13 marca 2009 |
0
(289-4)
Toyota opracowała pierwszą na świecie poduszkę powietrzną dla pasażera siedzącego na środku tylnej kanapy. Poduszkę umieszczono w specjalnym zasobniku pod sufitem. Jej zadaniem jest chronienie pasażerów, który podczas uderzenia bocznego mogą odnieść urazy na skutek zderzenia między sobą. Boczna poduszka, powietrzna, która nie uruchamia się podczas uderzenia przodem, ma zapobiegać kontaktom między ciałami pasażerów, minimalizując ryzyko odniesienia obrażeń. Zaprezentowany przez Toyotę system jest układem w pełni funkcjonalnym, który "w niedalekiej przyszłości" trafi do pierwszych samochodów sprzedawanych (na razie) w Japonii.
Komentuj →
10 marca 2009 |
0
Z policyjnych statystyk wynika, że coraz więcej sprawców wypadków ucieka z miejsca zdarzenia. Dwa lata temu było to 7 proc., a w ubiegłym już 10 proc. kierowców. Micor: - Ucieczka to działanie bezsensowne co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze - gdy kierowca ucieka, zagrożenie karą zwiększa się o połowę. Po drugie - mamy bardzo wysoką wykrywalność i docieramy niemal do 100 proc. sprawców wypadków.
Jak to wygląda w praktyce? Jeśli ktoś spowoduje wypadek śmiertelny, ale nie próbuje ucieczki - może się spodziewać kary do ośmiu lat więzienia. Jeżeli zaś ucieknie - zagrożenie wzrasta do 12 lat (taką karą jest zagrożony Roman M.).
Policjanci podkreślają, że o bezkarności w przypadku spowodowania wypadku nie może być mowy. Z wielu powodów:
* świadkowie - funkcjonariusze obserwują, że gdy dochodzi do tragedii na drodze, osoby, które mogą pomóc w ustaleniu sprawcy, bardzo chętnie współpracują. Świadkami bywają przypadkowi przechodnie, starsi ludzie spędzający czas w oknach, osoby podlewające kwiaty akurat w chwili wypadku - sprawca często nie ma nawet pojęcia, że ktoś go widział
* pomocnicy - taksówkarze i kierowcy MPK często pomagają policjantom, którzy przesyłają im zgłoszenia o uszkodzeniach, jakie może mieć auto, które spowodowało wypadek. Uszkodzony samochód rzuca się w oczy, a dzięki pomocy taksówkarzy i kierowców często udaje się go namierzyć
* kamery - bardzo często auto sprawcy widać na nagraniach z kamer, np. monitorujących stację benzynową, firmę czy prywatną posesję.
Nie ma też szans, żeby auto nie pozostawiło śladów kryminalistycznych:
* ślady hamowania pozwalają ustalić, czy hamowało auto osobowe, czy ciężarowe, czasem nawet udaje się określić markę
* fragmenty szyb, reflektorów czy zderzaka pozwalają dokładnie ustalić model i markę oraz rocznik samochodu - a gdy policjanci skorzystają z rejestru aut, mają pewność, że do sprawcy dotrą
* kawałki lakieru to kopalnia informacji - nawet jeśli kierowca natychmiast profesjonalnie naprawi uszkodzenia, po strukturze lakieru można ustalić, czy odprysk pochodził z jego samochodu.
Komentuj →
5 marca 2009 |
0
Ruszyła pierwsza polska kampania informacyjna międzynarodowego Projektu pt. “Europejski Atlas Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego” w ramach Europejskiego Programu Oceny Ryzyka na Drogach EuroRAP.
EuroRAP to Europejski Program Oceny Ryzyka na Drogach (European Road Assessment Programme), który umożliwia niezależną ocenę poziomu zagrożenia zdrowia i życia uczestników uchu drogowego według jednolitej metodyki. Jest to największy i najsprawniej działający program w Europie na rzecz podniesienia poziomu bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Inspiratorami utworzenia Programu były kluby automobilowe, które wyszły z założenia, że drogi to bardzo niebezpieczne urządzenia i dlatego powinny być, podobnie jak zakłady chemiczne, czy elektrownie atomowe, poddane kontroli społecznej. Motywem działania tych organizacji była troska o bezpieczeństwo swoich członków – uczestników ruchu drogowego. Program jest prowadzony w ścisłej współpracy z ośrodkami badawczymi i uniwersyteckimi zajmującymi się bezpieczeństwem ruchu drogowego oraz administracją drogową, policją i wieloma innymi organizacjami i instytucjami. Nadrzędnym założeniem Programu EuroRAP jest włączenie się do realizacji III Europejskiego Programu Działań na rzecz Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, którego celem jest zmniejszenie o 50% liczby śmiertelnych ofiar ruchu drogowego w ciągu dekady 2001-2010. Celem Programu EuroRAP jest: - wdrożenie programu systematycznej oceny poziomu ryzyka na podstawowej sieci dróg w Europie poprzez wskazywanie zagrożeń oraz proponowanie praktycznych środków zaradczych, zapewnienie, by ocena poziomu ryzyka leżała u podstaw decyzji strategicznych dotyczących; - poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego; - inicjowanie partnerstwa między instytucjami i organizacjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo ruchu drogowego oraz producentami samochodów i administracją drogową. Jednym z wymiernych, dla każdego użytkownika dróg w Europie, efektów prac prowadzonych w wielu krajach będzie mapa Europy przedstawiająca poziom ryzyka na drogach.
(289-7)
^ Mapa ryzyka powstała w wyniku prac nad projektem Europejski Atlas Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, którego końcowym efektem będzie mapa Europy pokazująca najbardziej niebezpieczne (czarne) drogi w poszczególnych państwach. Projekt realizowany jest w ramach europejskiego Programu EuroRAP dzięki wsparciu finansowemu Komisji Europejskiej. Uczestniczy w nim 10 państw europejskich, w tym Polska, a realizacja przewidziana jest na lata 2008-2010. Zadaniem polskiego zespołu jest przygotowanie mapy Polski przedstawiającej poziom ryzyka na drogach; w pierwszej kolejności na drogach międzynarodowych, następnie na pozostałych drogach krajowych, i w końcu na drogach wojewódzkich w wybranych regionach. Ostatecznie w 2010 roku polskie mapy zostaną włączone do Europejskiego Atlasu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
Komentuj →
5 marca 2009 |
0
W Gorzowie Wielkopolskim odbyła się konferencja metodyczna pod hasłem “Społeczna misja nauczycieli jazdy”. Organizatorami konferencji byli: Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Gorzowie Wlkp., Polska Federacja Stowarzyszeń Szkół Kierowców, Gorzowskie Stowarzyszenie Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców oraz Grupa IMAGE. Zaproszenie do udziału w konferencji przyjęło ponad 170 osób. Celem konferencji była poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego poprzez doskonalenie kompetencji zawodowych nauczycieli jazdy. Tematyka konferencji: Odpowiedzialność prawna nauczycieli jazdy; Sylwetka psychologiczna nauczyciela jazdy; Nowe technologie dydaktyczne w szkoleniu kierowców; Potrzeby zawodowe instruktorów; Nadzór nad procesem szkolenia kierowców; Statystyka zdawalności i przyczyny niepowodzeń egzaminacyjnych. Uczestnicy otrzymali Certyfikat udziału w konferencji wystawiony przez organizatorów oraz materiały informacyjno-szkoleniowe wspomagające pracę instruktorów.
- Co roku szkolimy egzaminatorów nauki jazdy, natomiast instruktorzy szkół nauki jazdy nie są objęci żadnym cyklem kursów. Staramy się to zmienić, gdyż ze strony tej grupy zawodowej występuje naprawdę duże zapotrzebowanie na podnoszenie swoich kwalifikacji – powiedział dziennikarzom oficjalnego portalu miasta “GORZÓW pl” Zbigniew Józefowski, dyrektor WORD.
(289-12)
(290-16)
(290-17)
Była to już 15. konferencja w cyklu “Społeczna misja nauczycieli jazdy” zainicjowanego przez Polską Federację Stowarzyszeń Szkół Kierowców. Wszystkie odbyły się przy wydatnej pomocy finansowej i organizacyjnej wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego i Grupy IMAGE. Większość była wspólnym przedsięwzięciem z Sekretariatem Krajowej Rady BRD. W konferencjach tych udział wzięło łącznie ponad 1700 osób.
