1 sierpnia 2009 |
0
(Fot.: PD@N 309-8 fiat)^Fiat dostarczy BSM 14 000 samochodów w ciągu czterech lat (będą to głównie modele 500 i Grande Punto)
BSM (British School of Motoring), najpopularniejsza szkoła nauki jazdy w Wielkiej Brytanii i włoski koncern motoryzacyjny Fiat, ogłosiły zawarcie porozumienia, na mocy którego Fiat stanie się nowym dostawcą samochodów dla BSM. Fiat dostarczy dla BSM 14 000 samochodów w ciągu następnych czterech lat. W większości będzie to zdobywca nagród, Fiat 500 - Samochód Roku 2008 oraz popularny model Grande Punto. Wprowadzenie stylowego Fiata 500 do BSM ma za zadanie przyciągnąć młodych kierowców, odwołując się do legendarnego ducha marki. BSM rozpocznie odbiór nowych samochodów już latem tego roku. BSM ma sieć 94 centrów nauki jazdy w Wielkiej Brytanii i szkoli ponad 130 000 kierowców rocznie. BSM jest pewna, że wymiana samochodów do nauki jazdy zapewni przyszłym kierowcom lepsze doświadczenia podczas nauki, dzięki takim cechom jak:
·Zwrotność: Fiat 500, przy długości 3.5 metra i średnicy zawracania 9.2 metra, jest łatwy w manewrowaniu i łatwo się prowadzi.
·Bezpieczeństwo: Fiat 500 uzyskał pięć gwiazdek w testach zderzeniowych Euro NCAP i posiada wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa czynnego i biernego niespotykane dotąd w samochodach tego segmentu.
·Środowisko: silnik Fiata 500 spełnia najsurowsze normy emisji spalin Euro 5 a 1.2-litrowy silniki 500-tki o mocy 69 KM zużywa 5,1 l. benzyny na 100 km w cyklu mieszanym i emituje tylko 119 g/km CO2. Model jest też dostępny z aplikacją eco Drive, która analizuje styl jazdy i uczy kierowców, jak jeździć oszczędniej i bardziej ekologicznie.
·Widoczność: model Fiat 500 oferuje lepszą widoczność z miejsca kierowcy niż poprzednia flota BSM.
Nowa umowa partnerska uwzględnia specjalną ofertę dla uczniów szkoły jazdy, którzy chcieliby zakupić Fiata po zdaniu egzaminu. Producent samochodów oferuje wyjątkowy rabat w wysokości 500L na wszystkie nowe modele Fiata dla uczniów szkoły BSM. Dzięki temu cała gama tej marki jest dla nowych kierowców bardziej dostępna, także cenowo. BSM wcześniej współpracowała z firmą Opel/Vauxhall, która dostarczyła firmie ponad 3500 modeli Corsa i Astra. Nowa umowa uwzględnia również modele Fiat 500 i Grande Punto przystosowane do nauki jazdy dla niepełnosprawnych kierowców.
Komentuj →
31 lipca 2009 |
0
Jazda na wstecznym biegu po autostradzie jest w Europie surowo karana. Manewr taki uznany jest za niebezpieczny, potencjalnie zagrożony ofiarami śmiertelnymi. Jak informuje tygodnik “Auto Świat”, takie wykroczenia zdarzają się co prawda niezbyt często, jednak to właśnie takie zachowania jak zawracanie, cofanie i jazda pod prąd stwarzają wielkie zagrożenie. Polski europoseł jadąc niemiecką autostradą, popełnił wykroczenie drogowe jadąc na wstecznym biegu. Według informacji, które ukazały się w polskich mediach, na autostradzie numer 93 w Trogen w Bawarii europoseł próbował na wstecznym biegu cofnąć się do zjazdu z trasy. Oto jego relacja: wpadliśmy w korek i staliśmy w nim, dlatego w końcu zjechałem na pas awaryjny i cofnąłem kilkadziesiąt metrów na wysepkę bezpieczeństwa. Po chwili podjechał samochód służb technicznych i poinformował mnie, że stojąc tu, łamię prawo. A to jest niebezpieczne, nie wolno cofać nawet pasem technicznym. Jak powinien zachować się kierowca – oczywiście wyłącznie zjechać najbliższym zjazdem. Cztery punkty karne, 150 euro mandatu, miesięczny zakaz prowadzenia pojazdów - takiej kary za cofanie na autostradzie uniknął Sławomir Nitras, korzystając ze statusu europarlamentarzysty - komentuje jeden z dzienników.
Ustawa - Prawo o ruchu drogowym:
Art. 23. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany:
1) przy wymijaniu zachować bezpieczny odstęp od wymijanego pojazdu lub uczestnika ruchu, a w razie potrzeby zjechać na prawo i zmniejszyć prędkość lub zatrzymać się;
2) przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość; omijanie pojazdu sygnalizującego zamiar skręcania w lewo może odbywać się tylko z jego prawej strony;
3) przy cofaniu ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu i zachować szczególną ostrożność, a w szczególności:
a) sprawdzić, czy wykonywany manewr nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia,
b) upewnić się, czy za pojazdem nie znajduje się przeszkoda, w razie trudności w osobistym upewnieniu się kierujący jest obowiązany zapewnić sobie pomoc innej osoby.
2. Zabrania się cofania pojazdem w tunelu, na moście, wiadukcie, autostradzie lub drodze ekspresowej.
Komentuj →
27 lipca 2009 |
0
(Fot.: PD@N 309-4 jm) ^Policjanci delegacji Metropolitan Police z Londynu grający na kobzach. To muzycy 79. Reginentu Górali Szkockich (szkockiej orkiestry)
(Fot.: PD@N 309-2 jm) ^ Policjanci z Pakistanu (od lewej) i Wielkiej Brytanii
(Fot.: PD@N 309-3 jm) ^Delegaci policji z San Marino (mundur błękitny - zwykły policjant, natomiast marynarka zielona, spodnie czerwone z zielonymi lampasami - to mundur sanmarinowskiej Guardii di Rocca) oraz policjanci z Belgii (mundury granatowe)
(Fot.: PD@N 309-5 csp) ^Policjantka niemiecka Aleksandra Lewandowski (z pochodzenia Polka)
(Fot.: PD@N 309-6 csp) ^ Policjanci z Izraela. Tuż za nimi idą policjanci z Finlandii (granatowe mundury).
Za nami uroczystości z okazji 90. lecia powstania polskiej Policji. Mniej, czy bardziej publiczne odbyły się w całym kraju. Swoich polskich kolegów odwiedzili policjanci z całego świata. W obchodach centralnych oraz w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie udział wzięło 65 policjantów z 20 krajów. To członkowie Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji IPA z 21 krajów. Oprócz policjantów z Europy pojawili się też funkcjonariusze z Izraela i Pakistanu. Przyjechali policjanci z Niemiec, Belgii, Słowacji, Słowenii, Cypru, Malty, Litwy, Łotwy, Estonii, Ukrainy, San Marino, Austrii, Czech, Węgier, Finlandii, Norwegii, Irlandii, Wielkiej Brytanii, Izraela i Pakistanu.
Komentuj →
27 lipca 2009 |
1
(Fot.: PD@N 309-9)
(Fot.: PD@N 309-18 um) ^Otwarcie ronda im. Pileckiego ma poprawić płynność ruchu. Koszt budowy ronda wyniósł 3,9 mln zł.
Na szczecińskich drogch kolejne rondo. Jeszcze zanim oddano je do użytku wzbudzało kontrowersje.
