16 maja 2010 |
0
W Świeciu na jednym ze skrzyżowań działa - z pozoru znany nam system zielonego światła - które zapala się tylko po wciśnięciu guzika? Powszechnie system znają piesi, ale w Świeciu przyzwyczaić się muszą do niego także kierowcy. I tak muszą trzeba wysiąść z auta, nacisnąć guzik i z powrotem pędzić do samochodu, by zdążyć, nim światło znów zmieni się na czerwone... Kierowcom trudno się domyślić, że "zielone" trzeba włączyć osobiście. Na skrzyżowaniu próżno szukać informacji o specyficznej sygnalizacji, są więc tacy, którzy stoją i stoją, aż w końcu ruszają na czerwonym. Ale nawet ci, którzy znają system mają problemy. - To zielone światło jak się zapali nawet, to bardzo krótko to trwa, także człowiek może nie zdążyć wrócić do samochodu, żeby to światło jeszcze było - mówi jedna z mieszkanek Świecka. Władze przyznają - system trzeba zmienić. - Ta sygnalizacja tak działa od 15 lat. Wcześniej nie było problemu, bo ruch był na tej ulicy mniejszy, to kiedyś był wyjazd. Ale teraz czasy się zmieniły, ulica stała się publiczną drogą i trzeba coś z tym zrobić. Wystosowałem już pismo do starosty w tej sprawie - mówi w rozmowie Marek Soska, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Świeciu. Na razie kierowcy muszą wysiadać i wciskać guzik, albo... łamać przepisy i jechać na czerwonym.
Komentuj →
11 maja 2010 |
6
Kurasantka, która spowodowała wypadek w czasie nauki jazdy, została uniewinniona. Taki wyrok ogłosił Sąd Okręgowy w Lublinie, po apelacji od wyroku Sądu Rejonowego w Radzyniu Podlaskim Mirosławy D., którą skazano na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i trzy tysiące grzywny. Sąd Okręgowy zdjął też 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów przez instruktora Mariusza I. Sąd niższej instancji wydał dla niego wyrok 2 i pół roku więzienia i zakaz wykonywania zawodu instruktora nauki jazdy. Wypadek wydarzył się w listopadzie 2007 roku w miejscowości Rzeczyca. Mirosława D. podczas nauki jazdy w trudnych warunkach atmosferycznych straciła panowanie nad samochodem i zderzyła się z innym autem. Kobieta zdała wcześniej egzamin teoretyczny, nie udało jej się zdać placu manewrowego. Jazda z instruktorem miała ją doszkolić.
Do wypadku doszło w listopadzie 2007 r. w miejscowości Rzeczyca. W warunkach zimowych, Mirosława D. straciła panowanie nad samochodem zjechała na lewy pas drogi i zderzyła się z innym autem. Na miejscu zginęła jedna osoba, druga zmarła w szpitalu. Trzy osoby zostały ranne. Mirosława D. wcześniej ukończyła kurs nauki jazdy. Zdała państwowy egzamin teoretyczny, oblała natomiast egzamin praktyczny na placu manewrowym. Jazda z instruktorem miała na celu doszkolenie kursantki. Do wypadku doszło, gdy samochód nauki jazdy jechał z prędkością przekraczającą 60 km na godzinę. Biegli uznali, że była to zbyt szybka jazda, jak na warunki panujące tego dnia. Powierzchnia jezdni pokryta była śniegiem. Mirosława D. nigdy wcześniej nie prowadziła samochodu po śniegu. Wyrok jest prawomocny.
Sędzia Arkadiusz Śmiech, to instruktor ponosi wyłączną odpowiedzialność za zaistnienie tego zdarzenia. Sędzia podkreślił, że Mirosława D. była "współprowadzącą pojazd w sposób zależny", bo możliwość jazdy kursanta samochodem po drodze "warunkuje obecność instruktora, bądź egzaminatora". "Instruktor jest współprowadzącym łącznie z kursantem, ale to on decyduje o sposobie jazdy, o parametrach tej jazdy, odległościach, wykonywanych manewrach, o prędkości, z jaką należy się poruszać" - powiedział. Według sądu okręgowego, kursantka nie miała możliwości przewidzenia tego, że narusza reguły ostrożności, nie miała też możliwości ocenienia, czy prędkość samochodu była niebezpieczna. Jak zaznaczył sędzia, do zaistnienie wypadku przyczyniły się m.in. głębokie koleiny na drodze, warunki pogodowe (padał śnieg), a także to, że samochód nauki jazdy nie miał założonych zimowych opon. Jednak te wszystkie okoliczności powinien wziąć pod uwagę instruktor, aby określić bezpieczną prędkość jazdy samochodu w czasie lekcji.
Mariusz I. - w ocenie sądu - "z powodu rutyny i niedbalstwa" nie dopełnił obowiązków jako instruktor jazdy, ale nie można mu przypisać tego, że umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Sad okręgowy utrzymał w mocy wydany wobec mężczyzny wyrok więzienia oraz trzyletni zakaz wykonywania zawodu instruktora, ale uchylił zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd uznał, że zaniedbania Mariusza I. jako instruktora nie odnoszą się do prowadzenie pojazdów przez niego samego.
Komentuj →
10 maja 2010 |
0
Prokuratura rejonowa rozpoczęła śledztwo w celu sprawdzenia, czy warszawscy strażnicy miejscy złamali prawo, odholowując samochody ze Starego Miasta na podstawie kontrowersyjnych znaków. Przypomnijmy: w lutym br. ratusz radykalnie zaostrzył zasady wjazdu na Starówkę. Między godz. 6.30 a 11 można parkować auta 30 minut, a w innych porach trzy minuty. Pierwsze zalecenie komendanta SM było takie, że jeśli kierowca złamie zasady, strażnicy mają ukarać go mandatem i odholować auto. Związkowcy ze straży miejskiej twierdzili, że można zgodnie z prawem zakładać blokady i wystawiać mandaty, ale wywozić aut już nie. Dlaczego?
