0224/43/2007 10 grudnia 2007 16 grudnia 2007

o ograniczonym polu widzenia podczas jazdy; o odpowiedzialności za zwierzęta na drodze; o zakazie działalności dla ośrodka szkolenia kierowców; o organizacji miejsca parkingowego dla niepełnosprawnego; o Bożym Narodzeniu w statystyce ruchu drogowego; o Europejskim Rejestrze Pojazdów; o nowym znaku drogowym; o bezpieczeństwie przedszkolaków, o wysokiej liczbie mandatów dla osk; o technice jazdy z przyczepą; o kierowcy na placu budowy; o zawodzie kierowcy i zabranym prawie jazdy; o dokumentach uprawniających do rejestracji auta; o...

News tygodnia

I my pomóżmy niewidomym dzieciom odbudować spaloną szkołę
16 grudnia 2007 | 0

387d4188029ec87ad82f3f0de5898eb583b60715

^ Dzięki ośrodkowi w Laskach dziś ok. 270 wychowanków przygotowuje się do samodzielnego życia. Szkoła działa przy Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi, który w 1910 r. stworzyła hrabianka Róża Czacka. Założyła też Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Zakonnice do dziś prowadzą ośrodek dla niewidomych. Na fotografii szkoła po pożarze.

Szanowni Państwo, Grupa IMAGE postanowiła w roku bieżącym nie wysyłać kartek z życzeniami świątecznymi czy noworocznymi, postanowiliśmy pełną kwotę tego wydatku w wysokości 5 000 zł przeznaczyć jako skromny dar dla niewidomych dzieci z Zakładu dla Niewidomych w Laskach. Przesłaliśmy ją z przeznaczeniem na odbudowę spalonej szkoły oraz wyposażenie jej w niezbędny sprzęt dydaktyczny. Pożar był wielką stratą dla tych i tak głęboko przez los pokrzywdzonych dzieci. Informujemy o tym fakcie, albowiem i Wy uczestniczycie w tym darze serca, nie otrzymacie kartki, to w Waszym imieniu te cegiełki postanowiliśmy przeznaczyć na ten właśnie cel. Zachęcamy do udziału w odbudowie szkoły, każda Wasza wpłata to dar serca. Oto konto wpłat: BRE SA 02 1140 1010 0000 4399 5800 1002. W sprawie pomocy rzeczowej można kontaktować się bezpośrednio z ośrodkiem pod numerem telefonów 022 752 32 23 lub 022 752 30 00.

                 f3278ef52c98ced21d0dedd83aab73f52d731bce

b76b1473c170c581d7588fd3ddc63f3ebee9d2a9

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Zawód kierowcy i zabrane prawo jazdy cz. 2
16 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Chciałabym uzyskać odpowiedź na następujące pytanie: Mój brat 3 lata temu miał zabrane prawo jazdy za jazdę po pijanemu. Po odzyskaniu prawo jazdy skończył inne kategorii i teraz chce wykonywać zawód kierowcy. Czy pomimo tego wykroczenia może wykonywać zawód kierowcy?

Odpowiedź: Wykonywanie zawodu kierowcy reguluje ustawa z dnia 17 listopada 2006 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym, (Dz. U. z 2006 nr 235 poz. 1701), która w art. Art. 39a. 1 stanowi: “Art. 39a. 1. Przedsiębiorca lub inny podmiot wykonujący przewóz drogowy może zatrudnić kierowcę, jeżeli osoba ta:

1) ukończyła 21 lat;

2) posiada odpowiednie uprawnienie do kierowania pojazdem samochodowym, określone
w ustawie z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908,
z późniejszymi zmianami);

3) nie ma przeciwwskazań zdrowotnych do wykonywania pracy na stanowisku kierowcy;

4) nie ma przeciwwskazań psychologicznych do wykonywania pracy na stanowisku kierowcy;

5) uzyskała kwalifikację wstępną;

6) ukończyła szkolenie okresowe.”

Pkt. 5 nie dotyczy osób posiadających prawo jazdy:

1) kategorii D1, D1+E, D lub D+E, wydane do dnia 10 września 2008 r.;

2) kategorii C1, C1+E, C, C+E, wydane do dnia 10 września 2009 r.

Jeżeli więc osoba po przywróceniu uprawnień przejdzie z wynikiem pozytywnym badania lekarskie, psychologiczne i odbędzie przewidziane w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 15 kwietnia 2004 r. w sprawie kursów dokształcających kierowców wykonujących transport drogowy (Dz. U. z 2004 r. nr 122, poz. 1269 z późniejszymi zmianami) szkolenie, to będzie mógł wykonywać zawód kierowcy.

Komentarz: Autor: Kazimierz Gałuszka   192.168.0.155

Jak w tym przypadku należy traktować art. 5 ust. 3 pkt 4 ustawy o transporcie drogowym (Dz. U. z 2007 r. Nr 125, poz. 874), który mówi, że "... zatrudnieni przez przedsiębiorcę kierowcy, a także inne osoby niezatrudnione przez przedsiębiorcę, lecz wykonujące osobiście przewozy na jego rzecz ......... nie byli skazani prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwa umyślne przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, mieniu, wiarygodności dokumentów lub środowisku".

Odpowiedź na komentarz: Nie jest podana podstawa prawna utraty prawa jazdy ani wymierzona kara. Jest sugestia dotycząca wykroczenia i takowe przyjąłem jako podstawę do udzielenia odpowiedzi. Popularnie używa się określenia “jazda po pijanemu” do: - stan po użyciu alkoholu, - stan nietrzeźwości. Z pierwszym przypadkiem mamy do czynienia, gdy stężenie alkoholu we krwi jest nie wyższe niż 0,5 promila. Jazda w takim stanie stanowi wykroczenie z art. 87. kodeksu wykroczeń: “§ 1. Kto, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze aresztu albo grzywny nie niższej niż 50 złotych. § 2. Kto, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w § 1, podlega karze aresztu do 14 dni albo grzywny. § 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 orzeka się zakaz prowadzenia pojazdów.” Wykroczenie nie jest przestępstwem, zatem osoba taka może wykonywać zawód kierowcy po odzyskaniu uprawnień i spełnienia wymogów art. 39a ustawy z dnia 17 listopada 2006 r. Inaczej oczywiście wygląda sytuacja, kiedy osoba wspomniana w pytaniu odpowiadała za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości z art. 178a kodeksu karnego. Artykuł ten brzmi: “§ 1. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. § 2. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w § 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.” Sąd może zastosować także środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów. Jest to przestępstwo umyślne, albowiem k.k. nie przewiduje formy przestępstwa nieumyślnego w tym przypadku. Stan nietrzeźwości definiuje art. 115 § 16 k.k. “§ 16. Stan nietrzeźwości w rozumieniu tego kodeksu zachodzi, gdy: 1) zawartość alkoholu we krwi przekracza 0,5 promila albo prowadzi do stężenia przekraczającego tę wartość lub 2) zawartość alkoholu w 1 dm3 wydychanego powietrza przekracza 0,25 mg albo prowadzi do stężenia przekraczającego tę wartość.” W tym przypadku odzyskanie prawa jazdy nie jest równoznaczne z możliwością podjęcia zatrudnienia lub wykonywania zawodu kierowcy w transporcie drogowym. Zastosowanie ma bowiem art. 5 ust. 3 pkt 4 ustawy o transporcie drogowym. Do momentu zatarcia skazania nie może podejmować pracy w tym zakresie. Nie jest to skutek dożywotni, ale czasowy. Okres zatarcia zależy od wymierzonej kary, jego długość określa art. 107 k.k.: "§ 1 W razie skazania na karę pozbawienia wolności wymienioną w art. 32 pkt 3 lub karę 25 lat pozbawienia wolności, zatarcie skazania następuje z mocy prawa z upływem 10 lat od wykonania lub darowania kary albo od przedawnienia jej wykonania. § 2 Sąd może na wniosek skazanego zarządzić zatarcie skazania już po upływie 5 lat, jeżeli skazany w tym okresie przestrzegał porządku prawnego, a wymierzona kara pozbawienia wolności nie przekraczała 3 lat. (.) § 4 W razie skazania na grzywnę albo karę ograniczenia wolności, zatarcie skazania następuje z mocy prawa z upływem 5 lat od wykonania lub darowania kary albo od przedawnienia jej wykonania; na wniosek skazanego sąd może zarządzić zatarcie skazania już po upływie 3 lat. § 5 W razie odstąpienia od wymierzenia kary, zatarcie skazania następuje z mocy prawa z upływem roku od wydania prawomocnego orzeczenia. § 6 Jeżeli orzeczono środek karny, zatarcie skazania nie może nastąpić przed jego wykonaniem, darowaniem albo przedawnieniem jego wykonania, z zastrzeżeniem art. 76 § 2"

W sytuacji ekstremalnej można odzyskać możliwość wykonywania zawodu po 12 latach (2 lata pozbawienia wolności + 10 lat na zatarcie). Fakultatywnie sąd może skrócić okres przedawnienia do 5 lat. Dodatkowo pewne zmiany może wprowadzić okres zawieszenia w przypadku kary pozbawienia wolności zasądzonej w zawieszeniu. Jeżeli kierowca został ukarany karą grzywny może odzyskać możliwość wykonywania zawodu po 5 latach, a nawet po 3 latach. W obydwóch przypadkach nie wcześniej niż przed wykonaniem środka karnego (przed końcem okresu zakazu prowadzenia pojazdów). W sytuacji, kiedy ukarana osoba, której dotyczy pytanie, była karana na podstawie art. 178a § 1 k.k. uwaga Pana Kazimierza jest oczywiście zasadna. Na marginesie: należałoby w art. 39a ust 1 ustawy z 17 listopada 2006 r. zamieścić zastrzeżenie o niekaralności z art. 178a k.k. jako jednego z warunków, co spowodowałoby pełną czytelność zapisu o osobach mogących wykonywać zawód kierowcy. Pozdrawiam Czytelników Jerzy Barański

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie.

Komentuj
Technika jazdy z przyczepą
16 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Czy można zjeżdżać samochodem z przyczepą ze wzniesienia czy góry “na luzie”, czy lepiej na biegu?

Odpowiedź: Nigdy nie należy zjeżdżać z góry czy wzniesienia na luzie. Bez względu na to czy poruszamy się samym samochodem, czy też samochodem z przyczepą, zjazd z góry czy wzniesienia odbywa się na biegu. Uwaga! Nie należy dopuszczać do nadmiernego rozpędzania pojazdu, a tym bardziej zestawu samochód - przyczepa.

Pytanie: Czy podczas jazdy może ktoś przebywać w przyczepie? Chodzi mi i o ludzi, i o zwierzęta.

Odpowiedź: Przepisy mówią wyraźnie i jasno: obowiązuje zakaz przewożenia ludzi i zwierząt w przyczepach

kempingowych. Zwierzęta można przewozić tylko w specjalnie przygotowanych do tego celu przyczepach.

65b34491b9371c8952bdcc8d1b65a19cd69c0c13

< Luk bagażowy do przewozu psa (224-3)

Pytanie: Jak często zmienia Pan opony w przyczepie i czy istnieją “zimówki” do przyczep?

Odpowiedź: Bardzo dobre pytanie! Nasze bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od stanu naszych opon. Opona dobrze konserwowana i odpowiednio zimowana jest w stanie wytrzymać nawet i 10 lat. Jednak kiedy pojawiają się pierwsze pęknięcia na bocznej powierzchni opony lub bieżnik nie posiada odpowiedniej głębokości to oznacza, że trzeba zainwestować w nowe opony. Przy doborze nowych opon należy sprawę skonsultować z fachowcami i zwrócić im uwagę na DMC swojej przyczepy. Osobiście montuję opony wzmacniane, a waga DMC mojej przyczepy wynosi 1200 kg. Zimówki? Tak, istnieją zimówki do przyczep. Są to te same opony, które montujemy w samochodach.

Pytanie: Czy mógłby Pan napisać jak radzić sobie, gdy przyczepa zakopie się w błocie?

Odpowiedź: Szczerze mówiąc, nie byłem w takiej sytuacji, ale postaram się napisać kilka rad które powinny pomóc.

1. Koła głęboko wkopane w ziemię: obkopać saperką, szczególnie miejsca w kierunku jazdy. Należy złagodzić do minimum próg powstały z ziemi czy błota, który blokuje nam koła.

2. Samochód ustawić (jeżeli to możliwe) kołami ciągnącymi w suchym i twardym miejscu, aby wykorzystać jak najlepszą przyczepność.

3. Największą pomocą w takich sytuacjach jest siła rąk ludzkich i dobrzy sąsiedzi lub znajomi. Najlepiej poprosić o pomoc i jednocześnie wykorzystać zarówno samochód, jak i siłę ludzką.

4. W ekstremalnych sytuacjach trzeba wspomóc się dodatkowym sprzętem typu traktor lub inny, podobnego przeznaczenia, ciągnik.

Czy gdzieś w Polsce przedstawiciele Polskiego Związku Motorowego dają lekcje jazdy z przyczepą? Czy wiadomo Panu, czy ktoś takich lekcji udziela?

Oficjalnie nie słyszałem o lekcjach jazdy samochodem z przyczepą. Być może odbywa się to nieoficjalnie, a wykorzystuje się do tego parkingi czy place manewrowe. Zdradzę jednak tajemnicę, że istnieje pomysł, aby

Mistrzowie Polski w Jeździe Samochodem z Przyczepą udzielili kilku lekcji zainteresowanym. Być może w przyszłym sezonie do tego tematu wrócimy.

Pytanie: Jak najlepiej uczyć się jeździć do tyłu, by zestaw się nie łamał? Jakie manewry wykonać

i na co zwracać przede wszystkim uwagę?

Odpowiedź: Odsyłam do numeru 3(11) 2007 “Polskiego Caravaningu”, czyli do lekcji nr 6. Następnie polecam plac manewrowy lub parking w celu praktycznego zapoznania się z tajnikami jazdy samochodem z przyczepą.

Odpowiedzi udzielił: Dariusz Jajko, mistrz (2002 r.) i wicemistrz (2003 r.) Polski w Jeździe Samochodem z Przyczepą

Komentuj
Dokumenty uprawniające do rejestracji auta
16 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Samochód osobowy został sprowadzony z Francji. Jakie dokumenty związane z podatkami należy przedstawić w Wydziale Komunikacji, aby zarejestrować samochód?

Odpowiedź: Podmioty dokonujące nabycia wewnątrzwspólnotowego samochodów osobowych niezarejestrowanych na terytorium kraju, zgodnie z przepisami o ruchu drogowym, są obowiązane: po przywozie na terytorium kraju złożyć deklarację uproszczoną do właściwego naczelnika urzędu celnego w terminie pięciu dni, licząc od dnia nabycia wewnątrzwspólnotowego, dokonać zapłaty akcyzy nie później niż z chwilą rejestracji tego pojazdu w kraju. Podatnik jest obowiązany przy dokonywaniu rejestracji zgodnie z przepisami o ruchu drogowym przedstawić, wydany przez właściwego naczelnika urzędu celnego, dokument potwierdzający zapłatę akcyzy na terytorium kraju. Oprócz dokumentu potwierdzającego zapłatę akcyzy osoba, która prywatnie sprowadziła samochód z innego kraju unijnego, powinna też przedstawić w urzędzie komunikacji zaświadczenie potwierdzające opłacenie VAT lub brak obowiązku uiszczenia tego podatku na druku VAT-25.

Komentuj
Kierowca na placu budowy
16 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Prowadzę tylko i wyłącznie przewozy na potrzeby własne pojazdami, których dopuszczalna masa całkowita przekracza 3,5 t. Często zdarza się, że nasze pojazdy poruszają się wyłącznie po placu budowy, a nie po drogach zewnętrznych. Czy kierowcy prowadzący te auta muszą ewidencjonować czas prowadzenia za pomocą tarczek tachografów?

Odpowiedź: Jeżeli teren budowy nie obejmuje drogi publicznej, to takie prowadzenie pojazdu jest wyłączone z przepisów unijnych, konkretnie z rozporządzenia 561/2006/WE. Zgodnie z definicją zawartą w tym rozporządzeniu przewozem drogowym są przejazdy po drogach publicznych pojazdami przystosowanymi do przewozu osób lub rzeczy, tak więc, jeżeli przewóz nie odbywa się po drogach publicznych, to nie ma pani w taki dzień obowiązku zakładania tarcz tachografu do swojego pojazdu i rejestrowania czasu pracy kierowcy. Jednak dobrze byłoby, żeby pracodawca czuwał nad tym, w jakim dniu, który kierowca nie miał obowiązku zakładania tarczy tachografu. Jest to bardzo ważne, bowiem jeżeli któryś z tych kierowców będzie prowadził pojazdy po drogach publicznych, to musi okazać do kontroli tarczki z bieżącego tygodnia, oraz wykresówki używane w ciągu poprzednich 15 dni. Jeżeli więc kierowca nie prowadził pojazdu zgodnie z rozporządzeniem 561/2006/WE, musi mu pani wypisać odpowiednie zaświadczenie. Przypominam, że od 3 listopada takie zaświadczenie musi być wystawione na odpowiednim druku. Tak więc powinna pani prowadzić dokumentację, żeby móc wpisać w zaświadczenie o nieprowadzeniu pojazdu właściwą jego przyczynę. Wzór zaświadczenia znajduje się w formie elektronicznej m.in. na stronie: www.ec.europa.eu/transport/road/policy/social_provision/social_form_en.htm. Ponadto przypominam, że od 1 stycznia 2008 r. kierowca w czasie kontroli będzie musiał mieć ze sobą i okazywać do kontroli wykresówki lub zaświadczenia z bieżącego dnia i poprzednich 28 dni.

Pytanie: Czy kierowca zatrudniany tylko na placu budowy musi mieć 21 lat i kurs dokształcający?

Odpowiedź: Cała ustawa o transporcie drogowym dotyczy tylko przewozów drogowych po drogach publicznych. Kierowca jeżdżący wyłącznie po placu budowy nie będzie musiał spełniać warunków, jakie muszą spełniać kierowcy prowadzący pojazdy po drogach publicznych.

Odpowiedzi udzieliła: Renata Strachowska,

dyrektor Departamentu Prawnego w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego

Komentuj
Auto kupione w leasingu w Niemczech
16 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Chciałbym kupić nowe auto w leasingu w Niemczech na firmę. Konsultant w firmie leasingowej zasugerował mi, żebym kupił auto w Niemczech bez VAT-u, a następnie w Polsce zapłacił VAT, akcyzę i sprzedał samochód leasingodawcy. Czy w ten sposób nie zapłacę części VAT-u dwukrotnie (najpierw w urzędzie celnym, a później – kupując od leasingodawcy)?

Odpowiedź: Nie zapłaci Pan podwójnie VAT-u, ponieważ nabywanie usług w procedurze wewnątrzwspólnotowej odbywa się w sposób szczególny: powoduje zakup auta w kraju sprzedaży w cenie netto i opodatkowanie go w kraju docelowym. Taka procedura wymaga posiadania numeru europejskiego NIP. Sprzedaż auta przyszłemu leasingodawcy nastąpi w cenie brutto, czyli otrzyma Pan opłacony przez siebie VAT. Natomiast rozliczanie VAT-u w wewnątrzwspólnotowym nabyciu usługi, jakim jest leasing, jest dość skomplikowane i nałożyłoby na Pana szereg obowiązków formalnych. Musiałby Pan co miesiąc sam naliczać sobie podatek VAT i zgłaszać go do urzędu skarbowego. Ponadto wykup auta wymusiłby na Panu formalności celne, a zarejestrowanie i ubezpieczenie go w Polsce byłoby bardzo trudne. Dlatego uważam, że rozwiązanie zaproponowane przez konsultanta jest rozsądne.

Odpowiedzi udzielił: Wojciech Czyżewski, ekspert “AUTA FIRMOWEGO on.line”

Komentuj
Bez licencji, ale z winietą
16 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Nasza firma ma samochód ciężarowy o masie przekraczającej 3,5 t. Uzyskaliśmy też zaświadczenie o przewozach na potrzeby własne. Za dostarczanie tym samochodem specjalistycznego sprzętu naszym klientom nie pobieramy opłaty, czyli wykonujemy przewozy na potrzeby własne. Czy musimy płacić za winiety?

Odpowiedź: Zgodnie z art. 42 ustawy z 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (Dz. U. z 2007 r. nr 125, poz. 874 ze zm.) podmioty wykonujące przewóz drogowy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a więc także niezarobkowy przewóz na potrzeby własne, mają obowiązek uiszczać opłaty za przejazd po drogach krajowych.

Odpowiedzi udzieliła: Renata Strachowska,

dyrektor Departamentu Prawnego w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego

Komentuj
System tachografów, dokumenty tachografów
16 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Zamierzam kupić pojazd wyposażony w tachograf cyfrowy. Jakie dokumenty i w jakiej formie będę musiał przechowywać przez rok?

