13 kwietnia 2012 |
1
Krajowe Stowarzyszenie Egzaminatorów Kandydatów na Kierowców i Kierowców wystosowało do Ministerstwa Sprawiedliwości opinię w sprawie zaproponowanej deregulacji zawodu egzaminatora oraz instruktora. Przedstawiciele egzaminatorów wyrazili zdecydowanie negatywną opinię o proponowanych zmianach dotyczących wymagań zawodów instruktora nauki jazdy i egzaminatora kandydatów na kierowców. Uzasadniając piszą o przyszłej degradacji zawodu. Podstawą naszej negatywnej opinii jest bezpieczeństwo ruchu drogowego. Stanowi ono wielki problem społeczny i interdyscyplinarny. Żadna działalność człowieka nie stwarza tak wysokiego stopnia zagrożenia dla zdrowia i życia ludzkiego, jak ruch drogowy. KSE ocenia propozycje zmian krytycznie. Nie przyniosą one poprawy na rynku pracy, a mogą spowodować dodatkowe zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Mając na uwadze przedstawioną argumentację, wnosimy o utrzymanie aktualnych wymogów zawartych w art. 110 ustawy - Prawo o ruchu drogowym, a po wejściu w życie ustawy o kierujących pojazdami art. 58 i 61 - konkluduje Henryk Radomski, prezes stowarzyszenia. Poniżej pełen tekst wystąpienia, zachęcamy do lektury.

Odpowiadając na pismo z dnia 7 marca 2012 r., znaki GPM-002-1/11/12 w sprawie wyrażenia opinii na temat projektu ustawy z dnia 6 marca 2012r o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów przygotowanego przez Ministra Sprawiedliwości - Rada Główna Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów po zapoznaniu się z projektem ustawy oraz uzasadnieniem wyraża negatywną opinię o proponowanych zmianach dotyczących wymagań zawodów instruktora nauki jazdy i egzaminatora kandydatów na kierowców.
Zaproponowane zmiany w stosunku do aktualnie obowiązujących przepisów to:
1. Wymagania dotyczące instruktora nauki jazdy:
a) zniesienie wymogu posiadania wykształcenia średniego,
b) skrócenie z 3 lat do 2 okresu posiadania prawa jazdy wymaganego od instruktora uprawnionego do ubiegania się o uzyskanie uprawnienia do kierowania określoną kategorią pojazdów.
2. Wymagania dotyczące egzaminatora:
a) obniżenie wymogu posiadania wykształcenia z wyższego do średniego,
b) skrócenie okresu posiadania prawa jazdy kat. B z 6 lat do 3,
c)ustalenie minimalnego wieku dla kandydatów na 23 lata.
Uzasadnienie opinii:
Podjęte zmiany legislacyjne prowadzą w naszym przekonaniu, do zdegradowania pozycji zawodowej instruktora i egzaminatora. Radykalne zmniejszenie wymagań dotyczące wykształcenia i doświadczenia zawodowego nie przyczynią się do podniesienia profesjonalizmu wykonywanej pracy. Wieloletnie doświadczenie zawodowe pokazuje, że gwarantem rzetelnie prowadzonego procesu szkolenia i egzaminowania są przede wszystkim bardzo dobrze przygotowani pod względem merytorycznym, reprezentujący wysoki poziom kultury bycia oraz doświadczeni w kierowaniu pojazdami ludzie. Niestety propozycje przedstawione przez Ministerstwo zdecydowanie tego faktu nie uwzględniają. Gdy 19 stycznia 2013 r. wejdzie w życie ustawa o kierujących pojazdami, to osoby uzyskujące prawo jazdy kat. B otrzymują je na okres próbny wynoszący 2 lata. W tej sytuacji instruktorem będzie można zostać po skończonym okresie próbnym.
Podstawą naszej negatywnej opinii jest bezpieczeństwo ruchu drogowego. Stanowi ono wielki problem społeczny i interdyscyplinarny. Żadna działalność człowieka nie stwarza tak wysokiego stopnia zagrożenia dla zdrowia i życia ludzkiego, jak ruch drogowy. W rekordowym roku 1991 Polska osiągnęła największy poziom “horroru” na drogach, ponieważ zginęło wtedy blisko 8 tysięcy osób na przestrzeni 12 miesięcy. Należy też przypomnieć, że w tamtym czasie instruktor nauki jazdy nie musiał posiadać wykształcenia średniego, a egzaminator wykształcenia wyższego. Obecne systemowe działania prewencyjne w Polsce - pomimo dużego wzrostu liczby pojazdów spowodowały poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego, bo liczba zabitych na naszych drogach spadła niemal o połowę. Jest to zasługa państwa polskiego oraz zaangażowania całego społeczeństwa. Wynika to między innymi stąd, że od instruktora wymagane jest minimum średnie wykształcenie, a od egzaminatora wyższe.

Obecnie autorzy deregulacji tych zawodów planują obniżenie wymogów w zakresie wykształcenia osób w myśl starej zasady: nie matura lecz chęć szczera..... . Nie do końca zdają sobie sprawę z odpowiedzialności instruktora jaką ponosi, uczestnicząc bezpośrednio w procesie kształcenia przyszłych kierowców. To na instruktorze spoczywa wielka odpowiedzialność za bezpieczeństwo ruchu drogowego. Z jednej strony pełni on funkcję nauczyciela, z drugiej strony wychowawcy. Jako nauczyciel jest odpowiedzialny za cały proces kształcenia w zakresie przekazywania wiedzy teoretycznej i praktycznej. Jako wychowawca kształtuje pożądane postawy i nawyki, które zmotywują kandydatów na kierowców do bezpiecznych zachowań na drodze oraz partnerstwa wobec innych uczestników ruchu drogowego.
Podobnie zawód egzaminatora należy do tych zawodów, w których właściwy kontakt z osobami zdającymi egzamin odgrywa kluczową rolę. Tu egzaminator przemienia się również w nauczyciela i pedagoga /nauczyciel - to powołanie, a pedagog - to wiedza/. Połączenie tych dwóch aspektów egzaminator może osiągnąć poprzez właściwe przygotowanie zawodowe, administracyjne i pedagogiczne. Z wykształceniem średnim i obniżeniem wieku do 23 lat, taki egzaminator nie spełni wymogów, jakie są przed nim stawiane, a przede wszystkim nie będzie doświadczony oraz dojrzały emocjonalnie i społecznie do właściwego wykonywania zawodu. Oczekiwania społeczne względem zawodu instruktora i egzaminatora są bardzo wysokie, ponieważ oczekiwany jest bardzo wysoki poziom kompetencji i profesjonalizmu.
Obniżanie wymogów względem tych zawodów prowadzi bezpośrednio do obniżania poziomu wiedzy i umiejętności nowych kierowców, frustracji społecznych związanych z niepowodzeniem na egzaminie, a w konsekwencji drastycznego obniżenia poziomu jakości bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Proponowane działania ustawodawcy są sprzeczne z ideą podnoszenia świadomości w zakresie bezpieczeństwa i odpowiedzialności kierowcy. Jednocześnie należy stwierdzić, że tego typu działania niweczą programy realizowane przez organizacje takie jak Rada BRD, działania oświatowe zmierzające do podnoszenia kompetencji uczniów - uczestników ruchu drogowego, służb takich jak policja, ITD, itp.
Trzeba też dodać, że tak niedoświadczeni instruktorzy i egzaminatorzy będą znajdować się w grupie największego ryzyka młodych kierowców - która to określana jest w przedziale 18-24 lat. Osoby te dopiero wkraczają w dorosłe życie i potencjalnie mogą stanowić dla siebie zagrożenie na drodze.
Przyszły instruktor i egzaminator musi być osobą wykształconą, dojrzałą emocjonalnie i społecznie; powinien posiadać umiejętności pedagogiczne; powinien posługiwać się poprawną polszczyzną; reprezentować sobą wysoki poziom kultury osobistej – przecież reprezentuje swoją osobą prawo i cały system władzy w kraju; musi posiadać umiejętności motywowania kandydata na kierowcę do bezpiecznych zachowań na drodze. Zamiast więc obniżać, powinniśmy podnosić wymagania dla kandydatów na instruktorów do poziomu wymagań stawianych egzaminatorom.
Warto czasem spojrzeć na pobocza naszych dróg i uświadomić sobie rozmiar tragedii, która staje się udziałem tysięcy kierowców i ich rodzin co roku. Trzeba zadbać o to, by przydrożnych krzyży i miejsc szczególnie niebezpiecznych ubywało wraz ze wzrostem odpowiedzialności, wiedzy i umiejętności uczestników ruchu drogowego. Nasze stanowisko w tej sprawie jest wynikiem wieloletnich doświadczeń i możliwości bezpośredniej weryfikacji zagadnień związanych z przygotowaniem kandydatów na kierowców.
Jednocześnie chcemy zauważyć, że takie zawody jak nauczyciel, czy wychowawca wymagają gruntownej wiedzy i wykształcenia wyższego. W naszym kraju, jak i w innych każdy ma możliwość uzyskać wykształcenie średnie i wyższe, a więc ten element nie może stanowić argumentu dotyczącego ograniczania dostępu do zawodu. Każdy też ma praktycznie nieograniczony dostęp do podnoszenia swoich kwalifikacji jako kierowca w zakresie kolejnych kategorii prawa. W żadnym razie nie można tu mówić o ograniczaniu dostępu do zawodu instruktora i egzaminatora kandydatów na kierowców i kierowców. Zdecydowanie podkreślamy też fakt, że nasze stanowisko względem wymogów dotyczących tych dwóch zawodów nie narusza art. 65 ust. 1 Konstytucji RP zapewniającego każdemu obywatelowi wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. To właśnie podnoszenie wymagań we wskazanym przez nas zakresie pozwala na realizację postulatów Konstytucji RP w ochronie wartości wyższych, jakimi bezspornie są zdrowie i życie obywateli kraju.
Zwracamy też uwagę, że uzasadnianie zmian deregulujących wymagania względem omawianych zawodów “ograniczaniem dostępu do wykonywania zawodów” i utrudnieniem w realizacji unijnej zasady swobody przepływu pracowników jest zupełnie bezzasadne w obliczu zapisu w dyrektywie 2006/126/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 20 grudnia 2006 r. w sprawie praw jazdy, w którym nie określa się wymogów dotyczących instruktora nauki jazdy, pozostawiając tym samym możliwość swobodnego decydowania o kryteriach dopuszczenia do wykonywania zawodu przez ustawodawcę krajowego. /powyższe dotyczy również zawodu egzaminatora kandydatów na kierowców i kierowców – załącznik nr IV do dyrektywy 2006/126/WE/. Skoro każdy z krajów członkowskich UE ma możliwość indywidualnego regulowania wymogów względem tych zawodów, to zastanawiająca jest idea takiej unifikacji wymogów, by była możliwa swobodna wymiana pracowników.
Należy stwierdzić, że obecnie w Polsce około 4000 osób posiada uprawnienia egzaminatora. Aktualnie w 49 WORD w Kraju jest zatrudnionych około 1300 egzaminatorów. Prawie 2500 egzaminatorów poszukuje możliwość zatrudnienia w ośrodkach egzaminowania, lecz ośrodki nie maja takiej potrzeby. W wyniku niżu demograficznego w ośrodkach egzaminowania ob. serwuje się spadek ilości osób egzaminowanych. W związku z tym należy się liczyć, że zmniejszy się również ilość zatrudnionych egzaminatorów. W roku 2011 uprawnienia egzaminatora kat. B uzyskało 209 osób, a 261 osób rozszerzyło uprawnienia o inne kategorie prawa jazdy.
Biorąc powyższe pod uwagę Krajowe Stowarzyszenie Egzaminatorów ocenia propozycje zmian krytycznie. Nie przyniosą one poprawy na rynku pracy, a mogą spowodować dodatkowe zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Mając na uwadze przedstawioną argumentację, wnosimy o utrzymanie aktualnych wymogów zawartych w art. 110 ustawy - Prawo o ruchu drogowym, a po wejściu w życie ustawy o kierujących pojazdami art. 58 i 61.
Z poważaniem
Za Radę Główną KSE
P R E Z E S Henryk Radomski
(Fot.: PD@N 424-21-22)
Komentuj →
12 kwietnia 2012 |
0
(Fot.: PD@N 424-37)
Policja ostrzega: kierowca, który przed podróżą zażył tabletkę na ból głowy, powinien stracić prawo jazdy.Bartek, student UAM, podczas kontroli drogowej narkotestem “uzyskał” wynik wskazujący, że mógł zażyć narkotyk. Badanie krwi wykazało jedynie niewielkie stężenie kodeiny. Substancja figuruje na liście odurzających, ale jednocześnie jest składnikiem wielu leków. Bartek zapewniał, że zażył Solpadeine na ból głowy (lek dostępny w aptekach bez recepty). Komisariat policji jednak skierował do sądu wniosek o ukaranie - za prowadzenie samochodu po spożyciu substancji odurzającej. Sąd opierając się wyłącznie na materiałach policji, zabrał kierowcy prawo jazdy na dziesięć miesięcy i orzekł 550 zł grzywny. Student odwołał się. Po jego stronie stanął prof. Roman Wachowiak, toksykolog z Zakładu Medycyny Sądowej. Wyjaśnił, że zawartość kodeiny w tabletce, którą zażył student, jest niewielka i niegroźna. - Żeby wystąpiły takie zaburzenia jak senność czy zawroty głowy, trzeba by zażyć dawkę 15 razy większą (np. 15 tabletek) - tłumaczył. Na ulotce dołączonej Solpadeine znajduje się co prawda zapis, że nie należy jej stosować w czasie prowadzenia pojazdów, ale właśnie dlatego, że powodować może zawroty głowy i senność. Zdaniem Wachowiaka, w ten sposób producent zabezpiecza się na wypadek, gdyby ktoś zażył za dużo tabletek. Tomasz Szulc, policjant oskarżający przed sądem studenta, uważa, że w dobie Internetu kierowca powinien sprawdzić wykaz leków odurzających: Sąd ogłosi wyrok w najbliższych dniach.
Komentuj →
11 kwietnia 2012 |
3

(Fot.: PD@N 424-2jm)
^ Jan Szumiał, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia Kierowców Warszawa, właściciel oraz instruktor nauki jazdy PRASKIEJ AUTOSZKOŁY w Warszawie
Organizacje skupiające szkoleniowców od dawna wnioskowały o zmiany w zasadach przeprowadzania egzaminów na prawo jazdy. Dotychczasowy system jest niedopracowany i zły. Zarówno w części teoretycznej jak i praktycznej.