To rondo inne od tych, które znacie w mieście. Moment nieuwagi i stłuczka gotowa - informowali dziennikarze. Miasto przyznaje, że na takie rozwiązania musiało się zgodzić, by nie stracić dotacji. Rondo im. Rotmistrza Pileckiego - u zbiegu ulic Ku Słońcu i Sikorskiego w Szczecinie budowano pół roku. Rondo jest nietypowe jak na Szczecin – czytamy w “Gazecie Wyborczej Szczecin”. A oto jej szczegółowa relacja: Na wszystkich tego typu krzyżówkach w mieście oznakowanie jest najprostsze z możliwych: na wlotach ustawione są znaki "ruch okrężny" i "ustąp pierwszeństwa przejazdu". To oznacza, że na rondzie obowiązuje reguła prawej strony, a zjeżdżać wolno tylko z zewnętrznego pasa. Proste, ale na tym rondzie tak nie będzie. To ma być pierwsze w Szczecinie tzw. "rondo turbinowe", czyli takie, które objeżdżając dookoła w końcu "wyrzuci" nas na zewnętrzny pas. Na dojazdach do ronda kierowca "bombardowany jest" mnóstwem informacji. Znaki poziome na jezdni są tak gęste, że skupiając się na nich można zapomnieć o pionowych. Na lewych pasach dojazdowych na ul. Ku Słońcu (od strony Gumieniec) i Sikorskiego strzałki zezwalają tylko na jazdę w lewo. Kierowcy, którzy skręcali owszem w lewo, ale "pod prąd ronda", lub długo stali zastanawiając się jak jechać. Kierowcy jadący od strony Gumieniec w ul. Sikorskiego mogą korzystać z obu pasów (obydwa dopuszczają skręt w lewo) przy czym na samym rondzie nie mogą zmienić pasa ruchu. Oznacza to możliwość zjechania z ronda wewnętrznym pasem. Wówczas jednak przecina się pas zewnętrzny, na którym może się znaleźć inny pojazd. Komisja odbiorowa szczególnie na ten punkt kolizyjny zwracała uwagę. Dla jadących od strony Gumieniec niebezpieczne miejsce znajduje się jeszcze tuż przy dojeździe do wiaduktu kolejowego, gdzie wewnętrzny pas wjeżdża na torowisko. Dodatkowym niebezpieczeństwem tu będą dwie różne nawierzchnie: asfaltowa (jezdni) i betonowa (torowiska), co zwłaszcza jesienią i zimą może powodować poślizg. I jeszcze jeden, notorycznie pojawiający się błąd kierowców: przecinanie linii ciągłej przy zjeździe w ul. Ku Słońcu w stronę Gumieniec przez opuszczających rondo, którzy wjechali na nie wcześniej niż z ul. Sikorskiego. Kierowcy tradycyjnie (jak na innych rondach) zjeżdżają najpierw z pasa wewnętrznego na zewnętrzny, by skręcić w prawo - a nie powinni. Dlaczego na tym niewielkim rondzie wprowadzono tak skomplikowane zasady? - pytają dziennikarze. Benjamin Chochulski wiceprezydent odpowiedzialny m.in. za drogi powiedział gazecie: Przyznaję, że nie mieliśmy innego wyjścia. Musieliśmy zgodzić się na taką organizację ruchu pod groźbą utraty dotacji. A chodzi o 1 250 tys. zł. Co miałem zrobić? Zrezygnować z tych pieniędzy? Z punktu widzenia przepisów ruchu drogowego - wszystko jest OK. Jednak kłopotem jest to, że organizacja ruchu na wszystkich pozostałych szczecińskich rondach jest zupełnie inna i kierowcy mogą mieć problemy w poruszaniu się po nim. Z Policją jestem umówiony, że przez dwa tygodnie ruch na rondzie będzie poddany wnikliwej obserwacji. Jeśli stwierdzimy, że dochodzi tu do niebezpiecznych sytuacji, zmienimy organizację ruchu. Nawet kosztem dotacji. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przyznała dotację z Programu Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych na Drogach.
Jak bezpiecznie korzystać z ronda turbinowego? Zapytamy specjalistów.
Komentuj →
3 sierpnia 2009 |
0
Pijany zasnął na motorowerze - W Wałczu kierujący motorowerem był tak zamroczony alkoholem, że zasnął na motorowerze. Pomoc przechodniów uchroniła przed niebezpieczeństwem śpiącego na jezdni mężczyznę. Dyżurny KPP Wałcz odebrał telefon od lekarza dyżurującego w karetce pogotowia, który poinformował go o nietrzeźwym uczestniku ruchu drogowego. Skierowany na miejsce patrol policyjny ustalił, iż nietrzeźwym kierującym jest 58-letni Jerzy C. Mężczyzna ten, według relacji świadków, był tak zamroczony alkoholem, że zasnął na motorowerze - wskutek czego wywrócił się na jezdnię i nieświadomy zagrożenia spał dalej. Wówczas przechodnie wezwali Pogotowie Ratunkowe oraz zabezpieczyli motorower, z którego zaczęło wylewać się paliwo. Lekarz pogotowia ocenił stan kierującego jako upojenie alkoholowe. Policjanci przebadali mężczyznę na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Okazało się, że w jego organizmie znajdowało się niemal 2.5 promila alkoholu. Jerzy C. noc spędził w policyjnym areszcie a kiedy wytrzeźwiał, policjanci przedstawili mu zarzuty. W trakcie przesłuchania przyznał się do winy i wyraził zgodę na skazanie go bez przeprowadzania rozprawy. Teraz grozi mu kara ograniczenia wolności na czas 5 miesięcy z odbyciem prac na cele społeczne, 2 lata zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, podanie wyroku do publicznej wiadomości oraz kara pieniężna w wysokości 200 zł na rzecz Stowarzyszenia “Bezpieczeństwo i Pomoc” a także pokrycie kosztów i opłaty sądowej.
Pijany chciał jechać TIR-em do Francji - Policjanci z Wałcza stwierdzili niemal 3,5 promila alkoholu w organizmie kierowcy, który był tuż przed wyjazdem w służbową trasę do Francji. Czujność i odpowiedzialność jego pracodawcy, który poprosił policję o badanie stanu trzeźwości kierowcy pozwoliły uniknąć ewentualnej tragedii. Wczoraj wieczorem do Komendy Powiatowej Policji w Wałczu zgłosił się właściciel jednej z wałeckich firm przewozowych wraz ze swoim pracownikiem. Właściciel firmy poprosił o sprawdzenie stanu trzeźwości kierowcy tłumacząc, że miał on tego samego dnia wyruszyć z ładunkiem do Francji. Kiedy mężczyzna stawił się do pracy, jego zachowanie wzbudziło podejrzenie pracodawcy. Przypuszczał on bowiem, że pracownik może znajdować się pod wpływem alkoholu. Policjanci przeprowadzili badanie kierowcy na zawartość alkoholu. Mężczyzna “wydmuchał” prawie 3,5 promila. W takim stanie bezmyślny kierowca miał zamiar wsiąść za kierownicę tira i wyruszyć w długą trasę. Losy pijanego kierowcy leżą teraz w rękach jego pracodawcy i Sądu Pracy. Policja apeluje, aby każdy kto będzie w posiadaniu informacji o pijanych kierowcach - niezwłocznie reagował i powiadamiał o tym policję. W ten sposób wszyscy mamy szansę przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa na naszych drogach.
Pijany radny na rowerze - Chodzi o Dariusza S. radnego powiatu augustowskiego do tego dyrektora jednej z augustowskich szkół oraz członka miejskiej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. W czwartkowy wieczór około godz.21 zatrzymała go policja na ścieżce rowerowej przy ul. Zarzecze. Funkcjonariusze wyczuli od niego alkohol, zabrali rowerzystę na komendę, gdzie badanie alkomatem wykazało półtora promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Radny był spokojny, dostosowywał się do poleceń policjantów. Za jazdę po alkoholu już stracił prawo jazdy, grozi mu również kara grzywny, ograniczenia wolności a nawet dwa lata więzienia.
Szaleńcza jazda po kielichu - w nocy na szczecińskich ulicach pijany kierowca forda eskorta, dziwnie zachowujący się i nie reagujący na sygnały zatrzymania, uciekał policjantom. Po ulicach jechał z zawrotną prędkością, w efekcie skręcił w osiedlowe garażowisko, tam czerwony ford nie wyrobił na zakręcie i uderzył w murek. Z pojazdu wybiegło dwóch młodych mężczyzn. Obaj uciekli do pobliskiej bramy. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli za nimi. Podczas sprawdzania podwórek zatrzymano 20-letniego mężczyznę, ten przyznał się do ucieczki. Swoje zachowanie tłumaczył strachem przed konsekwencjami jakie go czekają, gdyż wcześniej pił alkohol, nie ma prawa jazdy i do tego uszkodził pojazd podczas ucieczki. Samochód rzekomo pożyczył od kolegi, aby pojeździć po mieście. Mężczyzna został zatrzymany. Miał prawie 1,30 promila alkoholu. Policjanci przewieźli go do Miejskiej Izby Wytrzeźwień.