Odpowiedź: Jeżeli zamierza pan kupić samochód z tachografem cyfrowym, to przede wszystkim musi pan wystąpić o kartę kierowcy i kartę przedsiębiorcy. O karty występuje się do Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Na stronie internetowej www.tachograf.pwpw.pl są formularze wniosków oraz wzory prawidłowo wypełnionych dokumentów. Zasady postępowania z kartami określa ustawa z 29 lipca 2005 r. o systemie tachografów cyfrowych (Dz. U. nr 180, poz. 1494 ze zm.) oraz rozporządzenie ministra transportu z 23 sierpnia 2007 r. w sprawie wzorów wniosków o wydanie kart do tachografów cyfrowych (DzU nr 162, poz. 1152). Natomiast częstotliwość pobierania danych z kart i sposób ich przechowywania określa rozporządzenie ministra transportu z 23 sierpnia 2007 r. w sprawie częstotliwości pobierania danych z tachografów cyfrowych i kart kierowców oraz warunków przechowywania tych danych (Dz. U. nr 159, poz. 1128). Rozporządzenie nakazuje pobierać dane z karty kierowcy nie rzadziej niż co 21 dni i z tachografu cyfrowego nie rzadziej niż co trzy miesiące. Pobrane dane ma pan obowiązek przechowywać w oryginalnym formacie przez okres co najmniej 12 miesięcy, licząc od daty ich zarejestrowania w tachografie cyfrowym lub na karcie kierowcy. Ponadto ma pan obowiązek zabezpieczyć dane przed ich utratą oraz dostępem osób nieuprawnionych, a także zapewnić takie przechowywanie danych, aby były one czytelne i uporządkowane.

Odpowiedzi udzieliła: Renata Strachowska,

dyrektor Departamentu Prawnego w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego

Komentuj
Licencja czy zaświadczenie?
16 grudnia 2007 | 0

Pytanie: Zajmuję się wywozem odpadów komunalnych od mieszkańców naszej gminy. Obsługuję tylko jedną miejscowość. Czy muszę mieć licencję na wykonywanie transportu drogowego?

Odpowiedź: Nie. Jeżeli przedsiębiorca nie wykonuje zarobkowo transportu drogowego, to nie musi posiadać licencji. Zgodnie z art 3 ust. 2 ustawy o transporcie drogowym do przewozów drogowych wykonywanych m.in. w ramach usług polegających na przewozie odpadów komunalnych lub nieczystości ciekłych stosuje się przepisy dotyczące niezarobkowego przewozu drogowego. Jeżeli więc firma wykonuje tylko przewozy na potrzeby własne, to wystarczy zaświadczenie o wykonywaniu przewozów na potrzeby własne na podstawie art. 33. ustawy o transporcie drogowym. Są to przewozy drogowe wykonywane pomocniczo do działalności prowadzonej przez firmę. Natomiast sam fakt, że są to przewozy na potrzeby własne nie zwalnia firmy z uiszczania opłat za przewozy po drogach krajowych. Jeżeli pojazdy firmy poruszają się taką drogą, to muszą mieć odpowiednią winietę, jeżeli pojazdy poruszają się tylko po drogach wojewódzkich czy lokalnych i nie wjeżdżają na drogi krajowe, winieta nie jest potrzebna.

Odpowiedzi udzieliła: Renata Strachowska,

dyrektor Departamentu Prawnego w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego

 

Komentuj
Czas pracy kierowców w pojazdach specjalnych
16 grudnia 2007 | 3

Pytanie: Nasza firma zajmuje się gospodarką odpadami komunalnymi i przemysłowymi. Wykorzystujemy do tego pojazdy specjalistyczne – śmieciarki i sprzęt do odśnieżania ulic zimą. Czy to prawda, że zgodnie z unijnymi przepisami nie obowiązują naszych kierowców regulacje dotyczące czasu pracy kierowców?

Odpowiedź: Na podstawie art. 26 ust. 2 rozporządzenia 561/06, do 31 grudnia 2007 r. macie państwo obowiązek zainstalowania i użytkowania urządzeń kontrolnych, tj. tachografów, a co za tym przestrzegać ww. rozporządzenia, chyba że wykonujecie państwo tylko i wyłącznie usługi polegające na zbieraniu odpadów z gospodarstw domowych – zgodnie z art. 13 ust. 1 lit. h tego rozporządzenia. Pojazd specjalny

Pytanie: Mam pojazd specjalny – betoniarkę. Wytwarzam w niej beton i dostarczam swoim klientom. Czy jest to przewóz drogowy i czy w związku z tym, korzystając z drogi krajowej, muszę mieć winietę?

Odpowiedź: Tak. Przewozem jest każdy przejazd po drogach publicznych pojazdem, który jest wykorzystywany do przewozu osób lub rzeczy. Jeśli więc takim pojazdem jest przewożony jakikolwiek ładunek, to wówczas jest to przewóz drogowy i powstaje obowiązek uiszczenia opłaty. Nawet jeżeli jest to pojazd specjalny i jedzie na pusto. Betoniarka z pewnością służy do przewozów, a sama konstrukcja powoduje, że jej dopuszczalna masa całkowita przekracza 3,5 t. Tak więc winieta będzie potrzebna.

Pytanie: Czy jeżdżąc po drodze krajowej pługiem odśnieżającym muszę mieć winietę?

Odpowiedź: Jeżeli będzie to tylko pług odśnieżający, to winieta nie będzie potrzebna, ale jeżeli będzie to też piaskarka, a cały zestaw przekroczy 3,5 t dopuszczalnej masy całkowitej, to jednak winieta będzie niezbędna, nawet jeżeli w konkretnym przejeździe nie będzie pan wiózł piasku. W praktyce nie potrzebują winiet tylko takie pojazdy, którymi nic nie można przewieźć – jak żurawie czy podnośniki.

Pytanie: Mamy samochód specjalny do czyszczenia kanalizacji o dopuszczalnej ładowności 5,5 t, ciężarze własnym 9,5 t i dopuszczalnej masie całkowitej 15 t. Służy on przede wszystkim do czyszczenia własnej sieci kanalizacyjnej, a w sporadycznych wypadkach świadczę również usługi na zewnątrz firmy. Jakie dokumenty są niezbędne podczas zatrzymania na szosie przez inspektora transportu drogowego, a jakie dokumenty są niezbędne w firmie podczas kontroli takiego inspektora w firmie?

Odpowiedź: Z pewnością muszą państwo posiadać zaświadczenie o przewozach na użytek własny. Pojazd nie musi być natomiast wyposażony w tachograf, pod warunkiem że służy tylko i wyłącznie do odprowadzania ścieków. Natomiast w przypadku gdybyście wykorzystywali go do przewozu nieczystości płynnych lub też innych rzeczy, np. wody, to musielibyście rejestrować czas pracy kierowcy za pomocą tachografu i uiścić opłatę za korzystanie z dróg krajowych, a także wyposażyć kierowcę we wszystkie dokumenty wymagane od kierowcy realizującego przewóz na potrzeby własne.

Odpowiedzi udzieliła: Renata Strachowska,

dyrektor Departamentu Prawnego w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego

Komentuj

Legislacja

Nowy projekt prawa ograniczającego emisję dwutlenku węgla
16 grudnia 2007 | 1

Za dwa dni Bruksela przedstawi projekt nowego prawa ograniczającego emisję dwutlenku węgla przez samochody. Lobbingowa batalia wkroczy w decydującą fazę – donosi “Gazeta Wyborcza”. Nowe unijne rozporządzenie wpłynie na ceny samochodów sprzedawanych w Europie. Ich producenci będą bowiem musieli wprowadzić zmiany technologiczne porównywalne z tym, co się stało w latach 90., gdy we Wspólnocie Europejskiej wprowadzono normy emisji spalin "Euro". Nowe przepisy mają ograniczyć emisję CO2 przez samochody, by w ten sposób przyczynić się do ogólnej redukcji emisji tego gazu do atmosfery. Zdaniem wielu naukowców to właśnie emisja CO2 jest współodpowiedzialna za groźne zjawisko klimatycznego ocieplenia. W Europie samochody osobowe odpowiadają za 12 proc. emitowanego do atmosfery dwutlenku węgla. Produkowane obecnie modele aut emitują średnio 164 g dwutlenku węgla na każdy przejechany kilometr. Bruksela chce, by od 2012 r. nowe auta emitowały średnio 130 g na kilometr. Lobbingowe manewry toczą się o to, w jaki sposób liczyć uśrednione wartości. I jak duże ustępstwa powinno się zrobić dla samochodów dużych, które emitują więcej CO2. Lobbyści spierają się też o kary, jakie w przyszłości będą nakładane na tych producentów samochodowych, którzy produkują modele zbyt paliwożerne. Spór jest tak silny, że europejski przemysł motoryzacyjny (750 mld euro rocznych obrotów) rozpękł się niemal na pół. - Po jednej stronie stanęły koncerny francuskie i włoskie, po drugiej niemieckie - tłumaczy Jorge Chatzimarkakis, niemiecki eurodeputowany zaangażowany w dyskusję o rozporządzeniu. Firmy takie jak Renault, PSA, Fiat, BMW i Daimler mają sprzeczne pomysły. Włosi i Francuzi chcą, żeby wyjątków było jak najmniej - duże, ciężkie samochody miałyby tylko nieznacznie przekraczać limit 130 g/km. Większe odstępstwa od limitu byłyby karane grzywną - kilkadziesiąt euro za każdy gram CO2 ponad limit. Od każdego samochodu. - Stanowisko Francuzów jest zrozumiałe - oni specjalizują się w małych i średnich samochodach - wyjaśnia Chatzimarkakis. BMW i Daimler proponują za to, żeby większy ciężar samochodu automatycznie uprawniał do sporo większej emisji CO2. Niemcy jak ognia boją się "sztywnego" limitu 130 g/km, bo koszty dostosowania do niego półtoratonowego auta to co najmniej 1-4 tys. euro. W spór zaangażowały się rządy w Paryżu i Berlinie, a treść rozporządzenia skłóciła dwóch znanych unijnych komisarzy - Greka Stavrosa Dimasa odpowiedzialnego za ochronę środowiska i Niemca Güntera Verheugena nadzorującego przemysł. - Będzie kompromis. Jeżeli Niemcy proponowali odchylenie 30-40 proc., a Francuzi 90 proc., to Komisja zaproponuje 60 proc. I grzywnę w wysokości 30-90 euro za każdy nadmierny gram - mówi niemiecki eurodeputowany. Nowe przepisy na pewno będą miały wpływ na polski przemysł motoryzacyjny. Dziś generuje on 17 proc. polskiego eksportu, zatrudnia 120 tys. osób. Jego produkcja rośnie z każdym miesiącem - do końca października z taśm fabryk Fiata, General Motors, Volkswagena i FSO zjechało w sumie 640 tys. aut, z czego 555 tys. samochodów osobowych. Lwia część polskiej produkcji trafia na rynek Unii. Przedstawiciele polskich firm motoryzacyjnych wolą jednak na razie nie mówić o potencjalnych konsekwencjach nowych przepisów. - Za wcześnie na takie wnioski, bo jeszcze nie znamy ostatecznego tekstu rozporządzenia - mówi Wojciech Osoś z GM Polska. Firmy są bardzo ostrożne w ujawnianiu swoich oczekiwań. - Nie jestem upoważniony, żeby się wypowiadać o polityce koncernu - zasłania się Bogusław Cieślar, rzecznik Fiat Auto Poland. Bardziej rozmowni są przedstawiciele General Motors Polska (Opel). - Popieramy obniżanie limitów CO2. Ale wolimy, żeby przepisy zaczęły obowiązywać od 2015, a nie od 2012 roku. Bo jeśli rozporządzenie zostanie zaakceptowane przez unijne rządy w 2009 roku, to dopiero wówczas poznamy ostateczny kształt przepisów. I nie wystarczy nam czasu, żeby się dostosować. Projektowanie nowego silnika zajmuje kilka lat - tłumaczy Osoś. Do tej pory polskie firmy motoryzacyjne nie rozpoczęły intensywnego lobbingu w polskim rządzie. - Ani General Motors, ani Fiat nie zgłaszał się do nas, żeby przekazać swoje oczekiwania co do unijnego prawa - mówi "Gazecie" Krzysztof Zaręba, główny specjalista w departamencie rozwoju rynku Ministerstwa Gospodarki. To się może jednak zmienić. Jak dowiedziała się "Gazeta", przedstawiciele GM Poland zabiegają o spotkanie z wicepremierem, ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem. Europejskie organizacje ekologiczne obawiają się, że ostateczny kształt rozporządzenia będzie i tak zbyt łaskawy dla producentów samochodów. Greenpeace domaga się od Komisji bardziej radykalnych kroków: wprowadzenia limitu 120 g/km już od 2012 r., a po kolejnych ośmiu latach - 80 g/km ("najczystszy" sprzedawany obecnie samochód - mikroskopijny Smart Fortwo - emituje 88 g/km). Ponadto Greenpeace domaga się, żeby producenci płacili aż 150 euro za każdy gram przekroczenia limitu. - Komisji pewnie nie przekonamy. Ale na poziomie Parlamentu Europejskiego nasze propozycje mają szanse - zapewnia "Gazetę" Franziska Achterberg, działaczka Greenpeace'u.

Komentuj
Zakaz działalności dla ośrodka szkolenia kierowców
14 grudnia 2007 | 0

Jeżeli szkolenie kierowców jest niezgodne z obowiązującym programem, starosta musi go zakazać – czytamy w “Rzeczpospolitej”. O rażącym naruszeniu warunków szkolenia może również świadczyć nieprawidłowa dokumentacja – stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny. Jerzy A. od dziesięciu lat prowadził w Warszawie szkolenie na prawo jazdy oraz jazdy doszkalające. Podczas kontroli swierdzono m.in., że instruktorzy wpisywali do dokumentacji po kilka osób na tę samą godzinę, zwiększając sobie liczbę jazd. Wbrew przepisom rozporządzenia ministra infrastruktury z 14 grudnia 2001 r. w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, szkolono osoby bez wymaganego zaświadczenia lekarskiego, wieku bądź zezwolenia rodziców. Nie zapewniano kursantom limitu godzin jazd. O rzekomych egzaminach wewnętrznych egzaminowani nic nie wiedzieli. Prezydent Warszawy zakazałJerzemu A. prowadzenia ośrodka i wykreślił go z rejestru działalności regulowanej. Takie konsekwencje przewiduje art. 104 ust. 1 i 2 prawa o ruchu drogowym w przypadku rażącego naruszenia warunków prowadzenia ośrodka szkolenia kierowców. Jerzy A. odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, potem złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w końcu skargę kasacyjną do NSA. Argumentował, że szkolenie odbywało się prawidłowo, a tylko dokumentacja była nieprawidłowa, ponieważ instruktorzy nie przykładali do tego wagi. Art. 108 ust. 2 prawa o ruchu drogowym umożliwia w takim wypadku wyznaczenie terminu do usunięcia naruszeń. Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że nieprawidłowości w dokumentacji również składają się na ocenę, że szkolenie było prowadzone niezgodnie z obowiązującym programem. Jerzy A. nie podważył skutecznie ustaleń organów administracji zaakceptowanych przez WSA. Naczelny Sąd Administracyjny oddaliłskargę kasacyjną. Jak wynika z art. 72 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, przedsiębiorca, którego wykreślono z rejestru działalności regulowanej, może uzyskać ponowny wpis nie wcześniej niż po upływie trzech lat (sygn. I OSK 89/07).

Komentuj
Miejsce parkingowe dla niepelnosprawnego
13 grudnia 2007 | 0

Od ponad roku pan Józef Józefowicz z Gdańska nie może doczekać się, aż służby miejskie zrobią mu przed domem miejsce parkingowe dla niepełnosprawnych. Wszystko przez przepisy, które mówią, że niepełnosprawny musi sam częściowo to miejsce przygotować. Władze miasta obiecały "Patrolowi reporterów" zmianę przepisów. Pan Józef jest inwalidą pierwszej grupy. Miejsc do parkowania przed jego blokiem na gdańskim Chełmie jest niewiele. W swoim ogródku przygotował więc niewielki placyk na samochód, ale wjazd do niego bez przerwy zastawiają mu samochodami sąsiedzi. Rok temu GZNK odpowiedziało, że miejsce parkingowe mu przygotuje, ale do prac przystąpiono dopiero w sierpniu br. - Nie dość, że tyle zwlekali, to zrobili to fatalnie, wykarczowali trochę trawy i rzucili betonowe płyty - oburza się pan Józef. - Nie namalowali koperty, nie postawili znaku. Nikt nie wie, że to miejsce dla niepełnosprawnego i dalej mam zablokowany wjazd. W umowie na dzierżawę miejsca parkingowego GZNK napisało, że resztę (kopertę i znak) pan Józef ma wykonać sam, na własny koszt. - Takie mamy przepisy, zostały określone już przed laty przez prezydenta miasta Gdańska - stwierdza Leszek Nawrocki, wicekierownik działu eksploatacji GZNK. - To absurd, że niepełnosprawni muszą sami robić sobie miejsca parkingowe i to w latach kampanii społecznych na ten temat - ocenia Dariusz Majorek, szef gdańskiego oddziału PFRON. - Dla pełnosprawnych namalowanie koperty i wstawienie znaku to robota na kilkanaście minut, dla niepełnosprawnego może to być bariera nie do przeskoczenia. - Dlatego trzeba te przepisy natychmiast zmienić - powiedziała nam Ewa Kamińska, wiceprezydent Gdańska ds. społecznych. - Miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych muszą być wykonywane całościowo, osobiście zajmę się tą sprawą. W tym roku 34 niepełnosprawnych wystąpiło do GZNK o przygotowanie miejsc parkingowych przed ich domem. Koszt namalowania jednej koperty i wstawienie znaku to ok. 50 zł.

Komentuj
Kto odpowiada za łosia na drodze
12 grudnia 2007 | 1

Skarb Państwa odpowiada za szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne objęte całoroczną ochroną, ale tylko w uprawach, płodach rolnych i na polowaniach - donosi “Rzeczpospolita”. Tak uznał Sąd Najwyższy (sygn. III CZP 120/07) w uchwale z 7 grudnia 2007 r. Wyjaśnił w niej wątpliwość prawną powstałą na tle sprawy wniesionej przez Ewę i Macieja M. przeciwko Skarbowi Państwa reprezentowanemu stosownie do podziału kompetencji przez zarząd województwa podlaskiego. Małżonkowie M. wystąpili o ponad 16 tys. zł odszkodowania za szkody, które spowodował łoś, zderzając się z ich samochodem. Było to w sierpniu 2005 r. ok. 5.50 rano na prostym odcinku drogi nr 61. Podróżowali samochodem Ford Aerostat. Wskutek zderzenia z łosiem, który nagle wtargnął na jezdnię, ich samochód został zniszczony, a oni doznali uszkodzeń kręgosłupa w postaci zwichnięcia, skręcenia oraz naderwania stawów i wiązadeł na poziomie szyi, a także licznych stłuczeń i zadrapań. Zwierzę przetoczyło się na dach samochodu, wybijając porożem przednią szybę, potem przebiegło jeszcze 20 – 30 m i padło martwe. Małżonkowie M. nadal odczuwają skutki tego wypadku. Zniszczona też została ich odzież, ponieśli koszty przetransportowania samochodu do miejsca zamieszkania. Pokiereszowane auto sprzedali za 990 zł. Nie mieli ubezpieczenia autocasco ani NW. Małżonkowie M. powoływali się w sądzie na art. 50 ust. 1 ustawy z 13 października 1995 r. – prawo łowieckie (tekst jednolity Dz. U. z 2005 r. nr 127, poz. 1066 ze zmianami), w którym zapisano, że za szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne objęte całoroczną ochroną odpowiada Skarb Państwa. Do takich zwierząt należy m.in. łoś. Z art. 50 ust. 2 pkt 2 wskazanego przepisu wynika, że za straty poniesione na obszarach łowieckich polnych i na obszarach niewchodzących w skład obszarów łowieckich odszkodowanie wypłaca zarząd województwa ze środków budżetu państwa. Zarząd województwa nie godził się na wypłatę jakiejkolwiek kwoty. Twierdził, że skarb odpowiada za szkody wyrządzone przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny, ale tylko w uprawach i płodach rolnych oraz za szkody wyrządzone przez te zwierzęta podczas polowania. Nie ponosi jednak odpowiedzialności za inne straty, w tym będące skutkiem zderzenia zwierzęcia żyjącego w stanie wolnym z mechanicznym środkiem komunikacji. Zarząd twierdził, że zakres odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez zwierzęta objęte ochroną całoroczną określa art. 46 prawa łowieckiego. A w art. 50 ust. 1 i ust. 2 przewiduje jedynie zmianę podmiotu zobowiązanego; zamiast zarządcy lub dzierżawcy, którzy odpowiadają za te straty w myśl art. 46, odpowiedzialność tę ponosi Skarb Państwa. Ale zasady i zakres jego odpowiedzialności są takie same. Nie obejmują więc szkód wyrządzonych na osobie ani w mieniu innym niż uprawy i płody rolne. Sąd I instancji miał inne zdanie niż zarząd województwa. Zasądził od skarbu na rzecz małżonków dochodzoną przez nich kwotę wraz z kosztami procesu. Uznał, że odpowiedzialność przewidziana w art. 50 jest odrębna rodzajowo od odpowiedzialności przewidzianej w art. 46. Przemawia za tym m.in. możliwość objęcia art. 50 w drodze rozporządzenia wykonawczego innych zwierząt poza wymienionymi w art. 46, w tym takich, które wyrządzają szkody również w innych dobrach niż uprawy i płody rolne, np. zwierząt drapieżnych, jak kuny czy lisy. Łoś jest obecnie jedynym zwierzęciem łownym objętym ochroną całoroczną. Sąd przyjął, że dla odpowiedzialności skarbu wynikającej z art. 50 prawa łowieckiego bez znaczenia jest kwestia winy. W ustawie nie zostały wskazane okoliczności, który by tę odpowiedzialność wyłączały. W apelacji zarząd województwa sformułował szereg zarzutów, w tym zarzut nierozważenia przez sąd odpowiedzialności zarządcy drogi – generalnego dyrektora dróg krajowych. Droga, na której doszło do zdarzenia, była granicą dwu obwodów łowieckich polnych dzierżawionych przez koło łowieckie, a na odcinku tym nie było znaków ostrzegawczych “Uwaga dzikie zwierzęta”. Sąd II instancji nie był pewny słuszności wyroku I instancji. Uznał, że w sprawie występuje wątpliwość prawna dotycząca zakresu odpowiedzialności skarbu przewidzianej art. 50 ust. 1 prawa łowieckiego. SN w uchwale podjętej dla wyjaśnienia wątpliwości stwierdził jednoznacznie, że Skarb Państwa na podstawie art. 50 ust. 1 prawa łowieckiego odpowiada tylko za szkody określone w art. 46 ust. 1 tego prawa. Najpewniejszym sposobem, by otrzymać w takim wypadku odszkodowanie, jest umowa dobrowolnego ubezpieczenia autocasco. W myśl art. 46 prawa łowieckiego dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego obowiązany jest do wynagrodzenia szkód wyrządzonych: - w uprawach i płodach rolnych przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny, - przy polowaniach. W art. 50 tego prawa zapisano, że Skarb Państwa odpowiada za szkody wyrządzone przez zwierzęta łowne objęte całoroczną ochroną (aktualne jedynym takim zwierzęciem, jak zaznaczył sąd rejonowy w opisanej tu sprawie, jest łoś). Odszkodowanie to jest wypłacane ze środków budżetu państwa. Za te szkody wyrządzone: - na obszarach obwodów łowieckich leśnych wypłaca je Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe, - na obszarach obwodów łowieckich polnych i obszarach niewchodzących w skład obwodów łowieckich – zarząd województwa.  

