25 lutego 2016 |
2

(533-98)
Z dniem 25 lutego 2016 r. utraciły moc rozporządzenia:
-z 13 lipca 2012 r. w sprawie szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, instruktorów i wykładowców (2012.1019)
-z 13 lipca 2012 r. w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach (2012 995 oraz 2013.319; 2014.594 i 2014.979)
Utrata mocy następuje z oparciu o zapis w noweli ustawy o kierujących pojazdami (2014.970 art. 14)
Ustawa z dnia 26 czerwca 2014 r.
o zmianie ustawy o kierujących pojazdami
(...) Art. 14.Przepisy wykonawcze wydane na podstawie art. 20 ust. 1 pkt 2, art. 32 ust. 1 i 3, art. 40 ust. 1 i art. 66 ust. 1 pkt 1-5, 7 i 8 ustawy zmienianej w art. 1 zachowują moc do dnia wejścia w życie nowych przepisów wykonawczych wydanych na podstawie art. 20 ust. 1 pkt 2, art. 32 ust. 1 i 3, art. 40 ust. 1 i art. 66 ust. 1 pkt 1-5, 7 i 8 ustawy zmienianej w art. 1 jednak nie dłużej niż przez okres 18 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy. (...)
(Dziennik Ustaw z 2014 r., poz. 970)
Dzisiaj, tj. 25. lutego 2016 r. w ośrodkach egzaminowania oraz starostwach sytuacja skomplikowana. Dopiero ok. godz. 10.00 w Dzienniku Ustaw opublikowano nowe:
-pozycja 231: Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 24 lutego 2016 r. w sprawie wydawania dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami i
-poz. 232: Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 24 lutego 2016 r. w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach.
A co z rozporządzeniem o szkoleniu? Nie ma go nawet w oczekujących na publikację? Czy to oznacza, że minister jeszcze nie otrzymał aktu? I ten ostatni nie został jeszcze podpisany?
Komentuj →
25 lutego 2016 |
0

Szanowni Państwo
“Informuję, że z upływem daty 24 lutego 2016 roku utraciło moc dotychczasowe rozporządzenie regulujące sprawę egzaminowania kandydatów na kierowców w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego. Nowe rozporządzenie w tej sprawie nie zostało ogłoszone. Informuję, że wobec braku legalnej podstawy prawnej do prowadzenia tej działalności, od dnia dzisiejszego od godziny 6.00 zaplanowane z wielodniowym wyprzedzeniem egzaminy państwowe na prawo jazdy w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Warszawie nie są realizowane. Stan taki naraża na trudne do oszacowania wielowymiarowe straty osoby ubiegające się o prawo jazdy i jednostkę powołaną do realizacji tej ważnej społecznej potrzeby. Sprawia on także, że co najmniej do czasu ogłoszenia nowego rozporządzenia regulującego między innymi szczegółowe warunki, tryb, zakres i sposób organizacji i przeprowadzania egzaminu państwowego oraz wzory stosowanych dokumentów egzaminy państwowe na prawo jazdy nie będą realizowane.”
Podanej wyżej treści informację Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Warszawie przekazał w dniu dzisiejszym w godzinach porannych na ręce ministra Infrastruktury i Budownictwa, organu nadzoru oraz mediów. Około godziny 10 na stronie Rządowego Centrum Legislacji, jako drugie w dniu dzisiejszym, pod numerem pozycji 232, ukazało się z datą wejścia w życie od dnia 25 lutego 2016 roku, rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 24 lutego 2016 roku w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach. Działalność w zakresie prowadzenia egzaminów państwowych na prawo jazdy jest zadaniem publicznym realizowanym w imieniu Państwa i musi być przez wszystkich traktowane z należytą powagą. Biorąc to pod uwagę dzień 25 lutego 2016 roku został w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Warszawie przeznaczony na szkolenie egzaminatorów z zakresu zmian wprowadzonych literą nowego rozporządzenia. Możliwość prowadzenia egzaminów od dnia 26 lutego 2016 roku jest uzależniona od wyników tego szkolenia. Wszystkim osobom, których egzaminy ze wskazanego powodu nie odbędą się, zaproponowany zostanie inny termin egzaminu, oczywiście bez potrzeby wnoszenia nowej opłaty.
Z up. Dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Warszawie
Adam Klejna, Egzaminator Nadzorujący
Samodzielne Stanowisko Pracy ds. Nadzoru, Skarg i Analiz
(533-1)
Komentuj →
25 lutego 2016 |
1

(533-99)
KOMUNIKAT: Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego mogą bez przeszkód przeprowadzać egzaminy państwowe na prawo jazdy. RCL opublikowało już nowe rozporządzenia regulujące zasady przeprowadzania tych egzaminów. Dotychczasowe regulacje w tej sprawie obowiązywały do północy 24 lutego 2016 r.
Przepisy ustawy o kierujących pojazdami szczegółowo regulują to, w jaki sposób i na jakich zasadach powinny być przeprowadzane egzaminy na prawo jazdy, dlatego WORD-y mogły je dziś przeprowadzać, zgodnie z przyjętym harmonogramem i na dotychczasowych zasadach. Sposób przeprowadzania i oceny egzaminu, określone w nowych przepisach, zostały doprecyzowane, w sposób niemający wpływu na zakres egzaminu. W związku z tym wszystkie egzaminy przeprowadzone do czasu opublikowania nowych rozporządzeń są ważne.
Przyczyną opóźnienia w wydaniu rozporządzeń była konieczność dwukrotnego dostosowania projektów rozporządzeń do zmian wprowadzających system CEPIK 2.0, a następnie do zmian przesuwających wejście w życie przepisów wprowadzających CEPIK 2.0. na przełomie 2015 i 2016 r. Konieczne było przeprowadzenie po raz kolejny wymaganych uzgodnień międzyresortowych. Dodatkowo rozporządzenia wymagały uzyskania kontrasygnaty MSWiA i MON.
MIB przeprasza kandydatów na kierowców za powstałe niedogodności.
Komentuj →
16 lutego 2016 |
0
Jak potwierdziło Ministerstwo Cyfryzacji obywatele będą mogli sprawdzać w Internecie informacje o instruktorach nauki jazdy (dane instruktora, jego uprawnienia, liczbę przeszkolonych kandydatów na kierowców), ale także o zdarzeniach drogowych, w których uczestniczyły osoby przeszkolone przez konkretnego instruktora. Jak donosi Dziennik Internautów – “Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło, że dane o szkodach będą zbierane z pewnym ograniczeniem czasowym”. Redakcja DI zapytała resort cyfryzacji o ewentualne ramy czasowe zbieranych informacji o szkodach i kolizjach i odpowiedź na zasadnicze pytanie czy to będą informacje o “kursantach”, czyli osoby biorące udział w kursie, a więc czy chodzi o wykroczenia popełnione w trakcie kursu? Resort udzielił odpowiedzi w brzmieniu: “Dowiedzieliśmy się, że będzie ograniczenie czasowe w zbieraniu danych. Nie wiemy tylko jakie. - Kryterium czasowe (zarówno dla wykroczeń, jak i szkód oraz kolizji) zostanie określone na etapie prac analitycznych nad usługą - powiedział Karol Manys, rzecznik Ministerstwa Cyfryzacji.” I dalej redakcja komentuje: “Jeśli zaś chodzi o "kursantów" to najwyraźniej ministerstwo rozumie pod tym pojęciem to samo co "osoby przeszkolone".”- Na potrzeby usługi pod uwagę będą brane osoby, które otrzymały prawo jazdy po ukończeniu szkolenia u danego instruktora (czyli osoby z uprawnieniami) oraz liczba popełnionych przez te osoby wykroczeń - odpowiedział Karol Manys.
Komentuj →
25 lutego 2016 |
0

(533-97)
WORD w Warszawie na kilka godzin wstrzymał egzaminy na prawo jazdy, bo o północy rządowe rozporządzenie w sprawie egzaminowania kierowców straciło ważność. Nowe zostało opublikowane w czwartek po godz. 10.30 - informowała “Wyborcza pl Warszawa”. O sytuacji przedstawiciel ośrodka poinformował już dnia poprzedniego. Waldemar Przeździęk tłumaczył, że warszawski WORD nie chce dopuścić do sytuacji, w której ktoś podejdzie do egzaminu, a potem jego ważność zostanie podważona. - Nie jesteśmy w tej decyzji odosobnieni - dodaje. Egzaminy wstrzymała też cześć innych ośrodków w Polsce. - Jest nam przykro i mamy nadzieję, że jeszcze dziś sprawa się wyjaśni - dodał wicedyrektor WORD. Podobnie w ośrodkach egzaminowania Mazowsza, Częstochowy czy Bydboszczy. Natomiast z WORD Katowice dowiedziano się: - Pracujemy bez zakłóceń, egzaminy odbywają się u nas normalnie. Dzisiaj w sumie egzaminy na prawo jazdy ma tutaj zdawać około 700 kursantów. Podobnie 100% ośrodków egzaminowania Małopolski, Wrocław – co sprawdziliśmy, też Białystok.
Niewykluczone że zamknięte dziś ośrodki, wznowią egzaminy po godz. 12, bo na tą godzinę zapowiedziano publikacje nowego rozporządzenia w Dzienniku Ustaw – spekulują media. W ośrodkach zapowiedziano wydłużenie godzin pracy, tak aby kandydaci na kierowcy mogli przystąpić do egzaminu jak najszybciej.
Komentuj →
24 lutego 2016 |
0
Maciej Wroński na FB 24.02.2016 godz 21.20: Do tej pory, a jest już godzina 21:00 na stronach Rządowego Centrum Legislacji nie ukazały się nowe rozporządzenia w sprawie szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców. Przypomnijmy, że z godziną 24:00 z mocy ustawy tracą moc dotychczasowe przepisy wykonawcze. Istnieje więc obawa, że jutro będą zamknięte wszystkie wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego i wszystkie ośrodki szkolenia kierowców. Pracę nad tymi rozporządzeniami urzędnicy Departamentu Transportu Drogowego w resorcie infrastruktury rozpoczęli dopiero w końcówce 2015 r. chociaż mieli na to półtora roku!!! Ciekawe, dlaczego rozporządzenia o komisjach egzaminacyjnych i innych, w których autorowie tego zamieszania biorą odpłatnie udział, zawsze robione są przez nich na czas!!! No, ale widocznie tak być musi, szczególnie że po głowie od opinii publicznej dostaną wyłącznie ich zwierzchnicy - ministrowie i/lub dyrektorzy departamentów. A biznes dalej się kręci Emotikon smile. A społeczeństwo... Hm, a kto by się nim przejmował. A jak będą ludzie rozrabiali to znowu zmieni się system teleinformatyczny i wprowadzi nowe PKK lub inny wynalazek, który pokaże kto tu rządzi i kto może brać kasę. A kto rządzi? W tym obszarze z pewnością nie kolejni ministrowie!
Komentuj →
20 lutego 2016 |
0

(533-28)
Bezdech senny to choroba powodująca zatrzymanie oddechu podczas snu, zaburza go prowadząc do niedotlenienia organizmu, nadciśnienia tętniczego i złej pracy serca. W Polsce cierpi na nią około półtora miliona kierowców. Taka osoba jest stale skrajnie zmęczona, niewyspana, spada jej koncentracja, czas reakcji zostaje spowolniony i w sposób niekontrolowany potrafi zasnąć za kierownicą. Jak szacują lekarze wówczas ryzyko wypadku drogowego wzrasta 7-krotnie, a z jej ciężką postacią nawet 15-krotnie. Od 1 stycznia 2016 r. kierowcy, u których zostanie wykryty bezdech senny obowiązkowo będą musieli się leczyć, w przeciwnym wypadku tracą prawo jazdy. Przepisy te obowiązują w państwach UE. Lekarze orzecznicy będą zalecać specjalistyczne badania (domowy lekarz internista nie jest w stanie zdiagnozować czy mamy bezdech, czy nie). Najczęstsza jego postać - obturacyjny bezdech senny (OBS), stanowi około 90 proc. przypadków i polega na nadmiernym rozluźnieniu mięśni górnych dróg oddechowych, co w konsekwencji prowadzi do ich zablokowania. – Kierowca, który cierpi na bezdech senny, ma problemy z koncentracją i zwolniony czas reakcji. Objawy są podobne jak po spożyciu nadmiernej ilości alkoholu czy narkotyków – mówi agencji Newseria Tomasz Zarzycki, dyrektor ds. rynków wschodzących w firmie ResMed, eksperta w nowoczesnej terapii obturacyjnego bezdechu sennego.
Ekspert ResMed ocenia, że w związku z wprowadzonymi zmianami nastąpi wzrost zapotrzebowania na diagnostykę i leczenie bezdechu. Dlatego istotną kwestią będzie upowszechnienie dostępu do badań polisomnograficznych. Obecnie na takie badanie w specjalistycznej poradni czeka się w kolejce kilka miesięcy. Wykonanie takiego badania jest konieczne, by otrzymać refundację z NFZ na aparat CPAP do terapii OBS.
Komentuj →
18 lutego 2016 |
1

