i zarządzania bezpieczeństwem ruchu drogowego, pozostającego w sferze kompetencji Prezesa Rady Ministrów.
Zaproponowano również rozwiązania pośrednie, spójne z rekomendowanym rozwiązaniem docelowym. Wskazują one na konieczność kompetencyjnego wzmocnienia istniejącej Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz jej organu wykonawczego Sekretariatu Krajowej Rady.
Sekretariat Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego do końca roku przedstawi Minister Infrastruktury i Rozwoju, harmonogram wdrożenia rozwiązań rekomendowanych przez Bank Światowy.
Komentuj →
22 grudnia 2014 |
0
Swój własny (tak to nazwijmy) sposób na odzyskanie prawa jazdy znalazł polski obywatel, któremu dokument zatrzymano w ramach środka karnego. Termin upłynął i kierowca powinien przystąpić do kontrolnego sprawdzenia kwalifikacji oraz uzyskania orzeczenia o braku przeciwwskazań zdrowotnych oraz psychologicznych do kierowania pojazdem. Zrobił inaczej - uzyskał prawo jazdy na Ukrainie, po czym wystąpił o jego wymianę. Organy obu instancji odmówiły dokonania takiej czynności, a ich stanowisko poparł sąd administracyjny. Sąd wskazał, że regulacje dotyczące zasad posługiwania się prawem jazdy uzyskanym w innym państwie, zawarte w art. 14 polskiej ustawy oraz w art. 41 Konwencji opierają się na zasadzie wzajemnego uznawania dokumentów uprawniających do kierowania pojazdami przez państwa - sygnatariuszy Konwencji. Powyższa zasada wzajemności nie ma jednak charakteru bezwzględnego. Z punktu widzenia niniejszej sprawy najistotniejsze jest zastrzeżenie zawarte w art. 41 ust. 6 Konwencji. Z przepisu tego wynika, że na zasadzie odstępstwa od wzajemnego uznawania uprawnień, przepisy Konwencji nie zobowiązują Umawiających się Stron do uznawania ważności krajowych lub międzynarodowych praw jazdy wydanych na terytorium innej Umawiającej się Strony w dwóch sytuacjach: po pierwsze w przypadku osób, których stałe miejsce zamieszkania w tym czasie znajduje się na ich terytoriach lub zostało ono przeniesione na ich terytoria po wystawieniu tych praw jazdy; po drugie: w przypadku praw jazdy wydanych kierującym, których stałe miejsce zamieszkania w czasie ich wydawania nie znajdowało się na terytorium, na którym te prawa jazdy zostały wydane, lub których miejsce zamieszkania po wydaniu tych praw jazdy zostało przeniesione na inne terytorium. Tym samym dla prawidłowego posłużenia się przepisami Konwencji, a w konsekwencji ustawy Prawo o ruchu drogowym, konieczne jest zdefiniowanie pojęcia "stałe miejsce zamieszkania". W świetle art. 25 Kodeksu cywilnego miejscem zamieszkania osoby fizycznej jest miejscowość, w której osoba ta przebywa z zamiarem stałego pobytu. W orzecznictwie i doktrynie prawa cywilnego powszechnie przyjmuje się, że istotę tego pojęcia wyznaczają dwa integralnie złączone składniki: obiektywny, czyli pobyt stały w danej miejscowości oraz subiektywny w postaci uzewnętrznionego zamiaru, woli tego pobytu. W toku postępowania administracyjnego skarżący nie przebywal na Ukrainie z zamiarem stałego pobytu, co oznacza, że nie wystąpił przypadek zmiany zagranicznego prawa jazdy w związku ze zmianą przez skarżącego miejsca zamieszkania. W ocenie Sądu, postępowanie skarżącego zmierzało do obejścia wymogów określonych w ustawie o kierujących pojazdami i prowadziło do powstania sytuacji sprzecznej z przepisami tej ustawy. I w konkluzji wyroku WSA w Opolu czytamy: Skoro, jednak skarżący nadal posiada ważne krajowe prawo jazdy, tym samym nie może ubiegać się o wymianę w trybie art. 14 ustawy o kierujących pojazdami ukraińskiego prawa jazdy, ponieważ prowadziłoby to do naruszenia przyjętej w art. 4 ust. 2 ustawy zasady, że kierujący może posiadać tylko jedno ważne krajowe prawo jazdy. Podobnie Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 15 marca 2010 r., sygn. akt I OSK 753/09 sformułował tezę, że “kierowca posiadający ważne polskie prawo jazdy, które zostało mu zatrzymane w związku z kierowaniem samochodem w stanie nietrzeźwości i który w tym czasie uzyskał zagraniczne prawo jazdy nie może skorzystać z uprawnienia określonego w art. 94 ust. 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym" (obecnie art. 14 ustawy o kierujących pojazdami).