Nie możemy się zgodzić na to, by pytania egzaminacyjne opracowywano pospiesznie i bez należytej staranności. Dla przygotowania ich powinien być powołany zespół ekspertów z udziałem przedstawicieli policji, ministerstwa transportu, środowiska egzaminatorów i szkoleniowców. Dobrym pomysłem byłaby również konsultacja społeczna na ten temat.
Pojawiają się informacje, że baz pytań może być kilka, że będą one opracowywane przez różne zespoły i używane w różnych rejonach Polski. Nie jest nadużyciem wobec tego przypuszczenie, że w takim przypadku może ruszyć giełda informacji o “najłatwiejszych ośrodkach” a co za tym idzie - migracja zdających.
Kolejną kwestią jest jawność pytań egzaminacyjnych. Jest to istotne ze względu na konieczność przeprowadzania egzaminów wewnętrznych w ośrodkach szkolenia, które mają być odzwierciedleniem egzaminów państwowych. Z przykrością trzeba stwierdzić, że jeżeli pytania egzaminacyjne będą utajnione, należy spodziewać się nielegalnego ich obiegu. Jeżeli zdarzają się tzw. wycieki utajnionych dokumentów z sejmu i rządu, przecieki z pytań maturalnych i uczelnianych, istnieje duże prawdopodobieństwo przedostania się pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy w ręce niepowołane.
Jeśli chodzi o formę pytań zaproponowaną przez ministerstwo - jest ona do przyjęcia. Ale należałoby jeszcze dokładniej ją sprawdzić.
Egzamin praktyczny na prawo jazdy wymaga wielu zmian. System oceny zadań do wykonania w trakcie egzaminu praktycznego, dający egzaminatorowi prawo do przerwania egzaminu nawet za błędy nie mające bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo jazdy, jest w dużym stopniu stresogenny. Egzamin tedy staje się egzaminem nie z umiejętności kierowania pojazdem ale z walki ze stresem.
Środowisko egzaminatorów podkreśla, że szkolenie praktyczne jest prowadzone tylko pod kątem przygotowania do egzaminów, że odbywa się w rejonach WORD-ów. Pamiętajmy, że każdy teren ma swoją specyfikę. Egzaminatorzy dokładnie znają strefę wokół ośrodków egzaminacyjnych (nowoprzyjęci objeżdżają ją z kolegami z dłuższym stażem). Wiedzą, gdzie występują trudniejsze miejsca (np. zatarte, słabo widoczne linie i znaki poziome) i wykorzystują je podczas egzaminów. Nawet doświadczony kierowca, będąc po raz pierwszy na nowej drodze, ma czasami problemy choćby z powodu zmiany organizacja ruchu, a co dopiero osoba zdająca w stresie egzamin. Zachowanie się egzaminatorów w trakcie egzaminu zazwyczaj nie sprzyja zmniejszeniu tego stresu. Można oczywiście, jak dotychczas, uważać ten problem za temat tabu. Ale może jednak warto to zmienić?
Obowiązujące przepisy są dla ośrodków szkolenia kierowców i instruktorów w wielu miejscach niekorzystne, żeby nie powiedzieć - stawiające ich na dużo niższym poziomie niż egzaminatorów. Może nawet idą w kierunku pogłębiającym tę różnicę?
Kolejnym problemem są samochody egzaminacyjne. W tej kwestii są opinie rozbieżne. Czy egzaminy powinny być przeprowadzane na samochodach WORD-u, czy na pojazdach ośrodka szkolenia? Propozycji jest kilka. Każda ma swoje uzasadnienie. Może spróbować by połączyć te warianty razem?
Jak wygląda praktyka?
Zapisy osób na egzaminy grupowe przez ośrodek szkolenia kierowców. Opłatę za całą grupę wnosi i zapisu dokonuje przedstawiciel ośrodka, egzamin przeprowadza jeden egzaminator (taka metoda była stosowana do 1991 roku, z tym, że egzamin odbywał się w ośrodku). W egzaminie uczestniczy instruktor lub kierownik ośrodka.
Zapisy na egzaminy indywidualne. Podstawiany jest pojazd WORD-u, obsługują go egzaminatorzy - każdą osobę indywidualnie. Opłatę do kasy WORD-u wnosi zainteresowany.
20 lat temu, gdy egzaminy odbywały się w ośrodkach szkolenia kierowców, kierownik tegoż ośrodka wcześniej składał listę osób przystępujących do egzaminu w Urzędzie Wojewódzkim, skąd był delegowany egzaminator. Było to wykonalne. Dlaczego teraz miałoby się to nie sprawdzić? W ten sposób wyeliminowane zostałoby zjawisko konieczności zakupu przez ośrodki nauki jazdy pojazdów identycznej marki jakie są używane w WORD-ach. Zaoszczędzone fundusze ośrodków na ciągłych zmianach pojazdów można by przeznaczyć na modernizację wyposażenia ośrodków nauki jazdy.
Problemem spędzającym sen z powiek członków organizacji szkoleniowych jest kryzys gospodarczy w Polsce.Zmniejszająca się liczba miejsc pracy i zwiększające się zubożenie społeczeństwa. Ludzie w poszukiwaniu pracy próbują znaleźć ją także w zawodzie instruktora nauki jazdy. Zwiększa się ilość ośrodków szkolenia kierowców zatrudniających i prowadzonych przez osoby niekoniecznie spełniające się w tej profesji.
Wymuszona oszczędność społeczeństwa przekłada się na poszukiwanie i wybieranie szkół nauki jazdy oferujących najtańsze i najszybsze szkolenie. Na drugim planie stawiana jest jakość. A koszty utrzymania ośrodka wciąż rosną. Aby przyciągnąć klienta, właściciele ośrodków oferują niekiedy stawki za szkolenie poniżej kosztów, mając nadzieję na poprawę sytuacji. Te wszystkie elementy w zderzeniu się tworzą obecny stan rzeczy.
Propozycja rozwinięcia sprawozdawczości ośrodków szkolenia kierowców w kwestii nadzoru przez starostwa jest różnie interpretowana przez nie i rozbudowywana ponad miarę. Ośrodki Szkolenia Kierowców zamiast szkolić, byłyby zmuszone do codziennej sprawozdawczości, często nierealnej, przynoszącej przestoje i straty finansowe ośrodków.
Jako uzasadnienie ministerstwo podaje konieczność zwiększenia nadzoru nad ośrodkami szkolenia kierowców, ponieważ prowadzone przez nie szkolenie jest na bardzo niskim poziomie a często w ogóle jest fikcją. Ministerstwo nie zgadza się na wprowadzenie cen regulowanych, minimalnych, tak jak jest to w przypadku egzaminów państwowych, czy też badań dokonywanych przez stacje diagnostyczne. Dzielenie ośrodków na super i zwykłe doprowadzi do podziałów i waśni w tym środowisku. Super ośrodki będą zarabiać na słabszych. Doprowadzać będą do bankructwa małe szkoły jazdy szkolące na niższe kategorie. Czy według przedstawicieli ministerstwa duży moloch na pewno daje większe gwarancje uczciwszego szkolenia?
I jeszcze jedna kwestia. Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego. Stworzono je do przeprowadzania egzaminów państwowych i propagowania bezpieczeństwa na drodze. Finansowane miały być z dochodów z opłat egzaminacyjnych. Obecnie coraz mocniej wchodzą jednak w szkolenie, tym samym odbierając klientów ośrodkom szkolenia kierowców. Wielu potencjalnych kursantów sądzi, że uczestnicząc w kursie organizowanym przez WORD łatwiej będzie im zdać egzamin państwowy. Mylą się? Czy na pewno jest to właściwy argument i kierunek? Czy poprawi się jakość szkolenia, gdy zawód instruktora nauki jazdy zostanie uwolniony? Czas pokaże.
Komentuj →
6 kwietnia 2012 |
1
Poniżej publikujemy list (wraz ze stosownymi załącznikami) skierowany do redakcji przez Romana Stencla, prezesa OIGOSK, miło nam, iż nasze publikacje przyczyniły się do podjęcia działań w zakresie uregulowań prawnych, w tym wypadku w rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych.
Witam, W nawiązaniu do kilku publikacji zamieszczonych w tygodniku Prawo Drogowe @ News oraz korzystając z publikowanych tam wypowiedzi wystąpiłem z formalnym wnioskiem (treść w załączniku) do sekretarza stanu MTBiGM pana Tadeusza Jarmuziewicza o jednoznaczne uregulowanie w rozporządzeniu w sprawie znaków i sygnałów drogowych kwestii, która w środowisku osk, egzaminatorów i ekspertów wzbudza kontrowersje i ogromne emocje, a mianowicie dotyczącej zakresu obowiązywania ograniczenia prędkości wskazanego znakiem B-33 w zestawie ze znakiem A-11a “próg zwalniający”.
Pozdrawiam
Roman Stencel, prezes
Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej OSK (Koszalin)

(Fot.: PD@N 424-33)

(Fot.: PD@N 424-34)
Komentuj →
15 kwietnia 2012 |
1
Nowe rozporządzenie przewiduje tylko jedną małą ulgę, polegającą na tym, że pierwsze punkty kierowcy będą dostawać za przekroczenie prędkości powyżej 10 km/h ponad dozwoloną. I oto jak zapisane zostało to ustalenie w podpisanym przez ministra rozporządzenie w sprawie postępowania z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego:
|
E |
Nieprzestrzeganie przepisów dotyczących dopuszczalnej prędkości
|
|
|
Rodzaj czynu |
Kwalifikacja prawna czynu |
Punkty karne |
|
|
Przekroczenie dopuszczalnej prędkości: |
|
|
|
|
01 |
- powyżej 50 km/h |
|
art. 20, art. 31 ust. 1 pkt 1, art. 63 ust. 2 pkt 4 i ust. 3 pkt 2 lit. d p.r.d.
albo § 27, § 31 ust.1 lub § 81 ust. 1 i 2 z.s.d.
albo
art. 21 ust. 4 p.r.d. |
10 |
|
02 |
- od 41 do 50 km/h |
art. 92a k.w. |
8 |
|
03
|
- od 31 do 40 km/h |
albo |
6
|
|
04 |
- od 21 do 30 km/h |
art. 97 k.w. |
4 |
|
05 |
- od 11 do 20 km/h |
|
|
2 |
|
07
|
Jazda z prędkością utrudniającą ruch innym kierującym |
art. 90 k.w. |
art. 19 ust. 2 pkt 1 p.r.d. |
2 |
W części E “Nieprzestrzeganie przepisów dotyczących dopuszczalnej prędkości” wykreślono kod E 06 (przekroczenie prędkości od 6 do 10 km/h). Zgodnie z obowiązującymi przepisami, przy pomocy urządzeń rejestrujących - zarówno stacjonarnych jak i przenośnych, dopuszczalne jest ujawnianie naruszeń polegających na przekroczeniu dopuszczalnej prędkości o więcej niż 10 km/h. W tej sytuacji jedynie w przypadku policjantów używających ręcznego miernika prędkości możliwe jest pociągnięcie do odpowiedzialności kierującego, który przekroczył dopuszczalną prędkość w granicach od 6 do 10 km/h. W celu ujednolicenia sposobu postępowania wobec kierowców naruszających przepisy dotyczące dopuszczalnej prędkości, bez względu na sposób, w jaki dokonano pomiaru, zasadnym jest dokonanie powyższej zmiany - wyjaśniono w uzasadnieniu do projektu.
Taryfikator punktów obowiązuje w Polsce od 1993 r. Pierwszy w Europie wprowadzili Niemcy w 1974 r.
Komentuj →
15 kwietnia 2012 |
1
Nowoczesny system fotoradarowy straż miejska ustawiła pod koniec lutego na ruchliwym skrzyżowaniu al. Sikorskiego z ul. Sobieskiego na warszawskim Mokotowie. Urządzenie potrafi zrobić zdjęcie kilku kierowcom jednocześnie, zarówno przekraczającym prędkość, jak i tym wjeżdżającym na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Mandat wystawiany jest natychmiast, a kierowca dostaje go kilka dni później - informacje z radaru wysyłane są automatycznie do komputera. Urządzenie jest bezlitosne, do tej pory wystawiło ok. 4 tys. mandatów, a urząd miasta zarobił na tym ponad milion złotych! I tak spodobało się to straży miejskiej, że ogłosiła przetarg na kolejne cztery fotoradary, które staną na stołecznych skrzyżowaniach. Kolejnych siedem urządzeń kupią później - informuje dziennik EMETRO.pl. Konkludując redakcja pyta: Na co władze Warszawy powinny wydać dodatkowe dochody z fotoradarów? Może dofinansowanie szkolnych stołówek, aby nie trzeba było ich prywatyzować i podnosić cen za obiady?
Komentuj →
15 kwietnia 2012 |
0
Poseł Jarosław Górczyński prosi ministra transportu o doprecyzowanie aktów prawnych i wyraźne określanie, czy i jakim parametrom, głównie co do szerokości mają odpowiadać drogi publiczne lub drogi wewnętrzne, które mają gwarantować obsługę komunikacyjną (dostęp do drogi publicznej) nowo wydzielanym działkom budowlanym.
Interpelacja (nr 3406)
do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej
w sprawie dopracowania przepisów dotyczących dróg wewnętrznych
Szanowny Panie Ministrze! W związku z rozbieżnościami w interpretacji przepisów obowiązującego prawa (tj. ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, prawa budowlanego, rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakimi powinny podlegać budynki oraz ich usytuowanie, Kodeksu cywilnego) wnioskuję o podjęcie działań zmierzających do znowelizowania przepisów, tj.: ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym - w zakresie dotyczącym wydawania decyzji o warunkach zabudowy oraz ustawy o gospodarce nieruchomościami - w zakresie dotyczącym podziałów nieruchomości.