39b41f4a9c810495f6af04aafffbd247c4fd9310

Komentuj
Ograniczone pole widzenia
10 grudnia 2007 | 0

Przy prędkości 130 km/h pole widzenia kierowcy zawęża się do jedynie 15% tego, czym dysponuje człowiek stojący w miejscu*! Eksperci ze Szkoły Jazdy Renault przypominają o prawidłowym przygotowaniu samochodu do jazdy zimą w taki sposób, aby maksymalnie wykorzystać ograniczone pole widzenia. Pole widzenia zdrowego oka w płaszczyźnie poziomej wynosi około 150 stopni. Ponieważ pola widzenia obojga oczu nakładają się, pełny kąt widzenia człowieka to zazwyczaj około 200 stopni*. Gdy weźmie się pod uwagę dodatkowe “uzbrojenie” oczu kierowcy, jakie stanowią lusterka, powinno okazać się, że każdy dysponuje obrazem sytuacji niemal dookoła pojazdu. Niestety gdy tylko pojazd zaczyna jechać, pole widzenia kierującego ulega gwałtownemu zawężeniu. Z tego względu przy średniej prędkości wynoszącej 40 km/h, kąt widzenia wynosi już tylko 100 stopni. Przy prędkości 70 km/h kąt widzenia ogranicza się do 75 stopni, a przy maksymalnej dopuszczonej przepisami prędkości na autostradzie - czyli przy 130 km/h – zmniejsza się do jedynie 30 stopni*. Widoczność, która stanowi podstawę bezpieczeństwa na drodze, zimą może być dodatkowo ograniczana przez nieodgarniety z samochodu śnieg czy błoto oblepiające szyby. Podczas odśnieżania samochodu wielu kierowców jedynie pobieżnie usuwa śnieg z przedniej i tylnej szyby, zapominając lub świadomie rezygnując z oczyszczenia reszty pojazdu. Nie można odśnieżać tylko fragmentu przedniej szyby – ostrzegają instruktorzy ze Szkoły Jazdy Renault – Kierowcy potrzebna jest pełna widoczność, w tym także czyste lusterka i szyby boczne. Podczas jazdy kierujący korzystają również z tylnej szyby bocznej po stronie pasażera, np. przed zmianą pasa sprawdzają kątem oka sytuację na drodze. Niektóre samochody nie mają szyb z tyłu, ale jeśli auto nimi dysponuje, trzeba je maksymalnie wykorzystywać dla zapewnienia sobie bezpieczeństwa – dodają eksperci. Tylna szyba boczna po stronie kierowcy jest rzadko potrzebna podczas jazdy, jednak warto pamiętać, że może przydać się np. podczas parkowania tyłem. Odśnieżanie nie powinno zakończyć się na szybach i lusterkach. Śnieg trzeba odgarnąć także z maski i dachu, aby podczas jazdy nie był ponownie zwiewany na szyby. Nawet jeśli nie ma śniegu, zimą samochody bardzo szybko się brudzą, poruszając się po zabłoconych drogach. Trzeba regularnie czyścić szyby, myć lusterka. Bezpieczeństwo na drodze to nie tylko widoczność, ale także bycie widocznym – dodaje Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault – Brud czy śnieg należy koniecznie usuwać również z reflektorów, które podczas jazdy brudzą się wyjątkowo szybko. Podczas świątecznych i sylwestrowych wyjazdów warto pamiętać o starannym zapakowaniu samochodu. Paczki i bagaże ułożone w sposób nieprzemyślany, stanowią dodatkową barierę dla wzroku – np. leżąca na tylnej półce puchowa kurtka, może całkowicie zasłonić widok we wstecznym lusterku. (* French Road Safety Association)

Komentuj
Świąteczne ograniczenia ruchu
16 grudnia 2007 | 0

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad informuje, że zgodnie z rozporządzeniem Ministra Transportu z dnia 31 lipca 2007 r. w sprawie okresowych ograniczeń oraz zakazu ruchu niektórych rodzajów pojazdów na drogach (Dz. U. nr 147, poz. 1040) w dniach:
25 grudnia 2007 r. od godz. 8:00 do godz. 22:00
26 grudnia 2007 r. od godz. 8:00 do godz. 22:00
  1 stycznia 2008 r. od godz. 8:00 do godz. 22:00
obowiązywał będzie zakaz ruchu samochodów ciężarowych i zespołów pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 12 ton.

Komentuj
Aby Święta były bezpieczniejsze
16 grudnia 2007 | 0

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Dla wielu z nas jest to czas zakupów, wyjazdów z domu oraz związanego z tym zamieszania. Ciesząc się świąteczną atmosferą często zapominamy o przestrzeganiu elementarnych zasad bezpieczeństwa stając się ofiarami przestępców. W tej wielkiej świątecznej gorączce zadbajmy o bezpieczeństwo swoje i bliskich, pamiętajmy, że lepszym od życzeń sposobem na bezpieczeństwo jest rozsądek i rozwaga. Zróbmy wszystko, aby te szczególne dni minęły nam w spokojnej atmosferze. Grudzień to miesiąc szczególny. Ogarnia nas szaleństwo zakupów. Jesteśmy w jednym miejscu, a myślami już w kolejnym. Wszędzie tłok, ścisk, pełno ludzi. Dźwigamy kolejne torby z zakupami, kolejny raz płacimy, kolejny raz wyciągamy portfel, kluczyki od samochodu itd. Nasze zachowania stają się machinalne, rutynowe. Zapewne ta świąteczna bieganina nie umknie uwadze przestępców, którzy nie zawahają się by wykorzystać nasze roztargnienie i będą próbowali nas oszukać, okraść czy włamać się do naszego mieszkania, bądź samochodu. Dlatego szczególnie w tym świątecznym czasie pamiętajmy o tym by:

Jeżeli wybieramy się na wypoczynek swoim samochodem
• unikać odludnych parkingów i poboczy dróg, korzystać z parkingów przy restauracjach, barach, motelach, przy stacjach benzynowych oraz z dobrze oświetlonych parkingów miejskich,
• jeśli zdecydowaliśmy się zabrać autostopowicza, przyglądajmy mu się bacznie - w przypadku podejrzanego zachowania takiej osoby nie zatrzymujmy się na terenie odludnym, podjedźmy do najbliższej jednostki Policji lub na stację benzynową i poinformujmy funkcjonariuszy o dziwnym zachowaniu pasażera,
• opuszczając samochód nawet na chwilę pamiętać, aby nie zostawiać kluczyków w stacyjce, a dokumenty, portfele z pieniędzmi i cenne przedmioty nośmy stale przy sobie, pamiętać o zamknięciu okien i drzwi.

Apeluje Komenda Główna Policji.

Komentuj
Jedyne takie odblaski w Polsce
16 grudnia 2007 | 0

98366ffd3436d5028063c87a1ea32152d27e075e

Blisko 1500 odblaskowych worków na obuwie trafi do końca grudnia br. do uczniów radomskich szkół. To pierwsze tego typu odblaski w Polsce, a ich wprowadzenie podyktowane jest troską o bezpieczeństwo najmłodszych uczestników ruchu drogowego. Worki na obuwie są zazwyczaj nieodzownym elementem uczniów w drodze do i ze szkoły. Te fluorescencyjne będą spełniać obie role: praktyczną i zapewniającą bezpieczeństwo. W ten sposób mazowiecka Policja wspólnie z Wojewódzkim Ośrodkiem Ruchu Drogowego w Radomiu rozpoczyna cykl jesienno - zimowych działań prewencyjnych skierowanych do dzieci i młodzieży szkolnej. Głównym założeniem akcji jest uzmysłowienie dzieciom oraz ich rodzicom podstawowych zagrożeń jakie wynikają z nieużywania przez pociechy elementów odblaskowych. Przekazywane do tej pory przez Policję i WORD opaski oraz zawieszki odblaskowe nie dają spodziewanych rezultatów. Dzieci ich nie używają, twierdząc, że są "obciachowe". W związku z takim nastawieniem najmłodszych, trzeba było znaleźć taki element odblaskowy, który stałby się nieodzownym elementem ucznia w drodze do i ze szkoły. Obie funkcje praktyczne spełnia odblaskowy worek na obuwie. Radomscy policjanci i pracownicy WORDu jako pierwsi w kraju będą przekazywać uczniom takie odblaski. Nigdy dotąd w Polsce nie były przekazywane tego typu elementy. Do końca 2007 roku do uczniów w regionie radomskim trafi blisko 1500 takich worków zakupionych przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Radomiu. Zgodnie z założeniami worki te mają trafić do uczniów mieszkających w małych miejscowościach, które w drodze do szkoły przemieszczają się często nieoświetlonymi drogami.

Komentuj
MI ws. wzorów legitymacji studenckich (komunikat)
14 grudnia 2007 | 0

Ministerstwo Infrastruktury informuje:

W związku z wątpliwościami dotyczącymi przepisów określających obowiązujące wzory legitymacji studenckich, Ministerstwo Infrastruktury uprzejmie informuje, od 1 stycznia 2008 r. obowiązują jako dokumenty poświadczające uprawnienia do ulgowych przejazdów, legitymacje studenckie wydane według wzorów określonych w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 18 lipca 2005 r. w sprawie dokumentacji przebiegu studiów (Dz. U. Nr 149, poz. 1233) oraz rozporządzeniu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 2 listopada 2006 r. w sprawie dokumentacji przebiegu studiów (Dz. U. Nr 224, poz. 1634). Ponieważ wzory legitymacji studenckich: papierowej i elektronicznej, (przepisy dopuszczają obie formy dokumentów) wprowadzone wymienionymi wyżej rozporządzeniami są identyczne, w tym zawierają prawidłowe wpisy dotyczące ulg przysługujących studentom tj. poświadczają uprawnienia studentów do korzystania - do ukończenia 26 roku życia - z ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego autobusowego i kolejowego na podstawie odrębnych przepisów, legitymacje studenckie wydane na podstawie obydwu wymienionych rozporządzeń będą honorowane przez przewoźników. Ministerstwo Infrastruktury przekazuje powyższą informację, aby umożliwić studentom korzystanie z przysługujących im ulg przejazdowych przyznanych ustawą z dnia 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego (Dz. U. z 2002 r. Nr 175, poz. 1440 z późn. zm.), na podstawie legitymacji wydanych zarówno po wejściu w życie rozporządzenia z 2005 r., jak też przepisów obowiązujących od dnia 1 stycznia 2007 r.

Komentuj
Nie wszystkie legitymacje do wymiany
14 grudnia 2007 | 0

Studenci, którzy mają legitymacje wydane między 17 sierpnia 2005 r. a 31 grudnia 2006 r., nie muszą ich wymieniać na nowe. O problemie z wymianą legitymacji czytaliśmy w “Rzeczpospolitej” 27 listopada. Ministerstwo Infrastruktury uspokaja, że te legitymacje będą honorowane przez przewoźników tak jak dokumenty wydane w tym roku. Teresa Jakutowicz z MI tłumaczy, że wzory legitymacji studenckich (zarówno papierowe, jak i elektroniczne) wydane na podstawie przepisów z 2005 r. i ubiegłorocznego rozporządzenia w sprawie dokumentacji przebiegu studiów (Dz. U. z 2006 r. nr 224, poz. 1634 ze zm.) są identyczne. Co najważniejsze, obie wersje zawierają prawidłowe wpisy o ulgach na przejazdy autobusami i kolejami. Nie ma więc sensu ich wymiana na nowe.

Komentuj
Nowelizacja ratownictwa medycznego
14 grudnia 2007 | 0

Wspólne posiedzenie sejmowych Komisji Infrastruktury i Komisji Zdrowia. W porządku obrad przewidziano pierwsze czytanie pilnego rządowego projektu ustawy – o zmianie ustawy – Prawo telekomunikacyjne oraz ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (druk nr 56). Uzasadnienie wygłosił Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Witold Drożdż.

Komentuj
Zabierają auta pijanym kierowcom
13 grudnia 2007 | 0

Na Litwie kierowca, przyłapany po raz drugi na prowadzeniu w stanie nietrzeźwym, zostanie pozbawiony samochodu - przewiduje znowelizowany przez parlament kodeks wykroczeń. Konfiskata samochodu przewidziana jest też w przypadku, gdy kierowca w stanie nietrzeźwym jechał brawurowo bądź spowodował wypadek, w wyniku którego ktoś doznał nieznacznych obrażeń. W celu zmniejszenia liczby śmiertelnych przypadków na drogach i zdyscyplinowania kierowców litewski. Sejm zaostrzył też inne kary za rożne wykroczenia na drogach, poczynając od ucieczki z miejsca wypadku po jazdę bez pasów. Zmiany przewidują m.in. grzywny nawet do 4 tys. litów (prawie tysiąc euro), pozbawienie prawa jazdy do 3 lat i areszt administracyjny do 30 dni. Litwa w Unii Europejskiej ma najwyższy wskaźnik wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym. W 2006 roku na milion mieszkańców na drogach zginęło tu 223 osoby. Przed kilkoma tygodniami litewski minister spraw wewnętrznych Raimondas Szukys i nadkomisarz policji Vytautas Grigaraviczius podali się do dymisji, gdy w wypadku spowodowanym przez policjanta, prawdopodobnie w stanie nietrzeźwym, zginęło trzech dziesięcioletnich chłopców.

Komentuj
Nie wszędzie „zielone strzałki”
13 grudnia 2007 | 0

Wraca normalność na warszawskie skrzyżowania! Drogowcy, którzy przez ostatnie dwa lata zajmowali się likwidowaniem zielonych strzałek, teraz będą je montować na nowo – czytamy w “Życiu Warszawy”. Symbolem pomysłowości Zarządu Dróg Miejskich był czarny worek na śmieci, którym drogowcy zasłaniali zielone strzałki zezwalające na skręt w prawo przy czerwonym świetle. Miejski inżynier ruchu Janusz Galas w ten sposób interpretował niejasne rozporządzenie ówczesnego ministra infrastruktury. – Wszystko przez zapis, że strzałka może być tylko na skrzyżowaniach bezkolizyjnych – wyjaśnia Galas. – To w praktyce oznaczało, że nie może ich być na żadnym skrzyżowaniu. Ale teraz Ministerstwo Transportu poprawiło przepisy. Jasno stwierdza, że sygnalizator do skrętu w prawo może być instalowany, i wymienia przypadki, kiedy nie wolno tego robić (np. gdy mogłoby zagrażać to bezpieczeństwu pieszych i pojazdów, które mają zielone). – Będę miał więcej swobody w zatwierdzaniu organizacji ruchu – mówi Galas. – Gdy np. na skrzyżowaniu będą wypadki, nakażę likwidację strzałki. Inżynier obiecuje, że zielone strzałki zaczną wracać na warszawskie skrzyżowania, gdy tylko nowe przepisy wejdą w życie. – Poczekamy na decyzję inżyniera i zlecimy zmiany w sygnalizacji – mówi Agata Choińska z ZDM. – Mamy na to pieniądze w budżecie. – Wszystko zależy od tego, jak będzie interpretowany zapis o zachowaniu bezpieczeństwa – mówi Jan Jakiel, prezes Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji.

Komentuj
Przyspieszamy prace nad nowelą przepisów ws. nr 112
12 grudnia 2007 | 0

Polska przyspiesza prace nad numerem 112. Są to dwa pomysły na nowelę przepisów – czytamy w “Rzeczpospolitej”. Oba projekty wniesione do Sejmu są prawie identyczne. Projekt rządowy, przygotowany jeszcze przez poprzednią ekipę, zgłosił obecny rząd, nadając mu tryb pilny. To skutek decyzji Komisji Europejskiej z 28 listopada o pozwaniu Polski przed ETS. Projekt poselski wniósł natomiast PiS.Projekty noweli prawa telekomunikacyjnego (Dz. U. z 2004 r. nr 171, poz. 1800 ze zm.) przewidują poprawienie obecnego systemu, który nie spełnia norm unijnych, i oparcie go na 16 wojewódzkich centrach powiadamiania ratunkowego. Operatorzy telefoniczni będą musieli udostępniać w czasie rzeczywistym informacje o połączeniach na numer 112 lub inne numery alarmowe (np. 997). Dostawcy usług telekomunikacyjnych udostępnią natomiast dane użytkowników. Chodzi głównie o podanie adresu (w wypadku telefonów stacjonarnych) albo miejsca położenia (w wypadku komórek). Dane te trafią do centrów powiadamiania ratunkowego, a gdy dzwoniło się nie na 112, ale na tradycyjne numery alarmowe – do właściwych służb, czyli policji, straży pożarnej lub pogotowia ratunkowego. Dostawca usług telekomunikacyjnych będzie musiał raz w miesiącu przekazywać wszystkie dane, a ponadto gdy jakiś numer się zmienia, nowe dane ma podać w ciągu maksymalnie 24 godzin. Tylko dobę będzie też miał na poinformowanie o przeniesieniu numeru. Przekazywanie takich danych nie będzie wymagało zgody abonentów czy użytkowników pre-paid. Operatorzy będą mieli maksymalnie dwa miesiące od uruchomienia systemu na pełne dostosowanie swoich systemów informatycznych i przekazanie wszystkich wymaganych danych. Do tego czasu będą działali na dotychczasowych zasadach. Urząd Komunikacji Elektronicznej, który będzie zarządzał systemem, otrzyma możliwość karania tych, którzy nie przekazują i nie aktualizują danych o osobach dzwoniących na numery alarmowe. Budowa systemu ma kosztować 15 mln zł (w tym aż 85 proc. będzie refinansowane ze środków unijnych).

725212bf4eb8de22ac974f430cf3292cb35853b4

^ Biuro obsługi linii telefonicznej 112 w Komendzie Głównej Policji

Komentuj
Zwolnienie z obowiązku opłat za korzystanie z dróg krajowych
11 grudnia 2007 | 0

Ministerstwo Infrastruktury - Informacja o możliwości uzyskania zaświadczenia o udzielaniu pomocy de minimis z tytułu zwolnienia z obowiązku uiszczania opłat za korzystanie z dróg krajowych

Na podstawie art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (Dz. U. Nr 123, poz. 776) zakłady pracy chronionej są zwolnione z podatku od nieruchomości, rolnego, leśnego (na zasadach określonych w odpowiednich przepisach podatkowych) oraz od podatku od czynności cywilnoprawnych, jeśli czynności te pozostają w bezpośrednim związku z prowadzeniem tego zakładu.

