0240/14/2008 25 marca 2008 30 marca 2008

o warunkowym skręcie w prawo na czerwonym świetle; nieprawidłowościach w przewozach zwierząt; dramacie na drogach bez winiet; o przewozie osób i rzeczy; o grzechach polskich kierowców; o statystyce wypadków drogowych; stanie bezpieczeństwa ruchu drogowego w 2007 r.; o akcji „Kierowco patarz w lusterka! Patrz dwa razy”; o wypadku drogowym samochodu szkoleniowego; o cywilnych patrolach policyjnych; problem na skrzyżowaniu; o ewidencji czasu pracy kierowcy; o szkodach w przewozach międzynarodowych; o zasypianiu za kierownicą; o nowoczesnej metodzie szkolenia motocyklistów; o poborze do policji; o...

News tygodnia

Grzechy polskich kierowców
30 marca 2008 | 1

“Gazeta Wyborcza” wyselekcjonowała sześć najbardziej denerwujących i świadczących o braku wyobraźni kierujących oraz o tym, że zupełnie nie myślą oni o innych użytkownikach dróg, grzechów polskich kierowców:

- Niewpuszczanie metodą "na suwak" kierowców włączających się do ruchu. Dotyczy to głównie jazdy w korkach. Gdybyśmy nauczyli się tak jeździć, ruch przebiegałby bardziej płynnie, bo nie dochodziłoby do sytuacji, w której ktoś musi się zatrzymać, żeby kogoś wpuścić. Jeśli i wpuszczający i włączający się jechaliby równym tempem, być może udałoby się doprowadzić do sytuacji, w której zatrzymywanie się nie byłoby w ogóle konieczne. Niestety dla niektórych kierowców, wpuszczenie przed siebie innego samochodu jest największą ujmą na honorze.
- Zbyt późne włączanie kierunkowskazu do skrętu w lewo. Chyba nie trzeba za wiele tłumaczyć. Wyobraźmy sobie sytuację: Dojeżdżamy lewym pasem do skrzyżowania ze światłami. Przed nami samochód, którego kierowca przez niewłączenie kierunkowskazu daje nam wyraźnie znać, że po zmianie światła na zielone, będzie jechał na wprost. I co? Światło się zmienia, i dopiero wtedy widzimy włączający się kierunkowskaz. Bez komentarza. Może poza tym, że chyba najrozsądniejszą propozycją jest sygnalizowanie chęci skrętu długo przed takim skrzyżowaniem, żeby ci, którzy chcą jechać prosto, mogli odpowiednio wcześnie zmienić pas.
- Jazda prawym pasem, gdy lewy jest pusty a widzimy, że ktoś chce się włączyć do ruchu. Chyba nic więcej nie trzeba dodawać. Apeluję tylko: gdy jedziecie nawet szybko prawym pasem i z daleka widzicie, że ktoś chce się włączyć do ruchu, zjedźcie na lewy pas. Ułatwicie życie drugiemu kierowcy a przy okazji sami będziecie pewni, że wam nie wyjedzie. A nawet jeśli już się tak stanie, to zamiast trąbić, przeklinać, wyklinać i nie wiadomo co jeszcze, sprawdźcie, czy lewy pas nie był przypadkiem wolny...
- Jazda lewym pasem, mimo że prawy jest wolny. To dość uciążliwa przywara polskich kierowców, którzy nieprzywzyczajeni do jazdy po wielopasmowych drogach nie wiedzą, że lewy pas służy do wyprzedzania, a nie do snucia się swoim tempem. Jeszcze gorzej jest, gdy z tą samą prędkością poruszają się auta na obu dostępnych pasach. Wtedy nie ma siły, żeby w jakikolwiek sposób wyprzedzić maruderów.
- Włączanie kierunkowskazu w prawo przy wjeździe na rondo, mimo że nie opuszcza się go na pierwszym zjeździe. Nieumiejętność korzystania z rond, to szerszy temat, ale ten błąd może być najbardziej opłakany w skutkach. Kiedy widzimy samochód, którego kierowca sygnalizuje, że będzie zaraz z niego zjeżdżał, teoretycznie możemy zacząć wjeżdżać na koliste skrzyżowanie. Teoretycznie...
- Wjeżdżanie na skrzyżowanie bez pewności, że uda się z niego zjechać - według mnie jeden z głównych powodów korków w miastach. Przynajmniej w Warszawie. Dotyczy to także skrzyżowań bez świateł. Chcemy skręcić w lewo, ale nie możemy, bo skręt blokuje nam samochód stojący w korku - to chyba dosyć częsta sytuacja na polskich skrzyżowaniach.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Problem na skrzyżowaniu
30 marca 2008 | 2

Pytanie: JAK JECHAĆ? Czytelnik “Kuriera Lubelskiego” miał problemy z bezpiecznym pokonaniem skrzyżowania ul. Koncertowej i al. Kompozytorów Polskich w Lublinie. Nie wiedział, czy pojazd skręcający w lewo (na zdjęciu czerwony fiat) na parking ma pierwszeństwo przed nim, jeśli jedzie na wprost z drogi podporządkowanej. – Jechałem ulicą Koncertową w kierunku Kosmowskiej – opisuje zdarzenie. – Na skrzyżowaniu z al. Kompozytorów Polskich jadące z przeciwka auto sygnalizowało zamiar skrętu w lewo, by wjechać na parking. Gdy przejechałem obok niego, zauważyłem, że kierowca gestykuluje w moją stronę. Moim zdaniem, to ja miałem pierwszeństwo i pojechałem zgodnie z przepisami. Proszę o wyjaśnienie tej sytuacji.

8ef0914b74111aff17c2c86d32292c01e803d4f8 (240-4)

Odpowiedź: O rozwiązanie problemu redakcja zwróciła się do Zbigniewa Stachyry, naczelnika Wydziału Egzaminowania Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie. – To skrzyżowanie, z wjazdem na parking usytuowanym przy nim, jest dość niefortunnie rozwiązane – tłumaczy naczelnik Stachyra. – Jak w tych warunkach postępować? Załóżmy, że jest to skrzyżowanie w układzie litery T z łamanym pierwszeństwem. Nie wiemy, czy kierowca, jadąc drogą z pierwszeństwem przejazdu, lewym kierunkowskazem sygnalizuje zamiar wjazdu na parking. Równie dobrze może chcieć zawrócić na tym skrzyżowaniu, a wtedy będzie miał pierwszeństwo przed wjeżdżającym z drogi podporządkowanej. Podobnie, jeśli będzie wjeżdżał na parking. Zgodnie z tym wyjaśnieniem nasz Czytelnik wymusił pierwszeństwo przejazdu. Jak się ustrzec przed podobnymi kłopotami w innych sytuacjach? Jeśli nie jesteśmy pewni, kto ma pierwszeństwo przejazdu, przepuśćmy innych. Stracimy kilkanaście sekund, ale być może uchronimy się przed następstwami znacznie bardziej kosztownymi finansowo... – konkluduje “Kurier Lubelski”.

Odpowiedzi udzielił:Zbigniew Stachyra, Naczelnik Wydziału Egzaminowania Wojewódzkiego Ośrodka ruchu drogowego w Lublinie

 

Komentuj
Szkody w przewozach międzynarodowych
30 marca 2008 | 0

Pytanie: Czy realizując przewozy międzynarodowe, przewoźnik odpowiada za szkody wynikłe z działań przestępczych?

Odpowiedź:W przypadku przewozów międzynarodowych katalog przesłanek zwalniających przewoźnika z odpowiedzialności obejmuje: winę osoby uprawnionej, wady własne towaru oraz okoliczności, których przewoźnik nie mógł uniknąć i których następstwom nie mógł zapobiec. Brzmienie tej ostatniej przesłanki stanowi podstawę sporów, czy odpowiedzialność przewoźnika opiera się na zasadzie ryzyka czy winy domniemanej. Jej zakres jest szerszy aniżeli przewidziana w ustawie Prawo przewozowe siła wyższa, obejmuje bowiem także okoliczności, które nie mają charakteru zewnętrznego, a ponadto może mieścić w sobie działania i zaniechania osób trzecich. Za okoliczność, której przewoźnik nie mógł uniknąć i której następstwom nie mógł zapobiec, może zostać uznane w pewnych przypadkach działanie przestępne osoby trzeciej, np. rozbój przy użyciu broni lub groźba jej użycia. Każdy taki przypadek należy indywidualnie i wnikliwie zbadać - czy rzeczywiście przewoźnik nie mógł go uniknąć ani mu zapobiec, zważywszy, iż winien planować i wykonywać przewóz z zachowaniem należytej staranności. Przewoźnik winien liczyć się z ewentualnością podjęcia przez osoby trzecie próby przestępnego działania i zachowywać daleko posuniętą ostrożność w czasie jazdy i postoju, odpowiednio dobierać miejsca wypoczynku i noclegu, zapewnić należyte wyposażenie i zabezpieczenia pojazdu. W większości przypadków wykluczyć należy zwolnienie przewoźnika z odpowiedzialności, gdy do rozboju albo kradzieży doszło na skutek niezachowania ostrożności, np. pozostawienia pojazdu z towarem w miejscu niestrzeżonym, niedostatecznego zabezpieczenia pojazdu, zatrzymania się na wypoczynek w miejscu niestrzeżonym, niezachowania ostrożności w porze nocnej itp.

Odpowiedzi udzielił: Krzysztof Wysocki, dyrektor departamentu branży TSL w kancelarii Grynhoff Woźny Maliński

Komentuj
Co wpisać do ewidencji czasu kierowcy
30 marca 2008 | 0

Pytanie: Zatrudniam kierowcę, który prowadzi pojazd do 3,5 tony. Jego dzień pracy wygląda tak: wyjeżdża o 16 i prowadzi pojazd do 20. Do 9 korzysta z odpoczynku dobowego i następnie jeździ do 13. Co wpisać w ewidencji czasu pracy, a w szczególności jak określić czas między 20 a 9? Czy za te godziny kierowcy przysługuje wynagrodzenie? – pyta czytelnik DOBREJ FIRMY.

Odpowiedź: Układając kierowcy harmonogram czasu pracy, czytelnik popełnił błąd. Dobowy okres pracy zatrudnionego podzielił na dwa odcinki, między którymi zastosował dobowy odpoczynek. Tymczasem takie dzielenie jest dopuszczalne tylko w przerywanym albo mieszanym systemie czasu pracy i to wyłącznie przez zastosowanie nie dłuższej niż pięciogodzinnej przerwy. Wyjątkowo może to być sześciogodzinna przy przewozach regularnych wykonywanych w ciągu siedmiu godzin. Niewykluczone, że czytelnik celowo zastosował odpoczynek dobowy w trakcie pracy. Dzięki temu zaoszczędził, bo za przerwę z przerywanego lub mieszanego systemu czasu pracy należy zapłacić połowę wynagrodzenia jak za dyżur. Tak stanowi art. 9 ust. 5 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców (Dz. U. Nr 92, poz. 879 ze zm.). Mimo że przygotowany przez czytelnika grafik jest błędny, i tak na jego podstawie należy sporządzić ewidencję czasu pracy. Jej wypełnienie jest kłopotliwe, ponieważ:

- doba pracownicza obejmuje dwa dni kalendarzowe,

- rozpoczyna się i kończy w ich połowie,

- między godzinami pracy zatrudniony korzysta z dobowego odpoczynku, co jest zabronione.

U czytelnika doba pracownicza rozpoczyna się o 16 jednego dnia i kończy się o 16 dnia następnego, a w każdym z dwóch dni kalendarzowych kierowca pracuje po cztery godziny. Czy to zatem oznacza, że w ewidencji w każdym z tych dni kalendarzowych należy wpisać cztery godziny pracy? Nie. Może to bowiem wprowadzać w błąd i nasuwać mylny wniosek, że zatrudniony nie wypracował wymiaru albo że w jednej dobie przepracował aż 16 godzin. Zdaniem ekspertów w tym wypadku najlepiej wszystkie przepracowane godziny oznaczyć w pierwszym dniu kalendarzowym, który rozpoczyna dobę pracowniczą. Przykładowo jeżeli rozpoczyna się ona 2 marca o 16 i kończy 3 marca o tej samej godzinie, w ewidencji w rubryce rejestrującej czas pracy na 2 marca wpisujemy 8 godzin i tyle samo na 3 marca. W tym ostatnim jednak wypadku podane godziny pracy przypadają na następną dobę pracowniczą (patrz ewidencja czasu pracy dla tego przykładu). Kierowcy małego pojazdu (do 3,5 tony) przysługuje w ciągu doby co najmniej 11-godzinny odpoczynek. Czytelnik zapewnił go w nadmiarze. W ciągu jednej doby szofer odpoczywa 13 godzin (od 20 do 9). Tego okresu nie wyodrębniamy jednak bezpośrednio ani w ewidencji, ani w rozkładzie czasu pracy. Mimo to z jednego i drugiego dokumentu musi wynikać, że między godzinami pracy w jednej dobie jest wolnych minimum 11 godzin (na odpoczynek). Czas pracy kierowcy obejmuje nie tylko okres prowadzenia pojazdu, ale także inne czynności związane z wykonywaniem przewozu drogowego. Chodzi przykładowo o załadowanie i rozładowanie pojazdu, czynności spedycyjne, formalności administracyjne, a nawet utrzymanie wozu w czystości. Zatem kierowcy należy zapłacić bez względu na to, czy siedzi za kierownicą i prowadzi pojazd, czy go sprząta. Pieniądze nie należą mu się jednak wtedy, gdy w trakcie prowadzenia auta korzysta z nieusprawiedliwionych postojów, przerwy w pracy lub dobowego nieprzerwanego odpoczynku. Czytamy tak w art. 7 ustawy o czasie pracy kierowców. Zatem u czytelnika kierowca dostanie wynagrodzenie tylko za osiem godzin pracy, czyli za czas przypadający od 16 do 20 oraz od 9 do 13.

Komentuje Marcin Leki, inspektor pracy w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Poznaniu

Zatrudniony nie może w tej samej dobie pracowniczej dwukrotnie podejmować pracy. Pracodawca, który planuje czas pracy w taki sposób, popełnia wykroczenie przeciwko prawom pracownika. Tak właśnie postąpił czytelnik.

