7 lutego 2012 |
0
Inspekcja Transportu Drogowego nie wysyła zdjęć do ukaranych kierowców - grzmią dziennikarze.Poseł Andrzej Adamczyk przygotował interpelację w tej sprawie. - Tak nie może być. To skandaliczne, że kierowca nie ma możliwości zapoznania się z materiałem dowodowym i sprawdzenia, czy to jego ta sprawa dotyczy - mówi. Ponieważ ITD nie przesyła zdjęć kierowcom, mają oni do wyboru tylko dwa rozwiązania: tułać się po sądach, często oddalonych o kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania (w zależności, gdzie było zrobione zdjęcie), lub dać sobie spokój i zapłacić mandat.
Interpelacja (nr 1757)
do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej
w sprawie problemów występujących przy procesie nakładania mandatów na kierowców za wykroczenia drogowe zarejestrowane fotoradarem stosowanym przez Inspekcję Transportu Drogowego
Szanowny Panie Ministrze! W ostatnich dniach doniesienia medialne wskazują na występowanie problemu w związku kontrowersyjną metodą karania kierowców za wykroczenia zarejestrowane fotoradarem, w szczególności za te związane z przekroczeniem dopuszczalnej prędkości, jakie stosuje zarządzająca tymi urządzeniami Inspekcja Transportu Drogowego. Stosując interpretację przepisów zawartych w rozporządzeniu prezesa Rady Ministrów z dnia 22 lutego 2002 r. w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego (Dz. U. Nr 20, poz. 201), Inspekcja Transportu Drogowego nie wysyła wraz z wystawionym mandatem karnym zaocznym zarejestrowanego obrazu po usunięciu z niego wizerunków innych osób niż sprawca zarejestrowanego wykroczenia. Stosowne rozporządzenie wskazuje jedynie na możliwość, a nie obowiązek wysyłania właścicielowi pojazdu zdjęcia z fotoradaru. W praktyce taka metoda karania kierowców budzi uzasadnione wątpliwości, zwłaszcza iż właściciel pojazdu, na którego został nałożony mandat, nie ma możliwości obejrzenia zarejestrowanego fotoradarem obrazu, a co za tym idzie, jego weryfikacji.
Należy wziąć pod uwagę także fakt, iż procedura ta bazuje przede wszystkim na urządzeniach technicznych, które nie są nieomylne, co w konsekwencji może doprowadzić do nakładania błędnych lub wątpliwych personalnie mandatów karnych.
W związku z powyższym prawo do obrony właściciela pojazdu i zweryfikowania obrazu zarejestrowanego fotoradarem przysługuje dopiero w postępowaniu przed sądem, co ze względu na przewlekłość postępowań i często dość niską dolegliwość mandatów karnych może zniechęcać do korzystania z prawa do obrony. Przywołana powyżej metoda postępowania Inspekcji Transportu Drogowego budzi wiele kontrowersji i wątpliwości. W związku z powyższym zwracam się do Pana Ministra z prośbą o odpowiedź na następujące pytania:
1. Czy podziela Pan Minister moje wątpliwości, podniesione w niniejszej interpelacji, co do podstaw pozbawienia zarejestrowanych fotoradarem kierowców przekraczających prędkość możliwości weryfikacji czynu w momencie otrzymania mandatu karnego zaocznego?
2. Czy zamierza Pan Minister podjąć działania wraz z głównym inspektorem transportu drogowego w zakresie przywrócenia wysyłania zdjęć zarejestrowanych fotoradarem wraz z mandatem karnym zaocznym?
3. Czy Pan Minister podejmie próby wpłynięcia na prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska i przekona go co do zmiany rozporządzenia w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego w zakresie obowiązkowego przesyłania właścicielowi pojazdu zarejestrowanego obrazu?
Z poważaniem
Poseł Andrzej Adamczyk
Warszawa, dnia 7 lutego 2012 r.
Czekamy na odpowiedź ministra, tymczasem radio RMF FM powołuje się na wypowiedź ministerstwa, “że kierowcy mogliby kłamać, by uniknąć mandatu, więc zdjęcia z fotoradarów zobaczą dopiero w sądzie”. Na łamach portalu radia opublikowane została odpowiedź na pytanie dziennikarza w poniższym brzmieniu. Czekamy też na odpowiedź na interpelację poselską.
Szanowny Panie Redaktorze,
w odpowiedzi na Pana pytania z 1 lutego br. dotyczące przepisów rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 22 lutego 2002 r. w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego (Dz. U. Nr 20, poz. 201, z późn. zm.), Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej wyjaśnia, że prawo przeglądania akt (w tym również obrazu zarejestrowanego wykroczenia) i sporządzania z nich odpisów regulują przepisy art. 156 § 1-4 Kodeksu postępowania karnego (KPK), które na podstawie art. 38 § 1 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (KPwSoW), mają także zastosowanie w procedurze wykroczeniowej.
Ponieważ art. 38 KPwSoW przenosi na swój grunt jedynie wybrane przepisy art. 156 KPK (nie przenosi art. 156 § 5, który reguluje dostęp do akt w trakcie postępowania przygotowawczego) – strony, obrońcy i pełnomocnicy nabywają prawo do zapoznania się z aktami sprawy i możliwość sporządzania z nich odpisów na etapie postępowania przed Sądem (z chwilą zawiadomienia o terminie pierwszej rozprawy - art. 67 § 2 KPwSoW).
W obecnym stanie prawnym brak jest podstaw, aby organ prowadzący czynności w sprawie o wykroczenie (np. straż gminna lub miejska, Inspekcja Transportu Drogowego) wysyłał fotografie z urządzenia rejestrującego do wglądu uczestników postępowania.
Przesyłanie fotografii “z automatu” byłoby sprzeczne z interesami organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. W przeszłości (przed nowelizacją przepisów w przedmiotowym zakresie) fotografie były przez straże gminne (miejskie) wysyłane i praktyka dowiodła, że gdy właściciel pojazdu otrzymywał zdjęcie z urządzenia rejestrującego i zarazem informację na ile twarz kierującego jest wyraźna, częstokroć wykorzystywał to do uniknięcia odpowiedzialności (np. wykorzystując niewyraźną twarz na fotografii wskazywał osobę trzecią, która faktycznie nie kierowała pojazdem). W sytuacji, gdy właściciel nie ma wglądu do fotografii na tym etapie postępowania, ma również świadomość, że wskazując osobę trzecią, która nie kierowała pojazdem ryzykuje odpowiedzialnością karną (art. 235 Kodeksu karnego).
Urządzenia rejestrujące będące w dyspozycji Inspekcji Transportu Drogowego mogą wykonywać zdjęcia pojazdów przekraczających dopuszczalną prędkość zarówno przodu, jak i tyłu. Wykonywanie zdjęć pojazdów “odjeżdżających” ma na celu umożliwienie identyfikacji motocyklistów przekraczających dopuszczalną prędkość, ale również należy podkreślić, że automatyczny nadzór nad miejscem niebezpiecznym dokonywany jest wtedy na dłuższym odcinku drogi. Ujawnienie zdjęcia pojazdu odjeżdżającego nie pomogłoby właścicielowi w identyfikacji kierowcy.
Z wyrazami szacunku
W zastępstwie Dyr. Biura Ministra Katarzyna Kownacka
Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej
Komentuj →
7 lutego 2012 |
0

(Fot.: PD@N 416-14)
Komenda policji w Olsztynie przestrzega przed jazdą samochodem po zamarzniętych jeziorach. Sławomir Filipowicz, rzecznik prasowy olsztyńskich strażaków przestrzega - Niektórzy specjaliści uważają, że odpowiednio gruby lód jest w stanie utrzymać ciężar samochodu. Ale my nie zachęcamy do tego typu przejażdżek. Co prawda warstwa lodu rośnie, jednak pamiętajmy, że woda wypłukuje lód od dołu, dlatego gdzieniegdzie może być on naprawdę cienki. Tak jest na przykład na Jeziorze Kortowskim. Kierowcy jeżdżą, więcej - nagrywają swoje wyścigi po zamarzniętym jeziorze, filmy umieszczają w internecie. Czują się bezkarni. I pytanie - czy można ich ukarać? Jak poinformowała Mariola Plichta z warmińsko-mazurskiej policji, w tym roku policja i straż miejska interweniowała już zatrzymując ścigające się po zamarzniętym jeziorze auta, jednak kierowcy nie zostali ukarani. Według niej policja nie ma możliwości, by karać kierowców za samą jazdę po tafli jeziora, nie jest bowiem ona zabroniona. Może jednak korzystać z innych przepisów prawa. Jak wyjaśniła, kierowca wjeżdżający na jezioro może być ukarany za to, że łamie zakaz wjazdu na plażę albo przez las. Żadna bowiem droga publiczna nie prowadzi bezpośrednio do jeziora. Policja może także skorzystać z przepisów kodeksu karnego, według których kierowca, który jazdą powoduje zagrożenie zdrowia lub życia innych osób może zostać ukarany karą więzienia do 5 lat. Jak donosi “Gazeta Pomorska” - 19-latka ćwiczącego jazdę autem na zamarzniętym jeziorze w Tarpnie policjanci zatrzymali. Stanie przed pod zarzutem stworzenia zagrożenie dla mężczyzny, który z dziećmi jeździł na łyżwach przy brzegu jeziora.
