23 marca 2012 |
0

(Fot.: PD@N 422-10jm)
Opublikowano oficjalną odpowiedź na interpelację nr 1629 w sprawie zmian w ustawie Prawo o ruchu drogowym dotyczących osób poruszających się na wrotkach i rolkach. Pytania zgłosiła grupa posłów: Piotr Cieśliński, Tomasz Piotr Nowak, Maciej Orzechowski i Cezary Tomczyk. Odpowiadając - Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie, Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. W opinii ministerstwa regulacja statusu osób poruszających się na rolkach i wrotkach jako kategorii odrębnej od pieszych, jak również zakwalifikowanie tych urządzeń w ruchu drogowym jako pojazdów nie znajduje uzasadnienia
Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na pismo z dnia 8 lutego 2012 r. (znak: SPS-023-1619/12) przekazujące interpelację posła Macieja Orzechowskiego oraz grupy posłów w sprawie zmian w ustawie Prawo o ruchu drogowym dotyczących osób poruszających się na wrotkach i rolkach, uprzejmie przedstawiam następujące stanowisko.
Na wstępie należy wskazać, że obecnie obowiązujące przepisy przewidują procedury umożliwiające dopuszczenie do ruchu drogowego zróżnicowanych typów pojazdów. Przykładem tego jest procedura homologacji typu w odniesieniu do pojazdów dwu-, trzy- i czterokołowych, określona w rozporządzeniu ministra infrastruktury z dnia 28 lipca 2005 r. w sprawie homologacji typu pojazdów samochodowych mających dwa lub trzy koła, niektórych pojazdów samochodowych mających cztery koła oraz motorowerów (Dz. U. z 2005 r. Nr 162, poz. 1360, z późn. zm.). Procedura ta jest zharmonizowana w ramach Unii Europejskiej z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2002/24/WE z dnia 18 marca 2002 r. w sprawie homologacji typu dwu- i trzykołowych pojazdów mechanicznych i uchylającej dyrektywę Rady 92/61/EWG (Dz. Urz. WE L 124/1 z 9 maja 2002 r., z późn. zm.). Zakres pojazdów wyłączonych z procedury homologacji typu zawiera § l ust. 2 ww. rozporządzenia i obejmuje m.in. pojazdy przeznaczone do zawodów sportowych na drogach i poza nimi, a także pojazdy określonej konstrukcji, zaprojektowane do użytku rekreacyjnego poza drogą.
Odnosząc się natomiast do urządzeń takich jak rolki czy też wrotki, należy zauważyć, że są to urządzenia przeznaczone do rekreacji lub do uprawiania sportów ekstremalnych, a więc do wykorzystania poza drogami publicznymi, wobec czego nie są one objęte zakresem regulacji ww. dyrektyw, a w konsekwencji nie są objęte również przepisami o dopuszczeniu pojazdów do ruchu, zawartymi w rozdziale II działu I I I ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, z późn. zm.). W świetle art. 2 pkt 18 powyższej ustawy, osobę poruszająca się na drodze na rolkach i wrotkach uważa się za pieszego. Wskazuje na to również art. 60 ust. 2 pkt 4 tej ustawy, który zabrania kierującemu ciągnięcia za pojazdem osoby na nartach, sankach, wrotkach lub innym podobnym urządzeniu. Z powyższych przepisów jednoznacznie wynika, że intencją ustawodawcy jest zakwalifikowanie osób poruszających się przy użyciu tego rodzaju urządzeń do kategorii pieszych.
Należy również w tym względzie mieć na uwadze przepisy art. 2 pkt 8 i 9 ustawy Prawo o ruchu drogowym, z których wynika, że pieszy, w tym także używający wrotek lub rolek, może poruszać się jedynie na poboczu lub chodniku. Wyjątek stanowi strefa zamieszkania, w której obowiązują odmienne zasady ruchu drogowego. Zgodnie z art. 11 ust. 5 ustawy, w strefie tej pieszy korzysta z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdem.
W związku z powyższym, w opinii Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, regulacja statusu osób poruszających się na rolkach i wrotkach jako kategorii odrębnej od pieszych, jak również zakwalifikowanie tych urządzeń w ruchu drogowym jako pojazdów nie znajduje uzasadnienia.
Z poważaniem
Komentuj →
23 marca 2012 |
2
Małopolskie Stowarzyszenie Nauczycieli Kształcących Kierowców z Krakowa pisze: obserwując obecną sytuację rynkową branży szkolenia kandydatów na kierowców oraz kandydatów na instruktorów, nie możemy być obojętni i patrzeć na to wszystko z zamkniętymi oczami. Działania, które mają miejsce, cały czas postępują, co stopniowo niczym wykres funkcji liniowej prowadzi do zaniżania poziomu szkolenia i zarazem wiąże się z pogorszeniem bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zaistniała sytuacja i brak perspektyw na jej polepszenie zmusza nas do podejmowania coraz bardziej radykalnych form protestu w imieniu nas szkoleniowców oraz samych kierowców. Bardzo proszę o zapoznanie się z naszą petycją, która jest zamieszczona na dole tego artykułu i przekazanie jej jak największej liczbie osób związanych ze środowiskiem nauki jazdy, jak i również środowiskiem kierowców.
Poniżej publikujemy treść petycji i prośbę jej autorów o jej poparcie, wydrukowanie, podpisanie i przesłanie do adresata jakim jest Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej.




(Fot.: PD@N 422-34-37)
Komentuj →
20 marca 2012 |
3


(Fot.: PD@N 422-16-17)
W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o mandacie, jaki otrzymał kierowca autobusu, który ruszając z zatoczki przystanku autobusowego, na niej stał także wart 300 tys. zł sportowego Mmaseratti, niestety z otwartymi drzwiami, drzwi zostały wygięte (filmik zyskał rewelacyjną oglądalność). Wówczas wyraziliśmy wątpliwość, czy rzeczywiście to kierowca autobusu był sprawcą kolizji. Dzisiaj już wiemy o wątpliwościach stołecznej drogówki. Adam Kornacki, dziennikarz siedzący za kierownicą sportowego auta, podkreślał w wywiadach: - Samochód, który stoi, nie może spowodować kolizji. Serwis Policyjni.pl poprosił o opinię w tej sprawie Adama Jasińskiego, eksperta od prawa drogowego. - "Pani" powinna zostać ukarana mandatem za zatrzymanie się na przystanku. "Pan", z kolei powinien dostać mandat, za otwarcie drzwi w taki sposób, że doprowadził do zahaczenia o nie przez autobus. Powinien był przewidzieć, ze tył autobusu przy skręcie "zachodzi" i otwarcie drzwi na całą szerokość, może doprowadzić do kolizji - napisał w opinii Jasiński. Czynności przeprowadzone przez policjantów na miejscu kolizji są obecnie przedmiotem wszechstronnej analizy. Badamy dokumentację, a także materiał wideo dostępny w internecie - mówi mł. insp. Piotr Jakubczak z WRD. Mandat może zostać uchylony. Natomiast Małgorzata Socha i Adam Kornacki mogą się spodziewać wezwania, zostanie im przedstawiona propozycja grzywny.

^ Adam Jasiński, ekspert bezpieczeństwa ruchu drogowego
(Fot.: PD@N 422-50jm)
Pełna opinia eksperta: Art. 45 ust 1 pkt. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym stanowi: Zabrania się otwierania drzwi pojazdu, pozostawiania otwartych drzwi, lub wysiadania bez upewnienia się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia. Prof. Ryszard A. Stefański, pisze w swoim komentarzu do PRD: Wprowadzenie zakazu określonego w ust. 1 pkt 3 związane jest z nagminnym otwieraniem drzwi pojazdu, pozostawianiem otwartych drzwi, lub wysiadaniem bez upewnienia się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu, lub jego utrudnienia. Zakaz ten adresowany jest zarówno do kierującego pojazdem, jak i pasażera. Przed otwarciem drzwi związanym z wsiadaniem lub wysiadaniem albo z innych przyczyn, np. w celu wyjęcia bagażu, nieodzowne jest upewnienie się, czy można dokonać tego bezpiecznie. Można to uczynić w sytuacji, gdy z tej strony, z której mają być otwarte drzwi, nie nadjeżdża pojazd, lub odstęp jest na tyle duży, że może on swobodnie przejechać. Nie może to zagrażać bezpieczeństwu ruchu lub utrudniać go. Naruszenie tego zakazu - w zależności od okoliczności - stanowi wykroczenie z art. 86 § 1 k.w. (gdy spowodowało zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego) lub z art. 90 k.w. (gdy utrudniło ruch). Tyle, ogólnego komentarza prof. Stefańskiego.
Dalej Adam Jasiński pisze: Gdyby przyjąć, że drzwi samochodu osobowego zostały otwarte dużo wcześniej, i o te drzwi zawadził inny pojazd, to można doszukiwać się odpowiedzialności za wykroczenia obu uczestników. Na nagraniu widać, że drzwi samochodu osobowego otwarto, gdy obok stał autobus. Pomijając fakt zatrzymania się samochodu osobowego na przystanku (co samo w sobie jest wykroczeniem - art. 49 PRD), to kierujący samochodem osobowym mógł łatwo przewidzieć, że skoro tył autobusu przy skręcie "zachodzi", to pełne otwarcie drzwi, może doprowadzić do kolizji. Art. 45 mówi nie tylko o otwieraniu drzwi bez upewnienia się, ale obejmuje swoim zakresem także pozostawianie otwartych drzwi bez upewnienia się. Dlatego też tu, to chwilowe pozostawienie przyczyniło się do właśnie takiego skutku. Reasumując, na Panią, która zatrzymała samochód osobowy na przystanku można nałożyć mandat za takie zatrzymanie (z art. 90 KW w zw. art. 49 ust. 1 pkt. 9 PRD). Na Pana, który tak otworzył drzwi, i wsiadał do samochodu mandat (za czyn z art. 86 § 1 KW w zw. z art. 45 ust. 1 pkt. 3 PRD). Ewentualną odpowiedzialność kierującego autobusem rozpatrywałbym bardzo ostrożnie przez pryzmat art. 86 § 1 w zw. z art. 3 PRD (do tego potrzebne byłyby oględziny miejsca zdarzenia). Można rozpatrywać czy kierujący autobusem, należycie obserwując, mógł i powinien był zauważyć, że takie ruszenie, może doprowadzić do takiego skutku.
Komentuj →
19 marca 2012 |
2
Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @NEWS o rozmowę poprosiła egzaminatora nadzorującego w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Warszawie. Szczególnie polecamy Państwa uwadze fragmenty poświęcone randze zawodu instruktora i egzaminatora. To jedna z wypowiedzi szczególnie ważnych w czasie, gdy prace nad deregulacją grupy zawodów trwa. Zachęcamy do lektury:
(Fot.: PD@N 422-2)
^ Krzysztof Wójcik, egzaminator nadzorujący w WORD Warszawa
Pytanie: Witam, powtórzę, jest pan egzaminatorem nadzorującym w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Warszawie, a miejscem egzaminowania jest oddział na Okęciu. Jak trafił pan do zawodu egzaminatora?