(533-27)
Do ministra Andrzeja Adamczyka skierowane zostało oświadczenie senatora Waldemara Sługockiego, w którym autor proponuje dopuszczenie do realizacji części teoretycznej egzaminu na prawo jazdy przy udziale lektora czytającego osobie zdającej treść pytań i możliwe odpowiedzi. Takie rozwiązanie miałoby dotyczyć osób z orzeczoną dyslekcją. Analogią do tego rozwiązanie mają być udogodnienia dla dyslektyków stosowane w szkołach gimnazjalnych. Takie rozwiązanie mogłoby – zdaniem senatora – dotyczyć także osób, które nie potrafią czytać w języku polskim np. imigrantów. To propozycja środowiska egzaminatorów, wskazujących, iżpodobne rozwiązanie już istnieje w przypadku osób głuchoniemych, dla których pytania tłumaczone są na język migowy. I konkrety: wystarczyłoby wgrać ścieżkę dźwiękową lektora czytającego pytania i odpowiedzi z możliwością powtórzenia w ramach czasu przeznaczonego na zapoznanie się z pytaniem. Zastosowanie takiego rozwiązania nie kłóci się z art. 51 ust. 1 pkt 1 ustawy o kierujących pojazdami, który określa, że celem egzaminu jest sprawdzenie kwalifikacji osoby egzaminowanej, w tym: a) zasad i przepisów służących bezpiecznemu poruszaniu się pojazdem po drodze publicznej, b) zagrożeń związanych z ruchem drogowym, c) obowiązków kierowcy, osoby posiadającej pozwolenie na kierowanie tramwajem i posiadacza pojazdu, d) postępowania w sytuacjach nadzwyczajnych. Senator wnosi: o odpowiedź na pytanie: czy zdaniem kierowanego przez Pana Ministra resortu obecnie obowiązujące przepisy umożliwią przeprowadzenie egzaminu na prawo jazdy z pomocą lektora czytającego pytania i odpowiedzi egzaminowanemu, a jeśli nie, to czy Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa planuje wprowadzić takie rozwiązanie do systemu przeprowadzania egzaminu? Czy przepis trafi do ustawy?
Komentuj →
18 lutego 2016 |
0
W Polsce nie funkcjonuje jednolity, kompleksowy system umożliwiający gromadzenie oraz wykorzystywanie danych dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego. Działają jedynie lokalne i regionalne systemy, ale nie tworzą one spójnej całości, pozwalającej na zarządzanie bezpieczeństwem ruchu drogowego na poziomie krajowym. Dotychczas ani Ministerstwo Infrastruktury ani Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego nie podejmowały skutecznych działań na rzecz zintegrowania tych systemów oraz pełnego wykorzystania istniejących baz danych w celu poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego. NIK zwraca też uwagę, że wciąż nie udało się wyeliminować błędów w bazach SEWIK i CEPIK, i dlatego na razie nie mogą one stanowić wiarygodnych źródeł informacji.
Szczegółowo wyniki tej kontroli (a także wcześniejszych dot. bezpieczeństwa ruchu drogowego) zostaną przedstawione dzisiaj (w czwartek, 18 lutego 2016 r.)w siedzibie NIK, podczas konferencji pt. “Bezpieczny transport w Polsce” współorganizowanej przez Najwyższą Izbę Kontroli, Inicjatywę Sekretarza Generalnego ONZ Global Compact w Polsce oraz Bank Światowy.
Polska, w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej, nadal pozostaje krajem o niskim poziomie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Liczba wypadków i zabitych, choć z roku na rok maleje, nadal jest bardzo wysoka: w 2015 r. odnotowano blisko 32 700 wypadków, w których zginęło ponad 2900 osób. Szczególnie niepokojący jest wskaźnik liczby zabitych na 100 wypadków drogowych w porównaniu do innych krajów europejskich.

(533-21)
Tabela. Opis wykresu: Wskaźnik zabitych na 100 wypadków w wybranych krajach europejskich w 2013 r.: Polska 9,4; Rumunia 7,5; Francja 5,8; Holandia 5; Węgry 3,8; Portugalia 2,1; Hiszpania 1,8; Niemcy 1,1
Zdaniem NIK nieodłącznym elementem kompleksowego i spójnego zarządzania bezpieczeństwem ruchu drogowego powinien być system gromadzenia i wykorzystywania informacji na ten temat. Eksperci są bowiem zgodni, że tylko obiektywna wiedza o zagrożeniach bezpieczeństwa ruchu drogowego pozwoli na podejmowanie racjonalnych decyzji, pozwalających na jego poprawę.
Najważniejsze stwierdzone nieprawidłowości
W Polsce działa szereg instytucji, które odpowiedzialne są za sprawy związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego m.in: Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (w czasie kontroli Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju), MSWiA (w czasie kontroli MSW), Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, policja, zarządcy dróg, czy pełnomocnik ds. regulacji i harmonizacji bezpieczeństwa transportu i ruchu drogowego. Brakuje jednak jednolitego, spójnego i kompleksowego systemu, który umożliwiałby gromadzenie oraz wykorzystywanie danych dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Funkcjonujące lokalne i regionalne systemy nie tworzą spójnej całości pozwalającej na zarządzanie bezpieczeństwem ruchu drogowego na poziomie krajowym.
Ani Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju ani Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego nie podejmowały skutecznych działań w celu integracji tych systemów oraz pełnego wykorzystania istniejących baz danych (SEWIK, CEPIK). Choć zarówno w MIiR jak i w KRBRD dysponowano już od początku 2014 r. opracowaniami zawierającymi założenia do koncepcji systemu informacji o bezpieczeństwie ruchu drogowego, to nie dokonano oceny tych założeń. Nie przeprowadzono nawet rzetelnej analizy zmian legislacyjnych koniecznych do stworzenia takiego systemu, w tym analizy przepisów dotyczących ochrony danych osobowych. Nie ustalono, które podmioty mają uczestniczyć w systemie, nie sprecyzowano ich kompetencji, ani nie określono sposobu obiegu informacji pomiędzy poszczególnymi jednostkami, sposobu i zakresu dokonywania analiz gromadzonych danych oraz metod ich wykorzystywania. W końcu nie wyznaczono jaka instytucja ma być odpowiedzialna za prowadzenie oraz zarządzanie centralną bazą danych o bezpieczeństwie ruchu drogowego.
NIK zwraca uwagę, że w przyszłym systemie gromadzenia i wykorzystywania informacji na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego nie określono roli Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Obserwatorium jest elektroniczną bazą danych, zawierającą informacje dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego. Minister Infrastruktury i Rozwoju dopiero po ponad roku (w czerwcu 2015 r.) podjął decyzję o włączeniu POBR do przyszłego systemu. W wyniku opieszałości do dnia zakończenia kontroli nie sprecyzowano, który podmiot odpowiedzialny będzie ostatecznie za funkcjonowanie POBR oraz jakie dane będą gromadzone w tej bazie. Tym samym z powodu opieszałości nie wypracowano w terminie (do końca 2014 r.) modelu systemu zbierania i wykorzystywania danych o bezpieczeństwie w ruchu drogowym.
Dopiero po otrzymaniu raportu Banku Światowego - w marcu 2015 r.- rozpoczęto wstępne prace nad integracją systemów.
W Polsce funkcjonują lokalne i regionalne systemy zbierania i wykorzystywania danych, jednakże nie tworzą one spójnej całości pozwalającej na zarządzanie bezpieczeństwem ruchu drogowego na poziomie krajowym. System taki działa w GDDKiA (gdzie przeprowadza się klasyfikację odcinków dróg krajowych ze względu na koncentracje wypadków śmiertelnych oraz na bezpieczeństwo sieci drogowej), w zdecydowanej większości samorządów województw, miast na prawach powiatu oraz powiatach. Sporadycznie natomiast systemy takie są wykorzystywane przez burmistrzów oraz wójtów. NIK pozytywnie ocenia fakt, że zarządcy dróg tworzą takie systemy, ponieważ ułatwiają one bieżące zarządzanie bezpieczeństwem na drogach. Jednocześnie Izba zauważa, że systemy te różnią się zakresem gromadzonych danych, częstotliwością ich zbierania, zakresem dokonywanych analiz, a także definicjami poszczególnych pojęć. Bez ujednolicenia tych systemów nie jest możliwe wykorzystanie ich potencjału do zarządzania bezpieczeństwem ruchu drogowego w skali całego kraju.
Pomimo wysiłków Komendanta Głównego Policji nadal dużym problemem jest rzetelność i wiarygodność centralnych baz danych. Podstawowym rejestrem będącym źródłem większości tworzonych analiz dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym jest SEWiK (System Ewidencji Wypadków i Kolizji). Gromadzone są w nim takie dane jak: charakterystyka miejsca zdarzenia drogowego, warunki atmosferyczne, rodzaj zdarzenia, informacje o uczestniczących w nim pojazdach, informacje dotyczące uczestników oraz przyczyny zdarzenia drogowego. NIK zwraca uwagę, że w kontrolowanym okresie aż 41 proc. zarejestrowanych zdarzeń drogowych (wypadki i kolizje) nie posiadało przyporządkowanych współrzędnych GPS, co ewidentnie utrudniało policjantom oraz innym podmiotom lokalizowanie miejsca zdarzenia drogowego. Jednocześnie NIK docenia poprawę działania Policji we wprowadzaniu współrzędnych GPS wypadków - niemal wszystkim (99,5 proc.) przyporządkowano takie współrzędne. NIK podkreśla jednak, że nadal występuje błąd systemowy, który umożliwia wprowadzanie do systemu SEWiK współrzędnych GPS w formacie niekompatybilnym z tym Systemem, co uniemożliwia rzetelne zlokalizowanie miejsca zdarzenia drogowego. Chodzi o możliwość rejestracji danych odczytywanych w układzie DMS (stopnie - minuty - sekundy) bez przeliczania ich na układ dziesiętny (szerokość i długość geograficzna).
Także i drugi rejestr - CEPiK (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) - zawiera dużo błędnych informacji. W CEPiK znajdują się dane dotyczące pojazdu (marka, model, pojemność i moc silnika, liczba miejsc, badania techniczne), polis OC, badań technicznych pojazdów, dane ich właścicieli oraz dane dotyczące uprawnień do kierowania pojazdami, informacje o osobach którym cofnięto takie uprawnienia, czy też o dodatkowych uprawnieniach kierowców takich jak np. prawo do przewozu niebezpiecznych towarów. NIK podkreśla, że dane te były często niekompletne, niepoprawnie zapisane lub nieaktualne. Przykładowo do Centralnej Ewidencji Kierowców nie przekazywano informacji o unieważnieniu prawa jazdy z powodu zgonu kierowcy. W sumie Centralna Ewidencja nie posiadała aktualnych i wiarygodnych informacji o statusie praw jazdy blisko 650 tys. kierowców.
Problem ten został dostrzeżony. Obecnie trwają prace nad utworzeniem nowego systemu służącego do gromadzenia informacji o pojazdach i kierowcach o nazwie CEPiK 2.0.
NIK zwraca również uwagę, że nie funkcjonuje zintegrowana baza danych umożliwiająca rzetelne określenie liczby oraz kosztów świadczeń medycznych udzielonych w związku z wypadkami drogowym. Ani Ministerstwo Zdrowia, ani NFZ nie gromadzą takich danych. W ramach Ogólnopolskiego Badania Chorobowości Szpitalnej Ogólnej dane o kosztach świadczeń udzielonych w związku z wypadkiem komunikacyjnym przekazywane są przez szpitale do Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego (Państwowy Zakład Higieny). Jednakże dane te są niekompletne, dotyczą jedynie świadczeń udzielonych w ramach hospitalizacji, a stosowana przez placówki medyczne definicja wypadku komunikacyjnego nie jest spójna z definicją wypadku drogowego, którą stosuje Policja. W efekcie statystyka dotycząca ofiar wypadków jest mało wiarygodna.
Wnioski i propozycje działań naprawczych.
Ustalenia kontroli wskazują na konieczność bezzwłocznego podjęcia skoordynowanych, systemowych działań prowadzących do wdrożenia realnych mechanizmów zarządzania bezpieczeństwem na drogach. W tym celu konieczna jest harmonijna współpraca pomiędzy ministrami właściwym ds. transportu, bezpieczeństwa, administracji oraz cyfryzacji.
Najwyższa Izba Kontroli wnioskuje do:
-Ministra właściwego ds. transportu oraz Przewodniczącego Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego o zintensyfikowanie działań związanych z utworzeniem w Polsce spójnego systemu gromadzenia i wykorzystywania danych dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego. We wprowadzonym systemie, analizy powinny być dokonywane w sposób jednolity dla poszczególnych kategorii dróg przez ich zarządców, którym z kolei zapewniony zostanie dostęp do rzetelnych i zintegrowanych ogólnopolskich danych;
-Ministra Zdrowia o utworzenie, w porozumieniu z Ministrem Infrastruktury i Budownictwa, Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministrem Cyfryzacji, bazy danych, która będzie mogła stanowić źródło informacji o liczbie i kosztach świadczeń medycznych, udzielonych w związku z wypadkami drogowymi;
-Komendanta Głównego Policji o poprawę jakości, kompletności oraz dostępności informacji zarejestrowanych w SEWiK.
W odpowiedzi na ustalenia kontroli, Minister Infrastruktury i Budownictwa poinformował Najwyższą Izbę Kontroli, że przekazał Ministerstwu Cyfryzacji propozycję projektu ujednolicenia i poprawy jakości zbierania danych dotyczących wypadków drogowych. Określono także harmonogram jego realizacji. W pierwszej połowie 2016 r. przeprowadzone zostaną uzgodnienia międzyresortowe w celu wypracowania szczegółowych założeń projektu. Z kolei wdrożenie projektu zaplanowano na lata 2017-2018 w dwóch etapach. Etap I to poprawa jakości zbierania i przetwarzania danych o wypadkach i ich skutkach oraz etap II - integracja baz danych o wypadkach drogowych i utworzenie jednolitej bazy o BRD z dostępem do bazy instytucji uprawnionych do przetwarzania zebranych danych.
Komentuj →
18 lutego 2016 |
0

