0219/38/2007 5 listopada 2007 11 listopada 2007

o zaświadczenie dla kierowców w międzynarodowym transporcie drogowym i formularzu unijnym; o zgodzie właściciela pożyczonego pojazdu; o sposobie na redukcję punktów karnych; o metodach prowadzenia szkoleń reedukacji kierowców; o tym, kto odpowiada za wypadek na oblodzonej drodze; o czerwonych pasach na drodze – pasach manewrowych i o tym po co one są; kto odpowiada za wypadek na oblodzonej drodze; witacz – czy to znak drogowy?; budzić kierowców, kolizje z obiektami przydrożnymi; o znakach drogowych w wersji fluorescencyjnej; o samochodach bez kierowców; o tym do jakiego wieku wozimy dziecko w foteliku; o dokumentach kierowcy w firmie transportowej na podstawie obowiązujących przepisów; o ustanowieniu drogi koniecznej; o obowiązku kamizelek odblaskowych; o...

News tygodnia

Czerwone pasy, to pasy manewrowe - po co?
11 listopada 2007 | 3

8cffebe3a924af250fb284f6ac2f54eb7365ef64

Na wielkopolskich drogach krajowych przebiegających przez Pleszew i Ostrów, Komorniki i Łubowo, oraz Opatówek pojawiły się czerwone pasy rozdzielające kierunki ruchu. Choć niektóre z nich są już od trzech lat, większość kierowców nie wie, do czego te pasy służą. W kodeksie drogowym, i w rozporządzeniu o znakach i sygnałach drogowych, i w szczegółowych warunkach technicznych dla znaków i sygnałów drogowych próżno by szukać wskazówek na ten temat. Nazywamy je roboczo “pasami manewrowymi” – mówi Krzysztof Gruszczyński, naczelnik wydziału utrzymania ruchu w poznańskim oddziale Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – W Anglii w wielu miasteczkach i wsiach z dużym ruchem tranzytowym wytycza się na środku jezdni czasem nawet tylko metrowej szerokości pas, mający ułatwiać – tam w ruchu lewostronnym – prawoskręty do posesji. W Wielkopolsce zastosowaliśmy podobne rozwiązanie trzy lata temu, na przejściu bardzo ruchliwej krajowej “piątki” Poznań-Wrocław przez miejscowość Komorniki, a także “dwunastki” przez Pleszew. Pomysł się sprawdził. W Komornikach ruch lokalny przeplata się z tranzytowym prawie bezboleśnie, zwłaszcza, że na dwóch kilometrach jest aż pięć skrzyżowań ze światłami, które wyhamowują impet tranzytu. Wielkopolscy drogowcy ustalili zasady stosowania tych pasów. Mianowicie odcinki pasów manewrowych nie powinny być dłuższe niż sto metrów, w razie konieczności poprzedzielane wysepkami, które zniechęcałyby do wyprzedzania tymi pasami. Na odcinku drogi, wzdłuż której czerwone pasy są malowane, ustawia się zakaz wyprzedzania. Wewnętrzny pas, rozdzielający przeciwne pasy ruchu i oddzielony od nich grubą linią przerywaną, ma służyć jedynie do zjeżdżania z drogi na posesje po lewej stronie lub do włączania się do ruchu przy wyjeżdżaniu z tych posesji w lewo.– Tam, gdzie droga krzyżuje się z inną, boczną, stosujemy normalne lewoskręty. Także do ruchliwych obiektów przydrożnych, takich jak stacje benzynowe czy centra handlowe – tłumaczy K. Gruszczyński. Przyznaje, że policjanci są sceptyczni do “pasów manewrowych” – bo nie ma ich w żadnym rozporządzeniu. Nieoficjalnie popierają je jednak, ponieważ na tych odcinkach dróg nie ma żadnych wypadków. Kierowcy reagują różnie. Na brukowane w kolorze ceglasto-czerwonym wypukłe pasy rozdzielające, spotykane często na polskich drogach, a także na podobne wysepki kanalizujące ruch oczywiście nie wolno najeżdżać; są one oddzielone od jezdni grubą ciągłą linią. Podobną rolę separującą spełniają zamalowane skośnymi pasami powierzchnie wyłączone z ruchu – potocznie zwane “sierżantami” oraz pasy dzielące jezdnię. Dlatego większość kierowców boi się wjeżdżać na nowe czerwone pasy. I dobrze, bo one są dla specyficznej “klienteli”. Pasy manewrowe z założenia służyć mają lokalnemu ruchowi, który jest “terroryzowany” przez przelewający się przez spokojną kiedyś miejscowość tranzyt. Wystarczy, że wiedzą, do czego te pasy służą miejscowi kierowcy lub dostawcy towarów do danej miejscowości. Klasyczne pasy do lewoskrętów zawsze są witane z ulgą przez kierujących, bo znacznie ułatwiają skręt w boczną drogę i czynią ten manewr bezpieczniejszym. Nie tamują też ruchu na wprost. Jednak trudno byłoby wytyczać oddzielne lewoskręty do każdego obiektu po lewej stronie drogi. Pasy manewrowe znakomicie je zastępują. Mają tę przewagę nad lewoskrętami, że jednocześnie pozwalają zjechać z drogi do posesji, jak i na nią wjechać. Gdy trzy lata temu przebudowywano drogę krajową nr 5 przez Komorniki, pas środkowy pomalowano “kardynalską” purpurową farbą, bo taką akurat dysponowali wykonawcy. Na tejże “piątce” pod Gnieznem pasy są już wylane z rdzawej masy bitumicznej i nieco podwyższone względem płaszczyzny jezdni. Czerwone pasy środkowe sprawdzają się także w miastach – w Ostrowie Wielkopolskim, Pleszewie, Opatówku. Jednak policja formalnie jest im... przeciwna. Bo nigdzie nie ma “umocowania prawnego” dla takiego elementu drogi. – Kto na takim pasie ma pierwszeństwo? Jak rozstrzygać kwestię winy za spowodowanie kolizji, jeśli dwa pojazdy z przeciwka zderzą się na takim pasie? Czy zjazd z tego pasa jest włączaniem się do ruchu? To pytania, na które dziś nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Ale pasy są i, miejmy nadzieję, na trwałe wpiszą się w krajobraz polskich dróg, coraz przyjaźniejszych użytkownikom.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Ustanowienie drogi koniecznej
11 listopada 2007 | 0

Pytanie: Sąsiad kupił kawałek gruntu, który przylega do mojej działki letniskowej. Teraz domaga się, abym udostępnił mu dojazd przez moją działkę. Nie chce przejeżdżać przez działkę sąsiednią, ponieważ jego zdaniem taki dojazd jest najmniej dla niego dogodny. Czy sąsiad może zmusić mnie do zapewnienia mu dostępu do drogi?

Odpowiedź: Sąsiad może domagać się od właścicieli gruntów przylegających do jego nieruchomości, aby ustanowili za wynagrodzeniem potrzebną służebność drogową. Gdyby nie doszedł z nimi do porozumienia, wówczas ma prawo wystąpić do sądu o ustanowienie drogi koniecznej. Takie uprawnienie właścicielowi przysługuje tylko wówczas, gdy jego nieruchomość nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej albo do należących do tej nieruchomości budynków gospodarczych. Natomiast z żądaniem ustanowienia drogi koniecznej nie można wystąpić, gdy dostęp do drogi publicznej wprawdzie istnieje, ale właściciel wolałby dojeżdżać inną drogą, w dodatku prowadzącą przez cudzą nieruchomość. Droga konieczna powinna zapewniać dostęp do drogi zaliczonej do jednej z kategorii dróg, na przykład do drogi krajowej, wojewódzkiej, gminnej lub powiatowej bądź do ulicy leżącej w ciągu jednej z tych dróg. Jeżeli sprawa o ustanowienie drogi koniecznej trafi do sądu, to wówczas ustala się ją w taki sposób, aby jak najmniej obciążała grunt, przez który prowadzi.

Podstawa prawna: Art. 145 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. nr 16, poz. 93 ze zm.).

Komentuj
Do jakiego wieku dziecko wieziemy w foteliku
11 listopada 2007 | 1

Pytanie: Do jakiego wieku należy wozić dziecko w foteliku?
Odpowiedź: Prawo o ruchu drogowym stanowi: Artykuł 39 ust. 3 ustawy: "W pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku do lat 12, nie przekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz właściwym warunkom technicznym". Art. 45 ust. 2, pkt 4: "Kierującemu pojazdem zabrania się przewożenia w foteliku ochronnym dziecka siedzącego tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu pojazdu samochodowego wyposażonego w poduszkę powietrzna dla pasażera". Artykuł ten chroni dziecko przed uderzeniem w przypadku otwarcia poduszki powietrznej, co mogłoby spowodować poważne obrażenia, a nawet śmierć małego pasażera. Art. 45 ust. 2 pkt 5: "Kierującemu pojazdem zabrania się przewożenia, poza specjalnym fotelikiem ochronnym, dziecka w wieku do 12 lat na przednim siedzeniu pojazdu samochodowego".

Komentuj
Chcę sprzedać samochód mężowi
11 listopada 2007 | 0

Pytanie: W listopadzie zamierzam skończyć prowadzenie działalności gospodarczej. Mam zamortyzowany do końca samochód z kratką. Czy mogę go sprzedać na fakturę mężowi, aby pozbyć się go ze stanu? Jakich wtedy użyć stawek VAT? Czy kwota pojazdu może być zaniżona? Czy zapłacę VAT za to auto, czy tylko sam podatek dochodowy na koniec roku?

Odpowiedź: Sprzedaż auta używanego jest z reguły zwolniona od podatku VAT. Od tej zasady jest jeden wyjątek: zwolnienie nie przysługuje, jeśli przy nabyciu pojazdu przysługiwało prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o cały podatek naliczony, związany z tym zakupem. W takim przypadku również należy wystawić fakturę VAT ze stawką 22%. Podstawa prawna: ustawa z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz.U. 2004 r. nr 54, poz. 535 z późn. zm.). Urząd skarbowy ma prawo określić i podwyższyć wartość samochodu, jeśli została ona rzeczywiście zaniżona. Odradzam zaniżanie wartości samochodu, gdyż narażają się państwo na odpowiedzialność karną skarbową.

Odpowiedzi udzielił: Wojciech Czyniewski, ekspert

Komentuj
Dokumenty kierowcy w firmie transportowej
11 listopada 2007 | 0

Pytanie: To, jakie dokumenty kierowcy musisz przechowywać w firmie transportowej, zostało określone w kilku różnych aktach prawnych. Jeden z nich już jednak nie obowiązuje. Czy w związku z tym masz przechowywać przewidziane w nim dokumenty czy nie?

Odpowiedź: Obowiązek prowadzenia dokumentacji kierowcy, w której znajdują się kserokopie lub, w niektórych przypadkach (prawo jazdy, świadectwo kwalifikacji, zaświadczenie o ukończeniu kursów dokształcających, zaświadczenie o spełnianiu wymogów ustawy), oryginały odpowiednich dokumentów został przewidziany w rozporządzeniu z 22 grudnia 2003 r. w sprawie postępowania z dokumentacją związaną z pracą kierowcy (Dz.U. z 2003 r. nr 230, poz. 2303). Obecnie jednak rozporządzenie to już nie obowiązuje, gdyż nie ma dla niego podstawy prawnej. A to dlatego, że w trakcie prac legislacyjnych nad ustawą o transporcie drogowym usunięto art. 39e ust. 3, nie wprowadzając w zamian żadnej delegacji ustawowej dla ministra, co spowodowało zgodnie z zasadami prawa wygaśnięcie rozporządzenia.

Pytanie: Jakie dokumenty masz więc przechowywać w firmie?

Odpowiedź: W aktualnym stanie prawnym, zgodnie z art. 39l ustawy o transporcie drogowym, istnieje jedynie obowiązek przechowywania orzeczeń lekarskich i psychologicznych oraz świadectw kwalifikacji zawodowej. Dokumenty te należy najprawdopodobniej przechowywać w teczce osobowej kierowcy sporządzonej na podstawie Kodeksu pracy, gdyż w ustawie o transporcie brak jakichkolwiek wskazówek i przepisów wykonawczych w tym zakresie.
Nie trzeba natomiast już prowadzić np. karty informacyjnej kierowcy czy karty ewidencyjnej pojazdów.

Pytanie: Czemu warto przechowywać także dokumenty, które były wcześniej przewidziane w rozporządzeniu?

Odpowiedź: Mimo że nie ma już podstawy prawnej nakładającej na Ciebie obowiązek wyposażania kierowcy w świadectwo kwalifikacji oraz zaświadczenie o spełnianiu wymagań ustawy o transporcie drogowym i ich ewidencjonowania, radzimy Ci, abyś w dalszym ciągu to robił. Jest to element dobrej praktyki transportowej, ułatwiający inspektorom ITD kontrolę. Ponadto z dnia na dzień polski ustawodawca może wprowadzić akt prawny zastępujący nieobowiązujące już rozporządzenie.

Odpowiedzi udzielił: Łukasz Wilczkowski, doradca ds. przewozów towarów niebezpiecznych ADR, biegły sądowy z zakresu przepisów ADR/AETR, w latach 2004–2007 młodszy inspektor ITD, Kancelaria Doradztwa Transportowego DGSA w Gliwicach

Komentuj
Kamizelka odblaskowa w pojeździe
11 listopada 2007 | 0

Pytanie: Czy trzeba mieć kamizelkę odblaskową. Czy w samochodzie poruszającym się po naszym kraju trzeba mieć kamizelkę odblaskową?

Odpowiedź: Nie. Od kierowców poruszających się po Polsce nie są wymagane kamizelki odblaskowe. Jednak nie zaszkodzi mieć taką kamizelkę. Z pewnością spowoduje, że na przykład zmieniając koło w samochodzie będziemy bardziej widoczni szczególnie po zmroku. W niektórych państwach, jak Austria, Bułgaria czy Norwegia, posiadanie kamizelki odblaskowej jest konieczne. Przepis art. 41 ustawy Prawo o ruchu drogowym określa, że osoba wykonująca roboty lub inne czynności na drodze musi używać elementów odblaskowych, tak aby była widoczna dla innych uczestników ruchu. Dlatego pracownicy firm remontujących nawierzchnie dróg posiadają takie kamizelki. Kierowcy z kolei muszą mieć trójkąt odblaskowy.

Komentuj
Wyrok prawomocny a ostateczny
11 listopada 2007 | 0

Pytanie: Na czym polega różnica między wyrokiem prawomocnym a ostatecznym – pyta czytelnik “Rzeczpospolitej” Zbigniew C. z Inowrocławia.

