0241/15/2008 31 marca 2008 6 kwietnia 2008

o karze pieniężnej dla przedsiębiorcy (wyrok TK) oraz o wytycznych dotyczących kar dla przewoźników i kierowców; o zasadzie jednego odszkodowania; o ponownej rejestracji pojazdu; sprawdź, czy twoje dziecko jest gotowe być kierowcą?; giną piesi; akcja – nigdy nie jeżdżę po alkoholu; zdecydowane NIE motocyklom w rezerwatach; szkolenie, aby nie stracić prawa jazdy; urzędowa egzekucja mandatów; o niedozwolonym podwiezieniu matki z dzieckiem; o zielonym listku na pojeździe; o ewidencji przebiegu auta; o samochodzie w działalności gospodarczej; o Światowym Dniu BRD – II Niedzielnej Modlitwie za Kierowców; obwodnicę śródmiejską – skonsultuj i ty; instruktorzy zaproszeni do współpracy; o...

News tygodnia

Sprawdź, czy twoje dziecko jest gotowe być kierowcą?
6 kwietnia 2008 | 0

Przemek Łucjan (redakcja dziennika “Polska”): Rodzice mówią: nasz syn nie pamięta o wyrzuceniu śmieci, a więc jest nieodpowiedzialny i nie można dać mu kluczyków.
- Ida Leśnikowska-Matusiak (pedagog z Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Warszawie i Instytutu Transportu Samochodowego): To, czy dziecko wynosi śmieci, czy sprząta pokój, nie przekłada się na jego predyspozycje jako kierowcy. Ważne jest, czy zachowuje się rozważnie, czy nie ma skłonności do zachowań ryzykownych. Zwróćmy uwagę, czy umie współpracować, ustępować i jaki ma stosunek do zasad: zakazów i nakazów. Zarówno tych, jakie ustaliliśmy w domu, jak i obowiązujących w szkole. Dobrym sposobem jest obserwowanie, jak zachowuje się, jeżdżąc na rowerze. Jeśli szaleje, nie zwraca uwagi na pieszych i jeździ jak przysłowiowy wariat, pewnie przeniesie takie zachowania za kierownicę.
Przemek Łucyjan: Co możemy zrobić, by był bardziej rozważny i odpowiedzialny na drodze?
- Ida Leśnikowska-Matusiak: Ważny jest przykład. Jeżeli ojciec szaleje: wyprzedza na trzeciego i przekracza dwukrotnie dozwoloną prędkość, jego syn nie będzie jechał spokojnie. Małe dzieci zazwyczaj same intuicyjnie czują, jak powinny się zachowywać, jak unikać zagrożeń. Starajmy się więc, by nie straciły tej umiejętności, obserwując rodziców. Ważne są również z pozoru błahe sprawy, jak zapinanie pasów czy wożenie dziecka w foteliku. Sami z lenistwa często tego nie robimy, zwłaszcza gdy mamy podjechać tylko kawałek. Musimy jednak pamiętać, że dziecko nas obserwuje, by potem naśladować. Tymczasem wypadek może nam się przydarzyć nawet kilka metrów od domu i zapięte pasy czy fotelik mogą uratować nam życie.
Przemek Łucyjan: Czy rodzic powinien sam uczyć dziecko prowadzić?
- Ida Leśnikowska-Matusiak: Jeśli chodzi o teorię, tak. Jednak w przypadku praktyki lepiej zdać się na specjalistów. Wiele ośrodków udostępnia swoje place manewrowe już nawet 13-latkom. Jest więc dobry sposób, aby już w tym wieku dziecko oswoić z technicznymi aspektami prowadzenia samochodu i z zasadami ruchu. Dlatego jeśli zależy nam na jego bezpieczeństwie, a ono  interesuje się samochodami, można zapisać je na jazdy pod okiem fachowca.
Przemek Łucyjan: Czy powinniśmy od razu po zdaniu egzaminu na prawo jazdy pozwalać nastolatkowi samemu jeździć po mieście?
- Ida Leśnikowska-Matusiak: Raczej nie. Choć będzie chciał za wszelką cenę wyrwać się spod naszej kontroli. Musimy mu jednak wytłumaczyć, że kurs trwa zaledwie kilka tygodni i uczy podstaw, natomiast w ruchu drogowym ważne jest doświadczenie. Poświęćmy nasz czas, aby pojeździć z nim po mieście, wyjechać na trasę, towarzyszyć w różnych warunkach pogodowych, np. na mokrej nawierzchni. Jeśli będzie chciał jechać z kolegami, postarajmy się, aby towarzyszył mu bardziej doświadczony kierowca. Potem dopiero pozwólmy mu samodzielnie wyjeżdżać w krótkie trasy. To powinien być proces stopniowy. Młodzi ludzie są dobrymi kierowcami, o ile wiedzą, że nie pedał gazu jest najważniejszą częścią auta.
Przemek Łucyjan: A gdy przydarzy się pierwsza stłuczka?
- Ida Leśnikowska-Matusiak: Sami powinniśmy zachować spokój. Jest to jednak moment, w którym konieczna jest refleksja i rozmowa. Prawdopodobnie nasze dziecko poczuło się zbyt pewnie za kierownicą. Musi mieć świadomość, że miało szczęście. Dajmy mu do zrozumienia, jak niewiele trzeba, by na drodze doszło do nieszczęścia. Niech wyciągnie wnioski na przyszłość. Obecnie niskie ceny używanych samochodów sprawiają, że coraz więcej młodych ludzi ma własne auto od razu po zdaniu egzaminu na prawo jazdy. Tani, kilkunastoletni samochód jest dużo mniej bezpieczny od nowszych modeli. Może też inaczej zachowywać się na drodze niż auto, na którym nastolatek kończył kurs.

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Niedozwolone podwiezienie matki z dzieckiem
6 kwietnia 2008 | 1

Pytanie: Do przewozu dzieci prawo drogowe nakazuje posiadanie odpowiedniego fotelika. A jak wygląda problem w przypadku świadczenia dobrego uczynku, polegającego na okazyjnym podwiezieniu matki z dzieckiem? Henryk K.

Odpowiedź: Ustawa prawo o ruchu drogowym z 20 czerwca 1997 r. z późniejszymi zmianami w art. 39 jednoznacznie określa obowiązek korzystania przez kierującego i pasażerów pojazdu samochodowego z pasów bezpieczeństwa poza zwolnionymi z tego obowiązku osobami wymienionymi w ustępie 2 przytoczonego przepisu. Od 1 stycznia 2002 roku obowiązuje zapis ust. 3 “W pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku do 12 lat, nieprzekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz właściwym warunkom technicznym”. Wyłączeniu tych warunków podlegają dzieci przewożone taksówką osobową, pojazdem pogotowia ratunkowego lub Policji (ust. 4). Art. 45 ust.2 w pkt. 4 i 5 zakazuje się również: 4) przewożenia w foteliku ochronnym dziecka siedzącego tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu pojazdu samochodowego wyposażonego w poduszkę powietrzną dla pasażera; 5) przewożenia, poza specjalnym fotelikiem ochronnym, dziecka w wieku do 12 lat na przednim siedzeniu pojazdu samochodowego.

Przytoczone przepisy mają na celu podniesienia bezpieczeństwa przewozu dzieci do lat 12 w takim samym stopniu jak przewóz osób dorosłych w pasach bezpieczeństwa. Często właśnie małe dzieci były ofiarami wypadków ze względu na brak zabezpieczeń w przypadku zderzenia. Przykładem skutków braku takich zabezpieczeń był wypadek, który miał miejsce parę lat temu w Szczecinie. Na skutek zderzenia taksówki z innym pojazdem osobowym zginęło 10-cio letnie dziecko będące pasażerem taksówki. Po tym wypadku niektóre kompanie taksówkowe zaczęły wyposażać swoje pojazdy w foteliki.

Odpowiadając na pytanie Czytelnika – świadczenie dobrego uczynku w tej formie jest niedozwolone i poza zagrożeniem bezpieczeństwa przewożonego dziecka można się narazić na mandat karny.

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie

Komentuj
Pojazd z „zielonym listkiem”
6 kwietnia 2008 | 1

Pytanie: Witam. Odnośnie ankiety (zielony listek dla początkujących) odpowiadam nie (czyli Czytelnik jest przeciwny umieszczaniu "zielonego listka" na szybie samochodu - red.). Większość młodych kierowców używa samochodów rodziców. Nawet jeżeli posiadają własne to rejestrują je na rodziców bo jest tańsze ubezpieczenie. Więc komu te listki? W drugiej części mojej wiadomości mam pytanie, gdzie w przepisach ruchu drogowego znajdę informację na temat, w jaki sposób policja powinna zatrzymywać pojazd, gdy obydwa są w ruchu. Serdecznie pozdrawiam Robert R.

Odpowiedź:Przygotowywana ustawa o kierujących pojazdami przewiduje wprowadzenie tzw. “okresu próbnego”, trwającego dwa lata od momentu wydania prawa jazdy kat. A1, A, B1 lub B osobie, która uzyskała je po raz pierwszy. W ramach tego okresu kierowca musi odbyć pomiędzy 5 a 7 miesiącem kurs dokształcający w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz praktyczne szkolenie w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym. Ukończenie tych szkoleń przed upływem siedmiu miesięcy od wydania prawo jazdy jest warunkiem ich ważności. W ciągu wspomnianych pierwszych 7 miesięcy okresu próbnego kierujący ma obowiązek prowadzić pojazd oznaczony nalepką barwy białej z zielonym symbolem liścia klonowego, zabrania mu się przekraczać prędkość 50 km/h na obszarze zabudowanym i 80 km/h poza obszarem zabudowanym nawet, jeżeli znaki przewidują wyższe dopuszczalne prędkości, nie może podejmować pracy zarobkowej w charakterze kierowcy i osobistego wykonywania działalności gospodarczej polegającej na kierowaniu pojazdem. Projekt jednoznacznie przewiduje zakaz prowadzenia przez kierowcę w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy pojazdu nieoznakowanego “zielonym listkiem”. Konsekwencją będzie mandat karny, punkty i możliwość wydłużenia okresu próbnego o następne dwa lata lub nawet cofnięcie uprawnień.

Sposób zatrzymywania przez Policję pojazdów reguluje rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i administracji z dnia 30 grudnia 2002 r. w sprawie kontroli ruchu drogowego (Dz. U. 14. Poz. 144 z 2003 roku – z późniejszymi zmianami.

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie

Komentuj
Ewidencja przebiegu auta nie zawsze potrzebna
6 kwietnia 2008 | 0

Pytanie: Czy muszę prowadzić ewidencję przebiegu pojazdu, który wykorzystuję w działalności gospodarczej (jestem jego właścicielem)? Auta nie wprowadzałem do ewidencji środków trwałych. Nie jest to samochód osobowy. Należy do grupy pojazdów wymienionych w art. 86 ust. 4 pkt 1 – 4 ustawy o VAT.

Odpowiedź: Czytelnik nie musi prowadzić ewidencji przebiegu samochodu. Wydatki związane z jego użytkowaniem mogą być kosztem podatkowym bez tego formalnego wymogu. Od 1 stycznia 2007 r. w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych (ustawa o PIT) pojawiła się nowa definicja samochodu osobowego (art. 5a pkt 19). Zgodnie z nią osobowymi są te samochody, które w przepisach o VAT należą do samochodów niemających prawa do odliczenia całości podatku naliczonego przy ich nabyciu. Tym samym samochody wymienione w art. 86 ust. 4 pkt 1 – 4 ustawy o VAT nie są autami osobowymi w rozumieniu ustawy o PIT. Oznacza to, że wydatki na ich użytkowanie mogą być kosztami uzyskania przychodów bez konieczności prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu, nawet gdy nie są środkami trwałymi. Obowiązek jej prowadzenia związany jest bowiem tylko z użytkowaniem niewprowadzonego do ewidencji środków trwałych samochodu osobowego w rozumieniu ustawy o PIT (art. 23 ust. 1 pkt 46 tej ustawy).

Odpowiedzi udzielił: Tomasz Krywan, współpracownik Vademecum Głównego Księgowego, ABC Wolters Kulwer Polska

Komentuj
Samochód do działalności gospodarczej
6 kwietnia 2008 | 0

Pytanie: Zamierzam kupić auto na kredyt – jako osoba fizyczna. Jednocześnie w lutym chcę założyć własną działalność gospodarczą. Chciałbym przekazać ten samochód do ewidencji środków trwałych. Czy jest to w ogóle możliwe? Kiedy należałoby to zrobić? Jakie koszty powinienem uwzględnić przy ustaleniu wartości początkowej ŚT? Jaką maksymalnie stawkę amortyzacji mogę ustalić i wykorzystać w celu wyliczenia miesięcznych odpisów amortyzacyjnych (samochód jest 5-letni, zakupiony od osoby fizycznej i sprowadzony z zagranicy)? W dowodzie rejestracyjnym auta wpisani są następujący współwłaściciele: ja, bank, rodzic. Tomasz z Poznania

