0420/10/2012 5 marca 2012 11 marca 2012

o opiniach WORD-ów w sprawach najważniejszych; egzaminator i instruktor zawodami zderegulowanymi: opinie; a może do rozporządzenia powinien trafić alkomat; deregulacja i zmiany w ustawie o kierujących; źle oznakowane skrzyżowanie i odstąpienie od kary; egzamin na prawo jazdy według psychologa transportu; 40 065 wypadków drogowych i 4 189 ofiar śmiertelnych; o czasie pracy kierowców karetek pogotowia; bariery są bezpieczne, to prędkość zabija; dlaczego ignorują zakaz wjazdu; jazda z osobą towarzyszącą; o drodze pożarowej i zachowaniu na niej; ePD, w nim kolejne wersje projektów rozporządzeń; bezpłatne szkolenie w ramach projektu: Podnieś swoje umiejętności! o...

News tygodnia

Egzamin na prawo jazdy wg psychologa transportu
11 marca 2012 | 2

1ee6081ce9328fba056f601867d88deccf70f9cb

(Fot.: PD@N 420-41jm)

Andrzej Markowski, psycholog transportu, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Transportu w Polsce (fot.), przekonuje, że obecny egzamin na prawo jazdy łatwiej zdać osobom z mniejszym ilorazem inteligencji. System egzaminowania nie jest dobry, przekonuje psycholog: - Badania dowodzą, że człowiek z ilorazem inteligencji 90 łatwiej zdaje egzamin na prawo jazdy niż z inteligencją 140. To dlatego, że pierwszy mechanicznie i bezkrytycznie wykonuje polecenia wydane przez egzaminatora, drugi stara się myśleć, dokładać do tych czynności swą inteligencję. Zdaniem Markowskiego, egzamin powinien polegać na przejechaniu z punktu A do B, a nie na wykonywaniu ciągłych poleceń egzaminatora: proszę skręcić w lewo, prawo, zaparkować w tej i innej zatoczce. W ten sposób nie sprawdza się zdolności do bezpiecznych zachowań w ruchu drogowym, a jedynie odporność na stres. Doświadczony egzaminator może sprawdzić zdolność kandydata na kierowcę do bezpiecznej jazdy, ale krępuje go instrukcja egzaminowania, w której bezdusznie odhacza każdą z kratek. Krojenie tortu - Decydenci słuchają nas, ale nie słyszą. Robią to, co chcą - skarży się psycholog. - Podobnie jest z nowelizacją ustawy o kierujących, w której widać, że chodzi nie o uzdrowienie zasad szkolenia i egzaminowania, ale o podział łupów, czyli o pieniądze.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Nasz ekspert o drodze pożarowej i zachowaniu na niej
11 marca 2012 | 0

 

 

b6183377d50fc54706675143b1a70d66b83ce0ad(Fot.: PD@N 420-1jm)

Pytanie: Czy mieszkańcy tego osiedla mogą parkować na drodze pożarowej?

ddf7770013994812f5e7d00efd8f178e527d74d3Zbigniew Drexler(Fot.: PD@N 413-20 jm)

Odpowiedź:Parkowanie samochodów czy to na drogach w strefach zamieszkania, czy na drogach w tzw. strefach ruchu lub na drogach wewnętrznych istotnie jest prawdziwym problemem nie tylko straży pożarnej, ale również wielkich gabarytowo pojazdów oczyszczania miasta, a nawet samych mieszkańców. Pomijając nieprawidłowe, często niezrozumiałe oznakowanie, potwierdzone choćby na załączonym zdjęciu, należy mieć świadomość tego, ze w tzw. kodeksie drogowym nie ma pojęcia “drogi pożarowej”. Tak więc uczestnicy ruchu nie znajdą w obowiązującym ich prawie ani wzoru znaku “droga pożarowa”, ani - co za tym idzie - sposobu zachowania się na drodze w razie umieszczenia na niej tych znaków.

Regulacje dotyczące dróg pożarowych i stosowanych na nich znakach są zawarte w przepisach wywodzących się z zagadnień przeciwpożarowych: ustawy z 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej, rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji z 24 lipca 2009 r. w sprawie przeciwpożarowego zaopatrzenia w wodę oraz dróg pożarowych oraz Polskich Norm określających odpowiednie znaki. Znaki te, trzech rodzajów (o czym mowa niżej), nie określają sposobu zachowania się kierujących pojazdami. Można się tego domyślać z nazwy znaku, a jego egzekwowanie (nawet gdyby był on formalnie obowiązujący kierujących) jest w związku z tym niemożliwe.

Pierwszy ze znaków, powszechnie stosowany na drogach wymienionych na wstępie, przedstawia symbol drewnianej skrzyni na znaku zakazu (skośnie przekreślonym, jak znak B-23 “zakaz zawracania”; pod nim znajduje się napis “droga pożarowa”. Jest to również nazwa znaku.

Drugi znak o nazwie “nie zastawiać” ma taką samą tarczę, jak wyżej opisany, lecz bez tabliczki objaśniającej.

Trzeci znak przedstawia prostokątną tarczę z szerokim czerwonym obrzeżem i napisem “droga pożarowa - nie zastawiać”.

Znaki takie jedynie mącą w głowach kierujących, jeżeli mają być dla nich przeznaczone. A przecież w zamyśle tych co je ustawiają tak właśnie ma być. Czy “zastawianie” jest odmianą postoju (parkowania)?

W konkretnym zaś przypadku, pokazanym na zdjęciu, uregulowanie kwestii postoju na drodze w strefie zamieszkania, oznaczonej znakiem D-40, jest bardzo proste i nie trzeba ustalać tu drogi pożarowej. W strefie tej należy starannie wyznaczyć miejsca postoju i egzekwować przepis ustawy zabraniający postoju w innym miejscu niż wyznaczone w tym celu (art. 49 ust. 2 pkt 4).

W tym miejscu warto przypomnieć podmiotom zarządzającym “drogami wewnętrznymi, w tym w strefie ruchu i strefie zamieszkania” o:

- przepisie art. 10 ust. 10a ustawy stanowiącym, że podmioty te “ustalając organizację ruchu na tych drogach stosują znaki i sygnały drogowe oraz zasady ich umieszczania wynikające z ustawy i jej przepisów wykonawczych” oraz

- przepisie § 13 powołanego wyżej rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji z 2009 r., który - nie wdając się w szczegóły - ustala minimalną szerokość drogi pożarowej na 4,5 m, a w przypadkach wyjątkowych na 3,5 m.

W osiedlu, w którym mieszkam umieszczono dziesiątki znaków “droga pożarowa” niemających przecież żadnej mocy obowiązującej, przy czym zachowanie na nich wymaganej szerokości prawie nie występuje.

Pozostaje więc czekać na wydanie rzeczowych i zrozumiałych przepisów w omówionej tu sprawie. Byłbym bardzo rad, gdyby ktoś kompetentny wyjaśnił tę kwestię zarówno od strony formalnej, jak i praktycznej.

Odpowiedzi udzielił: Zbigniew Drexler, autor książek popularyzujących przepisy o ruchu drogowym oraz ich objaśnianie

Komentuj

Legislacja

Deregulacja: zmiany w ustawie o kierujących
6 marca 2012 | 0

114dd366d866c222aeb069ef661f53c310223784

(Fot.: PD@N 420-5jm)

Opatrzony datą 6 marca br. otrzymaliśmy projekt ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów. Akt obszerny, wprowadzający zmiany w 24 ustawach:Tym samym w projekcie ustawy dokonuje się zmian w następujących ustawach: Kodeks wykroczeń; Prawo o adwokaturze; o radcach prawnych; Prawo geodezyjne i kartograficzne; Prawo o notariacie; o własności lokali; Prawo o ruchu drogowym; o gospodarce nieruchomościami; o ochronie osób i mienia; o usługach turystycznych; o komornikach sądowych i egzekucji; o pracownikach sądów i prokuratury; o broni i amunicji; o żegludze śródlądowej; o usługach detektywistycznych; o transporcie drogowym; o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych; o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy; Prawo o szkolnictwie wyższym; o zmianie ustawy o pracownikach sądów i prokuratury; o licencji syndyka; o sporcie; o kierujących pojazdami; Prawo geologiczne i górnicze. Część zmian ma charakter zmian dostosowawczych i są wynikiem otwierania zawodów w pozostałych ustawach. Zakres tych zmian zostanie omówiony wraz z dereglamentowanym zawodem, którego dotyczą.

 

Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami.

Zawody: instruktor nauki jazdy, egzaminator osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdem i osób poddawanych kontrolnemu sprawdzaniu kwalifikacji.

Przedmiotowa zmiana ma na celu zniesienie wymogu wykształcenia (dotychczas obowiązywał wymóg, co najmniej średniego wykształcenia) w odniesieniu do instruktorów nauki jazdy oraz skrócenie z 3 lat do 2 okresu posiadania prawa jazdy wymaganego od instruktora uprawnionego do ubiegania się o uzyskanie uprawnienia do kierowania określoną kategorią pojazdów. Przedmiotowa zmiana wynika, ż faktu, iż dyrektywa 2006/126/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 20 grudnia 2006 r. w sprawie praw jazdy nie określa wymogów dotyczących instruktora nauki jazdy, pozostawiając tym samym możliwość swobodnego decydowania o kryteriach dopuszczenia do wykonywania zawodu przez ustawodawcę krajowego.

Analogiczne zmiany dotyczą także zawodu egzaminatora. Załącznik nr IV do dyrektywy 2006/126/WE określający minimalne standardy obowiązujące osoby przeprowadzające praktyczne egzaminy z kierowania pojazdem, w pkt 2 reguluje ogólne warunki stawiane egzaminatorom. Istnieje w nim rozróżnienie na osoby przeprowadzające egzamin na prawo jazdy kategorii B oraz osoby przeprowadzające egzamin na prawo jazdy innych kategorii. Natomiast nie ma analogicznego rozróżnienia na gruncie obowiązującego obecnie polskiego prawa, co skutkuje m. in. tym, że egzaminator musi legitymować się co najmniej 6 letnim okresem posiadania prawo jazdy kategorii B, podczas gdy w załączniku nr IV w pkt 2.1 lit. a wskazano jedynie okres 3 lat. Ponadto w załączniku nr IV w pkt 2.1 lit. d oraz w pkt 2.2 lit. d przez odesłanie do decyzji Rady 85/368/EWG z dnia 16 lipca 1985 r. w sprawie porównywania kwalifikacji wynikających z kształcenia zawodowego między Państwami Członkowskimi Wspólnoty Europejskiej, określono wykształcenie zawodowe egzaminatorów na poziomie 3. Załącznik do ww. decyzji stanowi, że na poziomie 3 nie jest wymagane nawet wykształcenie średnie a wykształcenie wyższe to poziom 5. Dlatego też, w celu zlikwidowani nadregulacji, ustawa przewiduje wprowadzenie zamiast wykształcenia wyższego jedynie wykształcenie średnie oraz skraca z 6 do 3 lat wymóg posiadania prawa jazdy kategorii B.

Ze zmianami w ustawie o kierujących pojazdami związana jest nowelizacja ustawy z dnia 20 sierpnia 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym. Przedmiotowa ustawa obecnie reguluje status instruktora nauki jazdy i egzaminatora, jednakże z dniem 19 stycznia 2013 r. przestanie obowiązywać. Ustawodawca dąży jednak do wprowadzenia jak najszybszych zmian o charakterze derugulacyjnym w obowiązujących prawie, co czyni zasadnym podjęcie stosownych zmian legislacyjnych. (...)

Ustawa z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym.

Zawód: taksówkarz

Projektowana zmiana znosi wymóg ukończeniu szkolenia w zakresie transportu drogowego taksówką oraz zdania stosownego egzaminu. Zgodnie z obecnie obowiązującym rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 7 lutego 2002 r. w sprawie programu szkolenia, wzoru zaświadczenia oraz wysokości opłat za szkolenie i egzaminowanie w zakresie transportu drogowego taksówką (Dz. U. Nr 12, poz. 118) opłata za uczestnictwo w szkoleniu może wynosić nawet 800 zł, natomiast opłata za egzamin to kolejny wydatek 200 zł od osoby. Projektowane zmiany w ustawie tym samym ułatwią dostęp do zawodu przez zniesienie barier o charakterze ekonomicznym, a ponadto zwalniają starostę (zadania zlecone administracji samorządowej) z obowiązku powoływania komisji egzaminacyjnej.

Projekt został skierowany do konsultacji społecznych, lista organizacji zgłoszonych do konsultacji imponująca. Wśród nich: Polska Izba Gospodarcza Ośrodków Szkolenia Kierowców, Ogólnopolska Izba Gospodarcza Ośrodków Szkolenia Kierowców, Krajowe Stowarzyszenie Dyrektorów Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego, Krajowe Stowarzyszenie Egzaminatorów Kandydatów na Kierowców i Kierowców, Polski Związek Motorowy - Zarząd Główny, Liga Obrony Kraju, Instytut Transportu Samochodowego, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych, Kierowców Zawodowych i Ośrodków Szkolących Kierowców “Kierowca.pl”, Stowarzyszenie Szefów Wydziałów Komunikacji, Polska Federacja Stowarzyszeń Szkół Kierowców, Niezależny Związek Zawodowy Kierowców, N.S.Z.Z. Kierowców i pracowników zaplecza technicznego motoryzacji, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego.

Projekt ma trafić do Sejmu RP już w kwietniu br.

UZASADNIENIE:

Projekt ustawy stanowi realizację zapowiedzi zmian legislacyjnych wskazanych w expose Premiera Donalda Tuska w dniu 18 listopada 2011 r., w którym znalazło się zobowiązanie do podjęcia działań rządowych w celu zmniejszenia liczby zawodów regulowanych w Polsce. Polska pod względem liczby tego rodzaju zawodów jest rekordzistą w Europie, ograniczając dostęp do 380 z nich. Pojęcie “zawodu regulowanego” definiowane jest w prawie unijnym jako działalność zawodowa lub zespół takich działalności, których podjęcie, wykonywanie lub jeden ze sposobów wykonywania wymaga bezpośrednio lub pośrednio posiadania specjalnych kwalifikacji zawodowych ujętych w przepisach prawa. W dostępie do zawodów regulowanych przed kandydatami do pracy stawiane są najróżniejsze bariery. Wśród nich przykładowo można wymienić wymóg odpowiedniego wykształcenia, obowiązek zdania egzaminu państwowego czy też wykazania się doświadczeniem zawodowym.

Proces polegający na ograniczaniu dostępu do wybranych zawodów nie jest jednak zjawiskiem nowym. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy wymienia się m.in. ograniczanie konkurencji przez grupy zawodowe w ramach limitowania liczby osób wykonujących dany zawód w celu uzyskania renty ekonomicznej, aktywizm ustawodawczy, rozszerzanie kompetencji przez administrację poprzez tworzenie nowych obowiązków i procedur, a także presja społeczna zmierzająca do przeniesienia ryzyka związanego z decyzją o korzystaniu z czyichś usług z konsumenta na podmiot decydujący o dopuszczeniu do wykonywania danych usług, np. samorząd zawodowy.

Ograniczenia w dostępie do wykonywania określonych zawodów niosą za sobą wiele negatywnych skutków gospodarczo-społecznych. Wśród najważniejszych wymienia się niższy poziom zatrudnienia w sektorach objętych regulacją. Szkodliwym ze społecznego punktu widzenia następstwem ograniczania dostępu do określonych zawodów jest potwierdzony empirycznie wyższy poziom bezrobocia w grupach szczególnie na nie narażonych. W przypadku Polski dotyczy to w szczególności osób młodych wchodzących na rynek pracy oraz kobiet zamierzających na niego powrócić po okresie macierzyńskim lub wychowawczym. Szereg barier jakie stawiane są przed tymi osobami w zakresie spełnienia wymogów do wykonywania zawodu regulowanego zniechęca je do podejmowania wysiłku w zdobyciu odpowiednich uprawnień. Przyczynia się to do zmniejszenia elastyczności rynku pracy, powodując m.in. niedopasowanie alokacji siły roboczej. Negatywne konsekwencje regulacji dostępu do określonych zawodów nie ograniczają się jednak jedynie do jej potencjalnych przedstawicieli. Niekorzystne zjawiska na rynku pracy (bezrobocie, niższe wynagrodzenia) dotyczą także przedstawicieli zawodów powiązanych z zawodami regulowanymi, a nawet przedstawicieli zawodów nieregulowanych. W pierwszym przypadku ograniczenie liczby osób wykonujących zawód regulowany prowadzi do spadku popytu na świadczone im usługi. Ponadto badania empiryczne wskazują, że “odstraszające” działanie regulacji prowadzi do nieefektywnego wzrostu zainteresowania zawodami nieregulowanymi, powodując spadek wynagrodzeń przedstawicieli zawodów nieregulowanych.

Zjawisko to prowadzi także do innego, trudniej dostrzegalnego, ale nie mniej szkodliwego następstwa, jakim jest spadek innowacyjności w obrębie regulowanej profesji. Na skutek zjawiska selekcji negatywnej najaktywniejsze jednostki (potencjalni innowatorzy) zostają zniechęcone do wyboru zawodu regulowanego. Podstawowe bodźce wywołujące ten efekt to odczucie braku perspektyw wykonywania danego zawodu regulowanego i/lub wysoka wartość kosztu zdobycia określonych uprawnień (np. koszt alternatywny czasu studiów i obowiązkowej praktyki/aplikacji)g. W konsekwencji objęcie gospodarki zbyt szeroką regulacją może stać się przyczyną spadku zależnego od innowacyjności TFP (total factor productivity - całkowity wskaźnik produktywności), uznanego przez teorię wzrostu za jedyne niewyczerpalne źródło wzrostu gospodarczegoh. Ograniczanie dostępu do wykonywania określonych zawodów rodzi również problem wyzysku, co zostało zauważone przez Parlament Europejski, w jego rezolucji z dnia 6 lipca 2010 r. wspierającej m.in. dostęp młodzieży do rynku pracy.

Nadmierne regulowanie zawodów niekorzystnie wpływa także na rozwój gospodarczy państwa powodując obniżenie jego konkurencyjności. W ostatnich latach można zaobserwować tendencję do pogarszania się pozycji Polski w rankingach międzynarodowych badających konkurencyjność poszczególnych gospodarek. Przykładem takiego rankingu może być raport pt. Global Competitiveness przygotowywany przez Światowe Forum Ekonomiczne w Davos. W ramach tego raportu znajduje się subindeks pn. “obciążenia regulacjami rządowymi”, który poniżej przedstawiono z wartościami obliczonymi dla krajów Unii Europejskiej.

9b6608a2c9ed2ee3bd8f90ca1b4c223950d24dbd

(Fot.: PD@N 420-35)

Wartym przytoczenia są także wyniki prowadzonego przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) badania stopnia regulacji dostępu do wybranych grup zawodów.

Na podstawie podanych powyżej danych należy zauważyć, że stopień regulacji i restrykcji w dostępie do określonych zawodów jest w Polsce znacznie wyższy niż w innych krajach. O wpływie tego stanu rzeczy na konkurencyjność gospodarek może świadczyć przebieg globalnego kryzysu w różnych grupach krajów. W przypadku gospodarek cechujących się niskim stopniem regulacji (Litwa, Łotwa Estonia) mieliśmy do czynienia z głębokim załamaniem spowodowanym szokiem zewnętrznym, a następnie szybką poprawą sytuacji gospodarczej. Zupełnie odmiennie na kryzys zareagowały przeregulowane gospodarki takich krajów jak Grecja, Włochy i Hiszpania. Jedną z przyczyn takiej sytuacji makroekonomicznej był systematyczny spadek konkurencyjności gospodarek tych krajów w ostatnich latach. W tym samym czasie nastąpiła również ekspansja regulacyjna działalności państwa, w tym ograniczenia wykonywania określonych zawodów.

Szeroki zakres regulacji dostępu do określonych zawodów jest przyczyną również osłabienia konkurencji w regulowanych branżach, prowadząc do wzrostu cen i spadku dostępności usług dla najuboższych członków społeczeństwa. Wzrost cen usług, a co za tym idzie wzrost wynagrodzeń przedstawicieli zawodów regulowanych (o tzw. rentę ekonomiczną), wykazano w badaniach empirycznych w tak różnorodnych profesjach jak np. technicy radiologii, farmaceuci czy księgowi.j Na podstawie badań amerykańskich szacuje się, że wysokość renty ekonomicznej waha się w przedziale 7 – 15 proc. w zależności od specyfiki danego zawodu jak i też zastosowanej metody obliczeniowej.k Nie ulega zatem wątpliwości, że opisywane efekty mogą mieć różne konsekwencje dla konkurencyjności gospodarki narodowej w zależności od struktury zawodów objętych regulacją. W przypadku usług świadczonych pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami beneficjentami deregulacji staną się bezpośredni ci ostatni, ale ułatwienie dostępu do profesji świadczących usługi pomiędzy przedsiębiorcami przyczyni się do zmniejszenia ciężarów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Ciężary te stanowią najczęściej część kosztów stałych, np. usługi prawne lub księgowe, ochrona obiektów, pośrednictwo pracy, a ich relatywne znaczenie spada wraz ze wzrostem wielkości przedsiębiorstwa. Deregulacja dostępu do tych zawodów stanowi więc element poprawy sytuacji małych i średnich przedsiębiorstw będących jednym z filarów polskiej gospodarki.

Innym efektem wysokiego poziomu regulacji zawodów jest zwiększanie kosztów funkcjonowania państwa. Wiąże się to z koniecznością ponoszenia wydatków na utrzymanie systemu, np. kosztów funkcjonowania rejestrów czy też wynagrodzeń dla członków komisji egzaminacyjnych. Poza samym bieżącym utrzymaniem systemu nie wolno również zapominać o kosztach przygotowania okresowych nowelizacji ustaw i rozporządzeń regulujących dany zawód. Ponieważ żaden akt prawny nie może trwale uregulować rynek, konieczna okazuje się jego permanentna zmiana.

Utrzymywanie kosztownych dla gospodarki przepisów mogłaby uzasadniać jedynie adekwatna poprawa sytuacji konsumentów. Zwolennicy regulacji zawodów uważają bowiem, że spadek podaży i wzrost cen usług są konsekwencją selekcji najlepszych usługodawców. Jednak praktyki stosowane przez różne grupy wykonujące zawody regulowane takie jak narzucanie cen, ograniczenie możliwości reklamy, tworzenie barier wejścia do danego zawodu, narzucanie sposobu produkcji szkodzą przede wszystkim konsumentom. Różne ograniczenia zmniejszają bowiem skłonność do wydajnej pracy, obniżania kosztów, w tym także cen, zwiększania jakości oraz oferowania nowych produktów i usług. Istnieje bogata literatura empiryczna weryfikująca twierdzenia zwolenników szerokiej regulacji zawodów, co do wzrostu jakości świadczonych usług. Większość powoływanych badań co prawda powstało w Stanach Zjednoczonych, należy jednak podkreślić, że u podstaw opisywanych efektów leżą uniwersalne zachowania, a uzyskane wyniki mogą z powodzeniem znaleźć odniesienie do Polski. Przykładowo wykazano, że nawet w przypadku profesji, w których możemy mówić o silnej asymetrii informacji (konsument nie jest w stanie właściwie ocenić jakości oferowanego mu produktu bądź usługi) takich jak budownictwo, nie stwierdza się istotnych różnic w jakości usług świadczonych przez podmioty objęte bądź nie regulacją. Warte zauważania są także bodźce wywierane przez regulację zawodów i ich skutki na konsumentów - spadek dostępności i wzrost cen usług. Najistotniejszym z nich będzie zachęta do samodzielnego wykonywania usług zastrzeżonych dla certyfikowanych specjalistów.

Ograniczanie dostępu do zawodów wiąże się również z kwestią ograniczania wolności i praw konstytucyjnych, w tym prawa do wyboru zawodu i swobody podejmowania pracy. Zgodnie z art. 65 ust. 1 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. Ograniczeniem tej wolności może być jedynie ochrona wartości wyższych takich jak zdrowie publiczne czy bezpieczeństwo publiczne. Wątpliwym jest więc czy utrzymywanie rozbudowanego systemu zawodów regulowanych w Polsce uzasadnione jest przez te wymienione powyżej wartości. Ponadto nie można również zapominać, że nadmierne ograniczanie dostępu do wykonywania zawodów jest sprzeczne z unijną zasadą swobody przepływu pracowników. Brak realizacji tej zasady utrudnia rozwój jednolitego rynku wspólnotowego, a co za tym idzie zwiększania konkurencyjności Unii Europejskiej poprzez mobilność zawodową jej obywateli.