Odpowiedź: Różnica jest istotna, ale od razu powiedzmy: wyrok ostateczny to więcej niż prawomocny. O ostatecznym wyroku mówimy, gdy nie ma już od niego żadnego odwołania, w szczególności do Sądu Najwyższego, czyli skargi kasacyjnej (nie mówimy tu o wyjątkowych skargach do Trybunału Konstytucyjnego czy np. Strasburga). Nie może być więc zmieniony, choćby był wadliwy. Co to znaczy wyrok prawomocny? Regułą jest, że beneficjent prawomocnego wyroku może żądać jego wykonania, także uruchamiając egzekucję (komornika). Zgodnie z art. 363 § 1 kodeksu postępowania cywilnego orzeczenie staje się prawomocne, jeżeli nie przysługuje od niego zwyczajny środek odwoławczy lub inny środek zaskarżenia. Zaznaczmy, że skargę kasacyjną traktuje się obecnie jako środek nadzwyczajny. W praktyce większość wyroków prawomocnych jest ostateczna. Prawomocne są albo wyroki pierwszej instancji (niezaskarżone w odpowiednim terminie apelacją), albo wyroki drugiej instancji (po rozpatrzeniu apelacji). Komplikacje powstają, gdy przeciwnik ma jeszcze czas na apelację. Wnosi się ją do sądu, który wydał zaskarżony wyrok, w terminie dwutygodniowym od doręczenia stronie skarżącej wyroku z uzasadnieniem (art. 369 kodeksu postępowania cywilnego). Jeżeli nie zażądała ona uzasadnienia (ma na to tydzień od ogłoszenia orzeczenia), te dwa tygodnie zaczynają biec po owym tygodniu, w sumie na złożenie apelacji są więc trzy tygodnie. Częściej jednak niezadowolony z wyroku wnosi o jego uzasadnienie, żeby wiedzieć, jakie stawiać zarzuty w apelacji. W tej sytuacji kluczowe są słowa “od doręczenia wyroku z uzasadnieniem”. Dzień, w którym to nastąpi, zależy bowiem od tego, kiedy sędzia – autor zaskarżonego wyroku – napisze uzasadnienie. Nie ma tu zaś sztywnych terminów, może to trwać dwa tygodnie, a może kilka miesięcy, a nawet rok. Termin na złożenie apelacji przesuwa się zatem w czasie o owe miesiące. Nie ma zresztą znaczenia, czy strona, która wniosła o uzasadnienie, wyroku, złoży potem apelację czy nie, nieraz taki wniosek jest tylko grą na czas, aby odwlec uprawomocnienie się wyroku. Co druga strona (czekająca na prawomocność) ma wtedy robić? Może dowiadywać się w sądzie, czy został złożony wniosek o uzasadnienie, czy jest już ono napisane, czy została złożona apelacja. Gdy przeciwnik drogę odwoławczą wyczerpał, druga strona może już wystąpić o stwierdzenie prawomocności wyroku. Prawomocność wyroku stwierdza sąd pierwszej instancji, a jeśli akta sprawy są w sądzie drugiej instancji – ten właśnie sąd (art. 364 kodeksu postępowania cywilnego).

Komentuj
Opłata recyklingowa przy rejestracji samochodu
11 listopada 2007 | 0

Pytanie: Czy opłata recyklingowa jest konieczna, by zarejestrować sprowadzony samochód?

Odpowiedź: Tak. Bez opłaty recyklingowej nie można zarejestrować sprowadzonego do Polski samochodu. Od 2006 roku trzeba uiszczać opłatę w wysokości 500 zł za każdy sprowadzony do kraju pojazd. Opłata, przeznaczana na poczet recyklingu pojazdu, jest wpłacana na odrębny rachunek bankowy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dowód jej wpłaty jest niezbędny przy rejestracji pojazdu. Obowiązek ten wynika z ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji (Dz. U. nr 25, poz. 202 z późn. zm.). Zgodnie z tymi przepisami opłaty dokonuje firma lub osoba, która sprowadziła do Polski takie auto. Dlatego kupując od kogoś sprowadzone auto należy sprawdzić, czy jest dokument potwierdzający dokonanie tej opłaty.

Komentuj

Legislacja

Kto odpowiada za wypadek na oblodzonej drodze
10 listopada 2007 | 0

Nie za wszystkie wypadki w trudnych zimowych warunkach można obwinić właściciela drogi, a tym bardziej prywatnej posesji. Kto jednak nie zadba o ich odśnieżenie, będzie odpowiadał za takie nieszczęścia. Poza wykazaniem winy poszkodowany musi także bezbłędnie ustalić, kto jest odpowiedzialny za drogę – i w pozwie nie popełnić błędu w jego oznaczeniu. Kto więc odpowiada za utrzymanie drogi? Nie ma wątpliwości, że zgodnie z ustawą o drogach publicznych utrzymanie nawierzchni drogi, chodników należy do zarządcy drogi (o tym, do kogo konkretnie, szerzej w ramce). Trzeba jednak pamiętać, że zarządca jest tylko swego rodzaju administratorem, a za szkody odpowiada osoba prawna (powiat, gmina). Utrzymanie drogi to wykonywanie robót konserwacyjnych, porządkowych i innych zmierzających do zwiększenia bezpieczeństwa i wygody ruchu, ale przede wszystkim interesujące nas tutaj odśnieżanie i zwalczanie śliskości. Ustalenie odpowiedzialnego za odśnieżanie drogi publicznej jest stosunkowo proste. Podobnie jest z chodnikami, otoczeniem jezdni. Zgodnie z art. 5 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach właściciele nieruchomości mają obowiązek usunąć śnieg, lód (i inne zanieczyszczenia) z chodników położonych bezpośrednio przy granicy posesji. Nie są obowiązani do uprzątnięcia chodnika, na którym jest płatny postój lub parking. Odśnieżanie przystanków oraz wydzielonych torowisk tramwajowych należy do zakładu komunikacji. Często odśnieżanie właściciele terenu, drogi powierzają firmie specjalistycznej. Czy posłużenie się profesjonalistą zwalnia ich z odpowiedzialności za skutki zaniedbań (art. 429 kodeksu cywilnego)? Nie zawsze. Nie zwalnia, gdy właścicielowi też można przypisać jakąś winę. Na przykład, że nie sprawdził, czy podczas śnieżycy zaangażowana firma zabrała się zaraz do pracy. – Inaczej jest z posesjami. I nie chodzi o to, kto jest jej właścicielem (posiadaczem), ale jakie jest jej przeznaczenie – to bowiem decyduje, czy w ogóle właściciel ma obowiązek je odśnieżać. Zdaniem adwokata Zbigniewa Banaszczyka, znanego cywilisty, właściciel nie jest zasadniczo zobowiązany do sprzątania, odśnieżania swej nieruchomości, chyba że taki obowiązek wynika z jej szczególnego charakteru i przeznaczenia. Na przykład z zobowiązań wobec lokatorów. Może też przybrać charakter obowiązków publicznych, np. wobec gości zaproszonych na ogólnie dostępną imprezę czy klienteli sklepowej. Trzeba jednak pamiętać, że w prawie cywilnym obowiązuje zasada (art. 362 kodeksu cywilnego), że jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.

Odpowiedzialni za drogi

- krajowe – generalny dyrektor dróg krajowych i autostrad

- wojewódzkie – zarząd województwa

- powiatowe – zarząd powiatu

- gminne – wójt (burmistrz, prezydent miasta)

- miasta na prawach powiatu – prezydent (z wyjątkiem autostrad i dróg ekspresowych)

- autostrady płatne – koncesjonariusz na warunkach z umowy koncesyjnej

Komentuj
Jak zredukować punkty karne
9 listopada 2007 | 1

Niezdyscyplinowany kierowca, który niebezpiecznie zbliża się do limitu dozwolonych punktów karnych, może się ratować przed utratą prawa jazdy. Jeśli weźmie udział w krótkim szkoleniu, policja odejmie mu za to sześć punktów z konta – przypomina “Rzeczpospolita”. W ciągu roku doświadczony kierowca może zgromadzić na swoim koncie 24 punkty karne, a początkujący (w ciągu roku od otrzymania prawa jazdy) 20 punktów. Co zrobić, kiedy nazbierało się już ich kilkanaście? Jest na to sposób. Wystarczy poświęcić kilka godzin (najczęściej pięć), by pozbyć się sześciu punktów karnych z konta. W tym czasie trzeba jedynie wysłuchać przygotowanych przez policjantów z drogówki referatów na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego, obejrzeć kilka filmów o skutkach wypadków drogowych i potwierdzić swoją obecność na zajęciach. Taki ratunek możemy sobie zafundować dwa razy do roku w półrocznym odstępie czasu. Pamiętać też trzeba, że odejmowanie jest możliwe, dopóki nie dobrniemy do granic limitu. Potem jest już za późno. Po przekroczeniu dozwolonego limitu policjant nie odbierze nam prawa jazdy od razu, a więc np. w połowie wakacyjnej trasy. Punkty karne trafią do ewidencji dopiero w ciągu kilkunastu godzin. Ale uwaga: kolejny patrol, który nas zatrzyma i ukarze za wykroczenie drogowe (nawet takie, za które nie przewidziano punktów karnych), będzie miał wgląd do naszej elektronicznej kartoteki i może już dokument zatrzymać. Najczęściej to system samodzielnie po przekroczeniu limitu wysyła wniosek o cofnięcie prawa jazdy i skierowanie na ponowny kurs. Kierowca, który przekroczył przewidziany dla niego limit, traktowany jest jak osoba nieposiadająca uprawnień do kierowania, nawet jeśli nie zwróci prawa jazdy tłumaczy "Rzeczpospolitej" Marcin Szyndler z Komendy Głównej Policji. Każdy siadający za kółkiem musi mieć też świadomość, że policja wpisuje do ewidencji wszystkie jego wykroczenia. Ich wartość (w przedziale od 1 do 10 pkt) jest ściśle określona. Oznacza to, że policjant nie ma żadnego wpływu na liczbę wypisanych punktów. Od tego jest specjalny taryfikator. Jeśli popełnimy kilka punktowanych wykroczeń, to do ewidencji trafia ich suma. Po roku od popełnienia wykroczenia punkty się przedawniają. Najlepiej zatem, zanim wyruszymy na urlop, wybrać się do najbliższej komendy policji (z dowodem osobistym) i sprawdzić swoje punktowe konto.

Komentuj
Kiedy musisz mieć zgodę właściciela pojazdu?
7 listopada 2007 | 0

Posłowie wszystkich klubów parlamentarnych obiecują, że jeśli się tylko da - zmienią absurdalny przepis dotyczący ruchu drogowego. Kontrowersyjny zapis w znowelizowanej niedawno ustawie mówi, że kierowca jeżdżący pożyczonym samochodem musi mieć na to pisemną zgodę właściciela, nawet jeśli jest to żona lub mąż - i musi ją okazywać na żądanie policjantów - informuje RMF FM.

 

Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym: Art. 71. 1. Dokumentem stwierdzającym dopuszczenie do ruchu pojazdu samochodowego, ciągnika rolniczego, motoroweru lub przyczepy jest dowód rejestracyjny. (...) 5a.W przypadku, gdy z dokumentu stwierdzającego dokonanie rejestracji pojazdu, o którym mowa w ust. 5, nie wynika prawo do używania pojazdu przez kierującego, osoba ta obowiązana jest posiadać przy sobie i okazywać na żądanie organu kontroli ruchu drogowego dokument potwierdzający to prawo.”

“Gazeta Prawna” komentuje: Zmienione przepisy prawa o ruchu drogowym powodują zamieszanie wśród kierowców. W art. 71 ustawy - Prawo o ruchy drogowym dodano ust. 5a, który stanowi, że jeżeli dowód rejestracyjny jest wystawiony na inną osobę niż kierowca, to musi on okazać inny dokument potwierdzający prawo do poruszania się tym pojazdem. Przepis ten dotyczy jednak tylko tych osób, które jadą samochodem na zagranicznych numerach rejestracyjnych. Wówczas oprócz dowodu rejestracyjnego trzeba okazać na przykład fakturę lub umowę kupna, jeżeli samochód kupiono w innym kraju i jeszcze nie dokonano rejestracji w Polsce. - Nowelizacja wzbudziła wątpliwości kierowców i firm leasingowych. Pojawiło się pytanie, czy każdy kierowca korzystający z samochodu, który nie jest zarejestrowany na jego nazwisko, musi posiadać stosowne upoważnienie od właściciela pojazdu. Nie trzeba mieć w każdym przypadku takiego dokumentu, gdyż nowy przepis dotyczy jedynie pojazdów zarejestrowanych za granicą, o czym świadczy odesłanie do ust. 5 ustawy, regulującego kwestię dopuszczenia do ruchu właśnie pojazdów zarejestrowanych za granicą - mówi Sławomira Wronek, prawnik z kancelarii Wierzbowski Eversheds. Tymczasem w mediach pojawiły się informacje, które wprowadziły w błąd wielu kierowców. Informowano, że takie upoważnienie musi być w każdym przypadku prowadzenia auta przez osobę, która nie jest jego właścicielem. Komisarz Adam Jasiński z Komedy Głównej Policji uspokaja i zaznacza także, że nowy przepis nie dotyczy pojazdów zarejestrowanych w Polsce. - Jeżeli pojazd jest już zarejestrowany w naszym kraju, to funkcjonariusz dokonujący kontroli, w razie potrzeby, jest w stanie szybko zweryfikować, czy ktoś może prowadzić ten pojazd czy nie - mówi Adam Jasiński. Dlatego jadąc samochodem pożyczonym od kolegi, kierowca nie ma obowiązku posiadania pisemnego upoważnienia do kierowania tym autem. Dopiero w sytuacji, gdy kierowca prowadzi auto pożyczone od kolegi lub rodziny z innego państwa. - Wówczas dokumentem potwierdzającym prawo do używania samochodu jest upoważnienie sporządzone przez właściciela pojazdu w formie pisemnej, które nie wymaga specjalnych form - zaznacza Teresa Jakutowicz, rzecznik prasowy Ministerstwa Transportu.

Komunikat Ministerstwa Transportu:

Nowe przepisy dotyczące poruszania się w Polsce pojazdami zarejestrowanymi za granicą

Biuro Informacji i Promocji wyjaśnia, że od 10 października br. obowiązują nowe przepisy dotyczące poruszania się w Polsce pojazdami zarejestrowanymi za granicą, zgodnie z nowelizacją Prawa o ruchu drogowym w związku z wejściem w życie ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z członkostwem Rzeczypospolitej Polskiej w Unii Europejskiej. Powyższy obowiązek odnosi się do osoby, która uczestnicząc w ruchu drogowym na terytorium Polski kieruje pojazdem zarejestrowanym za granicą i nie jest wymieniona w dowodzie rejestracyjnym tego pojazdu jako jego właściciel/posiadacz. Osoba taka powinna posiadać wówczas przy sobie dokument potwierdzający prawo do używania pojazdu przez kierującego. Wystarczającym dokumentem potwierdzającym to prawo jest upoważnienie sporządzone przez właściciela pojazdu w formie pisemnej – upoważnienie to nie wymaga form szczególnych.