Odpowiedź: Od zawsze interesowałem się tematami motoryzacji i ruchu drogowego. Najbardziej pasjonowały mnie pojazdy wielkogabarytowe, dlatego już w wieku 22 lat spełniłem swe młodzieńcze marzenie i zacząłem nimi jeździć zawodowo. Przez lata doskonaliłem umiejętności, jednak po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że nie spełniam się w tym co robię.
Praca instruktora nadzoru ruchu była kolejnym etapem w mojej karierze. Pozwalała mi przełożyć znajomość przepisów ruchu drogowego na język praktyczny. Mogłem wykorzystać posiadane doświadczenie, by oceniać różnorakie zachowania kierujących i nadzorować prawidłowy przebieg przewozów w oparciu o przepisy prawne.
Egzaminatorem w zakresie kategorii B zostałem w 2008 roku. Chwilę później zdobyłem komplet egzaminatorskich uprawnień. W międzyczasie ukończyłem studia podyplomowe w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego na UMCS w Lublinie. Od czerwca 2011 roku, jestem egzaminatorem nadzorującym w WORD Warszawa.
Pytanie: Burzliwa dyskusja rozpoczęła się z chwilą publikacji informacji o deregulacji zawodów, w tym zawodu egzaminatora. Jakie jest pana zdanie w tej sprawie? Czy rzeczywiście dostęp do zawodu egzaminatora powinien być łatwiejszy? Czy osoba z trzyletnim doświadczeniem kierowcy (okres posiadania prawa jazdy ma być skrócony z 6 lat) i z wykształceniem średnim (tu obniżenie wymogu z dotychczas obowiązującego wyższego) rokuje, iż będzie dobrym egzaminatorem?
Odpowiedź: Wymóg zdobycia wyższego wykształcenia dla kandydata na egzaminatora i posiadania prawa jazdy kategorii B od co najmniej 6 lat, zaczął obowiązywać od 1992 roku. Zwiększyły się także wymagania dla kandydatów na instruktorów. Musieli oni posiadać średnie wykształcenie oraz co najmniej pięcioletnią praktykę w kierowaniu pojazdem.
Był to bardzo charakterystyczny okres, ponieważ na początku lat 90-tych na polskich drogach ginęło ponad 7000 osób rocznie, a 60000 - zostawało rannych.
Ustalono, że aby zmniejszyć wypadkowość i przyczynić się do realnej poprawy bezpieczeństwa na drogach, należy przyjrzeć się uważnie umiejętnościom i zachowaniom kierujących oraz dołożyć wszelkich starań do podniesienia ich kwalifikacji.
By dobrze kierować - trzeba się tego dobrze nauczyć, by się dobrze nauczyć - trzeba mieć dobrego nauczyciela. Uznano, że aby osiągnąć te zamierzenia należy wpierw postawić wyższe wymagania instruktorom i egzaminatorom, by ich wiedza związana z posiadanym wykształceniem i umiejętności wynikające z bogatego doświadczenia, przyczyniały się jednoznacznie do poprawy jakości szkolenia i późniejszego rzetelnego sprawdzania kwalifikacji.
Obawiam się, że zaproponowana deregulacja zawodu egzaminatora i instruktora nie poprawi konkurencyjności polskiej gospodarki. Nie wpłynie również - jak zakłada Minister Gowin - na zmniejszenie bezrobocia i obniżenie cen. Spowoduje za to spadek jakości szkolenia, gdy uprawnienia zdobędą osoby niedoświadczone życiowo i nieuwrażliwione na problemy dzisiejszego ruchu drogowego. Obniżenie jakości szkolenia przyczyni się nieuchronnie do spadku bezpieczeństwa na drogach.
Odpowiadając na Pani pytanie. Zdobycie uprawnień egzaminatora nie jest w obecnych czasach szczególnie utrudnione. Wymogi stawiane kandydatom na egzaminatorów przez ustawodawcę mają swoje uzasadnienie, o którym wspomniałem wyżej. Problem pojawia się z pracą dla osób, które uprawnienia zdobyły. Niż demograficzny wpływa bezpośrednio na liczbę chętnych zapisujących się na kurs, a później przystępujących do egzaminu. Niestety będzie on nadal odczuwalny, co najmniej do roku 2021. Tym samym - mimo deregulacji zawodu egzaminatora - zatrudnienie nie wzrośnie.
Pytanie: W minioną sobotę był pan wykładowcą szkolenia "Europejski nauczyciel jazdy - wzrost kompetencji pracowników ośrodków szkolenia kierowców". Jakie błędy popełniają instruktorzy przygotowujący do egzaminu państwowego kandydatów na kierowców?
Odpowiedź: Środowisko egzaminatorów i instruktorów ma wspólny cel. Jest nim szeroko rozumiana poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego. Nie możemy o tym nigdy zapominać. Wierzę, że instruktor czy egzaminator, to nie tylko zawód - to wręcz powołanie. Aby dobrze wyszkolić młodego adepta kierownicy, a później odpowiedzialnie sprawdzić jego kwalifikacje - należy się do tego przyłożyć. Instruktor jest patronem i przewodnikiem osoby szkolonej. To on wyznacza jej cele i pomaga je realizować. Jeżeli celem tym jest wyłącznie zaliczenie egzaminu, a nie przygotowanie do samodzielnej jazdy - wówczas powstaje poważny problem.
Zauważalnym błędem występującym po stronie instruktorów, jest tak zwane przygotowywanie osoby “pod egzamin”. Polega ono na wpajaniu w kandydata szablonowych zachowań, jeżdżeniu wyłącznie po jednej “trasie egzaminacyjnej” czy też ciągłym podpowiadaniu i pomaganiu.
Poważny problem, o którym wspomniałem wyżej, powstaje wówczas gdy standardowe zachowania nie wystarczają i osoba musi podjąć samodzielną decyzję. Często dochodzi wówczas do paraliżu decyzyjnego, a w konsekwencji interwencji egzaminatora.
W czasach niżu demograficznego, gdzie cena kursu prawa jazdy jest na najniższym z możliwych pułapów jedynym sposobem zachowania konkurencyjności na rynku - będzie świadczenie wysokiej jakości usług. Aby pomóc szkoleniowcom temu sprostać, warszawski WORD organizuje w kwietniu spotkanie z instruktorami, pod hasłem “sztuczny egzamin, a realna jazda w ruchu drogowym”, mające na celu podniesienie jakości szkolenia poprzez wyeliminowanie błędów popełnianych na egzaminie.
Pytanie: Może kilka rad dla kandydatów na kierowców, którzy już są na placu manewrowym i po zaliczonej części teoretycznej egzaminu państwowego, rozpoczynają jego część praktyczną.
Odpowiedź: Egzaminu nie należy się bać. Jest on ostatnim elementem procesu nauczania, po zaliczeniu którego staniemy się samodzielnymi kierującymi.
Egzaminator nie jest Państwa wrogiem. Wbrew obiegowej opinii, nie jest też w żaden sposób dodatkowo wynagradzany, za to, że kogoś “obleje”. Jego zadaniem jest rzetelne sprawdzenie Waszych umiejętności i stwierdzenie, czy już dziś jesteście gotowi do samodzielnej jazdy, czy też potrzebujecie jeszcze poćwiczyć. Podczas egzaminu egzaminator chciałby zobaczyć przede wszystkim, że potraficie samodzielnie i świadomie podejmować słuszne decyzje.
Dwie drobne rady dla zdających egzamin:
*Plac - nie liczymy tyczek, ani obrotów kierownicy podczas jazdy do tyłu po “łuku” - tylko właściwie obserwujemy tor jazdy poprzez tylnią szybę i lusterka;
*Podczas jazdy w ruchu drogowym musimy ominąć pojazd, który nieprawidłowo zaparkował w pobliżu linii podwójnej ciągłej - odpowiadamy sobie na pytanie: czy lepiej najechać na linię i zachować bezpieczny odstęp czy też próbować przejechać na milimetry od pojazdu, ryzykując urwanie lusterka?
Dziękujemy za rozmowę.
Rozmowę przeprowadziła J. Michasiewicz, redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS
Komentuj →
18 marca 2012 |
0
Dyrektor WORD we Włocławku, zabrał głos w najważniejszych sprawach zajmujących środowisko instruktorów i egzaminatorów. Zapytany o ocenę propozycji wprowadzenia podczas egzaminów państwowych systemu punktowego - zarówno w części teoretycznej, jak i praktycznej na placu manewrowym i podczas jazdy w mieście - odpowiedział nam konkretnie i rzeczowo. Potwierdził, iż zmiana kryterium oceny na punktową była już w środowisku egzaminatorów podejmowana. Dzisiaj wymaga doprecyzowania, a ostatecznie mógłby być to całkiem sprawiedliwy dla kandydata na kierowcę system. Pan dyrektor potwierdza, iż system w WORD Włocławek jest znany i akceptowany. Zachęcamy do lektury poniższej rozmowy:
(Fot. PD@N 422-1)
^ Jarosław Chmielewski, dyrektor WORD we Włocławku
Pytanie: Po pierwsze interesuje nas Pana ocena projektu rozporządzenia w sprawie egzaminowania? Czy przyszły dokument zmieni w sposób znaczący jakość egzaminowania? Czy przełoży się na poprawienie statystyk tzw. “zdawalności”. I może kilka słów o potrzebie ewentualnych zmian, tak konkretnie.
Odpowiedź: Projekt rozporządzenia nie zmienia przede wszystkim głównego kryterium oceny kandydata na kierowcę. Pozostaje dwukrotnie nieprawidłowo wykonane zadanie jako przyczyna uzyskania wyniku negatywnego. Pozostaje także tabela, w której wymienione są przepisy, których naruszenie bezwzględnie kończy egzamin bez względu czy wystąpiło bezpośrednie zagrożenia czy nie. Bez zmiany pewnej filozofii oceniania kandydata na kierowcę nie przełoży się to na poprawę bezpieczeństwa na drogach i poprawienie statystyk zdawalności. W naszym kraju można zdać egzamin tylko na przysłowiową “piątkę”, inna ocena nie wchodzi w grę. Zmiana filozofii oceniania powinna iść bardziej w kierunku stopnia osiągnięcia celu. Myślę o tym, żeby można było zdać na “trójkę”, a przy tym jeździć bezpiecznie. Taka zmiana może znacząco wpłynąć na jakość egzaminowania i poziom kształcenia przyszłych kierowców.
Pytanie: Minister Gowin ogłosił listę zawodów, które znajdą się w projekcie ustawy ułatwiającej dostęp do wielu zawodów. Czy zawód instruktora, który znalazł się na tej liście, powinien - Pana zdaniem - podlegać deregulacji?
