2 listopada 2014 |
3
Zgodnie z art. 58 ust. 1 pkt 8 ustawy o kierujących pojazdami, egzaminatorem jest osoba, która daje rękojmię należytego wykonywania swoich obowiązków. Przesłanka ta musi być spełniona w dacie wpisu do ewidencji egzaminatorów, zaś późniejsze, nawet jednorazowe naganne zachowanie, może być oceniane jako utrata gwarancji należytego wykonywania obowiązków egzaminatora, skutkująca skreśleniem z tej ewidencji - tak brzmi sentencja wyroku WSA w Gliwicach z 20 sierpnia 2014 r. sygn. II SA/Gl 421/14. Orzeczenie jest nieprawomocne. W ustawie określono warunki skreślenia z ewidencji, a tu: przestępstwa jak i inne zdarzenia dyskwalifikujące egzaminatora. Np. wobec wielokrotnego przeprowadzania egzaminu państwowego w sposób niezgodny z przepisami ustawy (art. 71 ust. 1 pkt 4 lit. a ustawy). Równocześnie do podjęcia decyzji został o skreśleniu egzaminatora został zobligowany marszałek województwa. W uzasadnieniu przywołanego wyroku wskazano, iż nie tylko zachowanie kandydata na kierowcę może być podstawą do przerwania egzaminu, może nią być także naganne zachowanie egzaminatora, które zagraża bezpośrednio życiu i zdrowiu uczestników ruchu. I tu przykład zdarzenia, które miało miejsce podczas egzaminu na prawo jazdy, gdy egzaminator i zdająca mimo zauważenia leżącego na drodze człowieka nie przerwał egzaminu, nie udzielił pomocy. Mówił, iż wypadek nie spowodował kursant. Przerwanie egzaminu musi nastąpić w każdej sytuacji, gdy istnieje obawa o zdrowie i życie innych osób, niezależnie od tego, z czyjej winy doszło do zdarzenia i to nie tylko z udziałem uczestników ruchu drogowego - orzekł sąd.
Komentuj →
31 października 2014 |
2

(505-10)
Nawet 3 tysiące złotych może każdego z nas kosztować poruszenie się po zmroku i w terenie niezabudowanym bez elementów odblaskowych. Za naruszenie obowiązujących od dwóch miesięcy nowych przepisów policjanci ukarali już mandatami pół tysiąca osób. Wysokość mandatu nie jest jednak określona w taryfikatorze i może być wielokrotnie wyższa niż za wtargnięcie na jezdnię - informuje i ostrzega portal RMF 24.pl. Właśnie z powodu braku wyszczególnienia w taryfikatorze braku posiadania obowiązkowego odblasku policjanci mogą wnioskować o kary znacznie wyższe - do 3 tysięcy. Dodajmy, iż przepisy ustawy obowiązują od 31 sierpnia, dotychczas policjanci pouczali, ale czy uznali, że przyszedł już czas na kary? Pierwotnie wnioskodawcy noweli ustawy nie przewidywali żadnego karania mandatami. Chcieli skutecznej edukacji dzieci i dorosłych, a co za tym idzie poprawy bezpieczeństwa na drogach. Jak przypomina dziennikarz portalu, także ówczesny przedstawiciel rządu mówił jedynie o pouczeniach i zwracaniu uwagi. W sprawach sankcji legislatorzy wskazywali na art. 97 kodeksu wykroczeń, mówiący o naruszeniu innych przepisów kodeksu drogowego i karze do 3 tysięcy złotych. Policja deklarowała uzupełnienie taryfikatora. “Zgodnie zatem z przestrogami Biura Legislacyjnego policjanci nie tylko - wbrew woli autorów ustawy - mogą nakładać za brak odblasków mandaty, ale też mogą to robić w znacznie bardziej dowolny sposób. I robią to” - czytamy w informacji RMF FM 24. I konkrety: “W ciągu dwóch miesięcy działania nowych przepisów za brak elementów odblaskowych nałożyliśmy prawie 500 mandatów karnych - mówił Inspektor Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji - najczęściej były niewysokie, w przedziale od 20 do 500 złotych. Kiedy zwracam uwagę na niedorzeczność sytuacji, w której pieszy, który wbiega na jezdnię spoza zasłaniającej kierowcom widoczność przeszkody karany jest wg taryfikatora mandatem 100 złotych, a ktoś, kto nie ma opaski odblaskowej dostaje mandat 500 złotych, inspektor odpowiada: Z punktu widzenia logiki może ma pan rację. Ale nie wyobrażam sobie ukarania mandatem 500 złotych pieszego, który idzie lewą stroną drogi i nie mając elementu odblaskowego nie stwarza przy tym konkretnego, realnego niebezpieczeństwa.” Gwoli sprawiedliwości dodajmy, iż policjanci podkreślają, iż mandaty dotyczą sytuacji wyjątkowych, nadal pouczają i rozdają elementy odblaskowe. Co dalej? “Na wiadomość o nakładaniu za brak odblasków mandatów i ich wysokości poseł [Leszek Aleksandrzak 0 red.] reaguje natychmiast: Wystąpię do ministra spraw wewnętrznych z zapytaniem i prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji. I jednak pouczenie policji, że cel tej ustawy był zupełnie inny. Policja zobowiązywała się, że to zostanie ujęte w taryfikatorze - przypomina kolejny planowany etap działania nowych przepisów. Jeżeli wciąż w nim tego nie ma, dopytam również, dlaczego to nie zostało zrealizowane - dodaje” - konkluduje portal.
Komentuj →
30 października 2014 |
0
(505-6)
Opublikowano nową wersję projektu rozporządzenia Ministra Infrastruktury i Rozwoju w sprawie komisji do spraw weryfikacji i rekomendacji pytań egzaminacyjnych. Wersja po konsultacjach została opatrzona datą 22 października (projekt przesłany do konsultacji datowany na 29 września). Wersja ta uwzględnia w szczególności uwagi Związku Powiatów Polskich zgłoszone na etapie konsultacji społecznych. Niestety sam tekst zgłoszonych uwag jest niedostępny. I tak przykładowo w przepisach dotyczących członków komisji w przypadku osób posiadających uprawnienia do kierowania pojazdami jednocześnie nie posiadających uprawnień egzaminatora lub instruktora dodano warunek co najmniej pięcioletniego doświadczenia w prowadzeniu pojazdu. W wersji wstępnej nie było takiego żadnego zapisu w tym zakresie. Kolejna zmiana dotyczy sytuacji wątpliwości co do pytań przesyłanych ministrowi do zatwierdzenia. W przypadku zaistnienia wątpliwości co do poprawności treści pytania egzaminacyjnego zatwierdzonego przez ministra właściwego do spraw transportu przewodniczący komisji, za pośrednictwem sekretarza komisji, zleca powtórną weryfikację tego pytania zespołowi weryfikującemu w innym składzie osobowym. Zgodnie z pierwotnym brzmieniem projektu weryfikacji dokonywał zespół w tym samym składzie, w którym przeprowadzona była pierwotna ocena. Zgłoszona wątpliwość dotyczyła możliwości nieobiektywnej oceny.
Wkrótce projekt rozporządzenia powinien trafić do zaopiniowania przez Komisję Wspólną.
Komentuj →
20 października 2014 |
0

Marek Górny, specjalista ds. szkolenia, autor książek (505-39)
Ośrodek pragnący uzyskać poświadczenie o spełnianiu dodatkowych wymogów zgodnie z art. 31 ustawy o kierujących pojazdami, wśród wielu warunków musi spełnić warunek zatrudnienia osoby posiadającej przygotowanie pedagogiczne (art. 31 ust.1 pkt 4 c). Ustawodawca wskazał, aby przygotowanie pedagogiczne było zgodne z przepisami wydanymi na podstawie ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela (Dz. U. z 2014 r. poz. 191). W wielu przypadkach organy nadzoru wymagają zatrudnienia osoby objętej uprawnieniami wynikającymi z Karty Nauczyciela. Karta Nauczyciela jest ustawą dotyczącą czynnych nauczycieli. Nie przysługuje natomiast szeregu wykładowcom, trenerom, instruktorom zatrudnionym w placówkach kształcenia poza oświatowego. Nie oznacza to, że osoby nie objęte Karta Nauczyciela nie posiadają przygotowania pedagogicznego. Sama ustawa również nie określa czym jest przygotowanie pedagogiczne. Ustawa o kierujących nie odsyła bezpośrednio do tej ustawy (Karta Nauczyciela), lecz do przepisów wydanych na podstawie ustawy z dnia 26 stycznia 1982 roku - Karta Nauczyciela.
Pojęcie - przygotowanie pedagogiczne - definiuje rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 12 marca 2009 roku w sprawie szczegółowych kwalifikacji wymaganych od nauczycieli oraz określenia szkół i wypadków, w których można zatrudnić nauczycieli niemających wyższego wykształcenia lub ukończonego zakładu kształcenia nauczyciel ( Dz. U. tj. z 2013 poz. 1207). Rozporządzenie zostało wydane na podstawie art. 9 ust. 2 ustawy - Karta Nauczyciela. W §1 pkt. 3 rozporządzenie definiuje przygotowanie pedagogiczne w następującymi słowami (cytat) “przygotowaniu pedagogicznym - należy przez to rozumieć nabycie wiedzy i umiejętności z zakresu psychologii, pedagogiki i dydaktyki szczegółowej, nauczanych w wymiarze nie mniejszym niż 270 godzin w powiązaniu z kierunkiem (specjalnością) kształcenia oraz pozytywnie ocenioną praktyką pedagogiczną - w wymiarze nie mniejszym niż 150 godzin; w przypadku nauczycieli praktycznej nauki zawodu niezbędny wymiar zajęć z zakresu przygotowania pedagogicznego wynosi nie mniej niż 150 godzin; o posiadaniu przygotowania pedagogicznego świadczy dyplom ukończenia studiów lub inny dokument wydany przez uczelnię, dyplom ukończenia zakładu kształcenia nauczycieli lub świadectwo ukończenia kursu kwalifikacyjnego.”
Z powyższego wynika jasno, że przygotowanie pedagogiczne posiada każda osoba spełniająca powyższe kryteria. Nie jest istotnym, czy w chwili obecnej wykonuje pracę nauczyciela i podlega prawom Karty Nauczyciela. Równocześnie pragnę zwrócić uwagę, że absolwenci kierunków pedagogicznych nie zawsze posiadają powyższe kwalifikacje, z powodu niedostatecznej ilości praktyk pedagogicznych przewidzianych w programie studiów. Uprawnienia pedagogiczne na pewno będą posiadali absolwenci uczelni kształcących nauczycieli np. dawnych WSP, Akademii Pedagogicznych.
W przypadku składania wniosku dotyczącego poświadczenia o spełnianiu dodatkowych wymogów przez OSK warto sprawdzić, czy może we własnym gronie mamy takiego specjalistę. Najlepszym rozwiązaniem jest zawsze, aby osoba taka miała przynajmniej zorientowanie w specyfice pracy instruktorskiej. Oczywiście nie musi posiadać uprawnień instruktorskich, ale ich posiadanie było by bardzo pożądane.
Marek Górny
Komentuj →
2 listopada 2014 |
0


