0340/16/2010 10 maja 2010 16 maja 2010

o procesowaniu projektu ustawy o kierujących; znak B-39 i tabliczka T-24? Czy to dobra kombinacja; za wypadek „elki” odpowiada instruktor, nie kursantka; wysiądź z samochodu, przyciśnij guzik i… pojedziesz; nadszedł sezon rowerowy; niezdany egzamin praktyczny, bo…; słupkowa organizacja ruchu; motorniczy nie żyje. Jak był wyszkolony?; priorytety brd na 2010 r.; montują tzw. bariery wygrodzeniowe typu olsztyńskiego; ekrany akustyczne, czy cichy asfalt?; egzamin kandydata na instruktora techniki jazdy; wypadek policjanta podczas prowadzonej interwencji; bagażnik do przewożenia rowerów; mąż nauczycielem jazdy?; doskonalenie techniki jazdy – obowiązujący stan prawny – szkolenie; XI edycja Konkursu INSTRUKTOR ROKU 2010 – informacja; OSK: młodzi, cierpliwi, spokojni, wysoka zdawalność; kurs na instruktora techniki jazdy B, C, C+E i D; o...

News tygodnia

Nadszedł sezon na rowery
16 maja 2010 | 0

Maj to okres wzrostu liczby wypadków spowodowanych przez rowerzystów, który trwa aż do sierpnia. Tylko w ubiegłym roku podczas czterech wiosenno-letnich miesięcy odnotowano ponad 900 takich zdarzeń.

Ładna pogoda zachęca do wycieczek rowerowych, ale ta forma aktywności może stanowić wzrost zagrożenia dla rowerzystów. W całym ubiegłym roku rowerzyści uczestniczyli w ponad 4 tysiącach wypadków, w których zginęło 389 osób, a 4 306 zostało rannych.* Najczęściej ofiarami byli sami rowerzyści. W obliczu kolizji lub wypadku z udziałem samochodu, rowerzyści są nieporównywalnie bardziej narażeni na ryzyko odniesienia poważnych obrażeń, dlatego powinni zachować szczególną ostrożność - ostrzega Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. Tej jednak często im brakuje, ponieważ w dużej mierze to sami rowerzyści są sprawcami wypadków. W ubiegłym roku spowodowali ich aż 1 770, z czego aż blisko 1 500 w obszarze zabudowanym!* Najczęstsze przyczyny to: nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu, nieprawidłowo wykonany manewr skrętu oraz nieprawidłowe przejeżdżanie przejść dla pieszych. Rowerzyści często zapominają o podstawowych zasadach, np. o takiej, że na rowerze mogą przejeżdżać tylko przez przejścia oznakowane ikoną roweru na sygnalizatorze - mówią trenerzy Szkoły Jazdy Renault. - Jeśli takiego znaku nie ma, rowerzysta ma bezwzględny obowiązek zejścia z roweru i przeprowadzenia go na drugą stronę jezdni. Aby uniknąć niebezpiecznych sytuacji, minimalizując ryzyko kolizji oraz wypadków z udziałem rowerzystów i kierowców, warto pamiętać o podstawowych zasadach obowiązujących obie grupy uczestników ruchu drogowego.

Jeśli jesteś kierowcą samochodu, pamiętaj, że:

- rowerzysta jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego;

- rowerzysta jest znacznie bardziej narażony na poważne obrażenia nawet podczas niegroźnej kolizji;

- rowerzysta jadący po ścieżce rowerowej przecinającej jezdnię po której jadą samochody ma pierwszeństwo;

- widząc jadącego rowerzystę poza terenem zabudowanym, warto użyć krótkiego sygnału dźwiękowego, w celu ostrzeżenia przed nadjeżdżającym samochodem;

- minimalna odległość od roweru powinna wynosić 1 metr;

- zbliżając się do jadącego rowerzysty należy zwolnić, zachowując szczególną ostrożność.

Jeśli jesteś rowerzystą, pamiętaj, że:

- zawsze kiedy jest to możliwe należy korzystać ze ścieżek rowerowych;

- w przypadku braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni;

- rowerzysta w starciu z samochodem ma dużo mniejsze szanse na przeżycie;

- zabrania się przejeżdżania rowerem przez przejścia, które nie są do tego przeznaczone (sygnalizator z ikoną roweru) - przez takie przejścia rower należy przeprowadzać;

- zabrania się jazdy rowerem bez trzymania co najmniej jednej ręki na kierownicy oraz nóg na pedałach lub podnóżkach;

- kierujący rowerem poruszający się po drogach dla rowerów i pieszych jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym;

- manewr skręcania powinno się sygnalizować ręką.

* źródło: www.policja.pl (Wypadki drogowe w Polsce w 2009 roku)

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Egzamin kandydata na instruktora techniki jazdy
16 maja 2010 | 0

Pytanie: Jaka jest podstawa prawna egzaminu instruktora techniki jazdy?

Odpowiedź: Art. 115j ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005, Nr 108, poz. 908 z póżn. zm.) oraz rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 10 kwietnia 2008 r. w sprawie wymagań dotyczących ośrodka doskonalenia techniki jazdy, postępowania z dokumentacją związaną z prowadzeniem szkoleń oraz wzorów stosowanych dokumentów (Dz. U. z 2008 r., Nr 77, poz. 458).

Pytanie: Jakie są niezbędne do złożenia dokumenty?

Odpowiedź: Wymagane dokumenty to: wniosek o wpis do ewidencji; kopia posiadanego świadectwa instruktora techniki jazdy, jeżeli osoba jest już wpisana do ewidencji instruktorów techniki jazdy; kopia ważnej legitymacji instruktora nauki jazdy oraz dowód wniesienia opłaty za wpis do ewidencji.

Pytanie: Jakie są wymagane opłaty?

Odpowiedź: Po pierwsze opłata za wpis do ewidencji w wysokości 40 zł (podstawą jest tutaj Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 10 kwietnia 2008 r. (Dz. U. z 2008 r., Nr 77, poz. 458);

Po drugie – opłata za egzamin zgodnie z załącznikiem nr 6 do Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 10 kwietnia 2008 r. (Dz. U. z 2008 r., Nr 77, poz. 458) i tu:

Kat. A uprawnień instruktora techniki jazdy – 300 zł;

Kat. B uprawnień instruktora techniki jazdy – 350 zł;

Kat. C lub D uprawnień instruktora techniki jazdy – 400 zł;

Kat. B+E, C+E lub D+E uprawnień instruktora techniki jazdy – egzamin praktyczny 300 zl.

Pytanie: Jaki jest przebieg egzaminu?

Odpowiedź: Egzamin składa się z części teoretycznej i praktycznej. W części teoretycznej kandydaci zdawać będą test pisemny z wiedzy obejmującej zagadnienia techniki kierowania pojazdami, bezpieczeństwa ruchu drogowego, psychologii, metodyki nauczania, a w części praktycznej zobowiązani będą do wykonania odpowiednich (i efektownych!) zadań pojazdami (osobowymi, ciężarowymi, autobusami) na płytach poślizgowych i torze szkoleniowym. Zadania to między innymi:

·wykonywanie manewru hamowania na płycie poślizgowej,

·demonstracja zjawiska nadsterowności i podsterowności pojazdu oraz przeciwdziałanie powstałemu zjawisku,

·demonstracja na torze szkoleniowym właściwego pokonywania zakrętów.

Instruktor techniki jazdy, zgodnie z przepisami “Prawo o ruchu drogowym” to osoba, która posiadając kwalifikacje instruktora nauki jazdy, po zdaniu opisanego wyżej egzaminu, nabywa uprawnienia do prowadzenia zajęć z kierowcami doskonalącymi swoje umiejętności z zakresu prowadzenia pojazdów, w tym z wychodzenia z sytuacji ekstremalnych zagrażających zdrowiu i życiu użytkownikom dróg. Instruktor techniki jazdy prowadzi również zajęcia nauki jazdy samochodami w warunkach specjalnych w ramach szkolenia kierowców ubiegających się o uprawnienia do przewozu rzeczy i osób samochodami ciężarowymi i autobusami.

Komentuj
Wypadek policjanta podczas prowadzonej interwencji
16 maja 2010 | 0

Pytanie: Policjant podejmujący interwencję nawet w czasie prywatnym staje się policjantem na służbie. A jeśli w tym czasie zdarzy się nieprzewidziany wypadek?

Odpowiedź: Podkom. Tomasz Sławiński, funkcjonariusz Biura Kryminalnego KGP, wracał wraz z żoną z Warszawy do swojego domu w Mińsku Mazowieckim późnym wieczorem. Przy wjeździe do miasta z podporządkowanego pasa dla włączających się do ruchu nagle z impetem wjechał na jego pas ruchu opel kalibra, uderzając w bok auta prowadzonego przez Sławińskiego. Kierowca opla nawet się nie obejrzał, z piskiem opon pognał dalej, nie zważając na znaki. – Obawiałem się, że może spowodować kolejną kolizję lub poważny wypadek. Nie oglądałem uszkodzeń swojego samochodu, upewniłem się tylko, że auto jest na chodzie. Zadzwoniłem pod numer 112, przedstawiłem się i poinformowałem dyżurnego o zdarzeniu. Powiedziałem, w jakim kierunku uciekł sprawca i że podejmuję za nim pościg – opowiada policjant. Opel skręcił w boczną ulicę, ścigający go policjant za nim. Z niewiadomej przyczyny opel zatrzymał się nagle. Sławiński również zaczął hamować. Niestety, jego auto wpadło w poślizg na błocie pośniegowym i uderzyło w bok opla, który stał zaryty w zaspie śniegu. – Zobaczyłem, że kierowca opla wyskakuje z auta i chce uciekać. Wybiegłem i zdążyłem zatrzymać go przy samochodzie. To był młody człowiek, około dwudziestoletni. Dwóch innych w podobnym wieku siedziało w samochodzie. Jeden z nich zaczął mnie prosić: “Porozmawiajmy, dogadajmy się, niech pan nie woła policji” – opowiada Tomasz Sławiński. – Żadnego dogadywania nie będzie. Źle trafiliście. My jesteśmy policjantami – powiedziała na to żona Sławińskiego, również funkcjonariuszka. Chwilę później nadjechał radiowóz z załogą policyjną z KPP w Mińsku. Na wniosek podkom. Sławińskiego policjanci zbadali trzeźwość całej trójki. Okazało się, że kierowca miał promil alkoholu we krwi i nie posiadał prawa jazdy. Jego kolega miał prawo jazdy, ale również był nietrzeźwy, drugi był trzeźwy, ale nie miał prawa jazdy. Ten ostatni był prawdziwie wystraszony, powiedział policjantom, że bał się podczas jazdy i prosił kolegę, żeby zwolnił, albo się zatrzymał. krótce przyjechał patrol drogówki i rozpoczęły się standardowe działania na miejscu kolizji. Ponieważ uczestniczył w niej funkcjonariusz Policji, wezwano również oficera kontrolnego. Podkom. Sławińskiego poddano badaniu alkomatem. Był trzeźwy. Wszystko odbywało się zgodnie z procedurą i do tego momentu podkom. Sławiński nie zgłasza żadnych zastrzeżeń. Wzbudziła je dopiero decyzja o ukaraniu go mandatem 300-złotowym za spowodowanie kolizji. Odmówił przyjęcia, postanowił odwołać się do sądu. – Jestem policjantem od 15 lat. Uczono mnie, że mam obowiązek podjąć interwencję, kiedy widzę przestępstwo, wykroczenie czy zagrożenie. Podjąłem interwencję, wcześniej oficjalnie zgłosiwszy to dyżurnemu. Byłem od tego momentu na służbie, czy nie? – pyta retorycznie. On sam nie ma wątpliwości. Bo policjantem jest się zawsze. – Policjant powinien podjąć interwencję, jeśli widzi działania niezgodne z prawem – mówi podinsp. Krzysztof Choiński, dyrektor Biura Prawnego Komendy Głównej Policji. – To wynika z roty ślubowania. Z chwilą, gdy już tę interwencję podejmie, działa w ramach ustawy o Policji. Ze wszystkimi konsekwencjami, także z ochroną prawną. (...) Sąd Rejonowy w Mińsku Mazowieckim uznał Tomasza Sławińskiego za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu z art. 86 par. 1 k.w., ale na podstawie art. 39 par. 1 k.w. (“w wypadkach zasługujących na szczególne uwzględnienie można – biorąc pod uwagę charakter i okoliczności czynu lub właściwości i warunki osobiste sprawcy – zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary albo odstąpić od wymierzenia kary lub środka karnego”) w zw. z art. 33 par. 3 p. 3 k.w. (organ orzekający wziął pod uwagę “działanie z pobudek zasługujących na uwzględnienie”) odstąpił od wymierzenia kary. (...) – W opisanym przypadku policjant działał w stanie wyższej konieczności. Ten przepis mogli zastosować policjanci ruchu drogowego na miejscu zdarzenia – mówi podinsp. Armand Konieczny, naczelnik Wydziału Analiz Biura Ruchu Drogowego KGP. – Bo szkoda, którą spowodował w czasie pościgu funkcjonariusz, była o wiele mniejsza niż fakt, że zatrzymał pijanego kierowcę. Czyli przestępcę. Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że Tomasz Sławiński zapobiegł poważnym skutkom prowadzenia samochodu przez pijanego kierowcę. Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim kom. Piotr Wojda uważa, że skierowanie sprawy do sądu było rozwiązaniem optymalnym. – Gdyby policjanci chcieli zastosować jedynie pouczenie, mogliby się narazić na zarzut, że działają po koleżeńsku – tłumaczy. – Kolizja była przecież faktem. Nie mogli też uznać, że zaistniał stan wyższej konieczności i zastosować art. 16 k.w., ponieważ policjant nie przyznawał się do winy. Skierowanie sprawy do sądu było więc najlepszym rozwiązaniem. Dyrektor Biura Prawnego KGP podinsp. Krzysztof Choiński nie zgadza się z tą opinią. Uważa, że ponieważ w tym przypadku nie zaistniał element społecznej szkodliwości czynu, to nie było wykroczenia. A skoro go nie było, to nie było się do czego przyznawać. Policjanci nie umieli właściwie zinterpretować przepisów kodeksu wykroczeń. Sąd uznał inaczej i trzeba to uszanować. Tomasz Sławiński nie czuje się do końca usatysfakcjonowany. Jednak postanowił nie odwoływać się od tego wyroku. Mimo że nie poniesie żadnych konsekwencji, uznanie go za winnego uważa za niesprawiedliwe. A można było tego uniknąć...

Komentuj
Bagażnik do przewożenia rowerów
16 maja 2010 | 0

Pytanie: Czy mogę korzystać z bagażnika do przewożenia  rowerów, zamontowanego z tyłu na pojeździe. Bagażnik częściowo przysłania tylną tablicę rejestracyjną, a z instrukcji montażu wynika, że należy zdemontować tylną wycieraczkę w pojeździe?

Odpowiedź: Zgodnie z art. 60 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997r. Prawo o ruchu drogowym ( Dz. U. z 2005r. Nr 108, poz. 908, z późn. zm.) zabrania się zakrywania świateł oraz urządzeń sygnalizacyjnych, tablic rejestracyjnych lub innych wymaganych tablic albo znaków, które powinny być widoczne.

Biorąc pod uwagę obowiązujące przepisy, należy wskazać, że tablice rejestracyjne powinny być umieszczone w miejscach do tego konstrukcyjnie przeznaczonych i nie mogą być przesłonięte przez bagażnik do przewozu rowerów. Powyższe stanowisko podziela również Departament Dróg i Transportu Drogowego Ministerstwa Transportu, który w tym zakresie wyraził swój pogląd.

Odnosząc się do zdemontowanej wycieraczki tylnej, należy wskazać na przepis art. 66 ust. 2 rd zgodnie z którym cyt. urządzenia i wyposażenie pojazdu, w szczególności zapewniające bezpieczeństwo ruchu i ochronę środowiska przed ujemnymi skutkami używania pojazdu, powinny być utrzymane w należytym stanie oraz działać sprawnie i skutecznie.

Należy podkreślić, że nikt nie kwestionuje legalności samego bagażnika jako produktu, a jedynie sposób jego zamocowania na pojeździe, który powoduje przesłonięcie tablicy rejestracyjnej. W niektórych państwach Europy, dopuszczalne jest używanie tego rodzaju bagażników, pod warunkiem posiadania trzeciej (dodatkowej) tablicy rejestracyjnej montowanej na takim bagażniku. W Polsce, na chwilę obecną brak jest takich uregulowań prawnych.

Komentuj
Mąż nauczycielem jazdy?
16 maja 2010 | 0

Pytanie: Czy istnieje możliwość uczenia się jazdy pod opieką osoby posiadającej prawo jazdy? "Zapisałam się na kurs prawa jazdy i zaliczyłam bardzo dobrze test z wiedzy teoretycznej i znajomości przepisów prawa o ruchu drogowym i mogę już rozpocząć praktyczną naukę jazdy samochodem, dlatego chciałam się dowiedzieć, czy istnieje możliwość uczenia się jazdy (po obrzeżach Warszawy) bez prawa jazdy, ale pod opieką męża posiadającego prawo jazdy, przestrzegającego przepisów o ruchu drogowym, w celu lepszego, praktycznego przygotowania się do egzaminu na prawo jazdy?"

Odpowiedź:Warunki, w jakich powinna odbywać się nauka jazdy kandydata na kierowcę określa art. 87 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r., Nr 108, poz. 908 z późn. zm.). Wskazany przepis określa jednoznacznie, iż szkolenie nauki jazdy może odbywać się tylko odpowiednio przystosowanym pojazdem pod nadzorem instruktora. Szczegółowe zasady dotyczące szkolenia kandydatów na kierowcę określa rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 27 października 2005 r. w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów (Dz. U. z 2005 r., Nr 217, poz. 1834 z późn. zm.). Dlatego też kierowanie pojazdem przez osobę (kandydata na kierowcę) nie posiadającą uprawnień do kierowania przy niespełnieniu powyższych uwarunkowań dotyczących zasad i metod prowadzenia szkolenia nauki jazdy, stanowić będzie wykroczenie określone w art. 94 § 1 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (Dz. U. z 2007 r., Nr 109, poz. 756). Wykroczenie to zagrożone jest grzywną w wysokości 500 zł. Informuję ponadto, że zgodnie z dyspozycją art. 96 § 1 ust. 2 cytowanego wyżej kodeksu - właściciel, posiadacz lub użytkownik pojazdu, który dopuszcza do prowadzenia pojazdu na drodze publicznej osobę nie mającą wymaganych uprawnień podlega karze grzywny w drodze mandatu w wysokości 300 zł.