Komentuj
Zaświadczenie na unijnym formularzu
5 listopada 2007 | 2

Przewoźnicy i kierowcy muszą pamiętać o zabieraniu w drogę nowych dokumentów. Zmieniły się też przepisy dotyczące przechowywania wykresówek i protokołów pokontrolnych w firmach – przypomina “Rzeczpospolita”. Najważniejsza zmiana dla kierowców to konieczność wożenia ze sobą wypisanego na odpowiednim druku zaświadczenia, które potwierdza, że nie prowadził pojazdu. Obowiązek jednolitych formularzy wynika z przepisów unijnych. W pozostałych krajach UE został wprowadzony już wcześniej. Dlatego problemów z nowymi drukami nie mają kierowcy wykonujący przewozy międzynarodowe. Dostosować się muszą ci, którzy wożą ładunki bądź ludzi po Polsce. Dotychczas kierowca prowadzący pojazdy w krajowym transporcie drogowym (czyli prowadzący pojazdy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 t albo autobusy zabierające więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą) musiał mieć wprawdzie takie zaświadczenie, ale niekoniecznie na unijnym formularzu. Podobnie jak dotychczas takie zaświadczenie kierowca musi okazywać w razie kontroli, jeżeli nie prowadził pojazdu albo prowadził auto niepodlegające ustawie o transporcie drogowym (np. osobowe).Taki obowiązek wynika z nowego brzmienia art. 31 ustawy o czasie pracy kierowców. Zaświadczenie musi być wypełnione elektronicznie bądź na maszynie. Wystawia je pracodawca. Wręcza przed rozpoczęciem przez szofera przewozu drogowego. Gdy kierowca nie prowadził określonego dnia pojazdu, a w tym czasie był w trasie, to pracodawca wystawia takie zaświadczenie i przekazuje je niezwłocznie na żądanie prowadzącego kontrolę. Gdy przedsiębiorca (lub samozatrudniony) sam prowadzi pojazd, wystawia analogiczne oświadczenie. Znowelizowane przepisy zobowiązują też przewoźników do przechowywania w swojej siedzibie dokumentów dotyczących kontroli zarówno drogowych, jak i tych odbywających się w siedzibie firmy. To także wymóg unijny. Nasi parlamentarzyści chcieli nawet, by takie papiery trzymać przez pięć lat, ostatecznie jednak przeszła wersja roczna. Chodzi przede wszystkim o dokumenty dotyczące czasu pracy kierowców, zarówno o wykresówki z tachografu analogowego jak i dane z tachografu cyfrowego. Wprawdzie obowiązek jest nieco uciążliwy, ale mając pod ręką decyzje pokontrolne, przedsiębiorcy mają szanse uniknąć ponownej kontroli w tym samym zakresie. Zgodnie z nowymi przepisami przewoźnicy i kierowcy muszą się też liczyć z częstszymi kontrolami na szosie. Wzrośnie liczba inspektorów. Przepisy nakładające na kierowców obowiązek posiadania zaświadczeń na odpowiednim druku oraz zobowiązujące przewoźników do przechowywania przez rok dokumentów i protokołów z kontroli drogowych i kontroli w samych firmach wynikają z nowelizacji ustawy o transporcie drogowym i niektórych innych ustaw. Weszła ona w życie 3 listopada. Renata Strachowska,dyrektor Departamentu Prawnego w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego Nie ma kary pieniężnej za brak odpowiedniego formularza zaświadczenia, o którym mowa w art. 31 ustawy o czasie pracy kierowców. Jednak jeżeli kierowca okaże do kontroli zaświadczenie, które nie zostało wydane, gdy jest to wymagane, na obowiązującym formularzu (określonym jako załącznik do dyrektywy unijnej), to wówczas ma zastosowanie kara (w wysokości 500 zł) z załącznika do ustawy o transporcie drogowym (pkt 1.7) – wykonywanie transportu drogowego lub przewozu na potrzeby własne z naruszeniem obowiązku wyposażenia kierowcy w odpowiednie dokumenty. Natomiast co do obowiązku przechowywania dokumentów pokontrolnych w zakresie czasu jazdy, postoju i obowiązkowych przerw czy czasu odpoczynku, nowa regulacja została wprowadzona, by móc jednoznacznie wyjaśnić okoliczności, wpływające na zakres dokumentacji, którą okazuje przedsiębiorca podczas kontroli w jego siedzibie. Informacje, jakie ma zawierać zaświadczenie, określa ustawa o czasie pracy kierowców. Art. 31 tej ustawy mówi, że kierowca wykonujący przewóz drogowy, który w określonych dniach nie prowadził pojazdu albo prowadził auto, do którego nie mają zastosowania przepisy rozporządzenia nr 561/2006/WE lub umowa AETR, przedstawia na żądanie osoby uprawnionej do przeprowadzenia kontroli zaświadczenie. Wzór zaświadczenia jest załącznikiem do dyrektywy unijnej 2006/22/WE. Przewidziano w nim trzy przyczyny nieprowadzenia pojazdu: - chorobę, - urlop, - nieprowadzenie pojazdu podlegającego wymaganiom dotyczącym czasu prowadzenia pojazdów.

Wykonujący przewóz drogowy wystawia zaświadczenie na elektronicznym oraz przeznaczonym do druku formularzu zawartym w decyzji Komisji 2007/230/WE z 12 kwietnia 2007 r. w sprawie formularza dotyczącego przepisów socjalnych odnoszących się do działalności w transporcie drogowym.

ŚWIADECTWO DZIAŁALNOŚCI NA PODSTAWIE

ROZPORZĄDZENIA (WE) NR 561/2006

LUB

UMOWY EUROPEJSKIEJ DOTYCZĄCEJ PRACY ZAŁÓG POJAZDÓW

WYKONUJĄCYCH MIĘDZYNARODOWE PRZEWOZY DROGOWE (AETR) (*)

Należy wypełnić na komputerze i podpisać przed rozpoczęciem podróży

Należy przechowywać wraz z oryginalnymi kartami tachograficznymi zgodnie z odpowiednimi

wymogami

Sfałszowanie świadectwa stanowi naruszenie przepisów

1. Nazwa przedsiębiorstwa:

2. Ulica i nr, kod pocztowy, miejscowość, państwo: , , ,

3. Numer telefonu (w tym międzynarodowy numer kierunkowy):

4. Numer faksu (w tym międzynarodowy numer kierunkowy):

5. Adres e-mail:

Ja, niżej podpisany

6. Imię i nazwisko:

7. Stanowisko w przedsiębiorstwie:

oświadczam, że kierowca

8. Imię i nazwisko:

9. Data urodzenia:

10. Numer prawa jazdy lub dowodu osobistego lub paszportu:

w okresie

11. od (godzina-dzień-miesiąc-rok) - - -

12. do (godzina-dzień-miesiąc-rok) - - -

13. przebywał na zwolnieniu chorobowym (**)

14. przebywał na urlopie wypoczynkowym (**)

15. prowadził pojazd wyłączony z zakresu stosowania rozporządzenia (WE) nr 561/2006

lub AETR (**)

16. W imieniu przedsiębiorstwa, miejscowość data podpis _______________

17. Ja, jako kierowca, potwierdzam, że w wyżej wymienionym okresie nie prowadziłem

pojazdu wchodzącego w zakres stosowania (WE) nr 561/2006 lub AETR.

18. Miejscowość data Podpis kierowcy _______________

(*) Niniejszy formularz jest dostępny w formie elektronicznej i przeznaczonej do druku na

stronie internetowej ec.europa.eu.

(**) Można wybrać tylko jedną z rubryk 13, 14 i 15.

Komentuj
Nie prędzej niż 7 km/h, ale…
10 listopada 2007 | 0

W Wenecji na głównej arterii miasta wypowiedziano zdecydowaną walkę osobom przekraczającym dozwoloną prędkość. Wynosi ona siedem kilometrów na godzinę. Arterią zaś jest Canal Grande. Wzdłuż liczącego blisko cztery kilometry kanału zainstalowano czternaście kamer telewizyjnych, wyposażonych w supernowoczesne teleobiektywy. Pozwalają one nie tylko na odczytanie nazwy i numeru przepływającej jednostki, ale na wyraźne przyjrzenie się twarzy prowadzącej ją osoby. Centrala straży miejskiej może więc przekazać jednej z kilku motorówek pilnujących Canal Grande nawet najbardziej szczegółowe informacje dotyczące wodnego pirata. Mandat za przekroczenie prędkości wynosi 102 euro. Kto nie chce się przyznać do winy i próbuje polemizować ze stróżami prawa, płaci trzy razy więcej. 

Komentuj
Adnotacja o świadectwie kwalifikacji zawodowej w prawie jazdy
9 listopada 2007 | 0

Wchodzi w życie rozporządzenie ministra transportu z 4 października 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wzorów dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami. W załączniku nr 1 w części II - Opis wzoru krajowego prawa jazdy - dodano podpunkt 95 dotyczący potwierdzenia posiadania świadectwa kwalifikacji zawodowej.

Komentuj
Senat zajmie się zakwestionowanymi ustawami
9 listopada 2007 | 0

Senat rozszerzył swój regulamin o przepisy dotyczące wykonywania orzeczeń TK. Od tej kadencji Senat będzie proponował poprawki do ustaw, które zakwestionował Trybunał Konstytucyjny, jako niezgodne z ustawą zasadniczą. W myśl procedury, marszałek Senatu będzie kierował ustawę, którą zakwestionował TK, do Komisji Ustawodawczej, a ta - po rozpatrzeniu sprawy - będzie wnioskować do marszałka o podjęcie konkretnej inicjatywy ustawodawczej. Na rozpatrzenie sprawy komisja ma 21 dni. Senat będzie zajmował się zakwestionowanymi ustawami, ale tylko w takim zakresie, w jakim swe wątpliwości wyraził TK. To marszałek będzie decydował, czy wnoszona przez jakiegoś senatora poprawka mieści się "w zakresie zmierzającym do usunięcia niezgodności z konstytucją". Projektami poprawionych ustaw przyjętymi przez senatorów zajmie się następnie Sejm. Obecnie około 80 ustaw, które zakwestionował TK, nie zostało jeszcze zmienionych.

Komentuj
Opłaty za przejazd po drogach krajowych
7 listopada 2007 | 0

Wchodzi w życie rozporządzenie ministra transportu z 15 października 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie opłat za przejazd po drogach krajowych, z tym że par. 1 pkt 5-7 tego aktu wchodzą w życie 6 grudnia 2007 r.

Komentuj
Będzie mandat za brak zimówek
6 listopada 2007 | 0

Za jazdę na letnich oponach po pierwszych opadach śniegu w Niemczech zapłacimy mandat. Nowe przepisy wchodzą w życie jeszcze w tym roku. Jeżeli na drodze leży śnieg lub błoto pośniegowe, to kierowca samochodu, który nie zmienił opon na zimowe zapłaci mandat w wysokości 20 euro - ostrzegają eksperci automobilklubu ADAC. Jeśli kierowca jest uczestnikiem wypadku kara może wzrosnąć dziesięciokrotnie nawet wtedy, gdy właściciel auta bez "zimówek" nie spowodował kolizji.

Komentuj
Nowe wymagania dla pojazdów sprowadzonych z UE
6 listopada 2007 | 0

8b049d7b0af8450a42f5f18365fe9f5a15f5d7d0

Kupno auta w Unii Europejskiej: Kupujący używany samochód w UE musi zadbać o uzyskanie dowodu rejestracyjnego pojazdu; Nie będą uznawane inne dokumenty potwierdzające rejestrację samochodu; Zdaniem policji dodatkowy wymóg ograniczy możliwość rejestracji kradzionych aut. Zmienione przepisy prawa o ruchu drogowym zaczną obowiązywać od 25 grudnia 2007 r. Od tego dnia do wniosku o rejestrację pojazdu sprowadzonego z terytorium Unii Europejskiej właściciel pojazdu będzie zobowiązany przedłożyć dowód rejestracyjny samochodu. Wymóg ten ma dotyczyć tylko auta, które już wcześniej było zarejestrowane w innym państwie. Natomiast inne dokumenty potwierdzające rejestrację pojazdu nie będą już uznawane.

Kompletny dowód

W niektórych państwach UE wydawane są dowody rejestracyjne składające się z dwóch części. Tak jest m.in. w Niemczech, Austrii czy Holandii. - Wnioskujący o rejestrację pojazdu sprowadzonego z takiego państwa powinien dołączyć obie części dowodu rejestracyjnego. Jeżeli właściciel pojazdu nie dołączył dwóch części dowodu rejestracyjnego, to tylko w szczególnych przypadkach, jak utrata czy zniszczenie, organ rejestrujący uzna jedną część dowodu rejestracyjnego za wystarczającą - informuje Teresa Jakutowicz, rzecznik prasowy Ministerstwa Transportu. W takiej sytuacji organ rejestrujący może wymagać pisemnego lub elektronicznego potwierdzenia z organu rejestrującego państwa Unii o rejestracji pojazdu.

Nowe wymagania nie powinny powodować utrudnień w rejestracji, tym bardziej że w przypadku pojazdów zarejestrowanych wcześniej na terytorium Polski także wymagany jest dowód rejestracyjny przy ponownej rejestracji auta.

Utrudnienie dla złodziei

Korzyść z nowego wymogu dostrzega policja. - Każdy dodatkowy dokument wymagany przy rejestracji pojazdu utrudnia możliwość zarejestrowania na przykład kradzionego samochodu - mówi komisarz Marcin Szyndler, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji. Dodaje, że proceder rejestracji kradzionych aut mocno został ograniczony za sprawą wymogu posiadania karty pojazdu. - Już teraz praktyka rejestracji kradzionych aut jest ograniczona. W przypadku wymogu posiadania dowodu rejestracyjnego będzie to jeszcze trudniejsze. Ewentualne fałszowanie dowodu rejestracyjnego nie wchodzi w grę, bo jest to skomplikowane - twierdzi komisarz Marcin Szyndler.

Dokumenty przy sobie

Zanim dokona się rejestracji, trzeba mieć także przy sobie dokument potwierdzający prawo do używania pojazdu. Sam dowód rejestracyjny, dopóki jeździ się na zagranicznych numerach rejestracyjnych, może nie być dla policji wystarczającym dokumentem potwierdzającym na przykład to, że jest się jego nowym właścicielem. Dlatego w takiej sytuacji trzeba mieć przy sobie fakturę lub umowę kupna samochodu, którą należy okazać policji podczas kontroli na drodze.

Komentuj
Rekompensata za korzystanie przez państwo z prywatnej drogi
6 listopada 2007 | 0

Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że Polska, odmawiając rekompensaty za korzystanie z dróg powstałych na terenie prywatnym, naruszyła protokół Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i zasądził na rzecz trzech skarżących odszkodowanie od państwa polskiego w wysokości 247 tys. euro. Chodzi o trzech mieszkańców Poznania, właścicieli 6 ha gruntu, którzy w 1995 roku zwrócili się do gminy o podział działki pod zabudowę – relacjonuje “Rzeczpospolita”. Na mocy decyzji władz gminnych z 1999 roku część tego gruntu została przeznaczona pod "drogi wewnętrzne". Właściciele gruntu domagali się za to rekompensaty, ale władze lokalne odmówiły im tego. Prezydent Poznania w decyzji z 2000 roku zaznaczył, że drogi, które mają zostać zbudowane, nie zostały ujęte w lokalnym planie rozwoju. Zgodnie z prawem odszkodowanie przysługuje właścicielom jedynie w przypadku, gdy drogi powstałe na ich terenie są drogami publicznymi, a nie wewnętrznymi. Skarżący odwołali się od tej decyzji, zaznaczając, że z dróg powstałych na ich terenie mogą korzystać wszyscy. Jednak decyzja została utrzymana. Kiedy skierowali sprawę do sądu administracyjnego i cywilnego, także te sądy uznały, że skarżącym nie przysługiwało prawo do rekompensaty. Podobnie orzekł także Sąd najwyższy w 2004 roku. Mężczyźni (Paweł Bugajny, Tadeusz Ratajczak i Jarosław Słuja) skierowali więc sprawę do Strasburga, który we wtorek uznał, że doszło do naruszenia art. 1 protokołu Konwencji, dotyczącego prawa własności. W ocenie Trybunału, na skarżących nie tylko spoczywał obowiązek utrzymania dróg i ponoszenia kosztów ich eksploatacji, ale także należała się im rekompensata za to. Trybunał zwrócił uwagę, że obecnie drogi te są powiązane z drogami publicznymi i są otwarte zarówno dla transportu prywatnego, jak i publicznego. "Jest to najwyższe odszkodowanie, zasądzone przez Trybunał w Strasburgu w sprawach dotyczących Polaków. Stało się tak, ponieważ pierwszy raz Trybunał wdał się w rozważanie szkody materialnej" - powiedział Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. "Zwykle zasądza 2, 3, 4 tys. euro za szkody niematerialne. Tym razem chodziło o wywłaszczenie bez odszkodowania" - wyjaśnił. Trybunał zwrócił uwagę, że obecnie teren, na którym znalazły się drogi będące przedmiotem sporu, liczy 9 ha i jest podzielony na 36 działek - dlatego też racjonalne jest przyjęcie, że znacząca liczba osób korzysta z tych dróg. Skarżący domagali się odszkodowania w wysokości 1.019.988 zł. Trybunał zasądził na ich rzecz 247 tys. euro oraz 18 725 euro tytułem zwrotu kosztów i wydatków. "Dostaliśmy odszkodowanie od Skarbu Państwa za złe stanowienie prawa. Teraz na podstawie tego wyroku, który uchyla wszelkie decyzje administracyjne w tej sprawie, ponowimy wniosek o odszkodowanie od miasta Poznania" - powiedział PAP we wtorek jeden ze skarżących - Paweł Bugajny, odnosząc się do wyroku. "Sprawa wynikła z kuriozalnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w dwóch takich samych sprawach wydał decyzje pozytywne, a w trzecim przypadku, w którym odszkodowanie należało się za 2 ha gruntu, sąd odmówił nam rekompensaty" - powiedział Bugajny. W przypadku gdyby odszkodowanie miało być wypłacone z budżetu, to w budżecie jest przewidziana rezerwa na zobowiązania Skarbu Państwa. Środki z tej rezerwy mogą być przeznaczone na wypłatę tego odszkodowania.