Ponad 3 promile u 12-latka na rowerze - Ponad 3 promile alkoholu miał we krwi 12-latek, którego przypadkowe osoby znalazły niedaleko miejscowości Świdnik (powiat nowosądecki). Pijany do nieprzytomności chłopak leżał w rowie. Obok niego znajdował się rower, na którym próbował dojechać do domu. Wezwana karetka zawiozła będącego w stanie upojenia alkoholowego chłopca do szpitala na odtrucie. Policjanci ustalają, w jakich okolicznościach 12-latek mógł mieć kontakt z alkoholem i kto mu go udostępnił. Osobie, która rozpija nieletniego, grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch.
Komentuj →
2 sierpnia 2009 |
0
Patron kierowców będzie miał tu dużo pracy - mówił ks. Marian Midura, krajowy duszpasterz kierowców podczas odsłonięcia kapliczki z figurką św. Krzysztofa, w pobliżu trasy Warszawa-Gdańsk. Uroczystość kończyła ogólnopolskie obchody tygodnia św. Krzysztofa, patrona kierowców. Tradycyjnie w lipcu duchowni apelują o przestrzeganie zasad ruchu na drogach. Na zakończenie uroczystości nieprzypadkowo wybrali miejsce, gdzie krzyżują się ruchliwe drogi: nr 7 z Warszawy do Gdańska i nr 51 do Olsztyna. Kapliczka z figurką św. Krzysztofa stanęła obok kościoła bł. Anieli. - W tej okolicy wciąż ginie zastraszająco wielu ludzi. Niech patron kierowców przypomina z tego miejsca o zdjęciu nogi z gazu i czuwa nad naszymi podróżami - mówił duszpasterz kierowców. Ks. Midura przytoczył historię kapliczki, którą w 2001 roku poświęcił na warszawskim Bemowie. - Stanęła przy bardzo niebezpiecznym odcinku ul. Wrocławskiej, gdzie co roku było po kilka wypadków. Od kilku lat o żadnym nie słyszałem - przekonywał. Fundatorami kapliczki (za ponad 10 tys. zł ) jest olsztyński kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc, Jacek Czachor, motocyklista znany z Rajdu Dakar oraz miejscowi kierowcy. Po mszy odbyło się święcenie samochodów, którego dokonał ksiądz w asyście Krzysztofa Hołowczyca i Jolanty Burakiewicz, komendant olsztyneckiej policji.
(Fot.: PD@N 309-19 rybaki)
Komentuj →
2 sierpnia 2009 |
0
Tylko w jeden tydzień, amerykańscy kierowcy wykorzystali miliard dolarów, które władze USA przeznaczyły na premie na nowe auta za złomowanie starych. Na dalsze premie Waszyngton szykuje dwa razy więcej. Po czasach kryzysów sprzedawcy aut w Stanach Zjednoczonych są w euforii. - Przez tydzień sprzedaliśmy aż 200 aut - powiedział w ostatni piątek diler Chryslera Bill Doling cytowany przez agencję AFP. Amerykańscy kierowcy tłumnie ruszyli do salonów koncernów motoryzacyjnych, aby skorzystać z wprowadzonych przed tygodniem premii na zakup samochodów. Kierowcy w USA mogą dostać od rządu premię do 4,5 tys. dol. na zakup nowego auta zużywającego mało paliwa, jeśli w rozliczeniu oddadzą na złom stary, mniej ekologiczny pojazd. Premie są najbardziej opłacalne dla kierowców pozbywających się aut, które mają ponad 20 lat.
Komentuj →
2 sierpnia 2009 |
0
Około godziny 4 nad ranem przy jednym z ełckich pubów auto wpadło do jeziora, a jego kierowca zginął. 21-letni mężczyzna prawdopodobniej wyszedł z lokalu, bo chciał się przespać w aucie, zwolnił hamulec ręczny. Auto stoczyło się do jeziora. Strażacy odnaleźli pojazd 20 metrów od brzegu na głębokości 4 metrów. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia – doniósł największy serwis dziennikarstwa obywatelskiego WIADOMOŚCI 24.pl.
Komentuj →
1 sierpnia 2009 |
0
Panowie instruktorzy: WIDZIMY WAS. Oczekujemy, że samochody nauki jazdy powinny świecić przykładem, być wzorem przepisowej i bezpiecznej jazdy. Ale instruktor, którego widz TVN Warszawa dostrzegł w Dolince Służewieckiej, był innego zdania. - Faktem jest, że Dolinka Służewiecka w sobotnie popołudnie była mocno zakorkowana. Ale czy to może usprawiedliwić kierowców, którzy zawracali przez pas zieleni? Zwłaszcza, gdy była to nauka jazdy! - oburza się świadek zdarzenia. Na filmie zrobionym przez widza, obserwujemy jak zniecierpliwiony korkiem kierowca toyoty oznaczonej L-ką zawraca przecinając pas zieleni. W ślad za nim ruszają kolejne samochody. Widowiskowo łamiąc przepisy, kierowcy użyli jednak kierunkowskazów, o czym prowadzący L-kę zapomniał.
Komentuj →
1 sierpnia 2009 |
0
Wyglądają jak zwykłe auta, a pod maskami mają silniki o olbrzymiej mocy. Ponad 260 policyjnych wideorejestratorów - bo o nich mowa, wykorzystują na co dzień polscy policjanci. To one pomagają funkcjonariuszom sprawnie zatrzymywać łamiących przepisy na drogach całej Polski. Volkswageny, Fordy, Ople, Skody, Kie, Saaby wyglądają, jak zwykłe auta, a pod maskami mają silniki o olbrzymiej mocy. Dodatkowo to, co niekiedy wyróżnia je spośród innych samochodów, to czasami widoczna dla innych kierowców tablica świetlna z napisem “Policja. Jedź za nami. Zatrzymaj się”. Policyjnych wideorejestratorów jest w naszym kraju obecnie ponad 260. Można je spotkać na każdej z wojewódzkich dróg. Najwięcej radiowozów z wideorejestratorami, bo aż około 40 patroluje drogi mazowieckie. W pozostałych województwach jest ich od 10 do 20 aut. To skuteczna broń policjantów do walki z piratami drogowymi. Dzięki tym nowoczesnym radiowozom wyposażonym w wideorejestratory policjanci bez trudu łapią łamiących przepisy drogowe. Sprzęt ten bardzo dokładnie mierzy prędkość i jednocześnie zapisuje obraz na dysku. Za pomocą tych urządzeń funkcjonariusze dokonują pomiaru w czasie jazdy. Dzięki temu mogą natychmiast doprowadzić do zatrzymania kierowcy zagrażającego bezpieczeństwu innych. Przykłady z całego kraju pokazują, jak bardzo skuteczne są działania policjantów dysponujących widerorejestratorami. W kwietniu policjanci z Choszczna zatrzymali dzięki nowoczesnym radiowozom mężczyznę poruszającego się z prędkością 183 km/h przy ograniczeniu do 70 km/h. Dzięki dokładnemu pomiarowi kierujący został ukarany mandatem w wysokości 1000 złotych, a na jego kontro trafiło 21 punktów karnych, gdyż jednocześnie popełniał kolejne wykroczenia drogowe m.in. niedostosowanie się do znaku drogowego linia podwójna ciągła czy zakaz wyprzedzania. 29 lipca 2009 roku policjantów wydziału ruchu drogowego pełniących służbę na autostradzie nieoznakowanym radiowozem wyprzedził szybko jadący samochód marki BMW. Funkcjonariusze natychmiast rozpoczęli rejestrację jego pirackiej jazdy na wideorejestratorze. W tym miejscu na autostradzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 110 km/h. Kierowca BMW jechał z prędkością 203 km/h. Parę kilometrów dalej policjanci zatrzymali pirata. Kierujący samochodem 29-letni mieszkaniec Jawora został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 złotych i 10 punktami karnymi. Tłumaczył policjantom, że jechał tak szybko, ponieważ mu się śpieszy. Okres wakacyjny to czas wzmożonego ruchu na drogach w całej Polsce. To właśnie w tym okresie wszelkie akcje prewencyjne i edukacyjne, a także zwiększone kontrole mają największe znaczenie. Policja w trosce o bezpieczeństwo dzieci i młodzieży przeprowadza kontrole wycieczkowych autokarów. Ponadto wśród działań mundurowych znajdują się także m. in. akcje “bezpieczne weekendy” oraz działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa rowerzystów i motocyklistów. Policyjne działania na drogach obejmują walkę z głównymi przyczynami wypadków: m. in. nadmierną prędkością czy nieprawidłowym wykonywaniem manewrów. Funkcjonariusze sprawdzają także trzeźwość kierowców, gdyż w dalszym ciągu zbyt wielu z nich wsiada za kierownicę po spożyciu alkoholu. Policjanci czuwają także nad bezpieczeństwem najmłodszych – kontrolują, czy dzieci przewożone są w specjalnych fotelikach. Zwiększenie liczby radiowozów z wideorejestratorami i rozmieszczenie patroli policyjnych w widocznych miejscach przynosi efekty. Kierowcy, widząc policjantów z radarem pistoletowym, zwalniają, jadą ostrożniej. Także coraz więcej kierujących ma świadomość, że jadący za nimi pojazd w kolorze czarnym, granatowym, srebrnym, grafitowym czy zielonym może być nieoznakowanym radiowozem wyposażonym w wideorejestrator. To dzięki tym metodom pomiaru prędkości maleje liczba wypadków drogowych, zmniejsza się ilość rannych i zabitych w wyniku wypadków osób.