Komentuj →
4 marca 2009 |
1
(289-13)
Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji oraz Instytut Transportu Samochodowego i Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wystosowały list intencyjny do producentów, dystrybutorów i sprzedawców rowerów, w którym podkreślają ogromne znaczenie, jakie ma dla bezpieczeństwa użytkowników sprawny i prawidłowo wyposażony rower. Zachęcamy do zapoznania się z tą tak ważną dla bezpieczeństwa naszych dzieci i innych rowerzystów, inicjatywą: 
(290-14)
Komentuj →
16 marca 2009 |
0
Peleton nietrzeźwych rowerzystów - Policjanci z komisariatu w Jadowie zatrzymali wczoraj trzech nietrzeźwych rowerzystów. Rekordzista miał prawie 3,1 promila alkoholu w organizmie. “Pijany peleton” poruszał się drogą publiczną w miejscowości Kąty Wielgi. Grozi im kara pozbawienia wolności do roku. Do zatrzymania pijanych rowerzystów doszło wczoraj w miejscowości Kąty Wielgi w gminie Strachówka. Kilka minut po 11:00 funkcjonariusze z komisariatu w Jadowie zauważyli trzech rowerzystów jadących całą szerokością jezdni. Na widok radiowozu dwóch z nich szybko zeszło z rowerów i weszło do pobliskiego lasu, trzeci nadal jechał w kierunku zbliżającego się radiowozu. Po zatrzymaniu całej trójki okazało się, że wszyscy znajdują się pod wpływem alkoholu. Badanie najmłodszego uczestnika pijanego peletonu 29-letniego Leszka M. wykazało w jego organizmie prawie 3,1 promila alkoholu. 51-letni Krzysztof S. miał blisko 1,2 promila a trzeci 43-letni Wiesław K. 1,1 promila alkoholu w organizmie. Cała trójka niebawem trafi przed oblicze sądu. Grozi im kara pozbawienia wolności do roku, oraz wysoka grzywna.
Zatrzymany pod wpływem narkotyków za "kółkiem" - Policjanci z Koluszek zatrzymali w Andrespolu 25-letniego mężczyznę i 17-latka. Młodszy z nich właśnie tego dnia udostępnił narkotyk swojemu starszemu bratu, który po jego zażyciu wsiadł za "kółko". Teraz obaj odpowiedzą za swoje czyny – starszy za jazdę po narkotykach, młodszy za posiadanie, udzielanie i sprzedaż narkotyków. Do zatrzymania dwójki braci doszło około godziny 18.00 w miejscowości Andrespol. Policjanci na ulicy Łódzkiej zaobserwowali opla calibrę. Policjanci postanowili zatrzymać samochód do kontroli drogowej. Kierujący calibrą na widok radiowozu i sygnałów do zatrzymania zaczął uciekać. W trakcie pościgu policjanci zajechali im drogę, uniemożliwiając dalszą ucieczkę. Policjanci zauważyli, że starszy w rozmowie z nimi jest podejrzanie nadpobudliwy. Ich przypuszczenia, że może być pod wpływem narkotyków potwierdziło badanie. Funkcjonariusze szybko ustalili, że 25-latek narkotyk, nabył od swojego młodszego brata. Zatrzymany 17-latek już od dłuższego czasu był w zainteresowaniu Policji. Jest on podejrzany o udzielanie i handel narkotykami wspólnie z grupą osób zatrzymanych 24 lutego 2009 roku przez kryminalnych z Koluszek. Wówczas policjanci pracujący nad sprawą ustalili, że zatrzymani handlarze w wieku 19,21 i 33 lat od ponad dwóch lat prowadzili ten proceder wspólnie z 17-latkiem. Teraz zatrzymana dwójka braci odpowie za swoje czyny, starszy za jazdę pod wpływem narkotyku, natomiast 17-latek za posiadanie, udzielanie i sprzedaż narkotyków.
Nietrzeźwa kierująca potrąciła pieszego i uciekła - Policjanci z Kłodzka zatrzymali 32-letnią kobietę podejrzaną o potrącenie na przejściu dla pieszych 52-latka. Kierująca uciekła z miejsca wypadku, ale już po kilkunastu minutach została znaleziona przez policjantów. Grozi jej kara do 12 lat więzienia. Wczoraj po 9:00 dyżurny komendy powiatowej policji w Kłodzku został poinformowany przez świadka, że na jednej z ulic miasta doszło do potrącenia pieszego. Natychmiast na miejsce zdarzenia pojechał patrol. Okazało się, że sprawca wypadku uciekł. Policjanci ustalili przebieg zdarzenia. Pieszy przechodził po oznakowanym przejściu dla pieszych i został potrącony przez samochód marki Volkswagen. Kierująca pojazdem kobieta uciekła, nie udzielając pomocy rannemu. 52-letni mężczyzna został przewieziony do szpitala, gdzie niestety zmarł. Funkcjonariusze natychmiast zaczęli szukać sprawczyni. Po kilkunastu minutach policjanci znaleźli volkswagena, a w nim kobietę. Była nietrzeźwa. Miała 1,5 promila alkoholu w organizmie. Kierująca została zatrzymana przez funkcjonariuszy, a jej samochód zabezpieczono. Za tego typu przestępstwo grozi jej kara nawet do 12 lat więzienia.
3,5 promila za kierownicą BMW - 3,5 promila miał 63-letni kierowca bmw, gdy zamroczony alkoholem wieczorem staranował na osiedlowym parkingu kilkanaście samochodów i potrącił sąsiadkę. Wczoraj wieczorem dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku otrzymał sygnał o zdarzeniu drogowym na osiedlu Zielone Wzgórza. Jak wynikało ze zgłoszenia, uczestniczyło w nim kilka samochodów. Natychmiast zostały tam skierowane będące w pobliżu patrole. Z policyjnych ustaleń wynika, że sprawcą karambolu był zamroczony alkoholem 63-letni kierowca bmw. Mężczyzna, po paru piwach wypitych z kolegą przy pobliskim sklepie wsiadł za kierownicę swojego samochodu. Ruszył w kierunku domu na ul. Konwaliowej. Jego rozpędzone auto zaczęło taranować samochody stojące na parkingu. Mknący pojazd zostawiał za sobą sznur rozbitych aut. Kierowca w pewnym momencie zjechał na przeciwległą stronę jezdni i na kolejnym parkingu uderzył w stojącego tam volksagena polo. Potężna siła odrzuciła małego volkswagena wprost na stojącą za nim 59-letnią sąsiadkę kierowcy. Dalej rozbite bmw odjechać już nie mogło. Świadkowie wypadku nie dali uciec sprawcy z miejsca zdarzenia, a gdy przyjechali policjanci mężczyzna został zatrzymany. Badanie alkomatem wykazało, że był bardzo pijany. Miał 3,5 promila alkoholu. Trafił do policyjnego aresztu. Wezwane na miejsce zdarzenia pogotowie odwiozło ranną do szpitala. Jej stan lekarze określają jako ciężki. Do późnych godzin wieczornych trwały oględziny i szacowanie strat 11 uszkodzonych pojazdów. Białostoccy policjanci szczegółowo wyjaśniają okoliczności tego zdarzenia. Po wytrzeźwieniu sprawca zostanie przesłuchany i z pewnością stanie przed sądem.
(289-5)
Komentuj →
15 marca 2009 |
5
W ubiegłym tygodniu przedrukowaliśmy opinię w sprawie jazdy przez ronda, zamieszczoną w dzienniku “Echa Dnia Radom”, o którą poproszono Mariana Witkowskiego, magistra inżyniera transportu, instruktora i wykładowcę przepisów o ruchu drogowym, byłego egzaminatora WORD w Radomiu. Poniżej prezentujemy komentarze naszych Czytelników oraz rozmowę z kolejnym ekspertem - Robertem Ciesielskim: 
(288-17) ^ Problem zrodził się po zdarzeniu pana Roberta Ciesielskiego. W sierpniu miał kolizję na rondzie Dmowskiego w Radomiu. Jechał z ulicy Kwiatkowskiego w stronę M1 prawą stroną jezdni i zderzył się z samochodem jadącym od M1 w aleję Jana Pawła II. Twierdzi, że wyjechał na rondo z ulicy Kwiatkowskiego przy prawej krawędzi jezdni i miał zamiar pojechać dalej w aleję Grzecznarowskiego, w stronę M1. Jednak tuż za zjazdem w aleję Grzecznarowskiego, prowadzącą w stronę dworca kolejowego, w jego samochód uderzyło audi. Sprawa została skierowana do sądu grodzkiego, a ten nałożył na kierowcę mandat - 200 złotych.
Komentarze Czytelników serwisu PRAWO DROGOWE @ NEWS:
(10) Proszę zapoznać się z odmienną interpretacją dotyczącą zdarzenia na rondzie Dmowskiego w Radomiu:
http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090211/POWIAT0206/99895490 Bogumił L.
