0602/03/2019 24 stycznia 2019 12 lutego 2019
0602/03/2019

SZIE. Toruń 2019. To gra zespołowa; Tomasz Matuszewski. Potrzeba poprawy jakości osób; Kowalski uważa, że wie dużo o światłach, dlatego oślepia i jest oślepiany; Zaproszenie na Zimowe Pikniki Bezpieczeństwa; Pierwszeństwo przejazdu na zwężającym się pasie ruchu tym razem w interpelacji poselskiej; Surowo za kradzież tablic rejestracyjnych; W Łodzi o samorządzie zawodowym instruktorów i egzaminatorów; Minister potwierdza; A jednak. Mniejsza prędkość - mniej ofiar; Krzysztof Cuprjak. Każdy pomysł jest ważny; Oto, co odpowiedział resort; Samorząd zawodowy to nie stowarzyszenie; Samochód-igloo; Tomasz Matuszewski. Odważmy się być mądrzy; Wolniej także na drogach Hiszpanii; Zostaw mnie by żyć – Twój TELEFON; Uzupełnienie katalogu marek i typów pojazdów; Artur Paczkowski. Udostępnienie pojazdów dostosowanych na egzamin; Tomasz Tkacz. Mamy jeden cel; Nowe rodzaje pojazdów elektrycznych - czy i kiedy trafią do ustawy?; Z powodu złego stanu powietrza umiera ponad 15 razy więcej osób niż w wypadkach drogowych; SOSK-Warszawa popiera ideę powołania SZIE; Nowe znaki drogowe dla odcinkowych pomiarów prędkości; Będzie branżowy „okrągły stół” - komunikat; Samochodem na narty – jak bezpiecznie dojechać na stok? Inauguracja projektu SKANDYNAWIA. Dołącz do nas!; Bezwzględne pierwszeństwo dla pieszego; Będzie nowe i bardziej czytelne oznakowanie odcinkowego pomiaru prędkości (Komunikat Ministerstwa Infrastruktury); Rafał Krzyszowski. Wiem, że się uda; Bez regulacji prawnych pojawia się realne zagrożenie brd; Na stołecznych drogach bezpieczniej; Czy zawód instruktora nauki jazdy w rzeczywistości jest zawodem zaufania publicznego? - odpowiada prezes Piotr Drapa; Czy mamy nadmiar ekranów akustycznych?; Mariusz Sztal. Nasze 7 tez do dyskusji; Wysoka jakość – najlepsi grają w jednej lidze. Edycja Szczecin 2019; Resort pracuje nad projektem, nie zaniechał prac - mówi minister; Marek Dworzecki. Projekt SKANDYNAWIA ruszył; O błędach w oznakowaniu dróg i…; Wraca kolejny projekt; Monika Witek. Razem i dla wszystkich, albo…;

Rozmowy

Monika Witek. Razem i dla wszystkich, albo…
12 lutego 2019 | 0

Monika Witek. Razem i dla wszystkich, albo…
Monika Witek, instruktorka nauki jazdy (Kraków) (fot. ze zbiorów autorki)

Samorząd Zawodowy Instruktorów i Egzaminatorów... Brzmi ładnie, wręcz bym powiedziała – dumnie. Tylko co to, tak właściwe jest? Co nam to ma dać?

Wprawdzie każdy z naszej branży (a przynajmniej taką mam nadzieję) widzi, że zmiany są potrzebne. Są potrzebne, tylko... No właśnie! Zawsze istnieje jakieś „tylko” lub „ale”. Jest takie przysłowie, które mówi, że „lepsze jest wrogiem dobrego” i niestety przez taki pryzmat postrzegamy branżę. Nauczeni przykrym doświadczeniem, wiemy, że zmiany to często tylko nowa pozłotka i nic więcej. A czasem to zamiast tego obiecywanego „lepiej”, bywało tylko gorzej, bo niestety i tak się zdarzało. Na zmiany czekamy od lat (człowiek już nawet nie liczy od ilu), a tu się słyszy, że ustawodawca zamierza wprowadzić zmiany do zmian, które jeszcze nie weszły w życie. I nie ukrywam, że żywię głęboką nadzieję, że samorząd będzie odpowiedzią na nasze bolączki. Swoistym łącznikiem pomiędzy nami (instruktorami i egzaminatorami) a ustawodawcą. Że samorząd będzie miał realny wpływ na konstruowanie prawa, nie tylko odnośnie samego szkolenia i egzaminowania, ale również szeroko pojętego bezpieczeństwa ruchu drogowego. Że będzie głosem większości. Czy faktycznie tak będzie? Nie wiem...

Ale wiem, że niestety wielu instruktorów nie bardzo wierzy w powodzenie tego projektu. Może dlatego, że wiele organizacji branżowych okazało się na tyle słabych, że nie wyszło poza obszar regionalny. I to zasmuca, bo przecież w jedności siła.