Komentuj →
1 sierpnia 2009 |
0
Zasady bezpiecznego zachowania się nad wodą, w lesie i na drodze, zasady obsługi maszyn rolniczych, postępowania w przypadku kontaktu z urządzeniami elektrycznymi albo ze zwierzętami - to wszystko przypomina gra edukacyjna przygotowana dla najmłodszych przez podlaską policję. Gra on-line "Bezpieczne wakacje" powstała w wydziale prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. To odpowiednik gier planszowych, w których o szybkości przemieszczania się decyduje liczba oczek na kostce. Punkty zdobywane są za prawidłowe odpowiedzi na pytania, które wymagają elementarnej wiedzy z zakresu bezpieczeństwa. To np. pytania o skoki do wody, używanie ognia w lesie, zbliżanie się do transformatorów czy linii energetycznych, zachowanie w przypadku ataku psa a nawet o bezpieczne używanie komputera. W grę może grać jednocześnie kilka osób.
Gra dostępna pod adresem: http://podlaska.policja.gov.pl/programy/bezpieczne_wakacje/index.htm
Komentuj →
1 sierpnia 2009 |
0
Białostocka “Gazeta Wyborcza” relacjonuje takie ono zdarzenie: wyjeżdżający z drogi podporządkowanej radiowóz zajechał drogę motorowi. Doszło do zderzenia. W szpitalu, z potrzaskanymi kośćmi, leży dwóch studentów. - Mam wrażenie, że policja nam wmawia, że to my jesteśmy winni - żali się jeden z poszkodowanych. Wypadek wydarzył się 21 lipca, ok. godz. 14.30 na krajowej "ósemce" w okolicy miejscowości Płociczno-Dubowo. Nie minęła doba od wypadku, a zjawił się u nich ktoś z policji. Chodziło o przesłuchanie, ale nie tylko. Funkcjonariusz dał im do podpisania oświadczenie, że zrzekają się wszelkich roszczeń w stosunku do mundurowych. Dopiero później, od swoich rodzin (te przez internet znalazły świadków wypadku), 22-latkowie dowiedzieli się, jaki przebieg miał wypadek. Że to policjanci zajechali im drogę, że mieli włączone tylko sygnały świetlne, a nie dźwiękowe, że po wypadku zbadana była trzeźwość tylko jednego policjanta (i to pasażera radiowozu, który zamienił się z kierowcą miejscami). Policyjna wersja jest trochę inna. Przedstawił ją dziennikowi asp. sztab. Krzysztof Kapusta, rzecznik suwalskiej policji: - Radiowóz brał udział w pościgu za litewskim volkswagenem, który nie zatrzymał się do kontroli. Wyjeżdżając z lasu na krajową "ósemkę" miał włączone sygnały świetlne i dźwiękowe. Kiedy przejeżdżał przez krajówkę, zaczekał, aż pojazdy na obu pasach ruchu się zatrzymają, dopiero wtedy ruszył. Motocykliści zaś wyprzedzali kolumnę zatrzymujących się pojazdów i zderzyli się z radiowozem. Kto w tym wszystkim ma rację stwierdzi najpierw suwalska prokuratura, a potem sąd.
Z komentarzami należy poczekać, aż właściwe służby zbiorą i przeanalizują materiał. Postawmy sobie jednak pytanie – czy rzeczywiście nie ignorujemy pojazdów uprzywilejowanych? W najbliższym numerze tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS opublikujemy reportaż z kilku minutowej obserwacji wydzielonego pasa drogowego dla karetek pogotowia. Zachęcamy do jego analizy (!).
Komentuj →
31 lipca 2009 |
0
(Fot.: PD@N 309—27 gddkia)
Na drodze krajowej nr 73 w Szczucinie zorganizowany został happening edukacyjny w ramach programu "Drogi Zaufania". Akcja połączona była z ćwiczeniami służb ratowniczych i prezentacją historii drogownictwie. Kierowcy przejeżdżający w pobliżu Wydziału Historii Drogownictwa (największego w Europie skansenu historii i techniki budowy dróg) zobaczyli symulowane tragiczne zdarzenia drogowe. Imprezę w Szczucinie przygotowano z myślą o całych rodzinach. Kierowcy sprawdzali, czy jeżdżą bezpiecznie. Za pomocą ALKOgogli sprawdzano jak alkohol wpływa na sprawność człowieka, a dzięki specjalnej pochylni - sprawdzano, czym skutkuje jazda bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Przygotowano też komputerowe symulatory jazdy, sprawdzające znajomość przepisów ruchu drogowego. Psycholog transportu doradzał jak efektywnie wypoczywać w czasie długiej podróży, jak radzić sobie ze stresem na drodze oraz jak rozmawiać z ofiarami wypadków samochodowych. Przeprowadził też test predyspozycji do kierowania pojazdem. Policjanci odpowiadali na pytania dotyczące ruchu drogowego. Dla kierowców Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przygotowała wydawnictwa ułatwiające bezpieczną podróż po Polsce: mapę remontów prowadzonych na drogach krajowych i mapę fotoradarów. Wszyscy goście mogli też nauczyć się podstawowych zasad udzielania pierwszej pomocy. Szkolenie poprowadzili harcerze, którzy na co dzień wspomagają zawodowe służby ratownicze w niesieniu pomocy potrzebującym. Pokazywali jak prawidłowo ułożyć ofiarę, jak sprawdzić oddech oraz jak wykonać masaż serca. Była też nauka zakładania podstawowych opatrunków i prawidłowego powiadamiania o wypadku służb ratowniczych. Wszyscy, którzy zaliczyli szkolenie, skorzystali z symulatora jazdy bez pasów oraz ALKOgogli mogli spróbować swoich sił na torze gokartowym. Happening odbywał się na terenie Muzeum Drogownictwa, które dostępne było dla zwiedzających przez cały dzień za darmo.
