9 października 2015 |
1
|

Znak drogowy poziomy P-27
“kierunek i tor ruchu roweru”
Potocznie nazywany “sierżantem rowerowym” lub “krokiewką”
(525-10 grafika - epd)
|
W życie weszły nowele dwu rozporządzeń dot. znaków drogowych: w sprawie znaków i sygnałów drogowych (2015.1313) oraz w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (2015.1314). To kluczowe rozwiązania regulujące zagadnienia ruchu rowerowego. Obowiązujące już nowelizacje w dużej mierze mają charakter porządkowy, interpretują przepisy wykonawcze do znowelizowanej w 2011 r. ustawy - Prawo o ruchu drogowym (2011.92.530). I jak czytamy w komentarzach eliminują legislacyjny bałagan i liczne błędy. Dodajmy, iż wprowadzają też zupełnie nowe znaki.
Podstawowa zmiana dotyczy dwukierunkowego ruchu rowerów na jezdniach jednokierunkowych. Taki ruch będzie mógł być wprowadzony niemal wszędzie. Może dzięki tym przepisom i ich jasnej interpretacji rowerzyści w wielu miejscach zjadą z chodników dla pieszych.
Wśród nowych pojawia się znak poziomy P-27 "kierunek i tor ruchu roweru"oraz nowe sygnalizatory trójkomorowe dla rowerzystów (S-1a i S-3a) które - inaczej niż dotychczasowy sygnalizator dwukomorowy S-6 - umieszcza się przed skrzyżowaniem, a nie za nim. Znak P-27 będzie stosowany na przykład tam, gdzie rowerzysta wbrew przepisom ogólnym powinien z powodów bezpieczeństwa jechać dalej od krawędzi jezdni - np. w pobliżu ukośnych lub prostopadłych miejsc postojowych czy w przypadku jezdni składających się wyłącznie z torowiska tramwajowego. Będzie stosowany również tam, gdzie nie ma miejsca na wyznaczenie pasa ruchu dla rowerów w jezdni lub jego wyznaczenie byłoby niebezpieczne ze względu na lokalizację, geometrię i sposób wykorzystania (np. duża rotacja) miejsc postojowych.
W rozporządzeniu o sytuowaniu znaków drogowych najdalej idąca zmiana dotyczy ruchu rowerów pod prąd ulic jednokierunkowych - zapisy są dużo bardziej jednoznaczne niż dotychczasowe, które nie tylko zawierały kompromitujące błędy ale też były interpretowane przez różnych zarządców w skrajnie odmienny sposób. Duże zmiany dotyczą przejazdów dla rowerzystów. Choć rozporządzenie nie podaje wzorów śluz rowerowych, to pojawiają się szczegóły dotyczące linii i innych znaków, z których składać się może śluza. Dopuszczone zostały mniejsze wymiary oznakowania poziomego, w tym strzałek kierunkowych umieszczanych na pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów czy w śluzie rowerowej. Nowością są też pionowe znaki drogowe w rozmiarze mini, umieszczane m.in. na drogach dla rowerów oraz znaki ustalające pierwszeństwo, które można umieszczać na drodze dla rowerów na wysokości 1,0 m (chodzi o to, aby nie były widoczne dla innych kierujących i były lepiej widoczne w świetle rowerowych reflektorów). Skorygowana została także tzw. prędkość ewakuacji dla sygnalizacji świetlnej dla rowerzystów - zamiast dotychczasowych zaledwie 2,8 m/s będzie to 4,2 m/s.
Z rozporządzenia zniknęły niedopuszczalne błędy - np. dwukierunkowy pas ruchu dla rowerów w jezdni o minimalnej (!) szerokości 8,5 m. Przypominamy, że ustawa Prawo o Ruchu Drogowym od 2011 roku definiuje pas ruchu dla rowerów jako jednokierunkowy, zaś pasy ruchu dla rowerów powinny być wyznaczane w jezdniach o niższych klasach technicznych, czyli np. małych przekrojach poprzecznych.
|
Komentuj →
9 października 2015 |
2



(525-11 fot. Krzysztof Białoskórski oraz 14 i 15)
Zakończyło się 102. posiedzenie Sejmu, ostatnie w VII jego kadencji. W ramach zaplanowanego porządku obrad Izba podtrzymała decyzję Senatu (przyjętą jednym głosej w dniu 1 października 2015 r., wniosek zgłosił senator Aldekander Pociej) o odrzuceniu nowelizacji ustawy - Prawo o ruchu drogowym przyznającej pierwszeństwo pieszym przed przejściem bez sygnalizacji w życie. Pieszy miał uzyskać pierwszeństwo zarówno w sytuacji, gdy jest na jezdni, ale także gdzy ma zamiar na nią wkroczyć. Oznacza to, że nie wejdzie ona w życie. I tak kierowca nie będzie musiał ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który jedynie zbliża się do przejścia. To kierowca oceni, czy pieszy chce przejść i zatrzyma się. Przeciwnicy tego poglądu podkreślali po raz kolejny, iż w wielu krajach UE w świadomości kierowców oczywistym jest, że gdy widzą pieszego zbliżającego się do przejścia, pojazdy zatrzymują się. W dyskusji podnoszono takt, iż w noweli przewidziano termin wejścia w życie ustawy na 2017 rok, tu mając na względzie przeprowadzenie odpowiedniej kampanii informacyjnej. Opozycjoniści konsekwentnie przywoływali opinie, iż nowelizacja “naraża pieszych”. "W całej Europie Zachodniej są takie zapisy; każdy wie, jak tam kierowcy zachowują się przed przejściami" - mówił zaś wiceszef resortu infrastruktury Paweł Olszewski.
W głosowaniu 197 posłów było za odrzuceniem uchwały Senatu, 217 przeciw, a 24 wstrzymało się od głosu (odrzucenie bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów). Przypomnijmy uchwala w swoim wniosku mówiła o odrzuceniu ustawy w całości. I tak - zgodnie też z rekomendacją Komisji Infrastruktury - posłowie sprzeciwiając się odrzuceniu uchwały, odrzucili uchwaloną 25 września 2015 r. ustawę w całości.

(524-37)
Zgodnie z obecnymi przepisami pieszy, czekający na możliwość wejścia na przejście lub przechodzący przez jezdnię czy torowisko, jest zobowiązany zachować szczególną ostrożność. Natomiast pieszy znajdujący się na przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem. Nowelizacja zakładała, że także pieszy czekający przed przejściem ma pierwszeństwo przed pojazdem, z wyjątkiem tramwaju. Przed wejściem na przejście pieszy miałby jednak obowiązek zatrzymać się i upewnić, czy kierujący pojazdem ustępuje mu pierwszeństwa.
Komentuj →
30 września 2015 |
1
Prof. nadzw. dr hab. inż. Andrzej Wojciechowski
LIST OTWARTY
Niniejszy list zdecydowałem się przedstawić w związku z ukazaniem się w “Gazecie Wyborczej” nr 228. 8561 z dn. 30.09.2015 r. artykułu “Płyta CBA z podsłuchami - Nowe tajemnice płyty CBA”, poświęconego kolejnym podsłuchom polityków Platformy Obywatelskiej, w tym wiceministra MTBiGM (obecnie MIiR) Zbigniewa Rynasiewicza. Z zapisu podsłuchanej rozmowy wynika, że minister przekazuje Pani Prezes Bumaru subiektywne informacje dotyczące postępowania polityków-urzędników państwowych w stosunku do mnie. W tej sytuacji stwierdziłem, że wymaga to interwencji i sprostowania z mojej strony, tym bardziej, że zostałem oczyszczony z wszelkich zarzutów. Cel przypominania spraw dawno jednoznacznie wyjaśnionych jest, w moim przekonaniu, niejasny.
Dla przypomnienia przytaczam istotne historycznie fakty:
1.Minister Sławomir Nowak (MTBiGM) jako przyczynę mojego odwołania - nie podając jakiegokolwiek uzasadnienia tego faktu - wskazał art. 26 ust. 2 ustawy z dnia 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych, zgodnie z którą odwołanie dyrektora możliwe jest w przypadku działania niezgodnego z zasadami praworządności, rzetelności i gospodarności w czasie zajmowania stanowiska. Wcześniej zgłosił on wnioski do prokuratury, które zostały odrzucone, a sprawy umorzone, co oznacza oczyszczeniem mnie, dyrektora ITS, ze stawianych zarzutów i prowadzi do prostej konstatacji, że były one bezpodstawne.
2.Dokumentami, które to potwierdzają, są: Postanowienie o umorzeniu postępowania prokuratorskiego przeciwko mnie jako dyrektorowi w sprawie przekroczenia uprawnień przy zawieraniu umów cywilno-prawnych oraz poświadczenia nieprawdy co do okoliczności mających znaczenie prawne dla ITS (Sygnatura akt 2 Ds. 706/13 z dn. 25.02.2014 r.) oraz Postanowienie o umorzeniu postępowania prokuratorskiego w sprawie prowadzenia egzaminów na kierowców w WORD oraz poświadczenia nieprawdy w realizacji zamówienia zgodnie z PZP.
3.Składanie przez przedstawicieli MTBiGM do prokuratury kolejnych wniosków z zarzutami wobec mnie świadczy o tym, że jako dyrektor ITS byłem nietolerowany i niechciany. Czyniono to bez dokładnej analizy faktów (wszystkie sprawy zostały umorzone w wyniku braku znamion czynów zabronionych).
4.Odwołanie mnie z funkcji dyrektora ITS odbyło się w trybie pozbawienia pracownika funkcji przed upływem terminu kadencji, co stanowi nadużycie prawa (art. 8 KP), jeżeli pracodawca działał w złej wierze lub w celu szykanowania pracownika (SN w wyroku z dn. 11.04.1997 r, IPKN 79/97, OSNP 1998/4/117). Uważam, że w moim przypadku zachodzi podejrzenie o działanie w złej wierze i w celu szykanowania pracownika mimo, iż podejmowane przeze mnie działania służyły rozwojowi placówki i przynosiły wymierne osiągnięcia. Wskazują na to fakty:
vUwieńczone sukcesem wysiłki o utrzymanie statusu instytutu badawczego ITS, zagrożonego w 2005 r. likwidacją, przez wdrożenie systemu zarządzania jakością wg PN-EN ISO-9000, akredytację laboratoriów badawczych wg PN-EN ISO-17025, nowe inwestycje, podwyższanie kwalifikacji naukowych oraz uzyskanie tendencji wzrostu kompetencji, jakości i znaczenia Instytutu.
vUtrzymanie wysokiej pozycji naukowo-badawczej - na 256 IB do 2010 r. pozostało 118 w 2013 r., a przewiduje się, że w najbliższym czasie ich liczba zmniejszy się do ok. 80 najlepszych, wśród których znajdzie się ITS jako jednostka posiadająca kategorię A i kontynuująca działania naukowo-badawcze i rozwojowe.
vWymienione osiągnięcie - uzyskana kategoria A w procesie ewaluacji instytutów badawczych (tylko 2 Instytuty odnotowały awans co do kategorii, w tym ITS - natomiast 40 zanotowało spadek w kategoryzacji). Szczególnie ważny jest fakt, iż stało się to w czasie przedłużającego się głębokiego, globalnego kryzysu gospodarczego oraz braku jasnej deklaracji ze strony resortu o dobrej współpracy (jako dyrektor stwierdzałem brak współpracy i konsultacji, likwidację źródeł finansowania zależnych od resortu, sztuczne utrudnianie z jego strony w obszarze m.in. zatwierdzania i opiniowania bilansu, przedłużanie opinii dotyczącej finansowania z MNiSW działalności statutowej, deprecjonowania organizowanych przez ITS konferencji, odbieranie ustawowych obszarów, w których pracownicy ITS byli ekspertami UE, nie bacząc na dobro społeczne (WORD, Homologacja, SKP, Obserwatorium BRD) itd.
vDodatni coroczny bilans od 2005 ÷ 2012 r.
vWszystkie, liczne, kontrole zakończone wynikiem pozytywnym (ponad 50, w tym 5 kontroli NIK).
vProwokacyjne nieprzyznawanie od 2007 r. dyrektorowi ITS przez ministra MTBiGM (na wniosek Dyrektora Departamentu TD MTBiGW) nagrody rocznej za pozytywne efekty finansowe oraz rozwój Instytutu (bilans zamknięcia - do wglądu w załączniku 1). W świetle przepisów dyrektorowi przysługuje co roku nagroda równa trzem wysokościom jego miesięcznego wynagrodzenia.
Podsumowując, przypisywanie moim działaniom charakteru niezgodnego z zasadami praworządności, rzetelności i gospodarności w czasie zajmowania przeze mnie stanowiska Dyrektora w Instytucie Transportu Samochodowego zmierzało do całkowitego zniweczenia zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu oraz szkodziło mojemu dobremu imieniu i interesom. Nie budzi bowiem wątpliwości, że sugerowanie osobie aktywnej zawodowo, która posiada ugruntowaną pozycję, budowaną latami, niesprecyzowanych i nieuzasadnionych zarzutów, narusza jej cześć i dobre imię, podważając jednocześnie pozycję i etykę zawodową. Nieuzasadnione przypisanie, przez Ministra i jego współpracowników, moim działaniom jako dyrektora charakteru niezgodnego z zasadami praworządności, rzetelności i gospodarności, miało na celu wyeliminowanie mnie ze środowiska naukowego i zawodowego, w którym dotychczas przebywałem i nadal przebywam. Nieprawdziwe zarzuty powodują, że po odwołaniu mnie z takich przyczyn z funkcji, mogę być postrzegany jako osoba, która weszła w konflikt z prawem, niedająca rękojmi rzetelnego sprawowania powierzonych jej zadań i funkcji.
Naruszenie podstawowej zasady państwa prawa o “domniemaniu niewinności” spowodowało zdyskredytowanie mnie w opinii społecznej przez bezprawne upublicznienie mojego wizerunku i kłamliwe informowanie o niewystępującej winie. Dodatkowo, podczas w odwołania mnie z funkcji naruszono szereg przepisów, tj.:
-Wystąpił brak wymaganej opinii Rady Naukowej ITS dotyczącej odwołania (Ustawa o instytutach badawczych).
-Nie przeprowadzono ze mną wymaganej w takich przypadkach rozmowy wyjaśniającej dotyczącej zarzucanych mi czynów nadużycia.
-Przedstawiciele MTBiGM nie przedstawili dowodów winy i faktów; mam podstawy sądzić, że najważniejsze było skompromitowanie i dyskredytacja mnie jako osoby, która miała odwagę przeciwstawić się niekompetencji i prywacie urzędników ministerstwa (dowody: PIB negatywny wynik kontroli Departamentu Transportu Drogowego w sprawie rozporządzeń dot. kierujących pojazdami itd.).
-Przedstawiciele MTBiGM nie oczekiwali wyjaśnień i m.in. nie przyjęli do wiadomości pisma nr DNP-V-124-44-EC/08 z dn. 24.01.2008 r. z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dokładnie wyjaśniającego te kwestie i potwierdzającego przyjęte stanowisko o braku zakazu prowadzenia przez dyrektora jednostki badawczo-rozwojowej, w ramach działalności tej jednostki, oddzielnego zadania badawczego, zaś przepisy tzw. ustawy kominowej regulują tylko kwestie wynagrodzenia z tytułu pełnienia funkcji dyrektora.
-Pracownicy resortu w niedopuszczalny sposób ferowali medialne wyroki zapominając, że to należy do sądów.
W stosunku do mnie doszło do manipulacji słowem i obrazem, co przy dostępności i zasięgu dzisiejszych mediów może łatwo spowodować kompromitację osoby niesłusznie oskarżanej, doprowadzić do tragedii osobistej oraz “zaszczucia” społecznego. Odnosząc się do części zarzutów: mając wątpliwości co do spójności prawnej, kilkukrotnie upewniałem się w kwestii możliwości pobierania wynagrodzenia w ramach umów cywilno-prawnych przeze mnie jako dyrektora Instytutu. Z własnych środków zleciłem wykonanie przedmiotowych ekspertyz. Uzyskałem 3 opinie opracowane przez wybitnych prawników, potwierdzające zgodność pobrania przeze mnie wynagrodzenia z obowiązującym prawem. Ponadto wymagania te NCN/NCBiR potwierdzało, a wręcz stawiało jako warunek sine qua non realizacji projektów, szczególnie wobec kierowników i ich głównych wykonawców, którzy np. kierując jednostką, nie mają innej możliwości wykazania swojego udziału (w szczególności kierownictwa) w realizacji projektu, jak tylko przez podpisaną umowę o dzieło. W przeciwnym przypadku udział takich osób byłby bezzasadny, a pozyskany w ramach konkursu projekt byłby niemożliwy do poprawnego ich wykonania i rozliczenia.
Należy też podkreślić, że sformułowana w art. 5 § 1 k.p.k. zasada domniemania niewinności należy do podstawowych praw człowieka. Domniemanie to jest zagwarantowane w art. 6 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka jako wymóg uznawania oskarżonego za niewinnego “do czasu udowodnienia mu winy zgodnie z ustawą". Także Konstytucja RP przyjmuje w art. 42 ust. 3, że “każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu." W ocenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka domniemanie niewinności ulega pogwałceniu, jeżeli oświadczenie funkcjonariusza publicznego dotyczące osoby oskarżonej o występek kryminalny wyraża ocenę, że jest ona winna, zanim udowodniono jej winę w sposób przewidziany przez prawo. W wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 6 lutego 2007 r. w sprawie Grzegorza G. przeciwko Polsce, skarga nr 14348/02 (por. omówienie tego wyroku przez B. Słupską-Uczkiewicz, Zasada domniemania niewinności fundamentem rzetelnego procesu karnego, Palestra 2007, z. 3-4, s. 123-126) Trybunał położył nacisk na konieczność rozróżnienia pomiędzy wypowiedzią wyrażającą opinię, że dana osoba jest winna, a wypowiedzią, która jedynie opisuje sytuację podejrzenia. Ta pierwsza narusza zasadę domniemania niewinności (s. 124). W ocenie autora cytowanej publikacji, cel, jakim jest chęć niezwłocznego napiętnowania osób podejrzanych o popełnienie przestępstwa, połączony z pogonią za sensacją, mogą łatwo prowadzić i nierzadko prowadzą do zniesławienia tych osób oraz do ich osądzenia w oczach opinii publicznej, zanim zapadnie wyrok sądowy. Domniemanie niewinności ma na celu uniknięcie tego rodzaju nadużyć (s. 125-126).
Prof. nadzw. dr hab. inż. Andrzej Wojciechowski
P.S. Zainteresowanych informuję, że zdrowie mi dopisuje i nadal pracuję naukowo. Nie opuściłem swojego stałego miejsca zamieszkania, nie analizuję przeszłości, w kontekście przyszłości natomiast bardzo dbam o ciągłość spraw sądowych i mam nadzieję, że prawo w Polsce będzie w końcu respektowane i przestrzegane dla dobra: społecznego, pojedynczego człowieka oraz sprawy.
Komentuj →
28 września 2015 |
1

