27 września 2014 |
0

(503-44 fot. jola michasiewicz)
Parkowanie to jedna z podstawowych umiejętności, jakie kierowca powinien nabyć w czasie kursu nauki jazdy. Jednak nawet gdy ktoś wykona ten manewr prawidłowo podczas egzaminu,nie ma pewności, że będzie w stanie równie sprawnie i bezpiecznie wykonywać go na co dzień, w obecności pieszych i innych pojazdów. W zeszłym roku na samych tylko parkingach doszło w Polsce do 278 wypadków, w których zostało rannych ponad 300 osób*. Liczba ta nie uwzględnia kolizji, czyli stłuczek, w których nikt nie ucierpiał.
Trudności z parkowaniem dotyczą wielu kierowców, nie tylko początkujących. Nadal niewiele osób doskonali swoje umiejętności prowadzenia auta po ukończeniu kursu nauki jazdy, co w praktyce oznacza, że wielu manewrów kierowcy uczą się sami, bo nie wszystko pamiętają z zajęć. Popełniają więc wiele błędów, a następnie je utrwalają - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. - Parkowanie w rzeczywistych warunkach jest utrudnione przez stres. Świadomość, że obok jest prawdziwy samochód, a nie słupek, dla wielu osób bywa paraliżująca. Poza tym inni kierowcy okazują zniecierpliwienie, a piesi zjawiają się nagle przy masce samochodu - dodaje Weseli.
Bez względu na to, czy kierowca parkuje na dużym parkingu, czy na miejscach do parkowania w centrum miasta, musi pamiętać, że jego uwaga nie może skupiać się wyłącznie na poszukiwaniu wolnego miejsca. Jak zawsze kierujący pojazdem musi jednocześnie wykonywać wiele czynności, w tym obserwować inne samochody znajdujące się w pobliżu oraz zwracać uwagę na pieszych - radzą trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Czasami gdy prowadzący auto znajdzie poszukiwane miejsce do zaparkowania, zaczyna działać pospiesznie i nerwowo. Jest to widoczne także w sposobie wykonywania manewru parkowania. W takich okolicznościach uwidaczniają się także umiejętności kierowcy. Jeśli nie jesteśmy pewni, czy bezpiecznie wykonamy manewr, zatrzymajmy pojazd, wycofajmy się z manewru i spróbujmy jeszcze raz. Nie pozwólmy, aby inni kierowcy nas zestresowali. Ruch na parkingu to normalna rzecz – mamy prawo do bezpiecznego manewrowania, nawet jeśli zajmuje to więcej niż kilka sekund - mówią trenerzy Szkoły Jazdy Renault.
Wiele kolizji na parkingach jest związanych z cofaniem auta przy korygowaniu parkowania lub przy zwalnianiu miejsca. Jedną z przyczyn jest znacznie ograniczona widoczność z powodu zaparkowanych wokół samochodów. Wszystkie manewry musimy wykonywać z minimalną prędkością, w gotowości do zatrzymania auta w każdej chwili. Kierowca musi być czujny i obserwować otoczenie, w szczególności pieszych oraz inne poruszające się po parkingu pojazdy. Patrzenie w lusterka nie wystarczy -dodają trenerzy.
* policja.pl
Komentuj →
24 września 2014 |
0


(503-51-52)
Redakcja dziennika “Gazeta pl Warszawa” informuje, iż na stołecznych ulicach zostanie dopuszczona jazda rowerem pod prąd po ulicach jednokierunkowych, w dodatku bez żadnych wydzielonych pasów. Temat ważny, albowiem już pojawiają się obawy, czy to będzie najbezpieczniejsze rozwiązanie. Czy w ten sposób nie powiększy się liczba wypadków z udziałem rowerzystów. Policja popiera wątpliwości kierowców. "Jest to przedsięwzięcie dość ryzykowne, obawia się, że po wprowadzeniu nowych zasad kierujący na dwóch kółkach zaskakiwać będą kierowców - ocenił w trakcie rozmowy w stacji TVN Warszawa Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Zastanawiał się też, kto będzie ponosił winę w konfrontacji kierowca - rowerzysta poruszający się w kontra ruchu.
Rowerową jazdę pod prąd bez żadnych specjalnych pasów po ulicach jednokierunkowych umożliwi zmiana przepisów, która ma wejść w życie na początku przyszłego roku, mówi Łukasz Puchalski, pełnomocnik rowerowy ratusza. Wskazuje na pierwsze takie rozwiązania możliwe do organizacji, twierdzi nawet, że docelowo będzie to możliwe na większości ulic jednokierunkowych. Dziennikarze “Gazety” poprosili o rozmowę Marcina Hyłę z sieci “Miasta dla Rowerów”, która zrzesza organizacje prorowerowe z całej Polski. Zapytane o te obawy pogorszenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, Hyła powiedział: - To też jest bezpieczne rozwiązanie, stosowane już od dawna w wielu krajach. We Francji od pewnego czasu obowiązkowo ruch rowerowy pod prąd dopuszczony jest na ulicach jednokierunkowych. Na dużą skalę stosuje to od kilku lat Gdańsk, gdzie doszło tylko do jednego wypadku z udziałem rowerzysty. Teraz na wszystkich ulicach jednokierunkowych chce ten pomysł wdrożyćRadom. To jest sprawdzone w dziesiątkach miast. Kierowca i jadący z naprzeciwka rowerzystadobrze widzą siebie i przez to nie ma ryzyka, że się zderzą. Potwierdził także, iż będzie to możliwe także na wąskich ulicach: - To nie powinno być żadnym ograniczeniem. Oczywiście na wąskich ulicach - np. w najstarszej części miast - powinno jeździć się powoli. Wtedy nikomu nic się nie stanie. Na pewno obligatoryjnie to rozwiązanie powinno się stosować w strefach zamieszkania, gdzie i tak nie można się rozpędzać i pieszy ma pierwszeństwo.
Czekamy na Państwa opinie - e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl lub poniżej.
Komentuj →
15 września 2014 |
0
(503-7)
W “Wyborczej Biz” w artykule poświęconym kandydatom na kierowców autor pisze: “Mniej zdających to mniej jazd, a to mniejszyzarobekszkół nauki jazdy. Co więc robią? Oblewają kursantów na jazdach, by musieli wykupić kolejną ich partię. Ten wewnętrzny recykling kursantów ma im częściowo zrekompensować ograniczony napływ nowych. Taka polityka czyni drogę do prawa jazdy jeszcze bardziej krętą i kosztowną: musi powtarzać nie tylko egzamin teoretyczny, ale też jazdy i egzamin praktyczny - trudniejszy dziś niż jeszcze kilka miesięcy temu”. Zdecydowanie jest to zbyt daleko idące uogólnienie. Dalej czytamy o “migracji kandydatów z “trudnych” szkół w dużych miastach do “łatwych” na prowincji”. I konkluzja autora, odpowiedź na postawione przez niego samego pytanie - co może zmienić tę sytuację? Ten sam autor odpowiada na swoje pytanie o złoty środek na poprawę sytuacji ośrodków szkolenia kierowców, czyli: “ustawowe złagodzenie egzaminów teoretycznych. Łatwiejsza teoria to nie tylko więcej chętnych, jazd i pieniędzy, Jak się dowiedzieliśmy w Sejmie trwa silny lobbing za ustawowym złagodzeniem testów, co zwiększyłoby dopływ kursantów i polepszyło kondycję OSK i WORD-ów nadwerężoną nie tylko przez trudne testy, ale też niż demograficzny”. Kończąc swój wywód poświęcony troską o niską jakość szkoleń autor wskazuje: “Swoje zrobiła też konkurencja - między innymi kursy oferowane na Grouponie po zaledwie... 600 zł. Tajemnicą takich (trzykrotnie niższych) cen jest z reguły dramatycznie niska jakość szkoleń prowadzonych często przez niedouczonych lub wyrachowanych instruktorów wolących uczyć kursanta na postoju (ustawiania lusterek, fotela itp.) niż na drodze”. I tu kolejne wskazanie na potencjalną możliwość poprawy sytuacji: “Choć starostwa mają narzędzia, by nadzorować jakość szkoleń w OSK, jak wykazały wstępne kontrole, nie czynią tego”.
Komentuj →
15 września 2014 |
0
(503-5)
Teoria w nowej formule przełożyła się na lepszą zdawalność praktyki - tłumaczy Andrzej Pepliński, wicedyrektor Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Część teoretyczna egzaminu na prawo jazdy przysparzała uczestnikom kursów wielu problemów. Choć kursanci zdają coraz lepiej, pytania znów zostaną odtajnione. - To wpłynie na jeszcze lepszą zdawalność - uważa Andrzej Pepliński, wicedyrektor Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Na łamach “Gazety pl Trójmiasto” wypowiada się także praktyk, Janusz Chmielowiec, prezes gdańskiego oddziału Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej OSK, który powiedział: Reforma idzie we właściwym kierunku. Lepsze wyniki to także efekt większego wysiłku pracowników szkół jazdy. - Od wprowadzenia zmian ośrodki musiały dostosować sposób uczenia do nowej formuły i dobrze sobie z tym radziły - mówi Janusz Chmielowiec, prezes gdańskiego oddziału Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej OSK. - Musieliśmy np. poświęcić więcej czasu na omówienie kwestii technicznych - bo na egzaminie padają pytania o amortyzatory czy cylinderki układu hamulcowego. Natomiast Izabela Dymkowska z OSK “AS” ocenia:ubiegły rok dla właścicieli ośrodków szkolenia kierowców, ze względu na mniejsze zainteresowanie kursami, był rokiem kryzysowym. Niektórzy przedsiębiorcy decydowali się nawet na zamknięcie lub zawieszenie działalności. W tym roku kursanci powoli wracają. W porównaniu z rokiem ubiegłym mamy o około 100 proc. więcej kursantów - przyznaje Dymkowska. I kolejny praktyk – Michał Misztal z OSK “Alfa”: Poprzedni rok był trudny dla wszystkich ośrodków, zgłaszało się do nas niewiele osób, wszyscy chcieli przeczekać ten okres, powoli przyzwyczajając się do zmian. Teraz na kursy przychodzą ci, którzy są zdeterminowani, by zdać egzamin. Liczna jest np. grupa młodych ludzi, którzy kończą 18. rok życia. - Znaczną poprawę obserwujemy od maja - przyznaje. - Kursantów jest więcej, a ci, którzy podchodzą, do teorii są lepiej przygotowani. - Nowa formuła już tak nie przeraża kursantów - mówi z kolei Mariusz Świgoń z OSK Mini. - Ale większe zainteresowanie wiąże się też pewnie z tym, że wiele ośrodków zdecydowało się zamknąć działalność, konkurencja jest więc mniejsza.
Komentuj →
30 września 2014 |
0
Wydawca oraz redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS bardzo dziękują za gratulacje i życzenia w związku z publikacją 500. numeru naszej gazety. Pracujemy nad nową formułą, chcemy, aby było czytelniej i łatwiej naszym Czytelnikom, czekamy na pomysły i sugestie: e-mail: tygodnik@grupaimage.pl
Komentuj →
29 września 2014 |
0

