10 czerwca 2016 |
0





























(540-67-99 fot. Jola Michasiewicz, Dominik Pojedyński, Piotr Wagner)
Kongres Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy, który odbywał się na terenie Automobilklubu Polskiego w Warszawie miał także swoją część mniej formalną, jednak równie interesującą. Zorganizowano Branżowy Piknik Szkoleniowy, w trakcie którego miało miejsce wiele interesujących rozmów i dyskusji przy grillu. Tu odbyła się dalsza integracja środowiska. Organizatorzy zorganizowali także pokazy i ćwiczenia na płycie Ośrodka Doskonalenia Techniki Jazdy (te ostatnie także z udziałem uczestników Kongresu). Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty “Uratuj życie kursantowi”. Zespół Ratownika Medycznego, Mistrza Europy Marcina Borkowskiego zaprezentował, omówił i skomentował, także odpowiedział na liczne zadawane pytania – nieoczekiwane zdarzenie w czasie szkolenia. Ostatnim panelem był pokaz driftu – “Szybkość kontrolowana”, Też szkółka –samodzielny przejazd “wylosowanym” driftowozem (pod opieką specjalistów) dla chętnych, a chętnych było wielu. Jak zawsze atrakcyjnym elementem edukacyjnym było skorzystanie z symulatorów: zderzeń oraz dachowania.
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0
(540-4-49 fot. Jola Michasiewicz, Piotr Wagner)
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0

Tomasz Matuszewski, Rzecznik Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy, Starosta Gostyniński
oraz Jolanta Michasiewicz, redakcja “PRAWO DROGOWE @ NEWS”
oraz Sylwia Cyrankiewicz-Gortyńska, redakcja Dziennika “WARTO WIEDIEĆ”
(540-116 fot. Piotr Wagner)
Powołany Rzecznik Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy udzielił pierwszego w tej roli wywiadu przedstawicielom dwu redakcji: Tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS oraz Dziennika “WARTO WIEDZIEĆ”
(fragmenty, pełen tekst w najbliższym numerze Biuletynu Informacyjnego Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym PRAWO JAZDY):
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): Witam Pana Rzecznika Instruktorów i Wykładowców, ale podpisują się także instruktorzy techniki jazdy i inni, których Pan jeszcze nie zna.. Gratulujemy powołania. Słyszał Pan co było mówione na sali, co było mówione w kuluarach, w ciszy i spokoju została przyjęta Deklaracja Nieobojętności. Czy Pan, który będzie przez dwa najbliższe lata reprezentował urząd Rzecznika, już widzi czekające problemy i zadania, może też intuicyjnie je Pan rozumie – mając takie doświadczenie pracy w tych środowiskach?
Tomasz Matuszewski (Rzecznik Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy): Bardzo dziękuję za to miłe przywitanie, szczególnie jest mi miło, z tej racji, że czytam obydwa media. Jestem wzruszony faktem, że rzeczywiście dostrzeżono moje dotychczasowe zainteresowania i postanowiono uczynić ze mnie kogoś, kto będzie reprezentantem interesów wielotysięcznego środowiska, którego działania są może naturalnie przyjmowane, ale za mało dostrzegane. Na ogół mówimy o nas wtedy, kiedy coś się wydarza złego. Rzadziej słychać o środowisku w sytuacjach pozytywnych.
Jest wiele do zrobienia. Jest wiele do zrobienia, z uwagi na fakt, iż od kilkunastu lat, praktycznie biorąc od roku 1998, żadnej istotnej zmiany w obszarze działań szkoleniowych, nie było. To co się działo, było elementami kosmetyki. Ruch drogowy przez te lata dosyć istotnie zmienił się. Zmienił się zarówno w obszarach drogowych – w naszym kraju drogi zostały poprawione, pojawiło się wiele nowych rozwiązań komunikacyjnych, pojawiło się wiele problemów, szczególnie w obszarach dróg gminnych, dróg powiatowych, dróg wojewódzkich. Mówię tutaj o zniszczeniach wynikających z tego, że są łącznikami z drogami ekspresowymi lub autostradami. Sam przy takiej drodze mam okazję mieszkać, więc jestem w stanie udowodnić wygłoszoną przed chwilą tezę.
Zmieniło się bardzo dużo w pojazdach. Na lepsze, ale jednocześnie na troszeczkę inne przygotowanie do eksploatowania takiego pojazdu. Na czym to polega? Pojazd zaczyna coraz bardziej wyręczać nas w wielu decyzjach i czynnościach. I ma to – przede wszystkim – pozytywny wymiar. Niemniej ma też czasami możliwość skutków negatywnych. Wydaje mi się, że w tym aspekcie będzie potrzeba dać szansę rozważenia, aby metody szkoleniowe również się dostosowały się do pojazdów nowoczesnych. W szczególności myślę tutaj o ciężarówkach. Mając na względzie fakt naszej niekwestionowanej dominacji na rynku międzynarodowym. Jesteśmy nawet lepsi od naszych przyjaciół Niemców w ilości tonokilometrów w ruchu międzynarodowym. Tutaj w zakresie szkolenia kierowców samochodów ciężarowych jest potrzeba przeskoczenia na o wiele nowocześniejszy poziom.
I na koniec największa zmiana. Zmiana w człowieku. Zarówno w instruktorze i kandydacie na kierowcę. Zarówno ten który jest uczony, jak i ten który uczy musza mieć dostosowane do ich percepcji i do tego na co reagują troszeczkę zmodyfikowane metody.
Co dalej? Nie chce narzekać, ale nie mogę nie zauważyć problemów natury formalnej. Prawo, które jest przez ostatnie lata tworzone, poprawiane, dość mocno rozregulował system uzyskiwania uprawnień. Mam na myśli szkolenie, egzaminowanie i później to co się dzieje na poziomie wydawania praw jazdy. I wydaje się zasadnym, aby teraz to rozregulowanie troszeczkę spróbować uregulować. Tutaj też – licząc na pomoc ekspertów – będziemy przygotowywali nie tylko opinie, ale również propozycje. Praktycznie też przed chwilą, po drodze na ten wywiad, doszli do mnie reprezentanci właśnie instruktorów doskonalenia techniki jazdy, którzy pamiętają mnie z czasów, gdy te przepisy wchodziły. Oni – co od dawna twierdziłem, że ten dwuetapowy system, który mamy w Polsce - czyli szkolenie i egzamin – jest modelem archaicznym z końcówki jat sześćdziesiątych. My musimy dołożyć trzeci moduł. Ten, który ma polegać na tym, ... że zdobytych. doświadczeniach. My musimy poddać się etapowi reedukacji już bez konsekwencji egzaminacyjnych. ... działających na uświadomienie ceny ryzyka. Mając już pierwsze doświadczenia powinniśmy wdrożyć tą drugą fazę szkoleniową.
Następny temat – chciałbym zjednoczyć środowisko. (...)
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0
|

|
Po co Rzecznik Instruktorów i Wykładowców? Teoretycznie i praktycznie wszystkie tematy interesujące nasze środowisko powinny załatwiać tzw. organizacje branżowe. Teoretycznie powinny, praktycznie jest jak w operze, kiedy śpiewak potężnym i coraz to potężniejszym głosem śpiewa: idę, biegnę, pędzę, a wszyscy widzą, że wniebowzięty brzmieniem swojego głosu, stoi w miejscu. Tak jak nasze sprawy. Sądzę, że Rzecznik Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy może, znacznie skuteczniej niż prezesi przeróżnych organizacji, reprezentować wobec organów państwa i samorządu terytorialnego środowisko instruktorów i wykładowców oraz ich klientów czyli wielomilionową rzeszę kandydatów na kierowców i kierowców. Z przykrością muszę stwierdzić, chociażby na przykładzie organizacji, którą współzakładałem czyli OIGOSK z/s w Koszalinie, że organizacje środowiska OSK żyją w największym stopniu problemami, które same stwarzają i są porażająco nieefektywne. Może więc Rzecznik Instruktorów i Wykładowców... może? Pozdrawiam Eugeniusz Kubiś
Eugeniusz Kubiś, instruktor, właściciel OSK.
Organizator zielonogórskich protestów
przeciwko ustawie o kierujących pojazdami
z 13. września 2012 r. i 21. marca 2013 r.
(531-43)
|
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0