(525-17)
Z inicjatywy starosty powiatu gostynińskiego powołana została Powiatowa Rada BRD. Dotychczas na naszych łamach nie publikowaliśmy informacji o działaniach na rzecz brd w powiatach. Dzisiaj informacja na temat tej właśnie powstałej rady, natomiast w najbliższym numerze wywiadu obiecał udzielić nam starosta powiatu gostynińskiego Tomasz Matuszewski.
Inauguracyjne posiedzenie Powiatowej Rady BRD odbyło się 25 września br. w Starostwie Powiatowym w Gostyninie. W jej skład wchodzą: przedstawiciele Starostwa Powiatowego w Gostyninie, Burmistrz i Wójtowie Gmin, Szefowie: służb mundurowych, pogotowia ratunkowego, weterynarii, służby zdrowia, WORD Płock, Kierownicy Zarządów Dróg oraz Kierownicy Ośrodków Szkolenia Kierowców z terenu Powiatu Gostynińskiego. Podczas posiedzenia ww. osoby otrzymały z rąk Starosty Gostynińskiego akty powołania. W trakcie posiedzenia omówione i określone zostały cele działania Powiatowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, dyskutowano nad Regulaminem działania Rady, przedstawiono propozycję powołania Komisji Stałych, określono główne priorytety działania Rady w 2016 roku. Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KP Policji omówił stan bezpieczeństwa drogowego w Powiecie Gostynińskim w I półroczu 2015 roku.
Podstawowymi celami działania Powiatowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Powiecie Gostynińskim jest m. in.:
1.inspirowanie działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym,
2.współdziałanie z Mazowiecką Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego,
3.inicjowanie współpracy pomiędzy administracją rządową i samorządową oraz organizacjami pozarządowymi dla realizacji zadań z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego,
4.opracowywanie powiatowych programów poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego,
5.zabieganie o pozyskanie środków finansowych na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego;
6.współorganizowanie powiatowych turniejów bezpieczeństwa ruchu drogowego dla dzieci i młodzieży o tematyce BRD,
7.upowszechnianie wśród dzieci i młodzieży wiedzy o bezpieczeństwie oraz kształtowanie właściwych postaw wobec zagrożeń i sytuacji nadzwyczajnych,
8.kształtowanie postaw do bezpiecznych zachowań w ruchu drogowym w ramach podejmowanych inicjatyw edukacyjno-informacyjnych wśród społeczności lokalnej,
9.upowszechnianie i promowanie zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego, ochrony życia i zdrowia oraz kultury ruchu drogowego,
10.analiza i ocena podejmowanych działań,
11.upowszechnianie informacji o podejmowanych działaniach przez PRBRD i ich efektach.
Komentuj →
13 października 2015 |
0
|
Marek Dworak, Dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Krakowie, Sekretarz WRBRD
(525-13 fot. MORD Kraków)
|