Komentuj →
22 grudnia 2014 |
0
Opublikowano rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji oraz niektórych innych ustaw z projektami aktów wykonawczych. Projekt dotyczy odniesienia się do zarzutów formalnych transpozycji dyrektywy 2000/53/WE w sprawie pojazdów wycofanych z eksploatacji, konieczności osiągania wymaganych poziomów odzysku i recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji oraz potrzeby doprecyzowania definicji, wymagań dotyczących odpowiedzialności producenta, wymagań w odniesieniu do punktów zbierania pojazdów oraz wymagań odnośnie prób strzępienia pojazdów. Tekst skierowany został do opinii Biura Legislacyjnego.
Komentuj →
22 grudnia 2014 |
0
W Sejmie grupa posłów, których reprezentuje poseł Józef Racki, złożyła projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks wykroczeń oraz ustawy Prawo o ruchu drogowym. Wniesiony projekt dotyczy zwiększenia sankcji za kierowanie pojazdem mechanicznym bez posiadania wymaganych uprawnień na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu. Wnioskodawcy proponują karę aresztu, ograniczenia wolności (od 6 miesięcy do 3 lat) albo grzywny nie niższej niż 3 tys. zł. Dla recydywistów w tym zakresie także możliwość orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdów. Dalej dopuszczono także orzeczenie przepadku pojazdu mechanicznego, którym kierował ewentualny sprawca. W tym ostatnim przypadku jedynie wtedy, gdy kierował nim nie mając do tego uprawnień za zgodą właściciela. Uzasadnieniem tak surowego zwiększenia sankcji jest fakt znacznego zwiększenia zjawiska coraz większej liczby osób zatrzymywanych przez organy kontroli ruchu drogowego w trakcie prowadzenia pojazdów bez posiadania stosownych uprawnień, a co za tym idzie pogorszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. W uzasadnieniu czytamy: “Istnieje grupa sprawców, którzy celowo nie decydują się przystąpić do kursu i egzaminu na prawa jazdy, gdyż jest to dla nich bardziej opłacalne (ryzyko zatrzymania jest w opinii takich osób o wiele mniejsze niż koszt ekonomiczny i emocjonalny przystąpienia do kursu oraz egzaminu na prawo jazdy, który muszą ponieść.” Projekt został skierowany do opinii w zakresie zgodności z prawem Unii Europejskiej oraz opinii Biura Legislacyjnego.
Komentuj →
18 grudnia 2014 |
1

(510-70)
W Sejmie podczas 83. posiedzenia plenarnego Izba rozpoczęła prace i odbyło się pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustaw o straży gminnej, ustawy prawo o ruchu drogowym oraz ustawy kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Przypomnijmy - projekt dotyczy kompleksowego uregulowania kwestii związanych z fotoradarami, w szczególności w zakresie możliwości ich używania przez straże gminne/miejskie. Projektodawcy założyli odebranie straży gminnej i miejskiej możliwości przeprowadzania kontroli fotoradarowej kierowców. Ich uprawnienia w pozostałym zakresie bez zmian. Ujawnienie za pomocą fotoradarów naruszeń przepisów ruchu drogowego będzie należeć do wyłącznej kompetencji Inspekcji Transportu Drogowego. Straże gminne/miejskie oraz ITD będą miały obowiązek udostępnienia zdjęć rejestrujących wykroczenia za pomocą fotoradaru stronom postępowania, ich obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym. Projekt wpłynął do Sejmu 21 października 2014 r. Projekt skierowano do dalszych prac w Komisji Infrastruktury oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.