Dr inż. Paweł Żuraw- właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców “ŻURAW” w Świdnicy.
Czynny instruktor nauki jazdy od 1998 r. Posiada uprawnienia instruktorskie kat. A, B, C, D, kwalifikacje instruktora techniki jazdy kat. B, C oraz uprawnienia egzaminatora kat. B. Pracownik naukowo - dydaktyczny Społecznej Akademii Nauk w Łodzi - Wydziału Zamiejscowego w Świdnicy.
(539-36 fot. OSK “ŻURAW)
Powołanie rzecznika praw instruktorów i wykładowców nauki jazdy może być istotnym krokiem w rozwoju i profesjonalizacji branży szkolenia kandydatów na kierowców. Jeżeli jako dość liczna grupa instruktorów i wykładowców rzeczywiście chcemy, aby liczyło się z nami przede wszystkim społeczeństwo, a następnie: instytucje państwowe, fundacje, stowarzyszenia, media, itp., musimy m.in. mieć autorytatywnego reprezentanta, a nawet bardziej zasadnym byłoby powiedzenie, rzecznika. Należy wyraźnie podkreślić, że powołanie rzecznika jest tylko jednym z elementów w długim jeszcze procesie profesjonalizacji tego wszystkiego, co w powszechnym i dość płytkim społecznym rozumieniu nazywa się “nauką jazdy”.
Każda szanująca się organizacja, instytucja stawia na inteligentnego, merytorycznego rzecznika, który będzie występował w jej imieniu. Dobry rzecznik to w pewnym sensie sukces organizacji, przedsięwzięcia, projektu. To oczywiście nie zwalnia nas – instruktorów, wykładowców, a więc przedstawicieli branży szkoleniowej – z obowiązku rzetelności zawodowej i dawania dobrego przykładu w społeczeństwie. Rzecznik nie jest jedynym panaceum na bolączki i niedoskonałości branży i jej przedstawicieli. Wiadomym jest również, że rzecznik nie załatwi też wszystkiego za nas. Jednak jest tym, który może oprócz funkcji reprezentacyjnej, kreować określone działania, pomysły, idee. Rzecznik to nie tylko sprawozdawca, komentator. Może to być również osoba mająca realny wpływ na kształt istotnych decyzji dotyczących systemu szkoleniowego w Polsce.
Trudno zatem jest dyskutować o kwestii powołania rzecznika praw instruktorów i wykładowców w kategoriach negatywnych. Negowanie tej idei już na starcie ją osłabia. Dlatego zasadnym wydaje się, aby temu pomysłowi dać szansę rozwoju i w przyszłości dokonać jego realnej oceny.
Paweł Żuraw
Ośrodek Szkolenia Kierowców “ŻURAW” w Świdnicy
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0

