11 czerwca 2010 |
1

(Fot.: PD@N 344-27)
W Białymstoku rozpoczął się finał XI Ogólnopolskiego Konkursu INSTRUKTOR ROKU 2010. Wręczono odznaczenia państwowe, resortowe i federacyjne. Z rąk Wojewody Podlaskiego Macieja Żywno otrzymali je, instruktorzy nauki jazdy oraz działacze Polskiego Związku Motorowego oraz Społecznego Stowarzyszenia Szkolenia Kierowców w Białymstoku, wspierający rozwój bezpieczeństwa na drogach. W krótkim wystąpieniu Wojewoda podkreślił jak ważna jest praca instruktorów nauki jazdy, docenił również ich działania jako stowarzyszenia. W dalszej części spotkania zaplanowano seminarium. Uczestnicy oraz zaproszeni goście wzięli czynny udział w towarzyszącym konkursowi seminarium poświęconym jakości szkolenia kandydatów na kierowców i zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Spotkanie poprowadzili przedstawiciele policji.

(Fot.: PD@N 344-28)

(Fot.: PD@N 344-35) ^ Część merytoryczną spotkania otworzył Wojewoda Podlaski Maciej Żywno
Komentuj →
10 czerwca 2010 |
1

(Fot.: PD@N 344-25)
Policjanci w Rzeszowie na gorącym uczynku zatrzymali wandala, który chodził po zaparkowanych samochodach. Zatrzymanie było możliwe dzięki informacji od operatora miejskiego monitoringu. 23-letni mężczyzna przyznał się do winy. Trwają zarówno ustalenia właścicieli pojazdów, jak i rozmiaru ewentualnych szkód.Młody człowiek wszedł na stojący przy ulicy samochód, a następnie po jego dachu przeszedł na następny pojazd. Za czyn, jakiego się dopuścił może mu grozić nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
10 czerwca 2010 |
0

(Fot.: PD@N 344-5) ^ Firma ubezpieczeniowa Allianz przeprowadziła test zderzeniowy ku przestrodze kibiców zbliżających się mistrzostw świata w piłce nożnej, którzy po zwycięstwie swojej ulubionej drużyny wiwatują wystając przez otwarty szyberdach, czy zwisając z okien jadących samochodów. Do audi A6 wsadzono trzech kibiców - prawidłowo siedział jedynie kierowca (zapięte pasy). Drugi "krzyczał gooooool" wychylając się przez tylną szybę, a trzeci stał na przednim siedzeniu i przez szyberdach wystawał nad dachem samochodu. W kawalkadzie trąbiących aut i rozkrzyczanych kibiców łatwo o zderzenie...

(Fot.: PD@N 344-6) ^ Chwila nieuwagi i jadące 40 km/h auto uderza w tył samochodu, który nagle zahamował przed audi. Finał? Kierowca - pasy bezpieczeństwa ocaliły mu zdrowie i życie. Jego koledzy nie mieli szczęścia... Wychylający się przez tylne okno najpierw uderzył w słupek B a potem wypadł na jezdnię - stwierdzono u niego poważne obrażenia miednicy, klatki piersiowej i głowy. Wystający przez szyberdach ma stłuczone płuca i serce.
Jaki cel miało przeprowadzone doświadczenie? Przede wszystkim ostudzenie zapału młodych ludzi, często nieświadomych grożącego im śmiertelnego niebezpieczeństwa. Edukacyjne zdjęcia oraz film sprawić mają, że kibice wcześniej zastanowią się, czy dobra zabawa, zakrapiana smacznym piwem nie będzie miała tragicznego w skutkach finału.
Komentuj →
7 czerwca 2010 |
0
Diabetolodzy podkreślają, że chorzy na cukrzycę nie muszą rezygnować z samochodowych wojaży. Wystarczy, że do takiej podróży dobrze się przygotują.Łukasz Walczyński, chorujący na cukrzycę wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków w Lublinie mówi: w trakcie wielogodzinnej podróży trzeba być ostrożnym i wsłuchiwać się w sygnały, które wysyła organizm. Przyznaje, że bierze długo działające analogii insulin. Ta terapia w porównaniu do leczenia klasycznymi insulinami jest bardziej elastyczna, chory nie musi tak rygorystycznie przestrzegać pór przyjmowania posiłków. - Ale i przyjmując klasyczne insuliny można bezpiecznie podróżować w dalekie kraje. Trzeba być przygotowanym na ryzyko wystąpienia niedocukrzenia i mieć pod ręką kostki cukru, batony czy glukozę w pastylkach. Nie wolno zapominać o legitymacji czy karcie diabetyka. W razie gorszego samopoczucia należy zatrzymać samochód, odpocząć, zmierzyć poziom cukru we krwi. W dalszą podróż wyruszyć dopiero po ok. 40-60 minutach. Lepiej też unikać podróżowania nocą. Osoby długo chorujące na cukrzycę podczas dłuższej podróży muszą zwracać uwagę na obuwie. Wielogodzinne naciskanie stopą pedału gazu może narazić kierowcę na wystąpienie zespołu stopy cukrzycowej, który objawia się długo gojącymi się owrzodzeniami. Można też wyposażyć auto w tempomat, czyli urządzenie utrzymujące prędkość pojazdu bez konieczności naciskania na pedał gazu. Wybierając się w podróż chorzy muszą zabrać ze sobą analogi insuliny lub insulinę klasyczną. Lek powinien być zabezpieczony tak, by nie stracił swoich właściwości. Osoba chora na cukrzycę, wybierająca się w daleką podróż powinna pamiętać, że ważne są częste postoje, przynajmniej co 2-3 godziny, W przerwach bezpiecznie jest wyjąć glukometr i zmierzyć poziom cukru we krwi. Jeśli poziom glukozy we krwi jest poniżej 90 mg proc., powinno się zjeść posiłek zawierający węglowodany. Warto pamiętać o odpowiedniej kaloryczności posiłków. Ważne jednak, by się nie przejadać. Prowadzenie samochodu po obfitym obiedzie czy kolacji może spowodować u kierowcy senność. Diabetolodzy radzą, by chorzy na cukrzycę nie wybierali się sami w dalekie podróże autem. Na wakacje lepiej jeździć z drugą osobą, która jest przygotowana do niesienia pomocy chorym w chwili niedocukrzenia. Potrafi na przykład podać glukagon w razie utraty przytomności.
W Centrum Szkolenia Policji w podwarszawskim Legionowie przekonują, że na kursach policyjnych funkcjonariusze mają 40 godzin zajęć z zakresu pierwszej pomocy i potrafią rozpoznać stan zagrożenia życia. Choć bardzo trudno odróżnić zapach acetonu, który jest wydzielany przez cukrzyka od zapachu alkoholu. - Ja myślę, że ten zapach każdego z nas mógłby zmylić. Policjanta nie powinien jednak zmylić. Policjant jest zobowiązany udzielić pomocy każdej osobie. Nawet tej pod wpływem alkoholu - wyjaśnia Henryka Jędrzejko z Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.
Komentuj →
13 czerwca 2010 |
0
Z okazji Światowego Dnia Ochrony Środowiska w całym kraju zorganizowano demonstracje rowerzystów, czyli zbiorowe przejazdy przez miasta, pikiety i pikniki. - W tym roku włączyliśmy nasze święto w cykl ogólnopolskich działań - mówi Cezary Grochowski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej, jeden z organizatorów wrocławskiej manifestacji: - Rowery to nie tylko sport i zabawa, ale również ważny element systemu transportowego nowoczesnego europejskiego miasta. Idealnie rozwiązują problemy korków komunikacyjnych, nie emitują ani spalin, ani hałasu. Nie możemy zrozumieć, czemu wrocławski magistrat ciągle tego nie zauważa. Czemu chwali się długością ścieżek, a nie widzi, że nie umożliwiają one przejazdu przez miasto? Wrocław wciąż nie jest miastem przyjaznym rowerzystom. Jednak z roku na rok na naszych ulicach spotkać można więcej rowerów, nic więc dziwnego, że na święto miłośników dwóch kółek przyjeżdża ich coraz więcej. Stawili się tłumnie. Ich przejazd w ramach Wrocławskiego Święta Rowerzysty trwał ponad dwie i pół godziny.
Komentuj →
13 czerwca 2010 |
0
Wzorem lat ubiegłych, także w czasie tegorocznych wakacji, Inspekcja Transportu Drogowego zadba o bezpieczeństwo na naszych drogach. Inspektorzy będą prowadzili wzmożone kontrole przewozu osób i rzeczy.
Jednym z naszych priorytetowych działań będzie kontrola autokarów turystycznych, w tym przewożących dzieci i młodzież na letni wypoczynek. W dalszym ciągu nasze kontrole będą ukierunkowane na eliminację nieuczciwych praktyk i tzw. szarej strefy w przewozach osób. Zwrócimy też szczególną uwagę na to, czy we właściwy sposób transportowane są rzeczy, w szczególności czy ładunki są właściwie przewożone i zabezpieczone, czy kierowcy nie są przemęczeni, a pojazdy - przeciążone. Kontrola wagi pojazdów ciężarowych wynika z konieczności ochrony dróg przed degradacją oraz przestrzegania zasad uczciwej konkurencji.
Wakacje to okres wzmożonych wyjazdów i podróży, zatem propagowanie kwestii bezpieczeństwa staje się ważnym aspektem przyczyniającym się do zwiększenia świadomości społeczeństwa, a co za tym idzie - do zmniejszenia tragicznych zdarzeń drogowych. W promowanie zasad bezpieczeństwa na drogach włączyły się również media, które będą systematycznie przedstawiały relacje z naszych działań. Patronat medialny nad akcją “Bezpieczne wakacje na drogach z ITD” objęły: kanał TVP INFO; Radio VOX FM oraz tygodnik Auto Świat.
Naszą akcję wspierają również Ogólnopolski Związek Pracodawców Transportu Drogowego oraz Polskie Stowarzyszenie Przewoźników Autokarowych.
Główny Inspektorat Transportu Drogowego
Komentuj →
12 czerwca 2010 |
0