Komentuj
Ustawy do ponownego przyjęcia przez rząd
5 listopada 2007 | 0

Ostatnie 32 projekty ustaw przyjął ustępujący rząd premiera Jarosława Kaczyńskiego na swoim posiedzeniu. Zanim trafią do Sejmu VI już kadencji, wszystkie te projekty jeszcze raz będą musiały zostać zaakceptowane przez nową Radę Ministrów. Legislacyjny testament obejmuje m.in. zmiany w Kodeksie karnym wykonawczy oraz niektórych innych ustawach, projekt ustawy o zmianie ustawy o czasie pracy kierowców oraz o zmianie niektórych innych ustaw.; W wykazie znalazły się też propozycje dotyczące procedury karnej. Chodzi o przyspieszenie i uproszczenie procesu karnego oraz przyznanie większych praw pokrzywdzonym jako stronom przed sądem. Na liście zaakceptowanych przez ustępujący rząd projektów znalazły się również propozycje zmian ustawy o drogach publicznych. Wśród projektów są też propozycje zmian w Kodeksach: cywilnym, karnym, postępowania cywilnego oraz wykroczeń. Jak dowiedziała się “Rzeczpospolita" w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wykaz 32 przyjętych projektów ustaw może jeszcze ulec zmianie.

Komentuj
e-PD Komunikat: nowelizacja / aktualizacja nr 16.
5 listopada 2007 | 0

Informujemy, iż do pobrania dostępna jest kolejna aktualizacja zbioru aktów prawnych e-PrawoDrogowe (22. wersja bazy).

W niej dodano akty rzeczywiste:

- Dyrektywa Nr 2007/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 5 września 2007 r. ustanawiająca ramy dla homologacji pojazdów silnikowych i ich przyczep oraz układów, części i oddzielnych zespołów technicznych przeznaczonych do tych pojazdów;

- Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 5 października 2007 r. w sprawie rejestracji pojazdów Biura Ochrony Rządu, Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, kontroli skarbowej i Służby Celnej;

- Rozporządzenie Ministra Transportu z dnia 4 października 2007 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wzorów dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami;

- Rozporządzenie Ministra Transportu z dnia 25 października 2007 r. w sprawie warunków wynagradzania egzaminatorów przeprowadzających egzaminy kandydatów na kierowców i kierowców;

- Rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministra Sprawiedliwości z dnia 30 października 2007 r.w sprawie warunków poruszania się po drogach pojazdów specjalnych, pojazdów używanych do celów specjalnych oraz pojazdów używanych w związku z przewozem pojazdów specjalnych Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, Policji, Straży Granicznej oraz pojazdów straży pożarnej biorących udział w akcjach ratowniczych, a także warunków przewozu osób pojazdami Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, Policji, Straży Granicznej, Służby Więziennej oraz straży pożarnej

W niej ujednolicono akty:

- Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie wzorów dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami.

Przesunięto do archiwum lub sunięto akty, które przestały obowiązywać.

Zbiór e-PrawoDrogowe – w nim akty ujednolicone i rzeczywiste

Najtańszy zbiór na rynku wydawniczym

Komplet aktów z zakresu RUCH DROGOWY

W przygotowaniu TRANSPORT

Jeżeli nie jesteś jeszcze Abonentem -

zadzwoń – zamów – tel.: 0-502-659-431 (non-stop)

 

Komentuj

Statystyka

Co drugi Polak jeździ samochodem
11 listopada 2007 | 0

Co drugi Polak jeździ samochodem; jest jego posiadaczem lub kierowcą - wynika z sondażu Biura Badania Opinii i Rynku Estymator. Według badań częściej za kółkiem zasiadają mężczyźni - czyni to 57 proc. z nich. Wskaźnik ten dla kobiet jest wyraźnie mniejszy i wynosi 42 proc. Najpopularniejszą - według sondażu - marką auta, jakie jeździ po polskich drogach jest Fiat - 17 proc. Jedna czwarta samochodów tej marki to wciąż model 126p. Kolejne pozycje w rankingu marek samochodowych, które tworzą jego pierwszą dziesiątkę to: Opel - 13 proc., Volkswagen - 13 proc., Ford - 10 proc., Renault - 7 proc., Skoda - 6 proc., Daewoo - 5 proc., Polonez - 4 proc., Toyota - 4 proc. i Peugeot - 3 proc..

Komentuj

Przegląd prasy

Samochody bez kierowców na starcie do przyszłości
10 listopada 2007 | 0

Odbył się wyścig samochodowych robotów. Potrafią zatrzymać się przed światłami i ustąpić pierwszeństwa.

e9b8b67b1277e05eb28c3c510e8012ec48ce5164

63ce647c22fd57b7df1f972289f3bff1acbbc7fc

To nie będzie zwykły wyścig. 11 samochodów przygotowanych przez najlepsze uczelnie (nie tylko amerykańskie) będzie jechało bez kierowców. Za prowadzenie auta odpowiadają komputery wyposażone w czujniki, kamery, lasery, radary i systemy satelitarnej nawigacji. Organizowany przez Pentagon rajd ma wytypować technologie, których będzie można używać w zautomatyzowanych pojazdach wojskowych. Tym razem wyścig będzie jednak inny. W poprzednich zawodach auta musiały tylko przejechać w określonym czasie wyznaczoną trasę.Teraz, w symulowanych warunkach miejskich, komputery będą musiały zwracać uwagę na innych użytkowników dróg, znaki, korki. – Ten test oddaje wiele elementów, które będą obecne w środowisku pracy podobnych zautomatyzowanych samochodów – tłumaczy Tony Tether, dyrektor DARPA. – Pojazdy będą musiały się wykazać tym samym poziomem umiejętności co kierowcy zdający na prawo jazdy. Ważne jest nie tylko ukończenie prawie stukilometrowej trasy w czasie poniżej sześciu godzin, ale również unikanie zderzeń. Wyniki będą obliczane na podstawie umiejętności omijania przeszkód i innych samochodów. Może się zatem okazać, że robot, który dojedzie do mety pierwszy, ale cały poobijany, zostanie zepchnięty z podium przez wolniejszy, ale ostrożniejszy na drodze. Najtrudniejszym manewrem będzie prawdopodobnie włączenie się do ruchu – uważają inżynierowie z Uniwersytetu Stanforda, którzy stworzyli Stanleya. Teraz do wyścigu wystawili przerobionego volkswagena passata kombi, któremu nadali imię Junior. – Cały nasz plan może runąć, jeśli Junior utknie za kiepskim kierowcą. Jeżeli inni będą zachowywać się bardzo słabo, nasza strategia poruszania się w korkach się nie sprawdzi – utyskuje Sebastian Thrun, główny konstruktor Juniora. W lepszych nastrojach są inżynierowie z Carnegie Mellon University, twórcy Bossa, czyli skomputeryzowanego chevroleta tahoe. – Boss potrafi dziś wykonywać manewry dwa razy szybciej niż jeszcze pół roku temu. Umie sam zaparkować i ustępować pierwszeństwa na skrzyżowaniach – przekonuje Chris Urmson, szef zespołu Tartan Racing.

Komentuj
Znaki drogowe w wersji fluorescencyjnej
9 listopada 2007 | 0

7acf26ea3d47506ec1876d340f6c9a8f629250fa

Z każdym rokiem rośnie liczba przechodniów zabitych w wypadkach. Jak ograniczyć ten trend? Drogowcy ustawiają przy niebezpiecznych przejściach fluorescencyjne tablice. Przez to na ulicach możemy spotkać różne wersje tych samych znaków – informuje “Rzeczpospolita”. Od grudnia 2006 roku do czerwca 2007 r. na pasach przez ul. Pileckiego na Ursynowie zginęły dwie osoby (w tym sześcioletni chłopiec). Od lipca, kiedy Zarząd Dróg Miejskich zainstalował tam fluorescencyjne znaki widoczne już z wiaduktu nad Puławską, nikt w tym miejscu nie został potrącony. Poprawa bezpieczeństwa to nie tylko zasługa znaków. Oprócz nich w tym miejscu pojawiły się: ograniczenie prędkości, płotki dla pieszych i tymczasowa sygnalizacja świetlna. ZDM uznał, że znaki fluorescencyjne sprawdziły się jako skuteczna metoda na poprawę bezpieczeństwa w stolicy. – Ustawiamy je tylko w najbardziej niebezpiecznych miejscach – mówi rzeczniczka ZDM Urszula Nelken. – W przeciwnym wypadku mogłyby spowszednieć. A chodzi o to, żeby z daleka uderzały po oczach i zmuszały do natychmiastowego zdjęcia nogi z gazu. Jaskrawe znaki informacyjne “przejście dla pieszych” czy ostrzegawcze “dzieci” – możemy już zobaczyć przy ponad 50 zebrach w Warszawie.

Czy na terenie miasta mogą występować te same znaki drogowe w dwóch wersjach – zwykłej i fluorescencyjnej? – Nie widzę problemu. Najważniejsze, żeby znak był dobrze widoczny – odpowiada redaktor naczelny miesięcznika “Paragraf na drodze” Wojciech Kotowski. – Znak fluorescencyjny kierowca na pewno dostrzeże wcześniej niż zwykły. A dzięki temu wcześniej zacznie obserwować przejście oraz pobocze – wyjaśnia.

Według podinsp. Wojciecha Pasiecznego z Wydziału Ruchu Drogowego odblaskowe znaki przyczyniają się do ograniczenia liczby wypadków, a świadczą o tym statystyki. Działają podobnie jak czerwono-białe pasy dla pieszych (kierowcom kojarzą się z krwią i wypadkiem drogowym, więc hamują). – W miastach zachodnich to już nie wystarcza. Tam nawet na szerokich jezdniach montuje się na pasach progi zwalniające, tzw. śpiących policjantów. Każda metoda jest dobra, jeśli może ocalić ludzkie życie – mówi Pasieczny.

Komentuj
Witacz – czy to znak drogowy?
5 listopada 2007 | 0

25 dużych znaków, tzw. witaczy, ustawionych zostanie do połowy listopada przy drogach wjazdowych do województwa świętokrzyskiego.  

9438980bfe7d75854ee47c41200e1b3bcfc4aa97

Mają 1,9 m wysokości i 2,5 m szerokości. Dwanaście stanie przy drogach krajowych, a trzynaście przy wojewódzkich. Formalnie są to znaki drogowe, które mają informować o największych atrakcjach turystycznych regionu. Dlaczego nie ma wśród nich Sandomierza czy Kielc? - Mogliśmy umieścić tylko trzy ikonki. Święty Krzyż był poza dyskusją. Ponadto zdecydowaliśmy się na szlaki piesze, z których nasz region jest znany, i zabytki Staropolskiego Okręgu Przemysłowego, unikalne w skali europejskiej - wyjaśnia Jacek Kowalczyk, dyrektor Departamentu Promocji, Edukacji, Kultury, Sportu i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego. Wykonanie i ustawienie "witaczy" kosztować będzie budżet województwa około 70 tys. zł. Kowalczyk przypomina, że w ubiegłym roku przy drogach wojewódzkich ustawionych zostało 300 mniejszych znaków informujących o konkretnych atrakcjach turystycznych. Do końca grudnia w podobny sposób oznakowany zostanie samochodowy świętokrzyski szlak literacki. Prowadził będzie przez 42 miejsca związane z życiem i twórczością związanych z naszym regionem pisarzy.

Komentuj
Budzić kierowców – kolizje z obiektami przydrożnymi
5 listopada 2007 | 0