Odpowiedź: Ma Pan prawo do wprowadzenia auta do ewidencji środków trwałych, nawet jeśli zostanie ono kupione przed uruchomieniem działalności gospodarczej. Z brzmienia przepisu art. 22 ust. 1 ww. ustawy wynika, iż kosztami uzyskania przychodu z poszczególnego źródła są tylko te wydatki, które poniesione zostały w danym roku podatkowym i pozostają w ścisłym związku przyczynowo-skutkowym z uzyskaniem lub zwiększeniem przychodu z danego źródła z wyjątkiem kosztów wymienionych w art. 23 ustawy. Art. 23 ust. 1 cyt. ustawy określa katalog konkretnych wydatków, które pomimo poniesienia, bezwzględnie nie mogą zostać zaliczone do kosztów uzyskania przychodów. Aby określony wydatek można było uznać za koszt uzyskania przychodu, między tym wydatkiem a osiągnięciem przychodu musi zachodzić związek tego typu, że poniesienie wydatku ma wpływ na powstanie lub zwiększenie przychodu bądź na funkcjonowanie tego źródła przychodu. Nie stanowią kosztu uzyskania przychodu te wydatki, które obiektywnie nie mogą przyczynić się do osiągnięcia przychodu z danego źródła. W opisanym przez Pana przypadku dotyczącym wprowadzenia do ewidencji środków trwałych używanego na potrzeby działalności gospodarczej, stanowiącego Pana własność samochodu osobowego i obliczania odpisów amortyzacyjnych, zastosowanie znajdą następujące przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych:
- art. 22 ust. 8 - “Kosztem uzyskania przychodów są odpisy z tytułu zużycia środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych (odpisy amortyzacyjne) dokonywane wyłącznie zgodnie z art. 22a-22o, z uwzględnieniem art. 23”;
- art. 22d ust. 2 - “Składniki majątku, o których mowa w art. 22a-22c, z wyłączeniem składników wymienionych w ust. 1, wprowadza się do ewidencji środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych zgodnie z art. 22n, najpóźniej w miesiącu przekazania ich do używania. Późniejszy termin wprowadzenia uznaje się za ujawnienie środka trwałego, o którym mowa w art. 22h ust. 1 pkt 4”;
- art. 22h ust. 1. pkt. 4 - “Odpisów amortyzacyjnych od ujawnionych środków trwałych nie objętych dotychczas ewidencją dokonuje się - począwszy od miesiąca następującego po miesiącu, w którym środki te zostały wprowadzone do ewidencji”.
Do ustalenia wartości początkowej ujawnionego środka trwałego, zastosowanie mają przepisy art. 22g ust.1 ww. ustawy, zgodnie z którym “Za wartość początkową środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych”, z uwzględnieniem ust. 2-18, uważa się m.in.:
- w razie nabycia w drodze kupna - cenę ich nabycia,
- w razie częściowo odpłatnego nabycia - cenę ich nabycia powiększoną o wartość przychodu, określonego w art. 11 ust. 2b,
- w razie wytworzenia we własnym zakresie - koszt wytworzenia,
- w razie nabycia w drodze spadku, darowizny lub w inny nieodpłatny sposób - wartość rynkową z dnia nabycia, chyba że umowa darowizny albo umowa o nieodpłatnym przekazaniu określa tę wartość w niższej wysokości.
Przy ustalaniu wielkości odpisu amortyzacyjnego stanowiącego koszt uzyskania przychodu należy wziąć też pod uwagę zapis art. 23 ust. 1 pkt 4), zgodnie z którym “odpisów z tytułu zużycia samochodu osobowego, dokonywanych według zasad określonych w art. 22a-22o, w części ustalonej od wartości samochodu przewyższającej równowartość 20 000 euro przeliczonej na złote według kursu średniego euro ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z dnia przekazania samochodu do używania”, nie uważa się za koszty uzyskania przychodu. Reasumując: Może Pan wprowadzić do ewidencji środków trwałych samochód osobowy w każdym momencie prowadzenia działalności gospodarczej. W tym przypadku wartość początkowa samochodu powinna być równa cenie nabycia (nie większa niż cena rynkowa z dnia wprowadzenia do ewidencji) powiększona o ewentualne nakłady np. modernizacja, ulepszenia itp. Stawka amortyzacyjna w tym przypadku wynosi 20% ale dla samochodów używanych, okres amortyzacji może być ustalony indywidualnie lecz nie może być krótszy niż 30 miesięcy zgodnie z art. 22 J ust. 1 pkt 2 ustawy o podatku dochodowym.

Odpowiedzi udzielił: Sławomir Chmielewski, doradca podatkowy

Komentuj

Legislacja

Ponowna rejestracja będzie możliwa
4 kwietnia 2008 | 0

Samochód wywieziony za granicę będzie można ponownie zarejestrować – donosi “Gazeta Prawna”. Przepisy ustawy z 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. nr 108, poz. 908 z późn. zm.) nie pozwalają na ponowną rejestrację auta, które zostało w Polsce wyrejestrowane. Ministerstwo Infrastruktury chce to jednak zmienić. Ma być zatem możliwa rejestracja pojazdów tych osób, które wyjechały do pracy w innym państwie i zabrały ze sobą swoje auta. Legalne poruszanie się samochodem w innym państwie, jeżeli pozostaje się tam przez co najmniej kilka miesięcy, jest możliwe po ubezpieczeniu i zarejestrowaniu pojazdu w danym państwie. W tym celu trzeba wcześniej wyrejestrować samochód w Polsce. Osoby, które wyjeżdżają do pracy do innych państw i zabierają swoje samochody, dowiadują się w wydziałach komunikacji, że po powrocie za kilka lat nie będą mogły ponownie zarejestrować auta. Okazuje się, że obecne przepisy pozwalają na ponowną rejestrację jedynie pojazdu odzyskanego po kradzieży, zabytkowego, unikatowego. Można ponownie zarejestrować jedynie ciągnik i przyczepę rolniczą. Taka konstrukcja przepisów powoduje, że część osób, które wyjechały do innych państw na kilkuletnie kontrakty, musi zostawić swoje auta za granicą. Ministerstwo Infrastruktury dostrzegło ten problem i w projektowanej ustawie o dopuszczeniu pojazdów do ruchu, która ma zastąpić część przepisów obecnie znajdujących się w kodeksie drogowym, proponuje, aby do listy pojazdów podlegających ponownej rejestracji dodać auta, które zostały wcześniej wyrejestrowane w celu ich rejestracji za granicą. - Obecnie luka uniemożliwiająca ponowną rejestrację pojazdu jest poważnym problemem, który jakiś czas temu nie był dostrzegany. Dobrze, że ministerstwo postanowiło rozwiązać tę problematyczną dla wielu osób kwestię - mówi prof. Ryszard Stefański z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa. Ministerstwo planuje skierować projekt nowej ustawy do Sejmu dopiero w drugim półroczu. Teresa Jakubowicz, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury, stwierdza, że do tego czasu organy rejestrujące prowadząc postępowanie administracyjne w związku z rejestracją takich pojazdów powinny kierować się nie tylko literalnym stosowaniem kodeksu drogowego, ale również zasadami prawa konstytucyjnego oraz postępowania administracyjnego.

Komentuj
Jedna szkoda = jedno odszkodowanie
3 kwietnia 2008 | 1

Firma ubezpieczeniowa może żądać od ubezpieczonego zwrotu wypłaconego mu odszkodowania, jeśli otrzymał on potem za tę samą szkodę pieniądze z innego tytułu - czytamy w "Rzeczpospolitej". Tak wynika z wyroku Sądu Najwyższego z 27 marca 2008 r. (sygn. II CSK 524/07). Początek tej sprawie dał wypadek drogowy, w którym zniszczony został autokar należący do Aleksandry S. i Janusza S. Do wypadku doszło w Niemczech w 2000 r. Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW) wypłaciło przedsiębiorcom odszkodowanie z polisy dobrowolnego ubezpieczenia autocasco. Otrzymali różnicę między wartością pojazdu przed wypadkiem a po wypadku. Wtedy też – jak twierdzą – poinformowali swojego ubezpieczyciela, że będą się ubiegali o odszkodowanie w Niemczech z OC sprawcy. Był on ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej w niemieckim towarzystwie HDI. Po kilku miesiącach HDI wypłaciło im tytułem odszkodowania rekompensującego całą szkodę 230 tys. marek niemieckich. TUW, gdy dotarła do niego informacja o tym, wezwał przedsiębiorców do zwrotu odszkodowania wypłaconego z autocasco. Ponieważ odmówili, wystąpił do sądu. Towarzystwo zarzucało im m.in. niewłaściwe wykonanie umowy autocasco, wskutek niepowiadomienia go o otrzymaniu ubezpieczenia z HDI. Sąd I instancji uwzględnił to żądanie i nakazał zwrot. Sąd II instancji zmienił ten wyrok i żądanie TUW oddalił. Uznał, że firma ta miała wystarczającą wiedzę, by podjąć starania o zwrot wypłaconego ubezpieczenia wobec HDI. Gdyby podjęła je w terminie, zwrot by otrzymała. Przyjął ponadto, że w świetle umowy ubezpieczenia autocasco przedsiębiorcy nie mieli obowiązku zawiadomienia HDI o odszkodowaniu otrzymanym od polskiego ubezpieczyciela. W skardze kasacyjnej Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych zarzucało naruszenie art. 8 ust. 1 ustawy z 1990 r. o działalności ubezpieczeniowej (teraz: art. 8241 § 1 kodeksu cywilnego). W myśl tego przepisu, jeśli ten sam przedmiot jest ubezpieczony od tego samego ryzyka w dwu lub więcej firmach ubezpieczeniowych na sumy, które łącznie przewyższają jego wartość, ubezpieczający dostanie z racji wszystkich polis nie więcej niż wysokość poniesionej szkody. TUW twierdziło, że obowiązek zawiadomienia o odszkodowaniu z HDI ciążył na przedsiębiorcach na podstawie ogólnych warunków ubezpieczenia autocasco, jako że zgodnie z art. 518 § 1 pkt 1 k.c. po jego zapłacie na TUW przeszło prawo żądania od sprawcy szkody (jego ubezpieczyciela) zwrotu tego odszkodowania. SN uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. – Sąd w tej sprawie przede wszystkim błędnie uznał, że zwrotu nienależnego świadczenia można żądać tylko wówczas, gdy było ono nienależne w momencie jego przekazywania – mówiła sędzia Iwona Koper. – Ta możliwość dotyczy również świadczenia, które stało się nienależnym wskutek późniejszego zdarzenia. Takim zdarzeniem było w tej sprawie późniejsze otrzymanie pełnego odszkodowania z HDI – tłumaczyła. SN nie zgodził się też z sądem II instancji, że TUW domagało się zwrotu odszkodowania wyłącznie jako świadczenia nienależnego na podstawie art. 410 w związku z art. 405 k.c. o bezpodstawnym wzbogaceniu. Sąd II instancji twierdził, że z tego względu nie mógł rozważyć żądania TUW na płaszczyźnie odpowiedzialności przedsiębiorców za niewłaściwe wykonanie umowy autocasco na podstawie art. 471 k.c. Byłoby to bowiem niedopuszczalne wyjście poza żądanie powoda. W związku z zarzutem niewykonania wynikającego z ogólnych warunków tej umowy obowiązku powiadomienia o otrzymaniu ubezpieczenia z HDI sąd miał obowiązek rozpatrzyć żądanie także na tej podstawie.

Komentuj
Kara pieniężna dla przedsiębiorcy
31 marca 2008 | 0

TK: Komunikat prasowy po rozprawie dotyczącej odpowiedzialności za nieprzestrzeganie przepisów związanych z transportem drogowym

Kara pieniężna nałożona na przedsiębiorcę a nie kierowców jest zgodna z konstytucją.

31 marca 2008 r. o godz. 10.00 Trybunał Konstytucyjny rozpoznał skargę konstytucyjną "PAWTRANS" spółki z o.o. dotyczącą odpowiedzialności za nieprzestrzeganie przepisów związanych z transportem drogowym.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 92 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym jest zgodny z art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji oraz nie jest niezgodny z art. 42 ust. 1 Konstytucji. W pozostałym zakresie Trybunał umorzył postępowanie.

Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że prawo do sądu nie zostało naruszone. Skarżąca spółka mogła bowiem wnieść sprawę do sądu administracyjnego. Prawo do sądu jest zachowane bez względu na to, że zakres orzekania sądu administracyjnego, który bada tylko zgodność decyzji z prawem, jest węższy w porównaniu z zakresem orzekania sądów powszechnych.

Komentuj
Wytyczne dotyczące kar dla kierowców i przewoźników
31 marca 2008 | 0

Główny inspektor transportu drogowego wydał wytyczne, które mają ujednolicić sposób nakładania kar na kierowców i przewoźników. Zasady nakładania tych kar i ich wysokość określa ustawa o transporcie drogowym oraz załączniki do niej. Przedsiębiorcy często jednak skarżą się nam na – przynajmniej ich zdaniem – nieprawidłowe i niespójne zasady karania za przewinienia na szosie. Wydane wytyczne nie wiążą innych służb mogących również sprawdzać pojazdy na szosie, np. celników czy policji (mają oni możliwość nałożenia kar wynikających z przepisów o transporcie). Ponieważ jednak to najczęściej ITD karze przewoźników, warto się dowiedzieć, jak zareagują inspektorzy w konkretnych sytuacjach – czytamy w “Rzeczpospolitej”.

Kto odpowiada za uchybienia: Jeszcze kilka lat temu za wszelkie wykroczenia objęte przepisami o transporcie drogowym zarówno na szosie, jak i w firmie odpowiadał wyłącznie przedsiębiorca. Nawet gdy wina ewidentnie leżała po stronie kierowcy. W 2005 r. przepisy się zmieniły. Do ustawy o transporcie drogowym (tekst jedn. DzU z 2007 r. nr 125, poz. 874) wprowadzono art. 92a ust. 4 mówiący, że postępowania administracyjnego wobec przedsiębiorcy nie wszczyna się, jeżeli okoliczności sprawy i dowody jednoznacznie wskazują, że podmiot wykonujący przewóz nie miał wpływu na powstanie naruszenia.

Chodzi przy tym o sytuacje, gdy naruszenie powstało na skutek okoliczności, których przedsiębiorca przy zachowaniu należytej staranności nie mógł przewidzieć i za które nie może odpowiadać, bo doszło do nich np. w wyniku samodzielnego działania kierowcy. Ale i w takim wypadku przedsiębiorca może odpowiedzieć za naruszenie, jeżeli miało ono charakter rażący, a zwłaszcza zagrażało bezpieczeństwu ruchu drogowego lub dochodziło do niego wielokrotnie.

Ponieważ przepisy te były różnie stosowane przez inspektorów, główny inspektor transportu drogowego ustalił, że gdy podczas kontroli drogowej zostaną stwierdzone naruszenia wymienione w pkt 1 – 3 ust. 1 art. 92a ustawy (tj. naruszenia obowiązku posiadania w pojeździe wymaganych dokumentów, zasad dotyczących czasu prowadzenia lub posługiwania się tachografami analogowymi – patrz ramka), kierowca wykonujący przewóz drogowy podlega grzywnie, a przy orzekaniu o winie stosuje się kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (Dz. U. z 2001 r. nr 106, poz. 1148 ze zm.; dalej kodeks). W związku z tym inspektor transportu drogowego podczas kontroli podejmie czynności (piszemy o nich dalej) mające doprowadzić do wykrycia odpowiedzialnych za naruszenia i w konsekwencji zastosuje wobec nich właściwe sankcje.

Jeżeli kierowca popełni czyn niedozwolony, inspektor:

- wymierzy mandat do 500 zł lub w razie zbiegu naruszeń 1000 zł albo

- zwróci się z wnioskiem do sądu o ukaranie kierowcy za wielokrotne naruszenia; zrobi to też, gdy kierowca odmówi przyjęcia mandatu.

Stanie się tak również wówczas, gdy kierowca oświadczy, że miał świadomość, iż narusza przepisy obowiązującego prawa, ale do popełnienia tychże naruszeń został nakłoniony przez przedsiębiorcę, a także gdy powie, że nie miał świadomości, iż popełnia wykroczenie.