Odpowiedź: Zdecydowanie nie powinien podlegać deregulacji. Wręcz oczekiwałbym zaostrzenia minimalnych kryteriów dostępności do tego zawodu. W tym konkretnym przypadku musimy popatrzeć w kontekście jakości szkolenia. Przecież im mniejsze umiejętności instruktora tym gorzej wyszkolony kierowca i większa liczba wypadków i negatywne skutki w postaci ludzkich tragedii. Moim zdaniem instruktorzy powinni przechodzić praktyczny egzamin w ruchu miejskim. Należałoby sprawdzać również ich umiejętności a nie tylko wiedzę teoretyczną. Jak wiemy dobrym kierowcą nie staje się osoba, która zdała egzamin na prawo jazdy, ale taka która na przykład przejechała 100 tys. km. Wtedy dopiero możemy mówić o odpowiedniej praktyce. Wymagania w stosunku do osób uczących jeździć powinny być na wysokim poziomie.
Pytanie: A zawód egzaminatora? Z wykształceniem średnim, z prawem jazdy posiadanym od lat 3? Czy to mogą być wystarczające wymogi?
Odpowiedź: Osoba, która ma w imieniu Państwa Polskiego sprawować zaszczytną funkcję egzaminatora i sprawdzać kwalifikacje przyszłych kierowców powinna posiadać możliwie najwyższe kwalifikacje. Przygotowanie egzaminatorów może mieć duży wpływ na osoby egzaminowane. Klienci WORD-ów powinni otrzymać usługę na najwyższym poziomie. Na jakość tej usługi składa się także sposób prowadzenia egzaminu. Szkolenie egzaminatorów to określona ilość godzin z zakresu chociażby psychologii. Jednak podczas samego szkolenia trudno jest przekazać wiedzę, jaką posiadają absolwenci studiów wyższych. Przy zawodzie egzaminatora sytuacja jest jednak nieco inna. Nie każdy, kto posiada uprawnienia egzaminatora znajdzie zatrudnienie w WORD. Ośrodki same mogą zastosować kryteria np. wykształcenia przy zatrudnianiu egzaminatorów.
Pytanie: Od kilku tygodni na łamach naszego tygodnika pytamy Czytelników o opinie w sprawie propozycji instruktora z Białegostoku, sprowadzającej się do opracowania i stosowania punktów karnych podczas przeprowadzanego egzaminu na prawo jazdy. Napisał do nas tak: Co zmieniłbym? Ocena kandydata powinna polegać na przyznawaniu punktów za wszystkie zadania podczas jazdy egzaminacyjnej: dodatnich za poprawne i ujemnych za negatywne. Trzeba tylko mądrze przypisać ile punktów dodatnich za odpowiedni manewr a ile ujemnych za np.: brak zatrzymania na znaku STOP. Kandydat musiałby uzyskać 3/4 punktów dodatnich podczas przejazdu na całej trasie. Czy taki sposób podoba się kolegom z branży? Co na to egzaminatorzy? Dotychczas wypowiadali się przede wszystkim instruktorzy. A jak Pan widzi taką ewentualność?
Odpowiedź: Zmiana kryterium oceny na punktową jest mi znana. Doprecyzowanie sposobu naliczania punktów pozwoliłoby na stworzenie nowego systemu oceniania przyszłego kierowcy, które byłoby bardziej sprawiedliwe. Na podstawie uzyskanych punków (dodatnich bądź ujemnych) egzaminator dokonywałby bardziej trafnej oceny. Stwierdziłby, w jakim stopniu kandydat na kierowcę osiągnął cel i czy będzie mógł bezpiecznie i samodzielnie poruszać się po drogach. Projekt takiego sposobu oceniania jest znany egzaminatorom zatrudnionym w WORD Włocławek. Uzyskał aprobatę. Byłby także bardziej do zaakceptowania przez społeczeństwo.
Pytanie: Poseł Piontkowski złożył interpelację w sprawie umożliwienia zdawania egzaminu na prawo jazdy także przy użyciu pojazdu szkoleniowego ośrodka szkolenia kierowców. Otrzymał nawet odpowiedź ministerstwa. Na stronie www.prawodrogowe.pl trwa sonda w tej sprawie - wg stanu na 5.3 br. głos oddało 557 osób, w tym 482 osoby za; 69 jest przeciwnych i 6 nie ma zdania. Czyli nie ma tutaj totalnej jednoznaczności. Ja chciałabym poznać Pana zdanie w tej sprawie.
Odpowiedź: Propozycja dotycząca przeprowadzania egzaminów pojazdami OSK na wniosek osób egzaminowanych zawiera wiele mankamentów. W myśl obowiązujących nas przepisów WORD powinien posiadać “pojazdy przeznaczone do przeprowadzania egzaminów w liczbie umożliwiającej obsługę zaplanowanych egzaminów” wyjątki od tej reguły stanowią samochody z automatyczną skrzynia biegów, przystosowane dla osób niepełnosprawnych oraz pojazdy do egzaminowania na kat. B1. Dysponujemy nowoczesną flotą doskonale przygotowanych i sprawnych pojazdów, które z całą pewnością nie sprawią problemów w użytkowaniu odpowiednio przygotowanym osobom egzaminowanym. Taka propozycja niosłaby za sobą poważne konsekwencje dezorganizujące prace WORD. We Włocławku każdego dnia do egzaminów podchodzi ponad 100 osób, więc wyobraźmy sobie sytuację, że zostaje przyprowadzonych 100 różnych samochodów. Pozostają jeszcze kwestie terminowego podstawienia pojazdów, sprawdzenia ich stanu technicznego i wymaganego wyposażenia. Możemy mieć do czynienia z sytuacją, wydłużenia okresu oczekiwania na przeprowadzenie egzaminu, tym samym spadnie zadowolenie klientów. Pozostaje jeszcze kwestia systemu rejestracji egzaminów. W myśl obowiązujących przepisów WORD jest odpowiedzialny za nagranie egzaminu oraz zabezpieczenie i przechowywanie takiego nagrania. Nie byłoby możliwości kontroli sprzętu, którego WORD nie byłby właścicielem, a tym samym w pełni nie moglibyśmy odpowiadać za realizację tego zadania. Zatem w dobrze pojętym interesie osób egzaminowanych jest, aby samochody wykorzystywane do prowadzenia egzaminów były w dyspozycji WORD-ów.
Dziękujemy za rozmowę
Rozmowę przeprowadziła J. Michasiewicz, redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS
Komentuj →
25 marca 2012 |
0
Prokurator generalny Andrzej Seremet, nie chce karać więzieniem pijanych rowerzystów - pomysł wywołał wiele emocjonalnych i sprzecznych ocen. Pomysłodawca uważa, że takie sprawy powinno się traktować jako wykroczenie a nie przestępstwo.- Szkodliwość społeczna tego rodzaju czynów i zaangażowane w te sprawy policji i prokuratorów są niewspółmierne do zagrożenia, jakie stwarzają pijani rowerzyści - powiedział prok. Maciej Kujawski z Prokuratury Generalnej. Koszt karania więzieniem pijanych rowerzystów za tego rodzaju wykroczenia czy wielokrotne wykroczenia jest bardzo duży dla podatników, natomiast liczba wypadków nie zmniejszyła się na drogach – ocenia resort. Proponuje się intensywniejsze działania prewencyjne. W więzieniach są obecnie 5024 osoby skazane za jazdę rowerem po pijanemu. To tylko o 626 mniej niż kierowców samochodów. Miesięczne utrzymanie więźnia to koszt ok. 2,5 tys. zł. Minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki zapowiedział, że poprze pomysł prokuratora generalnego.
Komentuj →
24 marca 2012 |
3

(Fot.: PD@N 421-69jm)
^ Czy młody kierowca, który właśnie otrzymał prawo jazdy będzie potrafił bezpiecznie poruszać się autostradą?
W ramach toczonych dyskusji nad projektem rozporządzenia o szkoleniu zgłoszony zotał pomysł nauki jazdy na autostradzie. Pomysłodawca uzasadniał: ćwiczenia na placu manewrowym są ważne, ale lepiej uczyć młodych jazdy na autostradach. Instruktorzy pytani dlaczego nie uczą kursantów poruszania się po autostradach odpowiadali: że, nie mają takiego obowiązku; boją się i nigdy z kursantem bez nakazem na autostradzie się nie pojawią. Niestety dyskusja okazała się szczątkowa. Opinie podzielone i mocno umiarkowane. Dzisiaj chyba jest to przedwczesna propozycja. Poniżej kilka dalszych opinii:
KRYSTYNA:Pracując jako instruktora, szkoliłam moich podopiecznych również na autostradach. Każdy miał na niej 1-2 godziny jazdy. Uważam, ze jest to potrzebne.
STACHU: Jeśli kursantowi nie chce się ruszyć głową, gałką oczną w ruchu miejskim, nie potrafi właściwie wykorzystać pasów włączania i wyłączania z ruchu przy prędkości 50km/h - TO NIC mu nie pomoże autostrada. 5 - letnie dziecko potrafi gaz wcisnąć w podłogę i jechać po prostej 140 km/h. Najlepiej, żeby zapłacił za to 40 zł zamiast należnych 280 zł. Urzędnicze fanaberie.
OSK-INSTRUKTOR: Każdy z moich kursantów jeździ autostradą. Jestem z Rybnika, gdzie mamy dostęp zarówno do A4 jak i A1 i właśnie tymi jeździmy. Zupełnie inne doświadczenie, nowe wrażenia, poszerzenie zakresu wiedzy czyli same plusy. Nie trzeba czegoś wprowadzać do ustawy żeby to zrobić. Każdemu instruktorowi, któremu zależy na prawidłowym wyszkoleniu swojego kursanta nie trzeba mówić co ma robić. Jest wiele ważniejszych spraw, które powinny być zapisane. Kto ma po autostradzie jeździć to i tak to będzie robił, bez względu czy prawo na niego taki obowiązek nakłada czy nie.
MARIAN R.: LUDZIE ŚCIE POSZALELI. ZARAZ JAZDA W RUCHU Z TRAMWAJEM,PÓŻNIEJ DWOMA,JAZDA PRZEZ SKRZYŻOWANIE KIEROWANE PRZEZ POLICJANTA, JAZDA PRZEZ PRZEJAZD Z OBECNOŚCIĄ DRÓŻNIKA ITD,ITD,ITD. WEŻTA SIĘ DO ROBOTY I NAUCZTA PODSTAWOWYCH ZASAD RUCHU DROGOWEGO A NIE WYMYŚLAĆ NIESTWORZONE RZECZY. KURSANT NA KURSIE POZNAĆ PODSTAWOWE ZASADY BEZPIECZNEGO PORUSZANIA SIĘ W RUCHU A DO RESZTY DOCHODZI SAM. I JESZCZE A MOŻE BY JAZDA Z RUCHEM LEWOSTRONNYM BO NIEKTÓRZY JADĄ DO ANGLII.