Zwolnieniem na podstawie ww. artykułu objęte są również opłaty, o których mowa w art. 42 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (Dz. U. z 2007 r. Nr 125, poz. 874 z późn. zm.) i dotyczą zakładów pracy chronionej lub zakładów aktywności zawodowej, w przypadku wykonywania pojazdami o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t przewozów na potrzeby własne po drogach krajowych.
W celu uzyskania zaświadczenia o udzielaniu pomocy de minimis z tytułu zwolnienia z obowiązku uiszczenia ww. opłat, beneficjent zobowiązany jest do złożenia wniosku wraz z dokumentami do Ministra Infrastruktury.
Wykaz dokumentów składanych przy wniosku o wydanie przez Ministra Infrastruktury zaświadczenia o pomocy de minimis.
1. Przedsiębiorca prowadzący zakład pracy chronionej lub zakład aktywności zawodowej (zwany dalej przedsiębiorcą lub beneficjentem) obligatoryjnie załącza do wniosku o wydanie zaświadczenia aktualny (nie starszy niż trzy miesiące) wyciąg z KRS lub wydane przez urząd aktualne zaświadczenie o prowadzeniu działalności gospodarczej zawierające numer PKD lub kopię decyzji wojewody o stwierdzeniu, że podmiot ten ma status zakładu pracy chronionej lub zakładu aktywności zawodowej.
2. Oświadczenie beneficjenta o kwocie jaką należałoby uiścić za zakup kart opłat drogowych za przejazd pojazdów samochodowych po drogach krajowych (koszt kart opłat drogowych).
3. Oświadczenie beneficjenta na jaki cel i w jakiej kwocie wydatkował środki z zakładowego funduszu rehabilitacji osób niepełnosprawnych w związku ze zwolnieniem z opłat drogowych. Ponadto oświadczenie, iż poniesione wydatki na wskazany cel nie przekraczają 81% wartości zwolnienia z opłaty drogowej.
4. W przypadku wniosku beneficjenta, który jest właścicielem pojazdów samochodowych:
- kopia zaświadczenia na wykonywanie międzynarodowych lub krajowych niezarobkowych przewozów drogowych lub kopia zezwolenia na wykonywanie międzynarodowego przewozu drogowego na potrzeby własne jeżeli umowy międzynarodowe, którymi RP jest związana, tak stanowią; wyjątek dotyczy przedsiębiorców posiadających uprawnienia do wykonywania transportu drogowego (posiada ważną licencję),
- wykaz pojazdów wykorzystywanych w międzynarodowych lub krajowych niezarobkowych przewozach drogowych oraz kopie dowodów rejestracyjnych tych pojazdów.
5. W przypadku wniosku beneficjenta, który jest posiadaczem pojazdów samochodowych oprócz dokumentów z pkt 4 należy dołączyć kopię umowy (np. umowy użyczenia, umowy leasingu), która potwierdzi fakt przekazania w posiadanie pojazdów wykorzystywanych w międzynarodowych lub krajowych niezarobkowych przewozach drogowych wraz z wykazem tych pojazdów oraz kopie dowodów rejestracyjnych pojazdów.
6. Oświadczenie beneficjenta o wysokości otrzymanej przez niego pomocy de minimis w okresie obejmującym bieżący rok kalendarzowy oraz dwa poprzedzające go lata kalendarzowe, albo oświadczenie o nieskorzystaniu z pomocy de minimis w tym okresie.
7. Informacje od beneficjenta o każdej pomocy innej niż de minimis, jaką otrzymał w odniesieniu do tych samych kosztów kwalifikowanych oraz na dany projekt inwestycyjny, z którym związana jest pomoc de minimis.
8. Oświadczenie beneficjenta, że jeżeli otrzyma inną pomoc de minimis od dnia złożenia wniosku do Ministra Infrastruktury niezwłocznie poinformuje o tym fakcie.
9. Oświadczenie beneficjenta, że spełnia wszystkie warunki uprawniające go do uzyskania pomocy de minimis zgodnie z rozporządzeniem Komisji (WE) Nr 1998/2006 z dnia 15 grudnia 2006 r. w sprawie stosowania art. 87 i 88 Traktatu o pomocy de minimis (Dz. Urz. WE L 379/5 z 28 grudnia 2006 r.
10. Oświadczenie beneficjenta o odpowiedzialności (cywilnej/karnej) za podanie w ww. oświadczeniach nieprawdziwych informacji oraz o zobowiązaniu beneficjenta do zwrotu pomocy, otrzymanej niezgodnie z przepisami o pomocy publicznej, wraz z ustawowymi odsetkami.
Dokumentem potwierdzającym zwolnienie podmiotu z obowiązku uiszczenia opłaty za przejazd pojazdu samochodowego po drogach krajowych w przypadku, o którym mowa w art. 42 ust. 1 pkt 4 ustawy o transporcie drogowym jest decyzja wojewody o stwierdzeniu, że podmiot ten ma status zakładu pracy chronionej lub zakładu aktywności zawodowej lub kopia tej decyzji poświadczona przez podmiot do tego uprawniony oraz wypis zaświadczenia lub zezwolenia potwierdzającego zgłoszenie przez podmiot prowadzenia przewozów drogowych jako działalności pomocniczej w stosunku do jego podstawowej działalności gospodarczej.
W przypadku braku wymaganych dokumentów podmiot uprawniony do kontroli nakłada karę pieniężną w drodze decyzji administracyjnej na podmiot wykonujący przewozy drogowe. Kara nakładana jest w wysokości określonej w załączniku do ustawy o transporcie drogowym.

Komentuj
Prawo jazdy i dowód rejestracyjny bez opłat
11 grudnia 2007 | 0

Gdańsk zwolni mieszkańców od opłat za wydanie prawa jazdy i nowego dowodu rejestracyjnego pod warunkiem, że wymiana dokumentów została spowodowana zmianą adresu, o której zdecydowali urzędnicy. - Bo dlaczego ludzie mają wydawać pieniądze z powodu zmiany nazwy ulicy? - pyta Danuta Janczarek, sekretarz miasta. - Za wyrobienie prawa jazdy trzeba zapłacić 70 zł, a dowodu rejestracyjnego 48. Dla wielu osób to duży wydatek. Wcześniej znieśliśmy konieczność płacenia za wymianę dowodu osobistego, chcemy być konsekwentni. Uchwała trafi na grudniową sesję rady miasta i zacznie obowiązywać od lutego. Te same przepisy obowiązują w Gdyni i Sopocie. Została tylko tzw. opłata ewidencyjna (1 zł), z której gminy nie mogą zrezygnować. Zwolnienie z opłat umożliwiła nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym. Gdzie w Trójmieście można wymienić prawo jazdy i dowód rejestracyjny.

Komentuj
Bezpłatne przejazdy dla policjantów
11 grudnia 2007 | 0

Czy każdy policjant powinien jeździć za darmo komunikacją miejską? Policyjna centrala uznała, że obecne przepisy tworzą pole do nadużyć i poleciła komendantom wojewódzkim wynegocjowanie z samorządami zmian w regulaminach – donosi “Gazeta Wyborcza”. Wojciech Wodnicki, przewodniczący lubuskiego NSZZ Policjantów: - Prawo do darmowych przejazdów powinni mieć wszyscy policjanci. W Gorzowie do bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską mają prawo wszyscy policjanci pod warunkiem, że są w mundurach. W Zielonej Górze jest inaczej. Podróżować za darmo mogą jedynie funkcjonariusze do stopnia podoficera i tylko zatrudnieni w komendzie miejskiej. W dodatku muszą być w mundurach i mieć przy sobie legitymacje i odznaki służbowe. Policyjna centrala uznała, że takie różnice w przepisach stwarzają pole do nadużyć: funkcjonariusze mogą podróżować bez biletów, nawet jeżeli nie jest to zgodne z regulaminem komunikacji w danym mieście. Powód? Kontrolerzy na sam widok policyjnej legitymacji, rezygnują ze sprawdzania biletów. - Skoro w wielu miastach policjanci jeżdżą za darmo z naruszeniem obowiązującego lokalnego prawa, poprosiliśmy komendantów, by spróbowali wynegocjować takie zmiany w regulaminach, które zapewnią darmowe przejazdy wszystkim funkcjonariuszom - tłumaczy Mariusz Sokołowski, rzecznik komendanta głównego policji. Biuro Spraw Wewnętrznych KGP sprawdziło, jak jeżdżą policjanci w miastach wojewódzkich. W Łodzi, Olsztynie i Opolu, podobnie jak w Gorzowie, bez biletów podróżują wszyscy umundurowani. W Białymstoku funkcjonariusze w mundurach, ale tylko na służbie. W Bydgoszczy policjanci umundurowani do stopnia starszego sierżanta sztabowego włącznie, a we Wrocławiu - do aspiranta sztabowego. W Szczecinie i Poznaniu darmowy przejazd zapewnia sama legitymacja. W Warszawie bez biletu można jechać metrem podczas wykonywania obowiązków służbowych. W Gdańsku, Katowicach, Kielcach, Krakowie, Lublinie i Rzeszowie policjanci nie mają żadnych ulg. - Będziemy rozmawiać z władzami Gorzowa i Zielonej Góry. Na samorządach nie możemy niczego wymusić, dlatego nie będziemy stawiać żądań. Liczymy na spokojne rozmowy, które doprowadzą do na kompromisu - mówi dyplomatycznie rzecznik lubuskiej policji Agata Sałatka. Dlaczego policja woli ujednolicić regulaminy MZK w miastach, zamiast ścigać funkcjonariuszy gapowiczów? Wojciech Wodnicki, przewodniczący lubuskiego NSZZ Policjantów, uważa, że zdarzające się nadużycia nie są najważniejszym argumentem za zmianą przepisów. - Tę kwestię trzeba uregulować z innych względów - mówi Wodnicki. - Dziś policjanci kryminalni często prowadzą obserwacje na mieście. Jeżeli tropiąc przestępcę, wejdą za nim do autobusu, zgodnie z prawem muszą kupić i skasować bilet. A przecież wykonują tam swoje obowiązki. W Zielonej Górze wątpliwości budzi zapis o stopniu podoficerskim. - To oznacza, że dzielnicowy w stopniu sierżanta może pojechać autobusem za darmo na swoją dzielnicę, a dzielnicowy w stopniu aspiranta już nie - mówi Wodnicki. Jego zdaniem, prawo do darmowych przejazdów powinni mieć wszyscy policjanci, bez względu na to, czy mają na sobie mundur i czy są na służbie. - Często mówi się, że policjantem jest się całą dobę. I to prawda. Kilka miesięcy temu głośna była historia policjanta z Warszawy, którego ciężko pobito w miejskim autobusie, bo zwrócił uwagę grupie wyrostków. Zachowywali się wulgarnie, pili alkohol i przeszkadzali pasażerom. Zareagował tylko ten policjant, mimo że nie był ani w mundurze, ani na służbie. To dowód, że policjant w autobusie może być nie tylko pasażerem, ale jednocześnie ochroniarzem. Nasi przewoźnicy w Zielonej Górze i Gorzowie ten argument powinni wziąć także pod uwagę. Miejska komunikacja w Gorzowie i Zielonej Górze nie komentuje pomysłu komendy głównej. - W tej sprawie rozmowy muszą się toczyć z władzami miasta i radnymi - mówi Barbara Langner, dyrektor zielonogórskiego MZK.

Komentuj
Czy zdjęcia z fotoradarów nielegalne?
11 grudnia 2007 | 0

Rzecznik praw obywatelskich wyjaśni prawidłowość postępowania warszawskiej straży miejskiej. RPO chce wyjaśnić, czy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 marca 2007 r. warszawska Straż Miejska przekazywała Policji zdjęcia wykonane przez użytkowane przez siebie fotoradary, a policja kierowała do sądów wnioski o ukaranie sfotografowanych sprawców. Do rzecznika dotarły informacje, że w niektórych sądach rozpoznających takie wnioski zapadły wyroki skazujące za przekroczenie przez kierowców dopuszczalnej prędkości. Niektóre sądy postępowanie umorzyły ze względu na to, że Straż Miejska uzyskała zdjęcia z fotoradarów w sposób niezgodny z prawem. TK orzekł o fotoradarach po rozpoznaniu wniosku rzecznika dotyczącego zadań straży gminnej (miejskiej), ponieważ minister spraw wewnętrznych w rozporządzeniu zezwolił strażnikom na używanie fotoradarów rejestrujących przekroczenie dozwolonej prędkości lub niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej. Natomiast Trybunał uznał, że są to nieprzewidziane w ustawie uprawnienia, które naruszają konstytucję. 

Komentuj
Zwrot podatku od aut wraca do Sejmu
11 grudnia 2007 | 1

Projekt ustawy o zwrocie akcyzy będzie znów konsultowany, mimo że w poprzedniej kadencji zajmował się nim sejm. Ministerstwo Finansów po raz kolejny opublikowało projekt ustawy o zwrocie części akcyzy zapłaconej z tytułu nabycia wewnątrzwspólnotowego albo importu samochodu osobowego. Celem tej ustawy jest wprowadzenie jednolitych zasad zwrotu części akcyzy zapłaconej od starszych niż dwuletnie samochodów osobowych, nabytych od 1 maja 2004 roku do 30 listopada 2006 roku. Zgodnie z projektem rekompensata będzie przysługiwała podatnikom, którzy kupili auto w jednym z państw UE lub dokonali importu pojazdu po upływie dwóch lat od jego produkcji, wliczając rok produkcji jako pierwszy. Wartość zwrotu ma stanowić różnicę akcyzy obliczonej zgodnie z zasadami obowiązującymi przed 1 grudnia 2006 roku oraz akcyzy obliczonej według stawki 13,6 proc. dla aut o pojemności silnika powyżej 2000 cm sześc. oraz 3,1 proc dla pozostałych. Zasady ustalania kwoty zwrotu będą uwzględniały średnią wartość rynkową auta.

Komentuj
Inspektor ukarze przewoźnika i kierowcę
10 grudnia 2007 | 0

Inspektorzy transportu drogowego nie próżnują. Nakładają surowe kary zarówno na przewoźników, jak i na kierowców, a czasem na obu. Przy dużych nieprawidłowościach kontrola może nawet doprowadzić do cofnięcia przewoźnikowi licencji na transport drogowy – przypomina “Rzeczpospolita”. Najwięcej przewinień wiąże się z łamaniem przez kierowców (często zresztą wymuszanego przez przewoźników) przepisów o czasie prowadzenia pojazdów, czyli rozporządzenia 561/2006/WE albo ustawy o czasie pracy kierowców (patrz wykres). Z raportu głównego inspektora transportu drogowego za I półrocze 2007 r. wynika, że nałożeniem kary kończy się co piąta kontrola na szosie i ponad 95 proc. kontroli w firmach. Warto więc przypomnieć najważniejsze zasady przeprowadzenia takich sprawdzianów.

Musisz udzielić informacji i okazać dokument: Jeżeli inspektor zatrzyma pojazd do kontroli albo przyjdzie sprawdzić firmę, to kontrolowany musi zachować się zgodnie z ustawą o transporcie drogowym. To znaczy, że przedsiębiorca lub kierowca musi: - udzielić ustnych lub pisemnych wyjaśnień, okazać dokumenty lub inne nośniki informacji oraz udostępnić dane mające związek z przedmiotem kontroli, - udostępnić pojazd, a także obiekt, siedzibę oraz pomieszczenia, w których przedsiębiorca prowadzi działalność gospodarczą lub przechowuje mienie przedsiębiorstwa, - umożliwić sporządzenie kopii dokumentów wskazanych przez kontrolującego, - umożliwić sporządzenie dokumentacji filmowej lub fotograficznej, jeżeli może ona stanowić dowód lub przyczynić się do utrwalenia dowodu, - przekazać kopię dokumentów (za potwierdzeniem odbioru).

Kontroler z legitymacją: Zgodnie z rozporządzeniem ministra transportu i budownictwa w sprawie warunków i trybu wykonywania kontroli w zakresie przewozu drogowego (Dz. U. z 6 lutego 2006 r. nr 19, poz. 153) zanim rozpocznie kontrolę, musi dopełnić pewnych obowiązków. Jest zobowiązany wylegitymować się (legitymacją służbową lub upoważnieniem do wykonywania kontroli ruchu drogowego), a także zapoznać kontrolowanego z ustawowymi prawami i obowiązkami. Musi też wykonywać swoje czynności w obecności kontrolowanego, osoby zastępującej go lub przez niego zatrudnionej (czyli może to być np. kierowca pojazdu zatrudniony na umowę-zlecenie, a nie tylko pracownik firmy).

Nie zawsze w mundurze: Inspektor transportu drogowego musi mieć ze sobą nie tylko legitymację służbową, ale i znak identyfikacyjny. Kontrolując na szosie, ma być umundurowany, za to w firmie przedsiębiorcy już niekoniecznie. Jednak czasem i podczas kontroli na szosie inspektor może pojawić się bez munduru. Nieumundurowany kontroler może sprawdzić autobus wykonujący przewozy regularne bądź taksówki, jeśli nie wymaga to zatrzymywania pojazdu poza przystankami i postojami. W takich sytuacjach służbowy strój by go tylko zdekonspirował. Ale i tak kontrolerzy mają kłopot ze sprawdzaniem przewoźników regularnych. Ci bowiem znają dobrze ich twarze i powiadamiają się wzajemnie, że taka kontrola jest prowadzona. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikają wtedy jeżdżące nielegalnie autobusy graty, kierowcy wydają wszystkim bilety, a przewozy są wykonywane zgodnie z zezwoleniem. Jeżeli jednak akcja się powiedzie, to okazuje się, że lista nieprawidłowości jest długa.

W pojeździe i w zakładzie: Zgodnie z przepisami inspektor może: - wejść do pojazdu, - sprawdzić dokumenty, tachograf, karty pojazdu i karty przedsiębiorstwa, masę, naciski osi i wymiary pojazdu, - żądać od przedsiębiorcy i jego pracowników pisemnych lub ustnych wyjaśnień, okazania dokumentów i udostępnienia danych związanych z kontrolą,- wejść na teren przedsiębiorcy, w tym do pomieszczeń, w których prowadzi swoją działalność (może to robić w dniach i godzinach wykonywania tej działalności). W dwóch ostatnich przypadkach kontroler przeprowadza swoje czynności w obecności przedsiębiorcy lub osoby przez niego wyznaczonej. Inspektor transportu drogowego może też: - przesłuchiwać kontrolowanego w charakterze strony, jeśli ważnych kwestii nie dało się wyjaśnić inaczej, - legitymować kierowców i inne osoby (po to, żeby ustalić ich tożsamość), - przesłuchiwać świadków i zasięgać opinii biegłych, - badać dokumenty i inne nośniki informacji (np. karty do tachografu cyfrowego) objęte zakresem kontroli, - dokonywać oględzin i zabezpieczać zebrane dowody. Inspektor transportu drogowego może też stosować środki przymusu bezpośredniego, a nawet użyć broni palnej.

Ukarzą kierowcę, przedsiębiorcę albo obu: Kontroler może ukarać zarówno przedsiębiorcę, jak i kierowcę. Zależy to od rodzaju przewinienia. To, że kierowca dostał mandat na szosie, nie oznacza, że kary nie dostanie też przewoźnik. Kierowca może być ukarany za przewinienia wynikające z art. 92a ust 1 pkt 1-3 ustawy o transporcie drogowym, czyli za: - brak odpowiednich dokumentów, - niestosowanie się do obowiązkowych norm prowadzenia pojazdów, przerw i odpoczynków, - fałszowanie danych z tachografu analogowego. Na podstawie innych przepisów kierowcę wolno ukarać także za: - używanie oleju opałowego do celów napędowych, - nieprawidłowości związane zużywaniem tachografu cyfrowego, czyli np. - używanie więcej niż jednej karty kierowcy, - posługiwanie się cudzą lub nieważną kartą kierowcy, - brak wydruku po zakończeniu przewozu, gdy karta działała wadliwie albo została zniszczona, zgubiona lub skradziona, - niezgłoszenie utraty karty, - niezwrócenie uszkodzonej karty, - odmowę okazania karty na żądanie kontrolera. Mandaty nakładane na kierowców wynoszą od 20 do 500 zł, a przy zbiegu wykroczeń nawet 1000 zł. Orzekanie w tych sprawach następuje w trybie kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. To, że inspektor ukarał mandatem kierowcę, nie oznacza, że nie ukarze także przewoźnika. Jeżeli uzna, że winny jest także przedsiębiorca, to i on nie uniknie kary pieniężnej – zazwyczaj znacznie wyższej niż mandat dla kierowcy. Kary dla przewoźników sięgają 15 tys. zł podczas kontroli na drodze i 30 tys. zł przy kontroli w firmie. Jeżeli suma kar za poszczególne wykryte przez inspektora naruszenia jest wyższa, to przedsiębiorca nie zapłaci więcej niż wymienione wyżej kwoty. Inspektor może też skierować skontrolowany pojazd na koszt przedsiębiorcy na najbliższy parking strzeżony. Także lista kar nakładanych na przedsiębiorców jest znacznie dłuższa niż ta dla kierowców. Zawiera je załącznik do ustawy o transporcie drogowym. Kary można zapłacić nie tylko za naruszenie przepisów ustawy o transporcie drogowym, ale również ustaw: - o przewozie drogowym towarów niebezpiecznych, - o czasie pracy kierowców, - o odpadach, - o ochronie zwierząt, - o bezpieczeństwie żywności i żywienia, - o ruchu drogowym, - a także innych przepisów, np:– o ochronie środowiska,– o okresowych ograniczeniach ruchu pojazdów na drogach,– o zakazie ruchu niektórych rodzajów pojazdów,– wiążących Rzeczpospolitą Polską umów międzynarodowych (takich choćby, jak umowa AETR czy INTERBUS),– wspólnotowych dotyczących przewozów drogowych (przede wszystkim rozporządzenie 561/2006/WE czy przepisów o tachografach cyfrowych). Przewoźnicy zagraniczni płacą karę od razu, krajowi mają ją uiścić w ciągu 21 dni od jej nałożenia. Niezapłacone w terminie kary ściągane są w trybie postępowania egzekucyjnego w administracji. Jednak główny inspektor transportu drogowego może w drodze postanowienia z urzędu lub na wniosek strony wstrzymać natychmiastowe wykonanie takiej decyzji. Jeżeli przedsiębiorca znacząco narusza przepisy (np. nakładane są na niego maksymalne kary), to musi się liczyć z cofnięciem licencji. O cofnięcie licencji krajowych wnioskują wojewódzcy inspektorzy transportu drogowego, a cofnięcie międzynarodowych – główny inspektor transportu drogowego.

15 tys. zł za każde auto: Maksymalna kara na szosie nie może przekroczyć 15 tys. zł. Dotyczy to jednak za każdym razem jednego pojazdu. Jeżeli samochodów jest więcej i każdy z nich nie jest w zgodzie z przepisami, to kary, nawet nałożone tego samego dnia, mogą wielokrotnie przekraczać tę kwotę.