Chodzi o znak B-39, czyli strefę ograniczonego postoju, pod którym została umieszczona tabliczka T-24 (ostrzeżenie, że pojazd zostanie usunięty na koszt właściciela). Związkowcy uważają, że według polskich przepisów tabliczkę o odholowywaniu umieszcza się tylko pod zakazami postoju - czyli znakiem B-35 - lub zatrzymywania się (B-36). Ustawodawca nie uwzględnił możliwości zamontowania tabliczki pod znakiem B-39 - strefa ograniczonego postoju. Specjaliści są podzieleni. Według dyrektora Departamentu Dróg i Transportu z Ministerstwa Infrastruktury Macieja Wrońskiego, nie ma przeszkód prawnych dla kombinacji znaków zastosowanej na Starówce. Dzięki temu można uniknąć mnożenia liczby znaków. Tymczasem według redaktora naczelnego miesięcznika “Paragraf na drodze” Wojciecha Kotowskiego, tabliczki T-24 powinny zostać ze Starówki zdjęte. Prawo nie przewiduje łączenia T-24 z B-39. Znaki drogowe na Starówce są niezrozumiałe – uznało Biuro Ruchu Drogowego KGP
A jakie w tej sprawie są opinie naszych Czytelników? Czekamy na nie: news@prawodrogowe.pl
Komentuj →
10 maja 2010 |
0
W dniach 5-6.5.2010 r. odbyło się kolejne posiedzenie nadzwyczajnej komisji sejmowej d.s. rozpatrzenia projektu ustawy o kierujących pojazdami. Najwięcej kontrowersji wzbudziła koncepcja przedstawiona przez Polska Izbę Gospodarczą Ośrodków Szkolenia Kierowców (PIGOSK), popierana również przez stronę rządową, dotycząca przystępowania po raz pierwszy do egzaminu państwowego na prawo jazdy, bez konieczności odbycia szkolenia w OSK. Stanowisko PFSSK jest przedstawione w opinii, jaka złożona została na ręce przewodniczącego podkomisji, wspólnie z OIGOSK (oryginał na stronie internetowej PFSSK). Zbliżone stanowisko prezentowali przedstawiciele Instytutu Transportu Samochodowego Maria Dąbrowska-Loranc oraz Maciej Wroński reprezentujący Towarzystwo Transportowców. Jedyną organizacją społeczną, która popierała ten projekt było Europejskie Stowarzyszenie Lekkich Pojazdów Czterokołowych EQUAL z/s w Paryżu, Odział w Polsce. Postulowali jednocześnie, aby rozszerzyć tą propozycję na kat. AM, A1, A2, A oraz B1.
Kolejnego dnia (06.05.2010) miała zapaść decyzja w sprawie ewentualnego procedowania przedłożonych zmian, proponowanych przez PIGOSK. Ponieważ nie doszło do planowanego spotkania posłów ze stroną rządową ze względu na brak zainteresowania wszystkich stron, przewodniczący podkomisji poseł Jan Tomaka stwierdził, że przystępujemy do procedowania projektu ustawy w przedłożeniu rządowym, tzn. propozycja przedstawiona przez PIGOSK upadła. Decyzja zapadła tak szybko, że nawet nie zdążyliśmy się ucieszyć. Procedowanie zakończono na art. 32, czyli zakończono rozdział 5 rządowego przedłożenia.
Przyjęto dyskutowany art. 26 ust. 2 o nauczaniu na odległość z wykorzystaniem technik komputerowych oraz internetu. Dyskusję wzbudził fakt możliwości prowadzenia tych zajęć wyłącznie przez OSK posiadające poświadczenie spełnianie dodatkowych wymagań. Jednak posłowie nie wyrazili zgody na zmianę tego zapisu.
Niestety w całości przyjęto art. 27 (cała biurokratyczna mitręga została “klepnięta”) i na dodatek, na wniosek posła J. Radzkiego (PSL), jest prawdopodobne dodanie ust.6 o konieczności składania zawiadomienia o terminie przeprowadzenia egzaminu wewnętrznego. Strona rządowa ma przedstawić propozycje w tej sprawie. To co poseł Radzki “zamieszał” w art. 27, nadrobił w art. 28 ust. 2 pkt.1 lit. b. Na jego wniosek, przy wydatnym poparciu poseł Moniki Wielichowskiej, skreślono konieczność posiadania przez OSK punktu obsługi klienta. W art. 28 ust. 2 pkt 2 (poprawkę ma przygotować strona rządowa) dodano konieczność zatrudnienia instruktora z 3 letnim stażem lub samemu trzeba będzie posiadać trzy lata stażu jako instruktor, aby “uruchomić” OSK.
Część naszych postulatów została więc uwzględniona, a co do dalszych losów propozycji PFSSK przedstawionych na podkomisji, informacja w następnym “sprawozdaniu”. (opr. PFSSK)

(Fot.: PD@N 340-1) ^ Po posiedzeniu Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej d.s. rozpatrzenia projektu ustawy o kierujących pojazdami. Od lewej: Krzysztof Szymański, prezes PFSSK; Ryszard Kubisiak, sekretarz OIGOSK; Waldemar Pietraszewski, wiceprezes OIGOSK; Roman Stencel, prezes OIGOSK oraz Jerzy Kociszewski, wiceprezes PFSSK.
Warszawa 05-05-2010 R.
Polska Federacja
Stowarzyszeń Szkół Kierowców
Ogólnopolska Izba Gospodarcza
Ośrodków Szkolenia Kierowców
Pan Poseł Jan Tomaka
Przewodniczący Komisji
W związku z propozycjami zmian w projekcie ustawy o kierujących pojazdami (druk sejmowy 2879) zgłoszonymi przez PIGOSK przedstawiamy Państwu opinie i stanowisko dwóch organizacji reprezentujących znaczną większość środowiska szkoleniowców w Polsce:
Polska Federacja Stowarzyszeń Szkół Kierowców z/s w Warszawie
Ogólnopolska Izba Gospodarcza Ośrodków Szkolenia Kierowców z/s w Koszalinie
Z odpowiedzialnością i troską o właściwe przygotowanie do uczestnictwa w ruchu drogowym a tym samym o bezpieczeństwo tego ruchu, wskazujemy na nieuniknione naszym zdaniem skutki wdrożenia tych propozycji:
1. Brak konieczności ukończenia szkolenia przed przystąpieniem do pierwszego egzaminu państwowego na prawo jazdy spowoduje patologiczne negatywne skutki w obszarze szkolenia objawiające się nie realizowaniem programu szkolenia np.:
a/ jazdy poza obszarem zabudowanym,
b/ jazdy w warunkach nocnych,
c/ odpowiedniej reakcji na zagrożenia zewnętrzne,
2. W konsekwencji ewentualnie przyjętych propozycji PIGOSK, nauka jazdy będzie realizowana wyłącznie w obszarze gdzie odbywają się jazdy po trasach egzaminacyjnych wybieranych przez egzaminatorów (najczęściej w odległości ok.20 min. od ośrodka egzaminowania) co negatywnie przełoży się na umiejętności kandydata na kierowcę. Wbrew twierdzeniom autorów propozycji bezpieczeństwo na drogach nie ulegnie poprawie, wręcz przeciwnie będzie zdecydowanie niższe. Jest realne niebezpieczeństwo, że pozytywny wynik egzaminu uzyskają osoby nieprzygotowane do samodzielnej jazdy. Statystyki wskazują, że dzisiaj ok. 32% osób zdaje egzamin kat. B za pierwszym podejściem!