(Fot.: PD@N 344-29-31) ^Swingi to składy o nowoczesnej konstrukcji i wyglądzie - niskopodłogowe, klimatyzowane (przestrzeń pasażerska i kabina motorniczego), wyposażone w biletomaty i elektroniczną informację pasażerską oraz monitoring wizyjny. - Nowoczesna sylwetka, bardzo miłe i przestronne wnętrze, dobrze widoczne wyświetlacze, klimatyzacja, monitoring, ale co najważniejsze niskopodłogowy tramwaj z automatycznie wysuwaną rampą. Przy dokładniejszym obejrzeniu zwróciłem uwagę na nisko, dobrze umieszczone przyciski na drzwiach i obok miejsca dla wózkowicza, długi pas bezpieczeństwa obejmujący nawet "dużego" pasażera na wózku akumulatorowym - pisze na swoim blogu Marek Sołtys. Nowe składy będą dostarczane do Warszawy etapami. Do końca tego roku przyjadą 33 tramwaje typu 120Na, a do mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012 po stolicy będzie ich już jeździć 120. Wszystkie 186 tramwajów będzie wozić Warszawiaków do końca 2013 r. Dzięki temu do końca 2013 roku z ulic Warszawy znikną tramwaje typu 13 N i “klasyczne” 105N. Jest to jeden z największych w historii kontraktów na dostawy taboru tramwajowego w Europie.
W Warszawie parada torami tramwajowymi, przejechało 9 tramwajów, pierwszy najnowszy - Swing, na końcu model z 1907 roku (pierwszy tramwaj elektryczny stolicy). Uroczystą paradę zorganizowano z okazji włączenia do ruchu pierwszego ze 186 nowoczesnych tramwajów, które będą etapami dostarczane do Warszawy. Parada obrazowała ponad stuletnią warszawską historię komunikacji tramwajowej.
Komentuj →
11 czerwca 2010 |
1