Muzeum Drogownictwa: To największy w Europie skansen historii i techniki budowy dróg. Zobaczyć można tu urządzenia sprzed kilkuset lat, które służyły do wytyczania traktów: lokomobile, ciągniki, walce, spycharki itp. W muzeum zgromadzono też wyjątkową kolekcję znaków drogowych, słupów kilometrowych, urządzeń pomiarowych czy mundurów służb drogowych. Przejrzeć można też mapy prezentujące zmiany sieci dróg na terenie ziem polskich na przestrzeni wieków oraz niezwykle ciekawe makiety ukazujące zasady konstruowania dróg i mostów. Z okazji happeningu na terenie muzeum stanęła też wystawa archeologiczna oraz prezentacja poświęcona 190-leciu administracji drogowej w Polsce. Kierowcy przejeżdżający w pobliżu muzeum zobaczyli symulowane tragiczne zdarzenia drogowe. Były samochodowe wraki na poboczu, ofiary, ratownicy medyczni udzielający pierwszej pomocy, straż pożarna rozcinająca zgniecione wozy i policja nadzorująca ruch samochodów. Szokujące obrazy mają przemówić do wyobraźni kierujących i pasażerów. Jednocześnie dla służb ratunkowych stanowią okazję do ćwiczeń.
Komentuj →
31 lipca 2009 |
1
Motocykliści płacą za przejazd po autostradzie A4 między Krakowem a Katowicami tyle samo co samochody osobowe. Pytają - dlaczego, skoro ich pojazdy praktycznie nie niszczą nawierzchni ani nie pogarszają płynności ruchu na autostradzie. Chcą zatem obniżenia lub likwidacji opłat. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami motocykliści blokowali przejazd na autostradzie z Krakowa do Katowic. W akcji udział wzięło ok. 150 maszyn, wcześniej ich przedstawiciele złożyli petycję z żądaniem zmiany stawek pobieranych od motorów, w siedzibie zarządcy autostrady Stalexportu w Mysłowicach. Motocykliści chcą więc pokazać jakie mają społeczne poparcie. Zbierają teraz podpisy pod wnioskiem o obniżenie opłat za jednoślady.
Komentuj →
31 lipca 2009 |
0
Abu-Haris Shafi, dyrektor zarządzający największej British School of Motoring brytyjskiej szkoły nauki jazdy, zachował prawo jazdy mimo zebrania 17 punktów karnych - poinformował "Daily Telegraph". 47-letni Shafi stanął przed sądem za przekroczenie prędkości o 50 km/h (sytuacja sfotografowana przez fotoradar) nie powiedział policji, kto siedział za kierownicą jego BMW, za co otrzymał sześć punktów karnych. Wcześniej miał ich 11. W Wielkiej Brytanii, poo przekroczeniu granicy 12 punktów automatycznie kierowca traci prawo jazdy (na okres szeciu miesięcy). Adwokat Shafiego przekonał sąd, że strata możliwości prowadzenia samochodu mogłaby pozbawić 47-latka możliwości pracy. Adwokat pokreślił także, że Shafi nie mógłby wozić swojej matki do lekarza. Sąd nie odebrał instruktorowi prawa jazdy. Ukarał go jedynie wynoszącą 750 funtów grzywną. Wyrok zaniepokoił działaczy stowarzyszeń promujących bezpieczną jazdę. - Jako szef jednej z największych szkół nauki jazdy pan Shafi powinien znać ryzyko jeżdżenia z nadmierną prędkością i powinien dawać dobry przykład tym, którzy uczą się jeździć - powiedziała Katie Shephard z Brake. Brake chce, by sprawa została ponownie rozpatrzona. BSM uczy jeździć ok. 130 tys. osób rocznie.
Komentuj →
30 lipca 2009 |
0
Brytyjczycy konsekwentnie wprowadzają ograniczenie prędkości do 30 km/h w kolejnych miastach. Portsmouth to pierwsze miasto w Wielkiej Brytanii, które wprowadziło ograniczenie prędkości do 20 mil na godzinę (32 km na godzinę) na terenie zabudowanym.
Komentuj →
30 lipca 2009 |
0
Granie w gry "samochodowe" może mieć niebezpieczne przełożenie na to, w jaki sposób zachowują się kierowcy po zajęciu miejsca za prawdziwą kierownicą w prawdziwym aucie – informuje British School of Motoring. Badania przeprowadzone przez tę największa w Wielkiej Brytanii sieć szkół nauki jazdy pokazały, że ponad jedna trzecia młodych kierowców może odważniej wciskać pedał gazu po tym, kiedy zagra w gry samochodowe na ekranach komputerów. 27 proc. z pytanych kierowców w wieku 16-24 lata przyznało, że po seansach z grami decyduje się na bardziej ryzykowną jazdę. W badaniu udział wzięło 1000 respondentów. Przedstawiciele BSM potwierdzili istnienie powiązania między grami, a niebezpiecznym sposobem prowadzenia. Jedna czwarta pytanych przyznała w ankiecie, że podczas prowadzenia auta czuje się niczym w komputerowej symulacji. W tego typu fantazjach, wspomina BBC, przeważali mężczyźni. Ponad jedna trzecia pytanych sądziła, że granie w gry samochodowe może pomóc w nabywaniu umiejętności, które mogą przydać się podczas prawdziwej jazdy, przy czym często wspominany był tu ich wpływ na ćwiczenie refleksu.
Komentuj →
29 lipca 2009 |
0
Stała kontrola warunków panujących w chłodni samochodowej, znajdującej się w trasie, stanowi jedno z najważniejszych i najtrudniejszych zadań stawianych przez klientów firmom transportowym. Coraz częściej wybór przewoźnika zależy od zapewnienia dokładnego monitoringu temperatury wewnątrz chłodni na każdym etapie przewozu produktów w kontrolowanej temperaturze. Dlatego też, dzięki współpracy firmy ZEUS z Legionowa, produkującej informatyczne systemy do kontroli flot samochodowych i Carrier Transicold Polska, dostawcy urządzeń chłodniczych do transportu, powstał zintegrowany z GPS system monitorowania chłodni i agregatów chłodniczych firmy Carrier Transicold. Poprzez jedno małe urządzenie (RP-C200) integruje się komunikację agregatu chłodniczego Carrier Transicold, z systemem informatycznym wspierającym zarządzanie transportem – Infosat firmy ZEUS. Urządzenia pokładowe informując zdalnie użytkownika systemu Infosat o aktualnym położeniu chłodni, wykonują pomiary aktualnych temperatur, odczytują zadane dla agregatu przez kierowcę nastawy, a do celów serwisowych odczytują aktualny stan licznika motogodzin. Jest to kolejne w ostatnim czasie rozwiązanie techniczne firmy ZEUS, ułatwiające pracę osób obsługujących tabor chłodniczy oraz poprawiające bezpieczeństwo przewożonych produktów. System można rozbudować o dodatkową sygnalizację zewnętrzną umożliwiając jego szersze zastosowanie. Rozbudowana wersja tego systemu będzie ciekawą propozycją szczególnie dla tych firm, które posiadając chłodnie do wykonywanych transportów nie wykorzystują własnych ciągników lub planują takie rozwiązanie, lecz w trosce o właściwą obsługę klienta, obawiają się ewentualnych skutków braku właściwego nadzoru. Teraz system Infosat daje możliwość zdalnego skutecznego nadzoru.
Doposażenie układu elektronicznego w poziomowskaz paliwa może powiadomić wskazane osoby poprzez email lub SMS o konieczności tankowania agregatu. Poprzez dodatkowy sygnalizator świetlny LED kierowca wynajętego ciągnika uzyskuje proste i skuteczne źródło informacji o najważniejszych parametrach pracy agregatu lub małej ilości paliwa w zbiorniku. Ta opcja nie tylko minimalizuje ryzyko wyjazdu z bazy chłodni niewłaściwie przygotowanej do transportu, ale również, gdy znajduje się ona w trasie, poinformuje kierowcę o nieprawidłowościach natychmiast po ich wykryciu, dając więcej czasu na podjęcie skutecznych działań serwisowych. Zastosowanie czujników otwarcia drzwi to nie tylko kolejna informacja i zapewnienie sobie skutecznego powiadamiania o dotarciu do celu, ale także bardzo użyteczny sygnał dla agregatu, aby zmienił tryb swojej pracy. W efekcie agregat zoptymalizuje skuteczność swojego działania. Rozbudowa o dodatkowe urządzenia to także dodatkowy pobór prądu, jednakże dla tego systemu to nie problem. Agregat sam informuje sterownik komunikacyjny o zakończeniu pracy, wymuszając automatyczną hibernację dodatkowych urządzeń i obniżenie poboru prądu do kilkunastu miliamperów. Aktualnie system jest wdrażany w pojazdach chłodniczych firmy HAVI Logistic z Warszawy.