(503-25)
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Łodzi tym razem propozycję zaadresował do pań kierowców. Pod nazwą “Kobieta bezpieczna za kierownicą” zorganizowano warsztaty doskonalenia techniki jazdy. Uczestniczki mogły dowiedzieć jak poradzić sobie podczas poślizgu; jak sprawnie zmienić koło; jak dopasować ogumienie samochodu do pory roku. Współorganizatorami projektu była firma Bridgestone oraz łódzka policja.
Komentuj →
26 września 2014 |
0






(503-67-72 fot. WORD Białystok)
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Białymstoku w ramach działań zmierzających do poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym zainicjował projekt: "Akademia Młodego Kierowcy". W dniach 26-27 września br. przeprowadził bezpłatne warsztaty dla młodych kierowców w wieku 18-24 lata (z uprawnieniami w zakresie kat. B), obejmujące zajęcia teoretyczne i praktyczne poprawiające umiejętności "za kierownicą". Pierwsze z nich prowadzili: psycholog transportu, policjant ruchu drogowego, egzaminator oraz instruktor techniki jazdy. Zajęcia praktyczne obejmowały m.inn. różne techniki operowania kołem kierownicy; slalom pomiędzy pachołkami; jazda po wyznaczonej trasie pojazdem z talerzem Stewarta; jazda pojazdem wyposażonym w troleje.To jeden z najciekawszych projektów realizowanych przez ośrodki egzaminowania w kraju, do kolejnego numeru tygodnika przygotujemy rozmowę z organizatorami. Może taka inicjatywa okaże się możliwa do realizacji do realizacji powszechniej, wybrane roczniki uczestników warsztatów to zdecydowanie nieprzypadkowa grupa kierowców.
Komentuj →
26 września 2014 |
0

(503-66) Film: http://www.policja.pl/pol/aktualnosci/103719,Nie-ignoruj-zielonej-strzalki.html
Właściwa interpretacja na sygnalizatorze zielonej strzałki znika wśród kierowców wraz ze zdanym egzaminem na prawo jazdy. Zachowanie zmotoryzowanych w tej sytuacji sprawdzali policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wlkp. Wnioski? Zdecydowana większość kierowców źle rozumiała sygnał sygnalizatora lub z premedytacją łamała przepisy, nie zatrzymując się, aby upewnić się, czy na skrzyżowaniu nie znajdują się inne pojazdy lub piesi.
Zielona strzałka oznacza warunkowe pozwolenie na wjazd za sygnalizator. Należy jednak pamiętać, że trzeba ustąpić pierwszeństwa wszystkim innym uczestnikom ruchu. Zielona strzałka to przede wszystkim największe zagrożenie dla pieszych, którzy w tym czasie mają światło zielone, bezwarunkowo zezwalające im na przejście przez jezdnię. Jeśli w takim momencie kierujący zignoruje konieczność zatrzymania się przed strzałką, konsekwencje bardzo łatwo sobie wyobrazić. Zatrzymanie się konieczne jest również dlatego, że osoby te mogą być zasłonięte przez inne pojazdy, np. te stojące obok, na pasie ruchu na wprost lub w lewo. Kontynuacja jazdy możliwa jest dopiero wówczas, gdy kierowca upewni się, że jego manewr nie stworzy zagrożenia dla innych uczestników ruchu.
Dlatego warto pamiętać o innych uczestnikach ruchu drogowego. Szczególnie pieszych, którzy w przypadku potrąceń odnoszą dużo bardziej poważne obrażenia niż zmotoryzowani. Wielu kierowców, którzy zostają w takich sytuacjach zatrzymywani do kontroli, nie zdaje sobie widać sprawy, jakie zagrożenie niesie ich jazda. Policjantom tłumaczą, że nie było konieczności hamowania i że widzieli innych uczestników ruchu drogowego na całym skrzyżowaniu, kontrolując całą sytuację.
Ale nie tylko piesi są narażeni w przypadku łamania tego przepisu. To także zagrożenie dla innych pojazdów, którzy wjeżdżają przepisowo z innej strony skrzyżowania na zielonym świetle. Dochodzi wówczas do kolizji czołowo - bocznych.
Zachowanie kierowców w tej sytuacji kontrolowali policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wlkp. Wielu kierowców, jadąc Aleją 11 listopada przed skrętem w ul. Jancarza, nie zatrzymywało się przy zielonej strzałce, kiedy na sygnalizatorze było światło czerwone. Niektórzy nie próbowali nawet zwalniać. Efekt? Podczas kilku godzin policjanci zatrzymali blisko 40 kierowców. Na nich też zostały nałożone mandaty karne. Taryfikator w tej sytuacji przewiduje 100 złotych i jeden punkt karny. Policjanci zapowiadają więcej takich działań. W trosce o bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego, monitorować będą także inne miejsca w Gorzowie i drogach regionu.
Komentuj →
26 września 2014 |
0






FILM: http://slaska.policja.gov.pl/kat/informacje/wiadomosci/124573,Masowy-wypadek-komunikacyjny-w-Klobucku.html
(503-60-65 fot. KWP w Katowicach)
Zderzenie autobusu z 2 samochodami osobowymi i ponad 30 poszkodowanych - to bilans pozorowanego wypadku drogowego. Na miejscu pracowali policjanci, strażacy, lekarze i ratownicy medyczni z całej Polski. Właśnie tymi działaniami pozoracyjnymi zakończyły się wczoraj IV Manewry Służb Ratowniczych.
Kolejne pozorowane zdarzenie i ćwiczenia służb ratowniczych miały miejsce w w Kłobucku. Tym razem akcję zaaranżowano na skrzyżowaniu ulic Armii Krajowej i Długosza, gdzie obok kilku zespołów ratownictwa medycznego z całej Polski pracowali policjanci i strażacy ochotnicy z kilku gmin. Zgodnie z założeniami, na miejscu doszło do wypadku masowego z udziałem autobusu i dwóch samochodów osobowych. Łącznie poszkodowanych było kilkadziesiąt osób. Policjanci zabezpieczyli miejsce wypadku, udzielali poszkodowanym pierwszej pomocy przedmedycznej i zbierali informacje niezbędne do ustalenia przyczyn i okoliczności zderzenia pojazdów. Działaniom przyglądało się spore grono mieszkańców Kłobucka. Na szczęście było to tylko zdarzenie pozorowane, dzięki któremu nasze służby mogą doskonalić swoje umiejętności reagowania w sytuacjach zagrożenia.
W IV Manewrach Służb Ratowniczych, które można zaliczyć do największych tego typu ćwiczeń w kraju, brali udział policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku, Państwowe Ratownictwo Medyczne w Kłobucku i Opolu, Ochotnicza Straż Pożarna ze Zborów, Więcek, Wąsosza, Dębia, Popowa, Grupy Ratownictwa PCK z Będzina, Krakowa, Nowej Sarzyny, Kielc, Czechowic-Dziedzic, Bielska Białej i Krakowa. Patronat nad IV Manewrami Służb Ratowniczych objął Wojewoda Śląski, Starosta Kłobucki, Burmistrz Kłobucka oraz Wiceprezes Związku OSP RP.
Komentuj →
26 września 2014 |
0




Film: http://zywiec.slaska.policja.gov.pl/k32/informacje/wiadomosci/124372,Nie-ostrzegaj-bo-nie-wiesz-kogo-ostrzegasz.html
(503-56-59 screen filmu KPP w Żywcu)
Komenda Powiatowa Policji w Żywcu wspólnie z Miejskim Centrum Kultury prowadzi kampanię po hasłem: “Nie ostrzegaj, bo nie wiesz kogo ostrzegasz”. Zaplanowany cel, to poprawa bezpieczeństwa w ruchu drogowym poprzez pokazanie kierowcom negatywnych konsekwencji ostrzegania światłami drogowymi przed policyjnymi kontrolami. Oficjalne rozpoczęcie kampanii odbyło się podczas imprezy “Bezpiecznie chcę się żyć”. Inicjatorzy piszą: jedziesz samochodem, widzisz stojący na poboczu radiowóz, policjanci właśnie kogoś kontrolują, przejeżdżasz kilkanaście metrów i włączając światła drogowe ostrzegasz innych kierowców przed policyjnym patrolem. Takie zachowanie można bardzo często zaobserwować na naszych drogach. Tak często, iż część z nas myśli, że ostrzeganie światłami drogowymi przed policyjną kontrolą ma wręcz działanie prewencyjne. Ostrzeżeni kierowcy jadą wolniej, a kto ma niezapięte pasy - zapina je. Kampania pokazuje, że tak nie jest. Zanim kogoś ostrzeżesz pomyśl kogo ostrzegasz. Czy wiesz kto siedzi za kierownicą mijanego samochodu? W ten sposób możemy dać sygnał nietrzeźwemu kierowcy, włamywaczowi, czy nawet zabójcy. Jakie mogą być tego konsekwencje pokazuje film promujący kampanię. Niestety film wywołał żywą reakcję internautów. Padły pytania: czy “wszystkich mijanych na drodze powinniśmy traktować jak przestępców?”, pisano: "Kierowca ostrzegany światłami zwalnia. I to jest właśnie bezpieczeństwo, a nie zapłacony kawałek dalej mandat". Wśród popierających akcję psycholog Andrzej Komorowski: “Zatraciliśmy wspólnotę, ale kiedy się trzeba zjednoczyć, żeby drugiego ostrzec, to zapominamy o tym, że rzeczywiście ten człowiek może być bandziorem, pedofilem, albo ukradł przed chwilą sąsiadom, to co wiezie w bagażniku" - mówił na antenie TVN24. Natomiast inspektor Marek Konkolewski tłumaczył, że kodeks daje nam możliwość ostrzegania, ale "o konkretnym realnym niebezpieczeństwie". "Na przykład o pijanych panach idących w nocy środkiem jezdni, nieoświetlonej przyczepie czy leżącej butelce" - dodał. “Nie ostrzegaj, bo nie wisz kogo ostrzegasz”.
Komentuj →
24 września 2014 |
0