Dariusz Chyćko, egzaminator WORD Lublin, prezes RG Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów,
twórca portalu www.kse-egzaminator.pk, współtwórca biuletynu “EGZAMINATOR”, inicjator wielu projektów z zakresu doskonalenia zawodowego i współpracy środowisk związanych z kształceniem nowych kierowców
(539-7 fot. jola michasiewicz)
Rozmowę przeprowadzono przed obradami przed obradami Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy
Pytanie: Witam, przede wszystkim proszę o przyjęcie gratulacji w związku z wyborem na funkcję prezesa Rady Głównej Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów. Mottem, które otwiera portal KSE jest sentencja: Specjaliści w swojej dziedzinie w służbie bezpieczeństwa ruchu drogowego! I pytanie o plany tego właśnie środowiska na najbliższe lata?
Odpowiedź: Dziękuję za gratulacje i możliwość zabrania głosu w dyskusji dotyczącej kształtowania nowych jakości w systemie szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców. KSE jest Stowarzyszeniem zrzeszającym ludzi z bardzo dużą wiedzą z zakresu prawa o ruchu drogowym, umiejętnościami szybkiej i prawidłowej oceny sytuacji, pracy w bardzo dużym stresie i presji środowisk,przy jednoczesnym poczuciu odpowiedzialności za bezpieczeństwo ruchu drogowego.
Myślę, że nastał czas zmian tak w procesie szkolenia jak też i egzaminowania. Już od kilku dekad niewiele się zmieniło w systemach szkolenia, ale też w systemie egzaminowania kandydatów. Pokolenia ludzi się zmieniają, oczekiwania rosną, ruch drogowym sam w sobie przeobraża się z dnia na dzień. Mamy coraz więcej pojazdów, wchodzą kolejne rozwiązania drogowe, kierowcy chcą szybciej i bezpieczniej podróżować. Te wszystkie oczekiwania są jak najbardziej zrozumiałe. Jednak w parze za nimi nie idą takie aspekty jak poziom umiejętności młodych kierowców, mentalność nowych użytkowników dróg czy rozwój prawa sprzyjającego tym oczekiwaniom.
Krajowe Stowarzyszenie Egzaminatorów ma olbrzymi potencjał jeśli chodzi o kreowanie pozytywnych zmian w środowiskach odpowiedzialnych za kształcenie kierowców. I to właśnie ten potencjał chciałbym spożytkować na rzecz oczekiwaniom wszystkich zainteresowanych. Przede wszystkim integracja a nie izolacja poszczególnych grup zawodowych z zakresu szkolenia i egzaminowania przyniesie zmiany na miarę nowoczesnej Europy. Pojawiła się wreszcie szansa, by alienację zastąpiła współpraca fachowców. Czas już uniezależnić merytoryczny profesjonalizm od wpływu i presji środowisk grup interesu.
Zawód egzaminatora kandydatów na kierowców zasługuje na szacunek. Praca na rzecz podnoszenia jego reputacji i pozytywnego odbioru w społeczeństwie staje się jednym z najważniejszych moich działań na rzecz Stowarzyszenia.
W systemie szkolenia i egzaminowania jesteśmy ostatnim ogniwem weryfikującym umiejętności młodych kierowców przed ich samodzielną praktyką w ruchu drogowym. To bardzo duża odpowiedzialność jakże mało rozumiana przez środowisko. Mam nadzieję, że i ten aspekt odbioru społecznego uda mi się wraz z kolegami egzaminatorami z całego kraju pozytywnie zmienić.
Pytanie: Jesteśmy kilka dni przed Kongresem Instruktorów i Egzaminatorów Nauki Jazdy, który odbędzie się w Warszawie dnia 10 czerwca br. Oczywiście weźmie Pan udział w tym spotkaniu?
Odpowiedź: Tak, będę uczestniczył w Kongresie. Wpisuje się to w moje przekonania o integracji środowisk związanych ze szkoleniem i egzaminowaniem kandydatów na kierowców. Właśnie takie kongresy, szkolenia, warsztaty są idealnym miejscem do wymiany doświadczeń przez fachowców w swojej branży. To tam kształtują się nowe pomysły, nawiązywane są współprace i następuje formowanie nowych idei.
Pytanie: Jednym z tematów Kongresu będzie zagadnienie warunków koniecznych dla podnoszenia efektywności szkolenia kierowców w nadchodzących czasach – jak to określono – w czasie na jakość. Jakie warunki Pan uważa za najistotniejsze?
Odpowiedź: Organizacje reprezentujące ośrodki szkolenia kierowców już od dłuższego czasu zwracają uwagę na ułomności systemu szkolenia obowiązującego w naszym kraju. Jednym z najistotniejszych elementów mających wpływ na umiejętności nowego kierowcy jest poziom przygotowania i umiejętności instruktora nauki jazdy. To właśnie ten człowiek ma wpływ na kształtowanie postaw w kandydacie. To właśnie instruktor wypełnia tą białą kartę jaką jest przyszły uczestnik ruchu drogowego. Jako egzaminator z wieloletnim doświadczeniem muszę stwierdzić, że do egzaminu przystępują osoby doskonale przygotowane, zorganizowane, świadome swoich umiejętności, a przede wszystkim odpowiedzialne za swoje działania. Niestety, znaczna część kandydatów reprezentuje niski poziom umiejętności, a ich skuteczność w ruchu drogowym determinuje przypadek. Uważam, że każdego można nauczyć dobrej, odpowiedzialnej jazdy. To nauczyciel, jakim jest instruktor, ma wpływ na to, jakim kierowcą będzie w przyszłości osoba, która zgłosiła się na kurs nauki jazdy. To, czy ośrodek szkolenia znajduje się w pięknym budynku, czy też w jakiejś salce w szkole, czy plac manewrowy jest pięknie wyasfaltowany, czy też to jakiś kawałek parkingu – to nie ma tak wielkiego znaczenia, jak przygotowanie merytoryczne instruktora, jego odpowiedzialność za realizację procesu szkolenia.
Egzaminator ma za zadanie jedynie ocenić, czy osoba przystępująca do egzaminu ma wystarczający zakres umiejętności podstawowych do tego, by być samodzielnym uczestnikiem ruchu drogowego i czy jest w stanie ten podstawowy zasób wiedzy rozwijać samodzielnie.
Oczywiście, możemy mówić o zmianie systemu szkolenia, ilości godzin szkoleń w poszczególnych kategoriach, indywidualnym podejściu do kandydata czy zakresu umiejętności praktycznych w ruchu drogowym – to i tak najważniejszym elementem w procesie nauki i szkolenia będzie instruktor.
Cudownie jest egzaminować kandydata, który “czuje jazdę”, dobrze widzi przestrzeń w około pojazdu, emanuje radością z faktu, że samodzielnie prowadzi pojazd i chociaż wciąż się jeszcze stresuje, popełnia błędy, a jednak kształtuje w egzaminatorze przeświadczenie, że jest gotowy do samodzielności w ruchu drogowym.
Pytanie: Czyli jaki powinien być system szkolenia? Czego w nim brakuje? Może czegoś zbyt wiele? Działań, tematów?
Odpowiedź: System szkolenia powinien być skuteczny, ale przede wszystkim elastyczny i skoncentrowany na osiągnięciu oczekiwanego poziomu umiejętności od każdego kandydata. Dobrze wiemy, jak jest teraz. Traktowanie wszystkich według jednej miary /30 godzin praktyki/ tworzy tak znaczne różnice w poziomie umiejętności, o których najlepiej wiedzą egzaminatorzy. To trzeba natychmiast zmienić poprzez rozwiązania systemowe. Wszyscy, którzy pracują z nowymi kierowcami wiedzą, jakie mankamenty niesie za sobą obecny system. Jeśli chcemy jednak poprawy bezpieczeństwa na naszych drogach, podniesienia świadomości i odpowiedzialności za swoje uczestnictwo w ruchu drogowym, musimy podjąć zdecydowane działania u podstaw systemu szkolenia. Gdy zmienimy ramy obecnych rozwiązań w zakresie kształcenia kandydatów, następstwem tego działania będzie zmiana w zakresie egzaminowania kandydatów. A zmiany są potrzebne.
Pytanie: Pomysłodawcy tego tak szerokiego spotkania przedstawicieli środowiska szkoleniowców przewidzieli możliwość powołania Rzecznika Instruktorów i Wykładowców Nauki jazdy. Jak Pan widzi rolę i działania, które powinien podejmować ten reprezentant środowiska?
Odpowiedź: Status Rzecznika Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy uzależniony będzie od kompetencji i możliwości reprezentowania całości środowiska. Jeśli znajdzie jednak uznanie w reprezentowanych przez siebie grup zawodowych, to jego rola będzie miała wyjątkowe znaczenie. To on będzie kreował właściwe postawy, będzie dążył do rozwiązań korzystnych dla reprezentowanych środowisk, ale też środowisk zależnych.
Liczę na dobrą współpracę Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów z osobą powołaną na to stanowisko.
Dziękuję za rozmowę,
pytała J. Michasiewicz, red. naczelna tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0

Bogusław Bach, Polskie Stowarzyszenie Motorowe Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy, członek zarządu
oraz właściciel Ośrodka Doskonalenia Techniki Jazdy w Toruniu TORUŃSKA AKADEMIA JAZDY
(540-59 fot. jola michasiewicz)
Redaktor Naczelna Tygodnika “PRAWO DROGOWE @ NEWS” Jolanta Michasiewicz poprosiła uczestniczącego w Kongresie Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy (Warszawa, 10 czerwca 2016 r.) Bogusława Bacha o wypowiedź:
(fragmenty, pełen tekst w najbliższym numerze Biuletynu Informacyjnego
Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym PRAWO JAZDY):
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): Co Pan myśli o Konferencji i powołaniu Rzecznika Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy?
Bogusław Bach (TORUŃSKA AKADEMIA JAZDY): Co sądzę? Ja bardzo bym chciał, aby tego typu spotkania miały później oddźwięk także dalej. Nazwijmy to – ministerialny. Nie wiemy jak to się odbywa, bo na spotkaniu nie było przedstawiciela Ministerstwa.
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): Pan Konrad Romik reprezentował resort.
Bogusław Bach (TORUŃSKA AKADEMIA JAZDY): Tak. Bardzo konstruktywna i mądra wypowiedź pana Romika. Uważam, że tylko taką drogą możemy dojść do tego co jest naszym celem. Celem jest poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce. Bo niestety – to co już dzisiaj słyszeliśmy – stoimy na bardzo niskim poziomie jeżeli chodzi o bezpieczeństwo. Jesteśmy na czwartym, czy piątym miejscu od końca, w krajach europejskich. To niechlubna statystyka i zależy nam na tym, żebyśmy my wpłynęli na te elementy które są bardzo ważne. Na elementy edukacyjne poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Ja często tego typu spotkania odbieram jako spotkania “towarzystwa wzajemnej adoracji”.
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): I to też tak Pan ocenia?
Bogusław Bach (TORUŃSKA AKADEMIA JAZDY): Może nie do końca. Porozmawialiśmy sobie, ale najważniejsze co z tego wyniknie? Wszyscy o tych problemach wiemy i wiemy już od kilku, a nawet nastu lat. Bardzo mało się robi ze strony rządu, mało się robi, żeby coś zmienić. Często nie słucha się środowisk, nie słucha się ekspertów, nie słucha się fachowców. Wymyśla się swoich własnych ekspertów, którzy nie do końca są praktykami w tej dziedzinie. Oni mają jakąś wiedzę wyuczoną. Są – nazwijmy to – inżynierami od tych spraw, ale nie są to praktycy. Niektórzy mogą pisać piękne książki, ale nie do końca te książki się sprawdzają w praktyce. Tak to oceniam.
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0