Chodzi o konieczność doprecyzowania przepisów tych ustaw w zakresie wyraźnego określenia, czy i jakim parametrom, głównie co do szerokości, mają odpowiadać drogi publiczne lub drogi wewnętrzne, które mają gwarantować obsługę komunikacyjną (dostęp do drogi publicznej) nowo wydzielanym działkom budowlanym lub działkom, dla których ustalane są warunki zabudowy. W dniu dzisiejszym nie wiadomo, czy można wydawać ww. decyzje w przypadkach, w których szerokość tych dróg jest mniejsza niż wymagana przepisami prawa budowlanego dla budynków lub przepisami przeciwpożarowymi. Przepisy dotyczące wydawania decyzji podziałowych i decyzji o warunkach zabudowy wymagają obecnie, aby działka (działki) miała zapewniony dostęp do drogi publicznej. W praktyce okazuje się, że w terenie dostępy te mają różne parametry co do szerokości. Samorządy sygnalizują, że otrzymane interpretacje z ministerstwa oraz rozstrzygnięcia samorządowych kolegiów odwoławczych, wojewódzkich sądów administracyjnych i Naczelnego Sądu Administracyjnego wprowadzają chaos i brak zaufania obywateli do urzędników ze względu na diametralnie różne rozstrzygnięcia. W wyniku podziału działek dokonywanych przez właścicieli gruntów powstają tereny intensywnej zabudowy jednorodzinnej bez właściwej obsługi komunikacyjnej (zbyt wąskie drogi dojazdowe) i możliwości docelowego uzbrojenia działek. Decyzje odmawiające ustalenia warunków zabudowy z uwagi na zbyt wąskie drogi są uchylane ze względu na szeroko rozumiane pojęcie dostępu do drogi publicznej. Podobnie w orzecznictwie sądów administracyjnych prezentowane jest stanowisko, że dostęp do drogi publicznej rozumiany jest na tyle szeroko, że uważa się, że jest to każdy dostęp drogą wewnętrzną bez względu na jej parametry i że może to być nawet ścieżka.
Powyższe interpretacje przepisów ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz ustawy o gospodarce nieruchomościami prowadzą w praktyce do absurdalnych przypadków, w których pozytywna decyzja o możliwości podziału działki lub warunków jej zabudowy może narazić inwestorów na niemożność uzyskania pozwolenia na budowę - z uwagi na przepisy prawa budowlanego.
W związku z powyższym zwracam się do Pana Ministra z następującymi pytaniami:
- Kiedy w ww. ustawach zostanie doprecyzowany wyraźny zapis, co należy rozumieć przez wymóg dostępu działki do drogi publicznej?
- Jakiemu standardowi dostęp ten ma odpowiadać?
Z poważaniem
Poseł Jarosław Górczyński
Warszawa, dnia 28 marca 2012 r.
Komentuj →
15 kwietnia 2012 |
3
Taryfikator mandatów został podpisany przez ministra spraw wewnętrznych, zgodnie z procedurą przesłany został do dalszych podpisów. I czekamy na publikację, a po 30 dniach - na jego obowiązywanie. Poseł Jan Warzecha nawiązując do tego zdarzenia pyta ministra - Czy nie jest tak, jak piszą dziennikarze, że wprowadzenie nowego taryfikatora mandatów i ustawienie setek fotoradarów w całym kraju jest kolejnym sposobem na ratowanie finansów publicznych? Też czekamy na odpowiedź.
Interpelacja (nr 3496)
do ministra spraw wewnętrznych
w sprawie zmiany taryfikatora mandatów
Szanowny Panie Ministrze! Ministerstwo Spraw Wewnętrznych kończy prace nad nowym taryfikatorem mandatów. Nowe przepisy mogą zacząć obowiązywać jeszcze w marcu br. Na drogi może trafić także więcej nowoczesnych fotoradarów. Takie urządzenia są już testowane w stolicy. Bez problemu wyłapują kierowców przekraczających prędkość, przejeżdżających na czerwonym świetle czy używających buspasa. Nowoczesne radary ułatwiają też pracę urzędnikom, bo przesyłają zdjęcia bezpośrednio do ich urzędu. Znacznie przyspiesza to proces wystawienia mandatu. Żeby nie stracić prawa jazdy, nie wolno przekroczyć kierowcom 24 punktów karnych.
Z policyjnych statystyk wynika, że w ubiegłym roku polska drogówka wystawiła 2,5 mln mandatów. Można mieć uzasadnione wątpliwości, czy te zmiany przyniosą oczekiwany skutek. Często rządzący używają argumentu, że bardziej niż wysokość kary odstraszająco działa jej nieuchronność. Można również odnieść wrażenie, że rząd, zamiast iść w kierunku remontów i budowy nowych, bezpiecznych dróg, wysyła na nie coraz więcej patroli, podnosi kwoty mandatów i ustawia setki nowych fotoradarów.
W związku z tym chciałbym Pana Ministra zapytać: Czy nie jest tak, jak piszą dziennikarze, że wprowadzenie nowego taryfikatora mandatów i ustawienie setek fotoradarów w całym kraju jest kolejnym sposobem na ratowanie finansów publicznych?
Z poważaniem
Poseł Jan Warzecha
Dębica, dnia 28 marca 2012 r.
Komentuj →
14 kwietnia 2012 |
5
Do redakcji tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS napisał Władysław Drzazga (fot.) Zabrał głos w dyskutowanej od kilku tygodni - także na naszych łamach - sprawie dopuszczenia pojazdów szkoleniowych pozostających w dyspozycji ośrodków szkolenia do egzaminu państwowego na prawo jazdy.
Korzystając z okazji podsumujemy statystykę sondy umieszczonej na naszej stronie internetowej. Otóż na pytanie “Czy egzamin państwowy na prawo jazdy powinien odbywać się także przy użyciu pojazdów ośrodków szkolenia kierowców?” TAK odpowiedziało - 618 osób; NIE - 95, a NIE MAM ZDANIA - 11. Ogółem według stanu na dzień 14 kwietnia 2012 r. głosowały 724 osoby. Analizując te statystyki trzeba podkreślić wysoki procent przeciwników, dodajmy – ich liczba zaczęła ostatnio zdecydowanie powiększać się. Graficznie wygląda do następująco:
85,36% TAK
13,12% NIE
1,52% NIE MAM ZDANIA
(Fot.: PD@N 424-24)
Szanowna Pani Redaktor! Mam inne zdanie na temat uczestnictwa samochodów OSK w egzaminie, choć przyznam, że również podpisałem listę poparcia. Pozdrawiam Władysław Drzazga
Po odłożeniu w czasie wejścia w życie Ustawy o kierujących pojazdami, obserwuję wzmożone zainteresowanie zmianą zapisów, które miałyby ułatwić prowadzenie szkolenia kandydatów na kierowców. Jedną z ważnych zdaniem wielu szkoleniowców sprawą jest propozycja zapisu o możliwości wyboru pojazdu szkoleniowego na egzaminie państwowym na kategorię B. Na kilka dni przed wyjazdem na Zjazd Delegatów Stowarzyszeń PFSSK w Kosinie odbyłem rozmowę z dyrektorem WORD w Gorzowie Wlkp. Zbigniewem Józefowskim i zapytałem, co on sądzi o udziale pojazdów OSK w egzaminie. Odpowiedział, że przepisy nie zabraniają udziału pojazdu OSK, pod warunkiem podpisania stosownej umowy i spełnienia warunku możliwości rejestracji przebiegu egzaminu praktycznego. Samochód nie powinien być również starszy niż cztery lata. W dalszej rozmowie dyrektor poprosił nawet, abym zachęcał kierowników OSK, do podjęcia próby korzystania z tej możliwości, dzięki temu zobaczymy, jak to będzie funkcjonowało oraz zaproponował, abym był pierwszym, który skorzysta z tej możliwości. - Będziemy pierwszymi w Polsce, którzy dadzą odpowiedź na pytanie, jaka to faktycznie będzie korzyść i dla kogo - dodał. Odpowiedziałem, że zastanowię się nad propozycją i dam odpowiedź. Analizując ze spokojem za i przeciw tego przedsięwzięcia postawiłem sobie jednak pytanie: "Jaki ja mam w tym interes?" Doszedłem do wniosku, że żaden, a jeszcze kłopot i stratę czasu. Będzie to nawet kilka godzin dziennie, za które nikt mi nie zapłaci. Moim zadaniem jako kierownika OSK, jest dobrze przygotować kandydata na kierowcę oraz stworzyć takie warunki, aby był zadowolony ze szkolenia, a także panującej atmosfery. W sposób uczciwy i zgodny z prawem mam przeprowadzić egzamin wewnętrzny, wręczyć zaświadczenie ukończenia kursu, a na końcu podziękować oraz zaprosić w razie niepowodzenia na egzaminie do skorzystania z dodatkowych jazd. Na tym kończy się moja rola. Od tej pory nasz kursant staje się klientem w WORD. Jestem pewien, że, jak będzie miał kłopoty; a był zadowolony z naszych usług - to wróci. Wielu powie, że przecież nie mając takiego samochodu, jak w WORD, nie ściągniemy do siebie kursantów, którzy idą tam, gdzie jest najwyższa zdawalność. Tu przywołam przykład naszego kolegi Jacka Pomorskiego, który od 2000 roku do 2010 roku nieustannie zajmował zdecydowanie pierwsze miejsca w rankingach zdawalności egzaminów. Tu uwaga; Jacek Pomorski nie miał nigdy takiego samochodu, jaki był na wyposażeniu WORD! Na pytanie jak to robi? Odpowiada, że jak się chce i mocno zaangażuje się w szkolenie, to można dobrze wyszkolić przyszłego kierowcę. Ja nigdy nie przywiązywałem wagi do rankingów zdawalności. Owszem, zawsze jest to miłe, ale bardziej cenię sobie opinię moich kursantów o mojej szkole tych, którzy szkolili się u mnie. Dzięki temu od wielu lat nie wydaję na reklamę. Wyznaję zasadę, że najlepszą reklamą jest polecenie. Pomimo wysokiej ceny za szkolenie mamy w ośrodku zawsze dużo pracy. Ludzie wiedzą, że należy się szkolić u mistrza, a nie u rzemieślnika o małym stażu w zawodzie.
Proszę zastanówcie się koledzy, czy uparcie dążąc do wprowadzenia naszych pojazdów na egzaminy nie brniemy w ślepą uliczkę? A samochód taki, jak w WORD wystarczy mieć jeden i to w zupełności wystarczy jeżdżąc końcowe godziny oraz ćwicząc plac manewrowy i pokazy. Można wypożyczyć od kolegi na dwie godziny i w zupełności to wystarcza. Dawno doszedłem do wniosku, że inwestowanie w samochody, to niepotrzebny wydatek. A dorównywanie WORD-om w przetargach jest bez sensu. Więc inwestuję w dodatkową działalność, poszerzając ofertę w szkoleniu na wózki widłowe i maszyny budowlane. I nie narzekam, jak inni koledzy, bo to nic nie da.
Ja, Władysław Drzazga; dawno publicznie zabierałem głos w sprawie przetargów na samochody w WORD, namawiając kolegów do zaniechania krytyki, a szukania sposobów wybrnięcia z tej sytuacji. Kupujemy samochody z zagranicy, lekko uszkodzone, nie starsze niż jeden rok, z naprawą blacharki, za połowę ceny (nawet tej, co płaci WORD) i wszystko hula, jak trzeba.
Władysław Drzazga; właściciel OSK
Komentuj →
13 kwietnia 2012 |
2
Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej w sprawie wyeliminowania podwójnej karalności kierowców parkujących swoje pojazdy w strefie płatnego parkowania bez uiszczenia należnej opłaty za parkowanie - 5 kwietnia 2012 r.
Warszawa, 5 kwietnia 2012 r.
RZECZPOSPOLITA POLSKA
Rzecznik Praw Obywatelskich
Irena LIPOWICZ
RPO-648278-V/10/TS
00-090 Warszawa Tel. centr. 22 551 77 00
Al Solidarności 77 Fax 22 827 64 53
Pan Sławomir Nowak
Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej
Szanowny Panie Ministrze Z zadowoleniem przyjęłam informację, iż kierowany przez Pana resort podjął działania zmierzające do wyeliminowania podwójnej karalności kierowców parkujących swoje pojazdy w strefie płatnego parkowania bez uiszczenia należnej opłaty za parkowanie (pismo z dnia 16 lutego 2012 r., Nr TD-2km-073-l/12). Z informacji zamieszczonych na stronach internetowych Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej wynika, iż przygotowany został projekt rozporządzenia Ministrów Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej oraz Spraw Wewnętrznych zmieniającego rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych, który nowelizuje § 58 ust. 4 przedmiotowego rozporządzenia. W wyniku zaproponowanej nowelizacji, zmianie ma ulec zakres funkcji zakazującej znaku drogowego D-44. Znak “strefa parkowania", który obecnie zakazuje postoju pojazdu w strefie płatnego parkowania bez wniesienia należnej opłaty, ma po nowelizacji zabraniać postoju pojazdu poza miejscem wyznaczonym do parkowania. Aczkolwiek wydaje się, że rozwiązania zawarte w przedmiotowym projekcie rozporządzenia doprowadzą do zniesienia podwójnych sankcji za naruszenie obowiązku wniesienia opłaty za postój pojazdu w strefie płatnego parkowania, to jednak rozwiązania te mogą jednocześnie przyczynić się do powstania niekorzystnych zjawisk w funkcjonowaniu stref płatnego parkowania. W szczególności chodzi tu o proponowaną zmianę treści § 58 ust. 4 rozporządzenia, która spowoduje, że w strefie parkowania zabroniony będzie postój pojazdu poza miejscem wyznaczonym. Należy w tym miejscu zwrócić uwagę, że strefy płatnego parkowania wprowadza się na obszarach charakteryzujących się znacznym deficytem miejsc postojowych. Mimo, że organ zarządzający ruchem na drogach położonych w strefie płatnego parkowania ma obowiązek wyznaczyć miejsca przeznaczone na parkowanie (art. 13b ust. 6 ustawy o drogach publicznych), w praktyce wiele miejsc nadających się do postoju pojazdów nie jest formalnie oznaczonych właściwymi znakami drogowymi (D-18, P-18, P-19, P-20). Kierowcy parkują jednak swoje samochody na takich miejscach, wnosząc opłaty za parkowanie. Wprowadzenie na obszarze strefy płatnego parkowania zakazu postoju pojazdu poza miejscem do tego wyznaczonym spowoduje ograniczenie ilości miejsc parkingowych, których liczba już przy obecnych regulacjach zazwyczaj jest zbyt mała, aby zaspokoić zapotrzebowanie kierowców. Deficyt miejsc postojowych występujący na obszarach stref płatnego parkowania ulegnie zatem dalszemu powiększeniu. Z treści art. 13b ust. 1 ustawy o drogach publicznych jednoznacznie wynika, że opłatę za parkowanie pojazdów samochodowych na drogach publicznych w strefie płatnego parkowania pobiera się w przypadku parkowania pojazdu w wyznaczonym do tego miejscu. Praktyka dowodzi jednak, iż większość zarządów dróg stoi na stanowisku, że obowiązek wnoszenia opłat za parkowanie dotyczy całego obszaru strefy płatnego parkowania, w tym również parkowania poza wyznaczonymi miejscami. Skutkiem tego, opłatami dodatkowymi, o których mowa w art. 13f ustawy o drogach publicznych, obciążani są również kierowcy, którzy zaparkowali swoje pojazdy na terenie strefy płatnego parkowania w innych miejscach niż wyznaczone, bez uiszczenia opłaty za parkowanie. W przypadku wprowadzenia zakazu postoju pojazdów poza miejscami do tego wyznaczonymi, zaparkowanie samochodu w miejscu niewyznaczonym bez wniesienia opłaty za parkowanie narazi zatem kierowcę zarówno na odpowiedzialność za wykroczenie, jak i na sankcję administracyjną w postaci opłaty dodatkowej, o której mowa w art. 13f ustawy o drogach publicznych. W związku z powyższym, zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o wzięcie pod uwagę w dalszych pracach legislacyjnych nad projektem nowelizacji rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych, że w przypadku wejścia w życie zmian zaproponowanych w przedmiotowym projekcie, istnieje możliwość wystąpienia negatywnych skutków dla użytkowników strefy płatnego parkowania. Dlatego też proszę o rozważenie, czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby całkowite pozbawienie znaku drogowego D-44 funkcji zakazującej, co sugerowałam w wystąpieniu z dnia 5 sierpnia 2010 r.