(503-54-55 fot. policja pl)
Stołeczna Policja oraz Służba Więzienna opracowały nową metodę szkolenia kierowców. Przyszli kierowcy oraz piraci drogowi, którzy muszą zredukować swoje punkty karne odbywając ponownie szkolenie, będą zapoznawać się ze świadectwem sprawcy wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Warszawie jako pierwszy w kraju wykorzysta scenariusz zajęć oraz film edukacyjny przygotowane w ramach kampanii “Poznaj i zrozum ryzyko (...)”.
24 września w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim odbyło się spotkanie inaugurujące projekt zintegrowanych działań edukacyjno-profilaktycznych pn. “Poznaj i zrozum ryzyko...Służba Więzienna i Policja o odpowiedzialności, ochronie i zachowaniu uczestników ruchu drogowego”. W spotkaniu uczestniczyli m.in.: Wojewoda Mazowiecki Jacek Kozłowski, Komendant Stołeczny Policji insp. Michał Domaradzki, Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej płk Anna Osowska-Rembecka, Koordynator ds. BRD Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Warszawie Krzysztof Wójcik oraz przedstawiciele instytucji rządowych i pozarządowych.
- Liczba osób zabitych w wypadkach drogowych wciąż stawia Polskę na niechlubnej pozycji jednego z liderów wśród krajów europejskich – powiedział wojewoda Jacek Kozłowski. – W województwie mazowieckim rekord padł w 2007 r., kiedy na drogach zginęły 972 osoby. Od tej pory, dzięki podejmowanym licznym działaniom i kampaniom na rzecz poprawy bezpieczeństwa, udało się zahamować tendencję wzrostową. Od 1 stycznia tego roku do dnia dzisiejszego na terenie Mazowsza odnotowano 264 ofiary śmiertelne. To o 264 osoby za dużo – podkreślał wojewoda i dodał - inicjatywa pn. “Poznaj i zrozum ryzyko” ma przeciwdziałać wypadkom drogowym, zwłaszcza spowodowanych po spożyciu alkoholu.
Komendant Stołeczny Policji insp. Michał Domaradzki mówił o tej wspólnej inicjatywie, która skupia się przede wszystkim na zapewnieniu bezpieczeństwa na drogach. – Toczymy walkę o wartość najcenniejszą – ludzkie życie. Jestem przekonany, że efekty tych działań pojawią się w dłuższej perspektywie – powiedział komendant stołeczny.
- Chcemy dotrzeć przede wszystkim do ludzi młodych – powiedziała Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej płk Anna Osowska-Rembecka. – Opracowany pakiet, zawierający innowacyjny film edukacyjny, w którym głos zabiera sprawca śmiertelnego wypadku ma być przestrogą. Świadectwo Adama pokazuje, jak jeden nierozważny krok może przekreślić życie wielu osób – mówiła dyrektor OSW.
- Kiedyś pracował w korporacji, studiował, spędzał czas z rodziną i przyjaciółmi. Pewnego dnia wsiadł do samochodu, spowodował wypadek, w którym zginęły trzy osoby. Miał prawie promil alkoholu we krwi. Jeden dzień i wszystko zmieniło się w tragedię - to tylko jedna z wielu historii osób skazanych za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu. Jakie działania należy podjąć, by do takich dramatów nie dochodziło? Potrzebna jest nowa metoda szkolenia kierowców.
“Poznaj i zrozum ryzyko...” to pierwsza kampania społeczna skierowana do przyszłych i początkujących kierowców, ale również piratów drogowych, którzy zbieranie punktów karnych traktują jako hobby. Wydział Prewencji, Wydział Ruchu Drogowego KSP oraz Służba Więzienna przygotowały około 3 tys. pakietów edukacyjnych. Każdy nich zawiera film oraz scenariusz zajęć przeznaczony dla pedagogów, instruktorów nauki jazdy i funkcjonariuszy realizujących zadania z zakresu bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Podczas zajęć zostaną omówione m.in.: przyczyny wypadków drogowych, najczęściej lekceważone przepisy ruchu drogowego, konsekwencje ich łamania oraz sytuacja społeczno-prawna sprawców wypadków, z uwzględnieniem tych, którzy spowodowali wypadki ze skutkiem śmiertelnym. Materiał filmowy natomiast przygotowany w ramach kampanii zawiera świadectwo mężczyzny skazanego za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu. Pakiety trafią do dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych, ośrodków ruchu drogowego, ośrodków szkolenia kierowców i centrów kształcenia ustawicznego.
Inicjatywa obu służb jest kolejnym krokiem służącym poprawie bezpieczeństwa w ruchu drogowym na terenie stołecznego garnizonu. Pomysłodawcy przedsięwzięcia chcą w ten sposób podnieść świadomość kierujących o odpowiedzialności i skutkach wypadków drogowych. W ramach przygotowań kampanii została zorganizowana w czerwcu konferencja naukowa w Areszcie Śledczym na Mokotowie. Przedstawiciele środowisk naukowych, instytucji rządowych i pozarządowych, Policji, Służby Więziennej, Straży Miejskiej oraz dyrektorzy i instruktorzy Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego rozmawiali o edukacji związanej z zagrożeniami w ruchu drogowym. Podkreślali znaczenie profilaktycznych działań w zakresie bezpiecznej jazdy. Dyskutowali o “trzeźwości za kółkiem” jako o najlepszym sposobie kształtowania prawidłowych zachowań na drodze. Rozmawiali o zdrowotnych i prawnych skutkach wypadków drogowych. Konferencja była też doskonałą okazją do nawiązania współpracy z Wojewódzkimi Ośrodkami Ruchu Drogowego w zakresie opracowania scenariusza zajęć dla osób przystępujących do egzaminu na prawo jazdy. Kampanii towarzyszyła wystawa plakatów “Bezpieczeństwo w ruchu drogowym” ze zbiorów Muzeum Plakatu w Wilanowie (prezentowana na murze aresztu śledczego przy ul. Rakowieckiej oraz w podcieniach MUW na pl. Bankowym).
Jak wynika z policyjnych statystyk, w garnizonie stołecznym w I półroczu 2014 r. w 927 wypadkach zginęło 80 osób, a 1079 zostały rannych. W analogicznym okresie ubiegłego roku w 874 wypadkach zginęły 83 osoby, a 1028 zostało rannych.
Według danych Służby Więziennej, obecnie w jednostkach penitencjarnych przebywa 499 osób skazanych za nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała (kara pozbawienia wolności do lat 3), 809 osób skazanych za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym (kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8), 5024 skazanych za prowadzenie pojazdu pod wpływem środków odurzających (pozbawienie wolności do lat 2), 5668 osób skazanych i oczekujących na wykonanie kary.
Patronat honorowy nad kampanią objęli: Wojewoda Mazowiecki i Marszałek Województwa Mazowieckiego, a partnerami projektu są Prezydent m.st. Warszawy oraz Wojewódzki Instytut Medyczny.
Komentuj →
23 września 2014 |
0
|
Kierowcy podróżujący samochodem po dużych miastach w Polsce wiele godzin spędzają stojąc w korkach. Trenerzy Szkoły Jazdy Renault radzą, jak w takich okolicznościach zachować spokój i przypominają o kilku zasadach, które ułatwią przemieszczanie się w godzinach szczytu.

(503-50 fot. jola michasiewicz)
|
Spokój i koncentracja. Spokojna jazda przyczynia się do upłynnienia ruchu i rozładowania zatoru. Natomiast nerwowe zachowania kierowców przynoszą odwrotny skutek i mogą być przyczyną stłuczek lub wypadków, które prowadzą do całkowitego zablokowania przejazdu - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. Największe korki związane są z przejazdami mieszkańców do pracy i powrotów do domu. Godziny natężenia ruchu są przewidywalne i kierowcy wyjeżdżając z miejsca swojego zamieszkania zazwyczaj wiedzą, jakiej sytuacji na drodze mogą się spodziewać. Pomimo tej wiedzy często zachowują się tak, jakby liczba samochodów na drodze ich zaskakiwała i pozwalają sobie na okazywanie nadmiernych emocji - komentują trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Najlepszym sposobem na zdenerwowanie jest opanowanie oddechu, czyli głębokie i równomierne oddychanie do czasu uspokojenia tętna. Nie wolno też doprowadzić do odwrotnej sytuacji, tzn. gdy kierowca jest tak spokojny, że ogarnia go senność i traci czujność. Prowadzący pojazd musi być zawsze skoncentrowany - przypominają trenerzy. Zasady i kultura jazdy. Zachowanie bezpiecznej odległości jest jedną z najważniejszych zasad w czasie jazdy w korku. Jeśli jedziemy za blisko samochodu przed nami, możemy nie mieć czasu na reakcję, gdy ten gwałtownie zahamuje. Dlatego dostateczny odstęp od poprzedzającego pojazdu jest bardzo ważny i powinien wynosić minimum 1,5 m. Nie może on być jednak także zbyt duży, bowiem wtedy samochody w korku będą poruszać się wolniej.
Przewidywanie podczas jazdy w korku pozwoli uniknąć zablokowania skrzyżowania, przejazdu, czy przejścia dla pieszych. Nie należy wjeżdżać na skrzyżowanie, jeśli samochód nie ma wystarczająco dużo miejsca, by je opuścić. Podobnie z przejściem dla pieszych – powinniśmy zatrzymać się przed pasami i czekać, aż samochody stojące przed nami ruszą i zwolnią nam miejsce.
Gdy korek formuje się z powodu wypadku bądź robót drogowych, płynna jazda jest uzależniona od tego, czy samochody jadą na tzw. suwak. Jazda na suwak to nic innego jak jazda na przemian. Samochody jadą kolejno raz z lewej, raz z prawej strony niczym w zamku błyskawicznym. Taki styl jazdy pozwala zmniejszyć sumaryczną długość korka, utrzymać płynność jazdy i uniknąć zbędnego zatrzymywania się – przypominają trenerzy Szkoły Jazdy Renault.W korku poruszamy się z prędkością dostosowaną do warunków jazdy i umożliwiającą nam swobodne manewrowanie. Nie wyprzedzajmy pasem pobocza z prawej strony ani nie utrudniajmy powrotu na właściwy pas kierowcom wyprzedzającym z lewej strony. Technika jazdy. Ciągła zmiana biegów i stale wciśnięte sprzęgło podczas jazdy w korkach nie sprzyjają jego żywotności. W korku nie warto wrzucać drugiego biegu, ponieważ poruszamy się bardzo wolno, a samochody pokonują bardzo małe odległości i często się zatrzymują. Należy wobec tego spokojnie podjeżdżać na pierwszym biegu i wrzucać luz, jeśli tylko silnik zaczyna gasnąć. Ponadto stojąc na światłach, nie czekajmy z wrzuceniem biegu do ostatniej chwili. Przygotujmy pierwszy bieg wcześniej, wtedy szybciej ruszymy spod świateł, więcej aut będzie mogło przejechać przez skrzyżowanie i korek nieco się zmniejszy.
|
Komentuj →
20 września 2014 |
0
W Warszawie, podczas Dni Transportu Publicznego, można było wziąć udział w wyjątkowej grze miejskiej, zorganizowanej w ramach kampanii “Kierunek życzliwość w komunikacji miejskiej”. “Uwaga! Doszło do awarii - w zasobach komunikacji miejskiej skończyło się specjalne, drogocenne paliwo, napędzające codziennie tysiące pomyślnych przejazdów w Warszawie. Tym paliwem jest życzliwość!To od Ciebie będzie zależało, czy warszawska komunikacja miejska pojedzie dalej. Dzięki rozwiązaniu zadań, związanych z kulturą i historią komunikacji miejskiej oraz życzliwym zachowaniem wobec współpasażerów, możecie napełnić rezerwy życzliwości w Warszawie!” - taką informację otrzymali wszyscy uczestnicy gry. Założony cel to wykazanie się kreatywnością, podstawową wiedzą o komunikacji miejskiej w Warszawie. Głównym organizatorem gry było Centrum Komunikacji Społecznej m.st. Warszawy i Tramwaje Warszawskie, oraz Miejskie Zakłady Autobusowe, Metro Warszawskie, Szybka Kolej Miejska i Koleje Mazowieckie. Kampania “Kierunek życzliwość w komunikacji miejskiej” potrwa do końca bieżącego roku.
Komentuj →
19 września 2014 |
0