(11) Panie Bogumile, wreszcie jakiś rozsądny głos w tej dyskusji, bo wypowiedzi pana Mariana eksperta Witkowskiego jeżą włos na mojej łysej głowie i mącą w głowach kierowców. Tylko - jeśli Pan pozwoli - nie zgodzę się w kilku miejscach: pisze Pan" - Wjeżdżając na rondo dwupasmowe, należy zająć właściwy pas ruchu, zgodny z kierunkiem jazdy. Skręcając w lewo lub zawracając na rondzie trzeba zająć lewy pas ruchu."
1. Przepis, który nakazuje takie zachowanie to art. 22, ust. 2 PRD, natomiast, jak Pan wie, na rondzie (skrzyżowaniu o ruchu okrężnym) - ile by ono nie miało pasów - jazda możliwa jest TYLKO w jednym kierunku - W PRAWO więc przepisu tego nie można odnieść do ronda.
2. Na rondzie nie można skręcić w lewo, ani zawrócić - MOŻNA JEDYNIE ZJECHAĆ Z NIEGO PIERWSZYM, DRUGIM, ENTYM ZJAZDEM.
3. Zjechać można natomiast - owszem z innego pasa niż prawy , ale będzie się to wiązało z przejechaniem przez pas prawy , a to natomiast nakazuje nam ustąpić pierwszeństwo pojazdom nim jadącym.
Mam nadzieję, że pan Robert Ciesielski doczeka się sprawiedliwego wyroku w swojej sprawie. Dominik K.
(12) Ha ha ha!!! Ciekawe Pan Dominik Kozak ma podejście do charakteru ronda i jak widzę pokrywa się ze zdaniem pana z pojazdu nr 2. No ale jeżeli już tak na to spojrzymy to: "rondo" jest jednak cały czas SKRZYŻOWANIEM, choć z "ruchem wokół wyspy" i według mnie w Polsce poruszamy się po nim W LEWO nie w prawo. A jeśli już poruszamy się w lewo, (aby gdzieś tam którymś zjazdem zjechać w PRAWO) to musimy skręcać (kierownicą-kołami-całym pojazdem), czyli jednak "ZMIENIAĆ KIERUNEK JAZDY"!!! A jak zmieniamy kierunek jazdy to [masło-maślane ;)] siłą rzeczy możemy skręcać i zawracać. A wspomniany już przez pana Kozaka Art. 22 ZOBOWIĄZUJE nas by zająć odpowiednie miejsce na jezdni przed takimi manewrami oraz "wyraźnie i zawczasu sygnalizować" te manewry, bo zajmujemy właściwe miejsce na jezdni i sygnalizujemy zamiar manewru dla bezpieczeństwa własnego i innych oraz dla zachowania płynności ruchu. Podpowiadam jeszcze raz "rondo" to jest skrzyżowanie nie jakieś tajemnicze miejsce, na które można wjeżdżać i z niego zjeżdżać bez... skręcania czy zmiany kierunku jazdy nie mówiąc już o nie sygnalizowaniu własnych manewrów. Pozdrawiam wszystkich myślących inaczej. Max
Redakcja “Echa Dnia” o zdanie zapytała Bogumiła Leśniewskiego, specjalistę bezpieczeństwa ruchu drogowego:
Jakie są podstawowe zasady poruszania się na rondach dwupasmowych?
Bogumił Leśneiwski: Wjeżdżając na rondo dwupasmowe, należy zająć właściwy pas ruchu, zgodny z kierunkiem jazdy. Skręcając w lewo lub zawracając na rondzie trzeba zająć lewy pas ruchu. Pan Robert jechał prawym pasem, popełnił więc wykroczenie, bo poruszał się po pasie niezgodnym z kierunkiem jazdy, ale nie jest sprawcą tej kolizji. Podstawowa zasada to ustąpić pierwszeństwa pojazdowi z prawej strony albo zmieniając pas ruchu.
Ale rondo Dmowskiego nie ma wyznaczonych pasów ruchu.
Bogumił Leśneiwski: Nie zmienia to faktu, że na jezdni ronda mieszczą się dwa samochody, więc zgodnie z prawem o ruchu drogowym, mamy dwa pasy ruchu. Jeśli namalowane byłyby pasy, to kierowca będący na lewym pasie, widzi, że zmienia pas ruchu. Artykuł 22 mówi wyraźnie: kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas ruchu z prawej strony. To znaczy, że chcąc opuścić jezdnię ronda, przy zmianie pasa ruchu, musimy bezwzględnie ustąpić pierwszeństwa pojazdom jadącym na sąsiednim pasie, na który lub przez który musimy przejechać. Nie jest istotne, czy pasy są wyznaczone, czy nie. Pani, która uczestniczyła w kolizji, wymusiła pierwszeństwo.
Niektórym kierowcom wydaje się, że pani pierwsza była na rondzie, więc miała pierwszeństwo.
Bogumił Leśneiwski: Nie wiadomo, kto pierwszy wjechał na rondo. Jeśli kolizja miałaby miejsce przy wjeździe na rondo, to wina leżałaby po stronie pana Ciesielskiego, zgodnie z tym, że wjeżdżając na rondo, należy ustąpić pierwszeństwa pojazdom znajdującym się już na jezdni ronda.
Jaką zasadę przyjąć, jeżdżąc po rondach?
Bogumił Leśneiwski: Jestem przeciwnikiem określania szczegółowych zasad poruszania się na skrzyżowaniu o ruchu orężnym. Należy poruszać się zgodnie z przepisami, to znaczy przed wjazdem na skrzyżowanie zająć odpowiedni pas ruchu zgodny z kierunkiem jazdy oraz przestrzegać przepisów przy każdej zmianie pasa ruchu, po którym się poruszamy. To znaczy trzeba ustąpić pierwszeństwa pojazdowi poruszającemu się prawym, sąsiednim pasem lub wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony. Pan miał możliwość zajęcia wolnego pasa ruchu, więc nieistotne, że pani już była na rondzie. Każdy ma swój pas, którego powinien się trzymać. Egzaminatorzy uczą kierowców, że zjazd z ronda powinien nastąpić z prawego pasa. Tymczasem zjazd, wbrew powszechnej opinii, dozwolony jest zarówno z lewego, wewnętrznego, jak i z zewnętrznego pasa ruchu jezdni ronda. Zgodnie z "Wytycznymi projektowania skrzyżowań drogowych, część II Ronda” opracowanym przez dzisiejszą Generalną Dyrekcje Dróg Krajowych i Autostrad, na dwupasmowych rondach średnich i małych nie przewiduje się przeplatania pojazdów na jezdni ronda. Według tego, kierowcy nie maja fizycznej możliwości zmiany pasa ruchu na zewnętrzny między sąsiednimi wylotami. Czasem ta odległość jest równa długości półtora samochodu, więc nie ma takiej możliwości. Jest to zaplanowane już przy projektowaniu.
Jak poprawić bezpieczeństwo na tego typu skrzyżowaniach?
Bogumił Leśneiwski: Zastanawiano się nad tym już w 2005 roku, w czasie seminarium pod patronatem profesora Ryszarda Krystka z Ministerstwa Infrastruktury. Jednak to nie doprowadziło do wypracowania jasnych zasad ruchu i poprawy bezpieczeństwa. Dlatego trzeba zacząć od nowa dyskusję na ten temat.
Dobrym pomysłem byłoby kompletne oznakowanie wjazdów strzałkami kierunkowymi, a szczególnie wprowadzenie oznakowania poziomego na jezdni ronda. Dotyczy to zarówno ronda klasycznego, jak i tak zwanego "nowoczesnego” jak NSZ czy Kisielewskiego. Przed wjazdem na ronda w Stanach Zjednoczonych stoją znaki wyraźnie informujące, z którego pasa ruchu może pojechać prosto lub na przykład w lewo. Kierowca może właściwie podejmować decyzje, więc nie popełnia błędów.
Komentuj →
14 marca 2009 |
0
(289-6)
W nocy z 14 na 15 marca zostanie zamknięty dla ruchu most Śląsko-Dąbrowski w Warszawie. Rozpocznie się największy tegoroczny remont w stolicy – modernizacja trasy tramwajowej na trasie W-Z oraz na ul. Młynarskiej.