Łączę wyrazy szacunku
/-/ Irena Lipowicz
Komentuj →
13 kwietnia 2012 |
0
Kolejnych ośmiu instruktorów z małopolskich ośrodków szkolenia kierowców usłyszało zarzuty w śledztwie dotyczącym korupcji przy wystawianiu praw jazdy.Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Piotr Kosmaty poinformował też o przełomie w śledztwie. Dotychczasowy główny podejrzany - były dyrektor MORD w Nowym Sączu Józef P., któremu postawiono siedem zarzutów korupcyjnych, przyznał się do winy, złożył obszerne wyjaśnienia i opuścił areszt - donosi dziennik “Gazeta pl Kraków”. W styczniu Zarząd Województwa Małopolskiego odwołał Józefa P. ze stanowiska dyrektora MORD w Nowym Sączu.
Jak informuje prokuratura, znaczna część kursantów, którzy ujawnili proceder uniknie kary, ponieważ zastosowano wobec nich klauzulę bezkarności w przypadku ujawnienia przestępstwa. Jednocześnie organa ścigania apelują do innych kursantów o podobną postawę.Wszyscy, którzy uzyskali prawa jazdy niezgodnie z prawem, będą musieli zdobyć je w legalny sposób.
Komentuj →
13 kwietnia 2012 |
0
Ministerstwo Sprawiedliwości rozważa wprowadzenie do systemu prawnego tzw. “umorzenia oportunistycznego”. Pozwalałoby ono szybko zamykać postępowania, w których karanie sprawcy już na pierwszy rzut oka ma niewielki sens. Taka procedura uwolniłaby prokuratorów i sędziów od nawału spraw drobnych,gdy sprawca się pojednał, szkoda nie jest istotna lub została naprawiona, gdy pokrzywdzony nie jest już zainteresowany ściganiem - zapowiedział w rozmowie z TOK FM wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski. Generalnie chodzi o sytuacje, w których ani interes ofiary, ani ważny interes społeczny nie przemawia za dalszym prowadzeniem postępowania. Jak mówi sędzia dr Sebastian Ładoś, w ten sposób można by też na przykład zamknąć wiele spraw dotyczących mniej poważnych wypadków samochodowych. - Popełnienie takiego występku najczęściej nie jest wynikiem postępującej demoralizacji - tłumaczy sędzia. - Zwłaszcza, gdy chodzi o wypadek drogowy, w którym wina i szkody są niewielkie, dochodzi do pojednania pomiędzy sprawcą a pokrzywdzonym, a pokrzywdzony ma szansę szybko odzyskać odszkodowanie. W takich przypadkach wszczynanie procesu karnego wydaje się bezcelowe - dodaje.
Zasada oportunizmu od dawna obowiązuje w prawodawstwie Francji, czy Niemiec.
Komentuj →
13 kwietnia 2012 |
0
Przepisy ustawy - Prawo o ruchu drogowym dotyczące zatrzymania prawa jazdy powinny mieć zastosowanie także do dokumentów wydanych przez inne państwo UE - uznał w swoim wyroku Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt: I OSK 1769/10). Wobec obywatela polskiego stale zamieszkującego w Polsce, ale legitymującego się niemieckim prawem jazdy, na skutek przekroczenia 24 punktów za naruszenie przepisów o ruchu drogowym, starosta wydał decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy. Zainteresowany kierowca kwestionował istnienie w polskim porządku prawnym podstawy prawnej, zezwalającej na zatrzymanie niemieckiego prawa jazdy. Argumentował, że art. 138 p.r.d. nie daje wyraźnej podstawy do podjęcia takiej decyzji.
Komentuj →
13 kwietnia 2012 |
4
Straż gminna uzyskała od Inspekcji Transportu Drogowego interpretację prawną, według której kierowcom nie trzeba wysyłać zdjęć, wykonanych przez fotoradar. Wystarczy sama informacja o złamaniu przepisów i mandat.
- Straż gminna nie musi wysyłać kierowcy zdjęcia. Wystarczy informacja o popełnionym wykroczeniu - potwierdza Henryk Czarnecki, komendant SG w Trzebielinie (pow. bytowski). - Na spotkaniu przedstawicieli wszystkich straży gminnych będziemy chcieli wypracować jednolity system, bo teraz jedni wysyłają zdjęcia, a inni już nie. Niektóre straże dostarczają nawet fotografie w kolorze. My nie możemy sobie na takie rozwiązanie pozwolić, bo drukowanie zdjęć w kolorze znacznie podrożyłoby koszty. Dzisiaj część straży fotki wysyłana, część nie. Inaczej niż Generalny Inspektorat Transportu Drogowego, który z własnych fotoradarów fotek nie wysyła. - Nie ma obowiązku wysyłania zdjęć i my już tego nie robimy - przyznaje Alvin Gajadhur, rzecznik prasowy GITD. - Dostarczamy kierowcy oświadczenie, które musi wypełnić. Powinien wskazać na nim siebie lub osobę, która ewentualnie prowadziła pojazd. Może też napisać, że nie jest w stanie wskazać takiej osoby. Jeśli mimo to przyjmie mandat, to sprawa jest zakończona. Jeśli nie, to trafia do sądu. Dopiero tam zdjęcie może być wykorzystane jako materiał dowodowy.
Komentuj →
12 kwietnia 2012 |
0
Uchwałą składu 7 sędziów SN z 12 kwietnia 2012 r. (sygn. akt III CZP 80/11) Sąd Najwyższy zadecydował w kontrowersyjnej sprawie. Wysokość odszkodowania za rozbite auto nie może być ustalona w oparciu o ceny zamienników części, które są tańsze niż oryginalne podzespoły. Ubezpieczyciel nie może też swobodnie zaniżać odszkodowania o koszty amortyzacji pojazdu i zasłaniać się tym, że uszkodzone części nie były nowe. Taki wniosek płynie z uchwały Sądu Najwyższego (SN) z 12 kwietnia 2012 roku. Jak przypomina “Dziennik Gazeta Prawna” uchwała SN jest już kolejną, w której została zakwestionowana niekorzystna dla konsumentów praktyka zakładów ubezpieczeń. Wcześniej również po wystąpieniu rzecznika ubezpieczonych sąd Najwyższy stwierdził, że także osobom fizycznym, a nie tylko przedsiębiorcom, należy się zwrot kosztów najmu pojazdu zastępczego. W innej uchwale sąd uznał, że koszty poniesione na pomoc prawną świadczoną przez adwokata czy radcę w związku z postępowaniem przedsądowym mogą w okolicznościach konkretnej sprawy stanowić szkodę majątkową podlegającą naprawieniu w ramach obowiązkowego ubezpieczenia OC.
Sąd Najwyższy Izba Cywilna: Uchwała składu 7 sędziów SN z dnia 12 kwietnia 2012 r. (sygn. akt III CZP 80/11). Zakład ubezpieczeń zobowiązany jest na żądanie poszkodowanego do wypłaty, w ramach odpowiedzialności z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego, odszkodowania obejmującego celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty nowych części i materiałów służących do naprawy uszkodzonego pojazdu. Jeżeli ubezpieczyciel wykaże, że prowadzi to do wzrostu wartości pojazdu, odszkodowanie może ulec obniżeniu o kwotę odpowiadającą temu wzrostowi.
\
Komentuj →
12 kwietnia 2012 |
0
(Fot.: PD@N 397-31)
11 maja 2010 roku w Łodzi w wypadku tramwajowym zginął 22-letni motorniczy, rannych zostało 16 osób. Dzisiaj ojciec Sylwestra J. wystąpił do sądu o odszkodowanie. Pozwanym jest MPK. Skarżący twierdzi, że to przewoźnik jest winien wypadkowi. Przypomnijmy tramwaj wypadł z szyn i uderzył w słup na skrzyżowaniu. Początkowo odpowiedzialnym za wypadek uznano motorniczego (zbyt szybki najazd na zwrotnicę, co miało spowodować wykolejenie składu), ostatecznie uwolniono go od winy. Powołany świadek widział, że motorniczy jechał ze spuszczoną głową, co oznacza, iż był nieprzytomny. Sąd karny zlecił prokuraturze ponowne rozpatrzenie sprawy i tym razem jej decyzja była zupełnie inna. - Syna uniewinniono. Po badaniach specjalistów medycyny sądowej, okazało się, że syn dostał zapalenia mięśnia sercowego. Był nieprzytomny, ale dostał silnego skurczu mięśni i rąk, dlatego cały czas trzymał nogę na pedale i tramwaj jechał - podkreśla Tomasz J., ojciec motorniczego. Przedstawiciele MPK podkreślają, wina nie leży po stronie przewoźnika, a tramwaj przejeżdżał przez zwrotnicę z prędkością 30 km/godz. a powinna być ona trzy razy mniejsza. - Nie zawinił ani tabor ani rozjazdy torów na skrzyżowaniu. Nie ma cienia podejrzeń, że doszło do zaniedbania ze strony naszej spółki - podkreśla Marcin Małek, rzecznik MPK.
Tomasz J. apeluje do władz miasta o zwiększenie bezpieczeństwa motorniczych. Domaga się zamontowania w tramwajach czuwaków aktywnych, czyli systemu, który sprawdza, czy prowadzący jest przytomny. Jeżeli nie jest, włącza się awaryjny hamulec. W tramwajach są zamontowane czuwaki pasywne. - W starszych składach to pedały, które trzeba ciągle naciskać. Z kolei w pesach czuwaki wciska się albo stopą, albo ręką. Żadne z tych rozwiązań nie sprawdza się, gdy motorniczy dostaje zawału mięśnia sercowego, podczas którego następuje silny skurcz nóg i rąk. Natomiast czuwak aktywny to guzik, który prowadzący musi nacisnąć, gdy pali się lampka. Jeżeli motorniczy jej nie zauważy, ma jeszcze szansę zareagować na sygnał dźwiękowy, zanim włączy się hamulec awaryjny. - Czuwaki aktywne są stosowane na kolei, ale nie w komunikacji miejskiej.
Komentuj →
12 kwietnia 2012 |
0

(Fot.: PD@N 424-32)
Na ulice Gdańska wyruszyła ekipa urzędników i strażników miejskich, która będzie tropiła przyczepki reklamowe, zagrażające bezpieczeństwu i szpecące miasto. W samym Gdańsku doliczono się ich ok. 150. Prezydent miasta wydał zarządzenie, uprawniające zespół złożony z pracowników pięciu wydziałów gdańskiego magistratu, Straży Miejskiej i Zarządu Dróg i Zieleni, do usuwania obiektów bezprawnie zajmujących pas drogowy czy inne nieruchomości miasta. Przyczepki - jak podkreślają urzędnicy - stoją nielegalnie, zasłaniają widoczność kierowcom, a do tego szpecą miasto i stanowią nieuczciwą konkurencję. Dotąd podkreślano, że przepisy są niejasne i nie pozwalają na skuteczne egzekwowanie prawa, ale prawnicy w końcu znaleźli sposób. - Ponieważ nie ma aktów prawa krajowego dedykowanych reklamie zewnętrznej, a procedura administracyjna nie sprawdza się w walce z mobilnymi konstrukcjami, istnieje konieczność egzekucji tego typu przypadków w oparciu o przepis. art. 343 § 2 Kodeksu Cywilnego - tłumaczy Michał Szymański, kierownik Referatu Estetyzacji Miasta gdańskiego magistratu. A ten mówi, że: Posiadacz nieruchomości może niezwłocznie po samowolnym naruszeniu posiadania przywrócić własnym działaniem stan poprzedni; nie wolno mu jednak stosować przy tym przemocy względem osób. Ostatecznie wytypowane ekipa razem z pomocą drogową, udaje się w miejsca, gdzie znajdują się nielegalne przyczepki, konstrukcja trafia na lawetę i zostaje odwieziona na parking. Właściciel pojazdu odbierają przyczepkę musi zapłacić za holowanie (od ok. 100 do 200 zł).