Komentuj →
18 grudnia 2014 |
0
Jak informuje Kancelaria Sejmu RP: 18 grudnia 2014 r. Komisja Infrastruktury na posiedzeniu zwołanym w trybie art. 152 ust. 2 regulaminu Sejmu na wniosek grupy posłów wysłuchała “Informacji Ministra Infrastruktury i Rozwoju w sprawie podjętych i koniecznych działaniach prawnych w związku z Uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 12 czerwca 2014 roku o prawie kierowców do ryczałtu za nocleg w kabinie pojazdu i skutków jakie spowoduje dla firm transportowych rozstrzygnięcie sprawy przez Sąd Najwyższy”. We wniosku o zwołanie posiedzenia posłowie domagali się pilnych wyjaśnień Ministra Infrastruktury i Rozwoju w zakresie rozwiązań legislacyjnych precyzujących zasady dotyczące noclegów kierowców w kabinach pojazdów wyposażonych w miejsce do spania w czasie podróży służbowej, jak też sposobu rozwiązania problemu roszczeń finansowych kierowców w stosunku do pracodawców za noclegi w kabinach pojazdów za okres minionych trzech lat. Kierunek rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego niesie za sobą negatywne skutki dla firm transportowych w Polsce, gdyż wiele z nich zagrożonych jest upadłością. Działanie uchwały jest niekorzystne także dla samych kierowców, ponieważ pracodawcy dokonując zmian systemów wynagradzania na zgodne z uchwałą Sądu Najwyższego wprowadzają zmiany, które są dla nich niekorzystne w zakresie ich świadczeń w przyszłości. Ponadto wiele z firm z kapitałem zagranicznym jak i polskim rozważa przeniesienie swoich oddziałów z Polski do innych krajów, co wpłynie na znaczne uszczuplenie dochodów budżetu państwa. Zgodnie z wyjaśnieniami przedstawionymi przez sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju - Zbigniewa Rynasiewicza, obecnie w resorcie trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o czasie pracy kierowców zmierzającym do uregulowania zaistniałego problemu w przyszłości. Opracowywany jest także projekt rozporządzenia w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących kierowcy z tytułu podróży służbowej na obszarze kraju oraz poza granicami kraju.
Na kolejnym posiedzeniu Komisja uchwaliła plan pracy na okres od 1 stycznia do 31 lipca 2015 r. Komisja rozpatrzyła sprawozdanie podkomisji nadzwyczajnej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo budowlane oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2710). Projekt z druku nr 2710 dotyczy zniesienia wymogu uzyskiwania decyzji o pozwoleniu na budowę w odniesieniu do budowy i przebudowy budynków mieszkalnych jednorodzinnych, których obszar oddziaływania mieści się w całości na działce lub działkach, na których zostały zaprojektowane, oraz ograniczenia katalogu obiektów budowlanych, które wymagać będą wydania pozwolenia na użytkowanie. Do projektu zawartego w sprawozdaniu podkomisji Komisja wniosła poprawki o charakterze redakcyjno-legislacyjnym. Komisja przyjęła sprawozdanie. Sprawozdawca - poseł Aldona Młyńczak. Wyznaczono do 29 grudnia br. termin dla ministra właściwego do spraw członkostwa RP w UE na przedstawienie opinii. W posiedzeniu uczestniczył główny inspektor nadzoru budowlanego - Robert Dziwiński.