Zawsze z protokołem: Inspektor transportu drogowego zawsze sporządza protokół kontroli. Nie ma znaczenia, czy stwierdzi nieprawidłowości czy nie. Wynika to z rozporządzenia o warunkach i trybie wykonywania kontroli w zakresie przewozu drogowego (Dz. U. z 2006 r. nr 19, poz. 153). Jeżeli inspektor nie stwierdził uchybień, to sporządza tylko tzw. protokół krótki. Określa w nim czas i miejsce kontroli, dane przedsiębiorcy i kierowcy (i jego obywatelstwo), rodzaj przewozu i to, co podlegało kontroli (przepisy i dokumenty). W rubryce o liczbie stwierdzonych naruszeń wpisze cyfrę zero. Osoba kontrolowana ma podpisać taki formularz. Podpisuje go także inspektor. Jeżeli naruszenia zostaną stwierdzone, to w takim samym formularzu inspektor wypełni znacznie więcej rubryk, a w załączniku do niego pojawi się opis nieprawidłowości. Kontrolowany może wnieść zastrzeżenia do protokołu, a jeżeli odmówi pod pisania go, inspektor odnotuje to w protokole. Oryginał protokołu zatrzymuje inspektor, a jego kopię otrzymuje kontrolowany kierowca albo przedsiębiorca. Protokół jest sporządzany na odpowiednim formularzu, zgodnym ze wzorem zawartym w rozporządzeniu o warunkach i trybie wykonywania kontroli w zakresie przewozu drogowego. Gdy inspektor stwierdzi nieprawidłowości, wówczas wypisze nie tylko protokół, ale i decyzję o nałożeniu kary pieniężnej. Kierowca nie dostaje zazwyczaj decyzji do ręki, chyba że ukarany został przedsiębiorca zagraniczny. Polscy kierowcy nie mogą zapłacić kary gotówką. Jeśli skontrolował ich inspektor transportu drogowego, to mogą zapłacić karę za pomocą karty płatniczej. Gdy nieprawidłowości transportowe wykrył policjant, inspektor pracy, celnik czy Straż Graniczna, to karę płaci się przekazem na rachunek bankowy wskazany w decyzji.

Kara za wyłącznik tachografu: W jak trudnej sytuacji może znaleźć się i kierowca, i przewoźnik naruszający przepisy, może świadczyć poniższy przykład. Przykład: 10 października inspektor Podlaskiego WITD zatrzymał pojazd należący do krajowego przewoźnika. W trakcie kontroli stwierdził, że bezpośrednio przed zatrzymaniem tachograf w czasie ruchu rejestrował prędkość zerową, odpoczynek zamiast okresu jazdy oraz wykres postoju w polu rejestracji przebytej drogi. Podczas oględzin pojazdu inspektor ustalił, że do tachografu zostało dopięte dodatkowe urządzenie, tzw. wyłącznik. W czasie przesłuchania kierowca zeznał, że uruchomił wyłącznik tachografu przed rozpoczęciem załadunku i kontynuował jazdę z uruchomionym wyłącznikiem do momentu zatrzymania do kontroli. Jednocześnie kierowca zeznał, że o zainstalowanym wyłączniku poinformował go właściciel przedsiębiorstwa. Kierowca został ukarany mandatem karnym i wszczęto postępowanie w celu nałożenia kary pieniężnej na przewoźnika za: - wykonywanie przewozu drogowego pojazdem wyposażonym w urządzenie rejestrujące (tachograf), do którego podłączone zostały niedozwolone urządzenia dodatkowe, - samowolną ingerencję w pracę urządzenia rejestrującego (tachografu) zainstalowanego w pojeździe. Za te naruszenia grozi mu kara w wysokości 15 tys. złotych (maksymalna do nałożenia na szosie). Ponadto inspektor zatrzymał dowód rejestracyjny pojazdu, a samo auto skierował na parking strzeżony.

Jakie auta do kontroli: Wprawdzie inspektorzy transportu drogowego mogą sprawdzać bardzo wiele pojazdów, ale nie wszystkie. Generalnie kontrolują oni: - pojazdy służące do przewozów rzeczy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t,- wszystkie samochody osobowe przeznaczone do przewozu więcej niż dziewięciu osób łącznie z kierowcą oraz - mniejsze auta osobowe, o ile są one wykorzystywane do transportu drogowego osób.

Odpowie nie tylko przewoźnik: Nie tylko przewoźnik może ponieść odpowiedzialność za nieprawidłowości. Jeżeli zawinił również kto inny, to można wszcząć postępowanie wobec spedytora, nadawcy, załadowcy, organizatora wycieczki czy organizatora transportu.

Kto jeszcze może skontrolować: Nie zawsze to inspektor transportu drogowego sprawdzi kierowcę lub przewoźnika i nałoży karę. Zgodnie z art. 89. 1. ustawy o transporcie drogowym kierowców i przewoźników mogą też kontrolować: - funkcjonariusze policji, - celnicy, - Straż Graniczna, - upoważnieni pracownicy zarządców dróg publicznych (nie wszystkie dokumenty wolno im sprawdzać), - inspektorzy pracy (mogą sprawdzać tachografy oraz czas jazdy i postoju), - upoważnieni pracownicy właściwych organów samorządowych i rządowych (mogą kontrolować przewozy regularne i regularne specjalne).

Zdaniem eksperta: Tadeusz Wilk, Dyrektor Departamentu Transportu w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. Polscy przewoźnicy mają wiele problemów związanych z karami wynikającymi z ustawy o transporcie drogowym. Najwięcej naszych wątpliwości budzi karanie przewoźników za nieprawidłowości przy przewozie drogowym towarów niebezpiecznych. Zdarza się, że inspektorzy dopatrują się szczegółowych błędów w opakowaniu czy oznakowaniu towarów. Przewoźnicy nie mają na to w ogóle wpływu, tymczasem kara za błędy może być bardzo wysoka. Naszym zdaniem powinni odpowiadać za to załadowcy czy spedytorzy. Zatrudniani przez przewoźników kierowcy, którzy dostają taką przesyłkę, często nie są w stanie stwierdzić nieprawidłowości, przepisy w tym zakresie są bardzo obszerne i nie zawsze jasne. Ta sprawa z pewnością wymaga zmiany przepisów. Inny bardzo ważny problem to naruszenia czasu prowadzenia oraz terminów obowiązkowych odpoczynków wynikających z rozporządzenia nr 561/2006/WE w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego. Często się zdarza, że kierowca musi odbyć dobowy albo nawet tygodniowy odpoczynek w odległości kilkudziesięciu czy kilkunastu kilometrów od swojej bazy, bo inaczej przekroczyłby czas prowadzenia albo termin rozpoczęcia odpoczynku. Jeżeli po drodze spotkałby inspektora, to z pewnością dostałby karę. W związku z tym musi wypoczywać często w gorszych warunkach, niż miałby je u siebie w domu czy w bazie i w konsekwencji niezbyt wypoczęty rozpoczyna następny okres pracy. Wiem, że na dowolność nie pozwalają unijne przepisy, warto jednak, żeby po dwóch latach obowiązywania przejrzeć je pod tym kątem. Również nasi inspektorzy powinni się zastanowić, czy nie można by ich mniej sztywno egzekwować. W porównaniu z innymi krajami europejskimi nasi inspektorzy wyjątkowo skrupulatnie je egzekwują. Od niekorzystnej decyzji można się odwołać. Obowiązuje w tym zakresie kodeks postępowania administracyjnego. Takie odwołanie wnosi się do właściwego organu odwoławczego, którym w tym wypadku jest główny inspektor transportu drogowego za pośrednictwem organu, który wydał decyzję, czyli wojewódzkiego inspektora transportu drogowego). Trzeba je wnieść w ciągu czternastu dni od dnia doręczenia decyzji stronie. Treść odwołania nie musi spełniać żadnych szczególnych wymogów. Wystarczy, jeżeli wynika z niej, że obywatel jest niezadowolony z rozstrzygnięcia; albo że nie zgadza się z decyzją. Ponieważ jednak przytoczenie argumentów faktycznych i prawnych może mieć znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, to warto w bardziej skomplikowanych sytuacjach skorzystać z pomocy fachowca (np. adwokata, radcy prawnego czy rzeczoznawcy). Za takie odwołanie nie wnosi się opłaty skarbowej. Decyzję wydaną przez głównego inspektora transportu drogowego można zaskarżyć do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Skargę wnosi się za pośrednictwem głównego inspektora transportu drogowego (adres: 00-928 Warszawa, ul. Chałubińskiego 4). Należy to zrobić w ciągu 30 dni od doręczenie decyzji. Od pism wszczynających postępowanie przed sądem administracyjnym w danej instancji pobiera się opłatę. Od wydanego przez wojewódzki sąd administracyjny wyroku lub postanowienia kończącego postępowanie w sprawie przysługuje jeszcze skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

 

Komentuj
Sąd uchylił decyzję ws. obwodnicy Augustowa
10 grudnia 2007 | 0

Decyzja ministra środowiska ws. obwodnicy Augustowa przez dolinę Rospudy została uchylona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Decyzja dotyczyła środowiskowych warunków zgody na budowę obwodnicy. Wyrok, gdy się uprawomocni, oznacza, że procedura środowiskowa odnośnie obwodnicy musi zacząć się od nowa, a inwestor musi ponownie złożyć wniosek dotyczący budowy obwodnicy - uważa mec. Magdalena Bar, reprezentująca organizacje ekologiczne - Centrum Ochrony Mokradeł i Polską Zieloną Sieć. Uchylona decyzja ministra środowiska podtrzymywała w głównych punktach decyzję wojewody podlaskiego z października ubiegłego roku o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji inwestycji. Rozstrzygnięcia te do sądu zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich oraz liczne organizacje ekologiczne. Jak argumentowali przed sądem skarżący, minister wydając decyzję w sposób niedostateczny rozważył proponowane alternatywne warianty przebiegu obwodnicy. Ponadto po wejściu Polski do UE zmienił się stan prawny, a nowe przepisy - według ekologów - wymagają ponownej analizy przebiegu trasy wokół Augustowa. Ponadto, zdaniem ekologów, decyzja ministra została pośrednio zakwestionowana już w kwietniu bieżącego roku, gdy WSA uchylił wcześniejsze postanowienie ministra uzgadniające warunki budowy drogi. Do tego argumentu przychylił się również sąd, który uznał, że uprawomocnione już kwietniowe orzeczenie WSA pociąga za sobą uchylenie decyzji ministra. Uchylone w kwietniu postanowienie ówczesnego ministra Jana Szyszki dopuszczało, by obwodnica Augustowa w dolinie rzeki Rospudy mogła zostać zrealizowana w jednym z dwóch wariantów - tunelu drogowego lub estakady. Zgodnie z decyzją ministra środowiska wybór wariantu, po przeanalizowaniu kosztów, miał należeć do inwestora. W czwartek nowy minister środowiska, Maciej Nowicki zapowiedział zwołanie jeszcze w grudniu "okrągłego stołu" wszystkich zainteresowanych stron w sprawie obwodnicy. Dodał, że podczas rozmów powinno się przyjąć założenie, że przegramy sprawę w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Nie czekajmy na werdykt bezczynnie, tylko myślmy, jakie alternatywne rozwiązania można przyjąć - mówił.

Komentuj

Statystyka

Przegląd prasy

Sprawdź swoje auto w Europejskim Rejestrze Pojazdów
14 grudnia 2007 | 0

Samochód, który zamierzamy kupić za granicą, można sprawdzić w Europejskim Rejestrze Pojazdów (ERP). Czas trwania sprawdzenia pojazdu zależy od kraju ostatniej rejestracji, ale nie przekracza 72 godzin. Koszt takiego sprawdzenia to 207, 40 zł brutto. W miarę możliwości ERP pozyskuje dane fabryczne pojazdu, które wspomagają identyfikację.

Rady Europejskiego Rejestru Pojazdów:

§Należy zwracać uwagę na datę produkcji pojazdów pochodzących z USA i Kanady. Często deklarowany rocznik jest zawyżony. Cofnięty licznik należy prawie do reguły. Wszystkie dane można zweryfikować w biurze ERP. Sprawdzenie na terenie USA i Kanady trwa do 24 godzin. Sprawdzane jest m.in., czy pojazd pochodzi z kradzieży i czy miał szkody ubezpieczeniowe. Ustalana jest data rejestracji, która często różni się od deklarowanej w Polsce.

§Każdy włoski pojazd sprowadzony do polski powinien posiadać dokumenty tzw. targa i aci. Weryfikacja danych zawartych w tych dokumentach jest możliwa również w biurze ERP w ciągu 48 godzin. ERP zwraca uwagę, że w przypadku samochodów z Włoch ma miejsce brak wyrejestrowania, a w przypadku pojazdów leasingowych są to auta bez prawa sprzedaży.

§W Szwecji zdarza się sprzedaż pojazdu przez osobę nieuprawnioną.

§Auta z Francji są czasami pojazdami z całkowitą szkodą komunikacyjną.

§W przypadku samochodów z Niemiec zdarzają się fałszywe tzw. kfz-brief z błędem ortograficznym. Dotyczy to dokumentów sprzed 1 października 2005 r.

§Pamiętaj - wydział komunikacji nie sprawdza wiarygodności danych zawartych w dokumentach rejestracyjnych z państw UE i Ameryki Płn.

§ERP sprawdza pojazd przed zakupem, czyli np. legalności pochodzenia samochodu. Po dokonaniu ustaleń wystawiane jest zaświadczenie na wskazaną w formularzu osobę lub firmę.

Dane kontaktowe Europejskiego Rejestru Pojazdów - ul. Grunwaldzka 236, 60-166 Poznań / tel./fax (061) 868 50 17 / tel. (061) 868 94 44, (061) 868 55 54 / www.erp.pl

Informacje od policji: Jak ERP informuje, każdy przed zakupem samochodu może sprawdzić w jednostce policji, czy pojazd nie jest poszukiwany jako utracony, czy nie jest zabezpieczony przez policję. Policja sprawdza pojazdy w bazie pojazdów utraconych, zabezpieczonych przez policję i znalezionych, ale tylko na terenie kraju. Należy zgłosić się do jednostki policji z dokumentem tożsamości, dowodem rejestracyjnym i najlepiej ze sprawdzanym samochodem, a jeżeli to niemożliwe, trzeba wskazać miejsce jego parkowania (np. komis, warsztat itp.) Policja udziela informacji, że dany pojazd nie figuruje w ewidencji pojazdów utraconych, podając datę, godzinę i minutę sprawdzenia. Oznacza to, że pojazd nie figuruje jako utracony w momencie sprawdzania, ale może się pojawić za jakiś czas, nawet za kilka minut. I tak np. jeśli właściciel zamyka swój samochód w garażu i wyjeżdża na wczasy, a następnego dnia samochód zostaje skradziony i złodziej chce go sprzedać, to sprawdzając pojazd w policyjnej bazie danych otrzyma się informację, że auto tam nie figuruje. Kiedy właściciel po powrocie zgłosi kradzież - pojazd pojawi się w bazie jako utracony. Jeżeli w trakcie sprawdzania okaże się, że pojazd figuruje jako utracony - policja zabezpieczy go do wyjaśnienia.

Komentuj
Dopuszczenie do ruchu auta używanego
14 grudnia 2007 | 0

“Gazeta Prawna” radzi: Auto sprowadzone z zagranicy i noszące ślady uszkodzeń lub którego stan techniczny wskazuje na naruszenie elementów nośnych konstrukcji pojazdu, mogących stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, musi przejść badania techniczne. Właściciel samochodu musi przedstawiać go do badania technicznego. Pierwsze badanie jest przeprowadzane przed pierwszą rejestracją. Badaniu temu nie podlega nowy pojazd, z wyjątkiem np. taksówki osobowej. Okresowe badanie techniczne pojazdu jest przeprowadzane corocznie. Okresowe badanie techniczne samochodu osobowego przeprowadza się przed upływem trzech lat od dnia pierwszej rejestracji, następnie przed upływem dwóch lat od dnia przeprowadzenia badania, a potem corocznie. Takie same terminy badań technicznych dotyczą aut osobowych zarejestrowanych po raz pierwszy za granicą. W tym przypadku za dzień pierwszej rejestracji przyjmuje się dzień pierwszej rejestracji za granicą.

Niezależnie od tego pojazd musi być poddany dodatkowym badaniom, jeżeli:

§ został skierowany przez organ kontroli ruchu drogowego lub starostę w razie uzasadnionego przypuszczenia, że:

§ zagraża bezpieczeństwu ruchu,

§ narusza wymagania ochrony środowiska,

§ uczestniczył w wypadku drogowym, w którym zostały uszkodzone zasadnicze elementy nośne konstrukcji nadwozia, podwozia lub ramy,

§ został skierowany przez starostę w celu ustalenia danych pojazdu niezbędnych do jego rejestracji,

§ dokonano w nim zmian konstrukcyjnych lub wymiany elementów powodujących zmianę danych w dowodzie rejestracyjnym,

§ ma być używany np. jako taksówka osobowa lub bagażowa, pojazd do nauki jazdy, pojazd do przeprowadzania egzaminu państwowego,

§ dokonano w nim naprawy wynikającej ze zdarzenia powodującego odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń z tytułu zawartej umowy ubezpieczenia na kwotę przekraczającą 2 tys. zł,

§ sprowadzono go z zagranicy i nosi ślady uszkodzeń lub jego stan techniczny wskazuje na naruszenie elementów nośnych konstrukcji pojazdu, mogących stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego,

§ określono dla niego wymagania techniczne w przepisach ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług - chodzi tu o tzw. samochody z kratką wykorzystywane często przez przedsiębiorców.

§Badanie techniczne pojazdu z zamontowaną instalacją gazową może być przeprowadzone po przedstawieniu dokumentu wydanego przez organ dozoru technicznego, stwierdzającego sprawność urządzenia technicznego.

§Organ dokonujący rejestracji pojazdu (starosta) wpisuje do dowodu rejestracyjnego termin badania technicznego pojazdu. Jeżeli pojazd został zarejestrowany wcześniej, kolejny termin badania wpisuje do dowodu rejestracyjnego uprawniony diagnosta w stacji kontroli pojazdów po stwierdzeniu pozytywnego wyniku badania i po wniesieniu przez właściciela pojazdu opłaty ewidencyjnej. Badanie techniczne jest przeprowadzane na koszt właściciela pojazdu.

Ważne! W razie powstania trudności w ustaleniu podstawowych parametrów pojazdu, badanie techniczne może być przeprowadzone po przedstawieniu opinii rzeczoznawcy samochodowego.

Komentuj
Wysoka liczba mandatów dla osk
12 grudnia 2007 | 9

Policjanci skontrolowali 50 samochodów szkół nauki jazdy. Efekt - 32 mandaty i 16 zatrzymanych dowodów rejestracyjnych. Instruktorzy nagminnie łamali przepisy, których przestrzegania powinni uczyć kursantów. I dalej czytamy w “Gazecie Wyborczej – Płock”: Początkujący kierowca wjeżdża właśnie na trudne skrzyżowanie w godzinie szczytu. Z błagalną miną szuka pomocy instruktora. Ten jednak wygodnie rozparty w fotelu wesoło gawędzi przez telefon komórkowy. Trójka innych kursantów siedzi ściśnięta jak sardynki na tylnym siedzeniu. Za chwilę ich pomoc będzie potrzebna - instruktor przecież wybiera się na zakupy. Sielankowa podróż do supermarketu zostaje nagle przerwana. Na drodze elki staje policyjny patrol. Instruktorowi ze zdenerwowania wypada telefon. Spokojnie jednak może się po niego schylić, bo od początku jazdy nie jest zapięty pasami. Patrol podchodzi, prosi o dokumenty, i okazuje się, że w dowodzie rejestracyjnym nie ma adnotacji o tym, że to samochód szkoły nauki jazdy. Teraz zaczyna się najlepsze - na polecenie policjantów instruktor musi zdemontować tablicę z L z dachu samochodu i sam przesiąść się na fotel kierowcy. Pozostali przyszli kierowcy patrzą na całą scenę z wielką konsternacją. Najczęstsze przewinienia, jakich się dopuszczali instruktorzy, to jazda bez zapiętych pasów i rozmowy przez komórkę. Jak podkreśla Mariusz Gierula, rzecznik prasowy płockiej policji, zdecydowaną większość ukaranych stanowili instruktorzy ze szkół z okolicznych gmin, spoza terenu miasta. Stąd też bierze się następny poważny grzech tych ośrodków - jazda samochodem wypchanym po brzegi kursantami. - Instruktorowi z oddalonej miejscowości nie chce się wracać co chwilę po kolejnych kursantów, więc bierze tylu, ilu może pomieścić - mówi Gierula. A przepisy stanowią jasno - poza kierowcą i instruktorem w aucie może być tylko jeden dodatkowy uczestnik kursu. Wydawałoby się, że instruktorzy powinni dawać przyszłym kierowcom dobry przykład. Nic bardziej mylnego - w czasie kontroli wielu z nich nie miało odpowiednich dokumentów lub miało je niekompletne. A brak karty zajęć czy legitymacji instruktora to nic przy braku adnotacji w dowodzie rejestracyjnym, że dany samochód jest przeznaczony do nauki jazdy. To bardzo częsty proceder, zwłaszcza w mniejszych szkołach. - W przyszłości wolą nie mieć problemów z ewentualną sprzedażą auta, bo samochody nauki jazdy są znacznie bardziej eksploatowane - mówi Mariusz Gierula. Takich przypadków było aż 16, a ich konsekwencja raczej wstydliwa dla instruktora - samochód po kontroli z miejsca traci uprawnienia, a jego użytkownik dowód rejestracyjny. Instruktor musi wtedy zdemontować na oczach poirytowanych kursantów tablicę z L, a następnie sam zasiąść za kółkiem i odprowadzić auto już jako normalny kierowca. - Tak wysoka liczba mandatów dowodzi, że szkoły nauki jazdy powinny być lepiej kontrolowane przez Urząd Miasta i starostwa, które im podlegają - uważa Krzysztof Buczkowski, zastępca dyrektora płockiego oddziału Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. - Często zgłaszają się do nas osoby, które narzekają na poziom kształcenia i samochody, na których uczą się jeździć - dodaje. Kontrole to jednak nie tak prosta sprawa, o czym przekonuje Teresa Szpakowicz, dyrektorka wydziału komunikacji w płockim starostwie. - Policja może wykonywać takie naloty w każdej chwili. Nas, choć nad szkołami sprawujemy nadzór, ograniczają przepisy. Kontrolujemy ośrodki na bieżąco, ale np. przynajmniej siedem dni przed wizytą musimy uprzedzić je o planowanej kontroli, a także ustalić wcześniej zakres prowadzonych badań - mówi. Sprawujące nadzór nad ośrodkami urzędy mogą zawiesić instruktora, a nawet zamknąć szkołę, jednak takie przypadki raczej się nie zdarzają. - Na każdym terenie są dobre i złe ośrodki, a ich pozycję definiuje rynek i popularność wśród kursantów - mówi Teresa Szpakowicz. Jej zdaniem ludzie zawsze znajdą sposób, żeby obejść przepisy. - Na etapie zakładania ośrodka każda szkoła musi zarejestrować elki, ale kupując nowe auta, często już ich nie zgłaszają - uważa. Policja zapowiada, że tego typu akcje będą kontynuowane.