***

Przedmiotowy projekt ustawy stanowi pierwszy etap otwierania dostępu do zawodów regulowanych. Lista powstała w toku uzgodnień międzyresortowych - poszczególne ministerstwa zgłosiły swoje stanowisko w zakresie konieczności, bądź braku konieczności regulacji zawodów sobie podległych i ewentualnego jej stopnia. W ramach dalszych uzgodnień międzyresortowych wytypowana została lista zawodów, które zostaną poddane deregulacji w pierwszej kolejności. Kryteria tego wyboru były wieloaspektowe i składały się z takich elementów jak: złożoność regulacji, oczekiwania społeczne, stopień zaawansowania analiz nad daną profesją w poszczególnych ministerstwach, łatwość uzyskania wpływu na rynek pracy. Szczegółowe rozwiązania przedmiotowego projektu ustawy powstawały w ścisłej współpracy z właściwymi ministerstwami. W wyniku tego współdziałania Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt obejmujący swoim zakresem następujące zawody:

1) adwokata;

2) radcy prawnego;

3) notariusza;

4) komornika;

5) syndyka;

6) urzędnika sądowego (prokuratury);

7) detektywa;

8) pracownika ochrony fizycznej I stopnia;

9) pracownika ochrony fizycznej II stopnia;

10) pracownika zabezpieczenia technicznego I stopnia;

11) pracownika zabezpieczenia technicznego II stopnia;

12) pośrednika w obrocie nieruchomościami;

13) zarządcy nieruchomości;

14) trenera klasy drugiej;

15) trenera klasy pierwszej;

16) trenera klasy mistrzowskiej;

17) instruktora sportu;

18) przewodnika turystycznego miejskiego;

19) przewodnika turystycznego terenowego;

20) przewodnika turystycznego górskiego;

21) międzynarodowego przewodnika wysokogórskiego;

22) pilota wycieczek;

23) doradcy zawodowego;

24) pośrednika pracy;

25) specjalistę do spraw rozwoju zawodowego;

26) specjalistę do spraw programów;

27) lidera klubu pracy;

28) doradcę EURES;

29) asystenta EURES;

30) bibliotekarza;

31) pracownika dokumentacji i informacji naukowej;

32) instruktora nauki jazdy;

33) egzaminatora osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdem i osób poddawanych kontrolnemu sprawdzaniu kwalifikacji;

34) taksówkarza;

35) geodety w zakresach geodezyjnych pomiarów podstawowych;

36) geodety w zakresie redakcji map;

37) geodety w zakresach fotogrametrii i teledetekcji;

38) mechanika wiertni;

39) spawacza w odkrywkowych zakładach górniczych;

40) spawacza w zakładach górniczych wydobywających kopaliny otworami wiertniczymi;

a pośrednio także zawody:

41) marynarza żeglugi śródlądowej;

42) marynarza motorzystę żeglugi śródlądowej;

43) mechanika statkowego żeglugi śródlądowej;

44) przewoźnika żeglugi śródlądowej;

45) stermotorzystę żeglugi śródlądowej;

46) szypra żeglugi śródlądowej;

47) starszego marynarza żeglugi śródlądowej;

48) bosmana żeglugi śródlądowej;

49) sternika żeglugi śródlądowej (...)

Wasze komentarze:

Zachęcamy do wypowiedzi naszych Czytelników, osób najbardziej zainteresowanych nową propozycją rządu. Co myślicie Państwo o deregulacji? Czekamy – tygodnik@prawodrogowe.pl

 

Komentuj
Egzaminator i instruktor zawodami zderegulowanymi: opinie
5 marca 2012 | 0

ae9c05453e2767b8f83ce776b2a84255855383df

(Fot.: PD@N 418-24)

W pierwszą sobotę marca 2012 minister sprawiedliwości Jarosław Gowin zaprezentował założenia projektu ustawy o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów. Minister Sprawiedliwości Jarosław Gowin podkreślił, że zaprezentowanym dzisiaj projektem ustawy rząd "wyjmuje pierwszą cegłę w murze barier biurokratycznych i przywilejów, które zapewniły sobie rozmaite korporacje". Prace nad ustawą rozpoczęły się od konsultacji międzyresortowych i opracowania listy ponad 200 zawodów, w których regulacje zostały ocenione jako nadmierne lub zbędne. Jak czytamy w oświadczeniu rzecznika resortu - Zniesienie wielu barier, które obecnie stoją na przeszkodzie w dostępie do określonych profesji, będzie miało szereg pozytywnych skutków. Jednym z głównych będzie większe otwarcie rynku pracy na ludzi młodych, którzy właśnie skończyli edukację i rozpoczynają pracę zawodową. Przewiduje się, że pozytywnym efektem zmian będzie także spadek cen usług i wzrost ich jakości spowodowany większą konkurencyjnością. Zniknie bowiem zjawisko zawyżania cen usług ze względu na monopol lub niewystarczającą ilość usługobiorców (w mieście, w którym jest pięć zakładów ślusarskich ceny będą niższe, niż w tym, które ma tylko jeden taki zakład). Zniesienie obowiązku zdawania państwowych egzaminów wpłynie znacząco na ograniczenie biurokracji – obecnie w wielu urzędach państwowych istnieją specjalne komórki organizacyjne zajmujące się jedynie nadzorem nad podległymi im zawodami. W pierwszej transzy zapowiedziano ułatwienia do 49 zawodów, dzisiaj ich wykonywanie wiąże się z pokonaniem wielu barier od administracyjnych po ekonomiczne. Wśród wymienionych zawodów - EGZAMINATOR OSÓB UBIEGAJĄCYCH SIĘ O UPRAWNIENIA DO KIEROWANIA POJAZDEM oraz INSTRUKTOR NAUKI JAZDY. Poniżej pierwsze Państwa opinie, ale także opinie czytelników wielu innych portali oraz prasy. Prosimy o dalsze - tygodnik@prawodrogowe.pl

EGZAMINATOR OSÓB UBIEGAJĄCYCH SIĘ O UPRAWNIENIA DO KIEROWANIA POJAZDAMI

e3b7de6fa8379b5e7230191fa6ef8b0b3cab65bb

(Fot.: PD@N 418-37)

Andrzej Szóstek(dyrektor WORD w Olsztynie):W wielu WORD-ach kadra egzaminatorów zaczyna ewoluować w kierunku TUV czy DEKRA. Rzecz w tym, że egzaminator jest również wykładowcą, rzeczoznawcą techniki samochodowej, czy biegłym w zakresie rekonstrukcji wypadków drogowych. I to jest moim zdaniem kierunek w jakim powinny się rozwijać ośrodki ruchu drogowego. A tak na marginesie to trudno mówić o deregulacji kiedy mamy “nadprodukcję” w tych zawodach. Tylko egzaminatorów wykształciliśmy taką ilość, że około 3000 czeka na pracę, której oczywiście - biorąc pod uwagę nieubłaganą demografię - nie dostaną.

 

Jacek Kobylański (dyrektor WORD w Siedlcach): Egzaminatorzy - to elita, którym ustawa o kierujących pojazdami stawia wysokie wymagania. Już obecnie występuje duża “nadwyżka” osób, które zdobyły uprawnienia ogromnym kosztem i nie mają szans na podjęcie pracy w WORD. Na moim biurku leży około 30 podań o zatrudnienie i szanse na ich skuteczność są znikome. Załóżmy, że po zmianach będzie leżało 100 takich podań, a ja będę mógł przyjąć jednego - dwóch rocznie. Czy nie bardziej komfortowa sytuacja byłaby gdybym wybierał z pięciu super przygotowanych kandydatów niż ze stu, o których prawie nic nie wiem. Na kim odbije się weryfikacja umiejętności wybranego egzaminatora? Po trzech latach wątpliwej praktyki w roli kierowcy, ktoś będzie decydował o dopuszczeniu kandydata do ruchu drogowego. To jakaś paranoja i ja na takie projekty patrzę z przerażeniem.

Marek Staszczyk (dyrektor WORD w Toruniu): “(...) w przypadku kandydata na egzaminatora, najlepiej, jeśli jest to osoba z wyższym wykształceniem kierunkowym, związanym z ruchem drogowym czy transportem w ogóle. W jednym wszakże punkcie regulacja będzie dobra - da bowiem możliwość zatrudnienia osoby z niższym wykształceniem, ale o bardzo dużym stażu w branży, na przykład za kierownicą ciężarówki. Taki człowiek mógłby egzaminować kandydatów na kierowców wyższych kategorii prawa jazdy - ciężarówek, autobusów. Dziś trudno w WORD-zie o takich fachowców.”

Krzysztof Tomczak (WORD Katowice): Przypominam sobie, że przeciętnie ginie na polskich drogach 11 osób i w tym jesteśmy w czołówce Europy licząc liczbę zabitych na współczynnik w proporcji zabitych na 10 tys. mieszkańców. Na dzisiaj nikt nie wskaże czy obniżenie standardów kwalifikacyjnych instruktora i egzaminatora obniży poziom umiejętności młodych kierowców. Przypomnę, że uzasadnieniu ustawy o kierujących zdefiniowano grupę kierowców do 24 roku życia, jako grupę podwyższonego ryzyka. Można domyślać się, że obniżenie progów doświadczenia i wykształcenia ogólnego szkoleniowców umiejętności polskich kierowców nie podniesie, jest natomiast prawdopodobne, że w trybie wchodzenia młodej kadry do pracy tą, jakość szkolenia obniży. Badań na ten temat nie przeprowadzono. Natomiast obniżenie, jakości szkolenia i egzaminowania po proponowanej deregulacji w zawodach związanych z tymi procesami jest wysoce prawdopodobne. Zatem eksperyment? Czy jest to eksperyment na "żywym człowieku?.

KUBA: Kto może być lepszym fachowcem egzaminatorem? Instruktor z np 20 letnim stażem osiągający dobre wyniki w szkoleniu czy magister muzyki po kursie przystosowującym go do zawodu egzaminatora z prawem jazdy kat/ B od 7 lat? Pozdrawiam

ZDUN: Likwidacja monopolu ITS - to dobrze. Obniżenie wymogów wykształcenia - to źle. Brak fachowości ludzi odpowiedzialnych to bardzo źle. Biurokratycznie bez zmian - to wszystko robi pomysły bez sensu.

G.: Deregulacja czy dezinformacja? Czy ktoś precyzyjnie może wymienić wymogi jakie będą obowiązywać? O ile w tabelce dot. instruktora NJ jest wymienione co go czeka to odnośnie egzaminatora już nie. Co oznacza zapis o dostosowaniu prawa do wymogów europejskich skoro nie można ich odszukać? Czy taki zapis w tabelce nie jest dalej furtką dla tworzenia kolejnych wymogów i barier? Bo skoro na instruktora wymieniono np. konieczność kursu i egzaminu to czemu taki zapis się nie znalazł przy egzaminatorze? No chyba, że faktycznie takich kursów i egzaminów nie będzie. Wątpię! Za dużo by pewne lobby straciło a na to nikt sobie nie pozwoli.

EGZ.: Każdy kto chce wykonywać jakiś zawód wcześniej musi nabyć pewnych umiejętności. Egzaminator to powinna być elita profesjonalistów a juz teraz zdarzają się pseudo-egzaminatorzy. Kryteria do wykonywania tego zawodu powinny być jeszcze wyższe (min 10 lat udokumentowanej jazdy a nie posiadania dokumentu uprawniającego do kierowania pojazdem w tym min 5 lat praktyki jako instruktor nauki jazdy).

WALDEMAR: Witam. Od kilku lat jestem instruktorem kat. A i B, a w 2010 r. zdałem egzamin weryfikacyjny na egzaminatora kat. B. Miałem wielką furę szczęścia bo zdałem za pierwszym podejściem teorię i praktykę. Niestety nie mam możliwości pracy jako egzaminator z powodu "braku wolnych etatów". Uważam, że przeprowadzanie egzaminów weryfikacyjnych to państwo w państwie. Na egzaminie teoretycznym oprócz oczywiście bardzo szczegółowych pytań z prawa o ruchu drogowym, rozporządzenia w sprawie szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców oraz instrukcji egzaminowania jest wiele pytań "z kosmosu". Podczas egzaminów praktycznych też jest wolna amerykanka. Wynik często jest uzależniony od "widzi mi się" egzaminujących. Oczywiście dla wszystkich, którzy się nie zgadzają z wynikiem istnieje możliwość odwołania się od oceny tylko, że raczej trudno będzie udowodnić swoją rację. Miejmy nadzieję, że kiedyś to w końcu zostanie uregulowane.

Wszystkim kandydatom na egzaminatorów życzę powodzenia.

Sławomir K.: Dobrze by było jak by zostały zniesione WORD-y a egzaminy odbywały by się w miejscu zamieszkania petenta. I egzaminator nie musiałby mieć wyższego wykształcenia, tylko mieć np. staż pracy kierowcy zawodowego np. 15 lat za kółkiem.

AnKo: ...skrócenie okresu posiadania uprawnienia do kierowania pojazdami rodzaju objętego szkoleniem z 3 do 2 lat... Ktoś, kto ma prawo jazdy od 2 lat i jeździł tylko na dyskoteki pożyczonym od ojca samochodem ma uczyć innych? SUPER. Jeszcze jedno. Zawsze mnie ciekawiło, dlaczego w Polsce nie możemy brać przykładu z krajów z rozwiniętą motoryzacją, np Wlk. Brytanii czy Niemiec.

CV: “po deregulacji poziom szkolenia podniesie się ponieważ obniży się próg dostępu do tego zawodu dla zawodowych kierowców. Kierowca zawodowy będzie miał łatwiejszy dostęp do zawodu egzaminatora i w końcu egzaminator będzie przewyższał wiedzą a w szczególności praktyką kursanta bo to co jest teraz to jest czeski film.”

INSTRUKTOR NAUKI JAZDY

dbd9ea425f9c7023a7b3dcde05335a552410f9dc

(Fot.: PD@N 418-36)

Andrzej Szóstek(dyrektor WORD Olsztyn):Myślę, że Minister Gowin nie wziął pod uwagę tego, iż instruktor jest nauczycielem pracującym w bardzo trudnych warunkach. Jeśli ten aspekt weźmie się pod uwagę to minimalne średnie wykształcenie staje się absolutnym minimum. Uważam również, że niezmiernie istotna jest tu również praktyka “za kierownicą” - na pewno na wyższym poziomie i to udokumentowana.

Jacek Kobyliński (dyrektor WORD Siedlce): Poluzowanie wymogów wobec kandydatów na instruktorów uważam za propozycję bardzo niebezpieczną i wręcz niemądrą. Są to przecież nauczyciele przygotowujący ludzi do bardzo odpowiedzialnej roli. Instruktor to najważniejsza osoba w procesie uzyskiwania uprawnień. Czy chcąc mieć dobrze przygotowanych absolwentów uczelni, należy obniżyć wymogi wobec kadry akademickiej. Czy magister po dwuletnim stażu wyszkoli dobrze kolejnego magistra. Czy dopuszczenie do zawodu instruktorskiego 20-to letniego chłopaka po zawodówce, który używał okazjonalnie samochód ojca - i to mądry pomysł? Już zbieramy efekty urynkowienia segmentu szkoleniowego, gdzie głównym kryterium wyboru OSK stała się nie jakość szkolenia, lecz cena za kurs nauki jazdy. Wiemy też jaki jest poziom szkolenia na kursach kwalifikacyjnych. Jeśli od przyszłego kandydata na instruktora wymagać będziemy przede wszystkim dobrego zdrowia i czystej kartoteki, a dopuścimy do zawodu ludzi bez odpowiedniego wykształcenia, kwalifikacji i doświadczenia, to przysłowie “uczył Marcin Marcina ...” będzie w tym zakresie jak najbardziej adekwatne.

Marek Staszczyk (dyrektor WORD w Toruniu): “System szkolenia i egzaminowanie kierowców jest wadliwy. Rząd próbuje uzdrowić sytuację. (...) Poziom szkolenia zapewne obniży się - kontynuuje dyrektor Staszczyk. - Na szczęście to właściciel szkoły jazdy czy szef ośrodka egzaminowania kierowców nadal będą decydowali o tym, kogo przyjmą do pracy.”

Tomasz Matuszewski(WORD Warszawa):nauczanie przepisów ruchu drogowego, a później sprawdzanie kwalifikacji wymaga zarówno pewnej wiedzy ogólnej jak i doświadczenia. (...) Projekt deregulacyjny dotyczący tych dwóch zawodów wydaje się nie do końca przeanalizowany. (...) deregulacja ułatwiająca dostęp do zawodów nie powinna obejmować instruktorów nauki jazdy.”

“Statystyki jasno wskazują, że młodość i brak doświadczenia to niebezpieczne połączenie. Żeby uczyć innych, trzeba samemu dobrze i bezpiecznie jeździć. (...) to m.in. niska ocena szkoleń kierowców spowodowała uchwalenie ustawy o kierujących pojazdami. Sprawa jest poważna, bo dotyczy miliona osób rocznie, które ubiegają się o uprawnienie do kierowania.”

Krzysztof Tomczak (WORD Katowice): Deregulacja to dość nośne społecznie hasło, teraz już chyba dość upolitycznione. Ścierają się w tym pomyśle dwie przeciwstawne modele zarządzania państwem. Pierwszy, to uwolnienie gospodarki od blokad administracyjnych i ułatwienie młodym dostępu do zawodów certyfikowanych. Druga opcja jest przeciwstawna pierwszemu modelowi, ciągłe podnoszenie standardów obsługi obywateli i zepchnięcie szarej strefy do narożnika.

Zawód instruktora nie jest łatwy. Od instruktora wymaga się kompetencji merytorycznych, zdolności pedagogicznych, dużej empatii. Sytuacje, w których znajduje się on na drodze często wymagają podwyższonej odporności psychicznej. Pomysł, o którym słyszałem, aby wymagania wstępne do tego zawodu zostały obniżone jest niefortunny. Zniesiony miałby być wymóg średniego wykształcenia a wymóg kwalifikacji do kursu polegający na  posiadaniu prawa jazdy skrócono by z trzech do dwóch lat. Średnie wykształcenie jest od dawna powszechne, nie proponujmy tego zawodu osobom, które nie posiadają certyfikatu powszechnie posiadanego wykształcenia.

Dużo można by tu pisać, o jakości szkolenia. Prowadziłem kiedyś warsztaty doskonalące umiejętność czynnych instruktorów. Znaczna część instruktorów uczestniczących w tym seminarium przyznała, że jedyną stosowaną metodą szkolenia praktycznego jest na bieżąco wyjaśnianie popełnionych błędów, niektórzy z nich wykazywali elementarną niewiedzą z metodyki szkolenia. Do dzisiaj na Górnym Śląsku słychać echa TVN-owskiego programu o nauce jazdy, która faktycznie była antynauką. Program ten ciągle może służyć jako przykład jak łatwo można obśmiać pracę instruktorów nauki jazdy. Krytyka jakości szkolenia nie rozwiązuje jednak problemu jakości w branży. Oparcie, jakości szkolenia na dobrze wykwalifikowanej kadrze, dobrze opłacanych szkoleniowcach jest jeszcze daleko przed nami.

Ustawa o kierujących podnosi wymagania wobec zawodów instruktora i egzaminatora. Między innymi rozszerza zakres niekaralności, wprowadza obowiązek dokształcania się w formie zorganizowanej, wprowadza niezbędne okresy pracy instruktorów do uzyskania statusu kwalifikowanego OSK. Propozycje ustawodawcy w kierunku deregulacji zawodów instruktora i egzaminatora idą pod prąd zmianom wynikającym z Ustawy o kierujących. W zasadzie obie te regulacje są sprzeczne wobec siebie.

Mariusz Wasiak(Komenda Główna Policji): “Nic dobrego z tego nie wyjdzie. Najpierw uchwalamy ustawę o kierujących pojazdami, która żąda więcej od instruktorów, a kiedy ta jeszcze nie weszła w życie, chcemy wymagania łagodzić.”

Jerzy Kociszewski(wiceprezes PDSSK, właściciel SJ “Modraczek” w Bydgoszczy): “Główną ideą tej liberalizacji jest chęć zwiększenia konkurencji i obniżenia cen kursów. (...) Ale już teraz jest więcej instruktorów niż można zatrudnić. (...)

Wojciech Jędraś(właściciel OSK we Wrocławiu): “Dwa lata doświadczeń to za mało, by uczyć innych. Instruktor jest jak nauczyciel. Wymagane od niego średnie wykształcenie daje gwarancję ogólnej wiedzy i umiejętności jej przekazania. (...) wymagania stawiane instruktorów należy zaostrzyć, np. co kilka lat weryfikować ich umiejętności praktyczne i zdolność ich przekazywania kursantom. (...)

INSTRUKTOR: To jest kpina. Cały czas wmawia się niską jakość szkolenia. Obwinia się instruktorów o wypadki, o słabą zdawalność i Bóg wie o co jeszcze! Nie chcę tutaj nikogo obmawiać, ale szlag mnie trafia, jak widzę gdy dziecko uczy dziecko. Już nie raz miałem sytuację, kiedy o mały włos skasowałaby mnie inna eLka, bo młody instruktor zajęty był pisaniem eSMSa i z głupim uśmieszkiem na twarzy, tłumaczy, że przecież jego kursant dopiero się uczy. Mogę zrozumieć bezrobocie, ale nie zrozumiem głupoty. Niech jeszcze uwolnią zawód policjanta. Chętnie zostanę szefem drogówki, by potem ścigać bezmyślnych i niedoświadczonych instruktorów nauki jazdy jakich przybędzie po zmianach. A kimże jest instruktor? Moim zdaniem jest nauczycielem. Ale żeby nauczać, sam musi mieć doświadczenie. A czy można mówić o doświadczeniu mając dwa lata prawo jazdy i w tym czasie przejechanych zero kilometrów?

INSTRUKTOR 1: Kolejna głupota. Zgadzam się z moim poprzednikiem. Będzie uczył Marcin Marcina. Gdzie podziała się praktyka udokumentowana w kierowaniu samochodem? Gdzie odpowiednie wykształcenie i kurs pedagogiczny? A po durnej nowelizacji będzie tak: niedoszkoleni zarówno kierowcy jak i instruktorzy, kto winny instruktor i przyszły kierowca. Więcej godzin na szkolenia, kto winny jak wyżej. Więcej wypadków na drogach, kto winny jak wyżej. A co na taki stan rzeczy sam pan minister?

ZK.instr.: Brawo tylko Tak dalej jedno Ministerstwo chce podwyższenia i doszkalania instruktorów w imię BRD a drugie obniża .A Rząd brawo będzie się szczycił spadkiem bezrobocia (złudnego)wynik będzie zawsze dodatni bo instruktorzy w większości są na samozatrudnieniu zapłacą zus a przy okazji kontroli skarbowej jakieś niedociągnięcia będą kary pieniądze szerokim strumieniem będą spływały do budżetu wynik (+) kto się będzie przejmował ludźmi będą przestępcami w myśl prawa a o pomyłki i uchybienia nie trudno. Pomyślmy teraz i niech P. Minister zada sobie trud ile jest instruktorów, a ilu jest czynnych instruktorów, a jaka jest płaca instruktora na własnym rozrachunku w dużych ośrodkach OSK juz podejmują pracę za 8 zl na godzi a jeszcze co niektóre ośrodki stosują kary pieniężne za brak zdawalności. Więcej zarabia pomocnik na budowie a odpowiedzialność. Dużo by gadać co na sercu leży. Tu nic innego tylko koledzy trzeba się zebrać i zacząć domagać poszanowania zawodu Instruktora Nauki Jazdy.

Piotr W.: Ciekawe jak zmiany wpłyną na Ustawę o kierujących oraz inne przepisy... Są jednak kraje gdzie w ogóle nie trzeba chodzić na kursy (USA) - może taki jest plan (o ile taki istnieje), likwidacja szkolenia w istniejącym systemie? Kto chce uczy się sam, a kto chce być uczonym przez zawodowców idzie do OSK?

PRZEMO: Dobrze wolny rynek, nie widzę powodów, żeby osoba, która ma pojęcie o tym jak kogoś nauczyć bezpieczeństwa poruszania się po drogach nie mogła tego robić, jeśli tylko będzie dobra w zawodzie będzie mieć klientów. Cieszy fakt, że zmienia się coś na plus, ale jak znam życie wszyscy będą protestować...

KIEROWCA: “W USA i Szwecji nauczanie młodego kierowcy prowadzi rodzic. Egzamin kandydata na kierowcę przeprowadza egzaminator specjalnej placówki. Pomimo, że obywatele tych krajów są o wiele bogatsi od Polaków, prawo jazdy jest tam wielokrotnie tańsze niż u nas i proszę mi nie mówić, że tam są gorsi kierowcy. Po naszym systemie szkolenia wyjeżdżają na drogę niedouczeni kierowcy i rodzice niejednokrotnie wypuszczają ich na drogę myśląc, że oni już umieją jeździć co niejednokrotnie doprowadza do nieszczęść. Czas najwyższy skończyć z tą głupotą i zmienić całkowicie system szkolenia kierowców.”