(Fot.: PD@N 344-21)
“Dziennik Wschodni”: W tym roku najskuteczniejszą szkołą nauki jazdy na Lubelszczyźnie jest "Mistrz kierownicy”. Połowę kursantów zdobyło prawo jazdy za pierwszym podejściem. Na przeciwległym biegunie znalazła się szkoła "Madame”. Bez poprawek zdało 8,8 proc. osób. - To efekt pracy całego zespołu. Na bieżąco śledzimy skuteczność nauczania poszczególnych instruktorów. Stawiamy też na współpracę pomiędzy instruktorem a kursantem - mówi Tomasz Szewczyk, instruktor w Ośrodku Szkolenia Kierowców "Mistrz Kierownicy.pl” w Lublinie. CO ciekawe firma wystartowała dopiero w 2008 roku. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Lublinie opracował ranking 10 najskuteczniejszych i 10 najmniej skutecznych ośrodków szkolenia kierowców w ciągu 5 miesięcy tego roku. Dotyczy szkół dawnego województwa lubelskiego.– Ci, którzy byli liderami, stracili swoje pozycje na rzecz innych firm szkoleniowych – mówi Artur Banaszkiewicz, zastępca dyrektora WORD. Zauważa, że tak duże zmiany spowodowała coraz większa konkurencja. Ale też przyczyniła się do wzrostu poziomu nauczania w szkołach nauki jazdy.– Trzeba podnosić jakość, aby zdobywać kursantów, których w porównaniu z minionym rokiem jest aż o 25 proc. mniej – tłumaczy Banaszkiewicz. Dodaje, że ranking jest formą "drogowskazu” dla tych, którzy zamierzają zdobyć prawo jazdy. – Przejrzałem Internet w poszukiwaniu rankingów szkół nauki jazdy. Wybrałem "Kulkę”. W ostatnich latach ta szkoła zajmowała dobre miejsca w rankingach. Poza tym polecili mi ją znajomi – mówi Bartosz Kowalski, uczeń z Lublina, który wczoraj zdał egzaminu na prawo jazdy kategorii "B”. Lubelski WORD w ciągu roku przeprowadza pand 100 tysięcy egzaminów na wszystkie kategorie praw jazdy. – Jest lepiej, bo w tym roku zdawalność za pierwszym razem podskoczyła o 1 procent. To kolejny dowód na lepszą jakość szkolenia – tłumaczy dyr. Banaszkiewicz. Niestety, kandydaci na kierowców podczas egzaminu wciąż popełniają te same błędy. – To nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, niewłaściwa zmiana pasa ruchu – kończy Rafał Lis, egzaminator w lubelskim WORD. Pełna lista ośrodków:
10 najskuteczniejszych ośrodków szkolenia kierowców w ciągu 5 miesięcy tego roku (kategoria "B”)
OSK "Mistrz Kierownicy”; OSK "Ewan”; OSK "Lektor” ; OSK "Dalko”; OSK "Tudrujek”; OSK "Alfred” ; Zespół Szkół Samochodowych w Lublinie; OSK Stanisław i Marcin Pogoda OSK Łukasz Wiącek OSK "Wiktor”; OSK "Drift”.
10 najmniej skutecznych ośrodków szkolenia kierowców w ciągu 5 miesięcy tego roku (kategoria "B”)
OSK "Lider”; OSK Paweł Krakowiakl OSK "Magneto”’; OSK "Profit”; ZDZ Lublin; OSK "Hubert; OSK "Ela”; Szkoła Nauki Jazdy Mazurek; Hanna Król; PHU "Madame”.
Dane pochodzą w WORD Lublin, obejmują okres od stycznia do maja włącznie, przy założeniu, że w tym czasie, co najmniej 50 osób z danej szkoły podeszło do egzaminu po raz pierwszy.
Komentuj →
11 czerwca 2010 |
0

(Fot.: PD@N 344-22)
Panuje przekonanie, że kobiety są dużo gorszymi kierowcami niż mężczyźni. Tymczasem liczby temu przeczą! Wystarczy przejrzeć policyjne statystyki, by dowiedzieć się, że tylko co trzeci wypadek na łódzkich drogach powoduje płeć piękna. I to wcale nie dlatego, że mniej pań jeździ samochodem – donosi “Express ilustrowany”. Dowodem na to, że kobiety jeżdżą równie dobrze jak mężczyźni są dane statystyczne. W tym roku doszło na łódzkich drogach do 4 tys. wypadków i kolizji. Sprawcami 2400 byli panowie. Prawo jazdy ma w Łodzi 187.200 mężczyzn i 124.800 kobiet. Jeśli wyliczymy "współczynnik wypadkowości" dzieląc liczbę uprawnionych do kierowania przez ilość "dzwonów" spowodowanych przez obie płcie, wyjdzie dokładnie tyle samo - 78. To oznacza, że ślicznotki wgniatają maski dokładnie tak samo często jak przedstawiciele brzydszej części populacji.Tezę potwierdzają też analizy Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi. Wynika z nich, że zdawalność wśród przystępujących do egzaminu praktycznego, jest identyczna bez względu na płeć i wynosi 27 procent. Co więcej, w części teoretycznej panie są lepsze od panów o całe 10 procent. Bezproblemowo z testami rozprawia się aż 85 procent z nich. - Przyczyn takich statystyk należy doszukiwać się w rzetelności i sumienności kobiet - twierdzi Łukasz Kucharski, p.o. dyrektora WORD w Łodzi. - Dla nich kurs prawa jazdy to zadanie do wykonania, z którego chcą wywiązać się jak najlepiej. Uczą się więc i ćwiczą, co daje efekty. Panowie podchodzą do tego na luzie, Są przekonani, że wszystko potrafią. Dopiero pierwszy niezdany egzamin weryfikuje ich podejście.
Komentuj →
10 czerwca 2010 |
0
Jadąc miejskim autobusem młoda pasażerka zauważyła, iż kierowca pali papierosa w czasie jazdy. Nagrała film dokumentując tym samym naganne zachowanie kierowcy. Gdy zorientował się, że jest nagrywany wpadł w furię i zaatakował pasażerkę. Ta nie przestała jednak nagrywać. Film dokumentujący skandaliczne zachowanie kierowcy miejskiego autobusu przesłała do TVN Warszawa i tam jest dostępny. Dziennikarze TVN Warszawa pokazali nagranieprzełożonemu kierowcy. Tomasz Kobus, szef warszawskiego oddziału firmy ITS Michalczewski, przyznał, że skarg od pasażerów na kierowców nie brakuje, ale coś takiego widzi pierwszy raz w życiu. Przeprosił pasażerkę i zapowiedział, że sprawa będzie miała ciąg dalszy. Podobnie zareagował Igor Krajnow, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego. - Na pewno wystąpimy do przewoźnika z wnioskiem o wyjaśnienie sprawy i o wyciągnięcie konsekwencji, ponieważ naszym zdaniem nic nie usprawiedliwia takiego zachowania.
Policja chwali zachowanie pasażerki, która interweniowała, gdy zauważyła łamanie przepisów. - Kierowca jest osobą, która prowadzi pojazd komunikacji miejskiej, a to jest to traktowane jak miejsce publiczne, i tu nie może palić. Za to grozi mu mandat - mówi Maciej Karczyński, rzecznik stołecznej policji.
Papieros za kółkiem to ryzyko dla pasażerów:Specjaliści od bezpieczeństwa ruchu drogowego są jednomyślni. Trzymanie czy odkładanie czegokolwiek w czasie jazdy jest szalenie niebezpiecznie. Nawet jeśli jest to papieros... elektroniczny. - To zawsze będą sekundy, ale sekundy ratują życie. Wystarczy, żeby za późno zahamować albo za późno zdecydować się ominąć jakaś przeszkodę - potwierdza Dorota Bąk-Gajda z ITS.
Komentuj →
10 czerwca 2010 |
0
Zająłeś dwa miejsca postojowe, stanąłeś na zakazie - spodziewaj się czerwonego balonu przy lusterku auta. W taki sposób studenci i strażnicy miejscy będą uczulać kierowców, by dobrze parkowali. Akcja studentów dziennikarstwa i komunikacji społecznej pod hasłem "Parkuj z kulturą" rozpocznie się przed godz. 8 i potrwa do południa. Balony - czerwony za złe parkowanie, zielony za dobre - studenci przyznawać będą wspólnie ze strażnikami miejskimi. Wypowiedzieliśmy wojnę nieumiejętnie parkującym kierowcom - tłumaczy Katarzyna Sosnowska, jedna z organizatorek akcji. - Zagrażają innym i denerwują, zwłaszcza w wielkomiejskiej dżungli drogowej. Wielu z nas spóźniło się do pracy, spowodowało stłuczkę lub straciło niepotrzebnie czas szukając miejsca parkingowego, tylko dlatego, że inni uczestnicy ruchu nie dostosowali się do obowiązujących przepisów ruchu drogowego.
Komentuj →
10 czerwca 2010 |
0
We Wrocławiu drogowcy, samorządowcy, przyrodnicy i architekci krajobrazu dyskutowali z naukowcami z Instytutu Zoologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Przyrodniczego o ogromnym przyrodniczym i kulturowym znaczeniu alei przydrożnych. Przedstawiciele Dolnośląskiej Służby Dróg i Kolei twierdzili, że drzewa stwarzają zagrożenie dla ruchu drogowego. Obie strony szukały kompromisowych rozwiązań. Dr Marcin Kadej (UWr): - Aleje dębowe są w szybkim tempie wycinane. Są takie obszary w Polsce, gdzie robi się to w sposób wręcz barbarzyński, jak np. ostatnio na Warmii i Mazurach. Są społeczeństwa, zostawiają drzewa przy drogach a my niszczymy tę ważną część swojej kultury i kulturowego krajobrazu. Przy okazji niszczymy też różnorodność biologiczną, bo stare przydrożne drzewa są siedliskiem wielu ginących gatunków owadów i grzybów. Natalia Kita (DSDiK): - W 2009 roku otrzymaliśmy 221 decyzji zezwalających na wycinkę przydrożnych drzew i 6 odmownych, z czego dwie dotyczyły drogi Świdnica - Strzegom (łącznie 360 sztuk drzew). Zasadziliśmy tylko 92 drzewa. Nie ma się co oszukiwać, że sadzimy tylko wtedy, kiedy nam każą. Np. wójt zezwoli na wycięcie, ale w innym miejscu każe nam posadzić nowe drzewa. Najczęściej usuwane są drzewa obumarłe lub w fazie obumierania, znajdujące się zbyt blisko jezdni i stwarzające niebezpieczeństwo dla kierowców. Ze statystyk wynika, że przy wypadkach, takich jak najechanie na drzewo lub inny obiekt znajdujący się przy drodze, wskaźnik śmiertelności jest największy. Znam strażaków, którzy bardzo często na drodze Świdnica - Strzegom wyciągają z samochodów ludzi. Muszą rozcinać dachy i dosłownie: ściągać ich z drzewa. Dr Adrian Smolis (UWr): - Statystyki są przerażające, ale to jest skutek, a nie przyczyna. Pytanie: jakie były okoliczności tych wypadków, które kończyły się najechaniem na drzewo? Czy kierowca stosował się do przepisów ruchu drogowego, czy nie jechał z nadmierną prędkością? Dr Marcin Kadej: - W innych krajach, w innych społeczeństwach jest miejsce dla drzew przy drodze. Ograniczenia prędkości do 90 km na godz. są przestrzegane. Ale my mamy naturę husarską, jeździmy dziś samochodami tak, jak kiedyś jeździliśmy na koniach: szybko i przed siebie. Widziałem kierowców pędzących drogą nr 382. Niektórzy proszą się o wypadek, niezależnie od tego, czy przy drodze będzie stało drzewo, czy będzie tam rów. To nie drzewa powodują wypadki, tylko ludzie. Natalia Kita: - Są drzewa, które proszą się o usunięcie, bo to straszydła, a nie drzewa. Bywa też tak, że stoją dosłownie na jezdni. Oburącz podpisuję się pod współpracą z ekologami, ale musimy zachowywać się racjonalnie. Jeśli sadzić - to w odpowiedniej odległości od drogi. Dziś już nie jeździmy bryczkami.
Komentuj →
10 czerwca 2010 |
0