Komentuj

Legislacja

Wysiądź z samochodu, przyciśnij guzik i… pojedziesz
16 maja 2010 | 0

W Świeciu na jednym ze skrzyżowań działa - z pozoru znany nam system zielonego światła - które zapala się tylko po wciśnięciu guzika? Powszechnie system znają piesi, ale w Świeciu przyzwyczaić się muszą do niego także kierowcy. I tak muszą trzeba wysiąść z auta, nacisnąć guzik i z powrotem pędzić do samochodu, by zdążyć, nim światło znów zmieni się na czerwone... Kierowcom trudno się domyślić, że "zielone" trzeba włączyć osobiście. Na skrzyżowaniu próżno szukać informacji o specyficznej sygnalizacji, są więc tacy, którzy stoją i stoją, aż w końcu ruszają na czerwonym. Ale nawet ci, którzy znają system mają problemy. - To zielone światło jak się zapali nawet, to bardzo krótko to trwa, także człowiek może nie zdążyć wrócić do samochodu, żeby to światło jeszcze było - mówi jedna z mieszkanek Świecka. Władze przyznają - system trzeba zmienić. - Ta sygnalizacja tak działa od 15 lat. Wcześniej nie było problemu, bo ruch był na tej ulicy mniejszy, to kiedyś był wyjazd. Ale teraz czasy się zmieniły, ulica stała się publiczną drogą i trzeba coś z tym zrobić. Wystosowałem już pismo do starosty w tej sprawie - mówi w rozmowie Marek Soska, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Świeciu. Na razie kierowcy muszą wysiadać i wciskać guzik, albo... łamać przepisy i jechać na czerwonym.

Komentuj
Za wypadek „elki” odpowiada instruktor, nie kursantka
11 maja 2010 | 6

Kurasantka, która spowodowała wypadek w czasie nauki jazdy, została uniewinniona. Taki wyrok ogłosił Sąd Okręgowy w Lublinie, po apelacji od wyroku Sądu Rejonowego w Radzyniu Podlaskim Mirosławy D., którą skazano na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i trzy tysiące grzywny. Sąd Okręgowy zdjął też 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów przez instruktora Mariusza I. Sąd niższej instancji wydał dla niego wyrok 2 i pół roku więzienia i zakaz wykonywania zawodu instruktora nauki jazdy. Wypadek wydarzył się w listopadzie 2007 roku w miejscowości Rzeczyca. Mirosława D. podczas nauki jazdy w trudnych warunkach atmosferycznych straciła panowanie nad samochodem i zderzyła się z innym autem. Kobieta zdała wcześniej egzamin teoretyczny, nie udało jej się zdać placu manewrowego. Jazda z instruktorem miała ją doszkolić.

Do wypadku doszło w listopadzie 2007 r. w miejscowości Rzeczyca. W warunkach zimowych, Mirosława D. straciła panowanie nad samochodem zjechała na lewy pas drogi i zderzyła się z innym autem. Na miejscu zginęła jedna osoba, druga zmarła w szpitalu. Trzy osoby zostały ranne. Mirosława D. wcześniej ukończyła kurs nauki jazdy. Zdała państwowy egzamin teoretyczny, oblała natomiast egzamin praktyczny na placu manewrowym. Jazda z instruktorem miała na celu doszkolenie kursantki. Do wypadku doszło, gdy samochód nauki jazdy jechał z prędkością przekraczającą 60 km na godzinę. Biegli uznali, że była to zbyt szybka jazda, jak na warunki panujące tego dnia. Powierzchnia jezdni pokryta była śniegiem. Mirosława D. nigdy wcześniej nie prowadziła samochodu po śniegu. Wyrok jest prawomocny.

 

 

Sędzia Arkadiusz Śmiech, to instruktor ponosi wyłączną odpowiedzialność za zaistnienie tego zdarzenia. Sędzia podkreślił, że Mirosława D. była "współprowadzącą pojazd w sposób zależny", bo możliwość jazdy kursanta samochodem po drodze "warunkuje obecność instruktora, bądź egzaminatora". "Instruktor jest współprowadzącym łącznie z kursantem, ale to on decyduje o sposobie jazdy, o parametrach tej jazdy, odległościach, wykonywanych manewrach, o prędkości, z jaką należy się poruszać" - powiedział. Według sądu okręgowego, kursantka nie miała możliwości przewidzenia tego, że narusza reguły ostrożności, nie miała też możliwości ocenienia, czy prędkość samochodu była niebezpieczna. Jak zaznaczył sędzia, do zaistnienie wypadku przyczyniły się m.in. głębokie koleiny na drodze, warunki pogodowe (padał śnieg), a także to, że samochód nauki jazdy nie miał założonych zimowych opon. Jednak te wszystkie okoliczności powinien wziąć pod uwagę instruktor, aby określić bezpieczną prędkość jazdy samochodu w czasie lekcji.

Mariusz I. - w ocenie sądu - "z powodu rutyny i niedbalstwa" nie dopełnił obowiązków jako instruktor jazdy, ale nie można mu przypisać tego, że umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Sad okręgowy utrzymał w mocy wydany wobec mężczyzny wyrok więzienia oraz trzyletni zakaz wykonywania zawodu instruktora, ale uchylił zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd uznał, że zaniedbania Mariusza I. jako instruktora nie odnoszą się do prowadzenie pojazdów przez niego samego.

Komentuj
Znak B-39 i tabliczka T-24? Czy to dobra kombinacja?
10 maja 2010 | 0

Prokuratura rejonowa rozpoczęła śledztwo w celu sprawdzenia, czy warszawscy strażnicy miejscy złamali prawo, odholowując samochody ze Starego Miasta na podstawie kontrowersyjnych znaków. Przypomnijmy: w lutym br. ratusz radykalnie zaostrzył zasady wjazdu na Starówkę. Między godz. 6.30 a 11 można parkować auta 30 minut, a w innych porach trzy minuty. Pierwsze zalecenie komendanta SM było takie, że jeśli kierowca złamie zasady, strażnicy mają ukarać go mandatem i odholować auto. Związkowcy ze straży miejskiej twierdzili, że można zgodnie z prawem zakładać blokady i wystawiać mandaty, ale wywozić aut już nie. Dlaczego?

Chodzi o znak B-39, czyli strefę ograniczonego postoju, pod którym została umieszczona tabliczka T-24 (ostrzeżenie, że pojazd zostanie usunięty na koszt właściciela). Związkowcy uważają, że według polskich przepisów tabliczkę o odholowywaniu umieszcza się tylko pod zakazami postoju - czyli znakiem B-35 - lub zatrzymywania się (B-36). Ustawodawca nie uwzględnił możliwości zamontowania tabliczki pod znakiem B-39 - strefa ograniczonego postoju. Specjaliści są podzieleni. Według dyrektora Departamentu Dróg i Transportu z Ministerstwa Infrastruktury Macieja Wrońskiego, nie ma przeszkód prawnych dla kombinacji znaków zastosowanej na Starówce. Dzięki temu można uniknąć mnożenia liczby znaków. Tymczasem według redaktora naczelnego miesięcznika “Paragraf na drodze” Wojciecha Kotowskiego, tabliczki T-24 powinny zostać ze Starówki zdjęte. Prawo nie przewiduje łączenia T-24 z B-39. Znaki drogowe na Starówce są niezrozumiałe – uznało Biuro Ruchu Drogowego KGP

A jakie w tej sprawie są opinie naszych Czytelników? Czekamy na nie: news@prawodrogowe.pl

Komentuj
Informacja o procedowaniu projektu ustawy o kierujących
10 maja 2010 | 0

W dniach 5-6.5.2010 r. odbyło się kolejne posiedzenie nadzwyczajnej komisji sejmowej d.s. rozpatrzenia projektu ustawy o kierujących pojazdami. Najwięcej kontrowersji wzbudziła koncepcja przedstawiona przez Polska Izbę Gospodarczą Ośrodków Szkolenia Kierowców (PIGOSK), popierana również przez stronę rządową, dotycząca przystępowania po raz pierwszy do egzaminu państwowego na prawo jazdy, bez konieczności odbycia szkolenia w OSK. Stanowisko PFSSK jest przedstawione w opinii, jaka złożona została na ręce przewodniczącego podkomisji, wspólnie z OIGOSK (oryginał na stronie internetowej PFSSK). Zbliżone stanowisko prezentowali przedstawiciele Instytutu Transportu Samochodowego Maria Dąbrowska-Loranc oraz Maciej Wroński reprezentujący Towarzystwo Transportowców. Jedyną organizacją społeczną, która popierała ten projekt było Europejskie Stowarzyszenie Lekkich Pojazdów Czterokołowych EQUAL z/s w Paryżu, Odział w Polsce. Postulowali jednocześnie, aby rozszerzyć tą propozycję na kat. AM, A1, A2, A oraz B1.

Kolejnego dnia (06.05.2010) miała zapaść decyzja w sprawie ewentualnego procedowania przedłożonych zmian, proponowanych przez PIGOSK. Ponieważ nie doszło do planowanego spotkania posłów ze stroną rządową ze względu na brak zainteresowania wszystkich stron, przewodniczący podkomisji poseł Jan Tomaka stwierdził, że przystępujemy do procedowania projektu ustawy w przedłożeniu rządowym, tzn. propozycja przedstawiona przez PIGOSK upadła. Decyzja zapadła tak szybko, że nawet nie zdążyliśmy się ucieszyć. Procedowanie zakończono na art. 32, czyli zakończono rozdział 5 rządowego przedłożenia.

Przyjęto dyskutowany art. 26 ust. 2 o nauczaniu na odległość z wykorzystaniem technik komputerowych oraz internetu. Dyskusję wzbudził fakt możliwości prowadzenia tych zajęć wyłącznie przez OSK posiadające poświadczenie spełnianie dodatkowych wymagań. Jednak posłowie nie wyrazili zgody na zmianę tego zapisu.

Niestety w całości przyjęto art. 27 (cała biurokratyczna mitręga została “klepnięta”) i na dodatek, na wniosek posła J. Radzkiego (PSL), jest prawdopodobne dodanie ust.6 o konieczności składania zawiadomienia o terminie przeprowadzenia egzaminu wewnętrznego. Strona rządowa ma przedstawić propozycje w tej sprawie. To co poseł Radzki “zamieszał” w art. 27, nadrobił w art. 28 ust. 2 pkt.1 lit. b. Na jego wniosek, przy wydatnym poparciu poseł Moniki Wielichowskiej, skreślono konieczność posiadania przez OSK punktu obsługi klienta. W art. 28 ust. 2 pkt 2 (poprawkę ma przygotować strona rządowa) dodano konieczność zatrudnienia instruktora z 3 letnim stażem lub samemu trzeba będzie posiadać trzy lata stażu jako instruktor, aby “uruchomić” OSK.

Część naszych postulatów została więc uwzględniona, a co do dalszych losów propozycji PFSSK przedstawionych na podkomisji, informacja w następnym “sprawozdaniu”. (opr. PFSSK)

680f32408b0bee711c8415314e783c83af11bcfc

(Fot.: PD@N 340-1) ^ Po posiedzeniu Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej d.s. rozpatrzenia projektu ustawy o kierujących pojazdami. Od lewej: Krzysztof Szymański, prezes PFSSK; Ryszard Kubisiak, sekretarz OIGOSK; Waldemar Pietraszewski, wiceprezes OIGOSK; Roman Stencel, prezes OIGOSK oraz Jerzy Kociszewski, wiceprezes PFSSK.

Warszawa 05-05-2010 R.

Polska Federacja

Stowarzyszeń Szkół Kierowców                                                             

Ogólnopolska Izba Gospodarcza

Ośrodków Szkolenia Kierowców

                                                                           

  Pan Poseł Jan Tomaka

                    Przewodniczący Komisji

 

            W związku z propozycjami zmian w projekcie ustawy o kierujących pojazdami (druk sejmowy 2879) zgłoszonymi przez PIGOSK przedstawiamy Państwu opinie i stanowisko dwóch organizacji reprezentujących znaczną większość środowiska szkoleniowców w Polsce:

Polska Federacja Stowarzyszeń Szkół Kierowców z/s w Warszawie

Ogólnopolska Izba Gospodarcza Ośrodków Szkolenia Kierowców z/s w Koszalinie

      Z odpowiedzialnością i troską  o właściwe przygotowanie do uczestnictwa w ruchu drogowym a tym samym o bezpieczeństwo tego ruchu, wskazujemy na nieuniknione naszym zdaniem skutki wdrożenia tych propozycji:

1. Brak konieczności ukończenia szkolenia przed przystąpieniem do pierwszego egzaminu państwowego na prawo jazdy spowoduje patologiczne negatywne skutki w obszarze szkolenia objawiające się nie realizowaniem  programu szkolenia np.:

            a/ jazdy poza obszarem zabudowanym,

            b/ jazdy w warunkach nocnych,

            c/ odpowiedniej reakcji na zagrożenia zewnętrzne,

2. W konsekwencji ewentualnie przyjętych propozycji PIGOSK, nauka jazdy będzie realizowana wyłącznie w obszarze gdzie odbywają się jazdy po trasach egzaminacyjnych wybieranych przez egzaminatorów (najczęściej w odległości ok.20 min. od ośrodka egzaminowania) co negatywnie przełoży się na umiejętności kandydata na kierowcę. Wbrew twierdzeniom autorów propozycji bezpieczeństwo na drogach nie ulegnie poprawie, wręcz przeciwnie będzie zdecydowanie niższe. Jest realne niebezpieczeństwo, że pozytywny wynik egzaminu uzyskają osoby nieprzygotowane do samodzielnej jazdy. Statystyki wskazują, że dzisiaj ok. 32% osób zdaje egzamin kat. B za pierwszym podejściem!

3. Proponowane uregulowania stwarzają możliwość ukrywania rzeczywistego wymiaru szkolenia, skutkujące nie wykazywaniem pełnych przychodów. To z kolei spowoduje mniejsze wpływy z  tytułu podatków do budżetu państwa. W obecnym stanie prawnym OSK musi wykazać przychód wynikający z programu szkolenia a sytuacja ta zmieni się niekorzystnie, gdyby zostały przyjęte proponowane zmiany.

4. Naszym zdaniem, głównym celem propozycji PIGOSK jest uprzywilejowanie pozycji na rynku wybranych OSK, dysponujących poświadczeniem spełnienia “dodatkowych wymagań”. Takie zróżnicowanie operujących na tym samym rynku podmiotów gospodarczych stoi w jaskrawej sprzeczności z przesłanką przepisu art. 8 ustawy z 2 lipca 2004 o swobodzie działalności gospodarczej.

5. Nasze wątpliwości budzi między innymi fakt konieczności odbycia szkolenia w pełnym wymiarze po niezdanym pierwszym egzaminie w przypadku gdy osoba odbyła już szkolenie w “ośrodku spełniającym dodatkowe wymagania OSK” w pełnym wymiarze przed pierwszym egzaminem.

Podobnych spraw jest więcej, przyjechaliśmy do Warszawy w nadziei, ze uda nam się wyartykułować środowiskowe opinie w sprawie ustawy. Dyskusja w sali 106 mimo, że była burzliwa, dawała szanse na wypracowanie porozumienia.

            Znamiennym w dyskusji było stwierdzenie przedstawiciela strony rządowej, min. Jarmuziewicza, że chciałby poznać wreszcie jednolite stanowisko szkoleniowców w tej sprawie.

Po raz kolejny apelujemy o rozwagę, bo dywagujemy nad poważną materią, a stanowienie prawa “na kolanie” nie przystoi Państwu prawa.

Z poważaniem

 

Roman Stencel - prezes OIGOSK

Krzysztof Szymański - prezes PFSSK

Komentuj
Sprawca wypadku zbiegł, a Twoje odszkodowanie?
15 maja 2010 | 0

Co zrobić gdy sprawca wypadku zbiegł z miejsca zdarzenia, a my nie zdążyliśmy spisać numerów rejestracyjnych jego pojazdu? To, kto jest odpowiedzialny za pokrycie kosztów tego zdarzenia, nie jest takie jasne. Szkoda może zostać opłacona z Twojego AC, jeśli je posiadasz, przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG) lub też niestety auto naprawisz sobie sam... Wróćmy do porady co robić: po pierwsze - kolizję należy zgłosić policji (wymaga tego Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny; po drugie - zabezpiecz wszystkie dowody potwierdzające fakt, że odpowiedzialność za zdarzenie ponosi nieznany sprawca (ważne mogą być zeznania świadków); po trzecie - jak najszybciej zgłoś szkodę do wybranego zakładu ubezpieczeń, który przeprowadzi likwidację szkody, a następnie prześle akta szkody do UFG i po czwarte - pamiętaj, że zgłaszając szkodę masz obowiązek udowodnić jej wysokość, dlatego przedstaw wszystkie niezbędne dokumenty, na podstawie których towarzystwo ubezpieczeniowe będzie mogło wycenić szkodę.