(503-31 fot. Dariusz Gil)
Stowarzyszenie Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców obchodziło jubileusz swojego 20.lecia. Z tej okazji odbyło się uroczyste spotkanie, oczywiście w Gorzowie Wielkopolskim. Przybyli oficjalni Goście, przedstawiciele zarządu PFSSK, koledzy z innych stowarzyszeń regionalnych. Uroczystość otworzyło wystąpienie prezydenta miasta, Tadeusza Jędrzejczaka. Wręczono odznaczenia. Prezes Stowarzyszenia, Władysław Drzazga przyjął wiele gratulacji. W imieniu Grupy IMAGE, a tu także naszej redakcji, wszelkiego powodzenia życzył prezes Witold Wiśniewski. Po części oficjalnej przewidziano część artystyczną oraz zabawę taneczną.
Prezes Władysław Drzazga (fot.) przypomniał historię organizacji, sytuacje, które doprowadziły do powstania inicjatywy utworzenia Stowarzyszenia Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców w Gorzowie Wielkopolskim i sam moment jego powołania. Mówił o współpracy z tutejszym ośrodkiem egzaminacyjnym oraz jego wieloletnim dyrektorem, Zbigniewem Józefowskim. Współpracy w atmosferze wzajemnego zrozumienia, które udaje nam się utrzymywać do dziś zazdroszczą nam inne stowarzyszenia - podkreślił. I przechodząc do konkretów podkreślił, iż właśnie dzięki tej wyjątkowej atmosferze Stowarzyszenie jest jedynym w Polsce, które corocznie (wspólnie z WORD), od 12. lat organizuje podsumowanie roku w szkoleniu i egzaminowaniu kierowców, połączone z wyróżnieniem najlepszych. Takie działanie w sposób wyjątkowy integruje środowisko. Prezes Drzazga dziękował dyrektorowi Józefowskiemu za dotychczasową współpracę. Myślę, że jesteśmy skazani na dalszą i jak sądzę będziemy ją dalej doskonalić i umacniać. Ja osobiście dziękuję za to, że mogłem się nauczyć od pana sposobu wyjątkowych kontaktów oraz postępowania z ludźmi. Pana wrażliwość ludzka, powoduje, że wszyscy pana cenią i szanują.
Omawiając sposoby realizacji celów statutowych organizacji prezes Drzazga podkreślał zaangażowanie zarządu i członków, które czyni stowarzyszenie prężnym i wyróżniającym się. W moim przekonaniu największym naszym osiągnięciem jest to, że jesteśmy dobrze zintegrowani i wzajemnie się szanujemy, a także w miarę możliwości pomagamy - podsumował. Nie pominął spraw trudnych, a tu: coraz smutniejszej codzienności w pracy ośrodków szkolenia, niezadowolenia środowiska, krytycznie ocenianej ustawy o kierujących pojazdami i rozporządzeń wykonawczych do niej. Podkreślił potrzebę nowelizacji obowiązujących przepisów. W kraju w którym ponad 3,5 tys. ludzi ginie w wypadkach drogowych, a około 100 tys. jest rannych, uchwala się przepis o nieobowiązkowym szkoleniu teoretycznym, ale przedsiębiorca musi mieć wyposażenie i salę do prowadzenia tych zajęć. Są to ogromne straty społeczne i materialne - analizował. Od wielu lat walczę, o ustalenie ceny minimalnej za 1.godzinę jazdy samochodem. Na dzień dzisiejszy minimum, to 85 zł. Szkolenie teoretyczne może być ceną umowną. Wszyscy decydenci wiedzą, że tam, gdzie chodzi o bezpieczeństwo ludzi, nie może być regulowane przez wolny rynek. Konkurencja w szkoleniu na wolnym rynku prowadzi do bylejakości, a tym samym ogromnych szkód społecznych i materialnych - kontynuował prezes. Wskazał na potrzebę właściwego określenia statusu instruktora - jako nauczyciela przyszłych kierowców. Należy w końcu uporządkować jego status, na wzór karty nauczyciela - apelował. Wymienił kilka tych najistotniejszych problemów jak: pozbawienie ośrodków organizacji jazd obowiązkowych po trzech niezdanych egzaminach praktycznych; wskazywał na potrzebę uporządkowania kwestii granic powiatów, bez czego dzierżawienia placów manewrowych jest utrudnione; na konieczność zezwolenia na dojazd pojazdem nauki jazdy maksymalnej ilości osób. W dniu 3 września z inicjatywy PFSSK odbyło się spotkanie w resorcie transportu, gdzie przyjęto nasz postulat do prac w Komisji Infrastruktury, a następnie do prac w Parlamencie. Będziemy czujni i nie odpuścimy tego tematu i doprowadzimy do oczekiwanego finału - obiecywał.

(503-32 i 33)
Komentuj →
18 września 2014 |
0
Od września br. po raz pierwszy w naszym kraju można uzyskać bezzwrotne dofinansowanie z Unii Europejskiej do zakupu nowego samochodu w ramach programu dotyczącego obniżenia wieku pojazdów na polskich drogach i poprawy ich parametrów środowiskowych - dowiadujemy się. Granty przewidziano wyłącznie dla małych i średnich przedsiębiorstw. I dalej firma zainteresowana udziałem w programie musi wybrać model Toyoty bądź Lexusa i skorzystać z finansowania Deutsche Banku. Wtedy otrzyma dopłatę w wysokości 9% od wartości zaciągniętego kredytu (oprocentowanie od 4,9%, prowizja 0%). Takie wymogi są wynikiem tego, że program ten nie jest rządowym rozwiązaniem, a współpracą pomiędzy Toyota Motor Poland (dystrybutor również aut marki Lexus) i Deutsche Bank Polska S.A. Zainteresowana firma otrzyma dopłatę po przedstawieniu dokumentu sprzedaży lub zezłomowania dotychczasowego pojazdu. Nowy pojazd musi emitować przynajmniej o 20 proc. mniej CO2.
Komentuj →
18 września 2014 |
0
Od 1 sierpnia br. w Komendzie Stołecznej Policji działa zespół do zwalczania agresywnych zachowań na drogach. Zespół zajmuje się przeciwdziałaniem agresji m. in. poprzez eliminowanie z ruchu osób stwarzających zagrożenie dla siebie i innych użytkowników dróg.
Poprawa stanu bezpieczeństwa na drogach to jedno z najważniejszych zadań Policji. Dlatego też Komendant Główny Policji, gen. insp. Marek Działoszyński, wydał polecenie utworzenia w każdym województwie zespołów do zwalczania agresywnych zachowań na drogach. W skład zespołu działającego na terenie garnizonu stołecznego wchodzą zarówno doświadczeni policjanci Wydziału Ruchu Drogowego, jak i pionu kryminalnego. Obserwują oni sposób zachowania kierowców na drodze oraz analizują najczęściej popełniane wykroczenia. Zbierają informacje o miejscach nielegalnych wyścigów i ich uczestnikach, śledzą informacje prasowe i internetowe, analizują zapisy monitoringu miejskiego.
Już pierwsze działania przeprowadzone w sierpniu przyniosły efekty. Policjanci ruchu drogowego na terenie Warszawy, w związku z zakresem swojej działalności, nałożyli 96 mandatów karnych, zatrzymali 5 praw jazdy, 3 dowody rejestracyjne i ujawnili 4 kierujących będących pod wpływem alkoholu. Zatrzymali również 2 kierowców, którzy jak się okazało, nie posiadali przy sobie prawa jazdy, a ich pojazdy nie miały aktualnych badań technicznych. Tylko w miniony weekend policjanci zatrzymali 4 prawa jazdy i 3 dowody rejestracyjne. Ujawnili również 8 kierujących, którzy dopuścili się niebezpiecznych zachowań na drodze.
Poniżej dwa z takich przypadków :
- 7 września, w niedzielę, w godzinach wieczornych, policjanci w nieoznakowanym radiowozie pojechali w miejsce, gdzie miały odbywać się nielegalne wyścigi. Na placu zgromadziła się grupa młodzieży. Kierujący samochodem marki BMW popisywał się wprowadzając swój samochód w poślizg. Policjanci natychmiast przerwali tę jazdę, która zagrażała bezpieczeństwu obserwujących. 20-letni kierowca, posiadający prawo jazdy od niespełna 2 lat, próbował przekonywać ich o swoich umiejętnościach panowania nad pojazdem. Policyjna interwencja skończyła się zatrzymaniem prawa jazdy, a o jego dalszych losach zadecyduje sąd
- 12 września, w godzinach wieczornych, policjanci pełniący służbę radiowozem nieoznakowanym na drodze krajowej S2, zauważyli kierującego samochodem marki Porsche, poruszającego się z nadmierną prędkością, który zmieniał pasy ruchu bez wcześniejszego sygnalizowania manewru. W pewnym momencie kierujący Porsche zahamował przed poruszającym się za nim pojazdem, w wyniku czego doprowadził innego uczestniku ruchu drogowego do poślizgu. Szczęśliwie kierującemu tym samochodem udało się przywrócić prawidłowy tor jazdy. Zachowanie kierowcy Porsche powodowało duże zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Jechał on chwilami z prędkością 180 km/h. Po zatrzymaniu i sprawdzeniu w policyjnych bazach danych, okazało się, że 39-letni kierujący miał już dwukrotnie cofnięte uprawnienia i dwukrotnie zdawał egzamin. Ostatni raz w 2011 roku. Policjanci zatrzymali prawo jazdy i skierowali sprawę do sądu.
Komentuj →
17 września 2014 |
0