Podczas kontroli inspektor pracy może nałożyć na niego karę grzywny albo, traktując go łagodniej, złożyć wniosek o zaprzestanie stosowania organizacji czasu pracy niezgodnej z prawem.

Odpowiedzi udzielił: komentuje Marcin Leki, inspektor pracy w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Poznaniu

Komentuj
Jak poznać, że zasypiamy za kierownicą?
30 marca 2008 | 0

Pytanie: Jak poznać, że zasypiamy za kierownicą?
Odpowiedź: Fenomen zasypiania polega na tym, że nie ma żadnej granicy między stanem czuwania a stanem snu. Kierowca nie wie, że zasypia. Tak jak grzybiarz po całym dniu zbierania wraca do domu, idzie spać i dalej we śnie widzi grzyby. Tak samo kierowca – jemu się wydaje, że jeszcze prowadzi. Tymczasem jest już w fazie snu, a samochód jedzie sam.

Pytanie: Dlatego nie da się zauważyć krótkich przyśnięć?
Odpowiedź: Tak. Do tego zasypianie jest bardzo przyjemne, tym łatwiej przekroczyć granicę. I nie będzie żadnego ostrzegawczego znaku. Po prostu zaśniemy. Mamy szczęście, jeśli potem odbijemy się od chodnika, dziury w jezdni, i to nas obudzi. Inaczej lądujemy w rowie.

Pytanie: Po jakim czasie jazdy kierowca zasypia?
Odpowiedź: Obliczyć tego się nie da. Każda godzina za kierownicą wyczerpuje coraz bardziej, a walka z sennością kosztuje coraz więcej energii. Zmęczenie narasta lawinowo. Żeby nie zasnąć, trzeba robić przerwy – nieważne, jak doskonale się czujemy. A po pierwszych symptomach, jak ziewanie, pieczenie oczu, dostrzeganie jakichś dziwnych rzeczy na drodze absolutnie należy przerwać jazdę, zdrzemnąć się chociaż 20 minut. Organizmu nie da się oszukać, a on snem chce się obronić przed zmęczeniem.

Tadeusz Wiesław Bratos jest przewodniczącym Stowarzyszenia Psychologów Transportu

Odpowiedzi udzielił: Tadeusz Bartos, przewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Transportu

Komentuj
Odszkodowanie za korzystanie z drogi
30 marca 2008 | 0

Pytanie: Czy wspólnota może żądać od gminy odszkodowania za korzystanie z drogi? Jestem przedstawicielką wspólnoty mieszkaniowej w Dęblinie, która w 100 proc. wykupiła lokale od Polskich Kolei Państwowych. Przez teren naszej wspólnoty przebiega droga publiczna z zatokami parkingowymi, uwzględniona w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że właściciele lokali w mojej wspólnocie w częściach przypadających udziałowi w nieruchomości wspólnej płacą do urzędu miasta w Dęblinie podatek od nieruchomości również i za tę drogę. W związku z tym w 2007 roku zwróciłam się do miasta z zapytaniem, czy możliwe jest, aby w zamian za korzystanie z naszego terenu władze miejskie zbudowały ze środków budżetowych kilka miejsc parkingowych przed moim blokiem. Miasto odpowiedziało, że nie dysponuje środkami na ten cel. Zwracając się ponownie do burmistrza Dęblina, przypomniałam, że droga publiczna, której znaczna część przebiega przez teren prywatny naszej wspólnoty, jest drogą dojazdową do garaży oraz między innymi przejazdową do innego osiedla. Zatem w przypadku braku reakcji nasza wspólnota wystąpi o wypłatę odszkodowania za bezumowne wykorzystanie prywatnego terenu na drogę publiczną. W odpowiedzi burmistrz napisał: “Rozbudowa miejsc parkingowych na os. Wiślana nie jest przewidywana w budżecie na 2008 rok. Planuję, że nastąpi to w latach 2009 - 2010. Informuję równocześnie, że nie podejmę jakichkolwiek inwestycji z kasy miejskiej, nie mając prawa do terenu. Nie ulega wątpliwości, że w najbliższym czasie muszą zostać uregulowane sprawy własności dróg w rejonie państwa bloków. Należy także wyjaśnić, że droga wraz z zatokami parkingowymi została wybudowana przez miasto w czasie, kiedy nie było jeszcze wspólnot mieszkaniowych, a blok był własnością PKP. Koleje, sprzedając mieszkania, powinny były wydzielić drogi i odłączyć je od działki pod blokiem”. W związku z powyższym mam pytania: czy kiedy PKP wydzielało grunt do sprzedaży, miasto musiało być o tym poinformowane? Czy w sytuacji, kiedy władze odkładają w czasie możliwość porozumienia się ze wspólnotą i zadośćuczynienia za korzystanie z prywatnego terenu, wspólnota może się ubiegać o odszkodowanie? (Nazwisko do wiadomości redakcji “Rzeczpospolitej”)

Odpowiedź: Obowiązki PKP wobec miasta są zależne od wielu sytuacji nieprzedstawionych w powyższym opisie. Odpowiedź, czy PKP miało obowiązek poinformowania miasta o sprzedaży nieruchomości, wymaga bowiem wyjaśnienia, jakiego rodzaju tytuł prawny miało ono do nieruchomości, tj. czy było to użytkowanie wieczyste czy też własność, jak również, czy grunt powinno się traktować jako niezabudowany czy też przeciwnie. Istotne jest także, czy przy budowie drogi miasto zawarło z PKP jakąkolwiek umowę. Biorąc pod uwagę opis czytelniczki, nie wydaje się, by PKP miało jakiś szczególny obowiązek wobec miasta zawiadomienia o sprzedaży nieruchomości, na której znajduje się droga, zwłaszcza, iż własność czy też użytkowanie wieczyste jest przenoszone w umowie sporządzonej w formie aktu notarialnego, a notariusz sprawdziłby, czy do danego gruntu istnieje prawo pierwokupu bądź też inne ustawowe ograniczenie co do rozporządzenia nim. Nie można jednak wykluczyć, iż PKP było zobowiązane do poinformowania miasta na mocy choćby umowy cywilnoprawnej pomiędzy PKP a miastem. Z opisanej sytuacji wynika, iż miasto nie ma żadnego tytułu prawnego do terenu, na którym znajduje się wspomniana wcześniej droga. W związku z tym wspólnota, jeżeli jest właścicielem nieruchomości, może się domagać od miasta wynagrodzenia za korzystanie z jej gruntu. Niewątpliwie spór warto jednak spróbować rozwiązać w sposób polubowny. W pierwszej kolejności doradzałbym wezwanie miasta do wypłacenia wspólnocie wynagrodzenia i przedstawienia w określonym terminie swojego stanowiska co do tytułu prawnego miasta do omawianej drogi publicznej. Takie wezwanie musiałoby być w formie pisemnej. Wspólnota powinna dysponować również dowodem złożenia takiego pisma w urzędzie miasta.

Odpowiedzi udzielił: Andrzej Grzesik - kancelaria prawna Magnusson

Komentuj

Legislacja

O przewozie osób i rzeczy
27 marca 2008 | 0

Ministerstwo Infrastruktury:

Informacja na temat udzielonych licencji na krajowy przewóz osób i rzeczy

Departament Transportu Drogowego MI informuje, że na dzień 31.12.2007 r. udzielono:

a/ ok. 8,3 tys. licencji na krajowy przewóz osób, dla ok. 57,2 tys. pojazdów;
b/ ok. 57,0 tys. licencji na krajowy przewóz rzeczy, dla ok. 155,1 tys. pojazdów /w tym ok. 3,2 tys. tych licencji dotyczyło uprawnienia tylko na wykonywanie pośrednictwa przy przewozie rzeczy/.
Licencje krajowe udzielane są przez starostę właściwego dla siedziby przedsiębiorcy. Według obecnie obowiązujących przepisów prawnych uprawnienia te wydawane są od dnia 1 stycznia 2002 r. W pierwszych latach udzielano je głównie firmom, funkcjonującym już wcześniej w zawodzie krajowego przewoźnika drogowego. W ostatnich latach o te licencje ubiegają się tylko przedsiębiorcy wchodzący do branży transportowej. W stosunku do 2006 r. nastąpił niewielki wzrost liczby licencji na przewóz osób /na 31.12.2006 r. udzielonych było ok. 8,2 tys. tych uprawnień/ oraz ponad 11 % wzrost liczby licencji na przewóz rzeczy /na 31.12.2006 r. udzielonych było ok. 51,2 tys. tych uprawnień/. Na wzrost liczby licencji na przewóz rzeczy po 1 lipca 2006 r. miało również wpływ objęcie obowiązkiem dysponowania takim uprawnieniem firm, zajmujących się pośrednictwem przy przewozie rzeczy /dotyczy działalności spedycyjnej w transporcie drogowym/.
Ponadto na dzień 31.12.2007 r. udzielono ok. 58,0 tys. licencji na przewóz osób taksówką. W stosunku do roku poprzedniego nastąpił tu wzrost o ok. 5 % /na 31.12.2006 r. udzielonych było ok. 55,2 tys. tych licencji/.
W krajowym transporcie drogowym osób udzielane są również zezwolenia na linie regularne i regularne specjalne. Na dzień 31.12.2007 r. funkcjonowało ok. 26,4 tys. zezwoleń na przewozy regularne /wraz z ok. 111,1 tys. wypisów z tych zezwoleń/ oraz ok. 2,8 tys. zezwoleń na przewozy regularne specjalne /wraz z ok. 6,7 tys. wypisów z tych zezwoleń/. Są to dokumenty uprawniające przewoźników do wykonywania przewozów w ramach obsługi linii komunikacyjnych.
Przedsiębiorcy wykonujący krajowe przewozy na potrzeby własne muszą posiadać stosowne zaświadczenie, wydawane przez starostę właściwego dla siedziby firmy. Na dzień 31.12.2007 r. w zakresie przewozu osób wydanych było ok. 1,0 tys. zaświadczeń dla ok. 2,0 tys. pojazdów. W zakresie przewozu rzeczy wydano ok. 50,4 tys. zaświadczeń dla ok. 126,9 tys. pojazdów. Dane te są pierwszymi informacjami sumarycznymi, zebranymi w tym zakresie.
Źródłem powyższych informacji były zestawienia statystyczne przekazane do resortu transportu przez urzędy marszałkowskie, starostwa oraz urzędy miejskie i gminne w ramach realizacji zapisu art. 83 ust. 3 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym /Dz. U. z 2007 r. Nr 125, poz. 874, z późn. zm./.

Komentuj
O nieprawidłowościach w przewozach zwierząt
26 marca 2008 | 0

Handlujący zwierzętami stracą dopłaty eksportowe, jeśli przewożą je w złych warunkach. I to nawet wtedy, gdy dokumenty przewozowe nie budzą zastrzeżeń – komentuje “Rzeczpospolita”. Urzędnicy mogą bowiem brać pod uwagę także inne źródła informacji o nieprawidłowościach – tak wynika z wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie niemieckiej firmy Viamex Agrar Handels GmbH, która handluje zwierzętami (sygn. C-96/06). I relacjonuje: Kilka lat temu Viamex chciał wywieźć z Niemiec do Libanu 35 sztuk bydła. Transport odbywał się statkiem. Urzędnicy odmówili jednak przyznania refundacji eksportowej, bo statek był na czarnej liście jednostek nienadających się do transportu bydła. Podczas wcześniejszej inspekcji na statku okazało się mianowicie, że pochylnie, dojście do przejść i zagroda dla zwierząt mogły doprowadzić do poranienia zwierząt. Były ponadto zużyte, zardzewiałe, a ich stan utrudniał czyszczenie i odkażanie. Statek skreślono co prawda z tej listy, ale dopiero kilka miesięcy po transporcie zwierząt, za które firma chciała uzyskać refundację. Firma zakwestionowała odmowę refundacji. Argumentowała, że żadne przepisy nie wymagają, aby statek był dopuszczony do przewozu bydła. Urzędnicy podkreślali natomiast, że wystarczą im informacje pozwalające wnioskować, że standardy przewozu zwierząt były nieodpowiednie, czyli niezgodne z dyrektywą 91/628 w sprawie ochrony zwierząt podczas transportu. Dyrektywa ta wcale nie wymaga od odmawiającego, by wykazywał, że nie jest ona przestrzegana. To eksporter powinien wykazać, że przestrzegał wszystkich standardów. Niemieccy urzędnicy stwierdzili też, że liczą się nie tylko dokumenty przewozowe. Mimo że nie ma do nich zastrzeżeń, to urzędnicy mogą uznać – na podstawie innych informacji – że eksporter nie dotrzymał warunków przyznania refundacji. Informacje, które powodują odmowę refundacji, nie mogą być jedynie przypuszczeniami i wątpliwościami, bo to stwarzałoby tylko niepewność prawną dla eksporterów. Muszą być oparte na obiektywnych i konkretnych okolicznościach dotyczących ochrony zwierząt, które mogą uczynić wątpliwymi dokumenty przedłożone przez eksportera. Podstawą prawną takiej odmowy był art. 5 ust. 3 obowiązującego wtedy rozporządzenia 615/98 ustanawiającego szczegółowe zasady dotyczące przyznania refundacji wywozowych w odniesieniu do ochrony bydła podczas transportu (Dz. Urz. UE z 1998 r. L 82, s. 19). Obecnie analogiczne przepisy zawarte są w rozporządzeniu nr 639/03 dotyczącym tych samych zagadnień. Wyrok jest ostateczny. Warto pamiętać, że w styczniu tego roku ETS orzekał w innej sprawie, ale dotyczącej tej samej firmy (jak również niemieckiej spółki Zuchtvieh-Kontor GmbH). Sędziowie uznali wtedy, że można odmówić przyznania refundacji wywozowej, w razie gdy eksporter nie zachował wymaganego przepisami 24-godzinnego odpoczynku dla zwierząt albo wydłużył czas transportu zwierząt ponad limit przewidziany w dyrektywie 91/628.