Zderzenie ciężkiej wywrotki z domem stojącym blisko drogi krajowej nr 5 w Poninie (koło Kościana), które w konsekwencji spowodowało śmierć dwojga mieszkańców tego domu, wywołało dyskusję – czy i jak można takim wypadkom przeciwdziałać i jakie możliwości mają konstruktorzy i budowniczowie oraz zarządcy dróg, by do podobnych wypadków nie dochodziło? W Poninie ściana domu znajdowała się w odległości 2,1 metrów od korony drogi, ponadto jezdnia była skoleinowana, a w momencie wypadku padał deszcz. Była piąta rano i zachodzi podejrzenie, że kierowca jadący całą noc z Dolnego Śląska mógł na moment zasnąć. Na pewno jechał szybciej niż 70 km/godz. dozwolone pojazdom ciężarowym na zwykłej szosie, (takie ograniczenie znakiem B-33 obowiązuje też wszystkie pojazdy samochodowe w Poninie, gdzie przejazd przez wieś nie jest oznakowany jako teren zabudowany). Jednak w tym zagłębieniu terenu jest powszechną praktyką kierowców ciężarówek, że zamiast zwolnić, raczej się rozpędzają, by wdrapać się na przeciwstok. Wśród publicznie formułowanych zarzutów pod adresem drogowców znalazł się i taki, że w tym – od dawna uznanym za niebezpieczne – miejscu zabrakło progów dudniących, mających wzbudzać czujność kierowców, a może w ogóle ich budzić? Zarzucano też, że dopuszczono do wybudowania drogi w zbyt bliskim sąsiedztwie domu, albo tego domu w porę nie rozebrano, mimo, że już kiedyś podobno w ten dom jakiś pojazd uderzył. Drogowcy mają sposoby, by ograniczać ryzyko kolizji pojazdów z obiektami przydrożnymi. Najskuteczniejsze jest takie poprowadzenie drogi, by z dala omijała wszelkie domostwa. Ustawa o drogach publicznych precyzuje, że odległość obiektów budowlanych sytuowanych przy drogach krajowych powinna być nie mniejsza niż 10 metrów w obszarze zabudowanym i 25 metrów w obszarze niezabudowanym. Te normy dotyczą jednak dróg nowoprojektowanych, niemożliwe są do spełnienia tam, gdzie drogi wytyczono kilkadziesiąt, a może i kilkaset lat temu i wtedy też pobudowano przy nich domy i całe miejscowości. Praktycznie wszystkie wielkopolskie drogi krajowe biegną śladami średniowiecznych gościńców i trzeba by zburzyć dziesiątki, a może setki całych wsi i spore fragmenty miast, żeby sprostać przytoczonej normie. GDDKiA nie ma oddzielnego funduszu na wykupy nieruchomości położone zbyt blisko dróg. Oddział poznański GDDKiA wykupuje i wyburza takie domy przy okazji modernizacji i poszerzania odcinków dróg lub skrzyżowań i ten proces potrwa zapewne wiele lat. Często jednak propozycje drogowców napotykają na protesty właścicieli, albo zbyt wygórowane są ich oczekiwania. To też spowalnia proces usuwania domów-zawalidróg. Jak informuje Czesław Perlikiewicz, naczelnik wydziału gospodarki nieruchomościami oddziału poznańskiego GDDKiA, w ciągu kilku minionych lat udało się wykupić nieruchomości m.in. w Szreniawie przy drodze nr 5 i w Ludwinie za Pleszewem przy drodze nr 11. Trwają pertraktacje z właścicielami nieruchomości w Skrzynkach przy drodze nr 11 i Gonicach w okolicach Wrześni (droga 92). Właściciele rozbitego w zeszłym roku domu w Srocku przy drodze nr 5, a także najbardziej narażonych na rozbicie nieruchomości w Ruchocicach (droga 32) i w Zasutowie, przy drodze 92 zabiegają o wykup ich domostw. Nie chcą w nich mieszkać i czekać na nieszczęście. Z drugiej jednak strony wyceny tych starych nieruchomości są takie, że za pieniądze z ich wykupu nie da się wybudować lub kupić nowych domów bądź mieszkań. Zdaniem Cz. Perlikiewicza problemu zbyt bliskiego sąsiedztwa dróg krajowych nie da się rozwiązać w ciągu jednego pokolenia. Doraźnym sposobem ograniczenia skutków ewentualnego najechania pojazdu na dom jest montaż drogowych barier ochronnych i osłon energochłonnych. Tak swego czasu postąpiono z ochroną domu w Srocku, przy drodze nr 5, na odcinku między Stęszewem a Głuchowem. Niestety, gdy rok temu uderzył w barierę samochód dostawczy zginęły też dwie osoby, tyle że tym razem kierowca i jego pasażer. Dom także doznał uszczerbku, na szczęście przy zdemolowanej ścianie nikogo nie było. Nie miejmy złudzeń, energia zderzenia rozpędzonego 30-tonowego TIR-a jest tak duża, że nie rozproszy jej żadna sprężysta bariera. Jest jeszcze i inna strona medalu. Gdy drogowcy podejmują się budowy barier ochronnych, zwłaszcza na dłuższych odcinkach, gdy droga biegnie przez wieś lub miasteczko, napotykają na masowe protesty mieszkańców, bo ci mają utrudniony lub uniemożliwiony dojazd do swoich posesji, albo trudniej im przejść do sklepu czy do sąsiada po drugiej stronie jezdni. Problem zbyt bliskiego sąsiedztwa dróg tranzytowych i zabudowań ulegnie złagodzeniu, gdy powstanie więcej obwodnic. Jednak nie zapobiegnie to w przyszłości uderzeniom w domy pojazdów, które opuściły drogę. Bo temu winne będą niesprawność pojazdów lub kierujących nimi ludzi i – przynajmniej teoretycznie – może się to zdarzyć w każdym miejscu, gdzie jakakolwiek droga przebiega w pobliżu jakiegoś domostwa. Dlatego radykalnym rozwiązaniem może być tylko skuteczne, czyli automatyczne ograniczanie prędkości pojazdów przejeżdżających przez obszary zabudowane, a także nieustająca automatyczna kontrola wydolności psychofizjologicznej kierowców. Możliwe to będzie, gdy do kabin samochodów, zwłaszcza wielkich ciężarówek trafią technologie dziś stosowane w nowoczesnych lokomotywach, samolotach czy promach kosmicznych, a rola człowieka-kierowcy ograniczy się do określania drogi i celu jazdy... Zasypianiu za kierownicą lub nierozważnym manewrom wynikającym ze zmęczenia kierujących dziś zapobiegać mogą jedynie sami kierowcy, jeśli mają dość odpowiedzialności za swoje czyny. Wiadomo jednak, że wielu ryzykuje nadmiernie, bo mają poczucie misji, bo muszą dotrzeć na czas do celu, bo chcą więcej zarobić, albo po prostu nie chcą stracić pracy... Dlatego tak często dochodzi do wypadków, których przyczyną jest prędkość niedostosowana do warunków jazdy, a także zasypianie za sterem.

Komentuj
Z A P R O S Z E N I E: Społeczna Misja Nauczyciela Jazdy
11 listopada 2007 | 0

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Białymstoku zaprasza na Szkolenie – SPOŁECZNA MISJA NAUCZYCIELA JAZDY, które odbędzie się w Ośrodku  22 listopada o godz.: 13:30. Celem sympozjum jest poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez podniesienie jakości kształcenia  kandydatów na kierowców. Szkolenie skierowane jest przede wszystkim do przedsiębiorców szkoły jazdy oraz instruktorów nauki jazdy, w programie szkolenia przewidziane są zagadnienia z zakresu odpowiedzialności prawnej przedsiębiorcy i instruktora, określenie psychologicznej sylwetki instruktora nauki jazdy, negatywnych zachowań kandydatów na kierowców oraz prezentacja nowoczesnych narzędzi dydaktycznych w szkoleniu kierowców, m.in. Europejskiego programu OBSERWATOR. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do udziału w szkoleniu. Formularz zgłoszenia oraz wszelkie niezbędne informacje na stronie internetowej www.word.bialystok.pl, tel: 601 948 303, 085 743 26 24 wew. 23, 32. W miesiącach czerwiec – sierpień 2007 roku w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Białymstoku odbyło się szkolenie Strażaków Straży Pożarnej z Województwa Podlaskiego oraz kierowców-ratowników z Litwy w zakresie doskonalenia techniki jazdy samochodami osobowymi na płycie poślizgowej Ośrodka, samochodami terenowymi i ciężarowymi na torach off-road i drogach w pobliżu miejscowości Złotoria k/Białegostoku. W szkoleniu uczestniczyło 280 strażaków-kierowców, który na co dzień uczestniczą w akcjach ratowniczych na drogach Podlasia oraz Litwy. Szkolenie odbyło się w ramach Projektu “Transgraniczny system bezpieczeństwa – szkolenia polskich i litewskich ratowników-kierowców” oraz Programu Sąsiedztwa INTERREG III A/TACIS CBC Litwa-Polska-Obwód Kaliningradzki Federacji Rosyjskiej.

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 219
11 listopada 2007 | 0

Aresztowany pijany sprawca wypadku - Łódzki sąd aresztował 29-latka, podejrzanego o spowodowanie po pijanemu wypadku, w którym zginął jadący skuterem 15-latek. Sprawcy wypadku, który uciekł z miejsca zdarzenia, grozi do 12 lat więzienia. Jak poinformowała Grażyna Jeżewska z łódzkiego sądu, sąd aresztował mężczyznę, z uwagi na grożącą mu surową karę i obawę matactwa z jego strony. Do tragedii doszło w piątkowe popołudnie. Na skrzyżowaniu ulic Łagiewnickiej i Dolnej prowadzony przez 29-latka fiat tempra uderzył w skuter, który prowadził 15-letni chłopiec. Pomimo reanimacji nastolatek w wyniku odniesionych obrażeń zmarł na miejscu. Według policji, kierujący fiatem i pasażer uciekli z miejsca zdarzenia i porzucili samochód kilka ulic dalej. Policjanci szybko ustalili i zatrzymali kierowcę: 29-letniego Kamila D. Mężczyzna miał w organizmie prawie 2,3 promila alkoholu i nie posiadał prawa jazdy. Zatrzymano także pasażera auta - 45- latka, który miał 1,5 promila alkoholu w organizmie. 29-latkowi za spowodowanie po pijanemu wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności.

Policjant wyleciał z pracy za picie - Komendant Miejski Policji w Bydgoszczy wyrzucił z pracy funkcjonariusza, który prowadził auto po pijanemu. W poniedziałek wieczorem funkcjonariusz prowadził toyotę yaris jadący za nim mercedesem vito bydgoszczanin nie zachował bezpiecznej odległości i uderzył w tył auta policjanta. Choć stłuczka nie była groźna i nikomu nic się nie stało, przyjechał patrol "drogówki" i zbadał obu kierujących alkomatem. To rutynowa procedura, kiedy w kolizji lub wypadku uczestniczy mundurowy. Winny kolizji był trzeźwy, ale policjant nie. Wydmuchał prawie pół promila. Podczas zdarzenia nie był na służbie i jechał prywatnym wozem. Nie miało to wpływu na decyzję jego przełożonego, który wszczął postępowanie zmierzające do wyrzucenia policjanta z pracy.

Pirat drogowy z gimnazjum- Z dwoma promilami we krwi pędził samochodem rodziców 180 km/godz. Miał 15 lat. Przygoda nastoletniego kierowcy z Chojnowa (Dolnośląskie) zakończyła się pod Żarami w Lubuskiem. W nocy z soboty na niedzielę chłopak wsiadł ze swoim rówieśnikiem do samochodu rodziców i wjechał na autostradę. W okolicach Bolesława spowodował kolizję i uciekł z miejsca zdarzenia. Przed poszkodowanym kierowcą uciekał z prędkością 180 km/godz. Zanim zatrzymała go policja, na łuku drogi w miejscowości Zajączek pod Żarami wypadł z drogi i uderzył w słup trakcji elektrycznej. 15-latków uwolnili z zakleszczonego auta strażacy. Badanie alkomatem wykazało, że młodociany kierowca miał we krwi blisko dwa promile alkoholu. Jego sprawą zajmie się teraz sąd rodzinny.

Komentuj
Domagają się rządowego programu walki z pijanymi na drogach
10 listopada 2007 | 0

Ok. 200 osób przeszło główną ulicą Łodzi - Piotrkowską - w marszu milczenia zorganizowanym po tragicznej śmierci 15-letniego Łukasza. Chłopiec jadąc skuterem został śmiertelnie potrącony przez auto prowadzone przez pijanego kierowcę. Marsz zorganizowała rodzina chłopca, koledzy, sąsiedzi oraz uczniowie i nauczyciele z gimnazjum nr 10, do którego chodził Łukasz. Wzięli w nim także udział uczniowie innych szkół. Uczestnicy marszu protestowali w ten sposób przeciwko pijanym kierowcom, którzy niosą śmierć na polskich drogach. - Chcieliśmy tym marszem wspomnieć bezsensowną śmierć Łukasza, a tym samym sprzeciwić się pijanym kierowcom na drogach, przyzwoleniu, jakie do tej pory jest dla takich pijanych kierowców, czyli potencjalnych zabójców. Takie przestępstwo powinno być traktowane jak morderstwo. Zaczynamy walkę od samego dołu, może usłyszy to góra, może coś się zmieni. Jak nikt nic nie będzie robił, to takich tragedii będzie więcej - powiedział ojciec zmarłego chłopca. Uczestnicy marszu w milczeniu przeszli pod Łódzki Urząd Wojewódzki, gdzie rodzice zabitego chłopca wręczyli przedstawicielowi wojewody petycję do rządu, w której domagają się działań zmierzających do zaostrzenia kar dla pijanych kierowców i rządowego programu walki z pijanymi na drogach. W petycji domagają się m.in. dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych dla nietrzeźwych kierujących, przepadku samochodu, wysokich kar grzywny i zobowiązania pijanych sprawców wypadku do pokrycie kosztów leczenia poszkodowanych. - Mamy nadzieję, że poprzez ten marsz uda nam się nagłośnić problem i sprawić, że pijanych na naszych drogach będzie mniej. Zaostrzenie kar może być elementem, który odstraszy, ale potrzebna jest także akcja społeczna. Wyrobienie w społeczeństwie odruchu sprzeciwu, aby pijany siadał za kierownicą, to będzie też duży sukces - podkreślił współorganizator marszu, Wiesław Kozłowski. Do tragedii doszło 2 listopada. Na skrzyżowaniu ulic Łagiewnickiej i Dolnej prowadzony przez 29-latka fiat tempra uderzył w skuter, którym jechał 15-letni Łukasz. Pomimo reanimacji nastolatek zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Kierujący fiatem i pasażer uciekli z miejsca zdarzenia i porzucili samochód kilka ulic dalej. Policjanci szybko zatrzymali kierowcę, którym okazał się 29-letni Kamil D. Mężczyzna miał w organizmie prawie 2,3 promila alkoholu i nie posiadał prawa jazdy. 29-latek trafił do aresztu. Grozi mu kara do 12 lat więzienia.

Policja podkreśla, że nietrzeźwi kierowcy to jeden z głównych problemów na polskich drogach. Z policyjnych danych wynika, że tylko w pierwszym półroczu tego roku policjanci w Łódzkiem ujawnili prawie 4,5 tys. nietrzeźwych kierowców. Pijani kierowcy byli sprawcami ponad pół tysiąca wypadków i kolizji, w których zginęło 10 osób, a 188 zostało rannych.

Komentuj
Zaprojektowali własne znaki drogowe
10 listopada 2007 | 0

Łódzcy leśnicy zaprojektowali własne znaki drogowe, które mają skłonić kierowców do zdjęcia nogi z gazu na drodze przez las. Do kolizji z udziałem dzika, sarny bądź lisa w Łagiewnikach dochodzi nawet kilka razy w tygodniu. Leśnicy liczą, że fotografia dzika, kuny czy młodego liska bardziej przemówi do wyobraźni kierowców niż graficzny obraz sarny na oficjalnym znaku ostrzegawczym "Uwaga, dzikie zwierzęta!".

f417659627f0758e503caf58b673a19edc3bdf83

- Na sarnę w trójkącie nikt już nie zwraca uwagi - mówi Jarosław Białek, p.o. kierownik Leśnictwa Miejskiego. - Dodatkowo zamierzamy co pewien czas zamieniać znaki miejscami: gdzie był lis, będzie kuna itd., żeby wywołać u kierowcy moment zastanowienia... W Leśnictwie Miejskim brano pod uwagę ustawienie przy łagiewnickich drogach tablic ze zdjęciami zwierząt - ofiar wypadków, co miałoby działać podobnie jak powypadkowe wraki samochodów ustawiane przy niektórych trasach. Uznano jednak, że fotografie zmasakrowanych saren i dzików byłyby zbyt drastyczne. Liczba kolizji z udziałem zwierząt w Łagiewnikach wciąż jest większe, co spowodowanej jest stałym wzrostem liczebności zwierzęcych populacji. Dotyczy to zwłaszcza dzików, których w miejskim lesie żyje obecnie aż 250 (pięciokrotnie więcej niż siedem lat temu), a które są uczestnikami wypadków najgroźniejszych także dla człowieka. Przypomnijmy tylko, że ponad 130 kg ważył odyniec, z którym w październiku na ul. Strykowskiej zderzył się (bo w przypadku tak wielkiego zwierzęcia to słowo jest bardziej właściwe niż potrącenie) ford fiesta. Samochód nadawał się do poważnego remontu, a i tak szczęście, że na skutek zderzenia nie ucierpiał człowiek. Od początku roku w Łodzi na drodze przez las doszło do ponad 60 kolizji z udziałem zwierząt (nie mówiąc o drobnych zwierzętach - jeżach, kunach itp. - rozjechanych przez samochody). Pod kołami zginęło przynajmniej 25 dzików, 30 saren i kilkanaście lisów. Jesienią prawdopodobieństwo takiego zdarzenia wzrasta. Ustawione przez leśników tablice ostrzegawcze, z wizerunkami zwierząt i napisem Kierowco! Pozwól nam przejść nawołują już kierowców do rozsądku na terenie Nadleśnictwa Bełchatów na trasie Wrocław - Warszawa. Łódzkie Leśnictwo Miejskie musi jeszcze uzgodnić warunki ustawienia swoich znaków z Zarządem Dróg i Transportu.