(533-70 fot. Kapsch Telematic Services sp. z o.o.)
Firma Kapsch Telematic Services Sp. z o.o., operator elektronicznego systemu poboru opłat drogowych viaTOLL, przejęła od Egis Road Operation Polska zarządzanie manualnym systemem poboru opłat na autostradzie A4. Kontrakt wszedł w życie z dniem 15 stycznia br. Spółka stała się tym samym największym operatorem systemów poboru opłat drogowych w Polsce.
Umowa podpisana z Egis to już drugie udane przejęcie dokonane przez Kapsch Telematic Services. W listopadzie 2014 r. firma objęła nadzór nad manualnym systemem poboru opłat na autostradzie A2, za który wcześniej odpowiedziany był Intertoll Polska Sp. z o.o.
W rezultacie obu transakcji spółka zarządza obecnie 123 z 320 istniejących pasów do płatności manualnej oraz 261 kilometrami dróg objętych manualnym systemem poboru opłat. De facto oznacza to, że pod jej kontrolą znajduje się ponad 1/3 wszystkich dróg w Polsce, na których obowiązuje płatność manualna.
– Dzięki ogromnemu profesjonalizmowi wszystkich zaangażowanych podmiotów, proces przejęcia przebiegł nad wyraz szybko i sprawnie, w sposób niezauważalny dla użytkowników dróg – powiedział Marek Cywiński, Dyrektor Zarządzający Kapsch Telematic Services w Polsce. I dodał: – Wszystkie zarządzane przez nas pasy do płatności manualnej są wyposażone w specjalne urządzenia nadawczo-odbiorcze. Dzięki temu możemy obsługiwać nie tylko kierowców płacących w sposób tradycyjny, ale również coraz większe grono osób korzystających z płatności elektronicznej w ramach stworzonego i zarządzanego przez nas już od ponad 4 lat systemu viaTOLL.
Na polskich drogach obowiązują dwa systemy poboru opłat: manualny dla kierowców pojazdów lekkich o DMC <= 3,5 t.oraz wprowadzony w lipcu 2011 r. system elektroniczny viaTOLL, obowiązkowy dla kierujących pojazdami ciężkimi o DMC > 3,5 t., również zarządzany przez firmę Kapsch. Dzięki działającej od 1 czerwca 2012 r. usłudze viaAUTO do systemu viaTOLL mogą dobrowolnie dołączyć również kierowcy samochodów osobowych podróżujący po płatnych odcinkach autostrad państwowych.
- Usługa viaAUTO stanowi dla kierujących samochodami osobowymi wygodną alternatywę wobec manualnego poboru opłat. Pozwala nie tylko zaoszczędzić czas, ale również znacznie upraszcza sposób rozliczania wyjazdów służbowych - nie wymaga płacenia gotówką, kartą płatniczą, flotową, czy zbierania rachunków za przejazd. Z naszych analiz wynika, że z roku na rok z płatności elektronicznej korzysta coraz większa liczba kierowców osobówek. Tylko w ubiegłym roku rozdystrybuowaliśmy wśród nich w sumie ponad 18 000 urządzeń pokładowych – zauważył Cywiński.
Firma Kapsch Telematic Services Poland powstała w lutym 2010 r. jako polski oddział austriackiego koncernu specjalizującego się w innowacyjnych rozwiązaniach z zakresu telematyki transportu. Od listopada 2010 r. spółka realizuje kontrakt na zaprojektowanie, budowę, uruchomienie i zarządzanie elektronicznym systemem poboru opłat drogowych viaTOLL, który w lipcu 2011 r. zastąpił obowiązujący wcześniej system winietowy.
Kapsch Telematic Services sp. z o.o. jest spółką córką Kapsch TrafficCom - międzynarodowego dostawcy Inteligentnych Systemów Transportowych, systemów poboru opłat drogowych i innowacyjnych rozwiązań opartych na technologiach telematycznych. Spółka powstała w lutym 2010 roku, a od listopada 2010 roku, na zlecenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, rozpoczęła projektowanie, budowę i wdrażanie elektronicznego systemu poboru opłat viaTOLL. Został on uruchomiony w lipcu 2011 roku, w rekordowo krótkim czasie 8. miesięcy od podpisania umowy. Wśród rozwiązań oferowanych przez Kapsch Telematic Services znajdują się również systemy zarządzania ruchem drogowym, technologie ważenia pojazdów w ruchu oraz rozwiązania miejskie (ograniczanie dostępu do stref i zarządzanie przestrzenią parkingową).
Komentuj →
18 lutego 2016 |
0

Spotkanie z mieszkańcami Łomży i powiatu, w którym uczestniczył Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych prowadził mł. insp. Jacek Adamski, Komendant Miejski Policji w Łomży
(533-71 fot. Policja Podlaska pl)
W Łomży odbyło się ostatnie z zaplanowanych spotkań dotyczących budowy “Mapy zagrożeń bezpieczeństwa”. W trakcie spotkania z mieszkańcami powiatu Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji poinformował, iż tymczasem podwyżki mandatów za wykroczenia drogowe resort nie przewiduje. Ocenił, iż projekt poprzedniego kierownictwa ministerstwa spraw wewnętrznych zawierał zbyt radykalne podwyżki kar. Dlatego wiceminister nie zgodził się na jego wprowadzenie. Podzielił pogląd, iż wysokie kary mogą zniechęcać do wykroczeń, jednak – jak podkreślił – muszą one być powiązane z tzw. punktami karnymi. Tu przywołał przykład bogatych kierowców, którzy są gotowi płacić duże kary i niestety nadal łamać przepisy ruchu drogowego. Pod tym też kątem zostanie dokładnie przeanalizowany przywołany wcześniej projekt zmian, a wysokość kar dostosowana do wagi popełnianego wykroczenia.
Komentuj →
17 lutego 2016 |
0
Ogłoszony został wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie dotyczącej kart pojazdów (rozprawa odbyła się 4 lutego). Oddalona została apelacja powiatu ostrzeszowskiego i 190 innych powiatów. Przypomnijmy, powiaty domagały się ustalenia odpowiedzialności Skarbu Państwa za to, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej właściwy minister nie dostosował przepisów rozporządzenia z 2003 r., a na jego podstawie pobierały 500 zł za kartę pojazdu. To właśnie rozporządzenie Europejski Trybunał Sprawiedliwości 10 grudnia 2007 r. (C-134/07) uznał za sprzeczne z obowiązującym w UE porządkiem prawnym.
Po orzeczeniu ETS powiaty zostały zasypane roszczeniami o zwrot opłaty pobranej w zawyżonej wysokości. Część powiatów roszczenia kierowców uwzględniało dobrowolnie, inne pieniądze zwracały dopiero po sądowych wyrokach. Powiaty poniosły szkodę i muszą zwracać pobrane kwoty wraz z odsetkami i ewentualnymi kosztami sądowymi. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Ten uznał jednak, że z przepisów prawa unijnego nie wynika nakaz wydania przepisów o treści żądanej przez powiaty. A skoro nie ma takiego obowiązku, to Skarb Państwa - Ministerstwo Infrastruktury nie mogą ponosić odpowiedzialności za zaniechanie legislacyjne. Sąd Apelacyjny ocenił, że obowiązek znajomości prawa wspólnotowego ciąży na każdym organie je stosującym, także na jednostkach samorządu terytorialnego. Natomiast najpóźniejszym momentem nabycia przez powiaty wiedzy o obowiązującym stanie prawnym było, zdaniem sądu, wydanie orzeczenia przez ETS. Była to chwila, z którą nie powinny one już pobierać opłat w kwocie 425 zł. Sąd Apelacyjny uznał też, że roszczenie powiatów uległo przedawnieniu z upływem trzech lat od wydania orzeczenia przez ETS, a więc z dniem 10 grudnia 2010 r.
Komentuj →
17 lutego 2016 |
0
W kolejnej aktualizacji zbioru aktów prawnych pn. elektroniczne PRAWO DROGOWE pomieszczone zostało m.inn. obwieszczenie ogłaszające tekst jednolity rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie kierowania ruchem drogowym. Zbiór uzupełniono także o tekst rozporządzenia w sprawie postępowania w zakresie formularzy mandatu karnego, mandatów karnych generowanych przy wykorzystaniu systemu teleinformatycznego, grzywien nakładanych w drodze mandatu karnego oraz podmiotów nabywających odpłatnie formularze mandatu karnego. Pozostałe zmiany w tabeli poniżej:
|
Aktualizacja zbioru ePrawoDrogowe wg stanu prawnego na 17.2.2016 r. |
|
Projekty aktów prawnych
|
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie szkolenia osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, instruktorów i wykładowców |
|
Projekt |
rozporządzenia |
zmieniającego rozporządzenie w sprawie kursów dla kierowców pojazdów uprzywilejowanych i pojazdów przewożących wartości pieniężne |
|
Akty prawne rzeczywiste (teksty w wersji opublikowanej) |
|
Ustawa |
o pomocy państwa w wychowaniu dzieci |
|
Ustawa |
o zmianie ustawy – Kodeks karny |
|
Ustawa |
Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo o prokuraturze |
|
Ustawa |
o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw |
|
Obwieszczenie |
w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów |
|
Obwieszczenie |
w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie kierowania ruchem drogowym |
|
Rozporządzenie |
w sprawie postępowania w zakresie formularzy mandatu karnego, mandatów karnych generowanych przy wykorzystaniu systemu teleinformatycznego, grzywien nakładanych w drodze mandatu karnego oraz podmiotów nabywających odpłatnie formularze mandatu karnego |
|
Rozporządzenie |
w sprawie dokonywania klasyfikacji odcinków dróg ze względu na koncentrację wypadków śmiertelnych oraz ze względu na bezpieczeństwo sieci drogowej |
|
Rozporządzenie |
zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia Pełnomocnika Rządu do spraw Zarządzania Infrastrukturą Drogową |
|
Akty prawne ujednolicone (teksty ujednolicone w zw. z publikacją rzeczywistych lub ich wejściem w życie) |
|
Ustawa |
Prawo o ruchu drogowym |
|
Ustawa |
Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia |
|
Ustawa |
Kodeks karny |
|
Ustawa |
Kodeks postępowania karnego |
|
Ustawa |
o opłacie skarbowej |
|
Ustawa |
o postępowaniu egzekucyjnym w administracji |
|
Ustawa |
o pomocy osobom uprawnionym do alimentów |
|
Ustawa |
o Policji |
|
Rozporządzenie |
w sprawie kierowania ruchem drogowym |
|
Rozporządzenie |
w sprawie postępowania w zakresie formularzy mandatu karnego, mandatów karnych generowanych przy wykorzystaniu systemu teleinformatycznego, grzywien nakładanych w drodze mandatu karnego oraz podmiotów nabywających odpłatnie formularze mandatu karnego |
|
Rozporządzenie |
w sprawie ustanowienia Pełnomocnika Rządu do spraw Zarządzania Infrastrukturą Drogową |
|
Rozporządzenie |
w sprawie kursów dla kierowców pojazdów uprzywilejowanych i pojazdów przewożących wartości pieniężne |
|
Pobierz aktualizacje: wybierz zakładkę AKTUALIZACJA / kliknij przycisk DALEJ / program pobierze i zainstaluje zmiany |
|
|
|
|
ePrawoDrogowe to zbiór kompletny, zawsze aktualny, przyjazny w obsłudze
Komentuj →
15 lutego 2016 |
1