HEK: Jestem absolwentem Oficerskiej Szkoły Samochodowej [tak, samochodowe j!], prawo jazdy uzyskałem w 1964-tym roku, dzisiaj dysponuję kat. ABCDET, od 1969 r. zajmowałem się szkoleniem kierowców dla wojska. Od "zawsze" posiadam uprawnienia do szkolenia kandydatów na kierowców wszystkich kategorii [i robię to do dziś]. Przejechałem różnymi pojazdami bez wypadku i bez mandatu nawet nie wiem ile tysięcy kilometrów. W latach bodajże 1986-91 byłem czynnym egzaminatorem kandydatów na kierowców. Przeprowadziłem sporo egzaminów na wszystkie kategorie. I co? Ano w pewnym czasie postanowiono, że egzaminator musi legitymować się wyższym wykształceniem. Ja mimo matury i ukończonej szkoły oficerskiej takowego nie posiadam i uprawnienia do egzaminowania straciłem. Uzyskali je ludzie mający wykształcenie wyższe, ale w wielu przypadkach daleko odbiegające od kierunków związanych z samochodziarstwem i ruchem drogowym w ogóle. Wystarczyło mieć choćby wykształcenie np. muzyczne, byle wyższe i nieco praktyki za kierownicą malucha. Czy taki człowiek potrafi rzeczywiście obiektywnie ocenić umiejętności kandydata na kierowcę i jego zachowanie się za kierownicą w różnych drogowych sytuacjach? Czy potrafi zachować się sam? [Jak chociażby ów egzaminator z WORD w Kaliszu, który nie wiedział co zrobić i miotał się po kabinie samochodu gdy zdarzył się wypadek]. Panowie magistrowie nie umieją porozumieć się ze zdającymi używając słów niezrozumiałych dla czasem mniej wykształconej młodzieży, jak np. "proszę zawrócić wykorzystując przydrożną infrastrukturę [zamiast prościej-wykorzystując ten oto wjazd w podwórze]". No, ale miało być lepiej, a jest jak jest, tzn. ciągle 4-5 tys. zabitych na drogach każdego roku.”

Wasze komentarze:

Zachęcamy do wypowiedzi naszych Czytelników, osób najbardziej zainteresowanych nową propozycją rządu. Co myślicie Państwo o deregulacji? Czekamy - tygodnik@prawodrogowe.pl

 

Komentuj
A może do rozporządzenia powinien trafić alkomat?
5 marca 2012 | 0

df37ff5b55d9bac79712ab43379b69cb187d31ef

(Fot.: PD@N 420-34jm)

Po raz kolejny dowiadujemy się, że na egzamin na prawo jazdy przychodzi, a nawet przystępuje do niego kandydat na kierowcę, w którego organizmie wykryto 1,5 promila alkoholu. Tym razem zdarzenie miało miejsce w WORD w Białej Podlaskiej. 33-letni mężczyzna, mieszkaniec gminy Sławatycze, został skierowany na egzamin kontrolny przez Wydział Komunikacji Starostwa Powiatowego, po tym jak zostało mu zatrzymane prawo jazdy za jazdę pod wpływem alkoholu - relacjonuje Jarosław Janicki z bialskiej policji. 33-latek zdołał już nawet zaliczyć jeden z manewrów, kiedy egzaminator poczuł od niego woń alkoholu. Na miejsce przybyli funkcjonariusze policji, dalej procedura. Grozi mu teraz do dwóch lat pozbawienia wolności i zakaz prowadzenia pojazdów.

Obecnie trwają nadal prace nad projektami rozporządzeń o szkoleniu i drugim o egzaminowaniu. Już wielokrotnie instruktorzy i egzaminatorzy informowali, iż są w takich sytuacjach bezradni, apelowali o obowiązek poddawania się badaniom alkomatowym. To problem dotyczący pijanych kierowców, ale też tych na kacu, którzy przystępują do jazd szkoleniowych, do egzaminu praktycznego na placu manewrowym i w ruchu drogowym. Instruktorzy mogą poprosić kandydata na kierowcę o przystąpienie do badania trzeźwości, albo odmówić prowadzenia zajęć mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej, bo dopuścili pijanego kursanta do jazdy. Z postulatem o zmianę przepisów w tym zakresie występował np. WORD w Lublinie.

Czy to słuszny postulat?

Komentuj
Głosy z WORD-ów w sprawach najważniejszych
4 marca 2012 | 2

Jacek Kobyliński, dyrektor WORD w Siedlcach

140d5ce7cde00e6f899af96898fdb94c7bbf0bdf‹Jacek Kobyliński, dyrektor WORD w Siedlcach

Pytanie:Przede wszystkim interesuje nas Pana ocena projektu rozporządzenia w sprawie egzaminowania? Czy przyszły dokument zmieni w sposób znaczący jakość egzaminowania? Czy przełoży się na poprawienie statystyk tzw. “zdawalności”. I może kilka słów o potrzebie ewentualnych zmian, tak konkretnie.

Odpowiedź:Ukazało się już kilka wersji projektów rozporządzenia w sprawie egzaminowania. Ten projekt, który znam oceniam generalnie pozytywnie, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, które są wciąż modyfikowane. Projekt jest innowacyjny w zakresie egzaminu teoretycznego oraz kategorii motocyklowych. Wszyscy mamy świadomość, że dotychczasowy egzamin teoretyczny nie spełnia swojej roli i spowodował niepokojąco niski poziom wiedzy z zakresu przepisów ruchu drogowego u osób, które uzyskały uprawnienia komunikacyjne. Wysoki poziom zdawalności, czyli około 80%, to czysta iluzja wynikająca z pamięciowego ćwiczenia na dostępnej bazie pytań egzaminacyjnych. Te rażące braki w zakresie wiedzy o prawidłach kodeksowych, obnażają się już w części praktycznej egzaminów i wpływają na jego raczej niską zdawalność. Gorzej gdy ta indolencja przeszkadza w ruchu drogowym i powoduje wiele zagrożeń, które powodują nieświadomie młodzi, niedouczeni kierowcy. Myślę (i obym się mylił), że wiele dopuszczonych do kierowania pojazdami osób, nie ma nawet podstawowej wiedzy o zasadach ruchu drogowego. Nauka na błędach w ruchu drogowym może kosztować bardzo drogo. Dlatego zmiany w zakresie egzaminów teoretycznych idą w dobrym kierunku i tylko szkoda, że tak późno.

Reforma kategorii motocyklowych też jest zasadna i wynika z popularności oraz różnorodności tych pojazdów. Ujeżdżanie potężnych motocykli przez bardzo młodych niedoświadczonych cyklistów lub filigranowe, żądne wrażeń panienki, nie zawsze ma szczęśliwe zakończenie. Proponowane zmiany zweryfikują ich kwalifikacje i możliwości opanowania tych maszyn. Faktem jest, że nie wszystkie szkoły radziły sobie ze szkoleni i sprawdzaniem umiejętności na kartę motorowerową. Obawiam się natomiast zmian w części praktycznej egzaminów na placach egzaminacyjnych. Pamiętam, jak malowaliśmy stanowiska egzaminacyjne w styczniu 2006 r. i nie chciałbym powtórki w styczniu 2013 r.

Skutkiem proponowanych zmian będzie zapewne znaczący spadek zdawalności w zakresie egzaminu teoretycznego, szczególnie bezpośrednio po wprowadzeniu zakładanych modyfikacji. Z czasem ta nowa forma zostanie oswojona i zdawalność pewnie przekroczy 50%. Zdawalność na kategorie motocyklowe obniży się, gdy zniesiona zostanie standardowa jednolita trasa egzaminacyjna. Obecnie nauka jazdy odbywa się w zasadzie wyłącznie na tej wytyczonej trasie i trudno ocenić, jak motocyklista zachowa się w innych nie przećwiczonych na pamięć sytuacjach. Tak bardziej konkretnie o potrzebie dalszych zmian można będzie mówić po otrzymaniu ostatecznego projektu rozporządzenia.

Pytanie: Minister Gowin ogłosił listę zawodów, które znajdą się w projekcie ustawy ułatwiającej dostęp do wielu zawodów. Czy zawód instruktora, który znalazł się na tej liście, powinien - Pana zdaniem - podlegać deregulacji?

Odpowiedź:Poluzowanie wymogów wobec kandydatów na instruktorów uważam za propozycję bardzo niebezpieczną i wręcz niemądrą. Są to przecież nauczyciele przygotowujący ludzi do bardzo odpowiedzialnej roli.

Instruktor to najważniejsza osoba w procesie uzyskiwania uprawnień. Czy chcąc mieć dobrze przygotowanych absolwentów uczelni, należy obniżyć wymogi wobec kadry akademickiej. Czy magister po dwuletnim stażu wyszkoli dobrze kolejnego magistra. Czy dopuszczenie do zawodu instruktorskiego 20-to letniego chłopaka po zawodówce, który używał okazjonalnie samochód ojca - i to mądry pomysł? Już zbieramy efekty urynkowienia segmentu szkoleniowego, gdzie głównym kryterium wyboru OSK stała się nie jakość szkolenia, lecz cena za kurs nauki jazdy. Wiemy też jaki jest poziom szkolenia na kursach kwalifikacyjnych. Jeśli od przyszłego kandydata na instruktora wymagać będziemy przede wszystkim dobrego zdrowia i czystej kartoteki, a dopuścimy do zawodu ludzi bez odpowiedniego wykształcenia, kwalifikacji i doświadczenia, to przysłowie “uczył Marcin Marcina ...” będzie w tym zakresie jak najbardziej adekwatne.

Pytanie:A zawód egzaminatora? Z wykształceniem średnim, z prawem jazdy posiadanym od lat 3? Czy to mogą być wystarczające wymogi?

Odpowiedź:Egzaminatorzy - to elita, którym ustawa o kierujących pojazdami stawia wysokie wymagania. Już obecnie występuje duża “nadwyżka” osób, które zdobyły uprawnienia ogromnym kosztem i nie mają szans na podjęcie pracy w WORD. Na moim biurku leży około 30 podań o zatrudnienie i szanse na ich skuteczność są znikome. Załóżmy, że po zmianach będzie leżało 100 takich podań, a ja będę mógł przyjąć jednego - dwóch rocznie. Czy nie bardziej komfortowa sytuacja byłaby gdybym wybierał z pięciu super przygotowanych kandydatów niż ze stu, o których prawie nic nie wiem. Na kim odbije się weryfikacja umiejętności wybranego egzaminatora? Po trzech latach wątpliwej praktyki w roli kierowcy, ktoś będzie decydował o dopuszczeniu kandydata do ruchu drogowego. To jakaś paranoja i ja na takie projekty patrzę z przerażeniem.

Pytanie:Od kilku tygodni na łamach naszego tygodnika pytamy naszych Czytelników o opinie w sprawie propozycji instruktora z Białegostoku, sprowadzającej się do opracowania i stosowania punktów karnych podczas przeprowadzanego egzaminu na prawo jazdy. Napisał do nas tak: Co zmieniłbym? Ocena kandydata powinna polegać na przyznawaniu punktów za wszystkie zadania podczas jazdy egzaminacyjnej: dodatnich za poprawne i ujemnych za negatywne. Trzeba tylko mądrze przypisać ile punktów dodatnich za odpowiedni manewr a ile ujemnych za np.: brak zatrzymania na znaku STOP. Kandydat musiałby uzyskać 3/4 punktów dodatnich podczas przejazdu na całej trasie. Czy taki sposób podoba się kolegom z branży? Co na to egzaminatorzy? Dotychczas wypowiadali się przede wszystkim instruktorzy. A jak Pan widzi taką ewentualność?

Odpowiedź:Ocena punktowa egzaminu praktycznego, to żadna nowość. Podobne projekty były już prezentowane, a nawet trafiły do Ministerstwa (projekt Stowarzyszenia Egzaminatorów oraz Stowarzyszenia Dyrektorów WORD).

Ocena punktowa jest z powodzeniem praktykowana w wielu krajach i nic nie stoi na przeszkodzie, aby została wdrożona u nas. Myślę, że ocena byłaby bardziej sprawiedliwa, czytelna i akceptowana przez kandydatów. Obecny system ocen i sam arkusz egzaminacyjny jest dla kandydatów niezbyt przejrzysty i po egzaminie zdarza się, że kandydaci mają wątpliwości. Warunkiem sukcesu tego pomysłu jest przygotowanie właściwego projektu akceptowanego przez wszystkie zainteresowane strony.

Pytanie:Poseł Piontkowski złożył interpelację w sprawie umożliwienia zdawania egzaminu na prawo jazdy także przy użyciu pojazdu szkoleniowego ośrodka szkolenia kierowców. Otrzymał nawet odpowiedź ministerstwa. Na stronie www.prawodrogowe.pl trwa sonda w tej sprawie - wg stanu na 5.3 br. głos oddało 557 osób, w tym 482 osoby za; 69 jest przeciwnych i 6 nie ma zdania. Czyli nie ma tutaj totalnej jednoznaczności. Ja chciałabym poznać Pana zdanie w tej sprawie.

Odpowiedź: Problem zdawania egzaminu praktycznego przy użyciu pojazdu szkoleniowego jest wciąż żywo dyskutowany i gorąco popierany przez wielu szkoleniowców. Pozornie jest to rozwiązanie korzystne dla OSK i kandydatów, bo zniknie problem okresowej wymiany taboru samochodowego po rozstrzygnięciu przetargów w WORD-ach. Kandydaci też byliby zadowoleni, bo zdawaliby na pojeździe znanym ze szkolenia. Ale, czy ktoś zadał sobie trud sprecyzowania konsekwencji takiego rozwiązania? Widzę tu niestety same problemy.

Problem pierwszy - organizacyjny. Kandydata trzeba przywieźć do WORD, a pojazd z instruktorem czeka na jego wylosowanie i rozpoczęcie egzaminu praktycznego. Koszty będą niebagatelne i podbiją cenę kursu, gdyż niektórzy zdają wielokrotnie.

Problem drugi - techniczny. Wyposażenie pojazdu w rejestratory, zabezpieczenie nagrań, ich archiwizacja itp. Dużym problemem będzie też sprawność techniczna pojazdu, którą egzaminator będzie sprawdzał i przy uchybieniach odmówi prowadzenia egzaminu. Wdrożenie organizacyjne takiego systemu przy 150 egzaminach praktycznych dziennie, jest wątpliwe.

Jestem praktykiem i już widzę tabuny Elek czekających godzinami pod WORD-em, uziemionych na całe godziny, przepychających się w kolejce na plac egzaminacyjny instruktorów. Po egzaminie trzeba dostarczyć jeszcze do WORD nagranie, a jeśli nie będzie ono dobre technicznie, to egzamin się powtarza na koszt OSK itp.

Czekałby nas wszystkich horror, z którego autorzy tego pomysłu nie zdają sobie sprawy. Już jeden postulat wprowadzono, a mianowicie; możliwość uczestnictwa instruktorów w egzaminie praktycznym. Przez tyle lat obowiązywania tego przepisu skorzystano z niego w naszym WORD w sumie 28 razy, na prawie 200 tysięcy przeprowadzonych egzaminów.

Czyli coś się komuś wydawało, przepis wprowadzono i jest martwy. Myślę, że podobny los spotka pomysły z podstawianiem pojazdów OSK.

W regionie siedleckim takiego parcia nie czuję i nie sądzę, aby nasze środowisko szkoleniowców chciało realizacji takich pomysłów.

(Fot.: PD@N 420-25)

Andrzej Szóstek, dyrektor WORD w Olsztynie

b153d641296c0d8652475cc67f4eec2e7ba7be2d‹Andrzej Szóstek, dyrektor WORD w Olsztynie

Pytanie:Przede wszystkim interesuje nas Pana ocena projektu rozporządzenia w sprawie egzaminowania? Czy przyszły dokument zmieni w sposób znaczący jakość egzaminowania? Czy przełoży się na poprawienie statystyk tzw. “zdawalności”. I może kilka słów o potrzebie ewentualnych zmian, tak konkretnie.

Odpowiedź:Zmiana sposobu egzaminowania teoretycznego jest oczywista i pilna. Obecny system nie zmusza do poznania pełnego zakresu wiedzy o ruchu drogowym i nie jest w stanie tej wiedzy wyegzekwować. Niezbędne jest również wprowadzenie narzędzi informatycznych uniemożliwiających uzyskiwanie uprawnień przez osoby pozbawione prawa do ich posiadania oraz egzaminowania przez konkretnych egzaminatorów osób bliskich lub powiązanych biznesowo, a przede wszystkim stworzenia nowego, szczelnego i jednolitego systemu egzaminowania we wszystkich wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego. Moim zdaniem poprawienie statystyk tzw. “zdawalności” może poprawić jedynie lepsze szkolenie. A to może wymusić w stosunkowo krótkim czasie wyłącznie stymulująca kandydata na kierowcę wysoka cena egzaminu.

Pytanie: Minister Gowin ogłosił listę zawodów, które znajdą się w projekcie ustawy ułatwiającej dostęp do wielu zawodów. Czy zawód instruktora, który znalazł się na tej liście, powinien - Pana zdaniem - podlegać deregulacji?

Odpowiedź:Myślę, że Minister Gowin nie wziął pod uwagę tego, iż instruktor jest nauczycielem pracującym w bardzo trudnych warunkach. Jeśli ten aspekt weźmie się pod uwagę to minimalne średnie wykształcenie staje się absolutnym minimum. Uważam również, że niezmiernie istotna jest tu również praktyka “za kierownicą” - na pewno na wyższym poziomie i to udokumentowana.

Pytanie:A zawód egzaminatora? Z wykształceniem średnim, z prawem jazdy posiadanym od lat 3? Czy to mogą być wystarczające wymogi?

Odpowiedź:Tutaj argumentacja wydaje się podobna do tej dotyczącej instruktora, przy czym w wielu WORD-ach kadra egzaminatorów zaczyna ewoluować w kierunku TUV czy DEKRA. Rzecz w tym, że egzaminator jest również wykładowcą, rzeczoznawcą techniki samochodowej, czy biegłym w zakresie rekonstrukcji wypadków drogowych. I to jest moim zdaniem kierunek w jakim powinny się rozwijać ośrodki ruchu drogowego.

A tak na marginesie to trudno mówić o deregulacji kiedy mamy “nadprodukcję” w tych zawodach. Tylko egzaminatorów wykształciliśmy taką ilość, że około 3000 czeka na pracę, której oczywiście - biorąc pod uwagę nieubłaganą demografię - nie dostaną.

Pytanie:Od kilku tygodni na łamach naszego tygodnika pytamy naszych Czytelników o opinie w sprawie propozycji instruktora z Białegostoku, sprowadzającej się do opracowania i stosowania punktów karnych podczas przeprowadzanego egzaminu na prawo jazdy. Napisał do nas tak: Co zmieniłbym? Ocena kandydata powinna polegać na przyznawaniu punktów za wszystkie zadania podczas jazdy egzaminacyjnej: dodatnich za poprawne i ujemnych za negatywne. Trzeba tylko mądrze przypisać ile punktów dodatnich za odpowiedni manewr a ile ujemnych za np.: brak zatrzymania na znaku STOP. Kandydat musiałby uzyskać 3/4 punktów dodatnich podczas przejazdu na całej trasie. Czy taki sposób podoba się kolegom z branży? Co na to egzaminatorzy? Dotychczas wypowiadali się przede wszystkim instruktorzy. A jak Pan widzi taką ewentualność?

Odpowiedź: Nie jest to nic odkrywczego. Stowarzyszenie Egzaminatorów przygotowała Projekt Egzaminu Praktycznego – Punktowego i złożyło w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Mam nadzieję, że po wprowadzeniu w styczniu przyszłego roku egzaminu teoretycznego-praktycznego, następnym szybkim krokiem powinno być wprowadzenie podobnego praktycznego.

Pytanie:Poseł Piontkowski złożył interpelację w sprawie umożliwienia zdawania egzaminu na prawo jazdy także przy użyciu pojazdu szkoleniowego ośrodka szkolenia kierowców. Otrzymał nawet odpowiedź ministerstwa. Na stronie www.prawodrogowe.pl trwa sonda w tej sprawie - wg stanu na 5.3 br. głos oddało 557 osób, w tym 482 osoby za; 69 jest przeciwnych i 6 nie ma zdania. Czyli nie ma tutaj totalnej jednoznaczności. Ja chciałabym poznać Pana zdanie w tej sprawie.

Odpowiedź:W obecnej sytuacji, w jakiej znajduje się system szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców uważam, że jest to niemożliwe. Po pierwsze, word-y w zdecydowanej większości nie byłyby w stanie logistycznie opanować sytuacji, w której do ośrodka przyjeżdża ponad setka samochodów, które trzeba formalnie przejąć (muszą być w dyspozycji). Po drugie w obecnym stanie prawnym nie sposób byłoby zagwarantować właściwy zapis monitoringu przebiegu egzaminów (niezarejestrowany jest nieważny). Po trzecie wreszcie, teraz kiedy word-y wyznaczają standardy techniczne pojazdów często stan techniczny pojazdów ośrodków szkolenia kierowców pozostawia wiele do życzenia (vide kontrola tych pojazdów w Poznaniu). Można sobie wyobrazić jaki byłby ich stan, gdyby ośrodki nie musiały co 4 lata ich wymienić.

Dziękuję za wypowiedź. Rozmawiała Jolanta Michasiewicz

(Fot.: PD@N 420-24)

Krzysztof Tomczak, pełnomocnik dyrektora WORD w Katowicach

d7ccf5515c78de2885e4c9a85ee564c28bae9e4e

^ Krzysztof Tomczak, pełnomocnik dyrektora WORD Katowice ds kontaktu z Starostwami i Ośrodkami Szkolenia Kierowców

Pytanie:Przede wszystkim interesuje nas Pana ocena projektu rozporządzenia w sprawie egzaminowania? Czy przyszły dokument zmieni w sposób znaczący jakość egzaminowania? Czy przełoży się na poprawienie statystyk tzw. “zdawalności”. I może kilka słów o potrzebie ewentualnych zmian, tak konkretnie.

Odpowiedź:Bardzo trudno jest oceniać całościowo projekt rozporządzenia, gdy jeszcze on "nie ostygł", gdy pracuje się jeszcze nad jego szczegółami. 

Warto przypomnieć czytelnikom, że poziom zdawalności jest uzależniony od ustalenia poziomu trudności w kryteriach egzaminacyjnych. Próg podstawowych umiejętności oceniany na egzaminie a potrzebnych do bezpiecznej jazdy można ustalić na różnej wysokości. Poziom trudności na egzaminie powinien być jednak ustalany w stosunku do potencjalnych zagrożeń na drodze i stanu bezpieczeństwa na drogach. Jeszcze dwadzieścia, trzydzieści lat temu niższy niż obecnie poziom umiejętności wystarczał kierowcy do bezpiecznej jazdy. Inne były wówczas zagrożenia na drodze, inne natężenie ruchu oraz inne prędkości poruszania się pojazdem. Liczba stłuczek była mniejsza, nie notowano takiej ilości wypadków ciężkich.

System egzaminowania w części teoretycznej jest obecnie zmieniany w dobrym kierunku. Dotychczas na egzaminy zgłaszały się osoby, które bezbłędnie zaliczyły sprawdzian przed komputerem, nie potrafiły natomiast rozstrzygnąć pierwszeństwa na skrzyżowaniu tłumacząc, że "nie było tego w testach". W ostatnich latach w egzaminach na kategorię B WORD-y notowały 70-80 procentową zdawalność w teorii i zaledwie 30 procent zdawalności w praktyce. Wiele zachowań osób przystępujących do egzaminu praktycznego wskazywało, że ich wiedza z kursu teoretycznego kończyła się na pytaniach egzaminacyjnych. Kierunek na większą bazę pytań, także udzielanie odpowiedzi na podstawie filmów z sytuacjami drogowymi to dobry azymut.

W kryteriach egzaminu praktycznego moje osobiste zastrzeżenia budzi  utrzymywana od lat 80-tych zasada "dwa błędy w tym samym zadaniu egzaminacyjnym - wynik negatywny". Na placu manewrowym, po zgaszeniu dwa razy silnika podczas pierwszego ruszenia wystawia się wynik negatywny. Na skrzyżowaniu w podobnej sytuacji - analogicznie - wynik negatywny . Niewielkie przekroczenie dozwolonej prędkości na drodze dwukierunkowej, a następnie to samo na drodze jednokierunkowej nie skutkuje wynikiem negatywnym, ponieważ są to dwa oddzielne zadania egzaminacyjne. Natomiast takie same dwa przekroczenia prędkości na drodze dwukierunkowej lub na drodze jednokierunkowej, czyli w tym samym zadaniu egzaminacyjnym to wynik negatywny. Pora na zmianę tej anachronicznej zasady. Stowarzyszenie Egzaminatorów zaproponowało system, w którym popełniane błędy tabelarycznie podzielono by na błędy małe, średnie, duże i krytyczne, te przerywające egzamin. Do dyskusji pozostaje liczba punktów, powyżej której należy wystawić wynik negatywny. Przy zastosowaniu tej metody oceny mogłaby być ona pogłębiona, egzamin byłby staranniejszy i wskazujący te dobre i te złe umiejętności przyszłego kierowcy. Jednocześnie ocena ta nie byłaby tak surowa i co zatem idzie nie była tak uproszczona.