Przedsiębiorca w takiej sytuacji może też zostać ukarany karą pieniężną nakładaną w drodze decyzji administracyjnej, w wysokości określonej w załączniku do ustawy o transporcie drogowym. Jednak nie dojdzie do tego, gdy przedsiębiorca nie miał wpływu na powstanie naruszenia, np. w przypadku: blokady dróg, długotrwałych postojów na przejściach granicznych, których nie można było przewidzieć, remontów dróg, konieczności objazdów lub niewielkiego przemieszczenia pojazdu na parkingu podczas wykonywania odpoczynków i przerw, a także nadzwyczajnych warunków atmosferycznych, takich jak burze, śnieżyce, gołoledź.

Podwładny chroni szefa: Jeżeli kierowca weźmie na siebie całą odpowiedzialność za naruszenie, np. dotyczące czasu prowadzenia, to przy braku innych dowodów nie będzie można prowadzić postępowania przeciwko przedsiębiorcy. W takiej sytuacji inspektor powinien odebrać od kierowcy oświadczenie złożone pod rygorem odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania (zgodnie z ustawą o transporcie inspektor może w toku kontroli m.in. przesłuchiwać świadków).

Inspektor odstąpi od karania przedsiębiorcy także wtedy, gdy naruszenie stwierdzone podczas kontroli drogowej nastąpiło z przyczyn wskazanych w art. 12 rozporządzenia 561/2006/WE (chodzi o dojazd do miejsca bezpiecznego postoju, gdy nie zagraża to bezpieczeństwu drogowemu).

W takiej sytuacji są też wyjątki – chodzi o rażące naruszenia przepisów wskazanych w art. 92a ust. 1, tj. gdy dopuszczono się ich wielokrotnie lub ich ciężar gatunkowy jest na tyle duży, że mogą być uznane za rażące – wówczas także wobec przedsiębiorcy wszczyna się i prowadzi postępowanie administracyjne.

Kontrole w siedzibie przedsiębiorcy: Nieco inaczej wygląda sprawa, gdy inspektor wykryje opisywane naruszenia podczas kontroli w siedzibie przedsiębiorcy. Trudno stosować wówczas art. 92a ustawy o transporcie, który dotyczy wyłącznie kontroli na drodze. Zgodnie z wytycznymi inspektorzy mają w takiej sytuacji postępować według następujących standardów:

- podczas kontroli w siedzibie przedsiębiorcy inspektor transportu bada wszelkie okoliczności mogące mieć wpływ na powstanie stwierdzonych naruszeń,

- materiał dowodowy powinny stanowić m.in. umowy przewozu (przy czym badaniu należy poddać wspólne uprawnienia i obowiązki stron zawarte w umowie, takie jak termin wykonania przewozu drogowego przy uwzględnieniu trasy przewozu) i inne dokumenty określające termin i warunki wykonania przewozu drogowego,

- analizie podlegać również powinny wszelkie dokumenty potwierdzające sprawowanie przez kontrolowanego przedsiębiorcę należytego nadzoru nad przestrzeganiem przez kierowców norm czasu prowadzenia, wymaganych odpoczynków itp., a także innych przepisów określonych w ustawie o transporcie drogowym (w art. 92 ust. 1),

- inspektor ma sprawdzić, czy przedsiębiorca (pracodawca), gdy dowiedział się o popełnieniu przez kierowcę naruszenia, stosował wobec niego kary pracownicze, np. upomnienie, naganę itp.,

- jeżeli w wyniku kontroli stwierdzone zostanie jednoznacznie, że naruszenie przepisów nastąpiło wskutek zdarzeń lub okoliczności, których przedsiębiorca nie mógł przewidzieć, wojewódzki inspektor transportu drogowego wydaje decyzję o umorzeniu postępowania w sprawie nałożenia kary pieniężnej (art. 93 ust. 7).

d16fdc0440662b6111ffc9db6097fd77cf6361ae

(241-7)

Kiedy można ukarać wyłącznie szofera?

Zgodnie z art. 92a ustawy o transporcie drogowym jest to możliwe, gdy podczas kontroli drogowej inspektor stwierdzi:

- brak w pojeździe wymaganych dokumentów (długą ich listę określa art. 87 ust. 1 – 4 ustawy o transporcie drogowym),

- niestosowanie zasad dotyczących maksymalnego dziennego czasu prowadzenia pojazdu, dziennego czasu odpoczynku lub przekraczania maksymalnego czasu prowadzenia pojazdu bez przerwy, określonych w rozporządzeniu 561/2006/WE oraz w umowie AETR,

- niestosowanie zasad dotyczących użytkowania analogowych urządzeń rejestrujących samoczynnie prędkość jazdy, czas jazdy i czas postoju, obowiązkowe przerwy i czas odpoczynku, określonych w rozporządzeniu Rady 3821/85/EWG.

 

Komentuj
Nowe prawo jazdy, nowe egzaminy – czy będzie bezpieczniej?
4 kwietnia 2008 | 0

Wkrótce nie otrzymamy prawa jazdy wydanego bezterminowo. Wszystko za sprawą projektu Ministerstwa Infrastruktury, które opracowuje nowe zasady wymiany praw jazdy oraz zdawania egzaminów na niektóre kategorie. W przyszłym tygodniu dokument ma trafić do uzgodnień międzyresortowych – donosi “Głos Wielkopolski”. Podstawowe zmiany przewidziane w przepisach opracowywanych przez resort, to obowiązek wymiany plastikowej karty uprawniającej nas do kierowania pojazdem co 15 lat dla kierowców aut osobowych i motocykli oraz co 5 lat dla prowadzących autobusy bądź ciężarówki. Jednak, co ważne, nie będzie to wymagało od nas dodatkowych badań lekarskich. Nie trzeba będzie także po raz kolejny zdawać egzaminów. Wymiana dokumentów ma rozpocząć się za 2 lata. Będzie ona przebiegać stopniowo. Termin jej zakończenia wyznaczono na rok 2033. W projekcie ustawy zawarto również przepisy dotyczące zasad zdawania egzaminów na prawo jazdy. Najbardziej dotkną one młodych fanów dużych prędkości na dwóch kółkach. Aby wsiąść na szybki motocykl trzeba będzie ukończyć 24. rok życia. Przepisy jednak pozostawiają pewną furtkę. Jeśli w wieku 18 lat zda się egzaminy na kategorię A2, to już normalna kategoria A stanie się dostępna od 20. roku życia. A2 będzie uprawniać do poruszania się motocyklami, ale o niższej mocy (do 46 koni mechanicznych). Zdaniem pomysłodawców proponowane przepisy mają poprawić bezpieczeństwo na drodze. Z propozycjami resortu zgadzają się policjanci i instruktorzy jazdy. Jednak dostrzegają pewne problemy. - W ten sposób dyskryminujemy tych młodych kierowców, którzy są rozsądni - mówi Krzysztof Kowalewski, instruktor nauki jazdy. - Ważniejsze są umiejętności niż wiek. Z tym zdaniem zgadzają się również inni doświadczeni kierowcy. Według nich, aby zwiększyć bezpieczeństwo należy przede wszystkim wyremontować drogi w naszym kraju, a także całkowicie zmienić sposób kształcenia młodych kierowców. Tomasz Piętka z Ministerstwa Infrastruktury przekonuje, że o tym w resorcie też pomyślano. Osoby, które chciałyby posiadać kat. A będą musiały zdać egzamin w czasie normalnego ruchu drogowego. Warto podkreślić, że poszczególne elementy ministerialnej propozycji będą jeszcze konsultowane z organizacjami motocyklowymi.

Komentuj
Pojazdy ekologiczne bez ulg
2 kwietnia 2008 | 0

Rząd nie zamierza zachęcać Polaków do kupowania samochodów ekologicznych – czytamy w “Życiu Warszawy”. Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak nie widzi potrzeby specjalnego promowania sprzedaży pojazdów o niskiej emisji spalin czy niskim zużyciu paliwa. Według niego, koncerny samochodowe mają 40 proc. marży, więc same mogą obniżać ceny pojazdów, aby zwiększyć ich sprzedaż. Zdaniem Pawlaka można wprowadzić kary dla producentów, którzy wytwarzać będą auta nieekologiczne i z uzyskanych w ten sposób środków dofinansować produkcję nowocześniejszych aut. Tymczasem od lat w 20 krajach Europy użytkownikom aut o niskiej emisji spalin przyznawane są ulgi, nierzadko sięgające tysięcy euro. Przedstawiciele firm samochodowych nie kryją zdziwienia: – Ta marża to mit, przy małych i tanich autach jest kilkuprocentowa. Polska powinna mieć choćby minimalne zachęty proekologiczne – uważa Jakub Faryś, dyrektor biura Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. – Hiszpania wprowadziła ulgi dla samochodów napędzanych gazem ziemnym, Francja dla hybryd i aut z LPG, a Szwecja promuje auta ekologiczne zasilane biopaliwami. Polska zaś otworzyła swój rynek na używane, nieekologiczne auta – uważa Wojciech Drzewiecki, szef firmy Samar.

Komentuj
Ulgi w transporcie publicznym
1 kwietnia 2008 | 0

W Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z 12 marca 2008 r. w sprawie rodzajów dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego. Wejdzie w życie po upływie 7 dni od dnia ogłoszenia, tj. 9 kwietnia 2008 r. Rozporządzenie określa rodzaje dokumentów poświadczające uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego funkcjonariuszy celnych, funkcjonariuszy Policji i Straży Granicznej, żołnierzy Żandarmerii Wojskowej oraz wojskowych organów porządkowych i żołnierzy odbywających niezawodową służbę wojskową (z wyjątkiem służby okresowej i nadterminowej), a także osób spełniających obowiązek tej służby w formach równorzędnych.

Komentuj
1 promil w wydychanym powietrzu był żartem
1 kwietnia 2008 | 0

Ministerstwo Infrastruktury chce zmienić zapis w Kodeksie Drogowym określający dopuszczalną dawkę alkoholu w wydychanym powietrzu – doniosła prasa. Zmiana wręcz rewolucyjna, bo zezwalająca na prowadzenie samochodu aż z jednym promilem. Tak ma być od stycznia przyszłego roku. Na decyzję wpłynęła... opinia policjantów. “Dotychczasowa norma – 0,25 promila jest fikcją” – mówi sierżant Adam Beck. Po dwóch piwach wielu kierowców jeździ zdecydowanie lepiej, niż na trzeźwo. Niekiedy większe zagrożenie na drodze stanowią  “wiekowi kierowcy”, których czas reakcji jest tak długi jak co najmniej po pięciu piwach” – dodaje patrolujący katowickie ulice sierżant Beck. Inspektor Wacław Pułkiewicz potwierdza, że  bardzo często zatrzymani kierowcy mówią, że piją alkohol podczas obiadu czy kolacji. Najczęściej podczas spotkań biznesowych. Podniesienie limitu do jednego promila to krok do przodu także w porównaniu do Irlandii. Tam, aby zasiąść za kierownicą, można mieć 0,8 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. W Polsce być może jeszcze więcej. Pomysł, choć wzbudzający kontrowersje, ma wielu zwolenników. Ci najzagorzalsi najczęściej przywołują Stany Zjednoczone i obowiązujący w nich test na trzeźwość – sprawdzanie równowagi poprzez chodzenie wzdłuż linii i “jaskółkę”. "Umożliwienie kierowcom jazdy po znikomej ilości wypitego alkoholu" – argumentuje inspektor Wacław Pułkiewicz - "Pozwoliłoby funkcjonariuszom policyjnej drogówki zająć się ważniejszymi sprawami. Nie mają czasu na karanie piratów drogowych,  sprawdzanie stanu technicznego i przeładowania na przykład TIR-ów." "Decyzje jeszcze nie zapadły" – potwierdza pani podsekretarz Beata Rausz z Ministerstwa Infrastruktury. "To jest rozwiązanie, które brane jest pod uwagę także dzięki najnowszym badaniom. Naukowcy z Instytutu Badawczego przy moskiewskim Uniwersytecie Łomonosowa dowiedli, że większość kierowców zdecydowanie lepiej jeździ po wypiciu niewielkiej dawki alkoholu. Badania przeprowadzali na kilku tysiącach rosyjskich kierowców. Także zawodowych”. Pomysł wydaje się być szokujący, zwłaszcza gdy bezpieczeństwo na polskich drogach pozostawia wiele do życzenia, a statystyki policyjne przerażają liczbą śmiertelnych ofiar wypadków. Ale z drugiej strony utrzymywanie fikcyjnych przepisów, które są nagminnie łamane, nie jest niczym dobrym.” – mówi prof. Jan Gurek – jeden z pomysłodawców projektu zmian w Kodeksie Drogowym. Informujemy, iż powyższy artykuł był żartem prima aprilisowym – redakcja.

Komentuj
Bezpieczeństwo policjantów
31 marca 2008 | 1

Kto napada na policjanta, ma być ostro karany. Surowszych kar domaga się komenda główna
Bandytom, którzy we Wrocławiu zaatakowali i poturbowali interweniujących policjantów, grozi od roku do co najwyżej dziesięciu lat więzienia. Gdyby do podobnego przestępstwa doszło w USA, napastnicy nie wyszliby z więzienia wcześniej niż po dziesięciu latach. Bo tam prawo przewiduje bardzo surowe i bezwzględne kary dla każdego, kto odważy się podnieść rękę na policjanta. Policjanci z Trzebnicy próbowali zatrzymać pijanego mężczyznę jadącego samochodem. Nie zatrzymał się na wezwanie. Potrącił jednego z policjantów. Tylko wyjątkowej sprawności fizycznej i dużemu szczęściu funkcjonariusz zawdzięcza, że przeżył. Ze statystyk wynika, że w ubiegłym roku aż 17 dolnośląskich policjantów zostało poważnie rannych na służbie. - W Stanach Zjednoczonych za napad taki, jak przy Górniczej, groziłoby co najmniej dziesięć lat więzienia - potwierdza wrocławski sędzia Dariusz Sielicki, który pod koniec lat 90. studiował prawo w USA, a potem przez rok pracował w tamtejszej prokuraturze. - Natomiast pobicie uzbrojonego policjanta, który interweniuje i próbuje zatrzymać przestępcę, może być w tym kraju potraktowane jak usiłowanie zabójstwa. Sielicki dodaje jednak, że nie jest zwolennikiem zaostrzania polskich kar za napady na policjantów. - Doświadczenie uczy, że surowe kary nie odstraszają przestępców. Tak działa raczej szybki wyrok. W Szwecji, w której kiedyś mieszkałem, miesiąc więzienia za pobicie funkcjonariusza jest traktowany jako bardzo surowa kara - mówi. Podobnie w Wielkiej Brytanii. Tutaj za napad na policjanta można pójść na rok lub dwa lata do więzienia. Również minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski nie jest zwolennikiem zaostrzania kar za napady na policjantów. - Zdaniem ministra kary, które obowiązują w dzisiejszym kodeksie, są dostatecznie surowe - mówi rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Piotrowska. Ale szefowie polskiej policji oraz minister spraw wewnętrznych i administracji mają dość kolejnych ataków na mundurowych. Chcą stawić im czoła. Komenda Główna Policji już złożyła w Sejmie wniosek o wprowadzenie surowszych kary dla bandytów napadających na funkcjonariuszy. Mają go zbadać sejmowe komisje. To tam powstanie projekt ewentualnej zmiany ustawy. Jeśli przepisy się zmienią, za takie przestępstwo będzie groziło maksymalnie nie dziesięć, a dwanaście lat więzienia. - To powinno wystarczyć - mówi komendant główny policji, generał Andrzej Matejuk. - Czy jest potrzebne dalsze zaostrzanie? Przydałaby się publiczna debata na ten temat - przyznaje. Minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna zadeklarował, że będzie popierał zaostrzenie kar. Społeczeństwo powinno zapewnić im właściwą ochronę prawną - przekonuje.