(503-4)
W Gdańsku, tuż przyj komendzie policji bmw zderzyło się z toyotą. Jeden z pojazdów to pojazd szkoleniowy. Ratownicy wezwanej karetki pogotowia reanimowali mężczyznę, który spowodował kolizję. Początkowo wyglądało to tak, jakby auto potrąciło pieszego. Okazało się, że przyczyną kolizji było zasłabnięcie kierowcy bmw, który wjechał w jadącą przed nim "elkę". Ten kursant zdecydowanie miał wyjątkową lekcję.
Komentuj →
17 września 2014 |
0

(503-49)
Badania wykazują, że hałas silnika ma wpływ na prędkość, z jaką jedzie kierowca. Gdy kierowca nie słyszy natężenia pracy silnika, jeździ szybciej i znacznie zaniża szacowaną przez siebie prędkość, z jaką się porusza*. A jak wpływa na prowadzących pojazdy rytmiczna muzyka? Wraz ze wzrostem tempa muzyki kierowcy nieświadomie zwiększają prędkość jazdy**.
Kierowcy oczekują od producentów samochodów jak najlepszego wyciszenia wnętrz swoich aut, ale pewne hałasy po prostu muszą docierać do prowadzącego, bo mają duży wpływ na bezpieczeństwo jazdy. Przeprowadzone badania jednoznacznie pokazały, że po naciśnięciu pedału gazu kierowca potrzebuje informacji zwrotnej w postaci wzmożonej pracy silnika. Gdy jej nie otrzymuje, jeździ za szybko - wyjaśnia Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault.
Te same badania potwierdziły, że kierowcy błędnie oceniają prędkość, z jaką się poruszają. Zawsze wydaje im się, że jadą wolniej niż jest w rzeczywistości. Większe błędy w oszacowaniu prędkości robią w ciągu dnia niż w nocy. Jadąc samochodem musimy regularnie sprawdzać prędkość. Lepiej nie zawierzać wrażeniom, bo badania wykazały, że wprowadzają nas w błąd - mówią trenerzy Szkoły Jazdy Renault.
Naukowcy sprawdzili także, w jaki sposób wpływa na prowadzenie auta rytmiczna muzyka. Tempo utworu ma bezpośredni wpływ nie tylko na prędkość, ale także na popełniane wykroczenia. Kierowcy prowadzący samochód przy dźwiękach dynamicznej muzyki częściej przejeżdżali na podwójnej ciągłej czy ignorowali czerwone światła. Powinniśmy zwracać większą uwagę na dobór muzyki słuchanej w trakcie podróży. Muzyka powinna mieć spokojny, ale nie usypiający rytm – dodają trenerzy.
* How does interior car noise alter driver’s perception of motion? Multisensory integration in speed perception, S. Denjean, V. Roussarie, R. Kronland-Martinet, S. Ystad and J.-L.Velay
** The effects of music tempo on simulated driving performance and vehicular control, Warren Brodsky
Komentuj →
17 września 2014 |
0

(503-6)
Redakcja dziennika “Gazeta pl Płock” opublikowała zestawienie wyników egzaminów na prawo jazdy zdawanych w zakresie kat. B w WORD Płock. Analizą objęto wyłącznie płockie ośrodki szkolenia kierowców. Wniosek redakcja wywiodła następujący: “rewolucja w testach teoretycznych odcisnęła swoje piętno - łatwiej jest zdać egzamin praktyczny”. Dane obejmują okres pierwszego półrocza 2014 r. Statystyka w całej Polsce jednakowa, przed wejściem w życie przepisów ustawy o kierujących pojazdami trzy czwarte kandydatów na kierowców zdawało test podczas egzaminu teoretycznego bez problemu, zdecydowanie częściej oblewali część praktyczną. Dzisiaj obserwujemy tendencję odwrotną. Opublikowane zestawienie uwzględnia wyniki 25 szkół jazdy zarejestrowanych w mieście i obejmuje zarówno osoby, które odbyły i ukończyły szkolenie pomiędzy styczniem a końcem czerwca tego roku, jak i tych kursantów, którzy szkolenie przeszli wcześniej, ale nie podchodzili wówczas do egzaminu.
Najwyższą zdawalnością egzaminów teoretycznych w kategorii B mogą pochwalić się kursanci Ośrodka Szkolenia Kierowców "Auto-Driver" Zbigniewa Masztakowskiego. Na 37 osób, które przystąpiły do testu, zdało 20, czyli 54 proc. Z kolei w Centrum Szkolenia Kierowców Władysława Osińskiego zdało 41 osob na 81, czyli ciut ponad 50 proc., a w OSK Auto Danielak na 146 osób zdało 69, czyli 47,3 proc.Średnia zdawalność teorii jest jednak sporo niższa i oscyluje ok. 36 proc., czyli zdaje co trzeci egzaminowany. To i tak lepiej niż tuż po wprowadzeniu nowych testów, kiedy zdawał ledwie co szósty.
Wyższa średnia utrzymuje się w przypadku egzaminów praktycznych - w pierwszym półroczu zdawało średnio 48 proc. kursantów (w 2013 r. było to 38,6 proc., dwa lata temu - 36,7). Najwyższy wynik - 69 proc. - osiągnęły osoby po zajęciach w OSK "Auto-Drive" Zbigniewa Masztakowskiego - na 29 osób zaliczyło 20. Niewiele niższą średnią uzyskali kursanci OSK "Rondo" - na 25 osób egzamin praktyczny pozytywnie skończył się dla 17. Uwagę przykuwa też OSK Jerzego Płótnickiego - do egzaminu przystąpiło rekordowo dużo kursantów, bo aż 233. Zdało 147, czyli 63,1 proc. Wysoką średnią zdawalnością - 66,7 proc. - może pochwalić się także OSK Filip Greenger & KRM Sp. z o.o., ale po kursie w tej firmie do egzaminu przystąpiło jedynie 9 osób, z czego 6 zdało.
Oto zestawienie zdawalności w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego wPłocku
między 1 stycznia a 30 czerwca dla OSK zarejestrowanych w Płocku.
Centrum Szkolenia Kierowców Władysław Osiński: do egzaminu teoretycznego B przystąpiło 81 osób. Zdało 41 (50,6 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 78 osób, zdały 34 (43,6 proc.), nie zdały 44, w tym na placu manewrowym 11, w mieście - 33.
Centrum Nauki Jazdy Samochodowej Aleksandra Tomaszewska: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 55 osób. Zdało 15 (27,3 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 29 osób, zdało 15 (51,7 proc.), nie zdało 14, w tym na placu manewrowym 10, w mieście - 4.
Ośrodek Szkolenia Kierowców Liga Obrony Kraju:
do egzaminu teoretycznego przystąpiły 33 osoby. Zdały 4 (12,1 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 28 osób, zdało 6 (21,4 proc.), nie zdały 22, w tym na placu manewrowym 8, w mieście - 14.
Centrum Edukacji "POLKURS" Zenon Butkiewicz: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 76 osób. Zdało 31 (40,8 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 60 osób, zdało 25 (41,7 proc.), nie zdało 35, w tym na placu manewrowym 18, w mieście - 17.
Ośrodek Szkolenia Kierowców "RAJD" A. Łyzińska, T. Zahubień: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 51 osób. Zdało 18 (35,3 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 37 osób, zdało 15 (40,5 proc.), nie zdały 22, w tym na placu manewrowym 9, w mieście - 13. Do egzaminu praktycznego B+E przystąpiło 16 osób, zdały 3 (18,6 proc.), nie zdało - 13.
Ośrodek Szkolenia Kierowców "RONDO" S.C.: do egzaminu teoretycznego B przystąpiły 53 osoby. Zdało 19 (35,8 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 25 osób, zdało 17 (68 proc.), nie zdało 8, w tym na placu manewrowym 3, w mieście - 5.
Ośrodek Szkolenia Kierowców LOKK Andrzej Kobierecki: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 165 osób. Zdało 48 (29,9 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 98 osób, zdało 38 (38,8 proc.), nie zdało 60, w tym na placu manewrowym 21, w mieście - 39. Do egzaminu praktycznego B+E przystąpiły 3 osoby, zdali wszyscy.
Ośrodek Szkolenia Kierowców "TOR" Robert Turkowski: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 39 osób. Zdało 14 (35,9 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 31 osób, zdało 14 (45,2 proc.), nie zdało 17, w tym na placu manewrowym 8, w mieście - 9.
Ośrodek Szkolenia Kierowców Krzysztof Kozłowski: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 68 osób. Zdało 26 (38,2 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiły 43 osoby, zdały 22 (51,2 proc.), nie zdało 21, w tym na placu manewrowym 5, w mieście - 16. Do egzaminu praktycznego B+E przystąpiło 7 osób, zdało 6.
Ośrodek Szkolenia Kierowców Andrzej Gołąb: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 110 osób. Zdały 43 (39,1 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiły 82 osoby, zdało 39 (47,6 proc.), nie zdały 43, w tym na placu manewrowym 20, w mieście - 23.
Ośrodek Szkolenia Kierowców "ELKA": do egzaminu teoretycznego przystąpiło 201 osób. Zdało 71 (35,3 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 158 osób, zdały 64 (40,5 proc.), nie zdało 94, w tym na placu manewrowym 17, w mieście - 77. Do egzaminu praktycznego B+E przystąpiło 10 osób, zdało 6, nie zdały 4. Do egzaminu teoretycznego B1 przystąpiło 7 osób. Zdały 4 (57,1 proc.). Do egzaminu praktycznego B1 przystąpiło 5 osób, zdały 4 (80 proc.).
Ośrodek Szkolenia Kierowców "LUZ" Małgorzata Pietrzak: do egzaminu teoretycznego przystąpiły 43 osoby. Zdało 19 (44,2 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 28 osób, zdało 15 (53,7 proc.), nie zdały 13, w tym na placu manewrowym 3, w mieście - 10.
Ośrodek Szkolenia Kierowców Jarosław Michał Pawlik: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 88 osób. Zdało 31 (35,3 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiły 93 osoby, zdało 41 (44,1 proc.), nie zdało 52, w tym na placu manewrowym 26, w mieście - 26. Do egzaminu praktycznego B+E przystąpiła 1 osoba, zdała. Do egzaminu teoretycznego B1 przystąpiło 12 osób. Zdały 4 (33,3 proc.). Do egzaminu praktycznego B1 przystąpiły 3 osoby, wszystkie zdały.
Ośrodek Szkolenia Kierowców Płótnicki Jerzy: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 354 osoby. Zdały 152 (42,9 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiły 233 osoby, zdało 147 (63,1 proc.), nie zdało 86, w tym na placu manewrowym 24, w mieście - 62.
"Formula" Iwona Szczęsna: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 59 osób. Zdało 19 (32,2 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiły 84 osoby, zdało 20 (23,8 proc.), nie zdały 64, w tym na placu manewrowym 30, w mieście - 34.
Ośrodek Szkolenia Kierowców "SUKCES" Jadwiga Woja: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 46 osób. Zdało 19 (41,3 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiły 34 osoby, zdało 17 (50 proc.), nie zdało 17, w tym na placu manewrowym 11, w mieście - 6.
Ośrodek Szkolenia Kierowców Auto Danielak Beata Danielak: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 146 osób. Zdało 69 (47,3 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 106 osób, zdało 68 (64,1 proc.), nie zdało 38, w tym na placu manewrowym 11, w mieście - 27. Do egzaminu praktycznego B+E przystąpiły 4 osoby, zdały 3.
Ośrodek Szkolenia Kierowców Filip Greenger & KRM Sp. z o.o.: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 17 osób. Zdało 8 (47,1 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 9 osób, zdało 6 (66,7 proc.), nie zdały 3, wszystkie na placu manewrowym.
Ośrodek Szkolenia Kierowców Piotr Irzyk: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 39 osób. Zdało 9 (23,1 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 21 osób, zdało 11 (52,4 proc.), nie zdało 10, w tym na placu manewrowym 5, w mieście - 5.
Ośrodek Szkolenia Kierowców "ISKRA":do egzaminu teoretycznego przystąpiły 133 osoby. Zdało 56 (42,1 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiły 124 osoby, zdały 53 (42,7 proc.), nie zdało 71, w tym na placu manewrowym 27, w mieście - 44.
Ośrodek Szkolenia Kierowców "Podolszyce" Maria Nowacka: do egzaminu teoretycznego przystąpiły 84 osoby. Zdały 23 (27,4 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiły 42 osoby, zdało 21 (50 proc.), nie zdało 21, w tym na placu manewrowym 7, w mieście - 14.
Ośrodek Szkolenia Kierowców "Prawko" Andrzej Więcek: do egzaminu teoretycznego przystąpiły 204 osoby. Zdało 79 (38,7 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 186 osób, zdało 76 (40,1 proc.), nie zdało 110, w tym na placu manewrowym 50, w mieście - 60.
Ośrodek Szkolenia Kierowców Adam Lubarski: do egzaminu teoretycznego przystąpiła 1 osoba, nie zdała. Do egzaminu praktycznego przystąpiły 2 osoby, 1 zdała.
Ośrodek Szkolenia Kierowców "Auto - Drive" Zbigniew Masztakowski: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 37 osób. Zdało 20 (54 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiło 29 osób, zdało 20 (69 proc.), nie zdało 9, w tym na placu manewrowym 8, w mieście - 1.
Centrum Szkolenia "Fabryka Kierowców" Paulina Bor: do egzaminu teoretycznego przystąpiło 81 osób. Zdało 25 (30,9 proc.). Do egzaminu praktycznego przystąpiły 42 osoby, zdało 25 (59,5 proc.), nie zdało 17, w tym na placu manewrowym 13, w mieście - 4.
Komentuj →
16 września 2014 |
0