(505-7 i 8)
Jak informuje dziennik “Gazeta Krakowska” instruktor nauki jazdy z Trzebini na pasach potrącił dwoje przechodzących na zielonym świetle dzieci, te zostały przewiezione do szpitala na obserwację. Kierowca miał we krwi 0,21 promila alkoholu we krwi. Na miejscu zdarzenia zostało mu zatrzymane prawo jazdy. Robert Matyasik, rzecznik chrzanowskiej policji przyznał, że sprawcą wypadku był 44-letni mieszkaniec Trzebini. - Prowadził toyotę oznaczoną "L-ką", jednak w momencie zdarzenia nie wiózł ze sobą kursantów. Jechał prywatnie - informował Matyasik. Do zajścia doszło w rejonie szkoły. Kierowca nie dostosował się do sygnalizacji świetlnej zamontowanej przy "zebrze". Instruktor nauki jazdy powinien być przykładem kierowcy i powinien otrzymać zakaz wykonywania zawodu - “Gazeta Krakowska” przywołuje wypowiedź mieszkanki Trzebini. Tymczasem decyzją sądu Rejonowego w Chrzanowie kierowcy uprawnienia do kierowania pojazdami zostały zwrócone. Uczestniczące w zdarzeniu dzieci były hospitalizowane mniej niż 7 dni, a więc zdarzenie zostało zakwalifikowane jako kolizja drogowa. Poza tym ilość alkoholu była poniżej granicy określanej prawem jako przestępstwo - precyzuje chrzanowski prokurator Elżbieta Jopek. Instruktor nadal szkoli kandydatów na kierowców. W Trzebini mieszkańcy wyrok uznają za nadzwyczaj łagodny. Grażyna Lipa, szefowa chrzanowskiego Sądu Rejonowego, przyznała, że 17 października decyzją sądu prawo jazdy trafiło z powrotem w ręce Dariusza P. - Kierowca przekroczył dopuszczalną ilość promili o 0,01, z tym, że wartość ta była malejąca i zredukowała się w ciągu piętnastu minut - tłumaczy prezes Lipa, dodając, że policja złożyła w tej sprawie zażalenie do sądu, jednak prawdopodobnie nie będzie ono wcale rozpatrywane, bo nie ma ku temu podstaw. Dziennikarz “Gazeta Krakowskiej” dotarł do Andrzeja Walaszka, wicedyrektora Wydziału Komunikacji w chrzanowskim starostwie, który przyznał, że aby odebrać licencję na prowadzenie szkoły nauki jazdy niezbędny jest skazujący wyrok sądu. Zgodnie z przepisami urząd ma ściśle określone ramy prawne, w których może działać. Jeśli na instruktorze nie będzie ciążył żaden wyrok sądowy, jedyną sankcją, jaka może go dotknąć, to brak kursantów, którzy zaczną omijać jego szkołę szerokim łukiem. Piotrem Kłysz, prezes Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Przestępstw i Wypadków Drogowych "Feniks" w Łodzi w rozmowie z dziennikarką skomentował: sąd nie złamał prawa, oddając dokument. Złamał jednak zasady dobrego obyczaju. Na pytanie jak powinien postąpić wymiar sprawiedliwości – powiedział: “sąd powinien zastosować surowszą sankcję i odebrać temu człowiekowi prawo jazdy. Jako były policjant i aktualny instruktor powinien być wyjątkowo wyczulony na przestrzeganie zasad ruchu drogowego. Tymczasem podważył swoją wiarygodność. Należałoby cofnąć mu uprawnienia do prowadzenia szkoły nauki jazdy. Nie może tego zrobić jednak sąd. To zadanie dla starostwa powiatowego, które wydaje taki dokument”. To pozostaje jeszcze kodeks etyczny zawodu instruktora?
Komentuj →
1 listopada 2014 |
0