Komentuj →
5 lutego 2012 |
4


(Fot.: PD@N 416-27 i 29jm)
Interpelacja (nr 873) do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w sprawie ustawowego obowiązku korzystania z samochodów pozostających w dyspozycji wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego podczas zdawania egzaminu państwowego na prawo jazdy kategorii B
Art. 53 ust. 1 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami mówi, że “Praktyczna część egzaminu państwowego w zakresie uzyskiwania uprawnienia do kierowania motorowerem lub pojazdami silnikowymi jest prowadzona pojazdem pozostającym w dyspozycji wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego”. Natomiast ust. 4 tego artykułu wskazuje, że tego przepisu nie stosuje się do pojazdów, którymi prowadzi się egzamin w zakresie uprawnień prawa jazdy kategorii B1, C1, C1+E, C, C+E, D1, D1+E, D lub D+E. Jest to wyraźne dyskryminowanie osób zdających egzamin na prawo jazdy kategorii A1, A, B, które nie mogą korzystać z innych pojazdów niż WORDowskie. W większości państw Europy, poza Polską i Litwą, jest możliwość egzaminowania z wykorzystaniem samochodów należących do ośrodków szkolenia kierowców. Praktycznie, poza ustawowymi, nie ma innych przeszkód, aby podobnie było u nas. Pojazdy ośrodków szkolenia posiadają identyczne wyposażenie, jak egzaminacyjne, są identycznie ubezpieczone. Nie są jedynie wyposażone w kamery rejestrujące w cenie około 2 tys. zł, co jest przeszkodą łatwą do uzupełnienia. Egzaminowanie na pojazdach ośrodków szkolenia nie generowałoby WORD-om kosztów. Kolejnym zauważalnym negatywnym zjawiskiem jest wymiana posiadanych przez WORD-y samochodów co 4 lata. Stawia to w bardzo niekorzystnej sytuacji finansowej ośrodki szkolenia kierowców, bowiem one też zmuszone są do wymiany pojazdów. Należy zauważyć, że samochody te wymieniane są mimo tego, że w dalszym ciągu są przydatne i przechodzą szczegółowe badania techniczne na autoryzowanych stacjach, więc mogłyby być dalej użytkowane. Wynika to jednak z tego, że kandydaci na kierowców podejmują szkolenie tylko na takich typach pojazdów, na jakich będą zdawali egzamin. Zjawisko to zaistniało w całej Polsce. Aktualnie nie istnieją niemal w Polsce ośrodki szkolenia kierowców, które posiadałyby pojazdy inne niż egzaminujące w WORD-ach. Argumentacja urzędników twierdzących, że kandydat na kierowcę powinien umieć jeździć każdym samochodem, a nie tylko określonym jego modelem – nie wytrzymuje próby w zetknięciu z rzeczywistością rynkową i oczekiwaniem klientów. Trudno się dziwić kursantom, że wybierają ośrodki szkolenia kierowców, które posiadają takie typy i modele samochodów, jakie są na egzaminie w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego. W praktyce więc kursanci jeżdżą i tak tylko jednym typem samochodu. Obecna sytuacja doprowadziła do tego, że sprzedawcy aut stosują dumpingowe ceny przy oferowaniu samochodów na potrzeby ośrodków egzaminacyjnych. I tak (według informacji OSK) do przetargu warszawskiego WORD w 2011 r. zgłosił się diler Suzuki z ofertą wynajmu 45 nowych pojazdów na okres 4 lat, przy opłacie miesięcznej 1 zł za jeden pojazd. Po odwołaniu do Krajowej Izby Odwoławczej przetarg wygrał diler ?koda Fabia z opłatą wynajmu miesięcznie około 250 zł. Podobnie ostatnio stało się m.in. w Białymstoku, gdzie wybrano Toyotę Yaris na podobnych warunkach. Rynkowe koszty wynajmu takiego pojazdu są nadal wielokrotnie wyższe. Zjawisko wynajmu pojazdów praktycznie rozszerzyło się na całą Polskę. Oparte jest ono na stosowaniu strategii dumpingowych cen przez dilerów samochodowych dla WORD-ów. Ośrodki szkolenia kierowców płacą normalną rynkową cenę i zmuszani są co jakiś czas do wymiany swego taboru, bez względu na jego stan techniczny.
W związku z powyższym uprzejmie proszę o odpowiedź na pytania:
1. Czy m.in. wobec patologicznych zjawisk związanych z dzierżawą pojazdów samochodowych przez WORD-y na cele egzaminacyjne ministerstwo nie widzi potrzeby zmiany ustawy o kierujących pojazdami, tak żeby umożliwić zdawanie egzaminów na prawo jazdy kategorii B na pojazdach będących w dyspozycji osób egzaminowanych na ich wniosek i koszt?
2. Czy ministerstwo uważa, że w stosunku do osób uzyskujących uprawnienia do kierowania pojazdami kategorii B w porównaniu do innych kategorii nie jest naruszona konstytucyjna zasada równości obywateli wobec prawa?
3. Czy ministerstwo posiada dane o liczbie pojazdów, jakimi dysponują w Polsce ośrodki szkolenia kierowców? Czy są dostępne dane mówiące o liczbie wymienianych samochodów w OSK w związku z decyzjami WORD-ów zmieniających pojazdy egzaminacyjne? Jak duże koszty ponoszą OSK w związku z tym procesem?
4. Czy według ministerstwa zjawisko wymuszonej wymiany pojazdów w OSK sprzyja rozwojowi tej części polskiego rynku i służy np. zwiększeniu liczby miejsc pracy w tym obszarze?
Z poważaniem Poseł Dariusz Piontkowski
Warszawa, dnia 10 stycznia 2012 r.
To już kolejny tydzień redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS publikuje dyskusję odnoszącą się do problemu dopuszczenia do egzaminów państwowych na prawo jazdy także pojazdów szkoleniowych – interpelacja posła Dariusza Piontkowskiego kwestionująca obowiązującą w kraju zasadę przeprowadzania egzaminów państwowych na prawo jazdy wyłącznie przy użyciu pojazdów wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Dyskusja jest nieco zbyt emocjonalna, w tych wypadkach użyliśmy prawa wykreślenia fragmentów obraźliwych itp. Wracając do meritum, chcielibyśmy zwrócić Państwa uwagę na fakt, iż wypowiedzi nie są tu jednoznaczne. Mamy także opinie instruktorów nauki jazdy, iż nie jest to dobry pomysł, albowiem nie jest łatwy do logistycznego rozwiązania itd. Polecamy lekturze poniższe wypowiedzi.
Czekamy na dalsze opinie, uzasadnienia wniosku poselskiego, pozwolą umocować i wyczerpująco uzasadnić ewentualne dalsze wnioski w sprawie. Apelujemy o wypowiedzi rzeczowe, o opis Waszych własnych doświadczeń, lub znanych z “waszego podwórka”, czekamy na wskazania pozytywnych rozwiązań w innych krajach itd. itp. Pytania skierujemy do konkretnych szkół jazdy, do ekspertów, ale także do wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. I tu prosimy o sugestie. Na naszej stronie w najbliższych dniach znajdziecie też Państwo postulowaną zakładkę i tam znajdziecie pełną dokumentację tematu oraz wszelkich naszych wspólnych działań. Na stronie www.prawodrogowe.pl jest już sonda w tej sprawie - glosujcie.
Reakcja - tygodnik@prawodrogowe.pl
SB: Wiem, że tą wypowiedzią narażę się wielu kolegom, ale jestem przeciwny podstawianiu samochodu na egzamin państwowy, po pierwsze jest to duży kłopot logistyczny, mianowicie samochód musi być wyłączony na 2,3 godziny z pracy bo przecież nie wiadomo o której nasz kursant będzie zdawał egzamin. Druga sprawa kto zapłaci za utracony zarobek 3 x 50 zł = 150 zł + opłata za egzamin ok. 100 zł??? To jest ślepy zaułek i miałby racje bytu tylko wtedy gdyby egzaminator przyjeżdżał do ośrodka i egzaminował tam wcześniej przygotowaną grupę tak jak było kiedyś ale ,,to se nie wrati". Uważam, że powinna być równość podmiotów gospodarczych względem prawa, mianowicie jeśli ośrodek szkolenia kupuje samochody na wolnym rynku, tak samo powinien je kupować WORD jeśli już kupi to z pewnością nie zmieni ich w szybciej jak za 4-5 lat bo niestety rachunek ekonomiczny jest równy dla wszystkich równy. Kuriozum w naszym systemie prawnym jest zastosowanie dumpingu w dostarczaniu samochodów do WORD, gdzie są instytucje które zajmują się ściganiem takich praktyk??? przecież żadna inna instytucja państwowa nie otrzymuje samochodów prawie za darmo. Samochód który jest eksploatowany 5 lat w nauce jazdy uważam że powinien zarobić na siebie i na zakup nowego, i tu wracamy do ceny kursu i opłacalności szkolenia. Dopóki na rynku będą się pojawiały oferty za 700, 800 zł dopóty my instruktorzy będziemy sobie obgryzać paznokcie gdy staniemy przed decyzją zakupu samochodu. Pozdrawiam sfrustrowanych, zajrzyjcie do własnego sumienia i sprawdźcie jaką macie cenę za kurs.