Kiedy wypłata odszkodowania z UFG?Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny to specjalna instytucja, która wypłaca odszkodowania w dwóch przypadkach: kiedy sprawca zbiegł z miejsca wypadku i pozostaje nieznany lub kiedy sprawca w chwili zdarzenia nie posiada obowiązkowego OC. Jednak w obu przypadkach UFG wypłaca świadczenia jedynie za szkody osobowe, czyli związane z utratą zdrowia. W niektórych przypadkach szkody na mieniu są pokrywane przez UFG, ale tylko wówczas, kiedy obrażenia uczestników wypadku były tak duże, że wymagały co najmniej 14-dniowego pobytu w szpitalu. Jeżeli zaś sprawca uciekł, ale jednocześnie z wypadku wszyscy wyszli bez obrażeń, nie należy nam się żadne świadczenie z UFG. Wówczas swój samochód musimy naprawić z polisy AC, jeśli oczywiście taką posiadamy. Jeśli nie, za usunięcie szkody zapłacimy z własnej kieszeni.

Jeśli sprawca zbiegnie z miejsca zdarzenia, a Ty, jako poszkodowany w wypadku posiadasz jedynie ubezpieczenie OC, to za naprawę pojazdu będziesz musiał zapłacić sam. Na pierwszy rzut oka, taki zapis może wydawać się absurdalny i możemy o złą wolę posądzać samych ubezpieczycieli - jednak bezpodstawnie. Warunków ubezpieczenia OC nie tworzyli ubezpieczyciele. Są one zapisane w ustawie i skonstruowane tak, żeby zapobiec nadużyciom kierowców.

W sytuacji, gdy sprawca zbiegł z miejsca wypadku, a kierowca ma wykupione ubezpieczenie Autocasco koszty naprawy samochodu pokryje towarzystwo ubezpieczeniowe w ramach polisy AC, która gwarantuje wypłatę odszkodowania w przypadku wyrządzenia szkody przez: nieznanego sprawcę, który uciekł z miejsca wypadku, osoby trzecie, które np. zniszczyły.

Komentuj
Czas pracy - 12 godzin
15 maja 2010 | 0

Każdy koń pracujący w mieście ma otrzymać chip identyfikacyjny, określone zostaną też czas i warunki jego pracy.Co roku magistrat przed sezonem wiosenno-letnim zawiera z właścicielami dorożek umowy na świadczenie przez nich usług w centrum Krakowa. W tym roku zasady współpracy zostały zmodyfikowane, głównie z myślą o ochronie koni i bezpieczeństwie. To konsekwencja głośnych wypadków, do jakich doszło w ubiegłym roku. Najważniejsza zmiana to wymóg, by każdy koń miał wszczepiony czip identyfikacyjny, który wraz z paszportem jednoznacznie potwierdzi jego tożsamość oraz prawo wstępu na Rynek. Ma to zapobiec podmienianiu koni, które powinny pracować nie dłużej niż 12 godzin dziennie, przy maksymalnej temperaturze 28 stopni Celsjusza w cieniu. Inny zapis mówi, że w przypadku dwukonnego zaprzęgu woźnicy ma asystować pełnoletni pomocnik. Nie wiadomo jednak jeszcze, kto będzie kontrolował przestrzeganie tych zasad - strażnicy miejscy czy urzędnicy wydziału spraw administracyjnych magistratu. - Na razie czekamy na ostateczne wytyczne z urzędu, precyzujące zadania straży wobec dorożkarzy - mówi Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej w Krakowie. - O wszelkich nieprawidłowościach funkcjonariusze informować będą odpowiedzialnych urzędników i Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Przed nowym sezonem miejski zootechnik odwiedził wszystkie stajnie dorożkarskie i sprawdził warunki, w jakich przebywają zwierzęta pracujące w śródmieściu. Prawdopodobnie jeszcze w tym sezonie koło postojów dorożek pojawią się tablice z napisem w trzech językach, zakazującym drażnienia zwierząt. To w związku z nieodpowiedzialnym zachowaniem niektórych turystów. Problem w tym, że trudno będzie precyzyjnie określić, jakie zachowanie przy koniach jest niedopuszczalne...

Komentuj
Naruszenia czasu prowadzenia pojazdu
14 maja 2010 | 0

Wchodzi w życie rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 15 kwietnia 2010 r. w sprawie systemu oceny ryzyka podmiotów wykonujących przewóz drogowy w zakresie występowania naruszeń dotyczących czasu prowadzenia pojazdu, obowiązkowych przerw i czasu odpoczynku kierowców.

Komentuj
Po użyciu mikstury tonizująco-uspakajającej
14 maja 2010 | 0

Czy wyrok zasądzony w pierwszej instancji w sprawie starosty Jana Nowaka może stać się wskazówką dla pijanych kierowców jak zmniejszyć swoją odpowiedzialność? Czy starosta rzeczywiście napił się słynnego już syropu i stąd się wzięły promile w jego krwi? Z takimi pytaniami zmierzy się sąd drugiej instancji w Kielcach. Przypomnijmy, sąd w Busku-Zdroju uznał, że starosta kazimierski Jan Nowak jechał samochodem pod wpływem alkoholu, ale nie w stanie nietrzeźwości, tylko "po użyciu". Różnica jest zasadnicza, bo po użyciu to nie przestępstwo, ale wykroczenie. Skąd takie orzeczenie, skoro wynik badania zawartości alkoholu w krwi starosty wynosił 0,75 promila? Mało tego, przecież biegły wyliczył, że w momencie zatrzymania starosta mógł mieć od 1 do 1,3 promila. Dlaczego więc sąd przyjął stan po użyciu, o którym można mówić, gdy wynik jest od 0,2 do 0,5 promila? Syrop, który sędzia Ryszard Żurek nazywa w uzasadnieniu "miksturą tonizująco-uspokajającą sporządzoną na bazie alkoholu" wypił starosta już po zatrzymaniu przez policję i stąd głównie miały wziąć się potem promile w jego krwi. Ocena buskiego sądu w ostateczności okazała się taka, że starosta faktycznie napił się tonizującej mikstury, kiedy po zatrzymaniu siedział sam w gabinecie wicekomendanta kazimierskiej policji. Sąd sięgnął po wyliczenia biegłego - ilość syropu, jaką miał wypić starosta (ok. 150 gramów) powinna spowodować stężenie od 0,4 do 0,5 promila alkoholu we krwi. Tymczasem badanie krwi wykazało u niego 0,75 promila. Różnica wynosi więc 0,35 promila, czyli mamy stan "po użyciu". Prokuratura domaga się uchylenia wyroku, podnosząc m.in., że sąd nieprawidłowo ocenił dowody w tej sprawie.

Komentuj
Sposób na parkujących na chodniku
13 maja 2010 | 1

Czy kierowców powstrzymują opłaty za parkowanie na trawnikach?Władze jednej ze spółdzielni mieszkaniowych rozpoczęły walkę z piratami parkingowymi, którzy demolują trawniki osiedlowe. Szybko okazało się, że strażnicy miejscy - na których pomoc liczyli - mogą działać tylko na drogach publicznych. - To dla nas ogromny problem - mówi Piotr Szalbot, wiceprezes zarządu Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Bielsku-Białej. Jest jednak szansa, że w najbliższym czasie sytuacja się zmieni, bo do regulaminu spółdzielni ma zostać wprowadzony przepis o opłatach za parkowanie na trawnikach. Pracownicy spółdzielni będą krążyć po osiedlu. Kto zostawi auto na trawniku, będzie musiał uiścić opłatę w wysokości 100 zł. Zanim opłata zacznie obowiązywać, spółdzielnia skonsultuje się jeszcze z prawnikami i strażą miejską. Nie wiadomo, jak spółdzielnia zamierza egzekwować należności. Wiadomo jedynie, że pieniądze z opłat mają być przeznaczane na rekultywację zniszczonych terenów. - Nie jest naszym celem gnębienie kierowców, ale problem naprawdę jest duży, w dodatku samochody blokują dojazd wozów strażackich - mówi Szalbot. Ma nadzieję, że po wprowadzeniu opłat kierowcy przestaną stawiać auta na trawnikach - dodaje.

Komentuj
Przywrócony dyrektor WORD
13 maja 2010 | 0

Zarząd Województwa pod postanowił powołać na stanowisko dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Suwałkach Henryka Stanisława Grabowskiego. Dwa lata temu, pełniąc tę funkcję, został oskarżony przez Prokuraturę Rejonową w Białymstoku o przyjęcie korzyści majątkowej chodziło o oskarżenie przyjęcia łapówki w postaci dwóch węgorzy i alkoholu w zamian za pomoc w zdaniu egzaminu na prawo jazdy – red.). Prokuratura 18 kwietnia 2008 roku nakazała Zarządowi Województwa zawieszenie dyrektora Grabowskiego w wykonywaniu obowiązków. Następnie w związku z toczącym się postępowaniem został on odwołany ze stanowiska. Oskarżenia okazały się bezpodstawne. W uzasadnieniu wyroku sąd podał, że materiały operacyjne policji, będące głównym dowodem w sprawie, nie mogą stanowić dowodu. Zdaniem sądu zostały zebrane z naruszeniem prawa. Grabowski został uniewinniony przez suwalski Sąd Rejonowy wyrokiem z 22 grudnia 2009, a po wniesieniu apelacji przez prokuratora rejonowego w Białymstoku – przez Sąd Okręgowy w Suwałkach 25 marca 2010 roku. Z wnioskiem o przywrócenie. Z funkcji dyrektora WORD-u w Suwałkach odwołany został Marian Cichosz.

Komentuj
Unieważnianie dokumentów pojazdów wycofanych
13 maja 2010 | 0

W życie wchodzi opublikowane 5 maja br. rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 26 kwietnia 2010 r. w sprawie sposobu unieważniania dokumentów pojazdów wycofanych z eksploatacji, wzorów zaświadczeń wydanych dla tych pojazdów, sposobu przechowywania zaświadczeń oraz prowadzenia ich ewidencji. Przepisy rozporządzenia określają: sposób unieważniania dowodu rejestracyjnego, karty pojazdu oraz tablic rejestracyjnych; wzór zaświadczenia o demontażu pojazdu; wzór zaświadczenia o przyjęciu niekompletnego pojazdu; sposób przechowywania zaświadczeń, o których mowa w pkt 2 i 3; sposób prowadzenia ewidencji zaświadczeń, o których mowa w pkt 2 i 3.

Komentuj
Pozew w sprawie przepisów o homologacji ciężarówek
12 maja 2010 | 0

Komisja Europejska postanowiła pozwać Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE za niewdrożenie unijnej dyrektywy z 2007 roku w sprawie homologacji ciężarówek, samochodów dostawczych i autobusów. Ma ona zapewnić jedną procedurę homologacji tego typu aut w UE. Dyrektywa ma na celu wzrost konkurencyjności europejskiego sektora motoryzacyjnego i uproszczenie procedur homologacji. W miejsce osobnych homologacji w 27 krajach UE, wprowadza wspólnotową homologację opartą na zasadzie pełnej harmonizacji i wzajemnego uznawania (znak EC). Tak, by producenci mogli od razu wprowadzać na cały wspólny unijny rynek ciężarówki, autobusy, autokary, samochody dostawcze albo części i podzespoły. W praktyce, państwa członkowskie mają udzielać homologacji tylko takim pojazdom, częściom, układom lub oddzielnym zespołom technicznym, które spełniają wspólnie przyjęte standardy i dzięki temu homologacja jest uznawana w całej UE. Taki system obowiązuje już w odniesieniu do aut osobowych, motocykli i ciągników rolniczych. Nowelizacja z roku 2007 rozszerza go na pozostałe kategorie pojazdów drogowych. Zdaniem KE, polska zwłoka we wdrożeniu dyrektywy może opóźnić homologację pojazdów w Polsce. "W skrajnych przypadkach, może także utrudnić producentom import pojazdów do Polski" - ostrzega KE. Wejście w życie dyrektywy jest przewidziane stopniowo do roku 2014, w zależności od kategorii pojazdu.

Komentuj
Będzie nowe rozporządzenie dot. części zamiennych
12 maja 2010 | 0

Unijny komisarz ds. konkurencji Joaquin Almunia zapewniał eurodeputowanych, że nowe rozporządzenie, które KE przyjmie 26 maja, będzie prorynkowe i prokonsumenckie. - Reforma zmierza do tego, by pozwolić niezależnym warsztatom na lepszy dostęp do części zamiennych i informacji technicznej i zapobiec ich usunięciu z rynku. To pozwoli na lepszą jakość napraw i niższe ceny - oświadczył Almunia. Tłumaczył, że naprawy sięgają 40 proc. kosztów utrzymania samochodu. - Niestety zdolność niezależnych warsztatów do konkurowania z autoryzowanymi serwisami jest wciąż ograniczona szeregiem restrykcji- powiedział, wymieniając przede wszystkim dostęp do części zamiennych i aktualizowanej informacji technicznej o pojazdach, bez której nie można prowadzić napraw.

Przypomnijmy: chodzi o przepisy, które zastąpią od 1 czerwca obecne rozporządzenie GVO "w zakresie dystrybucji i serwisowania pojazdów silnikowych". Umożliwia ono producentom zakładanie sieci sprzedaży dealerskiej na wyłączność, a także gwarantuje prawo klientów do konkurencyjnych cenowo nieoryginalnych części zamiennych oraz serwisowania samochodów w nieautoryzowanych warsztatach bez utraty gwarancji.

Komentuj
Aktualizacja ePD - o recyklingu, homologacji, pojazdach wycofanych
12 maja 2010 | 0

Szanowni Czytelnicy, informujemy, iż przygotowaliśmy - do pobrania - kolejną aktualizację elektronicznego zbioru aktów prawnych pn. ePrawoDrogowe. Aktualizacja według stanu prawnego obowiązującego na dzień 12 maja 2010 r.

Aktualizacja zbioru ePrawoDrogowe

wg stanu prawnego na 12.5.2010 r.

Akty prawne UE

Rozporządzenie Komisji (UE)

nr 371/2010 z dnia 16 kwietnia 2010 r. zmieniające załączniki V, X, XV i XVI do dyrektywy 2007/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady ustanawiającej ramy dla homologacji pojazdów silnikowych i ich przyczep oraz układów, części i oddzielnych zespołów technicznych przeznaczonych do tych pojazdów (dyrektywa ramowa) 

Projekty aktów prawnych

Projekt

ustawy

o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw

Projekt

rozporządzenia

w sprawie sposobu unieważniania dokumentów pojazdów wycofanych z eksploatacji. Wzorów zaświadczeń wydawanych dla tych pojazdów, sposobu przechowywania zaświadczeń oraz prowadzenia ich ewidencji

Akty prawne rzeczywiste (teksty w wersji opublikowanej)

Ustawa

zmieniająca ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawę o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektóre inne ustawy

Ustawa

zmieniająca ustawę o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami oraz niektóre inne ustawy (red.: zmienia ustawę o postępowaniu egzekucyjnym w administracji)

Rozporządzenie

w sprawie sposobu unieważniania dokumentów pojazdów wycofanych z eksploatacji, wzorów zaświadczeń wydawanych dla tych pojazdów, sposobu przechowywania zaświadczeń oraz prowadzenia ich ewidencji

Ustawa

o infrastrukturze informacji przestrzennej (red.: zmienia ustawę o recyklingu pojazdów)

Rozporządzenie

zmieniające rozporządzenie w sprawie czasowego wycofania pojazdów z ruchu

Akty prawne ujednolicone (teksty ujednolicone)

(w zw. z publikacją rzeczywistych lub ich wejściem w życie)

Ustawa

o podatku od towarów i usług

Ustawa

o postępowaniu egzekucyjnym w administracji

Rozporządzenie

w sprawie sposobu unieważniania dokumentów pojazdów wycofanych z eksploatacji, wzorów zaświadczeń wydawanych dla tych pojazdów, sposobu przechowywania zaświadczeń oraz prowadzenia ich ewidencji

Ustawa

o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji

Rozporządzenie

zmieniające rozporządzenie w sprawie czasowego wycofania pojazdów z ruchu

Pobierz aktualizacje:

wybierz zakładkę AKTUALIZACJA /

kliknij przycisk DALEJ / program pobierze i zainstaluje zmiany

ePrawoDrogowe to zbiór

kompletny, zawsze aktualny, przyjazny w obsłudze

ZAMÓW: 502-659-431

Komentuj
Autostrada w remoncie - opłata obniżona
11 maja 2010 | 0

Spółka Stalexport Autostrada Małopolska naruszyła prawo, narzucając konsumentom nieuczciwe ceny za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady A4 Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oddalił odwołanie przedsiębiorcy od antymonopolowej decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

UOKiK uznał w kwietniu 2008 roku, że spółka Stalexport Autostrada Małopolska nie miała prawa pobierać pełnej opłaty za przejazd autostradą A4, która nie spełniała w całości standardu dla tego typu drogi. Od stycznia do września 2007 roku trwały na autostradzie prace remontowe. Powodowały one wydłużenie czasu przejazdu oraz znacznie utrudniały ruch drogowy. W szczytowym momencie robót na jednej trzeciej długości drogi pomiędzy punktami poboru opłat prowadzony był ruch dwukierunkowy na jednej z jezdni. Sąd uznał, że odwołanie przedsiębiorcy nie zasługuje na uwzględnienie.- Opłata pobierana za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady powinna zostać proporcjonalnie obniżona - uzasadnił sędzia. Sąd podtrzymał karę pieniężną nałożoną na spółkę w wysokości 1,3 mln zł. - Od wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przedsiębiorca ma prawo do wniesienia apelacji do sądu apelacyjnego - informuje Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK.

 

Komunikat prasowy UOKiK:

BEZPRAWNE OPŁATY NA AUTOSTRADZIE

Spółka Stalexport Autostrada Małopolska naruszyła prawo narzucając konsumentom nieuczciwe ceny za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady A4. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oddalił dziś odwołanie przedsiębiorcy od decyzji UOKiK

[Warszawa, 10 maja 2010 r.] Wyrok SOKiK dotyczy decyzji antymonopolowej z kwietnia 2008 roku. Urząd uznał wówczas, że spółka Stalexport Autostrada Małopolska nie miała prawa pobierać pełnej opłaty za przejazd autostradą, która nie spełniała w całości standardu dla tego typu drogi. Trwające od stycznia do września 2007 roku prace remontowe na odcinku jezdni spowodowały wydłużenie czasu przejazdu, a także znaczne utrudnienia w ruchu. W szczytowym momencie na blisko 1/3 długości trasy pomiędzy punktami poboru opłat występował ruch dwukierunkowy na jednej jezdni, a czas przejazdu znacznie się wydłużył.