W dostępnym projekcie rozporządzenia przełamano zasadę podziału szkolenia na nazwijmy to ”podstawowe” i doskonalące technikę jazdy. Dotychczas, bowiem umiejętności wykonywania manewrów obronnych szkolono po uzyskaniu prawa jazdy. Zasada tego podziału przyświecała świadomie czy też nieświadomie przy wprowadzaniu do ustawy o kierujących szkoleń doskonalących dla młodych kierowców w pierwszym roku posiadania prawa jazdy. Zmiana przełamująca tą zasadę ma polegać na wprowadzeniu manewru obronnego omijania awaryjnego na motocyklu podczas egzaminu na prawo jazdy. Wprowadzenie tego manewru do egzaminu będzie musiało spowodować rozszerzenie programu szkolenia kursu podstawowego nie tylko w zajęcia praktyczne w tym zakresie. Kurs teoretyczny trzeba będzie wówczas rozszerzyć o przedstawienie rodzajów manewrów obronnych i porównanie ich skuteczności. Tylko,  bowiem po takim wprowadzeniu trudna umiejętność omijania obronnego może być prawidłowo zastosowana. Wprowadzenie manewru obronnego omijania na motocyklu podczas szkolenia podstawnego będzie skutkować niebezpiecznymi wywrotkami. Wywrotki te będą nieuniknione, gdy na skuteczność działania nałoży się jeszcze stres egzaminacyjny. Warto w mojej ocenie jeszcze raz rozważyć czy nie pozostać przy rozdzielności szkolenia podstawowego od szkolenia w zakresie doskonalenia techniki jazdy.

Pytanie: Minister Gowin ogłosił listę zawodów, które znajdą się w projekcie ustawy ułatwiającej dostęp do wielu zawodów. Czy zawód instruktora, który znalazł się na tej liście, powinien - Pana zdaniem - podlegać deregulacji?

Odpowiedź: Deregulacja to dość nośne społecznie hasło, teraz już chyba dość upolitycznione. Ścierają się w tym pomyśle dwie przeciwstawne modele zarządzania państwem. Pierwszy, to uwolnienie gospodarki od blokad administracyjnych i ułatwienie młodym dostępu do zawodów certyfikowanych. Druga opcja jest przeciwstawna pierwszemu modelowi, ciągłe podnoszenie standardów obsługi obywateli i zepchnięcie szarej strefy do narożnika.

Zawód instruktora nie jest łatwy. Od instruktora wymaga się kompetencji merytorycznych, zdolności pedagogicznych, dużej empatii. Sytuacje, w których znajduje się on na drodze często wymagają podwyższonej odporności psychicznej. Pomysł, o którym słyszałem, aby wymagania wstępne do tego zawodu zostały obniżone jest niefortunny. Zniesiony miałby być wymóg średniego wykształcenia a wymóg kwalifikacji do kursu polegający na  posiadaniu prawa jazdy skrócono by z trzech do dwóch lat. Średnie wykształcenie jest od dawna powszechne, nie proponujmy tego zawodu osobom, które nie posiadają certyfikatu powszechnie posiadanego wykształcenia.

Dużo można by tu pisać, o jakości szkolenia. Prowadziłem kiedyś warsztaty doskonalące umiejętność czynnych instruktorów. Znaczna część instruktorów uczestniczących w tym seminarium przyznała, że jedyną stosowaną metodą szkolenia praktycznego jest na bieżąco wyjaśnianie popełnionych błędów, niektórzy z nich wykazywali elementarną niewiedzą z metodyki szkolenia. Do dzisiaj na Górnym Śląsku słychać echa TVN-owskiego programu o nauce jazdy, która faktycznie była antynauką. Program ten ciągle może służyć jako przykład jak łatwo można obśmiać pracę instruktorów nauki jazdy. Krytyka jakości szkolenia nie rozwiązuje jednak problemu jakości w branży. Oparcie, jakości szkolenia na dobrze wykwalifikowanej kadrze, dobrze opłacanych szkoleniowcach jest jeszcze daleko przed nami.

Ustawa o kierujących podnosi wymagania wobec zawodów instruktora i egzaminatora. Między innymi rozszerza zakres niekaralności, wprowadza obowiązek dokształcania się w formie zorganizowanej, wprowadza niezbędne okresy pracy instruktorów do uzyskania statusu kwalifikowanego OSK. Propozycje ustawodawcy w kierunku deregulacji zawodów instruktora i egzaminatora idą pod prąd zmianom wynikającym z Ustawy o kierujących. W zasadzie obie te regulacje są sprzeczne wobec siebie.

Pytanie:A zawód egzaminatora? Z wykształceniem średnim, z prawem jazdy posiadanym od lat 3? Czy to mogą być wystarczające wymogi?

Odpowiedź: Przypominam sobie, że przeciętnie ginie na polskich drogach 11 osób i w tym jesteśmy w czołówce Europy licząc liczbę zabitych na współczynnik w proporcji zabitych na 10 tys. mieszkańców. Na dzisiaj nikt nie wskaże czy obniżenie standardów kwalifikacyjnych instruktora i egzaminatora obniży poziom umiejętności młodych kierowców. Przypomnę, że uzasadnieniu ustawy o kierujących zdefiniowano grupę kierowców do 24 roku życia, jako grupę podwyższonego ryzyka. Można domyślać się, że obniżenie progów doświadczenia i wykształcenia ogólnego szkoleniowców umiejętności polskich kierowców nie podniesie, jest natomiast prawdopodobne, że w trybie wchodzenia młodej kadry do pracy tą, jakość szkolenia obniży. Badań na ten temat nie przeprowadzono. Natomiast obniżenie, jakości szkolenia i egzaminowania po proponowanej deregulacji w zawodach związanych z tymi procesami jest wysoce prawdopodobne. Zatem eksperyment? Czy jest to eksperyment na "żywym człowieku?.

Pytanie:Od kilku tygodni na łamach naszego tygodnika pytamy naszych Czytelników o opinie w sprawie propozycji instruktora z Białegostoku, sprowadzającej się do opracowania i stosowania punktów karnych podczas przeprowadzanego egzaminu na prawo jazdy. Napisał do nas tak:, Co zmieniłbym? Ocena kandydata powinna polegać na przyznawaniu punktów za wszystkie zadania podczas jazdy egzaminacyjnej: dodatnich za poprawne i ujemnych za negatywne. Trzeba tylko mądrze przypisać ile punktów dodatnich za odpowiedni manewr a ile ujemnych za Np.: brak zatrzymania na znaku STOP. Kandydat musiałby uzyskać 3/4 punktów dodatnich podczas przejazdu na całej trasie. Czy taki sposób podoba się kolegom z branży? Co na to egzaminatorzy? Dotychczas wypowiadali się przede wszystkim instruktorzy. A jak Pan widzi taką ewentualność?

Odpowiedź:System nazwijmy to “punktowy” w ocenie kwalifikacji kandydata na kierowcę już istnieje w Europie. Przykładem jest tutaj w Hiszpania. Pomysły w tym modelu zostały juz dopracowane także w innych krajach. System oparty na wyniku negatywnym z powodu "dwukrotnie nieprawidłowo wykonanego zadania egzaminacyjnego” powoduje to, że egzaminowani zbyt szybko uzyskują wynik negatywny popełniając na drodze jedynie proste błędy porządkowe, błędy niezagrażające bezpieczeństwu swojemu i innych uczestników ruchu drogowego. Przyporządkowanie błędów do punktacji i ustawienie ich według czytelnej skali umożliwi oddzielenie błędów porządkowych, błędów bezpieczeństwa i błędów w następstwie, których zachodzi bezpośrednie niebezpieczeństwo. W moim przekonaniu a także odczuciu moich współpracowników - specjalistów z branży pora na zmiany w tym zakresie. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Zespół, który pracuje nad tymi zmianami jest w znacznej liczbie złożony z osób wykonujących zawód egzaminatora, na co dzień, zatem świadomy konieczności zmian w przepisach o egzaminowaniu kandydatów na kierowców.

Pytanie:Poseł Piontkowski złożył interpelację w sprawie umożliwienia zdawania egzaminu na prawo jazdy także przy użyciu pojazdu szkoleniowego ośrodka szkolenia kierowców. Otrzymał nawet odpowiedź ministerstwa. Na stronie www.prawodrogowe.pl trwa sonda w tej sprawie - wg stanu na 5.3 br. głos oddało 557 osób, w tym 482 osoby za; 69 jest przeciwnych i 6 nie ma zdania. Czyli nie ma tutaj totalnej jednoznaczności. Ja chciałabym poznać Pana zdanie w tej sprawie.

Odpowiedź:Nie ulega wątpliwości, że trudniej prowadzi się pojazd, z którego korzysta się po raz pierwszy. Przeprowadzenie egzaminu na pojeździe WORD-u czy OSK nie powinno zmieniać jakości egzaminu. Przeprowadzenie egzaminu przez egzaminatora na pojazdach będących własnością OSK wydłużyłoby jego pracę poprzez konieczność zapoznawania się z pojazdem, sprawdzania stanu technicznego, stosowych dokumentów. W przypadku motocykli, pojazdów ciężarowych czy też autobusów trudno mi sobie wyobrazić pracę egzaminatora na każdorazowo innym egzemplarzu i marce pojazdu. Do tego przekładanie kamer i rejestratorów. Przychylam się jednak do zatrzymania pojazdów egzaminacyjnych w WORD-ach przede wszystkim, dlatego, bo to one ponoszą odpowiedzialność za jakość przeprowadzania egzaminów.

Dziękuję za wypowiedź. Rozmawiała Jolanta Michasiewicz

(Fot.: PD@N 420-28)

Komentuj
Deregulacja może narazić ludzkie życie na szwank
11 marca 2012 | 0

fa7a2d9f595c7ab0cbb06c9352a44fa36bc6a403

(Fot.: PD@N 420-18)

W sobotę 3 marca br. minister sprawiedliwości Jarosław Gowin ogłosili projekt list zawodów, które ustawowo mają podlegać deregulacji. W wielu środowiskach zawrzało. Wysuwane są argumenty za ich pozostawieniem na liście zawodów regulowanych. Dziennikarz portalu “WPROST 24” w rozmowie z Jerzym Dziewulskim, byłym antyterrorystą i politykiem SLD zapyta: Czy jakakolwiek deregulacja jest zatem potrzebna? I otrzymał następującą odpowiedź: “Powinny być pewne deregulacje w polskim prawie, ale są takie sfery życia gdzie zabezpieczeń nigdy za wiele i taką sferą jest system bezpieczeństwa. Tu nie może być wolnej Amerykanki”. Rozmowa dotyczyła deregulacji w zawodach ochroniarskich, ale jak uniwersalna jest ta wypowiedź. Także w odniesieniu do zawodu instruktora nauki jazdy, czy egzaminatora. Ich źle przygotowany kursant to zagrożenie w ruchu drogowym, to potencjalnie zwiększenie liczby wypadków drogowych. Właśnie w życie weszły kolejne nowele do ustawy z 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami, w której jako nowość umieszczono zapis obligujący instruktorów i egzaminatorów do corocznych szkoleń. Czyli w intencji ustawodawcy jasne był zamiar permanentnego podnoszenia kwalifikacji przedstawicieli tych zawodów, a tu? Tu obniżenie wymogów - czyli instruktor bez średniego wykształcenia, a egzaminator bez wyższego, czyli instruktor ma posiadać prawo jazdy nie 3, a 2; egzaminator odpowiednio nie 6 lat - jak dotychczas - a 3.

 

Wasze komentarze:

Zachęcamy do wypowiedzi naszych Czytelników, osób najbardziej zainteresowanych nową propozycją rządu. Co myślicie Państwo o deregulacji? Czekamy – tygodnik@prawodrogowe.pl

 

Komentuj
Kursant musi wiedzieć, co zrobił nie tak
11 marca 2012 | 3

Witam. Kursant musi wiedzieć, co zrobił nie tak. W czasie jazdy z osobą zdającą, gdy popełnia ona błąd, egzaminator informuje ją podając jedynie - "popełnił pan błąd". Tak postępuje zawsze przy każdym błędzie, za popełnienie którego nie przerywa egzaminu. Instruktorzy zrzeszeni w Społecznym Stowarzyszeniu Szkolenia Kierowców w Białymstoku podnosili ten problem niejednokrotnie podczas spotkań z dyrektorem WORD-u. Niestety, stanowisko egzaminatora nadzorującego w tej sprawie jest jednoznaczne: podczas egzaminu egzaminator nie może podpowiadać zdającemu poprzez określenie jaki rodzaj błędu popełnił. Pragnę wyjaśnić, że cały problem sprowadza się tylko do określenia rodzaju błędu np: zdający wykonując omijanie nie włączył kierunkowskazu - egzaminator oznajmia: popełnił pan błąd! Naszym postulatem jest aby egzaminator oznajmił: popełnił pan błąd, brak sygnalizacji podczas omijania. Przedstawiciel WORD-u uważa to za podpowiedź!!! Obecny sposób oceny zwiększa stres u zdającego na skutek braku pewności jaki błąd popełnił. Jestem ciekawy jak to wygląda w innych WORD-ach w naszym kraju. Wydaje mi się, że trzeba zmienić sposób oceny na egzaminie na bardziej przyjazny dla zdającego. Jak pisałem w poprzednim wydaniu Tygodnika, egzaminator przyznawał by punkt "+" za poprawną jazdę oraz punkt "-" za błąd. Trzeba tylko ustalić ile punktów "-" przypisać za np.: brak zatrzymania na sygnalizatorze czerwonym ze skrętem warunkowym. Proponuję skorzystać z tabeli punktowej za wykroczenia jaka obowiązuje nas kierowców. Przejazd na czerwonym - 6 p-któw. Aby zaliczyć egzamin z jazdy zdający powinien posiadać nie mniej niż  75% punktów "+". Jest teraz jeszcze czas aby zmienić wszystko co jest złe w sposobie egzaminowania.  Środowisko instruktorów nie ma siły "przebicia" aby tego dokonać. Niska rentowność naszych szkół jazdy sprawia, że nie mamy czasu zajmować się tworzeniem dobrego prawa tylko pracujemy od rana do późnej nocy aby utrzymać się na rynku. Zauważyłem, że koledzy z branży nie należący do Stowarzyszenia śmieją się z nas zrzeszonych, że nic nie możemy zrobić. Jednak, jak coś wywalczymy to korzystają z tego wszyscy, np: problem badan technicznych pojazdów nauki jazdy. Mamy też osiągnięcia lokalne. Ostatnio powiodły się nam negocjacje z serwisowaniem Toyoty Yaris, uzyskaliśmy rabat 30% na robociznę i 10 % na części. Skorzystali z tego wszyscy szkolący. Moim marzeniem jest podnieść rangę zawodu instruktora, poprawić uznanie naszego zawodu wśród społeczeństwa.  Rządowa  propozycja dostępności do zawodu mnie nie odpowiada. Proponuję wprowadzić stopnie uznaniowe. Tytuł - instruktor, posiadał by każdy po ukończeniu kursu. Tytuł - Starszy instruktor, posiadał by ten, kto przepracuje co najmniej 3 lata w osk. Tytuł - Instruktor dyplomowany, posiadał by ten, kto przepracuje co najmniej 6 lat. Posiadając 3 tytuł można prowadzić własną szkołę. Dobrze stało się, że jest Tygodnik i mogę na jego łamach podzielić się moimi przemyśleniami.

Pozdrawiam wszystkich życzliwych. Stefan Rzońca 

Komentuj
Szanse, by zdążyć ze zmianami są nikłe - mówi urzędnik resortu
10 marca 2012 | 0

219facd0b756bc9a8365b5ce596ca8437a9e7db9

(Fot.: PD@N 420-12)

Jak donosi “Dziennik Gazeta Prawna” - przesunięcie o rok nowych przepisów o egzaminowaniu kandydatów na kierowców może się okazać niewystarczające. Uzasadniając swoją opinię redakcja przytacza wypowiedź “urzędnika resortu transportu”, który miał powiedzieć: “Szanse, by zdążyć ze zmianami w systemach obsługujących wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego (WORD) do stycznia 2013 r. i zapewnić ich jednolitość, są nikłe”. I dalej dowiadujemy się, iż WORD-y prawdopodobnie będą miały do wyboru trzy oprogramowania: Instytutu Transportu Samochodowego, Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych współpracującej z koncernem Helwett-Packard, ale także firmy Sygnity. I to też nie koniec, rzekomo dojść mogą kolejni oferenci. I tu podstawowe pytanie o możliwości zapewnienia w takiej sytuacji obowiązkowej jednolitości systemów. I oczywiście pozostaje jeszcze niebagatelna kwestia ceny.

Komentuj
Alkomat wyposażeniem obowiązkowym
10 marca 2012 | 1

4c0c7bd032b098e4d2040953b26dd28923b5a346

^ Od 1 lipca br. ci podróżnicy będą musieli mieć także alkomat (Fot.: PD@N 420-40jm)

Zgodnie z przepisami, które wchodzą w życie 1 lipca 2012 r. wszyscy kierujący pojazdami na terenie Francji będą zobowiązani do posiadania przy sobie alkomatów. Kary za brak alkomatu będą nakładanie od 1 listopada 2012 i będą wynosić 11 euro. Przypomnijmy - od końca ubiegłego roku we Francji wszystkie bary i dyskoteki działające w nocy muszą posiadać czynne i powszechnie dostępne alkomaty, z których można skorzystać przed powrotem do domu.

Komentuj
BRD a szkolenie i egzaminy na prawo jazdy
9 marca 2012 | 0

Do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej zaadresowana została kolejna interpelacja (nr 2240), ta w sprawie programu Gambit 2005 i egzaminów na prawo jazdy. Składającą zapytanie jest posłanka Małgorzata Niemczyk.

 

Interpelacja (nr 2240)

do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

w sprawie programu Gambit 2005 i egzaminów na prawo jazdy

Szanowny Panie Ministrze! Celem przyjętego przez Radę Ministrów programu Gambit 2005 jest przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa w ruchu drogowym, w tym zmniejszenie ilości tzw. ciężkich wypadków oraz oddziaływanie na jakość jazdy uczestników ruchu poprzez egzekwowanie podstawowych przepisów kodeksu drogowego. Program ten został przyjęty do realizacji w połowie 2005 r. Planowane zmniejszenie liczby osób poszkodowanych - zabitych i rannych - w wypadkach drogowych do końca 2013 r. ma wynieść 50%. Wskaźnik ten jest słuszny, gdyż na naszych drogach wciąż dochodzi do zbyt wielu kolizji. Dziś mija już ponad połowa przewidzianego czasu, a wciąż nie osiągnięto redukcji wskaźnika nawet o 25%. Jestem przekonana, że kampanie informacyjne są niezwykle istotne, jednak nie są w stanie samodzielnie rozwiązać problemów na drogach. Nie tylko wiedza kierowców, ale także ich poziom umiejętności są kluczowe. Najlepszą metodą na zwiększenie kwalifikacji kierowców jest ich odpowiednie przygotowanie do jazdy, dlatego zmiana w sposobie przeprowadzania egzaminu na prawo jazdy może okazać się konieczna.

Państwa europejskie, w których wskaźnik wypadków jest o wiele niższy, mają bardzo dobrze rozwinięty system egzaminowania - kurs trwa rok czasu, a podczas nauki odbywają się egzaminy częściowe, sprawdzające różne niezbędne umiejętności, chociażby jazdy na śniegu. Tak przygotowani kierowcy są w stanie odpowiednio zachować się na drodze w momencie zagrożenia. W związku z powyższym zwracam się z następującymi pytaniami:

1. W jaki sposób Pański resort planuje w najbliższym czasie poprawić bezpieczeństwo na drogach, aby zredukować ww. wskaźnik o 50%?

2. Czy zamierza Pan w ramach realizacji założeń projektu zmienić zasady zdawania przez kierowców egzaminu na prawo jazdy?

3. Czy planuje Pan wprowadzenie surowszych konsekwencji dla kierowców posiadających prawo jazdy poniżej 2 lat?

4. Jakie kroki Pańskie ministerstwo zamierza podjąć w celu zwiększenia bezpieczeństwa na polskich drogach?

5. Czy planowane są egzaminy z jazdy samochodem po przekroczeniu wieku 50, 60, 70 lat?

6. Dlaczego w Polsce prawo jazdy jest wydawane bezterminowo?

Z wyrazami szacunku Małgorzata Niemczyk

Łódź, dnia 15 lutego 2012 r.

Komentuj
Sprawy systemu zarządzania ruchem
9 marca 2012 | 0

Interpelacja nr 2239 zarejestrowana w Sejmie RP dotyczy sprawy systemu zarządzania ruchem. Zgłaszającym jest posłanka Małgorzata Niemczyk, adresatem minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej.

 

Interpelacja (nr 2239)

do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

w sprawie systemu zarządzania ruchem

Szanowny Panie Ministrze! Przy aktualnym stopniu intensywności wykorzystywania polskich dróg przez ich użytkowników, zarówno przez osoby prywatne, jak i przez przedsiębiorców, codziennie dochodzi do utrudnień w ruchu na drogach krajowych, w tym na drogach ekspresowych i autostradach.

Uważam, że dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie systemu zarządzania ruchem, którego zadaniem mogłoby być gromadzenie danych m.in. o aktualnej sytuacji na drogach oraz utrudnieniach w ruchu. Zbierane dane powinny być wykorzystywane do informowania kierowców o potencjalnych ograniczeniach spowodowanych np. wypadkami, jak również pracami drogowymi. Moim zdaniem użytkownicy dróg powinni być powiadamiani różnymi kanałami o wszelkich zdarzeniach mających wpływ na komfort i bezpieczeństwo jazdy, np. poprzez system elektronicznych tablic umieszczonych nad drogami czy za pomocą informacji radiowych.

W związku z powyżej przedstawionym stanem rzeczy zwracam się do Pana Ministra z serdeczną prośbą o odniesienie się do poniższych kwestii:

1. Czy Pana ministerstwo planuje rozpoczęcie prac nad systemem zarządzania ruchem?

2. Jeśli prace nad systemem zarządzania ruchem są już prowadzone, poproszę o informację szczegółową zawierającą odpowiedzi na następujące pytania: Jakie możliwości będzie dawał taki system, w jaki sposób i gdzie będzie on wykorzystywany, jak użytkownik korzystający w danej chwili z drogi będzie mógł z niego skorzystać oraz jaki jest termin zakończenia tych prac?

Z wyrazami szacunku Poseł Małgorzata Niemczyk

Łódź, dnia 15 lutego 2012 r.

Komentuj
Prace nad taryfikatorem jeszcze trwają
8 marca 2012 | 1

Wbrew wielu informacji prasowych, dodajmy mylnych, nowy taryfikator mandatów i punktów karnych nadal w trakcie prac. MSW ogłosiło, że prace kończy i nanosi drobne autopoprawki. Nowe przepisy zdecydowanie nie wejdą w życie – jak to czytaliśmy w doniesieniach – 1 marca, jest jednak pewna szansa, aby miało to miejsce w ostatnich dniach marca, przywołuje się też datę kwietnia br. Przypomnijmy - zwiększa się mandaty, ale przede wszystkim wzrośnie liczba punktów karnych przyznawanych za wykroczenia. To właśnie punkty karne, według mł. insp. Marka Konkolewskiego z Komendy Głównej Policji, są karą, której kierowcy obawiają się najbardziej. Ponownym egzaminem to kara uciążliwa nawet dla doświadczonych kierowców.

 

24b56c9a7cf09244acd6f6e152029135eb47a196

(Fot.: PD@N 420-38jm)

Jak poinformował dyrektor departamentu analiz i nadzoru MSW Jacek Zalewski (fot.), przygotowany przez resort projekt rozporządzenia jest na etapie końcowych uzgodnień. Mamy nadzieję, że jeszcze w marcu minister projekt podpisze i rozporządzenie wejdzie w życie - powiedział Zalewski dziennikarzom w przerwie konferencji na temat bezpieczeństwa na drogach, jaka odbyła się w w MSW w Warszawie.

e42a3e6417a4c5234106ff8b4f43000f28806158

(Fot.: PD@N 420-39msw)

Komentuj
Stosowanie świateł mijania pozytywnie wpływa na brd
8 marca 2012 | 1

Jak informowaliśmy Państwa wracają wątpliwości w sprawie obowiązku używania świateł mijania przez całą dobę. W tej sprawie interpelację nr 1992 złożył poseł Marek Polak. Zapytanie w spawie zniesienia nakazu jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę, bez względu na porę roku, ma już swoją odpowiedź z ministerstwa transportu. Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w ministerstwie napisał:

Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na pismo, znak: SPS-023-1992/12, z dnia 24 lutego 2012 r., przekazujące interpelację posła Marka Polaka w sprawie zniesienia nakazu jazdy z włączonymi światłami mijania przez całą dobę, bez względu na porę roku, uprzejmie przedstawiam następujące stanowisko.