JAN M.: Zdawałem egzamin na prawo jazdy jakiś czas temu. Wtedy instruktor siedział z przodu, egzaminator wygodnie z tyłu, kamer nie było. Egzamin odbywał się tym samochodem co szkolenie (Warszawą) I chyba niektórzy panowie z Ministerstwa też tak zdawali ten egzamin. A teraz wyszukują, prześcigają się w pomysłach: jak utrudnić zdanie egzaminu. Wydaje mi się, że czas znormalnieć. Zestresowany, biedny kursant siada do innego samochodu, z innym facetem, który go egzaminuje. Zaczyna egzamin na placu, nie wie jak tam się poruszać, sprzęgło łapie zupełnie w innym miejscu niż w samochodzie na kursie. Wszystko jest przeciw niemu. Trzeba być bardzo odpornym na takie stresujące sytuacje. Popieram możliwość zdawania samochodem OSK i z instruktorem. Jan
WOJTEK: Popieram inicjatywę! Wreszcie skończy się w WODR-ach ciągła wymiana niby zużytych samochodów. Sprzedają samochody, które mają po 30-35 tys. km, a to nie zużyte auto! W ośrodkach szkolenia kierowców te samochody robią po 200-300 tys. km i to często bez większych kłopotów!!! Pozdrawiam
RENATA B.: Bardzo doby pomysł, na egzamin z samochodem, w którym kursant szkolił się. Dużo mniejszy stres dla zdającego i egzaminatora. Dla mnie brak konieczności zakupu kolejnego samochodu. Same pozytywy, trzeba tylko pomyśleć o kamerze, ale po co?, gdy jechałby również instruktor z boku, jak za dawnych lat, który dziś przeprowadza również egzaminy wewnętrzne to chyba wie, że trzeba być obiektywnym. Moi kursanci potrafią takie wykręcać numery na egzaminach państwowych, przy których byłam o jakich mi się nie śniło podczas szkolenia. Skończyłyby się teksty typu "egzaminator czekał na mój błąd" bo złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy.
RYSZARD W.: Przyczyną niskiej zdawalności jest to że, egzaminator pracuje w WORD i jest zainteresowany żeby jego firma dobrze prosperowała, a będzie dobrze, jeżeli kursanci będą ciągle wracali na ponowne egzaminy .Czytałem gdzieś, że gdyby zdawalność była 60% wszystkie WORDY padną. I mitem jest OSK źle szkolą, bo dlaczego w Niemczech zdawalność jest 75% i jest tylko 14 jazd po 45 min. A może my Polacy jesteśmy debilami? Tu potrzebna jest rewolucja, a nie jakieś konsultacje z jakimiś przedstawicielami. Miliony młodych ludzi nie może zdać egzaminu na Prawo Jazdy bo gromada (...) na różnych szczeblach biurokracji czerpie z tego zyski.
ADAM: Porównujmy porównywalne. A Niemcy i Polska się jednak różnią.
1. Niemiec zna i przestrzega przepisów. Mało tego, większość przepisów nie zmieniła się tam od dawna.
2. Organizacja ruchu, budowa dróg, skrzyżowań w Niemczech i Polsce to dwa różne jednak światy.
3. Kultura zachowań na drodze.
4. Każdy od kogoś się uczy. Dziecko uczy się obserwując rodziców i bliskich. Czego nauczy się obserwując kierowców w obu krajach ? I można tak dalej.
ps.: Jeżeli kursanci są świetnie przygotowani i dobrze jeżdżą, a źli egzaminatorzy ich źle oceniają to przy nagrywaniu egzaminów byłaby ogromna ilość uzasadnionych skarg. Media tego nie podają. Ciekawe, nie?
EGZAMINATOR: pracuję w WORD i zapewniam cię, że nie interesują mnie wpływy do kasy ośrodka, interesuje mnie za to obiektywne ocenienie kandydata na kierowcę. Od pilnowania kasy są inni w ośrodku i oni muszą o to dbać a nie egzaminator. Jaki byłby ze mnie fachowiec gdybym na siłę wystawiał wyniki negatywne? Co do zdawalności. Jeżeli w Polsce nie zdaje egzaminu teoretycznego w obecnej durnej formie 30% kandydatów to dziwi cię tak niska zdawalność egz. praktycznego?
Przyczyna niskiej zdawalności jest to ze, egzaminator pracuje w WORD i jest zainteresowany żeby jego firma dobrze prosperowała, a będzie dobrze, jeżeli kursanci będą ciągle wracali na ponowne egzaminy .Czytałem gdzieś, że gdyby zdawalność była 60% wszystkie WORDY padną. I mitem jest OSK złe szkolą bo dlaczego w Niemczech - zdawalność jest 75% i jest tylko 14 jazd po 45 min. (fragment usunięty - red.).
AUTO TEST SZCZECIN:1. Urzędników z Ministerstwa Transportu (...) nawiedziła misja szukania wszędzie przestępstw i nieuczciwości. Dla nich każdy egzaminator i właściciel nauki jazdy to przestępca i krętacz. To, co Oni proponują jest chore. Znowu tworzy się ponad 300 etatów w powiatach i to nie wiadomo po co?
2. Całe życie myślałem, że do nauczania przez internet jest potrzebny dobry nauczyciel i komputer, a okazało się, że nieprzebny jest jeszcze autobus i ciężarówka.
3. Co potrafi urzędnik: 1. wymądrzać się, 2. tworzyć korupcyjne układy, 3. tworzyć setki dodatkowych etatów (parkinson),
4. niszczyć przyrodę żądając wielu ton nikomu niepotrzebnych papierów.
Wszyscy wiedzą, że najlepsi kierowcy to Niemcy, zastosujcie więc niemieckie przepisy i uczmy się od lepszych.
SB:Koszty dodatkowe samorządów poniesionych na obsługę osób chcących robić prawo jazdy byłyby bezsprzeczne, dodatkowe etaty, programy komputerowe, komputery, kamery, nagrywarki głosu bo przecież urzędnik podczas zapisu mógłby udzielać informacji do jakiego ośrodka ma się kandydat zgłosić więc z pewnością takie stanowisko byłoby mocno korupcjogenne i moim zdanie zamiast przynosić korzyści przynosiłoby szkodę, swoja droga zastanawiam się ile jeszcze ,,batów" ukręci państwo na tego biednego przyszłego kierowcę i kto tworzy i generuje takie pomysły. Uważam, że pomysłodawców należałoby ujawnić z imienia i nazwiska wtedy łatwiej byłoby z nim dyskutować.
INSTRUKTOR: Zmiana taboru jest bezsensowna, kosztowna, problematyczna i niestety często korupcyjna. Wymiana floty dla OSK, to bardzo duże obciążenie finansowe. Można przecież dokupić lub zmienić na młodszy rocznik ten sam samochód w razie zwiększenia awaryjności związaną z dużą eksploatacją. Środki finansowe przeznaczone na wymianę floty można zainwestować w inne rzeczy w celu poprawy jakości szkolenia. I jeszcze jedno, spójrzmy na to zagadnienie od strony kursanta, idzie tam gdzie jest tanio i gdzie szkolą na samochodzie, na którym będzie zdawał egzamin państwowy (smutne, że takie są kryteria wyboru OSK). Szanowni Państwo, koledzy instruktorzy i egzaminatorzy i czego to uczy???...
Komentuj →
5 lutego 2012 |
7

^ Tadeusz Szewczyk prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców w Krakowie
(Fot.: PD@N 416-13jm)
J. Michasiewicz (red. tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS) - pytanie: W styczniu br. opublikowaliśmy na naszych łamach interpelację posła Zdzisława Piontkowskiego w sprawie dopuszczenia do egzaminów państwowych na prawo jazdy także pojazdów ośrodków szkolenia kierowców. To bardzo istotna sprawa dla środowisk szkół jazdy w całej Polsce. W ubiegłym roku relacjonowaliśmy Państwa działania we współpracy z posłem Jurgielem i grupą 58 posłów. Czas jednak zadziałał niekorzystnie dla jej realizacji. Przyszedł koniec kadencji Sejmu RP. Sprawa utknęła. Bardzo proszę o informację skąd tamta inicjatywa, jakie działania były już podjęte, jaki stan rzeczy zamknął sprawę?
T. Szewczyk (prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców w Krakowie) odpowiedź: Pragnę zauważyć i przypomnieć wszystkim, kto nie jest tego świadomy, że nawet dla bardzo doświadczonego kierowcy i mechanika, przesiąść się za kierownicę innego samochodu, jest nie tylko stresem, lecz dużym przeżyciem, zwłaszcza w sytuacji gdy inna osoba patrzy, ocenia i mierzy czas, do otwarcia klapy silnika, sprawdzenia płynów i przygotowania się do jazdy.