Komentuj
Nowy znak drogowy przeprasza, rozwesela i odpręża
11 grudnia 2007 | 3

Magistrat Radomia znalazł sposób na ukojenie nerwów kierowcom, którzy stoją w korkach na rozkopanych od miesięcy ulicach. Humor ma nam poprawić nowy znak drogowy - "uśmiechnięty wykrzyknik" – donosi “Gazeta Wyborcza”. Od miesięcy Radom jest rozkopany, jazdę utrudniają niekończące się remonty ulic i skrzyżowań, które zaczęto dopiero pod koniec lata. Niektórzy kierowcy nie mogą już nadążyć za zmianami w organizacji ruchu. Na trasach objazdów tworzą się gigantyczne korki. W rozkopanym mieście zdenerwowania nie kryją radomscy taksówkarze. - Obroty spadły nam o połowę. Jeśli ktoś za kurs kiedyś płacił 10 zł, teraz zapłaci 15 zł, bo dwa razy tyle, ile trwa jazda, stoi się w korku. Klienci rezygnują, bo jest drożej - skarży się taksówkarz Andrzej Huber. Przed świętami Radom stanie w jednym wielkim korku - twierdzi taksówkarz. Jak udobruchać rozsierdzonych radomskich kierowców, którzy uważają, że remonty trwają za długo? Wydział Infrastruktury Urzędu Miejskiego wpadł na wysoce oryginalny pomysł. - Poprosiliśmy szkołę plastyczną o zaprojektowanie znaku drogowego przepraszającego kierowców i pieszych za utrudnienia w ruchu - informuje Leszek Ruszczyk, dyrektor wydziału. Nowe znaki mają stanąć we wszystkich miejscach, gdzie jest utrudniony ruch kołowy - przy remontowanych drogach, na trasach objazdów, w miejscach największych korków. Realizacji projektu nowego znaku podjął się Cezary Jędrzejewski, zastępca dyrektora Zespołu Szkół Plastycznych im. Józefa Brandta. Jędrzejewski jest nauczycielem przedmiotu - podstawy projektowania i kompozycji. Zajmuje się także medalierstwem. Artysta miał wolną rękę. - Była tylko jedna sugestia z wydziału infrastruktury, aby wykorzystać motyw uśmiechniętej buźki. Uznałem jednak, że emotikon z uśmiechem jest bardzo popularny. Nie chciałem powielać innych projektów, dlatego zdecydowałem się na taki - mówi Jędrzejewski. Czym się kierował projektując nowy znak? - Ma uspokajać, rozładować agresję i zastąpić ją pozytywnymi emocjami - opowiada. Projekt nie spodobał się dyrektorowi Ruszczykowi. - Zmieniłbym chyba napis. Może powinien rozpoczynać się od słów: - Za utrudnienia przepraszamy, potem MZDiK, a pod napisem znak graficzny. Jeszcze nie jestem pewien, skonsultuje to z dyrektorem Markiem Czyżem [szefem Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji] - mówi dyrektor Ruszczyk. Pewne wątpliwości wzbudził u szefa wydziału infrastruktury także sam znak graficzny, a konkretnie domalowane elementy. - Nie chciałbym, żeby to było odebrane jako kpina z prawa. My chcemy poprawić humor kierowcom i uspokoić ich. To ma być forma przeprosin - dodaje Ruszczyk. Nowy znak pokazaliśmy rozżalonym taksówkarzom, z którymi rozmawialiśmy o korkach w mieście. Na ich twarzach w jednej sekundzie pojawił się uśmiech. - Znak jest przyjemny - stwierdził Jerzy Hernik. - Wreszcie ktoś pomyślał, by przeprosić kierowców. To miłe - dodał Andrzej Huber. Ale inny kierowca, któremu pokazaliśmy znak, mający go uspokoić, powiedział kilka słów, których zacytować nie możemy. A ty co sądzisz o tym pomyśle? Czy ciebie, gdy będziesz stał w korku znak z "uśmiechającym wykrzyknikiem" uspokoi czy jeszcze bardziej zdenerwuje? Wypowiedz się na naszym forum na www.radom.gazeta.pl. A może zaproponujesz swój projekt? Zamieść go w naszej galerii internetowej – apeluje gazeta. Poniżej “uśmiechający wykrzyknik”:

072c1ae1a49e80eb17c1fe2c9cb6f56de7e9a546

Komentuj
Zoptymalizuj postoje na trasie
16 grudnia 2007 | 0

Map&Guide base 1.5 - poprawiona oraz rozbudowana wersja informatycznego narzędzia to planowania tras, szczególnie przydatna dla transportu drogowego, jest już dostępna w Internecie (w języku polskim) do ściągnięcia przez użytkowników oprogramowania Map&Guide w wersji Premium. Mogą oni teraz optymalizować swoje listy postojów pod kątem pokonywanych, realnych odległości lub dystansu w linii prostej.

Optymalizacja postojów: Firmy spedycyjne, kurierzy, przedstawiciele oraz serwisanci zawsze mają do czynienia z problemem: Jak zaplanować wiele wizyt u klientów, w różnych miejscach, minimalizując całkowity dystans oraz czas przejazdu? Dzięki modułowi optymalizacji postojów szybko można sobie poradzić z tym problemem. Kalkulacji optymalnej sekwencji postojów dokonuje się za jednym naciśnięciem przycisku klawiatury. Użytkownicy Map&Guide Premium mogą korzystać z opisanej funkcji właściwie natychmiast. Map&Guide base automatycznie zainstaluje najświeższą wersje przy kolejnym uruchomieniu programu. Nowe funkcjonalności można również wypróbować za darmo w ramach oferty dla użytkowników darmowej wersji Map&Guide basic. Korzystający z wersji bezpłatnej, można przez 7 dni wypróbować nowe rozwiązanie. Wystarczy zalogować się używając nazwy użytkownika: mailing1107 oraz hasła: mailing1107. Wersja bezpłatna jest dostępna w języku polskim na stronie internetowej: base.mapandguide.com Więcej funkcjonalności: Oprogramowanie mapowe Map&Guide w wersji podstawowej – “base” - daje jedynie możliwość wyliczenia odległości i prostego skalkulowania kosztów przejazdu pomiędzy dwoma punktami. Natomiast Map&Guide Premium pozwala skalkulować i zoptymalizować koszty tras między kilkoma punktami. Umożliwia zaplanowanie kosztów z uwzględnieniem opłat za tunele oraz przejazdy autostradami (Maut). W wersji Premium można utworzyć sobie własny park samochodowy i wyliczać koszty przejazdów dla konkretnych pojazdów według emisji spalin, liczby osi itd. Na 2010 r. planowane jest dalsze wzbogacenie Map&Guide Premium o wysokości tuneli oraz wiaduktów w całej Europie. Są to informacje szczególnie przydatne do planowania tras przewozów towarów niebezpiecznych i ładunków ponadgabarytowych.

7345c6057c1073b3dc882c8839afb3fdfa545456

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Część 224
16 grudnia 2007 | 0

Zabili i uciekli z miejsca wypadku - Policja zatrzymała cztery osoby, które jechały volkswagenem golfem. Samochód potrącił dwie dziewczyny. Zmarły na miejscu. W wieczorem w miejscowości Swaty pod Rykami idące poboczem dwie osiemnastolatki potrącił volkswagen golf. Obrażenia kobiet były bardzo poważne, obie zmarły na miejscu. Anna Smarzak z zespołu prasowego KWP w Lublinie poinformowała, że sprawca wypadku zatrzymał się, ale nie udzielił poszkodowanym pomocy. Zostawił samochód i uciekł z miejsca wypadku. Po godz. 22 policja zatrzymała cztery osoby w wieku od 26 do 41 lat, które jechały golfem. Wszyscy byli pijani. - Nikt nie przyznał się do kierowania autem. We wtorek będą przesłuchani - powiedziała Anna Smarzak.

Podejrzany o śmiertelne potrącenie 11-letniej Marysi - Prokurator wyraził zgodę na publikację wizerunku i danych osobowych podejrzanego o spowodowanie wypadku drogowego, w wyniku którego zginęła 11-letnia Marysia. Andrzej Bojarczyk miał w miniony czwartek prowadzić peugeota, którym w okolicach Wojciech potrącił dziewczynkę. Mężczyzna, który był pod wpływem alkoholu, nie udzielił rannemu dziecku pomocy i uciekł z miejsca zdarzenia. Jeszcze tego samego dnia Andrzej Bojarczyk został zatrzymany w policyjnym areszcie. Mężczyzna usłyszał zarzuty spowodowania śmiertelnego wypadku pod wpływem alkoholu i nieudzielenia ofierze pomocy. Bartoszycki Sąd Rejonowy aresztował podejrzanego na trzy miesiące. Dziś prokurator wyraził zgodę na publikację danych osobowych i wizerunku sprawcy.

Nietrzeźwy kierowca wjechał do rowu - Policjanci z ruchu drogowego zatrzymali pijanego kierowcę. W miejscowości Klebark Mały Adam B. wjechał do rowu, ponieważ stracił panowanie nad autem. 32-letni kierowca miał 3 promile alkoholu we krwi. Wczoraj po południu policjanci z drogówki otrzymali zgłoszenie, że w Klebarku Małym jadąc w kierunku Olsztyna leży w rowie samochód osobowy. Na miejscu funkcjonariusze zastali nietrzeźwego kierowcę, który nie potrafił wytłumaczyć, jakim sposobem znalazł się w rowie. Z relacji świadków wynikało, że 32-letni Adam B., podczas wjazdu na krajową "16-tkę" stracił panowanie nad kierownicą i wjechał do rowu. Okazało się, że był pijany. Miał 3 promile alkoholu we krwi. Za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności. Na 10 lat może także stracić prawo jazdy.

Agresywny motocyklista w policyjnym areszcie- Najpierw na motorze uciekał przed policjantami. Kiedy po krótkim pościgu został zatrzymany, okazało się, że jest pijany i nie ma prawa jazdy. Wtedy zaczął wyzywać policjantów i kopać w radiowóz wybijając w nim szybę. Mirosław R. trafił do aresztu, gdzie spędził dzisiejszą noc. Teraz poniesie odpowiedzialność za swoje czyny. Podczas nocnego patrolu w miejscowości Lubichowo policjanci zauważyli jadący motocykl. Motocyklista pędził na nim bez włączonych świateł i bez kasku ochronnego. Kiedy zobaczył radiowóz, przyspieszył. Ponieważ nie zatrzymał się do kontroli, policjanci natychmiast ruszyli w pościg za nim. Po kilku minutach kierowca zastał zatrzymany. Podczas rozmowy policjanci wyczuli od niego alkohol. Podejrzewali, że jest pijany. Badanie alkomatem potwierdziło ich przypuszczenia. Mirosław R. miał we krwi ponad 1,6 promila. Oświadczył także, że nie posiada prawa jazdy. Przypadkowa interwencja tak rozwścieczyła motocyklistę, że nagle zaczął kopał w radiowóz. Dostało się także policjantom. Zareagowali natychmiast i umieścili Mirosława R. w samochodzie. To jednak nie ostudziło jego zapałów. Zatrzymany kopiąc wybił szybę w radiowozie. W kierunku policjantów posypały się przekleństwa i groźby. Agresywny mężczyzna noc spędził w policyjnej celi. Kiedy wytrzeźwieje zostanie przesłuchany. Teraz za swoje czyny będzie odpowiadał przed sądem.

Komentuj
Zero tolerancji dla osób naruszających przepisy ruchu drogowego
15 grudnia 2007 | 1

Kujawsko-pomorscy policjanci na drogach regionu prowadzili działania pod kryptonimem "Prędkość i alkohol – zero tolerancji dla osób naruszających przepisy ruchu drogowego".

• w działaniach wzięło udział 362 policjantów,
• kontroli poddano 3662 kierujących,
• ujawniono 31 nietrzeźwych kierujących,
• sporządzono 19 wniosków do sądu grodzkiego,
• ukarano mandatami karnymi 955 kierujących,
• zatrzymano 19 praw jazdy,
• zatrzymano 226 dowodów rejestracyjnych.
W trakcie działań pomiędzy godziną 11.00-19.00 odnotowano jeden wypadek drogowy.
Policjanci zwracali uwagę nie tylko na nietrzeźwych kierowców, ale także na tych, którzy popełniali niebezpieczne wykroczenia takie jak:
- nieprzestrzeganie ograniczenia prędkości,
- nieudzielanie pierwszeństwa przejazdu,
- nieudzielanie pierwszeństwa pieszym,
- wyprzedzanie na trzeciego, na podwójnej ciągłej, na wzniesieniach, na zakrętach, przed przejściem dla pieszych,
- niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami.
Działania "Prędkość i alkohol – zero tolerancji dla osób naruszających przepisy ruchu drogowego" prowadzone były w każdej gminie na terenie województwa. Brali w nich udział policjanci z komisariatów, posterunków i rewirów dzielnicowych oraz ruchu drogowego. Ich celem było zapewnienie bezpieczeństwa na drogach gminnych województwa, ograniczenie wypadków i kolizji oraz kontrola i zatrzymanie osób nie przestrzegających przepisów ruchu drogowego. Działania te zbiegły się z akcją pod kryptonimem "Trzeźwość", zorganizowaną przez Europejską Organizację Policji Ruchu Drogowego "TISPOL".

Komentuj
TRANSPORT: najlepsza praca habilitacyjna/magisterska/inżynierska
14 grudnia 2007 | 0

Już po raz dziewiąty Minister Infrastruktury przyznał nagrody za najlepszą pracę habilitacyjną, magisterską oraz inżynierską z dziedziny “Transport” w roku akademickim 2006/2007 oraz za najlepszą książkę o tematyce transportowej. Nagrody w imieniu Ministra Cezarego Grabarczyka wręczył Podsekretarz Stanu Mirosław Chaberek. W swoim wystąpieniu stwierdził, że spotkania organizowane na Politechnice Śląskiej stanowią ważnąplatformę współpracy środowisk naukowych, gospodarczych i przedstawicieli świata polityki, zainteresowanych rozwojem transportu. Uroczystość wręczenia nagród odbyła się 14 grudnia br. w Auli Politechniki Śląskiej w Katowicach. Poprzedziła ją V Międzynarodowa Konferencja Naukowa TRANSMEC 2007, odbywająca się pod patronatem Ministerstwa Infrastruktury. Referaty dotyczyły zagadnień związanych z bezpieczeństwem transportu, programem badań naukowych na lata 2007-2013, a także badań w zakresie technicznych środków transportu Komitetu Transportu Polskiej Akademii Nauk. Kierownik Katedry Transportu Szynowego Politechniki Śląskiej prof. Marek Sitarz podziękował kierownictwu Ministerstwa Infrastruktury za życzliwość dla polskiej nauki. Powiedział, że nagrody są formą promocji transportu szynowego oraz dowodem, że nauka może dostarczać odpowiedzi na kluczowe pytania dotyczące transportu. Nagrody rzeczowe oraz dyplomy Ministra Infrastruktury otrzymali:
w kategorii prace habilitacyjne – dr hab. inż. Jacek Żak z Politechniki Poznańskiej oraz dr hab. Wojciech Downar z Uniwersytetu Szczecińskiego, w kategorii prace doktorskie – dr Witold Andrzejczak z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, dr inż. Krzysztof Gasz z Politechniki Wrocławskiej oraz dr inż. Jarosław Seńko z Politechniki Warszawskiej, w kategorii prace magisterskie – mgr inż. Adam Mżyk z Politechniki Wrocławskiej, mgr Agnieszka Marta Mrozińska z Uniwersytetu Szczecińskiego, bsm. pchor. Ewa Nawrot z Akademii Marynarki Wojennej, mgr Sonia Huderek z Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, mgr inż. Kamil Wojtarowicz z Akademii Górniczo-Hutniczej, mgr inż. Joanna Sandomierska z Politechniki Wrocławskiej, w kategorii prace inżynierskie – Adam Pawłowski z Wyższej szkoły Humanistycznej we Wrocławiu, w kategorii prace licencjackie – Maciej Sulmicki z Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Nagrody naukowe Ministra Infrastruktury za najlepszą książkę o tematyce transportowej wydaną w roku akademickim 2006/2007 otrzymali – prof. Jerzy Antoniak, prof. Wiesław Starowicz, dr hab. inż. Kazimierz Towpik oraz dr hab. inż. Cezary Specht.

Komentuj
Kolejny TIR uderzył w kolejny dom
13 grudnia 2007 | 1

Do kolejnego wypadku tira wpadającego na przydrożny dom doszło w Witkowie (pow. mogileńskie). Wypełniona 40 tonami buraków cukrowych ciężarówka zboczyła nagle z drogi powiatowej, wjechała na podwórku i uderzyła w dom. - Przyczyny nie są na razie znane - mówił mł. bryg. Paweł Siedlecki, oficer dyżurny Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Toruniu. - Kabina tira wbiła się w budynek na ponad dwa metry. Zniszczona drewniana konstrukcja stropu oparła się częściowo na kabinie ciężarówki - dodał Siedlecki. Do szpitala zostali przewiezieni: ranny 21-letni kierowca (był trzeźwy) i mieszkanka domu, którą poraniły odłamki cegieł. - Śpiącą kobietę przykryła przewrócona szafa, dzięki czemu nie odniosła większych obrażeń - zaznaczał Łukasz Rogalski z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Mogilnie. Strażacy przez kilka godzin umacniali budynek, który groził zawaleniem oraz wyciągali z niego ciężarówkę. Inspektor nadzoru budowlany wyłączył zniszczoną część domu z użytkowania. Przyczyny i okoliczności wypadku ustala policja.

Komentuj
To kierowcy oskarżeni o wypadek pod Jeżewem
13 grudnia 2007 | 1

Jest już nowa opinia biegłego dotycząca pożaru autokaru z licealistami. Pojazd był sprawny a przyczyną pożaru było zderzenie z ciągnikiem siodłowym. To wywołało zapłon paliwa. 30 września 2005 r., godz. 6.40. Tej daty z pewnością nie zapomną rodziny maturzystów. Wtedy to kierowca autokaru wyprzedzał inny samochód. Jechał 110 km/godz. (dozwolone 70 km/godz.). Niebezpiecznie zbliżył się do jadącej z przeciwka ciężarówki. Jej kierowca zaczął gwałtownie hamować. Biegli uznali, że nie było żadnych szans na uniknięcie wypadku. Prędkość zderzenia sięgnęła prawie 200 km/godz. - Ta opinia biegłego z zakresu pożarnictwa nie przedstawia nowych wniosków w stosunku do opinii przygotowanej na początku śledztwa - powiedział Adam Kozub, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Dziś do sądu trafił kolejny akt oskarżenia również pośrednio dotyczący wypadku w Jeżewie. Zawiera kilka wątków, które zostały wyłączone z głównego śledztwa. Wśród oskarżonych jest miedzy innymi lekarz, który wystawiał zaświadczenia o zdolności do pracy kierowcom, którzy chorowali na ciężkie choroby dyskwalifikujące ich do pracy za kółkiem. Takie zaświadczenia dostali kierowcy, którzy dwa lata temu wieźli licealistów do Częstochowy. Obaj byli chorzy na ciężkie choroby. Ponadto przed sądem odpowie też osoba, która wystawiała fałszywe karty ewidencji autobusów. Sporządziła ich 260, wśród nich sa dokumenty należące do firmy przewozowej Kosmos, do której należał autokar licealistów.