|
Odnosząc się do zarzutów Pana Jerzego Smagały zawartych w artykule “Nowe zadania egzaminacyjne w konfrontacji z kompetencjami egzaminatorów z krakowskiego MORD” pragniemy z całą mocą oświadczyć, że Egzaminatorzy zatrudnieni w krakowskim MORD znają zasady właściwej techniki i taktyki jazdy, w tym zasady jazdy energooszczędnej. Wielu z Nich posiada uprawnienia instruktora kształcenia kandydatów na kierowców i kierowców oraz instruktora doskonalenia techniki jazdy. W znakomitej większości, zanim podjęli pracę egzaminatora, zajmowali się szkoleniem (instruktorem był również Egzaminator, który przeprowadzał krytykowany egzamin). Ich uprawnienia i wysokie umiejętności będą wykorzystywane w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy, którego budowę MORD w Krakowie rozpoczyna. Sądzę, że Pan Jerzy Smagała miał możliwość zetknąć się z Nimi na wcześniejszych etapach swej kariery zawodowej.
Należy zauważyć, że aby jeździć energooszczędnie a jednocześnie poprawnie i bezpiecznie, albo prowadzić szkolenie w tym zakresie, nie trzeba mieć ukończonych studiów politechnicznych. Pragniemy przypomnieć, że najwybitniejszy polski kierowca rajdowy i nauczyciel wielu pokoleń rajdowców ukończył Akademię Ekonomiczną i to wiele lat później niż trzykrotnie został rajdowym mistrzem Europy i zwycięzcą kilku rajdowych maratonów.
W tym stanie rzeczy, dziwią zarzuty kierowane przez instruktora Pana Jerzego Smagałę także pod adresem pracujących w MORD Kraków Egzaminatorów Nadzorujących, które odbieram również jako skierowane pod moim adresem. Jako wieloletni instruktorzy kandydatów na kierowców i kierowców na wszystkie kategorie prawa jazdy, wykładowcy na kursach dla instruktorów i egzaminatorów, aktualnie członkowie Komisji Egzaminacyjnej kandydatów na instruktorów i instruktorów oraz kandydatów na wykładowców i wykładowców, powołanej przez Wojewodę Małopolskiego, a wcześniej przewodniczący kilku komisji weryfikacyjnych mamy prawo prosić, aby nasze stanowisko było brane pod uwagę.
W tym miejscu pragniemy zaznaczyć, że od momentu wejścia w życie obowiązku nagrywania egzaminów, w kilkudziesięciu przypadkach - na podstawie kontroli wewnętrznej bądź na wniosek klienta, który uznaliśmy za choćby częściowo uzasadniony, kierowaliśmy do Marszałka Województwa opinię sugerującą unieważnienie egzaminu. W przypadku przedmiotowego egzaminu - egzaminu Kursantki szkolonej przez Pana Jerzego Smagałę - nie znaleźliśmy podstaw do potwierdzenia zastrzeżeń sformułowanych przez Nią i Instruktora. Nikt nigdy nie twierdził, że Pan Jerzy Smagała źle wywiązał się ze swoich obowiązków. Świadczy o tym choćby to, że kolejny egzamin Kandydatki na kierowcę, odbyty w nieodległym od pierwszego egzaminu czasie, zakończył się wynikiem pozytywnym. W trakcie przedmiotowego (rzekomo spornego) egzaminu w dniu 19 lutego br. Zdająca dwukrotnie nieprawidłowo wykonała zadania egzaminacyjne określone w poz. poz. 25 i 26 tabeli nr 7 załącznika nr 2 rozporządzenia Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 13 lipca 2012 r. w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez egzaminatorów oraz wzorów dokumentów stosowanych w tych sprawach (Dz. U. poz. 995 oraz z 2013 poz.319). W swoim odwołaniu z dnia 24.02.2015. sama stwierdza, że jest początkującym kierującym i że poprawna jazda ekologiczna przychodzi wraz z praktyką oraz, że na egzaminie swoją uwagę skupiała przede wszystkim na przepisach ruchu drogowego. Nie mamy wątpliwości, że Pan Smagała uczył swoją kursantkę w jakim miejscu należy się zatrzymać w związku ze znakiem B-20 “STOP”. Jednak na tym konkretnym egzaminie zadanie to także wykonała nieprawidłowo. Oznacza to, że zdający egzamin państwowy niejednokrotnie postępują inaczej niż byli szkoleni. Obarczanie winą egzaminatora za prawidłową ocenę nieprawidłowo wykonanych przez zdających zadań egzaminacyjnych wydaje się być nie na miejscu.
Pan Jerzy Smagała kieruję otwarte pytanie: gdzie jest napisane jaka ma być prędkość do redukcji do danego biegu, w tym przypadku do drugiego. Otóż odpowiedź nasuwa się sama. Jeżeli biegi na wyższe należy zmieniać w zakresie obrotów pomiędzy 1800 rpm a 2600 rpm to oczywistym jest, że po redukcji na bieg niższy obroty silnika nie powinny przekraczać tych wskazanych 2600 rpm. Na egzaminie, o którym pisze Pan Smagała, po redukcji biegu do drugiego obroty wzrastały do ok. 3000 rpm. Należy dodatkowo podkreślić, że nadużywanie sprzęgła, czyli niewykorzystywanie hamującego działania silnika jest błędem w sztuce - zbyt wczesne, gwałtowne zwolnienie sprzęgła przy zbyt dużej prędkości obrotowej silnika, jest błędem w wykonaniu. Nota bene ono również może przyczynić się do utraty przyczepności kół pojazdu do nawierzchni drogi.
Na koniec klika dodatkowych uwag i jedna prośba.
To nie ustawa, jak pisze w swoim tekście Pan Smagała, wprowadziła od stycznia tego roku do oceny egzaminatora dodatkowe zadania lecz Rozporządzenie Ministra (powołane wyżej).
W trzech miejscach egzaminowania krakowskiego Ośrodka Ruchu Drogowego od stycznia do końca września przeprowadzono ponad 42,5 tysiąca egzaminów praktycznych na kat. “B” prawa jazdy i sprawa, o której mowa w artykule Pana Smagały to jeden jedyny przypadek ustalenia oceny negatywnej za brak przestrzegania zasad jazdy energooszczędnej. Wyrażamy zbliżony do zdania Instruktora pogląd, że bardzo rygorystyczne przestrzeganie ażeby bieg czwarty był włączony przed osiągnięciem prędkości jazdy 50 km/h może być kontrowersyjne, szczególnie biorąc pod uwagę silniki starszej generacji z jakimi może zetknąć się “świeżo upieczony kierowca” kupując dla siebie samochód, natomiast kapitalne znaczenie ma prawidłowe operowanie pedałem sprzęgła.
To, że klientka Pana Jerzego tydzień później zdała egzamin oznacza jedynie, że to czego wymagał instruktor Jerzy Smagała, wykonała prawidłowo. Między innym jechała zgodnie z zasadami jazdy energooszczędnej a w związku ze znakiem Stop zatrzymała się we właściwym miejscu.
Prośba odnosi się nie tylko do Instruktora Pana Jerzego Smagały, jest otwarta. Nie podważajmy łatwo i bezrefleksyjnie autorytetu egzaminatorów, instruktorów ale także np. policjantów, urzędników zarządzających ruchem itd.. Nie sprzyja to szeroko rozumianej poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego, której to idei wszyscy winniśmy służyć
Marek Dworak z Zespołem Egzaminatorów Nadzorujących
Komentuj →
13 października 2015 |
5
|
Jerzy Smagała, absolwent Politechniki Krakowskiej na wydziale Mechanicznym. Wieloletni zawodnik lekkoateltyki lata 2001-2008. Od 2004 roku instruktor nauki jazdy. Od 2008 roku kierowca rajdowy z licencją stopnia R1. Od 2011 instruktor techniki jazdy. Inżynier CAD w firmie Acomatiq. Od 2011 trener jazdy w firmie Safe Driver Polska. Od 2012 instruktor techniki jazdy w Szkole Michała Kościuszko. Rajdowy II-vice Mistrz klasy PPS w RSMŚL w 2014 r.
(525-1 fot. ze zbiorów prywatnych autora)
|

|
Od stycznia 2015 roku kandydaci na kierowców - między innymi na kat. B - muszą się zmagać z nowymi zadaniami egzaminacyjnymi takimi jak np. jazda energooszczędna, która polega na dostosowaniu odpowiedniej ilości obrotów, odpowiednim przełożeniu i hamowaniu silnikiem. Nie chcę w tym miejscu dyskutować nad sensem dokładnego zapisu ustawy określającego np. zakres obrotów (według ustawy powinien on wynosić między 1800 rpm a 2600 rpm), w jakim kursant powinien utrzymać pracę silnika - choć i to wymaga moim zdaniem doprecyzowania (w zależności na przykład od tego, czy wykorzystujemy silnik benzynowy, czy diesla). Problem, jaki chciałbym tutaj poruszyć, dotyczy hamowania silnikiem.
Już kiedy ustawa była w fazie projektu, wzbudziła w środowisku instruktorów doskonalenia techniki jazdy, które też reprezentuję, pewne obawy. Zastrzeżenia dotyczyły głównie kwestii kompetencji egzaminatorów i określenia dokładnych wytycznych, na podstawie których ma być oceniana osoba egzaminowana. Jeśli chodzi o kompetencje egzaminatorów, zdawaliśmy sobie sprawę, że osoba nigdy dotąd nie mająca styczności z doskonaleniem techniki jazdy metodą eco-drivingu i nie mająca doświadczenia w tej materii nie będzie wstanie jednoznacznie określić - bez konkretnych kryteriów - czy egzaminowana osoba jeździ energooszczędnie, czy nie. Pracując od 2011 roku przy realizacji różnych szkoleń z doskonalenia techniki jazdy (między innymi z techniki eco-drivingu), z dużą obawą oczekiwałem stycznia 2015 r., kiedy to wymóg związany z nowym zadaniem miał wejść w życie. Zdobyte doświadczenie pozwala mi sądzić, że nie zawsze można jednoznacznie określić metodę, która w każdych warunkach dawałaby gwarancję jazdy ekologicznej. Tym samym często nie da się jednoznacznie ocenić, czy ktoś jeździ proekologicznie. Nieoficjalnie środowisko instruktorów doskonalenia techniki jazdy złożyło zapytanie, w jaki sposób egzaminatorzy będą przeszkoleni i jakie mają kompetencje w ocenianiu techniki eco-drivingu. W związku z naszym zapytaniem zostaliśmy zapewnieni, że zadanie będzie realizowane, jako uzupełnienie oceny i nie będzie sytuacji, w której kursant dostałby ocenę negatywną, jeśli zrealizował inne zadania poprawnie. Innymi słowy, jeśli osoba zdająca będzie poruszała się w sposób bezpieczny i niezagrażający bezpieczeństwu ruchu drogowego oraz zrealizuje wszystkie zadania egzaminacyjne w określonym czasie, wówczas otrzyma uprawnienia. Reasumując: nieprawidłowe wykonanie zadań związanych z jazdą energooszczędną miało nie mieć wpływu na wynik egzaminu.
Niestety moje obawy sprawdziły się w marcu 2015 roku. Będąc instruktorem doskonalenia techniki jazdy, nadal pracuję w Ośrodku Szkolenia Kierowców. W marcu jedna z moich kursantek poinformowała mnie o negatywnym wyniku egzaminu z powodu nieumiejętnej jazdy energooszczędnej. Jak się okazało, chodziło o hamowanie silnikiem, które - jak zawsze sądziłem - jest najbardziej jednoznacznym zadaniem jazdy energooszczędnej. Hamowanie silnikiem wpajałem swoim kursantom już od roku 2004 (zaczynałem wówczas pracę jako instruktor nauki jazdy), czyli na długo przed wprowadzeniem obecnych, nowych zadań egzaminacyjnych. Hamowanie silnikiem jest bardzo ważnym elementem jazdy, ma wpływ nie tylko na jej energooszczędność, ale i na bezpieczeństwo. Nie zastanawiając się długo, złożyliśmy odwołanie do Małopolskiego Ośrodka Egzaminowania. Na wstępie spotkania zostaliśmy poinformowani, że sprawa jest niezwykła, bo “pierwsza taka i wszyscy się uczymy” (egzaminatorzy również). Spotkanie z początku polegało na rozmowie, która miała mnie trochę “zbić z tropu”. Egzaminatorzy skupili się nie na temacie, który mnie interesował (jazda energooszczędna) tylko na fakcie, że kursantka po informacji, iż egzamin już jest negatywny z powodu niezaliczonej jazdy energooszczędnej, nie zatrzymała się we właściwym miejscu na skrzyżowaniu, nie stosując się do znaku “STOP”. Panowie niestety nie byli mi wstanie jednoznacznie odpowiedzieć na moje wątpliwości dotyczące zasadności oceny negatywnej. Wreszcie mogliśmy przejść do analizy nagrania z egzaminu. Moje zdziwienie było duże, gdy zobaczyłem, jak kursantka, przygotowując się do zakrętu, redukuje bieg z trzeci na drugi i - uwaga! - “puszcza” sprzęgło, czyli silnik zostaje połączony ze skrzynią biegów i samochód efektywnie hamuje. Tak właśnie ją uczyłem - to jedyna słuszna technika. Przypomnę tylko, że redukując bieg, zmieniamy przełożenie na krótsze, w związku z tym moment ujemny silnika (hamujący) jest efektywniej przekazywany na koła, czyli samochód jest lepiej przystosowany do hamowania silnikiem. Na biegu krótszym możemy dłużej hamować silnikiem, a co za tym idzie - dłuższy czas nie jest wtryskiwane paliwo, czyli jeździmy bardziej energooszczędnie. I co najważniejsze (choć ten aspekt był w tej rozmowie pominięty i chyba niepotrzebny dla egzaminatorów): redukując bieg, zdecydowanie mocniej dociążamy przód samochodu, tym samym niwelujemy ryzyko poślizgu podsterownego. Na nagraniu widać bardzo dobrze obrotomierz, dzięki czemu można doskonale ocenić, że kursantka puściła wyraźnie sprzęgło przed zakrętem. Miałem obawy, czy aby właśnie takiego błędu nie popełniła (to jeden z najczęstszych błędów: zbyt wczesne wysprzęglanie i jazda na wciśniętym sprzęgle w zakręcie). Tutaj wszystko było poprawnie, choć mogło szarpnąć, ale nie wymagajmy od kursantki, która ma doświadczenie 30-godzinne, znakomitej płynności jazdy. Pytam zatem egzaminatora, gdzie jest błąd. Dostaję odpowiedź: “no, nie hamuje silnikiem, bo wcisnęła sprzęgło”. Na co ripostuję: “no tak, po to, żeby zredukować bieg, żeby móc efektywniej hamować silnikiem, co też zrobiła”. Próbuję przekonać, że zajmuję się też doskonaleniem techniki jazdy, jestem licencjonowanym kierowcą rajdowym i nie wyobrażam sobie wykonania w tej sytuacji tego manewru inaczej, w sposób bardziej bezpieczny i energooszczędny. Dostaję odpowiedź, że jestem niemiły, nie mamy o czym rozmawiać i sprawa trafia do Urzędu Marszałkowskiego.
Z niecierpliwością więc czekamy na odpowiedź. Treść pierwszej z nich jest następująca: “Zawiadamiam, iż, ze względu na skomplikowany charakter sprawy oraz konieczność szczegółowych wyjaśnień stanu faktycznego nie jest możliwe załatwienie skargi w ustawowym 30-dniowym terminie”.
Myślę sobie, że czekają na opinię kogoś kompetentnego (wreszcie) i dlatego potrzebują czasu. Niestety rzeczywistość pokazuje coś zupełnie innego. Dostajemy kolejną odpowiedź: “Analiza nagrania wykazała, że wykonała Pani dwukrotnie nieprawidłowo zadanie hamowania silnikiem przy zatrzymywaniu i zwalnianiu – jazda energooszczędna. Na nagraniu widać, jak przygotowując się do wykonywania manewru skręcania, redukuje Pani bieg z wysokiego na niski przy dużej prędkości (jazda na niewłaściwym biegu do prędkości)”.
Teraz zadaję pytanie skierowane do środowiska Instruktorów, Egzaminatorów. Proszę o konkretne wskazanie, gdzie jest napisane, jaka ma być prędkość przy redukcji do drugiego biegu, co jest niewłaściwe przy tego rodzaju manewrze, czy to, co zrobiła moja kursantka, było na tyle niewłaściwe i niezgodne z nową ustawą, że należało wystawić negatywny wynik egzaminu. W tym bowiem momencie cała moja wiedza się wyczerpała i nie umiem wytłumaczyć mojej podopiecznej, dlaczego oblała pierwszy egzamin! Jako ciekawostkę dodam fakt, że po dokładnie tygodniu (czas na tyle krótki, że nie sposób zmienić nawyków i przyzwyczajeń jazdy) nasza bohaterka zdaje egzamin z wynikiem pozytywnym i kolejny egzaminator nie ma żadnych uwag. A stylu jazdy kursantka nie zmieniała.
mgr inż. Jerzy Smagała
Komentuj →
12 października 2015 |
0