MICHAŁ: Wydaje mi się że obecny obowiązek szkolenia na drogach o podwyższonej prędkości powyżej 70 km/h jest wystarczający!.
Komentuj →
24 marca 2012 |
0

(Fot.: PD@N 422-14)
Jak poinformował rzecznik komendanta głównego PSP, Paweł Frątczak, "z powodu wypalania traw i nieużytków w sobotę doszło do prawie 5 tys. pożarów". W pożarach, które najczęściej wybuchały w woj. mazowieckim, śląskim i małopolskim, zginęły dwie osoby, w tym jeden strażak z OSP. W miejscowości Chlewiska, w powiecie szydłowieckim na Mazowszu podczas akcji gaśniczej ciężkim poparzeniom uległ 25-letni strażak z Ochotniczej Straży. W drugim pożarze w miejscowości Siekierno w powiecie kieleckim, w woj. świętokrzyskim, podczas wypalania traw zginął 53-letni mężczyzna. Frątczak przypominał, że nie wolno wypalać traw, pozostałości roślinnych nieużytków, skarp kolejowych i rowów przydrożnych. Zabrania tego ustawa o ochronie przyrody i o lasach. - Jeśli ktoś zostanie złapany na gorącym uczynku i podpalenie zostanie udowodnione, grozi mu grzywna do 5 tys. złotych, a w przypadku zagrożenia większego, czyli spowodowania pożaru stanowiącego zagrożenie dla życia, zdrowia czy mienia, jest to kara pozbawienia wolności od roku do 10 lat - podkreślił rzecznik. Wypalanie traw jest niebezpieczne dla kierowców - przestrzega rzecznik PSP. Zadymienie było przyczyną kilku wypadków. Np. na drodze Kielce-Lublin niedaleko Łagowa doszło do karambolu ośmiu pojazdów; jedna osoba została ranna.
Komentuj →
24 marca 2012 |
0
Po opublikowaniu na łamach tygodnika stanowiska resortu transportu w sprawie problemów występujących przy procesie nakładania mandatów na kierowców za wykroczenia drogowe zarejestrowane fotoradarem stosowanym przez Inspekcję Transportu Drogowego. Oświadczenia ministra, że wobec aktualnie obowiązującego stanu prawnego oraz z uwagi na fakt, iż przyjęta praktyka wydaje się być zasadna, nie jest wskazane podejmowanie działań w celu przywrócenia wysyłania zdjęć zarejestrowanych przez urządzenia rejestrujące. Minister podsumował - biorąc pod uwagę wszystkie dotychczasowe argumenty – nie jest uzasadnione podejmowanie działań zmierzających do zainicjowania zmian w rozporządzeniu prezesa Rady Ministrów w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego. Oto opinie Czytelników:
OBYWATEL:Brawo ministerstwo. BRAWO. Chcę przypomnieć wszystkim, że to na organie państwowym tj Inspekcji Transportu Drogowego,Policji, Straży Miejskiej itp. ciąży obowiązek ustalenia sprawcy wykrioczenia lub przestępstwa. Póki co, to jeszcze w Polsce obywatel nie musi, nie ma obowiązku dostarczyć sprawcy do "organu" pod groźbą odpowiedzialności, tylko oni mają go złapać, Wypowiedzi panów ministrów mają jedno na celu: pierd..cie, pierdo..cie i tak macie płacić, mamy wykonać plan pana ministra finansów i tyle.
JAN K.: Dokładnie tak jak mój przedmówca napisał. Oprócz tego, co napisał Pan Minister w Polsce obowiązuje Kodeks Wykroczeń. To GITD ma udowodnić kierowcy popełnienie wykroczenia. Urojonym pomysłem było przekazanie fotoradarów do ITD. Ta formacja powstała do kontroli transportu drogowego a nie ograniczeń prędkości. Litewskie ciężarówki jeżdżą przez naszą Polskę jak chcą (...) mając przepisy ruchu drogowego a nasi dzielni inspektorzy tylko sprawdzają e-myto i fotoradary (największa kasa), bo inne kontrole nie ma czasu. Niech GITD wyjaśni, dlaczego w pismach dotyczących zapytań od właścicieli aut straszy, że jeżeli nie wskażę osoby kierującej pojazdem to będzie musiał wyjaśnienie składać w Warszawce. Zapraszam do literatury i sprawdzenia, co to jest właściwość miejscowa. Jak można publicznie wypowiadać się , że do budżetu wpadnie z foto duża kasa. Podobno chodzi o bezpieczeństwo. Pieniądze na zakup nowego sprzętu lepiej wydać na drogi. Jestem ciekaw jak GITD wybrnie z tego jak ludzie zmądrzeją i nie będą przyjmować mandatów tylko będą chcieli spraw w Sądach, gdzie trzeba przedstawić dowody. Większość spraw padnie. Oczywiście udział oskarżyciela, czyli ITD. Sąd nie będzie w Warszawie tylko w miejscu popełnienia czynu. Zwrot kosztów podróży świadków itp. Delegacje służbowe już armii inspektorów - kto będzie realizował kontrole transportu?
KRZYSZTOF G.: A co na to Rzecznik Praw Obywatelskich. Proponuje wszystkim kierowcom wysłać mandaty. Przecież nie trzeba nic nikomu udowadniać. To obywatel musi dowieść swojej niewinności. (według ministra) . A może niektórzy wolą zapłacić mandat niż dowodzić o swojej niewinności. I ostatnie retoryczne pytanie - Po co w ogóle fotoradar? Kiedy trzeba płacić nie mając zdjęcia.
PIOTR:W pogoni za kasą (bo trzeba ratować dziurawy budżet i nieudolność ministra finansów) urzędnicy rządowi zapominają o zasadzie domniemania niewinności. Straszenie sądem (bo tam drożej) jest chwytem poniżej pasa. Na dodatek zgodnie z nowym (handlowym) rozumieniem prawa wykroczeń tworzy się kategorie kierowców w zależności od zasobności portfela. Zgodnie z przesyłanym druczkiem wystarczy odpisać "nie wiem, kto prowadził" i płacąc większy mandat unikać punktów karnych. Czyli mając trochę więcej niż przysłowiowy Kowalski mamy prawo w d..e, bo płacę, wymagam i nie mam punktów karnych które są zmorą dla innych kierowców. Jak na razie to jeszcze nie wpadli na pomysł jak się zachowają w sytuacji gdy do prowadzenia pojazdu przyzna się jednocześnie dwie lub więcej osób. Bo w długiej trasie można się zmieniać za kółkiem, albo używać auta mogą różne osoby. W normalnym świecie takie oświadczenia kierowców (nie zaprzeczają, ale obaj potwierdzają fakt prowadzenia pojazdu), jeżeli ITD nie jest w stanie udowodnić komuś wykroczenia to powinno to być od razu umorzone. Dodatkowo po 2 lub więcej miesięcy możemy nie pamiętać kto jechał. A NIE MOGĄ UKARAĆ DWÓCH OSÓB ZA JEDNOCZESNE PRZEKROCZENIE PRĘDKOŚCI W TYM SAMYM POJEŹDZIE. To wprowadzało by odpowiedzialność zbiorową kierowcy i pasażera. A tak na poważnie, to dlaczego dotychczas nie wypowiedzieli na temat sposobów karania kierowców Rzecznik Praw Obywatelskich czy konstytucjonaliści. Czy wszyscy oni są na garnuszku rządu i boją się o posadki?
Komentuj →
23 marca 2012 |
0
W imieniu Ministerstwa Transportu Budownictwa i Gospodarki Morskiej sekretarz Tadeusz Jarmuziewicz wypowiedział się w sprawie nowelizacji rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach. Jak się dowiadujemy w resorcie prowadzone są prace przygotowawcze związane z nowelizacją ww. rozporządzenia - przygotowywany jest projekt rozporządzenia zmieniającego. Obecnie m.in. gromadone są informacje niezbędne do sporządzenia oceny skutków regulacji projektu rozporządzenia oraz analizowane różne warianty rozwiązań prawnych w celu wypracowania optymalnego brzmienia projektowanych przepisów. Zadeklarowana została decyzje o włączeniu organizacji społecznych reprezentujących użytkowników rowerów z prośbą o przedstawienie uwag i opinii do treści projektowanych przepisów. W ramach tych uwag i opinii wskazane wyżej organizacje będą mogły złożyć propozycje do nowelizowanych przepisów rozporządzenia.
Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na pismo nr SPS-023-1365/12 z dnia 31 stycznia 2012 r. przekazujące interpelację poseł Ewy Wolak w sprawie nowelizacji rozporządzenia ministra infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. Nr 220, poz. 2181, z późn. zm.), przedstawiam następującą informację.
Wejście w życie przepisów ustawy z dnia 1 kwietnia 2011 r. o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy o kierujących pojazdami (Dz. U. Nr 92, poz. 530) spowodowało potrzebę dostosowania przepisów rozporządzenia ministra infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. m.in. w zakresie wynikającym z wprowadzenia w art. 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908, z późn. zm.) nowych definicji: drogi dla rowerów, pasa ruchu dla rowerów, śluzy dla rowerów, roweru i wózka rowerowego.
W związku z powyższym w resorcie prowadzone są prace przygotowawcze związane z nowelizacją ww. rozporządzenia z dnia 3 lipca 2003 r. W ramach tych prac przygotowywany jest projekt rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach, którego zakres obejmie również obszar podnoszony w interpelacji pani poseł Ewy Wolak. Przedmiotowy projekt będzie nowelizował także przepisy w innym zakresie, dlatego też resort obecnie m.in. gromadzi informacje niezbędne do sporządzenia oceny skutków regulacji projektu rozporządzenia oraz analizuje różne warianty rozwiązań prawnych w celu wypracowania optymalnego brzmienia projektowanych przepisów.
Jednocześnie uprzejmie informuję, iż podczas procedowania projektu rozporządzenia - na etapie konsultacji społecznych - zwrócę się do organizacji społecznych reprezentujących użytkowników rowerów z prośbą o przedstawienie uwag i opinii do treści projektowanych przepisów. W ramach tych uwag i opinii wskazane wyżej organizacje będą mogły złożyć propozycje do nowelizowanych przepisów rozporządzenia.