Sąd uznał, że odwołanie przedsiębiorcy nie zasługuje na uwzględnienie. Podzielił zdanie UOKiK, że opłata pobierana za przejazd remontowanym odcinkiem autostrady powinna być proporcjonalnie obniżona. SOKiK podtrzymał również karę finansową nałożoną na spółkę - 1,3 mln złotych.

Od wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przedsiębiorca ma prawo wniesienia apelacji do Sądu Apelacyjnego.

Komunikat informujący o decyzji z kwietnia  2008 roku w tej sprawie znajdziecie Państwo na naszej stronie http://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=414

Małgorzata Cieloch Rzecznik prasowy
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów
Departament Współpracy z Zagranicą i Komunikacji Społecznej
Plac Powstańców Warszawy 1 00-950 Warszawa

Komentuj
Obowiązkowe szkolenie po niezdanym egzaminie? (2)
10 maja 2010 | 1

(1) Witam. Moim zdaniem, największa bolączką naszego "systemu" szkolenia kierowców jest jego obligatoryjność. Na kurs chodzi się po to, aby uzyskać zaświadczenie o jego ukończeniu. Bo to uprawnia do złożenia dokumentów w WORD. Tak naprawdę to nie ma żadnego szkolenia, jest sprzedawanie zaświadczeń o ukończeniu szkolenia. W kategorii B prawa jazdy ten problem jest stosunkowo najmniejszy. Dramat zaczyna się w innych kategoriach. W kategoria "E" jest TYLKO sprzedawanie zaświadczeń. Osoba powinna mieć możliwość zgłosić się na egzamin do WORD, z zaświadczeniem lekarskim i zaświadczeniem potwierdzającym odbycie szkolenia z pierwszej pomocy przedlekarskiej. W przypadku negatywnej oceny na egzaminie, będzie poszukiwać prawdziwej szkoły nauki jazdy, a nie miejsca do kupienia zaświadczenia. Będzie domagać się szkolenia, a nie zaświadczenia. W tej chwili, jedynym życzeniem kursanta jest dajcie mi zaświadczenie (z pominięciem zasad i prawa), a ja dam sobie radę. Dramat zaczyna się po którymś niezdanym egzaminie. Wtedy winni są wszyscy, ale nie instruktor i sam zainteresowany. Zaczyna się rozmowa o "systemie oblewania" w WORD. Pozdrawiam Andrzej W.

*

(2) Odnoszę wrażenie, że zmiany do projektu ustawy o kierujących pojazdami, tworzą głównie instruktorzy, a nie specjaliści ruchu drogowego z neutralnej stopy. Zamiast wymyślać koleje formy doszkalania kursantów i obciążania ich kosztami, powinno się stworzyć rozwiązania przerywające zależność zdawalności od poboru pieniędzy przez ośrodki. Jeżeli ten korelat będzie funkcjonował, to z zamkniętego koła nie będzie wyjścia. Nikt z pomysłodawców nie zadał sobie podstawowego pytania: Kto i jaki ma interes? Kursant chce zdać egzamin państwowy przy małych nakładach finansowych, a ośrodki tylko chcą szkolić, szkolić, długo szkolić i zarabiać. Panuje w kręgach instruktorów powiedzenie: "znowu brak ludków". Czy takie przedmiotowe podejście do nauczania jest właściwe? Nigdzie nie porusza się kwestii poziomu wykształcenia i wiedzy instruktorów. To oni właśnie na co dzień uczą ludzi i to o szerokim spektrum wieku i wiedzy. Zachowania wulgarne, chamskie nie powinny mieć miejsca, a mają. Gdzie kodeks etyczny? Ministerstwo najpierw powinno skupić się na całym mechanizmie edukacyjnym instruktorów, podnieść poprzeczkę wykształcenia, zmienić zasady funkcjonowania ośrodków, należycie interpretować przepisy dotyczące instrukcji szkolenia, zasad egzaminowania itp. Wprowadzić jak najszybciej prawidłowe komentarze i wytyczne do przepisów ruchu drogowego, które na dzień dzisiejszy mają bardzo dużo luk prawnych, niejasności i sprzeczności. W praktyce dochodzi do tego, że instruktorzy, egzaminatorzy mają problemy z interpretacjami tychże przepisów. Powinni mieć ministerialne komentarze do każdego budzącego wątpliwość artykułu. Należy zmienić zasady egzaminowania na kierowców, instruktorów i egzaminatorów. Instruktorzy bronią się, winiąc kursantów, ale tak naprawdę rozsądny człowiek wie, że właściwe podejście nauczyciela, pedagoga skutkuje efektami. Uważam, że dopiero poprawi się dziedzina zdawalności, korupcji i itp., kiedy kursanci będą lepiej szkoleni i kiedy wprowadzi się szkolenia państwowe w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego, rozbudowując je i wyposażając w wykwalifikowaną kadrę nauczycielską. Wówczas drastyczny do tej pory problem kwitnącej korupcji w świecie insrtuktorsko-egzaminatorskim, który jest przez władze bagatelizowany, znacznie uległby zmniejszeniu. Zniwelowanie łańcuszka kończącego się pozytywną oceną egzaminu państwowego zależną od płatności. Wtedy wyeliminuje się rosnącą patologię w tym sektorze edukacyjnym. Nie wymyślajcie kolejnych szkoleń dla kursantów, tylko zmieńcie funkcjonowanie całej struktury nauczania. Utworzony przez Ministerstwo Infrastruktury taki system, cały czas wysyła sygnały do opinii publicznej o swoim stanie chorobowym. Niech ustawodawcy nowatorskich przepisów, spojrzą na zagadnienia od strony kursanta, a nie instruktorów i egzaminatorów. Niech wczują się w sytuację osób, które nie zdały egzaminu państwowego tylko dlatego, że np. egzaminator musi mieć zgodną statystykę, bo go się na jej podstawie ocenia. Nie może za dużo przepuścić ani oblać, bo jest ustalona norma. A czy tak jest w rzeczywistości? Czy za każdym razem, egzaminatorzy trafiają na taką samą ilość zdolnych lub niezdolnych kursantów? Dlaczego nikt nie zainteresował się prosperitą ośrodków szkolenia kierowców, na co stać właścicieli i jakie sobie wymyślają i za co cenniki? Kursant ten biedny i ten bogaty, aby zdobyć prawo jazdy, nawet nie wie, że jest manipulowany od samego początku, od momentu zgłoszenia się do ośrodka aż do finiszu. Proponowane zmiany do projektu ustawy o kierujących pojazdami, ośmieszają tylko ich twórców, którzy wprowadzając hańbiące zmiany natury kosmetycznej, nie dostrzegają poważnego, dragońskiego problemu, nawołującego do diametralnej reformy szkolnictwa w zakresie uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami.

*

(3) Prowadzę naukę jazdy od 1978 r. i mam kilka wniosków wynikających z doświadczenia.

1. Przeprowadzam egzamin wewnętrzny i swoim podpisem poświadczam, że kandydat ma umiejętności wymagane w ustawie, (dlaczego egzaminator ocenia kandydata inaczej?), na pewno wielu instruktorów zna się dużo lepiej na szkoleniu niż młodzi ambitni egzaminatorzy. Ja po 5 min. wiem czy kursant umie, czy nie i bez sensu jest egzamin trwający określony czas i wykonanie wszystkich zadań. Wystarczyło by, żeby egzaminator wsiadł do samochodu z instruktorem na tylne siedzenie tak jak było kiedyś i jak jest w wielu normalnych krajach.

2. Egzaminatorem zostaje przypadkowa bezrobotna osoba, która ukończy 3 miesięczny kurs egzaminatorów, np. bezrobotna magister historii sztuki, która ma prawo jazdy kilka lat, ale nigdy nie miała samochodu, nigdy też nikogo taki egzaminator nie wyszkolił. (Przykład z internetu) Jedynym kryteriom w naborze egzaminatorów powinno być doświadczenie np. 5 lat jako instruktor. A instruktorem powinien być ktoś, kto ma doświadczenie udokumentowane w zawodzie kierowca.

3. Kontrolowanie OSK to kolejny absurd. Te krzyżyki w karcie zajęć czy są w odpowiednim miejscu, oglądanie samochodu przez kontrolującego? Przecież nie ma on uprawnień diagnosty to po co ogląda auto nie wystarczy dowód rejestracyjny z ważnym badaniem technicznym. Jaki cel ma kontrolowanie instruktora w czasie nauczania, czy kontrolujący ma uprawnienia instruktora? Czy szkolenie teoretyczne przeprowadzone na sali mniejszej niż wymaga ustawa jest nieważne? Czy słowo powinno oznacza to samo co musi? Dotyczy wymogu ustawo o szkoleniu po zmierzchu? I jeszcze więcej bubli prawnych w ustawie o szkoleniu kandydatów na kierowców, wynikających z tego, że biurokraci chcą wszystko wyregulować, a to ile metrów kwadratowych ma mieć sala wykładowa, że ma być oświetlona z oknami, ogrzewana z toaletą itd. A co jeżeli klient chce szkolić się u siebie w domu? albo w gaju oliwnym jak Chrystus czy jego nauki tez były by nie ważne? Co jeżeli OSK mieści się w centrum dużego miasta i kursant nie jest w stanie przejechać wymaganej liczby km w ciągu 2 godzin następujących po sobie, bo jest zakorkowane miasto? Dlaczego  Wydziały komunikacji (Gorzów) traktują jak wroga szkoły jazdy, przecież to my utrzymujemy biurokratów, to on biurokrata powinien być pomocny dla OSK. Ryszard W.

*

(4) Może ktoś z Szanownego LOBBY szkoleniowców i WORD-ów wytłumaczy mi co to znaczy JAKOŚĆ SZKOLENIA i na czym ona ma polegać w tym niereformowalnym polskim systemie szkoleniowo-egzaminacyjnym? A jak się ma do tego E-LEARNING- czyli szkolenie w domu z własnym komputerem? Czy wynik szkolenia zapewni ISO Ośrodka z multimediami czy wiedza i doświadczenie instruktora obsługującego te gadżety (na tle ścian z certyfikatami ośrodka) z kompetencjami poziomu 3 lat prawa jazdy bez żadnej praktyki. A gdzie egzaminacyjne testy sytuacyjne w czasie rzeczywistym? A gdzie egzaminy w miejscach powszechnie uznanych za tragiczne? A kto egzaminuje z praktycznego wyprzedzania na drodze nie mówiąc o zmianach pasa na drogach szybkiego ruchu pow. 100 k/godz.? Wystarczy przejechać przez Odrę..., aby się dowiedzieć. W którym kraju UE szkolenie i egzaminowanie odbywa się z prędkościami średnio 40 k/godz., kiedy wszyscy pozostali uczestnicy ruchu jeżdżą co najmniej dwa razy szybciej? Przecież po skończonej pracy KAŻDY z szanownych nadętych panów instruktorów i egzaminatorów odjeżdża samochodem 2 do 3 razy szybciej jak przed chwilą sam szkolił czy egzaminował . Już może, bo WIELKI BRAT nie patrzy... Ta hipokryzja daje przerażający po tym wynik "rzeczywistej zdawalności" w postaci śmiertelnych statystyk na drogach świeżo upieczonych kierowców z LICENCE TO KILLl uzyskanej w majestacie prawa polskiego, które przede wszystkim ma służyć do robienia bussinesu lobby z różnych stowarzyszeń pod sztandarami jakości i bezpieczeństwa . W piśmie powyżej już podzielili się tortem pn. SZKOLENIE. Wystarczy podpis Pana Ministra i zatrą ręce. Zmienić SYSTEM i to zaraz kto za? Za chwilę i tak będzie za późno, chyba że wreszcie UE dobierze się wszystkim do d... i wprowadzi to co od dawna funkcjonuje w jej krajach. Rozsądek Niezrzeszony

Komentuj
Zaświadczenie za pieniądze
10 maja 2010 | 0

Kierownik ośrodka szkolenia kierowców w Wolbromiu jest podejrzany o załatwianie praw jazdy za łapówki. Na wniosek prokuratury został tymczasowo aresztowany. Prokuratura postawiła mu pięć zarzutów - zarówno korupcyjnych, jak i dotyczących przestępstw przeciwko dokumentom. Sprawa jest ustalona w trakcie śledztwa dotyczącego nielegalnego załatwiania praw jazdy w WORD (tu zarzuty dostało już kilkadziesiąt osób). Olkuscy śledczy ustalili, że w 2006 r. dzięki pomocy Piotra S. można było zdobyć uprawnienia do prowadzenia pojazdów, nie zdając żadnego egzaminu! Od jednej z osób Piotr S. wziął za to 2 tys. zł łapówki. Część pieniędzy zostawił dla siebie, resztą podzielił się z inną osobą. W zamian za gratyfikację kierownik ośrodka miał potwierdzić w dokumentach, że płacący mu mężczyzna ukończył kurs teoretyczny i praktyczny na prawo jazdy. Tymczasem według zarzutu nigdy nie pojawił się na żadnym z nich. Co więcej, śledczy twierdzą, że mają dowody na to, że Piotr S. pomógł też załatwić zaświadczenie lekarskie potwierdzające dobry stan zdrowia przyszłego kierowcy. Podobną “przysługę” kierownik ośrodka miał wyświadczyć również innej osobie, której też poświadczył w dokumentach, że odbyła cały kurs na prawo jazdy, choć - jak się okazało - uczestniczyła jedynie w części zajęć.

Komentuj
Oczywista pomyłka przy wyborze wykonawcy
10 maja 2010 | 0

W trakcie wyboru wykonawcy programu pilotażowego Centrum Powiadamiania Ratunkowego doszło do przekroczenia prawa - przyznał szef MSWiA Jerzy Miller podczas specjalnej konferencji prasowej. Zaznaczył jednak, że było to przypadkowe a nie celowe, a błąd popełnił jego współpracownik. Jak podał"Dziennik Gazeta Prawna", według kontrolerów NIK, sprawdzających wykonanie budżetów przez wojewodów, Jerzy Miller, jako wojewoda małopolski, złamał prawo podpisując bez przetargu umowę z firmą, która wydzierżawiła aplikację do obsługiwania dzwoniących na numer alarmowy 112. Rzecznik NIK Paweł Biedziak powiedział natomiast, że kontrola dotycząca wydatkowania środków przez wojewodów, w tym przez Millera, jeszcze trwa. - Nie kwestionujemy zasadności wydatkowania pieniędzy przez wojewodę małopolskiego, ale mamy zastrzeżenia do wyboru wykonawcy w tej sprawie. Wedle polskiego prawa powinien on zostać wybrany w trakcie wdrożonej procedury przetargowej - wyjaśnił Biedziak. Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Krakowie zostało utworzone przez wojewodę małopolskiego w kwietniu 2009 r. jako program pilotażowy a plany tego pilotażu zaakceptował ówczesny wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna - podał resort. CPR koordynuje działania służb ratowniczych i obsługuje numer 112 oraz 998. Swoim zasięgiem obejmuje Kraków oraz powiat krakowski - ok. 1,6 mln ludzi (łącznie z turystami, studentami i osobami tam pracującymi). Od początku działania pracownicy CPR odebrali ponad 350 tys. połączeń - średnio 954 każdego dnia. W tym na numer 998 - ponad 70 połączeń dziennie (3 w ciągu godziny), a na numer 112 - prawie 880 (ponad 36 w ciągu godziny).

Komentuj
O jakości usług świadczonych przez osk (5)
10 maja 2010 | 1

Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS oczekuje na opinie swoich Czytelników.

Czy rzeczywiście poziom szkolenia w szkołach jazdy jest tak niski jak to ocenił ostatnio raport Najwyższej Izby Kontroli, czy rzeczywiście proponowane zmiany spowodują podniesienie jakości usług świadczonych przez ośrodki szkolenia kierowców? Czy... Państwa opinie i wypowiedzi mogą przyczynić się do zmian w projekcie ustawy, który czeka w Sejmie na swoje pierwsze czytanie.

Dzisiaj Władysław Drzazga (wypowiedź w odcinku nr 2 dyskusji) poświęcona wypowiedziom Czytelników, którzy ustosunkowali się do treści wypowiedzi pana Drzazgi.

Piszcie do nas nadal. Projekt ustawy nadal w Sejmie, czas na opinie i propozycje jeszcze przed jego uchwaleniem. Wasze listy będziemy publikowali w kolejnych numerach tygodnika:

news@prawodrogowe.pl

Władysław Drzazga: Po zapoznaniu się z opiniami na temat moich refleksji o świadczeniu usług przez osk, chcę się odnieść do wypowiedzi podpisującego się RUFIGOO, ponieważ odniosłem wrażenie, że nie zrozumiał do czego odnosi się użyte sformułowanie PARANOJA. Zapewniam, że nie ma to związku z tym, że jestem przeciwny kontroli funkcjonowania osk. Paranoja odnosi się do tego, że zajmując się kwestiami utrudniania życia przedsiębiorcy tracą czas na sprawy, które są uregulowane przepisami i jest kwestią przestrzegania przez osoby kontrolujące osk. Zagadnienie kontroli doskonale funkcjonuje u nas w Gorzowie Wlkp. Są to kontrole profesjonalne i nie rzadziej niż dwa razy w roku każdego osk. Ponadto, jeżeli są skargi na nieprawidłowości reakcja nadzoru jest natychmiastowa. W tym zagadnieniu Stowarzyszenie współpracuje z organem nadzoru i dzięki temu nie ma u nas zachowań w szkoleniu kandydatów na kierowców, które należałoby napiętnować oraz skreślać z ewidencji osk. A kontrola ma za zadanie między innymi pomoc w prawidłowym i zgodnym z prawem funkcjonowaniu osk. Na pytanie, po co jest stowarzyszenie, to odpowiadam, że między innymi po to, aby dbać o interesy jego członków, a także o etykę zawodową instruktora. Chcę podkreślić, że po ukazaniu się mojej wypowiedzi otrzymałem bardzo dużo telefonów z poparciem i zapewnieniem, że oni tak samo myślą. Prosiłem, aby to, co mówią, niech spróbują napisać. Moja propozycja stałej opłaty za egzamin państwowy i egzamin do skutku, polegałaby na tym, że w egzaminie wewnętrznym brałby udział egzaminator z WORD, który miałby zdecydować, czy dana osoba może przystąpić do egzaminu państwowego. Jest to kwestia do uregulowania prawnego. A czemu by nie? Dziękuję wszystkim, którzy zabrali głos w ważnych sprawach dla środowiska osób zajmujących się szkoleniem kierowców.