Komentuj →
29 lipca 2009 |
0
Telefon jest głuchy, adres nieaktualny. Szkoła nauki jazdy 4 Kółka nagle zniknęła z mapy miasta. Na lodzie zostawiła kilkuset kursantów, którzy wpłacili po prawie 1200 zł. Nie mają ani pieniędzy, ani prawa jazdy - donosi “Życie Warszawy”. U nas zdaje się za pierwszym razem - takimi słowami reklamuje się do dzisiaj na stronie internetowej ośrodek szkolenia kierowców 4 Kółka. W podtytule strony głównej dodano: “dobra szkółka”. Fora internetowe są pełne ostrzegawczych wpisów. Poszkodowani składają pozwy na komisariacie przy ul. Żytniej w Warszawie. Nawołują do pozwów zbiorowych. Mieliśmy już telefony od zdenerwowanych kursantów, którzy pytali, jak znaleźć zaginioną szkołę jazdy - przyznaje Jacek Gałan, wicedyrektor miejskiego Biura Działalności Gospodarczej i Zezwoleń (dział rejestracji firm). Ale szkoła się właśnie wyrejestrowała. Miesiąc temu, więc właściwie jej nie ma. Nie mamy kogo skontrolować. Ludziom nie pomożemy – tłumaczy wicedyrektor. Teraz poszkodowanym zostaje tylko droga sądowa.
Miejscy urzędnicy wyjaśniają, że szkoły są sprawdzane dwa razy: zaraz po rejestracji i w trakcie pracy. - To była dosyć znana szkoła i miała niezłą renomę. Działała od kilku lat. - Właściciel, wiedząc, że ma kłopoty finansowe, nie powinien robić naborów. Ośrodek prowadzący kursy zawsze warto sprawdzić, by choć trochę zminimalizować ryzyko – mówi szef Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego Andrzej Szklarski. I radzi, na co, poza formalnym wpisem w urzędzie miasta, trzeba zwrócić uwagę. - Jak długo działa firma, w jakich warunkach prowadzone są zajęcia, ile ma aut - wylicza. - Im większy majątek, tym większa gwarancja bezpieczeństwa.
Komentuj →
29 lipca 2009 |
0
W stolicy w jednej trzeciej autobusów jest klimatyzacja, niestety często kierowcy jej nie włączają. Do Zarządu Transportu Miejskiego dociera mnóstwo skarg w tej sprawie. Nie dość, że nie działa klimatyzacja, to na dodatek nie da się otworzyć okien, bo są zablokowane. I tak w często nowoczesnych autobusach panuje żar. ZTM prowadzi wyrywkowe kontrole autobusów. W lipcu przewoźnicy otrzymali 56 kar. W pojazdach Miejskich Zakładów Autobusowych klimatyzacja musi być włączona, jeśli prognozy mówią, że temperatura przekroczy 22 stopnie Celsjusza. U pozostałych przewoźników - gdy temperatura wewnątrz pojazdu przekroczy 25 stopni. Informacje o nieprawidłowościach można zgłaszać pod numerem 194 - 84
Komentuj →
28 lipca 2009 |
0
(Fot.: PD@N 309-20 jm)
^ Stacje telewizyjne, radiowe, prasa i inne media pokazują pielgrzymów wychodzących z różnych miast. W Internecie ruszył społecznościowy portal pątników: Serwis Pielgrzymkowy. Pod adresem e-Pielgrzymka.pl uruchomiły go wspólnie “Opoka" i operator sieci komórkowej Plus. Wirtualna Mapa Pielgrzymek, na której można obserwować marsz pielgrzymów na Jasną Górę, spotkała się z dużym zainteresowaniem. W tym roku każdy pątnik będzie mógł zostać multimedialnym reporterem serwisu e-Pielgrzymka.pl, Pątnicy dzięki operatorowi telefonicznemu będą mogli na trasie pielgrzymek bezpłatnie naładować telefony komórkowe w specjalnych punktach. Największe pielgrzymki zostały wyposażone przez operatora w telefony, które wspomogą komunikację na szlaku.
Wyruszyła pierwsza grupa pielgrzymkowa. Grupa ze Szczecina ma do pokonania najdłuższy dystans. Muszą dotrzeć 15 sierpnia do Częstochowy. Właśnie tego dnia Kościół obchodzi święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W uroczystościach na Jasnej Górze wezmą udział pielgrzymi z całego kraju. Tak, więc zaczął się czas pielgrzymek, na wszystkich polskich drogach. Apelujemy o szczególne bezpieczeństwo na drogach, idą grupy pieszych, najsłabszych uczestników ruchu drogowego.
Komentuj →
28 lipca 2009 |
0
Łódzki “Express ilustrowany” prezentuje trójkołowy pojazd konstrukcji Wojciecha Kawalca. Pojawia się na ulicach potężny purpurowoczerwony Redwing (ang. czerwone skrzydło) budzi respekt zarówno swym wyglądem, jak i miarową basową pracą silnika. To jedyny taki egzemplarz na świecie, bo pabianiczanin zbudował go sam. Powstał trochę dla zabawy - tłumaczy pan Wojciech. - Zawsze uwielbiałem motocykle, postanowiłem więc zbudować coś własnego i niepowtarzalnego, co będzie budziło ciekawość i zachwyt innych. Trójkołowy Redwing powstał na bazie kultowego modelu motocykla hondy o nazwie gold wing. Z oryginału pozostał jednak tylko tył, silnik i niektóre elementy korpusu. Skompletowanie zestawu części wymagało wielu wizyt w różnych warsztatach i na szrotach. Manewrowanie pojazdem nawet na najbardziej zatłoczonych parkingach i ulicach jest łatwe. Na jednym baku paliwa można przejechać nawet 400 km, zakładając, że nie przekroczymy magicznej granicy 120 km na godzinę.