Komentuj
Ścieżki rowerowe w Wielkiej Brytanii
9 listopada 2007 | 0

Internauta serwisu “Gazeta Olsztyńska pl.” pisze: Chciałbym przedstawić sytuację rowerzystów w jednym z miast w Wielkiej Brytanii. Proszę sobie porównać do tego, z czym mamy do czynienia w Olsztynie. Od pół roku mieszkam i pracuję w Harlow w Anglii. Jest to siedemdziesięciotysięczne miasto pod Londynem. Samo Harlow nie jest zbyt ładne ani ciekawe. Posiada jednak sieć ścieżek rowerowych, którymi można dojechać praktycznie wszędzie. Mam do pracy cztery kilometry. Trasę tę pokonuję rowerem nawet w dziesięć minut. Wpływa na to odpowiednie poprowadzenie ścieżek rowerowych. Nie kolidują one z żadnymi ważniejszymi ulicami miasta, gdyż poprowadzone są tunelami pod nimi. W miejscach, gdzie z traktu korzystają również piesi, istnieje wyraźny podział na strefę dla rowerzystów i ludzi idących pieszo. Jeżdżę naprawdę szybko. Jest to jednak bezpieczne, gdyż jeszcze nigdy żaden pieszy nie pojawił się niespodziewanie na ścieżce rowerowej. Przy jednym z wjazdów na moją trasę do pracy często spotyka się angielska młodzież. Zawsze jednak, widząc cyklistę, ustępują uprzejmie z drogi i przepraszają za blokowanie ścieżki ("Sorry, mate!"). Nawierzchnie tras rowerowych są w dobrym stanie, gdyż nie korzystają z nich samochody. Wszelkie, rzadko występujące, ubytki asfaltu (wszystkie ścieżki mają taką nawierzchnię) są na bieżąco uzupełniane. Przy przejazdach przez ulice, pod którymi nie ma podziemnych przejazdów, nie ma problemu z pokonywaniem krawężników. Są one umieszczone na poziomie ścieżek, więc podczas jazdy nie odczuwa się nawet ich obecności. Poza tym kierowca samochodu widząc, że zbliża się rowerzysta, zawsze się zatrzymuje. Nawet gdy dojeżdżam do skrzyżowania pierwszy i czekam, aż samochód przejedzie, w zdecydowanej większości przypadków kierowca także się zatrzymuje i zachęca mnie gestem ręki do przejechania przez ulicę. Funkcjonalną sieć ścieżek rowerowych posiada również Londyn. Już po przekroczeniu trasy A406 okalającej miasto zaczynają się trasy dla rowerzystów umożliwiające dojazd do centrum. Tam z kolei dobrym rozwiązaniem jest wydzielenie skrajnego lewego pasa ruchu dla autobusów, rowerów i taksówek. Nawet podczas godzin komunikacyjnego szczytu nie zauważyłem, żeby jakikolwiek kierowca samochodu osobowego chociaż na chwilę wjechał na ten pas. Jeździłem po centrum Londynu z prawdziwą przyjemnością i bez obawy o swoje bezpieczeństwo.

Komentuj
Komunikacja minibusowa
9 listopada 2007 | 0

Minibusy marki Solina i midibusy Jelcze, które zaczną jeździć wąskimi ulicami pozbawionymi dziś komunikacji, zaprezentowała prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. I pierwszy raz oficjalnie zapowiedziała, że w przyszłym roku pasażerów czekają podwyżki cen biletów przy okazji zmiany systemu taryfowego – informuje “Gazeta Wyborcza”. Szef Zarządu Transportu Miejskiego Leszek Ruta podpisał umowę z firmą Mobilis, która wiosną sprowadzi 30 dziewięciometrowych Jelczy (dla 60 pasażerów) i 20 Solin z silnikiem mercedesa i 45 miejscami. Pierwsze nie mają schodów w obu drzwiach, drugie - tylko w tylnych. - Ale mam sterownik do obniżania podłogi, ręcznie mogę też wysunąć rampę, żeby można było wjechać do środka wózkiem - pokazywał Wiesław Rachwalski, kierowca, który przyjechał z fabryki w Sanoku na piątkową prezentację przed ratuszem. Obie marki są też wyposażone w klimatyzację, kamery dla bezpieczeństwa pasażerów, ekologiczne silniki i głosowe zapowiadanie przystanków. - To niewielkie autobusy, ale skierujemy je tam, gdzie jeździ niewielu pasażerów. Zależy nam, by rozszerzyć zasięg komunikacji o osiedla, które jej nie mają. Mam nadzieję, że dzięki temu ich mieszkańcy zrezygnują z jeżdżenia samochodami - mówiła prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i wymieniła ulice, które obejmie komunikacja minibusowa.

Komentuj
Polak na czele Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego
9 listopada 2007 | 0

Po raz pierwszy od chwili utworzenia, czyli od 59 lat, Polak został wybrany prezydentem Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego - IRU w Genewie. Jest nim JANUSZ ŁACNY, członek Zarządu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych od 3 kadencji (prezes Zarządu ZMPD w kadencji 1999 - 2003 r.) Podczas odbywającego się właśnie teraz w Genewie Zgromadzenia Ogólnego Członków IRU dokonano wyboru władz IRU na kadencję 2008 - 2009. Nowo wybrany prezydent Janusz Łacny, w poprzedniej kadencji był wiceprezydentem IRU i przewodniczącym Rady Transportu Towarowego. W listopadzie 1999 r. po raz pierwszy Zgromadzenie Ogólne IRU wybrało go do 10-osobowego Prezydium IRU na 2-letnią kadencję, ponawiając wybór w 2001 r., kiedy był członkiem Rady Przewozów Towarowych. Nową funkcję Janusz Łacny zacznie pełnić od 1 stycznia 2008 r.

Komentuj
Reedukacja kierowców – konferencja metodyczna
8 listopada 2007 | 0

6 listopada w Warszawie odbyła się konferencja metodyczna otwierająca cykl szkoleń pt.: "Reedukacja kierowców - metodyka, kadry, skuteczność". Cykl jest wspólnym przedsięwzięciem Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego, Ministerstwa Transportu i Polskiej Grupy Edukacyjnej EDUCATIV.  Wsparcia metodycznego udzielił Instytut Transportu Samochodowego. Uczestnikami konferencji byli organizatory i wykładowcy szkoleń dla tzw. “punktowców”.  Patronat medialny objął tygodnik “AUTO ŚWIAT” oraz elektroniczny serwis informacyjny PRAWO DROGOWE@NEWS. Wygłoszono następujące wykłady: Maciej  Wroński “Cele i zakres kursów dla kierowców naruszających zasady ruchu drogowego, podstawy prawne, rola wykładowcy, odpowiedzialność organizatora”; Wojciech Pasieczny “Planowanie zajęć, cel realny przekazu, materiały źródłowe, ograniczenia prawne, współczesne techniki dydaktyczne, samoocena efektywności, “kursanci-recydywiści”;  Ryszard Krawczyk “Metodyka pracy z grupą, erystyka, techniki prezentacji, zarządzanie czasem zajęć”;  Andrzej Markowski “Osobowość, motywacja, postawy – rzeczywiste przyczyny wykroczeń drogowych”; Marek Jewuła “Rządowe i regionalne zadania BRD – analiza źródeł informacji, przegląd inicjatyw społecznych, nowi partnerzy”; Witold Wiśniewski  “Nowoczesne narzędzia dydaktyczne w kształceniu kierowców”.  W tym roku odbędą się jeszcze zajęcia warsztatowe dla uczestników cyklu. Wiosną 2008 r. odbędzie się konferencja sumująca cykl. Uczestnicy otrzymają certyfikat kompetencji zawodowej w zakresie metodyki i organizacji zajęć reedukacyjnych dla kierowców przyznany przez Instytut Transportu Samochodowego. 

Komentuj
Referat pojazdów porzuconych
8 listopada 2007 | 0

Groźba mandatu i sprawy w sądzie nie powstrzymują kierowców przed porzucaniem starych aut na ulicach. A wraki zajmują miejsca parkingowe, szpecą ulice i zagrażają środowisku. Z ulicy Samolotowej na Gocławiu w Warszawie niedawno, ku radości mieszkańców, zniknął wreszcie wrak fiata 125p, który służył przechodniom za śmietnik. Na Koszykowej w pobliżu Ministerstwa Sprawiedliwości leciwy opel omega stoi od wielu miesięcy w strefie płatnego parkowania. Za wycieraczkami co jakiś czas strażnicy zostawiają kolejne mandaty. Na jednym z kół założyli blokadę. Chyba niepotrzebnie, bo z pozostałych już uszło powietrze. Według rzeczniczki straży miejskiej Agnieszki Dębińskiej-Kubickiej porzucone samochody to w Warszawie ogromny problem. - Tylko do czerwca tego roku usunięto już 107 wraków. W przypadku ponad 90 proc. porzuconych aut nie udaje się ustalić właściciela. W kwietniu straż miejska utworzyła specjalny referat pojazdów porzuconych, który szuka właścicieli lub użytkowników aut i egzekwuje usuwanie wraków. W nielicznych przypadkach, kiedy samochód ma tablice rejestracyjne lub uda się ustalić właściciela, strażnicy wzywają go do zabrania pojazdu w ciągu siedmiu dni i wystawiają mandat. Po zignorowaniu powtórnego wezwania sprawa jest kierowana do sądu grodzkiego. Zwykle jednak strażnicy zlecają zewnętrznej firmie odholowanie samochodu na tymczasowy parking i powiadamiają o tym policję. Auto jest przechowywane bezpłatnie przez sześć miesięcy i jeśli nie zgłosi się po nie właściciel, przechodzi na własność miasta. Wczoraj Rada Warszawy zdecydowała, że ratusz przejmie 91 porzuconych aut. Ponieważ nie nadają się do użytku, będą przekazane wyspecjalizowanym firmom do utylizacji i recyklingu.

Komentuj
Kolorowe pasy na jezdni
8 listopada 2007 | 0

W Polsce był podobno także testowany – jak dowiadujemy się z informacji na stronach INTERII.pl - wprowadzany właśnie we Francji pomysł malowania jezdni specjalną farbą, która zmienia kolor, gdy spada temperatura i na drodze jest ślisko. Jak się jednak dowiedział reporter RMF FM, jeśli takie testy były, to nie robiła ich generalna dyrekcja, a ewentualnie inny zarządca dróg. Urzędnicy pytani o tę metodę odpowiadali, że musieli by poznać jej technologię. Poza tym przepisy w Polsce nakazują żeby pasy były białe.

Komentuj
Doświadczenie z „zieloną falą”
8 listopada 2007 | 0

Miejscy drogowcy do końca stycznia nauczą się obsługi systemu, który ma ułatwić kierowcom przejazd przez centrum Olsztyna. Dopiero wtedy przez miasto przejedzie się łatwiej niż dotychczas – komentuje wprowadzenie zielonej fali “Gazeta Wyborcza Olsztyn. Wdrażaniem systemu sterowania ruchem w Olsztynie kilka miesięcy temu zajęła się firma Tyco Fire and Integrated Solutions, która ma już doświadczenie we wprowadzaniu zielonej fali w Hongkongu, Singapurze, Sydney i Dublinie, a w Polsce - w Rzeszowie. Po ciągłych skargach kierowców, na jej wprowadzenie w mieście zdecydował się także olsztyński ratusz. Według umowy zawartej z urzędem miasta Tyco do 31 października miał uruchomić system na jedenastu skrzyżowaniach w centrum. Do tego czasu firma wykonała projekt budowlany, ułożyła światłowody i dostosowała sygnalizacje do wymogów systemu - tłumaczy Paweł Jaszczuk, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg, Mostów i Zieleni. - Wyposażyła także centrum sterowania ruchem w serwer utrzymujący komunikację z sygnalizacjami i nadzorujący ich prawidłowe działanie oraz w komputer z oprogramowaniem, które jest mózgiem całego systemu. Praktyka pokazała jednak, że dotychczasowe prace na olsztyńskich skrzyżowaniach niewiele zmieniły. Od 31 października po mieście wcale nie jeździ się lepiej. Na drogowców i firmę zaczęły spadać gromy kierowców, że zielona fala wciąż nie działa. Swoje dołożyli też piesi, którzy mieli problem z przechodzeniem przez ulice, na których ma działać nowy system. Czy skargi były słuszne? Urzędnicy przekonują, że zielona fala będzie działała jak należy dopiero, gdy firma Tyco przeszkoli miejskich drogowców obsługujących system. Ma na to czas do końca stycznia 2008 roku. Czego muszą się nauczyć drogowcy? - Przede wszystkim posługiwania się programem SCATS, obsługującym system - mówi dyrektor Jaszczuk. - Operatorzy muszą dokładnie poznać jego możliwości. Dopiero sprawne operowanie oprogramowaniem gwarantuje poprawę przepustowości skrzyżowań, zwłaszcza w godzinach szczytu. W ostatnich dniach jednak coś na ulicach się zmieniło. Mimo że drogowcy uczą się dopiero pracy z systemem sterowania ruchem, kierowcy zgłaszają nam, że jazda przez centrum bywa płynniejsza niż dotychczas. - Czyżby zielona fala zaczęła działać? - pytają. Pracownicy Miejskiego Zarządu Dróg tłumaczą, że cały czas analizują wskazania komputera. - Sprawdzamy w terenie, jak pracuje sygnalizacja i wszystkie uwagi na bieżąco przekazujemy Tyco. Korekty zaś są wprowadzane nocą, by w ciągu dnia nie utrudniać kierowcom jazdy - tłumaczy Paweł Jaszczuk. - Jak w praktyce ma działać nowoczesny system sterowania ruchem? Objęte nim skrzyżowania są wyposażone w tzw. pętle indukcyjne, które wykrywają pojazdy na każdej z ulic. Komputer natychmiast przetwarza te dane i na bieżąco dostosowuje pracę sygnalizacji na wszystkich skrzyżowaniach. Dzięki temu jazda po tych ulicach Olsztyna powinna być o wiele bardziej płynna niż teraz.