Komentuj
„Trzeźwa Małopolska”: alkomat warto mieć
13 grudnia 2007 | 1

W Małopolsce w przyszłym roku na każdej stacji benzynowej będzie można kupić alkomat. I to za cenę paczki papierosów. Warto go mieć. Niewielu kierowców zdaje sobie sprawę, że nawet 10 godzin po spożyciu alkoholu wciąż może mieć go we krwi, informuje "Dziennik". Jerzy Łabędź, biegły z zakresu toksykologii, alkoholu i trucizn lotnych Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie wyjaśnia gazecie, że na to, jak długo alkohol ulatnia się z naszego organizmu, wpływa wiele rzeczy: masa ciała, wiek, wydolność organizmu, czas, w jakim się spożywało alkohol i czy piło się na pusty żołądek. - "Najprostsza zasada jest taka: jeśli ktoś wypił jedno piwo, to przed upływem trzech, czterech godzin nie powinien wsiadać za kierownicę. Po wypiciu pół litra wódki trzeba czekać aż 24 godziny", mówi Łabędź. Na pomysł powszechnego korzystania przez kierowców z alkomatów wpadli radni sejmiku woj. małopolskiego. W przyszłym roku będą dopłacać do ich zakupu. Na program profilaktyczny "Trzeźwa Małopolska" z budżetu województwa przeznaczono 100 tys. zł. Pieniądze będą pochodzić z opłat koncesyjnych za hurtową sprzedaż trunków o zawartości do 18 proc. alkoholu. Teraz za elektroniczny alkotest kierowcy muszą zapłacić od 100 zł w górę. W przyszłym roku ok. 5-10 zł. "To pieniądze na start. Prowadzone są już rozmowy z koncernami paliwowymi, aby przyłączyły się do akcji", mówi Kazimierz Czekaj, przewodniczący komisji budżetowej małopolskiego sejmiku.

Komentuj
Strzały do auta z pijanym kierowcą
12 grudnia 2007 | 0

Po celnym strzale w oponę, fiat 126p zatrzymał się na poboczu ul. Koronowskiej w Bydgoszczy. Kierowca "wydmuchał" 2 promile alkoholu – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Funkcjonariusze z oddziału prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji zauważyli fiata 126p, jadącego wężykiem ul. Grunwaldzką. Na dodatek samochód nie miał włączonych świateł. Policjanci oznakowanym radiowozem ruszyli za fiacikiem - na wszelki wypadek włączyli migający "kogut". Zrównali się z maluchem i "lizakiem" dali znak kierowcy do zjechania na pobocze. Ten ani myślał się zatrzymywać: co chwilę zmieniał pas ruchu, zajeżdżał drogę radiowozowi. Policjanci uznali, że jedynym sposobem na zatrzymanie pirata jest użycie broni. Jeden z funkcjonariuszy strzelił celnie w oponę "malucha" i dopiero wtedy, na ul. Koronowskiej, kierowca zjechał na pobocze i zatrzymał się. Wyskoczył z auta i próbował uciekać. Policjanci jednak go złapali. Był mocno pijany: badania alkomatem wykazało 1,97 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Na dodatek nie miał prawa jazdy - Sąd Rejonowy Bydgoszczy w tym roku zakazał mu prowadzenia pojazdów mechanicznych przez dwa lata właśnie za kierowanie auta po pijanemu.Kierowca trafił do izby wytrzeźwień, przesłucha go prokurator. Do wyjaśnienia zatrzymano też nietrzeźwego pasażera malucha (miał 1,84 promila alkoholu w wydychanym powietrzu). Dochodzenie w tej sprawie prowadzą policjanci z Komendy Miejskiej w Bydgoszczy.

Komentuj
Protest przeciwko zakazowi wyprzedzania
12 grudnia 2007 | 0

a992c85fd97318408b7bf682f10ce0577d2f6783

Kierowcy tirów wstrzymali ruch na obwodnicy Trójmiasta. Protestowali przeciw obowiązującemu ich tam zakazowi wyprzedzania. Największe utrudnienia spowodowało zderzenie dwóch uczestniczących w akcji ciężarówek - czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Kierowcy umówili się na tę akcję spontanicznie - przez CB radio. Miała trwać godzinę i rozpocząć w południe. Informację usłyszeli jednak pozostali użytkownicy popularnej "dziewiętnastki" (to numer kanału drogowego w paśmie CB) - o sprawie poinformowali policję, która zapowiedziała karanie mandatami za utrudnianie ruchu. Protest to odpowiedź na wprowadzony niedawno na obwodnicy przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad zakaz wyprzedzania dla pojazdów ciężarowych. Tiry zbierały się w kolumny po kilkadziesiąt aut i jechały prawym pasem z prędkością ok. 50 km na godz. Co pewien czas kilka zjeżdżało także na lewy pas, by uniemożliwić przejazd pozostałym samochodom. Wtedy działała policja: - Gdy ktoś jechał z prędkością utrudniającą poruszanie innym kierowcom lub blokował drogę, patrol w radiowozie "ściągał" go na pobocze i wystawiał mandat - mówi nadkomisarz Janusz Staniszewski, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej. - Nie mam jeszcze pełnych danych, ale takich przypadków było co najmniej kilkanaście. Mimo policyjnych interwencji, na trasie tworzyły się sięgające kilometra korki. I na tym mogło się skończyć, gdyby nie nieuwaga protestujących: ok. godz. 13 w kolumnie tirów między Osową a Karwinami zderzyły się dwie ciężarówki. Kabina samochodu, który uderzył w jadący przed nim pojazd, została zmiażdżona. Na szczęście kierowcy nie stało się nic poważnego - trafił z niegroźnymi obrażeniami do szpitala. Ale policja musiała na godzinę całkiem wstrzymać ruch. Korki sparaliżowały ul. Spacerową w Gdańsku, Niepodległości w Sopocie oraz Wielkopolską w Gdyni. "Zwykli" zmotoryzowani byli zbulwersowani: - Trzy godziny jadę przez ich głupie protesty z Pruszcza do Gdyni - mówiła Agnieszka Schubert. - Zakaz wyprzedzania dla tirów na obwodnicy to dobry pomysł. Tak jest w całej Europie w pobliżu dużych miast. Tirowcy odpierali: - Niech na obwodnicę wyjedzie jakiś star. Rozwija to 60 km na godz., a wyprzedzić nie możesz - mówił kierowca Scanii Edward Turowski z Zabrza. - Gdyby obowiązywała tu prędkość minimalna, np. 70 km na godz., zakaz miałby sens. Policja twierdzi, że kierowcy tirów często wyprzedzają się nawzajem - choć prędkość aut różni się nieznacznie i wtedy manewr trwa za długo. - Wprowadzenie prędkości minimalnej raczej nie wchodzi w grę - mówi Staniszewski. - Jednak jeśli na obwodnicy pojawi się zawalidroga, reagujemy. Np. we wtorek zatrzymaliśmy dźwig, który jechał 30 km na godz. - Zakaz jest potrzebny. Ciężarówki to 15 proc. aut na obwodnicy, a powodują 35 proc. wypadków - przekonuje Robert Marszałek z GDDKiA.

Komentuj
Co i jak można poprawić w komunikacji miejskiej
12 grudnia 2007 | 0

Biletomaty, nowe oznakowanie przystanków, rozkład jazdy w telegazecie TVP3, czy rezerwowe autobusy na Górczynie - to tylko wybrane sprawy, które udało się załatwić dzięki uwagom Czytelników z Poznania, które “Gazeta Wyborcza” zbierała we wrześniu. Pod koniec września gazeta wywołała burzę informacją, że MPK traci pasażerów. W 1999 r. z usług przewoźnika korzystało aż 243 mln pasażerów. W ubiegłym roku - już tylko 195 mln osób. Redakcja zapytała więc poznaniaków, dlaczego coraz rzadziej korzystają z tramwaju czy autobusu? Co zniechęca do korzystania z komunikacji miejskiej? Celem akcji nie było jednak tylko wytykanie błędów MPK, ale przede wszystkim dyskusja o tym, co i jak można poprawić. Bo sprawna komunikacja publiczna jest w interesie wszystkich. Im więcej ludzi skorzysta z tramwaju, tym mniejsze korki będą na ulicach. Opiniami podzieliło się z ok. pół tysiąca osób. Warto podkreślić, że obok uwag pojawiało się wiele pomysłów na usprawnienie komunikacji. Pasażerowie domagali się np. przyspieszenia tramwajów i autobusów, by były konkurencyjne względem samochodów osobowych. Wskazywali też, jak to zrobić - np. wydzielić osobne pasy ruchu dla autobusów. Uwagi Czytelników zostały przekazane do MPK. Co udało się załatwić? - Jednym z najczęściej poruszanych przez pasażerów problemów była kiepska dostępność biletów. I wkrótce to się zmieni. Zapadła już decyzja o zakupie biletomatów - najpierw 50 stacjonarnych na przystanki, a po nich 500 sztuk do tramwajów i autobusów. Operacja zacznie się już w przyszłym roku. - W ciągu kilku miesięcy MPK chce też umożliwić płatność kartą za sieciówkę, bo tego także domagają się pasażerowie. - Kolejny problem - słaba informacja dla pasażerów - też będzie rozwiązany. Po serii remontów torowisk, MPK zaczęło przyklejać w tramwajach mapki z układem linii, schematy komunikacji miejskiej rozwieszane są też na wszystkich wiatach. Jeszcze w tym roku (o ile nie przyjdzie nagle ostra zima), MPK obiecuje też oznakować (według nowego wzoru zgodnego z Systemem Informacji Miejskiej) pierwsze przystanki nazwami. Do września 2008 r. mają być już w ten sposób oznakowane wszystkie przystanki z wiatami. - Pasażerowie skarżyli się również na usunięcie rozkładu jazdy z telegazety TVP3. Po interwencji przewoźnika, od początku listopada znów można sprawdzić godzinę dojazdu tramwajów i autobusów w telewizorze. - Nie brakowało uwag do lokalizacji przystanków. I tak MPK po akceptacji przez ZDM zmieni np. lokalizację niebezpiecznego przystanku na Szczepankowie. Trwają też prace nad wydzieleniem nowego przystanku za rondem Rataje w kierunku ul. Kórnickiej. - Przewoźnik ulepsza także infrastrukturę przystanków. Każdy remontowany peron będzie już przystosowany do obsługi osób niepełnosprawnych. MPK zapowiada też budowę kolejnych podwójnych przystanków tramwajowych (dziś jest ich tylko 17). Poza tym, po skargach Czytelników, np. na Polance ustawiono w październiku przeszklone wiaty, a na Trębackiej - ławkę. Rocznie MPK stawia w mieście ok. 20-25 nowych wiat. Gdyby nie wandalizm, byłoby ich raz więcej. - Co zrobi przewoźnik, żeby przyspieszyć komunikację? Zgodnie z sugestiami pasażerów, MPK wespół z ZDM przygotowuje program wydzielenia osobnych pasów ruchu dla autobusów. Przyspieszą też autobusy nocne - na ich trasie wszystkie przystanki będą prawdopodobnie na żądanie. - Wiele uwag dotyczyło punktualności i rozkładów jazdy. Reakcją na skargi dotyczące wypadających z rozkładów autobusów na pętli na Górczynie jest dodatkowy autobus rezerwowy. Przesądzone jest już zwiększenie częstotliwości kursów autobusów linii 55 (od stycznia), a prawdopodobne - linii 47 na Naramowice, 95 do Kiekrza i tramwajów linii 11 (lub ich zdublowanie nową linią 19). -Inna bolączka to nieuprzejmi albo palący papierosy w pojazdach kierowcy i motorniczy. - Mamy 800 kierowców i 600 motorniczych. Niestety, przypadki nagannego zachowania ciągle się zdarzają, mimo nakładanych kar finansowych. Prosimy pasażerów o zgłaszanie zastrzeżeń. Ja sam złożyłem 20 wniosków o ukaranie kierowców za to, że nie stosują tzw. przyklęku ułatwiającego wejście do autobusu z wózkiem. Wszystkich postulatów nie udało się i zapewne nie uda spełnić. - Dziennie dostajemy ok. 60 maili i listów w przeróżnych sprawach, które zdaniem pasażerów trzeba poprawić. Klient nasz pan, ale nie wszystko, głównie ze względów finansowych, da się zrobić. Dziękujemy jednak za wszystkie przekazane uwagi - mówi Zbigniew Rusak, wicedyrektor MPK ds. organizacji przewozów i rozwoju.

Komentuj
Karta wystarczającym dokumentem korzystania z komunikacji
12 grudnia 2007 | 0

Legitymacja, dowód osobisty i paragon informujący o terminie ważności - tyle dokumentów musi wozić właściciel ulgowej lub bezpłatnej karty miejskiej. - Absurdalne - komentuje przewodniczący rady miasta Płock Tomasz Korga. Karta miejska - wygodny kawałek plastyku przypominający kartę bankomatową. Mieści się w każdym portfelu czy kieszeni. Korzystanie z niej nie wymaga żadnych haseł ani kodów, wystarczy ją mieć przy sobie podczas wsiadania do autobusu i okazać podczas kontroli - tak Komunikacja Miejska w Płocku reklamuje swoją kartę. Funkcjonuje od ubiegłego roku. Płocczanie szybko zaakceptowali nowy dokument, korzysta z niego kilka tysięcy pasażerów. Niestety, zaczęli się skarżyć. Bo z wygodą wcale nie jest tak różowo jak gminna spółka zapowiadała. - Karta miała być usprawnieniem komunikacyjnym, tak? - pytał nas rozgoryczony posiadacz takiego dokumentu. - Miała ułatwić mi życie i jazdę autobusami. Ale w założeniu. Bo w praktyce wygląda to na duże utrudnienie. Płocczanin tłumaczy, że podanie kontrolerom do sprawdzenia samej karty nie wystarcza. Oprócz niej wymagają jeszcze legitymacji uprawniającej do zniżki oraz dowodu osobistego, bez którego legitymacja nie jest ważna. Pasażer na wszelki wypadek powinien wozić również paragon informujący o kwocie zakupu i terminie ważności karty. Okazuje się, że wszystko jest zgodne z prawem i potrzebne. Takie są przepisy regulaminu karty miejskiej uchwalonego przez radę miasta. Problem w tym, że większość z tych rzeczy jest rzeczywiście zbędna, a sama karta jest wystarczającym dokumentem do korzystania z autobusów KM. Ulgowa, bezpłatna lub normalna jest kartą imienną i może być użytkowana wyłącznie przez osobę, której dane zostały na niej zapisane. Nie ma możliwości, by wykorzystała ją nieuprawniona do tego osoba. Poza tym zanim pasażer wsiądzie z nią do autobusu, dwukrotnie musi wylegitymować się dokumentem potwierdzającym prawo do ulgi. Pierwszy raz robi to, gdy składa wniosek o wydanie karty. Dołącza do niego aktualne zdjęcie, okazuje dokument uprawniający do ulgowych lub bezpłatnych przejazdów i zostawia jego kserokopię. Jego uprawnienia do korzystania z ulg są ponownie weryfikowane, gdy kupuje bilet okresowy. Nie ma mowy o oszustwie. Tymczasem regulamin karty miejskiej zawiera zapis, że prawo do sprawdzania tych dokumentów mają jeszcze kontrolerzy. I korzystają z niego, obciążając pasażerów koniecznością ich posiadania. Także wożenie paragonu z informacją o kwocie zakupu, terminie ważności biletu nie ma sensu, kontrola ważności biletu okresowego zakupionego na karcie polega na odczytaniu danych zawartych w jej pamięci przy użyciu czytnika kontrolerskiego. - Rzeczywiście, to jakaś bzdura - przyznaje przewodniczący rady miasta Tomasz Korga. - Rozmawiałem już w tej sprawie z Komunikacją Miejską. Ustaliliśmy, że osoby, które mają nadzór nad kontrolerami, zobowiążą pracowników do sprawdzania wyłącznie karty. Przecież wszystkie dokumenty są przedstawiane pracownikom komunikacji przy wydawaniu dokumentu. To tak, jakbym przed podjęciem pieniędzy z bankomatu musiał wcześniej pokazać umowę kasjerce w okienku. Wspólnie z prezesem KM ustalimy szczegóły dotyczące zmiany regulaminu.

Komentuj
Pościg za uciekającym pojazdem
12 grudnia 2007 | 0

Dwóch policjantów ucierpiało w wypadku do jakiego doszło we Wrzoskach. Kierująca czarnym audi 28-letnia kobieta nie zatrzymała się do kontroli drogowej na ul. Wrocławskiej w Opolu i uciekała w stronę Wrocławia. Policjanci rozpoczęli pościg. Podczas wyprzedzania cysterny radiowóz zahaczył o koło ciężarówki. Obaj policjanci trafili do szpitala z urazami kręgosłupa. - Zostaną jeszcze na obserwacji, ale ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo - poinformował Sławomir Szorc, rzecznik prasowy komendy miejskiej policji w Opolu. Ścigane audi udało się zatrzymać. Kierująca samochodem kobieta tłumaczyła, że nie zatrzymała się do kontroli, gdyż zapomniała ...prawa jazdy. Radiowóz został doszczętnie rozbity. Kobieta została ukarana mandatem w wysokości 1000 zł.

Komentuj
Wyśrubowane rozkłady jazdy, wstydliwe problemy
12 grudnia 2007 | 0

- Przerwy są tylko na papierze. Zdarza się, że nie mamy czasu nawet się wysikać, a często i tak nie ma gdzie - skarżą się śląscy kierowcy autobusów. Powodem według nich jest zbyt wyśrubowany rozkład jazdy. Przerwa między kursami to czas na posiłek, papierosa i skorzystanie z toalety. Kierowcy czekający na pętli mają na to zwykle kilkanaście minut. - Najczęściej to fikcja. Nie ma czasu, bo i tak jesteś już spóźniony. Najgorzej jest po południu na długich trasach - skarżą się kierowcy. Nie chcą podawać nazwisk, bo boją się o pracę. Andrzej jeździ na linii 48, z Katowic do Chorzowa. - Rozkład jazdy jest tak rozpisany, że nie ma szans, żeby autobusy nie jeździły opóźnione. Tkwimy w korkach, a potem wkurzają się wszyscy. Pasażerowie, którzy czekają na przystankach i my, bo o przerwie możemy zapomnieć. Dojeżdżasz na pętlę i już jesteś spóźniony, bo powinieneś być 10 przystanków do przodu. Często jest tak, że w południe siadam za kółkiem, a pierwszą przerwę mam dopiero koło godz. 20 - denerwuje się kierowca. - Ostatnio miałem takie opóźnienie, że dogonił mnie następny autobus. Wysadziłem swoich pasażerów i pojechałem na dworzec do toalety. Nie mogłem już wytrzymać, a przecież nie będę jeździł w pieluchach - opowiada jego kolega Rafał. Zdaniem kierowcy wszystkiemu winny jest co raz większy ruch na drogach i wyśrubowane rozkłady jazdy. - Rozmawialiśmy o tym z kierownictwem, ale bez rezultatów - mówią. Problemem są też toalety, a właściwie ich brak. - Często nie ma jak sobie poradzić. Przecież nie będziemy biegać pod drzewko kiedy na przystanku stoi tłum ludzi. Na niektórych pętlach są przenośne toalety, ale nie na wszystkich - skarży się Adam, szofer z kilkunastoletnim stażem. W katowickim PKM tłumaczą, że nie wszędzie da się ustawić popularne toi-toie. - Mamy jedną własną ubikację na dworcu i kilkanaście innych punktów. Są to toalety przenośne albo wynajęte w barach i restauracjach. Na pewno w niektórych miejscach to problem, ale nie wszędzie jesteśmy zapewnić ubikacje. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby były szalety miejskie jak kiedyś - wyjaśnia Beata Leśniewska z katowickiego PKM. Leśniewska wyjaśnia, że na niektórych liniach rzeczywiście zdarzają się opóźnienia, ale kierowcy nie skierowali w tej sprawie żadnego pisma. - Dopóki nie będziemy mieli oficjalnych sygnałów nic nie możemy zrobić - mówi.

Komentuj
Strajk na autostradach, nie jedź tam
12 grudnia 2007 | 0

“Na rondzie w Imola zostałem obrzucony obelgami, butelkami i kamieniami przez strajkujących. Na komisariacie poradzono mi tylko, bym uciekał do do domu” - relacjonował “Gazecie Wyborczej” swe dramatyczne przeżycia we Włoszech kierowca tira z Częstochowy. Piotr J. skontaktował się z redakcją przez telefon komórkowy. Prosił, by nie podawać nazwy firmy transportowej, w której pracuje - "żeby się właściciel nie zdenerwował". - Jestem w trasie od trzech tygodni. We Włoszech zastał mnie strajk transportowców. Rano na rondzie w miejscowości Imola koło Bolonii stał tłum strajkujących,. Byli bardzo agresywni, gdy wjechałem na rondo by przedostać się na autostradę zaczęli mi wygrażać. W moją stronę poleciały butelki i chyba kamienie. Rozbili mi szybę w MAN-ie. Mimo, że jechałem wrogi tłum nie ustępował, nie wiem czy kogoś nie potrąciłem. Udało mi się uciec, podjechałem pod najbliższy komisariat., Tam policjanci w ogólne nie chcieli mnie słuchać, nie mówiąc już o przyjęciu zgłoszenie o ataku na mnie. Powtarzali tylko po angielsku, że nie powinienem się w ogóle znaleźć na trasie i lepiej żebym, uciekał do domu. Teraz jestem nadal w Imola w warsztacie i czekam na założenie szyby. Boję się jednak co dalej będzie na trasie - relacjonował swe poranne przeżycia we Włoszech kierowca z Częstochowy. Strajk kierowców tirów i samochodów dostawczych rozpoczął się we Włoszech w poniedziałek. Protestujący transportowcy blokują ciężarówkami drogi i autostrady, sparaliżowane są obwodnice wokół wielkich miast. W specjalnym komunikacie, wydanym we wtorek ambasada RP odradziła przewoźnikom wjazdu na teren Włoch.