Komentuj →
12 kwietnia 2012 |
0
Zarząd Województwa Małopolskiego podjął decyzję o ogłoszeniu konkursu na stanowisko dyrektora MORD-u w Nowym Sączu - Jak informował wicemarszałek województwa Roman Ciepiela zarząd na swoim posiedzeniu podjął procedurę konkursową. Kandydat na to stanowisko musi przedstawić swoją koncepcję zarządzania ośrodkiem i strategię jego rozwoju - powiedział kierownik biura prasowego urzędu marszałkowskiego Piotr Odorczuk. Jak donosi portal SĄDECZANIN pl wśród kandydatów na stanowisko wymienia się Waldemara Olsztyńskiego, dyrektora Wydziału Edukacji w Urzędzie Miasta Nowy Sącz; Tadeusza Kunkę, egzaminatora nadzorującego MORD, a także Marka Surowiaka, p.o. dyrektora szpitala w Limanowej. Zapytany o plany w tym zakresie aktualnie pełniący obowiązki dyrektora Wiesław Kądziołka – miał odpowiedzieć, iż decyzji jeszcze nie podjął.
Komentuj →
11 kwietnia 2012 |
0

(Fot.: PD@N 424-36)
Odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Infrastruktury. W toku obrad m.inn. rozpatrzono uchwały Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o drogach publicznych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 274). Senat po rozpatrzeniu projektu ustawy zaproponował wprowadzenie 11 poprawek.
Uzasadnienie
Senat, po rozpatrzeniu uchwalonej przez Sejm na posiedzeniu w dniu 2 marca 2012 r. ustawy o zmianie ustawy o drogach publicznych oraz niektórych innych ustaw, postanowił wprowadzić do niej 11 poprawek.
Przyjmując poprawkę nr 1 Senat miał na względzie wynikającą z Zasad techniki prawodawczej dyrektywę, zgodnie z którą adres publikacyjny ustawy przywołuje się tylko w przepisie odsyłającym do niej po raz pierwszy.
W poprawce nr 2 Senat postanowił doprecyzować art. 24i ust. 2 pkt 1 dodawany do ustawy o drogach publicznych. Przepis ten stanowi, że przy przeprowadzaniu oceny wpływu planowanej drogi na bezpieczeństwo ruchu drogowego uwzględnia się liczbę zabitych w wypadkach drogowych oraz liczbę wypadków drogowych. Ustawodawca nie wskazał przy tym, czy chodzi o wypadki w ogóle, o wypadki, które zdarzyły się w miejscu inwestycji, czy też o zdarzenia na okolicznych drogach.
Poprawka nr 4 ma jednoznacznie przesądzić, że na każdym etapie inwestycji drogowej audyt bezpieczeństwa ruchu drogowego może przeprowadzać audytor będący pracownikiem jednostki wykonującej zadania zarządcy drogi lub audytor nie pozostający z nią w stosunku pracy. Senatorowie uznali, że zgodnie z intencją ustawodawcy swoboda zarządcy drogi w zakresie wyboru audytora powinna wynikać z przepisu w sposób jednoznaczny i nie budzący wątpliwości. Respektując powyższą zasadę nieuzasadnione jest nakładanie na zarządcę, który zatrudnia audytora bezpieczeństwa ruchu drogowego, obowiązku zlecania audytu na ostatnim jego etapie podmiotowi “zewnętrznemu”.
Poprawki nr 5 i 9 zapewniają ustawie zgodność z postanowieniami Kodeksu pracy oraz pragmatyk urzędniczych. W myśl art. 25k ust. 10 ustawy o drogach publicznych, rozwiązanie stosunku pracy z audytorem bezpieczeństwa ruchu drogowego bez wypowiedzenia następuje w wyniku skazania go prawomocnym wyrokiem za przestępstwo popełnione umyślnie przeciwko życiu i zdrowiu, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej lub przeciwko wiarygodności dokumentów. Przepis o takiej treści abstrahuje od rozwiązań przyjętych w polskim systemie prawa i może spowodować istotne wątpliwości interpretacyjne. Zgodnie z art. 52 § 1 Kodeksu pracy, pracodawca może rozwiązać umowę o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika w razie ciężkiego naruszenia przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych, popełnienia przez pracownika w czasie trwania umowy o pracę przestępstwa, które uniemożliwia dalsze zatrudnianie go na zajmowanym stanowisku, jeżeli przestępstwo jest oczywiste lub zostało stwierdzone prawomocnym wyrokiem oraz zawinionej przez pracownika utraty uprawnień koniecznych do wykonywania pracy na zajmowanym stanowisku. Kodeksowa instytucja przesłanek natychmiastowego rozwiązania umowy o pracę z winy pracownika ma charakter podstawowy, nie budzi wątpliwości w orzecznictwie sądów ani doktrynie prawa pracy, i znajduje zastosowanie w każdej sytuacji, gdy strony łączy stosunek pracy. Ponieważ określony w art. 25k ust. 10 ustawy o drogach publicznych katalog przyczyn dyscyplinarnego zwolnienia z pracy audytora jest węższy od przyjętego w art. 52 § 1 Kodeksu pracy, a wyliczenie w nim zawarte ma charakter enumeratywny, nierozstrzygnięta pozostaje relacja między tymi przepisami. Przeciwko wprowadzeniu szczególnego w tym zakresie rozwiązania tylko dla audytorów bezpieczeństwa ruchu drogowego przemawiają ponadto postanowienia pragmatyk urzędniczych, w oparciu o które będą oni zatrudnieni. Zarówno bowiem ustawa o pracownikach samorządowych (art. 6 ust. 3), jak i ustawa o służbie cywilnej (art. 4) uzależniają zatrudnienie pracownika od niekaralności za każde przestępstwo popełnione z winy umyślnej.
Analogiczne wątpliwości powoduje w opinii Senatu także art. 24n ust. 2 pkt 3 ustawy o drogach publicznych, uzależniający uzyskanie certyfikatu audytora bezpieczeństwa ruchu drogowego od niekaralności za przestępstwo popełnione umyślnie przeciwko życiu i zdrowiu, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej lub przeciwko wiarygodności dokumentów. W świetle takiego brzmienia przepisu możliwa będzie sytuacja, w której audytor skazany za przestępstwo umyślne nie należące do żadnej z wymienionej kategorii uzyska certyfikat, ale nie zostanie zatrudniony w komórce audytu bezpieczeństwa ruchu ze względu na zakazy wynikające z pragmatyk urzędniczych.
Uchwalając poprawkę nr 6 Senat postanowił zmodyfikować nałożony na zarządcę drogi obowiązek sporządzenia i dołączenia do sprawozdania z audytu bezpieczeństwa ruchu drogowego uzasadnienia swej decyzji o odstąpieniu od uwzględnienia wyniku audytu na kolejnych etapach budowy i użytkowania drogi. W świetle art. 4 ust. 4 dyrektywy 2008/96/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 19 listopada 2008 r. w sprawie zarządzania bezpieczeństwem infrastruktury drogowej, w przypadku gdy podczas audytu zidentyfikowano elementy zagrażające bezpieczeństwu, lecz projekt nie został poprawiony przed zakończeniem etapu inwestycyjnego, właściwa jednostka sporządza odpowiednie uzasadnienie w formie załącznika do sprawozdania z audytu. Wynikający z art. 24l ust. 4 ustawy o drogach publicznych wymóg, aby zarządca wskazywał w uzasadnieniu propozycje rozwiązań zamiennych wykracza więc poza zakres dyrektywy. Ponadto Senat zauważył, że zarządca drogi nie ma uprawnień, aby poprawiać zarówno projekt budowlany, jak i sprawozdanie z audytu.
Poprawka nr 7 modyfikuje przepis określający skład zespołu oceniającego wyniki klasyfikacji odcinków dróg ze względu na koncentrację wypadków śmiertelnych oraz bezpieczeństwo sieci drogowej w ten sposób, aby w jego skład wchodziła co najmniej jedna osoba posiadająca kwalifikacje i doświadczenie wymagane ustawą dla audytora bezpieczeństwa ruchu drogowego. Przyjmując takie rozwiązanie Senatorowie uznali, że art. 24m ust. 4 w wersji przyjętej przez Sejm jest w zmienianym zakresie zbyt restrykcyjny.
W poprawce nr 10 Senat postanowił uzupełnić niepełne odesłanie. Zgodnie z art. 24n ust. 7 ustawy o drogach publicznych, certyfikat audytora bezpieczeństwa ruchu drogowego jest przedłużany na kolejne trzy lata po dostarczeniu potwierdzenia ukończenia szkolenia okresowego, oświadczenia o pełnej zdolności do czynności prawnych i korzystaniu z pełni praw publicznych oraz dokumentu potwierdzającego niekaralność. Art. 24n ust. 8 stanowi natomiast, że minister właściwy do spraw transportu odmawia przedłużenia certyfikatu w przypadku nieprzedstawienia zaświadczenia o ukończeniu szkolenia okresowego, nie wspominając o pozostałych przesłankach przedłużenia ważności dokumentu.
Pozostałe poprawki mają charakter doprecyzowujący albo zmierzają do zapewnienia ustawie wewnętrznej spójności.
Komentuj →
11 kwietnia 2012 |
1
W sprawie egzaminów na kandydatów na egzaminatorów i egzaminatorów osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami silnikowymi w Polowie marca złożył poseł Zbigniew Włodkowski. W odpowiedzi Tadeusz Jarmuziewicz wyjaśnił:
Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na pismo nr SPS-023-1901/12 przekazujące interpelację posła pana Zbigniewa Włodkowskiego w sprawie egzaminów dla kandydatów na egzaminatorów i egzaminatorów osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami silnikowymi, przedstawiam następujące wyjaśnienie.
Podstawą prawną do przeprowadzania egzaminów dla kandydatów na egzaminatorów jest przepis art. 110 ustawy Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, z późn. zm.). Szczegółowe zasady egzaminowania kandydatów na egzaminatorów określa rozporządzenie ministra infrastruktury z dnia 27 października 2005 r. w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów (Dz. U. z 2005 r. Nr 217, poz. 1834, z późn. zm.). Zgodnie z przepisami § 54 ust. 4 ww. rozporządzenia komisja weryfikacyjna przeprowadza egzamin w sposób określony w wewnętrznym regulaminie zatwierdzonym przez organ powołujący komisję weryfikacyjną. Przepis § 59 ust. 1 przywołanego rozporządzenia określa, że egzamin teoretyczny prowadzony jest na podstawie odpowiedniego banku pytań. Przepis § 6 regulaminu z dnia 31 grudnia 2007 r. w sprawie trybu i sposobu prowadzenia egzaminów dla kandydatów na egzaminatorów i egzaminatorów osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdem silnikowym (Dz. Urz. MI 07.2.8) stwierdza, że pytania egzaminacyjne nie są publikowane. Dostęp do pracy egzaminacyjnej zapewnia się poprzez wręczenie na życzenie osoby egzaminowanej arkusza odpowiedzi, na którym wskazane są numery pytań oraz informacja o ilości punktów otrzymanych za odpowiedź na każde z pytań. Wydruk arkusza odpowiedzi następuje po zakończeniu części teoretycznej egzaminu weryfikacyjnego dla wszystkich kandydatów na egzaminatorów.
Minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej dla zapewnienia kandydatowi na egzaminatora możliwości właściwego przygotowania się do kolejnych egzaminów weryfikacyjnych, udzielając odpowiedzi na skargi składane przez osoby egzaminowane, za każdym razem szczegółowo wskazuje, jakiej tematyki dotyczyły pytania, na które osoba skarżąca udzieliła błędnych odpowiedzi, oraz dodatkowo wskazuje przepisy, na podstawie których przygotowano poszczególne pytania. Przyjęta i od wielu lat stosowana procedura postępowania w przypadkach odwołań od wyników egzaminów przewiduje, że każda osoba mająca wątpliwości co do prawidłowości udzielonych odpowiedzi na pytania jest informowana o zawartości merytorycznej pytań, na które udzieliła odpowiedzi nieprawidłowych, a następnie wskazywane tym osobom są przepisy, z których wynika prawidłowa
odpowiedź na zadane pytanie.
Dodatkowo pragnę wskazać, że w sprawie prowadzona była korespondencja z rzecznikiem praw obywatelskich, który przyjął wyjaśnienia resortu, nie składając wniosku o zmianę przepisów w tym zakresie. Wypowiadał się w tej sprawie także Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który stwierdził, że skargę na przebieg egzaminu weryfikacyjnego można złożyć wyłącznie do ministra właściwego ds. transportu.
Biorąc pod uwagę powyższe, w mojej ocenie kandydaci na egzaminatorów mają pełną możliwość uzyskania informacji, w jakim zakresie powinni uzupełnić swoje wiadomości przed ponownym przystąpieniem do egzaminu teoretycznego dla kandydatów na egzaminatorów. Ze względu na specjalistyczny charakter egzaminu oraz konieczność zachowania jego wysokiego poziomu pytania egzaminacyjne, wykorzystywane wielokrotnie na kolejnych egzaminach, nie mogą być udostępniane kandydatom na egzaminatorów.
Egzaminator po zdanym egzaminie uzyskuje uprawnienia eksperta, którego decyzje obciążone są odpowiedzialnością za bezpieczeństwo ruchu drogowego, w tym w szczególności za bezpieczeństwo młodych kierowców, dlatego jego wiedza musi być niepodważalna, a przyszłe decyzje niezaprzeczalne. Osoby, które chciałyby łagodniejszych kryteriów na egzaminie weryfikacyjnym, oraz osoby podważające zasadność funkcjonującego dotychczas systemu, chcące uzyskać uprawnienia egzaminatora muszą sobie uświadomić, że tylko wiedza ekspercka daje możliwość prawidłowego kształtowania postaw młodych kierowców i ich właściwego i bezpiecznego udziału w ruchu drogowym. W przeciwnym wypadku taki kandydat na egzaminatora nie będzie dawał rękojmi należytego wykonywania swoich obowiązków, a jego błędne decyzje będą prowadziły do kolejnych ofiar na polskich drogach.