(524-39)
30 dni aresztu, trzyletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów i 11 tysięcy złotych zwrotu opłat biegłych sądowych - taki wyrok usłyszał "Frog", czyli Robert N. w Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów. Swoim BMW ten kierowca osiągał na ulicach miasta prędkości nawet 230 km/godz., przekraczał linie ciągłe, ignorował światło czerwone na skrzyżowaniach. Został skazany za wykroczenia podczas jednego z rajdów ulicami stolicy (czerwiec 2014). “Rajdowy” bilans “Froga” to 110 zarzutów łamania przepisów prawa drogowego i ponad 500 punktów karnych – informowały media. Adwokat pirata zapowiedział apelację od wyroku do Sądu Okręgowego. W trakcie procesu zeznawało dwóch świadków, pwołano też biegłego z zakresu fotografii i zapisu video (analizował zapisy z radiowozu oraz z samochodu oskarżonego). Biegły uznał, że filmy nie były modyfikowane. Świadek również potwierdził, że głos na wskazanych filmach należy do oskarżonego. Policja żąda m.inn. orzeczenia zakazu prowadzenia pojazdów przez trzy lata (maksymalnie mogła żądać nawet dożywotniego zakazu). Jak przywołuje stacja RMF 24: “Ciekawa jest opinia psychologiczna dotycząca "Froga". Wynika z niej, że Robert N. jest poczytalny, ale stawia się ponad prawem; uważa, że przepisy drogowe są dla tych, którzy nie umieją jeszcze jeździć. Przed publikacją filmów w sieci przez dwa lata był notowany za cztery wykroczenia drogowe. "Frog" ma prawo jazdy od 16. roku życia, najpierw uzyskał uprawnienia do kierowania motocyklem.”
Podsumujmy informację tytułowym pytaniem – czy jest to wystarczająco surowy wyrok w sytuacji, gdy oskarżony narażał zdrowie i życie innych uczestników ruchu drogowego?
Komentuj →
12 października 2015 |
0
Redakcja ELEKTRONICZNEGO PRAWA DROGOWEGO (ePD) przygotowała - do pobrania drogą elektroniczną przez jej abonentów - kolejną aktualizację zbioru. Zwracamy uwagę na pakiet projektów rozporządzeń, które trafiły już na strony Rządowego Centrum Legalizacji i zostały poddane cyklom konsultacji. W tym czasie w życie weszły dwa – oczekiwane – rozporządzenia dotyczące znaków drogowych. Dostępne są także:
|
Aktualizacja zbioru ePrawoDrogowe wg stanu prawnego na 12.10.2015 r. |
|
Projekty aktów prawnych
|
|
Projekt |
Ustawy |
o zmianie ustawy o kierujących pojazdami |
|
Projekt |
rozporządzenia |
zmieniającego rozporządzenie w sprawie wymagań technicznych i jakościowych w zakresie standardów przesyłanych danych do centralnej ewidencji pojazdów |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie opłaty ewidencyjnej stanowiącej przychód Funduszu - Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie wymagań technicznych i jakościowych w zakresie standardów przesyłanych danych do centralnej ewidencji posiadaczy kart parkingowych |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie wymagań technicznych i jakościowych w zakresie standardów przesyłanych danych do centralnej ewidencji kierowców |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie wzoru deklaracji na podatek od środków transportowych |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie deklaracji na podatek od środków transportowych składanych za pomocą środków komunikacji elektronicznej |
|
Projekt |
rozporządzenia |
w sprawie trybu i terminów przekazywania danych pomiędzy centralną ewidencją pojazdów a Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym |
|
Projekt |
rozporządzenia |
zmieniającego rozporządzenie w sprawie sieci autostrad i dróg ekspresowych |
|
Akty prawne rzeczywiste (teksty w wersji opublikowanej) |
|
Ustawa |
o zmianie ustawy - Kodeks karny, ustawy - Prawo budowlane oraz ustawy - Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia |
|
Wyrok TK |
Z dnia 21 września 2015 r. sygn. akt K 28/13 |
|
Wyrok TK |
Z dnia 22 września 2015 r. sygn. akt P 37/14 |
|
Wyrok TK |
z dnia 30 września 2015 r. sygn. akt K 3/13 |
|
Obwieszczenie |
w sprawie wysokości stawek kar za przekroczenie warunków wprowadzania ścieków do wód lub do ziemi oraz za przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu, na rok 2016 |
|
Rozporządzenie |
zmieniające rozporządzenie w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji przy zastosowaniu kas rejestrujących |
|
Akty prawne ujednolicone (teksty ujednoliconew zw. z publikacją rzeczywistych lub ich wejściem w życie) |
|
Ustawa |
Kodeks karny |
|
Ustawa |
Kodeks wykroczeń |
|
Ustawa |
Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia |
|
Ustawa |
o postępowaniu egzekucyjnym w administracji |
|
Ustawa |
o świadczeniu usług na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej |
|
Ustawa |
o swobodzie działalności gospodarczej |
|
Ustawa |
o działalności ubezpieczeniowej |
|
Ustawa |
o drogach publicznych |
|
Ustawa |
Prawo o zgromadzeniach |
|
Rozporządzenie |
w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach |
|
Rozporządzenie |
w sprawie znaków i sygnałów drogowych |
|
Rozporządzenie |
w sprawie zwolnień z obowiązku prowadzenia ewidencji przy zastosowaniu kas rejestrujących |
|
Obwieszczenie |
w sprawie wysokości stawek kar za przekroczenie warunków wprowadzania ścieków do wód lub do ziemi oraz za przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu, na rok 2016 |
|
Pobierz aktualizację: wybierz zakładkę AKTUALIZACJA / kliknij przycisk DALEJ / program pobierze i zainstaluje zmiany |
|
|
|
|
|
ePrawoDrogowe to zbiór kompletny, zawsze aktualny, przyjazny w obsłudze
ZAMÓW: 502-659-431
Komentuj →
10 października 2015 |
0
Do uzgodnień międzyresortowych trafił projekt rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych wprowadzającego wymagania techniczne i jakościowe w zakresie danych przesyłanych do bazy Centralnej Ewidencji Pojazdów. Ujednolicenie danych trafiających do bazy ma poprawić jakość bazy. Dane wprowadzane mają być bezpośrednio do CEP, przez uprawnione podmioty, po ich uprzedniej weryfikacji, z wykorzystaniem systemu teleinformatycznego. Rozporządzenie zakazuje tworzenia kopii i kompletnych replik ewidencji bez zgody administratora bazy. Ma to zapobiegać rozbieżnościom pomiędzy danymi gromadzonymi w CEP i jej kopiach. Ponadto, prawidłowość przekazywania danych do ewidencji będzie sprawdzana poprzez: obowiązek podania sumy kontrolnej generowanej automatycznie przez system teleinformatyczny obsługujący bazę oraz dane będą weryfikowane w oparciu o dane zgromadzone w rejestrze PESEL, REGON i TERYT. CEP zostanie także uzupełniony o katalog danych, czyli tzw. jednolity słownik, zawierający nazwy marek pojazdów, stacje kontroli pojazdów, czy zakłady ubezpieczeń. Rozporządzenie w sprawie wymagań technicznych i jakościowych w zakresie standardów przesyłanych danych do CEP, powinno wejść w styczniu przyszłego roku.
Komentuj →
9 października 2015 |
0

(525-6)
Rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz dwa tys. kary grzywny - tak brzmi wyrok został orzeczony w sprawie 44-letniej Barbary S. oskarżonej o wręczenie pracownikowi WORD łapówki. Wyrok wydał Sąd Rejonowy Lublin-Zachód. W 2014 r. oskarżona (dzisiaj już skazana) wręczyła 51-letniemu Edwardowi K. (b. pracownik WORD) tysiąc zł. W zamian za pośrednictwo dla ułatwienia zaliczenia egzaminu na prawo jazdy jej dwóm córkom: Kobieta przyznała się do winy i wniosła o dobrowolne poddanie się karze. Sąd przystał na jej propozycję ze względu na niebudzące wątpliwości dowody zebrane w całej sprawie.
Komentuj →
8 października 2015 |
0
W porządku dziennym 102. (ostatniego w VII kadencji) posiedzenia Sejmu RP posłowie debatowali nad przedstawionym przez Prezesa Rady Ministrów dokumentem “Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz działań realizowanych w tym zakresie w 2014 r. (druk 3390) wraz ze stanowiskiem Komisji Infrastruktury (dr. Nr 3471). Uznano konieczność podejmowania kolejnych działań. Wskazywano na pozytywne trendy, ale także wciąż znacznie wyższe niż średnia europejska statystyki. Wiceszef MIR Paweł Olszewski, który jest pełnomocnikiem rządu ds. regulacji i harmonizacji obszaru bezpieczeństwa transportu i ruchu drogowego, mówił, że rząd zrobił "na prawdę wiele" w zakresie poprawy bezpieczeństwa na drogach. Opozycja zarzucała zbyt mało uwagi poświęcanej oznakowaniu dróg, mało skuteczne naciski na zarządców dróg.
Sejm RP (komunikat po): Dokument podsumowujący stan bezpieczeństwa w ruchu drogowym w 2014 r. oraz działania realizowane w tym zakresie to kolejny rządowy raport rozpatrzony podczas pierwszego dnia trwającego posiedzenia Sejmu. Zgodnie z nim, podobnie jak w poprzednich latach, poprawiło się bezpieczeństwo na drogach w Polsce. W porównaniu z 2013 r. o około 0,5 proc. spadła liczba wypadków z udziałem pieszych oraz nietrzeźwych, jednak Polska nadal zajmuje niskie miejsce w rankingu bezpieczeństwa na drogach państw Unii Europejskiej. W 2014 r. wskaźnik ofiar śmiertelnych wypadków wyniósł ponad 8 osób zabitych na 100 tys. mieszkańców (w 2013 r. było to 9 osób na 100 tys. mieszkańców). Średnia w Europie w 2014 r. to 5,1 zabitych na 100 tys. mieszkańców. W 2004 r., wstępując do Unii Europejskiej, Polska zobowiązała się do realizacji polityki unijnej w zakresie bezpieczeństwa drogowego. W dokumencie “W kierunku europejskiego obszaru bezpieczeństwa ruchu drogowego: kierunki polityki bezpieczeństwa ruchu drogowego na lata 2011-2020” UE postawiła sobie za cel zmniejszenie o połowę liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych do 2020 r. Jego osiągnięcie oznacza dla naszego kraju nie więcej niż 2000 zabitych rocznie. Polska w Narodowym Programie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NPBRD) na lata 2013-2020, poza celem europejskim, dąży do tego, aby liczba ciężko rannych spadła poniżej 6900 osób. Narodowy Program określa też kierunki działań priorytetowych, których realizacja zagwarantuje trwałą poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce. Podzielono je na 5 filarów: bezpieczny człowiek, bezpieczne drogi, bezpieczna prędkość, bezpieczny pojazd oraz ratownictwo medyczne i opieka powypadkowa. Drugi rok wdrażania NPBRD nie przyniósł oczekiwanych rezultatów - co prawda liczba zabitych spadła o 4,5 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, jednak o 0,2 proc wzrosła liczba ciężko rannych. Wśród innych działań podejmowanych na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego było także np. wzmacnianie sytemu zarządzania bezpieczeństwem, rozbudowa i poprawa stanu dróg, kampanie społeczne i projekty edukacyjno-informacyjne, a także rozwój badań naukowych w obszarze bezpieczeństwa ruchu drogowego. O raporcie dyskutowali posłowie zasiadający w Komisji Infrastruktury, którzy rekomendują przyjęcie dokumentu. Informację przedstawił sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju Paweł Olszewski. Stanowisko Komisji przedstawił poseł Stanisław Żmijan. W czasie dyskusji zgłoszono wniosek o odrzucenie dokumentu. W bloku głosowań odbędzie się głosowanie w tej sprawie.