(503-13)
“Dziennik Łódzki” publikuje artykuł Agnieszki Jasińskiej poświęcony egzaminom na prawo jazdy i składanymi skargami na ich przebieg. Po pierwsze dowiadujemy się, iż w regionie łódzkim najwięcej skarg dotyczyło ośrodka w samej Łodzi: “Na przebieg egzaminu w pierwszym półroczu 2014 roku wpłynęły tu aż 32 skargi. To ponad połowa wszystkich zażaleń w woj. łódzkim”. Łącznie miało być w tym okresie złożonych do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego 50 skarg, najmniej z nich dotyczyło egzaminów w Piotrkowie Trybunalskim. Skarżyć się można na wszystko - informuje autorka. I tu np. wówczas gdy egzaminator nie przedstawi się kursantowi. Łukasz Kucharski, dyrektor WORD w Łodzi, tłumaczy na łamach “Dziennika Łódzkiego”, że wiele pozytywnie rozpatrzonych skarg dotyczy spraw technicznych. Przywołajmy także zakończenie artykułu: “Kucharski podkreśla, że nie ocenia swoich egzaminatorów na podstawie tego, ile skarg wpływa na przebieg ich egzaminów. - Często są to próby manipulacji czy nagonki na konkretnego egzaminatora. Liczba skarg nie jest weryfikatorem pracy - mówi Kucharski.”
Komentuj →
15 września 2014 |
0
Wydaje się oczywiste, że kandydat na kierowcę to osoba, która najlepiej powinna wiedzieć o skutkach prowadzenia pojazdów po spożyciu alkoholu. A jednak - w Łodzi policja w ramach akcji “Trzeźwy poranek” zatrzymała pojazd szkoleniowy prowadzony przez 19. letnią kandydatkę na kierownicą, która miała ponad pół promila alkoholu w organizmie. Kobieta przyznała się, że wypiła alkohol “dla dodania sobie odwagi”. W ośrodku dużymi literami powinno być napisane - MOŻE GROZIĆ KARA DO DWÓCH LAT WIĘDZIENIA. Pozostaje tez pytanie, dlaczego instruktor dopuścił ją do prowadzenia auta. Policja ten aspekt sprawy będzie wyjaśniała w odrębnym postępowaniu. Instruktorowi może grozić kara grzywny do 5 tys. zł za wykroczenie dotyczące dopuszczenia do prowadzenia auta wbrew wymaganiom. Według policji nie jest jednak wykluczone, że instruktor może też odpowiedzieć z Kodeksu karnego za dopuszczenie - wbrew szczególnemu obowiązkowi - do prowadzenia pojazdu mechanicznego na drodze publicznej przez osobę znajdującą się w stanie nietrzeźwości. Grozi za to kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat.
Nie chcemy usprawiedliwiać nikogo, ale zawsze przy takiej informacji nasze zdziwienie budzi fakt, iż instruktor nie ma prawa zbadać kandydata na kierowcę alkomatem. Dlaczego przed jazdą nie ma obowiązkowego testu alkomatem - dlaczego wciąż nie ma w ustawie takiego przepisu?
Komentuj →
15 września 2014 |
0

(503-14)
Paraliżujący strach lub niewiedza - to możliwe przyczyny nieudzielania pomocy ofiarom wypadków. Tymczasem aż 65% ofiar wypadków drogowych w Polsce umiera przed dotarciem do szpitala. Nie jest prawdą, że większości z tych zgonów nie można zapobiec. 85% poszkodowanych mogłaby przeżyć, gdyby ktokolwiek zareagował. Nie jest też prawdą, że próba udzielenia pomocy, nawet niewprawna, może ofierze zaszkodzić. W obliczu śmierci każda próba pomocy jest na wagę złota. Widząc nieprzytomnego na ulicy zastanawiamy się czy zareagować, swojemu sumieniu mówimy - to pewnie pijak. Tymczasem ratownicy mówią - nie musimy natychmiast robić sztucznego oddychania. Po pierwsze sprawdźmy czy z tą osobą można nawiązać kontakt - zadajmy pytanie, potrząśnijmy za ramię, powąchajmy czy czuć alkohol. Zadzwońmy pod numer 112. I jeszcze jedna ważna uwaga, nawet gdy poczujemy alkohol też możemy pomóc. Zapewnijmy takiej osobie bezpieczeństwo np. pomóżmy opuścić drogę.
Komentuj →
15 września 2014 |
0
Niesprawność techniczna pojazdu była w zeszłym roku przyczyną 144 wypadków drogowych, 53 z nich miały miejsce z powodu zawinionej przez kierującego niesprawności auta. W konsekwencji zginęło 6 osób, a 63 osoby zostały ranne*. Trenerzy Szkoły Jazdy Renault przypominają, jakie elementy należy regularnie sprawdzać w samochodzie.
Prawie połowa wypadków (49,1%) spowodowana była brakami w oświetleniu pojazdu, drugą w kolejności przyczyną były braki w ogumieniu (10,2%), a trzecią - usterki układu hamulcowego (9,4%). Dbanie o stan techniczny pojazdu jest niezwykle istotnym elementem bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Nawet zaawansowane systemy ochrony w samochodzie mogą być niewystarczające, gdy auto ma na przykład niesprawne hamulce - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. - Każdy właściciel pojazdu musi po pierwsze regularnie dokonywać obowiązkowych przeglądów pojazdu, a po drugie sam dbać i sprawdzać stan techniczny samochodu, gdy tylko coś wzbudzi niepokój lub wymaga wymiany na skutek zużycia - dodaje Weseli.
Kierowcy są zobowiązani do regularnych badań technicznych swoich aut osobowych. Przepisy określają terminy:
- do 3 lat od pierwszej rejestracji
- następnie w ciągu 2 lat od pierwszego badania
- corocznie po upływie wymienionego wyżej okresu.
Jednak pozytywne wyniki przeglądu technicznego nie zwalniają prowadzących pojazdy z dbania o stan techniczny swoich samochodów. Trenerzy Szkoły Jazdy Renault zwracają uwagę na kilka elementów:
- opony. Sprawdzaj regularnie ciśnienie w oponach. Najlepiej wprowadzić zwyczaj kontroli ciśnienia raz na miesiąc, przy okazji tankowania – radzą trenerzy. Istotnym elementem jest także grubość bieżnika. W myśl obowiązujących w Polsce przepisów opony należy wymienić, kiedy bieżnik ściera się poniżej 1,6 mm.
- system hamulcowy. Jeśli przy hamowaniu usłyszymy nietypowe dźwięki lub czujemy pod stopą, że pedał nie działa tak jak zwykle, opada zbyt nisko na podłogę, odczuwamy pulsowanie - trzeba natychmiast odstawić auto do warsztatu i nie poruszać się nim dopóki problem nie zostanie zidentyfikowany i usunięty – ostrzegają trenerzy Szkoły Jazdy Renault. Tak samo należy postępować w przypadku awarii systemu ABS. Zapalona kontrolka ABS oznacza, że system nie jest w pełni sprawny i może nie zadziałać prawidłowo, gdy będzie to najbardziej potrzebne.
- światła. Należy regularnie sprawdzać sprawność świateł w samochodzie. Nie zapominajmy o upewnieniu się, że prawidłowo działają także kierunkowskazy i światła stopu. Kierowcy często zwracają uwagę tylko na te światła, których awarię mogą łatwo zauważyć, czyli światła mijania i drogowe - mówią trenerzy.
* policja.pl
Komentuj →
12 września 2014 |
1