(Fot.: PD@N 309-14)
Komentuj →
28 lipca 2009 |
0
(Fot.: PD@N 309-1 jm)
W Krakowie po raz drugi w te wakacje koń dorożkarski ranił turystów.Na miejsce wypadku policja sprowadziła biegłego, który sprawdzał stan techniczny dorożki, oraz weterynarza, by zbadał czy konie były zdrowe. Sprawdzono też trzeźwość woźnicy. Redakcja “Gazety Wyborczej” poprosiła eksperta o próbę wyjaśnienia, dlaczego konie zachowały się tak gwałtownie. To, do czego doszło na Rynku, wskazuje, że spłoszony koń nie był przyzwyczajony do liczby bodźców, z którymi spotyka się na co dzień w pracy. Prawdopodobnie skumulował się u niego stres, który dał o sobie znać tym gwałtownym wybuchem. A bodźców, które do wybuchu mogły doprowadzić, jest bardzo wiele. Choćby drgająca parasolka w ogródku kawiarnianym - powiedziała Justyna Mitka, ekspert szkolenia koni metodą naturalną silversand horsemanship. W jeden dzień nie można ocenić, czy koń jest spokojny, czy nie. Trzeba go obserwować w różnych sytuacjach, nim ktoś podejmie decyzję o zaprzęgnięciu go do powozu - zastrzega. Konie dorożkarskie to głównie zwierzęta z domieszką ras zimnokrwistych (masywna budowa ciała). Zwykle zachowują się spokojnie, ale kumulują w sobie stres wywołany hałasem, nadmiarem bodźców. Gdy stres osiągnie punkt krytyczny, konie te potrafią wpaść w panikę. Żeby tego uniknąć, trzeba zadbać o ich wyszkolenie. Wtedy zwierzę nie zwraca uwagi na miejski hałas wokół niego; woźnicy i przechodniom nic wtedy nie grozi. Jak wygląda takie szkolenie, tzw. odczulenie na bodźce? Trenerzy przyzwyczajają zwierzęta do wszystkiego, czego nie ma w ich codziennym otoczeniu, którym jest zwykle cicha stajnia. Dla niewyszkolonego konia nawet szeleszcząca foliowa torba stanowi "śmiertelne" zagrożenie, podobnie jak poruszające się na wietrze parasole w ogródkach. Cóż dopiero tramwaj! Jednak wyszkolenie "odważnego" konia, który nie boi się miejskiego harmideru, trwa nawet kilka lat. Niestety, konie dorożkarskie nie mają za sobą żadnego doświadczenia, a nikt nie zadbał o ich podstawowe przeszkolenie! Nie ma wątpliwości: każdy koń, który wjeżdża na Rynek, powinien być wcześniej odpowiednio przeszkolony. Dorożkarz również. A przepisy o dorożkarzu? Obecne przepisy wymagają jedynie, by osoba planująca przewozy ludzi dorożką założyła działalność gospodarczą. Żeby zostać woźnicą, nie trzeba mieć też żadnych uprawnień, od kiedy funkcjonująca jeszcze kilka lat temu karta woźnicy została zlikwidowana. W Krakowie od tego roku wszyscy dorożkarze, którzy chcą parkować na Rynku (i każdym ogólnodostępnym parkingu), podpisują umowy z miastem, w których zobowiązują się m.in. do wykupienia ubezpieczenia OC, jeżdżenia tylko stępem oraz do nie wyjeżdżania na Rynek, gdy temperatura przekroczy 30 stopni. Muszą też oświadczyć, że ich konie nie są narowiste. Po wypadkach z udziałem koni na Rynku wszyscy właściciele dorożek będą musieli podpisać nowe, restrykcyjne aneksy do umów z miastem. Nowe zasady przewidują m.in., że dorożkarze nie będą mogli korzystać z ogierów i koni młodszych niż pięcioletnie, a zwierzęta przed sezonem będą musiały zaliczyć specjalne szkolenia. Okazuje się jednak, że w przepisach powstała luka. W razie upałów, gdy temperatura przekroczy 25 stopni, magistrat będzie każdorazowo wydawać zakaz wjazdu na Rynek. Mimo żaru dorożkarze będą jednak mogli stać na ulicy Grodzkiej. - Ten problem zostanie rozwiązany jeszcze inaczej. Trwają rozmowy na temat nowej organizacji ruchu na ulicy Grodzkiej i likwidacji tam miejsc postojowych. Rozważamy organizację nowego postoju dla dorożek np. na placu Szczepańskim - dodaje Anna Broś-Milc, zastępczyni dyrektora wydziału spraw administracyjnych urzędu miasta. Moim zdaniem dobrze byłoby stworzyć zastępczy postój pod Wawelem - sugeruje Krzysztof Kwiatkowski, prezes Stowarzyszenia Krakowskich Dorożkarzy.
Pracownicy urzędu miasta pracują nad projektem (brakujących) przepisów określających szczegółowo wszystkie aspekty pracy zwierząt - mówi Anna Broś-Milc, zastępczyni dyrektora w wydziale spraw administracyjnych magistratu. Uwzględniamy wyniki kontroli i opinie ekspertów oraz postulaty Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Przepisy wg KTOZ-u powinny wyznaczać postoje dorożek w miejscach całkowicie zacienionych, wprowadzać zakaz pracy koni dorożkarskich w dni, w których temperatura powietrza przekracza 30 stopni Celsjusza, i kwartalne kontrole ich zdrowia. A licencja na wjazd na Rynek powinna być wydawana jedynie tym osobom, które pozytywnie przeszły kontrolę stajni i zgodziły się na okresowe jej odwiedziny przez inspektorów KTOZ-u. Miasto powinno też określić, ile może pracować koń, bo żadne inne przepisy tego nie precyzują. Na Rynku powinno stanąć urządzenie do podbijania kart, by sprawdzić, ile godzin dziennie konie pracują. Postulujemy też raz na kwartał badania weterynaryjne. Na spotkanie w magistracie dorożkarze przyprowadzili swojego lekarza weterynarii, który stwierdził, że konie są zdrowe i zadbane - dodaje Dorota Dąbrowska z Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Komentuj →
27 lipca 2009 |
0
Drogowcy zapowiadają, że do końca roku zmienią oznaczenia autostradowych węzłów - czytamy w katowickiej “Gazecie Wyborczej”. Problem może być na granicach miast, bo tu samorządy wciąż nie mogą się dogadać, jak powinny brzmieć nowe nazwy. Na mylące nazwy autostradowych węzłów kierowcy narzekają od dawna. Największy galimatias jest na odcinku autostrady A4, która przebiega przez górnośląską aglomerację. W całej Europie jest jasny i czytelny system oznaczenia węzłów na autostradach: najpierw miasto, a później dodatkowo nazwa dzielnicy lub określenie kierunku, np. północ czy zachód, w przypadku gdy zjazdów jest więcej. Od początku przyszłego roku w Katowicach z A4, będziemy zjeżdżać z węzłów Katowice-Murckowska, Katowice-Francuska i Katowice-Mikołowska. Podobnie będzie w Gliwicach, gdzie dotychczasowe nazwy czterech węzłów będzie poprzedzała nazwa miasta, węzeł Wirek zostanie przemianowany Ruda Śląska. Problemem są węzły Batory i Wspólna, które leżą na granicy miast.
Komentuj →
27 lipca 2009 |
0
W dniu 25 lipca 2009 r. odbył się Dzień Otwarty Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Szczecinie. W tym dniu na odwiedzających Ośrodek czekała moc atrakcji. Licznie przybyli kandydaci na kierowców korzystali z możliwości sprawdzenia swojej wiedzy z zakresu przepisów ruchu drogowego podczas przykładowego egzaminu teoretycznego oraz ćwiczyli umiejętności praktyczne pod okiem egzaminatorów na placu manewrowym Ośrodka. Zadbaliśmy również o atrakcje dla najmłodszych uczestników ruchu drogowego. Dzieci i młodzież wzięły udział w konkursach i grach z zakresu wiedzy o bezpieczeństwie w ruchu drogowym. W ramach Dnia Otwartego został przeprowadzony egzamin na kartę rowerową i motorowerową. Udział w egzaminie wzięły dwadzieścia dwie osoby, z czego szesnaście uzyskało wynik pozytywny. Pamiętano również o osobach posiadających prawo jazdy – osoby te wzięły udział w dwóch konkurencjach: sprawnościowej jazdy z talerzem stewarda i sprawnościowej jazdy na trolejach. Rywalizacja była zacięta, a na zwycięzców czekały puchary i nagrody ufundowane przez Dyrektora WORD Szczecin. Zwycięzcą w konkursie jazdy na trolejach został Adam Głuszko z czasem: 43,75 s., natomiast zwycięzcą jazdy sprawnościowej z talerzem stewarda został Mariusz Drobiazgiewicz z czasem: 31,60 s. Zwycięzcom serdecznie gratulujemy. Dorośli uczestnicy imprezy mogli również zasięgnąć informacji dotyczących szkoleń i kursów prowadzonych przez nasz Ośrodek, a także zakupić materiały szkoleniowe. Wszyscy uczestnicy Dnia Otwartego mieli okazję podziwiać pojazdy, które wzięły udział w I Ogólnopolskim Zlocie Zabytkowych Citroenów. Uczestnicy Zlotu na zaproszenie Dyrektora WORD uatrakcyjnili imprezę i zaprezentowali swoje auta. Odwiedzający nas goście wzięli udział w głosowaniu na najefektowniejsze auto. Największy podziw i sympatię wzbudził Citroen wyprodukowany w 1925 roku. Właściciel pojazdu otrzymał puchar Dyrektora WORD i zestaw kosmetyków do pielęgnacji auta natomiast spośród osób biorących udział w głosowaniu rozlosowano nagrody niespodzianki. Kolejnym punktem programu była możliwość sprawdzenia swoich umiejętności z zakresu udzielania pomocy przedmedycznej pod okiem ratowników z Ochotniczej Straży Pożarnej w Szczecinie. Przedstawiciele OSP Szczecin wraz z grupą strażaków z Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie przygotowali pokaz ratownictwa medycznego. Zainicjowana scenka przedstawiała udzielanie pomocy osobie poszkodowanej w wypadku drogowym. Uczestnicy Dnia Otwartego wzięli także udział w eksperymencie na symulatorze zderzeń – “na własnej skórze” mogli odczuć pozytywne skutki działania pasów bezpieczeństwa. Pokaz ten został przeprowadzony przez funkcjonariuszy Szczecińskiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej. Tegoroczna impreza wzbudziła tak duże zainteresowanie wśród mieszkańców Szczecina. Partnerami akcji byli: Żandarmeria Wojskowa w Szczecinie, Ochotnicza Straż Pożarna w Szczecinie, Państwowa Straż Pożarna w Szczecinie, a także Komenda Miejska Policji “Szczecin nad Odrą”.