Mariusz Pierzynka, instruktor nauki jazdy, Szkoła Nauki Jazdy TORUS z Walbrzycha
(540-57 fot. jola michasiewicz)
Redaktor Naczelna Tygodnika “PRAWO DROGOWE @ NEWS” Jolanta Michasiewicz poprosiła uczestniczącego w Kongresie Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy (Warszawa, 10 czerwca 2016 r.) Mariusza Pierzynkę o wypowiedź:
(fragmenty, pełen tekst w najbliższym numerze Biuletynu Informacyjnego
Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym PRAWO JAZDY):
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): I jeden z najmłodszych – a takich wielu widziałam na sali – najmłodszych przedstawicieli środowiska instruktorów nauki jazdy. Ile Pan ma lat?
Mariusz Pierzynka (instruktor nauki jazdy): Mam 33. Lata a w zawodzie 12. rok.
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): I może mniej skromnie. Powiedzmy wielokrotny, utytułowany INSTRUKTOR ROKU. Gratulujemy to odbywało się w pięknym stylu.
Mariusz Pierzynka (instruktor nauki jazdy): Trzykrotnie tytuł mistrzowski, raz drugie miejsce i dwa trzecie.
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): Jak Pan trafił do tego zawodu?
Mariusz Pierzynka (instruktor nauki jazdy): O mnie zawsze mówiono, że “urodziłem się za kierownicą”. Zawsze bardzo lubiłem jeździć, sprawiało mi to przyjemność, starałem się zawsze jeździć bezpiecznie. W szkole, w której robiłem wszystkie kategorie prawa jazdy zaproponowano mi zatrudnienie. (...) Lubię to co robię i staram się (...)
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): Na mówiono o jakości szkolenia, o nowych formach szkolenia. Można nawet było odnieść wrażenie, że ci starsi instruktorzy mniej korzystają z nowości. A Pan, jak Pan sądzi, czy rzeczywiście te nowości wpływają na poprawę tej jakości szkolenia i kontakty z kandydatami?
Mariusz Pierzynka (instruktor nauki jazdy): Ja myślę, że warto jest wszystkiego spróbować. Każdy sposób jest dobry. Czasy się zmieniają, postęp technologiczny jest, młodzież widzimy jaka jest. Dlaczego z tego nie korzystać. Czy to ma przeniesienie na poprawę jakości? Sądzę, że tak. Uważam, że każdy sposób dążenia do tej poprawy jest dobry. (...) Dużo jest instruktorów z przypadku (...). Szacunku też nie mamy. Uważani jesteśmy za dziwnych ludzi (...)
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0

Stefan Rzońca, instruktor nauki jazdy, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców “RZOŃCA” w Białymstoku,
wiceprezes Społecznego Stowarzyszenie Szkolenia Kierowców w Białymstoku
członka Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców
(540-57 fot. jola michasiewicz)
Redaktor Naczelna Tygodnika “PRAWO DROGOWE @ NEWS” Jolanta Michasiewicz poprosiła uczestniczącego w Kongresie Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy (Warszawa, 10 czerwca 2016 r.) Romana Rzońcę o wypowiedź:
(fragmenty, pełen tekst w najbliższym numerze Biuletynu Informacyjnego
Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym PRAWO JAZDY):
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): Jest Pan doświadczonym instruktorem i wychowawcą kadr instruktorów nauki jazdy, poproszę o kilka słów o sobie.
Stefan Rzońca (instruktor nauki jazdy): Jestem instruktorem i właścicielem ośrodka szkolenia kierowców, który został powołany w 1991 roku i szczęśliwie dotrwał do chwili obecnej. Przetrwał przez wszystkie zawirowania. Zarówno te prawne, polityczne i gospodarcze. Do dnia dzisiejszego jestem praktykującym instruktorem. (...)
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): Jak mówił – przedstawiając się – był instruktorem. W swojej drodze zawodowej ma dziesięć lat pracy instruktorskiej.
Stefan Rzońca (instruktor nauki jazdy): Oczywiście, ja nie kwestionuję, że jest to – na pewno – znana postać. I osobiście cenię Jego za bardzo trafne sformułowania. Mówiłem raczej o sprawach organizacyjnych powołania Rzecznika.
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): Właśnie, a Rzecznik jako instytucja?
Stefan Rzońca (instruktor nauki jazdy): To dobry pomysł i ja już nawiązałem z panem Matuszewskim kontakt. Wymieniliśmy się e-mailami. Będziemy pisać, ja będę miał pewne pomysły co zrobić, aby było bezpieczniej.
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): Jaki pierwszy pomysł przedstawi Pan Rzecznikowi?
Stefan Rzońca (instruktor nauki jazdy): Moim marzeniem jest, żeby w ruchu okrężnym, czyli na rondzie, wszyscy w Polsce jeździli identycznie. Chodzi o kierunkowskazy, sposób przejazdu, technicznie. Jest to tymczasem tak wielka dowolność. Ja jeżdżąc w Polsce to bardzo uważam. Szczególnie jak jadę w Krakowie, to wiem, że muszę inaczej jechać. W Białymstoku trochę już “po swojemu”, a w Gdańsku jeszcze inaczej. Denerwuje mnie to jako kierowcę. Jako instruktor chciałbym, żeby wykładnia przepisu była jedna. I następny problem, chciałbym żeby parkowanie motocyklistów... (...)
Jolanta Michasiewicz (PRAWO DROGOWE @ NEWS): A sprawy zawodu instruktora, przedstawicieli tego środowiska? Pana doświadczenia?
Stefan Rzońca (instruktor nauki jazdy): (...) Marzeniem moim jest, aby była szkoła instruktorów... (...)
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0