(503-8 fot. KMP w Częstochowie)
Policjanci z Częstochowy zatrzymali 38-latka, który kierował autem, mając w organizmie prawie 2,5 promila alkoholu. Jak się okazało, już po raz dziewiąty wpadł w ręce policji podczas jazdy na podwójnym gazie. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na 2 miesiące. Zatrzymany za wcześniejsze przestępstwa odbywał karę pozbawienia wolności. Ten kierowca z całą pewnością stanie przed sądem, zostanie ukarany, ale czy już nie będzie wsiadał za kierownicę w stanie po spożyciu? Jaka kara byłaby dla niego najskuteczniejsza?
Komentuj →
11 września 2014 |
0

(503-9 i 46)
Do 15 października br. można zgłaszać kandydatury do nagrody Partner Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. To prestiżowe wyróżnienie jest okazją do uhonorowania osób i instytucji, które wniosły trwały wkład w rozwój i propagowanie bezpieczeństwa drogowego, a także podziękowania za podejmowane działania i udzielone wsparcie dla kampanii promujących bezpieczeństwo drogowe. Organizatorem konkursu jest Stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. Pod koniec sierpnia powołało ono Kapitułę Nagrody, która dokona wyboru laureatów w 5 kategoriach - osoba roku, instytucja publiczna roku, firma roku, organizacja pozarządowa roku oraz media roku.Kapitułę tworzą przedstawiciele Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Instytutu Transportu Samochodowego, Polskiego Czerwonego Krzyża, Automobilklubu Polski, Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego - Browary Polskie, firmy DEKRA i Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego. Nagrody dla liderów działań w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego zostaną wręczone podczas uroczystej gali 28 listopada 2014 roku w Warszawie.
To już 5. edycja konkursu Partner Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Dzięki temu, że ma on zasięg ogólnopolski, przez ostatnie cztery lata mieliśmy okazję poznać wiele instytucji, organizacji i firm, a także wielu ludzi, którzy z prawdziwą pasją i zaangażowaniem działają na rzecz bezpieczeństwa drogowego. I to jest największa wartość tego konkursu - możliwość wyróżnienia i podziękowania za codzienne działania, które czy to na szczeblu ogólnopolskim, czy w środowisku lokalnym mają za zadanie zmieniać na lepsze naszą sytuację na drogach.Jak co roku, gorąco zachęcamy wszystkich do wzięcia udziału w konkursie, zgłaszania kandydatur i w ten sposób promowania lokalnychliderów, firm, organizacji pozarządowych oraz mediów, których działania mogą być wzorem i inspiracją dla wszystkich, którzy działają w dziedzinie bezpieczeństwa drogowego.
Komentuj →
10 września 2014 |
0

(503-45)
O uzależnionych od smartfonów pieszych mieszkańców pomyślały miasta Chongqing (Chiny). Dodajmy, iż sprawa mimo pozoru humoru, jest poważna, albowiem uzależnienie od telefonów komórkowych w Chinach jest coraz większe. Wracając do informacji - otóż wytyczono specjalne chodniki, specjalnie też oznaczone, po których pieszy porusza się bezpiecznie nie odrywając wzroku od swojego urządzenia. Na chodniku właśnie symbole telefonów komórkowych.
Komentuj →
10 września 2014 |
0
We Włoszech w okresie ostatnich trzech lat - jak podaje policja drogowa - o ponad 17 proc. spadła liczba osób prowadzących pojazdy w stanie nietrzeźwym. Ma być to wynik kampanii społecznej pn. “ALBO PIJESZ, ALBO JEDZIESZ”. Coraz więcej przeprowadzanych jest także kontroli drogowych. Kampania przeprowadzana jest jednocześnie w różnych mediach (prasa, radio, telewizja, Internet). Szacowane jest, iż hasła kampanii dotarły do około 40 milionów Włochów. Jak się dowiadujemy szczególną uwagę poświęcono 280 tysiącom uczestników kursów na prawo jazdy, którzy w 1200 ośrodkach szkoleniowych otrzymali materiały informacyjne. Równie skuteczna okazała się trasa po 9 włoskich miastach, w trakcie której tysiące osób poddane zostały eksperymentowi i mogły osobiście przekonać się, jak czuje się za kierownicą osoba po wypicie alkoholu i jakie ryzyko jest z tym związane.
Komentuj →
8 września 2014 |
1


Projekt graficzny elementu odblaskowego przygotowany przez firmę Arp Studio s.c. z siedzibą w Warszawie na zlecenie Sekretariatu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego" – informuje dziennik “Rzeczpospolita”
(503-11 i 42)
Portal o bezpieczeństwie BRD24.PL informuje, iż Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju za blisko 100 tys. zł wykupiło w jednym z ogólnopolskich dzienników serię artykułów dotyczących nowego obowiązku noszenia odblasków przez pieszych. Jako ekspert w tekstach wystąpił biznesmen, który prowadzi firmę sprzedającą... odblaski. - To naruszenie interesu publicznego - ocenia były minister transportu Jerzy Polaczek. Dalej dowiadujemy się: “Kontrowersyjną kampanię w dzienniku “Rzeczpospolita” opublikował Sekretariat Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, który działa przy resorcie minister Elżbiety Bieńkowskiej. W ramach tej akcji informacyjnej opublikowano co najmniej sześć artykułów (KRBRD nie odpowiedziała, ile materiałów w sumie się ukazało) w okresie od 22 sierpnia do 1 września 2014 r. Wszystkie były opatrzone logo Krajowej Rady i dotyczyły nowego ustawowego obowiązku noszenia przez pieszych odblasków, gdy poruszają się nocą poza terenem zabudowanym”. Powołany w tekście ekspert miał wskazywać na konieczność używania odblasków spełniających normę EN/PN471, gdy tymczasem ustawa nie narzuca obowiązku noszenia odblasków ją spełniających. W tej sprawie redakcja portalu BRD24.PL skierowała pytania do Macieja Musieja z Sekretariatu KRBRD, odpowiedzi nie ma. Następnie zapytano Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, tam uzyskano tylko informację o koszcie kampanii - 98 400 zł brutto. “Resort Bieńkowskiej nie odpowiedział, kto przygotowywał treści tekstów użytych w kampanii, ani na pytanie, kto w MIR akceptował ten pomysł. Nie otrzymaliśmy też wyjaśnienia, dlaczego do kampanii wybrano akurat dziennik “Rzeczpospolita”, gdy obowiązek odblasków będzie dotyczył głównie pieszych z małych miast i wsi (teren niezabudowany, bez chodników dla pieszych i oświetlenia)” - czytamy na stronach portalu. Itd. itd. A my mamy jedno małe pytanie - co dalej z kampanią informacyjną, czy już zostaliśmy wyedukowani?
Komentuj →
8 września 2014 |
1
(503-10)
Dziennikarka “Gazety pl Poznań” rozmawiała z Arkadiuszem Borkowskim ze Stowarzyszenia Inwestycje dla Poznania. To bardzo interesująca rozmowa poruszająca temat zmniejszenia ilości pojazdów w miastach, o tym jak organizować komunikację w mieście. Tymczasem w miastach, wokół nas coraz więcej pojazdów, ruch coraz bardziej uciążliwy. Trwa odwieczna wojna kierowcy i pieszego. Ten ostatni niestety zawsze w niej przegrywa. Ekspert wskazuje na możliwe rozwiązanie problemu, a to przestrzenie dzielone, czy - jak inni nazywają - przestrzeń współdzielona, tzw. shared space. To projekt niezwykły, jego elementy wykorzystywane są w krajach Europy Zachodniej, głównie w Niemczech i Holandii.
Nie jest nowym pomysłem, nawet w swoich elementach istnieje wokół nas i uczestniczymy w tym nim. Jednak niepopularny? Dlaczego?
Joanna Leśniewska: W ciągu 15-20 lat mieszkańcy Hamburga będą mogli obyć się bez samochodów - takie przynajmniej jest założenie władz tego miasta. Wszędzie dojadą komunikacją miejską, rowerem lub dojdą pieszo. W Poznaniu brzmi to jak science fiction, prawda? Arkadiusz Borkowski: Celem Poznania nie powinno być wyeliminowanie samochodów. Należy pomyśleć, jak transport samochodowy zmniejszyć do niezbędnego poziomu.
Jak je zmieniać? - Dawać przykład z góry. Dziś go nie ma. Jeśli prezydenci czy radni poruszają się samochodami, a tylko kilku radnych korzysta z karty PEKA, to potem przejawia się w ich decyzjach, w ich działaniach. We Francji, gdy zaczęto na potęgę budować trasy tramwajowe, urzędnicy zachęcali mieszkańców do przesiadki na transport publiczny. Były kampanie reklamowe w tej sprawie, które przekonywały, dlaczego tramwaj jest korzystny. Świetnie jest to opisane w książce "Miasto w ruchu" Jacka Wesołowskiego.
Jak pogodzić interesy kierowców samochodów, pieszych i rowerzystów? Budować ścieżki rowerowe kosztem miejsc parkingowych? - Jeżeli mówimy o centrum miasta, to tu priorytetem musi być człowiek, nie samochód. To miejsce z zabytkami, handlem, tu przestrzeń powinna być przeznaczona dla ludzi, a nie pod parkingi. Wprowadzajmy kontrapasy dla rowerów, bo dzięki temu będzie więcej rowerzystów i kierowcy wreszcie zaczną ich zauważać. Musimy nauczyć się siebie nawzajem szanować. A jeśli kierowca samochodu spotyka jednego rowerzystę na tydzień, to on będzie dla niego zaskoczeniem. W centrach miast nie da się pogodzić interesów wszystkich grup, priorytetem musi być pieszy. Ale możemy wspólnie użytkować tę ograniczoną przestrzeń.
W jaki sposób? - Miasto powinno tworzyć przestrzenie dzielone, tzw. shared space. Nasi urzędnicy bardzo się tego obawiają. Przestrzeń, w której każdy może się poruszać - i piesi i pojazdy. Bez świateł, bez barierek. Ostatnio byłem w belgijskiej Gandawie i zobaczyłem taki przykład - trzy tory tramwajowe, tłumy pieszych, autobus, samochód. Nawet w Polsce, w Chorzowie, tramwaj jedzie deptakiem. A w Poznaniu urzędnicy na takie pomysły reagują z przerażeniem.
Czym jest Shared Space? W dużym skrócie jest to koncepcja nowego ładu przestrzennego i funkcjonalnego przestrzeni miejskiej. Zmienia nie tylko sam kształt przestrzeni, ale również zasady korzystania z tej przestrzeni, która z założenia powinna mieć status wspólnej przestrzeni publicznej. Zmienia nie tylko infrastrukturę, ale zasadniczo również wprowadza nowe, bezprecedensowe reguły ruchu miejskiego i osobliwą kulturę uczestnictwa w ruchu miejskim. Zastosowanie koncepcji Shared Space ma na celu poprawę takich wskaźników jak bezpieczeństwo ruchu ulicznego, płynność ruchu oraz jego uspokojenie, zwiększenie atrakcyjności terenów miejskich, zmniejszenie emisji hałasów oraz wymuszenie swoistego równouprawnienia w ruchu ulicznym wszystkich jego uczestników. Z mojego punktu widzenia, założenia projektu Baltic Shared Space prezentowały dodatkowo kolejny niezwykle istotny walor, jakim jest element partycypacji publicznej przy opracowywaniu i wdrażaniu nowej wizji zagospodarowania przestrzeni publicznej. Takie podejście dawało by mieszkańcom realny wpływ na kształt i charakter ich najbliższego otoczenia nadając koncepcji shared space dodatkowego znaczenia. Przebudowa wyselekcjonowanych obszarów centrów miast w oparciu o model Shared Space, tzw., wspólnej przestrzeni miejskiej ma za zadanie przywracać funkcje publiczne i ułatwiać do nich dostęp na terenach zawłaszczonych przez dominujący ruch samochodowy. Rozwiązanie to znalazło już szerokie zastosowanie na świecie i nielicznych krajach europejskich jednak wciąż jest zbyt mało powszechne i nieobecne w wielu regionach objętych Programem Południowy Bałtyk, między innymi w Polsce.
Koncepcja Shared Space po raz pierwszy zaistniała jako projekt europejski w Interreg IIIB - North Sea Programme i w latach 2004 – 2008 wdrażana była przez kilka europejskich miast w Holandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii i Danii. W rzeczywistości, elementy i realizacje koncepcji Shared Space istnieją na całym świecie od parunastu lat: Australia, Kanada, Holandia, Niemcy, Kraje Skandynawskie. Realizacja projektu Baltic Shared Space była by pierwszą próbą wdrożenia tej koncepcji w Polsce, w której nadal nie istnieją czytelne wytyczne do tworzenia i zastosowań modeli Shared Space. (Źródło: Portal MIASTO Z WIZJĄ)
Komentuj →
8 września 2014 |
0