Zasmuca mnie jeszcze jedna rzecz. W sieci pojawiła się informacja o wspólnym spotkaniu organizacji branżowych w dn. 19.02.2019 r. - i bardzo dobrze, bo takie spotkania są ważne i potrzebne. A to, co mnie zasmuca, to fakt, że pod jednym z artykułów informującym o tym wydarzeniu, pojawił się wpis, że jeżeli na spotkaniu pojawią się przedstawiciele pewnej organizacji, to kogoś innego zabraknie, bo nie chce się z nimi/nim spotkać. Proszę wybaczyć, ale to nie tak powinno wyglądać! Jaki to daje „wspaniały” obraz sytuacji w naszym środowisku. To albo CHCEMY COŚ ZDZIAŁAĆ RAZEM I DLA WSZYSTKICH, albo zabieramy swoje zabawki i bawimy się po swojej stronie piaskownicy. Właśnie dlatego, że jest tak wiele osób niezdecydowanych, obserwujących „co się z tego wykluje”, to nie można sobie pozwolić na rozłam w tak przełomowej chwili, kiedy samorząd dopiero raczkuje. Bo kolos na glinianych nogach nikomu nie jest potrzebny.

I mimo, że dalej pozostaje tyle pytań, na które nie znam odpowiedzi, jak choćby te: 1) Czy każdy instruktor/egzaminator będzie obligatoryjnie należał do samorządu czy będzie miał? 2) Czy samorząd będzie utrzymywany ze składek członków? Jeżeli tak to jak będzie ich wysokość? To jednak mam głęboką nadzieję, że uda nam się zjednoczyć ponad wszelkimi podziałami i zawalczyć o organizację, która przemówi w imieniu nas wszystkich. Organizację, która pozwoli odzyskać nam szacunek zarówno do samych siebie, jak i przywróci zawód instruktora na odpowiednią pozycję w społeczeństwie.

Monika Witek (Kraków)

Komentuj
O błędach w oznakowaniu dróg i…
11 lutego 2019 | 0

O błędach w oznakowaniu dróg i…
Tomasz Kulik, zawodowy motocyklista, instruktor nauki jazdy i techniki jazdy, były kierowca JW GROM (fot. ze zbiorów autora)

      Szanowni Państwo,

      piszę w nawiązaniu do materiału poświęconego interpelacji pana posła Józefa Lassoty w sprawie dozwolonej prędkości za progiem zwalniającym, gdy wcześniej obowiązywał znak B-33 wyrażający ograniczenie prędkości.

      Skąd w ogóle dyskusja na ten temat? Przecież rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych podaje wprost, jak obowiązuje znak ograniczenia prędkości - vide cytat: 27. 1. Znak B-33 „ograniczenie prędkości” oznacza zakaz przekraczania prędkości określonej na znaku liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje, z zastrzeżeniem ust. 4 i § 32, do miejsca: 1) wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43, 2) umieszczenia znaku D-40 oznaczającego początek strefy zamieszkania, 3) umieszczenia znaków oznaczających odpowiednio początek lub koniec obszaru zabudowanego, o których mowa w § 58 ust. 3 i w § 114 ust. 1 pkt 1 i 2. Czy tu jest napisane, że próg zwalniający, o którym informuje znak A-11a odwołuje dyspozycję znaku B-33? Nie! Zatem wszelkie dyskusje na ten temat nie mają podstaw, bo tak, jakby specjaliści w branży nie czytali aktów prawnych. A może niektórzy nie czytają?

      Prawdą jest, że są instruktorzy, którzy ustaw i rozporządzeń nie znają, nie czytają, nie wiedzą gdzie szukać odpowiedzi na pytania o prawo o ruchu drogowym. Prawda jest, że są też egzaminatorzy o niepełnej wiedzy, pełniący obowiązki mimo braków w wyszkoleniu. Prawdą jest też, że wielu urzędników nie czyta właściwych źródeł prawa i zatwierdza durne oznakowanie dróg. Przykładem niech będzie nagminne stosowanie kilku znaków ograniczenia prędkości, gdy dana droga jest wyposażona w kilka progów. Czyli - przykładowo - mamy kilkaset metrów drogi bez skrzyżowań, kilka progów poprzedzonych w każdym przypadku znakami A-11a i B-33. Czyli można zastosować kilka kompletów znaków zamiast jednego na początku hipotetycznej drogi, wzbogaconego o stosowną tabliczkę uzupełniającą, z której wynika informacja o długości odcinka występowania progów. Opisany przypadek jest bardzo częsty w Polsce, a z czego wynika?

      Mam dwie propozycje, do wyboru. Patologia w oznakowaniu wynika z:

1) korupcji urzędników przez podmioty wykonujące oznakowanie dróg, na zlecenie zarządców tychże.

2) niewiedzy-niekompetencji projektanta.

      Niezależnie, czy wybierzemy przypadek pierwszy lub drugi, ktoś musiał zły projekt zaakceptować i zlecić jego wykonanie w naturze. Zatem osoba ta może być skorumpowana albo (mniejszy kłopot) niekompetentna. Albo - albo, ocenę pozostawmy służbom. Jeśli urzędnik przyjął korzyść w zamian za zatwierdzenie projektu, gdzie samorząd zakupi trzy-cztery razy więcej znaków niż potrzeba, to jest przestępcą i powinien ponieść karę. Jeśli jednak jest niekompetentny i taki projekt zatwierdza w niewiedzy, to też nie powinien być urzędnikiem, bo źle gospodaruje funduszami samorządu. Nadmiar znaków na drogach powoduje, że są mniej czytelne, kierujący częściej się do nich nie stosują, a gdy często widzą ewidentnie złe oznakowanie, to nawet w miejsc oznakowanych prawidłowo częściej zachowują się nonszalancko. Natomiast powszechne przekonanie, że próg zwalniający odwołuje ograniczenie prędkości wyrażone znakiem B-33 umieszczonym wraz ze znakiem A-11a, wynika właśnie z powszechnych błędów w oznakowaniu dróg z progami zwalniającymi. Przeciętny obywatel może sobie myśleć, że urzędnik jest fachowcem i przecież nie zezwoliłby na nieprawidłowe oznakowanie. Niestety, bywa inaczej...