Będąc kiedyś na obradach Komisji Sejmowej, zapytałem, czy ustawodawca przemyślał temat obowiązku bezbłędnego wskazywania zbiorniczków płynów pod maską silnika na egzaminie, podając przykład, że nawet sam “ustawodawca” nie jest w stanie znaleźć usytuowania zbiorniczków w samochodzie Smart, który ma je ukryte w różnych miejscach. Aby dostać się do zbiorniczków, trzeba odpowiedni kluczyk włożyć w ukryty otwór pod kratką wentylacyjną na podszybiu i po umiejętnym wyjęciu kratki, dostać się do zbiorniczka płynu hamulcowego, z drugiej strony, do płynu spryskiwaczy i takich ukrytych miejsc nie znajdzie nikt kto pierwszy raz ma do czynienia z innym typem samochodu. Nawet przy tych samych typach samochodów są znaczne różnice w momencie “brania” sprzęgła i szarpania (gdy jest zużyte, przypalone i zwichrowane) co dla pierwszego, stresowego ruszania i ewentualnego zgaszenia silnika - może być decydujące o dalszym przebiegu egzaminu. Instruktorzy widzą, z czym kursanci mają największy problem, gdy przyjdzie im przesiąść się na inne auto, nawet tego samego modelu. Problemy występują z ruszaniem i myleniem układu biegów (zwłaszcza wstecznego). Przy jeździe do tyłu, znaczną rolę odgrywają w różnych modelach (3 i 4 drzwiowych) usytuowanie bocznych tylnych okienek. Każdy, kto uważa, że zmiana samochodu nie jest stresująca, to nigdy nie zmieniał samochodu lubsam nie jeździ i nie pamięta pierwszego wejścia do nieznanego pojazdu. Małopolskie Stowarzyszenie Nauczycieli Kształcących Kierowców, popiera działania zmierzające do powrotu normalności w szkoleniu i docenia działania każdego posła, senatora i pracownika Ministerstwa Transportu (które niema czym się pochwalić). Trzeba głośno powiedzieć, że dla dobra kursantów, Ośrodki Szkolenia, protestują, przeciw ciągłym zmianom pojazdów. Kursanci nie mają się jak bronić przed ciągłymi zmianami pojazdów w WORD i po każdej zmianie, muszą dopłacać, aby poznać nowy model pojazdu.
Moja wypowiedź jest w aspekcie czysto ludzkim, lecz jest drugie dno tej sprawy. Proszę zauważyć, że dealerzy firm samochodowych opanowali rynek szkolenia i egzaminowania, nawzajem wymieniając się ofertami, która marka ma dany region obsługiwać. Stosują ceny dumpingowe i różne transakcje wiązane, aby ukryć zaniżoną cenę, którą rekompensują na OSK. Żadna marka, dwa razy w tym samym WORD nie wygrywa. Zastanawiające? bo jest to zmowa ofertowa.
Pytanie:Jakie widziałby Pan możliwe działania, które należałoby podjąć?
Odpowiedź: Życzyłbym nam wszystkim, aby poprawić i podnieść na wyżyny osobowość i niezależność egzaminatora. Proponuję stworzenie odpowiednich zapisów prawnych, aby powstały biura prawne egzaminatorów, pracowałyby jak biura notarialne, a egzaminator byłby osobą zaufania publicznego, niezależną i niezawisłą, jak notariusz, sędzia, czy prokurator, świadcząc usługi dla WORD i OSK. Wówczas samoczynnie zniknie temat samochodów i tras egzaminacyjnych. Egzaminator podjeżdżałby pod wskazany adres, wsiada, jako pasażer do samochodu, wkłada swój dysk nagrywający do urządzenia monitorującego i po przeprowadzeniu egzaminu, jedno nagranie przekazuje osobie egzaminowanej, a drugie przechowuje w dokumentacji. Kursant ma dowód rzeczowy, instruktor uczy się wymagań egzaminacyjnych, egzaminator jak gość, jedzie bez stresu, bo cała odpowiedzialność bezpieczeństwa spoczywa na instruktorze. Komendy może wydawać GPS po wcześniejszym wylosowaniu zadania. Dochodzi jeszcze umiejętność kursanta w programowaniu i stosowaniu się do poleceń GPS. Taki system egzaminowania od dawna funkcjonuje na Węgrzech i innych krajach UE. Musiałby być cud, aby ustawodawcy z Ministerstwa Transportu, oddali władzę dyrektorów WORD. Miejmy nadzieję, że kiedyś to się zmieni - czego życzy wszystkim czytelnikom - Tadeusz Szewczyk - prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Kształcących Kierowców w Krakowie.
Bardzo dziękuję za wypowiedź
Komentuj →
12 lutego 2012 |
1
W nawiązaniu do wypowiedzi na zadane przez redakcje tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS pytanie dotyczące ustawy kierujących pojazdami, pani Anna Klaus-Dębińska (Szkoła Jazdy “WIRAŻ”) zadała pytanie: “dlaczego według Panów Ministrów tak drastycznie obniżył się wskaźnik zdawalności egzaminów? (najniższy w Europie) Proszę tylko nie odpowiadać, że to zbyt niski poziom szkolenia, ponieważ słyszymy to od dobrych paru lat!! Mimo podwyższenia liczby godzin zajęć praktycznych, wdrażania nowoczesnych metod nauczania i poprawy współpracy z ośrodkami egzaminowania niestety wskaźniki zdawalności egzaminów praktycznych nawet nie drgnęły w górę, a może to teraz taka populacja niewyuczalna, że egzamin musi obligatoryjnie zdawać po 4 -5 razy??? (oby tylko). A może po prostu wystarczyłoby wreszcie usiąść i rzetelnie przeanalizować i poprawić kryteria oceny i drastyczną instrukcję o egzaminowaniu. Dlaczego wiecznie się eksperymentuje kosztem tych biednych zestresowanych do granic wytrzymałości kursantów?” Poniżej kilka Państwa ocen istniejącego stanu::
IRENKA97:Dobra zdawalność? A cóż powiecie o OSK, który ma najlepszą zdawalność w Powiecie a uczy tylko testów i trasy egzaminacyjnej. Kursanci są wyćwiczeni jak w cyrku. "Na tym łuku proszę wyciągnąć głowę, na tym pasie proszę ustawić się przy lewej krawędzi " itd. I już wiem dlaczego ludzie nie potrafią jeździć a zdali za pierwszym razem egzamin. Dobre - do dzieła - najważniejszy ranking! Pozdrawiam
MAREK T.:Mam tylko jedno pytanie. Co się stanie z WORD-em jeżeli drastyczne podniesie się zdawalność ( czytaj drastycznie spadnie dochód z egzaminów )? Może, przynajmniej częściowo, tutaj jest ukryta przyczyna tak niskiej zdawalności?
JÓZEFAA: Dopóki warunki egzaminowania nie zmienią się a egzaminator nie stanie się osobą faktycznie egzaminującą jak to było kilkanaście lat wcześniej bo obecnie jest egzekutorem a nie egzaminatorem to się nie zmieni ani brd ani nie podniesie się zdawalność. Wszystkie pseudo zmiany w szkoleniu i egzaminowaniu mają niby wpływać na poprawę brd a w rzeczywistości nie wprowadzają nic w tym kierunku tylko szerzą korupcję oraz złe szkolenie jazda pamięciowa trasami i jak małpa w cyrku musi jeździć aby zdać egzamin. Inaczej jak zrobi mały błąd albo jak nie pojedzie jak sobie egzaminator wymyślił jest autowany zgodnie zresztą z bardzo złymi wytycznymi jak przeprowadzać egzamin praktyczny. Teraz jest horror a nie egzamin (jak można to zjawisko, ten stwór jaki powstał jeszcze w ogóle nazywać egzaminowaniem?) Jest prosty sposób aby sprawdzić czy obecne wytyczne jeżeli chodzi o egzamin są prawidłowe. Wsadzić za kierownice dobrego starego kierowcę i niech zaliczy egzamin i teoretyczny jak i praktyczny z kat. B. Czy taki się znajdzie?? Oczywiście oprócz instruktorów i egzaminatorów oraz niektórych policjantów z ruchu drogowego pewnie więcej by się nie znalazło takich osób które by zaliczyły z wynikiem pozytywnym egzamin. Sam to kilkakrotnie już sprawdzałem na tatusiach dzieci które się uczyły w mojej szkole jazdy- sami zawodowi kierowcy z długoletnim stażem prowadzenia pojazdu bez kolizji czy nawet mandatów. Żaden nie zdał ani teorii ani praktyki, bo egzamin nie ma nic wspólnego z poprawnym prowadzeniem pojazdu a teraz zalicza się zadania i to tak jak jest napisane albo wymyślone przez pseudo egzaminatorów którzy tak naprawdę niekiedy mają zero praktyki w jeżdżeniu zawodowym. Tatusiowie spuścili głowy i powiedzieli tylko - że ty jeszcze w tym cyrku wytrzymujesz i pracujesz nadal. Walnij to wszystko i dawaj z nami na TIR-y lepsza kasa i zero stresów. I maja 100% racji. Tylko... tylko że dla mnie brd oraz uczciwa szkoleniowa praca jest całym moim życiem i robię to bo lubię inaczej już dawno bym zmienił zawód i wrócił za kółko ciężarówki. Zawód ten wykonuje od niespełna 30 lat zawodowo. Wykonuję go nadal mimo tych wszystkich bzdur jakie powstają obecnie w pseudo ustawach. Więc o czym my tu stale piszemy i klepiemy ozorami? I tak się nic nie zmieni w tym temacie a wiem co piszę bo pracuję w tym zawodzie od 1982 roku od 2000 roku posiadam własną szkolę jazdy. Więc jakiś tam pogląd na ten temat posiadam. Obecne i od długiego już bardzo czasu działania w/w temacie są prowadzone nie w tym kierunku w jakim powinny. Idą całkowicie pod prąd względem zdrowego rozsądku i zdrowego racjonalnego myślenia osób którym faktycznie brd oraz prawidłowe szkolenie i egzaminowanie jest bliskie sercu. Więc ja już nie czytam więcej tych bzdur, nie denerwuję się i mam nadzieję że w końcu jak zrobimy STRAJK OGÓLNOPOLSKI i przez okres 2-3 miesięcy nie przystąpi żadna osoba do egzaminu to się w końcu komuś oczy otworzą albo jak złożymy do Strasburga petycję o sprawdzenie czy w Polsce nasz kochany rząd nie zabiera wolności praw obywatelu w zdobyciu prawa jazdy. Bo niekiedy wydaje mi się że to chyba egzaminy na pilotowanie promu COLUMBIA. Brak słów.