(Fot.: PD@N 309-23 word)
(Fot.: PD@N 309-24 word)
(Fot.: PD@N 309-25 word)
Komentuj →
27 lipca 2009 |
0
Magiczna granica 100 tys. przekroczona. W niespełna 130-tysięcznym Płocku mamy zarejestrowanych 108,5 tys. pojazdów! A w 100-tysięcznym powiecie ziemskim jest ich... 131 tys. - Jest ciasno i niebezpiecznie - przyznaje drogówka. Pod względem liczby samochodów na jednego mieszkańca byliśmy trzecim ośrodkiem w kraju - zaraz po Warszawie i Katowicach. Ale ich wciąż przybywa i przybywa. Na przełom czerwca i lipca ratuszowy wydział komunikacji zarejestrował ich już dokładnie 108 649. Jednak zdaniem dyrektor wydziału komunikacji starostwa powiatowego w Płocku Teresy Szpakowicz, należy założyć, że od 10 do 15 proc. tych pojazdów pozostaje zarejestrowanych, choć w rzeczywistości od lat nie są one w stanie jeździć. I natychmiast pojawiają się kłopoty z tak wielką liczbą pojazdów np. poważny kłopot to parkingi. Na niektórych osiedlach nie ma nie tylko jak przejechać, ale i przejść pomiędzy autami. Problem widzą policjanci z wydziału ruchu drogowego komendy miejskiej: - Bywa, że jedna rodzina ma dwa, trzy auta i wszystkie wyruszają na drogi. Do tego dochodzą pojazdy firm zajmujących się transportem, zwłaszcza na terenie powiatu - mówi zastępca naczelnika wydziału Zbigniew Kopczyński. - To wszystko sprawia, że natężenie ruchu jest ogromne i na płockich ulicach jest naprawdę niebezpiecznie. Kierujący muszą zachowywać najwyższą ostrożność, bo o kolizje i wypadki nie jest tu trudno. Za coraz powszechniejszą dostępnością do pojazdów, także jednośladów, nie nadąża infrastruktura drogowa Płocka, mimo że jest zmieniana i unowocześniana.
Komentuj →
27 lipca 2009 |
0
(Fot.: PD@N 309-11 jm)
(Fot.: PD@N 309-10 jm)
^ Mieszkańcy stolicy z zadowoleniem korzystają z nowoczesnego taboru tramwajowego. Ten tramwaj jest wygodny, pojemny i w dodatku jest w nim chłodno. Podróż tym środkiem komunikacji miejskiej bez wątpienia jest przyjemna. A kolor pojazdu? Kolor też ma znaczenie. Pamiętamy jeszcze wrocławskie niebieskie tramwaje, a żółte taksówki w Nowym Jorku?
Czy ratusz odstąpi od malowania tramwajów na szaro? - pytają mieszkańcy Warszawy, zaniepokojeni taką właśnie propozycją urzędu miasta. Pojawiła się już szczęśliwie kolejna propozycja: żółty pojazd z czerwonym dachem. Ten nowy rodzaj malowania tramwaju bydgoskiej PESY ma być ukłonem w stronę mieszkańców. Takie zestawienie kolorów i ich proporcji pasażerowie już znają. Dominujący żółty kolor z czerwonymi elementami można oglądać np. na kursujących po Warszawie od 2006 roku tramwajach tzw. hipolitach - z poznańskiej fabryki Cegielskiego. Na przełomie lipca i sierpnia ratusz ma zlecić badania opinii warszawiaków na ten temat. - Jesteśmy bardzo ciekawi opinii warszawiaków. Do wyboru będą co najmniej cztery typy malowania PESY: dwa stare i dwa nowe – mówi Marcin Ochmański z ratusza. Miał być jeszcze jeden, piąty rodzaj malowania: srebrny.
Komentuj →
27 lipca 2009 |
0
Nieposiadający prawa jazdy 17-latek jadąc z prędkością co najmniej 160 km/h zabił rowerzystę, a dwóch innych ciężko ranił. Jak poinformowała policja, do wypadku doszło w Leźnicy Wielkiej w gminie Parzęczew (Łódzkie). Ze wstępnych ustaleń wynika, że po północy 17-letni mieszkaniec gminy Parzęczew zabrał bratu samochód i ruszył "w szaleńczą jazdę". Chłopak nie posiadał prawa jazdy. Kierujący nie dostosował prędkości do warunków, stracił panowanie nad samochodem i zjechał na lewą stronę drogi. Tam uderzył w dwa prawidłowo zaparkowane auta. Uderzenie było tak silne, że jeden z samochodów odbił się i obrócił dookoła własnej osi wpadając w jadących prawidłowo rowerzystów. W wyniku uderzenia śmierć na miejscu poniósł 21-letni rowerzysta, a dwaj pozostali 20-latkowie w stanie ciężkim zostali przewiezieni do łódzkich szpitali.
Komentuj →
27 lipca 2009 |
1
W dniu 9 lipca 2009 roku w WORD w Białymstoku odbyło się spotkanie przedstawicieli instytucji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego na terenie miasta w sprawie ruchu pojazdów nauki jazdy i pojazdów egzaminacyjnych. Spotkanie miało na celu wypracowanie wspólnego stanowiska i stanowić miało próbę rozwiązania problemu wzmożonego ruchu "Elek" w mieście. W spotkaniu udział wzięli: Marzena Dubowska - Przedstawiciel Urzędu Miejskiego w Białymstoku; Andrzej Franciszek Daniszewski - Dyrektor WORD w Białymstoku; Marek Grzegorz Trębicki - Z-ca Dyrektora WORD w Białymstoku; asp. Dariusz Pigiel - Przedstawiciel Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku; Leszek Lulewicz - Przedstawiciel Departamentu Infrastruktury i Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego; Tadeusz Piotrowski - Prezes Społecznego Stowarzyszenia Szkolenia Kierowców w Białymstoku; Andrzej Sural - Przedstawiciel SSSK w Białymstoku; Jan Sańczyk - Przedstawiciel SSSK w Białymstoku; Krzysztof Janowski - Egzaminator Nadzorujący WORD w Białymstoku; Jan Owsieniuk - Kierownik Działu Egzaminowania WORD w Białymstoku; Ewa Szokal-Egird - Specjalista ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego WORD w Białymstoku. Podczas spotkania poruszono kwestie związane ze szkoleniem i egzaminowaniem kandydatów na kierowców oraz obowiązującymi regulacjami prawnymi w tym zakresie. Przeanalizowano rozwiązania komunikacyjne na terenie miasta Białegostoku niezbędne do prowadzenia egzaminów państwowych na prawo jazdy. Zwrócono uwagę na problem znacznej ilości pojazdów nauki jazdy poruszających się po drogach miejskich, stanowiących utrudnienia w ruchu miejskim w godzinach tzw. szczytu komunikacyjnego. Efektem spotkania były następujące konkluzje:
- konieczność wprowadzenia nowych rozwiązań komunikacyjnych na terenie miasta, stanowiących niezbędne do wykonania manewry podczas egzaminu na prawo jazdy, zgodnie z wytycznymi Rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów (wypracowanie wspólnego stanowiska SSSK i WORD w Białymstoku w spawie zmian w rozwiązaniach komunikacyjnych na terenie miasta w celu usprawnienia procesu szkolenia i egzaminowania);
- ograniczenie ruchu pojazdów szkoleniowych OSK na terenie miasta w godzinach "szczytu komunikacyjnego".
Komentuj →