      Uprzedzając pytania o Dz.U. 220, czyli świętą cegłę drogownictwa odpowiadam: czytałem - tam też nie jest napisane, że próg odwołuje ograniczenie prędkości. 

Z wyrazami szacunku i życzeniami bezpiecznej drogi,

Tomek Kulik (Warszawa)

Komentuj
Mariusz Sztal. Nasze 7 tez do dyskusji
8 lutego 2019 | 0

Mariusz Sztal. Nasze 7 tez do dyskusji
Mariusz Sztal, instruktor i egzaminator nauki jazdy, ekspert z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego, członek sekretariatu Zespołu ds. innowacji i rozwoju Społecznej Inicjatywy na rzecz powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów (fot. Jolanta Michasiewicz)

Od blisko trzech miesięcy branżystom, tj. instruktorom nauki jazdy i egzaminatorom, towarzyszy zupełnie nowa perspektywa - powołanie samorządu zawodowego. Zupełnie nowa, ponieważ przez ostatnie lata, z różnych powodów, branża utraciła wiele swoich walorów. Szczególnie te, na które bez wątpienia zasługuje. Nie będę przekonywał, że są to zawody trudne, odpowiedzialne i bardzo wymagające - my, branżyści wiemy to doskonale. Nie zamierzam także szukać przyczyn obecnego stanu - bo każdy ma tutaj swój pogląd - i pewnie wszyscy przynajmniej po trochu mają rację. Cieszę się, że jest nadzieja na lepsze czasy, tak zwane „światełko w tunelu”.

W ostatnim czasie inicjatorzy pomysłu powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów przedstawili założenia do publicznej dyskusji. To 7 tez. Co one oznaczają dla nas – branżystów?

1. Instruktor i egzaminator - zawody zaufania publicznego i ich cechy: wypełniający misję, dobra reputacja, dotrzymywanie standardów, wysoki prestiż, przestrzeganie norm etycznych, zaufanie, rękojmia wykonywania zawodu itd.

Brzmi jak pobożne życzenie. Ale realnie oceniając nie można nie zgodzić się z powyższym. Być może tymi słowami narażę się kilku osobom, ale czy czasem przez nas samych, przez nasze działania nie zostały te zawody publicznie zachwiane? Tylko ciężką pracą na najwyższym poziomie możemy ten trend odwrócić. Aby można było zagwarantować właściwą jakość pracy potrzebne są narzędzia. Nie tylko formalne, ale także - a może przede wszystkim - merytoryczne. A samorząd przecież wybierzemy sami - wg różnych kryteriów. Mam nadzieję, że głównie merytorycznych.

2. Samorząd zawodowy to służba wobec obywateli i własnego środowiska: prawo wyboru przez kandydata na kierowcę i kierowcę, by uczyć się u najlepszych; wychowanie społeczeństwa i aktywne działanie na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego; współpraca z urzędami, instytucjami i organizacjami - w Polsce i za granicą - w ramach sojuszu dla bezpieczeństwa; cyfryzacja procesów obsługi obywatela itd.

Dzisiaj jest szereg organizacji wyrosłych wokół tej branży. Myślę o stowarzyszeniach, federacjach i innych „ciał” działających na rzecz poprawy BRD. Żadna z nich - z przyczyn oczywistych - nie jest w stanie reprezentować całego środowiska. Samorząd powinien mieć umocowanie prawne oraz narzędzia pozwalające na istotne wsparcie dotychczasowych działań wymienionych podmiotów. Natomiast oczywistym jest, że samorząd nie zastąpi w/w, ale dobra współpraca pomiędzy tymi organizacjami zwiększy siłę przekazu, a tym samym poprawi skuteczność wspólnych działań.

3. Warunkiem uzyskania oczekiwanych efektów szkolenia i egzaminowania jest dostosowanie systemu do aktualnych realiów społecznych i drogowych. System musi uwzględniać: nowoczesny program szkolenia; innowacyjność w szkoleniu; merytoryczny nadzór nad szkoleniem; sprawiedliwy egzamin; spójność szkolenia i egzaminowania; współprace między instruktorami i egzaminatorami itd.;

To samorząd wybrany demokratycznie spośród osób, które naprawdę znają się na branży, którzy mają wiedzę i doświadczenie w poszczególnych procesach edukacyjnych jest w stanie zbudować system szkoleniowo-egzaminacyjny na miarę XXI wieku. Polacy zasługują na skuteczne szkolenie i sprawiedliwy egzamin, który będzie ukierunkowany na priorytety w zakresie bezpieczeństwa. Tylko w taki sposób możemy wydostać się z końca listy najbezpieczniejszych państw w Europie.