(505-27 fot. jola michasiewicz)
Zbliża się czas wymiany opon letnich na zimowe. Choć jest to zalecane, według polskiego prawa kierowca nie jest zobowiązany do dokonania takiej zmiany. Inaczej jest w przypadku samego stanu ogumienia. Za jego zły stan techniczny policja ma prawo ukarać nas mandatem i zarekwirować dowód rejestracyjny. Regularne sprawdzanie ciśnienia w oponach oraz stanu bieżnika zapobiegnie takiej sytuacji.
Opony przyczyną wypadków. Jak pokazują policyjne statystyki, wielu kierowców nie uświadamia sobie, jak duży wpływ na bezpieczeństwo na drodze mają opony. W 2013 roku braki w ogumieniu stanowiły ponad 30% wypadków spowodowanych niesprawnością techniczną pojazdu*.Przyczyn problemów związanych z ogumieniem może być wiele. Do najczęstszych zaliczymy zły stan bieżnika, nieprawidłowe ciśnienie w oponach oraz ich zużycie. Ponadto sam dobór opon i montaż może być nieprawidłowy.
Stan naszych opon jest szczególnie ważny przy trudnych warunkach atmosferycznych - mokrej, oblodzonej nawierzchni, niskich temperaturach. Dlatego w okresie zimowym większość kierowców wymienia opony na zimowe. Chociaż w Polsce nie ma takiego obowiązku, to warto pamiętać, że ogumienie przystosowane do zimowych warunków atmosferycznych zapewnia dużo lepszą przyczepność i kontrolę nad pojazdem. Wymieńmy opony letnie na zimowe, gdy tylko średnia temperatura będzie wynosiła mniej niż 7 stopni. Nie czekajmy na pierwszy śnieg, wówczas unikniemy stania w długich kolejkach do wulkanizatora - radzi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault.
Bieżnik i ciśnienie. Starty bieżnik sprawia, że pogarsza się przyczepność pojazdu. Oznacza to, że łatwiej wpaść w poślizg, zwłaszcza na zakręcie. Według prawa unijnego dopuszczalna minimalna głębokość bieżnika wynosi 1,6 mm i odpowiada wskaźnikowi zużycia opon TWI (Tread Wear Indicato). Dla własnego bezpieczeństwa lepiej wymienić oponę już przy bieżniku 3-4 mm, ponieważ często opony poniżej tego wskaźnika nie spełniają dobrze swoich zadań - radzą trenerzy Szkoły Jazdy Renault.
Równie ważny jest prawidłowy poziom ciśnienia w oponach. Należy sprawdzać go przynajmniej raz w miesiącu oraz przed wyjazdami w dalszą trasę. Nieprawidłowe ciśnienie wpływa na sterowność samochodu, jego przyczepność oraz koszty eksploatacji auta, bowiem przy niskim ciśnieniu poziom spalania jest dużo wyższy. Auto w takim przypadku będzie “ściągało” na boki nawet w przypadku jazdy prosto, a na zakrętach pojawi się efekt pływania. Łatwo wtedy stracić kontrole nad pojazdem - wyjaśniają trenerzy.
Groźba mandatu. W przypadku złego stanu ogumienia pojazdu policja ma prawo ukarać kierowcę mandatem w wysokości nawet 500 zł oraz skonfiskować dowód rejestracyjny. Będzie on możliwy do odbioru wtedy, gdy auto będzie się nadawało do jazdy.
Stan ogumienia należy sprawdzać systematycznie. Gdy tylko poczujemy drgania albo “ściąganie” pojazdu na jedną ze stron udajmy się do serwisu. Takie anomalie mogą świadczyć o złym stanie opon. W ten sposób możemy uniknąć nie tylko wysokiego mandatu, ale przede wszystkim niebezpiecznych sytuacji na drodze - wyjaśnia Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault.
* policja.pl
Komentuj →
1 listopada 2014 |
0
Z dniem 1 listopada br. w życie wchodzą przepisy przewidujące nowe obowiązkowe wyposażenie samochodów. I tak - zgodnie z obowiązującą dyrektywą - producenci nowych aut będą je musieli wyposażyć w kilka rozwiązań i systemów zwiększających bezpieczeństwo i zmniejszających zużycie paliwa. Kosztami wdrożenia tych rozwiązań zostaną oczywiście obciążeni klienci. Co więcej, wzrosną koszty bieżącej eksploatacji samochodów. Zmiany dotyczą pojazdów, które po 1 listopada przejdą proces homologacji. I tak do tych nowych aut, producenci będą musieli montować system kontroli ciśnienia powietrza w oponach (TPMS). Drugie rozwiązanie stosowane przez niektórych producentów i w autach popularnych marek, opiera się na czujnikach ABS-u, które wykrywają zmianę prędkości obracania danego koła i na tej podstawie sygnalizują ubytek ciśnienia w jednym z nich. Kolejna zapowiadana sprawa to obowiązek montowania sygnalizacji (zarówno świetlnej jak i dźwiękowej) niezapięcia pasów bezpieczeństwa. Do rejestru zmian należy konieczność montowania mocowań ISOFIX dla dziecięcych fotelików na przynajmniej dwóch fotelach w samochodzie. Zaskakującym okazuje się obowiązek montowania wzmocnionego parcia tylnej kanapy. I ostatni - także budzący kontrowersje element – to obowiązkowe wyposażenie pojazdu w sygnalizację optymalnego przełożenia skrzyni biegów. Chodzi o informację na wyświetlaczu, mówiącą, kiedy zmienić bieg na wyższy, ewentualnie na niższy, żeby obniżyć zużycie paliwa i emisję CO2.
Komentuj →
28 października 2014 |
0
Rząd w najbliższym czasie zapowiada rozpatrzenie projektu przepisów mających w swoim założeniu ograniczyć szarą strefę w przetwarzaniu pojazdów wycofanych z eksploatacji. Przepisy przygotowało Ministerstwo Środowiska. Ustawa wymaga nowelizacji, aby pełen zakres wraków samochodowych trafiał do legalnych stacji demontażu. Takie działanie ma być pełnym wdrożeniem unijnej dyrektywy z 2000 r. w sprawie pojazdów wycofanych z eksploatacji. Należy podkreślić, iż w mijającym miesiącu Komisja Europejska pozwała Polskę ws. przepisów o pojazdach wycofanych z eksploatacji do Trybunału Sprawiedliwości UE. Nowelizacja ustawy przewiduje, iż oddanie do demontażu dowolnego pojazdu, bez względu na to, w jakim kraju UE był on zarejestrowany, będzie zwolnione z opłat. W nowych przepisach zrezygnowano także z opłaty, którą indywidualni nabywcy oraz importerzy muszą odprowadzać do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Kwota takiej opłaty wynosi teraz 500 zł od każdego wprowadzonego na terytorium kraju pojazdu. Opłaty te były pobierane w związku z dużym napływem pojazdów zza granicy. Przekazywane były m.in. na system zbierania i demontażu pojazdów.
Komentuj →
27 października 2014 |
1
Co zrobić w razie wypadku lub kolizji drogowej? - na to pytanie odpowiada Komenda Główna Policji w Katowicach. Na drogach dochodzi do różnych zdarzeń, których powstanie uzależnione jest od wielu czynników, w tym również warunków atmosferycznych. Koniecznym wydaje się przypomnienie użytkownikom dróg o zasadach zachowania się w przypadku uczestniczenia w kolizji lub wypadku drogowym.

(505-49 fot. Piotr Wagner)
Gdy doszło do zdarzenia drogowego o charakterze kolizji drogowej tzn. nie ma w tym zdarzeniu osób rannych bądź zabitych, wówczas jeżeli jest to możliwe, bezzwłocznie usuwamy pojazdy z miejsca wypadku i oczekujemy na przyjazd pomocy drogowej bądź Policji. W sytuacji możliwości usunięcia pojazdu, a nie wykonania tego obowiązku, możemy się narazić na odpowiedzialność (i mandat karny w wysokości 150 złotych) za wykroczenie z art. 90 kodeksu wykroczeń, w związku z art. 44 ust. 1 pkt. 3 prawa o ruchu Drogowym. Należy tu pamiętać, iż pozostawienie pojazdów na drodze może stanowić poważne zagrożenie dla innych kierowców i spowodować zaistnienie innych zdarzeń drogowych. W przypadku, kiedy uszkodzenia pojazdów po kolizji uniemożliwiają nam ich usuniecie, zabezpieczamy je poprzez włączenie świateł awaryjnych oraz wystawienie trójkąta ostrzegawczego: na autostradzie 100 m za pojazdem, poza obszarem zabudowanym 30-50 m, na obszarze zabudowanym trójkąt ostrzegawczy należy umieścić za pojazdem lub na nim na wysokości nie większej niż 1 m.
W sytuacji gdy jesteśmy uczestnikami zdarzenia drogowego, w którym są osoby zabite bądź ranne, pozostawiamy pojazdy w pierwotnym miejscu wraz z elementami, które stanowią pozostałość po zaistniałym zdarzeniu drogowym i zabezpieczamy zgodnie z powyższymi wskazówkami. Udzielamy pomocy ofiarom zdarzenia i czekamy na przyjazd służb ratunkowych.
Komentuj →
27 października 2014 |
2

(505-48 fot. jola michasiewicz)
Bardzo ważny dla bezpieczeństwa ruchu drogowego temat podjęła redakcja portalu Onet.pl. Poinformowała swoich czytelników o trwającej od wielu lat w Stanach Zjednoczonych dyskusji w kwestii przeciskania się pomiędzy samochodami na motocyklu. Sezon motocyklowy już minął, jednak może właśnie w formule jego swoistego podsumowania należy zapoznać się z tamtejszymi doświadczeniami. Otóż Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley przedstawił właśnie wyniki badań (przeprowadzonych na zlecenie kalifornijskiej policji drogowej i regionalnego urzędu ds. brd) dotyczące bezpieczeństwa podczas wykonywania takich manewrów. Z grona respondentów - motocyklistów 62% przyznało, że przeciskają się między samochodami nie tylko na autostradach, ale również na innych drogach. Wśród nich w grupie wiekowej od 18 do 24 roku życia aż 75% motocyklistów przyznało, że korzystają z tego przywileju. Oprócz tego z przepisu korzysta 32% więcej kobiet niż przed rokiem.
Badanie pokazuje, że przy jeździe między samochodami z prędkością przepisową lub niższą niż ta na ograniczeniu jest gwarantem większego bezpieczeństwa, co oczywiście nie jest rewolucyjnym wnioskiem tak samo jak to, że najwięcej kolizji podczas wykonywania takiego manewru zdarza się w porannym i popołudniowym szczycie. Zmniejszyła się liczba kolizji, w których samochody najeżdżały na tył motocykla, ale za to więcej jest tych, w których to motocykl uderza w tył samochodu.
Przedstawiciele departamentu do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego stanu Kalifornia przyznają, że przy zachowaniu odrobiny instynktu samozachowawczego jazda motocyklem między samochodami nie stwarza większego zagrożenia dla zdrowia i życia motocyklisty niż jazda motocyklem ogółem. W Polsce oczywiście nie ma przepisu dozwalającego na wykonywanie podobnego manewru. Czy jednak nie mieliśmy do czynienia z takim zachowaniem na drodze?
Komentuj →
26 października 2014 |
0
Jak przypomina Polska Agencja Prasowa - trwają prace nad kolejnymi rozporządzeniami do znowelizowanych przepisów ruchu drogowego. Rowerzyści czekają m.in. na uregulowanie kwestii tzw. ślub i dwukierunkowego ruchu rowerów na ulicach jednokierunkowych. Przywołana została wypowiedź wiceministra infrastruktury i rozwoju Adama Ździebło, który odpowiadając w Sejmie na pytania przewodniczącej Parlamentarnej Grupy Rowerowej Ewy Wolak i Marka Hoka informował, iż prace nad stosownym rozporządzeniem są na końcowym etapie. Nadto uwzględnione zostały zgłaszane przez wiele organizacji postulaty. We wrześniu i październiku odbyły się nawet konkretne spotkania robocze. I w podsumowaniu czytamy kolejną wypowiedź przedstawiciela resortu: “jak powiedział Zdziebło, część przepisów - przygotowywanych m.in. wspólnie z MSW - jest na etapie uzgodnień międzyresortowych, który poprzedza skierowanie ich pod obrady rządu. Inne, po konsultacjach wewnątrz resortu, mają trafić do uzgodnień między ministerstwami na przełomie bieżącego i przyszłego roku.”
Komentuj →
24 października 2014 |
1
Kancelaria Sejmu RP zarejestrowała druk nr 2848, jest nim przedstawiona przez Prezesa Najwyższej Izby Kontroli informacja o wynikach kontroli pt. “Bezpieczeństwo ruchu drogowego”. Informację skierowano do rozpatrzenia na posiedzeniu Sejmu. Opracowanie - jak informuje NIK - jest syntezą przeprowadzonych kontroli oraz dostępnych krajowych i zagranicznych danych statystycznych.