Komentuj

Statystyka

Giną piesi
6 kwietnia 2008 | 0

Już 24 pieszych zmarło w tym roku w wyniku wypadków drogowych. W większości przypadków z winy kierowców. Pomóc ma bezwzględne karanie mandatami oraz odblaski. W ubiegłym roku na drogach w Warszawie zginęło 109 osób. Teraz może ich być więcej. Najczęstszą przyczyną śmiertelnych wypadków jest nieprawidłowe przejeżdżanie przez auta przejść dla pieszych. Z winy kierowców zginęło od stycznia 14 pieszych. Już miesiąc temu Jacek Zawadzki, naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Stołecznej Policji, ostrzegał, że jego funkcjonariusze będą wnioskować o areszt dla każdego kierowcy, z którego winy zginie pieszy przechodzący przez zebrę. Tak też było w wypadku, który zdarzył się w środę ok. 20 na Puławskiej w Pyrach. Dwa auta zatrzymały się, żeby przepuścić starszą kobietę przechodzącą przez ulicę. Kierowca daewoo nawet nie zwolnił i uderzył w staruszkę. Zginęła na miejscu. Dziesięć tegorocznych wypadków śmiertelnych to efekt nieostrożności pieszych, którzy wchodzili na jezdnię przed jadący pojazd w miejscu niedozwolonym lub na czerwonym świetle. Policjanci zapowiadają, że będą karać wysokimi mandatami zarówno emerytów przechodzących bezmyślnie przez ulicę, jak i brawurowych kierowców. - Skoro nie można dotrzeć do nich prośbami, dotrzemy do ludzi przez kieszeń - zapowiada Wojciech Pasieczny, zastępca stołecznej drogówki. W poniedziałek zaczyna się wielka akcja rozdawania pieszym i rowerzystom odblasków. Drogówkę wspomaga w niej Mennica Polska.

Komentuj

Przegląd prasy

Urzędowa egzekucja mandatów
2 kwietnia 2008 | 0

Mandat schowany głęboko w szufladzie przypomni o sobie nawet po trzech latach - w czasie odbioru zwrotu nadpłaconego podatku dochodowego – przypomina dziennik “Polska”. To najskuteczniejszy sposób urzędowej egzekucji mandatów przez państwo - ukarany kierowca nawet nie wie, że toczy się jakieś postępowanie wobec niego. Przyjęcie mandatu od policjanta lub strażnika miejskiego jest jednoznaczne ze zgodą kierowcy na to, że popełnił wykroczenie i grzywnę zapłaci. Przyjęty mandat trzeba opłacić na poczcie lub w banku. Na zapłacenie mandatu kredytowego kierowca ma 7 dni - jeśli tego nie zrobi, jest on kierowany do egzekucji w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. - W przypadku, gdy osoba ukarana uchyla się od zapłacenia mandatu, wojewoda jako wierzyciel wystawia tytuł wykonawczy, który jest podstawą do wszczęcia egzekucji administracyjnej przez organ egzekucyjny - mówi Maciej Wiewiór, rzecznik wojewody mazowieckiego. - Egzekucji należności dokonuje urząd skarbowy właściwy co do miejsca zamieszkania, a nie zameldowania kierowcy ukaranego mandatem. Urzędnik wojewody nie musi nawet wysyłać upomnienia do ukaranego, tylko wystawia tzw. tytuł wykonawczy (po sprawdzeniu, czy rzeczywiście mandat nie został zapłacony). Tytuł wykonawczy wpływa do urzędu skarbowego i tam jest windykowany bezpośrednio z nadpłaty podatku ale powiększony o kwoty za czynności egzekucyjne, wydatki egzekucyjne, odsetki. Gdy ukarany kierowca nie ma zwrotu podatku, to urząd skarbowy może zająć inne dochody (pensja, emerytura, renta). Urząd ma też możliwość przeprowadzenia egzekucji z majątku ruchomego (samochód, sprzęt RTV i AGD), akcji, obligacji, weksli, funduszy inwestycyjnych, udziałów w spółkach itp. Procedury są długotrwałe, bo mandatów są tysiące, a urzędników kilku, ale mają oni na to wszystko 3 lata. A jak jest z mandatami wystawionymi przez straż miejską? Podobnie, z tym że tytuł wykonawczy wystawia prezydent, burmistrz lub wójt gminy i to on kieruje go do urzędu skarbowego. Do US trafiają także opłaty dodatkowe za niepłacenie za płatne parkowanie na ulicach miast. W Warszawie taka opłata wynosi 50 zł. Kierowca ma 14 dni na jej zapłacenie, jeśli tego nie zrobi, trafia ona do wydziału egzekucji i tam przygotowywany jest tytuł wykonawczy, który ląduje w końcu w skarbówce.

Komentuj
NIE motocyklistom w rezerwatach
1 kwietnia 2008 | 0

Co weekend motocykliści nielegalnie jeżdżą na quadach i motocyklach donosi gorzowska “Gazeta Wyborcza”. Łamią prawo, bo swoje motoryzacyjne pasje realizują w... rezerwacie. W policja spisała ośmiu motocyklistów, którzy rezerwat Murawy Gorzowskie zamienili w tor crossowy. Crossowe wyścigi postanowili tam robić w tym sezonie właściciele motocykli i quadów. - Często dochodzi do wyzwisk między spacerującymi osobami a panami na motocyklach. Oni chyba nie mają świadomości, że ujeżdżają sobie po rezerwacie, gdzie poza roślinnością kserotermiczną są przecież miejsca lęgowe ptaków, w tym bażantów. Ci ludzie lekceważą podstawowe zasady zachowania się w rezerwacie. Przecież tutaj chodzić można tylko po istniejących ścieżkach - mówi Blanka Herudzińska. Motocykliści są jedynie pouczani, że łamią prawo. Na terenie rezerwatu nie ma jeszcze tablic informacyjnych, więc policjanci nie mieli podstaw, żeby karać pasjonatów motocrossu - mówi Sławomir Konieczny z komendy miejskiej policji. - Niebawem zostaną ustawione urzędowe tablice informacyjne i wtedy nikt już nie będzie mógł się tłumaczyć, że nie wiedział, gdzie jest granica rezerwatu i jakie konsekwencje poniesie łamiąc przepisy o ochronie terenów prawnie chronionych - mówi. Wjeżdżanie samochodami, motocyklami, ruadami itp. do rezerwatu zakazane i będzie karane. Ten przepis lekceważą miłośnicy motocykli i quadów, tłumacząc, że nie ma żadnych tablic informujących o zakazie wjazdu. Dziesięć tablic informacyjnych ma stanąć na obrzeżach rezerwatu jeszcze do 15 kwietnia. Ale to nie koniec działań samorządu. Na drogach przebiegających przez rezerwat również staną bariery, a także wiata dla owiec. Tak zabezpieczony teren ma być dozorowany przez straż miejską i policję, a kary finansowe za niegodne prawem korzystanie z rezerwatu są bardzo dotkliwe, np. przejazd motocyklem po trawie kosztować może nawet kilka tysięcy złotych.

Komentuj
Szkolenie, aby nie stracić prawa jazdy
1 kwietnia 2008 | 0

Coraz większa liczba zamontowanych radarów sprawia, że wielu kierowców traci prawo jazdy. Za zbyt szybką jazdę dostają od kilku do nawet 10 punktów. Policjanci w ostatnich miesiącach dostali nowe auta z tzw. videoradarami. Co się zatem może zdarzyć? Przykład. Kierowca porusza się z prędkością powyżej 100 km/godz., zamiast dozwolonej 50 km/godz. Dodatkowo wymusza pierwszeństwo wobec pieszych, którzy są na pasach. Jakby tego było mało, wjeżdża na skrzyżowanie przy czerwonym świetle. Jeśli takie zachowanie zarejestruje np. videoradar, policjant przydzieli kierującemu około 20 punktów karnych. Wtedy jedynym sposobem, by za kolejne wykroczenie nie stracić prawa jazdy, jest zaliczenia szkolenia, które są organizowane przez ośrodki ruchu drogowego. W Lubuskiem, w Zielonej Górze i Gorzowie Wlkp. W czasie szkolenia, które trwa około sześciu godzin, kierowcy spotykają się z psychologami, policjantami drogówki i egzaminatorami, którzy przekonują zmotoryzowanych, że jednak warto jeździć zgodnie z przepisami. Po zakończeniu kursu, kierujący dostaje zaświadczenie, dzięki któremu z jego konta wymazuje się 6 punktów. W ciągu roku można zaliczyć dwa kursy, co pozwala na likwidację 12 punktów karnych. Przypomnijmy, że roczny limit dla kierowców ze stażem krótszym niż rok wynosi 20 punktów, a pozostałych 24 punkty. Jednak w kursie mogą uczestniczyć jedynie Ci drudzy. Młodzi kierowcy nie maja szansy wymazanie przydzielonych punktów. Kurs kosztuje około 250 zł – czytamy w “Gazecie Lubuskiej”.

Komentuj
Nigdy nie jeżdżę po alkoholu
1 kwietnia 2008 | 0

efc6d201866c977cadf8e744038945b908d6f398 (241-6)

^ Oznakowanie etykiet piwa z inicjatywy przemysłu piwowarskiego.

Od 1 kwietnia br. przemysł piwowarski wprowadza sukcesywnie oznakowanie opakowań piwa symbolem "Nigdy nie jeżdżę po alkoholu". Projekt jest integralną częścią realizowanego przez przemysł wieloletniego programu edukacyjnego na temat nieprowadzenia pojazdów po spożyciu alkoholu. Oznakowanie opakowań symbolem "Nigdy nie jeżdżę po alkoholu" jest wspólną inicjatywą browarów zrzeszonych w Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego - Browary Polskie: Kompanii Piwowarskiej SA, Grupy Żywiec SA, Carlsberg Polska SA oraz Royal Unibrew Polska Sp. z o.o. Przedsięwzięcie jest dopełnieniem realizowanej przez przemysł piwowarski długofalowej polityki edukowania konsumentów na temat odpowiedzialnej konsumpcji piwa, w tym na temat nieprowadzenia pojazdów po spożyciu alkoholu. "Udostępnienie przez producentów części etykiety piwa i wprowadzenie symbolu "Nigdy nie jeżdżę po alkoholu" nie jest działaniem jednorazowym. Będzie stałym elementem opakowań jednostkowych piwa" - informuje Danuta Gut, Dyrektor Biura Zarządu Związku. W październiku 2006 roku Browary Polskie podpisały Europejską Kartę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, będącą inicjatywą Komisji Europejskiej na rzecz zmniejszenia liczby ofiar wypadków drogowych. Browary Polskie zainicjowały kampanię "Prowadzący - niepijący", realizowaną we współpracy z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego i policją. Działania edukacyjne zostały dotychczas przeprowadzone w Łodzi, Poznaniu, Krakowie, aglomeracji katowickiej oraz w Warszawie z udziałem ponad 60. tysięcy osób. Liczne badania konsumenckie przeprowadzane przez browary dowodzą, że komunikat w pierwszej osobie dotyczący nieprowadzenia pojazdów po alkoholu na opakowaniu piwa sprawia, że konsument się z nim utożsamia i ma potencjał do zmiany zachowań kierowców. Przekaz "Nigdy nie jeżdżę po alkoholu" odwołuje się do konkretnych zachowań i jest przeciwieństwem ogólnych zakazów czy nakazów, których konsument nie akceptuje i się z nimi nie utożsamia. Hasło oceniono jako proste i czytelne, będące formą zasady, której ludzie powinni przestrzegać, a symbol na etykiecie jest jej naturalnym przypomnieniem.

 

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 241
6 kwietnia 2008 | 0

Dziesiąty raz zatrzymany za jazdę po pijanemu - Dwumiesięcznym aresztem skończyło się dla mieszkańca powiatu gryfickiego notoryczne kierowanie autem po pijanemu. Policjanci, którzy kontrolowali samochód, stwierdzili, że jego kierowca już po raz dziesiąty jest zatrzymywany pod wpływem alkoholu. Badanie alkomatem wykazało u zatrzymanego mężczyzny ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Na wniosek komendanta powiatowego policji w Gryficach tamtejszy sąd rejonowy zadecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na dwa miesiące. 44-letni Marian T. w ciągu zaledwie niespełna czterech miesięcy był dziesięciokrotnie zatrzymywany przez miejscową policję za jazdę po pijanemu. Wcześniej sąd zdążył już na niego nałożyć karę zakazującą mu prowadzenia pojazdów; grozi mu do 3 lat więzienia.

Za kółkiem na "podwójnym gazie" - Policjanci z Piaseczna pełniący służbę na terenie miasta, zatrzymali nietrzeźwego kierowcę. Pijany mężczyzna jechał ulicą Puławską pod prąd i usiłował uciekać przed radiowozem. 23-letni Leszek K. nie panował nad samochodem, stwarzając zagrożenie nie tylko dla siebie ale i innych uczestników ruchu. W każdej chwili mogło dojść do tragedii. Policjanci postanowili, jak najszybciej uniemożliwić pijanemu kierowcy dalszą jazdę używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Ten jednak nie chciał zastosować się do poleceń nakazujących mu zatrzymanie auta. Dopiero zablokowanie drogi radiowozem, pozwoliło na przerwanie szaleńczej jazdy. Za kierownicą hondy siedział 23-letni Leszek K. Mężczyzna miał we krwi prawie 2 promile alkoholu. Wkrótce sprawą Leszka K. zajmie się Sąd.