3. Proponowane uregulowania stwarzają możliwość ukrywania rzeczywistego wymiaru szkolenia, skutkujące nie wykazywaniem pełnych przychodów. To z kolei spowoduje mniejsze wpływy z tytułu podatków do budżetu państwa. W obecnym stanie prawnym OSK musi wykazać przychód wynikający z programu szkolenia a sytuacja ta zmieni się niekorzystnie, gdyby zostały przyjęte proponowane zmiany.
4. Naszym zdaniem, głównym celem propozycji PIGOSK jest uprzywilejowanie pozycji na rynku wybranych OSK, dysponujących poświadczeniem spełnienia “dodatkowych wymagań”. Takie zróżnicowanie operujących na tym samym rynku podmiotów gospodarczych stoi w jaskrawej sprzeczności z przesłanką przepisu art. 8 ustawy z 2 lipca 2004 o swobodzie działalności gospodarczej.
5. Nasze wątpliwości budzi między innymi fakt konieczności odbycia szkolenia w pełnym wymiarze po niezdanym pierwszym egzaminie w przypadku gdy osoba odbyła już szkolenie w “ośrodku spełniającym dodatkowe wymagania OSK” w pełnym wymiarze przed pierwszym egzaminem.
Podobnych spraw jest więcej, przyjechaliśmy do Warszawy w nadziei, ze uda nam się wyartykułować środowiskowe opinie w sprawie ustawy. Dyskusja w sali 106 mimo, że była burzliwa, dawała szanse na wypracowanie porozumienia.
Znamiennym w dyskusji było stwierdzenie przedstawiciela strony rządowej, min. Jarmuziewicza, że chciałby poznać wreszcie jednolite stanowisko szkoleniowców w tej sprawie.
Po raz kolejny apelujemy o rozwagę, bo dywagujemy nad poważną materią, a stanowienie prawa “na kolanie” nie przystoi Państwu prawa.
Z poważaniem
Roman Stencel - prezes OIGOSK
Krzysztof Szymański - prezes PFSSK
Komentuj →
15 maja 2010 |
0
Co zrobić gdy sprawca wypadku zbiegł z miejsca zdarzenia, a my nie zdążyliśmy spisać numerów rejestracyjnych jego pojazdu? To, kto jest odpowiedzialny za pokrycie kosztów tego zdarzenia, nie jest takie jasne. Szkoda może zostać opłacona z Twojego AC, jeśli je posiadasz, przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) lub też niestety auto naprawisz sobie sam... Wróćmy do porady co robić: po pierwsze - kolizję należy zgłosić policji (wymaga tego Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny; po drugie - zabezpiecz wszystkie dowody potwierdzające fakt, że odpowiedzialność za zdarzenie ponosi nieznany sprawca (ważne mogą być zeznania świadków); po trzecie - jak najszybciej zgłoś szkodę do wybranego zakładu ubezpieczeń, który przeprowadzi likwidację szkody, a następnie prześle akta szkody do UFG i po czwarte - pamiętaj, że zgłaszając szkodę masz obowiązek udowodnić jej wysokość, dlatego przedstaw wszystkie niezbędne dokumenty, na podstawie których towarzystwo ubezpieczeniowe będzie mogło wycenić szkodę.
Kiedy wypłata odszkodowania z UFG?Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny to specjalna instytucja, która wypłaca odszkodowania w dwóch przypadkach: kiedy sprawca zbiegł z miejsca wypadku i pozostaje nieznany lub kiedy sprawca w chwili zdarzenia nie posiada obowiązkowego OC. Jednak w obu przypadkach UFG wypłaca świadczenia jedynie za szkody osobowe, czyli związane z utratą zdrowia. W niektórych przypadkach szkody na mieniu są pokrywane przez UFG, ale tylko wówczas, kiedy obrażenia uczestników wypadku były tak duże, że wymagały co najmniej 14-dniowego pobytu w szpitalu. Jeżeli zaś sprawca uciekł, ale jednocześnie z wypadku wszyscy wyszli bez obrażeń, nie należy nam się żadne świadczenie z UFG. Wówczas swój samochód musimy naprawić z polisy AC, jeśli oczywiście taką posiadamy. Jeśli nie, za usunięcie szkody zapłacimy z własnej kieszeni.
Jeśli sprawca zbiegnie z miejsca zdarzenia, a Ty, jako poszkodowany w wypadku posiadasz jedynie ubezpieczenie OC, to za naprawę pojazdu będziesz musiał zapłacić sam. Na pierwszy rzut oka, taki zapis może wydawać się absurdalny i możemy o złą wolę posądzać samych ubezpieczycieli - jednak bezpodstawnie. Warunków ubezpieczenia OC nie tworzyli ubezpieczyciele. Są one zapisane w ustawie i skonstruowane tak, żeby zapobiec nadużyciom kierowców.
W sytuacji, gdy sprawca zbiegł z miejsca wypadku, a kierowca ma wykupione ubezpieczenie Autocasco koszty naprawy samochodu pokryje towarzystwo ubezpieczeniowe w ramach polisy AC, która gwarantuje wypłatę odszkodowania w przypadku wyrządzenia szkody przez: nieznanego sprawcę, który uciekł z miejsca wypadku, osoby trzecie, które np. zniszczyły.
Komentuj →
15 maja 2010 |
0
Każdy koń pracujący w mieście ma otrzymać chip identyfikacyjny, określone zostaną też czas i warunki jego pracy.Co roku magistrat przed sezonem wiosenno-letnim zawiera z właścicielami dorożek umowy na świadczenie przez nich usług w centrum Krakowa. W tym roku zasady współpracy zostały zmodyfikowane, głównie z myślą o ochronie koni i bezpieczeństwie. To konsekwencja głośnych wypadków, do jakich doszło w ubiegłym roku. Najważniejsza zmiana to wymóg, by każdy koń miał wszczepiony czip identyfikacyjny, który wraz z paszportem jednoznacznie potwierdzi jego tożsamość oraz prawo wstępu na Rynek. Ma to zapobiec podmienianiu koni, które powinny pracować nie dłużej niż 12 godzin dziennie, przy maksymalnej temperaturze 28 stopni Celsjusza w cieniu. Inny zapis mówi, że w przypadku dwukonnego zaprzęgu woźnicy ma asystować pełnoletni pomocnik. Nie wiadomo jednak jeszcze, kto będzie kontrolował przestrzeganie tych zasad - strażnicy miejscy czy urzędnicy wydziału spraw administracyjnych magistratu. - Na razie czekamy na ostateczne wytyczne z urzędu, precyzujące zadania straży wobec dorożkarzy - mówi Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej w Krakowie. - O wszelkich nieprawidłowościach funkcjonariusze informować będą odpowiedzialnych urzędników i Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Przed nowym sezonem miejski zootechnik odwiedził wszystkie stajnie dorożkarskie i sprawdził warunki, w jakich przebywają zwierzęta pracujące w śródmieściu. Prawdopodobnie jeszcze w tym sezonie koło postojów dorożek pojawią się tablice z napisem w trzech językach, zakazującym drażnienia zwierząt. To w związku z nieodpowiedzialnym zachowaniem niektórych turystów. Problem w tym, że trudno będzie precyzyjnie określić, jakie zachowanie przy koniach jest niedopuszczalne...