Komentuj
Dramat na drogach bez winiet
26 marca 2008 | 1

Rząd zapowiada zniesienie w połowie roku systemu winiet na polskich drogach dla ciężarówek. Płatne dla wszystkich będą jedynie przystosowane do poboru opłat niektóre odcinki autostrad - pisze "Rzeczpospolita". Oczywiste jest, że liczące każdą wydaną złotówkę przedsiębiorstwa transportowe każą swoim kierowcom omijać te drogi i zjechać na alternatywne. Węższe i zazwyczaj gorszej jakości. Szacuję, że 80 proc. ruchu ciężarowego dokona takiego wyboru. Czy rząd nie dostrzega złych konsekwencji swoich planów? Dostrzega, ale jego decyzja podyktowana jest zasadą wyboru mniejszego zła. W 2005 r. tuż-tuż przed odejściem rząd Belki przyjął ustawę likwidującą podwójne płatności na autostradach dla samochodów ciężarowych (winieta plus opłata dla koncesjonariusza). Za darmowe przejazdy po autostradach prywatnym operatorom miano zwracać z budżetu. Sejm pogorszył sprawę, zwiększając te kwoty z 50 do 70 proc. stawki za przejazd każdego kilometra. Dodajmy, że system jest dziurawy i trudno stwierdzić, że podane liczby przejazdów ciężarówek są rzeczywiste. W roku bieżącym doszliśmy do sytuacji, w której państwo zbierze z winiet tyle, ile musi zwrócić dwóm prywatnym firmom w formie rekompensat za przejazdy samochodów powyżej 3,5 tony za jazdę po trochę ponad 210 km dróg. Przewrotnie można powiedzieć, że dobrze się stało, iż w ostatnich latach oddano jakieś strzępy nowych autostrad, bo każde dodatkowe 100 km oznaczałoby zwiększenie wypłat z budżetu o 200 mln zł. Chcąc się wycofać z fatalnych umów z koncesjonariuszami, rząd postanowił zlikwidować na jakiś czas winiety. Nie będzie odpłatności za wszystkie drogi – stracą podstawę prawną zasady darmowych przejazdów ciężarówek po autostradach. Minusów jest jednak sporo. Kierowcy z zagranicy nie zapłacą, poza akcyzą zawartą w cenie paliwa i częściowo przeznaczaną na drogi (jeśli zatankują w Polsce), za niszczenie nawierzchni. Zwiększą się o ok. 85 mln zł koszty spowodowane wypadkami. Wzrośnie zanieczyszczenie środowiska. Prawdziwą gehennę przeżywać będą mieszkańcy miejscowości, gdzie na wiodącą przez centrum wąziutką drogę wjadą wielkie samochody dostawcze. Koszty napraw dróg zdegradowanych przez wzmożony ruch ciężarówek na samych tylko drogach krajowych wylicza się na 700 mln zł do 2012 r. Nikt nie wylicza, ile będą musiały wydać samorządy na naprawę swoich dróg, ale pewnie będzie to podobna kwota. Paradoks polega na tym, że i tak bardziej się to opłaca niż dłuższe utrzymywanie systemu darmowych autostrad. Rodzi się tylko pytanie, czy na wprowadzenie nowego – elektronicznego – systemu poboru opłat musimy czekać tak długo? Czy konieczne jest tworzenie za 5 mln zł spółki, która zajmie się opracowaniem niezbędnych rozwiązań nowego systemu, skoro jego start określa się dopiero na 2011, 2012 r.? Nie da się zrobić tego szybciej?

Komentuj
Warunkowy skręt w prawo na czerwonym świetle
25 marca 2008 | 1

8eb0e42d8072e1c6fb1970a72c14efa6cfad917c(240-3)

Zielone strzałki, umożliwiające skręt w prawo na czerwonym świetle, po cichu znikają z krakowskich skrzyżowań. ZDiK likwiduje je przy okazji przeprowadzanych remontów – donosi “Gazeta Wyborcza Kraków”. Zdaniem wielu kierowców na krakowskich skrzyżowaniach nie wykorzystuje się możliwości, jakie stwarza tzw. zielona strzałka. - Zielone strzałki są usuwane - zgodnie z wymogami Unii Europejskiej. Zlikwidowano już zielone strzałki starego typu, tzw. blaszki, teraz przyszła kolej na strzałki zapalające się, ale nielikwidujące kolizyjności przejazdu. Zarząd Dróg i Komunikacji, decydujący o większości dróg w naszym mieście, usuwa je podczas remontów i prac konserwacyjnych. - Nie robimy tego na gwałt, mamy czas do końca 2008 r. - wyjaśnia rzecznik ZDiK Filomena Serwin. Tłumaczy, że jest to efekt obecnych przepisów, mających dostosować polskie drogi do standardów unijnych. - Wcale się to nam nie uśmiecha, ale musimy trzymać się prawa. Przy obecnym stanie dróg w Krakowie zmniejsza to ich przepustowość - zdradza Serwin. Półoficjalnie dodaje, że liczy na to, iż zanim znikną wszystkie strzałki, Ministerstwo Infrastruktury zmieni przepisy i korzystne dla kierowców rozwiązanie zostanie. Wszystko wskazuje jednak na to, że Ministerstwo Infrastruktury nie zlikwiduje ostatecznie zielonych strzałek. Sprawa rozbija się o interpretacje przepisów dotyczących warunkowego skrętu w prawo na czerwonym świetle. Obecnie strzałka dopuszcza skręt w prawo po spełnieniu pewnych warunków. Kierowca powinien się zachowywać dokładnie tak jak przed znakiem stop, tzn. zatrzymać się i dopiero później ruszyć, jeśli nie wchodzi to w kolizję z ruchem pieszych lub pojazdów jadących z uprzywilejowanego kierunku. Przepisy unijne dopuszczają zieloną strzałkę, ale tylko w trybie bezkolizyjnym, natomiast obecny warunkowy skręt w prawo jest wykluczony. Zatem zielone strzałki nie znikną z miejsc, gdzie prawoskręt na czerwonym świetle zapala się tylko wówczas, gdy kierowca może bezpiecznie wjechać na przejście, bo nie ma na nim pieszych ani nie zbliża się do niego inny samochód. Dotyczy to zarówno skrętu w prawo, jak i w lewo. - Można to osiągnąć na różne sposoby. Na przykład przebudować skrzyżowanie. Nie zawsze jednak jest miejsce na taką przebudowę - twierdzi dr Stanisław Gądek z Politechniki Krakowskiej. Wyjaśnia, że dodatkowe pasy czy kładki dla pieszych lub podziemne przejścia nie wszędzie można zmieścić. Jego zdaniem najłatwiej jest zmienić sygnalizację świetlną - to jednak wiąże się ze zmniejszeniem przepustowości skrzyżowań. Dlatego - według niego - najbardziej sensownym rozwiązaniem jest zainstalowanie przycisków do wzbudzania świateł dla pieszych. Wtedy zielona strzałka włączałaby się, gdy na przejściu nie byłoby pieszych.

Komentuj
Diety dla kierowcy jednak poza PIT
26 marca 2008 | 0

Zatrudnionym na umowę o pracę kierowcom należą się diety z tytułu podróży służbowej. Diety te są zwolnione z podatku dochodowego od osób fizycznych - orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu. WSA zajął odmienne stanowisko niż izba skarbowa. Wcześniej bowiem izba uznała, że wypłacanych kierowcom kwot nie można traktować jako diety z tytułu podróży służbowej, lecz powinno się je ujmować jako składnik wynagrodzenia za pracę opodatkowany PIT.

Komentuj

Statystyka

Przegląd prasy

Gdy zatrzyma Cię cywilny patrol policyjny
29 marca 2008 | 0

Kierowcy nic nie grozi, jeżeli w nocy na obszarze niezabudowanym zignoruje nieoznakowany patrol policyjny – przypomina “Rzeczpospolita”. Przynajmniej raz w życiu każdego z kierowców zatrzymał do kontroli cywilny patrol policyjny. Co robić w takiej sytuacji? Odpowiedź nie jest prosta – właściwe zachowanie kierowcy zależy od pory dnia i miejsca, w którym miało dojść do zatrzymania. Nie wszędzie i nie o każdej porze, widząc policyjny lizak czy latarkę, musimy się poddać kontroli drogowej. Zasadą jest, że policjant ma prawo do wydawania poleceń i sygnałów wszystkim uczestnikom ruchu drogowego, a ci powinni się im podporządkować. – Umundurowany funkcjonariusz w warunkach dostatecznej widoczności wydaje sygnały tarczą do zatrzymywania pojazdów lub ręką, a w warunkach niedostatecznej widoczności powinien posługiwać się latarką z czerwonym światłem albo tarczą do zatrzymywania pojazdów ze światłem odblaskowym lub czerwonym – mówi “Rzeczpospolitej” Marcin Szyndler z Komendy Stołecznej Policji. Taki policjant ma prawo do zatrzymania każdego pojazdu, w każdym miejscu i czasie, i to bez względu na to, czy dysponuje radiowozem czy też nie. Najważniejsza jest bowiem jego łatwa rozpoznawalność, czyli umundurowanie. Inaczej sytuacja wygląda, kiedy policjant wykonuje swoje czynności po cywilnemu. Wówczas wolno mu zatrzymać kierowcę wprawdzie przez całą dobę, ale wyłącznie na obszarze zabudowanym i tylko za pomocą tarczy do zatrzymywania pojazdów (tzw. lizakiem), a w warunkach niedostatecznej widoczności – latarką ze światłem czerwonym albo tarczą ze światłem odblaskowym lub czerwonym. – Dobrym policyjnym obyczajem jest to, że już od zmierzchu patrol ustawia się w miejscach widocznych dla kierowców, oświetlonych i bezpiecznych – twierdzi Arkadiusz Pęchalski z krakowskiej drogówki. Powód? Tak jest bezpieczniej nie tylko dla kierowców, ale i samych funkcjonariuszy. Jak się zachować podczas kontroli? Przede wszystkim należy się zatrzymać i trzymać ręce na kierownicy, dopóki policjant nie wyda nam szczególnych poleceń. Nie należy też wysiadać, chyba że zażąda tego funkcjonariusz. Na jego polecenie trzeba będzie wyłączyć silnik i włączyć światła awaryjne. Jeszcze zanim okażemy mu wszystkie niezbędne dokumenty, warto sprawdzić tożsamość i legitymację służbową funkcjonariusza. Zasadą jest, że policjant w mundurze okaże nam legitymację tylko wtedy, kiedy tego zażądamy, a bez munduru – powinien zrobić to bez wezwania. Zdarza się jednak, że do zatrzymania dochodzi w sytuacjach wyjątkowych, np. samochód zostaje zatrzymany podczas pościgu czy policjanci podejrzewają, że jest kradziony lub podróżuje nim przestępca. Taka policyjna akcja może odbyć się poza terenem zabudowanym, a i sami funkcjonariusze mogą nie być umundurowani. W takiej sytuacji kierowca może być potraktowany dużo surowiej, i to niestety zgodnie z prawem. Wraz z pasażerem czy pasażerami (jeśli podróżuje w towarzystwie) musi nie tylko opuścić auto. Na policyjny rozkaz musi stanąć w rozkroku i oprzeć ręce na dachu (boku) pojazdu. Czasem będzie wręcz musiał położyć się na ulicy twarzą do ziemi.

Komentuj
Za wypadek odpowiada instruktor
28 marca 2008 | 1

13-letni Michał został wczoraj potrącony w centrum Łodzi przez samochód nauki jazdy. Dziecko z mocno potłuczonym barkiem i ramieniem trafiło do szpitala im. Marii Konopnickiej. Kursantka, która siedziała za kierownicą, była wczoraj w szoku. Nie mogła uwierzyć w to co się stało. To jednak nie ona będzie odpowiadała za wypadek. Policja sprawdzi, czy instruktor, który siedział obok kursantki, pilnował jej w odpowiedni sposób. Janusz Sibiński, instruktor z wieloletnim stażem, nie czuje się winny. - Chłopiec wybiegł prosto pod koła, to nie moja wina - tłumaczył się. Świadkowie wypadku nie kryli oburzenia. - Instruktor powinien panować nad samochodem, zamiast patrzeć nie wiadomo gdzie. Teraz chłopak cierpi - grzmiała jedna z mieszkanek ulicy Pomorskiej, gdzie przez dwie godziny wstrzymany został ruch samochodowy – doniósł “Dziennik Łódzki”.

a91310c19fa69c58b368e81f21131bf08f3fcdc6 (240-13)

Komentuj
Kierowco patrz w lusterka! Sprawdź dwa razy
28 marca 2008 | 2

a5f13a92d3614d158bba26db052ff8d5ecf7ebf3 (240-10)

Zbliża się sezon motocyklowy. 12 kwietnia o godzinie 12 na Placu Teatralnym w Warszawie odbędzie się akcja zorganizowana przez motocyklistów (organizowanej w ramach Forum Motocyklistów.pl). Podobnie jak w roku ubiegłym jej hasłem przewodnim jest apel "Kierowco patrz w lusterka!" – donosi INTERIA.pl. Codzienne wymuszenia, potrącenia, zajeżdżanie drogi, to tylko część zachowań kierowców aut. Poza tym pochowałem parunastu kolegów, którzy skończyli swoją karierę tragicznie właśnie przez tego typu zachowania! - pisze jeden z organizatorów akcji. Redakcja PRAWA DROGOWEGO@NEWS, za redakcją INTERII.pl podpisuje się obiema rękami pod tym apelem. Kierowcy samochodów uważajcie na motocyklistów. Oni naprawdę mają niewiele szans w zderzeniu z samochodem. Ale motocykliści nie mogą zapomnieć także o tym, że muszą przestrzegać kodeksu drogowego. Nie mogą swoimi maszynami poruszać się z ogromnymi prędkościami po drogach. Do sprawdzenia osiągów swoich maszyn służy tor a nie ulice miast. W środowisku motocyklowym nie brakuje "debili" pędzących przez miasto ponad 130km/h. Ale nie generalizujmy, nie wszyscy tak jeżdżą - dodaje wspomniany powyżej organizator akcji "Kierowco patrz w lusterka!".