Komentuj →
12 lutego 2012 |
1
(Fot.: PD@N 415-18)
Interpelacja (nr 1073)
do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w sprawie kart kandydatów na kierowców
Szanowny Panie Ministrze! Z projektów rozporządzeń ustawy o kierujących pojazdami (Dz. U. z 2011 r. Nr 30, poz. 151), która zacznie obowiązywać od 2012 r., wynika, że osoba ubiegająca się o prawo jazdy jeszcze przed wyborem szkoły nauki jazdy będzie musiała pobrać u starosty tzw. kartę kandydata na kierowcę.
Wydanie niniejszej karty będzie uzależnione od poprawności dokumentów (wniosek, orzeczenie lekarskie, zgoda rodziców w przypadku osoby nieletniej) złożonych przez kandydata, za których sprawdzenie będzie odpowiadał starosta. Cała sytuacja generuje biurokrację, pociąga za sobą dodatkowe zadania oraz koszty, do których samorządy będą musiały się przygotować. Reasumując, wydawanie kart kandydatów na kierowców oznacza konieczność zwiększenia zatrudnienia oraz wydatków w starostwach. W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania:
1. Jakie są przesłanki do tego, by był potrzebny ww. zbiór dokumentów niezbędnych do przystąpienia do nauki jazdy?
2. Czy samorządy lokalne są przygotowane finansowo na powyższe zmiany?
Z poważaniem Poseł Michał Wojtkiewicz
Warszawa, dnia 10 stycznia 2012 r.
W dniu 26 stycznia br. ogłoszona została interpelacja poselska nr 1072 do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w sprawie kart kandydatów na kierowców. Regulaminowo ministerstwo ma obowiązek udzielenia odpowiedzi w 21 dni. Czekamy na publikację odpowiedzi, tymczasem Państwa opinie:
INSTRUKTOR:Dodałbym jeszcze punkt 3 zapytania: "Czy takie działanie, nie stworzy sytuacji, w której pracownicy starostwa będą kierować kandydatów do "zaprzyjaźnionych" sobie OSK?
PIOTR: Ta interpelacja i zapytanie instruktora to strzał w przysłowiowa dziesiątkę. Pytanie tylko, czy mają szanse przebić się przez wszechobecną biurokrację? To starostwa mają decydować, czy obywatel naszego kraju MOŻE zapisać się na kurs nauki jazdy. Czy będzie miał do tego prawo. Czy cokolwiek, co nie będzie mieściło się w algorytmie działania urzędnika będzie miało szanse na sprawną realizację. A ja mam pytanie praktyczne: czy jeżeli na kurs będzie chciała zapisać się osoba która ma już prawo jazdy, ale bardzo długo nie prowadziła auta. Będzie chciała pogłębić swoją wiedzę w zakresie jazdy i przepisów drogowych, to czy ów urzędnik w starostwie da, czy nie da zezwolenia na uczęszczanie na kurs? Czy możliwość uczęszczania na kurs nauki jazdy będzie reglamentowanym przywilejem zależnym od woli urzędnika i wytycznych jakie on otrzyma? Czy istnieją jakiekolwiek zakazy uczestniczenia w kilku kursach tego samego typu? (no bo jakiś już ukończył to wystarczy). Przecież nie każdy chce kupować dodatkowe jazdy. Jeżeli ktoś dojdzie do wniosku, że kurs który ukończył niewiele go nauczył, to powinien mieć możliwość kontynuowania nauki na innych takich kursach. Miałem kiedyś kursanta który kiedyś już ukończył kurs na kat "C" i nie zdał egzaminu. Po ukończeniu następnego kursu (również kat "C") i złożeniu dokumentów do WORD-u miał problemy, bo panie urzędniczki uważały, że nie powinien jeszcze raz kończyć całego kursu, mając oblany egzamin (zapewne chodziło o to które to podejście: 1 bo po nowym kursie czy 2 bo nowego nie policzą). Jakoś to przełknęły, a kursant zaliczył za 1 podejściem. I jeszcze: czy urzędnicy starostw będą wydawać zezwolenia tylko osobom z podległego urzędowi terenu działania? A co z tymi którzy pracują w delegacji i miesiącami przebywają poza miejscem zamieszkania? Czy rozwiązano problem z osobami bez stałego miejsca zamieszkania? DANIE WOLNEJ WOLI OBYWATELOM W WYBORZE OŚRODKA I FORMY SZKOLENIA JEST LEPSZYM ROZWIĄZANIEM NIŻ ROZBUDOWA JUŻ I TAK ROZDĘTEJ BIUROKRACJI.
Komentuj →
12 lutego 2012 |
0
Ministerstwo Finansów przygotowuje propozycję uzależnienia składek emerytalnych, które odprowadzają prowadzący działalność gospodarczą tzw. samozatrudniający się, uzależnienie od wysokości rzeczywiście osiąganych dochodów. Zgodnie z dzisiaj obowiązującym stanem prawnym 90 proc. Przedsiębiorców płaci ZUS w wysokości składki minimalnej obliczanej od 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Dla większości z omawianej grupy - ok. 1,3 mln osób - w efekcie będą to wyższe obciążenia. Specjaliści szacują nawet, że dla 2/3 z nich, zarabiających powyżej przeciętnego wynagrodzenia, składki byłyby wyższe, a dla tych zarabiających mniej – niższe.
Komentuj →
11 lutego 2012 |
1
Dyskusja poświęcona cenie kursu, a rozpoczęta jeszcze w listopadzie ub. roku trwa. Poniżej kolejne wypowiedzi. Wypowiadający się mówią o konieczności określenia i zapisania w stosownych dokumentach wykonawczych ceny minimalnej. Dziękujemy za dotychczasowe, czekamy na dalsze - piszcie na adres e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl
TADEUSZ P.:Najlepszym i kończącym całe to zamieszanie, byłoby ustanowienie minimalnej ceny za daną kategorię prawa jazdy.
WŁADYSŁAW D.:Cena minimalna za podstawowy kurs prawa jazdy rozwiąże problem konkurencji cenowej. Kontrola świadczonych usług musi być profesjonalna, a wnioski z kontroli muszą być dotkliwe i bardzo uciążliwe dla OSK. Tam, gdzie nie ma nadzoru, tam jest bałagan i frustracje, a to nie służy należytej pracy w dobrym przygotowaniu przyszłego kierowcy. A moja uwaga jest taka, że jak ktoś nie umie złapać ryby w mętnej wodzie, niech kupi w sklepie. Nie radzisz sobie w szkoleniu, to nie musisz tego robić. Zaczniesz wówczas, jak zostanie wprowadzony ład i porządek.
Komentuj →
11 lutego 2012 |
0
W życie wchodzą przepisy nowelizujące ustawę z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Zakres zmian dotyczy
*w przypadku sprzedaży pojazdu, zawarta przez dotychczasowego posiadacza umowa ubezpieczenia OC komunikacyjnego, będzie rozwiązywała się z ostatnim dniem okresu, na jaki została zawarta,
*posiadacz pojazdu mechanicznego w przypadku “podwójnego ubezpieczenia" będzie miał możliwość wypowiedzenia umowy ubezpieczenia OC, która na skutek działania automatyzmu odnowienia została przedłużona,
*zawartą umowę ubezpieczenia OC będzie można wypowiedzieć składając oświadczenie agentowi danego zakładu ubezpieczeń,
*zostanie wprowadzona zasada tzw. stempla pocztowego, zgodnie z którą w przypadku nadania oświadczenia o wypowiedzeniu lub odstąpieniu od umowy ubezpieczenia obowiązkowego, przesyłką listową, za chwilę jego złożenia będzie uważana data nadania oświadczenia w polskiej placówce pocztowej,
*obie strony umowy ubezpieczenia obowiązkowego będą mogły wykorzystywać również formę elektroniczną przy składaniu zawiadomień i oświadczeń wynikających z umowy ubezpieczenia,
*zakłady ubezpieczeń zostaną zobowiązane do odpowiednio wczesnego (14 dni przed końcem okresu ubezpieczenia) przesyłania ubezpieczającym informacji o ubezpieczeniu na kolejny okres ubezpieczenia i jego warunkach,
*zwrot składki za niewykorzystany okres ubezpieczenia będzie przysługiwał także w przypadku wystąpienia w okresie ubezpieczenia szkody,
*w przypadku rozwiązania umowy ubezpieczenia składka będzie zwracana niezwłocznie, jednak nie później niż w terminie 14 dni od dnia np. wypowiedzenia umowy ubezpieczenia,
*składka będzie zwracana za każdy niewykorzystany dzień ochrony ubezpieczeniowej,
*poszkodowani i uprawnieni uzyskają łatwiejszy dostęp do informacji i dokumentów dotyczących likwidacji szkody znajdujących się w Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.