(Fot.: PD@N 344-7)
Jak opisuje dziennik “Express ilustrowany” codziennie po godzinie 5 rano, przed Wydziałem Praw Jazdy i Rejestracji Pojazdów w Łodzi ustawiają się pierwsi właściciele samochodów, którzy chcą zarejestrować auta. Będą stali kilka godzin. Przed godz. 7, 30 minut przed otwarciem drzwi, kolejka liczyła blisko 100 osób! O godz. 10 limit został wyczerpany, Nie było już numerków. Jednak chcący zarejestrować swój pojazd mają jeszcze jedną możliwość - za 250 zł mogą sprawę załatwić... u staczy kolejkowych (jedni stoją w kolejce, inni szukają potencjalnych klientów). Wrócili, tym razem do wydziałów komunikacji. Czy tak powinno być w urzędzie? - pytają rozgoryczeni petenci. Za miejsce w pierwszej pięćdziesiątce oczekujących trzeba zapłacić od 100 zł do nawet 250 zł - cena zależy m.in. od liczby osób w ogonku - im ich więcej, tym drożej. Skąd znów tak duże kolejki? - Ludzie masowo kupują samochody, a nasze możliwości kadrowe są ograniczone - mówi Rajmund Kądziela, zastępca dyrektora Wydziału Praw Jazdy i Rejestracji Pojazdów. Temat staczy dla nas właściwie nie istnieje, ponieważ jeśli są kierowcy, którzy płacą za załatwienie sprawy, wystawiają pełnomocnictwa, dają wszystkie potrzebne dokumenty, to nie możemy tego kwestionować. A co na to stacze? - Kolejki przed wakacjami są, bo ludzie kupują samochody. Pomagamy w rejestracji tylko tym, którzy tego chcą - mówili.
Komentuj →
10 czerwca 2010 |
0
Uczennica pierwszej klasy liceum wracając ze szkoły, natknęła się na wypadek - samochód potrącił pieszego. Jak relacjonowała podczas spotkania z prezydentem, kierowca był w szoku, a świadkowie zastanawiali się, co robić. Ranny leżał w kałuży krwi. Nastolatka udrożniła mu jamę ustną, sprawdziła, czy nie ma poważnych uszkodzeń kończyn i położyła go w bezpiecznej pozycji bocznej. Starała się zatamować krwawienie, w czym pomogła jej inna dziewczyna. Klaudia wiedziała, jak postąpić, ponieważ w szkole uczęszcza na zajęcia drużyny sanitarnej. Kierujący drużyną nauczyciel Janusz Drygała powiedział, że ćwiczy się "na sucho", a w takiej sytuacji zawsze jest potworny stres i wątpliwości. Ojciec bohaterki oznajmił, że córka przyszła do niego po tym wydarzeniu cała zakrwawiona i pół godziny ją uspokajał. Jego zdaniem najważniejsze, że Klaudia odważyła się udzielić pomocy, bo większość dorosłych w takich sytuacjach stoi z boku, a nikt nie chce ratować. Nastolatka z rąk prezydenta Lubawskiego otrzymała dyplom i prezent, jej ojciec przyjął gratulacje.
Komentuj →
9 czerwca 2010 |
0
Tegoroczny finał Ogólnopolskiego Młodzieżowego Turnieju Motoryzacyjnego odbył się w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie w dniach 7-9 czerwca br. Była to już XIV edycja tej imprezy. Jej organizatorami są: Polski Związek Motorowy, Biuro Ruchu Drogowego KGP, Ministerstwo Infrastruktury, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Krajowe Stowarzyszenie Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego.
Adresatami turnieju motoryzacyjnego są uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, a jego celem, m.in. popularyzowanie wśród młodzieży szkolnej znajomości przepisów z zakresu ruchu drogowego, propagowanie wiedzy z zakresu udzielania pierwszej pomocy oraz przygotowanie do uczestnictwa w uprawianiu sportów motorowych. Jest to przedsięwzięcie wieloetapowe. W eliminacjach najniższego szczebla - w szkołach - biorą udział uczniowie szkół i ich absolwenci w danym roku szkolnym. Na podstawie indywidualnych wyników tworzone są trzyosobowe drużyny, które reprezentują szkoły na dalszych etapach turnieju (międzyszkolnym, wojewódzkim). Do finału ogólnopolskiego docierają zwycięskie drużyny wyłonione w finałach wojewódzkich. Finały turniejów odbywają się każdego roku w innej miejscowości, bardzo często są to niewielkie miasta, dla których turniej jest znaczącą imprezą aktywizującą społeczności lokalne. Podczas zmagań konkursowych zawodnicy rozwiązywali testy ze znajomości prawa o ruchu drogowym oraz z historii polskiej motoryzacji. Do zadań finalistów ocenianych przez jury należało także: udzielenie pomocy przedlekarskiej, sprawdzian z obsługi codziennej motoroweru, jazda sprawnościowa motorowerem, jazda sprawnościowa samochodem z tzw. talerzem Stewarta. Podczas finału uczniowie szkół ponadgimnazjalnych - reprezentanci z 16 województw, uczestniczyli w konkurencjach sprawdzających zarówno wiedzę, jak i umiejętności.
W podsumowaniu turnieju uczestniczyli: m.in. Beata Bublewicz - Poseł na Sejm RP, Przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. BRD, Jacek Zalewski - Dyrektor Departamentu Wydziału Nadzoru i Analiz MSWiA, insp. Marek Fidos - Dyrektor Biura Ruchu Drogowego KGP, Komendant CSP insp. Arkadiusz Brzozowski, Andrzej Witkowski - Prezes Polskiego Związku Motorowego, Romuald Chałas - Prezes ZO PZM w Warszawie. Sędzia Główny Turnieju mł. insp. Marek Konkolewski przedstawił wyniki XIV Finału Ogólnopolskiego Młodzieżowego Turnieju Motoryzacyjnego.
Klasyfikacja drużynowa:
I miejsce - Zespół Szkół Agrotechnicznych i Gospodarki Żywnościowej w Radomiu;
II miejsce - Zespół Szkół Mechanicznych im. Gen. Wł. Sikorskiego w Kielcach;
III miejsce - Zespół Szkół Technicznych im. M. Drzymały w Poznaniu.
Klasyfikacja indywidualna:
I miejsce - Robert Drabik - Zespół Szkół Agrotechnicznych i Gospodarki Żywnościowej w Radomiu;
II miejsce - Łukasz Ługowski - Zespół Szkół Agrotechnicznych i Gospodarki Żywnościowej w Radomiu;
III miejsce - Krzysztof Juskowiak - Zespół Szkół Technicznych im. M. Drzymały w Poznaniu.
Zawodnicy wyróżnieni w poszczególnych konkurencjach:
Znajomość przepisów ruchu drogowego - Jakub Jóźwik;
Znajomość historii motoryzacji - Maciej Ofat;
Umiejętność udzielania pierwszej pomocy - Tomasz Lech;
Jazda sprawnościowa motorowerem - Łukasz Ługowski;
Jazda sprawnościowa samochodem z wykorzystaniem talerza Stewarta - Krzysztof Juskowiak;
Umiejętność obsługi codziennej motoroweru - Łukasz Ługowski.
Zwycięzcy otrzymali dyplomy, puchary oraz atrakcyjne nagrody rzeczowe, m.in. aparaty cyfrowe, nawigację samochodową, odtwarzacze mp4 i wiele innych.