Sławomir Moszczyński, instruktor i właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców
w Warszawie – “Słaby Instruktor”
(540-54 fot. jola michasiewicz)
Redaktor Naczelna Tygodnika “PRAWO DROGOWE @ NEWS” Jolanta Michasiewicz poprosiła uczestniczącego w Kongresie Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy (Warszawa, 10 czerwca 2016 r.) Sławomira Moszczyńskiego o wypowiedź:
(fragmenty, pełen tekst w najbliższym numerze Biuletynu Informacyjnego
Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym PRAWO JAZDY):
Pytanie: Jesteśmy na terenie trwającego jeszcze Kongresu, w trakcie którego ogłoszono powołanie Rzecznika Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy. Co Pan myśli o Rzeczniku, o jego przyszłych działaniach? O sensie tego działania? Czy to środowisko potrzebuje tego Rzecznika?
Odpowiedź: Zdecydowanie potrzebuje. Nie wiemy jeszcze jaki zakres jego działania będzie. Dopiero ma zacząć coś się dziać. Jednak najważniejsze jest to, że jest do kogo napisać, co kogo zadzwonić. Spraw jest dużo. Można będzie też zaprosić i przyjedzie. Kongres trwa jeszcze widzimy jaka mnogość spraw jest poruszana. Zgłaszane były kwestie systemu nauki, kwestie ceny, pracy, odpłatności itd. Wiele, wiele innych.
Nie słyszałem tematu asertywności, która jest tak ważna dla tych młodych ludzi przy komunikacji między instruktorem, a osobą, która uczy się jeździć. Natomiast myślę, że to była ta dziura, którą pokryje nowy Rzecznik. Ten Rzecznik tak dobrze przygotowany zarówno praktycznie jak i merytorycznie. To instruktor, egzaminator, starosta. Myślę, że jest zdecydowanie potrzebny.
Pytanie: Za kilka dni, za tydzień miałby Pan spotkać się z Rzecznikiem z jakim pierwszym podstawowym problemem ze swojego podwórka poszedłby Pan do Rzecznika?
Odpowiedź: Trudno powiedzieć, bo jest ich dosyć sporo. Może nie w kwestii merytorycznej, bo nie mamy wpływu na to, nie jesteśmy ministerstwem infrastruktury. To nie my zmieniamy ustawy, chociaż jakiś tam – poprzez opinie społeczne – mamy w tym udział.
Zmieniłbym troszeczkę sposób nauczania. Bardzo apelowałbym o wejście w życie w 2017 roku CEPiK-u i wszystkiego co z tym związane. Myślę tutaj o płycie poślizgowej, o ... prawa ruchu drogowego. Może nie jest to temat ... - co padło tu na sali – ludzie mówią, że baliby się zdać egzamin. (...)
Pytanie: Postawiona została teza, że właściwie nie ma dobrych instruktorów. Są tacy?
Odpowiedź: Od lat jestem w branży. Uważam – może jest to ironia – ale słabym instruktorem w dalszym ciągu. Uważam tak, poniekąd jest to... być tu, na pewno trzeba kochać. Ja kocham swoją pracę. Mój serdeczny przyjaciel z branży, mówi że mam misję. Ja podejrzewam, że on tez ma, tylko nie mówi o tym. To nie jest tak, że nie ma instruktorów. Trzeba znaleźć tych, którzy chcą to wykonywać. I temat załatwiony.
Pytanie: Proszę się wytłumaczyć jeszcze z tego “słabego instruktora”. Dopowiem, że Pan na kolejnym samochodzie szkoleniowym ma taki napis.
Odpowiedź: Na piątym samochodzie. To ogromna pokora do mojej pracy. Ja nie jestem najlepszy, we mnie tez mogą wjechać, ja tez mogę czegoś nie wiedzieć. Takie przypomnienie mi co rano – “jestem jeszcze slaby”. To samo mówię moim kursantom. Nie jest to prawdą, ja dziś też zdaję. Dopiero jak wieczorem wjadę pod dom, to powiem – “dziś zdałem”. A rano zaczynam od początku. I jeszcze jedna ważna kwestia – nauka jazdy to nie kara, to przyjemność. To bardzo ważna rzecz.
I tych bezpiecznych powrotów życzymy wszystkim.
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0
Panel dyskusyjny Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy. Warszawa 10 czerwca 2016 r.
Mariusz Sztal: Technika i taktyka jazdy niedoświadczonego kierowcy

Mariusz Sztal, kierownik wydziału szkoleń i BRD WORD Warszawa.
Absolwent Wydziału Transportu Politechniki Radomskiej. Instruktor nauki jazdy, egzaminator wszystkich kategorii prawa jazdy. Wykładowca na kursach dla kandydatów na instruktorów i egzaminatorów.
Na foto obok Tomasza Matuszewskiego (540-113 fot. Piotr Wagner)
Na początek – sukces egzaminacyjny jako ostateczny element tworzenia kierowcy doskonałego. Nikogo na tej sali nie muszę przekonywać, że egzamin jest pointą szkolenia. Jednak egzamin nie jest filtrem doskonałym. Wcale nie znaczy, że po zdanym egzaminie, ten ktoś jest fantastycznym kierowcą. Formalnie każda osoba, która wyszła przed chwilą z egzaminu niczym nie różni się od każdego z nas. Jednak to tylko formalnie. Oczywiście są różnice wynikające z mniejszego doświadczenia za kierownicą, szczególnie taktyki jazdy. Bo rozumiem, że ta technika jest dopracowywana przez okres szkolenia kandydata na kierowcę. Tej taktyki jazdy przez 30.godzin się po prostu nie da. Ona budowana jest przez odpowiednią ilość przejechanych kilometrów. I myślę tutaj o tysiącach, a nawet setkach tysięcy przejechanych kilometrów. Tylko wtedy możemy mówić, że to doświadczenie będzie procentowało.
Zatem Państwa rola jako tego ogniwa – w moim przekonaniu – najistotniejszego podczas całego procesu, powinna nie tylko skupiać się na tym, aby kursanta wykształcić do etapu zdania egzaminu, a także funkcjonowania w ruchu drogowym, ale także aby uświadamiać, że egzamin nie znaczy zakończenia procesu jego edukacji. To jest bardzo ważne. Kursant musi mieć świadomość, że po egzaminie cały czas będzie miał obowiązek doszkalania się. Także pod kątem techniki, ponieważ to technika motoryzacyjna dzisiaj bardzo szybko się rozwija.
Drugi element, to świadomość którą możecie Państwo zaszczepić. To jest obowiązek śledzenia dynamicznie zmieniających się przepisów.
Doskonalenie świeżych kierowców i zderzenie z praktyką na drodze. Młody kierowca tych dobrych wzorców zachowań na drodze zbyt wiele mieć nie będzie. Tutaj ponownie podkreślam te potrzebę z Państwa strony. Potrzebę przekazania konieczności tego samodoskonalenia także po egzaminie. Pomysł jazdy z doświadczonym uczestnikiem ruchu szalenie mi się podobał. To się właśnie wpisuje w to, żeby mieć skąd te dobre wzorce mieć skąd zaczerpnąć.
Ostatnia rzecz to dewaluacja przepisów. Ona jest tak szybka i dynamiczna, że nie sposób zapoznawać się z tymi przepisami na bieżąco. I znowu tę potrzebę przekazywać.
Reasumując, raz jeszcze podkreślam rolę Państwa w procesie edukacyjnym, ale apeluję o jedno – aby nie ograniczać się jedynie do tego procesu wyedukowania tu i teraz, ale także zbudować w głowie Państwa klienta potrzebę samodoskonalenia musi trwać całe życie.
(Stenogram Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy, Warszawa 10 czerwca 2016 - fragmenty)
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0
Panel dyskusyjny Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy. Warszawa 10 czerwca 2016 r.
Maciej Wroński: System szkolenia – jak miało być, jak jest, jak być powinno?