Patrz film: Kierowco patrz w lusterka! Sprawdź dwa razy - http://www.patrzwlusterka.pl/

W roku ubiegłym organizatorzy akcji apelowali: Ilu z nas już nie żyje, z powodu wymuszenia pierwszeństwa, ilu jest kalekami, bądź ilu ma za sobą ciężki okres rekonwalescencji. Zazwyczaj tłumaczenie jest jedno: "ja go nie widziałem" ...nie widział, bo nie chciał widzieć!!!! niech spojrzy jeszcze raz w lusterko być może zobaczy, być może nie wymusi nie tylko motocykliście ale również innemu kierowcy 4 kółek. Akcja -protest ma na celu przekazanie jak największej liczbie kierowców, prostego przesłania. Bardziej uważajcie! Zmiana klimatu, moda a przede wszystkim praktyczność posiadania dwóch kółek wpływa zwiększenie tego rodzaju uczestników w ruchu. Drodzy kierowcy, zapamiętajcie, że nas nic nie chroni, że w kolizji z autem mamy nikłe szanse. Zrozumcie, że i tak będziecie stali w korkach dłużej i nie ma co z tego powodu być agresywnym i nieuprzejmym na drodze.
Dzięki temu nam będzie się łatwiej jeździło, poprawi się stan bezpieczeństwa, bo liczba kolizji z udziałem samochód-samochód zmaleje i ostatecznie zbliżymy się do modelu niektórych miast europejskich, gdzie motocykl, skuter czy inny mniejszy i niekoniecznie 4 kołowy pojazd jest traktowany na równi i nie wzbudza takich emocji i a czasami nawet agresji, jak to bywa na polskich drogach.

Komentuj
Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego w 2007 roku
26 marca 2008 | 1

Odbyło się plenarne posiedzenie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, które otworzył Minister Infrastruktury Cezary Grabarczyk, Przewodniczący Krajowej Rady. Minister wręczył powołanie na stanowisko Zastępcy Przewodniczącego Krajowej Rady Zbigniewowi Rapciakowi, Podsekretarzowi Stanu w MI. W swoim wystąpieniu Wiceminister Z. Rapciak podkreślił iż “obniżenie prędkości pojazdu tylko o 5% to o 20% mniej zabitych na naszych drogach”.

Według raportu Krajowej Rady o stanie bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz działaniach realizowanych w 2007, w minionym roku w Polsce o 6% wzrosła liczba wypadków drogowych, na drogach zginęło o 340 osób więcej niż w 2006 r. W styczniu 2007 liczba zabitych na polskich drogach wzrosła o 100%, gdy ruch w tym czasie zwiększył się tylko o 12,3%. W pierwszym półroczu przy dobrych warunkach atmosferycznych i suchej nawierzchni zginęło blisko pół tysiąca osób więcej niż w okresie mroźnej zimy. Główne przyczyny tej sytuacji to niska kultura jazdy i lekceważenie przepisów ruchu drogowego, w tym dotyczących prędkości jazdy, zakazu jazdy po spożyciu alkoholu.
Ministerstwo Infrastruktury, wspólnie z KRBRD oraz Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, prowadzi systematyczne działania mające na celu podnoszenie poziomu wiedzy użytkowników dróg oraz wspiera akcje służące bezpieczeństwu na drogach. W wyniku pilotażowego programu “Drogi Zaufania”, podjętego przez GDDKiA od lipca 2007 r. na drodze krajowej nr 8, liczba śmiertelnych ofiar wypadków na krajowej ósemce spadła o 30%. W bieżącym roku programem tym objętych zostanie kolejnych osiem dróg krajowych, a Ministerstwo Infrastruktury przeznaczy na tę akcję 250 mln.
Na posiedzeniu zostały przedstawione dwa projekty realizowane przez Ministerstwo Infrastruktury - Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego: Program Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych na drogach samorządowych i Program Uspokojenia Ruchu. Program Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych realizowany jest od 2005 roku. Do 31 grudnia 2007 roku we wszystkich województwach udało się zrealizować 205 zadań przebudowy miejsc niebezpiecznych, co stanowi 53 % wszystkich przewidzianych zadań . Nakłady Inwestycyjne wyniosły 148 183 104,32 zł co stanowi 39% szacunkowej wartości całkowitej Programu. . Program oparty jest na formule partnerstwa między ministerstwem a wojewodami i samorządami - taka forma współpracy zapewnia mu dużą skuteczność. Ministerstwo Infrastruktury dofinansowuje inwestycje poprzez refundację części nakładów poniesionych przez samorządy. Po pierwszym roku funkcjonowania Programu, liczba wypadków w przebudowanych miejscach na terenie całego kraju spadła o 66%, rannych o 68%, zabitych o 91% i kolizji o 48%. O skuteczności Programu przekonują nie tylko statystyki, ale i opinie użytkowników dróg, którzy dostrzegają poprawę warunków korzystania z dróg i bezpieczeństwa w najbliższym otoczeniu. Najwięcej zadań wykonano w województwie wielkopolskim (32), podkarpackim (26) i dolnośląskim (18).
Drugą inicjatywą mającą na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach jest Program Uspokojenia Ruchu. Jego celem jest poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez wyegzekwowanie jazdy z przepisową prędkością, rozpropagowanie wiedzy i dobrych praktyk z zakresu uspokojenia ruchu oraz poszukiwanie specjalistów zajmujących się tematyką brd na drogach samorządowych. Całkowita wartość Programu Uspokojenia Ruchu jest szacowana na 260 mln euro. Połowa środków będzie pochodzić z pożyczki Europejskiego Banku Inwestycyjnego, drugą połowę zapewnią samorządy. Zainteresowanie Programem jest bardzo duże: od samorządów z całego kraju otrzymano przeszło 2850 wstępnych zgłoszeń zainteresowania realizacją zadań uspokojenia ruchu na ogólną kwotę prawie 3,9 miliarda złotych. Program Uspokojenia Ruchu będzie realizowany na zasadzie współpracy pomiędzy Ministrem Infrastruktury, wojewodami i jednostkami samorządu terytorialnego. Wybór zadań nastąpi w drodze konkursu w oparciu o kryteria ogłoszone przez Ministerstwo Infrastruktury po podpisaniu umowy pożyczki z EBI, które może nastąpić na początku 2009 r.
Uczestniczący w obradach Wiceprzewodniczący Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Podsekretarz Stanu w MSWiA Adam Rapacki podkreślił, iż dla poprawy bezpieczeństwa niezbędne jest wdrożenie systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym.
Z przedstawionych na posiedzeniu danych KRBRD wynika, że do 70% wypadków na drogach dochodzi z winy kierowców samochodów osobowych. Dlatego tak istotne jest, powiedział na zakończenie obrad wiceprzewodniczący Krajowej Rady Wiceminister Z. Rapciak, “skuteczne i szybkie dotarcie do świadomości użytkowników dróg. Ciągle przywiązujemy do tych działań zbyt małą wagę. I nadal niewykorzystane są też regionalne media, które z wielkim zaangażowaniem włączają się do takich kampanii”. Minister zaapelował także do samorządów województw o większe niż dotąd zaangażowanie w kampanie medialne zwalczające jazdę po pijanemu i brawurę kierowców.


Więcej informacji na stronie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego http://www.krbrd.gov.pl/ ]

 

Komentuj
Uważaj na zwierzęta na drodze
30 marca 2008 | 0

Na prawie 40 minut stadko byków, które wybiegły na szosę wyjazdową AP-6 z Madrytu i szarżowały na samochody, atakując rogami karoserie, zablokowało w obu kierunkach tę drogę szybkiego ruchu. Jak podała policja, byki uszkodziły kilka pojazdów, a kierowcy zostali zmuszeni do gwałtownego hamowania, aby nie przejechać zwierząt i uniknąć roztrzaskania samochodów. Żandarmeria drogowa Guardia Civil zamknęła na blisko 40 minut ruch, a z powodu weekendowych wyjazdów na AP-6 utworzyły się korki długości pięciu kilometrów. Sześć byków przedostało się na drogę szybkiego ruchu przez nieogrodzony plac budowy koło szosy. Policja poszukuje właściciela niesfornego stada.

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 240
30 marca 2008 | 0

 

 

ALKOHOLOWE LICZYDEŁKO - http://www.parpa.pl/download/AlkoholoweLiczydelko.xls

 

 

930035309d0127a275225f90f059cd17189fdd70 (240-15)

^Ze strony Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych możesz ściągnąć broszurę edukacyjną pt. "Alkohol i kierowca" przeznaczoną dla kierowców pojazdów mechanicznych, bądź kandydatów na kierowców. W sposób prosty i obrazowy przedstawiona jest: rola alkoholu w życiu człowieka, obliczanie stężenia alkoholu we krwi, czas eliminowania alkoholu z organizmu, wpły alkoholu na funkcjonowanie kierowcy, popularne mity związane z alkoholem, skutki prawne prowadzenia pojazdu po alkoholu - http://www.parpa.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=131&Itemid=13

 

 

Kompletnie pijany 16-latek prowadził samochód- Suwalska policja zatrzymała w nocy pijanego 16-latka, który jeździł samochodem po jednym z suwalskich osiedli. Chłopak miał 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Jak poinformował rzecznik suwalskiej policji Krzysztof Kapusta, nastolatek prawdopodobnie pił alkohol ze swoim starszym bratem. Kompletnie pijani bracia jeździli oplem vectrą w poniedziałek w nocy po ulicach jednego z suwalskich osiedli. Kierował młodszy z braci. Kiedy zostali zatrzymani do kontroli policyjnej, chłopcy próbowali uciekać przed policjantami przez kilkadziesiąt metrów, ale potem zatrzymali się. - Po zatrzymaniu samochodu 16-letni Hubert M. był tak pijany, że dosłownie wypadł zza kierownicy na jezdnię. Jego starszy brat próbował uciekać - powiedział Kapusta. 16-latek został nad ranem przekazany rodzicom. Kiedy wytrzeźwieje zostanie przesłuchany przez policję. Policja ustala także do kogo należał opel vectra, którym jeździli.

Ciężarowym samochodem z 3 promilami - Do policyjnego aresztu trafił kierowca ciężarówki, który właśnie wracał po rozładunku do firmy. Grzegorz P. wpadł podczas kontroli auta na ulicy Wojciechowskiego. Mężczyzna miał prawie 3 promile alkoholu we krwi.  Policjanci odebrali mu prawo jazdy. Wkrótce zajmie się nim sąd. Wszystko wydarzyło się wczoraj, kilkanaście minut po 22:00. Policjanci postanowili skontrolować jadącą ul. Wojciechowskiego ciężarówkę. Już podczas rozmowy z kierowcą mundurowi wyczuli woń alkoholu. Mężczyzna powiedział policjantom, że wraca po rozładunku do siedziby firmy. Gdy funkcjonariusze zapytali go, czy spożywał alkohol, stanowczo zaprzeczył. Kierowca został jednak zbadany na zawartość alkoholu w organizmie. Po chwili okazało się, że miał on prawie 3 promile alkoholu we krwi. W tej sytuacji nie mogło być mowy o dalszej jeździe. Grzegorz P. trafił do komisariatu przy ulicy Sosnkowskiego, a następnie do policyjnego aresztu. Policjanci zatrzymali prawo jazdy kierowcy. Dziś dochodzeniowcy przesłuchają zatrzymanego i postawią mu zarzut prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Grzegorz P. na pewno odpowie za swoje nieodpowiedzialne i bezmyślne zachowanie. Za kierowanie w stanie nietrzeźwości grozi mu kara nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.

Kierował autem mając 3,5 promila alkoholu we krwi - Ponad trzy i pół promila alkoholu we krwi miał zatrzymany przez policjantów z Mokotowa 45 - letni Jarosław Ł. Mężczyzna wpadł, ponieważ prowadzone przez niego auto jechało “ wężykiem”. Za jazdę pod wpływem alkoholu grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. Do zdarzenia doszło wczoraj w południe. Patrolujący ulicę Gotarda policjanci zauważyli jadące renault megane. Samochód jechał tzw. “wężykiem” od krawężnika do krawężnika. Funkcjonariusze postanowili zatrzymać pojazd do kontroli. W trakcie rozmowy od Jarosława Ł. wyczuli bardzo silny zapach alkoholu. Badanie alkomatem potwierdziło, że mężczyzna nie powinien znaleźć się za kierownicą. 45 - latek “wydmuchał” ponad 3,5 promila alkoholu. W trakcie kontroli mundurowi zwrócili również uwagę na dokumenty uprawniające do kierowania pojazdem. W dowodzie rejestracyjnym, który okazał kierujący była prawdopodobnie przerobiona data badania technicznego. Nietrzeźwy kierowca trafił do policyjnego aresztu. Jego prawo jazdy oraz dowód rejestracyjny zostały zatrzymane a samochód odholowany na parking. Za jazdę pod wpływem alkoholu grozi mu kara nawet do 2 lat pozbawienia wolności. Policjanci zajmą się też sprawdzeniem czy wpis w dowodzie rejestracyjnym został sfałszowany.

Spowodował kolizję mając we krwi ponad 3 promile - Kierujący fiatem cinquecento jadąc ulicą Wojska Polskiego od strony ul. Szafera bezpośrednio przed skrzyżowaniem z ul. Miodową najechał na tył samochodu peugeot 307. W wyniku zderzenia peugeot uderzył w stojącego przed nim forda mondeo. Wszyscy uczestnicy ruchu byli trzeźwi oprócz kierującego fiatem. Miał ponad 3 promile alkoholu we krwi. Pasażer, brat kierującego także był nietrzeźwy. W związku z tym, że ze sprawcą kolizji był utrudniony kontakt policjanci odwieźli go do izby wytrzeźwień. Mężczyzna nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów. Policjanci ustalili także, że ma zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów do 2011 roku. Po wytrzeźwieniu mężczyzna usłyszy zarzuty, spowodowania kolizji, jazdy w stanienie trzeźwości i naruszenia zakazu sądowego. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.

Pijany kierowca wjechał w orszak weselny - Blisko 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu wskazał alkomat u kierowcy bmw, który wjechał w orszak weselny doprowadzając do kolizji z trzema innymi autami. Niegroźnie rannych zostało w sumie pięć osób. Droga Wysokie Mazowieckie - Szepietowo była przez dwie godziny zablokowana. Jak poinformował Kamil Tomaszczuk z zespołu prasowego podlaskiej policji, auto prowadzone przez nietrzeźwego kierowcę wyjechało zza zakrętu wprost na jadący z naprzeciwka orszak weselny. Mężczyzna doprowadził do kolizji z trzema samochodami; wszystkie cztery pojazdy wpadły do rowu.
Osoby ranne trafiły do szpitala, ale po opatrzeniu niegroźnych obrażeń szybko go opuściły. Kierowca, także ranny, trafił do policyjnej izby zatrzymań.