(Fot.: PD@N 344-2)

(Fot.: PD@N 344-3)

(Fot.: PD@N 344-4)
Komentuj →
9 czerwca 2010 |
0

(Fot.: PD@N 344-11)
Czy wstrząsające spoty reklamowe pokazujące skutki wypadków sprawiają, że ludzie jeżdżą bezpieczniej? – pytają dziennikarze programu TVN “UWAGA”. Dyskusja na ten temat trwa prawie od roku. Właściwie od chwili, gdy jednym ze sposobów walki o poprawę bezpieczeństwa na drodze, stały się reklamy, które pokazują brutalne skutki wypadków. Najbardziej wstrząsające spoty powstały w Anglii, Francji i w Niemczech. Wszystkie próbują uzmysłowić kierowcom i pieszym, jak ważna jest odpowiedzialność i jak tragiczne bywają skutki wypadków. Tego typu akcje dotarły także do Polski. Jedną z najbardziej popularnych była kampania społeczna “Użyj wyobraźni”. Bezpieczeństwo ruchu drogowego to produkt. Produkt musi być bardzo atrakcyjnie opakowany i sprzedany, żeby trafił do świadomości młodych ludzi. Ludzie w przedziale wiekowym od 18 –do 25 lat właśnie w takich krwawych scenach znajdują bardzo duże zainteresowanie. To trafia do ich świadomości. Gadająca głowa pana policjanta, który stoi i moralizuje, nie zawsze trafia do młodych ludzi, z którymi mamy najwięcej problemów – mówi Marek Kąkolewski (Komenda Główna Policji). Taki przekaz prawdziwy, brutalny, powoduje, że człowiek angażuje się emocjonalnie. To z kolei przynosi bardzo dużą wartość, wywołuje dyskusje. Taka kampania jest wyrazista. Ona na tle innych kampanii wyróżnia się i jest zauważalna – mówi Katarzyna Turska, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Czy spoty reklamowe z wykorzystaniem zdjęć tragicznych skutków wypadków drogowych są potrzebne i konieczne, czy też wywołują niepotrzebny szok i przerażenie? – pyta redakcja programu i namawia do dyskusji na ten temat.
Komentuj →
9 czerwca 2010 |
1