Komentuj →
14 maja 2010 |
0
Wchodzi w życie rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 15 kwietnia 2010 r. w sprawie systemu oceny ryzyka podmiotów wykonujących przewóz drogowy w zakresie występowania naruszeń dotyczących czasu prowadzenia pojazdu, obowiązkowych przerw i czasu odpoczynku kierowców.
Komentuj →
14 maja 2010 |
0
Czy wyrok zasądzony w pierwszej instancji w sprawie starosty Jana Nowaka może stać się wskazówką dla pijanych kierowców jak zmniejszyć swoją odpowiedzialność? Czy starosta rzeczywiście napił się słynnego już syropu i stąd się wzięły promile w jego krwi? Z takimi pytaniami zmierzy się sąd drugiej instancji w Kielcach. Przypomnijmy, sąd w Busku-Zdroju uznał, że starosta kazimierski Jan Nowak jechał samochodem pod wpływem alkoholu, ale nie w stanie nietrzeźwości, tylko "po użyciu". Różnica jest zasadnicza, bo po użyciu to nie przestępstwo, ale wykroczenie. Skąd takie orzeczenie, skoro wynik badania zawartości alkoholu w krwi starosty wynosił 0,75 promila? Mało tego, przecież biegły wyliczył, że w momencie zatrzymania starosta mógł mieć od 1 do 1,3 promila. Dlaczego więc sąd przyjął stan po użyciu, o którym można mówić, gdy wynik jest od 0,2 do 0,5 promila? Syrop, który sędzia Ryszard Żurek nazywa w uzasadnieniu "miksturą tonizująco-uspokajającą sporządzoną na bazie alkoholu" wypił starosta już po zatrzymaniu przez policję i stąd głównie miały wziąć się potem promile w jego krwi. Ocena buskiego sądu w ostateczności okazała się taka, że starosta faktycznie napił się tonizującej mikstury, kiedy po zatrzymaniu siedział sam w gabinecie wicekomendanta kazimierskiej policji. Sąd sięgnął po wyliczenia biegłego - ilość syropu, jaką miał wypić starosta (ok. 150 gramów) powinna spowodować stężenie od 0,4 do 0,5 promila alkoholu we krwi. Tymczasem badanie krwi wykazało u niego 0,75 promila. Różnica wynosi więc 0,35 promila, czyli mamy stan "po użyciu". Prokuratura domaga się uchylenia wyroku, podnosząc m.in., że sąd nieprawidłowo ocenił dowody w tej sprawie.
Komentuj →
13 maja 2010 |
1
Czy kierowców powstrzymują opłaty za parkowanie na trawnikach?Władze jednej ze spółdzielni mieszkaniowych rozpoczęły walkę z piratami parkingowymi, którzy demolują trawniki osiedlowe. Szybko okazało się, że strażnicy miejscy - na których pomoc liczyli - mogą działać tylko na drogach publicznych. - To dla nas ogromny problem - mówi Piotr Szalbot, wiceprezes zarządu Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Bielsku-Białej. Jest jednak szansa, że w najbliższym czasie sytuacja się zmieni, bo do regulaminu spółdzielni ma zostać wprowadzony przepis o opłatach za parkowanie na trawnikach. Pracownicy spółdzielni będą krążyć po osiedlu. Kto zostawi auto na trawniku, będzie musiał uiścić opłatę w wysokości 100 zł. Zanim opłata zacznie obowiązywać, spółdzielnia skonsultuje się jeszcze z prawnikami i strażą miejską. Nie wiadomo, jak spółdzielnia zamierza egzekwować należności. Wiadomo jedynie, że pieniądze z opłat mają być przeznaczane na rekultywację zniszczonych terenów. - Nie jest naszym celem gnębienie kierowców, ale problem naprawdę jest duży, w dodatku samochody blokują dojazd wozów strażackich - mówi Szalbot. Ma nadzieję, że po wprowadzeniu opłat kierowcy przestaną stawiać auta na trawnikach - dodaje.
Komentuj →
13 maja 2010 |
0
Zarząd Województwa pod postanowił powołać na stanowisko dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Suwałkach Henryka Stanisława Grabowskiego. Dwa lata temu, pełniąc tę funkcję, został oskarżony przez Prokuraturę Rejonową w Białymstoku o przyjęcie korzyści majątkowej chodziło o oskarżenie przyjęcia łapówki w postaci dwóch węgorzy i alkoholu w zamian za pomoc w zdaniu egzaminu na prawo jazdy – red.). Prokuratura 18 kwietnia 2008 roku nakazała Zarządowi Województwa zawieszenie dyrektora Grabowskiego w wykonywaniu obowiązków. Następnie w związku z toczącym się postępowaniem został on odwołany ze stanowiska. Oskarżenia okazały się bezpodstawne. W uzasadnieniu wyroku sąd podał, że materiały operacyjne policji, będące głównym dowodem w sprawie, nie mogą stanowić dowodu. Zdaniem sądu zostały zebrane z naruszeniem prawa. Grabowski został uniewinniony przez suwalski Sąd Rejonowy wyrokiem z 22 grudnia 2009, a po wniesieniu apelacji przez prokuratora rejonowego w Białymstoku – przez Sąd Okręgowy w Suwałkach 25 marca 2010 roku. Z wnioskiem o przywrócenie. Z funkcji dyrektora WORD-u w Suwałkach odwołany został Marian Cichosz.
Komentuj →
13 maja 2010 |
0
W życie wchodzi opublikowane 5 maja br. rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 26 kwietnia 2010 r. w sprawie sposobu unieważniania dokumentów pojazdów wycofanych z eksploatacji, wzorów zaświadczeń wydanych dla tych pojazdów, sposobu przechowywania zaświadczeń oraz prowadzenia ich ewidencji. Przepisy rozporządzenia określają: sposób unieważniania dowodu rejestracyjnego, karty pojazdu oraz tablic rejestracyjnych; wzór zaświadczenia o demontażu pojazdu; wzór zaświadczenia o przyjęciu niekompletnego pojazdu; sposób przechowywania zaświadczeń, o których mowa w pkt 2 i 3; sposób prowadzenia ewidencji zaświadczeń, o których mowa w pkt 2 i 3.