 

Komentuj
Kierowca zasnął za kierownicą
29 marca 2008 | 0

Pięć osób jest ciężko rannych, w tym życie jednej z nich jest zagrożone. Jedna osoba zginęła. 40 osób rannych. Jest nim 41-letni mężczyzna. To bilans wypadku opolskiego autokaru, którym na narty do Włoch jechali pracownicy Elektrowni Opole i ich rodziny. Zdaniem austriackiej policji, polski kierowca zasnął za kierownicą. Warunki jazdy były dobre, a jezdnia sucha. Wstępne oględziny autobusu sugerują, że pojazd był w dobrym stanie technicznym. Z nieoficjalnych informacji wynika, że policja nie odkryła śladów hamowania na jezdni. Autobus zjechał niespodziewanie z prawego pasa na pobocze przebijając barierki ochronne i stoczył się z wysokiego 4 -metrowego nasypu przewracając się na bok. - Autobusy na pewno były sprawne technicznie, a nasi kierowcy są doświadczeni - zapewnił Tomasz Rose, szef działu transportu firmy Funclub. Autokar miał zaledwie dwa lata, był w pełni sprawny. Na dwa dni przed wyjazdem przeszedł przegląd w autoryzowanym serwisie. Policjant zajmujący się sprawą twierdzi, że w protokole kierowca przyznaje, że nie pamięta, co się stało. Niektórzy pasażerowie zeznają natomiast, iż kierowca zwierzył im się, że chyba zasnął za kierownicą. Cała procedura ustalania przyczyn wypadku może potrwać około miesiąca. - Policja złoży oficjalne doniesienie w tej sprawie, dalej śledztwem zajmie się już prokuratura w Wels, jednak nie widzimy na razie powodu, by kierowcę aresztować - twierdzi policjant. Polski konsul w Wiedniu, Marcin Jakubowski potwierdził informację, że obaj kierowcy wrócą do kraju, ale muszą być do dyspozycji austriackiej policji. O tym, czy kierowca zostanie ukarany, zdecyduje sędzia w Austrii. Standardowo w tym przypadku, kierujący autokarem zostanie oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci i stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym. – Kierowcy na pewno nie byli przemęczeni. Są doświadczeni, z kilkuletnim stażem, a krótko przed wyjazdem wrócili z dwutygodniowych urlopów – wyjaśnia Jadwiga Willa z firmy Funclub.

Zaśnięcie tylko w zeszłym roku było przyczyną aż 642 wypadków na polskich drogach. Zginęło w nich 127 osób, 960 zostało rannych. Zaledwie kilka dni temu w Kaliszu zmęczony kierowca poloneza wjechał w grupę młodych kolarzy. 14 rowerzystów zostało rannych.

Komentuj
Rozpoczęły się rekolekcje dla kierowców
28 marca 2008 | 1

- Jazda z nadmierną prędkością to ciężki grzech - uważa ksiądz Marian Midura, Krajowy Duszpasterz Kierowców. Ppod jego przywództwem w Łańsku zaczynają się rekolekcje dla zmotoryzowanych. Zajęcia z techniki jazdy poprowadzi rajdowiec Krzysztof Hołowczyc. Trzydniowe rekolekcje dla kierowców są połączone z kursem doskonalenia techniki jazdy. Odbywają się w Ośrodku Caritas Archidiecezji Warmińskiej w Rybakach nad jeziorem Łańskim. Ich pomysłodawcą jest ksiądz Marian Midura, Krajowy Duszpasterz Kierowców i fan motoryzacji w jednym. Weźmie w nich udział siedemdziesiąt osób - mówi ksiądz Midura. Przyznaje, że wpadł na pomysł zorganizowania rekolekcji dla zmotoryzowanych, bo codziennie jeździ samochodem i widzi, że kierowcy grzeszą. - Często wierni zadają mi pytanie, czy łamanie przepisów drogowych to grzech. Odpowiedź brzmi: oczywiście - tłumaczy duszpasterz kierowców. I dodaje: - Jeżeli ktoś świadomie, znacznie przekracza dozwoloną prędkość, wyprzedza na trzeciego, albo wykonuje inne ryzykowne manewry, to ryzykuje życiem swoim i innych uczestników ruchu. Tym samym popełnia ciężki grzech. Ludzie coraz częściej się z tego spowiadają. Podobnie, jak z jazdy pod wpływem alkoholu. Uważam, że forma dotarcia do kierowców poprzez rekolekcję ma głęboki sens - podkreśla Krzysztof Hołowczyc. - Sam jestem katolikiem i uczciwie przyznaję, że czasem na drodze zdarza się mi przekroczyć dozwoloną prędkość.

Komentuj
Zwalniasz widząc maszt radaru
28 marca 2008 | 0

W “Dzienniku Łódzkim” czytamy: Kierowcy częściej będą zdejmować nogę z gazu, dzięki temu na naszych drogach będzie bezpieczniej - taką nadzieję mają policjanci i drogowcy z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W tym roku przy drogach krajowych nr 1, 2 i 12 w woj. łódzkim stanie 50 nowych masztów ze skrzynkami na fotoradary, w całym kraju masztów przybędzie 450. W większości nie będzie urządzenia, ale... - Nawet wtedy maszt spełnia zadanie prewencyjne - podkreśla Radosław Gwis z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej w Łodzi. - Kierowcy nie wiedzą, gdzie jest fotoradar i na ogół zwalniają. Wolą nie narażać się na list ze zdjęciem i mandatem. W całym województwie jest 71 masztów. Najwięcej - 31 - stoi przy drodze krajowej nr 8. Kolejne zostaną zamontowane pod koniec kwietnia. Fachowcy z politechnik gdańskiej i krakowskiej typują już miejsca. Słupy staną przy najniebezpiecznych zakrętach i przejściach dla pieszych. Choć fotoradar będzie tylko na co piątym słupie, kierowcy muszą mieć się na baczności. Urządzenia będą co kilka dni przenoszone. Przykładowo jeden stacjonarny fotoradar krąży między komendami miejskimi i powiatowymi w Skierniewicach, Łowiczu, Łęczycy i Kutnie. W całym Łódzkiem policja ma tylko 8 urządzeń, w tym roku przybędzie jej 10 nowych urządzeń. Najnowocześniejszy fotoradar stanie wkrótce w Krośniewicach w pobliżu szkoły podstawowej na krajowej dwójce. Urządzenie, pierwsze takie w Polsce, nie tylko zrobi zdjęcia piratom, ale przekaże je automatycznie do Komendy Powiatowej w Kutnie, gdzie zostanie stworzone specjalne stanowisko do obsługi urządzenia. - To bat na obcokrajowców, którzy bezkarnie przekraczali prędkość i odjeżdżali, bo zdjęcia z tradycyjnych fotoradarów przychodzą do komendy z opóźnieniem, gdy kierowca dawno opuści Polskę - mówi Andrzej Arkita, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego w Kutnie.

Komentuj
Będą stojaki na rowery
27 marca 2008 | 0

Już w kwietniu na stołecznych ulicach pojawią się nowoczesne stojaki rowerowe. Będą w kształcie litery U, dzięki czemu pojazd będzie bezpieczny. Rowery mocowane będą do nich za ramę i koło, co uniemożliwi kradzież. Stojaki "nowej generacji" staną najpierw w siedmiu punktach Śródmieścia oraz w Ursusie. Władze tej ostatniej dzielnicy wytypowały wspólnie z mieszkańcami 11 dogodnych miejsc, wszystkie z nich mają zostać w tym roku objęte monitoringiem. Niebawem jednak stojaki zaczną pojawiać się także w innych dzielnicach Warszawy. Nowe stojaki zaczną wypierać stosowane dotychczas mocowania, pogardliwie nazywane przez rowerzystów wyrwikółkami, do których jednoślad przypiąć można było jedynie za koło. Dotychczas warszawscy rowerzyści wywalczyli siedem nowoczesnych parkingów dla rowerów. Niebawem dołączy do nich 18 kolejnych parkingów.

Komentuj
Program uspokojenia ruchu w praktyce
27 marca 2008 | 0

Na poznańskich ulicach ma być mniej wypadków i ginąć mniej ludzi. Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu przystąpił do ogólnopolskiego "Programu uspokojenia ruchu" – donosi “Echo Miasta: Poznań”. 85 proc. kierowców w miastach przekracza dozwoloną prędkość. W zeszłym roku na poznańskich ulicach zginęło 37 osób, a 1484 zostały ranne. "Program uspokojenia ruchu" ma to zmienić. Nowe ronda, progi spowalniające, wyniesione przejścia dla pieszych i sygnalizacje świetlne - takie elementy zostaną zainstalowane na kilkunastu poznańskich ulicach, pod warunkiem, że Ministerstwo Infrastruktury przyzna na to środki. To część programu "Uspokojenia ruchu na drogach samorządowych", do którego przystąpił nasz Zarząd Dróg Miejskich. - Dzięki programowi w Poznaniu, tak jak w innych polskich miastach, ma się zmniejszyć liczba wypadków i ich ofiar oraz liczba kolizji - tłumaczy Dorota Wesołowska, rzeczniczka ZDM. Jednak w tym przypadku miasto nie będzie wprowadzać ograniczeń prędkości, które nie są przestrzegane przez kierowców. - Zastosujemy pewne triki inżynierii ruchu, które sprawią, że kierowcy w newralgicznych punktach miasta będą musieli zwolnić - dodaje Wesołowska. Drogowcy zbudują więc nowe ronda, wysepki, zamontują wypukłe przejścia dla pieszych, nakleją na jezdnie specjalne pasy, przez które nie będzie można przejechać z dużą prędkością. Całkowita wartość programu to 260 milionów euro! Jednak środki zostaną podzielone pomiędzy poszczególne samorządy. ZDM zgłosiło do programu uspokojenia kilkanaście poznańskich ulic. - O tym, czy dostaniemy pieniądze i jaka to będzie kwota, zadecyduje ministerstwo - wyjaśnia Dorota Wesołowska. Rozwiązania mają być wdrażane w latach 2010-2014. Kierowcy obawiają się jednak, że przez instalowane szykany drogowe, ulice będą się jeszcze bardziej korkować. - Może to jednak wyrobi w poznaniakach pewne przyzwyczajenia i spowoduje, że będziemy bardziej rozważni - ripostują inżynierowie ruchu.

Komentuj
Zero tolerancji dla naruszających przepisy ruchu drogowego
27 marca 2008 | 0

Na terenie województwa kujawsko-pomorskiego policjanci prowadzili działania pod kryptonimem “Prędkość i alkohol – zero tolerancji dla osób naruszających przepisy ruchu drogowego”. Mają one na celu zapewnienie bezpieczeństwa na drogach, ograniczenie zdarzeń drogowych oraz skontrolowanie i zatrzymanie jak największej liczby osób, które łamią przepisy prawa o ruchu drogowego. Nieprzestrzeganie przez kierowców przepisów, przekraczanie dozwolonej prędkości, niezapinanie pasów bezpieczeństwa i przewożenie dzieci bez fotelików są między innymi przyczynami wielu wypadków, w których giną ludzie. Od początku 2008 roku w województwie kujawsko-pomorskim doszło do  304 wypadków, w których zginęły 44 osoby, a 369 osób zostało rannych. Policjanci odnotowali też 5 159 kolizji. Działania “Prędkość i alkohol – zero tolerancji dla osób naruszających przepisy ruchu drogowego” prowadzone były w każdej gminie na terenie województwa. Uczestniczyli w nich udział policjanci z ogniw patrolowo-interwencyjnych, rewirów dzielnicowych oraz ruchu drogowego. Policjanci biorący udział w działaniach między innymi: - legitymują uczestników ruchu, - sprawdzali dokumenty wymagane podczas kierowania pojazdem, - sprawdzali trzeźwość kierowców, - sprawdzali stan techniczny pojazdów i ich wyposażenie.

Komentuj
Egzaminatorzy przeciwko piratom drogowym
27 marca 2008 | 0

Nie tylko policyjnego radiowozu, ale także samochodów z literką L, powinni bać się teraz drogowi piraci w Gorzowie. Nagrania z kamer pojazdów egzaminacyjnych mają trafiać do gorzowskiej policji – ostrzega “Gazeta Wyborcza”. Drogówka będzie miała dostęp do nagrań z kamer samochodów egzaminacyjnych Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gorzowie. - To nasza inicjatywa - uśmiecha się Zbigniew Józefowski, dyrektor WORD. - Egzaminatorzy opowiadali wiele razy, że spotykają na drodze piratów, którzy wyprzedzają w niedozwolonych miejscach, jeżdżą na czerwonym świetle. I wtedy przyszła refleksja: przecież nagrywamy przebieg wszystkich egzaminów, a jedna z kamer cały czas ustawiona jest na drogę. Gdyby policja miała dostęp do tych nagrań, można by ukarać niejednego pirata. Gorzowski WORD posiada 15 samochodów wyposażonych w kamery. - Nasze samochody są praktycznie wszędzie. A na pewno wszędzie tam, gdzie najczęściej łamane są przepisy - mówi Zbigniew Józefowski. Gorzowska drogówka jest zadowolona z propozycji egzaminatorów. Sama dysponuje tylko dwoma nieoznakowanymi pojazdami z wideorejestratorami, więc kilkanaście dodatkowych samochodów z kamerami zwiększa szanse na ujawnienie wielu poważnych wykroczeń. - Ocena wartości dowodowej takiego nagrania za każdym razem należeć będzie do sądu - zastrzega naczelnik gorzowskiej drogówki Wiesław Widecki. - Na pewno trudno będzie ukarać kierowców za przekroczenie dozwolonej prędkości. Kamera w samochodzie egzaminacyjnym rejestruje co prawda wskazania prędkościomierza, ale tylko tej "elki". Do pomiaru prędkości innych pojazdów służą wideorejestratory, którymi dysponuje jedynie policja - wyjaśnia Widecki. Gdy kamera zarejestruje wykroczenie, film zostanie nagrany na płytę CD i przekazany policji. Gorzowska drogówka przyznaje, że coraz częściej dostaje zgłoszenia od osób rejestrujących wykroczenia drogowe. - To często zdjęcie źle zaparkowanych samochodów, ale filmy wideo też się zdarzały - mówi Widecki. - Najważniejsze, by dzięki nagraniu można było zidentyfikować numery rejestracyjne samochodu. Kierowców wzywamy na komendę. Gdy pokazujemy nagranie, przyznają się do winy. Zdaniem Wideckiego, dzięki kamerom WORD będzie można łapać piratów, którzy przekraczają podwójną ciągłą linię, omijają samochody zatrzymujące się przed przejściem dla pieszych, przejeżdżają przez skrzyżowania na czerwonym świetle. - Chodzi o najbardziej rażące wykroczenia - tłumaczy naczelnik drogówki. Podobna współpraca sprawdziła się już w Białymstoku. Gdy pojazd egzaminacyjny zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, by przepuścić kobietę, lewym pasem szybko przemknął volkswagen. Na nagraniu z samochodu WORD widać to było bardzo dobrze. Kilkadziesiąt metrów dalej pojazd z kamerą zbliżył się do volkswagena, a egzaminator głośno do mikrofonu odczytał numery rejestracyjne auta. Wideo przekazano policji. Funkcjonariusze ukarali kierowcę dziesięcioma punktami karnymi i przekazali sprawę do sądu.