Z poważaniem
Komentuj →
11 kwietnia 2012 |
8
Redakcja “Gazety pl” donosi: wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego szukają pieniędzy, by związać koniec z końcem. Apelują, by rząd podniósł opłaty za egzamin na prawo jazdy.Jak wiemy z nieoficjalnych źródeł do ministra transportu został skierowany list dyrektorów WORD apelujący o podniesienie - po sześciu latach - tych właśnie opłat. Wniosek swój uzasadniają przede wszystkim wzrostem cen paliw i stawianymi im nowymi zadaniami, a z tych ostatnich wynika także nowa konieczność inwestycji. Dziennik powołuje wypowiedzi przedstawicieli kilku ośrodków egzaminowania:
Biała Podlaska:Ubiegły rok zamknąłem z pięcioma tysiącami na minusie z działalności egzaminacyjnej. Muszę to rekompensować wpływami z innej działalności: kursów dla kierowców, czy wynajmu pomieszczeń - mówi Zbigniew Kot, dyrektor WORD-u w Białej Podlaskiej;
Lublin: W WORD-zie bilans za 2011 rok jest na plusie. - Ale niewielkim - zastrzega dyrektor Andrzej Pasikowski. Na ten wynik wpłynęło wiele czynników. Ośrodek wygrał pieniądze w sądzie od wykonawcy jednego z budynków, czy zrezygnował z remontu placu manewrowego: - Kosztorys prac opiewa na 600 tys. zł. Zdecydowaliśmy się jedynie na drobne naprawy - tłumaczy Pasikowski. - Bardzo pomógł nam też ubiegłoroczny boom na robienie prawa jazdy. Ludzie obawiali się wprowadzenia nowych zasad zdawania. Bez tego byłoby nam bardzo trudno.
Zamość: Ośrodek egzaminowania, żeby łatać dziurę budżetową, rozważa czy nie oferować nowej usługi - malowania na ulicach pasów poziomych.
Jak informowaliśmy w ubiegłym tygodniu za publikacją “Dziennika Gazeta Prawna” - rzecznik resortu, Mikołaj Karpiński, zaprzecza jakoby w ministerstwie miały być prowadzone prace mające na celu zmianę wysokości stawek za egzaminy państwowe. Dziennik powołując się na własne ustalenia informował, iż na kilku spotkaniach z dyrektorami ośrodków egzaminowania jednak podwyżki były obiecywane.
Komentuj →
10 kwietnia 2012 |
1

(Fot.: PD@N 424-1jm)
W środowisku rowerzystów wiele zamieszania spowodowała interpelacja posła Macieja Mroczka, o której informowaliśmy w ubiegłym tygodniu. Propozycja wprowadzenia obowiązkowych przeglądów technicznych rowerów wywołała wiele emocji. W rozmowie z ''Gazetą'' poseł sugeruje, by stan techniczny rowerów kontrolowała policja. ''Dlaczego rowerzyści jako uczestnicy ruchu drogowego nie mają nałożonego obowiązku przeprowadzania przeglądu technicznego roweru, czyli sprawdzenia stanu technicznego świateł, hamulców, ogumienia itp., tak jak robią to kierowcy np. samochodów osobowych?'' - sugeruje poseł. Częściowo wycofuje się ze swoich propozycji: - Jestem cyklistą. I przed sezonem przeglądam rower sam. Smaruję łańcuch, pompuję koła, sprawdzam też odblaski i światła itp. Nie są potrzebne stacje diagnostyczne. Koszt sprawdzania tam rowerów przekroczyłby ich wartość. Ale może warto zdyscyplinować policjantów, żeby częściej prowadzili kontrole, do których są uprawnieni. Próbowałem znaleźć dane o ilości rowerów sprawdzanych w 2011 r. przez policję. I nie udało mi się do nich dotrzeć. Podejrzewam, że takich kontroli nie robi się w ogóle. Rowerzyści pytają - Kto ma za to płacić?
Komentuj →
10 kwietnia 2012 |
0
Szanowni Czytelnicy, informujemy, iż przygotowaliśmy - do pobrania - kolejną aktualizację elektronicznego zbioru aktów prawnych pn. ePrawoDrogowe. Aktualizacja według stanu prawnego obowiązującego na dzień 4 kwietnia 2012 r. Dostępne są:
|
Aktualizacja zbioru ePrawoDrogowe
wg stanu prawnego na 10.4.2012 r. |
|
Projekty aktów prawnych
|
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie postępowania z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego (w wersji skierowanej do podpisu) (wersja 4.4.2012) |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie warunków i sposobu dokonywania badań na zawartość alkoholu w organizmie |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie warunków produkcji i sposobów dystrybucji tablic i znaków legislacyjnych oraz materiałów mających szczególne znaczenie do produkcji tablic rejestracyjnych |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie kursów z zakresu przewozu towarów niebezpiecznych |
|
Projekt |
rozporządzenia |
zmieniającego rozporządzenie w sprawie okresowych ograniczeń oraz zakazu ruchu niektórych rodzajów pojazdów drogowych |
|
Akty prawne rzeczywiste (teksty w wersji opublikowanej) |
|
Rozporządzenie |
w sprawie wysokości opłat za wydanie zezwolenia na przejazd pojazdu nienormatywnego |
|
Akty prawne ujednolicone (teksty ujednolicone
w zw. z publikacją rzeczywistych lub ich wejściem w życie) |
|
Rozporządzenie
|
w sprawie wysokości opłat za wydanie zezwolenia na przejazd pojazdu nienormatywnego
|
|
Pobierz aktualizacje:
wybierz zakładkę AKTUALIZACJA / kliknij przycisk DALEJ / program pobierze i zainstaluje zmiany |
|
|
|
|
ePrawoDrogowe to zbiór
kompletny, zawsze aktualny, przyjazny w obsłudze
ZAMÓW: 502-659-431
Komentuj →
10 kwietnia 2012 |
0

(Fot.: PD@N 424-31)
Rolkarze stali się ostatnio przedmiotem wielu doniesień prasowych. Wypowiedziało się także Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, odpowiadając na interpelację poselską. Tadeusz Jarmuziewicz potwierdził, iż rolkarze to kategoria pieszych. Media (fot.) podjęły temat, to absurd - piszą i uzasadniają przecież oni pędzą po chodniku często z prędkością 40-50 km/godz. Piesi w panice uskakują na boki, bo czują się zagrożeni. Czasem nawet krzyczą, że po chodniku się chodzi, a nie jeździ. Chcemy jeździć po trasach rowerowych, legalnie, bez płacenia mandatów - napisało stowarzyszenie rolkarzy do ministerstwa. - Rolkarze mogą poruszać sie po ścieżkach rowerowych w przypadku, gdy nie ma chodnika i nie ma żadnej innej możliwości - mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, ale podkom. Wojciech Ratyński z Biura Ruchu Drogowego KGP twierdzi, że "jeżeli rolkarze poruszaliby się na ścieżkach rowerowych, to stwarzaliby kolejne zagrożenie". - Jeżdżąc na rolkach, nie mamy lusterek - argumentuje.
Komentuj →
10 kwietnia 2012 |
0

(Fot.: PD@N 424-3jm)
Poseł Łukasz Borowiak złożył interpelację (nr 3585) złożył interpelację w sprawie zbyt małej liczby wydzielonych bezpłatnych miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych. Adresatem jest minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej.
Interpelacja (nr 3585)
do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej
w sprawie zbyt małej liczby wydzielonych bezpłatnych miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych
Szanowny Panie Ministrze! W życiu publicznym osoby niepełnosprawne, mające z oczywistych względów trudniejsze warunki egzystencji, nadal niestety spotykają się z ograniczeniami, które powinny być wyeliminowane. Jednym z nich jest korzystanie z parkingów, które posiadają zbyt małą liczbę wydzielonych miejsc postojowych. Dotyczy to zarówno parkingów płatnych, jak i bezpłatnych, np. przed urzędami, szpitalami, szkołami, centrami handlowymi, itp.
Interweniujące osoby wskazują, że w przypadku parkingów płatnych wyznaczenie jednego czy dwóch miejsc zmusza ich do korzystania z miejsc płatnych. Ponadto osoby niepełnosprawne zwracają uwagę na problem zajmowania miejsc parkingowych przez nieuprawnionych do tego kierowców. Zdarzenia takie mają miejsca na parkingach zlokalizowanych na drogach publicznych, ale niestety zjawisko to nasilone jest zwłaszcza w okolicach centrów handlowych. Warto podkreślić, iż problem ten ma charakter nagminny.
W związku z powyższym proszę Pana Ministra o odpowiedź na następujące pytanie: Czy Ministerstwo Transportu Budownictwa i Gospodarki Morskiej podejmowało lub zamierza podjąć działania, które skutkować będą zwiększeniem liczby miejsc parkingowych dla osób niepełnosprawnych?
Z wyrazami szacunku Poseł Łukasz Borowiak
Warszawa, dnia 29 marca 2012 r.
Komentuj →
10 kwietnia 2012 |
0
Ministerstwo Gospodarki proponuje, by nowy podatek od pojazdów tzw. podatek ekologiczny był płatny jednorazowo przy pierwszej rejestracji auta w Polsce. Podobny pomysł upadł kilka lat temu. - W ostatnim czasie Zespół Międzyresortowy ds. Wzrostu Konkurencyjności Przemysłu Motoryzacyjnego opracował drugą wersję projektu założeń wprowadzających w miejsce akcyzy inny podatek. Uwzględni on parametry ekologiczne samochodów, takie jak klasa normy czystości spalin EURO, pojemność silnika, a także napędy alternatywne - potwierdza biuro prasowe resortu gospodarki. MG zarządza pracami zespołu. Jak dodają przedstawiciele ministerstwa, proponowany wariant zakłada jednorazową płatność podatku przy pierwszej rejestracji samochodu w Polsce.
Komentuj →
10 kwietnia 2012 |
0

(Fot.: PD@N 424-35policja)
Suwalscy policjanci podczas kontroli drogowej ujawnili instruktora nauki jazdy, który znajdował się w stanie nietrzeźwości.W dniu dzisiejszym podczas przeprowadzanych na terenie powiatu suwalskiego działań “Trzeźwa gmina” policjanci suwalskiej drogówki około godz. 8.00 na ul. 23 Października zatrzymali do kontroli drogowej fiata Punto nauki jazdy. Podczas kontroli stanu trzeźwości okazało się, że 25-letni instruktor nauki jazdy, będący podczas szkolenia kierującym, znajduje się w stanie nietrzeźwości. Ponadto, mundurowi ustalili, że w pojeździe znajdowała się większa liczba kursantów niż dopuszczają to przepisy prawa. Za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności - doniosła Komenda Miejska Policji w Suwałkach. I oczywiście niebagatelna sprawa utraty uprawnień instruktora nauki jazdy.
Komentuj →
9 kwietnia 2012 |
1
W ubiegłotygodniowym newsie pt.: “O problemach z wprowadzeniem ustawy o kierujących” poseł Krzysztof Tchórzewski w interpelacji w sprawie problemów z wprowadzeniem ustawy o kierujących pojazdami, a szczególnie ponad 50-procentowego wzrostu kosztów uzyskania i utrzymania prawa jazdy, otóż poseł wyraził wątpliwość, a właściwie powtórzył wątpliwość, iż ustawa jest zbyt skomplikowana, wprowadza nowe, tak naprawdę licencjonowane zawody, zwiększa prawie dwukrotnie koszt uzyskania prawa jazdy, a wprowadzona zasada okresu próbnego i jego konsekwencje potrajają koszty odpłatnych szkoleń obowiązkowych, zwiększają wielokrotnie możliwość utraty prawa jazdy, a jego ponowne uzyskanie staje się trudnym torem przeszkód, co wytwarza naturalny bodziec korupcyjny. Ponad 20 rozporządzeń o obszernym zakresie spraw regulowanych powoduje, że ich sumaryczna objętość prawdopodobnie przekroczy tysiąc stron. Jest to ewidentne przeregulowanie tej dziedziny naszego życia, a przecież bardzo trudno wyobrazić sobie życie bez samochodu. W oczekiwaniu na odpowiedź resortu, Państwa wypowiedzi:
Jerzy R.: Bardzo dobrze, że te zmiany wejdą, które to mają na celu zmniejszenie wypadków, i niewinnych ofiar na naszych drogach! Moim zdaniem są to jeszcze za bardzo liberalne zmiany, szczególnie dla piratów drogowych! Ponieważ to co się obserwuje na naszych drogach, woła o pomstę do nieba! We Szwecji, Francji prowadzenie pojazdu nie zgodnie z przepisami prd., to taki pojazd jest narzędziem zbrodni w rękach kierowcy! To co obserwuje podczas szkolenia przyszłych kierowców, można stwierdzić, że na naszych drogach panuje prawo Buszu! Kto ma lepszy samochód (szczególne. terenowy) nie patrzy na żadne prd., gaz i do przodu. Wyprzedzają na przejściach dla pieszych, na skrzyżowaniach, na podwójnej ciągłej, z nieprawidłowej strony, na czerwonym świetle, zajeżdżają drogę nauce jazdy, nie zachowując bezpiecznego odstępu, również trąbiąc, sporo też jeździ bez prawa jazdy, niesprawnymi samochodami, 1/4 pojazdów truje środowisko, a szczególnie ludzi (mają zatarte silniki, spalają olej, który jest najgorszą trucizną dla człowieka), nagminnie przekraczają dozwolone prędkości (szczególnie w Warszawie). Szczególnie sam. ciężarowe jeżdżą niesprawne i z łysymi oponami! Policja na te wykroczenia nie reaguje! Kursant widząc, że taki kierowca nie zostaje ukarany za nieprzestrzeganie prd., jak tylko otrzyma prawo jazdy, od razu sam zaczyna łamać przepisy! Parkują się na trawnikach, na zakazach, na przejściach dla pieszych. Szczególnie w Pruszkowie! Policja, i Straż Miejska przejeżdża, ale na to nie reaguje. Piesi wchodzą (...) bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd (Policja, i Straż nie reaguje). Dlatego Polska dominuje w wypadkach! Sporo też jeździ pijanych. Wykorzystują do tego SIBI. Trzeba Policjantom przypomnieć do czego są powołani! Niech każdy wykonuje swoją pracę (obowiązki) należycie (za co bierze pieniądze). I wtedy będzie mniej ofiar śmiertelnych (szczególnie dzieci) na naszych drogach! Opisałem te nieprawidłowości w trosce o nasze bezpieczeństwo, na naszych drogach, a nie po to, żeby komuś przypiąć łatkę, bo to by dalej nie miało sensu! żebyśmy się mogli cieszyć naszym bezpiecznym Życiem! Jeżeli są osoby odpowiedzialne za te nieprawidłowości na naszych drogach, to niech podejmą stosowne działania! Będzie nam się przyjemniej Żyło! Kochający życie!!!
ADAM: Ma Pan rację w komentarzu. Czy naprawdę sądzi Pan, że wprowadzenie nowej/znowelizowanej ustawy o kierujących cokolwiek w tym co Pan opisuje zmieni?