Należy stwierdzić, że obowiązek używania świateł mijania w ciągu dnia korzystnie wpływa na bezpieczeństwo ruchu drogowego. W ostatnich latach Instytut Transportu Samochodowego przedstawił szczegółowe opracowania w powyższej kwestii. Analizy przeprowadzone dla trzech pierwszych okresów funkcjonowania nowych przepisów potwierdzają, że wprowadzony 17 kwietnia 2007 r. obowiązek jazdy z włączonymi światłami w dzień spowodował trwały spadek zagrożenia w dzień w grupie wypadków, na które to rozwiązanie mogło mieć wpływ. Rozwiązanie to pozytywnie oddziałuje na bezpieczeństwo na drogach i przyczyniło się do istotnego spadku liczby wypadków z udziałem co najmniej dwóch uczestników ruchu w ciągu dnia. Zmniejszyła się także liczba zabitych i rannych w tych grupach wypadków. W ciągu trzech lat od wprowadzenia obowiązku używania świateł mijania od świtu do zmierzchu w okresach funkcjonowania nowego przepisu w zderzeniach czołowych zginęło o 206 osób mniej, a w przypadku potrąceń pieszych - o 132 osoby mniej.

Główne koszty korzystania ze świateł mijania w ciągu dnia stwarza dodatkowe zużycie paliwa. W dostępnych źródłach szacuje się je na poziomie od ok. 0,3% do ok. 2,5%, w zależności od rodzaju pojazdu i warunków ruchu. Należy jednak mieć na względzie fakt, że przed wprowadzeniem obowiązku włączania świateł w dzień znaczna część kierowców już to robiła. Ponadto istniał obowiązek jazdy z włączonymi światłami w miesiącach jesiennozimowych.

Tak więc rzeczywisty wzrost zużycia paliwa wynikający z tego obowiązku jest niewielkim ułamkiem powyższych liczb (ok. 29%). Uwzględniając zwiększone zużycie żarówek i akumulatorów, obliczenia ITS wykazują, że dodatkowy średni roczny koszt eksploatacji jednego pojazdu z powodu jazdy z włączonymi światłami mijania wzrósł od ok. 30 zł dla wariantu optymistycznego do ok. 63 zł dla wariantu pesymistycznego. Szacunki te pokazują, że zarówno dodatkowe koszty związane z rozszerzeniem obowiązku jazdy z włączonymi światłami w ciągu dnia nie stanowią dużego obciążenia budżetu użytkowników pojazdów, jak i wpływ na dodatkowe zanieczyszczenie środowiska jest nieistotny. Znacznie większe oszczędności może przynieść w tym zakresie np. propagowanie ekonomicznego stylu jazdy. Obowiązek używania świateł mijania w ciągu dnia istnieje w różnym zakresie w wielu krajach Europy, a w niektórych krajach (Niemcy, Francja, Szwajcaria) jazda z włączonymi światłami w dzień jest zalecana. Nietypowa sytuacja zaistniała w Austrii, w której po wielu latach dyskusji w listopadzie 2005 r. wprowadzono obowiązek stosowania świateł w dzień. Jednak w styczniu 2008 r. rząd austriacki cofnął to prawo. Wbrew krążącym opiniom powodem tej decyzji nie był wzrost zagrożenia na drogach, gdyż w okresie funkcjonowania przepisu liczba ofiar śmiertelnych w Austrii zmalała. Eksperci austriaccy nadal są przekonani o pozytywnym wpływie tego rozwiązania na bezpieczeństwo ruchu drogowego.

W odniesieniu do problematyki używania świateł mijania w ciągu dnia warto również przywołać analizę naukową sporządzoną w tym zakresie w 2008 r. przez prof. dr hab. inż. Wojciecha Żagana z Politechniki Warszawskiej, który jest uznanym ekspertem w tematyce techniki świetlnej. Analiza ta przyznaje, że obowiązek używania świateł mijania za dnia w celu poprawy poziomu bezpieczeństwa w ruchu drogowym może być tylko rozwiązaniem tymczasowym, przy czym rozwiązaniem docelowym powinno być fabryczne wyposażanie nowych pojazdów w światła do jazdy dziennej. Nie zmienia to jednak faktu, że obowiązek używania świateł mijania jako tymczasowego zastępstwa świateł dziennych jest obecnie jedynym skutecznym rozwiązaniem w odniesieniu do pojazdów, które nie są fabrycznie wyposażone w światła do jazdy dziennej.

Konkluzja powyższej analizy (pkt 6) jednoznacznie wskazuje, że prawny obowiązek używania świateł mijania podczas jazdy w dzień w ruchu drogowym jest słusznym i uzasadnionym przepisem prawnym zmniejszającym zagrożenie wypadkami w ruchu drogowym i powinien być utrzymany. Nie występują przy tym negatywne skutki tego stanu dla bezpieczeństwa ruchu drogowego, dla środowiska ani dla innych istotnych sfer życia.

W związku z powyższymi danymi oraz analizami naukowymi w opinii resortu transportu, budownictwa i gospodarki morskiej zniesienie ustawowego całorocznego obowiązku jazdy z włączonymi światłami mijania w ciągu dnia nie znajduje uzasadnienia.

Z poważaniem

Komentuj
NIK o niebezpiecznych przewozach
7 marca 2012 | 0

Komunikat NIK o niebezpiecznych przewozach

Materiały niebezpieczne - łatwopalne, wybuchowe, żrące, a nawet promieniotwórcze - przewożone są w Polsce często w godzinach największego ruchu, w pobliżu budynków użyteczności publicznej oraz terenów ekologicznych. Przy ich transporcie dochodzi do coraz częstszych wypadków i awarii. Wojewodowie i marszałkowie województw nie zdają sobie sprawy z potencjalnych zagrożeń, a osoby bezpośrednio odpowiedzialne za przewóz takich materiałów są do tego źle przygotowane.

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie ocenia sprawowanie przez wojewodów i marszałków województw nadzoru nad przewozem towarów niebezpiecznych. Liczba wypadków i awarii przy transporcie takich substancji wzrosła na drogach z 220 w 2009 r. do 253 w roku następnym, zaś na kolei podwyższyła się odpowiednio z 28 do 32 przypadków.

Wpływ na te alarmujące statystyki ma szereg czynników. Wojewodowie nie sprawdzali, jak straż pożarna, inspektoraty transportu drogowego oraz marszałkowie województw wykonują swoje zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa transportu towarów niebezpiecznych. Nie stworzyli procedur zapewniających współdziałanie i przepływ informacji między tymi jednostkami a swoim urzędem. Przez te zaniedbania nie posiadali  informacji o faktycznym poziomie zagrożeń.

Zdaniem NIK w Polsce nie funkcjonuje skuteczny nadzór nad zarządzaniem ruchem drogowym. Marszałkowie województw przy zatwierdzaniu projektów organizacji ruchu nie prowadzą analiz zagrożeń, jakie stwarzają przejeżdżające cysterny i tiry z towarami niebezpiecznymi. Transporty często odbywają się w godzinach największego ruchu, w pobliżu budynków użyteczności publicznej oraz terenów ekologicznych. Także wojewodowie, mimo posiadanych uprawnień, nie wprowadzają potrzebnych ograniczeń dla przewozu towarów niebezpiecznych. Co więcej na terenie sześciu województw (na osiem skontrolowanych) nie wyznaczono nawet specjalnych parkingów do usuwania niesprawnych i stwarzających zagrożenie pojazdów.

Wiele luk i błędów stwierdzono też w systemie szkolenia kierowców i doradców do spraw bezpieczeństwa przewozu towarów niebezpiecznych. Brak nadzoru ze strony marszałków województwa sprawia, że specjalistyczne kursy dla kierowców niejednokrotnie prowadzą firmy, które nie spełniają wymagań. Ponieważ nie stworzono centralnego rejestru przedsiębiorców prowadzących takie szkolenia, nie można nawet sprawdzić, czy danej firmie nie zakazano wcześniej działalności. Z kolei w trzech inspektoratach transportu drogowego (na cztery skontrolowane) uprawnienia doradcom ds. bezpieczeństwa nadawano z naruszeniem prawa. Rola doradców jest istotna, gdyż w imieniu przedsiębiorcy prowadzą oni nadzór nad przygotowaniem, nadaniem i przewozem materiałów niebezpiecznych.

Wymienione w raporcie NIK nieprawidłowości prowadzą do sytuacji, w której przedsiębiorcy, doradcy do spraw bezpieczeństwa oraz kierowcy nie są odpowiednio przygotowani do organizowania i przeprowadzania przewozów towarów niebezpiecznych. Inspekcja Transportu Drogowego, która od 1 stycznia 2009 r. do 30 czerwca 2011 r. skontrolowała prawie 51 tys. pojazdów przewożących substancje niebezpieczne, ukarała ponad 5 tys. kierowców. Najczęstsze naruszenia polegały na omijaniu przez kierowców ograniczeń związanych z czasem prowadzenia pojazdów i obowiązkowymi przerwami na odpoczynek, braku wyposażenia przeciwpożarowego w pojazdach, złym oznakowaniu ładunków oraz braku wymaganych zaświadczeń i dokumentów przewozowych.

Także w działalności Urzędu Transportu Kolejowego NIK dopatrzyła się niepokojących zaniedbań. Prezes UTK systematycznie zmniejszałliczbę kontroli dotyczących bezpieczeństwa przewozu towarów niebezpiecznych. W 2008 r. u zarządców infrastruktury, przewoźników i użytkowników bocznic przeprowadzono 107 inspekcji; dwa lata później tylko 68, choć w tym okresie wzrosła ilość przewozów substancji niebezpiecznych. Przy czym w blisko połowie skontrolowanych oddziałów terenowych UTK inspektorami ds. przewozu takich towarów były osoby, które nie ukończyły żadnych szkoleń z tego zakresu.

Wiele do życzenia pozostawia również stan techniczny infrastruktury kolejowej, którą zarządza spółka PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Po kontroli 93 torów służących do awaryjnego odstawiania wagonów okazało się, że tylko dwa spełniają wszystkie wymogi określone w przepisach. Zdarza się także, że tory takie usytuowane są w pobliżu obiektów użyteczności publicznej i nie posiadają zabezpieczeń chroniących otoczenie przed skutkami awarii pociągów przewożących materiały niebezpieczne.

Komentuj
Opublikowano w zmiany dot. kontroli ruchu drogowego
7 marca 2012 | 0

W rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 18 lipca 2008 r. w sprawie kontroli ruchu drogowego wprowadzono następujące zmiany:

- kontrola, obejmuje dokumentację dotyczącą stanu technicznego pojazdu, identyfikację pojazdu oraz co najmniej jeden z następujących elementów: układ hamulcowy;układ kierowniczy; widoczność; urządzenia oświetlenia i wyposażenie elektryczne; osie, koła, opony i zawieszenie; podwozie i elementy przymocowane do podwozia; inne wyposażenie, w tym tachograf i ogranicznik prędkości; uciążliwość, w tym emisja spalin oraz wycieki paliwa lub oleju;

- sposób wykonywania identyfikacji pojazdów, kontroli drogowej stanu technicznego pojazdów, a w szczególności elementów, oraz kryteria uznania ich stanu za niezadowalający określa zmieniony załącznik do rozporządzenia;

- strażnik leśny, funkcjonariusz Straży Parku oraz osoba działająca w imieniu zarządcy drogi zatrzymuje pojazdy, poruszając się wyłącznie pieszo oraz z zachowaniem warunków określonych w § 2 ust. 1 i 6, § 3 ust. 1 oraz § 4 ust. 3;

- strażnik gminny (miejski) zatrzymuje pojazdy, poruszając się pieszo lub oznakowanym pojazdem służbowym oraz z zachowaniem warunków określonych w § 2 ust. 1 i 6, § 3 ust. 1, 2, 4 i 5 oraz § 4 ust. 3 i 5.

Zmiany dotyczą także załączników do rozporządzenia.

Komentuj
Nowy system fotoradarów i niekorzystne zmiany dla kierowców
7 marca 2012 | 1

Zestaw pytań w sprawie niekorzystnych zmian dotykających kierowców poprzez wprowadzenie nowego systemu fotoradarów (interpelacja nr 2373) zaadresował do ministra transportu poseł Łukasz Zbonikowski:

 

Interpelacja (nr 2373)

do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

w sprawie niekorzystnych zmian dotykających kierowców poprzez wprowadzenie nowego systemu fotoradarów

Szanowny Panie Ministrze!

W połowie 2011 r. weszły w życie nowe przepisy dotyczące fotoradarów, które przesunęły obowiązek ich obsługi ze straży miejskich i gminnych na Inspekcję Transportu Drogowego. Jednocześnie wprowadzono nowy system elektronicznego wysyłania mandatów za wykroczenia zarejestrowane przez te urządzenia: kierowcy otrzymują informację o naruszeniu przepisów ruchu drogowego, jednak nie dostają wraz z nią – tak jak dotychczas – zdjęcia obrazującego rzekome wykroczenie. Mandat ten otrzymuje się po dwóch, a nawet trzech miesiącach, w związku z tym w przypadku, gdy z samochodu korzysta więcej osób, właścicielowi często trudno jest wskazać bez zdjęcia, kto w danym dniu o danej godzinie kierował pojazdem. Jak informuje Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, kierowca zobaczy zdjęcie z fotoradaru dopiero w sądzie, ponieważ wysyłanie zdjęć automatycznie do wszystkich sprawców wykroczeń drogowych jest sprzeczne z interesami organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Uzasadnienie decyzji o niewysyłaniu zdjęć zarówno ze strony ministerstwa, jak i ITD, jest kuriozalne: otóż na niektórych zdjęciach twarz kierującego jest zza szyby słabo widoczna, co - według ITD - zachęca kierowców do handlu punktami karnymi. A gdy właściciel pojazdu nie ma możliwości zobaczenia zdjęcia, nie wie, jaka jest jego jakość i jeśli skłamie, podając sprawcę wykroczenia, wówczas narażony jest na postępowanie karne. Właściciel pojazdu staje więc przed dylematem: albo przyznaje się, nawet jeśli to nie on prowadził w tym czasie pojazd i płaci mandat oraz otrzymuje punkty karne, albo nie wskazuje sprawcy wykroczenia i płaci większą kwotę (kara administracyjna za tzw. “niewskazanie” - do 500 zł), ale nie otrzymuje punktów karnych. Kwestia jest kontrowersyjna i budzi szereg wątpliwości, bowiem wielu kierowców woli zapłacić nawet nie swój mandat niż udowadniać swoją niewinność na kolejnych rozprawach sądowych. Niszczy się w ten sposób panującą od lat regułę: popełniłeś wykroczenie, musisz zostać ukarany, zmieniając ją na: jak zapłacisz, będziesz mieć spokój. Ponadto wojewódzki szczebel ITD podaje właścicielom pojazdów informację, że nie rozsyła mandatów ze zdjęciem ze względu na zalecenia Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, co również wydaje się być absurdalnym tłumaczeniem, bowiem, po pierwsze – GIODO nie wydał żadnych zaleceń w tym zakresie, po drugie – nie ma w tym przypadku żadnego niebezpieczeństwa złamania ustawy o ochronie danych osobowych, ponieważ droga przesyłania mandatu nie jest publiczna, zostaje on wysłany przez organ administracyjny wprost do obywatela. Właściciel pojazdu powinien więc mieć możliwość zobaczenia zdjęcia i zweryfikowania, kto kierował pojazdem. Poza tym, jak wskazał GIODO, w momencie wejścia w życie tych przepisów rozpoczął on inspekcję w ITD, która – według wstępnych ustaleń – wykazała brak przygotowania tej instytucji do zawiadywania całością tego systemu.

Kolejną zmianą zafundowaną kierowcom przez ITD jest także ustawienie części fotoradarów w taki sposób, aby robić zdjęcia pojazdów z tyłu. Rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego stwierdził, że ma to zdyscyplinować motocyklistów, którzy do tej pory byli bezkarni. Jednakże i to rozwiązanie uderzy przede wszystkim w kierowców samochodów, ponieważ na podstawie zdjęcia zrobionego z tyłu pojazdu, nawet na drodze postępowania sądowego, nie będą oni w stanie określić sprawcy wykroczenia.

Niepokoi także zapis ministra finansów w budżecie państwa na rok 2012, w którym określił on dokładnie kwotę w wysokości 1,2 mld zł jako przychody do budżetu z tytułu mandatów wystawianych kierowcom za wykroczenia. W tym celu przeznaczono ponad 200 mln zł na zakup 300 mobilnych fotoradarów (projekt współfinansowany przez UE), które w ciągu doby mają wykonywać średnio 60 zdjęć. Rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego twierdzi, że celem jest poprawa bezpieczeństwa na drogach, a przychody z mandatów są jedynie skutkiem ubocznym, jednak nasuwają się wątpliwości, czy to nie kolejny sposób rządu na łatanie dziury budżetowej, tym razem kosztem kierowców, a nowe fotoradary staną się niebawem maszynką do zarabiania pieniędzy.

Szanowny Panie Ministrze! Proszę o odpowiedź na następujące pytania:

1. Dlaczego zrezygnowano z wysyłania zdjęć właścicielom pojazdów, które zostały zarejestrowane przez fotoradary?

2. Na jakiej podstawie postanowiono nie udostępniać właścicielowi pojazdu głównego dowodu rzekomego wykroczenia drogowego i dlaczego Inspekcja Transportu Drogowego powołuje się na zalecenia Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, których GIODO nie wydał?

3. Dlaczego karze się kierowców za niską jakość zdjęć wykonanych przez fotoradary?

4. Jakimi danymi dysponuje Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej dotyczącymi tzw. handlu punktami karnymi?

5. Czy zdjęcia wykonywane przez fotoradary z tyłu pojazdów będą dotyczyły jedynie motocyklistów, czy na ich podstawie będą karani także kierowcy samochodów osobowych? Jak na podstawie takiego zdjęcia ustalić sprawcę wykroczenia?

6. W jaki sposób ustalono dobową liczbę zdjęć w ilości 60, wykonywanych przez fotoradary sprawcom wykroczeń?

7. Dlaczego kwoty 200 mln zł przeznaczonej na zakup nowych fotoradarów nie przeznaczono na budowę i remonty dróg, czyli inwestycje, które zdecydowanie lepiej poprawiłyby bezpieczeństwo na drogach niż kolejne ograniczenia stawiane kierowcom?

Z poważaniem

Poseł Łukasz Zbonikowski

Włocławek, dnia 21 lutego 2012 r. 

Komentuj
O wzajemnym uznawaniu praw jazdy państw UE
7 marca 2012 | 0

Odmowa wydania prawa jazdy przez dany kraj UE nie może uzasadniać braku uznania prawa jazdy uzyskanego później w innym państwie członkowskim - orzekł Trybunał Sprawiedliwości w wyroku zapadłym 1 marca br. Niemniej jednak, zdaniem Trybunału, państwo członkowskie może odmówić uznania prawa jazdy, jeśli wiadome jest, na podstawie niepodważalnych informacji pochodzących z drugiego państwa członkowskiego, które wydało prawo jazdy, że jego posiadacz nie spełniał warunku normalnego miejsca zamieszkania. Wyrok wydano po rozpatrzeniu sprawy jaką złożył Baris Akyüz wielokrotnie karany w Niemczech m.in. za uszkodzenie ciała, prowadzenie pojazdu bez prawa jazdy, ciężkie wymuszenie rozbójnicze w zorganizowanej grupie przestępczej, a także za groźby i zniewagi. Na podstawie opinii medyczno-psychologicznej, decyzją z dnia 10 września 2008 r., organy niemieckie odrzuciły jego wniosek o wydanie prawa jazdy kategorii B (samochody osobowe) na tej podstawie, że nie spełniał on fizycznych i psychologicznych przesłanek bezpiecznego prowadzenia pojazdu. Jednakże dnia 24 listopada 2008 r. B. Akyüz uzyskał prawo jazdy w Dečinie (Republika Czeska). Rozpatrujący odwołanie sąd krajowy w Gießen w Niemczech zwrócił się w istocie do Trybunału Sprawiedliwości z pytaniem, czy w okolicznościach takich jak będące przedmiotem sprawy organy niemieckie mogą nie uznać prawa jazdy wydanego w Republice Czeskiej na tej podstawie, że zainteresowanemu odmówiono wydania pierwszego prawa jazdy w Niemczech, bądź też na tej podstawie, że nie spełniał on warunku miejsca zamieszkania w Republice Czeskiej w chwili wydania prawa jazdy. Konkluzja - Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu orzekł, że wydane za granicą prawo jazdy może być uznane w Niemczech jedynie pod warunkiem, że jego posiadacz faktycznie tam mieszkał. Czyli uznał, że wydawane “turystom”, a uzyskane za granicą prawo jazdy nie musi być ważne w kraju jego zamieszkania.

Komentuj
Co to jest? To dla pana!
7 marca 2012 | 1

600 zł za prawo jazdy oferowała egzaminatorowi kursantka za zmianę wyniku egzaminu. 30-latka, kandydatka na kierowcę do egzaminu przystąpiła po raz dziewiąty. Miała zdany egzamin teoretyczny, zaliczyła część praktyczną na placu manewrowym, pozostała jazda w ruchu drogowym. - Kiedy egzaminator wsiadł do auta, w którym czekała na niego kursantka, zauważył na półce pasażera zawiniętą białą kartkę papieru. Zapytał kobietę “co to jest?”. Odparła - “to dla pana” - opowiada dziennikarzom Janusz Szatkowski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Zamościu. Egzaminator podejrzewając, że ma do czynienie z próbą przekupstwa, włożył zawiniątko do dokumentów pojazdu i poprosił panią, aby razem z nim udała się do dyrektora ośrodka. Kobieta odpowie za próbę przekupstwa, przestępstwa za które przewidziana jest kara nawet na 8 lat więzienia. 

Komentuj
Źle oznakowane skrzyżowanie i odstąpienie od kary
7 marca 2012 | 2

fa5c1115b9aca350947eee47c60fc198e2e67291B21 – zakaz skrętu w lewo (Fot.: PD@N 420-31)

Sąd Okręgowy w Słupsku uniewinnił kierowcę, który skręcił w lewo na źle oznakowanym skrzyżowaniu. Sąd przyznał więc, że nie można karać osób, które popełnią wykroczenie, gdy oznakowanie jest niepełne. Kierowca postanowił skręcić na skrzyżowaniu w lewo, mimo stojącego bezpośrednio przed krzyżówką znaku B-21. Jednak kierowca go nie widział - znak był zasłonięty przez zaparkowany na poboczu samochód. Niezgodny z przepisami manewr wyłapała policja. Kierowca nie został co prawda zatrzymany do kontoli, ale mundurowi spisali numery rejestracyjne auta. Kierowca odmówił zapłaty mandatu, utrzymywał, że oznakowanie skrzyżowania było nieprawidłowe, powołał się na rozporządzenie ministra infrastruktury z 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach.

 

 

Fragment rozporządzenia, załącznik nr 1. Część 3. 2. 22. Zakaz skręcania w lewo 

Znak B-21 “zakaz skręcania w lewo” zabraniający skręcania w lewo i zawracania na najbliższym skrzyżowaniu stosuje się przed skrzyżowaniami na tych drogach, na których przy dużym natężeniu ruchu na wprost w obu kierunkach pojazdy skręcające w lewo utrudniają ruch i zmniejszają przepustowość skrzyżowania. Umieszczenie znaku B-21 w obrębie skrzyżowania oznacza, że dotyczy on tylko najbliższej jezdni, przed którą się znajduje. Znak ten stosuje się także jako znak dopełniający w sytuacjach opisanych w punktach 3. 2. 1. i 3. 2. 2. Znak B-21 powinien być umieszczony w odległości do 50 m przed skrzyżowaniem oraz na jezdni jednokierunkowej powtórzony bezpośrednio przed skrzyżowaniem po lewej stronie

508a17fc1c5cef4aa1c9cc8e9c04069ff3160775

(Fot.: PD@N 420-37)

Zaleca się powtórzyć znak ten bezpośrednio przed skrzyżowaniem na jezdni dwukierunkowej po prawej stronie (rys. 3. 2. 22. 3). Powtórzenie znaku B-21 na drodze dwukierunkowej. Znak B-21 zaleca się uzupełniać odpowiednimi odmianami znaku F-7 (pkt 7. 2. 7), wskazującymi możliwość wykonania skrętu przy wykorzystaniu przyległego układu dróg. Zastosowanie znaku B-21 ze znakiem F-7 wskazującym możliwość dojazdu do drogi poprzez skręcanie w prawo na następnym skrzyżowaniu Znaki wskazujące sposób jazdy w związku z zakazem skręcania w lewo na najbliższym skrzyżowaniu umieszcza się łącznie ze znakiem B-21, a znaki wskazujące sposób jazdy w związku z zakazem skręcania w lewo na następnym skrzyżowaniu samodzielnie przed skrzyżowaniem, na którym rozpoczyna się trasa objazdowa. Zastosowanie znaku B-21 ze znakiem F-7 wskazującym możliwość dojazdu do drogi poprzez skręcanie w lewo na następnym skrzyżowaniu. Zastosowanie znaku B-21 ze znakiem F-7 wskazującym trasę objazdu w prawo w związku z zakazem skręcania w lewo na następnym skrzyżowaniu. Zastosowanie znaku B-21 ze znakiem F-7 wskazującym trasę objazdu w lewo w związku z zakazem skręcania w lewo na następnym skrzyżowaniu. Przykłady zastosowania znaku B-21 ze znakami F-7 pokazano na rysunkach od 3. 2. 22. 4. do 3. 2. 22. 1. Znak B-21 w postaci świetlnej może być stosowany na skrzyżowaniach, na których warunki ruchu powodują konieczność okresowego zabronienia skręcania pojazdów. Znak włączany jest automatycznie przy określonym natężeniu ruchu pojazdów lub przez służby monitorujące ruch.