(505-46)
Pomimo występowania szeregu negatywnych czynników zwiększających ryzyko wypadku, stan bezpieczeństwa na polskich drogach poprawia się. Jest to efekt szeregu działań podejmowanych przez organy państwa, instytucje naukowe, organizacje pozarządowe, przedstawicieli mediów, a także osoby prywatne. Na przestrzeni ostatnich 10 lat liczba śmiertelnych ofiar wypadków spadła z 5,7 tys. osób rocznie do 3,4 tys. (spadek o 41%) - czytamy we wprowadzeniu do informacji. W ocenie NIK do tych pozytywnych zmian przyczyniły się: rozbudowa i modernizacja infrastruktury drogowej, rozbudowa systemu nadzoru nad ruchem drogowym; rozwój służb ratowniczych; podejmowane działania w zakresie zarządzania systemem brd. Niestety, pomimo podjęcia w ciągu ostatnich 10 lat szeregu działań, polskie drogi wciąż należą do jednych z najbardziej niebezpiecznych w Unii Europejskiej - studzi optymizm NIK. Powody to: niezadowalający stan infrastruktury drogowej (zwłaszcza dróg niższych kategorii; system szkolenia kierowców, błędy i ograniczenia w działaniach służb odpowiedzialnych za nadzór nad ruchem drogowym, zachowanie uczestników ruchu drogowego, a także brak skutecznej koordynacji i finansowania działań w zakresie poprawy brd. Wśród przyczyn wymieniony został niewystarczający poziom przygotowania uczestników ruchu drogowego, a tu przede wszystkim kierowców. Czytamy: Nierozwiązanym problemem pozostającym w związku z brd jest mało skuteczny system nadawania uprawnień do kierowania pojazdami. Dokonywane w ostatnich latach zmiany zarówno w szkoleniu, jak i egzaminowaniu kandydatów na kierowców nie przyniosły zakładanych efektów. W dalszym ciągu uzyskanie prawa jazdy jest bardzo trudne, a samo uzyskanie tego uprawnienia nie przygotowuje nowych kierowców do bezpiecznego poruszania się po drogach publicznych. Kierowcy młodzi wiekiem i stażem są wciąż sprawami około 20% ogółu wypadków drogowych.

(505-47)
Zachęcamy do lektury informacji NIK: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/PrzebiegProc.xsp?nr=2848
Komentuj →
23 października 2014 |
0

(505-44 fot. jola michasiewicz)
Dlaczego środowisko szkoleniowców dążyło do wprowadzenia zmian w przepisach umożliwiających przeprowadzanie egzaminów państwowych samochodami ośrodków nauki jazdy?
Wprowadzenie możliwości przeprowadzania egzaminów państwowych samochodami ośrodków szkolenia kierowców ma na celu wyeliminowanie lub chociaż zmniejszenie istniejącej patologii związanej z przetargami na samochody dla WORD-ów, doprowadzających wiele ośrodków szkolenia do upadłości.
Dilerzy przystępujący do przetargów dają WORD-m oferty dampingowe, użyczając pojazdy za śmiesznie niskie stawki (nawet 60 zł miesięcznie) wiedząc, że w ten sposób zmuszają ośrodki nauki jazdy do zakupu tych pojazdów na zupełnie innych zasadach. Wkalkulowane w to są również koszty przeglądów technicznych przynoszące odpowiednio wyższe zyski stacjom obsługi. W warunkach przetargowych dla WORD-ów zapisana jest konieczność corocznej wymiany samochodów na nowsze modele. Ośrodkom Szkolenia Kierowców żaden diler nie umożliwi ani najmu, ani zakupu na warunkach proponowanych WORD-om.
Amortyzacja zakupionego samochodu rozłożona jest na pięć lat. Ośrodki nauki jazdy zmuszone do zmiany pojazdów po trzech, czterech latach nie są w stanie podołać temu finansowo. Możliwość podstawiania samochodów OSK na egzamin państwowy może wyeliminować konieczność sprzedaży jeszcze sprawnego pojazdu za znacznie niższą cenę od wartości rynkowej i zakupu nowego o wiele droższego. Do tego dochodzą koszty przystosowania nowego pojazdu do szkolenia, rejestracji, przeglądu rejestracyjnego, ubezpieczenia. Każdy ośrodek musi mieć możliwość zrobienia kalkulacji, co jest bardziej opłacalne, czy zakup nowego pojazdu, czy montaż urządzeń rejestrujących przebieg egzaminu w obecnie posiadanym i podstawianie go na egzamin państwowy. Oczywistym jest, że opłacalność podstawiania samochodu przez OSK zależna jest od odległości w jakiej położony jest on od WORD-u.
Trzeba wyraźnie podkreślić, że zapis ten zezwala, a nie zmusza ośrodki szkolenia do podstawiania swoich samochodów na egzamin państwowy.
Takie rozwiązanie może być również wyjściem naprzeciw ewentualnym oczekiwaniom klientów ośrodków nauki jazdy.
Twierdzenie, że prawo jazdy uzyskuje się na konkretną grupę pojazdów jest prawdą, z tym, że w każdej marce samochodów w innych miejscach rozmieszczone są przełączniki i wskaźniki oraz w inny sposób się je włącza, podobnie jak i włączanie biegu wstecznego wykonuje się w odmienny sposób. Również uruchomienie silnika po jego zgaśnięciu, w jednych samochodach jest możliwe dopiero po ponownym przekręceniu kluczyka w lewo a następnie w prawo, w innych od razu w prawo. Egzaminator nie będzie dawał kursantowi instrukcji obsługi samochodu egzaminacyjnego lecz wymagał pokazania i włączenia konkretnego światła, czy też użycia sygnału dźwiękowego. Jeżeli kursant wcześniej, uczył się pojazdem z innymi rozwiązaniami technicznymi(nawet niewielkimi) w stresie jaki występuje w trakcie egzaminu, nawet gdy egzaminator uprzedzi o tych zmianach to on ( kursant) nie jest w stanie ich zapamiętać i będzie odbierać je jako "pułapki egzaminacyjne". Skutkuje to często psychiczną blokadą. Osoba zdająca całą uwagę koncentruje wtedy na tych różnicach, a nie na sytuacji występującej na drodze. Najczęściej kończy się to wynikiem negatywnym egzaminu. Chyba nie taki cel ma egzamin.
Problemem następnym jaki występuje, jest czas oczekiwania kursanta na egzamin.
Mimo, że termin ma wyznaczony na konkretną godzinę, kursant oczekuje na odbycie egzaminu czasami nawet kolejną godzinę. Czy to jest prawidłowe? Losowe przydzielenie zdającego do konkretnego egzaminatora nie powinno skutkować oczekiwaniem na swoją kolejkę więcej niż przysłowiowe 15 minut(kwadrans akademicki). Gdyby trzymać się ściśle tej zasady, to nie ma obaw o nadmierne przedłużanie się czasu wyłączenia ze szkolenia samochodu podstawionego przez dany OSK na egzamin.
Konieczne jest ujednolicenie wymogów dotyczących urządzeń rejestrujących przebieg egzaminu i ich instalacji, zarówno w samochodach egzaminacyjnych jak i szkoleniowych podstawianych na egzaminy we wszystkich WORD-ach w Polsce. Obecnie w zależności od WORD-u są różne. Może okazać się że ten sam pojazd szkoleniowy w jednym WORD-zie będzie spełniał je i zostanie dopuszczony do jazdy egzaminacyjnej a w innym nie. Tą kwestią powinny zająć się i wypracować jedno wspólne stanowisko: Stowarzyszenie Egzaminatorów, Stowarzyszenie Dyrektorów WORD oraz Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju.
Musimy wszyscy dążyć do normalności, obustronnego zrozumienia i poszanowania, a nie przerzucać się odpowiedzialnością za złe wyniki egzaminów. W tej kwestii wszystkie strony powinny znaleźć właściwe rozwiązania, niekiedy " rodzące się w bólu” poszukiwania kompromisów satysfakcjonujących każdą ze stron.
Nadrzędnym celem powinno być przygotowanie i danie uprawnień do kierowania pojazdami osobom gwarantującym bezpieczeństwo na drogach a nie swoista "gra egzaminacyjna".