Komentuj

Statystyka

Niezdany egzamin praktyczny, bo…
16 maja 2010 | 2

3343f4af7d72436765b00f258dd557913bcc157e

(Fot.: 340-3) ^Najczęstszą przyczyną porażki są błędy popełniane na placu manewrowym. Dlaczego tak się dzieje? - Stres, stres i jeszcze raz stres - mówią oczekujący na egzamin. Zbigniew Stachyra, naczelnik Wydziału Egzaminowania WORD w Lublinie uważa, że problem leży gdzie indziej. - Mówili mi o tym sami instruktorzy. Po prostu osobie, która podczas ćwiczeń bez błędów przejedzie dwa razy plac, wydaje się, że poradzi sobie na egzaminie i od razu chce ćwiczyć w mieście. Nic bardziej mylnego. Każda godzina jazdy powinna zaczynać się od placu - mówi egzaminator.

Wiele źródeł podaje niewiele różniące się statystyki niezdawalności. Popatrzmy na jedną z nich, dotyczącąe niezdanego egzaminu praktycznego w zakresie jazdy po mieście i tak: 20% egzaminów to wymuszenie. Na drugim miejscu jest niezastosowanie się do sygnałów świetlnych (15 % przerwanych egzaminów); na trzecim - nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu podczas zmiany pasa ruchu (z 11% niezdanych egzaminów); aż 8% egzaminów zakończyło się negatywnym wynikiem przez niezachowanie odstępu między samochodami podczas parkowania. W dalszej kolejności popełnianych błędów są: nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu na skrzyżowaniu w sytuacji równorzędnej (7%), niezastosowanie się do znaku stop (5%), zjazd na pas o przeciwnym kierunku (4%), nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu podczas włączania się do ruchu (3%), wymuszenia na pieszym na oznakowanym przejściu, niezastosowanie się do znaku "linia podwójna ciągła", utrata panowania nad pojazdem (po 2%).

Komentuj

Przegląd prasy

Montują tzw. bariery wygrodzeniowe typu olsztyńskiego
13 maja 2010 | 0

W Olsztynie znaleźli sposób na kierowców parkujących na chodnikach. Montują tzw. bariery wygrodzeniowe typu olsztyńskiego. Wytypowane zostały kolejne miejsca, gdzie staną barierki uniemożliwiające zostawianie aut na chodnikach. - Te żółte płoty są po prostu okropne, zbyt kłują w oczy - mówią olsztynianie.Chodzi o tzw. bariery typu olsztyńskiego (nazywane też barierami wygrodzeniowymi typ. olsztyński), które robią karierę już w całej Polsce. Widzimy je wokół szkół, szpitali i skrzyżowań, czyli w miejscach gdzie porusza się wielu pieszych. - Nie jestem w stanie stwierdzić, skąd wzięła się nazwa tych barier - mówi Józef Bagiński, przewodniczący komisji bezpieczeństwa ruchu drogowego przy Miejskim Zarządzie Dróg i Mostów. Choć można je malować na różne kolory, w Olsztynie najbardziej popularne są te o żółtej barwie. Wątpliwości natury estetycznej nie przeszkadzają jednak stawiać kolejnych barierek. Strażnicy miejscy zapowiadają, że będą wnioskować o montaż następnych barier. Propozycje miejsc zgłaszają nam mieszkańcy, a my później je analizujemy. Pieszy już nie musi – narażając się na niebezpieczeństwo – iść ulicą, bo kierowcy zastawili chodniki.

6291ee3fc50b5ef94b2e8e9e080ed56b833a5179

(Fot.: PD@N 340-18) ^ Owalny zamknięty moduł został wykonany z rury O48,3 ×3,2mm. Słupki wykonane są z rury O60,3 ×3,2mm. Standardowe przęsło wraz ze słupkami ma długość 1500mm. Wysokość bariery mieści się w granicach od 1100mm do 1300mm. Najczęściej bariery typu “olsztyński” umieszczane są w obrębie szkół, szpitali, skrzyżowań i innych miejsc o dużym natężeniu ruchu pieszych. Do ich zalet należą estetyczny wygląd oraz łatwa wymiana uszkodzonych modułów.

 

Komentuj
Motorniczy nie żyje. Jak był wyszkolony?
11 maja 2010 | 0

4084c109d41b5f3d6ba80359863203caf44ff554

(Fot.: PD@N 340-5)

fd2cfd7a567794b2be9cfb93321385072b2a3038

(Fot.: PD@N 340-6) ^ Była godzina 6.45. Tramwaj linii "8" jechał z kierunku Retkini do centrum miasta. Na skrzyżowaniu al. Mickiewicza i al. Kościuszki przedni wagon wyskoczył nagle z szyn. Tramwaj "skręcił" na jezdni w prawo i uderzył w słup trakcji tramwajowej stojący przed kioskiem "Ruchu". Siła uderzenia była tak duża, że kabina motorniczego zostało doszczętnie zniszczona. Tramwaj uderzył w słup właśnie częścią kabiny, w której jest zamontowane krzesło motorniczego. Prowadzący tramwaj młody motorniczy zginął na miejscu. Drugi wagon wbił się w pierwszy.

W Łodzi doszło do tragicznego wypadku. Tramwaj linii nr 8 wypadł z szyn i uderzył czołowo w słup trakcyjny na skrzyżowaniu Mickiewicza i Kościuszki. Motorniczy nie żyje, 12 pasażerów jest rannych w tym cztery ciężko. Co było przyczyną wypadku? To starają się wyjaśnić prokuratorzy i policjanci. Jak poinformował "Dziennik Łódzki", motorniczy podjął pracę w MPK kilka dni wcześniej. To był młody człowiek, miał 23 lata. Pierwszy dzień wyjechał bez opiekuna czyli tzw. "patrona". Inną, także wstępną przyczyną tragedii, mogła być awaria zwrotnicy - mówi Grzegorz Hawryszuk z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.. - Badamy to. Inna wersja mówi o ciężarówce, która miała skręcać w lewo w al. Mickiewicza z Kościuszki i zawadzić o wagon tramwaju. Zdaniem świadków wypadku motorniczy mógł zasłabnąć, gdyż jechał ze spuszczoną głową i nie próbował hamować. Ostateczny powód wypadku wyjaśniany będzie przez specjalistów.

Błąd motorniczego - to na dziś zdaje się być najbardziej prawdopodobna przyczyna wypadku - donoszą dzienniki. Według pierwszych ustaleń przed "ósemką" al. Mickiewicza jechał tramwaj linii 13. "Trzynastka", co na tej trasie praktycznie się nie zdarza, skręciła w prawo, w al. Kościuszki, by pojechać do zajezdni przy ul. Dąbrowskiego. Jadący za nią motorniczy "ósemki" powinien wtedy spojrzeć na sygnalizator i sprawdzić, jak ustawiona jest zwrotnica, po czym nacisnąć guzik w kabinie, by ją przestawić. Czy motorniczy nacisnął guzika? A może zrobił to za późno i przy szybkiej jeździe tramwaju (prędkość 32 km/h) zwrotnica mogła nie zdążyć się przestawić? Motorniczy był dobrze przygotowany do pracy. Za wcześnie przesądzać czy przyczyną wypadku był błąd człowieka czy usterka techniczna - mówi Bogumił Makowski, rzecznik MPK. Bogumił Makowski, rzecznik MPK: - Osoby, które chcą jeździć tramwajami muszą przejść test teoretyczny i szkolenie praktyczne. Przepisy mówią o konieczności wyjeżdżenia 30 godzin, ale nasi instruktorzy wymagają 60. Motorniczy tej "ósemki" przeszedł taki kurs, bo był szkolony u nas. - Nawet doświadczony motorniczy zanim wyjedzie na trasy w nowym mieście jeździ przez kilka dni z opiekunem, tzw. patronem. Podczas takiego przygotowania objeżdżane są wszystkie trasy, aby zapoznać nowego pracownika z miastem. W tym przypadku było tak samo. Od 1 maja motorniczy jeździł z bardziej doświadczonym kolegą i dopiero po dziesięciu dniach wyjechał sam. Poza tym testy na motorniczego zdawał także w Łodzi, więc doskonale znał panujące u nas warunki.

Komentuj
Priorytety brd na 2010 rok
11 maja 2010 | 0

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przyjęła Sprawozdanie: Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego, działania realizowane w tym zakresie w 2009 r. oraz rekomendacje na 2010 r. oraz Uchwałę.

Kształtowanie świadomego i kulturalnego uczestnika ruchu drogowego, respektującego prawo na drogach i szanującego prawa innych - to jeden z priorytetów Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wzorując się na doświadczeniach krajów-liderów w bezpieczeństwie ruchu drogowego, KRBRD zdecydowała się wprowadzić podobną politykę - politykę spójnych kampanii społecznych, prowadzonych we współpracy administracji rządowej z władzami regionalnymi, samorządami terytorialnymi, sektorem prywatnym oraz organizacjami pozarządowymi. Podstawowym założeniem jest, że działania te, aby były skuteczne, powinny mieć zintegrowaną koncepcję i zbliżony przekaz. Funkcję koordynatora tych działań spełnia KRBRD. Pozytywnie należy ocenić fakt, że w procesie poprawy brd w Polsce bierze udział coraz więcej partnerów. Już w ramach Krajowej Rady współpracują - jako jej członkowie - kluczowe resorty i instytucje publiczne: Ministerstwo Infrastruktury wraz z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), Generalną Inspekcją Transportu Drogowego (GITD), Instytutem Transportu Samochodowego (ITS) oraz Instytutem Badawczym Dróg i Mostów (IBDiM), Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) wraz z Policją i Strażą Pożarną, Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Edukacji Narodowej, Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Gospodarki i Ministerstwo Finansów, a także Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP, Polski Związek Motorowy, Przemysłowy Instytut Motoryzacji i Wojewódzkie Rady BRD. Nieocenionym partnerem i sojusznikiem są samorządy, Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego oraz organizacje społeczne i – coraz częściej - biznesowe, które często w ten właśnie sposób realizują politykę CSR, czyli społecznej odpowiedzialności biznesu.

Efekty realizacji dotychczasowych programów i kampanii społecznych można uznać za zadowalające. Badania przeprowadzone przed i po kampaniach wskazują, że właściwa diagnoza wiedzy i przekonań grup docelowych doprowadziła do pożądanych zmian zachowań. Jednakże utrzymanie tych rezultatów i dalsza poprawa wymagają kontynuacji działań w tym zakresie.

Choć liczby pokazują, że działania podejmowane na rzecz brd przynoszą poprawę, to utrzymująca się duża skala zjawiska wskazuje na wciąż ogromną potrzebę programów poprawiających stan brd, akcji informacyjnych, działań edukacyjnych i kampanii społecznych, uświadamiających zagrożenia w ruchu drogowym. Bezpieczeństwo ruchu drogowego pozostaje bowiem jednym z najpoważniejszych problemów kraju, wciąż nie do końca uświadomionych. Śmierć na polskich drogach zbiera żniwo o wiele większe niż niejedno wydarzenie, które wstrząsa mediami i publicznością, a przecież wiąże się z realnym zagrożeniem dla każdego z nas.

Komentuj
Słupkowa organizacja ruchu
11 maja 2010 | 0

11451b98046b142c5377008a2646a6cc54c84ef4

(Fot.l: PD@N 340-4) ^ Słupki wykonane są z poliuretanu. Każdy jest koloru pomarańczowego, posiada wysokość 750 mm i średnicę słupka 80 mm. Podstawa jest konstrukcją niezależną od konstrukcji pionowej słupka, zapewniając łatwą wymianę uszkodzonych słupków. Są one uchylne, wykonane w sposób zapewniający bardzo wysoką odporność na uderzenia mechaniczne, wywołane ewentualną kolizją z pojazdami. Dobrą widoczność po zmierzchu zapewniają trzy odblaskowe pasy o szerokości 55-70 mm.

GDDKiA: Słupki bezpieczeństwa stawiane w osi drogi (jak w przypadku 4-pasowego odcinka Leszno - Rydzyna) słupki poliuretanowe budzą również kontrowersje, gdyż w opinii kierowców utrudniają wyprzedzanie. Jednakże prawidłowo ustawione na - wg kierowców - tzw. “szybkich” odcinkach dróg wizualnie zmuszają kierującego do przestrzegania dozwolonej prędkości i uniemożliwiają niedozwolone wyprzedzanie na podwójnej linii ciągłej. I najważniejsze - od momentu ustawienia słupków poliuretanowych na obu odcinkach nie było żadnych wypadków.

20 tys. zł już zapłacili drogowcy za wymianę uszkodzonych słupków rozdzielających dwa pasy ruchu na krajowej "17”. Zdaniem rolników, problem słupków zostanie rozwiązany już w najbliższe żniwa. Skoszą je szerokie kombajny, które wyjadą na drogę.

520 słupków wyrasta z asfaltu w sumie na 17 kilometrach drogi pomiędzy Fajsławicami a Łopiennikiem. Od jesieni ub. roku pilnują, by kierowcy na zjazdach nie wyprzedzali na podwójnej ciągłej. - Słupki? Po to jest podwójna linia ciągła, aby jej nie przekraczać - komentuje prof. Marek Opielak, rektor Politechniki Lubelskiej i biegły z dziedziny techniki motoryzacyjnej. - W awaryjnej sytuacji, gdy kierowca musi szybko ominąć przeszkodę, np. pieszego czy zwierzę, nadzieje się na słupki. Nie ma możliwości wykonania bezpiecznego manewru bez uszkodzenia auta. - Słupki denerwują też kierowców. - Tirowcy, którzy zajeżdżają do naszego sklepu, mówią, że specjalnie walą w te słupki, aby je wyciąć - mówi rolnik z Łopiennika.

Jak ustalili dziennikarze “Dziennika Wschodniego”, koszt zakupu i wymiany jednego słupka to 200 złotych. Do tej pory drogowcy musieli wymienić 100 uszkodzonych słupków, kolejne 12 "wyremontowano” i zamontowano ponownie. W tej chwili brakuje ok. 80 szt. Będziemy je uzupełniać - mówi Krzysztof Nalewajko, rzecznik lubelskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.- Powinni je usunąć, przecież to droga krajowa - denerwuje się kierowca z Zamościa, który kilka razy w tygodniu pokonuje tę trasę. - Kilka dni temu na pojedynczy pas wyjechał ciągnik z obornikiem. Przez kilkaset metrów wlokła się za nim kolumna aut. Ani ominąć, ani zjechać, bo z lewej słupki, a z prawej głęboki rów melioracyjny.- Jeśli nawet nie byłoby słupków, a jedynie podwójna ciągła, to i tak kierowcy nie łamiąc przepisów nie mogliby wyprzedzić wolniejszego pojazdu - zauważa Krzysztof Nalewajko. - Ale po kilkuset metrach kierowcy mają do dyspozycji dwa pasy i mogą bezpiecznie wyprzedzić - dodaje.

Komentuj
Tak skończyły się nocne szaleństwa
16 maja 2010 | 0

507c34f1d0f9bfd0641bb3cbb84a91c99c53a4cc

(Fot.: PD@N 340-16)

W nocy w miejscowości Zawóz doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Zginął w nim 22-letni mieszkaniec Sanoka, pasażer samochodu, który utonął w Jeziorze Solińskim. O godz. 3.27 oficer dyżurny leskiej komendy Policji otrzymał informację o wypadku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że trzech mężczyzn jadących terenowym land roverem wjechało do zalewu. Najmłodszy z nich, 17-letni mieszkaniec Zawozu wydostał się z pojazdu i zdołał pomóc jednemu z towarzyszy. Drugiego nie udało się  wyciągnąć- prawdopodobnie drzwi samochodu nie dały się już otworzyć z powodu zbyt dużego ciśnienia wody, a znajdujący się w środku mężczyzna był zakleszczony między siedzeniami pojazdu. W policyjnym areszcie, do wyjaśnienia został zatrzymany właściciel samochodu, 32-letni mieszkaniec Sanoka. Jest on podejrzewany o kierowanie land roverem. Badanie trzeźwości wykazało u niego ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie. 17-latek był trzeźwy. W chwili obecnej trwają czynności wyjaśniające, co było przyczyną, że kierowca opuścił drogę, która skończyła się ponad 60 m od brzegów jeziora, następnie pokonał odcinek dzielący go od wody i wjechał do zalewu topiąc samochód.