Komentuj
Sygnalizacja świetlna powiązana ze szlabanami kolejowymi
12 grudnia 2007 | 0

Kończy się montaż nowych urządzeń na przejeździe kolejowym między Wałami Dwernickiego i ul. Warszawską w Częstochowie. Po ich uruchomieniu sygnalizacja świetlna ma pracować bezbłędnie.

Przebudowując Wały wraz przejazdem, drogowcy chcieli ułatwić wyjazd w ul. Warszawską - wcześniej, po otwarciu szlabanów, kierowcy czekali długie minuty w kolejce, nim udało im się wjechać w mającą pierwszeństwo Warszawską. Dlatego sygnalizacja, którą chciano zainstalować, miała tuż po podniesieniu zapór dawać dłużej niż zwykle zielone światło, co szybko rozładowałoby korek. Idea słuszna, lecz wykonanie niestety gorsze. Ustalanie warunków technicznych z koleją okazało się trudniejsze niż przewidywano i w rezultacie zbudowano instalację niepowiązaną bezpośrednio ze szlabanami. Ogonek samochodów miały wykrywać czujniki zatopione w asfalcie. Niestety, komputer analizując dane miał nierzadko problemy z ich interpretacją. Dlatego częsty był widok, gdy po otwarciu szlabanów samochody trafiały na czerwone światło przy wyjeździe w Warszawską. Zdarzało się, że auta utykały na torach kolejowych, co było przecież niebezpieczne. Miejski Zarząd Dróg traktował zainstalowany system jako tymczasowy. Docelowo to zbliżający się pociąg miał dawać sygnał do zamknięcia szlabanów i włączenia czerwonego światła. A po jego przejeździe zapalać miałoby się - na dłużej - światło zielone. Dlatego miasto dalej negocjowało z koleją. Prowadzone od kilku dni prace na przejeździe (związane jest z tym jego całkowite zamknięcie) to już końcówka inwestycji. - Musimy mieć jeszcze kilka dni na odbiór techniczny wszystkich instalacji. Mam nadzieję, że po jej uruchomieniu wszystko będzie działać jak należy - powiedział “Gazecie Wyborczej” dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg Kazimierz Augustyn.

Komentuj
Wyłudzone prawo jazdy?
12 grudnia 2007 | 0

Znany aktor Zbigniew B. egzamin na prawo jazdy kategorii E zdawał w zajeździe pod Augustowem - twierdzi białostocka prokuratura. Śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia. Prokuratura zarzuca aktorowi i jego znajomemu, że latem 2006 roku załatwił sobie prawo jazdy na kierowanie samochodem osobowym (lub ciągnikiem) z dużą przyczepą. Nie uczestniczyli w kursie ani nie pojawili się na egzaminie. Dzień przed sprawdzianem oskarżeni spotkali się z egzaminatorem w Szczebrze. Tam podczas kolacji w przydrożnym zajeździe ustalili przebieg fikcyjnego egzaminu. - Nie wiemy, czy w grę wchodziły pieniądze. Wiemy natomiast, że po egzaminie, do którego nie doszło, dokumenty zostały przesłane do Piaseczna i Puław. Tam oskarżeni odebrali prawo jazdy - powiedział Adam Kozub, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Zbigniew B., jego znajomy i egzaminator z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Suwałkach odpowiedzą przed sądem. Grozi za to nawet kara pozbawienia wolności. B. nie przyznaje się do winy.

Komentuj
Do Warszawy nie wjadą przeciążone pojazdy
11 grudnia 2007 | 0

35 tys. - tyle pojazdów o masie powyżej 30 ton wjeżdża codziennie do Warszawy – wyliczyła GDDKiA

Drogowcy zbudowali na Młocinach pierwsze w Warszawie stanowisko do ważenia ciężarówek. Do kwietnia obiecują otworzyć cztery kolejne. Stanowisko powstało na parkingu przy ul. Wóycickiego, tuż przy skrzyżowaniu z ul. Pułkową. Geodeci wyznaczyli w tym miejscu idealnie równy odcinek. Drogowcy wykonali na nim płytę z zagłębieniami do ustawienia postrachu kierowców tirów: przenośnej wagi do rejestrowania obciążenia na oś. Dlaczego na Wóycickiego? W Inspekcji Transportu Drogowego przekonują, że to ulica często używana przez tiry. Ciężarówki jeżdżą tędy np. w kierunku wielkiego parkingu przy cmentarzu Północnym. – Na ul. Wóycickiego będziemy też kierowali do ważenia pojazdy zatrzymane na pobliskiej Wisłostradzie – zapowiada szef ITD na Mazowszu Michał Rzemieniewski. – Zaczniemy w drugiej połowie grudnia. Waga ustawiona przy Wóycickiego pozwoli kontrolować wjazd do stolicy od strony Gdańska. Ale na tym wcale nie koniec. – Do końca kwietnia uruchomimy cztery kolejne stanowiska dla takich wag – mówi rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich Małgorzata Gajewska. Drogowcy wytypowali ruchliwe trasy: al. Krakowską przy 17 Stycznia; Łopuszańską w sąsiedztwie wiaduktu PKP; Czecha przy granicy Wawra z Wesołą; Przyczółkową przy ul. Vogla. Wagi będą ustawiane na poboczu jezdni. Wcześniej drogowcy zbudują tzw. pasy włączenia. Chodzi o to, żeby tir z naczepą mógł na żądanie inspektora wjechać i wyjechać bez wstrzymywania samochodów. Parkingi i pobocza do ważenia tirów to reakcja na nasz tekst z lipca. To wtedy napisaliśmy, że kierowcy przeciążonych pojazdów (w stolicy dopuszczalne: 5, 10, 16 ton) są praktycznie bezkarni. Powód – ZDM nie wskazał w stolicy miejsc na poboczu głównych tras z tzw. certyfikatem geodezyjnym (przystosowanych do ustawienia wag). ITD ustawiał przenośne wagi w miejscach bez certyfikatów. Złapany przewoźnik musiał rozładować tira i zapłacić karę – nawet 30 tys. zł. Właściciele firm przewozowych odwoływali się jednak do sądów administracyjnych, gdzie z reguły wygrywali. Drogowcy zaś twierdzili, że nie wskazali miejsc, bo nie dostali od ITD parametrów wag. Bezsensowna korespondencja między ITD i ZDM trwała kilka miesięcy, a bałagan ukrócił dopiero wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz. Warszawa i tak jest daleko w tyle np. za Wrocławiem, gdzie w asfalcie są zatopione urządzenia rejestrujące nacisk pojazdów. Jeśli normy są przekroczone, kamera nad jezdnią robi zdjęcie i wysyła je do punktu kontrolnego, gdzie czekają inspektorzy wlepiający mandat.

Komentuj
Ranni przez nieuwagę motorniczego
11 grudnia 2007 | 0

O godz. 16.20 w Łodzi zderzyły się tramwaje. "Ósemka" uderzyła w tył stojącej na przystanku "trzynastki". Do wypadku doszło na przystanku przy al. Włókniarzy w okolicy ul. Wielkopolskiej. Świadkowie twierdzą, że motorniczy "ósemki" podczas jazdy sprzedawał pasażerowi bilet i nie zauważył stojącego na przystanku tramwaju. Świadkowie twierdzą, że motorniczy sprzedawał bilety podczas jazdy. W wypadku zostało poszkodowanych siedmioro pasażerów. - Zostali przewiezieni do szpitala - mówi Bogumił Makowski, rzecznik łódzkiego MPK. - Większość jest jedynie poturbowana, a ich zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jedna osoba musiała zostać na noc w szpitalu na obserwacji. Prawdopodobnie dziś zostanie wypuszczona do domu. Od osoby, która nadesłała na Alert24 wiadomość o wypadku, dowiedzieliśmy się, że dwóm osobom trzeba było założyć szwy. Przyczyny wypadku wyjaśnia policja. Ustalono, że obaj motorniczy byli trzeźwi. Jeśli motorniczemu linii 8 zostanie udowodnione, że to on spowodował wypadek, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej oraz do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Motorniczy może otrzymać naganę bądź zostać zwolniony z pracy. Kara zależy od stopnia jego winy. Świadkowie twierdzą, że motorniczy podczas jazdy sprzedawał pasażerowi bilet i nie zauważył stojącego na przystanku tramwaju. - Bilety mogą być sprzedawane jedynie na postoju, wykluczona jest sprzedaż biletów podczas jazdy - mówi rzecznik MPK. Wypadek spowodował utrudnienia w ruchu. Pozostałe linie tramwajowe zostały odesłane na drogi objazdowe. MPK uruchomiło dodatkowe zastępcze linie autobusowe. Ruch w tej okolicy był utrudniony do godziny 20.

Komentuj
Bezpieczny przedszkolak
10 grudnia 2007 | 0

W ramach akcji ,,Bezpieczny Przedszkolak" ponad 1,3 tys. dzieci ze szczecińskich przedszkoli poznało zasady bezpiecznego poruszania się po drodze oraz otrzymało odblaskowe wisiorki - donosi “Gazeta Wyborcza”. Podsumowanie trwającej dwa miesiące akcji odbyło się w Domu Kultury ,,Słowianin". Przez dwa miesiące pracownicy Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, policjanci z drogówki oraz strażnicy miejscy odwiedzili 23 szczecińskie przedszkola. 5- i 6-latkowie uczyli się m.in. trafnie oceniać okoliczności i elementy zagrożenia na drogach, poznawali zasady bezpieczeństwa ruchu, ćwiczyli zapamiętywanie numerów alarmowych. Podczas finału w ,,Słowianinie" (z uwagi na liczbę dzieci impreza odbyła się w dwóch turach) dzieci przypominały sobie to, czego nauczyły się w przedszkolach. Razem ze Zbigniewem Wilczyńskim, aktorem z Pleciugi, który przebrał się za policjanta czarodzieja, śpiewały, że na czerwonym świetle nie wolno przechodzić przez ulicę. - A na zielonym trzeba się rozejrzeć - mówiła pięcioletnia Marta Dziarnowska z przedszkola nr 1 przy ul. Grażyny. - To bardzo pożyteczna akcja. Wszystkie dzieci otrzymały od policjantów odblaskowe wisiorki, które chętnie zakładają w drodze do przedszkola i do domu - mówi Wanda Wachowiak, wychowawca w przedszkolu nr 1. - Dzieci oswajają się także z mundurem. Teraz pan policjant jest dla nich autorytetem. Dzieci dostały też zabawki i przybory szkolne. - Poprzez dzieci docieramy także do świadomości dorosłych - uważa Cezary Tkaczyk, dyrektor WORD w Szczecinie. - Okazuje się, że po naszych akcjach dzieci napominają rodziców, by na przykład zapinali pasy w samochodzie. Akcja ,,Bezpieczny Przedszkolak" będzie kontynuowana w przyszłym roku. W nowej edycji drogowcy planują dotrzeć do przedszkoli w małych miejscowościach i wsiach naszego województwa. Do tych placówek maluchy chodzą najczęściej drogami, przy których nie ma chodników.

17280f17844d413d2e42f8f1b0551a959570d541

Zabawa przy wykorzystaniu "AUTOCHODZIKA" to jednocześnie edukacja małych uczestników ruchu drogowego

Komentuj
Będą tysiące miejsc postojowych
10 grudnia 2007 | 0

W Olsztynie miejscy urzędnicy spotkali się z przedstawicielami firmy Parkingi Polska, która zajmuje się zarządzaniem i wykonywaniem parkingów. Inwestorzy chcą nie tylko wybudować postoje, ale też wyposażyć je w urządzenia strefy parkowania. Warszawską spółkę przyciągnęły do Olsztyna plany budowy wielopoziomowych parkingów. W październiku ratusz zaprezentował koncepcję takiego obiektu, który stanie przy ul. Nowowiejskiego i ma liczyć ok. 270 miejsc. “Gazeta” pokazała ją. - Na początku przyszłego roku ogłosimy przetarg na wykonanie wielopoziomowego garażu na Starym Mieście - mówi wiceprezydent Tomasz Głażewski. Firma będzie jednym z konkurentów. - Jeśli koncepcja przy ul. Nowowiejskiego uzyska wszystkie zgody konserwatorskie, to firma Parkingi Polska na pewno wystartuje w przetargu na budowę i zarządzanie obiektem - mówi Jerzy Piekarski, szef miejskiego biura urbanistyki. Jeszcze większe parkingi mają powstać w innych częściach miasta: przy ul. Partyzantów między jezdnią a torami na 800 miejsc, przy ul. Pstrowskiego na 400 miejsc i na Jarotach przy ul. Wilczyńskiego na ok. 500 aut. Budowa ma rozwiązać problem braku miejsc postojowych. Temu samemu ma służyć wprowadzenie parkomatów, wymuszających częstszą rotację aut w centrum miasta. Firma ze stolicy poprosiła o zezwolenie na pilotażowe objęcie strefą parkowania kilku ulic bądź parkingów. Mógłby to być np. postój przy ul. Mochnackiego. Miasto nie zapłaciłoby za to ani grosza. - Jeśli rozmowy pójdą pomyślnie, to jesteśmy w stanie zainstalować urządzenia w ciągu kilku tygodni - mówi Piotr Szymański, koordynator z Parkingów Polska. - Nic tak nie przekonuje, jak działający już system i dlatego firmie na tym zależy - komentuje Piekarski. Parkingi Polska zarządza m.in. strefą parkowania w Warszawie. Od kilku miesięcy obsługuje też Szpital Dziecięcy w Olsztynie. - Firma zapewnia kontrolę wjazdu i wyjazdu, elektroniczne bilety i pobiera opłaty. Jestem bardzo zadowolona z dotychczasowej współpracy - mówi Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektor placówki. Władze miasta liczą na kolejnych inwestorów. - Pokazaliśmy możliwości i już jest odzew. Na pierwszy ogień pójdzie ul Nowowiejskiego, potem zaproponujemy realizację kolejnych obiektów - zapowiada Tomasz Głażewski. - Uważam, że oferta zaprezentowana przez miasto jest ciekawa i ma przed sobą perspektywy. Jesteśmy zainteresowani współpracą - powiedział po spotkaniu w ratuszu Piotr Szymański.

Komentuj
Czy Kraków będzie przyjaznym miastem dla rowerów
10 grudnia 2007 | 0

Na inwestycje w trasy dla rowerzystów prezydent miasta planuje wydać w przyszłym roku... 130 tys. zł. Dla porównania - Warszawa przeznaczy na ten cel niecałe 4 mln zł, Gdańsk - kilkanaście. W projekcie budżetu Krakowa na 2008 rok potrzeby rosnącego grona rowerzystów potraktowano po macoszemu. Na budowę ścieżek rowerowych urzędnicy Jacka Majchrowskiego proponują zaledwie 130 tys. zł, z czego 80 tys. na ścieżkę i zatokę parkingową w ciągu ul. Królewskiej, a pozostałych 50 tys. zł - na budowę trasy wzdłuż ul. Strzelców, Lublańskiej, Młyńskiej i Meissnera. Tak mała kwota nie wystarczy na realizację tras dla jednośladów, a jedynie na przygotowanie projektu. - To śmieszne. Z takim podejściem Kraków nigdy nie będzie miastem przyjaznym dla rowerów - komentuje Alina Garbarczyk, mieszkanka Kazimierza. Dla porównania: - Warszawa w budżecie miasta na przyszły rok zarezerwowała na budowę ścieżek blisko 4 mln zł - informuje Aleksander Buczyński ze stowarzyszenia Zielone Mazowsze. Uśmiechem krakowskie wydatki na trasy rowerowe skwitował też Antoni Szczyt, pełnomocnik prezydenta Gdańska ds. budowy dróg rowerowych. - Gdańsk jest liderem wśród polskich miast, jeśli chodzi o budowę dróg rowerowych. Rocznie wydaje na ich budowę kilkanaście milionów złotych. Gdańsk oplata gęsta sieć 85 km tras, a pieniądze, za które je wybudowano, w dużej mierze pochodzą z funduszy unijnych. Na szczęście dla krakowskich rowerzystów w sprawie okrojonego z pieniędzy na ścieżki budżetu zainterweniowali radni. 2 mln zł na ich budowę zgłosił w poprawce do budżetu klub Platformy Obywatelskiej. - Jeśli poprawka przejdzie, 500 tys. zł zostanie przeznaczonych na budowę drogi rowerowej przy ul. Tynieckiej, drugie tyle na ścieżkę w Nowej Hucie, 450 tys. zł na budowę trasy na odcinku od Dunajewskiego do Armii Krajowej, a reszta pieniędzy - na plany i projekty tras nr 4,10, 13 i 30 rozbiegających się z centrum w czterech kierunkach - mówi Paweł Bystrowski, wnioskodawca dodatkowych kwot. W poprawce PO znalazło się też 700 tys. zł na budowę ścieżki wzdłuż ul. gen. Andersa. Marcin Hyła (Inicjatywa Miasta dla Rowerów): Tych 130 tys. zł pokazuje problem, jaki Kraków ma ze ścieżkami. Dla władz miasta ich budowa nie jest ważna. Na szczęście powstanie trochę dróg, które są schowane w kosztach innych inwestycji, przede wszystkim wokół ronda Mogilskiego i Kocmyrzowskiego, o ile jego budowa dojdzie do skutku. Jesteśmy na szarym końcu, jeśli chodzi o powstawanie tras rowerowych i można powiedzieć, że przegoniła nas nawet Warszawa. Nawet, bo kiedyś Kraków uchodził za miasto bardzo postępowe, jeśli chodzi o ścieżki. Smutno.

Komentuj
Legalizacja rejestracji tylko w budynku urzędu
10 grudnia 2007 | 2

Jak nie zanitujesz tablic rejestracyjnych, to ci je ukradną. Jak zanitujesz, to masz problemy w wydziale komunikacji. W tej sytuacji zdenerwowany kielczanin postanowił nie wymieniać dowodu rejestracyjnego i czekać, aż dostanie mandat. - Muszę zmienić dowód rejestracyjny w moim daewoo espero, bo mi się skończyło miejsce na pieczątki przeglądów technicznych – opowiada “Gazecie Wyborczej” pan Tadeusz (prosi o niepodawanie nazwiska). Swoim samochodem podjechał pod kielecki ratusz na początku grudnia. - A pani w wydziale komunikacji mówi, że muszę jeszcze przynieść tablice rejestracyjne. Prosiłem, żeby wyszła przed budynek i te tablice zobaczyła i by było po kłopocie. Niestety, nic to nie dało. Nie pomogły tłumaczenia, że ja muszę je odrywać w serwisie, bo są przynitowane. Jestem emerytem, sam tego nie zrobię - twierdzi pan Tadeusz. Nie udało mu się przekonać ani urzędniczki, ani jej zwierzchnika w Referacie Rejestracji Pojazdów UM. - To jest chore. Tablice kradną, żeby potem ukraść benzynę, a jak się ludzie przed tym zabezpieczają, to urząd im robi trudności. Tak się zdenerwowałem, że tego dowodu nie zmienię. Co mi tam, będę jeździł, aż mnie policja złapie - dodaje pan Tadeusz. Nie on jeden ma takie kłopoty. Kilka tygodni temu naszą redakcję odwiedził pan Paweł, który wymieniał dowód rejestracyjny w kieleckim starostwie. - Musiałem się nieźle namęczyć, żeby te tablice odkręcić. Dlaczego w PZU pracownicy wychodzą przed budynek, oglądają auto, robią zdjęcia, a w urzędzie nawet naklejki na dworze nakleić nie mogą? - pyta pan Paweł. Urzędnicy w różny sposób tłumaczą taki upór. - Przepisy zakazują wynoszenia dokumentów poza teren urzędu. A naklejka to też taki dokument. Odpowiednie rozporządzenie mówi, że pracownik wydaje zalegalizowane tablice. A pracownik pracuje w urzędzie, a nie pod budynkiem - mówi Anna Miter, kierowniczka Referatu Rejestracji Pojazdów starostwa kieleckiego. Inne uzasadnienie podaje Kazimierz Michalski, naczelnik wydziału komunikacji starostwa w Jędrzejowie. - Zalegalizowanie tablic nie polega tylko na naklejeniu nalepki. Urzędnik musi tablicę obejrzeć, czy jest legalna, czyli wyprodukowana przez firmę, z którą dany urząd ma umowę. A znak tej firmy jest na odwrocie rejestracji. A więc tak czy inaczej, tablicę trzeba zdemontować - wyjaśnia Michalski. Podobną odpowiedź otrzymaliśmy z kieleckiego UM. - Każda ponowna legalizacja tablic rejestracyjnych wymaga naklejenia nowych znaków z hologramem po wcześniejszym sprawdzeniu przez pracownika urzędu dotychczasowych znaków legalizacyjnych oraz oznaczeń identyfikacyjnych producenta znajdujących się na odwrocie tablicy - informuje Magdalena Dudek, kierowniczka Referatu Rejestracji Pojazdów UM w Kielcach. A co na to wszystko policja? - Kradzieże tablic rejestracyjnych nie są jakąś plagą, ale dochodzi do nich systematycznie - mówi Krzysztof Skorek, rzecznik prasowy KWP. Odradza on jednak nitowanie rejestracji. - Lepiej po prostu parkować auto w bezpiecznej okolicy. Jak się nie da na strzeżonym parkingu, to chociaż w dobrze oświetlonym miejscu - mówi.

Komentuj