Wszystkie roboty na trasie W-Z zakończą się 17 października, a na ul. Młynarskiej 20 czerwca. Most Śląsko-Dąbrowski zostanie ponownie włączony do ruchu od 1 września. Prace zostały podzielone na kilka etapów. Pierwszy potrwa do 11 kwietnia i obejmie roboty na odcinku od placu Bankowego do ul. Jagiellońskiej, na skrzyżowaniu ul. Młynarskiej z ul. Wolską oraz na samej ul. Młynarskiej. To drugi etap remontu torowiska na trasie W-Z oraz całkiem nowy na ul. Młynarskiej. Te dwa remonty są ściśle ze sobą związane – każda zmiana torowiska na ul. Wolskiej wymusza zmiany na ul. Młynarskiej i odwrotnie. Roboty tramwajowe dotyczą budowy torowiska bezpodsypkowego dla zapewnienia skutecznej ochrony przed wibracjami. Dodatkowo, na odcinku od placu Bankowego do ul. Jagiellońskiej, zastosowany zostanie drugi stopień ochrony przeciw drganiom w postaci maty elastycznej pod płytą torowiska. Wymienione zostaną wszystkie rozjazdy na skrzyżowaniach, sieć i urządzenia trakcyjne, przebudowane zostaną też przystanki, aby były wspólne dla autobusów i tramwajów. Równocześnie będą przebiegać inne prace - przede wszystkim remont wiaduktu Pancera. Zarząd Dróg Miejskich zbuduje nowe przyczółki, odnowiony zostanie cały wiadukt – pomost, barierki itp. Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej wyremontuje magistralę ciepłowniczą przebiegającą pod al. Solidarności. Na ul. Marynarskiej swoje roboty wykonają Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, Stołeczne Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, RWE STOEN Operator, Miejska Spółka Gazownicza. Wymienione zostanie oświetlenie ulicy, a Zarząd Dróg Miejskich zakończy remont frezowaniem i ułożeniem nowej nawierzchni na ul. Młynarskiej.
Komentuj →
13 marca 2009 |
0
W południowej części Lubuskiego jest ponad 300 szkół nauki jazdy, ale w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Zielonej Górze do egzaminów przystępują absolwenci prawie 500 szkół - informuje “Gazeta Lubuska”. Nie tylko z Lubuskiego, ale też sąsiednich województw. Głównie z Dolnego Śląska i Wielkopolski. Chyba główny powód jest ten, że w Zielonej Górze na egzamin czeka się krócej, niż w innych miastach. W 2008 roku WORD przeprowadził ponad 42,5 tys. egzaminów na prawo jazdy, w tym ponad 37,4 tys. na kategorię B. Średnia zdawalność na kategorię B wyniosła 30,6 procent. Jest chyba niska. Czy ta zdawalność to wynik słabego szkolenia czy zbyt wysokich wymagań na egzaminach? Tu zdania są podzielone. Często, nawet zbyt często dostajemy sygnały, że egzaminatorzy oblewają, bo chcą oblać. Złośliwi dodają, że im więcej negatywnych egzaminów, tym więcej pieniędzy w kasie WORD.
(289-18)
Zielonogórski WORD postanowił wybrać najlepsze ośrodki szkolenia i najlepszych instruktorów. Pod uwagę brano zarówno średnią zdawalność oraz zdawalność za pierwszym razem. Średnia obu zdawalności stała się podstawą klasyfikacji. Ośrodki szkolenia podzielona na trzy grupy.
W grupie szkół szkolących od 30 do 100 osób najlepsze to:
1. ZUH “ZDZIŚ” z Zielonej Góry - 66,6 proc. egzaminów pozytywnych,
2. Szkolenie Kandydatów na Kierowców Mirosław Górny z Żar - 57,05 proc.
3. OSK Iwona Palacz z Zielonej Góry - 55,4 proc.
W grupie szkół od 100 do 250 osób
1. OSK “KURS” Henryk Mazur z Zielonej Góry - 43,55 proc.
2. Prywatna Szkoła Andrzej Pietach z Gubina - 43,05 proc.
3. Prowadzenie Praktycznej Nauki Jazdy Zbigniew Czarny z Lubska - 41,9 proc.
W grupie szkół powyżej 250 przeszkolonych
1. Szkoła Jazdy “DELTA” Waldemar Sacharuk z Tomaszowa - 43,2 proc.
2.”MOTOREX” Eugeniusz Kubiś z Zielonej Góry - 37,25 proc.
3. OSK “AURA” Józef Dysiewicz z Nowej Soli - 36,55 proc.
Najlepsi instruktorzy w 2008 roku to:
1. Zdzisław Piskorski - 68,35 proc. zdawalności,
2. Zdzisław Kowalik - 67,3 proc.
3. Mirosław Górny - 57,5 proc.
4. Dariusz Waszkowiak - 55,0
5. Iwona Palacz - 54,7 proc.
6. Stanisław Łukaszewski -54,35 proc.
7. Władysław Obierak - 54,0 proc.
8. Łukasz Gawroński - 53,75 proc.
9. Joanna Rosoch - 53,6 proc.
10. Kazimierz Świder - 53,1 proc.
Porównywano wyniki aż 800 instruktorów.
Komentuj →
13 marca 2009 |
0
Policja w chińskim regionie Chongqing częstuje kierowców papryczkami chili, aby zapobiegać przypadkom zasypiania za kierownicą. Ostre strączki papryki są podawane kierowcom od kilku dni na stacjach benzynowych przy autostradach, ponieważ Chińczycy wierzą, że wiosną ludzi ogarnia silna senność, która może być przyczyną groźnych wypadków.
Komentuj →
12 marca 2009 |
0
Barmani na Śląsku Cieszyńskim będą wręczać klientom opaski odblaskowe. To pomysł policji, a sponsorują go browary. Dzięki opaskom na drogach ma ginąć mniej pieszych. Ireneusz Korzonek, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego cieszyńskiej komendy powiatowej policji, mówi, że najczęściej, gdy policjanci przyjeżdżają na miejsce, powtarza się następujący scenariusz: pieszy w ciemnym ubraniu leży na drodze, źle oświetlonej, bez chodnika, często gdzieś w pobliżu baru. - I niestety, ale często potem okazuje się, że ofiara potrącenia była nietrzeźwa - mówi policjant. Policjanci z cieszyńskiej drogówki wymyślili, jak temu zaradzić. Nim potencjalna ofiara kolejnego potrącenia wyjdzie z baru czy restauracji, powinna dostać światełko odblaskowe - specjalną opaskę na wierzchnie ubranie. Produkcję odblasków zgodziły się zasponsorować trzy browary. Jest też duże zainteresowanie ze strony gmin Śląska Cieszyńskiego - chcą się dołożyć do akcji. - Opaski rozdawane będą w wybranych barach i restauracjach na Śląsku Cieszyńskim - mówi Korzonek. Wybrane zostały głównie przydrożne lokale w małych miejscowościach. Barmani będą rozdawać odblaski do końca marca, druga edycja akcji planowana jest na jesień. Pomysł bardzo się spodobał. - Sam jestem kierowcą, więc wiem, jak trudno czasem zauważyć pieszego idącego poboczem. Uważam, że opaski powinni dostawać wszyscy klienci barów, zarówno ci, co przyszli na kielicha, jak i tacy, co wypili tylko szklankę oranżady - mówi Maciej Bieniek, sołtys Ochab, koło Skoczowa. Korzonek ma nadzieję, że piesi będą chcieli zakładać opaski. - Gdyby taką opaskę dostała jedna osoba, mogłaby się wstydzić ją nosić. Jednak to będą setki ludzi - mówi. - W Warszawie policjanci wymyślili, że dobrze byłoby dodawać odblaski do toreb ekologicznych na zakupy sprzedawanych w supermarketach. U nas, w małych miejscowościach, taki pomysł się nie sprawdzi. Musimy dostosować go do naszych realiów. Chcemy, by noszenie takich opasek stało się po prostu modne - dodaje.