Komentuj
Piesi seniorzy giną w wypadkach
15 maja 2010 | 0

Coraz więcej starszych osób ginie na gdańskich ulicach. Najczęściej z własnej winy. Zamiast spokojnie przejść przez ulicę, biegną i wpadają pod koła samochodów - zwraca uwagę na całkiem nowy problem “Gazeta pl Trójmiasto”. Obecnie to właśnie osoby starsze są najczęściej ofiarami wypadków. W latach 2004-2008 pieszych powyżej 60 roku życia zginęło w Gdańsku 45, w tym samym okresie dzieci do 14 roku życie siedmioro - czytamy. Można przypuszczać, że taki stan rzeczy to efekt powszechnie prowadzonego wychowania komunikacyjnego, w przedszkolach i szkołach wszystkich poziomów. Dzieci już wiedzą jak zachowywać się na drogach, ale też szanują prawo. Niestety do osób powyżej 60 roku życia praktycznie nie da się dotrzeć - mówi Wawrzonek. - Najgorsze jest to, że co roku ich liczba się zwiększa, przy jednoczesnej poprawie bezpieczeństwa na drogach - tłumaczy Tomasz Wawrzonek, z Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku. Najczęstszą przyczyną jest wtargnięcie na jezdnię tuż przed nadjeżdżający pojazd, wejście na czerwonym świetle, jak i przechodzenie w niedozwolonym miejscu. Drogowcy chcą edukować starszych. Obecnie w niektórych miejscach można zobaczyć plakaty "Brawura młodych = Niebezpieczeństwo starszych", który ma na celu zwiększyć uwagę kierowców na ten problem. Jednocześnie drogowcy chcą wprowadzać zmiany na samych skrzyżowaniach.- Chcemy montować dodatkową sygnalizację świetlną w szczególności na przejazdach tramwajowych. Malować linii pokazujące miejsce w którym pieszy powinien się zatrzymać. Montować strzałki pokazujące skąd nadjedzie tramwaj. Podobne rozwiązania stosowane są w Niemczech i świetnie tam się sprawdzają - wyjaśnia Wawrzonek.

Komentuj
To był stan wyższej konieczności. Dziękujemy za odwagę
15 maja 2010 | 0

cb7429e2c7c88db6274f4d1bc44586e4cd91bf7a

(Fot.: PD@N 420-7)

Jak doniosła “Gazeta pl Szczecin” - prezydent Piotr Krzystek do Urzędu Miasta Sebastiana Wołosza, aby podziękować mu za obywatelskie zachowanie. - Jeszcze raz chciałbym pogratulować naprawdę odważnego zachowania. Niech będzie to przestrogą dla innych kierowców, że są ludzie, którzy w różnych sytuacjach potrafią odpowiednio zareagować i pomóc innym - mówił prezydent.

Kilka dni wcześniej Sebastian ujął pijanego kierowcę, sprawcę wypadku drogowego, który uciekał z miejsca zdarzenia. Relacja: pijany kierowca (1,5 promila alkoholu) potrącił przechodzącą przejściem dla pieszych kobietę z dwójką dzieci (jedno w wózeczku). Do wypadku doszło, gdy kierowca mazdy, jadąc lewym pasem jezdni, wyprzedzał stojący na prawym pasie samochód, który zatrzymał się, by przepuścić pieszych. Sprawca zaczął uciekać. Sebastian - jadący na motocyklu - ruszył w pościg, zatrzymał pirata i przekazał policji. Kierowcę tymczasowo aresztowano. – Sprawca usłyszał cztery zarzuty: potrącenia na przejściu dla pieszych, jazdy po pijanemu, nieudzielania pierwszej pomocy i ucieczki z miejsca wypadku oraz spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym - wylicza Przemysław Kimon, rzecznik komendanta wojewódzkiego policji. - Każdy z tych zarzutów może być karany pozbawieniem wolności do 3 lat, ale z uwagi na szczególne zagrożenie, jakie sprawca spowodował, kara może być podniesiona o połowę - czyli do 4,5 lat. Kierowca był już notowany przez policję, choć nie za łamanie przepisów drogowych. - Był notowany za bójki i kradzieże - dodaje Kimon.

 

Przemysław Kimon, rzecznik prasowy KWP: Internauci na forum “Gazeta.pl” dyskutują o tym, że Sebastian ścigał sprawcę z prędkością 120 km na godz. Że złamał przepisy. Oczywiście, że łamał, ale co miał robić? Jechać tak jak przepisy nakazują? To nikogo by nie złapał. Jego zachowanie opisane jest w naszej nomenklaturze jako "stan wyższej konieczności". Czyli dobro, które wynikło z tego, że ujął pijanego sprawcę wypadku, było większe niż ewentualne zło, jakiego mógł się dopuścić.

Komentuj
Ekrany akustyczne czy cichy asfalt?
15 maja 2010 | 0

“Gazeta Stołeczna” donosi: zwykłe miejskie ulice drogowcy odgradzają ekranami akustycznymi. Podróżując po Austrii czy Francji wzdłuż dróg widzimy ekrany o urozmaiconej formie, wykonane z estetycznych materiałów (sporo naturalnego drewna i pnączy), w nieprzesadnie dużych ilościach i rozmiarach. My przesadzamy z ich ilością. Hałas można obniżyć, stosując cichszy asfalt. Tak robią Szwajcarzy - proponują eksperci. Najczęściej ekrany są montowane przy okazji poszerzania jezdni. Właśnie trwa montaż ekranów po obu stronach przebudowywanej al. Wilanowskiej. Konserwator zabytków nie dopuścił tylko, by stanęły przy jej skrzyżowaniu z ul. Sobieskiego, który jest fragmentem historycznego Traktu Królewskiego. Ekranów będzie niedługo za dużo, są nieestetyczne. Rozcinają przestrzeń miasta i ograniczają widoczność - krytykuje Jan Jakiel, prezes stowarzyszenia Siskom, które walczy o budowę nowych dróg i rozwój komunikacji. Jakiel przypomina, że normy hałasu są przekroczone wzdłuż większości warszawskich ulic. Niedawno marszałkowie wszystkich województw zaapelowali nawet, by podnieść próg dopuszczalnego hałasu, bo obecne wymogi hamują modernizację dróg. W tej sprawie Ministerstwo Infrastruktury poprosiło o stanowisko ministra środowiska. - Jesteśmy nadgorliwi w montowaniu ekranów - przyznaje Dariusz Sybilski z Instytutu Badawczego Dróg i Mostów. - W zamian trzeba stosować cichsze nawierzchnie, np. mieszankę asfaltu i gumy. Zaczęli to robić Szwajcarzy na autostradach i rezygnują z ekranów, bo tak jest taniej. Efekty są porównywalne. Według niego ułożenie nawierzchni z gumą pozwala obniżyć hałas o trzy, cztery decybele. - To sporo. Tak, jakby dwukrotnie zmniejszyło się natężenie ruchu samochodów - oblicza prof. Sybilski. Udało mu się namówić Zarząd Dróg Miejskich, by na próbę ułożyć cichszy asfalt podczas frezowania ulic. - Na pierwszy ogień pójdzie odcinek ul. Jasnej od Świętokrzyskiej do Kredytowej z pl. Małachowskiego. Do jego remontu na pewno dojdzie w tym roku - obiecuje Adam Sobieraj, rzecznik ZDM. Deklaruje, że jeśli na Jasnej rzeczywiście zrobi się potem ciszej, to "gumowy" asfalt będzie stosowany częściej.

Komentuj
Dzień Otwarty w WORD Olsztyn
15 maja 2010 | 0

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego Regionalne Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Olsztynie zorganizował dzień otwarty. Czynne były: pracownia psychologiczna oraz stacja diagnostyczna, która za darmo sprawdzała elementy pojazdów odpowiadające za bezpieczeństwo. Dzień otwarty był jak co roku okazją do sprawdzenia umiejętności, wiedzy oraz predyspozycji kierowców. Egzamin na prawo jazdy zawsze wiąże się ze stresem. Na pewno będzie mniejszy, jeśli ktoś wcześniej odwiedzi WORD. Zwłaszcza, że można było sprawdzić się przed komputerem w sali, gdzie odbywają się egzaminy teoretyczne oraz w samochodzie na placyku. Co ważne, wszelkie wątpliwości związane z przebiegiem egzaminu wyjaśniali egzaminatorzy.

Komentuj
Powtórka z wypadku tramwajowego
14 maja 2010 | 0

Sześć osób zostało rannych w wypadku na ul. 28 Czerwca 1956 w Poznaniu. Tramwaj staranował pięć aut i wjechał w ścianę kamienicy. Jednemu z poszkodowanych trzeba było amputować nogę. - Siedzieliśmy w tramwaju. Nagle zerwała się lina sieci trakcyjnej i tramwaj zaczął skręcać w mur - opowiada Dawid. - Zaczęło trząść, bujać w prawo, lewo i nagle wjechaliśmy w sklep z pościelą - dodaje Mateusz, kolejny z pasażerów. Według chłopaka, tramwaj jechał wolno. W środku nie było tłoczno, wszyscy pasażerowie siedzieli. Pojazdem miał kierować doświadczony motorniczy. Tramwaj wykoleił się i uderzył w nadjeżdżający z naprzeciwka konwój Konsalnetu. Uszkodził trzy inne auta i uderzył w mur kamienicy. Samochód ochrony popchnął na ścianę stojącą na chodniku czerwoną skodę. Auto przygniotło przechodnia. Mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala HCP, był operowany. - Lekarze musieli amputować jedną nogę pacjenta. Sprawą zajęła się wildecka prokuratura. Według śledczych, zawinić mogło stare torowisko. Jak ustaliliśmy, fragmenty torów na ul. 28 Czerwca 1956 miały być remontowane latem tego roku. Obowiązuje tam również ograniczenie prędkości do 20 km na godz. - m.in. właśnie ze względu na stan torowiska. - Mniejsze usterki usuwane są na bieżąco. Natomiast raz na jakiś czas przeprowadzany jest remont poszczególnych odcinków - mówi Jan Firlik, dyrektor ds. przewozów tramwajowych MPK. Wypadek nie był jedynym zdarzeniem na torach tramwajowych w mieście. Już wczesnym rankiem, krótko po siódmej, wykoleił się tramwaj na pętli na os. Lecha. Tam nikt nie ucierpiał. Trzy tygodnie temu na ul. Gwarnej wykoleiła się "2", a ostatni poważny wypadek z udziałem tramwajów miał w Poznaniu miejsce 26 kwietnia - na zjeździe z trasy PST tramwaj linii nr 15 uderzył w stojącą "14". Rannych zostało 16 osób. Policja odebrała motorniczemu uprawnienia, sprawa jest w toku.

Czy Zarząd Transportu Miejskiego nie obawia się, że część pasażerów przestanie jeździć tramwajami? - Gdyby policzyć liczbę wypadków samochodowych, to wychodzi, że mimo wszystko tramwaje są bezpieczniejsze - mówi Zbigniew Rusak, dyrektor ZTM. Ale przyznaje: - W najbliższym czasie będziemy rozmawiać, czy coś zmienić w szkoleniu kierowców i motorniczych. Musimy jednak najpierw poznać przyczyny ostatnich wypadków, żeby wyciągać jakiekolwiek wnioski.

Komentuj
CIEKAWOSTKI: Policjant z Kanady - czekamy na Wasze fotografie
14 maja 2010 | 0

31d0410153bdf915a64641021efa49f62d82c4c7

(Fot.: PD@N 340-15jm) ^Oto przesłana nam przez jednego z naszych Czytelników fotografia kanadyjskiego policjanta RCMP GRD - czyli Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej.

140dcf6e7285c6dfad1ae1058c80d2932cbed23b

< (Fot.: PD@N 340-14) ^Pocztówka z ok. 1917 roku.

Północno-Zachodnią Policję Konną(North West Mounted Police - w skrócie NWMP), z której następnie wykształciła się RCMP, utworzono ustawą parlamentarną z 1873. Zgodnie z ustawą przyjmowano mężczyzn w wieku pomiędzy 18 a 40 lat, o dobrym zdrowiu, silnych fizycznie i posiadających odpowiednie cechy osobowości. Umundurowanie obejmowało szkarłatne kurtki, czarne bryczesy i wysokie buty jeździeckie, tzw. oficerki. Nakryciem głowy była czapka, tzw. konfederatka, lub charakterystyczny kapelusz. Ubiór zimowy obejmował dodatkowo długi kożuch, rękawice i bobrową czapkę.

Kanadyjska Królewska Policja Konna(Royal Canadian Mounted Police/Gendarmerie Royale du Kanada), w skrócie RCMP/GRC - kanadyjska policja federalna będąca wykonawczą i pomocniczą agencją kanadyjskiego federalnego ministerstwa bezpieczeństwa publicznego - Ministry of Public Safety and Emergency Preparedness. W przeciwieństwie do swoich odpowiedników w innych krajach, np. FBI w USA, RCMP spełnia także funkcje na poziomie prowincyjnym, samorządowym, a nawet korporacyjnym. Osiem z dziesięciu prowincji Kanady i wszystkie trzy Terytoria (wyjątkiem są posiadające swe policje prowincyjne Ontaria i Quebec), 198 miast, 192 samorządy indiańskie i 172 przedsiębiorstwa korzysta z kontraktowych usług RCMP.

Dziękujemy za przesłaną fotografię,

czekamy na dalsze, nawet dosyć “luźno” związane z podejmowaną przez nas problematyką.

Wystarczy, że będą Państwa autorstwa.

Opiszemy je i podzielimy się tymi “CIEKAWOSTKAMI” z innymi.

Czekamy:news@prawodrogowe.pl

Komentuj
Zlikwidują parking, będzie zieleń. Brawo!
13 maja 2010 | 0

Podczas remontu ul. Emilii Plater, zaplanowano w miejsce parkingu pośrodku - zieleniec, a po bokach - pierwszy w Warszawie szeroki pas autobusowo-rowerowy. Na chodniku pojawią się rowki prowadzące niewidomych. Dzisiaj ulica jest bardzo dziurawa, panuje tam jeszcze ogromny chaos. Samochody parkują, gdzie popadnie, a na jezdni dawno zatarły się białe pasy. ZDM na zlecenie Ratusza szykuje rewolucyjne zmiany: pojawi się tam równy asfalt; nowe chodniki z dużych betonowych płyt; zlikwidowany zostanie parking między jezdniami; wymienione krawężniki. Chcemy też, by powstał tam szeroki pas autobusowo-rowerowy - wylicza Grażyna Lendzion, szefowa Zarządu Dróg Miejskich. Pomysł z pasem tylko dla autobusów i rowerów musi jeszcze zaakceptować miejski inżynier ruchu Janusz Galas. Poparła go już działająca przy ratuszu Komisja Dialogu Społecznego, która skupia przedstawicieli organizacji społecznych. - To będzie szerszy pas niż zwykłe, przynajmniej na 4 m i 40 cm. Dzięki temu autobusy będą mogły bezpiecznie mijać rowerzystów - opisuje Jan Jakiel, prezes stowarzyszenia Siskom, które walczy o budowę nowych dróg i rozwój komunikacji. Dodaje, że pomysł wytyczenia buspasa, z którego bezpiecznie będą mogli korzystać rowerzyści, dobrze wpisuje się też w majową akcję "Gazety" pn. "Kręć, Warszawo". Popiera likwidację niebezpiecznych miejsc do parkowania na środku ul. Emilii Plater. - Kierowcy będą mogli korzystać m.in. z niewiele droższego parkingu podziemnego w Złotych Tarasach, gdzie jest zwykle mnóstwo wolnych miejsc - zaznacza.

cfbbccbc8a07da84473793b8d55c8de928f5f4e8

(Fot.: PD@N 340-11)

Komentuj
Rowerzysta o rowerzystach
13 maja 2010 | 0

Przyglądam się innym rowerzystom i z rowerowego siodełka, i zza kierownicy - i widzę, jacy potrafią być irytujący, bezmyślni - pisze dziennikarz “Gazety Stołecznej”. Lektura jest ciekawa i wysoce pouczająca, poczytajcie Państwo jej fragmenty lub całość (poniżej link do artykułu):.Ścieżek unikam - są nierówne, urywają się niespodziewanie, zajmują je parkujące samochody, jeżdżę wyłącznie w ruchu ulicznym. (...) nigdy też nie doświadczyłem agresji czy nieuprzejmości ze strony kierowców. (...) Pewnie mój punkt widzenia jest spaczony, bo zachowuję się jak pełnoprawny uczestnik ruchu - jeżdżę lekką szosówką i zawsze depcę, ile fabryka dała, więc poruszam się niewiele wolniej niż samochody. Sygnalizuję wszystkie manewry, staram się ruszać spod świateł dynamicznie, żeby nie tamować ruchu. Dlatego, jak sądzę, kierowcy traktują mnie jak równego. Innym rowerzystom przyglądam się i z rowerowego siodełka, i zza kierownicy - i widzę, jacy potrafią być irytujący, bezmyślni. Dziewczyna ze słuchawkami na uszach, która sunie modnym holendrem, kompletnie ignorując wszystko wokół. Wojownik bezdroży na góralu przekonany, że skoro radzi sobie z kamienistymi ścieżkami, to poradzi sobie też z miejską dżunglą, więc uprawia slalom albo nagle zeskakuje z chodnika pod koła. Nastolatek, który kierowany modą złożył sobie ostre koło i chwieje się niepewnie na środkowym pasie Al. Jerozolimskich. Zauważyłem też, że rowerzyści przejęci swoją krzywdą wychodzą z założenia, że "nam się należy" i zapominają o prostym "dziękuję" oraz "przepraszam". Pewnie, należy się, ale odrobina uprzejmości łagodzi obyczaje. Dlatego nie wygrażam gapowatym kierowcom, ustępuję miejsca włączającym się do ruchu, przepuszczam samochody usiłujące wydostać się z ulic podporządkowanych. I zawsze dziękuję, kiedy ktoś rewanżuje mi się podobną uprzejmością. Kochani rowerzyści, spróbujcie zobaczyć w kierowcy człowieka, który też się spieszy do pracy albo do domu. Bądźcie uważni, czasem ustąpcie, spróbujcie na agresję reagować uprzejmością. A wtedy przekonacie się, że nie każdy kierowca to arogancki cham albo pirat.