Z poważaniem
Komentuj →
22 marca 2012 |
0
Komisja Europejska wezwała Polskę do wdrożenia unijnych przepisów o utylizacji wycofanych z eksploatacji pojazdów. Polska ma dwa miesiące na poprawę legislacji, potem KE może skierować spraw ę do Trybunału UE. Powołane przepisy to unijna dyrektywa, w sprawie ograniczenia ilości odpadów pochodzących z pojazdów. Według niej dostarczenie zużytego pojazdu do zakładu recyklingu powinno być bezpłatne. Organizacja i sfinansowanie procesu ponosić powinni producenci samochodów lub firmy profesjonalnie zajmujące się ich importem, z pewnymi wyjątkami. Polskie ustawodawstwo, wymaga jednak opłat w wysokości 500 zł (na fundusz środowiskowy) od indywidualnych osób oraz firm, które importują mniej niż 1000 pojazdów rocznie do Polski. KE uważa, że kwota ta nie jest związana z realnym kosztem złomowania samochodu i jest krzywdząca dla małych firm. Także od indywidualnych osób importujących pojazdy wymaga się opłat na poczet złomowania samochodów, podczas gdy dyrektywa stwierdza, że tylko producenci samochodów oraz profesjonalni importerzy powinni być za to odpowiedzialni.
Komentuj →
22 marca 2012 |
1
Odpowiadający, na interpelację poselską w sprawie rejestracji pojazdów osobowych, Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej omawiając sprawę ułatwień w rejestracji pojazdów zwrócił uwagę na obowiązki wynikające z innych przepisów niż o ruchu drogowym. W imieniu resortu minister zadeklarował współpracę i poparcie dla wszelkich rozwiązań mogących wpływać na zmianę aktualnych procedur.
Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na pismo, znak: SPS-023-2046/12, z dnia 21 lutego 2012 r. przesyłające interpelację posła Johna Abrahama Godsona w sprawie rejestracji pojazdów osobowych, uprzejmie informuję, że uznaję za słuszne i podzielam, wyrażone w interpelacji pana posła, zainteresowanie potrzebą uproszczenia procesu rejestracji pojazdów. Taki kierunek jest też uwzględniany w działaniach ministerstwa. Od początku tego roku możliwe jest na przykład dokonanie przez organ rejestrujący warunkowej czasowej rejestracji pojazdu z urzędu, pozwalającej uzupełnić właścicielowi pojazdu niektóre z brakujących dokumentów przed wydaniem dowodu rejestracyjnego. W pierwszej połowie 2012 r. zostanie natomiast uproszczony tryb legalizacji tablic rejestracyjnych znoszący ponowną legalizację tablic rejestracyjnych i wydawanie nowych znaków legalizacyjnych w określonych przypadkach wymiany dowodu rejestracyjnego.
Omawiając sprawę ułatwień w rejestracji pojazdów, należy zwrócić jednak uwagę, że na proces rejestracji pojazdów wpływ mają również obowiązki wynikające z innych przepisów prawa krajowego niż przepisy o ruchu drogowym. Wśród wymaganych do rejestracji pojazdu dokumentów na podstawie ustawy Prawo o ruchu drogowym znajdują się bowiem dokumenty, których konieczność przedłożenia jest powiązana z opłatami wynikającymi z takich ustaw jak: ustawa o podatku akcyzowym, ustawa o podatku od towarów i usług czy ustawa o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji. Uzyskanie tych dokumentów wymaga dopełnienia określonych formalności w innych urzędach administracji publicznej. Możliwe uproszczenia w tym zakresie wymagałyby w pierwszej kolejności działań legislacyjnych innych resortów.
Ministerstwo jest niezmiennie gotowe do współpracy i poparcia takich rozwiązań, które rozsądnie przyczynią się do zmniejszenia obciążeń administracyjnych w procesie rejestracji pojazdów. Ze swojej strony planujemy w najbliższym czasie m.in. wystąpić w tej sprawie do ministra finansów. Trzeba mieć również na względzie, że resort transportu zobowiązany jest zapewniać i przestrzegać, aby przepisy prawa polskiego z zakresu rejestracji były spójne z wymaganiami prawa Unii Europejskiej. Niektóre z przepisów europejskich wymagają dodatkowego uregulowania w prawie polskim. Aktualnie jednak również Komisja Europejska zauważa konieczność uproszczeń w obszarze rejestracji pojazdów. Komisja przyjęła w dokumencie “Single Market Act – A single market delivering smart, sustainable and inclusive growth” oraz dokumencie towarzyszącym, priorytet wypracowania instrumentów prawnych upraszczających formalności i warunki rejestracji pojazdów uprzednio zarejestrowanych w innych państwach członkowskich.
Ministerstwo będzie odpowiednio uczestniczyć w pracach Komisji i administracji wszystkich państw członkowskich nad tym zadaniem oraz stosownie do wyników tych prac, podejmować działania na szczeblu krajowym.
Odnosząc się natomiast do poruszonej w interpelacji sprawy dostępności obywateli do urzędów, uprzejmie wyjaśniam, że stosownie do art. 73 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym wykonywanie zadań z zakresu rejestracji pojazdów należy do właściwego miejscowo starosty. Każdy ze starostów jest zatem odpowiedzialny za sposób organizacji pracy w obsługującym go urzędzie, w tym również za godziny, w których jest on czynny. Nadmienię również, że organy rejestrujące posiadają podstawy formalnoprawne do uruchomienia procesu obsługi rejestracji/wyrejestrowania pojazdów drogą elektroniczną. Określające postępowanie organów rejestrujących w realizacji tego procesu przepisy rozporządzenia ministra infrastruktury z dnia 27 września 2003 r. w sprawie szczegółowych czynności organów w sprawach związanych z dopuszczeniem pojazdu do ruchu oraz wzorów dokumentów w tych sprawach (Dz. U. z 2007 r. Nr 137, poz. 968, z późn. zm.), uwzględniają możliwość otrzymania tablic rejestracyjnych i dokumentów rejestracyjnych drogą pocztową.
Przedstawiając powyższe, pragnę zapewnić, że podejmując działania w ramach swoich kompetencji, Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej stara się dążyć do stopniowego upraszczania wymagań i procedur związanych z rejestracją pojazdów, tam gdzie jest to możliwe i uzasadnione. Prace nad racjonalnym zmniejszaniem obciążeń administracyjnych w tym obszarze będą kontynuowane w najbliższych latach, a opracowywane zmiany sukcesywnie wdrażane do polskiego prawa.
Z poważaniem
Komentuj →
22 marca 2012 |
0
Grupa Posłów na Sejm RP Klubu Poselskiego “Ruch Palikota” wniósł projekt ustawy - o zmianie ustawy - Kodeks karny. Propozycja dotyczy depenalizacji czynu polegającego na prowadzeniu w stanie nietrzeźwym (lub pod wpływem środka odurzającego) na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania pojazdu innego niż pojazd mechaniczny. Projekt skierowany został do opinii Biura Legislacyjnego. Zaproponowana nowela ma polegać na skreśleniu paragrafu mówiącego - “Art. 178a. 2. § 2. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub w strefie ruchu inny pojazd niż określony podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.” Przypomnijmy, iż w kwietniu 2009 roku opublikowany został wyrok Trybunału Konstytucyjnego dotyczący także art. 178a § 2, ten uznał, iż ówczesny zapis jest zgodny z art. 32 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz nie jest niezgodny z art. 2 i art. 31 ust. 3 Konstytucji. We wrześniu 2010 r. ustawowo zostało zmienione brzmienie zapisu, na dziś obowiązujący, mówiący o karaniu pijanych rowerzystów. Ustawodawca rozpatruje zagrożenia stwarzane przez tę grupę uczestników ruchu drogowego: “Z oczywistych względów stopień zagrożenia stwarzanego przez pijanych rowerzystów i inne osoby prowadzące pojazdy inne niż mechaniczne jest, bowiem znacząco mniejszy. Pojazdy przez nich prowadzone nie rozwijają większych prędkości, z reguły są, bowiem wprawiane w ruch siłą ich mięśni. W przypadku kolizji, z wyjątkiem sytuacji atypowych. nie powodują one większych szkód, na mieniu i osobach. Nie jest przekonujący zwłaszcza argument, że pijany rowerzysta swoim zachowaniem, choć, co prawda nie jest w stanie spowodować większych szkód, jednak stanowi potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa pozostałych użytkowników tego ruchu. Zagrożenie to ma polegać na możliwości spowodowania tego rodzaju sytuacji, w której nieadekwatne do sytuacji drogowej zachowanie nietrzeźwego rowerzysty zmusi innych uczestników ruchu do podjęcia nagłych manewrów, których rezultaty mogą być bardzo poważne i mogą dotknąć szerszy krąg osób (np. zderzenie czołowe nadjeżdżających z przeciwnych stron samochodów jako rezultat podjętej przez jednego z kierowców nagłej próby ominięcia nietrzeźwego rowerzysty, wymuszającego pierwszeństwo przejazdu). Argument ten nie jest przekonujący, ponieważ również pijany pieszy może spowodować swoim zachowaniem potencjalne zagrożenie bezpieczeństwa dla pozostałych użytkowników ruchu drogowego, może też zmusić swoim zachowaniem innych uczestników ruchu drogowego do podejmowania nagłych manewrów, a pomimo to ustawodawca nie zdecydował się na kryminalizację uczestnictwa pijanych pieszych w ruchu drogowym. (...) Unormowania prawne dotyczące karania nietrzeźwych rowerzystów są w ocenie społecznej zbyt surowe i nie spełniają wymogów racjonalnej polityki karnej. Skutkuje to ich niską skutecznością. Nie da się zbudować skutecznych norm prawa karnego, jeżeli będą one budowane w oderwaniu od świadomości społecznej i społecznego poczucia sprawiedliwości. Na skutek istnienia przestępstwa z art. 178 § 2 ustawy - Kodeks karny corocznie kilkadziesiąt tysięcy ludzi jest prawomocnie skazywanych, a około 2000 spośród nich odbywa kary pozbawienia wolności w i tak już przepełnionych więzieniach. (...) “ Ustawa miałaby wejść w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia.
Depenalizacja - przeciwieństwo penalizacji, jest to rezygnacja z karalności określonego typu czynu, uznawanego dotychczas za przestępstwo lub wykroczenie. Rozróżniamy depenalizację pełną oraz częściową:
*depenalizacja pełna polega na całkowitym zniesieniu karalności czynu (zniesienie odpowiedzialności karnej), a tym samym i kary za popełniony czyn, który nie jest już traktowany jako przestępstwo lub wykroczenie,
*depenalizacja częściowa polega na przekształceniu przestępstwa w wykroczenie (likwidacji typu przestępstwa i wprowadzaniu typu wykroczenia, a zatem likwidacji odpowiedzialności karnej i wprowadzeniu odpowiedzialności za wykroczenie) - inaczej kontrawencjonalizacja lub dekryminalizacja.
Komentuj →
22 marca 2012 |
0
W życie wchodzi rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 21 lutego 2012 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie kontroli ruchu drogowego. Jedną z wprowadzonych zmian jest rozszerzenie zagadnienia kontroli drogowej stanu technicznego pojazdów. Ustawodawca doprecyzował elementy pojazdu, które winny być obligatoryjnie kontrolowane obok dokumentacji stanu technicznego i identyfikacji pojazdu. Są to: układ hamulcowy, układ kierowniczy, widoczność, urządzenia oświetlenia i wyposażenie elektryczne, osie, koła, opony i zawieszenie, podwozie i elementy przymocowane do podwozia, inne wyposażenie, w tym tachograf i ogranicznik prędkości oraz uciążliwość, w tym emisja spalin oraz wycieki paliwa lub oleju. Poszerzony został także wykaz kryteriów uznawania stanu pojazdu za niezadowalający.