Komentuj
Wiedzą, gdzie staną radary
27 marca 2008 | 1

Od kilku tygodni każdego dnia w "Polsce Dzienniku Bałtyckim" ujawniane są punkty, w których policjanci pomorskiej drogówki ustawiają się z radarem i kontrolują prędkość. Na ten pomysł wpadli sami policjanci, gdyż są zdania, że na naszych drogach ma nie być drogo (z powodu tysięcy wystawianych mandatów), lecz przede wszystkim bezpiecznie. Zgadzamy się z tym podejściem. Nie chodzi przecież o liczbę mandatów i punktów karnych "wlepianych" każdego dnia kierowcom. Dużo ważniejsze są dane dotyczące liczby zabitych i rannych w wypadkach. Wierzymy, że dzięki zdjęciu nogi z gazu w "zagrożonych" policyjną kontrolą punktach te statystyki staną się mniej ponure. - Taka akcja informacyjna jak ta, którą prowadziliśmy wraz z "Polską Dziennikiem Bałtyckim", ma sens nawet jeśli tylko kilka lub kilkanaście osób po przeczytaniu w gazecie, gdzie może danego dnia stać fotoradar, zdjęło tam nogę z gazu - wyjaśnia podinsp. Janusz Staniszewski, naczelnik sekcji ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. - Punkty kontroli nie były wybrane przypadkowo. To miejsca niebezpieczne. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się nam powtórzyć wspólnie tę akcję. Chodzi przecież tylko o bezpieczeństwo nas wszystkich - dodaje podinsp. Staniszewski.

Komentuj
Bez przeciwwskazań dla haka holowniczego
27 marca 2008 | 2

Samochody osobowe i SUV-y, poza nielicznymi wyjątkami, są przystosowane do holowania przyczepy, więc nie ma przeciwwskazań do montażu haka holowniczego. Z zakupem i montażem nie powinno być żadnych problemów. Najprościej pojechać do serwisu. Po wygaśnięciu gwarancji można skorzystać z usług serwisu nieautoryzowanego. Warto przy tym zapytać o hak nieoryginalny, tzn. nieoznaczony logo producenta samochodu, który jest znacznie tańszy. Pod względem jakości haki produkowane przez renomowanych producentów (np. polski Auto-Hak Słupsk, szwedzki Brink) w niczym nie odbiegają od tych oferowanych przez firmy samochodowe. Obecnie dostępne są dwa rodzaje haków i ze względu na obowiązujące przepisy obie odmiany mają odpinaną kulę. Tańsze są wersje z kulą przykręcaną śrubami. Jest to rozwiązanie mało wygodne, ponieważ do mocowania kuli potrzebne są narzędzia i nieco gimnastyki, gdyż śruby są schowane pod zderzakiem. Rozwiązanie to jest dobre, jeśli korzystamy z haka sporadycznie. Zdecydowanie wygodniejszym, ale i niestety droższym rozwiązaniem jest hak z tzw. automatem. Do montażu i demontażu nie trzeba żadnych narzędzi, a ponadto czynność ta jest bardzo prosta i szybka. W niektórych samochodach można zamówić składany hak holowniczy (np. Opel Vectra kombi). Jest to najwygodniejsze, ale i najdroższe rozwiązanie. Hak taki montuje się już w fabryce. Nieużywany schowany jest pod zderzakiem, a gdy jest potrzebny, wystarczy jeden ruch dźwignią umieszczoną w bagażniku i hak automatycznie wysuwa się spod zderzaka. Jeśli nie jest potrzebny, naciskamy ponownie dźwignię i lekko popychamy kulę, która chowa się pod zderzakiem. Należy pamiętać, że kula może być zamontowana tylko podczas holowania przyczepy. Oczywiście nikt tego nie przestrzega i na ulicach można zobaczyć mnóstwo samochodów z pustymi hakami. Montaż haka nie jest trudny, ale trwa od 3 do 6 godzin, bo konieczny jest demontaż zderzaka oraz tapicerki w bagażniku, co w niektórych modelach nie jest łatwe. Niekiedy pojazdy są tak przystosowane do montażu, że nie trzeba wiercić żadnych dziur w nadwoziu, ponieważ wykorzystuje się istniejące otwory technologiczne. Jedynie w dolnej części zderzaka trzeba wykonać nacięcie na kulę. Oprócz haka trzeba jeszcze zamontować gniazdo elektryczne. Niestety, w nowoczesnych samochodach nie jest to takie proste i najlepiej posiłkować się oryginalną, a co za tym idzie, bardzo drogą wiązką elektryczną. Powodem jest ESP, które działa nieco inaczej podczas holowania przyczepy, aby znacznie zwiększyć szansę na wyprowadzenie pojazdu i przyczepy z poślizgu. Po montażu haka trzeba pojechać do stacji diagnostycznej, aby diagnosta dokonał wpisu do dowodu rejestracyjnego - pojazd przystosowany do ciągnięcia przyczepy.

Komentuj
Nigdy nie jeżdżę po alkoholu
27 marca 2008 | 0

Odbyła się konferencja prasowa zorganizowana przez Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego “Browary Polskie” w sprawie prewencyjnego oznakowania etykiet piwa. Od 1 kwietnia na butelkach i puszkach piwa browarów zrzeszonych w Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego pojawi się symbol “Nigdy nie jeżdżę po alkoholu”. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego patronuje działaniom Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego - Browary Polskie na rzecz propagowania bezpiecznej jazdy i bezpieczeństwa ruchu drogowego. W konferencji “Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” udział wzięli Dyrektor Sekretariatu KRBRD – Andrzej Grzegorczyk, Dyrektor Biura Zarządu ZPPPP Browary Polskie – Danuta Gut oraz psycholog Monika Probosz w celu przedstawienia wagi edukacji i prewencji na rzecz zmian zachowań percepcji jazdy po alkoholu w społeczeństwie. Danuta Gut zaznacza, że wprowadzenie symbolu “Nigdy nie jeżdżę po alkoholu” nie jest działaniem jednorazowym, ale stałym elementem opakowań jednostkowych piwa i integralną częścią działań edukacyjnych. Browary Polskie od 2006 roku we współpracy z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz Policją przeprowadzają kampanię “Prowadzący- niepijący”. Kampania prowadzona jest głównie w klubach, pubach, dyskotekach i poprzez działania edukacyjne ma przekonać młodych ludzi, żeby nie prowadzili samochodu po wypiciu nawet najmniejszej ilości alkoholu. Działania mają formę animacji edukacyjnej, podczas których promowane są alternatywne możliwości bezpiecznego powrotu do domu np. odwiezienia przez trzeźwego kierowcę (zabawa w tzw. wyznaczonego kierowcę), nocny autobus lub taksówkę. Animatorzy w czasie zabawy w klubie rozdają osobom gadżety (breloki) i materiały informacyjne (plakaty, ulotki) zachęcając do odpowiedzialnego zachowania. Do uświadamiania młodzieży działania alkoholu użyte są alkogogle, które symulują zaburzenia koordynacji mięśniowo-ruchowej spowodowanej alkoholem. Andrzej Grzegorczyk podkreślił, że KRBRD popiera inicjatywę Browarów, gdyż wpisuje się ona w działania edukacyjne prowadzone przez Sekretariat Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego na temat bezwzględnego zakazu jazdy pod wpływem alkoholu. Pani Monika Probosz – psycholog zajmująca się kampaniami społecznymi wskazała, jaki powinien być prawidłowy komunikat kampanii społecznej, aby mogła ona przyczynić się do zmiany zachowań i w pozytywny sposób zachęcić do rozwagi i odpowiedzialności na drodze. W 2006 roku KRBRD przeprowadzała kampanię społeczną dotyczącą jazdy pod wpływem alkoholu “Piłeś nie prowadź”. Obecnie KRBRD wraz z partnerami m.in.. Browarami Polskimi przygotowują dużą kampanię społeczną poświęconą temu problemowi.

ALKOgogle służą do demonstracji upośledzenia zmysłów występującego po spożyciu alkoholu: obniżenie koncentracji; spowolnienie czasu reakcji; niemożność określenia kierunków; zniekształcenie widzianego obrazu; zmiany w ocenie odległości; zmniejszenie możliwości oceny sytuacji; podwójne widzenie; brak koordynacji mięśniowej. Dystrybutor produktu przygotował oryginalny film z ćwiczeniami dla prowadzących i uczestników szkoleń i prezentacji z użyciem ALKOgogli.

Każdy z modeli w cenie 400,00 zł

w komplecie zestaw przykładowych ćwiczeń.

21fc1f9087aaf084d7a95d455467b769b7ec6f6f

Zamów teraz – 0-502-659-431 (non-stop)

Komentuj
Wyszkolą policjantów „od stłuczek”
26 marca 2008 | 0

Olsztyńska drogówka nauczy 300 policjantów z oddziałów prewencji obsługiwać drobne stłuczki w mieście – informuje “Gazeta Wyborcza”. Jeszcze półtora roku temu kierowcy, którzy mieli kolizję na ulicach miasta, musieli czekać na policję i spisanie protokołu ponad godzinę, a nierzadko nawet dłużej. Mieczysław Wójcik, zastępca komendanta miejskiej policji, obiecał, że sytuacja się poprawi, bo do kolizji mieli być wysyłani nie tylko policjanci z drogówki, ale i policjanci z prewencji. Trzeba było tylko przeszkolić około stu funkcjonariuszy. I już po niespełna miesiącu przy stłuczkach na olsztyńskich ulicach pracowali nawet dzielnicowi. Policja znalazła skuteczne rozwiązanie - mówi Wójcik. Szefowie komendy chcą jednak, by kierowcy, którym przydarzy się kolizja, jeszcze krócej czekali na przyjazd policjantów. - W porozumieniu z komendą wojewódzką ustaliliśmy, że do obsługi kolizji przeszkolimy także 300 policjantów z oddziału prewencji w Zalbkach - zapowiada Mieczysław Wójcik. - Głównym zadaniem tych oddziałów jest zabezpieczanie dużych imprez masowych, np. meczów piłkarskich. Ale w naszym regionie takich wydarzeń nie jest zbyt dużo. Dlatego już od dłuższego czasu włączamy tych policjantów do naszych służb patrolowych. Naszych celem jest, aby każdy patrol na ulicy był w stanie obsłużyć stłuczkę. Szkolenie policjantów prewencji skończy się 17 kwietnia. - Na kilkugodzinnych kursach dowiedzą się przede wszystkim, jak sporządzić dokumentację zdarzenia drogowego - mówi Beata Chojnowska, rzecznik prasowy Miejskiej Komendy Policji w Olsztynie. - Nauczą się wypisywać protokół oględzin, a także szkic z miejsca kolizji. Muszą w nim być zawarte informacje o tym, z której strony nadjeżdżały pojazdy, z jaką prędkością, a także, jaka w czasie kolizja była nawierzchnia drogi. Te dane są niezbędne do prowadzenia postępowania w sytuacji, gdy nie uda się ustalić sprawcy kolizji na miejscu zdarzenia. W Olsztynie w ciągu 12 godzin - od rana do wczesnego wieczoru - gdy na ulicach jeździ najwięcej samochodów, dochodzi do 30 kolizji. - Wierzę, że po tym szkoleniu kierowcy biorący udział w stłuczkach jeszcze krócej będą czekać na nasz dojazd. Poważniejsze wypadki nadal będą obsługiwać tylko funkcjonariusze z sekcji ruchu drogowego - zapowiada zastępca komendanta olsztyńskiej policji. 