Jan Szumiał, Praska Auto Szkoła (505-45, fot. jola michasiewicz)
Komentuj →
22 października 2014 |
0
Dostępna jest (do automatycznego pobrania) kolejna aktualizacja zbioru aktów prawnych pn. elektroniczne PRAWO DROGOWE. Wśród nowych i ujednolicanych tekstów oraz ich projektów przepisy dotyczące fotoradarów, straży gminnych/miejskich, mandatów, rejestracji pojazdów, warunków technicznych pojazdów specjalnych i używanych do celów specjalnych i inne. Zmiany dla aktów: ustawy - Prawo o ruchu drogowym; Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia, Kodeks postępowania karnego, Kodeks wykroczeń i inne.
|
Aktualizacja zbioru ePrawoDrogowe wg stanu prwnego na 22.10.2014 r. |
|
Projekty aktów prawnych
|
|
Projekt |
ustawy |
o zmianie ustaw o straży gminnej, ustawy prawo o ruchu drogowym oraz ustawy kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia |
|
Projekt |
rozporządzenia |
zmieniającego rozporządzenie w sprawie wykroczeń, za które strażnicy straży gminnych są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie uzyskiwania świadectwa doradcy do spraw bezpieczeństwa przewozu towarów niebezpiecznych |
|
Projekt |
rozporządzenia |
zmieniającego rozporządzenie w sprawie zakresu i sposobu przeprowadzania badań technicznych pojazdów oraz wzorów dokumentów stosowanych przy tych badaniach |
|
Projekt |
rozporządzenia |
zmieniającego rozporządzenie w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia |
|
Akty rzeczywiste (teksty w wersji opublikowanej) |
|
Wyrok TK |
sygn. akt SK 22/13 |
|
Wyrok TK |
sygn. akt K 9/13 |
|
Wyrok TK |
sygn. akt U 3/13 |
|
Rozporządzenie |
w sprawie warunków technicznych pojazdów specjalnych i używanych do celów specjalnych Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, kontroli skarbowej, Służby Celnej, Służby Więziennej i straży pożarnej |
|
Rozporządzenie |
zmieniające rozporządzenie w sprawie rejestracji pojazdów Biura Ochrony Rządu, Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, kontroli skarbowej i Służby Celnej |
|
Obwieszczenie |
w sprawie stawek podatku od środków transportowych obowiązujących w 2015 r. |
|
Zarządzenie |
zmieniające zarządzenie w sprawie ustalenia podziału pracy w kierownictwie Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju |
|
Akty ujednolicone (teksty ujednolicone w zw. z publikacją rzeczywistych lub ich wejściem w życie) |
|
Ustawa |
Kodeks postępowania karnego |
|
Ustawa |
Kodeks wykroczeń |
|
Rozporządzenie |
w sprawie warunków technicznych pojazdów specjalnych i używanych do celów specjalnych Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, kontroli skarbowej, Służby Celnej, Służby Więziennej i straży pożarnej |
|
Rozporządzenie |
w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń |
|
Rozporządzenie |
w sprawie rejestracji pojazdów Biura Ochrony Rządu, Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, kontroli skarbowej i Służby Celnej |
|
Obwieszczenie |
w sprawie stawek podatku od środków transportowych obowiązujących w 2015 r. |
|
Zarządzenie |
w sprawie ustalenia podziału pracy w kierownictwie Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju |
|
Pobierz aktualizacje: wybierz zakładkę AKTUALIZACJA / kliknij przycisk DALEJ / program pobierze i zainstaluje zmiany |
ePrawoDrogowe to zbiór kompletny, zawsze aktualny, przyjazny w obsłudze
ZAMÓW: 502-659-431
Komentuj →
22 października 2014 |
0

(505-31)
Sąd Okręgowy w Szczecinie ogłosił wyrok w sprawie kierowcy, sprawcy tragicznego wypadku z Kamienia Pomorskiego (1 stycznia 2014 r.), w którym życie straciło pięć dorosłych osób i jedno dziecko, dwoje kolejnych trafiło do szpitala. Jak wynika z badań sprawca miał 2,15 promila alkoholu we krwi i był po użyciu środków psychoaktywnych: marihuany i amfetaminy. Prowadził samochód bez okularów leczniczych, do czego był zobowiązany orzeczeniem lekarskim. Dozwoloną prędkość przekroczył o co najmniej 30 km/godz. Sąd uznał Mateusza S. winnym nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości i po użyciu narkotyków i spowodowania śmierci sześciu osób (postawione oskarżenie dotyczyło umyślnego spowodowania katastrowy w ruchu lądowym, zagrażającej życiu i zdrowiu wielu osób. Prokurator żądał kary maksymalnej, czyli 15 lat więzienia. Obrona wnosiła o zmianę kwalifikacji czynu na spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyźnie w 2006 r. zatrzymano na rok prawo jazdy za jazdę pod wpływem alkoholu) i orzekł łączną karę 12 lat i 6 miesięcy więzienia oraz dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów. Wniosek o warunkowe zwolnienie skazany będzie mógł wnieść po odbyciu 10 lat kary. Umyślnie naruszył przepisy ruchu drogowego, ale jak stwierdził sędzia Artur Karnacewicz, nie można mówić o umyślnym spowodowaniu wypadku. Oskarżony wielokrotnie podkreślał, że nie chciał spowodować wypadku i wjechać w ludzi. Gdyby oskarżony miał zakładać skutki wypadku, mielibyśmy do czynienia z zabójstwem - uzasadniał sędzia. Wiele osób mogło się znaleźć na miejscu oskarżonego. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie ile osób wsiadło do samochodu dzień po imprezie, po jakiś urodzinach, nie będąc pewnym swojej sprawności psychomotorycznej. Oskarżony mówił, że nie wiedział, że jest pijany. Trzeba sobie uświadomić, że taka pomyłka w ocenie sytuacji drogowej mogła dotknąć każdego, a efekty mogą być równie opłakane. Jak niewiele dzieli każdego od tego, żeby się znaleźć na miejscu oskarżonego? - mówił sędzia. Wyrok nie jest prawomocny. Zarówno prokurator Bożena Krzyżanowska, jak i pełnomocnicy rodzin ofiar wypadku zapowiedziały złożenie apelacji od tego wyroku.
Podczas wypadku w samochodzie była także partnerka skazanego Adriana H., to ona mimo iż uczestnicząc we wspólnej imprezie chciała, aby Mateusz S. odwiózł ją do domu. I w tym momencie pojawia się po raz kolejny pytanie o bezkarność pasażerów pijanych kierowców. Czy to nie są współsprawcy wypadku?

(505-42)
Komentuj →
21 października 2014 |
2
Zakaz prowadzenia pojazdów, a także areszt bądź wysoka grzywna grożą 26-letniemu kursantowi nauki jazdy, który prowadził autobus znajdując się w stanie po spożyciu alkoholu. Mężczyzna stracił już prawo jazdy. O jego dalszym losie zdecyduje wkrótce sąd.
Nietrzeźwy kursant wpadł w ręce mundurowych przed południem, na ulicy Świerczewskiego w miejscowości Jastrzębie Zdrój. Policjanci nie kryli zdziwienia kiedy okazało się, że znajdujący się za kierownicą autobusu mężczyzna jest pijany. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie 0,3 promila. O dalszym losie nieodpowiedzialnego kierowcy zdecyduje sąd. Nie dość, że 26-latek nie dokończy kursu nauki jazdy i stracił swoje prawo jazdy, to jeszcze grozi mu areszt lub dotkliwa grzywna.
Dlaczego w ośrodkach szkolenia, ale też egzaminowania nadal nie ma alkomatów?
Komentuj →
21 października 2014 |
0

(505-19)
“Gazeta Prawna” zwraca uwagę na lukę prawną w ustawie - Prawo o ruchu drogowym. Otóż art. 135 ustawy nakazuje policjantowi zatrzymanie prawa jazdy w przypadku stwierdzenia, że kierujący przekroczył liczbę 24 punktów powszechnie nazywanych punktami karnymi. Dalsza procedura jest następująca: zatrzymany dokument trafia do starosty, który z kolei kieruje taką osobę na egzamin sprawdzający. I tu pojawia się luka w przepisach. Starosta ma co prawda kompetencję do skierowania na egzamin, a nawet do cofnięcia uprawnień, gdy kierowca go nie zda. Nie ma jednak podstawy prawnej do zatrzymania prawa jazdy. To oznacza, że odebrany wcześniej przez policję dokument musi zwrócić kierowcy - wskazuje dziennik.
Komentuj →
21 października 2014 |
0