(533-20 fot. jola michasiewicz)
Nie ma powodu, by wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego egzaminowały na kategorię AM - uznało Ministerstwo Infrastruktury - jak czytamy w dzienniku “Rzeczpospolita”. Projekt rozporządzenia w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach - jak się dowiadujemy jest już gotowy, czyli można domniemywać, iż oczekuje na publikację. W wykazie oczekujących niestety nie znajdujemy. W “Rzeczpospolitej” znajdujemy analizę zmiany odnośnie egzaminu na prawo jazdy kat. AM (motorowery, małe quady, skutery). Tu egzamin - na tę dawną (do 2013 r.) kartę motorowerową - który trafił ze szkół do wojewódzkich ośrodków egzaminowania, tym razem nie będzie już tam przeprowadzany. Dzisiejszy egzamin w word odbywa się po założeniu tzw. profilu kandydata, a kosztuje 170 zł. Czyli jest to zarówno problem procedur, stresu egzaminacyjnego i niebagatelny dla młodzieży koszt. W efekcie wielu nastolatków porusza się po drogach bez uprawnień i dalej bez stosownej znajomości zasad ruchu drogowego. Czy jednak zasadnych jest ponowne wyprowadzenie egzaminów z wojewódzkich ośrodków egzaminowania? Czy kolejne zmiany poprawią bezpieczeństwo na drogach?
Komentuj →
15 lutego 2016 |
1
Jak się dowiedzieliśmy rozporządzenie w sprawie egzaminowania kandydatów na kierowców jest na finiszu, pisaliśmy już także o propozycji egzaminu poza siedzibą wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego. Czy taka możliwość ostatecznie zostanie utrzymana w wersji publikowanej rozporządzenia?
Także do takiego rozwiązania w swoim oświadczeniu przekonuje senator Waldemar Sługocki. Pisze: pragnę przedstawić propozycję zmiany podejścia do egzaminów na prawo jazdy kategorii A1, A2 i A. Obecnie kursant i instruktor (egzaminator) poruszają się osobnymi pojazdami. Motocykl trzeba doprowadzić lub dowieźć do odległego często miasta, w którym odbywa się szkolenie lub egzamin. Niespodziewana zmiana pogody, opady deszczu lub śniegu, silny wiatr itp. przerywają szkolenie lub egzamin i trzeba powtórzyć raz jeszcze całe logistycznie niełatwe przedsięwzięcie, co powoduje wzrost jego kosztów i wydłuża czas przeznaczony na kurs. Stąd też warta rozważenia jest propozycja przeprowadzania egzaminów praktycznych na prawo jazdy kategorii A1, A2 i A w miastach, w których wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego nie posiadają własnej infrastruktury, a które odpowiadają warunkom określonym w art. 51 ust. 4a ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Miejscowości te posiadają infrastrukturę drogową i organizację ruchu umożliwiającą przeprowadzenie wymaganych zadań egzaminacyjnych. Aby zrealizować część praktyczną egzaminu na placu manewrowym, należy zdaniem strony społecznej umożliwić wykorzystanie istniejących placów manewrowych na podstawie umowy z WORD. Wymogi zadań egzaminacyjnych w tych kategoriach są tak wysokie, że istnieją trudności z lokalizacją placów. Brakuje miejsc w granicach miast na ich zorganizowanie, a dostępne tereny z uwagi na cenę powodują nieopłacalność szkolenia. Przystępne cenowo tereny są często tuż za granicami miast i tam OSK organizują place manewrowe.
Senator konkluduje prośbą zaadresowaną do ministra transportu i budownictwa o zajęcie stanowiska wobec propozycji przeprowadzania egzaminów praktycznych na prawo jazdy kategorii A1, A2 i A w miastach, w których wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego nie posiadają własnej infrastruktury, a które odpowiadają warunkom określonym w art. 51 ust. 4a ustawy – Prawo o ruchu drogowym.
Komentuj →
15 lutego 2016 |
0

Senator Waldemar Sługocki, absolwent Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, pracę rozpoczął w Urzędzie Wojewódzkim w Zielonej Górze, następnie pracował w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Lubuskiego; równocześnie praca naukowa i dydaktyczna, stopień doktora uzyskał W 2002 r. na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Od kwietnia 2015 r. profesor nadzwyczajnym na Wydziale Ekonomii i Zarządzania UZ. Ukończył także podyplomowe studia w obszarze badań i analiz strategicznych w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Jest autorem i współautorem książek i ponad 100 artykułów popularnych, popularno-naukowych i naukowych poświęconych polityce regionalnej, wykorzystaniu funduszy europejskich, samorządowi terytorialnemu, integracji europejskiej i polityce rolnej. Też zastępca burmistrza Żagania, od 2 marca 2010 r. podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego. Od 7 stycznia 2015 r. do 16 listopada 2015 r. pełnił funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. Poseł Sejmu VII kadencji; 25 października 2015 r. wybrany Senatorem RP w okręgu wyborczym nr 20 – Zielona Góra.
(533-22 fot. www.waldemarslugocki.pl)
W trakcie 9. posiedzenia Senatu RP senator Waldemar Sługocki złożył oświadczenie skierowane do ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka. Podniesiona sprawa dotyczy przepisów w zakresie uprawnień wymaganych do kierowania motorowerami oraz warunków ich uzyskiwania. Czytamy: dotychczasową kartę motorowerową, wydawaną przez dyrektorów gimnazjów, zastąpiło prawo jazdy kategorii AM. Konsekwencją wprowadzenia nowych regulacji jest znaczący spadek zainteresowania uzyskaniem uprawnień wspomnianej kategorii. Niestety, bezpośrednim następstwem takiego stanu przepisów jest problem poruszania się na motorowerach przez młodzież bez uprawnień. Ich brak pociąga za sobą niemożność posiadania odpowiedniego ubezpieczenia, które w przypadku zaistnienia kolizji bądź wypadku drogowego stanowi dla osób poszkodowanych niejednokrotnie jedyną możliwość rekompensaty poniesionych szkód. Największą barierą dla młodych ludzi jest sam koszt uzyskania takiego uprawnienia, którego cena wynosi ponad 1000 zł (w tym koszty szkolenia, egzaminu, badania lekarskiego oraz wydania prawa jazdy). Znaczącym składnikiem podnoszącym cenę kursu są wydatki związane z wyjazdami szkoleniowymi do miast “egzaminacyjnych” – w województwie lubuskim są to Gorzów Wielkopolski, Zielona Góra i od niedawna Żagań. Obecnie, w zależności od odległości ośrodka szkolenia kierowców (OSK) od miasta “egzaminacyjnego”, sam kurs kategorii AM kosztuje od 600 do 900 zł. Dlatego też w ocenie lubuskich OSK wszystkie miasta posiadające odpowiednią infrastrukturę drogową oraz plac manewrowy winny posiadać uprawnienia do przeprowadzenia na swoim terenie egzaminu na prawo jazdy wspomnianej kategorii. Na terenie województwa lubuskiego deklarację realizacji takich egzaminów złożyły władze gmin: Gubin, Lubsko, Szprotawa i Świebodzin. Reorganizacja szkolenia i egzaminów obniży koszty ponoszone przez zainteresowanych o około 1/3. Obecnie szkolenie i egzamin wymagają czasu na wielokrotne wyjazdy do miasta “egzaminacyjnego”, oddalonego niejednokrotnie o kilkadziesiąt kilometrów od miejsca zamieszkania kursanta. Przedstawiciele ośrodków szkolenia kierowców i ośrodków egzaminacyjnych wskazują, że kolejną istotną barierą na drodze do uzyskania uprawnień kategorii AM jest zbyt trudny egzamin praktyczny na placu manewrowym. Ich zdaniem należy zrezygnować ze slalomu szybkiego, a ruszanie z miejsca do przodu na wzniesieniu zostawić tam, gdzie jest to możliwe, lub z niego zrezygnować. Część praktyczna egzaminu w ruchu drogowym, w wymiarze co najmniej 10 minut, po trasie egzaminacyjnej dobranej na miejscu przez egzaminatora, w połączeniu z możliwością zrealizowania zadań na placu manewrowym o niedużych rozmiarach pozwoli na uruchomienie potencjału tkwiącego w OSK, które zrezygnowały ze szkolenia w zakresie kategorii jednośladowych. Nowe zasady egzaminu na prawo jazdy kategorii AM powinny zachęcić posiadających uprawnienia instruktorów do podjęcia się prowadzenia takich kursów. W porozumieniu z samorządami może to być wstępem do powszechnej edukacji w zakresie ruchu drogowego, w odniesieniu do wspomnianej kategorii. W podsumowaniu oświadczenia należy stwierdzić, że obecnie obowiązujący system egzaminowania i szkolenia dla osób ubiegających się o prawo jazdy kategorii AM jest wadliwy. Jednocześnie regulacje wspólnotowe zobowiązują kraje członkowskie do wprowadzenia prawa jazdy kategorii AM, jednak pozostawiają im dużą swobodę w zakresie ustalania zasad jego uzyskania. W przypadku Polski skutek wprowadzonych zmian jest odwrotny do zamierzonego.
I konkluzja: W związku z tym uprzejmie proszę Pana Ministra o odpowiedź na następujące pytania.
1.Czy w ocenie kierowanego przez Pana resortu obecnie stosowane rozwiązania prawne określone w rozporządzeniu w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach (DzU z dnia 13 lipca 2012 r., poz. 995, z późn. zm.) dotyczące organizacji kursów oraz egzaminów na prawo jazdy kategorii AM wymagają nowelizacji?
2.Czy Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa planuje zmiany lub przewiduje możliwość zmian wspomnianego rozporządzenia w zakresie przedstawionym w tym oświadczeniu? Z poważaniem Waldemar Sługocki
Także czekamy na odpowiedź ministra.
Komentuj →
12 lutego 2016 |
0