Komentuj
Powstaje elektroniczna platforma paliwowa
26 marca 2008 | 0

W województwie lubuskim powstaje elektroniczna platforma paliwowa, gdzie policja, inspekcja handlowa i inne służby będą się wymieniać informacjami o stacjach benzynowych. System sprawdził się już w Zachodniopomorskiem, gdzie wykryto aż 104 nielegalne stacje benzynowe – donosi “Gazeta Wyborcza Gorzów”. Pod auspicjami wojewody Heleny Hatki powstaje drugi w Polsce system monitoringu rynku paliw. Jego zadaniem jest zapewnienie wymiany informacji pomiędzy instytucjami zajmującymi się udzielaniem koncesji i służbami odpowiedzialnymi za kontrole stacji paliw. Komputerowa baza zawierać będzie informacje o lokalizacji wszystkich stacji benzynowych w Lubuskiem, dane adresowe każdej stacji, a także informacje o właścicielu koncesji, sprzedawanych na stacji paliwach oraz rozmiarach i rodzajach znajdujących się tam zbiorników. Pierwsza w Polsce elektroniczna platforma paliwowa od ponad roku funkcjonuje w Zachodniopomorskiem. Dane o wszystkich podmiotach handlujących paliwami gromadzą tam wspólnie kontrolerzy Urzędu Regulacji Energetyki, Izba Celna, inspekcja handlowa, policja, a nawet ABW. Podobnie będzie w Lubuskiem. - W jednej chwili możemy sprawdzić całą przeszłość stacji benzynowej i jej właściciela: począwszy od tego, czy ma koncesję na prowadzenie działalności, kończąc na tym, ile razy był karany za sprzedawanie paliwa złej jakości - wyjaśnia Witold Kępa, dyrektor szczecińskiego oddziału Urzędu Regulacji Energetyki, który współtworzyć będzie także platformę paliwową w naszym województwie. - Do tej pory wymiana tych informacji była sformalizowana i długotrwała. W tej chwili dostęp do nich jest prosty i błyskawiczny - tłumaczy Kępa. - Wymiana informacji między członkami systemu odbywać się będzie drogą elektroniczną - tłumaczy rzecznik wojewody Małgorzata Nowak. Instytucje i służby, które uzyskają dostęp do bazy danych, same będą mogły aktualizować zawarte w niej informacje. - Pojawi się możliwość umieszczania w trybie pilnym informacji o wszystkich odkrytych nieprawidłowościach - dodaje Nowak. Pierwszy etap tworzenia lubuskiej platformy już się rozpoczął. Na spotkaniu w Urzędzie Wojewódzkim zapadła decyzja o zinwentaryzowaniu wszystkich stacji paliw znajdujących się w Lubuskiem. Podobna inwentaryzacja w Zachodniopomorskiem zakończyła się wielkim sukcesem - odkryto, że obok blisko 600 koncesjonowanych stacji benzynowych działają aż 104 stacje bez zezwolenia. - Oficjalnie te stacje nie istniały, więc trudno było je kontrolować, zbierać o nich jakiekolwiek informacje - mówi dyrektor Witold Kępa. Sprawy nielegalnych stacji szczeciński URE skierował do sądu grodzkiego. W efekcie część przedsiębiorców wystąpiła o koncesje. - Tylko w pierwszych dwóch miesiącach istnienia platformy działalność zalegalizowało 50 podmiotów - mówi Marek Bronicki, komendant lubuskiej policji, który dwa lata temu jako zastępca komendanta wojewódzkiego w Szczecinie był jednym z pomysłodawców stworzenia zachodniopomorskiej platformy paliwowej. - Największym sukcesem było właśnie ograniczenie szarej strefy. Kilkadziesiąt osób chciało zalegalizować swoją działalność, gdy dowiedziało się, że instytucje kontrolujące rynek paliwowy zjednoczyły swoje siły - dodaje Bronicki. Ale sukcesów jest więcej. Dzięki platformie paliwowej szczecińskiemu URE udało się doprowadzić do końca proces odebrania koncesji kilku właścicielom stacji, którzy notorycznie sprzedawali paliwo złej jakości. - Dzięki platformie mogliśmy sprawdzić, który właściciel został przyłapany na chrzczeniu paliwa po raz pierwszy, a który jest recydywistą. A gdy kolejne kontrole potwierdzają, że paliwo nie spełnia standardów, jest to już podstawa do odebrania koncesji - mówi Witold Kępa.

Komentuj
„Wielka draka o drogowych znakach”
26 marca 2008 | 1

W Centrum Kultury 105, w sali kina "Kryterium" w Koszalinie, odbyło się przedstawienie teatralne pt. "Wielka draka o drogowych znakach". Imprezę zorganizowała Komenda Miejska Policji w Koszalinie, ZORD Koszalin działający w ramach Zachodniopomorskiej Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz Centrum Kultury 105. Spektakl przygotowali aktorzy z Teatru Lalek ze Słupska. Na spektakl zostały zaproszone dzieci z koszalińskich szkół podstawowych oraz przedstawiciele władz miejskich, powiatowych i wojewódzkich. W sumie w sali kina Kryterium zebrało się prawie pół tysiąca osób. Przedstawienie adresowane było do dzieci, a jego przesłaniem było zainteresowanie najmłodszych koszalinian znakami drogowymi, a przez to bezpieczeństwem na drogach. W zabawny i wesoły sposób aktorzy przedstawili historię misia, który nie zna znaków drogowych i przez to spotykają go różne przygody. Dzieci obejrzały spektakl uważnie, uczestniczyły aktywnie w przedstawieniu, śpiewały z misiem piosenki i chętnie odpowiadały na pytania o znaki drogowe.  

54207ff2a89873a6de83bc4cc26b9d308013acb0 (240-5)

Komentuj
Widzieli, że złamałeś przepis
26 marca 2008 | 0

9e4eb53502451310aa0b83a458890378958e00c40f2701ddab85a04d029d4e6ac88f4997a7118b709c3fad53fd2fb28a60ab6da74beb916fb6c876c5 (240-6/7/8)

Policjanci w Braniewie przy pomocy funkcjonującego w miesicie monitoringu dokumentują łamanie przepisów przez mieszkańców, jak i przyjezdnych gości. Sprawcy wykroczeń są najczęściej bardzo zaskoczeni wezwaniem do komendy. A tam jak na dłoni, widzą na filmie swoje przewinienie. Wszyscy w Braniewie wiedzą, że funkcjonuje monitoring miejski, jednak łamiących przepisy nie ubywa. Często nagrywane są popełniane przez kierowców wykroczenia drogowe. Każdy kto jeździ bez świateł, zapiętych pasów bezpieczeństwa, rozmawiasz podczas jazdy przez telefon komórkowy, parkujesz w miejscu niedozwolonym może dostać wezwanie do zapłacenia mandatu lub skierowany zostanie przeciwko niemu wniosek do sądu grodzkiego. Przed godziną 15:00 oko kamery zarejestrowało kobietę, która nie tylko popełniła kilka wykroczeń, ale przede wszystkim narażała bezpieczeństwo swoich dzieci. Kierująca audi jechała bez pasów i włączonych świateł. Złamała zakaz skrętu w prawo, na przednim siedzeniu pasażera przewoziła dziecko, które nie miało zapiętych pasów bezpieczeństwa. Na tylnym siedzeniu auta jechało drugie dziecko. Jego matka prawdopodobnie nigdy nie słyszała o bezpiecznym foteliku. Teraz kobieta poniesie konsekwencje swojego postępowania. Oprócz wykroczeń drogowych, dzięki monitoringowi miejskiemu, policjanci zatrzymują również osoby spożywające alkohol w miejscach publicznych, cyklistów jeżdżących rowerami lub motorowerami po chodnikach. Nagranie z kamery jest materiałem dowodowym. Kamera sprawdza się zarówno w dzień, jak i w nocy. Około godziny 23.30 obsługujący kamerę policjant zauważył osoby przechodzące przez jezdnie w miejscu niedozwolonym. Funkcjonariusz wysłał tam patrol interwencyjny. Mężczyźni na widok radiowozu zaczęli uciekać w różnych kierunkach, jednak szybko się zmęczyli. Okazało się, że powodem ich zachowania był alkohol, który pili ukryci za kioskiem. Każdy z nich otrzymał mandat po 250 zł za komplet wykroczeń – przechodzenie przez jezdnię w miejscu niedozwolonym, spożywanie alkoholu w miejscu publicznym i zaśmiecanie. Tylko w marcu br. zarejestrowanych zostało m.in. 19 przypadków jazdy bez zapiętych pasów bezpieczeństwa, 2 przypadki jazdy bez włączonych świateł, 3 niewłaściwego zaparkowania samochodu, jazdę na rowerze i motorowerze po chodniku, spożywanie alkoholu w miejscu publicznym.

Komentuj
Standardy zachowania pasażerów komunikacji publicznej
26 marca 2008 | 0

Łamiący zasady dobrego wychowania pasażerowie transportu publicznego w Jokohamie wkrótce zostaną doprowadzeni do porządku. Do akcji w tym japońskim mieście wkracza "policja savoir vivre'u" - podał portal BBC. Z reprymendą będą musieli liczyć się pasażerowie, którzy nie ustąpią miejsca starszym, będą prowadzić zbyt głośnie rozmowy przez telefon komórkowy czy w miejscu publicznym będą nakładać makijaż. Sprawa jest poważna, bo niedawny sondaż wykazał, że blisko dziewięciu na 10 Japończyków uważa, że standardy zachowania bardzo się obniżyły. W skład nowej policji będą wchodzić przede wszystkim osoby po sześćdziesiątce, obeznane z etykietą kojarzoną ze "starą Japonią". Ich znakiem charakterystycznym ma być uprzejmy uśmiech i jasnozielone uniformy. Jedyną bronią policjantów ma być perswazja - niegrzeczni pasażerowie nie dostaną mandatu. Na wypadek gdyby uwagi policjantów, delikatnie mówiąc, nie spotkały się ze zrozumieniem, towarzyszyć im będą młodzi ochroniarze - pisze BBC.

Komentuj
Bezpieczeństwo i trzeźwość kierowców
26 marca 2008 | 1

O bezpieczeństwie na drogach i trzeźwości kierowców z kierowcą rajdowym i posłem do parlamentu Europejskiego Krzysztofem Hołowczycem rozmawial ks. Cezary Chwilczyński. Poniżej fragment rozmowy:

Ks. Cezary Chwilczyński: Temat nadużywania alkoholu, a zwłaszcza pijanych kierowców, jest bardzo ważny. To dramat na polskich drogach. W ciągu roku policjanci "łapią" niemal 200 tys. pijanych kierowców. Ani utrata prawa jazdy na dziesięć lat, ani perspektywa dwóch lat za kratkami nie przekonuje niektórych, by nie siadali pijani za kierownicą. W innych państwach restrykcje wobec pijanych kierowców są bardzo surowe. W jaki sposób ma ewoluować prawo w Polsce, aby każdy, kto wypije alkohol, już nie tak łatwo mógł prowadzić?

Krzysztof Hołowczyc: Poruszył Ksiądz bardzo istotną sprawę. Z jednej strony oczekujemy, że ktoś coś za nas zrobi. Że jak będzie wysoka kara i strach, że za chwilę ktoś mnie złapie, to nie powinienem jechać po kieliszku. Moglibyśmy doprowadzić ten system kar do takiej sytuacji, że najlepiej byłoby obcinać rękę komuś, kto jedzie po alkoholu. Wiadomo jednak, że tak nie zrobimy i że to nie jest system, który zadziała. Mam wewnętrzne przekonanie, że to jest kwestia pewnej kultury, którą musimy osiągnąć. Człowiek, który siada po spożyciu alkoholu za kierownicą, musi mieć wewnętrzne przekonanie, że robi źle. Ciągle jeszcze wielu ludzi, wsiadając do samochodu, myśli: "Przecież to kawałeczek, więc dojadę, dam radę, nieraz jechałem, uda mi się". Inną sprawą, którą też trzeba poruszyć, jest przyzwolenie społeczne na to, że ktoś po wypiciu alkoholu siada za kierownicą. Tak nie może być. Tu musimy wyraźnie powiedzieć: ktoś, kto jest nietrzeźwy, jest bardzo niebezpieczny dla nas wszystkich – dla naszych dzieci, bliskich, a także dla innych ludzi, którzy gdzieś tam podróżują. Dopiero wtedy może się zmienić ta sytuacja. Jeżeli wprowadzimy nawet najbardziej srogą karę, to będziemy sobie myśleli: "Przecież mnie się uda". Jeśli jednak będę wewnętrznie przekonany o tym, że tak nie można, to pomyślę: "Nie, nie siądę po alkoholu za kierownicą, bo będę byle kim dla siebie, będę nikim dla innych, dla swoich bliskich". Powinna być silna presja społeczna, która nie zezwala na takie zachowania.

Ks. Cezary Chwilczyński: Ta świadomość społeczna, o której Pan mówi, jest bardzo istotna. Dziś podczas spowiedzi penitenci mówią o prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu, więc taka świadomość grzechu już jest.

Krzysztof Hołowczyc: W tym też kontekście chciałem zapytać, jaką rolę mógłby odegrać Kościół w rozwiązaniu problemu pijanych kierowców?
Bardzo wierzę w pomoc Kościoła w tej kwestii. To jest piękny moment, kiedy jesteśmy na Mszy św., wydaje mi się, że jesteśmy wtedy w trochę innym, lepszym świecie i mamy szansę lepiej przyswoić sobie wszystkie ważne dla nas sprawy. I dużo głębiej wchodzą one w człowieka. Bardzo wierzę w to, że każdy apel z ambony, skierowany zarówno do młodego, jak i dojrzałego człowieka, o niewsiadanie za kierownicę po alkoholu, ma sens. Takie słowa wypowiedziane przez księdza, wypowiedziane w momencie, kiedy jesteśmy duchowo otwarci, mają ogromną wartość. Dlatego nie ukrywam, że jak tylko mogę, współpracuję z ks. Marianem Midurą, duszpasterzem polskich kierowców. Przeprowadzamy razem mnóstwo różnych akcji poświęconych trzeźwości kierowców i w ogóle bezpieczeństwu na drogach.

Ks. Cezary Chwilczyński: Sedno problemu to uwrażliwienie społeczeństwa na nietrzeźwość kierowców. Chodzi o takie sytuacje, gdy np. ktoś w moim towarzystwie spożywa alkohol i chce siąść za kierownicą. Muszę wtedy zrobić wszystko, aby nie wracał do domu samochodem – nawet, zabrać kluczyki...

Krzysztof Hołowczyc:Tak, to są proste akcje, w których Episkopat brał już udział. Przykładem jest akcja "Krzyś", w której chodziło o to, że na imprezie wyznaczamy kierowcę, czyli kogoś, kto nie pije. Po cichu nazywamy go nawet bohaterem, bo jest tym, kto będzie tak naprawdę służył nam wszystkim. Doceniamy go szczególnie. Trzeba być odpowiedzialnym. Myślę, że jest wielka szansa na to, żeby w najbliższych latach sytuacja w Polsce się zmieniła, żebyśmy nie byli krajem, w którym alkohol jest ciągle najczęstszą przyczyną groźnych wypadków.

Komentuj
Egzamin pijanego kandydata na kierowcę
25 marca 2008 | 0

W Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Przemyślu odbywał się egzamin praktyczny na prawo jazdy. Wszystko przebiegało w porządku, młody kandydat na kierowcę wykonał poprawnie wszystkie manewry na placu, wyszedł z samochodu i dopiero wtedy egzaminator poczuł woń alkoholu. Egzaminator od razu udał się z 24-latkiem na komendę policji w Przemyślu. Przywiózł ze sobą kursanta, którego podejrzewał o kierowanie pod wpływem alkoholu. Policjanci zbadali "zdopingowanego" kierowcę, a alkomat wskazał 1,6 promila alkoholu w organizmie. Niedoszłemu kierowcy grozi teraz kara dwóch lat pozbawienia wolności za jazdę pod wpływem alkoholu. Oczywiście egzaminu nie zdał, i sąd zadecyduje o tym, kiedy młody człowiek będzie mógł ponownie ubiegać się o prawo jazdy. Prawdopodobnie będzie to możliwe dopiero za kilka lat.