Komentuj →
10 marca 2009 |
0
W ubiegłym roku rozstrzygnięto przetargi na inwestycje drogowe na 15 mld zł, obecnie w trakcie postępowania znajdują się przetargi na 20 mld zł. W 2009 r. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) planuje ogłosić 60 przetargów na 29 mld zł – powiedział Podsekretarz Stanu Zbigniew Rapciak 10 marca br. w Warszawie, podczas debaty “Czy inwestycje w infrastrukturę transportową mogą złagodzić skutki kryzysu?”. – Aby realizacja inwestycji drogowych była dźwignią dla całej gospodarki musi nastąpić jeszcze większa mobilizacja zarówno po stronie inwestorów administracji publicznej, jak i firm wykonawczych – dodał Wiceminister. W panelu dyskusyjnym zorganizowanym przez Executive Club uczestniczyli także: wiceszef sejmowej Komisji Infrastruktury Janusz Piechociński, Prezes PKP Intercity Krzysztof Celiński oraz przedstawiciele firm realizujących inwestycje drogowe. Dyskutując o sprawności organizacyjnej instytucji odpowiedzialnych za inwestycje transportowe Podsekretarz Stanu Z. Rapciak zaznaczył, że kluczem do sprawnej realizacji inwestycji drogowych jest zakończenie decentralizacji GDDKiA. – Osoby zatrudnione w oddziałach mają największą wiedzę o danej inwestycji i zrealizują ją najlepiej. Centrala natomiast powinna być odpowiedzialna za planowanie rozwoju, modernizacji i utrzymania sieci dróg krajowych oraz za realizację budżetu państwa w tym zakresie. Powinna także współuczestniczyć w tworzeniu prawa i przepisów technicznych oraz wykonywać zadania związane z pełnieniem roli organu odwoławczego w postępowaniach administracyjnych – powiedział Wiceminister. Prezes PKP Intercity Krzysztof Celiński podkreślił rolę decentralizacji także przy realizacji inwestycji kolejowych. – Każdy duży projekt kolejowy ma swojego lidera, który jest odpowiedzialny za całość inwestycji na danej linii kolejowej. To jest bardzo istotne także z punktu widzenia ciągłości wiedzy - powiedział. Podczas panelu podkreślono również rolę stabilności kadrowej administracji dla sprawnej realizacji inwestycji transportowych. Omawiając kwestie prawne Janusz Piechociński przypomniał, że dzięki przyjętej w ubiegłym roku specustawie drogowej proces realizacji inwestycji, który wcześniej trwał 5-7 lat, skrócono o połowę. W 2008 r. znowelizowano także Prawo Zamówień Publicznych oraz dostosowano przepisy w zakresie ochrony środowiska do wymogów unijnych. – Teraz najważniejsza jest stabilność prawa i umiejętność jego stosowania, kierowanie się zdrowym rozsądkiem – powiedział J. Piechociński. – Bardzo istotne jest, aby pracownicy urzędów nie bali się podejmowania decyzji i stosowali rozwiązania, które dopuszcza polskie prawo – podkreślił Wiceminister Zbigniew Rapciak. Podczas panelu dyskutowano także czy firmy wykonawcze obecne na polskim rynku są w stanie sprostać inwestycjom drogowym realizowanym na coraz większą skalę. – Z naszych szacunków wynika, że potencjał firm wykonawczych wynosi 25-27 mld zł – powiedział Wiceminister Z. Rapciak. Obecni na debacie reprezentanci sektora budownictwa drogowego zapewnili, że nie zabraknie im mocy wytwórczych. – Kryzys sprawił, że społeczeństwo uwierzyło, iż inwestycje infrastrukturalne mogą złagodzić jego objawy. Nie ma już nacisku na podwyższanie płac, tanieją materiały do budowy dróg, a to sprawia, że inwestycje mogą być realizowane taniej niż wcześniej planowano – powiedział Prezes Zarządu firmy Budimex Marek Michałowski. W odpowiedzi na postulaty firm wykonawczych, aby do budowy dróg mogły być stosowane materiały wytwarzane lokalnie, Wiceminister Z. Rapciak poinformował, że Minister Infrastruktury wydał już stosowne rekomendacje dotyczące wymagań technicznych, które to umożliwiają (dostępne na stronie internetowej resortu www.mi.gov.pl).
Komentuj →
10 marca 2009 |
0
Ponad 200 osób współpracuje z radnymi Łodzi. Chcą w ten sposób pomóc radnym w odkorkowaniu miasta. Co udało się zrobić? Zaczęło się od strony internetowej www.odkorkujmymiasto.pl, którą utworzyła komisja ds. organizacji ruchu. Radni, którzy weszli w jej skład, już na pierwszym posiedzeniu zarzucili Zarządowi Dróg i Transportu złe informowanie łodzian o planowanych robotach. Postanowili sami stworzyć portal, na którym mieszkańcy mogliby się dowiedzieć o utrudnieniach. Na stronę szybko zaczęły trafiać opinie mieszkańców. - Obecnie mamy około 200 społecznych osób, które na bieżąco opisują nam absurdy z łódzkich dróg - mówi Dariusz Joński, przewodniczący komisji. - Przesyłają nam nie tylko informacje, ale również zdjęcia i filmy, które dokumentują działania łódzkich drogowców. W ciągu trzech miesięcy na forum znalazło się ponad 800 wpisów z propozycjami rozwiązań komunikacyjnych, które pomogą odkorkować miasto. - Wszystkie informacje sprawdzamy i pytamy zarząd dróg, czy są one możliwe do zrealizowania. Autorom odpisujemy - mówi Joński. Najwięcej sugestii dotyczy oznakowania. Łodzianie zarzucają, że na drogach jest zbyt dużo znaków, które często niepotrzebnie się dublują lub wzajemnie wykluczają, co wprowadza niepotrzebny chaos. Tak było m.in. na skrzyżowaniu Piłsudskiego z Przędzalnianą, gdzie znaki poziome pozwalały jechać prosto i w lewo, natomiast znak pionowy zabraniał skrętu w lewo. Jeszcze większy absurd był na skrzyżowaniu ul. Żwirki z Kościuszki. Tam znak zakazywał skrętu w prawo, a za kilka metrów inny nakazywał wykonanie tego manewru. Dzięki informacjom od łodzian udało się te absurdy usunąć. Radni za największy sukces uważają przygotowanie uchwały dotyczącej informowania mieszkańców o planowanych remontach. Do tej pory łodzianie o robotach pod ich oknami dowiadywali się, gdy podjechały koparki. Teraz mają być powiadamiani z kilkutygodniowym wyprzedzeniem – doniosła łódzka “Gazeta Wyborcza”.
Komentuj →
10 marca 2009 |
0
Zdający na prawo jazdy dostają do podpisu oświadczenie, że nie wręczyli egzaminatorom łapówki – informuje trójmiejska “Gazeta Wyborcza” o nowych praktykach egzaminatorów z Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Zdający twierdzą, że przed przystąpieniem do egzaminu byli zmuszani do podpisania oświadczenia, że nie wręczali łapówek, ani nikt im tego nie proponował. W przypadku odmowy podpisania kandydat na kierowcę miał być wykluczony z egzaminu. Wicemarszałek Mieczysław Struk, który nadzoruje PORD odpowiedział natychmiast: - To skandal, żądanie od ludzi podpisywania takich oświadczeń jest bezprawne. Apeluję do egzaminatorów, aby wycofali się z tych praktyk. Egzaminatorzy jednak zaprzeczają, że zbieranie oświadczeń wyglądało tak, jak przedstawiają kursanci. - Zgadza się, od poniedziałku zbieramy od zdających oświadczenia, ale nikogo nie zmuszamy do ich podpisywania - mówi Michał Figiel, prezes gdańskiego oddziału Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów. - Spokojnie prosimy kursantów o oświadczenia, ale nie przed egzaminem, tylko już po. Podejrzewam, że rozżalone osoby, które nie zdały wymyślają, że było inaczej. Dwie osoby odmówiły podpisania oświadczeń. - To mnie nie przekonuje, do mnie też dzwonili ludzie i mówili co innego - odpowiada Struk. Akcja egzaminatorów związana jest z aferą korupcyjną w PORD. Zdaniem policji wszyscy zatrzymani egzaminatorzy i instruktorzy tworzyli dobrze zorganizowaną grupę przestępczą. - Dobrowolne oświadczenia od zdających to nasze zabezpieczenie przed kolejnymi zarzutami - stwierdza Michał Figiel. - Nie bronimy kolegów, którym je postawiono. Chcemy jednak zwrócić uwagę, że egzaminatora bardzo łatwo można oskarżyć o korupcję. Egzamin odbywa się według bardzo szczegółowej instrukcji egzaminowania. Często egzaminatorzy drobne błędy interpretują na korzyść zdających, ale to przecież nie może być podstawą do korupcyjnych oskarżeń.
Komentuj →
10 marca 2009 |
0
Biskupi z całej Polski zjeżdżają do Warszawy, żeby wybrać nowe władze episkopatu na najbliższe cztery lata. W tym samym czasie ich prywatni kierowcy pojadą razem do Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Tu przez cały dzień będą się uczyć wychodzenia z poślizgu i panowania nad samochodem w ekstremalnych sytuacjach. Przetestują też najnowszy model opla i spotkają się z mistrzem rajdów motocyklowych Jackiem Czachorem. Marcowy kurs będzie już ósmym z kolei szkoleniem dla kierowców wożących polskich biskupów.