Komentuj
Życie towarzyskie pasażerów komunikacji miejskiej
12 maja 2010 | 0

W kopenhaskich autobusach zainstalowano specjalne "siedzenia miłości", których celem jest zachęcenie pasażerów komunikacji miejskiej do... flirtowania.Jak podaje portal www.icenews.is, od 3 do 17 maja kopenhascy single mogą skorzystać ze specjalnie dla nich wydzielonych miejsc w autobusach. 250 tak zwanych "siedzeń miłości", obitych charakterystyczną czerwoną tapicerką, zainstalowała w ponad stu obsługiwanych przez siebie autobusach firma transportowa Arriva. - Chcieliśmy zmienić przyzwyczajenia ludzi i wprowadzić w autobusach nieco flirtu i uśmiechu - tłumaczy przedstawicielka Arrivy ds. rozwoju Marianne Fearch. Eksperci przyznają, że czerwone siedzenia dla singli mogą stać się najbardziej pożądanymi miejscówkami w autobusach. Za akcją Arivy kryje się jednak dużo poważniejszy cel: zachęcenie mieszkańców Kopenhagi do pozostawienia swoich samochodów w domu i odkrycia na nowo przyjemności z jazdy komunikacją miejską.

Komentuj
Zamiast mandatów nauka pierwszej pomocy
12 maja 2010 | 0

W Będzinie w każdy czwartek do końca wakacji policjanci zamiast mandatu i punktów karnych mogą zgodzić się na kilkuminutowe szkolenie z zakresu ratownictwa medycznego. Na drodze nr 78 pojawią się patrole, w skład których wejdą ratownicy medyczni ze Szpitala św. Barbary w Sosnowcu. - Każdy kierowca, który będzie jechał za szybko, otrzyma wybór: mandat i punkty karne lub trwające kilkanaście minut szkolenie z udzielania pierwszej pomocy ofiarom wypadków - mówi podinspektor Monika Francikowska z będzińskiej policji. Policjanci z drogówki wyjaśnią kierowcom, jak zabezpieczyć miejsce wypadku, ratownicy omówią, jak wyciągać rannych z wraków, aby im nie zaszkodzić, jak ich układać na ziemi oraz jak tamować krwawienia. - To niezwykle ważne, bo do czasu przyjazdu karetki takie rzeczy mogą przesądzić o czyimś życiu lub śmierci - podkreśla Mirosław Rusecki, rzecznik prasowy szpitala. Rusecki przypomina, że przyczyną śmierci wielu ofiar wypadków są obrażenia wewnątrznarządowe. Szkolący kierowcy ratownicy będą też mieli fantomy, na których zademonstrują, jak się robi masaż serca oraz sztuczne oddychanie. Marcin Marszołek, prezes katowickiego Stowarzyszenia "Wokanda", które zajmuje się pomocą prawną dla ofiar wypadków drogowych, jest zachwycony działaniami policji. Jego zdaniem większość kierowców nie ma zielonego pojęcia, jak udzielać pierwszej pomocy. Policyjne szkolenia z ratownikami to pierwsza tego typu akcja w Polsce. Do tej pory funkcjonariusze dawali łamiącym przepisy cytryny, pokazywali filmiki z drastycznymi scenami wypadków lub rozdawali święte obrazki. - Postanowiliśmy zrobić coś oryginalnego i mam nadzieję, że dzięki temu uda się nam uratować chociażby jedno życie - mówi szefowa będzińskiej drogówki.

Komentuj
„Zjeżdżaj z torów”
12 maja 2010 | 0

Kampania społeczna Tramwajów Szczecińskich wzbudza kontrowersje. Radna Marzena Kopacka uważa, że użyty w niej slogan "zjeżdżaj z torów" jest "określeniem slangowym i gówniarskim", wystosowała ona w tej sprawie interpelację do Urzędu Miasta. - Język tej kampanii jest nie do przyjęcia. Powinien być bardziej przyjazny i miły ludziom - tłumaczy radna. Prezes miejskiej spółki odpowiada: komunikat musi być jasny i czytelny.Akcja, której celem jest uświadomienie kierowcom, że zachowanie odpowiedniej odległości od torowisk zwiększa bezpieczeństwo ich i pasażerów, trwa od czterech tygodni. Na tylnych szybach wagonów pojawiły się okrągłe nalepki. Ich najbardziej widocznymi elementem jest napis "zjeżdżaj z torów". Pod spodem jest wydrukowany mniejszymi literami dopisek: "bezpieczniej i punktualniej". - Chcemy propagować bezpieczną jazdę - tłumaczy Krystian Wawrzyniak, prezes spółki Tramwaje Szczecińskie. - Zimą odnotowaliśmy sporo kolizji między tramwajami i samochodami, które wjeżdżały na torowiska. Często kierowcy na ulicach, gdzie torowisko znajduje się w pasie jezdni, tak parkowali swoje samochody, że uniemożliwiali przejazd tramwajom. Dlatego mówimy: kierowco, zachowaj jeden metr odstępu od torowiska!

Interpelacja nr 1570: W dniu dzisiejszym jadąc do pracy zauważyłam naklejkę na tylnej szybie tramwaju o treści “Zjeżdżaj z torów”. Wydała mi się co najmniej dziwna. Prawdopodobnie ma ona związek z akcją spółki “Tramwaje Szczecińskie Sp. z o.o.”, mającą na celu zaapelowanie do kierowców o zachowanie odpowiedniej odległości od torowisk. Każda akcja nakierowana na poprawę bezpieczeństwa i płynność komunikacji jest słuszna i wydaje się dobra, ale język tej kampanii jest nie do przyjęcia. Co to znaczy “zjeżdżaj”? Czy naprawdę w tak bogatym słowniku języka polskiego nie można było wymyślić bardziej uprzejmego i przyjaźniejszego słowa, jak choćby “zjedź”? Jeśli w kampanii tej chodziło o przypomnienie kierowcom o kulturze, to użycie takiej nomenklatury odnosi wręcz przeciwny skutek. Nie ma to związku z uprzejmym apelem, a raczej z niegrzeczną odzywką, nacechowane jest agresją i lekceważeniem. Nie rozumiem także sensu umieszczania naklejki na tylnej szybie tramwaju. Czy ma to na celu przegnanie kierowców samochodów stojących za tramwajem, czy ich obrażenie, czy co konkretnie?

Część torowisk umieszczona jest w jezdniach, po których poruszają się także kierowcy. Motorniczy wraz z kierowcami samochodów muszą żyć z pewnej symbiozie, aby było bezpieczniej, punktualniej i ogólnie przyjemniej. W naszym mieście obserwuje się tyleż samo niekulturalnych kierowców co motorniczych, którzy wykorzystując gabaryty swoich pojazdów wjeżdżają na skrzyżowanie w ostatniej chwili bez możliwości sprawnego zjechania z niego i blokują ruch, a także tarasują skrzyżowania w celu umożliwienia sprawnego przejechania przez nie tramwaju z przeciwległego kierunku, który dopiero podjeżdża na przystanek. W związku z tym proponuję by wszyscy przypomnieli sobie o dobrym wychowaniu zamiast pouczać w tak niegrzeczny sposób innych użytkowników dróg.

Komentuj
Międzyprzedszkolny Turniej BRD
12 maja 2010 | 0

W Słupsku odbył się III Międzyprzedszkolny Turniej Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym pod hasłem “Bezpieczny Przedszkolak”. Współorganizatorami Turnieju byli: Miejskie Przedszkole Integracyjne nr 8 w Słupsku oraz Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Słupsku. Po raz pierwszy Turniej odbył się na terenie Miasteczka Ruchu Drogowego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Słupsku. W turnieju uczestniczyło około setki pięciolatków z przedszkoli nr 5, 8 i 25 w Słupsku. Dzieci wspaniale się bawiły w trakcie rozpoznawania znaków drogowych, układania ich wizerunków z kilku elementów z odpowiedzi na pytania dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego, jazdy rowerkami po Miasteczku Ruchu drogowego, a także “jazdy” slalomem w autochodzikach. Turniej zakończył się remisem, ponieważ każde przedszkole uzyskało 10 punktów konkursowych, zdobyło puchar i wiele nagród rzeczowych m.in. kaski rowerowe dla dzieci i książeczki “Sam wracam do domu” ufundowane przez Dyrektora WORD w Słupsku Zbigniewa Wiczkowskiego.

e94d312602aed5acdb1d2fb9cf2920e179c86375

(Fot.: PD@N 340-8)

f6444fdd52f23f3e5a4046c83daac6f6219ff0a1

(Fot.: PD@N 340-9)

98d38737fc5f596beff75298ffff0df627ec7c5b

(Fot.: PD@N 340-10)

Komentuj
Policjanci drogówki walczą
11 maja 2010 | 0

2a5deecde94b12e2ca579cae8437ff8064796c99

(Fot.: PD@N 340-19)

Funkcjonariusze z Warmii i Mazur rywalizowali o tytuł Najlepszego Policjanta Ruchu Drogowego w regionie. Jadąc na czas radiowozem musieli pokonać krętą trasę usianą pachołkami, tak by z maski auta nie spadła piłeczka.Niemal 20 funkcjonariuszy zaprezentowało swoje umiejętności w ręcznym kierowaniu ruchem na skrzyżowaniu. Jednak najbardziej spektakularna konkurencja rozpoczęła się o godz. 15 na parkingu hipermarketu Real. Policjanci, jadąc na czas - najpierw motocyklem, a później radiowozem - musieli pokonać krętą trasę usianą pomarańczowymi pachołkami. Wyniki rywalizacji poznamy w środę, gdy funkcjonariusze będą już mieli za sobą ostatnią konkurencję - test z teorii, czyli znajomości przepisów ruchu drogowego, prawa karnego oraz wykroczeń. Najlepszy Policjant Ruchu Drogowego w regionie będzie reprezentował Warmię i Mazury w zawodach ogólnopolskich, które rozegrane zostaną za miesiąc w Poznaniu.

Komentuj
Targi AUTOSTRADA-POLSKA otwarte
11 maja 2010 | 0

Mamy dziś okazję do wzięcia udziału w przeglądzie potencjału i możliwości polskiego sektora drogowego - powiedział Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury w Kielcach, podczas uroczystości otwarcia XVI Międzynarodowych Targów Budownictwa Drogowego AUTOSTRADA-POLSKA. W otwarciu targów uczestniczył także Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad Lech Witecki. AUTOSTRADA-POLSKA to największa impreza targowa sektora drogownictwa w Polsce i jedna z największych w Europie. Targi odbywają się pod Patronatem Honorowym Ministra Infrastruktury. Polska potrafi pokazać, że z kraju który miał problemy z wykorzystaniem funduszy staje się europejskim liderem w pozyskiwaniu środków unijnych, ponieważ osiągnęliśmy stabilizację systemu finansowania dróg. Nowy system został oparty na Krajowym Funduszu Drogowym a obligacje emitowane przez fundusz cieszą się dużą popularnością - dodał  R. Stępień. Generalny Dyrektor GDDKiA Lech Witecki w trakcie wystąpienia zaznaczył, że drogownictwo jest jedną z niewielu branż, której nie dotknął kryzys a udało się to osiągnąć między innymi dzięki dobrej współpracy z resortem infrastruktury i zapewnieniu płynności finansowej. Wiceminister R. Stępień wziął również udział w konferencji “Beton modyfikowany do dróg i mostów" zorganizowanej przez Instytut Badawczy Dróg i Mostów. Targom AUTOSTRADA-POLSKA towarzyszą VI Międzynarodowe Targi Infrastruktury TRAFFIC-EXPO. W tym samym terminie odbywają się także XII Międzynarodowe Targi Maszyn Budowlanych i Pojazdów Specjalistycznych MASZBUD oraz IV Targi Technologia i Infrastruktura Lotnisk. Na targach AUTOSTRADA-POLSKA można obejrzeć ponad dwa tysiące maszyn i urządzeń wykorzystywanych przy budowie dróg. Swoją ofertę prezentują największe firmy związane z budownictwem drogowym, inżynierią ruchu oraz bezpieczeństwem ruchu drogowego. W tegorocznej edycji uczestniczy ponad 700 wystawców z 27 państw. Swoje oferty prezentują firmy m.in.  z Niemiec, Hiszpanii, Włoch, Danii, Ukrainy, Irlandii, Czech, Austrii, Wielkiej Brytanii, Francji, Korei i Polski.Targom, jak co roku, towarzyszą konferencje naukowo-techniczne, seminaria i prezentacje firm. XVI Międzynarodowe Targi Budownictwa Drogowego AUTOSTRADA-POLSKA w Kielcach potrwają do 14 maja br.

Komentuj
Kierowcy autobusów zagrożeni
11 maja 2010 | 0

Bicie, kopanie, wyzwiska, groźby - to sytuacje, z jakimi muszą się mierzyć kierowcy tyskich autobusów. Po tym, jak jeden z nich został skatowany przez pijanego pasażera, zmienić ma się oblicze komunikacji miejskiej - donosi katowicka “Gazeta pl”. Jesteśmy bezbronni mówią kierowcy. Pasażerowie niestety nie reagują. Przypadki agresji mnożą się. Wyposażenie autobusów ma się zmieniać np. instalowane będą osłony z pleksi, bezpieczne kabiny dla kierowców, zakupione środki łączności z policją (telefony komórkowe), system lokalizacji autobusów bezpośrednio do dyspozytorów policji. W ramach umowy z miastem autobusy będą patrolowane przez nieumundurowanych policjantów.

Komentuj
Wiele zrobili dla pieszych
10 maja 2010 | 0

W Melbourne poszerzyli chodniki; postawili ławki, urządzili lepsze przestrzenie publiczne. Ruch pieszy wzrósł o 40 proc., a wieczorem aż o 100 proc. - informował prof. Jan Gehl. Przywołał też dokument władz Vancouver, które nakreśliły fundamentalną zmianę polityki miejskiej. Na pierwszym miejscu jest pieszy, potem rower, następnie transport publiczny i dowóz towarów. Prywatny samochód - na szarym końcu. - W Nowym Jorku. w dwa lata zbudowali 300 km ścieżek rowerowych - od razu podwoiła się liczba rowerzystów; zwężają jezdnie, poszerzają chodniki, tworzą placyki - na Madison Square, a Broadway Boulevard zamykają dla aut. Chcą ograniczyć o 1 mln liczbę samochodów w dojazdach do pracy.

Komentuj
Przewodnicy-hobbyści w CB-radiu
10 maja 2010 | 0

Przez ostatnie lata bardzo wzrosła liczba użytkowników CB-radia. W eterze pojawiają się nie tylko zawodowi kierowcy, ale także ci, którzy samochodem często podróżują. Teoretycznie GPS-y, mogą doprowadzić wszędzie, jednak nie dowiemy się z nich, czy np. droga nie jest z jakiegoś powodu zamknięta. W eterze tę informację usłyszymy natychmiast. W mieście pojawiają się przewodnicy-hobbyści, którzy pomagają dotrzeć do zaplanowanego celu. Takie właśnie, hobby ma Edward S. ps. Koliber, jeden z najbardziej znanych przewodników w Polsce. Od 9-roku życia jest niewidomy, mimo to potrafi doprowadzić w najmniejszy zakątek Poznania. Wspólnie z żoną przez kilka lat studiowali plan miasta. Mieszkają w niewielkim mieszkaniu, w którym najważniejsze są trzy CB-radia. To najnowsze kupili kierowcy w podziękowaniu przewodnikowi. Składali się w jednym z poznańskich serwisów CB-radia. - W tej chwili właściwie nie ma miejsc w mieście, w które nie potrafiłbym poprowadzić kierowcy - przekonuje. - Ale w końcu pomagam im od kilkunastu lat. Równocześnie ze wzrostem popularności CB-radia w Polsce, jego funkcja się zmieniła. Początkowo, przestrzeń w eterze służyła luźnej rozmowie, która z czasem stawała się coraz bardziej użyteczna. CB-radio pomaga kierowcom, ale może być także bardzo pomocne policji. Zaoszczędza im wiele pracy przy rozładowywaniu korków, na przykład, gdy na drodze są utrudnienia. Informacja w CB-radiu jest natychmiast, a kierowcy omijają takie miejsce szerokim łukiem. - CB-radia w samochodach pomagają nam szczególnie w sytuacjach, gdy dochodzi do dużych wypadków - mówi Józef Klimczewski, naczelnik poznańskiej drogówki. - My nie jesteśmy w stanie poinformować kierowców o utrudnieniach. Na CB-radiu taka informacja pojawia się niemal natychmiast - mówi Klimczewski. Choć oficjalnej współpracy nie ma, to w 2008 roku użytkownicy "radyjek" zaproponowali, by policyjni dyżurni informowali o poszukiwaniach osób lub samochodów nie tylko patrole, ale także kierowców. Informacja w eterze rozeszłaby się w błyskawicznym tempie, a szansa odnalezienia skradzionego pojazdu mogłaby wzrosnąć. Pomysł wzbudził kontrowersje. Pomijając kwestie techniczne i prawne (gdyby przedsięwzięcie było zgodne z przepisami i doszło do skutku, policja musiałaby kupić CB), mówiło się wówczas, że w wielu przypadkach w wyniku ujawniania takich informacji mogłoby ucierpieć dobro prowadzonych śledztw.

Komentuj
Programiści przeciwko korkom drogowym
10 maja 2010 | 0

W Tarnowie na jednym ze skrzyżowań nagle pojawił się problem korków. Zaczęło się, po tym jak drogowcy przeprogramowali sterowanie sygnalizacją świetlną. Zmienili długość cykli zmian świateł. Było to miejsce, w którym bardzo często dochodziło do stłuczek. Inwestycja pochłonęła około 400 tysięcy złotych. Niezadowolonych jest więcej, a ich desperacja rośnie, przewidują protesty. Interweniowali u radnego Tadeusza Mazura. - Złożyłem prezydentowi miasta propozycję budowy ronda w miejscu skrzyżowania, co rozładowałoby tłok - mówi Mazur. - Odpowiedź była taka, że sprawa zostanie rozważona. Drogowcy obiecują, że już pracują nad rozwiązaniem problemu. - Opracowujemy nowe programy na sygnalizatory świetlne, które będą uwzględniać natężenie ruchu w różnych porach dnia - obiecuje Zdzisław Musiał, dyrektor Tarnowskiego Zarządu Dróg Miejskich.