Furman był tak pijany, że jechał leżąc w wozie - Oficer dyżurny z Ostródy otrzymał informację, że na drodze niedaleko Mostkowa najprawdopodobniej pijany woźnica prowadzi zaprzęg konny. Natychmiast został tam wysłany patrol policyjny. I rzeczywiście, mieszkaniec gminy Łukta był tak "wstawiony", że nie potrafił dmuchnąć w alkomat. Nie dał rady nawet siedzieć i leżał w wozie. Policjanci musieli wezwać na pomoc żonę gospodarza, która odprowadziła zwierzę i wóz do domu. W tym czasie furman trzeźwiał w policyjnym areszcie. Pobrano mu także krew do badań na zawartość alkoholu. Za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości grozi rok więzienia.
Kierowca staranował policyjną blokadę - Policjanci z Łowicza patrolujący nocą ulice miasta podjęli próbę zatrzymania do kontroli drogowej opla vectrę. Kierowca zignorował polecania funkcjonariuszy, przyspieszył i podjął próbę ucieczki ulicami miasta. Dyżurny do pościgu skierował dodatkowo dwa patrole. Podróż 37-latek zakończył na blokadzie policyjnej gdzie uszkodził dwa radiowozy. Po zatrzymaniu okazało się, iż samochodem jechało trzech mężczyzn. Kierujący to mieszkaniec powiatu łowickiego. Okazało się, że miał w organizmie ponad 1.6 promila. Trafił do policyjnego aresztu a samochód na policyjny parking. Odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości, spowodowanie kolizji drogowej oraz niezatrzymanie się do kontroli drogowej.

Pijany sprawca wypadku - Siedem osób, w tym dwoje małych dzieci, zostało rannych w wypadku, do jakiego doszło na krajowej "siódemce" pod Szydłowcem. Kierowca, który spowodował wypadek był pijany. W Świerczku kierujący renault laguna 45 letni mieszkaniec Kielc z nieustalonych przyczyn zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z fordem escortem kierowanym przez 25 letniego mieszkańca Kielc. Uderzenie było tak silne, że ford został zepchnięty do rowu i dachował, natomiast silnik z laguny znaleziono kilkanaście metrów od samochodu. W wyniku zderzenia 7 osób odniosło obrażenia i zostało przewiezione do szpitala (3 osoby z laguny i 4 osoby z eskorta w tym dwoje dzieci 4 miesięczna dziewczynka i roczny chłopiec). Po udzieleniu pomocy lekarskiej szpital na własną prośbę opuściły trzy osoby jadące laguną, natomiast pozostałe osoby dzieci wraz ze swoimi matkami z poważnymi obrażeniami pozostały w radomskim szpitalu. Policjanci ustalili że kierowca laguny był pijany miał prawie 2 promile alkoholu we krwi, jechał prawdopodobnie ze swoja znajomą z Kielc do Radomia. Tuż przed wypadkiem zabrali po drodze 78-letniego autostopowicza.

Komentuj
Policja i WORD współpracują
5 kwietnia 2008 | 0

Policja korzysta z nagrań z kamer, zainstalowanych wewnątrz samochodów egzaminacyjnych dla kandydatów na kierowców. Funkcjonariusze z komend wojewódzkich w Białymstoku i Krakowie nawiązali nawet stałą współpracę z ośrodkami egzaminacyjnymi ruchu drogowego. Policjanci w naszym regionie – donosi “Dziennik Zachodni” również mieli okazję korzystać z tych materiałów, lecz żadnym formalnym porozumieniem zainteresowani nie są. Od dwóch lat przebieg praktycznego egzaminu na prawo jazdy musi być rejestrowany, w użyciu mogą być nawet 4 kamery. Jedna skierowana jest przed pojazd, druga "patrzy" do tyłu, dwie rejestrują to, co dzieje się wewnątrz. Ponieważ kamery są stale włączone, w ich obiektyw trafiają też inne samochody na drodze, których kierowcy łamią przepisy. Takie nagranie może być więc pomocne w ściganiu przestępców - wyjaśnia Grzegorz Nowak, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Częstochowie. Do tej pory tylko raz częstochowska policja zwróciła się do WORD o udostępnienie nagrania. Było to w ubiegłym roku, kiedy bezpośrednio przed samochodem egzaminacyjnym pieszy został potrącony na przejściu przez jezdnię. Zmarł wskutek obrażeń. Zapis kamery skierowanej do przodu wyraźnie pokazał, jak doszło do tego tragicznego zdarzenia. - Jeżeli policja prosi o wgląd do nagrań, nie mamy powodu odmawiać. Lecz nie wyobrażam sobie, żeby ktoś u nas siedział tylko po to, żeby przeglądać zapisy z kamer i wyłapywać drogowych piratów - konkluduje Nowak. Podobną opinię wyrażają policjanci, już i tak ogromnie obciążeni obowiązkami. Dlatego nikt nie podnosi potrzeby sformalizowania współpracy WORD z drogówką, która i tak jest bliska. Ośrodek ostatnio wypożyczył policji nowoczesny fotoradar z wideorejestratorem, zakupiony do potrzeb szkoleń z bezpieczeństwa ruchu drogowego. - Warto pamiętać, że każdy obywatel ma obowiązek zareagować, kiedy jest świadkiem popełnienia przestępstwa lub szczególnie rażącego łamania prawa. Dlatego jeśli egzaminator widzi pirata drogowego, jadącego z wyjątkowym lekceważeniem innych, powinien wezwać policję. Nagranie z kamery w samochodzie egzaminacyjnym będzie wówczas koronnym argumentem - twierdzi nadkomisarz Stanisława Gruszczyńska, rzecznik prasowy częstochowskiej komendy policji.

Komentuj
Pod wiaduktem może być ładniej
4 kwietnia 2008 | 0

e26fbf5ca30409cb8c5f8841a8ac7ece2d07c869   a5c620fddd89a89df93eea697aac2d3aab7eae96 (241-9 i 14)

Na filarach wiaduktu w al. Jana Pawła II przy Dworcu Centralnym pojawił się sztuczny bluszcz. Z wnioskiem o możliwość umieszczenia zieleni na podporach wiaduktu zwróciła się do Zarządu Dróg Miejskich Narodowa Galeria Sztuki Zachęta. Autorką projektu jest Anna Myca a koszt jego realizacji został sfinansowany z dotacji Ministerstwa Kultury i Sztuki. Bluszczem opleciono 14 filarów, które w najbliższych dniach, dzięki zaangażowaniu w realizację projektu sponsorów, zostaną dodatkowo podświetlone.

Komentuj
Kieszonkowcy w komunikacji miejskiej
4 kwietnia 2008 | 0

Tylko w ciągu ostatniego tygodnia na policję zgłosiło się 17 osób okradzionych w autobusach miejskich w centrum Lublina. Jaka jest rzeczywista skala kradzieży kieszonkowych? Tego nie wie nawet policja, ponieważ część poszkodowanych nie zgłasza tego faktu. Jak zapewnia policja, na terenie miasta działają specjalne patrole, skierowane do walki z kieszonkowcami. To właśnie ustalenia operacyjne funkcjonariuszy doprowadziły do zatrzymania 21-letniego Michała P. Policjanci udowodnili mu osiem kradzieży w autobusach – mówi sierż. Piotr Branica z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Złodziej polował na torebki, z których kradł najczęściej dokumenty. 21-latek przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Dostał też 1,2 tys. zł grzywny i zobowiązał się do naprawienia szkody. To zatrzymanie nie rozwiązuje jednak problemu kieszonkowców grasujących w autobusach, które przejeżdżają przez centrum miasta. Policjanci wiedzą, w jaki sposób działają złodzieje. – Grasują tam, gdzie jest najwięcej ludzi. Na przystankach MPK, w okolicach dworca PKS, miasteczka akademickiego i na najbardziej uczęszczanych trasach autobusów miejskich. – Wykorzystują zamieszanie w czasie wsiadania do środków komunikacji miejskiej i to, że pasażerowie niestety nie zawsze zwracają uwagę na swój dobytek – zaznacza Piotr Branica.

Komentuj
Racjonalizacja procesu inwestycyjnego dróg
3 kwietnia 2008 | 0

- Jesteśmy gotowi do rzetelnej i rzeczowej dyskusji na temat dróg powiatowych i gminnych jako elementu systemu dróg w kraju - powiedział podczas XI Zgromadzenia Ogólnego Związku Powiatów Polskich Podsekretarz Stanu Olgierd Dziekoński. - Zapraszam z tego miejsca samorządowców powiatowych do współpracy z Ministerstwem Infrastruktury – dodał wiceminister.

Gościem odbywającego się w Warszawie w dniach 3-4 kwietnia br. zgromadzenia ogólnego ZPP był wiceprezes Rady Ministrów Grzegorz Schetyna. Jako współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego wicepremier przedstawił delegatom założenia rządowych zamierzeń dotyczących dokończenia reformy administracyjnej państwa.
- Musimy cały czas budować zaufanie i współpracę między rządem i samorządem. Zaufania nie mamy raz na zawsze, musimy je pielęgnować, bo zaufanie utracone raz, może być utracone na zawsze – powiedział wicepremier Grzegorz Schetyna.
Informując zebranych o zamierzeniach rządu dotyczących decentralizacji, wiceminister Olgierd Dziekoński stwierdził, że Ministerstwo Infrastruktury chce odpowiedzieć na zapotrzebowanie samorządów w zakresie zwiększenia finansowania i odpowiedzialności za drogi powiatowe.
Odnosząc się do zniesienia zezwoleń na budowę i zastąpienia ich rejestracją, Podsekretarz Stanu O. Dziekoński stwierdził, ze nie uszczupli to kompetencji samorządów powiatowych.
- Wprowadzeniu ustawy o racjonalizacji procesu inwestycyjnego towarzyszyć będzie wzmocnienie oddziaływania powiatowych inspektorów nadzoru budowlanego na jakość prowadzonych procesów inwestycyjnych i zwiększenie puli środków dla inspektoratów w ramach powiatowej administracji zespolonej – powiedział na zakończenie wystąpienia wiceminister Olgierd Dziekoński.

Komentuj
Kłopoty niepełnosprawnego pasażera
3 kwietnia 2008 | 0

Ponad dwie godziny czekał na lotnisku niepełnosprawny cudzoziemiec na specjalne taxi – doniosło “Życie Warszawy”. To niedopuszczalne, że osoba niepełnosprawna nie może wydostać się z lotniska – mówi Javed Abidi, dyrektor Indyjskiego Narodowego Centrum Promocji Zatrudnienia Osób Niepełnosprawnych. Przez kilkadziesiąt minut usiłował na Okęciu znaleźć kierowcę, który zawiezie go do hotelu. – Pytałem taksówkarzy, ale większość nie mówi po angielsku – opowiada Abidi. – Kilku kierowców odmówiło kursu, tłumacząc, że musi przyjechać specjalny samochód. Bzdura. Mój wózek mieści się w bagażniku zwykłego auta. Abidiemu pomógł w końcu jeden ze współpasażerów. Dowiedział się w punkcie informacyjnym na lotnisku, że niepełnosprawnych pasażerów obsługuje firma MPT, korzystająca z należących do miasta busów przystosowanych do przewozu wózków (mają specjalne podnośniki). Następnie zamówił dla Abidiego taksówkę przystosowaną do potrzeb osób niepełnosprawnych, ale przyjechała ona dopiero po ponad godzinie. – Pierwszy raz tak długo czekałem, a podróżuję po całym świecie – dodaje Abidi.Rzecznik MPT tłumaczy, że firma nie jest w stanie realizować na czas wszystkich kursów. – W Warszawie jest trzy tysiące niepełnosprawnych, a my mamy do dyspozycji tylko osiem wozów – tłumaczy. Dodaje, że samochody są stare i często się psują. Niektóre pochodzą z początku lat 90. Dlatego kursy czasami trzeba zamawiać z tygodniowym wyprzedzeniem. W tej chwili miasto współfinansuje przewozy niepełnosprawnych. Za kurs do 20 km zamówiony w MPT płacą oni 15 zł. Resztę dokłada miasto. Umowa z MPT wygasa w czerwcu. Władze Warszawy już zapowiedziały, że nie kupią nowych samochodów. – Chcemy ogłosić przetarg na świadczenie tych usług przez firmę z własnym taborem – tłumaczy dyrektor miejskiego Biura Polityki Społecznej Bogdan Jaskołd. Urzędnicy chcą też, żeby niepełnosprawni mogli korzystać z taksówek także w niedziele (teraz busy jeżdżą sześć dni w tygodniu).Warszawscy radni zdecydowali o ogłoszeniu przetargu. Umowa ma być podpisana na sześć lat.