(533-80 fot. jola michasiewicz)
Komisja Europejska przedstawiła propozycje przepisów mające na celu zapewnienia ścisłego przestrzegania przez producentów samochodów wszystkich unijnych wymogów dotyczących bezpieczeństwa, ochrony środowiska i produkcji – informują media w całej Europie. Mają to być znaczące zmiany w homologacji pojazdów, zmiany przepisów dyscyplinujących producentów i sprzedawców aut, wzmocnienia i nadzór nad badaniami emisji zanieczyszczeń w rzeczywistych warunkach jazdy (Badania RDE). Przedłożone propozycje podniosą poziom niezależności badań pojazdów i wzmocnią nadzór nad samochodami już dopuszczonymi do ruchu. Rozszerzony nadzór europejski ma przyczynić się do wzmocnienia całego systemu. Znowelizowane rozporządzenie ma przyczynić się do osiągnięcia następujących trzech celów:
1.Wzmocnienie niezależności i poprawa jakości badań umożliwiających wprowadzenie samochodu do obrotu: większość państw członkowskich wyznacza służby techniczne, które otrzymują zapłatę za badanie i kontrolę zgodności pojazdu z unijnymi wymogami homologacji samochodów bezpośrednio od producentów pojazdów. Komisja proponuje zmiany w celu uniknięcia powiązań finansowych między służbą techniczną a producentami, które to powiązania mogłyby prowadzić do konfliktu interesów i zagrozić niezależności badania. Propozycja odnosi się również do służb technicznych, które będą musiały regularnie podlegać niezależnemu audytowi w celu uzyskania i utrzymania statusu służb wyznaczonych do przeprowadzenia badań technicznych. Organy przyznające krajową homologację będą podlegać wzajemnej weryfikacji, aby zapewnić rygorystyczne wdrażanie i egzekwowane odpowiednich przepisów w całej UE.
2.Wprowadzenie skutecznego systemu nadzoru rynku w celu kontroli zgodności z wymogami samochodów już dopuszczonych do ruchu: istniejące obecne przepisy dotyczą przede wszystkim kontroli ex ante. W przyszłości państwa członkowskie i Komisja będą przeprowadzać wyrywkowe weryfikacje zgodności z normami pojazdów znajdujących się już na rynku. Pozwoli to na wykrywanie niezgodności na wczesnym etapie i umożliwi natychmiastowe i zdecydowane działania wobec pojazdów, które uznane zostaną za niezgodne z normami lub będą stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa bądź dla środowiska.
3.Wzmocnienie systemu homologacji samochodów za pomocą wzmocnionego europejskiego nadzoru: Komisja będzie miała prawo zawiesić, ograniczyć lub cofnąć wyznaczenie służb technicznych, które nie są wystarczająco skuteczne w stosowaniu przepisów. W przyszłości Komisja będzie mogła przeprowadzać weryfikacje ex post (za pośrednictwem Wspólnego Centrum Badawczego) oraz, w razie potrzeby, inicjować wycofanie pojazdów z rynku. Nadanie Komisji możliwości nakładania kar finansowych zniechęci producentów i służby techniczne do wprowadzania na rynek pojazdów niezgodnych z wymogami. Komisja będzie również przewodniczyć forum ds. egzekwowania prawa, które opracuje z państwami członkowskimi wspólną strategię weryfikacji zgodności pojazdów z wymogami i zorganizuje kontrole oraz system wzajemnej oceny służb technicznych i organów udzielających homologacji.
Projekt rozporządzenia zostanie przekazany do przyjęcia przez Parlament Europejski i Radę. Po przyjęciu wniosku rozporządzenie będzie bezpośrednio stosowane. Rozporządzenie uchyli i zastąpi dyrektywę 2007/46/WE (“dyrektywę ramową”).
Komentuj →
12 lutego 2016 |
0
Numerem 366 oznaczona została interpelacja w sprawie realizacji inwestycji pn. “Poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego na DK 91 w miejscowości Warlubie w ramach PBDK – Program Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych. Poseł Paweł Olszewski do ministra infrastruktury i budownictwa zaadresował zapytania, otrzymał odpowiedź, ale tę ostatnią uznał za niezadowalającą.
Poseł pytał o etap prac realizacyjnych tego zadania inwestycyjnego oraz o termin jej zakończenia. Podsekretarz stanu w MIiB, Jerzy Szmit informował, iż zgodnie z harmonogramem przygotowania i realizacji zadania rozpoczęcie prac przygotowawczych w zakresie uzyskania projektu budowlanego zaplanowane zostało na marzec 2016 r. Natomiast realizacja robót może nastąpić nie wcześniej niż w roku 2017. Mając powyższe na uwadze należy podkreślić, iż b. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju przekazując do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad uzgodniony Program inwestycji dla przedmiotowego zadania podkreśliło, iż realizacja zadania będzie możliwa w ramach dostępnych limitów w budżecie państwa i Krajowym Funduszu Drogowym. Jednocześnie należy wskazać, iż zgodnie z zapisami Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014- 2023 (z perspektywą do 2025 r.) wskazane w załączniku nr 6 zadania w zakresie poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego zostaną sfinansowane w ramach obowiązującego limitu, w przypadku pojawienia się oszczędności wygenerowanych podczas realizacji inwestycji polegających na budowie dróg ekspresowych, autostrad oraz obwodnic. Uprzejmie informuję, że w przyjętej w grudniu 2015 r. zmianie nr 1 do planu finansowego Krajowego Funduszu Drogowego na 2016 r. zabezpieczono środki w wysokości 300 mln zł na realizację zadań objętych załącznikiem nr 6 do PBDK, co umożliwia realizację części zadań dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego – konkludował Jerzy Szmit.
Komentuj →
11 lutego 2016 |
0



Powyższe przykłady jak problem wyraźnego oznaczania miejsc
postojowych dla pojazdów osób niepełnosprawnych rozwiązują we Francji (533-7-9 fot. jola michasiewicz)
W sprawie miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych interpelowała (interpelacja nr 308) posłanka Agnieszka Pomaska. Przywołała rozporządzenie (2015.1314) Ministra Infrastruktury i Rozwoju (obowiązujące od 3.7.2015), a właściwie jego fragment określający, iż stanowiska postojowe dla pojazdów osób niepełnosprawnych powinny mieć nawierzchnię barwy niebieskiej. I tu pojawiają się sprzeciwy władz samorządowych oraz konserwatorów zabytków, co do stosowania tej zasady na starówkach miast czy zabytkowych ulicach. Dlatego też posłanka pyta ministerstwo infrastruktury i budownictwa o ewentualne plany zmiany przywołanego rozporządzenia lub wprowadzenie wyjątków od tej zasady, a może inne rozwiązania w celu wyraźniejszego niż dotychczas zaznaczania miejsc?
Odpowiadając, Jerzy Szmit, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa na wstępie potwierdził, iż w aktualnym stanie prawnym stanowisko postojowe przeznaczone dla pojazdu samochodowego uprawnionej osoby niepełnosprawnej oznacza się znakami poziomymi P-18 (“stanowisko postojowe”) lub P-20 (“koperta”) łącznie ze znakiem P-24 (“miejsce dla pojazdu osoby niepełnosprawnej”). Zgodnie z nowelą z 7 września 2015 r. rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach znak P-24 stosuje się na nawierzchni barwy niebieskiej. Z uwagi na fakt, iż znak P-24 stosuje się łącznie ze znakami poziomymi P-18 lub P-20 stanowisko postojowe dla pojazdu osoby niepełnosprawnej powinno mieć barwę niebieską. I dalej informował: potrzeba nowelizacji przepisów w przywołanym wyżej zakresie została wskazana w dezyderacie Nr 7/1 uchwalonym na posiedzeniu Komisji Infrastruktury oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny pod przewodnictwem Pana Stanisława Żmijana oraz Pana Sławomira Piechoty w dniu 28 sierpnia 2013 r. Wobec braku akceptacji negatywnego stanowiska ówczesnego Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju do proponowanych w dezyderacie zmian w Komisjach Infrastruktury oraz Polityki Społecznej i Rodziny resort podjął prace, w efekcie których przepisy pkt 5.2.9.2 załącznika nr 2 do wymienionego wyżej rozporządzenia z dnia 3 lipca 2003 r. przyjęły obecne brzmienie, postulowane w dezyderacie przez wymienione Komisje. Ponadto, należy zauważyć, że resort, w końcowej fazie procesu legislacyjnego, wskutek negatywnego stanowiska Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, wystąpił z wnioskiem do komisji sejmowych o zmianę projektowanych przepisów i wprowadzenie fakultatywnego stosowania nawierzchni barwy niebieskiej stanowisk postojowych dla pojazdów osób niepełnosprawnych. Zarówno Komisja Infrastruktury, jak i Komisja Polityki Społecznej i Rodziny nie udzieliły aprobaty dla tego wniosku.
W odpowiedzi na pytania postawione w interpelacji pragnę podkreślić, że wobec faktu, iż nowelizacja przepisów rozporządzenia, o której mowa w interpelacji Pani poseł Agnieszki Pomaski, zrealizowała postulaty komisji sejmowych, zawarte w przywołanym wyżej dezyderacie, ministerstwo nie planuje ponownej nowelizacji przepisów. Natomiast z uwagi na to, iż przyjęte w Polsce rozwiązanie z niebieską barwą stanowisk postojowych dla osób niepełnosprawnych jest rozwiązaniem stosowanym w innych krajach, resort infrastruktury i budownictwa nie widzi potrzeby wprowadzania w obowiązujących przepisach jakichkolwiek zmian w tym zakresie – czytamy w ostatnich zdaniach odpowiedzi resortu.
Komentuj →
11 lutego 2016 |
0