Komentuj
Wypadek drogowy - odpowiedzialność za pasażerów
10 maja 2010 | 0

Barbara P. rok temu wzięła autostopowiczów, podróż zakończyła się tragedią. W zderzeniu z ciężarówką zginęło małżeństwo, ich 11-letni syn cudem uniknął śmierci. To nie miała być długa podróż, 14 kilometrów, skończyła się jednak w połowie drogi. Kilkaset metrów przed mostem na Wisłoce volkswagen uderza w jadącą z przeciwka ciężarówkę DAF. Na miejscu ginie Krystyna R. Jej mąż umiera kilka dni później w szpitalu. Chłopiec wychodzi z wypadku z pokiereszowaną twarzą. Barbara ma złamaną w kilku miejscach rękę i potłuczoną głową. Kierująca samochodem opowiada o wypadku: To były ułamki sekundy. Usłyszałam krzyki chłopca i jego ojca. Mężczyzna najpierw zaklął, a potem się modlił. Wspomnienie tamtej chwili ciągle jest dramatycznym przeżyciem. - Nie potrafię tego opisać, co wtedy czułam - szepce Barbara. - Jeszcze dwa tygodnie po wypadku ciężko było mi oddychać, a na ciele miałam sine pręgi po pasach bezpieczeństwa, ale to one uratowały mi życie. Do dziś w rękach mam odłamki szkła, a w nodze miałam taką dziurę, że mogłam wsadzić palec. Śledztwo wykazało, że Barbara Pruchnik jechała za szybko. W pewnym momencie musiała gwałtownie hamować, żeby nie wjechać w inny samochód. Wtedy jej volkswagen zjechał na przeciwległy pas i zderzył się z ciężarówką DAF. Kierowca tira usiłował usunąć się, żeby uniknąć zderzenia, ale nic to nie dało. Później swoimi zeznaniami obciążył mieszkankę Januszkowic. Twierdził, że to ona, jadąc zbyt szybko i wyprzedzając, wjechała na jego pas i doprowadziła do wypadku. Barbara P. przeżyła kolejny szok. Dowiedziała się, że sąd skazał ją na 2,5 roku więzienia i 100 tys. zł zadośćuczynienia dla Grzegorza i Pawła R., osieroconych dzieci autostopowiczów. Do tego 5-letni zakaz prowadzenia pojazdów i 2 tys. zł kosztów sądowych. To niesłuszne i niesprawiedliwe - mówi z płaczem. - Szkoda mi tych ludzi i dzieci, ale skąd ja bym miała wziąć sto tysięcy złotych? Nieraz na swoje potrzeby mi brakuje, a co dopiero takie pieniądze uzbierać. Dlaczego oni chcą mnie do więzienia wysłać, jak jakiegoś mordercę? Barbara zapowiada, że od wyroku będzie się odwoływać. - Przecież to kierowca tira wyprzedzał - argumentuje. - Gdyby tego nie robił, to nie doszłoby do zderzenia. Ja jechałam wolno, nie więcej niż sześćdziesiąt na godzinę. Nie wiem, jak biegli oszacowali, że jechałam dziewięćdziesiąt na godzinę. Ja nie szarżuję na drodze. Wtedy prawo jazdy miałam kilka tygodni. Cieszyłam się z jazdy, byłam ostrożna... Chociaż wyrok usatysfakcjonował rodzinę ofiar, to ból po stracie najbliższych i żal do Barbary P.- To było i jest dla nas straszne przeżycie - wzdycha Maria K. - Chłopcom pozostanie rana na cale życie. Przecież oni dowiedzieli się o śmierci dziadka i jechali, by się za niego pomodlić, a chwilę później stracili rodziców. Grzesiowi po wypadku zostały blizny na twarzy. Do dziś, nawet w obecności psychologa na wzmiankę o tym, co wydarzyło się tamtego dnia, reaguje bardzo nerwowo. Nie lepiej jest z moim mężem. Zginęła w końcu jego ukochana siostra. Byli ze sobą bardzo zżyci. Teraz musi brać środki uspakajające... Kobieta wie, że tego co się stało, nikt nie odwróci, ale ma pretensje do Barbary P: Chociaż od wypadku minęło już grubo ponad rok, Barbara P. - Te wspomnienia zostaną już do końca życia - mówi z płaczem. - Chciałam pomóc, a wyszło tak, jak wyszło. Nikomu czegoś takiego nie życzę. Modlę się za tych ludzi.

Komentuj
Chcą, aby skuterem było bezpieczniej
10 maja 2010 | 0

40 skuterów przekazał Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Kielcach do świętokrzyskich gimnazjów, które przygotują projekty związane z poprawą bezpieczeństwa ruchu drogowego. Będą służyć przygotowaniu uczniów do egzaminu na kartę rowerową. Rozstrzygnięcie konkursu odbędzie się we wrześniu. W ramach projektu oceniane będą m.in. liczba uczniów, którzy mogą korzystać ze skuterów, posiadanie przez szkołę miasteczka ruchu drogowego, a także atrakcyjność i efekty projektu. Podczas konferencji prasowej naczelnik świętokrzyskiej drogówki Jarosław Kopciara zauważył, że skutery są modnym prezentem komunijnym, tymczasem dzieci do 13 roku życia nie powinny nimi jeździć. Zaapelował do rodziców, by na to nie pozwalali. Podkreślił, że umiejętność jazdy na rowerze nie wystarczy, by jeździć motorowerem. Według Kopciary, dzięki działaniom profilaktycznym, m.in. spotkaniom w szkołach z policjantami, zmniejsza się liczba dzieci-ofiar wypadków. Świętokrzyski kurator oświaty Małgorzata Muzoł zauważyła, że dzięki podobnym akcjom coraz więcej dzieci nosi odblaski i jeździ na rowerach w odblaskowych kamizelkach. Obecnie do kierowania skuterem uprawnia nieletnich karta motorowerowa, o którą można się ubiegać od 13 roku życia. Trwają prace nad wprowadzeniem nowej kategorii prawa jazdy AM, które będzie uprawniało do kierowania takimi pojazdami. Takie prawo jazdy będzie można zdobyć po skończeniu 14 roku życia.

Komentuj
Nawet na krótkie trasy zawsze zapinaj pasy!
10 maja 2010 | 0

6ca4cf43eca8ccff6fb971eed10afb076fb52d7a

(Fot.: PD@N 340-2)

Odbył się finał 10-tej edycji programu edukacyjnego “Bezpieczeństwo dla Wszystkich” Renault. W tym roku w konkursie plastycznym wzięło udział 1328 klas z 383 szkół podstawowych z całej Polski. Nadesłały one 1864 plakaty ilustrujące hasło przewodnie konkursu “Bezpieczna droga do szkoły”. Do finału zakwalifikowało się siedem klas, a 63 otrzymały wyróżnienia. Zwycięzcą została Szkoła Podstawowa nr 12 z Rybnika z hasłem Nawet na krótkie trasy zawsze zapinaj pasy!. Nagrodą główną był bilet do EuroDisneylandu w Paryżu. Finalistów oceniało jury, w których w skład wchodzili partnerzy konkursu: Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Policja, Instytut Transportu Samochodowego, Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz przedstawiciele patronów medialnych akcji. Na ręce organizatorów konkursu list gratulacyjny przesłał wiceprzewodniczący KRBRD, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, Radosław Stępień. Programu edukacyjny “Bezpieczeństwo dla Wszystkich” Renault to jedna z największych inicjatyw na rzecz poprawy bezpieczeństwa dzieci na drogach w Polsce i w Europie. Akcja ma charakter międzynarodowy i jest realizowana w 19 państwach na świecie. Finał krajowy to ostatni etap trzystopniowej rywalizacji konkursowej. Do tej pory wzięło w niej udział 10 milionów dzieci, w tym 680 000 z Polski. Podczas finału zadaniem uczniów było zaprezentowanie programu artystycznego ilustrującego hasło przewodnie konkursu “Bezpieczna droga do szkoły”. Programy i scenariusze występów artystycznych dzieci były na wysokim poziomie przygotowania, ciesząc i wzruszając jednocześnie całą publiczność. Wśród haseł nadesłanych przez szkoły pojawiło się wiele ciekawych propozycji, opartych m.in. o zabawę słowem, np. Jak Cię widzą, tak Cię omijają. Radość i duma małych zwycięzców udzieliła się wszystkim gościom obecnym na sali. Wszystkie dzieci dostały upominki od organizatorów i partnerów programu.

Komentuj

Ogłoszenia

XI edycja Konkursu INSTRUKTOR ROKU 2010 - informacja
16 maja 2010 | 0

0a6afd4d544f970d6e7bbf8fcb8dc8755c3ebc00

 

(Fot.: PD@N 340-20©jm) ^ Stefan Rzońca, Komandor Konkursu INSTRUKTOR ROKU 2010 w rozmowie z dziennikarzem (Bełchatów 2009)

I N F O R M A C J A

Celem konkursu jest integracja środowiska szkoleniowego, instruktorów i wykładowców oraz działaczy zajmujących  się problemami związanymi ze szkoleniem kandydatów na kierowców w całym kraju. Organizowane sympozjum ma na celu podniesienie poziomu szkolenia przyszłych uczestników ruchu drogowego oraz poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach a także wymianę poglądów na temat kultury na drodze.

Społeczne Stowarzyszenie Szkolenia Kierowców w Białymstoku zaprasza instruktorów zrzeszonych w Regionalnych Ośrodkach Szkolenia Kierowców z terenu Polski również z osobami towarzyszącymi na dwudniowe spotkanie podczas którego odbędą się następujące imprezy:

 

Dzień I (11 czerwca 2010 r. - piątek)

-zakwaterowanie gości w hotelu “TURKUS” Białystok Al. Jana Pawła II 54 do godz. 14.30

-15.00 sala konferencyjna PZM-ot

-seminarium na temat bezpieczeństwa w ruchu drogowym (przedstawiciel Policji)

-wręczenie odznaczeń państwowych, resortowych i federacyjnych

-17.30 wycieczka krajoznawcza do Supraśla (autokarem)

-20.00 spotkanie integracyjne (kolacja przy ognisku)

 

Dzień II (12 czerwca 2010 r. – sobota)

-8.30 sala wykładowa PZMot: odprawa zawodników na KONKURS; omówienie poszczególnych konkurencji przez głównego sędziego Konkursu - Rozegranie konkurencji K - 1 (testy)

-11.00 Uroczyste otwarcie - prezentacja zawodników, powitanie gości

-11.30 Rozegranie poszczególnych konkurencji od K - 2 do K- 6 jednocześnie, w tym samym czasie przez wszystkie grupy zawodników

-12.00 Zawody dla publiczności i VIP – ów - Pokazy jazdy motocyklami

-15.00 Zakończenie konkursu Instruktor Roku 2010

-15.30 Ogłoszenie wyników Konkursu, wręczenie dyplomów, pucharów i nagród

-16.00 Obiad

R E G U L A M I N

Organizator Konkursu

1. Organizatorami Konkursu są:

-Polska Federacja Stowarzyszeń Szkół Kierowców

-Społeczne Stowarzyszenie Szkolenia Kierowców w Białymstoku

-Prezydent Miasta Białegostoku

-Polski Związek Motorowy

-WORD Białystok, Łomża, Suwałki

2. Organizatorzy powołują Komitet Organizacyjny stanowiący najwyższą władzę, w skład którego wchodzą:

-Przewodniczący Honorowy Krzysztof Szymański

-Koordynator Konkursu Tadeusz Piotrowski

-Komandor Konkursu Stefan Rzońca

-Sekretarz Konkursu Józef Fiedorowicz

3. Komitet Organizacyjny powołuje Komisję Sędziowską w składzie:

-Sędzia Główny - Krzysztof Janowski

-Sędziowie poszczególnych konkurencji

4. Konkurs odbędzie się:12 czerwca  2010 r  godz. 9.30 Białystok Al. Jana Pawła II 52  na terenie PZM-otu

5. W ramach Konkursu zostaną rozegrane konkurencje:

-K – 1 Testy

-K – 2 Pomoc przedlekarska

-K – 3 Próba Stewarda (Nissan Tilda)

-K – 4 Próba Sir Lancelota (Nissan Note)

-K – 5 Troleje (Nissan Micra)

-K – 6 Wyścig gokartów

6. Organizator nie ponosi odpowiedzialności z tytułu szkód wynikłych z winy osób trzecich

7. Organizator może przerwać zawody, zmienić lub unieważnić niektóre konkurencje, jeśli zaistnieją nieprzewidziane sytuacje.

Komentuj
Doskonalenie techniki jazdy - obowiązujący stan prawny - szkolenie
16 maja 2010 | 0

W świetle stanowiska Ministerstwa Infrastruktury wszelkie zajęcia z zakresu doskonalenia techniki jazdy (szkolenie osób posiadających uprawnienia do kierowania pojazdem, które z różnych przyczyn nie prowadziły pojazdu przez długi okres czasu, eco driving, jazda defensywna, szkolenia z elementów jazdy sportowej samochodami, motocyklami, quadami itp.) można prowadzić wyłącznie po uzyskaniu wpisu do rejestru Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy we właściwym Urzędzie Wojewódzkim. W związku z powyższym:

 

Automobilklub Polski

Instytut Transportu Samochodowego

Polskie Stowarzyszenie Motorowe

Grupa IMAGE

 

zapraszają na szkolenie

 

Doskonalenie techniki jazdy

- obowiązujący stan prawny,

 

które odbędzie się 18 maja 2010 r., w godz. 1000-1400

w siedzibie Automobilklubu Polski w Warszawie przy ul Pańskiej 85

 

 

 

 

Celem szkolenia jest dostarczenie jego uczestnikom kompletnej wiedzy na temat warunków prowadzenia szkoleń z zakresu doskonalenia techniki jazdy, podmiotów uprawnionych do organizacji zajęć oraz sposobów prawnego uregulowania prowadzonej działalności.

Szkolenie prowadzić będą zaproszeni eksperci. Program szkolenia obejmuje:

1.Doskonalenie techniki jazdy - zakres pojęcia.

2.Omówienie aktów prawnych określających problemową działalność.

3.ODTJ - warunki uzyskania wpisu i prowadzenia szkolenia.

4.Instruktor Techniki Jazdy - zdobycie i zakres uprawnień.

5.Praktyczne aspekty uregulowania działalności objętej obowiązkiem wpisu.

6.Podsumowanie i odpowiedzi na pytania.

Zaproszenie skierowane jest do następujących podmiotów:

1.Ośrodki Szkolenia Kierowców,

2.Ośrodki Doskonalenia Techniki Jazdy,

3.Szkoły jazdy i Auto - szkoły prowadzące szkolenia dla osób posiadających już uprawnienia do kierowania.

4.Producenci pojazdów i salony firmowe organizujące szkolenia dla swoich klientów.

5.Firmy transportowe sprawdzające i doskonalące umiejętności swoich kierowców.

6.Inne podmioty zajmujące się przedmiotową działalnością.

oraz do pracowników komórek organizacyjnych urzędów wojewódzkich sprawujących nadzór nad szkoleniem.

U W A G A !

W związku z wejściem w życie Ustawy z dnia 12 lutego 2010 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U z 2010 r. nr 43, poz. 246) oraz rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 1 kwietnia 2010 r. w sprawie szkolenia kierowców wykonujących przewóz drogowy (Dz. U. z 2010 r. nr 53, poz. 314) rozszerzamy nasze szkolenie w dniu 18.5.2010 r. o następującą tematykę:

Aktualne przepisy regulujące

obowiązkowe szkolenia kierowców zawodowych.

Omówione zostaną zmiany w dotychczasowych aktach prawnych ze szczególnym uwzględnieniem szczegółowych wymagań prowadzenia szkoleń (infrastruktura, pojazdy, programy szkolenia i plany nauczania).

Zapraszamy wszystkich już prowadzących powyższe szkolenia, jak i podmioty zainteresowane uruchomieniem omawianej działalności.

Więcej informacji udziela: Adam Goss: odtj@automobilklubpolski.pl; tel. 500 253 716

Opłata za udział w szkoleniu - 490,00 zł brutto za 1 osobę.

Za każdą następna osobę z firmy - 420,00 zł brutto.

Wpłatę należy przelać na konto:

Automobilklub Polski, 00-834 Warszawa, ul. Pańska 85.

nr konta 90 1500 1777 1217 7001 1130 0000

z dopiskiem “szkolenie 18 maja”

W zgłoszeniu prosimy podać:

1. Imię i nazwisko osoby (osób) uczestniczących w szkoleniu;

2. Nazwa i adres instytucji zgłaszającej;

3. Dane do faktury (jeśli inne niż dane w pkt 2).

Zgłoszenia należy kierować na adres: bartosz.sienkiewicz@its.waw.pl

Komentuj
INSTRUKTOR ROKU - Region Piotrkowski
16 maja 2010 | 0

22380e7875149ad6cc0035e8f5782a6b7f248d14

(Fot.: PD@N 339-28)

Zapraszam wszystkich członków Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców i Instruktorów Regionu Piotrkowskiego do wzięcia udziału w eliminacjach do Ogólnopolskiego Konkursu "Instruktor Roku 2010".

Eliminacje odbędą się dn. 21 maja br. w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Piotrkowie Tryb.; rozpoczęcie eliminacji o godz. 11.00.

Uczestnicy eliminacji wezmą udział w czterech konkurencjach:

K-1 - pisemny test ze znajomości przepisów ruchu drogowego;

K-2 - udzielanie pierwszej pomocy przedlekarskiej;

K-3 - "Próba Stewarda";

K-4 - jazda na trolejach.

Zwycięzca eliminacji otrzyma dyplom i puchar dla najlepszego Instruktora w Regionie Piotrkowskim oraz będzie reprezentował nasz region na konkursie ogólnopolskim w Białymstoku.

Prezes Stowarzyszenia - Janusz Kuśmierek

Zgłoszenie do konkursu:

- do konkursu może być zgłoszonych 15 zawodników;

- decyduje termin zgłoszenia do 18 maja;

-zgłoszenia przyjmuje - Janusz Kuśmierek tel.: kom. 691 391 577, tel/fax 44/634 80 31;

e-mail: prezes@stowarzyszenieoskpiotrkow.pl

Komentuj