Przykład decyzji niewykonalnej: zalecenie umieszczenia oznakowania “L” na dachu
lub posiadania ogrzewanej szyby tylnej w kabriolecie(505-40 fot. jola michasiewicz)
W związku z przypadkami wydawania przez organy administracji państwowej lub samorządowej decyzji, które nie mogą być wykonane z przyczyn technicznych lub prawnych chciałbym przybliżyć postępowanie prawne jaki przysługuje każdemu, które go taka decyzja dotyczy. Do niedawna powszechne było odmawianie instruktorom posiadającym uprawnienia kat. A uzupełniania ich uprawnień o nowe kategorie AM i A2. Obecnie od 24 sierpnia 2014 roku na podstawie nowelizacji ustawy o kierujących pojazdami rozszerzenie uprawnień między innymi o te kategorie jest dokonywania z urzędu.
Jeżeli decyzja administracyjna jest niewykonalna mamy prawo do odwołania się od niej powołując się na jej niewykonalność w dniu wydania, szczególnie gdy ma to charakter trwały. Podstawą prawną jest Kodeks Postępowania Administracyjnego (Kpa) a konkretnie jego art. 156 § 1 pkt 5. Ponadto można ja uznać za nieważna z powyższych powodów nawet po 10 latach od jej odebrania lub ogłoszenia (art. 156 § 2 kpa).
Niewykonalność decyzji administracyjnej może mieć charakter faktyczny lub prawny. W przypadku pierwszym dotyczy to braku możliwości technicznych realizacji decyzji np. umieszczenia oznakowania “L” na dachu lub posiadania ogrzewanej szyby tylnej w kabriolecie. Przeszkody natury prawnej mogą się wiązać z sprzecznościami prawnymi tj. sytuacji, w której przepisy się wzajemnie wykluczają np. niespójność zapisów znowelizowanej ustawy o kierujących z obowiązującymi jeszcze rozporządzeniami wykonawczymi. Niestety bywają również przypadki całkowicie nie uwzględniane w prawie, czego przykładem jest sytuacja osób, które po odbyciu okresu zakazu prowadzenia pojazdu (nawet kilkuletniego) nie mają możliwości skorzystania z jakiejkolwiek profesjonalnej pomocy w przygotowaniu się do egzaminu państwowego. W tym kontekście organy nadzoru i kontroli mogą podejmować równe trudne do przewidzenia decyzje w stosunku do instruktorów próbujących podejmować takie działania. Dotychczasowe orzecznictwo wskazuje się, że powodem niewykonalności nie mogą być przeszkody ekonomiczne, finansowe ani negatywne nastawienie adresatów decyzji do jej wykonania.
Organy administracji publicznej lub samorządowej wydając decyzję powinny dokładnie sprawdzać, czy:
- obowiązek można wykonać z technicznego i technologicznego punktu widzenia,
- obowiązek został sformułowany w sposób precyzyjny, niebudzący żadnych wątpliwości,
- nie istnieją żadne inne przeszkody związane z wykonaniem decyzji.
W przypadku gdy któraś z tych przesłanek nie zostanie spełniona, decyzja administracyjna może zostać uznana za nieważną.
Reasumując, jeżeli otrzymacie decyzję, która jest niewykonalna podejmij następujące kroki:
- uzyskaj decyzję na piśmie,
- niezwłocznie zwróć się do organu wydającego decyzję o ponowne rozpatrzenie sprawy przytaczając argumenty wykazujące cechy jej niewykonalności oraz prośbą o wskazanie sposobu realizacji decyzji z punktu widzenia organu wydającego,
- w przypadku podtrzymania decyzji negatywnej skierować skargę do organu wyższej instancji.
Wielokrotnie w sytuacji, gdy wskażemy organowi administracyjnemu swoje zastrzeżenia mogą one być pozytywnie rozpatrzone i decyzja zostanie cofnięta.
Życzę, aby takich problemów i sytuacji było jak naj mniej. Marek Górny

Marek Górny, specjalista ds. szkolenia, autor książek (505-39)
Komentuj →
21 października 2014 |
0
Zakaz prowadzenia pojazdów, a także areszt bądź wysoka grzywna grożą 26-letniemu kursantowi prawa jazdy, który prowadził autobus znajdując się w stanie po spożyciu alkoholu. Mężczyzna stracił już prawo jazdy. O jego dalszym losie zdecyduje wkrótce sąd. Nietrzeźwy kursant wpadł w ręce mundurowych w Jastrzębiu Zdroju. Policjanci nie kryli zdziwienia, kiedy okazało się, że znajdujący się za kierownicą autobusu mężczyzna jest pijany. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie 0,3 promila. O dalszym losie nieodpowiedzialnego kierowcy zdecyduje sąd. Nie dość, że 26-latek nie dokończy kursu nauki jazdy i stracił swoje prawo jazdy, to jeszcze grozi mu areszt lub dotkliwa grzywna.
Komentuj →
21 października 2014 |
0

(505-41 fot. jola michasiewicz)
Grupa posłów wniosła do kancelarii Sejmu RP poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o strazy gminnej, ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy - Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Propozycja dotyczy kompleksowego uregulowania kwestii związanych z fotoradarami w szczególności w zakresie możliwości ich używania przez straże gminne/miejskie. Marszałek złożony tekst skierował do zaopiniowania przez Biuro Legislacyjne oraz Biuro Analiz Sejmowych.
Podstawowym celem przedłożonego projektu jest kompleksowe uregulowanie kwestii związanych z fotoradarami, w szczególności w zakresie nadal obowiązującego stanu prawnego dotyczącego możliwości ich używania przez straże gminne/miejskie - uzasadniają wnioskodawcy. Straż miejska ma więc wrócić wyłącznie do zadań pilnowania porządku publicznego - do zadań do których została powołana - z wyłączeniem kwestii dotyczących kierowców. Posłowie stawiają tej formacji zarzut, iż stała się “prywatną maszynką wójtów, burmistrzów do łatania dziury budżetowej”. Jak tłumaczą - pieniądze uzyskane z karania kierowców w ten sposób, trafiają obecnie do budżetów gmin czy miast, a nie do Krajowego Funduszu Drogowego. Postawiono także tezę, iż fotoradary nie przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego. Poniżej kilka szczegółowych uzasadnień do proponowanych zmian:
Art. 129b ust. 2 pkt 1) ustawy Prawo o ruchu drogowym. Uchwalenie przepisu w wersji proponowanej przez projektodawców sprawi, iż strażnicy gminni (miejscy) będą uprawnienie do kontroli ruchu drogowego wyłącznie wobec kierującego pojazdem niestosującego się do zakazu ruchu w obu kierunkach, określonego odpowiednim znakiem drogowym. Zmiana polega, więc na wykreśleniu uprawnienia do kontroli ruchem wobec kierującego pojazdem naruszającego przepisy ruchu drogowego, w przypadku ujawnienia i zarejestrowania czynu przy użyciu urządzenia rejestrującego. Postulowane brzmienie przepisu zostawia, więc strażom gminnym (miejskim) kompetencje do kontroli ruchu drogowego z wyłączeniem możliwości kontroli sprawowanej za pomocą urządzeń rejestrujących czyli np. fotoradarów.
Art. 129b ust. 3 pkt 3) ustawy Prawo o ruchu drogowym. Proponowany przez projektodawców do skreślenia przepis stanowi, iż w ramach wykonywania kontroli ruchu drogowego strażnicy gminni (miejscy) upoważnieni są do używania urządzeń rejestrujących. Z tym, że w przypadku używania urządzenia zainstalowanego w pojeździe w czasie pracy urządzenia pojazd nie może znajdować się w ruchu. Skreślenie proponowanego pkt 3) pozbawi straże gminne (miejskie) możliwość dokonywania tego typu kontroli za pomocą urządzeń rejestrujących.
Art. 129b ust. 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Ustęp wskazanego przepisu stanowi, iż “Strażnicy gminni (miejscy) mogą dokonywać na drogach gminnych, powiatowych i wojewódzkich oraz drogach krajowych w obszarze zabudowanym, z wyłączeniem autostrad i dróg ekspresowych, czynności z zakresu kontroli ruchu drogowego z użyciem przenośnych albo zainstalowanych w pojeździe urządzeń rejestrujących w oznakowanym miejscu i określonym czasie, uzgodnionymi z właściwym miejscowo komendantem powiatowym (miejskim) lub Komendantem Stołecznym Policji.” Jego skreślenie uniemożliwi dokonywanie tego typu kontroli przez straż gminną (miejską).
Uzupełniająco jeszcze do wszystkich wskazanych powyżej przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym, tj. art. 129b ust. 2 pkt 2), art. 129b ust. 3 pkt 3) oraz art. 129b ust 4 - niestety mocą właśnie przede wszystkim tych przepisów obecnie straż miejska zamiast podejmować działania mające na celu utrzymywanie porządku na terenach gminy oraz pilnowania bezpieczeństwa obywateli stała się “maszynką do robienia pieniędzy” dla samorządów z powodu użytkowanych fotoradarów. Dziesięć gmin w Polsce z największymi wpływami z fotoradarów ściąga z tego tytułu od obywateli co roku blisko 50 milionów złotych. W przypadku wyłączenia możliwości kontroli fotoradarowej przez straż miejską nastąpiło by istotne ukrócenie tego procederu. W związku z tym usunięcie wskazanych przepisów jest kluczowe dla powodzenia całości omawianego projektu.
Art. 129g ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Odnośnie wskazanego przepisu projektodawcy postulują usunięcie słów “- z zastrzeżeniem art. 129b ust. 3 pkt 3”. Ich usunięcie sprawi, iż zgodnie z treścią tego przepisu ujawnianie za pomocą stacjonarnych urządzeń rejestrujących zainstalowanych w pasie drogowym dróg publicznych naruszeń przepisów ruchu drogowego będzie należeć do wyłącznej kompetencji Inspekcji Transportu Drogowego. Redakcja proponowanego przepisu ma więc charakter korekcyjny i jest konsekwencją przyjęcia innych odbierających uprawnienia straży miejskich (gminnych) do kontroli fotoradarowych.
Art. 129h ust. 5 pkt 4) ustawy Prawo o ruchu drogowym. Proponowany do usunięcia przepis zawiera delegację dla ministra właściwego ds. transportu, którego zadaniem jest określenie właśnie w drodze rozporządzenia warunków lokalizacji w pasach dróg publicznych stacjonarnych urządzeń rejestrujących oraz obudów na te urządzenia, sposobu dokonywania pomiarów i przetwarzania przez te urządzenia zarejestrowanych danych, a także szczegółowych warunków dokonywania przez strażników miejskich czynności z zakresu kontroli ruchu drogowego z użyciem przenośnych bądź zainstalowanych w pojeździe urządzeń rejestrujących. W związku z propozycją całkowitego pozbawienia straży miejskiej możliwości dokonywania kontroli pojazdów za pomocą fotoradarów - zbędne jest funkcjonowanie tego przepisu w obrocie prawnym. Dlatego postuluje się jego usunięcie poprzez skreślenie art. 129h ust. 5 pkt ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Komentuj →
20 października 2014 |
9
|