4. Rozwój zawodowy instruktorów i egzaminatorów - potrzeba stworzenia branżowej ramy kwalifikacji w obszarze Polskiej Ramy Kwalifikacji: kwalifikacje teoretyczne, praktyczne i społeczne; ścieżki rozwoju zawodowego; zasady i obowiązki w zakresie szkolenia permanentnego; wymagania w stosunku do wykonujących zawód instruktora lub egzaminatora itd.

Żeby praca sprawiała satysfakcję muszą być zapewnione pewne obszary tzw. „możliwości rozwoju”. Dzisiaj w pracy instruktora nie są one w ogóle przewidziane. W pracy egzaminatora są uzależnione jedynie od ilości posiadanych uprawnień. Ten stan powoduje wypalenie zawodowe spowodowane brakiem perspektywy rozwoju. Prawdopodobnie jest to jedna z przyczyn niewielkiego napływu „świeżej krwi” do tych zawodów. Samorząd ma zapewnić taką perspektywę. Dla zbudowania skutecznego mechanizmu oceny jakości pracy, a tym samym umożliwienia wchodzenia na wyższe poziomy, potrzebne są określone działania. Tylko tak da się zapewnić chęć do wykonywania tych jakże trudnych i wymagających zawodów.

5. Zasadnicze cele i obowiązki samorządu zawodowego w dziedzinie tworzenia prawa: inicjatywy ustawodawcze; konsultacje społeczne; więcej odpowiedzialności, mniej zakazów; więcej świadomości, mniej biurokracji; edukacja prawna społeczeństwa; bieżący audyt i aktualizacja prawa; nowoczesne prawo itd.

Prawo nigdy nie jest tworzone raz na zawsze. Świat się zmienia, warunki ruchu oraz tym samym potrzeby edukacyjne także. To samorząd zawodowy powinien pełnić funkcję bezpiecznika, który będzie reagował na otaczające nas zmiany. To właśnie ten samorząd powinien być podmiotem wyznaczającym właściwe i skuteczne trendy. A przecież samorząd ma być zawodowy, czyli nasz. Wszystkich nas.

6. Bezpieczeństwo biznesu i stabilizacja zawodowa to ważny element programu działania samorządu zawodowego. Podstawowe cele to zapewnienie godnych warunków pracy i adekwatnych zarobków itd.

Jedną z aktualnie doskwierających okoliczności w branży jest nieprzewidywalność oraz dynamicznie zmieniające się otoczenie prawne. Każdy przedsiębiorca wie, że nie ma nic gorszego w prowadzeniu biznesu niż brak stabilizacji oraz nieprzewidywalność. Jednym z zadań samorządu powinno być zapewnienie godnych warunków do pracy. Do dobrej pracy. A za dobrą pracę należy się godne wynagrodzenie.

7. Transparentność i demokracja, jako cechy samorządu zawodowego. Główne warunki to: demokratyczna struktura organizacji; wybory: proporcjonalne przedstawicieli i bezpośrednie władz; jawna kontrola każdego ogniwa samorządu; nowoczesna, wykorzystująca technologię cyfrową organizacja struktur itd.

Żeby wszystkie powyższe założenia mogły zostać spełnione potrzebny jest samorząd zawodowy, ale wybrany w sposób odpowiadający współczesnej demokracji. Każdy jego członek musi mieć poczucie wpływu na kształt branży. Obok wyboru przedstawicieli samorządu powinien być także zapewniony mechanizm umożliwiający kontrolowanie działań osób decyzyjnych, przez każdego. Wybrani zaś muszą działać w sposób czytelny i absolutnie transparentny. Struktury powinny być zbudowane w taki sposób, aby każdy członek miał do nich bezpośredni dostęp. Wydaje się także zasadne wprowadzenie maksymalnej kadencyjności dla poszczególnych przedstawicieli. Pozwoli to na zapewnienie rotacyjności przy jednoczesnym wykluczeniu efektu „zasiedzenia”.

Każdy instruktor i egzaminator dzisiaj powinien zdać sobie pytanie: „Czy akceptuję obecny stan?”. Jeśli odpowiedź brzmi: „TAK” to tkwijmy w nim. Jeśli zaś „NIE” to zastanówmy się, co należy zmienić i jak to zrobić? W mojej ocenie inicjatywa powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów jest obecnie jedynym racjonalnym rozwiązaniem, bo kto jak nie my sami wiemy lepiej, jak powinno być?

Mariusz Sztal (Warszawa)

Komentuj
Czy zawód instruktora nauki jazdy jest zawodem zaufania publicznego? - odpowiada prezes Piotr Drapa
7 lutego 2019 | 0

Czy zawód instruktora nauki jazdy jest zawodem zaufania publicznego? - odpowiada prezes Piotr Drapa
Piotr Drapa prezes Górnośląskiego Stowarzyszenia Ośrodków Szkolenia z siedzibą w Katowicach, członek Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców z siedzibą w Warszawie (fot. Jolanta Michasiewicz)

Pytanie redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: W ubiegłym roku rozmawialiśmy o ośrodkach szkolenia kierowców i jakości ich pracy. Dziś chciałabym poprosić o wypowiedzi dotyczące instruktorów i wykładowców nauki jazdy. Przygotowując się do naszej rozmowy trafiłam na strony ośrodka szkolenia kierowców, którego jest Pan właścicielem. Piszecie Państwo: „Z nami wszystko jest możliwe. Gwarancja najwyższej jakości”. Oczywistym jest, iż gwarancją najwyższej jakości szkolenia jest przede wszystkim właściwie przygotowany instruktor?