(525-38)
Komentuj →
8 października 2015 |
0
|

(525-12) |
Zrealizowano zaplanowane posiedzenie sejmowej Komisji Infrastruktury. Po zmianie porządku dziennego rozpatrzono uchwałę Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym (druk nr 3976). Posłowie postanowili zarekomendować Sejmowi przyjęcie uchwały. Oznacza to, iż procesowany od ponad dwóch lat projekt i następnie przyjęty zostanie odrzucony i nie wejdzie w życie.
Fragment zapisu przebiegu posiedzenia Komisji Infrastruktury:
(...) Dyrektor Departamentu Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju Łukasz Twardowski: Panie przewodniczący. Stanowisko rządu do projektu ustawy było prezentowane od samego początku debaty i się nie zmieniło. Jesteśmy absolutnie za przyjęciem tego rozwiązania.
Przewodniczący poseł Stanisław Żmijan (PO): Bardzo dziękuję. Wysoka Komisjo. Proponuję rozstrzygnięcie kwestii. Pytam Wysoką Komisję, kto jest za przyjęciem wniosku Senatu? Wniosek jest bardzo jasny i jednoznaczny. Kto jest za wnioskiem Senatu, (...)
Sekretarz Komisji Marcin Mykietyński: 13 głosów “za”, 10 - “przeciw”.
Przewodniczący poseł Stanisław Żmijan (PO): Dziękuję. Stwierdzam, że wniosek Senatu uzyskał akceptację Komisji. Dziękuję. (...)
|
Komentuj →
6 października 2015 |
0
Jak poinformował Rzecznik Praw Obywatelskich - wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zatrzymywania praw jazdy z 17 września 2015 r. został - zarządzeniem Prezesa TK - połączony z wnioskiem Prokuratora Generalnego z 18 września 2015 r. Z uwagi na tożsamość przedmiotu sprawy wnioski zostaną rozpoznane łącznie pod wspólną sygnaturą akt K 24/15.
Komentuj →
6 października 2015 |
0

(525-8)
I niestety kolejne zatrzymania pod zarzutem korupcyjnym, egzaminatorów WORD w Tarnobrzegu. - Postawiliśmy im zarzuty wielokrotnego przyjmowania korzyści majątkowych w zamian za pozytywne zaliczenie egzaminu praktycznego przez kursantów. Zarzuty dotyczą okresu od lipca do grudnia 2012 r. Egzaminatorzy przyjmowali łapówki w wysokości od 400 do 600 zł. Ale nie tylko pieniądze. Był także alkohol - powiedział Damian Mirecki, szef wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie. Wobec trzech egzaminatorów prokuratura wnioskowała o tymczasowe aresztowanie. Trafili za kratki na trzy miesiące. Pozostali dwaj po przesłuchaniu wyszli na wolność. Śledczy zabronili im wykonywania zawodu. Według prokuratury egzaminatorzy WORD wzięli łapówki od kilkuset osób z całego kraju. - Skala korupcji w tarnobrzeskim Ośrodku jest porażająca. Egzaminatorzy stworzyli instytucję w instytucji. Z brania łapówek zrobili sobie stałe źródło utrzymania. To sytuacja, jak w Kambodży, czy na Ukrainie - mówią nam prokuratorzy znający kulisy śledztwa. Prokuratura ma do przesłuchania ponad 1000 osób. Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Komentuj →
3 października 2015 |
0
W interpelacji nr 34425 w sprawie stosowania przepisów o odpisach notarialnych w postępowaniach w przedmiocie rejestracji pojazdów poseł... pyta ministra infrastruktury i rozwoju o sytuację, gdy zbywcą pojazdu jest osoba, mająca inne dane niż w dowodzie rejestracyjnym i karcie pojazdu. W takiej sytuacji niezgodności danych stosuje się poświadczoną notarialnie kopię dowodu. I właśnie tak sformułowana treść odnośnego przepisu budzi wątpliwości co do możliwości przedstawienia odpisu notarialnego dowodu własności potwierdzającego nabycie prawa własności przez zbywcę pojazdu, który nie jest przedsiębiorcą. Poseł Arkadiusz Litwiński pyta: czy Pani Minister rozważy zmianę § 4 ust. 2a rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 22 lipca 2002 r. w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów w celu wyeliminowania zasygnalizowanych niejednoznaczności lub wykreślenie tego przepisu z rozporządzenia ze względu na treść art. 76a ust. 2 k.p.a. oraz późniejszą odpowiednią zmianę § 4 ust. 2b i 3 rozporządzenia? I drugie: czy Ministerstwo rozważy stworzenie wytycznych dla starostów i prezydentów miast w celu odpowiedniego stosowania przepisów o odpisach notarialnych w postępowaniach w przedmiocie rejestracji pojazdów? Odpowiadając , sekretarz stanu w resorcie Paweł Olszewski poinformował, że Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju nie znajduje uzasadnienia do zmiany lub usunięcia przepisu § 4 ust. 2a rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 22 lipca 2002 r. w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów.
Odpowiedź na interpelację nr 34425
w sprawie stosowania przepisów o odpisach notarialnych w postępowaniach w przedmiocie rejestracji pojazdów
Odpowiadający: sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju Paweł Olszewski
Szanowna Pani Marszałek, odpowiadając na interpelację (nr 34425) posła Arkadiusza Litwińskiego w sprawie stosowania przepisów o odpisach notarialnych w postępowaniach w przedmiocie rejestracji pojazdów, uprzejmie wyjaśniam, że przepis § 4 ust. 2a rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 22 lipca 2002 r. w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów (Dz. U. z 2014 r. poz. 1522, z późn. zm.) dotyczy wyłącznie danego przypadku, gdy zbywcą pojazdu jest przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie obrotu pojazdami. Wtedy jako dowód własności potwierdzający nabycie prawa własności przez tego zbywcę dopuszcza się poświadczoną notarialnie kopię tego dowodu z przekreśloną informacją o cenie pojazdu. Wprowadzając ten przepis uwzględniono inny niż osób fizycznych status prawny jaki posiadają przedsiębiorcy, w tym konieczność przestrzegania przepisów ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz. U. z 2003 r. Nr 153, poz. 1503, z późń. zm.), zobowiązującej do zapobiegania możliwości naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa.
Informuję ponadto, że zgodnie z art. 72 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2012 r. poz. 1137, z późn. zm.) rejestracji pojazdu dokonuje się na podstawie między innymi dowodu własności pojazdu. Zasadniczo należy przez to rozumieć obowiązek przedłożenia przez właściciela oryginału dowodu własności pojazdu. Trzeba wyjaśnić, że organ rejestrujący, prowadząc sprawy rejestracji pojazdów, zobowiązany jest stosować przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Oznacza to, że dokonuje on w każdej indywidualnej sprawie oceny stanu faktyczno-prawnego oraz zasadności zastosowania art. 76a Kpa i dopuszczenia do przedłożenia odpowiednio poświadczonych kopii dokumentów wymaganych do rejestracji danego pojazdu.
Przywołany w interpelacji Pana posła wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi z dnia 14 stycznia 2014 r., sygn. akt. III SA/Łd 1043/13 wydany został w indywidualnej, konkretnej sprawie rejestracji pojazdu. Przy tym jego treść wskazuje, że odnosi się do pojazdu nabytego w toku postępowania egzekucyjnego, będącego przedmiotem współwłasności, co mogło mieć wpływ na rozpoznanie sprawy przez organ rejestrujący, w tym na możliwość zastosowania przez ten organ art. 76a Kpa.
Mając na uwadze powyższe, uprzejmie informuję, że Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju nie znajduje uzasadnienia do zmiany lub usunięcia przepisu § 4 ust. 2a rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 22 lipca 2002 r. w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów.
Odnosząc się natomiast do pytania nr 3 Pana posła, to należy podkreślić, że Minister Infrastruktury i Rozwoju nie jest organem zobowiązanym ani upoważnionym do dokonywania wiążących interpretacji powszechnie obowiązujących przepisów na potrzeby prowadzenia przez starostów zadań w zakresie rejestracji pojazdów. Rejestracja pojazdów jest zadaniem własnym starosty, który jako organ rejestrujący wykonuje je w oparciu o obowiązujące przepisy prawa, wydając decyzje administracyjne. Starosta jest również uprawniony do dokonania wykładni prawa w danej indywidualnej sprawie jako organ stosujący prawo i dokonujący rozstrzygnięcia sprawy w prowadzonym postępowaniu administracyjnym.
Komentuj →
2 października 2015 |
1

(525-20 fot. jola michasiewicz)
W swojej interpelacji (interpelacja nr 34489) w sprawie łączenia ruchu pieszych i rowerzystów, zaadresowanej do ministra infrastruktury i rozwoju poseł Przemysław Czarnecki wskazywał, iż łączenie ruchu pieszych i rowerzystów niesie za sobą niebezpieczeństwo. Pytał:
1.Czy łączenie ruchu pieszego i rowerowego w jednym ciągu jest aby na pewno dobrym rozwiązaniem?
2.Czy Ministerstwo posiada informacje o ilości wypadków na łączonych ciągach pieszo-rowerowych?
Odpowiadający, sekretarz stanu Paweł Olszewski potwierdził, iż rozwiązanie w postaci drogi dla rowerów i pieszych, na której ruch pieszych i rowerów odbywa się na całej powierzchni drogi może zapewniać bezpieczeństwo i efektywność ruchu, pod warunkiem, że ich zastosowanie uwzględnia występujące natężenie ruchu oraz parametry techniczne drogi, a kierujący rowerami muszą stosować się do wskazanych wyżej obowiązków wynikających z ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz do znaków drogowych umieszczonych w organizacji ruchu.
Poinformował także o końcowej fazie przygotowań projektu rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie. Przewiduje się wprowadzenie do rozporządzenia pojęcia ścieżki pieszo-rowerowej, której możliwość zastosowania będzie uzależniona od natężenia ruchu pieszych i rowerzystów oraz od jej usytuowania na lub poza terenem zabudowy - dodał.
Odpowiedź na interpelację nr 34489
w sprawie łączenia ruchu pieszych i rowerzystów
Szanowna Pani Marszałek, W odpowiedzi na przekazaną interpelację nr 34489 posła Przemysława Czarneckiego w sprawie “łączenia ruchu pieszych i rowerzystów” poniżej przedstawiam informację w tym zakresie.
Ad. pyt. 1. “Czy łączenie ruchu pieszego i rowerowego w jednym ciągu jest aby na pewno dobrym rozwiązaniem?”
Ciągi pieszo-rowerowe zapewniają pieszym i rowerzystom możliwość przemieszczania się wzdłuż jezdni przy wykorzystaniu tej samej przestrzeni w separacji od ruchu pojazdów samochodowych, które stanowią istotne zagrożenie dla ww. grup niechronionych uczestników ruchu drogowego. Ponadto ciągi pieszo-rowerowe poprawiają mobilność pieszych i rowerzystów, przez co zapewniona zostaje dostępność do miejsc pracy, szkół, domów, sklepów etc.
Należy zwrócić uwagę, że w przypadku realizacji nowej infrastruktury dla pieszych i rowerzystów (budowy), a także w przypadku jej rozbudowy lub przebudowy nadrzędnym celem projektanta powinno być oddzielanie ruchu pieszych i rowerzystów od ruchu innych pojazdów oraz ruchu pieszych od ruchu rowerzystów. Zastosowanie infrastruktury przeznaczonej do wspólnego ruchu pieszych i rowerzystów powinno wynikać z konkretnych przesłanek technicznych, np. potrzeby zachowania ciągłości tras, po których poruszają się piesi lub rowerzyści, przy jednoczesnym braku terenu pozwalającego na odrębne ich zaprojektowanie.
Kwestie projektowania i wykonywania infrastruktury dla pieszych i rowerzystów w pasach drogowych dróg publicznych reguluje rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie (Dz. U. Nr 43, poz. 430, z późn. zm.). Zgodnie z § 2 ww. rozporządzenia przepisy w nim zawarte stosuje się wyłącznie przy projektowaniu, budowie oraz przebudowie dróg publicznych i związanych z nimi urządzeń budowlanych, a także przy projektowaniu i budowie urządzeń niezwiązanych z drogami publicznymi, sytuowanych w ich pasach drogowych.
Przepisy tego rozporządzenia wyraźnie wskazują na konieczność oddzielnego projektowania chodników i ścieżek rowerowych. Z kolei przypadek określony w § 47 ust. 1 pkt 3 (tj. jednokierunkowa ścieżka rowerowa, po której mogą poruszać się piesi) należy stosować wyjątkowo. Wówczas nie wyznacza się oddzielnych torów ruchu dla pieszych i rowerzystów, a ścieżkę taką oznacza się znakiem pionowym C-13/C-16 rozdzielonym kreską poziomą.
Zgodnie z § 40 ust. 1 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. Nr 170, poz. 1393, z późn. zm.) umieszczone na jednej tarczy symbole znaków C-13 i C-16 oddzielone kreską poziomą oznaczają, że droga jest przeznaczona dla pieszych i kierujących rowerami. Na podstawie art. 33 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2012 r. poz. 1137, z późn. zm.) kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.
Ponadto, przepis pkt 4.2.19. załącznika nr 1 do rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. Nr 220, poz. 2181, z późn. zm.) stanowi, że wspólne użytkowanie przedmiotowej drogi przez rowerzystów i pieszych może być stosowane, jeżeli natężenie ruchu pieszego nie przekracza 450 osób/h, a natężenie rowerów nie przekracza 50 rowerów/h lub też ruch pieszy jest nie większy niż 50 osób/h, a ruch rowerowy - nie przekracza 250 rowerów/h.
Z powyższego jednoznacznie wynika, że rozwiązanie w postaci drogi dla rowerów i pieszych, na której ruch pieszych i rowerów odbywa się na całej powierzchni drogi może zapewniać bezpieczeństwo i efektywność ruchu, pod warunkiem, że ich zastosowanie uwzględnia występujące natężenie ruchu oraz parametry techniczne drogi, a kierujący rowerami muszą stosować się do wskazanych wyżej obowiązków wynikających z ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz do znaków drogowych umieszczonych w organizacji ruchu.
Jednocześnie informujemy, że w końcowej fazie przygotowań jest projekt rozporządzenia zmieniający rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie. Przewiduje się wprowadzenie do rozporządzenia pojęcia ścieżki pieszo-rowerowej, której możliwość zastosowania będzie uzależniona od natężenia ruchu pieszych i rowerzystów oraz od jej usytuowania na lub poza terenem zabudowy.
Ad. pyt. 2. “Czy Ministerstwo posiada informacje o ilości wypadków na łączonych ciągach pieszo-rowerowych?”
System Ewidencji Wypadków i Kolizji zarządzany przez Komendę Główną Policji umożliwia uzyskanie zestawień dot. wypadków z udziałem pieszych i rowerzystów na chodniku oraz drodze dla rowerów. Dane z lat 2012-2014 wskazują, że w wypadkach tych (stanowiących ok. 0,2% ogólnej liczby wypadków) nie dochodzi do zdarzeń śmiertelnych, a liczba rannych jest niewielka. Szczegóły zaprezentowano w tabeli poniżej:
|
|
Wypadki |
Zabici |
Ranni |
|
chodnik |
droga dla rowerów |
chodnik |
droga dla rowerów |
chodnik |
droga dla rowerów |
|
2012 |
67 |
22 |
- |
- |
67 |
22 |
|
2013 |
84 |
17 |
- |
- |
84 |
17 |
|
2014 |
89 |
28 |
- |
- |
89 |
28 |
Komentuj →
1 października 2015 |
0