(Fot.: PD@N 344-10)
- Chcę zrobić coś, żeby ludzie nie ginęli na drogach - mówi Maciej Stawinoga ze Szczecina, nazywany "Odblaskowym Aniołem". Od półtora roku (z domy wyjechał 13 stycznia 2009 r.) przemierza Polskę rowerem rozdając odblaski. Maciej zwraca na siebie uwagę: ma profesjonalny strój rowerzysty oblepiony jest odblaskami, równie widoczna jest doczepiona do niego przyczepa z tablicą "Odblaskowy Anioł ze Szczecina". Ma 26 lat, z zawodu jest mechanikiem samochodów ciężarowych. Był świadkiem tragicznego wypadku na przejściu dla pieszych, w którym zginęła mała dziewczynka. Wtedy rzucił pracę i wyruszył w drogę rozdawać ludziom odblaski. Chcę uświadomić ludziom jak ważne jest ich życie i bezpieczeństwo. Bo, niestety, z tym jest fatalnie. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak słabo są widoczni - podkreśla. "Odblaskowy Anioł" opowiada, że utrzymuje się z pomocy dobrych ludzi. I nie ma dokładnych planów dokąd dalej jechać.
Komentuj →
9 czerwca 2010 |
0
Około 30 kamer z lubelskich skrzyżowań zostanie włączonych do systemu monitoringu miejskiego. - To o prawie połowę zwiększy liczbę urządzeń, które strzegą bezpieczeństwa w mieście - poinformował Grzegorz Hunicz, dyrektor Wydziału Informatyki i Telekomunikacji UM Lublin. Kamery służyły dotychczas do pomiaru natężenia ruchu. - Liczyły auta. Dane te służyły do korygowania pracy sygnalizatorów świetlnych - tłumaczył Andrzej Matacz z Wydziału Dróg i Mostów UM Lublin. Teraz kamery zostaną włączone do systemu monitoringu wizyjnego. - Będziemy mieli podgląd, czy nie tworzą się tam korki. To pomocna informacja m.in. dla służb ratunkowych czy policji. Da szansę pokierowania interweniujących pojazdów trasami, które nie są zablokowane - wskazywał Hunicz. Na niektórych lubelskich skrzyżowaniach wiszą ponadto kamery monitoringu ulicznego. - Jesteśmy też w trakcie montażu kamery do automatycznego rozpoznawania numerów rejestracyjnych. To narzędzie m.in. do poszukiwania skradzionych aut. Pozwoli automatycznie, dzięki oprogramowaniu, stwierdzić, czy ulicą przejechał szukany pojazd - dodał Hunicz.
Komentuj →
9 czerwca 2010 |
0

(Fot.: PD@N 344-8) ^ Szaleniec na motocyklu pędził na jednym kole 188 km/h i wyprzedzał auta. Dostał mandat 1 tys. zł i 16 punktów karnych

(Fot.: PD@N 344-9) ^ Policjant Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim na swoim ścigaczu.
Rozpędzony motocyklista jadąc na jednym kole, wyprzedzał rząd samochodów i pędził w mieście z ogromną prędkością. Za hondą ruszył policjant. Policyjna kamera zamontowana na motorze zarejestrowała prędkość hondy - to 188 km na godz. Po kilkuset metrach pirat drogowy został zatrzymany. Jego szaleńcza jazda skończyła się mandatem w wysokości 1 tys. zł. Dostał też 16 punktów karnych za przekroczenie prędkości i spowodowanie zagrożenia w ruchu. Nadkom. Wiesław Widecki - naczelnik gorzowskiej drogówki - bardzo wysoko ocenia skuteczność policyjnego motocykla. Tylko w ciągu ostatnich kilku tygodni zarejestrowane kamerą BMW wykroczenia kosztowały kierowców ponad 60 tys. zł. Miniony miesiąc to również zatrzymanie 34 motocyklistów, którzy ulice traktowali jak tor wyścigowy. Widecki informuje, że najczęściej rejestrowanym przez kamerę wykroczeniem jest właśnie drastyczne przekraczanie prędkości przez kierujących oraz wyprzedzanie na krawędzi ryzyka. Zachowanie takie stanowi główną przyczynę wypadków. Zdaniem policjantów dużym problemem jest też znaczna ilość motocyklistów, którzy nie mając odpowiednich uprawnień (kategorii prawa jazdy A), lub nikłe doświadczenie, igrają z życiem.
Komentuj →
9 czerwca 2010 |
0
Ukradziono fotoradar stojący na trasie Słupsk - Ustka. Straży gminna w Słupsku, do której należało urządzenie, oszacowała straty na sto tysięcy złotych. W nocy ktoś włamał się do skrzynki, w której zamontowany był fotoradar i ukradł go wraz z wyposażeniem. Do podobnych zdarzeń doszło w powiecie człuchowskim. Tu w ciągu zaledwie kilku tygodni nieznani sprawcy uszkodzili cztery policyjne fotoradary. Nieznani sprawcy spalili też fotoradar należący do straży gminnej w Człuchowie. Żadnego z wandali nie udało się dotychczas zatrzymać. Przypomnijmy - za zniszczenie mienia grozi kara do pięciu lat więzienia.
Komentuj →
8 czerwca 2010 |
1

(Fot.: PD@N 344-23)
Jeden z portali internetowych opublikował foto niezwykłego pojazdu szkoleniowego.
Zaprezentowana “elka” budzi lekkie zdumienie. Ale czy jest to zdumienie zasadne?
Ciekawi jesteśmy Państwa opinii? Czekamy – email: news@prawodrogowe.pl
Komentuj →
8 czerwca 2010 |
0

(Fot.: PD@N 344-12/13)