Komentuj →
11 lutego 2012 |
2
Wojewódzkie ośrodki ruchu apelują do rządu o podniesienie opłat za egzamin na prawo jazdy. Ich wielkość uregulowana jest w drodze specjalnego rozporządzenia. Dla przykładu -za kategorię B opłata wynosi 134 zł. Im wyższa kategoria prawa jazdy tym drożej. Ostatnia podwyżka opłat egzaminacyjnych była sześć lat temu. W tym czasie paliwo zdrożało o sto procent - wylicza dyrektor z Lublina Andrzej Pasikowski. - Nikt nam do działalności nie dołoży. Mamy utrzymywać się sami. Jednocześnie stawiane są przed nami nowe zadania - mówią w ośrodkach egzaminowania. - Podniesienie cen za egzamin to kwestia czasu. W ministerstwie transportu jest już to rozważane - mówi nam jeden z lubelskich posłów PO dobrze zorientowany w sprawie. - Kiedy? Trzeba poczekać na odpowiedni moment - ocenia nasz rozmówca. Różnice zdań dotyczą wysokości podwyżki. Uważam, że nie powinno być skokowej, ale systematyczna, która zapewni nam spokojnie funkcjonować przez lata. Do Ministerstwo transportu nie wypowiada się w sprawie planów podniesienia cen za egzaminy.
Komentuj →
10 lutego 2012 |
0
Policjanci zatrzymali nietrzeźwego kierowcę, który miał ok. 3 promile alkoholu we krwi. Mężczyzna zasnął na kierownicy, stojąc na światłach na Wybrzeżu Gdańskim/Sanguszki. Zaniepokojeni świadkowie myśleli, że mężczyzna zasłabł za kierownicą. Jak się później okazało ma orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów. Mężczyźnie grozi do 5 lat pozbawienia wolności.
Około godz. 23:15 policjanci z pobliskiego komisariatu otrzymali alarm, ze przy sygnalizacji świetlnej na ul. Wybrzeże Gdańskie/Sanguszki stoi daewoo, a kierowca najprawdopodobniej zasłabł, na co wskazuje jego oparta o kierownice głowa. Policjanci natychmiast pojechali sprawdzić, co tak naprawdę się stało. Kiedy dojechali na miejsce zobaczyli samochód z włączonym silnikiem i zapalonymi światłami. Po otworzeniu drzwi od samochodu dało się wyczuć wydobywającą się z wnętrza woń alkoholu. Policjanci obudzili więc kierowcę, który oświadczył, że jedzie z Legionowa. W sumie wypił ok. 0,5 l wódki. Marek S. został zatrzymany i przewieziony do komendy przy Wilczej. Badanie alkomatem wykazało 3 promile alkoholu w organizmie. Resztę nocy spędził w izbie wytrzeźwień. Policjanci podczas sprawdzania dokumentów stwierdzili, że 26-latek nie powinien w ogóle siadać za kierownicę, bo ma orzeczony zakaz poruszania się pojazdami mechanicznymi wydany przez Sąd w Pułtusku. Śródmiejscy policjanci przedstawili mężczyźnie zarzuty kierowania pod wpływem alkoholu i złamania zakazu sądowego. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
10 lutego 2012 |
0

(Fot.: PD@N 416-18)
W życie weszła ustawa z dnia 13 stycznia 2012 r. o zmianie ustawy o kierujących pojazdami oraz ustawy - Prawo o ruchu drogowym, opublikowana w dzienniku ustaw 27 stycznia 2012 r. Zasadniczą zmianą, którą przyniosła ustawa jest vacatio legis ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami do 19 stycznia 2013 r. Akt rozstrzyga, iż osoby, które do tej daty “uzbierają” część punktów karnych, a kolejne powodujące przekroczenie określonego limitu po tej dacie – otóż do tych sytuacji mają zastosowanie nowe przepisy. Punkty do 19 stycznia 2013 r., które nie spowodują przekroczenia limitu, zostaną usunięte z ewidencji z upływem roku od konkretnego naruszenia. Informacja o tym, że kierowca miał takie punkty, trafi do centralnej ewidencji pojazdów i kierowców. Informacje te trafią do centralnej ewidencji kierowców.
W ten oto sposób ustawodawca zmienił pierwotnie wskazany na 11 lutego 2012 r. termin obowiązywania zmian w szkoleniu i egzaminowaniu kandydatów na kierowców. Czekamy na kolejne projekty aktów wykonawczych do ustawy o kierujących pojazdami. Ministerstwo transportu – jak się dowiadujemy w niepotwierdzonych źródeł – przygotuje szeroką akcję informacyjną o nowych zasadach egzaminu. Ze zmienionymi testami egzaminacyjnymi będą mogli zapoznać się także kandydaci na kierowców.
Natomiast zmiany w ustawie - Prawo o ruchu drogowym dotyczą opłaty ewidencyjnej, o której mowa w art. 25 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o przewozie towarów niebezpiecznych.
Komentuj →
9 lutego 2012 |
0


(Fot.: PD@N 416-4-5)
Policjanci ruchu drogowego zatrzymali nietrzeźwego kierującego, który mimo wyraźnych sygnałów nie zatrzymał się do kontroli. Dalszą jazdę kierowcy toyoty uniemożliwiły pości i policyjna blokada. Jak się okazało, kierowca miał 0.79 promila alkoholu w organizmie. Przedstawiono mu zarzut stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym i kierowania w stanie nietrzeźwości.
Policjanci ruchu drogowego patrolowali okolice centrum. W pewnym momencie zauważyli toyotę camry, która z dużą prędkością przemieszczała się Al. Ujazdowskimi w kierunku Pl. Konstytucji. Policjanci dawali sygnały do zatrzymania, jednak kierowca nie chciał się zatrzymać i pędził dalej. Policjanci szybko zorganizowali blokadę i pościg za dziwnie zachowującym się kierowcą. Auto zostało zablokowane na Pl. Konstytucji, a kierujący zatrzymany przez policjantów. Jak się okazało, 56-letni Sławomir L. uciekał przed policjantami, bo był nietrzeźwy. Kierowca trafił do komendy przy ul. Wilczej. Badanie alkomatem wykazało 0,79 promila alkoholu w organizmie. Śródmiejscy policjanci przedstawili mężczyźnie zarzuty kierowania pod wpływem alkoholu i stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym. Sławomirowi L. grozi do 2 lat pozbawienia wolności.
Komentuj →
9 lutego 2012 |
0
Jak donosi Polska Agencja Prasowa minister transportu Sławomir Nowak - podczas konferencji prasowej - zapowiedział zwolnienie z obowiązku opłaty e-myta samochodów wożących osoby niepełnosprawne. Podobne zwolnienie ma dotyczyć pojazdów terenowych z przyczepą. Zapis taki uznał za lukę w obowiązującym prawie. Jak się dowiadujemy - resort pracuje nad nowelizacją, która będzie zwalniała takie pojazdy z opłat. "Stosowną nowelizacją w najbliższych tygodniach przeprowadzimy te zmiany tak, aby już prawnie wszystko było w pełni usankcjonowane" - powiedział Sławomir Nowak. “Podobno jednak już teraz Inspekcja Transportu Drogowego nie powinna karać za brak tych opłat. Podobno - bo polecenia ministra nie potwierdza żadem dokument” - komentuje Radio RMF 24.
Komentuj →
9 lutego 2012 |
0
Już kolejny raz media informują, iż w najbliższych dniach zacznie obowiązywać nowy taryfikator punktów karnych. Dementujemy stanowczo takie informacje. Stosowne rozporządzenie nie zostało jeszcze opublikowane. Według aktualnych informacji ze źródeł dobrze poinformowanych ma to mieć miejsce w marcu br. Jest to całkiem realne - rozporządzenie może wejść w życie czternastego dnia po publikacji, a publikacja natychmiast po podpisie ministra. Czyli czekamy na publikację w Dzienniku Ustaw.
Zapowiadane zmiany sformułowane w noweli rozporządzenia to m.in.: wyższy wymiar punktów karnych i mandatów za wykroczenia np. parkowanie na miejscu dla inwalidy; rozmowa przez komórkę bez zestawu głośnomówiącego podczas prowadzenia pojazdu; przewożenie dziecka bez fotelika. Surowe kary zostaną nałożone na kierowców za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych. Do katalogu zmian należy dodać także: przewóz większej liczby osób, niż określa to dowód rejestracyjny; zakrywanie tablic rejestracyjnych; niestosowanie się do znaku “STOP”; jazda bez zapiętych pasów bezpieczeństwa; wjazd na skrzyżowanie, gdy nie ma możliwości zjazdu z niego; holowanie sanek za samochodem. Ostrzejsze kary mają być odpowiedzią na nagminne łamanie przepisów przez kierowców - uzasadniają pracownicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w konsultacjach z policjantami.
Przypomnijmy - system punktów karnych obowiązuje w Polsce od 1993 roku. Łącznie funkcjonuje on w 22 państwach Unii Europejskiej, pierwsze wprowadziły go Niemcy. W Polsce, jak wynika z policyjnych statystyk, tylko w ubiegłym roku polska drogówka wystawiła 2,5 mln mandatów.
Komentuj →
8 lutego 2012 |
0
W Ministerstwie Finansów rozpatruje wniosek celników, w sprawie umożliwienia im prowadzenia kontroli na drogach w nieoznakowanych autach. Ich uprawnienia w obecnym stanie prawnym nie obejmują takiej możliwości.