(Fot.: PD@N 422-32jm)
Przypominamy, iż od dzisiaj strażnik gminny (miejski) może zatrzymywać pojazdu, poruszając się piesze, ale też oznakowanym pojazdem służbowym, oczywiście z zachowaniem określonych warunków.
Zgodnie z przepisami ustawy - Prawo o ruchu drogowym strażnicy nie mają aż tak szerokich uprawnień jak policjanci. Straż może zatrzymać samochód, jeżeli kierowca nie zastosuje się do zakazu ruchu. W pełnym zakresie może prowadzić kontrolę wobec pieszych, osób poruszających się na skuterach czy motorowerach oraz w stosunku do rowerzystów. Dlatego z jadącego służbowego auta strażnik będzie mógł wydać polecenie zatrzymania się np. kierowcy skutera, który jedzie bez kasku bądź narusza inne zasady ruchu. - Rozszerzenie przepisów dotyczących kontroli ruchu drogowego dla wielu kierowców nie będzie miało istotnego znaczenia. Strażnicy mają ograniczone uprawnienia wobec kierujących - stwierdza prof. Ryszard Stefański, ekspert od przepisów ruchu drogowego z Uczelni Łazarskiego. Dodaje, że zmiana jest jednak logiczna. Tłumaczy, że skoro w określonych sytuacjach pojazd może zatrzymać pieszy strażnik, to nie powinno być przeszkód dla tego, który jedzie oznakowanym pojazdem. - Obecnie strażnik musiałby wyprzedzić np. kierowcę jadącego na skuterze bez kasku, wysiąść z samochodu i dopiero wydać mu polecenie zatrzymania się - mówi.
Komentuj →
21 marca 2012 |
0
W Świdnicy przed Sądem Okręgowym w Świdnicy zapadł wyrok przyznający rekordowe odszkodowanie dla rodziny kobiety, która zginęła na przejściu dla pieszych w wyniku potrącenia (IC 2152/10). W sprawie skazany został kierując autobusem, który wjechał na czerwonym świetle na przejście - tłumacząc że chciał "przegonić konkurencję". Rodzina ofiary wypadku zażądała od ubezpieczyciela zapłaty należnego jej zadośćuczynienia. Jednak ubezpieczyciel odmówił wypłaty jakiegokolwiek świadczenia, tłumacząc to "faktem" braku dowodów, iż rodzina zmarłej kobiety poniosła jakąkolwiek stratę. Takowe stanowisko, spowodowało natychmiastowe skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego, które zakończyło się wyrokiem nakazującym ubezpieczycielowi zapłatę 650 tys. zł zadośćuczynienia, plus ponad 200 tys. zł odsetek oraz prawie 40 tys. zł zwrotu kosztów sądowych.
Komentuj →
21 marca 2012 |
0
Dwaj kolejni instruktorzy nauki jazdy zostali zatrzymani w śledztwie, prowadzonym przez prokuraturę apelacyjną w Krakowie. Postawiono im zarzuty korupcyjne.Obaj instruktorzy pracowali w jednym z podkrakowskich ośrodków nauki jazdy. Według prokuratury za pieniądze poświadczali, że przyszli kierowcy ukończyli kurs. Mieli też pomagać w załatwianiu egzaminu końcowego na prawo jazdy. Obaj przyznali się do winy, prokuratura zastosowała wobec nich dozór i zakaz opuszczania kraju.
Komentuj →
21 marca 2012 |
0
Stosowanie świateł awaryjnych przez kierowców podczas zatrzymywanie się na drogach krajowych, w takiej sprawie poseł Krzysztof Brejza złożył interpelację nr 2836.
Interpelacja (nr 2836)
do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej
w sprawie stosowania świateł awaryjnych przez kierowców podczas zatrzymywania się na drogach krajowych
Szanowny Panie Ministrze! Od kilku lat wśród wielu kierowców stosowany jest zwyczaj włączania świateł awaryjnych podczas postoju na drogach, zwłaszcza tych charakteryzujących się wysoką prędkością poruszających się po nich pojazdów. Praktyka ta stosowana jest zwłaszcza podczas postoju w okolicy wzniesienia, zakrętu oraz postoju w korku wymuszonym na przykład remontem odcinka drogi. Sam jako kierowca często włączam światła awaryjne, aby ostrzec innych użytkowników ruchu jadących za mną przed zatorem. Praktyka ta pozwala w warunkach tak dziennych, jak i nocnych ostrzec innych kierowców o zatrzymaniu się pojazdu i uniknąć ewentualnego najechania na tył samochodu przez kierowcę, który nie stwierdzi dostatecznie szybko, że samochód znajdujący się przed nim nie jest w ruchu. Dodać należy, że dość często dochodzi do wypadków polegających na najechaniu na tył stojącego w korku samochodu, a negatywne konsekwencje takich zdarzeń spotęgowane są konstrukcją samochodu osobowego, w którym tył samochodu bardziej narażony jest na deformacje wynikające ze zderzenia z innym pojazdem niż jego przód.
W związku z powyższym proszę Pana Ministra o odpowiedź na pytania:
- Jakie jest stanowisko ministerstwa wobec opisanej praktyki?
- Jakie jest stanowisko ministerstwa wobec pomysłu nowelizacji przepisów tak, aby wprowadzić zalecenia podczas kursów na prawo jazdy dotyczące stosowania świateł awaryjnych w sytuacji zatoru na drogach, zwłaszcza na drogach krajowych charakteryzujących się dużą prędkością poruszających się po nich pojazdów?
Z poważaniem Poseł Krzysztof Brejza
Inowrocław, dnia 5 marca 2012 r.
Komentuj →
21 marca 2012 |
0
W związku ze zmianami harmonogramu roku szkolnego minister właściwy do spraw transportu postanowił skrócić czas wakacyjnego zakazu ruchu pojazdów i zespołów pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 12 ton, z wyłączeniem autobusów. Zgodnie z obecnymi przepisami zakaz ten trwa od najbliższego piątku po dniu 18 czerwca do ostatniej niedzieli przed rozpoczęciem zajęć dydaktyczno-wychowawczych w szkołach w trzy dni tygodnia:
- piątki od godz. 18.00 do godziny 22.00;
- soboty od godz. 8.00 do godziny 14.00;
- niedziele od godz. 8.00 do godziny 22.00.
Zgodnie z obecną propozycją zakaz ma trwać od ostatniego piątku czerwca - oznacza to, co do zasady, skrócenie czasu ograniczeń o tydzień. Projekt rozporządzenia Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej zmieniające rozporządzenie w sprawie okresowych ograniczeń oraz zakazu ruchu niektórych rodzajów pojazdów na drogach będzie przedmiotem obrad Zespołu ds. Infrastruktury, Rozwoju Lokalnego, Polityki Regionalnej oraz Środowiska na kwietniowym posiedzeniu.
Komentuj →
21 marca 2012 |
0
Komunikat Rady Ministrów: Rząd przyjął regulacje, które powinny zapewnić przejezdność niektórych dróg krajowych i autostrad przed EURO 2012, a w rezultacie umożliwić sprawne przemieszczanie się osób między głównymi miastami - gospodarzami turnieju piłkarskiego.
Przepisy niezbędne do wykonania tego zadania wprowadzono do projektu ustawy o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych. W projekcie nowelizacji określono, że nadzór budowlany będzie mógł zezwolić na użytkowanie drogi, mimo niewykonania części robót wykończeniowych, innych robót budowlanych lub niespełnienia wymagań ochrony środowiska, które nie mają wpływu na bezpieczeństwo ruchu drogowego. Taka droga będzie musiała jednak spełniać wymogi prawa budowlanego, gwarantujące bezpieczeństwo użytkownikom, a decyzja zezwalająca na jej użytkowanie ma być wydawana warunkowo i na określony czas. Rozwiązania te są niezbędne dla usprawnienia ruchu drogowego w naszym kraju. Regulacja ta, również po EURO 2012, będzie pomagała w szybszym oddawaniu dróg do użytkowania.
Komentuj →
20 marca 2012 |
2
Odpowiadając na zapytanie poseł Ewy Wolak w sprawie braku publikacji Konwencji wiedeńskiej w ruchu drogowym w Dzienniku Ustaw sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Tadeusz Jarmuziewicz potwierdził racje pytającej i odpowiedział:
Szanowna Pani Marszałek! Odpowiadając na pismo z dnia 31 stycznia 2012 r., nr SPS-023-1368/12, przekazujące interpelację poseł Ewy Wolak w sprawie braku publikacji Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym w Dzienniku Ustaw, uprzejmie przedstawiam następujące stanowisko.
Konwencja o ruchu drogowym, sporządzona w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r., pozostaje w ścisłym związku z następującymi aktami prawnymi:
- Porozumieniem europejskim uzupełniającym Konwencję o ruchu drogowym, sporządzonym w Genewie dnia 1 maja 1971 r.,
- Konwencją o znakach i sygnałach drogowych, sporządzoną w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r.,
- Porozumieniem europejskim uzupełniającym Konwencję o znakach i sygnałach drogowych, sporządzonym w Genewie dnia 1 maja 1971 r.,
- Protokołem dodatkowym w sprawie oznaczeń drogi do Porozumienia europejskiego uzupełniającego Konwencję o znakach i sygnałach drogowych, sporządzonym w Genewie dnia 1 marca 1973 r.
Wymienione wyżej akty prawne zostały ratyfikowane przez Polskę i ogłoszone w Dzienniku Ustaw z 1988 r. Nr 5 poz. 40-48. Akty te zostały opublikowane w polskiej oraz angielskiej (oryginalnej) wersji językowej. Z uwagi na wzajemne ścisłe powiązanie powyższych umów międzynarodowych, publikacja zmian w Konwencji wiedeńskiej wymaga ponownego, jednoczesnego opublikowania wszystkich tych aktów w Dzienniku Ustaw, wraz z dokonanymi zmianami. Publikacja ta wiąże się przy tym z koniecznością ponownego przetłumaczenia wszystkich aktów, o których mowa powyżej.
Mając na względzie powyższe, Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej dostrzega potrzebę opublikowania wskazanych umów międzynarodowych, w tym Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym, i podejmie starania w celu dokonania możliwie pilnego ich przetłumaczenia i przekazania do publikacji.