Komentuj →
9 kwietnia 2012 |
0
Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej przygotowało odpowiedź na zapytania zawarte w interpelacji (nr 1942) w sprawie art. 71 ust. 7 ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Po oficjalnym przedłużeniu terminu na odpowiedź Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w resorcie odpowiedział:
Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na pismo z dnia 22 lutego 2012 r., nr SPS-023-1942/12, przesyłające interpelację pana posła Henryka Siedlaczka w sprawie art. 71 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, uprzejmie informuję, iż mając na uwadze poruszoną w tej interpelacji kwestię samochodów, które są sprowadzane do kraju z przeznaczeniem na części i zezłomowanie zbędnej reszty, zwróciłem się o stanowisko w tej sprawie do ministra środowiska.
W przekazanej opinii z dnia 12 marca 2012 r., nr DOGop-070-10/10272/12/AŁ, pan Piotr Grzegorz Woźniak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska, poinformował, że “ (...) Sprowadzenie do kraju pojazdu z przeznaczeniem do demontażu na części jest równoznaczne ze sprowadzeniem do kraju odpadu w postaci pojazdu. Przyjęcie takiego stanowiska podyktowane jest faktem, że pojazd taki nie będzie użytkowany zgodnie ze swoim pierwotnym przeznaczeniem. Za ww. kwalifikacją przemawia także stanowisko korespondentów unijnych wobec rozporządzenia (WE) Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1013/2006 w sprawie przemieszczania odpadów, zaprezentowane w wytycznych ww. korespondentów w sprawie przemieszczania odpadów w postaci pojazdów. Według ww. wytycznych (pkt 8 lit. c) przeznaczenie pojazdu do demontażu i ponownego użycia części zamiennych jest kryterium wskazującym, iż pojazd taki stanowi odpad.
W związku z powyższym sposób postępowania z takim pojazdem określają przepisy o odpadach (...). W związku z faktem, że pojazdy przeznaczone do demontażu na części stanowią odpady w postaci zużytych lub nienadających się do użytkowania pojazdów, ich międzynarodowe przemieszczanie winno odbywać się z zastosowaniem procedur wynikających z rozporządzenia (WE) nr 1013/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 14 czerwca 2006 r. w sprawie przemieszczania odpadów (Dz. Urz. UE L 190 z dnia 12 lipca 2006 r., ze zm.). Według ww. rozporządzenia przewóz tego rodzaju odpadów do Polski wymaga zastosowania procedur uprzedniego pisemnego zgłoszenia i zgody właściwych organów. Inicjatorem ww. procedury w każdym przypadku jest podmiot zamierzający dokonać wysyłki odpadów (np. osoba/podmiot zbywający pojazd) poprzez złożenie stosownej dokumentacji do właściwego organu w państwie wysyłki. Warunkiem rozpoczęcia przemieszczania odpadów jest wydanie zezwolenia zarówno przez organ kraju wysyłki, kraju przeznaczenia (tj. Polski), jak i państwa tranzytu, w przypadku gdy odpady miałyby być przemieszczane z państwa niegraniczącego z RP. Przepisy obowiązujące w tym zakresie nie przewidują możliwości, aby o wydanie zgody na przemieszczanie odpadów do Polski mógł wystąpić polski podmiot/obywatel zainteresowany przywozem odpadów do kraju. Obywatel/podmiot polski, do którego miałyby być sprowadzone odpady, posiada status odbiorcy odpadów i jako taki winien być wskazany we wniosku o wydanie zgody na przemieszczanie, złożonym przez podmiot wysyłający.
Należy mieć na uwadze, iż zgodnie z art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 20 stycznia 2005 r. o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji (Dz. U. Nr 25, poz. 202, ze zm.) demontaż pojazdów wycofanych z eksploatacji może być prowadzony wyłącznie w stacjach demontażu. Z tej przyczyny odbiorcą odpadów w postaci pojazdów sprowadzonych do Polski może być tylko i wyłącznie przedsiębiorca prowadzący stację demontażu pojazdów w rozumieniu ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji jako prowadzący instalację przejściowego odzysku. Ponadto taki przedsiębiorca powinien posiadać umowę zawartą z przedsiębiorcami prowadzącymi instalacje odzysku ostatecznego, gwarantującymi przeprowadzenie odzysku wszystkich strumieni odpadów powstających z demontażu pojazdów. W przypadku gdy polski odbiorca odpadów, wskazany we wniosku złożonym przez podmiot wysyłający, nie będzie spełniał powyższych warunków, zgoda na międzynarodowe przemieszczanie takich odpadów nie zostanie wydana przez właściwe organy państw zaangażowanych w przemieszczanie odpadów.
Podkreślić należy, iż międzynarodowe przemieszczanie odpadów dokonane z naruszeniem zasad określonych w ww. rozporządzeniu (WE) posiada status przemieszczania nielegalnego i jest kwalifikowane jako przestępstwo z art. 183 § 4 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553, ze zm.) zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Ponadto odbiorca odpadów sprowadzonych nielegalnie podlega karze pieniężnej w wysokości od 50 000 zł do 300 000 zł zgodnie z art. 32 ust. 1 ustawy z dnia 29 czerwca 2007 r. o międzynarodowym przemieszczaniu odpadów (Dz. U. Nr 124, poz. 859, ze zm.)”.
Zasada określona w art. 71 ust. 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, ze zm.) określa, że pojazdy są dopuszczone do ruchu, jeżeli odpowiadają warunkom określonym w art. 66 oraz są zarejestrowane. Uwzględniając wyjaśnienia ministra środowiska, należy wnioskować, że pojazdy sprowadzone do kraju z przeznaczeniem do demontażu jako równoważne ze sprowadzeniem do kraju odpadu w postaci pojazdu nie będą spełniały warunków określonych w art. 66 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Jednocześnie sprowadzający taki pojazd (odpad) podlega obowiązkom wskazanym w informacji ministra środowiska.
Pragnę podkreślić, że w przedmiotowej sprawie należy wziąć pod uwagę nie tylko aspekt warunków technicznych, ochrony środowiska, ale również aspekt związany z zapobieganiem przestępczości samochodowej. Sprowadzenie bez ograniczeń wskazanych przez ministra środowiska pojazdów na części stanowiłoby swoistą furtkę do sprowadzania i rozbiórki pojazdów nielegalnego pochodzenia. To natomiast skutkowałoby “wymykaniem się” takich pojazdów z wymagań dyrektywy 1999/37/WE z dnia 29 kwietnia 1999 r. w sprawie dokumentów rejestracyjnych pojazdów (Dz. U. Nr L 138 z 1 czerwca 1999, str. 57-65), zgodnie z którą państwa członkowskie informują się wzajemnie o pojazdach sprowadzonych z innego państwa członkowskiego i zarejestrowanych po tym sprowadzeniu. W tym kontekście istotne znaczenie ma przytoczony przez pana posła przepis art. 71 ust. 7 ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Z poważaniem
Komentuj →
8 kwietnia 2012 |
0
Posłowie Marek Krząkała i Jarosław Pięta złożyli interpelację nr 2518 w sprawie rejestracji pojazdów z kierownicą po prawej stronie tzw. “anglików”. Adresat, minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej, a w jego imieniu Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu odpowiedział następująco:
Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na pismo z dnia 7 marca 2012 r., znak: SPS-023-2518/12, przekazujące interpelację posłów Marka Krząkały i Jarosława Pięty w sprawie rejestracji pojazdów z kierownicą po prawej stronie, przedstawiam poniżej następujące wyjaśnienia.
Wobec toczącego się postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w sprawie zakazu rejestracji w Polsce pojazdów z kierownicą umieszczoną po prawej stronie, w dniu 29 lutego 2012 r. w odpowiedzi RP na skargę Komisji Europejskiej Ministerstwo Spraw Zagranicznych wniosło o jej oddalenie. Obecnie MTBiGM oczekuje na orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE w ramach prowadzonego postępowania. Spodziewamy się, że w wydanym wyroku, w szczególności jego uzasadnieniu, Trybunał Sprawiedliwości UE określi, w jakim zakresie Polska uchybiła zobowiązaniom UE, oraz przedstawi szczegółowe wytyczne/uwarunkowania, w jakim zakresie należy dokonać zmian w przepisach krajowych, celem rejestracji w Polsce pojazdów z kierownicą po prawej stronie.
Niezależnie od prowadzonego postępowania w resorcie transportu prowadzone są pracę analityczne oraz projektowe wobec przedstawionej przez Ministra Transportu Budownictwa i Gospodarki Morskiej koncepcji zmiany obowiązujących przepisów, które umożliwią rejestrację w Polsce pojazdów z kierownicą po prawej stronie.
Ponadto informuję, że z posiadanych przez MTBiGM danych z 2010 r. wynika, że pojazdy z kierownicą umieszczoną po prawej stronie nie są rejestrowane w następujących krajach UE: Republice Litewskiej, Republice Słowackiej oraz Republice Czeskiej. Kraje te mają wewnętrzne procedury dopuszczenia do ruchu drogowego pojazdów przystosowanych do ruchu lewostronnego. W Republice Litewskiej istnieje możliwość dopuszczenia do ruchu drogowego pojazdów historycznych oraz pojazdów silnikowych przeznaczonych do wykonywania specjalnej funkcji.
Komentuj →
8 kwietnia 2012 |
0
Posłanka Małgorzata Niemczyk w swojej interpelacji (nr 2240) w sprawie programu Gambit 2005 i egzaminów na prawo jazdy, zaadresowanej do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej zapytała:
1. W jaki sposób Pański resort planuje w najbliższym czasie poprawić bezpieczeństwo na drogach, aby zredukować ww. wskaźnik o 50%?
2. Czy zamierza Pan w ramach realizacji założeń projektu zmienić zasady zdawania przez kierowców egzaminu na prawo jazdy?
3. Czy planuje Pan wprowadzenie surowszych konsekwencji dla kierowców posiadających prawo jazdy poniżej 2 lat?
4. Jakie kroki Pańskie ministerstwo zamierza podjąć w celu zwiększenia bezpieczeństwa na polskich drogach?
5. Czy planowane są egzaminy z jazdy samochodem po przekroczeniu wieku 50, 60, 70 lat?
6. Dlaczego w Polsce prawo jazdy jest wydawane bezterminowo?
Odpowiedzi udzielił Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w MTBiGM:
Szanowna Pani Marszałek! W odpowiedzi na interpelację poseł Małgorzaty Niemczyk (nr sprawy: SPS-023-2240/12) w sprawie programu Gambit 2005 i egzaminów na prawo jazdy, przedstawiam poniżej informację Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej.
W jaki sposób Pański resort planuje w najbliższym czasie poprawić bezpieczeństwo na drogach, aby zredukować wskaźnik osób poszkodowanych w wypadkach drogowych o 50%? Jakie kroki Pańskie ministerstwo zamierza podjąć w celu zwiększenia bezpieczeństwa na polskich drogach? Troska o bezpieczeństwo jest priorytetem Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego, a wśród nich piesi i rowerzyści ze wszystkich grup wiekowych, motocykliści, a także kierowcy - to najważniejsze grupy uczestników ruchu drogowego, co wynika, po pierwsze - z analizy statystyk i przyczyn wypadków drogowych, a po drugie - ze wskazówek Unii Europejskiej i Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Rządowy program Gambit był przyjęty w 2005 r., istnieje zatem konieczność stworzenia nowego, zintegrowanego i nowoczesnego programu BRD. Obecnie są przygotowywane założenia do Narodowego Programu BRD. Powstaną m.in. cztery grupy robocze, w których poszczególni członkowie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD) i zaproszeni partnerzy ze środowisk naukowych i pozarządowych będą proponować niezbędne zmiany według strategii 4 E, czyli engineering - wymogi techniczne, enforcement - nadzór i kontrola, emergency - pomoc przedmedyczna i medyczna oraz education - edukacja. Wśród potencjalnych problemów można wymienić m.in. standaryzację i poprawę oznakowania na drogach, usprawnienie i racjonalizację kar za wykroczenia drogowe, wychowanie komunikacyjne wśród dzieci i młodzieży czy system pomocy ofiarom wypadków drogowych.
Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, a w jego strukturach Sekretariat Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, współpracuje z przedstawicielami różnych sektorów: rządowego, samorządowego, pozarządowego i biznesowego, które działają na rzecz poprawy BRD, wspierając je w różnych formach (merytorycznie, ekspercko, finansowo) i wymieniając doświadczenia. Działania na rzecz BRD w Polsce, pod auspicjami KRBRD, są co roku przedstawiane w sprawozdaniach pt. Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz działania realizowane w tym zakresie, które zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, po przyjęciu przez Radę Ministrów, są przekazywane do Sejmu, Senatu i prezydenta RP, a także publikowane na oficjalnej stronie internetowej Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego www.krbrd.gov.pl. Obecnie trwa przygotowanie sprawozdania za rok 2011.
Czy zamierza Pan w ramach założeń projektu zmienić zasady zdawania przez kierowców egzaminu na prawo jazdy?
Resort transportu przygotował ustawę o kierujących pojazdami (Dz. U. z 2011 r. Nr 30 poz. 151), którą w dniu 5 stycznia 2011 r. uchwalił Sejm RP. Przedmiotowa ustawa przewiduje nowe zasady dotyczące przeprowadzania egzaminów państwowych dla osób ubiegających się o uzyskanie uprawnienia do kierowania motorowerem, pojazdami silnikowymi lub tramwajem oraz nowe zasady w zakresie nadzoru nad osobami kierującymi pojazdami. Przepisy w powyższym zakresie wejdą w życie 19 stycznia 2013 r. Jednocześnie należy wskazać, że ustawa o kierujących pojazdami powstała jako odpowiedź na negatywne zjawiska związane z procesem uzyskiwania uprawnień do kierowania pojazdami silnikowymi oraz jako jeden z elementów działań na rzecz zmniejszenia liczby wypadków drogowych określonych w “Programie poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce Gambit 2000 i Gambit 2005”.
Czy planuje Pan wprowadzenie surowszych konsekwencji dla kierowców posiadających prawo jazdy poniżej 2 lat?