- Sama możliwość zatrzymywania przez nas zmotoryzowanych użytkowników dróg nie jest czymś nowym - mówi Monika Woźniak-Lewandowska, rzecznik Izby Celnej w Szczecinie. - Takie uprawnienia zyskaliśmy w chwili wstąpienia Polski do Unii. Wówczas pojawiły się u nas tzw. kontrolne grupy mobilne. Celnicy mogą więc bez ograniczeń zatrzymywać kierowców na drogach w poszukiwaniu towarów bez akcyzy - papierosów, alkoholu, ale też narkotyków. - Nasi funkcjonariusze mogą wystawiać mandaty za przewożenie takich towarów w niewielkiej ilości - mówi rzecznik. - To znaczy o wartości sięgającej ok. 7,5 tys. złotych. A mandaty mogą sięgać od 150 zł do 3 tysięcy. Monika Woźniak-Lewandowska podkreśla, że kierowca musi się zatrzymać celnikowi do kontroli, podobnie, jakby go zatrzymywał policjant. A celnik ma prawo go wylegitymować, sprawdzić w bazie danych, tylko stanu auta nie będzie sprawdzać.
Pamiętajmy - samochód do kontroli może zatrzymać: policjant, strażnik graniczny, inspektor transportu drogowego, celnik, funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej i policja skarbowa. W określonych warunkach także: straż leśna albo funkcjonariusz Służby Ochrony Kolei oraz straż gminna.
Komentuj →
6 lutego 2012 |
1
Według projektu ustawy zmieniającej Kodeks wykroczeń ustawodawca planuje podniesienie granic kary grzywny – odpowiednio z 5 do 10 tys. zł (górna granica) i z 20 do 50 zł (dolna granica).Zmiany mają doprowadzić do wprowadzenia uregulowań umożliwiających bardziej efektywne zwalczanie wykroczeń. Aktualnie projekt jest po uzgodnieniach międzyresortowych. Obecnie, zgodnie z art. 1 k.w., górna granica kary grzywny wynosi 5000 złotych. Projekt przewiduje podwyższenie górnej granicy kary grzywny do 10 000 złotych oraz dolnej granicy z 20 złotych do 50 złotych. Odpowiedniej zmiany dokonano też w art. 24 § 1 k.w.. Należy bowiem zauważyć, że w sprawach o wykroczenia kara grzywny jest karą dominującą w orzecznictwie sądów i powinna być dolegliwa dla sprawcy. Określając dolną i górną granicę kary grzywny wzięto pod uwagę istniejącą inflację oraz fakt, że od 1998 r. czyli od 10 lat granice tej kary nie uległy zmianie. Zmiany pozwalają także na łatwiejszy dostęp do akt spraw o wykroczenia ich uczestnikom.
Uzasadnienie
Projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks wykroczeń oraz niektórych innych ustaw, zmierza do wprowadzenia uregulowań umożliwiających bardziej efektywne zwalczanie wykroczeń.
Zmierzając w tym kierunku projekt generalnie przewiduje zaostrzenie zasad odpowiedzialności za wykroczenie w stosunku do analogicznych unormowań obowiązującego Kodeksu wykroczeń i to nie tylko przez podwyższenie sankcji zawartych w przepisach części szczególnej, ale i przez zmiany w części ogólnej w zakresie zasad odpowiedzialności za wykroczenie, czy zasad wymiaru kary.
Przepis art. 1 Kodeksu wykroczeń określa warunki odpowiedzialności za wykroczenie, jak również system kar za wykroczenie.
Obecnie, zgodnie z art. 1 k.w., górna granica kary grzywny wynosi 5000 złotych. Projekt przewiduje podwyższenie górnej granicy kary grzywny do 10 000 złotych oraz dolnej granicy z 20 złotych do 50 złotych (odpowiedniej zmiany dokonano też w art. 24 § 1 k.w.). Należy bowiem zauważyć, że w sprawach o wykroczenia kara grzywny jest karą dominującą w orzecznictwie sądów i powinna być dolegliwa dla sprawcy. Określając dolną i górną granicę kary grzywny wzięto pod uwagę istniejącą inflację oraz fakt, że od 1998 r. czyli od 10 lat granice tej kary nie uległy zmianie.
W konsekwencji dwukrotnego podwyższenia górnego progu zagrożenia grzywną, w części szczególnej Kodeksu wykroczeń oraz w niektórych innych ustawach konieczna była nowelizacja tych przepisów, w których górny próg zagrożenia grzywną określono poniżej progu ustawowego (mniej niż 5000 złotych). Zmiany te mają charakter dostosowawczy, polegają na dwukrotnym podwyższeniu maksymalnych progów grzywny, określonych poniżej 5000 złotych i dotyczą przepisów art. 52b, 54, 55, 58 § 1, 601 § 7, 61 § 1, 64 § 1, 67 § 2, 75 § 1, 77, 78, 79 § 1 i 2, 81, 91, 95, 95a (dodatkowo uzupełniono miejsca publikacji ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług o Dz. U. z 2005 r. Nr 143, poz. 1199 i Nr 179, poz. 184 oraz z 2006 r. Nr 143, poz. 1028 i 1029), 100, 101, 102, 108, 109, 115, 117, 122 § 2, 123 § 1, 125, 136 § 2, 137 § 1, 144 § 1, 145, 146 § 1, 150 § 1, 151 § 1, 152 § 1, 153 § 1, 154, 156 § 1 i 157 § 1 - Kodeksu wykroczeń. Dodatkowo w § 1 i 2 art. 122 k.w. skreślono wyrazy “w celu osiągnięcia korzyści majątkowej” dostosowując brzmienie tych przepisów do brzmienia odpowiadających im art. 291 i 292- Kodeksu karnego oraz wyrazy “ z kradzieży lub z przywłaszczenia” zastąpiono wyrazami “z czynu zabronionego”, ponieważ obowiązująca dyspozycja ustawowa znamion paserstwa wyłącza możliwość prawnokarnej oceny czynu jako wykroczenia, gdy mienie będące przedmiotem paserstwa pochodzi z wyłudzenia, sprzedajności bądź przestępstw rozbójniczych. Wykazanie sprawcy takiej świadomości pochodzenia mienia jest trudne w praktyce ścigania, a w każdym razie powoduje zbędność podejmowanych w tym zakresie czynności, które należy ograniczyć wyłącznie do wykazania świadomości pochodzenia mienia z czynu zabronionego.
Wysokość kary grzywny dostosowano również w art. 9 ustawy o grobach i cmentarzach wojennych (art. 2 projektu), w art. 15 ust 1 ustawy o wykonywaniu czynności techniczno-dentystycznych (art. 3 projektu), art. 2 ust 1 dekretu o ochronie godła i nazwy Światowej Organizacji Zdrowia (art. 4 projektu), art. 8 ust. 1 dekretu o obszarach szczególnie ważnych dla obrony kraju (art. 5 projektu), art. 7 ust. 1 dekretu o świadczeniach w celu zwalczania klęsk żywiołowych (art.6 projektu), art. 15 ust 1 ustawy o Polskim Czerwonym Krzyżu (art. 7 projektu), art. XII § 2 ustawy - Przepisy wprowadzające Kodeks pracy (art. 8 projektu), art. 22 ust 1 i 2 ustawy o społecznej inspekcji pracy (art. 9 projektu), art. 82 ust 1 ustawy o doradztwie podatkowym (art. 10 projektu), art. 202d ustawy ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw (art. 11 projektu), art. 3 ust 1 i 2 ustawy o Inspekcji Handlowej (art. 12 projektu), art. 31 ustawy o towarach paczkowanych (art. 14 projektu), art. 27j ustawy o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miasta (art. 15 projektu) oraz uchylono ust. 5 w art.24 ustawy o systemie tachografów cyfrowych (art.16 projektu).
Proponowana zmiana art. 10 § 2 k.w. jest konsekwencją podwyższenia dolnego i górnego progu kary grzywny, podobnie jak podwyższenie równoważnika jednego miesiąca kary ograniczenia wolności przeliczanego na grzywnę, określonego w art. 23 k.w. oraz równoważnika grzywny zamienianej na zastępczą karę aresztu, określonego w art. 25 § 2 k.w.
W art. 37 § 1 k.w. przewiduje się podniesienie górnej granicy nawiązki z 1000 do 2000 złotych. Zmiana ta stanowi logiczną konsekwencję proponowanych zmian w zakresie sankcji karnych. Konsekwencją tej zmiany jest również propozycja zmian wysokości nawiązki w przepisach art. 66 § 2,105 § 3, 144 § 3, 148 § 3, 150 § 3, 151 § 5, 152 § 2, 156 § 3 – Kodeksu wykroczeń.
Objęte projektem zmiany art. 109 oraz 117 Kodeksu wykroczeń mają na celu dostosowanie standardów krajowych do wymagań wynikających z członkostwa Polski w Unii Europejskiej.
Zmiany w obrębie art. 109 Kodeksu wykroczeń mają na celu umożliwienie pociągnięcia do odpowiedzialności karnej za wykroczenie osób nie wywiązujących się z obowiązków nałożonych ustawą z dnia 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków (Dz. U. z 2006 r. Nr 123, poz. 858, ze zm.) w zakresie odpowiedzialności za jakość produkowanej wody i konieczności prowadzenia kontroli wewnętrznej. Dyrektywa 98/83/EC z dnia 3 listopada 1998 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi (Dz. Urz. UE. L 330 z dnia 5 grudnia 1998 r., str. 32; Dz. Urz. UE polskie wydanie specjalne rozdz. 15, t. 4, str. 90), oprócz konieczności zagwarantowania właściwej jakości wody, zobowiązała państwa członkowskie do stałego jej monitorowania oraz oceny zagrożeń zdrowotnych wynikających z zanieczyszczeń w niej występujących.