Odpowiada Piotr Drapa, przewodniczący GSOS z siedzibą w Bytomiu, zarządzający ośrodkiem szkolenia kierowców: Gwarancją jakości szkolenia jest doświadczenie instruktora, jego kompetencje poparte kulturą osobistą i sporym zasobem empatii wobec uczonej osoby. Aby być dobrze przygotowanym trzeba śledzić zmiany w przepisach oraz technice motoryzacyjnej. Trzeba analizować zmiany i starać się wyciągać wnioski ze zmian.

Pytanie: Jak ocenia Pan kompetencje kadry instruktorskiej, która dziś znajduje zatrudnienie w branży szkolenia kandydatów na kierowców?

Odpowiedź: W ostatnich latach do zawodu instruktora nauki jazdy trafia wiele przypadkowych osób, kierujących się wielokrotnie trudnymi do zrozumienia i zaakceptowania czynnikami. Chęć szybkiego zysku okazuje się niemożliwa do zrealizowania, co rodzi frustracje i niechęć do wykonywanej pracy. Instruktorzy stawiający sobie za cel wysoką jakość szkolenia stanowią zdecydowaną mniejszość, ok 25% a może jeszcze mniej. Zatrudniamy takich instruktorów, ponieważ o innych jest bardzo trudno. Dobry instruktor to dobry kierowca, a dobry kierowca zarobi zdecydowanie więcej w transporcie. Bariera zarobkowa powoduje coraz mniejsze kompetencje kadry instruktorskiej.

Pytanie: A jakie działania i starania dla rozwoju tych ludzi, dla poprawy ich kwalifikacji podejmuje Pan jako pracodawca instruktorów i wykładowców?

Odpowiedź: Staram się kierować instruktorów na organizowane przez różne organizacje konferencje poświęcone nie tylko ruchowi drogowemu, ale także stosunkom kursant – instruktor, nowinkom technicznym, psychologii w transporcie, ergonomii.

Pytanie: Na czym powinien polegać rozwój zawodowy instruktora nauki jazdy? Co należy zmienić w tym zakresie?

Odpowiedź: Instruktorom należy ułatwić zdobywanie kolejnych uprawnień zawodowych. Łatwiejszy dostęp do szkoleń w zakresie interpretacji prawa drogowego oraz przepisów pokrewnych. Ceny tych szkoleń powinny być zdecydowanie niższe niż obecnie. Szkolenie ośmiogodzinne nie powinno jak obecnie kosztować powyżej 500 złotych. Dotowanie takich szkoleń przez organizacje, które mają w swoich statutach działania na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego powinno być wręcz obowiązkowe.

Pytanie: W ostatnich dniach grudnia na łamach PRAWA DROGOWEGO@NEWS jeden z właścicieli osk mówiąc o awansie zawodowym instruktorów zaproponował następujące jego stopnie – wymienił kolejno: 1. Instruktor stażysta; 2. Instruktor kontraktowy; 3. Instruktor mianowany; 4. Instruktor dyplomowany oraz 5. Egzaminator. Poproszę o skomentowanie tego pomysłu?

Odpowiedź: Stopniowanie jak w ścieżce awansu zawodowego nauczycieli. Proponuję zmianę nazewnictwa i mniej stopni. Każdy egzaminator powinien przez kilka lat czynnie szkolić kandydatów na kierowców i egzaminować tylko w tej kategorii, w której szkolił. Uważam, że zarówno instruktor jak i egzaminator powinni mieć minimum średnie wykształcenie, a egzaminatorzy również zdaną maturę.

Pytanie: Czy obowiązujący system szkolenia instruktorów jest nowoczesny? Skuteczny? Wystarczający? Czy i jakie należy wprowadzić do niego zmiany?

Odpowiedź: Raczej bałagan w szkoleniu instruktorów. Szkolenia organizują różne podmioty nie zawsze do tego przygotowane. Nadzór nad tymi szkoleniami jest pozorny, brak mu fachowości. W nadzorze nad szkoleniem kandydatów na instruktorów powinni uczestniczyć przedstawiciele środowiska OSK. Zajęcia na kursach dla instruktorów powinni prowadzić praktycy a nie ludzie przypadkowi.

Pytanie: W strukturze PFSSK od lat działa instytucja jak Sąd Koleżeński. Czy wpływają tam sprawy dotyczące zachowań nieetycznych instruktorów. Jakie działania w takim wypadku podejmujecie?

Odpowiedź: Sądy Koleżeńskie są powoływane, bo tego wymaga ustawa o stowarzyszeniach jak i statuty organizacji. Ich rola jest żadna, ponieważ nie mają skutecznych narzędzi do jakiegokolwiek dyscyplinowania członków organizacji. Spraw wpływających do Sądów Koleżeńskich jest niewiele lub nie ma ich wcale.