Komentuj →
12 maja 2010 |
0
Komisja Europejska postanowiła pozwać Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE za niewdrożenie unijnej dyrektywy z 2007 roku w sprawie homologacji ciężarówek, samochodów dostawczych i autobusów. Ma ona zapewnić jedną procedurę homologacji tego typu aut w UE. Dyrektywa ma na celu wzrost konkurencyjności europejskiego sektora motoryzacyjnego i uproszczenie procedur homologacji. W miejsce osobnych homologacji w 27 krajach UE, wprowadza wspólnotową homologację opartą na zasadzie pełnej harmonizacji i wzajemnego uznawania (znak EC). Tak, by producenci mogli od razu wprowadzać na cały wspólny unijny rynek ciężarówki, autobusy, autokary, samochody dostawcze albo części i podzespoły. W praktyce, państwa członkowskie mają udzielać homologacji tylko takim pojazdom, częściom, układom lub oddzielnym zespołom technicznym, które spełniają wspólnie przyjęte standardy i dzięki temu homologacja jest uznawana w całej UE. Taki system obowiązuje już w odniesieniu do aut osobowych, motocykli i ciągników rolniczych. Nowelizacja z roku 2007 rozszerza go na pozostałe kategorie pojazdów drogowych. Zdaniem KE, polska zwłoka we wdrożeniu dyrektywy może opóźnić homologację pojazdów w Polsce. "W skrajnych przypadkach, może także utrudnić producentom import pojazdów do Polski" - ostrzega KE. Wejście w życie dyrektywy jest przewidziane stopniowo do roku 2014, w zależności od kategorii pojazdu.
Komentuj →
12 maja 2010 |
0
Unijny komisarz ds. konkurencji Joaquin Almunia zapewniał eurodeputowanych, że nowe rozporządzenie, które KE przyjmie 26 maja, będzie prorynkowe i prokonsumenckie. - Reforma zmierza do tego, by pozwolić niezależnym warsztatom na lepszy dostęp do części zamiennych i informacji technicznej i zapobiec ich usunięciu z rynku. To pozwoli na lepszą jakość napraw i niższe ceny - oświadczył Almunia. Tłumaczył, że naprawy sięgają 40 proc. kosztów utrzymania samochodu. - Niestety zdolność niezależnych warsztatów do konkurowania z autoryzowanymi serwisami jest wciąż ograniczona szeregiem restrykcji- powiedział, wymieniając przede wszystkim dostęp do części zamiennych i aktualizowanej informacji technicznej o pojazdach, bez której nie można prowadzić napraw.
Przypomnijmy: chodzi o przepisy, które zastąpią od 1 czerwca obecne rozporządzenie GVO "w zakresie dystrybucji i serwisowania pojazdów silnikowych". Umożliwia ono producentom zakładanie sieci sprzedaży dealerskiej na wyłączność, a także gwarantuje prawo klientów do konkurencyjnych cenowo nieoryginalnych części zamiennych oraz serwisowania samochodów w nieautoryzowanych warsztatach bez utraty gwarancji.
Komentuj →
12 maja 2010 |
0
Szanowni Czytelnicy, informujemy, iż przygotowaliśmy - do pobrania - kolejną aktualizację elektronicznego zbioru aktów prawnych pn. ePrawoDrogowe. Aktualizacja według stanu prawnego obowiązującego na dzień 12 maja 2010 r.
|
Aktualizacja zbioru ePrawoDrogowe
wg stanu prawnego na 12.5.2010 r. |
|
Akty prawne UE
|
|
Rozporządzenie Komisji (UE) |
nr 371/2010 z dnia 16 kwietnia 2010 r. zmieniające załączniki V, X, XV i XVI do dyrektywy 2007/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady ustanawiającej ramy dla homologacji pojazdów silnikowych i ich przyczep oraz układów, części i oddzielnych zespołów technicznych przeznaczonych do tych pojazdów (dyrektywa ramowa) |
|
Projekty aktów prawnych
|
|
Projekt |
ustawy |
o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie sposobu unieważniania dokumentów pojazdów wycofanych z eksploatacji. Wzorów zaświadczeń wydawanych dla tych pojazdów, sposobu przechowywania zaświadczeń oraz prowadzenia ich ewidencji |
|
Akty prawne rzeczywiste (teksty w wersji opublikowanej) |
|
Ustawa |
zmieniająca ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawę o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektóre inne ustawy
|
|
Ustawa |
zmieniająca ustawę o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami oraz niektóre inne ustawy (red.: zmienia ustawę o postępowaniu egzekucyjnym w administracji)
|
|
Rozporządzenie |
w sprawie sposobu unieważniania dokumentów pojazdów wycofanych z eksploatacji, wzorów zaświadczeń wydawanych dla tych pojazdów, sposobu przechowywania zaświadczeń oraz prowadzenia ich ewidencji
|
|
Ustawa |
o infrastrukturze informacji przestrzennej (red.: zmienia ustawę o recyklingu pojazdów) |
|
Rozporządzenie |
zmieniające rozporządzenie w sprawie czasowego wycofania pojazdów z ruchu |
|
Akty prawne ujednolicone (teksty ujednolicone)
(w zw. z publikacją rzeczywistych lub ich wejściem w życie) |
|
Ustawa |
o podatku od towarów i usług
|
|
Ustawa |
o postępowaniu egzekucyjnym w administracji
|
|
Rozporządzenie |
w sprawie sposobu unieważniania dokumentów pojazdów wycofanych z eksploatacji, wzorów zaświadczeń wydawanych dla tych pojazdów, sposobu przechowywania zaświadczeń oraz prowadzenia ich ewidencji
|
|
Ustawa |
o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji
|
|
Rozporządzenie
|
zmieniające rozporządzenie w sprawie czasowego wycofania pojazdów z ruchu
|
|
Pobierz aktualizacje:
wybierz zakładkę AKTUALIZACJA /
kliknij przycisk DALEJ / program pobierze i zainstaluje zmiany
ePrawoDrogowe to zbiór
kompletny, zawsze aktualny, przyjazny w obsłudze
ZAMÓW: 502-659-431
|
Komentuj →
11 maja 2010 |
0
Spółka Stalexport Autostrada Małopolska naruszyła prawo, narzucając konsumentom nieuczciwe ceny za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady A4 Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oddalił odwołanie przedsiębiorcy od antymonopolowej decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
UOKiK uznał w kwietniu 2008 roku, że spółka Stalexport Autostrada Małopolska nie miała prawa pobierać pełnej opłaty za przejazd autostradą A4, która nie spełniała w całości standardu dla tego typu drogi. Od stycznia do września 2007 roku trwały na autostradzie prace remontowe. Powodowały one wydłużenie czasu przejazdu oraz znacznie utrudniały ruch drogowy. W szczytowym momencie robót na jednej trzeciej długości drogi pomiędzy punktami poboru opłat prowadzony był ruch dwukierunkowy na jednej z jezdni. Sąd uznał, że odwołanie przedsiębiorcy nie zasługuje na uwzględnienie.- Opłata pobierana za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady powinna zostać proporcjonalnie obniżona - uzasadnił sędzia. Sąd podtrzymał karę pieniężną nałożoną na spółkę w wysokości 1,3 mln zł. - Od wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przedsiębiorca ma prawo do wniesienia apelacji do sądu apelacyjnego - informuje Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK.