Co z niego wynika? Znak zakazujący skrętu w lewo powinien być ustawiony przynajmniej na 50 metrów przed skrzyżowaniem. Zaleca się, żeby był on powtórzony dodatkowo bezpośrednio przed skrzyżowaniem. Ustawienie znaku odpowiednio wcześniej pozwala kierowcy zawczasu dowiedzieć się, że nie może on wykonać danego manewru. Znak przy skrzyżowaniu pełni funkcję uzupełniającą. Sąd nie uznał jednak argumentacji kierowcy. Uznał, że brak znaku ustawionego na 50 metrów przed skrzyżowaniem nie zwalnia go z obowiązku zastosowania się do znaku tuż przed krzyżówką. Słupski kierowca nie dał jednak za wygraną i odwołał się do sądu okręgowego. Tym razem sędzia podzielił jego argumentację. W konsekwencji kierowca nie musi płacić mandatu w wysokości 200 zł.

Komentuj
Ministerstwo transportu w sprawie zwrotu opłat za kartę pojazdy
6 marca 2012 | 0

Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej odpowiedział na interpelację posła Ryszarda Zawadzkiego w sprawie zwrotu opłat za kartę pojazdu.

Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na pismo z dnia 30 stycznia 2012 r., nr SPS-023-1354/12, przesyłające interpelację pana posła Ryszarda Zawadzkiego w sprawie zwrotu opłat za kartę pojazdu, uprzejmie informuję, iż Trybunał Konstytucyjny wyrokiem z dnia 17 stycznia 2006 r. w sprawie U6/04 uznał opłatę za kratę pojazdu w wysokości 500 zł za niezgodną z art. 92 i art. 217 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. Nr 78, poz. 483, z późn. zm.) oraz art. 77 ust. 4 pkt 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, z późn. zm.). Stosownie do art. 190 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 71 ust. 2 ustawy z dnia 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. Nr 102, poz. 643, z późn. zm.) trybunał ma prawo postanowić, że utrata mocy obowiązującej aktu normatywnego ma nastąpić po dniu ogłoszenia orzeczenia stwierdzającego niezgodność z konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub ustawą; w takim wypadku w orzeczeniu określa się termin utraty mocy obowiązującej tego aktu. W wyroku z dnia 17 stycznia 2006 r. TK orzekł, że przepisy omawianego rozporządzenia tracą moc obowiązującą z dniem 1 maja 2006 r.; tym samym wyrok ma charakter prospektywny. Oznacza to, że jego skutki mają charakter ex nunc, czyli działają od dnia 1 maja 2006 r. w przyszłość.

Mając na uwadze poruszone przez pana posła sprawy zwrotu opłaty za kartę pojazdu, które trafiły do sądów, uprzejmie informuję, że ostatnie rozstrzygnięcia w tych sprawach wskazują, iż ze względu na podatkowo-administracyjny charakter tych należności zobowiązania w tych sprawach ulegają przedawnieniu. Zgodnie bowiem z uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2010 r., III CZP 37/10, bieg przedawnienia roszczeń o zwrot nienależnie pobranych opłat za kartę pojazdu na podstawie rozporządzenia ministra infrastruktury z dnia 28 lipca 2003 r. w sprawie wysokości opłaty za kartę pojazdu (Dz. U. z 2003 r. Nr 137, poz. 1310) rozpoczyna się od dnia spełnienia świadczenia, tj. od dnia, w którym nastąpiło uiszczenie opłaty.

Pragnę również wyjaśnić, że złożony przez starostwa pozew przeciwko Skarbowi Państwa w postępowaniu grupowym, dotyczący odpowiedzialności z tytułu zaniechania wydania rozporządzenia dostosowującego rozporządzenie w sprawie wysokości opłat za kartę pojazdu do przepisów prawa europejskiego, został odrzucony przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Zwracam również uwagę na wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieście w Warszawie VI Wydział Cywilny z dnia 10 maja 2010 r., sygn. akt VI C 74/10, na mocy którego zostało oddalone powództwo powiatu ostrowskiego przeciwko Skarbowi Państwa (ministrowi właściwemu do spraw transportu) o zapłatę włącznie ze zwrotem kosztów procesu z tytułu zwrotu opłat przez te powiaty nadpłat za wydane karty pojazdu.

Należy podkreślić, że minister właściwy do spraw transportu nie posiada kompetencji do spełnienia postulatów strony samorządowej i przyznania powiatom wnioskowanych środków z budżetu państwa. Niemniej podejmowałem działania w celu rozpatrzenia postulatów strony samorządowej w sprawie zrekompensowania strat poniesionych z tytułu zwrotu różnicy opłaty za wydanie kart pojazdów. O swoich działaniach z tym związanych powiadomiłem w 2010 r. sekretarza Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, a także Związek Powiatów Polskich.

W przekazanych opiniach Ministerstwo Finansów informowało, że: (...) zwiększenie opłaty za kartę pojazdu do kwoty 500,00 zł nie wiązało się z dodatkowymi zadaniami dla powiatów, a wynikające z tego tytułu znacznie zwiększone środki stanowiły dodatkowe dochody powiatów. W wyroku Trybunał Konstytucyjny, odnosząc się do nadmiernej wysokości opłaty za kartę pojazdu, stwierdził, iż: należy raczej uznać, że kwestionowane podwyższenie opłaty miało na celu zapewnienie powiatom dodatkowych źródeł dochodów na wykonywanie innych zadań. Ponadto MF poinformowało: iż w obowiązującym stanie prawnym brak jest podstaw do zrekompensowania z budżetu państwa wydatków powiatów, ponoszonych z tytułu zwrotu różnicy opłaty za wydanie kart pojazdów.

Mając na uwadze przedstawione powyżej informacje, wyjaśniam, że minister właściwy do spraw transportu nie ma podstaw prawnych do wprowadzenia rozwiązań w obszarze finansów jednostek samorządu terytorialnego.

Z poważaniem

Komentuj
Interpelacja w sprawie „anglików”
6 marca 2012 | 0

6f7373434eaa51cc79e105c5664f1c99207bae0d

(Fot.: PD@N 420-36ag)

W sprawie rejestracji tzw. anglików coraz głośniej. Także w Sejmie RP - jest interpelacja nr 2518 właśnie w sprawie rejestracji pojazdów z kierownica po prawej stronie. Interpelacje zgłosili dwaj posłowie: marek Krząkała i Jarosław Pięta. Adresat - minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej. Przypomnijmy – w pierwszych dniach lutego - minister transportu Sławomir Nowak - na jednym z portali społecznościowych - zapowiedział wszczęcie prac, które mają umożliwić rejestrację w Polsce aut z kierownicą po prawej stronie.

Według obowiązującego stanu prawnego w naszym kraju samochody przystosowane do ruchu lewostronnego można zarejestrować wyłącznie po dokonaniu tzw. “przekładek” tj. po przeniesieniu kierownicy i pedałów na lewą stronę oraz zmianie ustawień reflektorów i lusterek. Przypomnijmy - Komisja Europejska wezwała polskie władze do zmiany przepisów, a wobec odmowy, we wrześniu 2011 r. stosowny pozew trafił do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Sprawa czeka na rozpatrzenie.

 

Interpelacja (nr 2518)

do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

w sprawie rejestracji pojazdów z kierownicą po prawej stronie

Szanowny Panie Ministrze! Od dłuższego czasu trwa spór między ministerstwem, kierowcami oraz handlarzami, którzy sprowadzają samochody przystosowane do ruchu lewostronnego. W naszym kraju nie ma bowiem możliwości zarejestrowania samochodu, który wyposażony jest w kierownicę umieszczoną po prawej stronie. Polskie prawo nie dopuszcza rejestracji takich pojazdów, z wyjątkiem indywidualnych odstępstw wydawanych przez ministerstwo transportu, np. dla pojazdów specjalnych. Można spróbować poddać samochód specjalnej przeróbce polegającej na zamontowaniu nowej deski rozdzielczej, przełożeniu pedałów oraz układu kierowniczego na lewą stronę. Polskie prawo powinno dopuszczać rejestrację samochodów z

kierownicami po prawej stronie, gdyż takie zasady panują w całej Europie, a Polska, stając się członkiem zjednoczonej Europy, musi to prawo respektować. Komisja Europejska zarzuca naszemu krajowi łamanie unijnej dyrektywy o homologacji typów układów kierowniczych z 1970 r., dyrektywy ramowej o homologacji pojazdów silnikowych z 2007 r. oraz art. 28 unijnego traktatu gwarantującego swobodę przepływu towarów na wspólnym unijnym rynku. Już nie tylko Komisja Europejska, Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu, ale też rzecznik praw obywatelskich zajął się tym problemem. Swoje dotychczasowe stanowisko ministerstwo argumentowało opiniami jednostek upoważnionych do prowadzenia badań homologacyjnych: Przemysłowego Instytutu Motoryzacji, Instytutu Transportu Samochodowego, Transportowego Dozoru Technicznego. Stanowisko rządu popiera również Komenda Główna Policji oraz eksperci Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i Instytutu Badawczego Dróg i Mostów. Brakuje jednak statystyk i rzetelnie przeprowadzonych badań, które uzasadniałyby skorzystanie z dopuszczonej w prawie UE możliwości wprowadzenia zakazów i ograniczeń uzasadnionych względami bezpieczeństwa publicznego i ochrony zdrowia.

W związku z powyższym mamy do Pana Ministra następujące pytania:

1. Jakie jest stanowisko ministerstwa w zakresie zakazu rejestracji tzw. anglików?

2. Czy trwają obecnie prace nad zmianą kwestionowanej regulacji?

3. W jakich krajach Unii Europejskiej w chwili obecnej nie dopuszcza się do ruchu drogowego tego typu pojazdów i jakie są ku temu argumenty: badania, analizy?

4. Na jakim obecnie etapie jest postępowanie przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu?

Z wyrazami szacunku

Posłowie Marek Krząkała i Jarosław Pięta

Rybnik, dnia 22 lutego 2012 r

Komentuj
System punktów na egzaminie: zmiana wpłynęłaby na wyższą zdawalność
6 marca 2012 | 2

Od kilku tygodni na naszych łamach trwa debata nad propozycją jednego z naszych Czytelników - wprowadzenia na egzaminie państwowym na prawo jazdy systemu punktów. Ocena kandydata miałaby polegać na przyznawaniu punktów za wszystkie zadania podczas jazdy egzaminacyjnej: dodatnich za poprawne i ujemnych za negatywne. Trzeba tylko mądrze przypisać ile punktów dodatnich za odpowiedni manewr a ile ujemnych za np.: brak zatrzymania na znaku STOP. Kandydat musiałby uzyskać 3/4 punktów dodatnich podczas przejazdu na całej trasie - proponował Stefan Rzońca.Poniżej wypowiedź specjalnie dla naszego tygodnika, o którą poprosiliśmy Romana Stencla, prezesa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej OSK.

 

 

04fb28486006d4cee7f2113d64d385692655932a

 

^ Roman Józef Stencel, prezesa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ośrodków Szkolenia Kierowców z/s w Koszalinie

 

Witam, Postulat kol. Stefana Rzońcy odnośnie zmian kryteriów oceny na państwowym egzaminie praktycznym jest jak najbardziej zasadny.

Przypominam, że w projekcie rozporządzenia MTBiGM w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzoru dokumentów stosowanych w tych sprawach, na egzaminie teoretycznym wprowadzono gradację ważkości poszczególnych pytań przypisując im “wagi” punktowe:

1 pkt – przy pytaniu o małym znaczeniu dla brd;

2 pkt. – przy pytaniu o średnim znaczeniu dla brd;

3 pkt. – przy pytaniu o dużym znaczeniu dla brd.

Aby uzyskać pozytywny wynik egzaminu teoretycznego osoba będzie musiała uzyskać mim. 68 pkt. z 74 możliwych.

Wprowadzenie punktacji również na egzaminie praktycznym dałoby osobom egzaminowanym poczucie większej sprawiedliwości i obiektywności oceny.

Także pozytywnie wpłynęłoby to na rolę egzaminatora, który od lat “krępowany” jest nadmiernie szczegółową instrukcją egzaminowania.

Wyeliminowałoby wiele niepowodzeń będących skutkiem stresu egzaminacyjnego czy chwilowej dekoncentracji osoby oraz najprawdopodobniej “zaowocowałoby” zwiększeniem wskaźnika zdawalności tych egzaminów, który w okresie ostatnich trzech lat odnośnie kat. B prawa jazdy ukształtował się na żenująco niskim poziomie bo niecałe 31% / patrz poniższe zobrazowanie graficzne:

c5fb1a0cb0e361521ab241e242dd7659a15197fd

 

(Fot.: PD@N 420-6 i 29)

Komentuj
Pojazdy egzaminacyjne: o zdawalności i historii egzaminowania
6 marca 2012 | 1

66f92c34ca76ebefadd8c38e7a46b5597d219873cad7a37b2abebe0291dcbfe5e50b21a8619b5cf2

(Fot.: PD@N 416-27 i 29jm)

Na pytanie co Pan sądzi o propozycji wprowadzenia systemu punktowego na egzaminie na prawo jazdy. I to zarówno w części teoretycznej (tak jest w projekcie), ale też praktycznej

OSK RYSZARD WARSZAWSKI: Zdawalność najniższa w Europie! Liczba godzin szkolenia największa! Bo np. w Niemczech jest 14 jazd po 45 minut i zdawalność 75%. Dlaczego???

Żadne wydumane dywagacje o poziomie szkoleń itd. nie przemawiają do mnie. To WORD-y są przyczyną niskiej zdawalności! Gdyby zdawalność wzrosła do 40% WORD-y zbankrutują! Wielokrotnie sprawdziłem, jak egzaminator ma grupę 5. osobową to tak kombinuje żeby 2. zdało, jeżeli jesteś trzeci w kolejności, a już 2 zdało, ,,nie masz szans. Obleje cię, .sami sprawdźcie panowie instruktorzy.

Pamiętam jak szkoliłem za PRL to było tak: egzaminator przychodził do OSK siadał z tyłu i obserwował kursanta, bo to widać po 5 minutach czy umie czy nie! Zdawalność była chyba 95% a godzin 18. I tak jest w większości cywilizowanych krajów. Niestety Polska jest dzikim krajem jak powiedział jeden z polityków. Jestem przeciwny zmianom jakimkolwiek, jestem za likwidacją WORD-ów i PORD-ów zaorać i ziemię posypać solą techniczną, żeby juz nigdy podobne durne instytucje nie powstały. Weźmy przykład od mądrzejszych, od Niemców. Zwiększyć zdawalność do 75% na samochodach OSK a do Pana Panie pośle od czego tam, w jaki sposób wzrosną koszty egzaminu? Gdy egzamin będzie się odbywał samochodami OSK? Godzina jazdy w OSK kosztuje 40 zł a kursanci na egzaminie nie muszą jeździć godzinę, nawet 25 min. to za długo, po 5 min. widać umie, czy jeszcze nie. Ale z czego będą żyły gromady pasożytów na różnych poziomach biurokracji? BRD, WORD i inne gromady starszych facetów w garniturach, którzy straszą ludzi bezpieczeństwem, zagrożeniem i plagami egipskimi żeby utrzymać ciepłe posadki. Czas skończyć z tym, że prawo jazdy staje towarem trudnym do zdobycia, a jest niezbędne do pracy do życia! Natomiast łatwo je stracić, spirala podnoszenia kar jest ciągle nakręcana.

I jeszcze kilka opinii naszych Czytelników:

 

Wojciech O.: Szkolę w zakresie B1 i podstawiam pojazd na egzamin. Zwracam uwagę na problemy logistyczne-parking w WORD na ile samochodów -200 na dzień, oczekiwanie ok. 3 godz. Duże ośrodki podstawią jeden ze swoich samochodów na stałe do WORD-małe ośrodki tego nie zrobią-wypadną z rynku. To zmierza do kolejnej eliminacji małych firm.

ś

Ryszard K.: Zdawanie na samochodzie OSK wcale nie musi zwiększyć kosztów uzyskania prawa jazdy. Dzisiaj egzamin (45 minut ustawowo o ile egzamin nie jest przerwany) kosztuje 112 zł (cześć praktyczna). W związku ze słaba kondycją finansowa WORD-ów jest ciśnienie z ich strony by ten koszt był wyższy. 60 minut jazdy z instruktorem samochodem OSK kosztuje od 40 do 50 zł. Zatem podstawienie na 1 godzinę samochodu na egzamin (tyle wystarczy) nie powinien kosztować więcej jak godzina jazdy.

Druga sprawa to przytoczenie informacji niby na plus dla OSK to umożliwienie zasiadania w komisji przetargowej przedstawiciela OSK. Ten niby przywilej został podstępnie przemycony przez niektórych przedstawicieli środowiska OSK w porozumieniu z WORD w zasadzie w niewiadomym celu, albowiem fakt zasiadania przedstawiciela OSK w tej komisji poza przyjemnością wypicia szklanki wody mineralnej (o ile jest na stole) nic nie daje dlaczego?

1) WORD jako firma będąca na własnym rozrachunku musi dbać o swój interes bo to WORD jest płacącym i zamawiającym na swoje potrzeby samochody,

2) Prawo Zamówień Publicznych w sposób precyzyjny nakreśla ramy SIWZ,

3) Niemal w 100% SIWZ zakłada wybór najkorzystniejszej oferty opartej na cenie. Czyli najtańsza oferta wygrywa,

4) Każde ogłoszenie SIWZ jest jawne i każdy kto chce może się z nim zapoznać. Jeśli dopatrzy się zapisów preferujących jakąś konkretna markę samochodu ma prawo złożyć zawiadomienie (złożyć protest) o tej nieprawidłowości O czym zatem mógłby decydować przedstawiciel OSK?

Komentuj
Szanse, by zdążyć ze zmianami są nikłe - mówi urzędnik resortu
6 marca 2012 | 0

219facd0b756bc9a8365b5ce596ca8437a9e7db9

(Fot.: PD@N 420-12)

Jak donosi “Dziennik Gazeta Prawna” - przesunięcie o rok nowych przepisów o egzaminowaniu kandydatów na kierowców może się okazać niewystarczające. Uzasadniając swoją opinię redakcja przytacza wypowiedź “urzędnika resortu transportu”, który miał powiedzieć: “Szanse, by zdążyć ze zmianami w systemach obsługujących wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego (WORD) do stycznia 2013 r. i zapewnić ich jednolitość, są nikłe”. I dalej dowiadujemy się, iż WORD-y prawdopodobnie będą miały do wyboru trzy oprogramowania: Instytutu Transportu Samochodowego, Polskiej Wytwórni Papierów Wartościwocy współpracującej z koncernem Helwett-Packard, ale także firmy Sygnity. I to też nie koniec, rzekomo dojść mogą kolejni oferenci. I tu podstawowe pytanie o możliwości zapewnienia w takiej sytuacji obowiązkowej jednolitości systemów. I oczywiście pozostaje jeszcze niebagatelna kwestia ceny.

Komentuj
Karta kandydata na kierowcę tylko w formie elektronicznej
6 marca 2012 | 3

Jest odpowiedź ministerstwa transportu na interpelację poselską nr 1073 Michała Wojtkiewicza w sprawie kart kandydatów na kierowców. Poseł pytał: osoba ubiegająca się o prawo jazdy jeszcze przed wyborem szkoły nauki jazdy będzie musiała pobrać u starosty tzw. kartę kandydata na kierowcę. Wydanie niniejszej karty będzie uzależnione od poprawności dokumentów (wniosek, orzeczenie lekarskie, zgoda rodziców w przypadku osoby nieletniej) złożonych przez kandydata, za których sprawdzenie będzie odpowiadał starosta. Cała sytuacja generuje biurokrację, pociąga za sobą dodatkowe zadania oraz koszty, do których samorządy będą musiały się przygotować. Reasumując, wydawanie kart kandydatów na kierowców oznacza konieczność zwiększenia zatrudnienia oraz wydatków w starostwach. W związku z powyższym proszę o odpowiedź na następujące pytania:

1. Jakie są przesłanki do tego, by był potrzebny ww. zbiór dokumentów niezbędnych do przystąpienia do nauki jazdy?

2. Czy samorządy lokalne są przygotowane finansowo na powyższe zmiany?

Odpowiadający Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej:

Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na pismo, nr SPS-023-1073/12, przekazujące interpelację pana posła Michała Wojtkiewicza w sprawie kart kandydatów na kierowców, uprzejmie informuję, że projekt rozporządzenia ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w sprawie wydawania dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami do ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami (Dz. U. z 2011 r. Nr 30, poz. 151) jest aktualnie przedmiotem uzgodnień Komisji Prawniczej Rządowego Centrum Legislacji, gdzie będzie podlegał ocenie pod względem poprawności formalno-legislacyjnej.

Przyjęte rozwiązanie w projekcie przedmiotowego rozporządzenia eliminuje koncepcję wydawania karty kandydata na kierowcę w formie papierowej i prowadzi do elektronicznego obiegu dokumentów pomiędzy podmiotami biorącymi udział w procesie uzyskiwania prawa jazdy przez osoby ubiegające się o uprawnienie do kierowania pojazdami.

Jednocześnie należy wskazać, że zgodnie z wolą ustawodawcy źródłem finansowania wydatków związanych z realizacją powyższego rozwiązania powinny być dochody samorządu powiatowego wynikające z wykonywania czynności z zakresu spraw komunikacyjnych - m.in. wydawania praw jazdy.

Z poważaniem

Komentuj
Taksówkarze bez egzaminów?
6 marca 2012 | 0

Jak wielokrotnie informowaliśmy, iż pierwsza transza zawodów przewidzianych do deregulacji obejmuje 49 zawodów. Na pozycji 34 - zawód taksówkarz. Nowela będzie dotyczyła ustawy o transporcie drogowym. Jak ustawodawca uzasadnia - projektowana zmiana znosi wymóg ukończeniu szkolenia w zakresie transportu drogowego taksówką oraz zdania stosownego egzaminu. Zgodnie z obecnie obowiązującym rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z dnia 7 lutego 2002 r. w sprawie programu szkolenia, wzoru zaświadczenia oraz wysokości opłat za szkolenie i egzaminowanie w zakresie transportu drogowego taksówką opłata za uczestnictwo w szkoleniu może wynosić nawet 800 zł, natomiast opłata za egzamin to kolejny wydatek 200 zł od osoby. Projektowane zmiany w ustawie tym samym ułatwią dostęp do zawodu przez zniesienie barier o charakterze ekonomicznym, a ponadto zwalniają starostę (zadania zlecone administracji samorządowej) z obowiązku powoływania komisji egzaminacyjnej. I tak taksówkarze posiadający licencje będą mogli zatrudniać kierowców bez egzaminu. Same licencje zostaną - będą automatycznie wydawane przez gminy po spełnieniu prostych formalnych warunków, np. posiadania prawa jazdy i oświadczenia o niekaralności.

Opinie są podzielone, chociaż to właśnie taksówkarze zapowiadają akcje przeciwko projektowi ministerstwa. Prof. Olgierd Wyszomirski, dyrektor Zarządu Komunikacji Miejskiej w Gdyni, twierdzi, że do zawodu wcale nie należy dopuszczać wszystkich. Egzamin powinny organizować np. korporacje taksówkarskie, powinien obejmować znajomość taryf i zasady kulturalnej obsługi. Także Janusz Łacny, prezydent Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego, uważa że egzamin powinien być, a kierowca powinien znać topografię miasta, GPS - nie zastąpi tej wiedzy. - Zawód taksówkarza powinien być uznany za zawód zaufania publicznego - uważa prezes Krajowej Izby Gospodarczej Taksówkarzy.