Pomysł powstał w 2001 r. po tym, jak w wypadku samochodowym zginął biskup radomski Jan Chrapek. Od tamtej tragedii polscy biskupi mają zakaz samodzielnego prowadzenia aut na dłuższych trasach, a kościelne stowarzyszenie MIVA Polska organizuje kursy bezpiecznej jazdy dla ich kierowców. - Co roku uczą się czegoś innego. Teraz położymy nacisk na korzystanie z nowoczesnych elektronicznych systemów bezpieczeństwa w samochodzie i udzielanie pierwszej pomocy - mówi dyrektor MIVA Polska ks. Jerzy Kraśnicki. - Uczestnicy najpierw wysłuchają wykładu, a potem będą trenować na płycie poślizgowej. Krajowy duszpasterz kierowców ks. Marian Midura zapewnia, że szkolenia przynoszą efekty i kierowcy biskupów jeżdżą coraz bezpieczniej. Ale początki nie były łatwe. Kiedy osiem lat temu ks. Midura organizował pierwsze szkolenie, od większości kierowców usłyszał: "Ja 20 lat wożę biskupa i nigdy nic się nie stało, czego się mam uczyć?". - Ale w końcu zabrałem ich na tor i namówiłem do rozpędzenia się i zahamowania na śliskiej płycie - wspomina ks. Midura. - Po tym teście żaden nie miał wątpliwości, że powinien się podszkolić i teraz już nie muszę nikogo namawiać. Duszpasterz kierowców dodaje, że za pomysł szkoleń chwalą go sami biskupi. - Już od kilku usłyszałem podziękowania za to, że ich szoferzy zaczęli jeździć wolniej, dzięki czemu kuria wydaje mniej na mandaty - śmieje się duchowny. Jeszcze większe powody do wdzięczności ma biskup łomżyński Stanisław Stefanek, który wysokim umiejętnościom swojego kierowcy zawdzięcza życie. Niedawno auto, którym jechał biskup, wpadło w poślizg na oblodzonej drodze. Szofer opanował sytuację i uniknął zderzenia. - Biskup Stefanek powiedział mi po tym, że gdyby nie kursy, w których uczestniczył jego kierowca, skończyliby na drzewie - mówi ks. Midura. Podczas szkoleń swoich sił próbują też sami biskupi. Za najlepszego uchodzi Tadeusz Płoski, biskup polowy Wojska Polskiego.
Komentuj →
9 marca 2009 |
1
Funkcjonariusze chcą, by słupy urządzeń były widoczne z daleka, wychodzą z założenia, że lepiej jest ostrzegać kierowców niż karać ich mandatami. Kierowcy wielokrotnie mimo zamontowania fotoradaru z ogromną prędkością przejeżdżają przez mniejsze miejscowości, bo nie wiedzą, że w pobliżu umieszczone jest urządzenie. Ewentualny mandat nie przyniesie korzyści, jeśli dojdzie do wypadku - mówią policjanci i liczą, że kierowca, który zobaczy fotoradar, zwolni. - Oznaczone maszty folią odblaskową mają poprawić ich widoczność, a tym samym zwiększyć bezpieczeństwo kierujących. Oklejony maszt fotoradaru będzie widoczny z odległości już około 300-400 metrów - tłumaczy reporterowi RMF FM Alicja Bierbasz, rzecznik zachodniopomorskiej drogówki. W tej chwili w Zachodniopomorskiem ustawionych jest 45 masztów. W ciągu najbliższych tygodni przybędzie ich 35.
Komentuj →
9 marca 2009 |
0
Od momentu oddania do eksploatacji odcinka autostrady A4 Gliwice - Katowice obserwuję tam całkowity brak umiejętności jazdy kierowców na drodze o trzech pasach ruchu w jednym kierunku (a jeżdżę tą drogą do pracy codziennie od półtora roku) - pisze w liście do "Gazety" Grzegorz Maciosowski. Jeżdżąc przez Austrię, można zaobserwować przy drogach duże tablice z rysunkiem i napisem w kilku językach (w tym polskim) przypominające co kilka kilometrów o trzymaniu się prawej strony drogi - również na zwykłych drogach! Proponuję, by umieścić takie tablice po każdym wjeździe na drogi o trzech i więcej pasach ruchu, a także wspominać o tym problemie w mediach: nie po to wydajemy pieniądze na trzy pasy ruchu, by można było jeździć tylko po dwóch z nich. I proszę pamiętać: napis musi być, oprócz polskiego również po niemiecku, angielsku i rosyjsku! Mam nadzieję, że nie jestem jedynym, który zwraca na ten fakt uwagę. Liczę, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, zarządy dróg i inne odpowiedzialne instytucje zauważą wreszcie ten problem i pomogą nam, normalnym użytkownikom dróg, korzystać z nich pełną piersią.
Komentuj →
9 marca 2009 |
1
Zarząd województwa pomorskiego powołał nowego dyrektora PORD. Antoni Szczyt - przez ostatnie 18 lat pracował w Urzędzie Miasta w Gdańsku, wcześniej przez prawie 20 lat w PKP. Jako urzędnik był szefem, a potem wiceszefem wydziału gospodarki komunalnej. Często gościł w mediach, bo odpowiadał m.in. za komunikację miejską, a w ostatnich trzech latach był koordynatorem rozbudowy ścieżek rowerowych w całym Trójmieście. W lutym tego roku zaczął pracę w Urzędzie Marszałkowskim, gdzie wygrał konkurs na stanowisko szefa departamentu infrastruktury, miał m.in. nadzorować budowę Kolei Metropolitalnej. - PORD to dla mnie ogromne wyzwanie, trzymajcie za mnie kciuki! - powiedział “Gazecie Wyborczej”. Od wicemarszałka województwa Mieczysława Struka, który nadzoruje PORD, nowy dyrektor otrzymał jednak cały szereg zadań:
- znaleźć 16 nowych egzaminatorów w miejsce usuniętych z pracy;
- uszczelnić system losowania egzaminatorów, zlikwidować tzw. "ręczne wybieranie";
- dokonać innych zmian kadrowych w PORD;
- przygotować rozdział ośrodków w Gdańsku i Gdyni.
Gdyńska filia musi jednak najpierw przejść reorganizację i spełnić szereg wymagań technicznych. Obecnie można tam zdawać tylko egzamin na prawo jazdy kategorii B, po rozdzieleniu będzie musiała organizować je we wszystkich kategoriach. Na rozdział musi się zgodzić minister infrastruktury i sejmik wojewódzki. - Liczymy, że do pełnego rozdzielania dojdzie za trzy miesiące - mówi Struk. Wtedy marszałek rozpisze konkursy na dyrektorów ośrodków w Gdańsku i Gdyni. PORD ma poważny problem z egzaminatorami. Ci, którzy usłyszeli zarzuty i zostali zwolnieni z pracy zapowiadają, że odwołają się do sądu pracy za bezpodstawne zwolnienia. Przez wakaty zwiększył się czas oczekiwania na egzamin z 30 do 40 dni, a uczciwi egzaminatorzy mają więcej pracy. - Zwolnieni niech idą do sądu, żeby oczyścić atmosferę musieliśmy podjąć takie radykalne decyzje, nawet kosztem wydłużenia oczekiwania na egzamin - mówi Struk. - Szukamy teraz egzaminatorów do Gdańska, daliśmy już ogłoszenia w prasie, zabiegamy o egzaminatorów z pobliskich ośrodków w Elblągu i Bydgoszczy. Sprawdziliśmy - na razie nikt się nie zgłosił.
Komentuj →
7 marca 2009 |
0
W Warszawie odbyło się seminarium dla przedsiębiorców zainteresowanych szkoleniem kierowców zawodowych pt.: “Szkolenie zawodowych kierowców po 10.9.2008 r.”. Tematyka szkolenia obejmowała: podstawy prawne działania ośrodka szkolenia zawodowych kierowców; praktyczne możliwości otwarcia ośrodka szkolenia działającego na podstawie ustawy o transporcie drogowym; wymagana infrastruktura i wyposażenie ośrodka w praktyce oraz symulator jazdy w warunkach specjalnych. Jego celem było dostarczenie uczestnikom kompletnej praktycznej wiedzy na temat możliwości prowadzenia ośrodka szkolenia w obecnym i przyszłym stanie prawnym, z uwzględnieniem zróżnicowanego podejścia urzędów wojewódzkich do tej kwestii. Organizatorzy do dyskusji zaprosili przedstawiciela Ministerstwa Infrastruktury. Uczestnicy otrzymali interesujące materiały oraz certyfikat udziału w szkoleniu. Zapytani przez redakcję NEWS’a organizatorzy szkolenia - nie wykluczają kolejnych edycji seminarium.