Maciej Wroński, przewodniczący Związku Pracodawców “Transport i Logistyka Polska”, ekspert Krajowej Rady BRD; przewodniczący Towarzystwa Trzeźwości Transportowców, członek zarządu stowarzyszenia “Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. B. dyrektor Departamentu Dróg i Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury. Publicysta

Szkolenia nie można traktować jako oddzielnego elementu, który jest wyłączony z całego systemu. Wasza codzienna praca jest bardzo ważna, ale tak naprawdę to Wy razem z: lekarzami, psychologami, egzaminatorami, policjantami, z ludźmi nadzorującymi Waszą pracę, to Wy wszyscy razem tworzycie pewną jakość. Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego poprawia się, liczba ofiar śmiertelnych spada, ale ciągle jesteśmy niezadowoleni bo wskaźniki niebezpieczeństwa są najwyższe w Europie. Wszyscy patrzą na siebie, na innych – kto jest winny? Nikt nie jest winny, to system. A ten ostatni to nie tylko ludzie, ale sposób, pewne procedury, ich ramy w jakie zostali wtłoczeni. Mimo ich wiedzy, zapału, umiejętności nie ma siły, bo system jest po prostu zły.
Na przełomie lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych był niesamowity pat. Umykała w ministerstwie gdzieś ta najważniejsza rzecz, czyli jak przygotować człowieka do jazdy w ruchu drogowym. Było kilka osób, które postanowiły to wszystko zmienić. W Krajowej Radzie BRD pod kierownictwem Andrzeja Grzegorczyka postanowiliśmy ominąć departament transportu i stworzyć projekt systemu uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami. W 2001 roku podjęliśmy prace nad tym założeniami napisanymi i przedyskutowanymi i zaowocowały w 2003 roku projektem ustawy o kierujących pojazdami. Okoliczności spowodowały, że tak naprawdę tę ustawę uchwalono dopiero w 2011 roku. Czyli dziesięć lat po rozpoczęciu prac. Dalej, uchwalona w 2011 roku weszła w życie – i to nie cała – w 2013 roku, a pewne elementy wejdą w 2017 roku, o ile wejdą. Jakie były wówczas cele? Ten podstawowy to oczywiście zmniejszenie liczby wypadków. Ambitnie chcieliśmy zmniejszenia o 20%, szczególnie w grupie wiekowej 18-24 lata. Drugi cel – to to, aby ten system był przyjazdy dla tych, którzy mieli być benificjentami tego systemu, czyli dla kandydata na kierowcę. I trzeci element – to stworzenie takich rozwiązań, aby uniemożliwiały patologie wokół tego systemu (korupcja). Myślę, że był jeszcze jeden cel – taki formalny – to podział tej ustawy – Prawo o ruchu drogowym, która miała niepoliczoną liczbę nowelizacji i którą trudno było czytać. Celem było podzielenie jej na trzy takie elementy: ustawa o kierujących zajmująca się szkoleniem, zajmująca się kierowcą, prawo o ruchu drogowym zajmujące się tylko i wyłącznie kwestiami zasad ruchu drogowego, nadzoru, uprawnień służb kontrolnych i system bezpieczeństwa oraz miała być ustawa o dopuszczeniu pojazdu do ruchu, czyli wszystkie sprawy związane z homologacją, badaniami technicznymi, wszystko co dotyczy pojazdu. Dzisiaj mamy dwie ustawy, a nikt się nie odważył na wydzielenie kwestii pojazdu. Może szkoda. Chcieliśmy skorzystać z najlepszych rozwiązań i praktyk jakie są w Europie. Chcieliśmy, żeby kompleksowo edukować kierowców – od szkoły, a nawet od przedszkola. Chcieliśmy, żeby ten proces uzyskiwania uprawnień był w maksymalnym stopniu uspołeczniony, żeby w jak największym stopniu przedstawiciele różnych organizacji brali w tym udział. Nie chcieliśmy robić rewolucji. Robiliśmy spotkania, dyskutowaliśmy. Około 60 organizacji zajmowało się brd. W pracach brali udział zarówno eksperci krajowi, jak i zagraniczni.
Co było w tym projekcie na początku, a co jest teraz? W zakresie zdobywania uprawnień pojawił się nowy element, jakim jest PKK! Ustanowiono PKK, aby człowiek np. studiujący w Szczecinie musiał wracać do domu, tylko po to, żeby uzyskać PKK. Ja do tego jestem bardzo negatywnie ustosunkowany. Jeśli chodzi o samego kandydata, to miał on podlegać badaniom nie tylko lekarskim (badanie ograniczone tylko do badania tzw. przedmiotowego), ale także psychologicznym. Teraz wywiad przeprowadza lekarz, a konsekwencje jeżeli kandydat nie przyzna się do choroby, te konsekwencje są żadne. W wielu krajach nie ma takie badania przedmiotowego, jest oświadczenie, ale tez są konsekwencje (np. regres ubezpieczeniowy). O badaniu psychologicznym zapomnijmy. Natomiast jeżeli chodzi o szkolenie – był przewidziany kurs i kurs rozszerzony od 16 lat (po szkoleniu w osk mogli przez dwa lata jeździć z osobą towarzyszącą). W tej chwili ten zmodyfikowany tradycyjny, gdzie nie trzeba teorii, wystarczy sama tylko praktyka. Jeżeli chodzi o ośrodki szkolenia – był pomysł na tzw. ośrodki certyfikowane. Teraz superosk. Jeśli chodzi o instruktorów – zakładaliśmy, że będzie wymagana certyfikacja instruktorów i ewentualnie co pięć lat szkolenie w jednostkach akredytowanych. W tej chwili mamy coroczne warsztaty w superosk czy w word-zie. W nadzorze, wg projektu z 2003 r. miał jeszcze uczestniczyć czynnik społeczny, czyli przedstawiciel ze środowisko. To ono tak naprawdę potrafi najlepiej ocenić pracę osk.

(540-112 i 114-115 fot. jola michasiewicz)
Jeżeli chodzi o ceny za szkolenie. W tej chwili jest wolny rynek. Przewidywaliśmy stawki od 1200 do 2800 zł i indeksację. W tej chwili większość prawdopodobnie szkoli poniżej tych stawek. I dodam, dzisiaj nie ma żadnych przeszkód formalno-prawnych, żeby cenę minimalną wprowadzić. Cele egzaminu na kat. B są podobne. To sprawdzenie wiedzy i sprawdzenie umiejętności. W projekcie z 2003 roku był jeszcze jeden cel – wskazanie słabych punktów. Nie tylko omówienie błędów, ale wszystkie słabe strony i analiza w jakim kierunku ten kandydat powinien być doszkolony, albo – jeżeli przeszedł – na co powinien w ruchu drogowym szczególną uwagę zwracać. Tego elementu w tej chwili nie ma. I egzamin na kat. B. Podobnie, jednak było jedno założenie – test dynamiczny. Nie tysiące – jak teraz – a ograniczona liczba pytań na rozpoznawanie zagrożeń. Zmieniać się miały ilustracje do tych pytań, aby się kandydaci ich nie uczyli. I element, którego też nie ma – sprawdzenie umiejętności poza obszarem zabudowanym. Okres próbny, zbliżony, ale czy on wejdzie? Itd.
Sami sobie musicie odpowiedzieć na pytania czy obecne rozwiązania są lepsze od tych z 2003 roku. Ja nie chcę z racji, iż byłem w to zaangażowany. Można sobie jedynie zadać pytanie jak powinno być? Jest tu wiele obszarów: o wymaganiach dla kandydatów na kierowców; czy poszerzać zakres badań lekarskich; czy zlikwidować te badania... Na te pytania powinniście sobie sami odpowiedzieć. I pytania o ośrodki szkolenia – czy każdy musi mieć osk? Czy musi być ich aż tyle, że konkurują ze sobą za pomocą bardzo różnych metod? Nie wiem. Odpowiedzieć musicie Wy. Czy zgodzilibyście się na większą reglamentację, ograniczenie liczbowe. Modeli jest tysiące. W Finlandii ośrodki otrzymują koncesję na dany region. Trzeba te modele zebrać, zapoznać się i dyskutować. Instruktorzy i wykładowcy powinni być profesjonalistami – to jest moje zdanie. Powinny to być osoby tylko i wyłącznie po kursach, trzeba stworzyć normalny zawód, normalne kształcenie w tym kierunku. Kwestia do dyskusji na jakim poziomie. Czy szkoły na mur, czego nie można i innych koncepcji. Trzeba sobie znaleźć partnera do rozmowy, który będzie chciał coś zrobić, a zrobić można.
(Stenogram Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy, Warszawa 10 czerwca 2016 - fragmenty)
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
0
Panel dyskusyjny Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy. Warszawa 10 czerwca 2016 r.
Karol Kreft: CZAS NA JAKOSC – EFEKTYWNOŚĆ SZKOLENIA KIEROWCÓW
|