(525-2 fot. jola michasiewicz)
Senat jednym głosem odrzucił nowelizację ustawy - Prawo o ruchu drogowym uchwaloną w dniu 24 września br. Procedowane zmiany miały dać pieszemu oczekującemu na przejściu dla pieszych pierwszeństwo przed nadjeżdżającym pojazdem.Wniosek o odrzucenie ustawy zgłosił senator Aleksander Pociej z PO. - Doszliśmy do wniosku, że ustawa, która miała poprawić bezpieczeństwo pieszych przyniesie odwrotny skutek - wyjaśnił senator Pociej. Swoje zastrzeżenia zgłosił także senator PiS Andrzej Matusiewicz. Zgłoszony wniosek ostatecznie poparło 38 senatorów, przeciw było 37. Dwie osoby wstrzymały się od głosu. Za wnioskiem o odrzuceniem nowelizacji opowiedziała się wcześniej senacka komisja gospodarki. Przypomnijmy - w Sejmie ustawę poparło 215 posłów, 180 było przeciw, 32 osoby wstrzymały się od głosu. W takiej sytuacji Sejm, by nowela weszła w życie, musi odrzucić stanowisko Senatu bezwzględną większością głosów. Nowe przepisy miałyby wejść w życie od 1 stycznia 2017 r
Komentuj →
1 października 2015 |
0

(525-19 fot. jola michasiewicz)
W Wielkiej Brytanii wszedł w życie zakaz palenia papierosów w samochodach, którymi jadą również dzieci. Za jego złamanie grozi grzywna 50 funtów.Zakaz dotyczy zarówno kierowców, jak i pasażerów i stosuje się do wszystkich rodzajów samochodów poza kabrioletami z opuszczonym dachem. Nie ma przy tym znaczenia - podkreśla BBC - że w samochodzie są opuszczone szyby albo otwarty szyberdach. Według organizacji zajmujących się ochroną zdrowia co tydzień ponad 430 tys. brytyjskich dzieci narażonych jest na bierne palenie w aucie. Zdaniem naukowców toksyczny dym papierosowy zostaje w pojeździe nawet dwie i pół godziny mimo otwartych okien, a jego stężenie w samochodzie jest znacznie większe niż np. w barze dla palących. Zakaz został wprowadzony w Anglii i Walii; w Szkocji, gdzie obowiązuje osobne prawodawstwo, ma być ewentualnie uchwalony w przyszłym roku. Analogiczny zakaz obowiązuje już w niektórych częściach Stanów Zjednoczonych, Kanady i Australii.
Komentuj →
30 września 2015 |
0