Komentuj →
16 grudnia 2014 |
0
Wiele powiedziano już o potrzebie zaostrzenia kar dla kierowców prowadzących po alkoholu. Trzeba jednak podkreślić, jak wskazują eksperci, iż równie ważne i potrzebne są też działania edukacyjne i prewencyjne.
Ustawodawca proponuje m.in. zmianę kwalifikacji z wykroczenia na przestępstwo za prowadzenie samochodu bez uprawnień, wprowadzenie obowiązkowej nawiązki na rzecz poszkodowanych w wypadku, którego sprawcą była osoba nietrzeźwa (min. 5 tys. zł), ustanowienie obowiązku przejścia kursu reedukacyjnego dla osób starających się o zwrot zatrzymanego prawa jazdy oraz wydłużenie okresu zatrzymania uprawnień za jazdę w stanie nietrzeźwości na okres od 3 do 15 lat dla osób łamiących prawo po raz pierwszy. Recydywistom dokumenty odbierane byłyby dożywotnio. Eksperci mówią: Naszym zdaniem lepsze efekty przyniesie wprowadzenie szeroko zakrojonej prewencji, między innymi obowiązkowe wyposażenie pojazdów transportu publicznego w blokady alkoholowe, a także organizowanie akcji edukacyjnych. Wskazują na przykłady krajów unijnych, w których odnotowuje się najmniejszą liczbę wypadków drogowych - m.in. w Szwecji i Finlandii. Pokazują, że stosowanie blokad może być skuteczne. W Finlandii obowiązkowe jest ich montowanie w pojazdach transportu publicznego wożących dzieci. We Francji wszystkie autobusy mają zostać wyposażone w takie systemy do końca przyszłego roku. Jak przypomina dziennik “Warto Wiedzieć” - w toku prac nad ustawą w Polsce pojawił się pomysł wprowadzenia powszechnego obowiązku wyposażenia samochodów w blokady alkoholowe. Proponowane zmiany przewidują, że taki obowiązek będą miały osoby starające się o zwrot prawa jazdy zatrzymanego za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Przewiduje się, że tacy kierowcy będą mogli warunkowo odzyskać uprawnienia w połowie orzeczonego okresu, jeśli zdecydują się wyposażyć swój pojazd w urządzenie typu alkolock. Obliguje ono kierowcę do poddania się badaniu na trzeźwość przed każdym uruchomieniem pojazdu.
- Niepokoi jednak stopniowe osłabianie proponowanych zmian. Początkowo rozważane było wprowadzenie obowiązku montażu takich urządzeń we wszystkich pojazdach o masie całkowitej powyżej 3,5 tony, jednak ostatnio proponowane zmiany w przepisach nie potwierdzają już tego zamiaru - mówi przywołany ekspert.
Komentuj →
16 grudnia 2014 |
0
16 grudnia 2014 r. Komisja Infrastruktury przeprowadziła pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2959). Uzasadnienie projektu przedstawił sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju - Zbigniew Rynasiewicz. Projekt ma na celu wdrożenie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 181/2011 z dnia 16 lutego 2011 r. dotyczącego praw pasażerów w transporcie autobusowym i autokarowym. Projekt m.in. wprowadza obowiązek dostosowania dworców autobusowych i autokarowych, których właścicielem jest jednostka samorządu terytorialnego samodzielnie lub wspólnie z inną jednostką samorządu terytorialnego, i które są zlokalizowane w miastach powyżej 50.000 mieszkańców oraz w których rocznie obsługiwanych jest powyżej 500.000 pasażerów, do udzielania pomocy osobom niepełnosprawnym i osobom o ograniczonej sprawności ruchowej. Komisja przyjęła wniosek posła Krzysztofa Tchórzewskiego, aby opinię o projekcie przedstawiła Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Po zakończeniu pierwszego czytania Komisja powołała podkomisję nadzwyczajną, do której skierowała ww. projekt. Przewodniczącym podkomisji został poseł