Pytanie: Czy zawód instruktora nauki jazdy w rzeczywistości jest zawodem zaufania publicznego?

Odpowiedź: Zawód zaufania publicznego – co to właściwie jest? – Obowiązek uczciwego wykonywania swoich obowiązków? – Fachowość? – Właściwa postawa moralna i społeczna? – Pewność umiejętności zawodowych? – Gwarancja Państwa wykonywania zawodu? Pytań można stawiać wiele. Instruktor nauki jazdy musi przede wszystkim dawać rękojmię wiedzy. W swoich działaniach musi zapewniać bezpieczeństwo w trakcie szkolenia kursantowi i innym uczestnikom ruchu. Czy to wystarcza, aby nazwać zawód instruktora nauki jazdy zawodem zaufania publicznego? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Pytania zadała Jolanta Michasiewicz, redaktor naczelna tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS

Komentuj
Rafał Krzyszowski. Wiem, że się uda
6 lutego 2019 | 0

Rafał Krzyszowski. Wiem, że się uda
Rafał Krzyszowski, Lider Szkoły Nauki Jazdy „Marzanna” w Olkuszu, członek PSITJ (fot. Jolanta Michasiewicz)

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o nowo powstałej inicjatywie miałem mieszane odczucia. Który to już raz, która federacja, której celem miało być działanie na rzecz poprawy systemu szkolenia i egzaminowania, a elementem docelowym bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Być może się nie uda, ale wtedy wiem, że były podjęte tu i teraz dla naszej branży właściwe działania, dalekosiężne wizje.

Tak!!! Podpisuję się, bo mam dość doraźnych działań, które leczą skutki chwilowe, a nie przyczyny złego systemu szkolenia.

Tak!!! Piszę to z poziomu pracy instruktora nauki jazdy, mojej pracy, która daje mi mnóstwo satysfakcji i możliwości rozwoju. Pracy, w której przechodziłem wszystkie szczeble od osoby odpowiedzialnej za czystość samochodów, placu, po specjalistę ds. obsługi klienta, instruktora nauki jazdy, do chwili obecnej, a także właściciela Szkoły Jazdy. Właściciela? Przepraszam chciałem powiedzieć Lidera, bo taką filozofię przyjąłem od momentu możliwości zarządzania firmą. Lidera, jako osoby odpowiedzialnej za zespół ludzi, którzy wraz ze mną pracują na sukces.

Tak!!! Właśnie tak, sukcesu nie buduje się samemu, sukces jest zależny od wielu czynników. Ale najważniejsi są w nim ludzie, Team, świadome ich zaangażowanie.

Powiem Wam, tak wiele jeszcze jest do zrobienia, to tylko początek drogi, trudnej drogi, ciężkiej pracy mojej i kolegów z ośrodków, ale wiem, że się uda, a nawet jeżeli nie, nie będę miał do siebie pretensji, że nie spróbowałem. Myślę, że wielu z Was, kolegów z branży doskonale wie, o co chodzi. Dlaczego o tym piszę i co to ma wspólnego z SZIE? Będąc na spotkaniu branżowym w Toruniu zobaczyłem wielu Liderów, mogłem posłuchać i porozmawiać z wieloma fantastycznymi fachowcami, którym zależy na budowie i poprawie wizerunku pracy instruktora czy egzaminatora, którzy mają mnóstwo ciekawych pomysłów, którzy chcą zmian, ale nie tych populistycznych tylko takich, które będą realizowały tą politykę, która będzie wypełniać idee poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Więc nic innego nie pozostaje mi jak dorzucić swoje trzy grosze, jak opowiedzieć o swoich pomysłach, tak aby w efekcie „burzy mózgów” wypracować właściwy kierunek zmian.

Tak!!! Zmian, bo one są nieuniknione - jak powiedział Tomasz Matuszewski - w efekcie zmieniającej się rzeczywistości. Jak napisał egzaminator Tomasz Barnaś, aby instruktor i egzaminator stworzyli system oparty o wzajemnie poszanowanie, partnerstwo, bo błędów nie brakuje po obu stronach, tak więc tu i teraz jest ten czas. Rozmawiajmy!!! Działajmy!!! Bijmy się, ale mądrze!!! Czy wtedy, kiedy Samorząd stworzy odpowiedni katalog kwalifikacji pracy instruktora nauki jazdy, egzaminatora, a one będą niosły za sobą konieczność stałego dokształcania się w zakresie umiejętności szkolenia, egzaminowania kandydatów na kierowców w różnych aspektach, czy mogę się tego obawiać? Nie!!! Ja nawet tego oczekuję. Tak jak Jakub Dymowski, specjalista w tej dziedzinie, napisał - potrzebne są stałe i regularne szkolenia z metodyki, dydaktyki nauczania oraz wiele innych.

Właśnie tak to widzę. Samorząd Zawodowy Instruktorów i Egzaminatorów, jako Lidera, który będzie wyznaczał kierunek działań, który będzie stał na straży prawidłowego szkolenia, egzaminowania, który będzie naszym wspólnym dobrem. Nie bójmy się mówić, iż w tą ideę poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym jest wpisany nasz sukces pod wieloma płaszczyznami, jednym z nich jest sukces biznesowy, tak abym mógł godnie spojrzeć w oczy swoim kolegom, a moim pracownikom, iż są godnie wynagradzani, iż stale podnosimy swoje kwalifikacje, a wtedy nie będzie brakowało nam motywacji do pracy.