(525-16 fot. jola michasiewicz)
Po kilkakrotnym przesuwaniu terminu rozpatrzenia problemu ostatecznie Trybunał Konstytucyjny uznał za zgodny z konstytucją przepis przewidujący grzywnę dla właściciela pojazdu, w którym popełniono wykroczenie drogowe, za niewskazanie, kto kierował autem. TK rozstrzygał tę sprawę w pełnym składzie. Wyrok zapadł przy trzech zdaniach odrębnych.
Trybunał Konstytucyjny:
Sankcja za uchylenie się przez właściciela lub posiadacza pojazdu od obowiązku wskazania, komu powierzył on ten pojazd do kierowania lub używania w czasie, w którym urządzenie rejestrujące ujawniło wykroczenie popełnione przez kierującego tym pojazdem K 3/13
Kwestionowane przepisy nie naruszają wolności od samo-obwinienia. W polskim porządku prawnym nie jest dopuszczalne domniemanie, że właściciel (posiadacz) pojazdu, który nie wskazał, komu powierzył pojazd do kierowania (używania), jest sprawcą wykroczenia polegającego np. na przekroczeniu dopuszczalnej prędkości - stwierdził Trybunał Konstytucyjny.
30 września 2015 r. o godz. 9:00 Trybunał Konstytucyjny rozpoznał w pełnym składzie wniosek Prokuratora Generalnego dotyczący sankcji za uchylenie się przez właściciela lub posiadacza pojazdu od obowiązku wskazania, komu powierzył on ten pojazd do kierowania lub używania w czasie, w którym urządzenie rejestrujące ujawniło wykroczenie popełnione przez kierującego tym pojazdem.
Trybunał Konstytucyjny orzekł, że:
1. art. 96 § 3 w związku z art. 92 § 1, art. 92a i art. 88 ustawy z 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń w związku z art. 78 ust. 4 ustawy z 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym w związku z art. 41 § 1 ustawy z 24 sierpnia 2001 r. - Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia oraz w związku z art. 183 § 1 ustawy z 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego w zakresie, w jakim - po ujawnieniu przy użyciu rejestrującego urządzenia technicznego przekroczenia przez niezidentyfikowanego kierującego pojazdem dopuszczalnej prędkości, niezastosowania się przez takiego kierującego do znaku lub sygnału drogowego bądź prowadzenia nieoświetlonego pojazdu – przewidują ciążący na właścicielu lub posiadaczu tego pojazdu obowiązek wskazania, na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, pod rygorem odpowiedzialności wykroczeniowej, bez możliwości uchylenia się od tego obowiązku w razie powierzenia pojazdu osobie najbliższej, kiedy ta dopuściła się wykroczenia, są zgodne z:
a) art. 42 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3, art. 32 ust. 1 i art. 2 konstytucji,
b) art. 42 ust. 3 w związku z art. 32 ust. 1 i art. 2 konstytucji,
c) art. 47 w związku z art. 18, art. 31 ust. 3, art. 32 ust. 1, art. 71 ust. 1 i art. 2 konstytucji;
2. art. 97 ustawy - Kodeks wykroczeń jest zgodny z art. 42 ust. 1 w związku z art. 2 konstytucji.
Ponadto Trybunał Konstytucyjny postanowił umorzyć postępowanie w pozostałym zakresie ze względu na niedopuszczalność wydania wyroku.
Zdanie odrębne do wyroku zgłosili sędziowie TK: Wojciech Hermeliński (do pkt 1 sentencji) oraz Andrzej Wróbel i Marek Zubik.
Prokurator Generalny zarzut niekonstytucyjności art. 38 § 1 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia uzasadnił tym, że “służby nie udostępniają właścicielom ani posiadaczom pojazdów, wobec których prowadzą czynności wyjaśniające, zdjęć wykonywanych przez urządzenia rejestrujące w momencie ujawnienia wykroczenia drogowego”.
Było to stwierdzenie faktu określonego stosowania prawa, nie poparte dowodami. Nie spełniało zatem warunku dla wniosku o kontrolę konstytucyjności prawa. Na wnioskodawcy ciąży obowiązek uzasadnienia zarzutu niekonstytucyjności kwestionowanych przepisów, co wyznacza rozkład ciężaru dowodu w procedurze kontroli norm przed Trybunałem. Dopóki podmiot inicjujący kontrolę konstytucyjności nie powoła konkretnych i przekonujących argumentów prawnych na rzecz swojej tezy, dopóty Trybunał uznawać będzie kontrolowane przepisy za konstytucyjne. Trybunał orzekając, jest związany granicami wniosku, pytania prawnego lub skargi. Nie może zatem samodzielnie określać przedmiotu kontroli, jak i zastąpić podmiot inicjujący kontrolę w obowiązku uzasadnienia postawionego zarzutu niezgodności z konstytucją.
Nie sposób też racjonalnie w jakikolwiek sposób rozstrzygać o ograniczeniu zasady domniemania niewinności wyrażonej w art. 42 ust. 3 konstytucji, bo albo nie przyjmuje się, że zasada ta jest niepodlegającą ograniczeniom regułą traktowania przez organ procesowy obwinionego o wykroczenie (czy oskarżonego o przestępstwo) albo nie przyjmuje się takiego domniemania. Trzeciej możliwości nie ma. Nie jest bowiem możliwe pojęciowo, aby komuś przysługiwało ograniczone domniemanie niewinności. Ustawodawca naruszyłby zasadę domniemania niewinności, gdyby stanowione przez niego prawo pozwalało na uznanie za winnego sprawcy określonego czynu zabronionego zanim jego wina zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Z tego względu art. 31 ust. 3 konstytucji, jak domagał się wnioskodawca, nie ma w ogóle zastosowania do art. 42 ust. 3 konstytucji. Nie jest tu bowiem możliwe jakiekolwiek ograniczenie a zatem i stosowanie testu proporcjonalności ingerencji – tu: w bezwyjątkowo przysługującą obwinionemu o wykroczenie konstytucyjną ochronę z ust. 3 art. 42 konstytucji, na podstawie którego każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Z tych przyczyn Trybunał postanowił umorzyć postępowanie w zakresie kontroli kwestionowanych przepisów ustaw z art. 32 ust. 2 konstytucji oraz z art. 31 ust. 3 konstytucji jako przepisu związkowego z art. 42 ust. 3 konstytucji.
W postępowaniu wykroczeniowym, w tym w stanowiącym jego szczególną formą postępowaniu mandatowym, gwarantowane jest zarówno prawo do obrony, jak i nie podlegające limitowaniu domniemanie niewinności. Kwestionowane przez Prokuratora Generalnego przepisy ani nie wyłączają wskazanych przepisów gwarancyjnych, ani też ich nie modyfikują. Ustawodawca gwarantuje zatem w postępowaniu wykroczeniowym zarówno prawo do obrony, jak i zasadę domniemania niewinności.
Kwestionowane przepisy nie naruszają wolności od samo-obwinienia. W polskim porządku prawnym nie jest dopuszczalne domniemanie, że właściciel (posiadacz) pojazdu, który nie wskazał, komu powierzył pojazd do kierowania (używania), jest sprawcą wykroczenia polegającego np. na przekroczeniu dopuszczalnej prędkości.
Jeżeli właściciel (posiadacz) pojazdu odmawia wskazania komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, to właściwe organy nie są zwolnione od obowiązku dochodzenia kto faktycznie prowadził pojazd i popełnił określone wykroczenie drogowe utrwalone przez urządzenie rejestrujące.
Powołując się na wyrok w sprawie P 27/13, Trybunał przypomniał, że jeżeli wykroczenie drogowe zostanie utrwalone za pomocą urządzenia rejestrującego (fotoradaru), to ukaranie sprawcy mandatem karnym dopuszczalne jest jedynie wówczas, gdy nie ma wątpliwości co do jego tożsamości. Jeżeli organ nie ma wątpliwości, kto jest sprawcą wykroczenia drogowego, to nie może jednocześnie podejmować czynności zmierzających w kierunku ujawnienia innego sprawcy tego wykroczenia, żądając od właściciela (posiadacza) pojazdu wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania (używania) w oznaczonym czasie. Z drugiej strony, jeżeli organ ma wątpliwości co do tego, czy sprawcą wykroczenia przekroczenia dopuszczalnej prędkości jest właściciel (posiadacz) pojazdu, to nie może go ukarać mandatem karnym za to wykroczenie, ale może żądać wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania (używania) w oznaczonym czasie.
Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że sankcja przewidziana w art. 96 § 3 k.w. nie jest nadmiernie restrykcyjna. Wykroczenie określone w art. 96 § 3 k.w. zagrożone jest wyłącznie karą grzywny, która może wynosić - zgodnie z art. 24 § 1 k.w. – od 20 do 5000 zł. Ustawodawca, spośród wielu możliwych sposobów sankcjonowania, wybrał zatem taki, który jest umiarkowany i proporcjonalny do celu. Po pierwsze, ustawodawca wprowadził odpowiedzialność wykroczeniową, nie zaś karną. Po drugie, w ramach wprowadzonej odpowiedzialności wykroczeniowej, sięgnął wyłącznie do kary grzywny, rezygnując przy tym z surowszych kar za wykroczenia, jakimi są areszt i ograniczenie wolności.
W kwestionowanych przepisach chodzi o, zabezpieczony sankcją za wykroczenie, obowiązek wskazania, komu właściciel posiadacz powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, a nie o obowiązek zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa czy tym bardziej wykroczenia. Innymi słowy, kwestionowane przepisy statuują obowiązek wskazania okoliczności faktycznej. Wskazanie komu został powierzony pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie nie przesądza o ewentualnej odpowiedzialności osoby wskazanej za wykroczenie drogowe utrwalone przez urządzenie rejestrujące (fotoradar).
W innej sytuacji prawnej jest ten, kto ma obowiązek wskazać komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, a w innej zobowiązany do zawiadomienia o popełnieniu wykroczenia.
Obowiązek statuowany w art. 78 ust. 4 prawa o ruchu drogowym (dalej: p.r.d.) nie polega na wskazaniu sprawcy wykroczenia, ale osoby, której właściciel lub posiadacz pojazd powierzył do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.
Informacja o powierzeniu pojazdu osobie najbliższej nie jest tożsama z informacją o tym, kto pojazd prowadził lub używał w chwili popełnienia wykroczenia drogowego utrwalonego przez urządzenie rejestrujące (fotoradar).
Właściciel (posiadacz) pojazdu wezwany do wskazania kierującego pojazdem ma de facto sześć możliwości: 1) wskazać siebie; 2) przedstawić dowód, że nie jest ani właścicielem, ani posiadaczem pojazdu; 3) wskazać kto kierował lub używał pojazd; 4) nie wskazać komu powierzył pojazd do kierowania lub używania; 5) przedstawić dowód, że pojazd był użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec; 6) przedstawić dowód, że jego odpowiedzialność za wykroczenie wyłączyło działanie w stanie wyższej konieczności.
Wskazanie przez właściciela lub posiadacza pojazdu, na żądanie uprawnionego organu, że powierzył on ten pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie osobie najbliższej, w żadnym razie nie przesądza jeszcze o odpowiedzialności tej osoby za wykroczenie drogowe utrwalone przez urządzenie rejestrujące (fotoradar). W praktyce osoba najbliższa, po powierzeniu jej pojazdu przez właściciela lub posiadacza, wcale nie musi go prowadzić czy używać. Mogą też wystąpić wskazane wyżej okoliczności, które - mimo faktycznego naruszenia przez osobę najbliższą przepisów ruchu drogowego - nie pozwolą na przypisanie jej winy.
Kwestionowany przez Prokuratora Generalnego art. 97 kodeksu wykroczeń jest przepisem blankietowym częściowym, odsyłającym do prawa o ruchu drogowym lub rozporządzeń wydanych na jego podstawie. Przepis ten stanowi, że “uczestnik ruchu lub inna osoba znajdująca się na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, a także właściciel lub posiadacz pojazdu, który wykracza przeciwko innym przepisom ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym lub przepisom wydanym na jej podstawie podlega karze grzywny do 3.000 złotych albo karze nagany”.
Kwestionowany art. 97 k.w. zawiera niepełny opis czynu zabronionego. Ustawodawca określił w nim podmiot stypizowanego tam czynu zabronionego oraz zabronione zachowanie, które polega na wykroczeniu przeciwko innym przepisom prawa o ruchu drogowym lub przepisom wydanym na jego podstawie. Ponadto przepis ten zawiera wskazówki co do tego, jakie zachowanie jest zabronione. Ustawodawca postanowił, że zachowanie zabronione musi przybrać postać wykroczenia, i to wykroczenia tylko przeciwko określonym przepisom, jakimi są inne przepisy p.r.d. oraz przepisy wydane na podstawie tej ustawy.
W opinii Trybunału, ograniczony i wyraźnie oznaczony katalog źródeł uzupełniających treść art. 97 k.w. sprowadza się do źródeł prawa obowiązującego powszechnie.
Użycie w art. 97 k.w. konstrukcji przepisu blankietowego jest konstytucyjnie uzasadnione, także tym, że problematyka bezpieczeństwa i porządku w komunikacji jest rozległa, regulowana w prawie o ruchu drogowym i w rozporządzeniach wydanych na jego podstawie. Alternatywą dla posłużenia się w art. 97 k.w. blankietem częściowym byłoby zamieszczenie w kodeksie wykroczeń ponad stu dodatkowych przepisów, w których zostałyby stypizowane wykroczenia, polegające na naruszeniu poszczególnych przepisów tego prawa i stosownych rozporządzeń. Tak daleko idące rozbudowanie całego rozdziału XI kodeksu wykroczeń - grupującego wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji - spowodowałoby po pierwsze utratę jego przejrzystości i czytelności, co utrudniłoby poruszanie się po jego przepisach milionom adresatów - kierowców; a po drugie, doprowadziłoby do nadmiernej kazuistyki przepisów kodeksu wykroczeń, co stałoby w sprzeczności z abstrakcyjnym charakterem zawartych w nich norm prawnych.
Przesądza to, że częściowa blankietowość art. 97 k.w. mieści się w granicach konstytucyjnego wymogu obliczalności i przewidywalności skutków prawnych działań podmiotu tego wykroczenia.
Rozprawie przewodniczył wiceprezes TK Stanisław Biernat, I sprawozdawcą był sędzia TK Wojciech Hermeliński, II sprawozdawcą był prezes TK Andrzej Rzepliński.
Komentuj →
29 września 2015 |
2
Do ministra spraw wewnętrznych skierowana została interpelacje poselskie, w sprawie możliwej zgodnie z obowiązującymi od maja br. przepisami, utraty prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/godz. (oczywiście w terenie zabudowanym) (nr 34284). Interpelacja została przygotowana w oparciu o wątpliwość, co do sprzeczności z Konstytucją ze względu na formę wielokrotnego karania kierowcy za to samo wykroczenie. Co do konstytucyjności obowiązującego prawa wypowiedziały się oba resorty. Nadto odpowiedziały na zadane pytania o plany wprowadzenia poprawek do obowiązującego prawa, o ilość odebranych praw jazdy i nałożone kwoty mandatów. Zgłaszający poseł Przemysław Czarnecki. Odpowiadający Grzegorz Karpiński, sekretarz stanu w MSW. Po pierwsze dokonano obszernej analizy piśmiennictwa w przywołanym zakresie. Przedstawiając powyższe, a jednocześnie odnosząc się do podniesionego w wystąpieniu zagadnienia ewentualnej niezgodności ww. przepisów prawa z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej (RP) “ze względu na formę wielokrotnego karania sprawcy za to samo wykroczenie” należy w pierwszej kolejności wskazać, iż zakaz podwójnego karania sprawcy wykroczenia wynika z zasady ne bis in idem (łac. “nie dwukrotnie w tym samym”) - pisze Karpiński. I podsumowuje: nie można zgodzić się z twierdzeniem, iż omawiane zmiany przepisów prawa doprowadziły do naruszenia zasady ne bis in idem. I co za tymidzie w opinii MSW nie ma podstaw do podejmowania działań legislacyjnych w zakresie zmiany obowiązujących obecnie przepisów prawa.