Stefan Rzońca, od ponad dwudziestu lat instruktor nauki jazdy, wychowawca wielu młodych kierowców i instruktorów |

|
Witam. Wiemy wszyscy, jak brakuje cierpliwości kierowcom w ruchu drogowym. Każde zatrzymanie pojazdu powoduje u niektórych zbędną nerwowość. Dobrodziejstwem więc, jest możliwość jazdy pomimo czerwonego. Kierowcy znają warunki jakie trzeba spełnić, aby wykonać "skręt warunkowy", ale nie stosują się w większości do wymogu - "zatrzymać się". Dlaczego?
W rozmowach z moimi uczniami i ze znajomymi kierowcami zawsze podkreślają, że widzą zieloną strzałkę, a to "jednak zielone" i jadą bez zatrzymania. Ilu moich uczniów podczas jazdy na egzaminie również popełniło ten błąd nie zatrzymując pojazdu do "zera" tego nie sprawdzałem. Dodatkowo sygnał często "gaśnie" i uczeń nie widzi tego. Egzaminator przerywa egzamin.
Co zrobić, aby jednak wszyscy poprawnie korzystali z sygnalizatora S-2?
1.Proponuję zamiast zielonej strzałki zmienić jej barwę na ŻÓŁTĄ!!! Jest to ostrzeżenie dla kierowcy - Uwaga! może być załączona ciągle podczas nadawania sygnału czerwonego nie uwzględniając bezkolizyjności ruchu.
2.Przywrócić poprzedni wymóg - Ustąpić pierwszeństwa pieszym i pojazdom! bez konieczności obowiązkowego (ślepego) zatrzymywania pojazdu. Jako instruktor "oberwałem" kilkakrotnie w tył samochodu tylko dlatego, że zatrzymałem samochód na skręcie ze strzałką. Nie powtórzę słów, jakie pod moim adresem wypowiadali ci, którzy wjechali w mój bagażnik.
A co z bezpieczeństwem? Już widzę ludzi odpowiedzialnych za to zagadnienie piastujących odpowiednie stanowiska w rządzie, jak zarzucają mi jego zmniejszenie. Wydaje mi się jednak, że wprowadzenie tych zmian uczyni ruch drogowy płynniejszym, bardziej logicznym a może i wygodniejszym. Trzeba sprawdzić jak sprawa ma się w chwili obecnej: ilu kierowców zatrzymuje się na strzałce warunkowej. Wydaje mi się, że ten przepis trzeba jednak zmienić w taki sposób, aby kierowcy zrozumieli czemu ma służyć.
Pozdrawiam, Stefan Rzońca
Komentuj →
20 października 2014 |
3