Komentuj →
6 marca 2009 |
0
W Instytucie Transportu Samochodowego odbyło się spotkanie przedstawicieli Ośrodków Szkolenia Kierowców pod patronatem ITS. Wzięło w nim udział ponad 50 przedstawicieli OSK. Spotkanie rozpoczął dyrektor ITS dr inż. Andrzej Wojciechowski. Program spotkania przewidywał dwie sesje tematyczne: szkolenie kierowców niepełnosprawnych oraz szkolenie kierowców zawodowych. W ramach pierwszej sesji Piotr Rybicki z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przedstawił nowopowstałą organizację Auto Mobility Centrum (AMC), której zadaniem jest pomoc ludziom niepełnosprawnym w pokonywaniu barier mobilności. Wszyscy uczestnicy spotkania zostali zaproszeni do współpracy w ramach świadczenia usług dla osób niepełnosprawnych chcących uzyskać uprawnienia do kierowania pojazdami. W ramach drugiej sesji omówiono problem szkolenia kierowców zawodowych w świetle nowych przepisów, które zaczęły obowiązywać od 10 września 2008 roku. Dr Izabella Mitraszewska - Kierownik Centrum Zarządzania i Telematyki Transportu przedstawiła skalę problemu dotyczącego uzyskiwania kwalifikacji wstępnych oraz szkoleń okresowych kierowców wykonujących przewozy drogowe. Pozostali prelegenci omówili kwestie związane z ośrodkiem szkolenia kierowców zawodowych: Witold Wiśniewski z Grupy Image omówił finansowe możliwości realizacji inwestycji, Maciej Wroński omówił podstawy prawne działania, natomiast Adam Goss zaprezentował praktyczne możliwości otwarcia ośrodka działającego na podstawie ustawy o transporcie drogowym. Przestawiona tematyka spotkała się z dużym zainteresowaniem uczestników spotkania. Następne spotkanie OSK pod patronatem ITS już w czerwcu.
Komentuj →
6 marca 2009 |
0
Szosa lubelska, czyli odcinek krajowej drogi nr 17 z Warszawy przez Lublin do Hrebennego na granicy polsko-ukraińskiej, to najbardziej niebezpieczna droga w Polsce. Specjalny atlas bezpieczeństwa opracowali naukowcy z Politechniki Gdańskiej. - Jest bardzo źle, a najlepiej to widać w porównaniu z krajami zachodu Europy. Na podobnej mapie Holandii dominują symbolizujące bezpieczeństwo kolory zielony i błękitny - mówi "Dziennikowi" Kazimierz Jamróz z Fundacji Rozwoju Inżynierii Lądowej. Na mapie Polski 55 procent najważniejszych dróg pokrywa kolor czarny, a kolejne 23 procent - czerwony. "Małe" zagrożenie wypadkiem jest tylko na 23 procentach, "bardzo małe" - na 1 proc., czyli kilku odcinkach autostrad A1 i A2. Najgorzej jest w Polsce południowej, gdzie zagęszczenie ruchu jest największe, a drogi bardzo wąskie. a na wskazanym 300-kilometrowym odcinku "17" wypadek wydarzył się nawet dziś. W karambolu trzech aut osobowych i ciągnika w Moszczance (lubelskie) jedna osoba została ranna. Atlas bezpieczeństwa ruchu drogowego to część europejskiego programu EuroRAP. 27 państw zobowiązało się do stworzenia mapy całej Europy. Za rok w Polsce powstanie atlas obejmujący wszystkie drogi krajowe - pisze "Dziennik".
Komentuj →
6 marca 2009 |
0
Władze Warszawy rozpoczęły w piątek kampanię informacyjną "Legalna taksówka". To pomysł na walkę z nieuczciwymi taksówkarzami. W ramach kampanii na dworcach kolejowych i autobusowych oraz w pojazdach komunikacji miejskiej pojawią się plakaty i ulotki, na których umieszczone będą informacje o wyglądzie licencjonowanych taksówek oraz pobieranych w nich opłatach za przejazd. Jak powiedział PAP Marcin Ochmański z wydziału prasowego stołecznego Ratusza, kampania to efekt licznych skarg turystów i mieszkańców Warszawy, zwłaszcza na wysokość pobieranych w taksówkach opłat.
Komentuj →
6 marca 2009 |
0
Poznańska policja zatrzymała 21-letnią Małgorzatę P., która próbowała skorumpować egzaminatora po oblanym egzaminie na prawo jazdy. Po popełnieniu dyskwalifikującego błędu na drodze zapytała: "Czy nie można załatwić tego w inny sposób, aby było dobrze?". Po powrocie do ośrodka ruchu drogowego, zapytała: "Ile by to kosztowało?". Mężczyzna wezwał policję. Kobieta przyznała się do próby wręczenia łapówki.
Komentuj →
6 marca 2009 |
1
W Łodzi plan mają prosty: dochodzeniami drogowymi zajmą się komisariaty, a w miasto wyjedzie dwa razy więcej radiowozów. Jeśli reforma się powiedzie, łodzianie nie będą czekać godzinami na przyjazd patrolu do kolizji - donosi łódzka “Gazeta Wyborcza”. Teraz w drogówce pracuje 180 policjantów (80 prowadzi dochodzenia, 40 jeździ do kolizji i wypadków, 40 patroluje ulice, pozostali to informatycy). Po przeprowadzeniu reformy policjantów w drogówce będzie... tyle samo, ale wszyscy na ulicach. Ci, którzy teraz przesłuchują świadków i uczestników kolizji, sprawców wypadków i prowadzą dochodzenia, wyprowadzą się z budynku drogówki przy Żeromskiego. Zostaną rozesłani do komisariatów. Reforma, w sporym skrócie, będzie polegała na: * zlikwidowaniu w drogówce tzw. sekcji ds. przestępstw i wykroczeń w ruchu drogowym (czyli tzw. PiW) i przeniesieniu "biurkowych" policjantów, tych od prowadzenia dochodzeń, do komisariatów, * zastąpieniu ich policjantami, którzy będą wyjeżdżać do drogowych zdarzeń i kontrolować ruch na ulicach. Ma to być złoty środek na przywrócenie do życia łódzkiej drogówki. - Teraz policjanci nie robią nic innego, tylko jeżdżą od kolizji do wypadku. Na kontrolę ruchu na drogach nie wystarcza czasu, bo policjantów na drogach jest za mało - mówi podinspektor Mirosław Micor, rzecznik łódzkiej policji. Uzdrowić sekcję postanowił Jarosław Wołoszyński, szef łódzkich policjantów. Co da reforma? Micor: - Przybędzie policjantów, którzy zajmą się wyłącznie wyjazdami do kolizji i wypadków. Planujemy, że ich liczba wzrośnie o połowę: w tej chwili jest 40, będzie blisko 80. Zamiast pięciu radiowozów, po Łodzi będzie jeździło dziesięć. Łatwo policzyć, że czas oczekiwania na policjanta będzie krótszy. Przybędzie także funkcjonariuszy kontrolujących kierowców. - A więcej patroli powinno poprawić bezpieczeństwo na drogach - ocenia Micor. Reformy boją się jednak łódzkie komisariaty. Dla nich zmiany w drogówce oznaczają więcej obowiązków. Każdy ma teraz "obsłużyć" te sprawy, które wydarzą się na podległym mu terenie. Śledztwa dotyczące wypadków przejmą dwa komisariaty - IV na Polesiu i VI na Bałutach. - Zamiast zajmować się bieżącymi sprawami, utoniemy w papierach - alarmują w komisariatach. Młodszy inspektor Adam Skrzypa z poleskiego komisariatu: - Wiadomo, że boimy się tego, co nieznane. W skali roku przybędzie nam nawet kilka tysięcy spraw. - Będziemy musieli wiele się nauczyć, żeby skutecznie zająć się dochodzeniami - dodaje komisarz Radosław Starczewski.
Komentarz “Gazety Wyborczej”: Dwa lata temu dumnie ogłoszono powstanie sekcji do spraw przestępstw i wykroczeń. Miała usprawnić pracę drogówki. Nie usprawniła. Kierowcy jak czekali na przyjazd radiowozu, tak czekają. Teraz policja likwiduje to, co sama niedawno stworzyła. PiW rozsypie się po komisariatach. Prawda jest taka, że kierowcom jest absolutnie wszystko jedno, gdzie i pod jaką nazwą policjanci pracują. Byle pracowali skutecznie.