(Fot.: PD@N 344-14/15)
Ponad 200 dzieci obejrzało symulację wypadku kolejowego w ramach kampanii “Bezpieczny przejazd - Zatrzymaj się i żyj!”. Jej organizatorzy chcieli pokazać pieszym i kierowcom, że nawet przy niewielkiej prędkości z jaką przejeżdża pociąg kierowca i pasażerowie samochodu, który wtargnął na przejazd nie mają szans. Gwizd lokomotywy. Pisk nagłego hamowania. Krzyk. Trzask pękających szyb i miażdżonej karoserii samochodu. Ofiary. Policja, pogotowie, straż pożarna, prokurator. Szukanie winnych - oto scenariusz wypadku na przejeździe kolejowo-drogowym. Dramatyczne okoliczności tragedii powtarzających się kilkaset razy w roku zmuszają do przypominania o zasadach bezpieczeństwa na przejazdach, uświadamiania, że zatrzymanie się i sprawdzenie czy nie nadjeżdża pociąg jest w stanie uratować życie. Kilka sekund, które decydują o wszystkim.
Podobnie, jak w roku ubiegłym, przed wakacjami, radomska policja postanowiła przeprowadzić symulowany wypadek kolejowy. Celem inscenizacji, która odbyła się na przejeździe w podradomskiej Starej Woli Gołębiowskiej była chęć uświadomienia kierowcom zagrożeń wynikających z niezachowania szczególnej ostrożności podczas przejeżdżania przez przejazdy kolejowo-drogowego i zwrócenie uwagi na stosowanie się do obowiązujących przepisów ruchu drogowego. Niestety nie wszyscy o tym pamiętają. Przed inscenizacją odbyło się też spotkanie z dziećmi z Publicznej Szkoły Podstawowej nr 19.
Przejazd to skrzyżowanie linii kolejowej z drogą. Przejazd to takie samo skrzyżowanie jak skrzyżowanie drogowe. Żaden kierowca nie kwestionuje konieczności zatrzymania się przed skrzyżowaniem drogowym, gdy nakazuje to znak “STOP” lub sygnalizator wskazujący światło czerwone. Znajdując się na skrzyżowaniu drogowym, kierowca ma świadomość zagrożeń wynikających z niezachowania szczególnej ostrożności i sankcji karnych związanych z nieprzestrzeganiem przepisów. Na skrzyżowaniu linii kolejowej z drogą pociąg ma zawsze pierwszeństwo, pierwszeństwo z racji prawa i z pozycji siły. Pociąg to masa kilkuset czy kilku tysięcy ton, która na zatrzymanie od momentu naciśnięcia przycisku nagłego hamowania potrzebuje nawet do 1200 metrów.
“Zatrzymaj się i żyj!” – kilka sekund przeznaczone na zatrzymanie samochodu przed przejazdem i sprawdzenie czy nie zbliża się pociąg jest w stanie uratować nam życie! Statystyki są jednak nieubłagane: 98 procent wypadków powodują nieostrożni kierowcy.
Kampania społeczna “Bezpieczny przejazd - Zatrzymaj się i żyj!” jest realizowana przez PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. już od roku 2005. Jej celem jest zwiększenie bezpieczeństwa na przejazdach kolejowych. Bezpieczeństwo na przejazdach kolejowo-drogowych na całym świecie jest wspólną sprawą wszystkich, którzy mogą mieć na nie wpływ: kolei i policji, administracji i samorządów, zarządców dróg, organizacji społecznych oraz wszystkich ludzi dobrej woli.
Organizatorami wtorkowej symulacji wypadku kolejowego były PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., Wydział Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Radomiu, Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Radomiu, Radomska Stacja Pogotowia Ratunkowego oraz Straż Ochrony Kolei.
Komentuj →
7 czerwca 2010 |
0
Od teraz każde nowe “zebry” będą malowane w nowej technologii - zapowiadają władze Chełma - systematycznie wymieniane będzie oznakowanie poziome na wszystkich przejściach dla pieszych. Na przejściach było niebezpiecznie, malowane wielokrotnie pasy były na tyle gładkie, że w poślizgi wpadały nawet samochody podjeżdżające do skrzyżowań. “Rzeczywiście stary system oznakowania poziomego ulic był delikatnie mówią niefortunny a co najgorsze niebezpieczny. Dlatego od tego roku obligatoryjnie wprowadzamy na nowo malowanych przejściach zupełnie inną technologię” - zapewnia prezydent Agata Fisz. Nowa technologia przewiduje zastosowanie zupełnie innej a przez to bezpieczniejszej farby. W starym systemie wykorzystywano farby chlorokauczukowe. Teraz używać będziemy farby natryskowej o właściwościach antypoślizgowych – mówi Krzysztof Tomasik dyrektor Zarządu Dróg Miejskich. Nowy sposób poziomego oznakowania skrzyżowań wprowadzony zostanie na każdym odnawianym przejściu.
Komentuj →
7 czerwca 2010 |
0
Mniej wypadków, ale więcej śmiertelnych ofiar. Komendant policji w Radomiu Andrzej Chaniecki przedstawił radnym raport dotyczący bezpieczeństwa ruchu drogowego. Przyznał, że na poprawę sytuacji ma niewielki wpływ. W ubiegłym roku w Radomiu było 290 wypadków. Zginęło w nich 17 osób, a 329 zostało rannych. W 2008 roku wypadków było o 27 więcej, ale ofiar aż o siedem mniej. - Co zdaniem policji należy zrobić, by było bezpieczniej? - pytał komendanta radny Jakub Kluziński (Kocham Radom). - O ile na przestępczość kryminalną mam ogromny wpływ i mogę pewne sytuacje przewidzieć, to na wypadki drogowe właściwie wpływ mam bardzo ograniczony - tłumaczył się komendant podczas sesji rady miejskiej. - Profilaktykę bezpieczeństwa ruchu drogowego realizujemy w maksymalnym zakresie. Mówimy: jedź wolniej, przechodź przez jezdnię ostrożniej... Włodzimierz Konecki (PO) pytał, ile w mieście jest fotoradarów. - Za mało - odpowiadał Chaniecki. - Ale dla nas to dobrze, bo musiałbym posadzić drużynę do obsługi wytwarzanych przez nie dokumentów. Policja nie działa dla wzbogacenia skarbu państwa, tylko dla poprawy bezpieczeństwa.
Komentuj →
7 czerwca 2010 |
0
Miastu w końcu udało się znaleźć chętnego na wprowadzenie w Rzeszowie roweru miejskiego. W przetargu zwyciężyła firma spod Dębicy. Na początek rzeszowianie będą mogli korzystać ze stu rowerów. Z tą inwestycją ratusz zmaga się już ponad półtora roku. - Mamy jednak nadzieję, że tym razem nam wyjdzie. Mamy wreszcie inwestora - cieszą się miejscy urzędnicy. Tym inwestorem jest firma Warżała i Mac System, zarejestrowana w Czarnej koło Dębicy. Firma ta wpłaciła w terminie wadium i stanęła do przetargu na wprowadzenie w Rzeszowie roweru miejskiego. Pod młotek poszła dzierżawa siedmiu miejsc na terenie miasta, na których będą mogły stanąć bezobsługowe wypożyczalnie rowerów. To tzw. stacje bazowe. - W sumie to teren o łącznej powierzchni 180 m kw. - mówi dyrektor Nowosad. Po podpisaniu umowy jego zadaniem będzie dostarczenie rowerów i ich bezobsługowych wypożyczalni oraz wprowadzenie systemu, który będzie zawiadywał wypożyczaniem - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prasowy prezydenta Rzeszowa. Jakie korzyści z tej inwestycji będzie miała firma? - Powierzchnie reklamowe. Zezwoliliśmy, aby przy tych siedmiu wypożyczalniach rowerów można było umieścić reklamy o łącznej powierzchni 120 m kw. Ponadto na najbliższej sesji idzie projekt uchwały dotyczący 13 kolejnych miejsc pod stacje bazowe. Jeśli ten projekt zaakceptują radni, te dodatkowe miejsca zostaną odpłatnie wydzierżawione firmie, która zwyciężyła w poniedziałkowym przetargu - wyjaśnia rzecznik. Kiedy rower miejski zostanie wprowadzony? - Chcemy, aby stało się to od 1 września. Na początek myślimy o 100 rowerach.
Komentuj →
7 czerwca 2010 |
0
Dziesiątki e-maili i komentarzy na internetowym forum to odzew kierowców na publikację tygodnika “Trójmiasto” pt. - "Przepisy ruchu drogowego mają za nic". Mieszkańcy wymieniają miejsca, gdzie znaki drogowe ignorowane są przez zmotoryzowanych notorycznie i z premedytacją. - Nie stójcie z założonymi rękami, tylko działajcie - apelują do policji. Dziennikarze przekażą funkcjonariuszom pierwszą listę wskazanych przez Czytelników miejsc, gdzie z powodu łamania przepisów nie da się normalnie poruszać. - Wszystkim konkretnie wskazanym lokalizacjom czujnie będziemy się przyglądać. Wystosujemy tam patrole, które wyciągną konsekwencje - zapewnia Zbigniew Korytnicki, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KMP Gdańsk.
Przepisy ruchu drogowego mają za nic
Ze Zbigniewem Korytnickim, zastępcą naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KMP Gdańsk, rozmawia Ewelina Oleksy.
Trójmiejscy kierowcy codziennie udowadniają, że ze znajomością znaków nie jest im po drodze. Są w Gdańsku miejsca, gdzie szczególnie to widać?
- Trudno wskazać konkretne ulice czy skrzyżowania, bo niestety takich miejsc i sytuacji jest wiele. Wyznaczając jednak określone lokalizacje, na pewno jest to Rondo im. św. Jana de la Salle na Niedźwiedniku i np. skrzyżowanie ul. Podwale Staromiejskie z Okopową. Generalnie całe Stare Miasto to obszar, gdzie kierowcy często nie stosują się do obowiązujących przepisów. Moglibyśmy się nawet pokusić o zrobienie czarnych punktów, czyli miejsc, gdzie negatywnych zachowań na drogach jest najwięcej.
Jakie zakazy najczęściej są łamane?
- Zakazy skrętu, niestosowanie się do znaków dotyczących kierunków jazdy na pasach ruchu, ale równie często zakazy zatrzymywania. Jest to szczególnie widoczne w miejscach, gdzie tworzą się korki. Tu przykładem jest skrzyżowanie ul. Nowe Ogrody z ul. 3 Maja, gdzie obowiązuje nakaz jazdy prosto, a kierowcy i tak włączają kierunkowskazy i skręcają.
Złapani na gorącym uczynku winę zrzucają na nieuwagę czy z pokorą przyjmują mandaty?
- Tłumaczą się roztargnieniem, ale zazwyczaj wynika to z celowego działania, wręcz z premedytacją. Muszą gdzieś szybko dojechać prawym pasem, który jest zajęty, więc wolą wjechać na wolny środkowy, którym jadą do końca i w ostatniej chwili skręcają z powrotem na prawo, bo tak jest wygodniej, ale niezgodnie z prawem. Jeżeli policja stwierdzi, że niedostosowanie się do znaków spowodowało zagrożenie dla innych uczestników ruchu, że np. z tego powodu ktoś inny musiał zjechać na pobocze, grozi nawet 500 zł mandatu. Oprócz tego można skierować sprawę do sądu, której finałem może być zatrzymanie prawa jazdy.
Ile patroli drogówki pilnuje codziennie porządku na gdańskich drogach?
- Około 10-12 dwuosobowych patroli. Miejsca planowanych kontroli wyznaczamy biorąc pod uwagę dwa priorytety - pojawiają się tam, gdzie najczęściej dochodzi do wypadków i kolizji, oraz tam, gdzie mieszkańcy wskazują, że nagminnie łamane są przepisy.
Czyli jeśli widzimy, że codziennie pod naszymi oknami auta jeżdżą jak chcą, wystarczy to zgłosić drogówce i od razu pojawia się patrol?
- Nie od razu, ale poinformować nas o takiej sytuacji może i powinien każdy. Można wskazywać miejsca lub konkretne auto przyłapane kilka razy na tym samym przewinieniu. Niestety, w Polsce ciągle kojarzy się to z donosicielstwem, tymczasem Niemiec, gdy widzi, że ktoś nagminnie łamie prawo, powiadamia wszystkie organa. Idealną sytuacją byłoby, gdyby kierowcy jeździli tak, jakby wszędzie i zawsze spodziewali się kontroli. Byłoby bezpieczniej.
Komentuj →
7 czerwca 2010 |
0