Karol Kreft, instruktor i wykładowca nauki jazdy, specjalista szkolenia motocyklistów, właściciel OSK “JANKAR w Redzie, rzecznik prasowy, skarbnik Pomorskiego Stowarzyszenie Instruktorów Nauki Jazdy, laureat plebiscytu “Osobowość roku na Pomorzu w działaniach na rzecz BRD” (2015), animator wychowania komunikacyjnego
Przedstawię mój punkt widzenia i moje działania, które od prawie piętnastu lat w mojej firmie wdrażam. Chyba udaje mi się to, bo tzw. statystyki zdawalności są wciąż dla mnie bardzo korzystne.
Jakość – czy z nią jest dobrze? Jak wy sądzicie? Ja uważam, że chyba nie. Tutaj możemy oczywiście wymienić Raport NIK. Nie czuję się upoważniony do rozmawiania o nim. Możemy wymienić statystyki zdawalności, jednak tu też nie czuję się upoważniony. Możemy jednak na jakość popatrzeć w aspekcie oceny społecznej. Jak ją postrzegają nasi klienci. Przygotowałem kilka opinii, w których ludzie mówią o pracy szkoleniowca. Jest tego wiele, wiele tysięcy. Widać z nich np. że “nauka pod egzamin” dzisiaj już zupełnie odpada. Ludzie pytają innych – gdzie nauczyć się jeździć? To powinno kazać się nam zastanowić. Czyli poszukujący zaczynają doceniać jakość. Jednak jak wynika z wpisów instruktorzy nadal: rozmawiają przez telefon podczas jazd, ich samochód jest zaniedbany, oni też itd. Czy to jest wina tego instruktora? Nie to jest wina właściciela ośrodka. On tego Pana przyjmował.
Nie ma dobrych instruktorów. Jeżeli ktoś powie, że są, że jest ich wielu. Nie ma w moim regionie czyli na Kaszubach, może nie znajduje to odniesienia do Państwa regionu. Co trzeba zrobić? Niestety – podkupić instruktora. Może gdzieś się marnują, może nie są doceniani finansowo. Temu instruktorowi trzeba zaproponować lepsza stawkę, lepszą atmosferę, możliwość spełniania się. Może czasy się zmienią i tacy dobrzy instruktorzy będą częściej “produkowani” przez różne podmioty. Tymczasem ich nie ma. Często też mówię tym moim “gwiazdom insruktorskim”, którzy wypracowali sobie dobrą opinię – poszukajcie osoby, która wam nie będzie psuła wizerunki. Kursant nie przychodzi do ładnej sali, on przychodzi tylko i wyłącznie do instruktora. W regulaminie trzeba zapisać, że kursant wybiera instruktorą i ci ostatni mają tego świadomość i będą się starać.
|
Co dalej z tą jakością? Ten instruktor musi być zmotywowany, musi zarabiać godnie. U mnie to jest 18 zł (netto) za godzinę na etacie i z samochodem do dyspozycji. Nie mam taniego kursu, i jeszcze tę stawkę podniosę. Dzisiaj ludzie absolutnie i skutecznie poszukują jakości. Gdyby ta usługa nie była jednorazową, to całkowicie nie byłoby patologii. Ta jednorazowość usługi nas jeszcze gubi, tzn. pozwala
Powiem jeszcze o środkach przekazu. Nie jestem psychologiem, czy socjologiem, ale uważam że dzisiejsza młodzież absolutnie nie chce słuchać i nudzi ją słuchanie. To są ludzie urodzeni po 1995 roku. Ja od 2013 roku w mojej firmie wprowadziłem e-learning, dobry i pod nadzorem, do którego zawsze dokładamy klasyczny wykład z pierwszeństwa przejazdu. Czy to źle? Tu odpowiedź w przywołanych statystykach zdawalności. I wracam do środków przekazu – pytam kto z Państwa ma mobilną wersję strony internetowej? Oni o to pytają i na to patrzą. Mała dygresja – nawet żadna z organizacji branżowych nie ma mobilnej wersji strony. A facebook? Itd. Takie czasy nadchodzą, to jest generacja cyfrowa i tego nikt nie zmieni. W mojej ocenie – żadne bannery, plakaty – to już jest przeżytek.
Co ma zrobić dzisiaj przedsiębiorca, żeby nadgonić jakość i nowoczesność. Właściciel osk chcący utrzymać jakość musi zajmować się rozwojem firmy, interakcjami z klientami; na tworzenie atmosfery, powinien rozmawiać z instruktorami, a nie jeździć od rana do nocy.
“Nauczanie pod egzamin” – to niestety wciąż jest w naszym środowisku większością. Klientom już na pierwszym spotkaniu trzeba wyraźnie powiedzieć: “my będziemy uczyli jeździć, a to może być skrajnie inne niż to co będą robili wasi koledzy w innych osk. Wy pojedziecie na obwodnicę Trójmiasta, wy będziecie parkowali tyłem, wy nie będziecie się kręcili na drugim biegu wokół PORD-u”. I ta wyraźna dla nich informacja.
Wizerunek szkoleniowca – jaki on powinien być. Oczywiście kompetentny, doświadczony, schludny itd. to wiemy. W moim przekonaniu dzisiejsza młodzież nie ma autorytetów, a jej szuka. Co zrobić? Mój instruktor nauczając stawia wyraźne granice, grzecznie, ale stanowczo wymaga. Nawet przerywają jazdę, gdy widzą braki w przygotowaniu teoretycznym. I ci ludzie to doceniają. Niestety wielu instruktorów stara się być kolegami. Później nie mają szans, bo egzaminator nie będzie kolegą.
Czy będzie dobrze? Czy ta branża pozwoli nam szkoleniowcom uzyskiwać profity? Nie wiem i nie odpowiem na to pytanie. Potrzeba nam roku 2017, bo – w mojej ocenie – wówczas coś się wydarzy. Być może niektóre podmioty się wykruszą, być może wreszcie ludzie zaczną powszechniej doceniać jakość, bo już coś się dzieje. I powiem jeszcze jedną rzecz: przestrzeń internetowa jest bezlitosna. To jest rzecz, którą trzeba naprawić. Popatrzcie co jest z tymi waszymi stronami, komunikatorami czy Facebookami.
(Stenogram Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy, Warszawa 10 czerwca 2016 - fragmenty)
(540-111 fot. jola michasiewicz)
|
.
Komentuj →
10 czerwca 2016 |
1