Kiedy wróciłem z narady w Toruniu zadano mi pytanie: - Ty tak z konkurencją rozmawiasz, dzielisz się pomysłami, spostrzeżeniami, z egzaminatorami? Błąd - odpowiedziałem - to nie jest konkurencja, to byli i obecni Partnerzy do rozmowy, świetni fachowcy. Konkurencja hmm? Z nimi niestety nie mam okazji rozmawiać, ich tam nie było i raczej nie będzie, im na poprawie nie zależy, owszem oni są tam gdzieś z kursami w cenie 1000, 1200, 1400 zł, a może niższej.

Dlatego trzymam mocno kciuki i wiem, że czeka nas sporo pracy!!! Wspólnej pracy.

Rafał Krzyszowski (Olkusz)

Komentuj
Będzie branżowy „okrągły stół” - komunikat
5 lutego 2019 | 0

Będzie branżowy „okrągły stół” - komunikat
(fot. archiwum)

 

Fundacja Zapobieganie Wypadkom Drogowym 31 stycznia 2019 r. zaprosiła przedstawicieli organizacji branżowych do udziału w "Spotkaniu Przy Okrągłym Stole" pod hasłem "Wysoka jakość szkolenia kandydatów na kierowców - wspólny cel statutowy organizacji branżowych".

Inspiracją zorganizowania tego spotkania stała się szeroka, publiczna debata wywołana ogłoszoną przez Fundację Zapobieganie Wypadkom Drogowy i Polski Klaster Edukacyjny „Deklaracji 13 Listopada” inicjującą ruch społeczny na rzecz powołania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. - Naszym celem nie jest monopolizowanie dobrych praktyk, ale ich upowszechnianie. Tak, jak w ubiegłym roku dzień 7 sierpnia został społecznie proklamowany „Dniem Instruktorów”, tak obecnie idea samorządu zawodowego zyskuje autonomiczne poparcie. Odbywają się spotkania regionalne, trwa dyskusja w mediach, wypowiadają się eksperci. Grupa Inicjatywna podda pod dyskusję w środowisku założenia merytoryczne projektowanej ustawy - pisze prezes Bożenna Chlabicz.

Zaproszenie wystosowano do (podajemy w porządku alfabetycznym): Fundacji.pl; Fundacji SOS Odpowiedzialne Szkoły Jazdy; Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym; Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów WORD; Krajowego Stowarzyszenia Egzaminatorów; Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej OSK; Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kierowca.pl; Ogólnopolskiego Stowarzyszenie Uczestników Ruchu Drogowego Świadomy - Bezpieczny; Polskiej Federacji Stowarzyszeń Szkół Kierowców; Polskiej Izby Gospodarczej OSK; Polskiego Klastra Edukacyjnego; Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy; Pomorskiego Stowarzyszenia Instruktorów Nauki Jazdy; Stowarzyszenia OSK AUTOS w Łodzi; Stowarzyszenia Pomocy Niepełnosprawnym Kierowcom - SPiNKa; Stowarzyszenia Psychologów Transportu w Polsce; Toru Modlin.

- Jednym z pierwszych wniosków, jakie zgłosili deklarujący udział w Inicjatywie na rzecz powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów, było oczekiwanie, żeby w pracach nad pomysłem istotnych, wręcz rewolucyjnych zmian, jakie dotkną oba środowiska, wzięli udział wszyscy zainteresowani. Mamy wspólny cel - dobrze wyszkolony kierowca. Chcemy, by na polskich drogach było bezpiecznie. Suma doświadczeń wielu organizacji to wartość dodana dla każdej, także naszej samorządowej inicjatywy - powiedziała B. Chlabicz.

Spotkanie odbędzie się w dniu 19 lutego 2019 r. (jm)

Komentuj
SOSK-Warszawa popiera ideę powołania SZIE
4 lutego 2019 | 0

SOSK-Warszawa popiera ideę powołania SZIE
Bogdan Sarna, sekretarz stowarzyszenia SOSK-Warszawa, instruktor nauki jazdy, w tym kategorii motocyklowych, właściciel Ośrodka Kształcenia Kierowców Centrum Szkolenia Motocyklowego „SARBO” w Warszawie (fot. Jolanta Michasiewicz)

Pantha rhey (łac.) „wszystko płynie”, powiedział Heraklit z Efezu, który twierdził również, iż „nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki” co znaczy, że wszystko się zmienia, to co było dobre kiedyś teraz wymaga modyfikacji. Idea utworzenia Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów jest tym nurtem, który wpisuje się doskonale w obecne czasy i aspiracje przedstawicieli obu zawodów.