Komentuj →
6 marca 2009 |
0
Drogowcy ugięli się pod presją śląskich samorządowców i zapowiadają zmiany, które ukrócą bałagan w nazwach autostradowych węzłów – donosi “Gazeta Wyborcza”. - Liczymy, że tym razem ktoś nas zapyta o zdanie - mówią samorządowcy. O zmianę nazw autostradowych węzłów jako pierwsze upomniały się władze Gliwic. Argumentowały, że przy tych obecnych łatwiej się zgubić, niż znaleźć właściwą trasę. Jak w tym wszystkim mają się odnaleźć przyjezdni? Właśnie dlatego prezydent Gliwic w liście do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zaproponował, by w każdej z nazw węzła pojawiły się Gliwice dodatkowo oznaczone kierunkami geograficznymi. Nie będziemy zmieniać zasad, które obowiązują w całym kraju, bo tak chce jedno miasto. Reguły są jasne, nazwa węzła pochodzi od najbliższej miejscowości – początkowo uparli się drogowcy. Gliwice nie dały jednak za wygraną. Ich starania wsparł Górnośląski Związek Metropolitarny. Prezydenci 14 miast wspólnie upomnieli się o pozostałe węzły autostrady A4. Gdy o problemie zaczęła pisać Gazeta, okazało się, że absurdalne nazwy węzłów to problem całej Polski. Kierowcy narzekali, że zamiast do Włocławka zjeżdżają do Pikutkowa, a chcąc dostać się do Częstochowy trzeba skręcać do Rząsawy. Dopiero wtedy GDDKiA zapowiedziała zmiany. - Uznaliśmy, że nazwy mogą rzeczywiście wprowadzać kierowców w błąd. Dlatego przygotowujemy nowe kryteria nadawania nazw tak, aby były bardziej czytelne - zapowiada Artur Mrugasiewicz z GDDKiA i dodaje, że zmiany w oznakowaniu będą wprowadzane jeszcze pod koniec tego roku. Na pytanie czy kierowcy mogą liczyć na klarowne nazwy proponowane przez Gliwice i GZM nie chce jednak odpowiedzieć. - Na razie rozważamy różne możliwości. Żadna nazwa nie powinna się powtarzać, ale nie wykluczamy, że ta zasada się zmieni - mówi. - Będziemy się domagali, żeby wszystkie zmiany zostały z nami skonsultowane – komentuje Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu. GZM również oczekuje, że zanim zmiany zostaną wprowadzone, ich propozycje zostaną najpierw przedstawione samorządowcom.
Komentuj →
5 marca 2009 |
0
Odkrycia archeologiczne to nasze wspólne dobro, które wymaga ochrony, świadczy bowiem o ciągłości naszej kultury – powiedział Podsekretarz Stanu Zbigniew Rapciak 5 marca br. w Warszawie, podczas konferencji “Badania archeologiczne na trasach inwestycji drogowych – wyzwania i osiągnięcia”. – W latach 1997-2008 badania archeologiczne poprzedzające budowę dróg prowadzono aż w 1200 miejscach. Tylko w dwóch ostatnich latach na ten cel wydano pół miliarda zł – dodał Wiceminister. Podsekretarz Stanu Z. Rapciak przypomniał, że polskie prawo nakłada na inwestora obowiązek przeprowadzania prac archeologicznych na trasie przyszłego przebiegu dróg. Poinformował, że badania te realizowane są w oparciu o europejską konwencję o ochronie dziedzictwa archeologicznego z La Valletta, ratyfikowaną przez Polskę w 1996 roku. - Podczas prac archeologicznych na trasach inwestycji drogowych odkryto siedliska ludzkie nawet sprzed 10 tys. lat - powiedział w trakcie konferencji Wiceminister Z. Rapciak. Ilość elementów zabytkowych odkrytych w trakcie badań archeologicznych można liczyć w milionach sztuk. Znaleziska te przekazywane są do muzeów lub placówek naukowo-badawczych. Najciekawsze obiekty pochodzą z obwodnicy Wrocławia, z województwa kujawsko-pomorskiego (autostrada A1), małopolskiego (autostrada A4) i lubuskiego (droga ekspresowa S3). Znaleziska obejmują cmentarzyska z epoki brązu, żelaza i okresu wczesnego średniowiecza oraz osady i obozowiska ze wszystkich epok. Podczas konferencji prof. Zbigniew Kobyliński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego potwierdził, że przyspieszenie widoczne w realizacji inwestycji drogowych, przyczyniło się także do rozwoju prac archeologicznych w Polsce. Celem konferencji “Badania archeologiczne na trasach inwestycji drogowych – wyzwania i osiągnięcia” jest analiza aktualnej sytuacji prac archeologicznych, które poprzedzają budowę dróg. Konferencja, organizowana przez Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków, Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich oraz Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, potrwa do 7 marca br.
Komentuj →
5 marca 2009 |
0
W Warszawie odbyło się spotkanie dotyczące realizacji projektu Wiślanej Trasy Rowerowej na Mazowszu. Projekt zakłada wytyczenie wzdłuż Wisły 1200-kilometrowego szlaku prowadzącego przez cały kraj. Od głównej linii odchodzić będą oznakowane trasy regionalne i lokalne, o zróżnicowanym stopniu trudności, prowadzące do wszystkich ciekawych miejsc i atrakcji w okolicy. Koncepcja przewiduje również powstanie wzdłuż Trasy rowerowych minikompleksów turystycznych. Szlak będzie całkowicie wyłączony z ruchu zmotoryzowanego, a jej ponadregionalny charakter stwarza ogromne możliwości wzrostu ruchu turystycznego. Projekt zachęca też do inwestowania na terenach nadbrzeżnych położonych na planowanym szlaku. Podczas spotkania zostały zaprezentowane dotychczasowe działania związane z realizacją projektu ze strony Województwa Śląskiego, w którym Wiślana Trasa Rowerowa istnieje jako projekt pilotażowy.
Komentuj →
5 marca 2009 |
0
Fiński milioner został ukarany grzywną wysokości 11 888 euro za przekroczenie prędkości. Jechał z prędkością 82 km/h w miejscu, gdzie nie było wolno przekraczać 60 km/h - poinformował dziennik "Savon Sanomat". Tak ogromna wysokość grzywny wynika stąd, że prawo fińskie przewiduje za poważne wykroczenia kary proporcjonalne do zarobków, przy czym za podstawę przyjmuje się ostatnie oświadczenie o zarobkach. Sprawcą był przedsiębiorca Jari Baer, który w 2007 r. zarabiał 570 tys. euro miesięcznie. Co ciekawe, gdyby Baer jechał nie 82, lecz 80 km/h, wykroczenia nie uznano by za poważne i grzywna wynosiłaby tylko 112 euro. Baer odwołał się od wysokości grzywny, twierdząc, że oświadczenie z 2007 roku nie odzwierciedla jego dochodów, gdyż w roku tym sprzedał za 9 mln euro swoją firmę. Najwyższą w historii grzywnę w Finlandii - 116 tys. euro - wymierzono w 2002 r. członkowi kierownictwa Nokii Anssi Vanjokiemu, który w centrum Helsinek jechał z prędkością 75 km/h, czyli o 25 km/h szybciej, niż było dozwolone. Ostatecznie sąd zgodził się na jej obniżenie do 6 tys. euro.
Komentuj →
3 marca 2009 |
0
(289-9)
Łódzka “Gazeta Wyborcza” informowała w ubiegłym roku o jednym z absurdów: administrator jednej z kamienic ogłosił zakaz wjazdu na podwórko. Obowiązuje wszystkich, a "w szczególności mieszkańców". Znak jest jak najbardziej na serio. Taki sam, z identycznym podpisem, wisi z drugiej strony bramy, od podwórka. Co to oznacza? Że chociaż na podwórko nie może wjeżdżać nikt, to "bardziej" nie mogą wjeżdżać mieszkańcy kamienicy. A gdyby się jednak zdarzyło, że ktoś zakaz złamie i zaparkuje samochód na podwórzu, pod żadnym pozorem nie wolno mu wyjechać na ulicę. Czy nie widzi absurdu zawartego w informacji? - zapytała redakcja gazety pana administratora- Oczywiście, że widzę. Ale miałem nadzieję, że straż miejska zacznie wlepiać mandaty tym, którzy zostawili auta na podwórku - odpowiedział. Strażnicy jednak nie pojawili się. Okazało się, że znak nie obowiązuje, bo nie zawiesił go Zarząd Dróg i Transportu. A zarząd znaku zawiesić nie może, bo to prywatna kamienica. I koło się zamyka. Dlatego podwórko ciągle zastawione jest samochodami.
Komentuj →