Małgorzata Kaniewska, prezes
Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szefów Wydziałów Komunikacji (533-21 fot. jola michasiewicz)
W raporcie NIK wskazuje się, że szczególnym nadzorem należy objąć instruktorów nauki jazdy, by we właściwy sposób przeprowadzali egzaminy wewnętrzne i do egzaminu państwowego dopuszczali tylko kursantów, którzy zdobyli wymaganą wiedzę i umiejętności.
Wspólnym celem unijnej polityki bezpieczeństwa drogowego do 2020 roku jest zmniejszenie o połowę liczby śmiertelnych wypadków drogowych w stosunku do roku 2010. Dla Polski oznacza to nie więcej niż 2000 zabitych w 2020 roku.
W związku z tym w roku 2013 ogłoszono Narodowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, którego celem jest zmniejszenie liczby ciężko rannych ofiar. Pierwszy krok wdrażania nie przyniósł spodziewanych rezultatów. W poszukiwaniu przyczyn tego stanu rzeczy wskazuje się na konieczność poprawienia jakości szkolenia kandydatów na kierowców. W ocenie NIK najważniejsza jest poprawa nadzoru starostów nad ośrodkami szkolenia kierowców. W tym celu sprawdzano rn.in.: warunki lokalowe, wyposażenie i place manewrowe ośrodków szkolenia, rzetelność szkoleń, kwalifikacje instruktorów i osób szkolących.
W raporcie NIK wskazuje się, że szczególnym nadzorem należy objąć instruktorów nauki jazdy, by we właściwy sposób przeprowadzali egzaminy wewnętrzne i do egzaminu państwowego dopuszczali tylko kursantów, którzy zdobyli wymaganą wiedzę i umiejętności. Na niewłaściwy poziom szkolenia wskazuje również wydawanie przez instruktorów zaświadczeń o ukończeniu kursu kandydatom, którzy nie odbyli zajęć w pełnym zakresie tematycznym. W szkoleniach uczestniczyły osoby, które nie złożyły przed rozpoczęciem kursu wymaganych dokumentów. Zdaniem NIK, to właśnie niski poziom przygotowania kursantów sprawia, żę muszą oni po kilka razy “podchodzić” do egzaminu państwowego.
W odpowiedzi na wyniki kontroli, minister właściwy dla spraw transportu uznaje jako niezbędne zwiększenie liczby godzin praktycznej nauki jazdy, w szczególności jazdy w ruchu drogowym poza placem manewrowym i poza obszarem zabudowanym. Minister właściwy dla spraw transportu zapowiedział podjęcie inicjatywy zmierzającej do zmiany przepisów prawa regulujących tę sferę działalności ośrodków szkolenia.
Ten ponury obraz zdiagnozowano m.in. na reprezentacji 21 starostw, w których przeprowadzono kontrolę. Można snuć rozważania, czy w pozostałych ponad 300 starostwach jest podobnie?
Na tak postawione pytanie z pewnością nie może być jednoznacznej odpowiedzi. Pewnym jednak jest fakt, że dobrze sprawowanemu nadzorowi zawsze sprzyja stan prawny wysokiej próby. Dobrze opracowane, spójne akty normatywne są niezbędnymi narzędziami do wykonywania zadań powierzonych poszczególnym podmiotom. W tym konkretnym przypadku zarówno ośrodki szkolenia kierowców, jak i starostowie, są beneficjentami narzędzi w postaci rozporządzeń, ustaw i aplikacji w systemach teleinformatycznych. Nie są one poddane ocenie w raporcie NIK, a szkoda, bowiem na tym gruncie od momentu ich narodzin nie brakuje krytyki, konieczności interpretacji, aż po wskazywanie fatalnych skutków obowiązujących rozwiązań.
To dobrze, że teraz kolej na środowisko szkolenia kandydatów na kierowców. Ważne jest jednak, aby dobre i spójne rozwiązania nie pozostały, jak zwykle, w fazie życzeń.
(Wypowiedź opublikowana w Biuletynie Informacyjnym PRAWO JAZDY nr 1/20/2016)
Komentuj →
10 lutego 2016 |
0
Poseł Tomasz Kostuś złożył interpelację (nr 199) w sprawie “Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023” opracowanego i przyjętego przez Radę Ministrów 9 września ub. r.). Zaadresował ją do ministra infrastruktury i budownictwa. Pytał: w związku z doniesieniami medialnymi na temat planowanych zmian dotyczących strategicznych założeń przyjętych ww. Programem, uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi:
1.Czy planowana jest zmiana “Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023.” (z perspektywą do 2025 r.)?
2.Czy ulegnie zmianie struktura finansowania ww. Programu, w tym w szczególności, czy ulegnie zmianie ogólna kwota środków przeznaczonych na budowę dróg krajowych w latach 2014-2023?
3.Czy wysokość środków przeznaczonych w Krajowym Funduszu Drogowym oraz budżecie państwa na ten cel tj. finansowanieProgramu ulegnie zmianie?
4.Czy Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa opracowuje szczegółowy harmonogram realizacji inwestycji drogowych ujętych w załącznikach do ww. Programie?
5.Czy budowa obwodnic Kędzierzyna Koźla, Niemodlina i Myśliny w województwie opolskim, ujęte w załączniku do ww. programu, będą realizowane zgodnie z zaplanowanych okresem realizacji?
Odpowiedział Jerzy Szmidt, podsekretarz stanu w MIiB, informując o podjętych pracach analitycznych umożliwiających realizację przyjętego programu w jak najszerszym zakresie. Poniżej pełen tekst stanowiska resortu:
Szanowny Panie Marszałku, odpowiadając na interpelację nr 199 Pana posła Tomasza Kostusia z dnia 29 grudnia 2015 r. w sprawie Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 (z perspektywą do 2025 r.)(Program), uprzejmie przedstawiam stanowisko Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. Program Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 (z perspektywą do 2025 r.) przyjęty 8 września 2015 r. przez poprzedni Rząd określił jako nieprzekraczalny, limit finansowy dla nowych zadań inwestycyjnych na poziomie 107 mld zł. Zgodnie z kosztorysami przedstawionymi przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, koszt wybudowania wszystkich przedsięwzięć ujętych w Programie sięga 200 mld zł. W związku z powyższym, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa rozpoczęło prace analityczne nad możliwością wprowadzenia zmian umożliwiających realizację Programu w jak najszerszym zakresie. Chciałbym jednak zaznaczyć, że prowadzone analizy nie ograniczają się jedynie do ewentualnych zmian na listach priorytetów inwestycyjnych. Obecny Rząd, dostrzegając wiele mankamentów w sposobie zarządzania krajową infrastrukturą drogową i koordynowania działań w obszarze całego transportu drogowego przez swoich poprzedników, dąży do wypracowania rozwiązań systemowych, które przyniosą wymierne, długofalowe efekty dla funkcjonowania całej branży drogowej. W Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa powołano już zespoły robocze wraz z Komitetem Sterującym, których rola polegać ma na przeglądzie możliwych do wprowadzenia pomysłów i ewentualnych zmian, zarówno w krótkim horyzoncie czasowym, jak i dłuższym. Prace tych zespołów dotyczyć będą m.in. weryfikacji przepisów prawnych i technicznych, zapisów ustawy prawo zamówień publicznych, które mają istotny wpływ na to jak drogi są budowane. Szczególnej ocenie zostanie poddany również proces wyboru oraz kwalifikacji wykonawców. Ministerstwo planuje także rozpocząć dyskusję na temat finansowania dróg w Polsce.
Obecny Rząd zdaje sobie sprawę z potrzeby realizacji licznych inwestycji infrastrukturalnych, które wzmocnią potencjał rozwojowy kraju i jego regionów. Chcemy by sieć naszych dróg stanowiła spójny system. Działania, które podejmujemy mają charakter kompleksowy. Analizy te chcemy przeprowadzić najszybciej jak to możliwe i racjonalnie. Pragnę uspokoić Pana posła, że obecnie nie jest planowana ingerencja w umieszczone w Programie listy inwestycji. Ministerstwo nie zakłada również konieczności zmniejszenia przyjętych limitów środków Krajowego Funduszu Drogowego oraz budżetu państwa. Jednakże z uwagi na toczące się analizy i trudne do przewidzenia ich rezultaty, szczególnie w wymiarze finansowym, Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa nie może obecnie zadeklarować czy określone w Programie lata realizacji poszczególnych projektów infrastrukturalnych w tym obwodnic: Niemodlina, Kędzierzyna-Koźle oraz Myśliny zostaną dotrzymane, bowiem realizacja tych inwestycji jest bezpośrednio uzależniona od przeznaczonych na nie środków. Resort infrastruktury i budownictwa, po dokonaniu stosownych analiz, poinformuje wszystkich o podjętych decyzjach w zakresie realizacji priorytetowych inwestycji, w tym budowy ujętych w Programie obwodnic miejscowości.
Komentuj →
10 lutego 2016 |
1

(533-81 fot. jola michasiewicz)

(533-49)
Obowiązek całodobowej jazdy z włączonymi światłami mijania lub światłami do jazdy dziennej był wielokrotnie szeroko dyskutowany w mediach. Tym razem poseł Waldemar Buda zwrócił się do ministra infrastruktury i budownictwa, adresując interpelację nr 337. Prosił o przedstawienie aktualnego stanowiska w w/w sprawie. Uzasadniał tę prośbę następująco: powyższe wynika z faktu, że w okresie wprowadzania powyższego obowiązku pojawiało się wiele kontrowersji i dyskusji na ten temat nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach europejskich, w których nakaz całodobowej jazdy z włączonymi światłami mijania lub światłami do jazdy dziennej został wprowadzony. Kontynuuje: aktualnie wydaje się, że utrzymanie takiego obowiązku jest słuszne. O ile w momencie wprowadzania obowiązku istniało wiele wątpliwości, o tyle obecnie wydaje się, że większość z nich nie ma racji bytu. Aktualnie możemy zaobserwować, że większość nowych pojazdów jest wyposażona w światła do jazdy dziennej, które wykonane są w technologii LED, co ogranicza zużycie energii do bardzo niskiego poziomu i tym samym marginalizuje problem ochrony środowiska w związku ze wzmożonym zużyciem energii. Podsumowując poseł Buda ponowił prośbę o analizę problemu, uznając, iż ta pozwoli na wypracowanie aktualnego stanowiska w przedmiotowej sprawie, stąd prośba jak na wstępie.
W imieniu resortu odpowiedzi udzielił Jerzy Szmit sekretarz stanu. Przywołał badania przeprowadzone przez Instytut Transportu Samochodowego, które wykazały korzystny wpływ tego obowiązku na bezpieczeństwo ruchu drogowego, i w efekcie trwały spadek zagrożenia w dzień w grupie wypadków, na którą to rozwiązanie mogło mieć wpływ. Przywołał także analizę naukową sporządzoną przez prof. dr hab. Inż. Wojciecha Żagana z Politechniki Warszawskiej, aby ostatecznie przedstawić konkluzję: w opinii Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, ustawowy całoroczny obowiązek jazdy z włączonymi światłami mijania w ciągu dnia jest właściwym rozwiązaniem i powinien zostać utrzymany. Poniżej pełne brzmienie stanowiska resortu transportu.
Odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa:
Szanowny Panie Marszałku, w odpowiedzi na interpelację nr 337 Pana Posła Waldemara Buda, w sprawie obowiązku całodobowej jazdy z włączonymi światłami mijania lub światłami do jazdy dziennej, przesłaną przy piśmie Pani Barbary Dolniak, Wicemarszałek Sejmu RP, z dnia 12 stycznia 2016 r., uprzejmie przedstawiam następujące stanowisko. Kwestia obowiązku jazdy z włączonymi światłami mijania w ciągu dnia wywołuje ożywioną dyskusję, zarówno w Polsce, jak i w innych państwach Unii Europejskiej. W odniesieniu do tego zagadnienia występują głosy zarówno popierające, jaki przeciwne idei obowiązkowego używania świateł w dzień. Ze względu na dyskusję na forum krajowym, po wprowadzeniu tego obowiązku szczegółowe analizy w kwestii używania świateł mijania opracował Instytut Transportu Samochodowego. Przeprowadzone przez ITS badania wykazały, że rozwiązanie to korzystnie wpływa na bezpieczeństwo ruchu drogowego, powodując trwały spadek zagrożenia w dzień w grupie wypadków, na którą to rozwiązanie mogło mieć wpływ.
W odniesieniu do tej problematyki, warto również powołać analizę naukową sporządzoną przez prof. dr hab. inż. Wojciecha Żagana z Politechniki Warszawskiej, który jest uznanym ekspertem w tematyce techniki świetlnej. Zgodnie z tą analizą, pojazd z włączonymi światłami mijania jest lepiej widoczny, co należy rozumieć jako możliwość jego wcześniejszej identyfikacji. Konkluzja analizy jednoznacznie wskazuje, że prawny obowiązek używania świateł podczas jazdy w dzień jest słusznym i uzasadnionym rozwiązaniem zmniejszającym zagrożenie wypadkami w ruchu drogowym i powinien być utrzymany. W opinii profesora Żagana, nie występują negatywne skutki tego rozwiązania dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, środowiska, ani dla innych istotnych sfer życia. Niezależnie od powyższego, należy potwierdzić, że dyrektywa Komisji 2008/89/WE z dnia 24 września 2008 r. zmieniająca, w celu dostosowania do postępu technicznego, dyrektywę Rady 76/756/EWG dotyczącą instalacji urządzeń oświetleniowych oraz sygnalizacji świetlnej na pojazdach silnikowych i ich przyczepach wprowadziła, od dnia 7 lutego 2011 roku w przypadku pojazdów o kategorii M1 i N1 (samochody osobowe i dostawcze) oraz od dnia 7 sierpnia 2012 r. w przypadku pojazdów innych kategorii, obowiązek wyposażania nowo produkowanych pojazdów w światła do jazdy dziennej, automatycznie włączane przy uruchomieniu pojazdu. Przepisy te pozwolą w perspektywie kilku - kilkunastu lat doprowadzić do sytuacji, w której większość pojazdów poruszających się po drogach będzie wyposażona w światła do jazdy dziennej. W związku z wyżej przedstawionymi wyjaśnieniami, w opinii Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, ustawowy całoroczny obowiązek jazdy z włączonymi światłami mijania w ciągu dnia jest właściwym rozwiązaniem i powinien zostać utrzymany. Z poważaniem Jerzy Szmit Podsekretarz Stanu
Komentuj →
10 lutego 2016 |
2
|