Tomasz Matuszewski, Starosta Gostyniński, instruktor, egzaminator, wykładowca
(540-52 fot. jola michasiewicz)
Panel dyskusyjny Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy. Warszawa 10 czerwca 2016 r.
Tomasz Matuszewski: MISJA NAUCZYCIELA JAZDY – PODEJŚCIE PRAKTYCZNE
Z radością przyjąłem prośbę, aby dzisiaj podzielić się z Państwem refleksją do tego, co ambitnie zdefiniowane jest jako misja nauczycieli jazdy. Pozwoliłem sobie dodać podtytuł: typologia czyli miejsce spotkania pasji i obowiązku. Jest nas instruktorów kilkadziesiąt tysięcy. I – wedle Krzywej Gausa - nie wszyscy to pasjonaci, pasjonaci siedzą tu. W ogóle jest nas więcej. Chciałbym dzisiaj rozważyć czy pasjonat, czy ktoś kto wykonuje tą ważną i odpowiedzialną społecznie misje, to jest ktoś, kto czerpie ze swojej pracy satysfakcję i radość, żeby spełniał zakładane przez siebie i innych cele.
Mam to szczęście, że spotykam w życiu i w literaturze Mistrzów. I jeden z nich to prof. Tadeusz Kotarbiński powiedział, że chodzi o to, aby człowiek z ochotą robił to co robić musi, by tego co robić musi nie rob dlatego, że musi i to co robi, żeby robił z pełnym oddaniem i z pełnym upodobaniem. Dzisiaj warto do instruktorów i wykładowców, do całego naszego ważnego środowiska powiedzieć, że właśnie zasady prakseologii (nauki o dobrym i sprawnym działaniu) – dla dobra praca te zasady powinniśmy wdrażać. One będą gwarancją osiągnięcia jakości, a jakość spowoduje możliwość rozwoju.
Drugim członem, o którym chciałbym dzisiaj troszkę powiedzieć jest etyka. Jest to, co jest nazywane godziwością. Jest to bardzo ważny element naszej pracy i warto dzisiaj przy okazji tego Kongresu wspomnieć, że nie tylko chcemy pracować dobrze, ale też chcemy być ludźmi zasad, ludźmi honoru, chcemy być ludźmi obowiązku. Chcemy, aby dzięki temu można było mówić o nas jako o autorytetach osobowych.
Wiek XX i XXI przełamał podział pomiędzy autorytetami osób a autorytetami urzędów. I wydaje mi się, że dzisiaj – z całym szacunkiem dla wszystkich urzędników siedzących tu na sali – nie istnieje już wystarczający autorytet urzędu. Jeżeli mówimy o autorytecie, jest to raczej autorytet osoby. A ten buduje się nie tylko przez to, że pracę wykonujemy dobrze w sensie sprawczym i organizacyjnym, ale również godziwie, zgodnie z zasadami, bez oszustwa, bez nieuczciwej konkurencji, bez tego co przez różne systemy etyczne nazywane jest mianem zła.
Trzecia kwestia, to kwestia ekonomii. To kwestia, z której musimy także odczuwać satysfakcję. To też warunek niezbędny, aby się dalej doskonalić, iść do przodu. Świat idzie do przodu, ktoś kto stoi, faktycznie się cofa. Dziś, gdy gromadzi nas piękna i ważna sprawa jaką jest refleksja nad tym, gdzie jesteśmy i dokąd idziemy i powinniśmy pójść, myślę, że o tej satysfakcji z tytułu dobrych wyników ekonomicznych też powinniśmy myśleć, rozważać i dyskutować.
Po wskazaniu celów, warto skupić się nad tym - gdzie jesteśmy? Każde środowisko jest w trakcie jakiejś debaty. Pierwsze nasze pytanie brzmi: czy i o czym dziś dyskutuje środowisko instruktorów i wykładowców. Czy dyskutujemy jak generować i przesyłać jakieś profile? Czy rzeczywiście stać nas i trwa debata nad tym jak szkolić, aby na drodze było bezpieczniej. Cieszymy się, że jest lepiej na polskich drogach, ale nadal nie akceptujemy miejsca w ostatniej piątce Europy. Nadal nie akceptujemy społecznych, ale również ekonomicznych kosztów jakie ponosi nasze społeczeństwo za to, gdy ktoś ginie, czy zostaje ciężko ranny i zostaje – bez własnej winy – niejako na utrzymaniu nas, podatników. Czy i o czym dyskutujemy? Drugie pytanie – czy środowisko jest jednolite przy definiowaniu i artykułowaniu swoich potrzeb? Czy środowisko, które wykonuje tak ważną misję rzeczywiście mówi jednym językiem. Czy jesteśmy w ocenie, zdefiniowaniu, jak również artykułowaniu – jednomyślni. Właśnie jednomyślność jest warunkiem skuteczności. Czy pełni środowisko rolę kreatora, czy jedynie realizatora pomysłów innych osób? Czy jesteśmy aktywni czy bierni? Czy narzekamy zasadnie, czy nie? Osobiście uważam, że zasadnie. Wiem, że środowisko ma wiele ciekawych pomysłów, pytanie dlaczego te nie są później przelewane na papier rozporządzeń. Jaką relację przyjmuje środowisko wobec instytucji działających na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego? Jaki jest kontakt chociażby z nadzorującymi starostami? Czy jest? Mnie się udało wszystkich wprząc wszystkich instruktorów w działania powiatowej rady brd, Panowie i panie i pomimo faktu, ze konkurują w pracy zawodowej, to tam gdzie trzeba pracować (szczególnie z dziećmi) na rzecz edukacji, tam stają jednym murem
Czy jesteśmy zadowoleni ze status quo? Czy jesteśmy zadowoleni z tego stanu dzisiejszego? Ja byłbym za odpowiedzią – nie jestem zadowolony. I ostatnie z pytań – czy wyciągnęliśmy jako środowisko i czy zrealizowaliśmy wnioski ze status quo ante, czyli tego co było kiedyś?
To są pytania, które stawiam przed tym Kongresem, Niech one towarzyszą Państwu w rozważaniach, czy jesteśmy na etapie apatii, obojętności, frustracji i znudzenia? Czy też jednak powinniśmy twardo stanąć naprzeciw tej apatii, obojętności, znudzeniu i zaufać w zapał i rzeczywistą możliwość naszego wpływu na to co się może zadziać? Na naszą szkoleniową rzeczywistość. Jak zrealizować te “sny o potędze”? Jeśli ich dzisiaj nie zaczniemy realizować? Dzisiaj jest bardzo właściwy moment, aby obudzić się, aby zacząć jednak silniej chcieć niż dotychczas, aby rzeczywiście zrealizować ten sen, gdzie instruktor będzie godziwie wynagradzany, będzie ze swojej pracy zadowolony, nie będzie wypadków i będzie autorytet tej osoby - instruktora.
Jeśli ktoś chce działać, tak jak działał dziesięć lat temu, pięć lat temu, wczoraj – to ja mu tutaj mówię, nie idź tą samą drogą, bo to zmienia się z jednej strony w tym aspekcie humanistycznym, ale z tej drugiej najmniej zauważalnej. I misja zawodowa, abyśmy o siebie zadbali. Nie można – realizując tak ważne misje – godzić się dalej na “bylejakość”.
(Stenogram Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy,
Warszawa 10 czerwca 2016 - fragmenty)

(540-110)
Komentuj →