Komentuj
Uwaga na meleksy
7 listopada 2007 | 1

Uwaga na meleksy pędzące po centrum Krakowa! Jeden z nich, wioząc kilku podchmielonych Brytyjczyków, omal nie rozjechał przechodzącej kobiety, by po chwili rozbić się pod hotelem Kampanile – apeluje “Gazeta Wyborcza - Kraków”. Od cudzoziemców czuć było alkohol. Ktoś próbował wezwać policję, ale zaraz przyjechał drugi meleks. - Zebrali uszkodzone fragmenty i szybko odjechali - opowiada świadek zdarzenia. Wcześniej jednak zdołała od kierowcy wydobyć nazwę firmy przewozowej, do której miał należeć pojazd. Próżno jednak szukać jej w internecie. W wydziale spraw administracyjnych UMK potwierdzono nam, że taka firma nie ma zezwolenia na wjazd na Rynek. Przedstawiciele dużych firm świadczących przewozy meleksami w Rynku zapewniają, że przestrzegają narzuconego przez władze miasta ograniczenia prędkości dla tych pojazdów do 10 km/h. - Straż miejska co chwilę nas kontroluje, więc nikt by sobie nie pozwolił na szybką jazdę - zapewnia Mariusz Krawczyk z firmy Krak-Tour, oferującej zwiedzanie Krakowa meleksem. Ale o szarżujących elektrycznych wózkach opowiadają także odwiedzający inne rejony Krakowa. - Kilka razy musiałam się wręcz przyklejać do ściany, by nie zostać rozjechaną przez meleksa wiozącego Anglików - opowiada mieszkanka Kazimierza. Kierowcy meleksów przyznają, że jest kilka firm, które nie mają zezwolenia na wjazd na Rynek, ale wożą ludzi bocznymi uliczkami, pokazując niby atrakcje miasta. - Do niedawna jeszcze w szybkiej jeździe po centrum Krakowa gustowali 18-, 19-latkowie z Norwegii. Rajcowała ich głośna muzyka i ostra jazda. Na szczęście trochę ich ostatnio mniej - mówi kierowca jednej z firm mających zgodę na postój na Rynku. Teraz palmę pierwszeństwa przejmują inne nacje. W sierpniu policja poszukiwała kilku przybyszy z Wysp, którzy... odpięli meleksa i sami urządzili sobie ostrą przejażdżkę po centrum miasta. Strażnicy miejscy mówią, że oficjalnie nikt nie zgłasza im przypadków szybkiej jazdy. Jeśli nikt nie ucierpiał, zazwyczaj kończy się na rzuceniu kilku ostrych słów przez pieszego. - Nie oznacza to jednak, że problemu nie ma - podkreśla Marta Cieśla, rzecznik krakowskiej straży miejskiej. Małgorzata Woźniak z krakowskiego magistratu zaznacza tymczasem, że wobec firm, których kierowcy zostaną przyłapani na przekraczaniu prędkości, urzędnicy mogą wyciągnąć surowe konsekwencje. - Możemy nie przedłużyć zezwolenia na wjazd i postój, a nawet wygasić już przyznane.

Komentuj
To mieszkańcy wybiorą trasy ścieżek rowerowych
7 listopada 2007 | 0

Trasa wzdłuż doliny Czechówki czy od ulicy Filaretów na Stare Miasto - to pierwsze propozycje lublinian na ścieżki rowerowe w mieście. Ratusz chce, by to mieszkańcy wybrali, gdzie trasy dla cyklistów powinny powstać najpierw. O braku ścieżek rowerowych pisaliśmy już wiele razy – czytamy w “Gazecie Wyborczej Lublin”. Ratusz powołał specjalną osobę z wydziału inwestycji odpowiedzialną za kontakt z rowerzystami. Jest nią Marek Kuzaj. Wydział wyszedł również z propozycją, aby to sami mieszkańcy wskazali, gdzie drogi dla rowerów powinny powstać w pierwszej kolejności. W odpowiedzi na ten pomysł Porozumienie Rowerowe w Lublinie zorganizowało konsultacje. - Pierwsze propozycje już mamy - zapewnia Marcin Skrzypek z Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN". Są nimi trasy położone w najciekawszych i najbardziej urokliwych miejscach, np. wzdłuż doliny Czechówki. Skrzypek podkreśla, że rowerzyści mogą być świetnymi doradcami urzędników, bo znają różne rozwiązania z innych miast czy państw. Jak tłumaczy, zamierzają udowodnić ratuszowi, że naprawdę można znaleźć ciekawe sposoby, które niekoniecznie wymagają budowy nowej ścieżki. Takim rozwiązaniem może być np. wydzielenie na chodnikach białymi liniami drogi dla rowerzystów. Eugeniusz Janicki, dyrektor wydziału dróg i mostów, przyznaje, że jeżeli rzeczywiście Porozumienie Rowerowe znalazłoby miejsca, gdzie takie linie mają sens, można by zrobić to jeszcze w tym roku. - Pieniądze to nie problem. Można wykorzystać fundusze przewidziane na bieżące naprawy - tłumaczy. Marek Kuzaj mówi, że propozycje rowerzystów posłużą urzędnikom jako wskazówki. - Zastanowimy się nad nimi i w zależności od tego, jakimi funduszami będziemy dysponować, wybierzemy inwestycje do realizacji - tłumaczy.

Komentuj
Czarne punkty w mieście
7 listopada 2007 | 0

Czarne punkty w Bydgoszczy to obecnie: zwężenie Fordońskiej, ul. Wojska Polskiego, Toruńska i rondo Bernardyńskie - wynika z pierwszego policyjnego raportu, który uwzględnia wszystkie trwające remonty oraz zwężenia głównych dróg. Raport przygotował torunianin Marek Rogowski - funkcjonariusz z nadzoru ruchu drogowego bydgoskiej Komendy Miejskiej Policji. Zestawił wszystkie kolizje i wypadki, które miały miejsce od początku roku do końca października na naszych ulicach. - Po Bydgoszczy jeździ się coraz gorzej i trudniej - mówi. - W niektórych miejscach w tym roku wydarzyło się już o kilkadziesiąt stłuczek więcej niż w całym 2006. To wina trwających miesiącami remontów oraz zwężeń głównych dróg w mieście. Ale także nieuważnych kierowców, co dziwi skoro w wielu remontowanych miejscach nie mają szans rozpędzić się do dozwolonej na danym odcinku prędkości. Z raportu wynika, że jednym z najgorszych miejsc jest obecnie ul. Fordońska, która została zwężona w związku z remontem Wiaduktu Warszawskiego. - Tu nagminnie dochodzi do stłuczek - mówi policjant. - Wystarczy jedna, a już po chwili ktoś zgłasza na tym odcinku drugą i trzecią, bo kierowcy zamiast skupić się na jeździe, gapią się na policjanta, który ogląda lub fotografuje pierwszy zniszczony samochód. Podobnie jest na ul. Szubińskiej przed wiaduktem. Po co policji takie zestawienie? - Robimy nie tylko duże raporty, ale analizy z każdego tygodnia. Dzięki nim dowiadujemy się, gdzie jest najbardziej niebezpiecznie i gdzie musimy wysłać funkcjonariuszy z radarem albo bez - tłumaczy Łoboda. - Wiemy z doświadczenia, że nieraz już sam mundur wystarczy, aby kierowcy byli ostrożniejsi.

Komentuj
Szkolenie kierowców na cmentarzu
7 listopada 2007 | 1

Żydowski cmentarz w Lublińcu już nie będzie placem manewrowym dla szkoły jazdy – informuje “Gazeta Wyborcza”. Lubliniecki kirkut przy ul. 11 Listopada powstał w XIX wieku. Od lat 70. ubiegłego stulecia na jego terenie gospodarzy Liga Obrony Kraju. Prowadzi tu... ośrodek szkolenia kierowców. W dawnym domu przedpogrzebowym powstało biuro, obok stanęły wiaty, blaszane garaże. Przyszli kierowcy ćwiczą jazdę po łuku czy parkowanie tam, gdzie kiedyś były mogiły. Zdewastowane nagrobki (macewy) leżą w krzakach. Tylko część wykorzystano do budowy małego mauzoleum w wygrodzonej części cmentarza. O bulwersującej sprawie "Gazeta" pisała wielokrotnie. W połowie lat 90. Paweł Wildstein, ówczesny przewodniczący Związku Gmin Żydowskich w Polsce, apelował o ukaranie odpowiedzialnych za zbezczeszczenie kirkutu. A jednak na cmentarzu nic się nie zmieniło. - Przez tyle lat jakoś nikt nie zgłaszał pretensji - twierdzi Dariusz Całus, kierownik LOK w Lublińcu. Dodaje: - Osobiście uważam, że to my jesteśmy pokrzywdzeni, bo to miasto dało nam kiedyś taką lokalizację. Ale dobrze, że w końcu ktoś to wyjaśni. Podjął się tego burmistrz Lublińca Edward Maniura. - Chcę zakończyć tę wstydliwą sprawę - zapowiada. - Cmentarz będzie rewitalizowany. Już ogłosiliśmy przetarg, rozstrzygnięcie w grudniu. W czwartek spotka się z katowicką dyrekcją Ligi Obrony Kraju, by porozumieć się w sprawie wyprowadzki szkoły jazdy. - W zamian oferuję hektarową działkę z zabudowaniami w innym miejscu - dodaje burmistrz.

Komentuj
Policyjna akcja „Trzeźwość”
6 listopada 2007 | 0

Radomska drogówka prowadzić będzie wzmożone kontrole trzeźwości kierowców. Policjantom towarzyszył będzie Marcin Dorociński, aktor znany wszystkim z filmu "Pitbull". - To nie pierwsza tego typu akcja, w której biorą udział sławni aktorzy czy sportowcy. Na przykład w czerwcu pomagał nam Jerzy Dudek. Osoby znane lepiej trafiają do kierowców, mają większą siłę przekonywania - mówi Rafał Jeżak, rzecznik Komendy Miejskiej Policji. Sprawdzana będzie przede wszystkim trzeźwość kierowców. Dla tych, którzy przestrzegają przepisów, przewidziano nagrody w postaci podręcznych testerów trzeźwości. Podczas akcji rozdawane będą także ulotki z informacjami o konsekwencjach jazdy pod wpływem alkoholu. - Ulotki te rozprawiają się z mitami funkcjonującymi w naszym społeczeństwie. Niektórzy myślą, że jeżeli wypili kieliszek wina do obiadu, to nie ma to żadnego znaczenia. Tacy ludzie są w błędzie - nawet niewielka ilość alkoholu wpływa na prowadzenie pojazdem - wyjaśnia Jeżak. Akcja zakończy się 2 grudnia - zaraz po andrzejkowym weekendzie.

Komentuj
„Pirat drogowy” będzie musiał ponownie zdać egzamin
6 listopada 2007 | 0

Aż 40 punktów karnych uzbierał w ciągu kilkunastu minut 25-letni pirat drogowy z Bełchatowa (Łódzkie), który kilkakrotnie naruszył przepisy ruchu. Mężczyzna stracił prawo jazdy i został ukarany mandatem w wysokości tysiąca złotych - poinformowała podinsp. Joanna Kącka z łódzkiej policji. 25-letni bełchatowianin, kierujący hondą civic, został zatrzymany przez patrol policjantów drogówki po tym, jak urządził sobie rajd ulicami miasta.
Według policji, drogowy pirat o niemal 100 km/h przekroczył prędkość na terenie zabudowanym, wyprzedzał na podwójnej linii ciągłej, dwukrotne wyprzedzał na przejściu dla pieszych i na skrzyżowaniu. Nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa. Sprawcę wykroczenia ukarano mandatem karnym i 40 punktami karnymi (roczny limit punktów to 21 dla początkujących kierowców i 24 dla pozostałych). Policjanci na miejscu zatrzymali mu prawo jazdy. Aby je odzyskać, 25-latek będzie musiał ponownie zdać egzamin.

Komentuj
Policjanci rozdają kamizelki odblaskowe
6 listopada 2007 | 0

W Olsztynie policjanci rozdali ponad 1,2 tys. kamizelek odblaskowych. Prawie połowę z nich dostały dzieci z podolsztyńskich wsi. Funkcjonariusze zjawili się w podstawówkach w Butrynach, Gromie, Kiwitach, Kywałdzie i Nowakowie. Uczniowie dostali także latarki i odblaskowe gadżety. Przedsięwzięcie jest częścią akcji "Odblaskowe drogi od Bałtyku do Tatr". Przeprowadzono ją równocześnie w sześciu województwach. W Olsztynie od poniedziałku kamizelki odblaskowe rozdają rowerzystom również strażnicy miejscy. - Niektórzy jeżdżą na rowerze przez cały rok, a zmierzch robi się teraz bardzo wcześnie - wyjaśnia Jarosław Lipiński, zastępca komendanta straży miejskiej.

Komentuj
Na rynku ubezpieczycieli komunikacyjnych
6 listopada 2007 | 0

Liderem na rynku obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych (OC) nadal jest PZU. Kolejne miejsca zajmują Warta i Samopomoc. Łącznie te trzy firmy opanowały ponad 70 proc. rynku - wynika z sondażu Biura Badania Opinii i Rynku Estymator. 49 proc. właścicieli samochodów zawarło ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (OC) z PZU. Wartę i Samopomoc wybrało po 11 proc. posiadaczy samochodów. Po wielkiej trójce, która w sumie opanowała ponad 70 proc. rynku mamy następujących ubezpieczycieli: Allianz (5 proc.), Hestia (4 proc.), Compensa (3 proc.), MTU (3 proc.) i Uniqa (3 proc,). Udziały w rynku pozostałych firm nie przekraczają 2 proc. 

Komentuj
Jeden kierunek, który nie dotyczy rowerów
6 listopada 2007 | 2

0634a4c78562805f69b02a92b4d644bda4bbd3df

Rwańska jest pierwszą w Radomiu ulicą jednokierunkową, gdzie ruch dla rowerzystów odbywa się w obydwu kierunkach. Przy wjeździe na ul. Rwańską od placu Kazimierza pod znakiem informującym o drodze jednokierunkowej został umieszczony niedawno znak "Nie dotyczy rowerów". Taka sama tabliczka zawisła na drugim końcu ulicy pod znakiem zakazu wjazdu. - Jest to pierwsza taka ulica w Radomiu. Pomysł został zaczerpnięty z Warszawy, która wzorowała się z kolei na drogach zachodnich. Złożyliśmy wniosek do Miejskiego Zarządu Dróg i Komunikacji i został on zaakceptowany - powiedział nam Sebastian Pawłowski, kanclerz Bractwa Rowerowego. - Myślimy o skierowaniu takich samych wniosków odnośnie ulicy Żeromskiego i Słowackiego.

Komentuj
Muszą być widoczni na drodze
6 listopada 2007 | 0

Setki odblaskowych kamizelek dla dzieci i dorosłych rozdała pomorska policja. - Dla poprawy stanu bezpieczeństwa - zapewnia podinsp. Janusz Staniszewski, naczelnik pomorskiej drogówki. - Dzień coraz krótszy, więc dzieci powinny być dobrze widoczne, a kamizelki są szczególnie dobre dla rowerzystów. Wariant dla dorosłych dostali kierowcy ciężarówek, niejeden już zginął tylko dlatego, że był niedostatecznie widoczny, gdy na chwilę wysiadł z szoferki zmienić koło. Staniszewski z przedstawicielem Energi, która ufundowała kamizelki, mieli pomysł, by na drodze w Łęgowie koło Pruszcza Gdańskiego zatrzymać gimbus wiozący uczniów i kamizelki wręczyć jego pasażerom. Gimbus jednak nie nadjeżdżał, więc poszli do Zespołu Szkół w Łęgowie. - I dobrze się stało, bo dzieci trzeba było przekonywać, żeby się nie wstydziły tych kamizelek ubierać - opowiada Staniszewski. - Dyrekcja szkoły przyjęła nas bardzo życzliwie. Weszliśmy z pełnym kartonem i tak długo nas nie chcieli wypuścić, aż rozdaliśmy wszystko. Dyrektor łęgowskiej szkoły, Elżbieta Działoszewska, uważa, że takie akcje mają ogromne znaczenie. - Przez Łęgowo biegnie bardzo ruchliwa droga Gdańsk-Łódź - tłumaczy Działoszewska. - Siedem lat temu jeden z naszych uczniów wjechał rowerem pod samochód i zginął. Dwa lata temu inny został poturbowany przez przyczepę auta. Cieszy mnie wszystko, co pomaga uniknąć takich tragedii. Akcja prowadzona była nie tylko w Pomorskiem, ale jeszcze w pięciu województwach. W sumie policja rozdała 10 tys. kamizelek, a także opaski odblaskowe na ramię i przypinane do kurtek plastikowe gadżety wyposażone w diody świecące czerwonym światłem.