Z poważaniem
Komentuj →
20 marca 2012 |
0
W Sejmie RP poseł Robert Wardzała złożył interpelację nr 3079 w sprawie wymiany amerykańskiego prawa jazdy na jego polski odpowiednik. Zapytanie wynika z utrudnień administracyjnych dotyczących osób powracających z emigracji w USA. Według obowiązującego stanu prawnego osoba wymieniająca dokument prawa jazdy musi zdać teoretyczny egzamin państwowy i czekać na potwierdzenie autentyczności dokumentu amerykańskiego, co niestety trwa długo.
Interpelacja (nr 3079)
do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej
w sprawie wymiany amerykańskiego prawa jazdy na jego polski odpowiednik
Szanowny Panie Ministrze! Trudności na rynku pracy wywołane trwającą recesją w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej skłaniają wielu naszych rodaków do powrotu z emigracji. Osoby powracające z zagranicy często pierwsze swe kroki kierują do urzędów, chcąc załatwić wszelkie formalności związane z ich powrotem do kraju. Jedną z najczęściej załatwianych formalności jest wymiana amerykańskiego prawa jazdy na jego polski odpowiednik. Ze względu na brak bilateralnych umów pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rzecząpospolitą Polską w kwestii ułatwień w wymianie tych dokumentów osoby dokonujące wymiany zdają teoretyczny egzamin państwowy na prawo jazdy oraz zmuszone są do długiego oczekiwania na potwierdzenie autentyczności prawa jazdy przez odpowiednie władze amerykańskie.
Poza wymienionymi powyżej niedogodnościami przy wymianie w szczególności zawodowych praw jazdy często dochodzi do trudności związanych z ustaleniem zakresu wynikowych uprawnień, interpretacji wprowadzonych rozszerzeń oraz ograniczeń zawartych w amerykańskich dokumentach.
Przykładem takiej sprawy jest przypadek wymiany amerykańskiego zawodowego prawa jazdy CDL klasy B. Z załączonego do wniosku uwierzytelnionego tłumaczenia oryginału dokumentu wynika, że prawo jazdy uprawnia do prowadzenia wszystkich pojedynczych pojazdów z wyłączeniem jednośladów oraz zawiera ograniczenie L - hamulce pneumatyczne niedozwolone. Wnioskodawca złożył z wynikiem pozytywnym egzamin teoretyczny na kat. C i jest zainteresowany wydaniem tej kategorii w oparciu o wymieniany dokument.
Z informacji uzyskanych ze strony internetowej stanu Illinois, który wydał przedmiotowy dokument, wynika, że zawodowe prawo jazdy typu CDL klasy B odpowiada w zasadzie polskim uprawnieniom kat. C. Jednak zastosowane w wymienianym prawie jazdy ograniczenie L - hamulce pneumatyczne niedozwolone nie posiada odpowiednika w polskim prawie, co utrudnia lub nawet uniemożliwia wymianę powyższego dokumentu. Zgodnie z art. 94 ust. 3 ustawy z dnia 1997 r. Prawa o ruchu drogowym, jeżeli prawo jazdy wydane za granicą zawiera ograniczenia dotyczące stanu zdrowia lub inne, to należy to uwzględnić w wydanym prawie jazdy. W załączniku nr 1 do rozporządzenia ministra infrastruktury z dnia 21 kwietnia 2004 r. w sprawie wzorów dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami brak jest odpowiednich kodów lub subkodów wyłączających pojazdy z hamulcami pneumatycznymi. Chcąc załatwić pozytywnie sprawę, kierując się słusznym interesem wnioskodawcy, urząd dokonujący wymiany wydał decyzję, na podstawie której osobie zainteresowanej przygotowano prawo jazdy uprawniające do prowadzenia pojazdów wymienionych w kategorii C1. Podejmując tę decyzję, urząd wyszedł z założenia, że pojazdy wymienione w tej kategorii o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 7,5 t jako pojazdy lżejsze zazwyczaj nie są wyposażone w hamulce pneumatyczne, lecz hydrauliczne. Urząd dokonujący wymiany prawa jazdy wystąpił równocześnie do Departamentu Transportu Drogowego Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z prośbą o interpretację przepisów w tej materii. Niestety, ministerstwo nie podjęło tematu, a udzielona odpowiedź jest, delikatnie ujmując, wymijająca (załącznik nr 1).
W związku z powyższym zwracam się z prośbą o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
1. Jak należy interpretować przepis art. 94 ust. 3 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 Nr 108, poz. 908, ze zm.) i czy dopuszczalna jest interpretacja wskazana w powyższym przykładzie?
2. Czy i kiedy możliwe jest uzupełnienie kodów i subkodów stanowiących załącznik do przepisów wykonawczych?
3. Czy ministerstwo nosi się z zamiarem przygotowania kompleksowych rozwiązań prawnych ułatwiających naszym rodakom wymianę amerykańskiego prawa jazdy na polskie prawo jazdy?
4. Kiedy ewentualnie te nowe rozwiązania prawne wychodzące naprzeciw oczekiwaniom wielu Polaków powracających z zagranicy mogłyby wejść w życie i na czym miałyby polegać?
Z poważaniem
Poseł Robert Wardzała
Warszawa, dnia 15 marca 2012 r.
Komentuj →
19 marca 2012 |
1
(Fot.: PD@N 422-33)
Wraca pytanie czy można zamknąć ulice miast przed pojazdami szkoleniowymi. Szkoleniowcy mówią o dyskryminacji, kandydaci na kierowców chcą jeździć ulicami, na których będą zdawali egzamin państwowy, inni uczestnicy ruchu drogowego o korkach w godzinach szczytu, samorządy poszukują rozwiązań. Te ostatnie domagają się zmian prawa. Adresat wniosków - Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej nie podejmuje działań mających na celu zmianę istniejącego prawa. W parlamencie ubiegłej kadencji odnotowane były dwa projekty, aby powiększyć liczbę ośrodków egzaminowania. W styczniu br. Tadeusz Jarmuziewicz odpowiadając na pytania interpelacji posła Łukasza Borowiaka w sprawie problemów komunikacyjnych związanych z nadmierną liczbą samochodów nauki jazdy na przykładzie miasta Leszna, napisał: “należy zauważyć, że szkolenie kandydatów na kierowców jest nieodłączną częścią ruchu drogowego w większości miast. Tylko w realnym ruchu drogowym kandydat na kierowcę jest w stanie właściwie przygotować się do bezpiecznego i samodzielnego poruszania się w nim i tylko w tym ruchu można obiektywnie ocenić jego umiejętności. Tak więc konieczność uczestniczenia pojazdów do nauki jazdy w ruchu drogowym to są realia, których nie da się uniknąć”. I dalej wskazuje, iż jego zdaniem “obecnie obowiązujące przepisy pozwalają na ograniczenie poruszania się pojazdów do nauki jazdy po drogach publicznych m.in. poprzez odpowiednią organizację ruchu drogowego na terenie miasta. Każdy zarządca drogi może dokonać ustawienia odpowiednich znaków drogowych ograniczających poruszanie się wskazanych pojazdów po określonych drogach lub w określonym czasie, jednakże odpowiednie rozwiązanie organizacyjne i infrastrukturalne należy wypracować na poziomie władz samorządowych miasta lub województwa.” Jak podsumowuje analizująca problem “Gazeta Prawna” - twierdząc, że zarządcy mogą sprawę rozwiązywać ustawiając znaki drogowe zakazujące ruchu pojazdów szkoleniowych, minister nie ma racji.
Komentuj →
19 marca 2012 |
0
“Dziennik Gazeta Prawna” donosi, iż osoby posiadające zakaz prowadzenia pojazdów mogą wyrobić prawo jazdy. Oczywiście nie jest to legalne, mogą bowiem skorzystać w faktu, iż urzędnicy w starostwach nie są w stanie sprawdzić w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, czy kierowca ma orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów. CEPiK nie działa właściwie, a kierowcy, którzy spowodowali katastrofę komunikacyjną, zagrożenie katastrofą komunikacyjną lub spowodują wypadek komunikacyjny np. będąc pod wpływem środków odurzających, czy uciekinierzy z miejsca zdarzenia, mogą jeździć? Czytamy dalej: obecnie nie istnieją nawet przepisy, które nakładałyby na nich taki obowiązek (mowa o obowiązku sprawdzenia zakazu przez urzędnika w CEPiK - przyp. red.). Ma to zmienić nowa ustawa o kierujących pojazdami, która zacznie obowiązywać od stycznia 2013 roku. Oczywiście jest to uzależnione od względów technicznych. Na razie bowiem urzędnicy nie są w stanie weryfikować informacji o kierowcach, a bez tego nie będzie możliwe egzekwowanie prawa. Jak powiedziała "GP" rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak, trwają prace przygotowujące do integracji systemów informatycznych SI Kierowca i CEPiK wynikające z ustawy o kierujących pojazdami. Jak podsumowuje “DGP”: “Łatwy dostęp do nowego prawa jazdy to efekt błędów i opóźnień w tworzonej od 2004 r. Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.” A oto: “Jak działa ten mechanizm? - Załóżmy, że kierowca otrzymuje zakaz prowadzenia pojazdów w starostwie na Mazowszu. Wtedy wystarczy pojechać np. do cioci ze Szczecina i tam się zameldować. W międzyczasie kierowca zdaje egzamin w jednym z WORD-ów, po czym z nowym dowodem w ręku udaje się do tamtejszego starostwa, które wydaje mu nowe prawo jazdy - tłumaczy ich informator.” Pozostaje zadać pytanie - czy rzeczywiście po 19 stycznia 2013 roku na mocy ustawy o kierujących będzie możliwy dostęp do bazy centralnej pozwalający w trybie on-line wprowadzić stan uprawnieni kierowcy w skali całego kraju.
Komentuj →
19 marca 2012 |
0
W sprawie dopuszczenia do egzaminu państwowego także pojazdów szkoleniowych piszemy od kilku miesięcy, prowadzimy sondę, której wyniki są bardzo interesujące: przy oddanych 671 głosach, 574 osoby są za propozycją, ale 87 mówi “nie”, a 10 “nie ma zdania”.