Wasze komentarze:

Zachęcamy do wypowiedzi naszych Czytelników, osób najbardziej zainteresowanych nową propozycją rządu. Co myślicie Państwo o deregulacji? Czekamy – tygodnik@prawodrogowe.pl

 

Komentuj
Zabójstwo w osk - jest wyrok
6 marca 2012 | 0

Na 15 lat więzienia wymierzył poznański sąd Bartoszowi P. za zaduszenie pracownicy szkoły jazdy. Przypomnijmy do zabójstwa doszło 29 grudnia 2010 roku w siedzibie szkoły nauki jazdy przy ul. Pólwiejskiej w Poznaniu. Oskarżony o uduszenie Beaty K. - pracownicy szkoły, został zatrzymany dzięki nagraniu, pochodzącemu z kamery monitorującej ulicę. Tuż po zatrzymaniu Bartosz P. przyznał się do winy. Śledczym opowiedział jak przyszedł do szkoły z nadzieją, że znajdzie tam gotówkę. Był kursantem w szkole i wiedział, że pracownicy czasami zostawiają klucz nad drzwiami. Kiedy 29 grudnia udał się do siedziby firmy, klucza nie było. Kilkanaście minut czekał na klatce schodowej. Wtedy do pracy przyszła Beata K., sekretarka. Mężczyzna wszedł do lokalu. Beata była wówczas w toalecie. Przeszukał jej torebkę i szuflady biurka. Nie znalazł pieniędzy, ale w pewnym momencie zadzwonił telefon kobiety. Kiedy wyszła z toalety P. trzymał go w reku. Beata zaczęła wołać o pomoc. - Przestraszyłem się, bo mnie rozpoznała i nie wiem co we mnie wstąpiło - tłumaczył później Bartosz P. Ponad godzinę później jedna z kursantek znalazła zwłoki kobiety w wannie. Beata została uduszona. Sąd uwzględnił opinię psychologów, którzy stwierdzili, że oskarżony nie jest osobą zdemoralizowaną. Wyrok jest jak najbardziej adekwatny.

Komentuj
System viaTOLL dla samochodów ciężarowych
6 marca 2012 | 0

Poseł Marek Biernacki złożył interpelacje nr 2517 w sprawie wadliwości elektronicznego systemu naliczania i poboru opłat viaTOLL dla samochodów ciężarowych 3,5 t - 12 t, obciążającej tylko przewoźnika, zapytanie skierował do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej.

 

Interpelacja (nr 2517)

do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

w sprawie wadliwości elektronicznego systemu naliczania i poboru opłat viaTOLL

dla samochodów ciężarowych 3,5-12 t, obciążającej tylko przewoźnika

Szanowny Panie Ministrze! Zgodnie z treścią art. 13 ustawy z dnia 13 marca 1985 r. o drogach publicznych (Dz. U. Nr 14, poz. 1460, ze zm.) korzystający z dróg publicznych są obowiązani do ponoszenia opłat za przejazdy na drogach płatnych. W tym celu przedsiębiorca zgodnie z przepisami nabywa dla samochodów ciężarowych 3,5–12 t urządzenie viaBOX - przypisane dla poszczególnego samochodu, które jest urządzeniem bezobsługowym i nie posiada żadnych wskaźników i regulacji. Przewoźnik musi mieć zapewniony stały wkład finansowy na koncie, ponieważ samochód, mijając system monitorowania, na wjeździe i zjeździe z drogi płatnej automatycznie rejestruje i pobiera należną opłatę. Zdarza się, że system viaTOLL podwójnie rejestruje i pobiera opłatę, która później jest zwracana na konto przewoźnika. W przypadku gdy z winy systemu viaTOLL, który nie naliczył opłaty, samochód nie został ujęty w rejestrze na wjeździe lub na zjeździe, zostaje wszczęta procedura (art. 78 ust. 4 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r.) przez głównego inspektora transportu drogowego. Przewoźnik otrzymuje wezwanie, przypisujące naruszenie przepisu, czym jest zobowiązany do udowodnienia, że nie naruszył przepisu. W wezwaniu nie dopuszcza się innej sytuacji, np. wadliwości zapisu. W przypadku zatrzymania takiego przewoźnika przez Inspekcję Ruchu Drogowego żadne tłumaczenia, przekonywania nie są uwzględniane przez inspektorów. Jest to niezgodne z zasadami, gdyż to nie przewoźnik jest właścicielem systemu monitorowania i nie ma żadnego bezpośredniego wpływu na funkcjonowanie systemu viaTOLL.

W związku z powyższym zwracam się do Szanownego Pana Ministra z zapytaniem: Czy w ramach swoich kompetencji widzi Pan możliwe skuteczne rozwiązania?

Z poważaniem Poseł Marek Biernacki

Warszawa, dnia 28 lutego 2012 r. 

Komentuj
Instruktor, który chciał zdać kolejny egzamin na prawo jazdy
5 marca 2012 | 0

Niebawem do sądu skierowany zostanie akt oskarżenia w tej sprawie egzaminu na prawo jazdy, który próbował za swojego kursanta zdać instruktor nauki jazdy. W ramach trwającego śledztwa policja sprawdza monitoring Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego, chce dowiedzieć się, czy jeden z instruktorów nie oszukiwał, podając się na egzaminach za swoich kursantów. Zdarzenie, miało miejsce w gdyńskim ośrodku egzaminacyjnym. - Mieliśmy pewne podejrzenia - mówi Jerzy Rudziński, egzaminator nadzorujący PORD. - Te wątpliwości potwierdziły się po zadaniu kilku pytań, a także gdy okazało się, że podpis osoby egzaminowanej znacznie odbiega od wzoru. Do ośrodka wezwano policja. - Zostaliśmy poinformowani, że w środku jest mężczyzna, który próbował posłużyć się dowodem osobistym innej osoby - opowiada kom. Michał Rusak z policji w Gdyni. Po sprawdzeniu okazało się, że 47-letni mieszkaniec Gdyni jest (sic!) instruktorem nauki jazdy. Mężczyzna przyznał się do postawionego mu zarzutu posłużenia się czyimś dokumentem. Grozi mu do dwóch lat więzienia. Osoba, za którą we wtorek egzamin teoretyczny chciał zdać instruktor, do jazdy po mieście nie została już dopuszczona. Część teoretyczna egzaminu została unieważniona.

Komentuj
Rejestracja, zezwolenia i inne dot. pojazdów Sił Zbrojnych
5 marca 2012 | 0

Opublikowano pakiet projektów rozporządzeń Ministra Obrony Narodowej:

* w sprawie rejestracji pojazdów Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej oraz pojazdów należących do obcych sił zbrojnych przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na podstawie umów międzynarodowych oraz:

* w sprawie wydawania zezwoleń wojskowych na przejazd drogowy pojazdów przewożących towary niebezpieczne;

* w sprawie warunków krajowego przewozu towarów niebezpiecznych środkami transportu należącymi do Sił Zbrojnych RP lub środkami transportu za które Siły Zbrojne RP są odpowiedzialne;

* w sprawie wzoru i opisu pozwolenia wojskowego, a także trybu jego wydawania;

* w sprawie uprawnień osób kierujących pojazdami specjalnymi i pojazdami używanymi do celów specjalnych Sił Zbrojnych RP;

Projekty w trakcie uzgodnień międzyresortowych.

Komentuj
Kierowca zawodowy, też do deregulacji?
5 marca 2012 | 0

Po ogłoszeniu pierwszej transzy zawodów planowanych do deregulacji w wielu środowiskach zawodowych, wiele emocji. Taksówkarze zapowiadają demonstracje, w prasie i na łamach portali internetowych gorące dyskusje. Kolejną grupę zawodów zapowiedziano do publikacji w terminie po wakacjach. Przypomnijmy w sumie zaproponowanych zostanie ok. 230 zawodów. Na łamach portalu TOK FM pl. na pytanie - Czy zderegulowany zostanie też zawód kierowcy? odpowiada Krzysztof Halama, były kierowca zawodowy, instruktor nauki jazdy oraz autor popularnego bloga. Wracając do meritum o zakresie deregulacji autor wypowiedzi przypomina, iż dzisiaj, żeby zostać zawodowym kierowcą autobusu lub ciężarówki, trzeba przejść bardzo długie szkolenie i dużo za nie zapłacić. I tu Halama podaje konkretne przykłady wymagań, szkoleń i cen minimalnych i tych najwyższych i najdroższych. A wszystko zmieniło się w momencie wprowadzenia kwalifikacji wstępnej wprowadzonej w pełnym wymiarze po tragicznych wypadku polskiego autokaru w Grenoble, jest ona wymogiem unijnym. Konkluzja – “na ile nasze deregulacje będą blokowane przez rosnące regulacje unijne, i na ile nasze deregulacje będą ustępowały pod naporem różnych tragicznych wydarzeń - jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, gdy “zderegulowany” przewodnik wyprowadzi wycieczkę w góry, spadnie lawina albo rozpęta się burza, zginie kilka osób, i politycy w ciągu godziny po zdarzeniu ogłoszą, że to jednak nie może być tak, iż przewodnikiem może zostać każdy. Reasumując, obawiam się, że zapędy armii urzędników i samych polityków do regulacji zawsze będą silniejsze od chwilowych akcji deregulacyjnych”.

Komentuj
Projekt ustawy o przejezdności - poseł pyta
5 marca 2012 | 0

Do Sejmu RP wpłynęła interpelacja poselska, której nadano nr 2447, w sprawie projektu ustawy o przejezdności. Zgłaszającym jest Józef Rojek, adresatem minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej.

 

Interpelacja (nr 2447)

do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej

w sprawie projektu ustawy o przejezdności

Szanowny Panie Ministrze! Z inicjatywy Pana Ministra rząd przyjął projekt ustawy o przejezdności, która umożliwi otwarcie przed Euro 2012 dla ruchu nawet niewykończonych dróg. Projekt ten budzi liczne kontrowersje szczególnie wśród specjalistów - budowlańców i ekspertów prawa budowlanego, ponieważ wejście w życie tej ustawy oznaczać będzie dopuszczenie do ruchu odcinków dróg, które nie zostały odebrane przez inspektorów budowlanych i nie spełniają stosownych norm ochrony środowiska. Poza tym, jak wskazują eksperci, zastosowanie przedmiotowej ustawy oznacza, że tzw. ciężki ruch (najcięższy transport kołowy: TIR-y, przyczepy itp.) zostaną wpuszczone także na drogi, na których dotychczas był zakaz ruchu takich ciężkich pojazdów. Oznacza to, że w czasie nawet krótkotrwałego użytkowania mogą ulec uszkodzeniu nawierzchnie tych dróg.

W tym zakresie zgłaszam interpelację poselską.

1. Jaka kwotę zaplanował Pan Minister na remonty przedmiotowych dróg?

2. Skąd będą pochodzić środki przeznaczone na remonty przedmiotowych dróg?

3. W jakim czasie po zakończeniu okresu użytkowania przedmiotowe drogi zostaną wyremontowane?

Z poważaniem Poseł Józef Rojek

Tarnów, dnia 28 lutego 2012 r.

Komentuj

Statystyka

40 065 wypadków drogowych i 4 189 ofiar śmiertelnych
11 marca 2012 | 0

MSW – Raport o stanie bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce w 2011 r. (fragment):

W 2011 roku w Polsce doszło do 40 065 wypadków drogowych, w których 4 189 osób zginęło, a 49 501 zostało rannych. Policji zgłoszono 366 520 kolizji.

W porównaniu do roku 2010 nastąpił:

- wzrost liczby wypadków o 1 233, tj. o + 3,2%,

- wzrost liczby zabitych o 282 osoby, tj. o + 7,2%,

- wzrost liczby rannych o 549 osób, tj. o + 1,1%,

- spadek liczby kolizji o 49 555, tj. – 11,9%

f822c20ac17eabaa582289c649289c5563226577

(Fot.: PD@N 420-42)

Komentuj

Przegląd prasy

Może jednak jazda z osobą towarzyszącą?
10 marca 2012 | 0

Na łamach “Gazety pl Rzeszów” dziennikarka Anna Gorczyca rozmawia z zawodowym kierowcą ciężarówek i autobusów. Rozmówcę pyta o przyczyny wypadków na drogach. Na pierwszym miejscu znalazł się zły stan dróg, brak autostrad, wąskie i zatłoczone drogi. Kolejna przyczyna wymieniona przez rozmówce to, jak to określa “brawura i brak doświadczenia kierowców, zwłaszcza młodych. Niestety, bardzo często widzę na drodze, gdy młody człowiek w dobrym samochodzie, należącym prawdopodobnie do jego rodziców, wykonuje bardzo ryzykowne, głupie manewry. Gdyby miał więcej rozsądku i doświadczenia, nie wyprzedzałby, ryzykując życie swoje i innych”. I dalej ten doświadczony kierowca – w ciągu 15 lat przejechał 3 mln km – proponuje: “wracając do tych młodych kierowców: kary dla nich powinny być o wiele surowsze niż dla innych kierowców. Może należałoby wprowadzić zapis, że po zdobyciu prawa jazdy młody kierowca powinien prowadzić samochód tylko w towarzystwie innego kierowcy. Gdy zaczynałem pracę jako zawodowy kierowca, zanim szef puścił mnie samodzielnie na trasę, przez jakiś czas jeździłem jako jego zmiennik”.

Komentuj
Ignorują zakaz wjazdu, bo…
7 marca 2012 | 1

543d3886fcaf48cebdee8ec533de80b9eabe079a

3a0e28d5fe8972580ef0c93ca3ef631ee5ebcd5c

(Fot.: PD@N 420-43-44jm)

 

Na reprezentacyjnym stołecznym Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu nikt nie przestrzega zakazu wjazdu. Znak i tabliczka stoją, a codzienne rano przy kościele św. Krzyża tworzą się korki z autobusów, taksówek i prywatnych aut, zamierzających wjechać na trasę. Straż miejska bywa tu rzadko albo wcale.Samochodów osobowych tam nie powinno być w żadnym przypadku być, jest ich jednak coraz więcej. Tak dużo, że ulica zamieniła się w zwykłą przelotówkę. Pytanie - dlaczego zakaz wjazdu jest notorycznie ignorowany przez kierowców? Sytuacja pogorszyła się w chwili zamknięcia ul. Świętokrzyskiej. - Na Krakowskim Przedmieściu jesteśmy regularnie - twierdzi jednak Monika Niżniak, rzeczniczka straży miejskiej. I na dowód przytacza statystyki. Według nich od 1 czerwca 2011 r. do poniedziałku strażnicy wystawili na Krakowskim Przedmieściu 1552 mandaty, a 437 razy pouczyli niesfornych kierowców. Skierowali też 28 wezwań do sądu. Nieco mniej pracy mieli na równie oblężonym prywatnymi autami Nowym Świecie. Tu wystawili 158 mandatów i 46 pouczeń.

Komentuj
Bariery są bezpieczne, to prędkość zabija
6 marca 2012 | 0

fc884addc3f4c8b867ca6cb32a98adddedcf567c

cbdf662acef19bdac5227ddd89a428c3b04b70ea

(Fot.: PD@N 420-7-8)

Kolejny poważny wypadek z “udziałem” urządzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego. W Warszawie na ul. Lucerny taksówka wpadła na barierę energochłonną. - Uderzenie było na tyle silne, że bariera przebiła samochód od strony pasażera. Kobieta siedząca na tylnym siedzeniu zmarła po przewiezieniu do szpitala. Pytanie dlaczego kierowca forda odbił w bok i uderzył w barierę. - Na Lucerny w miejscu wypadku znajduje się zwężenie, poprzedzone znakiem. Jest też dobrze widoczne ograniczenie do 40 km/h. Bariery mają wszystkie wymagane atesty i mają za zadanie podnoszenie bezpieczeństwa użytkowników dróg. Niestety nie ma takich zabezpieczeń, które gwarantowałyby nieśmiertelność - mówi Adam Sobieraj, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich. Podobny wypadek miał miejsce na trasie Siekierkowskiej. Wówczaskobieta kierująca pojazdem straciła panowanie nad autem. Bariera przebiła na wylot maskę samochodu. Zarząd Dróg Miejskich przekonywał, że bariery energochłonne są bezpieczne. "Nie ma zabezpieczeń, które gwarantowałyby nieśmiertelność". - Prawa fizyki obowiązują wszystkich. Siła uderzenia w pewnym momencie zabija - tak rzecznik ZDM Adam Sobieraj.

Normy produkcyjne barier energochłonnych:Crash testy, atesty - elementy ochronne, zanim trafią na drogi, są dokładne sprawdzane - zapewniają firmy i drogowcy. Wszystkich producentów obowiązują te same normy. A te są coraz bardziej restrykcyjne. Firmy ciągle pracują zaś nad udoskonaleniami. - Produkujemy bariery od 20 lat. Obserwujemy systematyczny wzrost bezpieczeństwa - mówi Józef Ryszka, członek zarządu, dyrektor marketingu firmy Stalprodukt S.A., firmy która stworzyła około 60 proc. barier znajdujących się na polskich drogach szybkiego ruchu. Producenci i drogowcy jasno stawiają jednak granicę. Elementy ochronne są projektowane na określoną prędkość, nieco wyższą niż ta dopuszczalna na danej drodze. Jeśli ją przekroczymy, jedziemy na własną odpowiedzialność - przekonują zgodnie. - To nie bariera wjechała w samochód, a samochód w barierę - podkreśla Adam Sobieraj z warszawskiego ZDM. - Wszystkie elementy bezpieczeństwa ruchu drogowego, od znaków ograniczającego prędkość, po przepisy, poduszki powietrzne, bariery, muszą zadziałać razem - uważa.

Komentuj
Czas pracy kierowców karetek pogotowia
5 marca 2012 | 0

b9ac440f733a4567b09a3b034172b3e9b1d9f91e

(Fot.: PD@N 419-17jm)

Kierowcy karetek pogotowia ratunkowego chwytają się każdej możliwości, by dorobić i trudno im się dziwić. Jeżdżą i w "erkach", i w taksówkach. W stacjach pogotowia zatrudnieni są na kontrakty. A to otwiera przed nimi możliwość dorobienia do pensji. Tymczasem policja alarmuje - wycieńczeni kierowcy na dwóch etatach to po prostu zagrożenie dla życia pacjentów – donosi “Głos Wielkopolski”.

Ustawa, która na kierowców karetek nakłada obowiązek zaliczenia egzaminu doskonalenia techniki jazdy i testu z przepisów drogowych wejdzie w życie dopiero w 2013 roku. Tymczasem by zostać kierowcą karetki, wystarczy mieć ukończone 21 lat, prawo jazdy kategorii "B", bo karetka to przecież pojazd do 3,5 tony oraz ważne badania lekarskie i psychologiczne. Nie ma mowy o jakimkolwiek stażu, którym powinien legitymować się kierowca - przyznaje Maciej Milewski, kierownik działu transportu medycznego w Rejonowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu. Kierowców obowiązuje zasada: trzynaście godzin przerwy między kolejnymi dyżurami. Jak jest jednak w praktyce? - Tej zasady się trzymamy, bo tego wymagają przepisy - mówi Grzegorz Mielczarek z firmy Falck. - To, co pracownicy robią w czasie wolnym, to już jednak ich własna decyzja. Nie mamy możliwości sprawdzenia, czy dorabiają po pracy w pogotowiu w jakikolwiek sposób. Przed pracą na dwóch etatach ostrzegają jednak policjanci. Ich zdaniem może to doprowadzić do tragedii. - Tacy kierowcy są zagrożeniem nie tylko dla siebie, ale, przede wszystkim, dla innych uczestników ruchu drogowego. Zmęczenie i obniżona koncentracja mogą doprowadzić do wypadku - zauważa podkom. Bartosz Bieliński, zastępca szefa wielkopolskiej drogówki. Ustawa o ratownictwie medycznym pozwala tym na etacie, pracującym cały dzień na jednej zmianie, brać sobie nocki. Ale już jako ratownicy medyczni na kontrakcie. Następnego dnia rano znów jeżdżą. Tym razem jednak jako pracownicy "erki. " A warunek 12-godzinnego odpoczynku? Spełniony. Kierowca bowiem teoretycznie odpoczywa, choć w tym samym czasie pracuje jako ratownik. I odwrotnie.

Komentuj
ODTJ Tomaszowo: Moto Kobiety 2012
11 marca 2012 | 0

Odbyła się kolejna impreza w ramach projektu “Moto Tomaszowo 2012”. Tym razem na terenie Ośrodka Doskonalenia Techniki Jazdy Tomaszowo - impreza motoryzacyjna “Moto Kobiety 2012 - Śladami Księżnej Doroty”. Trasa przebiegła m.in. ulicami Żagania oraz w jego okolicach. W programie imprezy przewidziano także bardzo ciekawe próby sprawnościowe w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy w Tomaszowie. W imprezie startowaly przede wszystkim kobiety. Patronat Honorowy nad imprezą sprawuje burmistrz Żagania wraz z wójtem Gminy Żagań. Sponsorem imprezy jest Zbigniew Czmuda właściciel “Pałacu Wiechlice”.

Komentuj
Prędkość bezpieczna, czyli zapewniająca panowanie nad pojazdem
11 marca 2012 | 0

ab465417fabf0b09dd05a5de6f64da48d24a30ab

(Fot.: PD@N 420-20)

 

Parczewscy policjanci wyjaśniają okoliczności wypadku, w którym śmierć poniósł 31-letni kierowca. Jadąc “maluchem” na prostym odcinku drogi zjechał na prawe pobocze i uderzył w drzewo. Mężczyzna po przewiezieniu do szpitala zmarł. Przyczyną wypadku mogła być nadmierna prędkość. Policjanci apelują o zachowanie szczególnej ostrożności, stosowanie się do znaków drogowych oraz przede wszystkim o jazdę z bezpieczną prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem.

Komentuj
Zastrzeżenia do stanu technicznego pojazdów szkół nauki jazdy
9 marca 2012 | 0

Jak donosi Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie - realizując zadania związane z poprawą bezpieczeństwa ruchu drogowego policjanci z Komendy Miejskiej w Szczecinie kontrolowali pojazdy przystosowane do nauki jazdy oraz pojazdy egzaminacyjne. Policjanci pionu ruchu drogowego przeprowadzili kontrolę pojazdów przystosowanych do szkolenia i egzaminowania osób ubiegających się o uzyskanie prawa jazdy. Punkty kontrolne ustawione były w rejonie Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, czyli ulicy Golisza i ulic przyległych. Funkcjonariusze sprawdzali stan techniczny pojazdów, jego obowiązkowe wyposażenie, wymagane dokumenty, trzeźwość kursantów, instruktorów i egzaminatorów. Najwięcej zastrzeżeń policjanci mieli do stanu technicznego pojazdów szkół nauki jazdy. Zatrzymanych zostało sześć dowodów rejestracyjnych za zużyty bieżnik ogumienia i usterki techniczne pojazdu. W trzech przypadkach stwierdzono nieprawidłowości związane z prowadzeniem szkolenia praktycznego ( brak karty kursanta, brak wpisu przeprowadzonych zajęć oraz przewożenie w pojeździe większej liczby kursantów). Ponadto policjanci nałożyli jeden mandat karny za brak wymaganych dokumentów. 

Komentuj
Kary dla parkujących na „kopertach”
8 marca 2012 | 0

Mandat 500-złotowy, blokada kół, a nawet sprawa w sądzie - to sankcje, które mają odstraszać przed zajmowaniem miejsc parkingowych przeznaczonych dla inwalidów. Niestety - nie odstrasza. Fotoreporterzy "Gazety" obserwowali kierowców, którzy bez żadnych oporów parkowali swe samochody w miejscach dla niepełnosprawnych. - Zaparkowałem, bo mi się spieszyło, a przecież żaden niepełnosprawny nie stoi i nie czeka na miejsce - to najczęstsze tłumaczenie. Niezbyt często reaguje straż miejska, podobnie służby ochrony przed supermarketami. Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji w większości polskich miast prowadził kampanię informacyjną. Uświadamiają kierowców, jaka krzywdę wyrządzają inwalidom, zajmując przeznaczone dla nich miejsca do parkowania. W Częstochowie w akcję zaangażowali się urzędnicy, służby mundurowe, organizacje pozarządowe. Rozdano setki ulotek, sypały się nawet mandaty. Tu trzeba przeobrażenia mentalności kierowców. Dziennikarze pytają: jaka byłaby najlepsza kara dla kierowców, którzy zajmują “koperty”? 74% odpowiada – odholowanie samochodu; 13% - mandat i punkty karne; 4% - pouczenie.