Komentuj
Zimowa wymiana opon
6 listopada 2007 | 0

Spadł pierwszy śnieg. Na razie tylko dwa centymetry. Śnieg jest mokry, bo mamy temperaturę 0,2 st. powyżej zera. Biały puch ucieszył dzieci, ale zmartwił kierowców. Zwłaszcza tych, którzy nie wymienili opon w swoich samochodach. Przed zakładami wulkanizacyjnymi natychmiast pojawiły się kolejki. Opony można wymienić w zaprzyjaźnionym warsztacie lub skorzystać z usług sieci serwisowej. Warsztatów zrzeszonych w sieci jest w Polsce kilkaset, a ich zalety to: wyspecjalizowany personel, profesjonalna obsługa i wyposażenie warsztatów w nowoczesny sprzęt. Tegoroczny sezon zimowy nie będzie obfitował w nowości oponiarskie – większość producentów opiera swą sprzedaż na modelach z zeszłego roku. Nie oznacza to jednak, że wybór opon jest ograniczony. Czas życia nowego modelu opony z segmentu premium to średnio trzy lata, a z segmentu opon popularnych – pięć, a nawet siedem lat. Biorąc jednak pod uwagę mnogość koncernów, marek i modeli opon, nie można narzekać na niedostatek modeli na rynku.

Komentuj
Czy kierowcy seniorzy powinni być dodatkowo badani?
6 listopada 2007 | 1

W Polsce kierowca niezawodowy wykonuje badania medyczne i psychotechniczne raz: kiedy zdaje prawo jazdy. I są one aktualne nawet w wieku 100 lat. W ostatnią sobotę doszło w Kielcach do tragicznego wypadku, którego przyczyną było zasłabnięcie starszego mężczyzny prowadzącego samochód. Trudno za to winić kierowcę - takich zdarzeń nie da się uniknąć, najczęściej nie można też przewidzieć nagłej niedyspozycji. Ale zdaniem zarówno lekarzy, jak i egzaminatorów prawa jazdy, można by je ograniczyć, gdyby kierowcy, zwłaszcza ci w starszym wieku, poddawali się badaniom medycznym i psychotechnicznym. - I to jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe - komentuje Jerzy Brożyna, egzaminator nadzorujący Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Kielcach. - Przecież często ci niezawodowi kierowcy wyjeżdżają więcej kilometrów niż zawodowi. A nawet gdyby nie, to przecież są takimi samymi uczestnikami ruchu drogowego jak pozostali. Zdaniem Jerzego Brożyny takie badania powinny być przeprowadzane co pięć lat, a w przypadku osób starszych nawet częściej. - Człowiek nie jest cały czas zdrowy, z wiekiem inaczej reaguje na nagłe sytuacje, pogarsza mu się wzrok - mówi instruktor. - Często jest też osobą schorowaną, na przykład na serce. Nie powinien wówczas zasiadać za kółkiem, gdyż istnieje duże prawdopodobieństwo, że coś może się wydarzyć. Są kierowcy, którzy sami bez przymusu zgłaszają się na takie badania. Na przykład po przebytym zawale serca, wylewie, wszczepieniu rozrusznika. Niestety, należą do wyjątków. - A szkoda, bo naprawdę warto się kontrolować - mówi Maciej Ślefarski, internista, specjalista medycyny pracy. - Ja badam kierowców. I wiem, że już po 65 roku życia nie każdy powinien zasiadać za kółkiem. Ale kto się chce dobrowolnie pozbawić prawa jazdy? Dlatego taki przymus badań powinien być.

Komentuj
Pojazdy egzaminacyjne / Pojazdy szkoleniowe
6 listopada 2007 | 0

Komunikat Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców

Rozstrzygnięto przetarg na dostawę samochodów dla potrzeb Warszawskiego WORD. W jazdach egzaminacyjnych będzie używany samochód m-ki TOYOTA Yaris. Została podpisana (6.11.2007) umowa pomiędzy WORD i firmą TOYOTA określająca ilość, terminy dostaw tych samochodów oraz wyposażenie. Samochód Tyota zostanie wprowadzony do eksploatacji nie wcześniej niż 1 lutego 2008 r. Wynika to zarówno z terminów wynikających z podpisanego kontraktu jak i wcześniej prowadzonych rozmów przez przedstawicieli SOSK Warszawa z Dyrektorem WORD. Do obsługi i realizacji tej umowy przeznaczona jest stacja Tyota Marki. Zarząd Stowarzyszenia zgodnie z wcześniej podjętymi  na ostatnim zebraniu decyzjami postanowił: 1) Doprowadzić do podpisania umowy z Toyota Marki dotyczącą zarówno warunków zakupów, serwisowania dodatkowego wyposażenia, ubezpieczenia oraz wielu innych spraw związanych z problemami występującymi z eksploatacją samochodów szkoleniowych w OSK. Umowę taką mieliśmy podpisaną z G M Opel i wnioski wynikające z doświadczenia chcemy uwzględnić przy zawieraniu nowej umowy Toyota Marki. 2) W najbliższym terminie zorganizujemy spotkanie w Markach z Panem Pawłem Ziębą, który  odpowiada za kontakty z OSK i jest bezpośrednim przedstawicielem Tyota Marki. Będziemy mogli doprecyzowć nasze wymagania przed ewentualną decyzją o zakupie konkretnego modelu Yarisa. Zostaliśmy poinformowani przez Dyrekcję Tyota Poland, że maksymalna zniżka na samochody m-ki Tyota wynosi obecnie 8%. 3) O wszystkich ustaleniach pomiędzy WORD a SOSK Warszawa niezmiernie ważnych dla całego Naszego środowiska takich jak np. termin wycofania Opli z Word będziemy informowali na bieżąco. Proszę o ewentualne  pytania lub uwagi. Z poważaniem Wojciech Szemetyłło.

Komentuj
Pierwsza pomoc w testach
5 listopada 2007 | 0

19029ba375f68ba5360d2eb0c3cad87ba92ff858

Najnowszy film z popularnej serii “prawo jazdy”, a w nim obowiązujące zasady resuscytacji, komplet zagadnień występujących w pytaniach testowych obowiązujących podczas egzaminu państwowego na prawo jazdy.

Pierwsza pomoc przedlekarska w wypadkach drogowych - łącznie 01:10:43
00:01 Wstęp
06:07 Kolizja
09:10 Wypadek
10:56 Prawidłowe wezwanie pomocy
15:17 Zapewnienie bezpieczeństwa w miejscu wypadku
19:56 Udzielanie pomocy rannym

27:19 Jeżeli ranny jest przytomny
28:53 Jeżeli ranny jest nieprzytomny
35:18 Resuscytacja - masaż serca i sztuczne oddychanie
39:13 Resuscytacja dziecka w wieku przedszkolnym
40:45 Resuscytacja dziecka od 1 roku życia
44:36 Krwotoki i zranienia
48:53 Złamania i zwichnięcia kończyn
50:47 Oparzenia
52:00 Wstrząs
53:08 Apteczka samochodowa
54:17 Pytania egzaminacyjne 

Tylko 50 zł - ZADZWOŃ – ZAMÓW – 0-502-659-431

Komentuj
ICE - plastikowe nie ulegnie zniszczeniu
5 listopada 2007 | 0

Od 19 listopada każdy będzie mógł mieć przy sobie plastikową kartę z danymi pozwalającymi na powiadomienie rodzin w razie wypadku. Akcję wydawania kart ICE (z ang. "in case of emergency"- w przypadku zagrożenia) upowszechnili angielscy i włoscy ratownicy. Znajdują się tam imię i nazwisko oraz numer telefonu osób, które znają nasze problemy zdrowotne, leki jakie przyjmujemy, czy grupę krwi. Dzięki takiej wizytówce z danymi, rodziny ofiar wypadków są niezwłocznie powiadamiane o stanie swoich bliskich, przy okazji mogą też pomóc, udzielając potrzebnych do leczenia informacji. Do tej pory Polski Czerwony Krzyż rozdawał jedynie papierowe karty niewielkiego formatu, które można było trzymać w portfelu. Stosuje się je także w telefonach komórkowych. W książce telefonicznej aparatu przy osobie, która miałaby być poinformowana o wypadku należy umieścić hasło "ratunek" lub po prostu "ICE". Dzięki temu ratownicy wiedzą, z kim się skontaktować. Karty do wypełnienia trudno jednak dostać w lubelskim oddziale PCK. - W tej chwili już ich nie mamy. Może w połowie stycznia - mówi Iwona Kubecka z lubelskiego PCK. Dodaje, że wzór można ściągnąć ze strony internetowej. Teraz PCK wprowadza plastikowe karty. - Podczas wypadku zarówno papierowe karty jak i komórki mogą ulec zniszczeniu. Plastik jest o wiele trwalszy - podkreśla Magdalena Stefańska z działu programowego Zarządu Głównego PCK. - Karta nie będzie droga. Ma kosztować kilka złotych - dodaje. Między Czerwonym Krzyżem a handlowcami trwają właśnie rozmowy. Dzięki nim w kioskach i w sklepach można będzie kupić zdrapki z ukrytymi kodami kreskowymi. Od 19 listopada taki kod będzie można wpisać do formularza na stronie zarządu głównego PCK. W odpowiedzi Czerwony Krzyż odeśle plastikową kartę formatu dowodu osobistego - Nie ukrywam, że całą akcję kierujemy przede wszystkim do użytkowników dróg, ale posiadać powinien ją każdy z nas - apeluje Stefańska.

Komentuj
Parkowanie na drogach osiedlowych
5 listopada 2007 | 0

Policja z Kalisza zatrzymała 78-letniego mężczyznę, który przez półtora roku strzelał z procy do samochodów na jednym z kaliskich osiedli. Staruszek uszkodził szyby i karoserie wielu aut. - Do jego zatrzymania doszło dzięki sąsiadom, którzy po kolejnym przypadku uszkodzenia samochodu zamontowali na bloku kamerę - poinformowała Monika Rataj z zespołu prasowego kaliskiej policji. Zatrzymany przez policję przyznał, że nie wybierał konkretnych aut, lecz strzelał do tych, które parkowały najbliżej okna jego mieszkania. - Zeznał, że strzelał, bo przeszkadzał mu hałas parkowanych pojazdów oraz zapach spalin - powiedziała Rataj. Policja ustala listę osób poszkodowanych. Podczas przeszukania mieszkania podejrzanego znaleziono jego broń: dwie drewniane proce i reklamówkę z kilkudziesięcioma kamieniami. Mężczyźnie grozi teraz nawet do pięciu lat więzienia.

Komentuj
Powrócił ciepły guzik komunikacji miejskiej
5 listopada 2007 | 0

W Warszawie z "ciepłego guzika" pasażerowie będą mogli korzystać już piąty rok. To "Gazeta" w 2002 roku przekonała urzędników, by pasażerowie mogli sami sobie otwierać drzwi w autobusach i tramwajach. Dzięki temu wnętrze pojazdu nie wyziębia się niepotrzebnie. Choć kierowcy są zobowiązani podczas chłodów do włączania ogrzewania, to dawniej ciepło uciekało, bo drzwi otwierały się nawet wtedy, gdy nikt nie wsiadał ani nie wysiadał. Niestety, nadal tak będzie w przypadku ponad jednej trzeciej wszystkich autobusów i połowy tramwajów, które nie mają przycisku dla pasażerów. Dotyczy to starszych modeli. Zarząd Transportu Miejskiego zobowiązał jednak przewoźników, by na pętlach kierowcy i motorniczowie pojazdów bez przycisków otwierali tylko jedne drzwi. Z kolei w centrum, czyli tam, gdzie niemal zawsze na przystankach jest tłoczno, drzwi będą przeważnie otwierały się we wszystkich autobusach i tramwajach, żeby nie opóźniać odjazdu.

Komentuj
„Odblaskowe drogi od Bałtyku do Tatr”
5 listopada 2007 | 0

Odblaskowe kamizelki rozdają policjanci kierowcom, dzieciom i pieszym w sześciu województwach: pomorskim, zachodnio-pomorskim, warmińsko-mazurskim, kujawsko-pomorskim, mazowieckim i wielkopolskim. Akcja "Odblaskowe drogi od Bałtyku do Tatr" ma im uświadomić, jak ważna na drodze jest dobra widoczność. - Okres jesienny wiąże się na drogach z ograniczoną widocznością, a to jest jeden z najbardziej istotnych czynników wpływających na powstawanie wypadków. Na potrącenia narażeni są przede wszystkim piesi idący jezdnią lub poboczem - powiedział rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. Zaznaczył też, że kierowca przy ograniczonej widoczności dostrzega pieszego ubranego w ciemne kolory z dużym opóźnieniem. - W nocy widzimy gorzej, a kierowcy wielu rzeczy w ogóle nie dostrzegają. W ciemnościach pieszy może zauważyć reflektory samochodu nawet z odległości kilku kilometrów, ale kierowca dostrzeże go dopiero, gdy jego sylwetka znajdzie się w zasięgu świateł - podkreślił.  Z policyjnych statystyk wynika też, że od zmroku do świtu dochodzi aż do 46 proc. wszystkich śmiertelnych wypadków, choć właśnie wtedy na drogach ruch jest nawet dziesięciokrotnie mniejszy niż w ciągu dnia. - Najbardziej zagrożone wypadkami są dzieci z terenów pozamiejskich, które w drodze do lub ze szkoły zmuszone są korzystać z pobocza bądź jezdni. Zła widoczność może się jednak przyczynić do najechania pieszego także na obszarze zabudowanym - dodał Sokołowski. Przypomniał również, że zgodnie z prawem dzieci poruszające się po drodze po zmierzchu, poza obszarem zabudowanym, muszą mieć przy sobie jakieś elementy odblaskowe. - O ile jasne lub fluorescencyjne ubrania dziecięce spełniają swoją funkcję w ciągu dnia, o tyle po zmroku ich widoczność z pozycji kierującego jest niewystarczająca - zaznaczył.
Policjanci zwracają też uwagę na to, że pieszy bez elementów odblaskowych widoczny jest w światłach mijania z odległości 20-30 metrów, a osobę posiadającą je widać już z odległości 130 - 150 metrów. Dodał, że kierowcy powinni też zawsze pamiętać o zakładaniu kamizelek odblaskowych w czasie, gdy np. zmieniają koło. Posiadanie w aucie kamizelki odblaskowej nie jest w Polsce obowiązkowe, choć taki obowiązek jest w wielu innych krajach UE - m.in. Austrii, Portugalii i Hiszpanii. Ustawa Prawo o ruchu drogowym zobowiązuje jednak osoby, które "wykonują roboty lub inne czynności na drodze" do posiadania elementów odblaskowych. "My apelujemy do kierowców, by profilaktycznie mieli taką kamizelkę w swoim aucie" - podkreślił Sokołowski. O tym jak ważna jest widoczność na drogach, świadczą też tragiczne statystyki z minionego wydłużonego weekendu świątecznego. Od środy (przed dniem Wszystkich Świętych) do niedzieli w 761 wypadkach zginęło 99 osób. Wśród nich było aż 40 pieszych.

Komentuj
W Warszawie pojadą Toyoty
5 listopada 2007 | 0

WORD Warszawa informuje na swoich stornach internetowych, że od dnia 1 lutego 2008 r. nastąpi sukcesywna zmiana pojazdów egzaminacyjnych na kategorię B i BE. Obecnie użytkowane pojazdy Opel Corsa (kat. B) zostaną zastąpione samochodami Toyota Yaris, natomiast zamiast pojazdu Opel Vivaro (kat. BE) użytkowany będzie samochód Toyota Hiace.

Komentuj