(Fot.: PD@N 422-31)
Sondę utrzymujemy na stronie www.prawodrogowe.pl do końca kwietnia. Liczymy na dalsze głosy w dyskusji i oddane głosy. Dzisiaj kolejne:
Marian R.:PANOWIE EGZAMINATORZY SZANUJĘ WAS, ALE WY SZANUJCIE I NAS. MARTWI WAS, ŻE OŚRODKI BĘDĄ MARNOWAŁY CZAS WYSTAWIAJĄC SWOJE SAMOCHODY NA EGZAMIN. NIECH WAS O TO GŁOWA NIE BOLI, TO JUŻ NASZA BROSZKA. CENY KORSU, WYPOSAŻENIA SAMOCHODU NA EGZAMIN, STAN TECHNICZNY SAMOCHODÓW, 100 SAMOCHODÓW POD WORD. NA WSZYSTKO JEST RADA TYLKO TRZEBA CHCIEĆ . ALE TU CHODZI O KASĘ, A NIE TE ARGUMENTY. SAMOCHODY OD DEALERA ZA SYMBOLICZNĄ ZŁOTÓWKĘ WORD-y OTRZYMAJĄ, A SZKOLENIOWCY WYRÓWNAJĄ RACHUNKI. KURSANT OBLEJE EGZAMIN NA PLACU, RZADKO WYJEŻDZA NA MIASTO, A EGZAMIN PORAWKOWY I TAK KOSZTUJE 112 ZŁ. MÓGŁBYM Z PANAMI DYREKTORAMI NA TEN TEMAT POGADAĆ A POGADAĆ. MIEJSCE EGZAMINATORA JEST Z TYŁU NA SIEDZENIU, A NIE Z PRZODU OBOK OSOBY EGZAMINOWANEJ. BARDZO CZĘSTO EGZAMINATORZY WRĘCZ PRZESZKADZAJĄ OSOBIE KIERUJĄCEJ PROWADZIĆ POJAZD. SĄ URZĄDZENIA POKAZUJĄCE INGERENCJĘ ISNTRUKTORA W CZASIE JAZDY, WIĘC TAKIE PEDAŁY MOŻNA ZAMONTOWAĆ. JA TAKIE URZĄDZENIE JESTEM GOTÓW ZAMONTOWAĆ, KOGO NIE STAĆ NIECH SZKOLI ZA 700 ZŁ. POZDRAWIAM I PROSZĘ INSTRUKTORÓW O WYPOWIEDŻ W TYM TEMACIE.
Krzysztof G.:cytat "Problem pierwszy - organizacyjny. Kandydata trzeba przywieźć do WORD, a pojazd z instruktorem czeka na jego wylosowanie i rozpoczęcie egzaminu praktycznego. Koszty będą niebagatelne i podbiją cenę kursu, gdyż niektórzy zdają wielokrotnie.
Problem drugi - techniczny. Wyposażenie pojazdu w rejestratory, zabezpieczenie nagrań, ich archiwizacja itp. Dużym problemem będzie też sprawność techniczna pojazdu, którą egzaminator będzie sprawdzał i przy uchybieniach odmówi prowadzenia egzaminu. Wdrożenie organizacyjne takiego systemu przy 150 egzaminach praktycznych dziennie, jest wątpliwe."
Panie dyrektorze WORD ma przeegzaminować. Czy w chwili obecnej WORD zwraca koszty podróży, bo uczestnik opłacił egzamin? Mówi Pan o wielokrotnym zdawaniu egzaminu, a w chwili obecnej to zdający ma z urzędu zagwarantowany wynik pozytywny za pierwszym razem, bo opłacił za egzamin. Po trzecie stan techniczny pojazdów szkoleniowych jest identyczny jak pojazdów WORD. Po czwarte to egzaminator ma uprawnienia diagnosty i będzie sprawdzał stan techniczny? Po piąte i po szóste i siódme boi sie Pan spadku dochodów dla WORD.
Komentuj →
19 marca 2012 |
0
Poseł Bogdan Rzońca złożył interpelację nr 3097 w sprawie zwłoki w wydawaniu aktów wykonawczych. Adresatami są minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej oraz minister środowiska. Poseł zwraca uwagę na opóźnienia w przygotowaniu aktów wykonawczych i w tej sprawie stawia pytania:
Interpelacja (nr 3089)
w sprawie zwłoki w wydawaniu aktów wykonawczych
Szanowna Pani Minister!/Szanowny Panie Ministrze! Jestem głęboko zaniepokojony sposobem wywiązywania się ministerstwa z obowiązku wydawania aktów wykonawczych do ustaw. Moje obserwacje prowadzą do wniosku, iż w tym zakresie występują częste opóźnienia. Akty wykonawcze - w stosunku do terminu wejścia w życie ustawowych przepisów upoważniających (obligujących) do ich wydania - wydawane są z opóźnieniem sięgającym nawet kilku miesięcy. Zdarzają się ponadto przypadki nierealizowania obowiązku wydania aktu wykonawczego do ustawy.
Zwłoka w wydaniu aktu wykonawczego jest zjawiskiem bardzo niekorzystnym. Powoduje powstawanie luk w systemie prawnym i tym samym uniemożliwia realizację przepisów ustawowych. Poprzez naruszenie zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa narusza konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego. Na powyższe wielokrotnie zwracał uwagę Trybunał Konstytucyjny w wydawanych przez siebie orzeczeniach.
Rozporządzenie powinno wchodzić w życie w dniu wejścia w życie ustawy, na podstawie której jest ono wydawane (§ 127 “Zasad techniki prawodawczej”). Tylko taki sposób tworzenia prawa daje gwarancję jego stosowania i odpowiada zasadom demokratycznego państwa prawnego.
W związku z powyższym zwracam się do Pani Minister/Pana Ministra z prośbą o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:
1. Czy ten problem jest przez Panią Minister/Pana Ministra dostrzegany?
2. Jakie są przyczyny opóźnień w wydawaniu przepisów wykonawczych?
3. Czy, a jeśli tak, to jakie działania są podejmowane w celu zmiany tego stanu?
4. Jaka jest liczba niezrealizowanych upoważnień do wydania rozporządzeń i co jest przyczyną zwłoki?
Z należnymi wyrazami Poseł Bogdan Rzońca
Jasło, dnia 12 marca 2012 r.
Komentuj →
19 marca 2012 |
0
Projekt ustawy zmianie ustawy o transporcie drogowym jest procesowana w Sejmie RP. Dopuszczony zostanie przewóz okazjonalny w samochodzie osobowym, który nie jest taksówką. Warunkiem będzie jednak podpisanie umowy z przewoźnikiem, zanim wyświadczy on usługę. Ustawodawca uzasadnia zmiany:
Ustawa z dnia 4 lutego 2011 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym (Dz. U. Nr 48, poz. 247), która weszła w życie z dniem 7 kwietnia 2011 r. spowodowała, że z dniem 7 kwietnia 2012 r. nie będzie możliwe wykonywanie przewozu okazjonalnego pojazdem samochodowym, przeznaczonym konstrukcyjnie do przewozu poniżej 7 osób łącznie z kierowcą.
Przewozy okazjonalne zgodnie z projektowaną zmianą ustawy o transporcie drogowym nie będą miały wpływu na jednolity rynek usług taksówkowych, a jednocześnie będą wyrazem swobody działalności gospodarczej, która nie narusza zasad uczciwej konkurencji na rynku usług przewozowych. W tym celu wykonywanie usług przewozowych wprowadzanych niniejszą ustawą będzie możliwe po zawarciu pisemnej umowy z przewoźnikiem a płatność za usługę realizowana w siedzibie firmy. Zaproponowane rozwiązanie spowoduje też, że przewoźnicy wykonujący przewozy okazjonalne samochodami osobowymi nie będą mogli upodabniać swoich pojazdów do pojazdów taksówkowych.
Sposób obliczania wysokości opłaty za przejazd w przewozie okazjonalnym na zasadnicze znaczenie. O istocie przewozu okazjonalnego stanowi bowiem charakter ryczałtowy opłaty, ustalanej pomiędzy przewoźnikiem i osobą zlecającą przewóz przed rozpoczęciem przewozu (tzw. opłata “z góry”), która będzie obliczana według stawki godzinowej, dziennej względnie kwoty ustalonej w umowie za obsługę konkretnej imprezy, niezależnie od przejechanej odległości.
Projektowane zapisy wskazują na zasadnicze cechy przewozu okazjonalnego samochodami osobowymi, a ich wprowadzenie umożliwi kontynuację działalności gospodarczej po dniu 7 kwietnia 2012 r. w tym zakresie.
Wejście w życie projektu ustawy nie spowoduje powstania obciążeń finansowych dla Skarbu Państwa ani dla budżetu jednostek samorządu terytorialnego.
Projekt ustawy nie jest sprzeczny z prawem Unii Europejskiej.
Komentuj →
19 marca 2012 |
1
Portal e-prawnik.pl przypomina, iż według ustawy z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji zaległy mandat np. za przekroczenie prędkości, czy złe parkowanie urząd skarbowy skorzysta z okazji i odliczony od nadpłaty wynikającej z rozliczanego do 30 kwietnia podatku dochodowego za 2011 r. Ściągnięcie zaległego mandatu zostanie więc zaliczona na ich poczet z urzędu. Oznacza to, że nie zostaniemy zapytani, czy urzędnicy mogą pobrać kwotę mandatu (oczywiście plus koszty - 5 proc. kwoty, nie mniej niż 4,20 zł oraz opłata manipulacyjna). Dostaniemy informację o dokonaniu takiego przeksięgowania.
Przykład: Zaległy mandat drogowy wynosi 500 zł. Urząd skarbowy ściągając go ze zwrotu podatku doliczy 25 zł kosztów egzekucyjnych oraz 5 zł opłat manipulacyjnych. Ostatecznie zwrot podatku zostanie pomniejszony o 530 zł.Zatem w sytuacji, gdy nadpłata podatku wynosiła przykładowo 600 zł, na nasze konto trafi ostatecznie jedynie 70 zł. Gdy nadpłata nie pokryje całej zaległości, urząd ściągnie jedynie część, a o resztę będzie się ubiegał w postępowaniu egzekucyjnym.
Komentuj →
19 marca 2012 |
0
Opublikowany został kolejny projekt rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych zmieniającego rozporządzenie w sprawie wykroczeń, za które funkcjonariusze Straży Granicznej są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego (w brzmieniu skierowanym do akceptacji przez podmioty, które zgłosiły uwagi w toku uzgodnień międzyresortowych). W przedmiotowym projekcie rozszerzono katalog wykroczeń, za które funkcjonariusze Straży Granicznej są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego, o czyny określone w: art. 111 ust. 1 ustawy z dnia 19 sierpnia 2011 r. o przewozie towarów niebezpiecznych oraz w art. 35 ustawy z dnia 18 sierpnia 2011 r. o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych. Potrzeba rozszerzenia katalogu wykroczeń podlegających postępowaniu mandatowemu prowadzonemu przez funkcjonariuszy Straży Granicznej podyktowana jest wejściem w życie wymienionych aktów normatywnych. Ponadto proponuje się dostosowanie brzmienia nowelizowanego rozporządzenia do zmiany podyktowanej postanowieniami ustawy z dnia 16 września 2011 r. o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz niektórych innych ustaw. Mocą wskazanego aktu nadane zostało nowe brzmienie art. 92 i 92a ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym i dotychczasowy zakres przedmiotowy określony w art. 92a ujęty został w art. 92. W związku z powyższym niezbędne jest w § 2 w pkt 7 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 1 sierpnia 2005 r. w sprawie w sprawie wykroczeń, za które funkcjonariusze Straży Granicznej są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego w miejsce odesłania do art. 92a 3 ust. 1 wprowadzić odesłanie do wykroczenia unormowanego w art. 92 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym.
Komentuj →