|

|
|
Bożenna Chlabicz, polonistka, dziennikarka.
Redaktor Naczelna Portalu Edukacyjnego Wychowania Komunikacyjnego “Bezpieczna droga do szkoły”, Partnera Stowarzyszenia “Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego”, organizator i uczestnik licznych przedsięwzięć z zakresu brd o zasięgu lokalnym i krajowym,
Prezes Zarządu Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym
|
Maciej Wroński, prawnik. Przewodniczący Związku Pracodawców “Transport i Logistyka Polska”.Prawnik, od lat 20 zajmujący się problematyką ruchu i transportu drogowego.
Prezes Zarządu Krajowego TTT, członek Zarządu Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego
|
(533-23-24 fot. jola michasiewicz)
–Z racji sprawowanej funkcji zapewne skupia Pan obecnie uwagę przede wszystkim na transporcie i logistyce, ale przecież problemy związane np. ze szkoleniem i egzaminowaniem kandydatów na kierowców i kierowców nie są Panu obce. Dotyczą zresztą także tej “poważnej” części ruchu drogowego. Jak ocenia Pan zmiany i aktualne zawirowania w tym zakresie?
–Dla osób związanych z transportem i logistyką kwestie szkolenia nie są drugorzędne, ani mało istotne. Stworzenie jednego miejsca pracy w transporcie, to wydatek rzędu co najmniej pół miliona złotych. Dlatego wykształcenie i umiejętności nabywane w trakcie szkolenia kursowego na kolejne kategorie prawa jazdy, kwalifikacja wstępna etc. powinny być realizowane na poziomie proporcjonalnym do majątku, który powierza się kierowcy. Na poziom bezpieczeństwa ruchu drogowego, na którym branży transportowej z oczywistych wymienionych wcześniej przyczyn zależy, ogromny wpływ mają także kierowcy-amatorzy. To nieprawda, co zarzucają niektórzy, że transportowcy tworzą lobby przeciwko bezpieczeństwu, że ich propozycje podwyższają zagrożenie na drogach, a “TIR-y zabijają dzieci”. Jeśli wysyła się taki majątek na drogę, bezpośrednio odpowiada się za zdrowie i życie pasażerów oraz przewożone ładunki, to każda, nawet najmniejsza kolizja jest bardzo kosztowna. I nie chodzi tu tylko o bezpośrednią szkodę, ale także o przestoje oraz ubezpieczenia. Każdy poważny przewoźnik współpracuje z brokerem, ma indywidualnie ustalane warunki i wysokość ubezpieczeń, która zależy od szkodowości w danej firmie. Wymiana uszkodzonego lusterka w samochodzie osobowym to koszt kilkuset złotych. W przypadku dużego sprzętu – nawet kilku tysięcy złotych. Dlatego nikt inny nie jest bardziej zainteresowany bezpieczeństwem na drogach niż przewoźnicy, przedsiębiorcy, którzy stosują rachunek ekonomiczny, a działając w nowoczesny sposób, widzą więcej niż ceny paliwa i bezpośrednie stawki frachtów.
–Jak zatem, także w tym kontekście, ocenia Pan zmiany w zakresie szkoleniai egzaminowania kierowców? Czy idą one we właściwym kierunku i sprawią, że na drogach będzie bezpieczniej?
–Powiem szczerze – jestem w kropce. Teoretycznie, oceniając tylko na podstawie samych haseł czy nazw wprowadzanych instytucji, idziemy w dobrym kierunku. Diabeł tkwi jednak w szczegółach i rozłożeniu akcentów. Na początku tego stulecia Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, w której miałem zaszczyt i przyjemność pracować, zaprojektowała reformę systemu, który już pod koniec lat 90. okazał się niewydolny. Miała ona służyć przede wszystkim bezpieczeństwu ruchu drogowego. Niestety, z tych założeń nowego systemu uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami powybierano jedynie pewne elementy, zapominając, że tylko całościowe działanie daje efekt synergii. Powiedzmy brutalnie, są to elementy biznesowe, które dają zarobek dostawcom oprogramowania, baz danych oraz możliwość realizacji dużych zamówień publicznych przez administrację. Śmiem wątpić, czy są one potrzebne.
Jak się nazywa do niczego niepotrzebny numerek, który jest sztandarowym elementem reformy? Numerek wymyślony przez jednego z dostawców oprogramowania? Profil Kandydata na Kierowcę? Tadeusz Jarmuziewicz, były wiceminister, uzasadniał z trybuny sejmowej zamiar wprowadzenia tego numerka koniecznością zapobiegania zapisywaniu się na kurs prawa jazdy osób, wobec których orzeczono zakaz prowadzenia pojazdów. A ja się pytam: co by się stało, gdyby taka osoba zapisała się na kurs i odbyła szkolenie? Nic, bo i tak by nie dostała prawa jazdy. Następne pytanie: ile było takich osób, które z zakazem uczestniczyły w szkoleniu? Na palcach obu rąk można to policzyć. A dziś student mieszkający w Rzeszowie, uczący się w Szczecinie, musi jechać do “swojego” starostwa i wykonać prawny obowiązek związany z uzyskaniem PKK. I jest to prawdziwy “numer”, pozwalający wypompować co najmniej kilkadziesiąt milionów złotych z rąk kandydatów na kierowców, od przedsiębiorców prowadzących OSK, od WORD-ów, od samorządów, do kasy firm działających na zlecenie ministerstwa. Mówię to głośno i wyraźnie.
–Szkoda, że nikt nie słucha.
–Właśnie. Jedna z większych nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami poświęcona była m.in. temu, jak zarządzać bazą pytań. Mój Boże! To przecież w ogóle nie powinno interesować ustawodawcy! Należy zlecić ministrowi, aby w klarowny sposób zorganizował przygotowanie bazy pytań i przekazał ją właściwym instytucjom. Ale gdyby nie nowelizacja ustawy, to wprowadzony przez urzędników, dość kuriozalny, wybór instytucji zarządzającej pytaniami egzaminacyjnymi mógłby zostać zakwestionowany. Podmiot zarządzający bazą pytań nie mógłby skuteczniej prowadzić innych działań marketingowych związanych ze szkoleniem kierowców. I wreszcie, gdyby nie nowelizacja, to urzędnicy piszący za posłów ustawę nie mogliby się załapać na dobrze płatne funkcje w utworzonych przez ustawę komisjach i zgodnie z prawem tworzyć dla siebie kolejne źródła dochodów. Jestem za tym, aby opłacać rządowych specjalistów za pomocą wysokiego wynagrodzenia zasadniczego, nie wprowadzając i nie akceptując rozwiązań powodujących kolizję interesów. Urzędnik powinien koncentrować się na pracy dla społeczeństwa, a nie na wymyślaniu coraz to nowych ministerialnych komisji weryfikacyjnych, egzaminacyjnych i innych, w których później będzie zasiadał, pobierając odrębne wynagrodzenie. Na dodatek, szefami tych komisji zostają urzędnicy, w których zakresie obowiązków, jako referentów lub naczelników, leży nadzór nad tymi komisjami. Ktoś na to pozwala i akceptuje. To jest chore i wymaga radykalnej zmiany!
–Czego zatem w tej reformie zabrakło?
–Martwi mnie, że elementy niezwiązane z dużym biznesem wypadły z ustawy. Raport NIK mówi, że polscy kierowcy nie są przygotowani do ruchu. A jak mają być przygotowani, skoro dość ważny element projektowanej reformy – obowiązek przeprowadzania części egzaminu praktycznego poza terenem zabudowanym, także z niej wypadł? “Kasa, misiu, kasa”. Komuś się to nie spodobało, bo wyjazd za miasto byłby kosztowny i nie generował przy tym zysku. Tymczasem tłumy “świeżych” kierowców nie mają pojęcia, jak się zachować na takiej drodze. Nie umieją wykonać prostego manewru wyprzedzania, nie są w stanie ocenić odległości, nie byli nigdy uczeni, w jaki sposób przygotować się do tego manewru. Widzimy osoby, które podjeżdżają do poprzedzającego pojazdu na odległość 2 m i nagle wychylają się poza oś jezdni... To nie jest właściwa technika.
W ustawie zabrakło także innych rozwiązań, takich jak edukacja komunikacyjna dla dzieci i młodzieży, karta rowerowa dla każdego sprawnego fizycznie dziecka, możliwość szkolenia w formie jazdy z osobą towarzyszącą dla 16-latków i wielu innych. W założeniach reformy była mowa o cenie kursu na prawo jazdy. Można to uregulować wprowadzając stałą cenę urzędową lub określić cenę minimalną. Jest taka potrzeba. Widzę, co się dzieje na rynku, szczególnie w zakresie wyższych kategorii. Bywa, że koszt kursu nie pokrywa nawet 1/3 kosztów paliwa wykorzystanego podczas szkolenia. To porażka. Wymyśla się systemy teleinformatyczne, bo niby jest to potrzebne urzędnikom nadzoru. A wystarczyłoby, żeby urzędnik ze starostwa zadzwonił do ośrodków szkolenia z danego terenu, zapytał o cenę kursów, porównał ją z przygotowaną przez eksperta kalkulacją kosztów wynikających z ustawy i momentalnie wdrożył ostrą kontrolę w tych OSK, które stosują cenę poniżej kosztów rynkowych. Za takie ceny nie da się stale prowadzić szkolenia zgodnie z prawem i obowiązującymi standardami!!!
–Z informacji, które do nas docierają wynika, że nadzór jest raczej czysto formalny i właściwie nie dotyczy kwestii merytorycznych. Nikt nie ocenia poziomu kursów.
–To świadczy o słabości naszej administracji. Zlecając powiatom nadzór nad szkoleniem, należało zadbać lub wymusić na starostach zatrudnienie odpowiedniej liczby kompetentnych urzędników i dobrze im zapłacić. Jeżeli nas na to nie stać, to zlikwidujmy ten nadzór, aby nie stwarzać fikcji i nie deprecjonować państwa i stanowionego przezeń prawa. Słabość systemową administracji samorządowej widać także w jej postulatach. Zgodnie z kierunkiem tych postulatów, najlepiej byłoby w rozporządzeniach określić dla ośrodków szkolenia jak najwięcej szczegółowych “ostrych” parametrów technicznych. Na przykład liczbę toalet, w tym liczbę “oczek” przypadających na określoną liczbę kursantów. Wtedy sprawujący nadzór urzędnik łatwo by wskazał, które OSK, ze względu na naruszenie przepisów, należy zamknąć. Mierzalne parametry są najłatwiejsze do oceny, ale najmniej wnoszą! A bywa, że mimo to dla “szukających prawdy absolutnej” są powodem do dalszych rozważań. W latach 90. przedstawiciele ministerstwa organizowali specjalne narady i w towarzystwie panów egzaminatorów i instruktorów po kilka godzin dyskutowali, czy słupek na stanowisku manewrowym ma być przed linią, na linii czy za linią. Roztrząsali, jak powinny być wykonywane manewry na placu egzaminacyjnym, co w żaden sposób nie przekładało się na udział w ruchu drogowym.
–Niemała jest jednak grupa osób związanych ze szkoleniem i egzaminowaniem, którym zależy na jak najlepszym przygotowaniu kandydatów na kierowców. Może ich aktywność doprowadzi do zmian.