(505-52)
Co to jest pętla śmierci? Według wtajemniczonych są motocykliści, którzy jeżdżą motocyklem z założoną pętlą z plecionki stalowej przywiązanej do ramy, tak aby w sytuacji wypadku... nie zostać kaleką. Pomysł z horroru, a jednak jest grupa motocyklistów tak właśnie postępujących. Posłowie Józef Lassota i Lidia Gądek wnieśli w tej sprawie interpelację do ministra spraw wewnętrznych (interpelacja nr 28414) zgłaszając wątpliwość, czy tego typu zachowania powinny być dopuszczalne, pytają o przepis zakazujący stosowania “pętli śmierci”. Odpowiedzi udzielił Grzegorz Karpiński, podsekretarz stanu w resorcie. Oczekując na dostęp do niej ciekawi jesteśmy Państwa wiedzy i opinii, czy słyszeliście o takich praktykach? A inni uczestnicy ewentualnego wypadku...?
Interpelacja (nr 28414)
do ministra spraw wewnętrznych
w sprawie motocyklistów ze stalowymi linkami na szyi
Szanowny Panie Ministrze! Z policyjnych statystyk z ostatnich lat wynika, że rocznie w wypadkach motocyklowych ponosiło śmierć ok. 250 osób. Sytuacja w 2013 r. znacznie się poprawiła, gdyż śmierć poniosło “tylko” ok. 150 motocyklistów. Głównie są to ludzie młodzi, a główną przyczyną wypadków była nadmierna szybkość. Jednocześnie pojawiają się informacje, że zdarzają się sytuacje, gdzie motocyklista zakłada na szyję pętlę z linki stalowej, której drugi koniec przymocowany jest do elementu motocykla, do rurki kierownicy. Praktykujący ten proceder nazywają je “pętlami śmierci”, a chodzi podobno o to, aby w razie wypadku ponieść śmierć na miejscu, a nie zostać kaleką. Ponadto taka jazda ma podnieść poziom adrenaliny, co ma uczynić jazdę bardziej atrakcyjną. Trudno nawet wyobrazić sobie ocenę takiego zachowania. Ale jeśli faktycznie ma to miejsce, to oczywiście jest to świadome igranie z samobójczą śmiercią. Wprawdzie nie ma przepisu zabraniającego takiego zachowania, ale kłóci się to z zasadą obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa w samochodach. Jeśli więc takie zachowania występują, to wydaje się, że konsekwentnie powinien pojawić się przepis zabraniający takich praktyk.
W związku z powyższym pytania do Pana Ministra:
1. Czy znane są przypadki jazdy na motocyklu z “pętlą śmierci” na szyi?
2. Czy zdarzały się śmiertelne wypadki motocyklistów, w których ponieśli oni śmierć spowodowaną “pętlą śmierci”?
3. Czy widzi Pan Minister potrzebę uregulowania ustawowego zakazu stosowania “pętli śmierci” przez motocyklistów?
Z poważaniem
Komentuj →
20 października 2014 |
0
Poseł Łukasz Borowiak jeszcze latem złożył interpelację oznaczoną numerem 28008 w sprawie możliwości wprowadzenia wyświetlaczy odmierzających czas, jaki pozostał do zmiany świateł na skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych. W ostatnim czasie na stronach Sejmu RP opublikowano odpowiedź na tę interpelację.
Problem legalności wyświetlaczy zmiany świateł na skrzyżowaniach wraca, ale niestety dotąd nie znalazł rozstrzygnięcia, czyli zapisu w stosownych przepisach. Mimo to w wielu miastach Europy, ale też Polski działa. I tu poseł pyta ministra o przesłanki prawne mówiące o tym, że montowanie sekundników na sygnalizacji świetlnej jest zakazane i czy łamany jest przepis kodeksu drogowego. Na początku roku publikowaliśmy interpelację autorstwa posła Józefa Lassoty i odpowiedź na nią. Dzisiaj Zbigniewa Rynasiewicza, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju odpowiedź posłowi Borowiakowi, i tu wskazał obowiązujące przepisy rozporządzeń: w sprawie znaków i sygnałów drogowych oraz drugie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach. Akty te nie przewidują stosowania wyświetlaczy. I dalej dowiadujemy się, iż resort zlecił dokonanie analizy zasadności stosowania takich urządzeń. I dalej Rynasiewicz wyjaśnia: z przeprowadzonej analizy wynika, iż stosowanie tego typu wyświetlaczy nie wpływa na poprawę bezpieczeństwa oraz efektywności ruchu drogowego. Zastosowanie w organizacji ruchu wyświetlaczy czasu według Stowarzyszenia KLIR może powodować niebezpieczne reakcje uczestników ruchu drogowego, a w efekcie negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo tego ruchu, gdyż kierujący pojazdami będą np. przekraczali skrzyżowanie z nadmierną prędkością. Stowarzyszenie wskazało, że jedynym uzasadnionym przypadkiem stosowania przedmiotowych wyświetlaczy są sygnalizacje stałoczasowe, działające na terenie prowadzonych robót drogowych, gdzie ruch odbywa się wahadłowo. I konkluduje: jednocześnie należy wskazać, że koszty zakupu przedmiotowych urządzeń, ich instalacji oraz utrzymania, a także koszty opracowania projektów organizacji ruchu stanowiłyby dodatkowe obciążenie finansowe dla jednostek samorządu terytorialnego, a w przypadku dróg krajowych położonych poza granicami miast na prawach powiatu - również dla budżetu państwa. Mając na względzie przywołane wyżej wnioski co do stosowania wyświetlaczy czasu (w tym potencjalne ryzyko obniżenia poziomu bezpieczeństwa ruchu drogowego) oraz potrzebę ograniczenia wydatków - zarówno z budżetu państwa, jak i z budżetów jednostek samorządu terytorialnego - nie planuje się wprowadzania zmian legislacyjnych mających na celu umożliwienie stosowania wyświetlaczy czasu w sygnalizacji świetlnej na drogach. Czyli stanowisko resortu jest niezmienne. (jm)
Interpelacja (nr 28008) do ministra infrastruktury i rozwoju
w sprawie możliwości wprowadzenia wyświetlaczy odmierzających czas, jaki pozostał do zmiany świateł na skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych
Szanowna Pani Minister! Zwracam się z uprzejmą prośbą o udzielenie informacji w sprawie możliwości wprowadzenia wyświetlaczy odmierzających czas do zmiany świateł na skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych. Sygnalizatory świetlne, pokazując dodatkowo liczbę sekund, które pozostają do zmiany światła, są stosowane w różnych miastach Europy, a także w niektórych miejscach w Polsce. Wiele środowisk wskazuje, że taka informacja jest przydatna zarówno dla kierowców, jak i dla pieszych. Obecne przepisy nie dopuszczają takiego rozwiązania, które mogłoby negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo, np. skłaniając kierowców do przekraczania skrzyżowań z nadmierną prędkością.
Ponadto koszty opracowania projektów organizacji ruchu stanowiłyby dodatkowe obciążenie finansowe dla samorządów i budżetu państwa. Niejednokrotnie samorządy obawiają się także konieczności wypłacania wysokich odszkodowań, gdy doszłoby do wypadku na skrzyżowaniu tego typu. Mając na uwadze powyższe, zwracam się do Pani Minister z prośbą o udzielenie odpowiedzi na pytania:
1.Jakie są przesłanki prawne mówiące o tym, że montowanie sekundników na sygnalizacji świetlnej jest zakazane? Jaki konkretnie przepis Kodeksu drogowego jest łamany?
2.Czy zdaniem ministerstwa takie wyświetlacze mają uzasadnienie w konkretnych sytuacjach, np. podczas robót drogowych?
3.Czy znane są ekspertyzy prawne potwierdzające, że wprowadzenie wyświetlaczy odmierzających czas do zmiany świateł na skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych mogłoby negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo?
Z wyrazami szacunku
Poseł Łukasz Borowiak
Warszawa, dnia 5 sierpnia 2014 r.
Odpowiedź na interpelację nr 28008
Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na interpelację posła Łukasza Borowiaka w sprawie możliwości wprowadzenia wyświetlaczy odmierzających czas, jaki pozostał do zmiany świateł na skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych, przekazaną pismem z dnia 7 sierpnia 2014 r., znak: SPS-023-28008/14, przedstawiam następującą informację.
Obowiązujące przepisy rozporządzeń:
-ministrów infrastruktury oraz spraw wewnętrznych i administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. Nr 170, poz. 1393, z późn. zm.),
-ministra infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. Nr 220, poz. 2181, z późn. zm.) nie przewidują stosowania przywołanego wyżej rozwiązania w sygnalizacji świetlnej na drogach.
Wobec licznej korespondencji w sprawie wyświetlaczy czasu informujących kierujących pojazdami oraz pieszych o czasie pozostającym do końca wyświetlenia danego sygnału przez sygnalizator świetlny resort infrastruktury w 2010 r. przeprowadził analizę zasadności stosowania tego typu urządzeń na drogach publicznych.
W ramach przedmiotowej analizy zostały zebrane informacje i opinie od przedstawicieli resortu poza granicami RP oraz ambasad RP - łącznie z dziewięciu państw europejskich. Ponadto resort otrzymał w przedmiotowej sprawie stanowisko Stowarzyszenia Klub Inżynierii Ruchu (KLIR) dostępne na stronie internetowej eDroga.pl, w zakładkach: Prawo, Zdaniem drogowców (link do strony: http://edroga.pl/prawo/zdaniem-drogowcow?start=27). Z przeprowadzonej analizy wynika, iż stosowanie tego typu wyświetlaczy nie wpływa na poprawę bezpieczeństwa oraz efektywności ruchu drogowego. Zastosowanie w organizacji ruchu wyświetlaczy czasu według Stowarzyszenia KLIR może powodować niebezpieczne reakcje uczestników ruchu drogowego, a w efekcie negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo tego ruchu, gdyż kierujący pojazdami będą np. przekraczali skrzyżowanie z nadmierną prędkością. Stowarzyszenie wskazało, że jedynym uzasadnionym przypadkiem stosowania przedmiotowych wyświetlaczy są sygnalizacje stałoczasowe, działające na terenie prowadzonych robót drogowych, gdzie ruch odbywa się wahadłowo.
Również w opiniach z Republiki Federalnej Niemiec, Austrii, Holandii oraz Ukrainy wskazano, że stosowanie wyświetlaczy czasu przyczynia się do prowokowania niebezpiecznych zachowań wśród uczestników ruchu drogowego. Ponadto koszty związane z zastosowaniem przedmiotowych wyświetlaczy są dość wysokie, na co wskazują m.in. informacje przekazane przez ambasady RP w Szwecji oraz Holandii.
Pozytywne rezultaty stosowania wyświetlaczy czasu wskazane zostały jedynie w opiniach z Holandii, Ukrainy oraz Federacji Rosyjskiej i odnosiły się tylko do urządzeń przeznaczonych dla pieszych oraz rowerzystów. Nie zostały one jednak poparte żadnymi danymi statystycznymi. Wykazano również, że zastosowanie wyświetlaczy czasu przyczyniło się do wzrostu liczby rowerzystów przedwcześnie wjeżdżających za sygnalizator (przed rozpoczęciem nadawania sygnału zielonego, gdy odliczanie zbliża się do zera). Wobec ogólnie negatywnej oceny stosowania wyświetlaczy czasu resort nie podjął decyzji o prowadzeniu badań (ani nie zlecał prowadzenia badań) w zakresie wpływu takich rozwiązań na ruch drogowy, w tym jego bezpieczeństwo.
Jednocześnie należy wskazać, że koszty zakupu przedmiotowych urządzeń, ich instalacji oraz utrzymania, a także koszty opracowania projektów organizacji ruchu stanowiłyby dodatkowe obciążenie finansowe dla jednostek samorządu terytorialnego, a w przypadku dróg krajowych położonych poza granicami miast na prawach powiatu - również dla budżetu państwa. Mając na względzie przywołane wyżej wnioski co do stosowania wyświetlaczy czasu (w tym potencjalne ryzyko obniżenia poziomu bezpieczeństwa ruchu drogowego) oraz potrzebę ograniczenia wydatków - zarówno z budżetu państwa, jak i z budżetów jednostek samorządu terytorialnego - nie planuje się wprowadzania zmian legislacyjnych mających na celu umożliwienie stosowania wyświetlaczy czasu w sygnalizacji świetlnej na drogach.
Z poważaniem
Komentuj →
20 października 2014 |
0


(505-20 i 37)
Zgodnie z projektem o fizycznym odebraniu prawa jazdy będzie decydował policjant na drodze, a formalne zatrzymanie dokumentu miałoby się odbywać na podstawie decyzji administracyjnej starosty. Policjanci na drodze nie mogą decydować o zakazie prowadzenia pojazdów. Nawet czasowym - przekonują prawnicy na łamach “Dziennika Gazety Prawnej”. O procesowanym projekcie kodeksu karnego w zakresie zmiany przepisów dotyczących pijanych kierowców (druk 2586) relacjonujemy od lipca br., czyli chwili gdy został zarejestrowany w Sejmie RP, ale nawet wcześniej, czyli tuż po tragedii w Kamieniu Pomorskim. Projekt przewiduje zmiany przepisów także w ustawie - Prawo o ruchu drogowym oraz o kierujących pojazdami. Proponowane przepisy mają pozwolić funkcjonariuszom policji zabrnie prawa jazdy na trzy miesiące. Przy uzasadnieniu tej decyzji - rażące naruszenie prędkości (dokładnie w obszarze zabudowanym prędkości o co najmniej 50 km/godz.). Powołany dziennik wskazuje, iż propozycje takie spotkały się ze “zdecydowanym sprzeciwem ekspertów”. Dla przykładu cytowana jest następująca wypowiedź jednego z tych ostatnich: “Zatrzymanie prawa jazdy stosowane jest w dwóch celach. Pierwszym jest niezwłoczne odsunięcie kierującego pojazdem od udziału w ruchu ze względu na to, że dalej prowadząc pojazd, może stwarzać zagrożenie. Dalszym celem jest zapewnienie wykonania przyszłego zakazu prowadzenia pojazdu. Tylko że w takiej sytuacji nie jest możliwe orzeczenie przez sąd takiego zakazu - mówi prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego. - Wszystko dlatego, że za wykroczenie niestosowania się do ograniczenia prędkości (art. 92a kodeksu wykroczeń) oraz za inne naruszenia przepisów o ruchu drogowym (art. 97 k.w.) nie jest przewidziane orzeczenie takiego zakazu - tłumaczy prawnik. Prof. Stefański zwraca uwagę, że w proponowanym rozwiązaniu zatrzymanie prawa jazdy ma wyłącznie represyjny charakter i zbliżone jest do zakazu prowadzenia pojazdów. - A to, zgodnie z art. 175 ust. 1 konstytucji, powinno należeć do sądu. To o tyle istotne, że projekt przewiduje, by zatrzymywanie w takich sytuacjach prawa jazdy było obligatoryjne - zwraca uwagę prof. Stefański.” Prace sejmowej podkomisji stałej ds. nowelizacji prawa karnego zarekomendowała usunięcie tych przepisów z projektu ustawy o pijanych kierowcach trwają.
Komentuj →