Komentuj
Na egzamin bez orzeczeń lekarskich?
3 kwietnia 2008 | 0

Śląscy policjanci zakończyli śledztwo w sprawie korupcji związanej z wydawaniem orzeczeń lekarskich. Zatrzymali lekarza, właściciela szkoły jazdy oraz dwoje pomocników. Podejrzanym zarzucono popełnienie ponad 506 przestępstw, w tym łapownictwa czynnego i biernego, poświadczania nieprawdy w dokumentach i płatnej protekcji. Jak ustalili śledczy, kilkaset osób zostało dopuszczonych do egzaminów na prawo jazdy bez badań lekarskich. Piekarscy policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej, współpracując z oficerami wydziału do walki z korupcją KWP w Katowicach, od kilku miesięcy zbierali dowody świadczące o działalności przestępczej jednego z lekarzy uprawnionego do wydawania orzeczeń o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdami. Z ich ustaleń wynikało, że z tą przestępczą działalnością ma również związek właściciel jednego z ośrodków szkolenia kierowców w Piekarach Śląskich. Kiedy zebrane materiały potwierdziły przypuszczenia śledczych, obaj mężczyźni zostali zatrzymani. Jednocześnie przeszukując ich mieszkania policjanci zabezpieczyli m.in. dokumentację z przeprowadzonych badań lekarskich, w tym orzeczenia lekarskie wystawione in blanco. Po zatrzymaniu obaj mężczyźni zostali doprowadzeni do sądu, który orzekł wobec nich poręczenia majątkowe. Jak się później okazało, właściciel szkoły jazdy nie przejął się jednak swoją sytuacją. Próbował utrudniać śledztwo nakłaniając świadków – kursantów, do składania fałszywych zeznań dotyczących ich udziału w badaniach lekarskich. Tym razem, wobec obawy matactwa, sąd przychylił się do wniosku prowadzących sprawę policjantów i zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego. Jak wynika ze zgromadzonych przez policjantów materiałów, większość kursantów z tego ośrodka szkolenia kierowców w ogóle nie uczestniczyła w badaniach lekarskich podczas kursu. Wszyscy jednak posiadali bezterminowe orzeczenia lekarskie o braku przeciwwskazań do kierowania pojazdami. Były przypadki, że pozytywne orzeczenia lekarskie otrzymywały osoby cierpiące na krótkowzroczność bądź daltonizm. Policjanci potwierdzili też, że w trzech przypadkach właściciel ośrodka szkolenia przed kursantami powoływał się na wpływy w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego i w zamian za łapówki obiecał pomoc w uzyskaniu pozytywnego wyniku egzaminu na prawo jazdy w przypadku niepowodzenia na egzaminie. Śledczy przesłuchali w sumie ponad 200 osób. Zarzuty, jakie usłyszeli podejrzani dotyczą łapownictwa czynnego i biernego, poświadczania nieprawdy w dokumentach, płatnej protekcji, poplecznictwa i podżegania do łapownictwa. Zarzuty usłyszało też kilku świadków, którzy składali fałszywe zaznania, a materiały w tych sprawach wyłączono do odrębnego postępowania. Właścicielowi szkoły jazdy przedstawiono 327 zarzutów korupcyjnych, a lekarzowi - 177. Obaj nie przyznają się do zarzucanych im czynów. Podejrzaną w tej sprawie jest również kobieta, która wspomagająca właściciela ośrodka. Usłyszała 53 zarzuty. Natomiast jednemu z instruktorów nauki jazdy przedstawiono 2 zarzuty. Podejrzanym może grozić kara nawet do 8 lat więzienia.

Komentuj
Jak fachowcy od sygnalizacji zakorkowali miasto
3 kwietnia 2008 | 0

W “Gazecie Wyborczej” przeczytaliśmy: “Co skrzyżowanie z nową sygnalizacją, to porażka. Na Wisłostradzie korki po horyzont, na pl. Wilsona bałagan, jakiego nie było. Z takim talentem nasi fachowcy od sterowania ruchem niedługo zakorkują nam wszystkie ulice, które nie zdążyły się zakorkować same.

Nowe sygnalizatory w kilku ruchliwych miejscach Warszawy zamiast poprawić przejazd, spowodowały tylko ogromne zamieszanie. O ile w miastach zachodniej Europy system sterowania ruchem naprawdę nim steruje, u nas blokuje go na amen.
Dawnego ronda Babka w godzinach szczytu nadal nie da się łatwo minąć samochodem. Za to dodatkowe światła za 2,2 mln zł spowalniają teraz przejazd tramwajów. Sygnalizatory na pl. Wilsona zaprogramowano tak niefortunnie, że samochody czekające na zjazd w boczne ulice tarasują wjazd innym.
Czyżby stolica była na bakier z techniką? Niedawno śledziliśmy niekończący się serial pt. "Fachowcy uruchamiają system sterowania ruchem tramwajów w Al. Jerozolimskich". Robili to tak nieudolnie, że przez wiele miesięcy elektroniczne tablice podawały pasażerom informacje nie z tej ziemi. Zapowiadały np., że przyjedzie siódemka, a zjawiała się dziewiątka. Na kolejnym przystanku inna tablica informowała, że przed tę dziewiątkę wskoczy jeszcze ósemka. "To wina zakłóceń między tramwajami a satelitą spowodowanymi przez wieżowce" - zawyrokowali w końcu spece.
Innym zawdzięczamy korek gigant na Wisłostradzie . Żeby przedostać się przez skrzyżowanie Czerniakowskiej z ul. Gagarina na dolnym Mokotowie , trzeba odstać przynajmniej dziesięć minut. Trzypasmowa jezdnia Wisłostrady jest totalnie zablokowana przez większą część dnia. Bywa, że już przy stadionie Legii samochody, ciężarówki, autobusy ruszają i co chwila się zatrzymują.
Tkwimy w korku i zastanawiamy się, skąd się wziął - przecież jeszcze dwa miesiące temu jeździło się tędy w miarę płynnie. Wtedy jednak pojawiło się lepsze, które jest wrogiem dobrego: sygnalizacja z nowym oprogramowaniem, za to bez zielonych strzałek do skręcania w prawo na czerwonym świetle. Zaczął się eksperyment Zarządu Dróg Miejskich na żywym organizmie miasta. "Może i są tam problemy, ale tylko chwilowo, bo wkrótce to skrzyżowanie podłączymy do systemu sterowania ruchem na całej Wisłostradzie i Powiślu" - zapewniali nas w lutym urzędnicy ZDM.
Tylko że system miał działać już jesienią, a nie ma go do dziś. Zresztą jeśli ma on systemowo zakorkować kolejne skrzyżowania na Wisłostradzie i Powiślu, to lepiej, żeby go nie było wcale.”

Komentuj
Jak fachowcy od sygnalizacji zakorkowali miasto - wyjaśnienie
3 kwietnia 2008 | 0

W związku z artykułem “Sami fachowcy od sygnalizacji”, zamieszczonym w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej, Zarząd Dróg Miejskich informuje: Celem budowy jakiejkolwiek sygnalizacji w mieście, także tej na rondzie Zgrupowania AK Radosław nie jest wyłącznie poprawa płynności. Podstawowym powodem, dla którego podjęta została decyzja o budowie sygnalizacji na tym rondzie było znaczne zagrożenie bezpieczeństwa pieszych - najsłabszych uczestników ruchu drogowego. W ubiegłym roku rondo znalazło się na niechlubnym drugim miejscu w rankingu najbardziej niebezpiecznych miejsc w mieście.

 W związku z artykułem "Sami fachowcy od sygnalizacji", zamieszczonym w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej, Zarząd Dróg Miejskich informuje: Celem budowy jakiejkolwiek sygnalizacji w mieście, także tej na rondzie Zgrupowania AK "Radosław" nie jest wyłącznie poprawa płynności. Podstawowym powodem, dla którego podjęta została decyzja o budowie sygnalizacji na rondzie Zgrupowania AK "Radosław", było znaczne zagrożenie bezpieczeństwa pieszych - najsłabszych uczestników ruchu drogowego. W ubiegłym roku rondo to znalazło się na niechlubnym drugim miejscu w rankingu najbardziej niebezpiecznych miejsc w mieście (7 wypadków w tym 5 potrąceń pieszych!). Od chwili zainstalowania sygnalizacji bezpieczeństwo w tym miejscu radykalnie się podniosło. Drugim celem budowy sygnalizacji było uporządkowanie sytuacji na skrzyżowaniu, które po uruchomieniu Centrum Handlowego Arkadia zostało znacznie obciążone ruchem. To również się udało - stosowanie się użytkowników drogi do oznakowania i wyświetlanych sygnałów usprawnia ruch i podnosi poziom bezpieczeństwa - także kierowców. Sygnalizacja świetlna na Pl. Wilsona jest sygnalizacją akomodacyjną, której zadaniem jest optymalizacja płynności ruchu. Obecnie sterownik sygnalizacji zbierając dane o występujących natężeniach ruchu "uczy się", by maksymalnie dostosować sposób sterowania do sytuacji na skrzyżowaniu. Od chwili uruchomienia tej sygnalizacji, na żądanie Inżyniera Ruchu m.st. Warszawy – organu zarządzającego ruchem w Warszawie, wprowadzane są korekty w sposobie sterowania. Mają one na celu usprawnienie ruchu na Placu.  Z kolei na zmodernizowanym dla potrzeb Zintegrowanego Systemu Zarządzania Ruchem skrzyżowaniu ul. Czerniakowskiej z ul. Gagarina, które to rozwiązanie zostało również zatwierdzone przez Inżyniera Ruchu, po obserwacjach warunków ruchu podjęta została decyzja o korekcie programów - nowe programy sygnalizacji zostały wdrożone 29.02.2008r. Warto podkreślić, że wprowadzone programy zostały zaprojektowane na podstawie obowiązujących przepisów (m.in. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. nr 220, poz. 2181 z dnia 23 grudnia 2003 r.)). Przepisy te spowodowały konieczność wydzielenia faz dla pojazdów skręcających w lewo, osobnego sterowania wlotami na kierunkach podporządkowanych (ul. Gagarina i ul. Nehru) oraz ograniczeń w zastosowaniu strzałek skrętu warunkowego. Zastosowanie powyższych przepisów spowodowało poważne ograniczenia w przepustowości na wielu warszawskich skrzyżowaniach, w tym i na skrzyżowaniu Czerniakowska - Gagarina. W przypadku tego skrzyżowania zastosowano maksymalne długości cykli i nie ma już możliwości dokonania dalszych korekt w programach sygnalizacji.

Komentuj
Studenci przebudowują skrzyżowanie
3 kwietnia 2008 | 0

Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie planuje w najbliższych miesiącach budowę trzech nowych rond - na Służewie, Ochocie i w Marysinie Wawerskim. Dwa z nich to projekty studentów Politechniki Warszawskiej. - Właśnie wybieramy wykonawcę - informuje Urszula Nelken z biura prasowego drogowców. ZDM otworzył właśnie koperty w przetargu na przebudowę skrzyżowania ul. Dominikańskiej, Nowoursynowskiej, Noskowskiego i Wałbrzyskiej. Teraz w tym ruchliwym punkcie niedaleko kościoła Dominikanów nie ma nawet sygnalizacji świetlnej. Doszło tam już do wielu śmiertelnych wypadków. Powtarzają się zwłaszcza wtedy, gdy kierowcy, wyprzedzając stojący na przystanku autobus, zderzają się czołowo z nadjeżdżającymi z naprzeciwka samochodami. Rozwiązanie zaproponowali studenci Instytutu Dróg i Mostów Politechniki Warszawskiej- Jakub Skonecki i Adam Hauler. W niedawnym konkursie zorganizowanym przez ZDM wymyślili budowę ronda. Oprócz niego powstanie tam zatoczka dla komunikacji miejskiej, wysepki na obu jezdniach ograniczające prędkość oraz pasy dla pieszych i ścieżki rowerowe. Budowa zacznie się w przyszłym roku. A studenci za zwycięstwo w konkursie otrzymali laptopa. Trzecie skrzyżowanie z rondem powstanie w Marysinie Wawerskim. Odetchną kierowcy tkwiący w korkach u zbiegu ul. Kościuszkowców i Korkowej. Za trzy dni ZDM pozna oferty wykonawców ronda w tym miejscu. Również w tym przypadku do przebudowy skrzyżowania przyczynili się studenci - koncepcja ronda była tematem pracy magisterskiej jednego z absolwentów Politechniki Warszawskiej.

Komentuj
U nich tez na toyotach?
2 kwietnia 2008 | 0

WORD w Chełmie finalizuje przetarg na nowe samochody egzaminacyjne. Jak donosi “Dziennik Wschodni” Wszystko wskazuje na to, że przyszli kierowcy będą zdawali egzamin na prawo jazdy kategorii B na toyocie yaris. - Najkorzystniejsza oferta jest już wybrana, ale umowy jeszcze nie podpisaliśmy- mówi Tadeusz Łańcucki, zastępca dyrektora WORD w Chełmie. - Jeśli wszystko pójdzie dobrze, pierwsi kursanci na nowych samochodach będą zdawać już za dwa miesiące. Chełmski WORD będzie miał do dyspozycji 10 nowych samochodów. Zastąpią one zużyte fiaty punto. - Ale nie kupimy ich, tylko będziemy wynajmować - zdradza Łańcucki. - Tak jest bardziej ekonomicznie, a u nas liczy się każda złotówka. - Toyoty yaris to bardzo dobre samochody do nauki jazdy. Ale nie są tanie. Kosztują blisko 50 tys. zł - mówi Maciej Kulka, właściciel jednej ze szkół jazdy w Lublinie. Grzegorz Gorczyca, prezes Automobilklubu Chełmskiego, uważa, że takie zmiany wprowadzają zamęt. - Jest taka niepisana zasada, że egzamin zdaje się na takim aucie, na jakim uczyło się jeździć - mówi Gorczyca. Nie zgadza się z nim Zbigniew Kot, dyrektor WORD w Białej Podlaskiej. - Kursanci zdają egzamin na prawo jazdy kategorii B, a nie na fiata czy nissana - mówi Kot. - U nas od dwóch lat jeżdżą nissany micra. A tylko niektóre szkoły zdecydowały się na zakup nissanów. Innego zdania jest Kulka. - Każde auto jest inne. Ma inny promień skrętu, inne rozmieszczenie kontrolek. Dla młodych kierowców to duży stres, gdy zdają egzamin autem, w którym siedzą pierwszy raz. Moim zdaniem powinni mieć możliwość wyboru - mówi.

Komentuj
Bezpieczna stacja benzynowa
2 kwietnia 2008 | 0

Gorzowska policja otworzyła ogólnodostępną stację paliw. Ma ona kusić kierowców dobrą jakością paliw i cenami - powiedział Artur Chorąży z zespołu prasowego lubuskiej policji. - Ceny paliw oraz częste kontrole jakości paliwa sprawiają, że stacja ta może stać się konkurencją dla wielu powstałych na terenie Gorzowa stacji benzynowych. Paliwa w niej sprzedawane każdego dnia testują m.in. nasze radiowozy - podkreślił Chorąży. Zwrócił też uwagę na malowanie obiektu - kolory srebrny i niebieski ma się kojarzyć z nowymi barwami policyjnych radiowozów. Kolejnym potwierdzeniem dobrej jakości paliw ma być - zdaniem Chorążego - fakt, że na policyjnej stacji tankują również wozy straży pożarnej i pogotowia. W dniu otwarcia ceny paliw na policyjnej stacji były o kilka groszy niższe niż na innych stacjach benzynowych w mieście. Budowa stacji należącej do komendy wojewódzkiej trwała ponad pół roku i kosztowała 1,2 mln zł. Pieniądze w większości uzyskano z funduszu Modernizacji Policji (ponad 1 mln zł), pozostałą część dołożył Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Komentuj
Radiowozy z kamerami zdemaskowane
2 kwietnia 2008 | 0

Nowe renault megane olsztyńskiej drogówki są w służbie od sześciu miesięcy, a kierowcy wiedzą o nich już niemal wszystko, znają nawet ich numery rejestracyjne. Zdjęcia czarnych i srebrnych "renówek" z widocznymi tablicami krążą po internecie. Kierowcy przesyłają je sobie e-mailami. Policjanci mimo zdemaskowania aut nie zamierzają na razie zmieniać w nich numerów rejestracyjnych. - Naszym celem jest dbanie o bezpieczeństwo na drogach, a nie wlepianie mandatów - podkreśla Anna Siwek, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. - Jeśli ludzie rozpoznają nasze samochody i jadą w ich sąsiedztwie bezpiecznie, to nasz cel jest osiągnięty. Czy zdekonspirowane auta dalej będą równie skutecznie łapać piratów drogowych jak do tej pory? Bezpieczeństwo bezpieczeństwem, ale "renówki" mocno wspierają budżet państwa. W ciągu dwóch tygodni po wejściu do służby jeżdżący nimi policjanci wypisali 440 mandatów na prawie 300 tys. zł! Policjanci na wszelki wypadek zamierzają wzmocnić swoje siły. W wideorejestratory mają zostać wyposażone dwie ostatnie "meganki", które do tej pory jeździły tylko z "suszarkami", czyli ręcznymi radarami, albo jako wóz przenoszący ruchomy fotoradar.