Komunikat prasowy UOKiK:
BEZPRAWNE OPŁATY NA AUTOSTRADZIE
Spółka Stalexport Autostrada Małopolska naruszyła prawo narzucając konsumentom nieuczciwe ceny za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady A4. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oddalił dziś odwołanie przedsiębiorcy od decyzji UOKiK
[Warszawa, 10 maja 2010 r.] Wyrok SOKiK dotyczy decyzji antymonopolowej z kwietnia 2008 roku. Urząd uznał wówczas, że spółka Stalexport Autostrada Małopolska nie miała prawa pobierać pełnej opłaty za przejazd autostradą, która nie spełniała w całości standardu dla tego typu drogi. Trwające od stycznia do września 2007 roku prace remontowe na odcinku jezdni spowodowały wydłużenie czasu przejazdu, a także znaczne utrudnienia w ruchu. W szczytowym momencie na blisko 1/3 długości trasy pomiędzy punktami poboru opłat występował ruch dwukierunkowy na jednej jezdni, a czas przejazdu znacznie się wydłużył.
Sąd uznał, że odwołanie przedsiębiorcy nie zasługuje na uwzględnienie. Podzielił zdanie UOKiK, że opłata pobierana za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady powinna być proporcjonalnie obniżona. SOKiK podtrzymał również karę finansową nałożoną na spółkę - 1,3 mln złotych.
Od wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przedsiębiorca ma prawo wniesienia apelacji do Sądu Apelacyjnego.
Komunikat informujący o decyzji z kwietnia 2008 roku w tej sprawie znajdziecie Państwo na naszej stronie http://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=414
Małgorzata Cieloch Rzecznik prasowy
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
Departament Współpracy z Zagranicą i Komunikacji Społecznej
Plac Powstańców Warszawy 1 00-950 Warszawa
Komentuj →
10 maja 2010 |
1
(1) Witam. Moim zdaniem, największa bolączką naszego "systemu" szkolenia kierowców jest jego obligatoryjność. Na kurs chodzi się po to, aby uzyskać zaświadczenie o jego ukończeniu. Bo to uprawnia do złożenia dokumentów w WORD. Tak naprawdę to nie ma żadnego szkolenia, jest sprzedawanie zaświadczeń o ukończeniu szkolenia. W kategorii B prawa jazdy ten problem jest stosunkowo najmniejszy. Dramat zaczyna się w innych kategoriach. W kategoria "E" jest TYLKO sprzedawanie zaświadczeń. Osoba powinna mieć możliwość zgłosić się na egzamin do WORD, z zaświadczeniem lekarskim i zaświadczeniem potwierdzającym odbycie szkolenia z pierwszej pomocy przedlekarskiej. W przypadku negatywnej oceny na egzaminie, będzie poszukiwać prawdziwej szkoły nauki jazdy, a nie miejsca do kupienia zaświadczenia. Będzie domagać się szkolenia, a nie zaświadczenia. W tej chwili, jedynym życzeniem kursanta jest dajcie mi zaświadczenie (z pominięciem zasad i prawa), a ja dam sobie radę. Dramat zaczyna się po którymś niezdanym egzaminie. Wtedy winni są wszyscy, ale nie instruktor i sam zainteresowany. Zaczyna się rozmowa o "systemie oblewania" w WORD. Pozdrawiam Andrzej W.
*
(2) Odnoszę wrażenie, że zmiany do projektu ustawy o kierujących pojazdami, tworzą głównie instruktorzy, a nie specjaliści ruchu drogowego z neutralnej stopy. Zamiast wymyślać koleje formy doszkalania kursantów i obciążania ich kosztami, powinno się stworzyć rozwiązania przerywające zależność zdawalności od poboru pieniędzy przez ośrodki. Jeżeli ten korelat będzie funkcjonował, to z zamkniętego koła nie będzie wyjścia. Nikt z pomysłodawców nie zadał sobie podstawowego pytania: Kto i jaki ma interes? Kursant chce zdać egzamin państwowy przy małych nakładach finansowych, a ośrodki tylko chcą szkolić, szkolić, długo szkolić i zarabiać. Panuje w kręgach instruktorów powiedzenie: "znowu brak ludków". Czy takie przedmiotowe podejście do nauczania jest właściwe? Nigdzie nie porusza się kwestii poziomu wykształcenia i wiedzy instruktorów. To oni właśnie na co dzień uczą ludzi i to o szerokim spektrum wieku i wiedzy. Zachowania wulgarne, chamskie nie powinny mieć miejsca, a mają. Gdzie kodeks etyczny? Ministerstwo najpierw powinno skupić się na całym mechanizmie edukacyjnym instruktorów, podnieść poprzeczkę wykształcenia, zmienić zasady funkcjonowania ośrodków, należycie interpretować przepisy dotyczące instrukcji szkolenia, zasad egzaminowania itp. Wprowadzić jak najszybciej prawidłowe komentarze i wytyczne do przepisów ruchu drogowego, które na dzień dzisiejszy mają bardzo dużo luk prawnych, niejasności i sprzeczności. W praktyce dochodzi do tego, że instruktorzy, egzaminatorzy mają problemy z interpretacjami tychże przepisów. Powinni mieć ministerialne komentarze do każdego budzącego wątpliwość artykułu. Należy zmienić zasady egzaminowania na kierowców, instruktorów i egzaminatorów. Instruktorzy bronią się, winiąc kursantów, ale tak naprawdę rozsądny człowiek wie, że właściwe podejście nauczyciela, pedagoga skutkuje efektami. Uważam, że dopiero poprawi się dziedzina zdawalności, korupcji i itp., kiedy kursanci będą lepiej szkoleni i kiedy wprowadzi się szkolenia państwowe w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego, rozbudowując je i wyposażając w wykwalifikowaną kadrę nauczycielską. Wówczas drastyczny do tej pory problem kwitnącej korupcji w świecie insrtuktorsko-egzaminatorskim, który jest przez władze bagatelizowany, znacznie uległby zmniejszeniu. Zniwelowanie łańcuszka kończącego się pozytywną oceną egzaminu państwowego zależną od płatności. Wtedy wyeliminuje się rosnącą patologię w tym sektorze edukacyjnym. Nie wymyślajcie kolejnych szkoleń dla kursantów, tylko zmieńcie funkcjonowanie całej struktury nauczania. Utworzony przez Ministerstwo Infrastruktury taki system, cały czas wysyła sygnały do opinii publicznej o swoim stanie chorobowym. Niech ustawodawcy nowatorskich przepisów, spojrzą na zagadnienia od strony kursanta, a nie instruktorów i egzaminatorów. Niech wczują się w sytuację osób, które nie zdały egzaminu państwowego tylko dlatego, że np. egzaminator musi mieć zgodną statystykę, bo go się na jej podstawie ocenia. Nie może za dużo przepuścić ani oblać, bo jest ustalona norma. A czy tak jest w rzeczywistości? Czy za każdym razem, egzaminatorzy trafiają na taką samą ilość zdolnych lub niezdolnych kursantów? Dlaczego nikt nie zainteresował się prosperitą ośrodków szkolenia kierowców, na co stać właścicieli i jakie sobie wymyślają i za co cenniki? Kursant ten biedny i ten bogaty, aby zdobyć prawo jazdy, nawet nie wie, że jest manipulowany od samego początku, od momentu zgłoszenia się do ośrodka aż do finiszu. Proponowane zmiany do projektu ustawy o kierujących pojazdami, ośmieszają tylko ich twórców, którzy wprowadzając hańbiące zmiany natury kosmetycznej, nie dostrzegają poważnego, dragońskiego problemu, nawołującego do diametralnej reformy szkolnictwa w zakresie uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami.