(503-53 osk labora)
Nie lubi wywiadów, woli robić niż rozmawiać. Na koncie ma dziesiątki dokonań na rzecz BRD w regionie, który nazywa małą ojczyzną. Wymyślił konkurs o miano “Instruktora Roku”, sprowadził do kraju pierwsze “Alkogogle”. Namówiliśmy go na rozmowę. Zapraszamy na wywiad z Andrzejem Guszkowskim.
Redakcja portalu L-instruktor.pl: Bardzo proszę o przyjęcie szczerych gratulacji i życzeń pomnożenia jubileuszu 25-lecia działalności szkoleniowej, dziękujemy też, że zgodził się Pan na wywiad. Co najsilniej odróżnia dzisiejszą rzeczywistość branżową od tej, z jaką spotkał się Pan na początku swojej drogi biznesowej?
Andrzej Guszkowski, OSK "Labora": Szczerze mówiąc, to sam się dziwię, że jeszcze istniejemy. Dzisiejsza rzeczywistość jest dla Ośrodków Szkolenia Kierowców tragiczna. Nie dość, że panuje niż demograficzny to jeszcze nie pomaga specyfika miasta, jakim jest Bełchatów. To miasto napływowe, nie tak jak Radomsko czy Piotrków i brakuje tu pokolenia, które dziś byłoby zainteresowane robieniem prawa jazdy. A u nas w szkole kurs kosztuje tyle samo, co 25 lat temu. Zaczynaliśmy na poziomie 1300 zł za 20 godzin. Dziś za 30 godzin również pobieramy 1300 zł, to się akurat nie zmieniło. Zmieniła się natomiast mentalność kursantów. Kiedyś ludzie się kłócili o miejsce na placu manewrowym. Do ćwiczeń ustawiały się kolejki, były nerwy, był napór w stronę nauki. Dzisiaj place stoją puste, nie ma tej woli, tego pędu do jazdy samochodem. Teraz to się jakoś zmarginalizowało, młodzi ludzie widzą więcej przyjemności w życiu i mają więcej pól w które mogą zainwestować swój czas czy pieniądze, nie musi to być już koniecznie prawo jazdy.
To Pan jest autorem konkursu "Instruktor Roku", dzięki Panu na rynku pojawiły się "Alkogogle", możliwe że to najlepiej rozpoznawalne marki w branży. Proszę powiedzieć skąd wzięły się te pomysły, jaka jest ich historia?
Kiedyś działało tu niewielkie stowarzyszenie instruktorów, nie było jeszcze Federacji (Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców - PFSSK, przyp. red.). Próbowaliśmy się integrować, organizowaliśmy spotkania, dyskutowaliśmy, ale co można zrobić podczas kilkugodzinnego zebrania. Czułem, że potrzeba czegoś więcej. Czegoś, co nie tylko by nas zintegrowało, pozwoliło obchodzić nasze instruktorskie święto ale też niosło ze sobą coś dobrego. Namówiłem starostwo powiatowe, które ufundowało puchar. Do współpracy zaprosiłem też ówczesnego dyrektora WORDu w Piotrkowie Wieńczysława Niewieczerzała. Pierwsze konkursy były naprawdę spontaniczne. Imprezę rozpoczynaliśmy właśnie w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie odbywały się testy sprawnościowe. Następnie odbywał się przejazd do Bełchatowa. Po drodze stała policja, było mierzenie prędkości. Na miejscu uczestnicy pisali testy teoretyczne, był też sprawdzian z pierwszej pomocy. Początkowo w konkursach brało udział 9-10 załóg, potem ta liczba powoli rosła. Ukoronowaniem mojej działalności przy tym wydarzeniu była V edycja. Wtedy z prezesem Grupy IMAGE, Witoldem Wiśniewskim wpadliśmy na pomysł, żeby konkurs “Instruktor Roku” był konkursem międzynarodowym. Pojawiła się nawet ekipa z Niemiec. To były wspaniałe chwile. Zawsze chciałem, żeby konkurs był otwarty dla wszystkich i angażował wielu ludzi na różnych polach działalności. Zaprosiliśmy okolicznych dealerów samochodowych, można było przyjrzeć się najnowszym modelom aut, niektórymi nawet przejechać. Od hotelu, w którym zameldowali się uczestnicy organizowaliśmy barwny pochód do centrum miasta, na czele szła nasza bełchatowska, kopalniana orkiestra, ludzie przyjeżdżali z daleka, coś się działo. To było prawdziwe święto instruktorów. Potem o mnie już zapomniano, nawet nie zapraszano na kolejne edycje konkursu. Przykro mi z tego powodu, bo włożyłem w tą sprawę bardzo dużo szczerego serca i zaangażowania...
Co do “Alkogogli” – nasza firma jest firmą rodzinną, pracujemy wspólnie z żoną, w działalność często włączały się także nasze dzieci. Córka znalazła kiedyś w sieci informację o okularach, które symulują wrażenie pozostawania pod wpływem alkoholu. Sprowadziliśmy wtedy do Polski pierwsze dwie pary takich gogli. Wtedy były jeszcze bardzo drogie. Od razu zaczęliśmy się zastanawiać jak je wykorzystać do walki z pijanymi kierowcami. Wspólnie uznaliśmy, że najlepiej uda się to poprzez edukację. Chcąc przeciwdziałać jeździe pod wpływem alkoholu zorganizowaliśmy dla mieszkańców Bełchatowa 4 spotkania pod hasłem “Trzeźwy kierowca”. Pomogła nam wtedy Komenda Powiatowa Policji, to właśnie wtedy pierwszy raz rozdawaliśmy znaczek akcji “Krzyś”. Osoba z “Krzysiem” na zakrapianych imprezach nie piła alkoholu i podejmowała się rozwiezienia wszystkich bezpiecznie do domów. Wtedy każdy też mógł przejść tor przeszkód w “Alkogoglach”, to zyskała taką popularność, że zwróciły się do nas szkoły ponadpodstawowe aby zorganizować u nich podobne spotkania. Odwiedzaliśmy także okoliczne gminy, zorganizowaliśmy imprezę pod hasłem “Trzeźwa majówka” wraz z pokazami pierwszej pomocy...
To naprawdę pokaźny dorobek! A co według Pana jest dziś najtrudniejsze z perspektywy przedsiębiorcy prowadzącego OSK, co jest największym problemem z jakim musi się Pan mierzyć w codziennej działalności?
Myślę, że ranga Ośrodka Szkolenia Kierowców podupadła. OSK nie jest już instytucją, a przecież to właśnie my wypuszczamy ludzi na ulice. Szkoła jazdy powinna być stale związana z miejscem swojej działalności, działać stacjonarnie w swojej gminie czy powiecie, a nie tak, że tu jest biuro, gdzie indziej plac i nic tak naprawdę nie wiadomo... Podejrzewam, że to efekt zbyt asekuranckiej postawy zarządu Federacji wobec rządzących, którzy teraz robią z nami co chcą. Jak mamy konkurować z przedsiębiorcami, którzy tylko na chwilę wynajmują salkę żeby zorganizować jakieś spotkanie? Tu zupełnie nie ma mowy o konkurencji.
Jakie doświadczenia przeszłości, od których już odeszliśmy powinny według Pana wrócić? Mówi się, że postęp jest konieczny, ale pod warunkiem, że idzie on we właściwym kierunku. Czy jest coś, czego w dzisiejszych realiach prawnych Panu brakuje, co zlikwidowano, a do czego chciałby Pan wrócić?
Dlaczego zezwolono na zdjęcie oznakowań z pojazdów OSK? Czy powodem miał być wstyd, że dany ośrodek posiada takie, a nie inne auto? Czy komuś to przeszkadzało? W porządku, może teraz ma to wrócić, z nowym rokiem, ale obok tego wciąż pojawia się tyle dziwnych, różnych przepisów. Proszę zwrócić uwagę ile jest przestrzeni do różnorodnej interpretacji zapisów prawa. Co powiat to inna perspektywa, nikt nie umie odpowiedzieć na pytania, nie wiadomo kto ma rację. Ponadto, lekarz, diagnosta, psycholog – te profesje otrzymały prawną gwarancję minimalnej ceny swoich usług. Dlaczego Ośrodki Szkolenia Kierowców nie mogą na to liczyć? Gdyby koszt kursu wynosił 2-2,5 tysiąca złotych, być może nie wszystkich byłoby stać na prawo jazdy, a można byłoby wtedy zaproponować uczestnikom kurs na wysokim poziomie, a jednocześnie zadbać o stabilną działalność przedsiębiorstwa.
Serdecznie dziękujemy, że zgodził się Pan na rozmowę i
- raz jeszcze - na ćwierć wieku, życzymy wielu kolejnych, okrągłych rocznic prowadzenia udanej działalności!
Komentuj →