Komentuj
Fotoradary będą pracowały przez całą dobę
2 kwietnia 2008 | 0

W Pruszczu fotoradary będą pracować dłużej i w różnych porach doby, a nie tylko za dnia, jak to jest obecnie – czytamy w “Naszym Mieście”. Wszystko dlatego że od początku lutego Straż Miejska notuje zwiększoną liczbę wykroczeń zarejestrowanych przy użyciu tych urządzeń. - By bardziej zdyscyplinować kierowców, w najbliższych dniach wzmożone zostaną kontrole z użyciem elektronicznego sprzętu do automatycznej kontroli prędkości - informuje Bartosz Gondek, rzecznik prasowy burmistrza Pruszcza. W styczniu zarejestrowano 460 rażących przypadków przekroczenia prędkości, w lutym 580, w marcu 630. Te dane obejmują tylko zdarzenia, gdy kierowcy jechali z prędkością przynajmniej o 20 kilometrów większą od dozwolonej. - Lawinowo wzrastająca liczba wykroczeń skłania nas do wzmożenia kontroli z użyciem fotoradaru. Dotychczas urządzenie, lokowane na pięciu masztach w mieście, pracowało osiem do dziesięciu godzin dziennie. Wydłużymy ten czas nawet do całej doby - zapewnia Leszek Banaś, komendant pruszczańskiej Straży Miejskiej. - Szczególną uwagą objęty zostanie rejon ulicy Wojska Polskiego, gdzie w tym roku już dwukrotnie zostali potrąceni piesi.

Komentuj
5 tys. zł mandatu
2 kwietnia 2008 | 0

Pięć tysięcy złotych mandatu i 25 punktów karnych za jednym zamachem - to dorobek kierowcy, który szalał na krajowej siódemce na wysokości Nidzicy. Mężczyzna jednak mandatu nie przyjął. Dlatego stanie przed sądem. A na razie pożegnał się z prawem jazdy. Wszystko wydarzyło się na odcinku krajowej siódemki koło Nidzicy. Przez krótki czas kierowca BMW zdążył wyprzedzać na podwójnej ciągłej linii i na skrzyżowaniu, wyprzedzać na trzeciego, zmuszając jadącego z naprzeciwka kierowcę do zjechania na pobocze. Przekraczał też dozwoloną prędkość, i to nawet o 60 kilometrów na godzinę. Wszystko to zebrało się na 25 punktów karnych. To o jeden więcej, niż potrzeba, by stracić prawo jazdy. Do tego policjanci dołożyli pięć tysięcy złotych mandatu. Krewki warszawiak powiedział jednak "nie" i odmówił przyjęcia mandatu. Dlatego teraz stanie przed sądem. Zdecydował, że stanie przed sądem i udowodni, że jego jazda nie powodowała zagrożenia.

Komentuj
Ronda zdecydowanie bezpieczniejsze
2 kwietnia 2008 | 0

Problemy kierowców, którzy z Kamiennego Potoku przez Brodwino jeżdżą w kierunku gdyńskich Karwin skończą się, a przynajmniej zostaną zminimalizowane – donosi “Dziennik Bałtycki”. Władze Sopotu planują zamianę na ronda pięciu kolejnych skrzyżowań w tym rejonie miasta. Ma to zdecydowanie poprawić bezpieczeństwo i odblokować ciąg komunikacyjny, na którym natężenie ruchu w ostatnim czasie zdecydowanie przybrało na sile. Rozstrzygnięto właśnie przetarg na projekt budowlany i wykonawczy inwestycji. Za dokumentację, która powstać ma do końca października tego roku, urzędnicy zapłacą 536 tysięcy złotych. Sama inwestycja rozpocząć będzie mogła się jednak dopiero w przyszłym roku. Jej koszt będzie też nieporównywalnie większy, gdyż zamiana tylko jednego skrzyżowania na rondo to wydatek rzędu od półtora do trzech milionów złotych.

Komentuj
Zwierzęta niebezpieczne dla dróg
1 kwietnia 2008 | 0

Dzikie zwierzęta nastręczają coraz więcej problemów osobom odpowiedzialnym za utrzymanie autostrady A2. W Dzierżawach w nasypie wiaduktu nad trasą szybkiego ruchu zadomowiły się lisy. Zwierzęta upodobały sobie to miejsce ze względu na suchy piasek. Nor jest coraz więcej i są coraz głębsze. Kilka kilometrów dalej, obok mostu na rzece Ner, miejscowi zaobserwowali stada dzików i saren. Pojawienie się zwierzyny łownej w tym miejscu mogło okazać się zgubne dla użytkowników autostrady. Akurat w tym miejscu ktoś zerwał siatkę ochronną na długości kilkunastu metrów. Istniała groźba, że pod koła nieświadomych ryzyka kierowców nagle wpadnie dzikie zwierzę. Na szczęście po naszej oraz radnego powiatowego Zdzisława Cyganiaka interwencji, już następnego dnia dziurawą siatkę udało się załatać. Raz w tygodniu sprawdzamy stan siatek, ale z okien samochodu nie wszystko jesteśmy w stanie dostrzec - tłumaczy Maciej Zalewski, rzecznik prasowy łódzkiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To normalne, że przy tego typu obiekcie jak autostrada musiał zrodzić się konflikt przyrody z cywilizacją. Trudno jest lisom wytłumaczyć, żeby nie robiły nor w wiadukcie, choć akurat te zwierzęta nie stanowią dużego zagrożenia. Zalewski apeluje, aby wszelkie uwagi dotyczące bezpieczeństwa zgłaszać pod całodobowy nr tel. (042) 6622338 lub bezpłatny tel. policji 997.

Komentuj
Nowy terminal, kiepski dojazd
31 marca 2008 | 0

0703616469dea758bfd49f53781c4d381af5c75d (241-13)

Z poślizgiem nowa hala odlotów powoli zapełnia się pasażerami. Teraz w nowym i starym terminalu będzie mogło łącznie wygodnie odprawić się 12 mln pasażerów rocznie. Za kilka dni poprawi się dojazd na Okęcie od strony Ursynowa czy Piaseczna. Generalna Dyrekcja Dróg na początku kwietnia chce wreszcie otworzyć gotowy od trzech miesięcy wiadukt nad torami linii radomskiej, który powstał na przedłużeniu ul. Poleczki. Jadąc od strony Puławskiej, przez kilka miesięcy będzie się jednak dojeżdżać do niego slalomem i po dziurach, bo wciąż trwa poszerzanie samej ul. Poleczki. Zarząd Dróg Miejskich liczy na to, że prace zostaną zakończone w wakacje. Wielu kierowców może zaś narzekać na kłopoty z parkowaniem. Parkingi wielopoziomowe koło terminalu są jednymi z najdroższych w stolicy (8 zł za godzinę). Niewiele tańszy parking pod chmurką koło terminalu Etiuda to jedna wielka prowizorka z dziurawą nawierzchnią i zardzewiałymi płotami. Na przebudowę dróg i parkingów koło Etiudy jeszcze jednak poczekamy. Te prace miały zostać skończone równocześnie z budową tzw. pirsu centralnego, przy którym powstaną kolejne rękawy. Po wyrzuceniu z placu robót jesienią zeszłego roku konsorcjum Ferrovial, Budimex, Lamela Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze musi znaleźć nowego wykonawcę prac. Z tego samego powodu nie można oddać do użytku niewielkiego tunelu drogowego, który usprawniłby wyjazd do centrum. Żeby go otworzyć, trzeba zakończyć budowę kładki nad al. Żwirki i Wigury. Na Okęciu nie wiedzą jednak, kiedy tunel i kładka będą gotowe – opisuje “Gazeta Wyborcza Warszawa”.

Komentuj
Fotografuje trzy pasy ruchu jednocześnie
31 marca 2008 | 0

Robi dwa zdjęcia na sekundę, namierza trzy pasy ruchu jednocześnie - fotografuje szczecińskich kierowców. Nowy fotoradar kupiła szczecińska Straż Miejska. Urządzenie nie musi stać w specjalnej skrzynce - może namierzać kierowców przekraczające dopuszczalną prędkość nawet zaparkowanego auta patrolowego. - W tym samym czasie, jeśli jest taka potrzeba, może wykonywać pomiar natężenia ruchu, czyli liczyć wszystkie przejeżdżające samochody - informuje Joanna Wojtach, rzecznik prasowy Straży Miejskiej. Urządzenie ma specjalny filtr, który poprawia wyrazistość zdjęcia. Twarz kierowcy sfotografowana z odległości powyżej 20 metrów jest tak wyraźna, jak na zdjęciu paszportowym. Gdzie nowy fotoradar będzie czekał na kierowców? - Tego oczywiście nie zdradzamy, ale jest w mieście kilka miejsc, gdzie mógłby stać cały czas - mówi Wojtach. Superradar razem z osprzętem kosztował 266 tys. zł.

Komentuj
Bezpieczny po wyjściu z baru, bo widoczny
31 marca 2008 | 0

Stołeczna drogówka rozda 22 tys. elementów odblaskowych, głównie pieszym i rowerzystom, czyli najbardziej zagrożonym śmiercią uczestnikom ruchu. Policjantom zależy, by bardziej widoczni byli mieszkańcy podwarszawskich powiatów, szczególnie bywalcy barów położonych przy wylotówkach ze stolicy. - Nieoświetlony rowerzysta czy pieszy, w dodatku ubrany na ciemno, po zmierzchu czy w szarugę widoczny jest w światłach samochodu z odległości 25-30 metrów. Auto przy zupełnie suchym asfalcie musiałoby jechać 47 km na godz., żeby się przed nim zatrzymać. Element odblaskowy widać z 200 metrów, co kilkakrotnie zwiększa czas reakcji kierowcy. Może to uratować komuś życie - opowiada młodszy inspektor Jacek Zalewski, naczelnik warszawskiej drogówki. Policjanci porozumieli się z Mennicą Polską, która chętnie zgodziła się sfinansować program propagowania bezpiecznego poruszania się zarówno po mieście, jak i pod miastem. Hasło przewodnie cyklicznej akcji: widoczny-bezpieczny. Na razie rozdanych ma zostać 10 tys. kamizelek odblaskowych i 12 tys. obrączek na nadgarstek. Dystrybucją ma zająć się Zarząd Transportu Miejskiego, który wyposaży w odblaski sprzedawców biletów, którzy ładują karty miejskie. Do każdego zakupionego biletu mają być rozdawane gadżety w żółtym kolorze. Policjanci chcą także dotrzeć do najbardziej zagrożonych grup, między innymi stałych klientów barów położonych przy drogach krajowych na obrzeżach miasta. - Trasy te bardzo często nie mają nawet chodników. Panowie po kilku głębszych, wracając w nocy do domu, łatwo mogą dostać się pod koła samochodu. Chcemy przekonać właścicieli barów, by ci nie wypuszczali klientów bez odbijającego światła rekwizytu - zdradza naczelnik Zalewski. Szef drogówki przyznaje, że pomysł zaczerpnął z zagranicy. W Finlandii rozpropagowano taki zwyczaj, że gospodarz nie wypuści w nocy gościa z domu bez kamizelki odblaskowej, nawet jeśli ten będzie musiał przejść jedynie kilkaset metrów. Na 33 ofiary tegorocznych wypadków drogowych 24 to piesi.

Komentuj
Ofiary wypadków drogowych - procedury
31 marca 2008 | 0

Policyjno-prokuratorskie procedury spowodowały, iż zwłoki śmiertelnej ofiary wypadku drogowego w centrum Lublina pozostawały na drodze trzy godziny. Służby prasowe komendy miejskiej policji podają następujący scenariusz: kierujący skuterem 58-letni Zbigniew P. uderzył w volkswagena polo. Była 12.26. Już trzy minuty później na miejscu pojawiła się policja, przed nią dotarły dwie karetki pogotowia. W tym momencie motorowerzysta jeszcze żył. Reanimowano go przez kilkanaście minut. Jednak akcja ratunkowa nie powiodła się. Lekarz, którzy stwierdził zgon, przykrył zwłoki folią. O 13 o sprawie dowiedziała się dyżurująca prokurator, która około wpół do drugiej była na miejscu wypadku. Zwłoki motorowerzysty od ponad godziny leżały już na asfalcie w kałuży krwi. Powoli w Lublinie rozpoczynał się popołudniowy szczyt. Wielopasmowe al. Racławickie są jedną z głównych arterii miasta. Ruch odbywał się nimi wolniej niż zazwyczaj i tylko dwoma pasami jezdni, dzięki czemu kierowcy i pasażerowie przejeżdżających obok aut mogli dokładnie przyjrzeć się leżącym na ziemi zwłokom. O tym, że widok ciała budzi oburzenie, poinformowali "Gazetę" czytelnicy, dzwoniąc do nas bezpośrednio z miejsca wypadku z telefonów komórkowych. Spod foliowej płachty, która przykrywała ciało ofiary zderzenia, przez ponad dwie godziny wystawała ręka i noga martwego mężczyzny, skąpane w rozlewającej się wokół kałuży krwi. Oprócz zmotoryzowanych makabreskę obserwował tłum gapiów. - Policjanci zrobili, co do nich należy. Zabezpieczyli miejsce wypadku do czasu przyjazdu prokuratora, a potem czekali na jego decyzję odnośnie zabrania zwłok - zapewnia Witold Laskowski z biura prasowego KMP. - Nie potrafię ocenić, dlaczego spod folii wystawały ludzkie kończyny, ale rozumiem, że był to drastyczny widok. Policjanci, jak i pozostali członkowie ekipy dochodzeniowej, mogli przykryć ciało, ale tego nie zrobili. Konsekwencje służbowe im nie grożą, bo takich sytuacji nie precyzuje policyjny regulamin. - Można to oceniać wyłącznie w kategoriach moralnych - uważa Laskowski. - Miejsce było oddzielone. Prokurator nie ma wpływu na tych, którzy chcą obserwować jego pracę. Muszą się liczyć z tym, że zobaczą coś drastycznego. Policja w takich wypadkach prosi o odsunięcie się gapiów. Nie zawsze to skutkuje - informuje Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Prokurator wraz z ekipą śledczych przez dwie godziny dokonywała oględzin, potem z pomocą wyspecjalizowanej firmy przekazała ciało do zakładu medycyny sądowej. - To standardowy czas, aby zebrać ważne dowody pozwalające ustalić sprawcę wypadku, a w przypadku procesu przydatne do jego skazania - mówi prokurator Syk-Jankowska. O 15.30 zwłoki Zbigniewa P. zniknęły z asfaltu. Straż pożarna zmyła krew z jezdni.