*
(3) Prowadzę naukę jazdy od 1978 r. i mam kilka wniosków wynikających z doświadczenia.
1. Przeprowadzam egzamin wewnętrzny i swoim podpisem poświadczam, że kandydat ma umiejętności wymagane w ustawie, (dlaczego egzaminator ocenia kandydata inaczej?), na pewno wielu instruktorów zna się dużo lepiej na szkoleniu niż młodzi ambitni egzaminatorzy. Ja po 5 min. wiem czy kursant umie, czy nie i bez sensu jest egzamin trwający określony czas i wykonanie wszystkich zadań. Wystarczyło by, żeby egzaminator wsiadł do samochodu z instruktorem na tylne siedzenie tak jak było kiedyś i jak jest w wielu normalnych krajach.
2. Egzaminatorem zostaje przypadkowa bezrobotna osoba, która ukończy 3 miesięczny kurs egzaminatorów, np. bezrobotna magister historii sztuki, która ma prawo jazdy kilka lat, ale nigdy nie miała samochodu, nigdy też nikogo taki egzaminator nie wyszkolił. (Przykład z internetu) Jedynym kryteriom w naborze egzaminatorów powinno być doświadczenie np. 5 lat jako instruktor. A instruktorem powinien być ktoś, kto ma doświadczenie udokumentowane w zawodzie kierowca.
3. Kontrolowanie OSK to kolejny absurd. Te krzyżyki w karcie zajęć czy są w odpowiednim miejscu, oglądanie samochodu przez kontrolującego? Przecież nie ma on uprawnień diagnosty to po co ogląda auto nie wystarczy dowód rejestracyjny z ważnym badaniem technicznym. Jaki cel ma kontrolowanie instruktora w czasie nauczania, czy kontrolujący ma uprawnienia instruktora? Czy szkolenie teoretyczne przeprowadzone na sali mniejszej niż wymaga ustawa jest nieważne? Czy słowo powinno oznacza to samo co musi? Dotyczy wymogu ustawo o szkoleniu po zmierzchu? I jeszcze więcej bubli prawnych w ustawie o szkoleniu kandydatów na kierowców, wynikających z tego, że biurokraci chcą wszystko wyregulować, a to ile metrów kwadratowych ma mieć sala wykładowa, że ma być oświetlona z oknami, ogrzewana z toaletą itd. A co jeżeli klient chce szkolić się u siebie w domu? albo w gaju oliwnym jak Chrystus czy jego nauki tez były by nie ważne? Co jeżeli OSK mieści się w centrum dużego miasta i kursant nie jest w stanie przejechać wymaganej liczby km w ciągu 2 godzin następujących po sobie, bo jest zakorkowane miasto? Dlaczego Wydziały komunikacji (Gorzów) traktują jak wroga szkoły jazdy, przecież to my utrzymujemy biurokratów, to on biurokrata powinien być pomocny dla OSK. Ryszard W.
*
(4) Może ktoś z Szanownego LOBBY szkoleniowców i WORD-ów wytłumaczy mi co to znaczy JAKOŚĆ SZKOLENIA i na czym ona ma polegać w tym niereformowalnym polskim systemie szkoleniowo-egzaminacyjnym? A jak się ma do tego E-LEARNING- czyli szkolenie w domu z własnym komputerem? Czy wynik szkolenia zapewni ISO Ośrodka z multimediami czy wiedza i doświadczenie instruktora obsługującego te gadżety (na tle ścian z certyfikatami ośrodka) z kompetencjami poziomu 3 lat prawa jazdy bez żadnej praktyki. A gdzie egzaminacyjne testy sytuacyjne w czasie rzeczywistym? A gdzie egzaminy w miejscach powszechnie uznanych za tragiczne? A kto egzaminuje z praktycznego wyprzedzania na drodze nie mówiąc o zmianach pasa na drogach szybkiego ruchu pow. 100 k/godz.? Wystarczy przejechać przez Odrę..., aby się dowiedzieć. W którym kraju UE szkolenie i egzaminowanie odbywa się z prędkościami średnio 40 k/godz., kiedy wszyscy pozostali uczestnicy ruchu jeżdżą co najmniej dwa razy szybciej? Przecież po skończonej pracy KAŻDY z szanownych nadętych panów instruktorów i egzaminatorów odjeżdża samochodem 2 do 3 razy szybciej jak przed chwilą sam szkolił czy egzaminował . Już może, bo WIELKI BRAT nie patrzy... Ta hipokryzja daje przerażający po tym wynik "rzeczywistej zdawalności" w postaci śmiertelnych statystyk na drogach świeżo upieczonych kierowców z LICENCE TO KILLl uzyskanej w majestacie prawa polskiego, które przede wszystkim ma służyć do robienia bussinesu lobby z różnych stowarzyszeń pod sztandarami jakości i bezpieczeństwa . W piśmie powyżej już podzielili się tortem pn. SZKOLENIE. Wystarczy podpis Pana Ministra i zatrą ręce. Zmienić SYSTEM i to zaraz kto za? Za chwilę i tak będzie za późno, chyba że wreszcie UE dobierze się wszystkim do d... i wprowadzi to co od dawna funkcjonuje w jej krajach. Rozsądek Niezrzeszony
Komentuj →
10 maja 2010 |
0
Kierownik ośrodka szkolenia kierowców w Wolbromiu jest podejrzany o załatwianie praw jazdy za łapówki. Na wniosek prokuratury został tymczasowo aresztowany. Prokuratura postawiła mu pięć zarzutów - zarówno korupcyjnych, jak i dotyczących przestępstw przeciwko dokumentom. Sprawa jest ustalona w trakcie śledztwa dotyczącego nielegalnego załatwiania praw jazdy w WORD (tu zarzuty dostało już kilkadziesiąt osób). Olkuscy śledczy ustalili, że w 2006 r. dzięki pomocy Piotra S. można było zdobyć uprawnienia do prowadzenia pojazdów, nie zdając żadnego egzaminu! Od jednej z osób Piotr S. wziął za to 2 tys. zł łapówki. Część pieniędzy zostawił dla siebie, resztą podzielił się z inną osobą. W zamian za gratyfikację kierownik ośrodka miał potwierdzić w dokumentach, że płacący mu mężczyzna ukończył kurs teoretyczny i praktyczny na prawo jazdy. Tymczasem według zarzutu nigdy nie pojawił się na żadnym z nich. Co więcej, śledczy twierdzą, że mają dowody na to, że Piotr S. pomógł też załatwić zaświadczenie lekarskie potwierdzające dobry stan zdrowia przyszłego kierowcy. Podobną “przysługę” kierownik ośrodka miał wyświadczyć również innej osobie, której też poświadczył w dokumentach, że odbyła cały kurs na prawo jazdy, choć - jak się okazało - uczestniczyła jedynie w części zajęć.