(Fot.: PD@N 344-17)

(Fot.: PD@N 344-18

(Fot.: PD@N 344-19)

(Fot.: PD@N 344-20)
W dniu 29 maja 2010 r. odbył się ,,Dzień Otwarty’’ w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Suwałkach. Program imprezy umożliwił uczestnikom zwiedzanie ośrodka oraz udział w imprezach towarzyszących. Uczestnicy mogli m.in.: oglądnąć przebieg egzaminu praktycznego na prawo jazdy na kat. A i B prezentowanego przez egzaminatorów WORD oraz zadać pytanie egzaminatorowi odnośnie przepisów ruchu drogowego, poćwiczyć bezpieczną jazdę samochodem na trolejach i z talerzem - tzw. test Stewarta, pojeździć na rowerze na sprawnościowym torze przeszkód. Odwiedzający WORD obejrzeli pokazy policyjne, uczestniczyli w nich: Komenda Miejska Policji w Suwałkach. Zaprezentowano działanie fotoradaru, samochodu z rejestratorem oraz motocykla. Dużym zainteresowaniem wśród dzieci i młodzieży cieszył się egzamin na kartę rowerową i motorowerową (do egzaminu przystąpiło 60 osób). Zainteresowani mogli zapoznać się ofertą specjalistycznych szkoleń dla kierowców i skorzystać z bezpłatnej konsultacji z psychologiem oraz postrzelać na strzelnicy LOK przy ośrodku. Wszyscy uczestnicy dostali drobne upominki i zostali zaproszeni na ,,wordowską” grochówkę.
Komentuj →