Komentuj
Ruchome Centrum Monitoringu w służbie policji drogowej
31 marca 2008 | 0

Policjanci z poznańskiej drogówki, wykorzystując Ruchome Centrum Dowodzenia i Monitoringu, zamierzają zdyscyplinować uczestników ruchu drogowego. Poza kontrolami kaskadowymi, fotoradarami i samochodami wyposażonymi w wideorejestratory, funkcjonariusze będą też korzystać z mobilnego centrum monitoringu. To kolejny krok w walce z kierowcami i pieszymi łamiącymi prawo. Na widok policyjnego patrolu każdy z kierowców zmniejsza prędkość. Tam, gdzie widać radiowóz kierowcy przestają popełniać wykroczenia, a w obecności umundurowanych funkcjonariuszy piesi pamiętają, że przy czerwonym świetle nie przechodzi się przez jezdnię. I choć takie prewencyjne działania są ze wszech miar właściwe, to ich skuteczność związana jest jedynie z rejonem pełnienia służby patrolu. Dlatego też, podobnie jak w przypadku nieoznakowanych radiowozów z kamerami, skutecznym elementem w walce z osobami popełniającymi wykroczenia drogowe jest policyjny furgon. Policjanci w nieoznakowanym mercedesie, wyposażonym w system kamer o najwyższej jakości, rejestrowali dziś wykroczenia drogowe u zbiegu ulicy Głogowskiej i Klaudyny Potockiej. Już w pierwszej godzinie operatorzy kamer zarejestrowali ponad 30 kierowców, nie stosujących się do zakazu skrętu w lewo. Połowa z nich karana była przez policjantów drogówki, stojących nieopodal. Kolejni kierowcy, którzy złamali prawo, a nie zostali zatrzymani do kontroli, w najbliższych dniach wezwani zostaną do sekcji ruchu drogowego KMP w Poznaniu. Każdy z kierujących musiał pogodzić się z kilkusetzłotowym mandatem. Każda wolna chwila specjalistycznego pojazdu, pomiędzy imprezami masowymi lub policyjnymi zasadzkami, wykorzystywana będzie w celu poprawy bezpieczeństwa na poznańskich ulicach. Już teraz planowane są kolejne kontrole związane np. z pieszymi przechodzącymi pod opuszczonymi rogatkami na przejazdach kolejowych.

Komentuj

Ogłoszenia

Aaaa…. NEWS to miejsce na twoje ogłoszenie
6 kwietnia 2008 | 0

 

Witamy, proponujemy kolejną bezpłatną usługę. Na łamach PRAWA DROGOWEGO@NEWS proponujemy zamieszczanie krótkich ogłoszeń. Ogłoszenia, komunikaty czy informacje tematycznie powinny być ściśle związane z  tematyką serwisu. Także w ten sposób chcemy Państwu ułatwiać dostęp do wszelkich informacji związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Redakcja zastrzega sobie prawo regulacji terminów publikacji przesyłanych materiałów, a także prawo odmowy ich umieszczenia w ramach newsa. Oferta nasza nie dotyczy informacji handlowych.

Przyślij swoje ogłoszenie: news@grupaimage.com.pl

Komentuj
Światowy Dzień BRD – II Niedziela Modlitwa za Kierowców
6 kwietnia 2008 | 0

Krajowe Duszpasterstwo Kierowców wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury (Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego) oraz Instytutem Transportu Samochodowego przygotowało Światowy Dzień Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego - II Niedziela Modlitwa za Kierowców. W dniu 20 kwietnia 2008 roku w ponad 10.000 parafii w całej Polsce zostanie odczytany wspólny list informujący o stanie BRD, jak również apelujący o zachowaniu rozwagi i poszanowanie przepisów ustawy o ruchu drogowym.

Dwadzieścia pięć milionów ludzi zginęło dotychczas na świecie w wypadkach drogowych - szacuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Dane te obejmują okres od 1896 r., kiedy pierwszy taki wypadek z ofiarą śmiertelną zanotowano w Londynie. Dziś na drogach wszystkich kontynentów ginie rocznie ok. 1,2 mln osób, co 30 sekund jeden człowiek. Ok. 40% wszystkich zabitych to dzieci i młodzież. Mężczyźni stanowią ok. 75 proc. ofiar śmiertelnych wśród osób poniżej 25 roku życia, osoby w wieku od 15 do 44 lat - ponad połowę. Wypadki komunikacyjne stają się z wolna chorobą naszej cywilizacji, jedną z głównych przyczyn przedwczesnych zgonów ludzi. Prognozy ekspertów są jeszcze bardziej niepokojące: w 2020 r. liczba śmiertelnych ofiar ruchu drogowego może przekroczyć nawet 2 mln osób, a wypadki drogowe przesunąć się na trzecią pozycję wśród największych zagrożeń zdrowia i życia, tuż po chorobach serca i nerwicach.

Instytut Transportu Samochodowego, a w szczególności Centrum BRD realizuje szereg działań zmierzających do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego m.in. organizując i współorganizując kampanie społeczne oraz prowadząc prace naukowo-badawcze.

09dd4f1d6fbcb06f4540a016923a00cd8286ae40

Komentuj
Obwodnica śródmiejska stolicy – i ty skonsultuj
6 kwietnia 2008 | 0

Zarząd Dróg Miejskich i biuro konsultingowo - projektowe DHV Polska sp. z o.o. zapraszają na konsultacje społeczne, których celem jest zebranie opinii mieszkańców na temat planowanej budowy wschodniej części obwodnicy śródmiejskiej na odcinku od ronda Wiatraczna do ul. Zabranieckiej.

ca81906cf78085c725bf036f9a41b505d16ece91

Spotkania zaplanowano na terenie dzielnic, przez które będzie przebiegać projektowana część obwodnicy: Targówka i Pragi Południe. 9.04.2008 r. o godz. 17.00 konsultacje odbędą się w sali konferencyjnej Urzędu Dzielnicy Targówek, natomiast 16.04.2008 r. o godz. 17.00 w sali 305 Urzędu Dzielnicy Praga - Południe.

Komentuj
Wskazówki metodyczne dla instruktorów nauki jazdy
6 kwietnia 2008 | 0

6db8829ea935c17f1647baf5f069bf62e56b33f8

(14)

“...niektórzy ludzie uważają, że nie ma nic łatwiejszego niż uczyć, wystarczy coś poopowiadać na dany temat, pokazać jakąś czynność i po sprawie. Chcemy im uświadomić, jak bardzo się mylą.” Te słowa autorów pierwszego z prawdziwego zdarzenia podręcznika dla nauczycieli jazdy są najlepszą rekomendacją jego zawartości. Charakterystyka procesu nauczania, liczne wskazówki metodyczne i praktyczne porady – wszystko to, opisane prostym językiem, z odwołaniem do wieloletnich doświadczeń Agnieszki Olszańskiej i Zbigniewa Bema, czyni tę książkę niezbędną dla każdego wykładowcy i instruktora nauki jazdy, chcących osiągnąć w swoim zawodzie nie tylko mistrzostwo, ale i satysfakcję. 

Agnieszka Olszańska, Zbigniew Bem: Uczę jeździć samochodem

Wyd. Grupa IMAGE, Wydanie I, Warszawa 2008.

Cena detaliczna: 32,00 zł / Cena hurtowa: 26,00 zł

Uwaga: cena promocyjna: 22,00 zł (promocja trwa do 31 maja 2008 r.)

Zamów – 0-502-659-431

Komentuj
Szkolenie kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego
6 kwietnia 2008 | 0

e486c1c947ad3d9185483ff3b180f67d2450a58e

Cel i uczestnicy szkolenia

1.Celem szkolenia jest uświadomienie kierowcom skutków naruszenia przepisów ruchu drogowego, zwłaszcza przepisów kształtujących zasady bezpiecznego zachowania się w tym ruchu.

2.Szkolenie przeznaczone jest dla osób wpisanych do ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego, którą prowadzi komendant wojewódzki policji właściwy ze względu na miejsce zamieszkania ewidencjonowanych. Określonemu naruszeniu przypisuje się odpowiednią liczbę punktów w skali od 0 do 10. Odbycie szkolenia daje podstawę do zmniejszenia liczby posiadanych punktów o 6.

3.W szkoleniu mogą uczestniczyć kierowcy posiadający prawo jazdy dłużej niż 1 rok, o ile w okresie ostatnich 12 miesięcy przed jego rozpoczęciem nie dopuścili się naruszeń, za które suma punktów przekroczyła 24.

4.W szkoleniu można uczestniczyć nie częściej niż raz na sześć miesięcy.

Organizacja i przebieg szkolenia

1. Szkolenie kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego organizuje dyrektor WORD wg ustalonego programu.

2. Program szkolenia obejmuje 6 godzin lekcyjnych i jest realizowany w ciągu jednego dnia.

3. Program szkolenia:

- przyczyny wypadków drogowych na tle poziomu bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce (2 x 45 min.),

- prawne i społeczne skutki wypadków w ruchu drogowym (45 min.),

- psychologiczne aspekty zachowania się kierującego pojazdem w ruchu drogowym (3 x 45 min.).

4. Dyrektor WORD potwierdza odbycie szkolenia, wydając uczestniczącemu w nim kierowcy zaświadczenie. Kopię zaświadczenia o odbyciu szkolenia przez kierującego przesyła się organowi prowadzącemu ewidencję.

Warunki udziału w szkoleniu:złożenie wypełnionego i podpisanego zgłoszenia uczestnictwa; wniesienie opłaty za szkolenie oraz przedłożenie organizatorowi szkolenia dowodu osobistego oraz prawa jazdy.

Szczegółowe informacje można uzyskać w WORD Zielona Góra
w godz.: 07.30 ÷ 15.30:
* telefonicznie pod numerem: 0684765380, 0684765381, 0684765393, 0684765374 lub
* osobiście: Biuro Obsługi Klienta - stanowisko Nr 4 (parter), pok. 112 i 113 (I piętro).

Komentuj
II Targi Logistyki, Magazynowania i Transportu LOGISTEX
6 kwietnia 2008 | 0

W dniach 15-17 kwietnia 2008 r. (Expo Silesia)

odbędą się II Targi Logistyki, Magazynowania i Transportu
LOGISTEX
Właściciele firm logistycznych i transportowo-spedycyjnych, przedstawiciele sieci handlowych, osoby zarządzające centrami logistycznymi i przedstawiciele świata nauki będą mogli już po raz drugi zaprezentować swoje dokonania i wymienić doświadczenia na Targach Logistyki, Magazynowania i Transportu LOGISTEX.

Podczas targów swoją ofertę zaprezentują m.in. firmy wyposażające magazyny, producenci sprzętu i urządzeń transportowych, firmy transportowe, spedycyjne, dystrybucyjne, centra logistyczne i dystrybucyjne, firmy z branży IT - zajmujące się informatyzacją i automatyzacją procesów, biura doradcze i wydawnictwa specjalistyczne. Podczas wystawy można będzie obejrzeć m.in. nowoczesne wyposażenie magazynowe do składowania, urządzenia magazynowe, systemy utrzymania czystości, systemy automatycznej identyfikacji danych. Targom - podobnie jak w 2007 roku - będzie towarzyszył blok prezentacji, seminariów i konferencji.

Pierwsza edycja targów LOGISTEX, zorganizowana w 2007 roku zgromadziła 50 wystawców i kilkuset widzów nie tylko z Polski, ale także z Belgii, Turcji, Austrii, Danii, Niemiec i Czech. Wystawa, zorganizowana pod hasłem: "LOGISTEX. Integracja łańcucha logistycznego" odbyła się w dniach 24 - 26 kwietnia w łódzkiej hali Expo.

W 2008 roku targi odbędą się w Expo Silesia - nowoczesnym centrum targowo-wystawienniczym Kolporter Expo, zlokalizowanym w Sosnowcu.

Komentuj
Jak radzić sobie ze stresem przed egzaminem
6 kwietnia 2008 | 0

4cb1519c342290dc3a13deaae9a92e70f228c630

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Lublinie proponuje osobom, które po raz kolejny nie zaliczyły egzaminu praktycznego nieodpłatne spotkania z psychologiem pn.

"Jak radzić sobie ze stresem przed egzaminem".

Na spotkania zapraszamy w każdy pierwszy i trzeci czwartek miesiąca.
Psycholog pomoże Państwu w analizie przyczyn niepowodzenia i udzieli wskazówek pozwalających na zminimalizowanie czynników negatywnych występujących w trakcie egzaminu.

Najbliższe terminy spotkanie z psychologiem: 17.04.2008r.

Dodatkowe informacje w Wydziale Szkolenia i Promocji BRD pok. 105, pod nr. tel. 74 84 656.

Komentuj
Konkurs Bezpiecznej Jazdy
6 kwietnia 2008 | 0

Koło Seniorów Automobilklubu Polski urządza w dniach 12-13 kwietnia

Rajd Samochodowy na trasie Autodrom AP Benowo - CZP Legionowo - Jadwisin Pałac Radziwiłłów.

Próby sportowe odbędą się na Bemowie, Torze Szkoleniowym Centrum Szkolenia Policji

i w koło trawnika pałacu w Jadwisinie.

W programie pobytu w Jadwisinie: Grill, bankiet, nocleg i śniadanie.
Koszt pobytu 140.- zł. od osoby. Startujący + wpisowe do rajdu.

Zapraszamy zawodników i kibiców.

Regulamin rajdu w załączeniu.

Informacje tel. 022 842 90 13 kom. 503 03 10 06

Komentuj