Komentuj
Surowszy wyrok dla motocyklisty
25 marca 2008 | 0

Dziewięć lat więzienia za śmiertelne potrącenie chłopca. Sąd Okręgowy w Kielcach wydał ostateczny wyrok za tragiczny wypadek sprzed dwóch lat. To kolejne podwyższenie kary dla motocyklisty. Kielecki sąd zajmował się sprawą po raz drugi. Nakazał tak Sąd Najwyższy na skutek kasacji obrońcy oskarżonego. Powodem był fakt, że kielczanin Piotr Z. nie został poinformowany o rozprawie apelacyjnej. Sąd ogłosił kolejny, już ostateczny wyrok. Uznał, że Piotr Z. jest winny i podwyższył mu karę z ośmiu do dziewięciu lat więzienia. To już kolejne podniesienie kary dla Piotra Z. Sąd pierwszej instancji skazał go na sześć lat więzienia. Proces dotyczył wydarzeń z 22 kwietnia 2006 roku. W okolicach skrzyżowania ulic Zagórskiej i Prostej w Kielcach, prowadząc motocykl crossowy, Piotr Z. potrącił jadącego na rowerku sześcioletniego chłopca. Uderzenie było tak silne, że dziecko przeleciało w powietrzu kilka metrów. Chłopczyk zmarł. Okazało się, że motocyklista był zawodowym kierowcą, wcześniej osiągał sukcesy sportowe. W czasie wypadku był pijany, miał ponad promil alkoholu. Mało tego, karygodnie złamał przepisy - na skrzyżowanie wjechał drogą podporządkowaną i wymusił pierwszeństwo. Ktokolwiek znalazłby się wtedy na jego drodze, nie przeżyłby.

Komentuj
Na zwężeniach najwięcej wypadków
25 marca 2008 | 1

Korki na obwodnicy Krakowa? To głównie wina kierowców - mówią policjanci. Ich zdaniem to nie źle zorganizowany remont uprzykrza życie kierowcom, ale ich kultura jazdy. A z tą jest fatalnie. - Wymuszenia pierwszeństwa, jazda zderzak w zderzak, drastyczne i niepotrzebne przekraczanie prędkości, cwaniactwo. Mam dalej wymieniać? - pyta nadkomisarz Jarosław Zgierski, komendant autostradowego posterunku policji. Powyższe problemy polskich kierowców, to według niego i jego podwładnych, główna przyczyna korków na remontowanej obwodnicy Krakowa. - Kierowcy są zdenerwowani tempem prac i faktem, że mogą jeździć tylko po jednej z jezdni obwodnicy. Gdyby jednak jeździli rozsądniej, nie tylko korki by się zmniejszyły, ale mogliby liczyć również na pewne udogodnienia, z których zrezygnowaliśmy ze względu na ich styl jazdy - powtarza Zgierski. Obecnie na całej długości autostradowej obwodnicy Krakowa między węzłami Opatkowickim i Balickim remontowana jest jedna z jezdni. Samochody mogą poruszać się tylko po drugiej - mają do dyspozycji w obu kierunkach po jednym pasie. - Jedna jezdnia jest na tyle szeroka, że dałoby się na niej wytyczyć zamiast dwu, trzy pasy ruchu. W ten sposób np. na podjazdach, ciężarówki miałyby jeden, a auta osobowe drugi pas, którym mogłyby pojechać szybciej - ocenia nadinspektor Zgierski. - Spróbowaliśmy wprowadzić w życie ten sposób, ale sytuacje, do jakich dochodziło, szybko nas do niego zniechęciły - dodaje. Okazało się, że kierowcy nie potrafią poruszać się po takich wąskich pasach. Dochodziło do otarć, urywania lusterek, a nawet kolizji. Policjanci nie mogli też uwierzyć, gdy zobaczyli, jak jedna ciężarówka wyprzedza drugą, choć obydwa pojazdy dzieliło ledwie kilkanaście centymetrów. - Konkluzja z tego eksperymentu była taka, że to, co miało być ułatwieniem, doprowadziło do utrudnień, bo kiedy dochodziło do kolizji, ruch stawał. Zrezygnowaliśmy z tego rozwiązania - wspomina Zgierski. Po tych doświadczeniach policja zrezygnowała też z innego pomysłu na poprawę sytuacji drogowej. Przez pewien czas rozważano bowiem wytyczenie na remontowanej jezdni wąskiego pasa tylko dla ciężarówek. W ten sposób auta osobowe miałyby do dyspozycji jeden pas ruchu wyłącznie dla siebie. Oznaczało to jednak konieczność utrzymania opisywanych już trzech pasów na nieremontowanej jezdni. Dodatkowym przeciwwskazaniem okazały się też statystyki policyjne. - Na zwężeniach notujemy najwięcej wypadków. Kierowcy usiłują przed zwężeniem wyprzedzić jak największą liczbę aut i przesadzają z prędkością - wyjaśnia komendant autostradowej drogówki. Wymuszają też pierwszeństwo, zapominając, że na zwężony odcinek auta powinny wjeżdżać na zmianę, raz z lewego pasa, raz z prawego, czyli na tzw. zamek błyskawiczny. - Gdyby stosowali tę zasadę i nie jeździli zderzak w zderzak, to nawet w obecnych warunkach po obwodnicy dałoby się jeździć 50 km/h, bez naciskania pedału hamulca co kilkanaście sekund - kwituje Zgierski.

Komentuj
Szczegółowo o inwestycjach drogowych
25 marca 2008 | 0

W Krakowie Podsekretarz Stanu Zbigniew Rapciak spotkał się z Prezydentem Miasta Jackiem Majchrowskim oraz wziął udział w dyskusji nad strategią dla małopolskich inwestycji drogowych. W spotkaniu uczestniczyli: Wojewoda Małopolski Jerzy Miller, Wicemarszałek Województwa Małopolskiego Roman Ciepiela, dyrektor krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad Stanisław Pletnia oraz 19 starostów i 3 prezydentów miast z Małopolski. Tematem rozmów z Prezydentem Krakowa był rozwój infrastruktury drogowej aglomeracji krakowskiej, ze szczególnym uwzględnieniem inwestycji rządowych. “Już niebawem zostanie ogłoszony przetarg na wykonawstwo drogi ekspresowej S7 - wschodniej obwodnicy Krakowa - na odcinku węzeł Bieżanów - węzeł Igołomska. To zadanie przygotowują wspólnie GDDKiA i władze Krakowa” - powiedział Podsekretarz Stanu Zbigniew Rapciak podczas spotkania z Prezydentem. “W najbliższych tygodniach zostanie ogłoszony przetarg w celu wyłonienia wykonawcy odcinka drogi krajowej nr 94 węzeł Radzikowskiego - Modlnica. Realizacja obydwu inwestycji znacznie usprawni ruch w rejonie miasta” – dodał Wiceminister. Całkowita wartość wszystkich inwestycji drogowych realizowanych w Małopolsce w roku 2008 wynosi ponad 8 miliardów złotych. Do największych inwestycji, które zostaną zakończone jeszcze w tym roku należą m.in.: obwodnica Tarnowa (wartość: 80 mln zł.), obwodnica Starego Sącza (57 mln), obwodnica Biecza (127 mln) i wzmocnienie nawierzchni drogi Balice-Opatkowice (152 mln).

Komentuj

Ogłoszenia

Zaciągnij się do policji
30 marca 2008 | 0

b8b5a82cf9190c749ebafb033bf18eb1006ea506

(240-11)

Płocka policja ogłasza nabór do pracy. Uwaga, nowość: wiek kandydata nie ma znaczenia. 40-latek, który śpiewająco przejdzie postępowanie kwalifikacyjne, ma szanse na zatrudnienie. W tym roku Komenda Główna Policji chce przyjąć do pracy w swoich szeregach 4,5 tys. osób. Ile z nich trafi do płockiej komendy - jeszcze nie wiadomo. Wiadomo za to, że są wolne miejsca, i w komendzie przy Słowackiego już czekają z utęsknieniem na kandydatów. Starania o przyjęcie do służby w Płocku należy zacząć od wizyty w komendzie miejskiej przy ul. Słowackiego 4/1 - w pokoju nr 213 na drugim piętrze mieści się zespół kadr i szkolenia. Tam kandydaci podczas rozmowy wstępnej uzyskają informacje o tym, jak przebiega procedura naboru, dostaną ankiety i dokumenty do wypełnienia. Po złożeniu dokumentów kandydaci będą musieli poczekać na zweryfikowanie danych, jakie zostały zawarte w złożonych dokumentach. Po tej wstępnej selekcji trzeba będzie wykazać się zdolnościami do służby. Rozwiązać test wiedzy (40 pytań z zakresu funkcjonowania administracji publicznej, bezpieczeństwa publicznego oraz wiedzy o społeczeństwie), przejść test sprawności fizycznej (sprawdza takie cechy, jak: zwinność, siła i wytrzymałość) oraz test psychologiczny MultiSelekt (badanie predyspozycji intelektualnych i osobowych do służby w policji). - Kandydaci będą też musieli poddać się badaniom, na podstawie których komisja lekarska określi ich zdolność psychiczną i fizyczną do służby - dodaje Lewandowska. - A tzw. wywiad zorganizowany pozwoli ocenić ich umiejętność formułowania myśli i motywację do służby w policji.

 

Szczegóły rekrutacji - http://www.policja.pl/rekrutacja

Komentuj
Nowoczesna metoda szkolenia motocyklistów
30 marca 2008 | 1

Rozpoczynający się sezon szkoleniowy motocyklistów OSK "MOTOREX" z Olsztyna wzbogaca o zastosowanie w zajęciach symulatora motocyklowego. Jedna z dużych  światowych firm samochodowych wyprodukowała symulator motocyklowy, który od tego roku jest dostępny w Polsce. Urządzenie składa się ze stelaża z korpusem posiadającym wszystkie podstawowe urządzenia występujące w motocyklu. Drugim elementem jest oprogramowanie informatyczne wymagające szybkiego komputera z dobra grafiką. Symulatory /trenażery/ są wykorzystywane w wielu dziedzinach, tam gdzie występuje kontakt urządzenia z człowiekiem. Gdzie należy wykorzystać sprawność urządzenia i umiejętności umysłowo-manualne operatora. Tradycją jest szkolenie z wykorzystaniem symulatorów przez pilotów, kosmonautów, żołnierzy, marynarzy, maszynistów itp. Obecnie b. dynamicznie zamierza się wykorzystać symulatory w szkoleniu i dokształcaniu kierowców zawodowych.

Firma "MOTOREX" od wielu lat specjalizuje się w szkoleniu motocyklistów w regionie warmińsko-mazurskim. Zastosowanie w/w pomocy dydaktycznej uatrakcyjni zajęcia szkoleniowe. Dla osób niemających kontaktu z motocyklem symulator jest niezwykle pomocny w początkowej fazie nauki. Pomaga ukształtować odruchy manualne przy operowaniu mechanizmami kierowania /sprzęgło, biegi, gaz, hamulce/. Dla osób już kierujących pojazdami i mających swoje indywidualne zachowania na drodze, kierowanie motocyklem w

żądanym programie informatycznym weryfikuje ich umiejętności. System informatyczny symulatora zakłada wiele możliwości symulacji jazdy, począwszy od wielkości motocykla, poprzez rodzaj drogi a skończywszy na warunkach jazdy /noc, mgła itp./. Grafika jest b. dobra także młodsi nasi uczniowie mogą zobaczyć nowoczesną infrastrukturę drogową i autostrady. Wadą urządzenia jest oprogramowanie i narracja w języku angielskim.

 5f6480f07332868ab11dc7fbacd3d4bf92676265

Symulator bez wyposażenia informatycznego kosztuje 3900 zł.

Do tego należy dołączyć komputer z monitorem min. 20 cali.

Koszt całkowity mojego symulatora 6 600 zł.

Opracował Czesław Swaryczewski-Olsztyn

Komentuj
Wskazówki metodyczne dla instruktorów nauki jazdy
30 marca 2008 | 1

6db8829ea935c17f1647baf5f069bf62e56b33f8

(14)

“...niektórzy ludzie uważają, że nie ma nic łatwiejszego niż uczyć, wystarczy coś poopowiadać na dany temat, pokazać jakąś czynność i po sprawie. Chcemy im uświadomić, jak bardzo się mylą.” Te słowa autorów pierwszego z prawdziwego zdarzenia podręcznika dla nauczycieli jazdy są najlepszą rekomendacją jego zawartości. Charakterystyka procesu nauczania, liczne wskazówki metodyczne i praktyczne porady – wszystko to, opisane prostym językiem, z odwołaniem do wieloletnich doświadczeń Agnieszki Olszańskiej i Zbigniewa Bema, czyni tę książkę niezbędną dla każdego wykładowcy i instruktora nauki jazdy, chcących osiągnąć w swoim zawodzie nie tylko mistrzostwo, ale i satysfakcję. 

Agnieszka Olszańska, Zbigniew Bem: Uczę jeździć samochodem

Wyd. Grupa IMAGE, Wydanie I, Warszawa 2008.

Cena detaliczna: 32,00 zł / Cena hurtowa: 26,00 zł

Uwaga: cena promocyjna: 22,00 zł (promocja trwa do 31 maja 2008 r.)

Zamów – 0-502-659-431

Komentuj
Aaaa…. News to miejsce na Twoje ogłoszenie
30 marca 2008 | 0

 

Witamy, proponujemy kolejną bezpłatną usługę. Na łamach PRAWA DROGOWEGO@NEWS proponujemy zamieszczanie krótkich ogłoszeń. Ogłoszenia, komunikaty czy informacje tematycznie powinny być ściśle związane z  tematyką serwisu. Także w ten sposób chcemy Państwu ułatwiać dostęp do wszelkich informacji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Redakcja zastrzega sobie prawo regulacji terminów publikacji przesyłanych materiałów, a także prawo odmowy ich umieszczenia w ramach newsa. Oferta nasza nie dotyczy informacji handlowych.

Przyślij swoje ogłoszenie: news@grupaimage.com.pl

Komentuj