–Dlaczego ludzie związani ze środowiskiem mają cokolwiek uzdrawiać? To nie jest ich rola i nie będą do końca w tym obiektywni oraz skuteczni. Jeżeli ktoś jest dobrym przedsiębiorcą lub dydaktykiem, to jest małe prawdopodobieństwo, że będzie dobrym rzecznikiem interesów branży, bo to wymaga innej wiedzy i innych umiejętności. Aby dokonać sanacji systemu uzyskiwania prawa jazdy, należy przedtem dokonać jego bardzo szczegółowego audytu. I powinni dokonać tego profesjonaliści, ludzie z zewnątrz, którzy wcale nie muszą znać przepisów ruchu drogowego i wiedzieć, w którym momencie skręcić w lewo czy jakie światła zapalić, powinni i potrafią natomiast wskazać, gdzie leży problem. Powiem tak: ja sam tego nie wiem pomimo, że patrzę na problem z odpowiedniej perspektywy. Doświadczenie zawodowe nauczyło mnie pokory. Dlatego trzeba zatrudnić specjalistów od ekonomii, zarządzania, socjologów i psychologów społecznych, którzy potrafią ocenić proces, jakiemu poddawany jest młody człowiek, pracę z nim i wskazać, gdzie są błędy systemu, a gdzie program jest realizowany w niewłaściwy sposób. Aby uzdrowić cały ten proces, dałbym ekspertom rok czy nawet półtora, żeby przyjrzeli się, jak to wygląda. To gigantyczna praca. Wymaga wizji, wyobraźni i odwagi. Samo środowisko instruktorów sobie z tym nie poradzi. Niestety, raport NIK to za mało. Jest dość powierzchowny, ogólnikowy i populistyczny, a niektóre wnioski w nim zawarte prowadzą na manowce.
–Środowisko szkoleniowców nie jest wystarczająco silnie i skonsolidowane, aby takie przedsięwzięcie przeprowadzić oraz sfinansować. Wydaje się, że rząd, odpowiadający za bezpieczeństwo obywateli, powinien podjąć się takiego zadania.
–Trzymam kciuki za nową władzę. Byłem zwolennikiem zmian, bo to, co się działo szczególnie w ciągu ostatnich czterech lat, trudno określić przyjaznym, konstruktywnym działaniem na rzecz społeczeństwa. Za wcześnie jest na recenzowanie rządu, który dopiero zaczyna działać. Trzeba jednak jak najszybciej zacząć rozmawiać z jego przedstawicielami. Mam nadzieję, że nowe kierownictwo resortu transportu nie pójdzie śladem swoich poprzedników. Natomiast, jeśli ktoś pytałby mnie o zdanie, to bym powiedział tak: jeżeli są jakieś unijne środki o przeznaczeniu innym niż na infrastrukturę, to przede wszystkim przeznaczyłbym je na analizę systemową procesów i branż, za których regulacje odpowiada państwo. Tylko wiedza i pełna informacja może być podstawą jakichkolwiek późniejszych działań. Działania nie mogą być oparte o wiedzę intuicyjną i subiektywne poglądy wynikające z osobistego doświadczenia. Czyli analiza, ale pod warunkiem, że to nie Unia i procedury unijne wyznaczą nam instytucje, które mają to robić. Aczkolwiek zapytanie ofertowe skierowałbym do firm i podmiotów, które słyną z niezależności i działają w skali ogólnoświatowej.
–To z pewnością cenna diagnoza i sugestia. Nie zapominajmy jednak, że niezależnie od problemów i mankamentów, na naszych drogach jest bezpieczniej.
–Ale ja nie wiem, czy jest bezpieczniej.
–Jest mniej ofiar wypadków drogowych.
–Skąd to wiemy?
–Ze statystyk...?
–Kto i na jakiej podstawie je robi? Przecież prowadzą je służby, które są oceniane przez pryzmat tychże statystyk. Przypominają mi się czasy studenckie. W trakcie miesięcznych wakacyjnych praktyk pracowałem m.in. w prokuraturze. I tam poznałem mechanizm tworzenia statystyk zgodnie z zapotrzebowaniem jej kierownictwa. Liczba przestępstw zależała od tego, czy socjalistyczna władza chciała mieć wzrost przestępczości czy jej spadek. Np. kradzieże akumulatorów i opon na jakimś osiedlu można było liczyć jako osobne przestępstwa lub połączyć w jedno przestępstwo. Mieliśmy albo kilkadziesiąt zdarzeń, albo jedno. Dlatego nie wierzę specjalnie w policyjne statystyki. Oceną bezpieczeństwa i robieniem statystyk powinna zająć się niezależna instytucja w rodzaju np. amerykańskiej Narodowej Rady Transportu czy placówka, o jakiej pisał prof. Krystek w zintegrowanym programie poprawy bezpieczeństwa transportu. Instytucja badawcza, nieuwikłana w politykę, niezainteresowana wypinaniem piersi do orderów.
Bezpieczeństwo musiało się, oczywiście, poprawić z chwilą oddania autostrad. Dochodzi na nich wprawdzie do wypadków, które niejednokrotnie jednostkowo wywołują dużo większe straty i szkody, co jest związane z prędkością, ale dzięki autostradom ruch tranzytowy w miejscowościach i na drogach regionalnych, lokalnych, jest mniejszy. Ponadto, jeździmy coraz lepszymi samochodami. Wzrósł stopień zróżnicowania zamożności społeczeństwa i spadła mobilność biedniejszej jego części. W dodatku, liczna grupa najbardziej “wypadkogennych”, czyli młodych kierowców, wyemigrowała z Polski. To tak, jakby milion czy półtora miliona potencjalnych sprawców wypadków wyjechało. Nie zachwycajmy się więc, jak jest dobrze, tylko zróbmy badania, które by ujęły wszystkie czynniki związane z bezpieczeństwem. To także nie jest praca do wykonania przez jakiś resortowy instytut, tylko zadanie dla ludzi oderwanych od środowiskowych układów, nieukładających tez pod swoje partykularne interesy.
–Czy zatem, Pańskim zdaniem, jesteśmy mniej bezpieczni na drodze?
–Nie ulega wątpliwości, że w niektórych regionach jest bezpieczniej. Poprawa nastąpiła przede wszystkim w miastach. Kierujący pojazdami częściej zatrzymują się nawet przed przejściami dla pieszych, chociaż przepisy w tej kwestii się nie zmieniły. Jak widać, nie trzeba wdrażać nowych regulacji i wysyłać do więzień osób, które nie przepuszczą pieszego. Kij ma jednak dwa końce. Bardziej niebezpieczni są ci, którzy łamią prawo. Są wariaci, którzy nie zatrzymują się nawet wtedy, gdy inni, na sąsiednim pasie, stają. Wiemy, czym się to kończy.
–Czy wzmożone kontrole ruchu drogowego są metodą na bezpieczeństwo?
–Nie musi być ostrych sankcji. Wystarczy reakcja. Jak często widzimy na ulicy, że patrol zagadanych funkcjonariuszy przechodzi obok źle zaparkowanego samochodu. Policjant nie widzi, że ktoś obok niego łamie przepisy. Albo że radiowóz przejeżdża prawym pasem obok kogoś, kto jedzie pasem lewym. W pobliżu warszawskiego Centrum Handlowego na Targówku zauważyłem taką tabliczkę: “Kierowco, stań bliżej sygnalizatora”, który dopiero wtedy się zapali. To kuriozum. Ludzie powinni wiedzieć, że zatrzymać się należy na linii zatrzymania. Tych, którzy nie mają o tym pojęcia, nie należy karać mandatem czy kierować sprawę do sądu, ale kontrolować i instruować. Gwarantuję, że zwykła rozmowa, reakcja, może pomóc w dyscyplinowaniu kierowców, szczególnie tych, którzy zawsze się gdzieś spieszą. Okazać bowiem by się mogło, że szybciej dojedziesz do celu jadąc wolniej i przestrzegając wszystkich przepisów.
Tolerowanie drobnych naruszeń powoduje rozluźnienie norm społecznych, prawnych i innych, wprowadza relatywizm. Zaczynamy wtedy sądzić, że jesteśmy uprawnieni do oceny, co jest złe, a które przepisy są mądre. Szlag mnie trafia, gdy moi serdeczni koledzy eksperci prowadzą “niemądre” publiczne dyskusje, że znaki drogowe są źle ustawione i dlatego kierowcy łamią przepisy. Jeżeli jesteś ekspertem, to zainterweniuj, wykaż obywatelską postawę. Ale nie opowiadaj społeczeństwu dyrdymałów, że są złe znaki lub przepis jest głupi. W ten sposób deprecjonujesz zasady ruchu drogowego. Zamiast tego, działaj. Spójrzmy na siebie i przestrzegajmy prawo, a jeżeli uważamy, że jakiś przepis jest mało ważny, to go po prostu zlikwidujmy. O przestrzeganiu przepisów powinien decydować ustawodawca, nie zainteresowany uczestnik ruchu lub podpowiadający mu takie zachowanie “eksperci”.
–Czy zna Pan taki system szkolenia, który możemy powiedzieć, że jest naprawdę dobry? Co robią w innych krajach, że kierowcy są zdyscyplinowani i jest mniej wypadków?
–W wielu krajach, o lepszym poziomie bezpieczeństwa ruchu drogowego, nie ma zinstytucjonalizowanego szkolenia kierowców – amatorów, co nie oznacza, że powinniśmy automatycznie przejmować to, co robią inni. Chcąc ocenić, co w danym kraju dało najlepsze efekty, potrzebne są pogłębione analizy i badania. Można intuicyjnie formułować pewne hipotezy, z mniejszym lub większym prawdopodobieństwem wskazywać, jaki element do czego się przyczynia, natomiast takich oczywistych oczywistości nie ma. Nikt inny, jak my w Polsce, nie potrafi tak zamotać i skomplikować nawet najprostszą rzecz. Wcale nie jest nam z tym lepiej. Może należałoby w którymś momencie przyjąć wizję zero, zaryzykować i zlikwidować istniejące procedury, by zobaczyć, co się będzie działo. Podejrzewam, że nic. Bezpieczeństwo nie pogorszyłoby się, ani nie polepszyło. Mogłoby się okazać, że szkolenie to sztuka dla sztuki. Podobnie, jak egzamin. Bo obecnie realia są takie, że albo się człowiek nauczy jeździć, albo zginie. Albo sam się nauczy, albo kogoś zabije. Tak to wygląda.
–Smutna, wręcz ponura diagnoza.
–Realne życie nie jest takie ponure. Podam przykład. Wielu przewoźników ma własne ośrodki szkolenia, które działają tylko na ich użytek. Praktycznie wszyscy poważni przedsiębiorcy, zatrudniając kierowcę, na nowo go uczą. W transporcie profesjonalnym daje to efekty i mamy w transporcie wypadkowość o rząd wielkości mniejszą niż w krajowych statystykach. Jeżeli dodamy do tego liczbę przejeżdżanych przez zawodowców kilometrów w ciągu roku, to ten obraz poprawia się jeszcze bardziej na korzyść. Ale jest to często efekt wewnętrznego szkolenia, a nie powołanych ustawowo kursów na prawo jazdy, kwalifikacji wstępnej i szkoleń okresowych.
–Skoro potrafimy szkolić kierowców zawodowych, to może jest nadzieja, że amatorów też się uda lepiej przygotować do udziału w ruchu drogowym?
–W przedsiębiorstwach szkolą ludzie, którzy albo w nich na co dzień pracują, albo mają doświadczenie zawodowe w transporcie. W ośrodku szkolenia firmy transportowej właściciel czy menedżer bardzo ściśle wskazuje, jakie efekty ma osiągnąć instruktor i to się sprawdza. W tzw. systemie państwowym są, niestety, zupełnie inne cele i priorytety. Dla szkół i ośrodków określają je urzędnicy. Tam ma być porządek w papierach. Na szczęście, jesteśmy bardzo zdolnym narodem i pomimo nieracjonalnych działań ustawodawcy, potrafimy to jakoś jako społeczeństwu kompensować. Znam wielu znakomitych zwykłych szkoleniowców, którzy do swoich ustawowych obowiązków dokładają pasję. To oni, to my, zwykli ludzie powodujemy, że pomimo przeszkód nasz kraj, nasze społeczeństwo przetrwało i się rozwija.
–Bardzo dziękuję za tę jednak pełną nadziei puentę.
(Wywiad opublikowany w Biuletynie Informacyjnym PRAWO JAZDY nr 1/20/2016)
Komentuj →