Projekt przewiduje ponadto, dokonując rozdzielenia okoliczności objętych hipotezą art. 109 § 1 k.w. w obecnym brzmieniu, zróżnicowanie zagrożenia ustawowego za czyn polegający na zanieczyszczeniu wody służącej do spożycia przez ludzi oraz czyn polegający na zanieczyszczeniu wody służącej do pojenia zwierząt, znajdującej się poza urządzeniami przeznaczonymi do zaopatrywania ludności w wodę, prowadzące do usunięcia górnego limitu grzywny możliwej do wymierzenia za pierwszy z wymienionych czynów. Dokonanie takiej zmiany uzasadnione jest istotną różnicą przedmiotu ochrony oraz jego wagi w obu wypadkach, co powinno znajdować odzwierciedlenie w zróżnicowanej wysokości zagrożenia ustawowego przewidzianego za czyny w dobra te godzące.
Zmiana art. 117 Kodeksu wykroczeń związana jest z brakiem regulacji prawnych dotyczących wymagań higienicznych, jakim powinny odpowiadać środki transportu przeznaczone do przewozu ludzi. W chwili obecnej, przy tak ogólnym zapisie, jakim jest art. 14 ust 1. ustawy z dnia 15 listopada 1984 r. Prawo przewozowe (Dz. U. z 2000 r. Nr 50, poz. 601, ze zm.), trudno jest wyegzekwować od właścicieli środków transportu odpowiedni stan porządkowy w autobusach (busach), czy wagonach kolejowych. Wprowadzenie tego przepisu pozwoli sprawniej egzekwować czystość w środkach komunikacji.
Wprowadzenie projektowanych rozwiązań umożliwi organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej egzekwowanie przestrzegania przepisów, które w chwili obecnej pozostają lex imperfecta ze względu na brak sankcji karnych.
Dodatkowo zaproponowano zmianę art. 130 § 3 k.w. poprzez zastąpienie wyrazów “gwałtu na osobie” wyrazami “przemocy wobec osoby” dostosowując w ten sposób treść tego przepisu do treści art. 280 § 1 Kodeksu karnego. Ujednolicenie zakresów znaczeniowych zachowań opisanych w przepisach art. 280 § 1 k.k. i art. 130 § 3 k.w. wyeliminuje dotychczasowe rozbieżności w orzecznictwie, których nie usunęła nawet uchwała SN z dnia 21 marca 2007 r., sygn. I KZP 39/06 (OSNKW 2007, z. 4, poz. 30).
Projektowana zmiana art. 144 § 1 k.w. wprowadza możliwość korzystania z trawników lub zieleńców w celach rekreacyjnych. Zmiana wzorowana jest na praktyce krajów Europy Zachodniej, gdzie powszechnym jest korzystanie w czasie przerw w pracy lub weekendów z miejskich trawników lub zieleńców w celu odpoczynku.
Charakter dostosowawczy do dwukrotnie podniesionego progu grzywny ma zmiana w art. 96 § 1 k.p.s.w. polegająca na podniesieniu górnej granicy grzywny w postępowaniu mandatowym z 500 do 1000 złotych, a jeżeli nakłada ją inspektor pracy - z 1000 do 2000 złotych.
Art. 2-12 i art. 14-16, projektu ustawy zawierają zmiany dostosowawcze w ustawach zawierających pozakodeksowe typy wykroczeń. Zmiany te zostały omówione przy okazji zmian w obrębie art. 1 § 1 k.w.
Dodatkowo w ustawie z dnia 24 sierpnia 2001 r. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (art. 13 projektu) zaproponowano uzupełnienie odwołania w art. 38 § 1. do art. 156 § 5 i art. 159 Kodeksu postępowania karnego.
Proponowana zmiana pozwoli na dostęp stron do akt sprawy o wykroczenie na etapie czynności wyjaśniających. Obecnie uczestnicy postępowania w sprawach o wykroczenia na etapie prowadzenia czynności wyjaśniających tj. przed skierowaniem do sądu wniosku o ukaranie nie posiadają prawa do wglądu do akt, sporządzania odpisów i kserokopii z akt.
Pozbawienie osoby co do której istnieje uzasadniona podstawa do sporządzenia przeciwko niej wniosku o ukaranie prawa do dostępu do akt sprawy o wykroczenie na etapie czynności wyjaśniających, może uniemożliwić jej skuteczną obronę. Brak bowiem wiedzy na temat materiału dowodowego zebranego w sprawie, z jednej strony powoduje sytuację, w której taka osoba nie może w pełni ocenić, jakie wnioski dowodowe mogłyby okazać się celowe i niezbędne w konkretnej sprawie, a z drugiej strony uniemożliwia ustosunkowanie się do dowodów już zgromadzonych w sprawie.
Również pokrzywdzony nie ma możliwości zapoznania się z materiałem dowodowym na etapie czynności wyjaśniających a w związku z tym nie jest w stanie ocenić, czy właściwe będzie złożenie przez niego oświadczenia o działaniu w sprawie w charakterze oskarżyciela posiłkowego, a także czy zasadne jest sporządzenie przez niego zażalenia na niewniesienie wniosku o ukaranie.
Podnieść należy, iż prawa uczestników postępowania nie powinny być ograniczane z tego powodu, że przedmiotem sprawy, w której występują jest wykroczenie, a nie przestępstwo.
Pominięcie § 5 art. 156 k.p.k. może pozostawać w sprzeczności z art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Skoro bowiem podejrzany i pokrzywdzony mają zagwarantowane prawo do przeglądania akt w postępowaniu przygotowawczym, to również takie prawo winno być zagwarantowane pokrzywdzonemu oraz osobie, co do której istnieje uzasadniona podstawa do sporządzenia przeciwko niej wniosku o ukaranie na etapie czynności wyjaśniających w sprawie o wykroczenie.
W art. 17 projektu ustawy proponuje się, by ustawa weszła w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.
Komentuj →
6 lutego 2012 |
0

(Fot.: PD@N 416-7)
Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej:
Praktyka ustalenia wysokości odszkodowań za nieruchomości przejęte na cele realizacji inwestycji drogowych na terenie województwa warmińsko-mazurskiego
W dniu 6 lutego br. wiceminister Piotr Styczeń wziął udział w spotkaniu zorganizowanym przez Warmińsko-Mazurską Izbę Rolniczą dotyczącym praktycznych aspektów w zakresie ustalenia wysokości odszkodowań za nieruchomości przejęte na cele realizacji inwestycji drogowych na terenie województwa warmińsko-mazurskiego. Spotkanie odbyło się w siedzibie Izby w Olsztynie.
Uczestnicy spotkania, w tym m.in. Senator RP Stanisław Gorczyca, przedstawiciele Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego, Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad - Oddział w Olsztynie, licznie przybyli przedstawiciele samorządu lokalnego, rolnicy oraz rzeczoznawcy majątkowi, skupili się przede wszystkim na kwestiach związanych ze sposobem wyceny nieruchomości rolnych wywłaszczanych w celu realizacji inwestycji drogowych oraz zasad ustalania odszkodowania za te nieruchomości. Spotkanie było okazją do potwierdzenia i szczegółowego wyjaśnienia stanowiska resortu, iż zgodnie z zasadą zawartą w Konstytucji RP dotyczącą wypłaty słusznego odszkodowania za wywłaszczenie, podstawą ustalenia wysokości odszkodowania powinna być wartość określona przez rzeczoznawcę majątkowego z uwzględnieniem zasady korzyści dla osoby wywłaszczanej. Po raz kolejny wiceminister Piotr Styczeń zaznaczył również, że dokonana w dniu 14 lipca 2011 r. zmiana treści rozporządzenia w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzania operatu szacunkowego, nie wpływa na wysokość wypłacanych odszkodowań, gdyż rozporządzenie jako akt wykonawczy do ustawy o gospodarce nieruchomościami reguluje m.in. sposób określania wartości nieruchomości, a nie zasady ustalania wysokości odszkodowań. Te ostatnie zawarte zostały przede wszystkim we wspomnianej ustawie o gospodarce nieruchomościami oraz w tzw. specustawie drogowej, które w tym zakresie w ostatnim czasie nie uległy zmianie. Oprócz przedstawienia wykładni przepisów prawa, uczestnicy spotkania mieli możliwość uzyskać informacje o aktualnym stanie zaawansowania postępowań ustalających wysokość odszkodowań za wywłaszczone nieruchomości, prowadzonych przez Wojewodę Warmińsko-Mazurskiego, procesów inwestycyjnych realizowanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, a także zadać pytania rzeczoznawcom majątkowym wyceniającym nieruchomości przeznaczone pod budowę dróg publicznych. Jednocześnie podkreślono, iż w ostatnim czasie obserwowany jest spadek cen nieruchomości, co może powodować, pomimo korzystnej interpretacji dla właścicieli nieruchomości rolnych, że ustalane odszkodowania w stosunku do wypłaconych w ostatnich latach, mogą okazać się niższe.
Komentuj →