Komentuj
Działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego
8 marca 2012 | 0

da3b79d844612ea2267e8ccbfc915d86b1e19419

aea78532a8d080e025d6e694a5ab85150038b221

(Fot.: PD@N 420-32-33)

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych: W 2011 roku doszło do ponad 40 tysięcy wypadków drogowych, w których rannych zostało ponad 49 tysięcy osób, a ponad 4 tysiące zginęło. W porównaniu do 2010 roku o ponad tysiąc zwiększyła się liczba wypadków drogowych. W 2011 roku więcej osób zostało też rannych i zginęło w wypadkach drogowych. 8 marca br. w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych odbyło się seminarium “Bezpieczeństwo w Ruchu Drogowym – zobowiązania i wyzwania”. Podczas spotkania zostały przedstawione m.in. najważniejsze działania realizowane przez policję, które mają na celu poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego.

W 2011 roku doszło do 40 065 wypadków drogowych i w porównaniu do 2010 roku jest to wzrost o 1233 wypadki. W ubiegłym roku wzrosła także liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych oraz osób rannych. W 2011 roku 49 501 osób zostało rannych w wyniku wypadków drogowych, a 4 189 straciło życie. W roku 2010 rannych było 48 952 osoby, a 3 907 osób zginęło. 

W ubiegłym roku do największej liczby wypadków doszło w województwach: mazowieckim – 5 130, śląskim – 5 031, małopolskim – 4 364, łódzkim – 4 266. W wyniku tych wypadków w województwie mazowieckim zginęło 712 osób, a 6 148 zostało rannych, w województwie śląskim zginęło 347 osób, a rannych zostało 6 111 osób, w województwie małopolskim zginęło 312 osób, a rannych zostało 5 425 osób, w województwie łódzkim zginęły 322 osoby, a rannych zostało 5 231 osób.

Do największej liczby wypadków w roku ubiegłym doszło w czerwcu – 3 969, w tym miesiącu odnotowano też największą liczbę rannych – 4 873. Najwięcej ofiar śmiertelnych odnotowano w grudniu – 453. Styczeń 2011 roku był natomiast miesiącem, w którym było najmniej wypadków – 2 159, osób rannych – 2 750 oraz ofiar śmiertelnych – 226.    

Najczęściej do wypadków dochodziło pod koniec tygodnia. Tylko w piątki doszło do 6 656 wypadków, w których rannych zostało 8 070 osób. Dane Komendy Głównej Policji wskazują, że najczęściej do wypadków dochodziło w godzinach popołudniowego szczytu komunikacyjnego, w tym czasie doszło do 14 457 wypadków.

Warto podkreślić, że w 2011 roku do największej liczby wypadków doszło przy dobrych warunkach atmosferycznych – 26 710. Kierowcy czując większy komfort jazdy, rozwijali większe prędkości, co w przypadku wystąpienia wypadku dawało tragiczne skutki. W wypadkach, które miały miejsce przy dobrych warunkach atmosferycznych rannych zostało 32 599 osób, a zginęło 2 716 osób.

Rok 2011 to także rok, w którym najczęściej dochodziło do zderzeń pojazdów w ruchu – 19 698 tego typu zdarzeń. W wyniku zderzenia pojazdów najwięcej osób zostało też rannych – 27 277 oraz straciło życie – 1 658. Dużą liczbę wypadków stanowiło również najechanie na pieszego – 10 936 wypadków, w których rannych zostało 10 200, a 1 394 osób zginęło.

W ubiegłym roku zdecydowaną większość wypadków spowodowali kierujący pojazdami. Spowodowali oni 32 188 wypadków, w których zginęło 2 841 osób, a 41 803 osoby zostały ranne. Największą liczbę wypadków wśród kierujących spowodowali kierowcy samochodów osobowych – 24 573.

Głównymi przyczynami wypadków spowodowanych przez kierujących pojazdami było:

·niedostosowanie prędkości do warunków ruchu – 9 179 wypadków,

·nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu – 8 572 wypadków,

·nieprawidłowe zachowanie wobec pieszych – 4 515 wypadków,

·niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami – 2 198 wypadków.

W 2011 roku ujawniono 183 488 kierujących pojazdami, którzy byli pod wpływem alkoholu. Jest to wzrost w porównaniu do 2010 roku o 17 603 osoby. Nietrzeźwi kierowcy spowodowali 2 717 wypadków, w których 300 osób zginęło, a 3 753 osób zostało rannych.

Podczas odbywającego się w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych spotkania zaprezentowano najważniejsze działania, które były realizowane w 2011 roku, na rzecz poprawy bezpieczeństwa. Spotkanie umożliwiło analizę przyczyn wypadków drogowych oraz wymianę doświadczeń – dobrych i sprawdzonych praktyk oraz przyszłych planowanych rozwiązań.

Policja prowadzi działania zarówno profilaktyczne, jak i kontrolne, które mają na celu poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego. Cyklicznie organizowane są wzmożone kontrole drogowe podczas wyjazdów i powrotów na święta oraz długie weekendy. Prowadzone są działania “Bezpieczny Weekend”, “Bezpieczne wakacje”, “Bezpieczne ferie”.

Zarówno w ubiegłym roku, jak i obecnie, najistotniejszymi obszarami działania policji jest kontrola kierowców pod kątem m.in.: przestrzegania ograniczeń prędkości, przestrzegania zakazu kierowania pojazdami pod wpływem alkoholu, stosowania się do obowiązku jazdy w pasach bezpieczeństwa, przestrzegania przepisów przez pieszych i rowerzystów.

W ramach działań profilaktycznych i edukacyjnych, które mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa m.in. ruchu drogowego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych realizuje program Razem Bezpieczniej. W ramach tego programu MSW wspólnie z policją prowadzi m.in. ogólnopolską kampanię Rowerem bezpiecznie do celu, która skierowana jest do dzieci i młodzieży. Głównym celem kampanii jest promowanie bezpieczeństwa w ruchu drogowym rowerzystów.

Krajowa Rada BRD prowadziła m.in. kampanię “Prędkość zabija. Włącz myślenie.”, która zwracała uwagę na zagrożenia jakie powoduje jazda z nadmierną prędkością. Kampania miała na celu także wywołanie publicznej dyskusji, na temat tego co można zrobić, aby spadek liczby wypadków drogowych był stałą tendencją. Emitowano spoty telewizyjne, policjanci rozdawali ulotki edukacyjne.

Organizatorami seminarium były Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Instytut Transportu Samochodowego, Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, Krajowe Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Komentuj
Szkolą na eurotaksówkarzy
6 marca 2012 | 0

Stołeczne Biuro Funduszy Europejskich rekrutuje taksówkarzy do programu “Euro-taksówkarz”. W ramach szkolenia stołecznych taksówkarzy czekają kursy językowe (w tym m.in. 64 godziny angielskiego metodą Callana), szkolenia z zakresu obsługi klienta, pierwszej pomocy oraz samoobrony. Umiejętności zdobyte w ramach zajęć przydadzą się na pewno nie tylko podczas EURO 2012. Do projektu mogą zgłaszać się taksówkarze mieszkający w Warszawie, posiadający ważną warszawską licencję, pracujący w mikroprzedsiębiorstwach lub jednoosobowych firmach, posiadający siedzibę w stolicy. Planowany termin realizacji szkoleń: marzec 2012 r. - styczeń 2013 r.

Komentuj
System rejestracji pojazdów zawiódł. PWPW przeprasza
6 marca 2012 | 0

W dniu 29 lutego w całej Polsce nie można było zarejestrować pojazdu. Powód - komputerowy system rejestracji pojazdów nie działał, bo jego twórcy nie przewidzieli w nim daty 29 lutego. Winą za taki stan rzeczy spadł nie tyle brak daty 29 lutego w systemie, co "nałożone na nią dwa dodatkowe zabezpieczenia, które zablokowały dostęp do systemu. W przyszłości system ma być zautomatyzowany, dzięki czemu podobne sytuacje nie powinny się powtarzać. O to ma zadbać minister Boni, który zapowiedział wielki test kompatybilności systemów. Za działanie systemu rejestracji pojazdów w całym kraju odpowiedzialna jest Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych. Ok. godziny 15.00 system uruchomiono, PWPW wystosowała przeproszenia.

Komentuj
IV edycja akcji „Wypadki na drogach - porozmawiajmy” - podsumowana
6 marca 2012 | 0

2f0e33dbb4d51e4e29e20c1a7b9413a7eefd847c

(Fot.: PD@N 420-30)

W Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej odbyło się spotkanie podsumowujące IV edycję ogólnopolskiej akcji w szkołach pt. “Wypadki na drogach - porozmawiajmy” organizowaną przez Stowarzyszenie na Rzecz Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego "DROGA I BEZPIECZEŃSTWO".

Pomysłodawcą i organizatoremprogramu jest Stowarzyszenie ”Droga i Bezpieczeństwo”. Akcja posiada patronaty honorowe: Ministra Edukacji Narodowej, Rzecznika Praw Dziecka, Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji oraz Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Akcję popiera Europejska Federacja Ofiar Wypadków Drogowych. Patronem medialnym jest Auto Świat i portal wychowania komunikacyjnego -Bezpieczna Droga do Szkoły. Partnerem tej edycji jest Grupa NordGlass. Ponad 300 zaangażowanych szkół różnych poziomów w całym kraju, ponad 90 000 uczestniczących uczniów, blisko 3 000 zgłoszeń indywidualnych na konkurs od uczniów -to bezpośrednie żniwo ostatniej, największej z dotychczasowych edycji. W trakcie spotkania w obecności przedstawicieli patronów i zaproszonych gości rozdano dyplomy i statuetki laureatom konkursu, rozpisanego w ramach programu w kategoriach: uczeń, nauczyciel, szkoła, krótki utwór literacki, tematyczna gazetka ścienna. Zaprezentowane założenia, przebieg i komentarz do realizacji IV edycji akcji oraz najciekawsze prace laureatów.

Komentuj
Podróżując drogami Ukrainy
5 marca 2012 | 0

Portal e-prawnik.pl na swoich łamach udziela kilka rad praktycznych kierowcom planującym podróż drogami Ukrainy. Po pierwsze przypomina o konieczności posiadania paszportu i tzw. zielonej karty. I sugerowane zachowania w ruchu drogowym: w terenach zabudowanych dopuszczalna prędkość 60 km/godz., pozostałe limity analogiczne do polskich; Stan dróg bardzo zły; brak drogowskazów; niezbędna szczególna koncentracja kierowców, albowiem kierowcy jeżdżą brutalnie, lekceważąc przepisy kodeksu drogowego np. przejeżdżają na czerwonym, jeżdżą pod prąd. Milicja często nie reaguje na takie zachowania. Ukraińska milicja nie jest uprawniona do ściągania grzywny na miejscu zdarzenia. Wysokość kary określa sędzia najbliższego sądu. W sytuacji wypadku drogowego – niczego nie dotykaj, radzą autorzy opracowania. Gdy za winnego uznany zostanie cudzoziemiec, milicja zatrzymuje prawo jazdy i wydaje w zamian tymczasowe, które uprawnia jedynie do poruszania się po terytorium Ukrainy. Aby uniknąć zatrzymywania i przewlekłych rozpraw w sądzie, cudzoziemcy często spisują umowy z poszkodowanymi o braku z ich strony roszczeń materialnych i moralnych. Wówczas strony ustalają wysokość zadośćuczynienia, które płacimy za szkody. Ukraińska milicja ostrzega przed przedstawicielami kozackich organizacji, których tzw. patrole ekologiczne zatrzymują kierowców, żądając od nich opłat. Ofiarami takich akcji padają najczęściej obcokrajowcy.

Zatrzymanie pojazdu na żądanie patroli kozackich nie jest jednak obowiązkowe. Przedstawiciele takich formacji nie mają prawa do dokonywania kontroli pojazdów czy nakładania jakichkolwiek kar. Na Ukrainie jazda pod wpływem alkoholu jest całkowicie zabroniona.

Komentuj
Debatowali o bezpieczeństwie motocyklistów
5 marca 2012 | 1

e0269d64b19a01b045967262291be5c465c39043

(Fot.: PD@N 420-19)

 

Rośnie liczba motocyklistów i jest to tendencja światowa. Dla przykładu w Australii w ciągu pięciu lat liczba użytkowników dróg poruszających się na motocyklach i skuterach wzrosła z 351 tys. do ponad 512 tys. U nas przekroczyła milion. W roku 2011 wśród motocyklistów nastąpił spadek ilości zdarzeń z ich udziałem, to o 30 motocyklistów więcej niż rok wcześniej poniosło śmierć w ich wyniku. Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie zorganizował panel dyskusyjny poświęcony bezpieczeństwu motocyklistów. Uczestniczyli: Polski Związek Motorowy, Wydział Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji, Straż Graniczna oraz goście specjalni: W trakcie panelu policjanci prezentowali statystyki oraz kilka brawurowych wyczynów: jazda 167 km/godz. przez przejście dla pieszych oraz jazda 115 km/godz. w gołym torsem. Policjanci podkreślili, że nie ma w polskich przepisach wytycznych, co do wyposażenia motocyklisty poza hełmem ochronnym (kaskiem), więc nie mogą karać za jazdę z gołym torsem, jednakże upadek takiego motocyklisty będzie o wiele dotkliwszy. Uczestnicy postulowali wpuszczenie motocyklistów na buspasy, aby zachęcić kierowców do wybrania motocykla, jako środka lokomocji i w nagrodę dać im możliwość szybszego poruszania się bez kluczenia między autami. Do producentów odzieży apelowano o bardziej jaskrawe kolory strojów, aby odejść od dominującej czerni, która powoduje, że motocyklista jest trudno dostrzegalny przez kierowcę. Dyskusję ożywił Jerzy Dziewulski, który stwierdził, że owa “bezpieczna prędkość” służy do podbijania policyjnych statystyk, natomiast nie rozwiązuje problemu. Jeśli się ktoś przewróci przy 20 km/h, to policja uzna, że nie dostosował prędkości do warunków. A jakie są te warunki? - zapytał. Dziewulski skupił się na niespodziankach, które czyhają na motocyklistów: nierówności przed skrzyżowaniami (tarka), śliskie oznakowanie poziome (pasy dla pieszych). Za chwilę zacznie się sezon, trzeba mówić o bezpieczeństwie motocyklistów.

Komentuj
Jeden kolor taksówek
5 marca 2012 | 0

O jednokolorowych taksówkach dyskutują władze i mieszkańcy Wrocławia, Krakowa, ale też Płocka. Taksówkarze się buntują. Większość z nich twierdzi, że nie ma mowy, żeby przemalowalisamochody. Ale wKrakowiesą skłonni do kompromisu: tylko ci, którzy zaczynają zarabiać na życie taksówką i zmieniająsamochódna nowy, będą musieli kupićautookreślonego koloru. Nam przyszłym użytkownikom tych taksówek pomysł podoba się, jadąc tak oznaczonym pojazdem czulibyśmy się bezpieczniej.

Komentuj
O szczelinach na nowych autostradach cd.
5 marca 2012 | 1

4fb82135603c074ebb6a5c6833318fcbf3bb34193416caca09b6c99043d80da2b2008d0a8c70f04f

(Fot.: PD@N 420-3-4)

9 spośród 11 wykonawców nie przedstawiło programów naprawczych. GDDKiA uruchamia klauzulę - informuje GDDKiA. Tylko dwóch spośród jedenastu wykonawców budowanych autostrad A1 i A2 przedstawiło programy naprawcze dotyczące usunięcia szczelin i spękań wykrytych w ostatnim czasie przez technologów GDDKiA. Przedstawione programy naprawcze zostaną przeanalizowane w ciągu najbliższych dni, najpóźniej do 9 marca. Wezwania do przedstawienia programów naprawczych zostały wysłane przez GDDKiA do wszystkich wykonawców A2 Stryków-Konotopa (Budimex, DSS, Eurovia, Mostostal Warszawa i Strabag) oraz do wszystkich wykonawców A1 Czerniewice-Stryków (SRB, Poldim, Sando, Johann Bunte, PBG). Programy naprawcze - propozycje technologii naprawy spękań poprzecznych mas bitumicznych - przedstawili wyłącznie wykonawcy odcinków A1 Kowal - Sójki (SRB CIVIL Engineering Ltd) oraz A1 Kotliska – Piątek (Sando Budownictwo Polska Sp. z o.o). Podstawowe kroki naprawcze wskazane przez wykonawców to: wstępne oczyszczenie nawierzchni w miejscach spękań, nacięcie bądź frezowanie miejsc pęknięć oraz wypełnienie odpowiednimi materiałami i zabezpieczenie właściwe dla charakteru pęknięcia. Oba programy naprawcze są aktualnie analizowane przez GDDKiA w zakresie zgodności z Warunkami Kontraktu. Ponieważ  żaden z pięciu wykonawców budujących Autostradę A2 na odcinku Stryków-Konotopa nie przedstawił w wyznaczonym terminie planu naprawczego, zostanie wobec nich zastosowana procedura określona w klauzuli 15.1 FIDIC (międzynarodowe zasady prowadzenia kontraktu), wzywająca firmy do natychmiastowego przystąpienia do działań naprawczych. Dotyczy to także tych wykonawców A1, którzy nie przedstawili programów naprawczych. W przypadku kolejnego uchylania się wykonawców od przedstawienia i wdrożenia planu naprawczego, GDDKiA - zgodnie z klauzulą 15.2 będzie - uprawniona do odstąpienia od kontraktów. Jednocześnie informujemy, że wyniki badań zleconych po wykryciu spękań i szczelin będą znane za 2, 5 tygodnia czyli neco później niż wstępnie zakładaliśmy, ze względu na nałożenie się tego procesu z opracowywaniem wyników badań planowej kontroli szczepności poszczególnych warstw budowanych autostrad, rozpoczętych jesienią 2011 r. Wyniki wszystkich badan jakościowych, zarówno planowych jak i doraźnych poznamy do 20 marca.

Komentuj
Bezpieczna komunikacja miejska
5 marca 2012 | 0

3b2ede144444cac39287cb6a88172649fa671e90

(Fot.: PD@N 419-14jm)

Sygnały napływające od mieszkańców stolicy oraz obserwacje policjantów ruchu drogowego potwierdzają, że wśród niektórych kierowców autobusów komunikacji miejskiej oraz motorniczych panuje przekonanie, że popełniane przez nich wykroczenia w ruchu drogowym pozostają bezkarne. Stan techniczny autobusów również budzi uzasadnione zastrzeżenia. W celu przeciwdziałania tego typu wykroczeniom, policjanci warszawskiej "drogówki" przeprowadzą działania "Bezpieczna Komunikacja Miejska".

Układ komunikacyjny m. st. Warszawy oraz bardzo duży wzrost liczby pojazdów poruszających się po ulicach miasta powoduje, że na większości ciągów komunikacyjnych występuje bardzo duże nasilenie ruchu kołowego. W ruchu tym - poza indywidualnymi środkami transportu - funkcjonuje zbiorowy transport publiczny, wykonywany między innymi autobusami i tramwajami. Kierujący tymi pojazdami często "ułatwiają" sobie przejazd i nie stosują się do przepisów ruchu drogowego.

Aby wyeliminować nieprawidłowości w ruchu pojazdów komunikacji miejskiej, policjanci Wydziału Ruchu Drogowego  KSP przeprowadzą zintensyfikowane działania. Będą one prowadzone zarówno radiowozami oznakowanymi jak i nieoznakowanymi z wideorejestratorami. Policjanci nieumundurowani będą jeździć jako pasażerowie (autobusów i tramwajów) i prowadzić obserwację sposobu jazdy kierującego. Aby pasażerowie nie odczuwali problemów z funkcjonowaniem komunikacji miejskiej, karanie za wykroczenia będzie się odbywało w miarę możliwości po dojeździe na pętlę lub zajezdnię. Oczywiście w uzasadnionych przypadkach (np. stan techniczny pojazdu zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego, kierujący znajduje się pod wpływem alkoholu) policjanci będą podejmować interwencje niezwłocznie, zakazując dalszej jazdy.

Ponadto w rejonach pętli autobusowych i tramwajowych, policjanci wyposażeni w specjalistyczne przyrządy kontrolne będą badać stan techniczny pojazdów komunikacji miejskiej, a także stan trzeźwości kierujących oraz dokumenty niezbędne do realizacji zadań pracowniczych. mat. WRD

Komentuj
O skuteczności monitoringu ulicznego
5 marca 2012 | 0

037a8ae8d366e533a3e3548867cb4e29b58ec61a

(Fot.: PD@N 420-13jm)

Policja i straż miejska w Łodzi mają podgląd z 37 kamer ulicznego monitoringu. Postanowiono ujednolicić system, projekt jest opracowywany w magistracie – jak powiedział inspektor Dariusz Banachowicz, komendant KWP w Łodzi. Przedstawiciele władz miasta potwierdzają. - Chodzi o to, by ujednolicić system monitoringu policyjnego i straży miejskiej - mówi Halszka Karolewska, rzeczniczka prezydent Łodzi. Poprawi to jego efektywność i skuteczność działania, tym samym poprawi poziom bezpieczeństwa.

Komentuj
Popatrz, pomyśl
5 marca 2012 | 0

d593324b5a5079d4d6cd49f335b7a2a63bb9d77c

71e5297d765646a05111cfa13579dc6042f1aef3

(Fot.: PD@N 419-9-10policja)

 

Policjanci pod nadzorem prokuratora wyjaśniają przyczyny i okoliczności wypadku drogowego, do jakiego doszło 4.3.2012 r. na krajowej ”czwórce”. W wyniku zderzenia dwóch samochodów marki BMW, śmierć na miejscu poniosło czterech mężczyzny.W nocy w Mirocinie na drodze krajowej nr 4 doszło do czołowego zderzania dwóch samochodów marki BMW. Po uderzeniu jeden z pojazdów zapalił się, dwoje podróżujących nim osób spłonęło. Śmierć na miejscu ponieśli również dwaj mieszkańcy powiatu tarnobrzeskiego w wieku 30 i 25 lat, podróżujący drugim BMW. Funkcjonariusze ustalili tożsamość dwóch pozostałych ofiar, które spłonęły w pierwszym BMW. To 20 i 24-letni mieszkańcy powiatu jarosławskiego. Policjanci pod nadzorem prokuratora wyjaśniają okoliczności tego wypadku. Badana będzie obecność alkoholu lub innych środków odurzających u ofiar oraz zniszczone auta. Chodzi o ewentualne wyeliminowanie innych czynników, np. awaria samochodu lub zasłabnięcie kierowcy. Do zderzenia dwóch BMW doszło na prostej czteropasmowej drodze przebiegającej przez lekkie wzniesienie. W czasie wypadku jezdnia była sucha. Wstępne ustalenia wskazują, że samochód, który się zapalił jechał w stronę Jarosławia przeciwległym pasem ruchu. - Niewykluczone, że oba pojazdy, a szczególnie ten, który spłonął jechały z nadmierną prędkością - mówi Elżbieta Siupik z policji w Przeworsku.

Komentuj

Ogłoszenia

e-PD, w nim kolejne wersje projektów rozporządzeń
9 marca 2012 | 0

ePD (elektroniczne PrawoDrogowe) jest programem komputerowym i jednocześnie aktualizowaną, a więc kompletną bazą aktów prawnych. Pomieszczono w nim zarówno akty prawne publikowane w Dziennikach Ustaw, jak i te dostępne w Dziennikach Urzędowych Unii Europejskiej, dziennikach resortowych. Znajdziecie tam ułożone w przejrzystym układzie akty ujednolicane - regularnie, co dwa tygodnie. Oryginalnym uzupełnieniem są dodatki obejmujące projekty ustaw, rozporządzeń z ich uzasadnieniami, dyrektyw itd. Akty udostępniane są w wersji tekstowej, z możliwością pełnej edycji. Dla ułatwienia pracy z tekstami dostępne są różnorodne systemy wyszukiwania: słów, fraz, fragmentów, aktów. Program przyjazny i niezwykle łatwy w obsłudze. Tak więc, dzięki systematycznej pracy zespołu redakcyjnego abonenci ePD otrzymują oryginalny i kompletny zestaw.

Cena licencji na 1 stanowisko – 150,00 zł (netto)

Uwaga: zapytaj o dostępne bonusy

 

a3ef10678c16559757f770440ad44f1a3c2ed910

(1-2009)

Komentuj
News to miejsce na Twoje ogłoszenie
12 marca 2012 | 0

 

Witamy, proponujemy kolejną bezpłatną usługę. Na łamach tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS proponujemy zamieszczanie krótkich ogłoszeń. Ogłoszenia, komunikaty czy informacje tematycznie powinny być ściśle związane z tematyką serwisu. Także w ten sposób chcemy Państwu ułatwiać dostęp do wszelkich informacji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Redakcja zastrzega sobie prawo regulacji terminów publikacji przesyłanych materiałów, a także prawo odmowy ich umieszczenia w ramach newsa. Oferta nasza nie dotyczy informacji handlowych.

Przyślij swoje ogłoszenie: tygodnik@prawodrogowe.pl

Komentuj