Rozdz. 14 ustawy o kierujących pojazdami wprowadza nowe zasady dotyczące okresu próbnego dla osoby, która po raz pierwszy uzyskała prawo jazdy kategorii B. Zgodnie z art. 91 ust. 2 przedmiotowej ustawy ww. kierowca jest obowiązany:
1) odbyć między 4 a 8 miesiącem, licząc od dnia otrzymania prawa jazdy:
- kurs dokształcający w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego,
- praktyczne szkolenie w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym;
2) przedstawić staroście zaświadczenia o ukończeniu szkolenia i kursu, o których mowa w pkt 1, przed upływem 8 miesiąca, licząc od dnia otrzymania prawa jazdy;
3) kierować wyłącznie pojazdem samochodowym oznakowanym z tyłu i z przodu okrągłą nalepką barwy białej z zielonym symbolem liścia klonowego - przez pierwsze 8 miesięcy tego okresu.
Należy również zauważyć, że na podstawie art. 91 ust. 3 w okresie próbnym, przed upływem 8 miesiąca, licząc od dnia otrzymania prawa jazdy, kierującemu pojazdem zabrania się:
1) przekraczania prędkości 50 km/h na obszarze zabudowanym, 80 km/h poza obszarem zabudowanym oraz 100 km/h na autostradzie i drodze ekspresowej dwujezdniowej;
2) kierowania pojazdem nieoznakowanym w sposób, o którym mowa w ust. 2 pkt 3;
3) podejmowania pracy zarobkowej w charakterze kierowcy pojazdu określonego w prawie jazdy kategorii B;
4) osobistego wykonywania działalności gospodarczej polegającej na kierowaniu pojazdem określonym dla prawa jazdy kategorii B. Zgodnie z art. 92 ust. 1 ww. ustawy okres próbny może być przedłużony decyzją administracyjną starosty:
1) o kolejne 2 lata, jeżeli w trakcie jego trwania kierowca popełnił dwa wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, stwierdzone w tym okresie mandatami karnymi lub prawomocnymi wyrokami sądów;
2) o czas zatrzymania prawa jazdy w przypadku, o którym mowa w art. 102 ust. 1 pkt 3.
Przedłużenie okresu próbnego zgodnie z art. 92 ust. 2 następuje, gdy administrator centralnej ewidencji kierowców przekaże niezwłocznie staroście informację o popełnieniu przez kierowcę dwóch wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, stwierdzonych w tym okresie mandatami karnymi lub prawomocnymi wyrokami sądów. Następnie zgodnie z ust. 3 starosta przesyła niezwłocznie informację o popełnieniu przez kierowcę dwóch wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, stwierdzonych w tym okresie mandatami karnymi lub prawomocnymi wyrokami sądów, podając datę oraz termin przedłużenia okresu próbnego:
1) kierowcy;
2) administratorowi centralnej ewidencji kierowców.
Zgodnie z art. 93 przedmiotowej ustawy kurs dokształcający w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego, o którym była mowa powyżej, prowadzi wojewódzki ośrodek ruchu drogowego w formie zajęć o charakterze teoretycznym trwających 2 godziny i obejmuje w szczególności przedstawienie:
1) czynników mających wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego;
2) problematyki wypadków drogowych;
3) psychologicznych aspektów kierowania pojazdem i uczestnictwa w ruchu drogowym.
Następnie wojewódzki ośrodek ruchu drogowego wydaje zaświadczenie o ukończeniu kursu kierowcy, który uczestniczył we wszystkich przewidzianych w programie zajęciach.
Czy planowane są egzaminy z jazdy samochodem po przekroczeniu wieku 50, 60, 70 lat?
Należy wskazać, że przepisy ustawy o kierujących pojazdami nie wprowadzają dodatkowego wymagania polegającego na obowiązku zdania kolejnego egzaminu na prawo jazdy przez osoby po 50., 60. i 70. roku życia. Także w tym przypadku obowiązują i będą obowiązywały przepisy ogólne dotyczące wszystkich kierowców. Określają one, że kontrolnemu sprawdzeniu kwalifikacji podlegają wyłącznie kierowcy naruszający przepisy ruchu drogowego, kierowcy skierowani przez starostę w przypadku uzasadnionych zastrzeżeń co do ich kwalifikacji oraz osoby ubiegające się o zwrot prawa jazdy, które cofnięto lub zatrzymano na ponad rok.
Dlaczego w Polsce prawo jazdy jest wydawane bezterminowo?
Należy wskazać, że zgodnie z art. 13 ust. 1 pkt 1 ustawy o kierujących pojazdami od 19 stycznia 2013 r. wszystkie prawa jazdy będą wydawane z administracyjnym okresem ważności. Prawo jazdy kategorii AM, A1, A2, A, B1, B, B+E lub T będzie wydawane na okres 15 lat, z tym że okres ten może być krótszy, o ile wynika to z orzeczenia lekarskiego, a prawo jazdy pozostałych kategorii będzie wydawane na okres 5 lat.
Z poważaniem
Komentuj →
8 kwietnia 2012 |
0
Zagapił się, nie zdążył wyhamować i by uniknąć najechania na samochód ciężarowy zjechał na przeciwny pas. Zmiażdżył osobówkę, której kierowca zginął, a jego żona była w ciężkim stanie - informuje “Gazeta pl Opole”. I dalej relacjonuje: jak wynika z aktu oskarżenia do zdarzenia doszło w maju 2010 roku na trasie Opole-Namysłów. 22-letni wtedy Adrian C. prowadził TIR-a z płytami gipsowymi. Później biegli wyliczył, że jego samochód ważył 39 ton. Przed nim jechały dwa inne samochody ciężarowe. W pewnym momencie, tuż za ostrym zakrętem oba się zatrzymały, gdyż kierowca pierwszego samochodu chciał zjechać na parking. Adrian C. nie znał tego miejsca, nie wiedział, że za zakrętem jest zjazd na parking. Zagapił się i zbyt późno zaczął hamować. Uderzył w tył poprzedzającego go iveco i by zmniejszyć szkody i próbować się ratować zjechał na przeciwny pas ruchu. Wtedy zderzył się czołowo z nadjeżdżającym fordem mondeo. Kierowca osobówki zmarł, 22-latek, kierowca samochodu ciężarowego stanął przed sądem za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Sąd rejonowy wziął pod uwagę jego młody wiek i wcześniejszą niekaralność i skazał go na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Grzywnę w wysokości 500 zł, rok zakazu prowadzenia pojazdów oraz 10 tys. złotych nawiązki dla żony zmarłego kierowcy. Obrońca Adriana C. odwołał się od wyroku żądając jego uniewinnienia, albo powtórzenia procesu. Sąd Okręgowy w Opolu uznał apelację za całkowicie bezzasadną. - Zgromadzony w sprawie materiał nie pozostawia wątpliwości, że wina leży po stronie oskarżonego. Nie do przecenienia są tu zeznania kierowcy iveco oraz pozostałych świadków - mówiła sędzia Jolanta Szajowska-Kulijewicz.
Przytaczamy tę relację i prosimy Państwa o refleksję na temat wysokości kar w sytuacji wypadków ze skutkiem śmiertelnym.
Komentuj →
8 kwietnia 2012 |
0


^ Przewozić osoby pojazdami do siedmiu osób wolno już tylko taksówkarzom, którzy mają m.in. zdany egzamin, jednak ustawa o transporcie przewidziała wyłączenia dla pojazdów historycznych
(Fot.: PD@N 424-30jm oraz 421-1jm)
Od dzisiaj, tj. 8 kwietnia 2012 r. ani osoby posiadające licencję transportową na przewozy osób, ani zatrudniani przez nich kierowcy nie będą mogli zawodowo wozić ludzi. Wszystko za sprawą zakończonego rocznego okresu przejściowego jednej z nowelizacji ustawy o transporcie drogowym, której celem jest ograniczenie podszywania się pod taksówki. Zgodnie z nowymi zapisami ustawowymi przewozić klientów autami do siedmiu osób łącznie z kierowcą wolno będzie tylko taksówkarzom, czyli tym, którzy zdali egzamin z topografii miejscowości, po której zamierzają jeździć, i zagadnień prawnych związanych z tym zawodem. Wyłączenie z usługi przewozu osób określonej grupy kierowców oceniane jest różnorodnie. Dla przykładu według Macieja Wrońskiego, dyrektora biura prawnego Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego, proponowana likwidacja egzaminów to kosmetyczna zmiana. - Pozostaje odpowiednie oznakowanie i wyposażenie pojazdu oraz warunek niekaralności - mówi ekspert. - Przewoźnicy osób powinni zostać. Może przepisy w tym zakresie wymagają zmian, ale nie likwidacji. Jako przykłady działalności, przy wykonywaniu której trudno jeździć z kogutem na dachu, podaje wynajem luksusowych limuzyn, którymi są wożeni goszczący w Polsce prezesi wielkich firm, czy wynajem eleganckich samochodów nowożeńcom. Prof. Olgierd Wyszomirski, dyrektor Zarządu Komunikacji Miejskiej w Gdyni, uważa, że dwie formy przewozu osób są niezasadne. Jakiś egzamin powinien jednak pozostać. - Nie należy utrudniać dostępu do zawodu, ale to nie znaczy, że można do niego każdego dopuścić -twierdzi profesor. Jego zdaniem egzamin choćby obejmujący znajomość taryf i zasady kulturalnej obsługi powinien być, choć niekoniecznie przed powoływaną przez powiat komisją, ale np. zorganizowany przez korporację, w której kierowca ma jeździć. Także Janusz Łacny, prezydent Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego, uważa że egzamin powinien być. - Dobrzy by było, żeby kierowca nie tylko miał GPS, ale i znał miasto - mówi. Przykładowo w Warszawie jeździ ok. 9,5 tys. taksówkarzy i ok. 3 - 4 tys. pojazdów w ramach przewozu osób. Częstochowa wydała 734 licencje taksówkowe i 27 na przewóz osób, ale nie ma wśród nich samochodów osobowych.
Okazjonalny przewóz osób będzie możliwy tylko w samochodzie przystosowanym dla przynajmniej ośmiu osób (łącznie z kierowcą). Zmiana nie dotyczy więc przedsiębiorców przewożących pasażerów tzw. busami. Innym wyłączeniem jest okazjonalny przewóz osób autem osobowym, ale jednocześnie zabytkowym. Kara za przewóz osób autem nieprzystosowanym do przewozu ośmiu osób - wyniesie 8 tys. zł.
Niestety już w poprzednim numerze tygodnika informowaliśmy o próbach ominięcia prawa, które właśnie weszło w życie, pisaliśmy o tzw. przejazdach z “terapeutami”. - To są kpiny z prawa - mówi Paweł Biedrzycki, prezes Super Taxi. Nikogo nie trzeba przekonywać, że takie przewozy są nieudolną próbą obejścia prawa i podlegają pod ustawę o transporcie drogowym. Jeżeli kilku takich przewoźników zostanie ukaranych, to takie praktyki się skończą - ocenia Biedrzycki.
Komentuj →
7 kwietnia 2012 |
0
Rzecznik Praw Obywatelskich, prof. Terasa Lipowicz, wystąpiła do Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej (Sygnatura: RPO/683232/11/V/610.1.3 RZ) w sprawie warunków wykonywania przewozu okazjonalnego. Wystąpienie stanowi polemikę ze stanowiskiem Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej przedstawionym w odpowiedzi na wątpliwości i zastrzeżenia przedstawione w poprzednim piśmie Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 10 stycznia 2012 r., dotyczącym regulacji przewidzianej w art. 18 ust. 4a ustawy o transporcie drogowym. Poruszony problem ograniczenia, po dniu 7 kwietnia 2012 r., możliwości świadczenia określonych usług wymaga, w ocenie Rzecznika, rzetelnej analizy i niezwłocznego podjęcia odpowiednich działań. Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym (druk nr 258), dotyczący umożliwienia - po dniu 7 kwietnia 2012 r. - wykonywania określonych usług w ramach przewozów okazjonalnych, który podjęty został w trybie pilnym, aby zapobiec niekorzystnym skutkom w związku z wejściem w życie kwestionowanych przez Rzecznika przepisów. Niestety, pomimo tej inicjatywy nie udało się przed dniem 7 kwietnia 2012 r. uchwalić zmiany przepisów. W związku z powyższym, zdaniem Rzecznika, nie można zgodzić się z przekazanym stanowiskiem Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, zgodnie z którym Ministerstwo nie przewiduje obecnie podjęcia prac nad zmianą przepisów w tej dziedzinie. Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się z prośbą o ponowne przeanalizowanie przedmiotowego problemu i pilne rozpatrzenie niniejszej sprawy.
Komentuj →
7 kwietnia 2012 |
0
Ministerstwo Zdrowia postanowiło na nowo określić warunki i sposób dokonywania badań na zawartość alkoholu w organizmie. Nastąpi to na podstawie rozporządzenia, którego projekt został skierowany do zaopiniowania przez Zespół ds. Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej. Wczoraj minął właśnie termin zgłaszania uwag do projektu skierowanego do uzgodnień 23 marca 2012 r.
Rozporządzenie określa warunki i sposób dokonywania badań koniecznych do ustalenia zawartości alkoholu w organizmie:
1) osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa lub wykroczenia w stanie po spożyciu alkoholu. W tym wypadku badanie przeprowadza się za pomocą urządzenia elektronicznego dokonującego pomiaru stężenia alkoholu w wydychanym powietrzu. Urządzenia takie podlegają wzorcowaniu wykonywanym w oparciu o normy określone w ustawie - Prawo o miarach i wykonywane nie rzadziej niż raz na pół roku.
2) pracownika niedopuszczonego do pracy z powodu uzasadnionego podejrzenia, że stawił się do pracy w stanie po spożyciu albo spożywał alkohol w czasie pracy. Badanie krwi polega na przeprowadzeniu analizy krwi pobranej z żyły osoby badanej metodą chromatografii gazowej lub metodą enzymatyczną.
Tak więc badania wg nowego rozporządzenia obejmują wyłącznie badanie wydychanego powietrza, badanie krwi. Zrezygnowano z określania trybu badania poziomu alkoholu w moczu, jako że miało ono ograniczoną przydatność procesową. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu przyczyną podjęcia takiej decyzji był przede wszystkim fakt, iż zarówno art. 46 ust.2 ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałania alkoholizmowi, jak i art. 115 par. 16 ustawy - Kodeks karny, przy określaniu stanu nietrzeźwości odnoszą się do stężenia alkoholu we krwi i wydychanym powietrzu. I tu podsumowuje się, iż badanie moczu jest mało przydatne procesowo.
Komentuj →