Komentuj →
10 maja 2010 |
0
W trakcie wyboru wykonawcy programu pilotażowego Centrum Powiadamiania Ratunkowego doszło do przekroczenia prawa - przyznał szef MSWiA Jerzy Miller podczas specjalnej konferencji prasowej. Zaznaczył jednak, że było to przypadkowe a nie celowe, a błąd popełnił jego współpracownik. Jak podał"Dziennik Gazeta Prawna", według kontrolerów NIK, sprawdzających wykonanie budżetów przez wojewodów, Jerzy Miller, jako wojewoda małopolski, złamał prawo podpisując bez przetargu umowę z firmą, która wydzierżawiła aplikację do obsługiwania dzwoniących na numer alarmowy 112. Rzecznik NIK Paweł Biedziak powiedział natomiast, że kontrola dotycząca wydatkowania środków przez wojewodów, w tym przez Millera, jeszcze trwa. - Nie kwestionujemy zasadności wydatkowania pieniędzy przez wojewodę małopolskiego, ale mamy zastrzeżenia do wyboru wykonawcy w tej sprawie. Wedle polskiego prawa powinien on zostać wybrany w trakcie wdrożonej procedury przetargowej - wyjaśnił Biedziak. Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Krakowie zostało utworzone przez wojewodę małopolskiego w kwietniu 2009 r. jako program pilotażowy a plany tego pilotażu zaakceptował ówczesny wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna - podał resort. CPR koordynuje działania służb ratowniczych i obsługuje numer 112 oraz 998. Swoim zasięgiem obejmuje Kraków oraz powiat krakowski - ok. 1,6 mln ludzi (łącznie z turystami, studentami i osobami tam pracującymi). Od początku działania pracownicy CPR odebrali ponad 350 tys. połączeń - średnio 954 każdego dnia. W tym na numer 998 - ponad 70 połączeń dziennie (3 w ciągu godziny), a na numer 112 - prawie 880 (ponad 36 w ciągu godziny).
Komentuj →
10 maja 2010 |
1
Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS oczekuje na opinie swoich Czytelników.
Czy rzeczywiście poziom szkolenia w szkołach jazdy jest tak niski jak to ocenił ostatnio raport Najwyższej Izby Kontroli, czy rzeczywiście proponowane zmiany spowodują podniesienie jakości usług świadczonych przez ośrodki szkolenia kierowców? Czy... Państwa opinie i wypowiedzi mogą przyczynić się do zmian w projekcie ustawy, który czeka w Sejmie na swoje pierwsze czytanie.
Dzisiaj Władysław Drzazga (wypowiedź w odcinku nr 2 dyskusji) poświęcona wypowiedziom Czytelników, którzy ustosunkowali się do treści wypowiedzi pana Drzazgi.
Piszcie do nas nadal. Projekt ustawy nadal w Sejmie, czas na opinie i propozycje jeszcze przed jego uchwaleniem. Wasze listy będziemy publikowali w kolejnych numerach tygodnika:
news@prawodrogowe.pl
Władysław Drzazga: Po zapoznaniu się z opiniami na temat moich refleksji o świadczeniu usług przez osk, chcę się odnieść do wypowiedzi podpisującego się RUFIGOO, ponieważ odniosłem wrażenie, że nie zrozumiał do czego odnosi się użyte sformułowanie PARANOJA. Zapewniam, że nie ma to związku z tym, że jestem przeciwny kontroli funkcjonowania osk. Paranoja odnosi się do tego, że zajmując się kwestiami utrudniania życia przedsiębiorcy tracą czas na sprawy, które są uregulowane przepisami i jest kwestią przestrzegania przez osoby kontrolujące osk. Zagadnienie kontroli doskonale funkcjonuje u nas w Gorzowie Wlkp. Są to kontrole profesjonalne i nie rzadziej niż dwa razy w roku każdego osk. Ponadto, jeżeli są skargi na nieprawidłowości reakcja nadzoru jest natychmiastowa. W tym zagadnieniu Stowarzyszenie współpracuje z organem nadzoru i dzięki temu nie ma u nas zachowań w szkoleniu kandydatów na kierowców, które należałoby napiętnować oraz skreślać z ewidencji osk. A kontrola ma za zadanie między innymi pomoc w prawidłowym i zgodnym z prawem funkcjonowaniu osk. Na pytanie, po co jest stowarzyszenie, to odpowiadam, że między innymi po to, aby dbać o interesy jego członków, a także o etykę zawodową instruktora. Chcę podkreślić, że po ukazaniu się mojej wypowiedzi otrzymałem bardzo dużo telefonów z poparciem i zapewnieniem, że oni tak samo myślą. Prosiłem, aby to, co mówią, niech spróbują napisać. Moja propozycja stałej opłaty za egzamin państwowy i egzamin do skutku, polegałaby na tym, że w egzaminie wewnętrznym brałby udział egzaminator z WORD, który miałby zdecydować, czy dana osoba może przystąpić do egzaminu państwowego. Jest to kwestia do uregulowania prawnego. A czemu by nie? Dziękuję wszystkim, którzy zabrali głos w ważnych sprawach dla środowiska osób zajmujących się szkoleniem kierowców.
Komentuj →