Odpowiedź: Zgodnie z art. 20 ust. 1, 1a i 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (t.j.: Dz. U. z 2012 r., poz. 1137 z późn. zm.), zwanej dalej “ustawą”, prędkość dopuszczalna pojazdu lub zespołu pojazdów na obszarze zabudowanym w godzinach 5:00 - 23:00 wynosi 50 km/h, a w godzinach 23:00 5:00 - 60 km/h, z zastrzeżeniem, iż w terenie zabudowanym w strefie zamieszkania maksymalna dopuszczalna prędkość wynosi 20 km/h. Przepis art. 135 ust. 1 pkt 1a lit. a ustawy upoważnia policjanta do zatrzymania prawa jazdy za pokwitowaniem w przypadku ujawnienia czynu polegającego na kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym. Zatrzymane prawo jazdy Policja przekazuje niezwłocznie, nie później niż w ciągu 7 dni, według właściwości, sądowi uprawnionemu do rozpoznania sprawy o wykroczenie, prokuratorowi lub staroście (art. 136 ust. 1 ustawy). Stosownie do art. 102 ust. 1 pkt 4 oraz ust. 1c -1d ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami (t.j.: Dz. U. z 2015 r., poz. 155 z późn. zm.) w przypadku gdy kierujący pojazdem przekroczył dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym starosta wydaje decyzję administracyjną o zatrzymaniu prawa jazdy na okres 3 miesięcy, nadając jej rygor natychmiastowej wykonalności oraz zobowiązując kierującego do zwrotu prawa jazdy, jeżeli dokument ten nie został zatrzymany w trybie art. 135 ust. 1 ustawy. Jeżeli osoba kierowała pojazdem pomimo wydania decyzji administracyjnej o zatrzymaniu jej prawa jazdy na podstawie art. 135 ust. 1 pkt 1a ustawy, starosta wydaje decyzję administracyjną o przedłużeniu okresu, na który zatrzymano prawo jazdy, do 6 miesięcy. W przypadku ustalenia, iż we wskazanym okresie kierowca ponownie prowadził pojazd, starosta wydaje decyzję o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdem na podstawie art. 103 ustawy o kierujących pojazdami, z możliwością odzyskania tych uprawnień dopiero po ponownym zdaniu egzaminu na prawo jazdy.
Powołane powyżej przepisy art. 135 ust. 1 pkt 1a lit. a ustawy oraz art. 102 ust. 1c-1d ustawy o kierujących pojazdami zostały wprowadzone ustawą z dnia 20 marca 2015 r. o zmianie ustawy Kodeks karny i niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 541), zwanej dalej “ustawą zmieniającą”, która weszła w życie w dniu 18 maja 2015 roku. Warto nadmienić, że w uzasadnieniu do projektu ustawy zmieniającej wskazano, iż “inicjując działania zmierzające do poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym, oprócz rozwiązań odnoszących się do ogółu naruszeń należy wprowadzać rozwiązania ukierunkowane na konkretne zachowania powodujące zdarzenia drogowe, w których są zabici lub ranni, bądź zachowania, które podnoszą ryzyko wystąpienia znacznej liczby ofiar w razie zaistnienia wypadku. Temu właśnie celowi służy propozycja stosowania w przypadku rażącego przekraczania dopuszczalnej prędkości środka o charakterze administracyjnym, jakim jest czasowe zatrzymanie prawa jazdy, a w razie niepodporządkowania się wynikającym z tego ograniczeniom - nawet cofnięcie uprawnienia do kierowania pojazdami na określony okres. Za rażące przekroczenie prędkości proponuje się uznać przekroczenie dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km/h w stosunku do obowiązującego limitu. Podobne do proponowanych rozwiązania funkcjonują w wielu państwach Unii Europejskiej, w tym w Czechach, Estonii, Litwie, Grecji, Belgii, Danii, Portugalii, Holandii, Francji, Słowenii, Rumunii, a także Szwajcarii. W wielu z tych państw w ostatnim czasie nastąpiła poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego.”.
Przedstawiając powyższe, a jednocześnie odnosząc się do podniesionego w wystąpieniu zagadnienia ewentualnej niezgodności ww. przepisów prawa z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej (RP) “ze względu na formę wielokrotnego karania sprawcy za to samo wykroczenie” należy w pierwszej kolejności wskazać, iż zakaz podwójnego karania sprawcy wykroczenia wynika z zasady ne bis in idem (łac. “nie dwukrotnie w tym samym”). W tym miejscu warto nadmienić, że pomimo, iż wskazana zasada jest powszechnie uważana za element zasady demokratycznego państwa prawnego sformułowanej w art. 2 Konstytucji RP, to jednak nie została sformułowana, czy zdefiniowana ani w Konstytucji RP, ani w ustawodawstwie zwykłym. Można natomiast dokonać jej rekonstrukcji na podstawie orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego (TK). Zgodnie z orzecznictwem TK zasada ne bis in idem należy do fundamentalnych zasad prawa karnego i stanowi jeden z elementów demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, wobec czego jest wywodzona z art. 2 Konstytucji RP (wyrok TK z dnia 8 października 2002 r., sygn. K 36/00). Zasada ne bis in idem na gruncie szeroko rozumianego postępowania karnego gwarantuje, że nikt nie zostanie pociągnięty ponownie do odpowiedzialności karnej za ten sam czyn zabroniony. Inaczej rzecz ujmując, zasada ta wyraża się w zakazie podwójnego karania tej samej osoby za popełnienie tego samego czynu zabronionego.
Z kolei w wyroku z dnia 18 listopada 2010 r. o sygn. P 29/09 TK dokonał wnikliwej analizy źródeł i treści zasady ne bis in idem. Przede wszystkim TK stwierdził, iż przedmiotowa zasada wyraża zakaz podwójnego (wielokrotnego) karania (stosowania środka represyjnego) tej samej osoby fizycznej za popełnienie tego samego czynu zabronionego. Podwójne (wielokrotne) karanie tej samej osoby za ten sam czyn stanowi bowiem naruszenie zasady proporcjonalności reakcji państwa na naruszenie obowiązku prawnego (wyrok TK z dnia 29 kwietnia 1998 r., sygn. K 17/97 oraz przywołany wcześniej wyrok TK z 8 października 2002 r.). Trybunał podkreśla przy tym, iż zasada ne bis in idem zawiera zakaz podwójnego karania tej samej osoby za ten sam czyn nie tylko w odniesieniu do wymierzania kar za przestępstwo, lecz także przy stosowaniu innych środków represyjnych, w tym sankcji karno-administracyjnych (ww. wyrok TK z dnia 29 kwietnia 1998 r. oraz wyrok TK z dnia 4 września 2007 r., sygn. P 43/06).
Z analizy ustawodawstwa TK wynika zatem, że w opinii tego organu Konstytucja RP przyjmuje szerokie rozumienie zasady ne bis in idem. Zasada ta obejmuje bowiem nie tylko przypadki ponownego wszczynania postępowania w tej samej sprawie karnej, ale także przypadki zbiegu odpowiedzialności za czyny sankcjonowane z mocy prawa karnego, jak i z mocy innych przepisów prawa publicznego, w szczególności prawa administracyjnego, jeśli przewidują one środki o charakterze represyjnym.
O ile zatem w odniesieniu do prawa karnego stosowanie wskazanej zasady nie budzi wątpliwości, o tyle odmienne reguły należy przyjąć przy ocenie zbiegu unormowań prawnokarnych i administracyjnoprawnych. W tym zakresie należy przeanalizować wzajemny stosunek skutków prawnych określonego czynu zabronionego w obszarze prawa karnego i prawa administracyjnego. Otóż jeżeli przepisy prawa administracyjnego przewidują w stosunku do sprawcy czynu zabronionego przez prawo karne - z uwagi na popełnienie tego czynu - określone konsekwencje o charakterze czysto represyjnym, sprowadzającym się do wymierzenia dolegliwości z powodu tego zachowania, wówczas stosowanie wobec tej samej osoby sankcji administracyjnej i karnej narusza zasadę prawa wyrażoną w art. 2 Konstytucji RP (wyżej przywołane wyroki TK z dnia 29 kwietnia 1998 r. oraz z dnia 4 września 2007 r.). Jednakże jeżeli zasadniczy cel reakcji administracyjnoprawnej na popełnienie przez sprawcę czynu zabronionego jest odmienny od represyjnego, np. jeżeli dotyczy ochrony prawidłowości wypełniania przez osoby zaufania publicznego swych funkcji czy zapewnienia bezpieczeństwa ruchu drogowego, wówczas nie można mówić o naruszeniu tej zasady, ani o podwójnej karalności, nawet jeżeli zastosowane środki administracyjnoprawne mogą spowodować równocześnie pewne dolegliwości dla sprawcy. Istotą ingerencji administracyjnoprawnej w takim wypadku jest bowiem ochrona określonych wartości społecznych, która niejednokrotnie może pociągać za sobą pogorszenie sytuacji prawnej jednostki.
Analizując w świetle powyższego treść powołanych na wstępie rozwiązań prawnych należy podkreślić, iż zatrzymanie prawa jazdy w drodze decyzji administracyjnej starosty ma na celu przede wszystkim ochronę bezpieczeństwa w ruchu drogowym, czemu ma służyć natychmiastowe wyłączenie od udziału w ruchu drogowym kierowcy naruszającego w rażący sposób zasady bezpieczeństwa. Przedmiotem ochrony jest przy tym bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego, nie wyłączając samego kierowcy oraz przewożonych pasażerów. Przekraczając w terenie zabudowanym dopuszczalną prędkość o 50 km/h kierowca niewątpliwie rażąco godzi w bezpieczeństwo uczestników ruchu, w tym zwłaszcza pieszych. Wprowadzone rozwiązanie oparte jest na założeniu, iż w przypadku ujawnienia takiego zachowania względy bezpieczeństwa wymagają natychmiastowej reakcji organów państwa, polegającej właśnie na wyłączeniu kierowcy od udziału w ruchu drogowym na określony, ale nie nadmierny okres (tj. 3 miesięcy), który jednocześnie pozwoli takiemu kierowcy przynajmniej na przemyślenie własnego zachowania. W uzasadnieniu do projektu ustawy zmieniającej wskazano, że reakcja organów państwa ma być zdecydowana, ale jednocześnie proporcjonalna i odpowiadająca założonemu celowi, którym nie jest nałożenie na kierowcę jakiejkolwiek sankcji, zwłaszcza dotkliwej, a jedynie zapobieżenie niebezpieczeństwu związanemu z dalszym prowadzeniem przez niego pojazdu. Znaczne przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym przesądza bowiem o uznaniu, że kierowca stwarza stan co najmniej przejściowego zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, które może zostać usunięte tylko przez okresowe wyłączenie kierowcy z ruchu. Nie można zatem podzielić tezy prezentowanej przez wymienione w wystąpieniu organizacje społeczne, iż wprowadzone rozwiązanie ma charakter wyłącznie represyjny, sprowadzający się do kolejnego “ukarania” kierowcy za to samo wykroczenie. Dolegliwość w postaci braku możliwości prowadzenia pojazdów w okresie zatrzymania prawa jazdy może być bowiem co najwyżej dodatkowym (ubocznym) skutkiem zastosowania mechanizmu chroniącego uczestników ruchu drogowego przed zagrożeniem związanym z prowadzeniem pojazdu przez kierowcę dopuszczającego się określonych zachowań uznanych za szczególnie niebezpieczne. Zatem wprowadzone ustawą zmieniającą rozwiązanie prawne nie prowadzi do ustanowienia środka o charakterze represyjnym, polegającego na ponownym czy dodatkowym “ukaraniu” sprawcy wykroczenia drogowego poza procedurą karną (w drodze decyzji administracyjnej). Nie można zatem zgodzić się z twierdzeniem, iż omawiane zmiany przepisów prawa doprowadziły do naruszenia zasady ne bis in idem.
Dodatkowo warto zauważyć, że nawet gdyby zatrzymanie prawa jazdy traktowane byłoby przynajmniej funkcjonalnie jako środek karny zakazu prowadzenia pojazdów, to nie można mówić o naruszeniu zasady ne bis in idem, skoro jednoczesne orzekanie kary i środka karnego (mającego charakter prewencyjny, a nie represyjny) jest dopuszczalną i powszechną praktyką w orzecznictwie karnym.
Ponadto wymaga podkreślenia, że w obowiązującym stanie prawnym już od dawna funkcjonują rozwiązania przewidujące cofanie uprawnień do kierowania pojazdami w trybie administracyjnym, niezależnie od nakładanych na kierowcę sankcji karnych za wykroczenia drogowe. Przykładowo, obowiązująca od 1998 r. ustawa przewiduje cofnięcie uprawnień do kierowania wobec osoby, która w okresie roku od dnia wydania po raz pierwszy prawa jazdy przekroczyła liczbę 20 punktów otrzymanych za naruszenie przepisów ruchu drogowego (art. 140 ust. 1 pkt 3 ustawy). Pozostałe przypadki administracyjnego cofnięcia uprawnień jako konsekwencji przekroczenia limitu punktów karnych, a tym samym jako konsekwencji popełnienia określonych wykroczeń, reguluje aktualnie ustawa o kierujących pojazdami. Zaznaczyć przy tym należy, że dla cofnięcia uprawnień w drodze decyzji administracyjnej w oparciu o powołane uregulowania bez znaczenia pozostaje okoliczność, czy naruszenie przepisów prawa skutkujące przekroczeniem wskazanego limitu było zagrożone zakazem prowadzenia pojazdów orzekanym w trybie prawno-karnym. Należy przy tym podkreślić, że dopuszczalność takiego rozwiązania z punktu widzenia zasady ne bis in idem – podobnie, jak w przypadku omawianych przepisów prawa – jest związana z faktem, iż zarówno obowiązujący środek administracyjny w postaci cofnięcia uprawnień na skutek przekroczenia limitu punktów karnych, jak również środek w postaci zatrzymania prawa jazdy w przypadku naruszeń zasad ruchu drogowego skutkujących znacznym zagrożeniem dla bezpieczeństwa ruchu drogowego ma charakter zapobiegawczy (prewencyjny), nie zaś represyjny. Jego celem nie jest bowiem wymierzenie dodatkowej dolegliwości ustalonemu sprawcy wykroczenia drogowego (czy też w przypadku przekroczenia limitu punktów karnych – szeregu wykroczeń), lecz ochrona uczestników ruchu przed zagrożeniem, jakie niesie za sobą dalsze poruszanie się po drogach publicznych przez kierowcę, który przekroczył określony limit punktów karnych albo który dopuścił się zachowania, choćby jednorazowego, wskazującego jednoznacznie na zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Przedstawiając powyższe pragnę poinformować, że w opinii Ministerstwa Spraw Wewnętrznych nie ma podstaw do podejmowania działań legislacyjnych w zakresie zmiany obowiązujących obecnie przepisów prawa, z powodów i w zakresie wskazanym w wystąpieniu.
Jednocześnie, odnosząc się do wnioskowanych przez Pana Posła danych uprzejmie informuję, że Komenda Główna Policji przekazała, iż do dnia 23 sierpnia 2015 roku, Policja zatrzymała 8832 dokumenty prawa jazdy, w związku z przekroczeniem prędkości o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym. Ponadto pragnę poinformować, że Policja nie gromadzi danych dotyczących wysokości kwot grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wskazane wykroczenia.
Z poważaniem, MINISTER SPRAW WEWNĘTRZNYCH
z up. Grzegorz Karpiński Sekretarz Stanu
Komentuj →