Józef Lassota. Na kolejnym posiedzeniu Komisja wysłuchała informacji Ministra Infrastruktury i Rozwoju na temat planowanego wykonania nawierzchni dróg szybkiego ruchu w latach 2014-2020 w technologii betonu cementowego w kontekście decyzji Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad w tym zakresie. Informację przestawili: podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju - Zbigniew Rynasiewicz oraz dyrektor Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad - Ewa Tomala-Borucka. Decyzja o zmianie technologii wykonania części dróg to decyzja ministerstwa, aby w Polsce budowano drogi zarówno o nawierzchni betonowej, jak i asfaltowej. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przeprowadziła analizy kosztów i korzyści związanych z zastosowaniem nawierzchni betonowych w planowanej do budowy w latach 2014-2020 sieci dróg szybkiego ruchu. Przedstawiono analizy pod względem hałasu, natężenia ruchu drogowego (szczególnie ciężkich pojazdów), zalet i wad wykonania nawierzchni, kosztów budowy i utrzymania, cen materiałów a także jednorodności nawierzchni na jak najdłuższych odcinkach dróg (dla ujednolicenia zakresu działań utrzymaniowych). Przytoczono także przykłady z innych państw europejskich, gdzie praktykowana jest technologia nawierzchni betonowych.
Ostatecznie do realizacji w kolejnej perspektywie budżetowej przyjęto ok. 810 km dróg z nawierzchnią betonową. Oznacza to, że 73% nawierzchni będzie realizowana w technologii bitumicznej, a 27% w technologii betonowej. W 2020 r. nawierzchnia betonowa łącznie z już wybudowanymi odcinkami (572 km) stanowić będzie ok. 26% długości wszystkich odcinków dróg szybkiego ruchu w Polsce. W dyskusji podkreślano m.in. brak odpowiedniej analizy rynku oraz brak przygotowania polskich firm do stosowania nowych technologii przy budowie dróg o nawierzchni betonowej. Poruszono kwestię kondycji polskich firm w tym sektorze, ich konkurencyjności na rynku oraz dostępności surowców - poinformowała kancelaria Sejmu PR.
Komentuj →
16 grudnia 2014 |
0
Sąd w Lublinie skazał 11 oskarżonych w procesie dotyczącym korupcji przy egzaminach na prawo jazdy w WORD w Lublinie. Wyroki to kary więzienia i grzywny. Wobec 10 osób wykonanie kary więzienia zostało zawieszone. Oskarżeni wystąpili przed sądem o dobrowolne poddanie się karze bez prowadzenia procesu. Główny oskarżony 50-letni Edward K. skazany został na karę 2 lat i 2 miesięcy więzienia oraz 5 000 zł grzywny. Ma on też zwrócić pieniądze uzyskane z przestępstwa w kwocie 49 400 zł. Sąd uznał go za winnego tego, że w 2013 r. podjął się załatwienia 50 osobom zdania praktycznego egzaminu na prawo jazdy. K. brał za to najczęściej tysiąc złotych. Mężczyzna powoływał się na swoje wpływy wśród egzaminatorów w WORD, gdzie był mechanikiem. Pozostałym oskarżonym sąd wymierzył kary więzienia od 8 miesięcy do 2 lat zawieszając ich wykonanie na okres od 2 do 5 lat oraz kary grzywny w wysokości od 100 zł do 5 000 zł. Są to osoby, które współpracowały z Edwardem K. i pośredniczyły w przekazywaniu łapówek oraz wręczały pieniądze. - Wina oskarżonych nie budzi wątpliwości. Wysokość kar określili sobie sami, sąd przychylił się do tego - powiedziała ogłaszając wyrok sędzia Danuta Zarek-Ligęza.
Prokuratura Okręgowa w Lublinie dotychczas oskarżyła w tej sprawie 55 osób. 18 osób, które przed prokuratorem wystąpiły o dobrowolne poddanie się karze, już wcześniej skazanych zostało na kary więzienia w zawieszeniu i grzywny. 26 osób oczekuje na proces.
Komentuj →