Od lat system szkolenia kierowców, pozostawiony był samym sobie, chaotycznie tworzone prawo, ustawy, rozporządzenia, które już po kilku miesiącach musiały być nowelizowane, nie służyły stabilizacji branży. Nie ma co się dziwić skoro o kształcie prawa często decydowano bez nas. Powstanie ciała doradczego, które będzie wsparciem dla instytucji rządowych w tworzeniu nowych koncepcji jest jak najbardziej wskazane. Przedsiębiorcy - instruktorzy - szkoleniowcy to ludzie kreatywni, często zaczynali swój biznes z niewielkim kapitałem, rozwijali, udoskonalali go, ale w pewnym momencie pojawiał się „pat” w co dalej inwestować w samochody (a może zaraz zmienią)? W place manewrowe? W salę wykładową (a może nie będą potrzebne)? W biuro (może będzie tylko wirtualne)? To był i jest główny hamulec rozwoju. Problem nie dotyczy tylko naszej branży, ale skoro jest wola całego naszego środowiska włączenia się do działania, to należy tę szansę wykorzystać. Mrówcza praca, jaka powinna być udziałem nas samych, musi być wykonana. Liczę, że każdy będzie mógł przedstawić swój punkt widzenia i jego głos zostanie uwzględniony.

Cieszyć się trzeba, że w projekt ten zaangażowały się branżowe autorytety, portale, fundacje, których dotychczasowe działania są nam bardzo bliskie, znamy tych ludzi, bo przecież niejednokrotnie, a właściwie zawsze razem pracowaliśmy. To wróży sukces.

Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o stowarzyszeniach. Powstanie SZIE w żaden sposób nie koliduje z ich działalnością. Mało tego, paradoksalnie będzie nam „lżej”, bo zdjęty zostanie z nas ciężar odpowiedzialności za kreowanie zmian, które nie zawsze znajdowały poparcie. Stowarzyszenia to organizacje, które powinny być bliżej instruktora, bliżej przedsiębiorcy i pomagać mu rozwiązywać problemy, które trapią jego i miejscowe środowisko, reprezentować ich przed lokalnymi instytucjami i być pomostem ułatwiającym komunikację między nimi. Dlatego bardzo ważną rolą jest, utrzymania dobrych stosunków z WORD-em jak i ze starostwem, bo wiele rzeczy zależy od dobrej lub złej woli ludzi, wzajemnego zrozumienia i empatii.

Stowarzyszenie, może mieć wpływ np. na wymianę samochodów, ich cenę, na usprawnienie podstawiania pojazdów na egzamin, czy też zaaranżowania spotkania z urzędnikami starostwa, skończywszy np. na zorganizowaniu obchodów dnia instruktora, ogniska czy lokalnej imprezy integracyjnej. Liczymy też na to, że więcej osób zauważy potrzebę istnienia takiej organizacji i z nowymi pomysłami włączy się w jej działanie.

Nie sposób też nie wspomnieć o społecznej funkcji stowarzyszeń, wspieraniu instytucji szkolnych w organizowaniu konkursów, festynów edukacyjnych krzewiących bezpieczeństwo drogowe, czy też popularyzujących ratownictwo medyczne wśród młodzieży. Liczę że w ten „wir” zmian zaangażujemy się wszyscy.

Warszawskie stowarzyszenie SOSK popiera ideę utworzenia SZIE i swoim doświadczeniem chce być pomocne w jego tworzeniu i funkcjonowaniu.

Bogdan Sarna, sekretarz stowarzyszenia SOSK-Warszawa

Komentuj
Tomasz Tkacz. Mamy jeden cel
1 lutego 2019 | 0

Tomasz Tkacz. Mamy jeden cel

Od dłuższego czasu wahałem się, aby napisać kilka zdań o naszej branży, o tym co nas trapi i dręczy już od dłuższego czasu. Przełom nastąpił na konferencji w Toruniu „WYSOKA JAKOŚĆ - NAJLEPSI GRAJĄ W JEDNEJ LIDZE. Edycja: Toruń 2019” oraz po ostatnich rozmowach z koleżankami i kolegami instruktorami z mojego rejonu. Postanowiłem przestać siedzieć cicho, przestać przyjmować wszystko na tzw. „klatę”. Postanowiłem działać, postanowiłem przestać być obojętnym na to, co się dzieje i zawalczyć o lepszą przyszłość – o lepsze jutro…

Skąd taka zmiana? Już wyjaśniam. Od samego początku, kiedy zostałem instruktorem cały czas podnoszę swoje kwalifikacje, uczestniczę w dodatkowych szkoleniach, konferencjach, nie tylko tych obowiązkowych, do których zmusza ustawa instruktorów (w tamtym roku uczestniczyłem aż w pięciu warsztatach dla instruktorów, jak również miałem przyjemność poprowadzić dwukrotnie takie szkolenie). Po co to wszystko? Tylko i wyłącznie dla samego siebie? Nie, nie tylko to również dla tej rzeszy osób chcących się szkolić w naszej szkole, przecież to wpłynie w jakimś stopniu na ich zachowanie jak już wyjadą na drogi. To jest właśnie tak szeroko omawiane przez wszystkich BRD. Niestety przez ostatnie lata sytuacja bardzo się skomplikowała. Zdawalności w WORD stoją praktycznie w miejscu, kursantów z dnia na dzień ubywa zamiast przybywać, ceny za szkolenia znacząco zmalały, poziom instruktorów i egzaminatorów nie był tak słaby już dawno, a prestiż zawodu – praktycznie nie istnieje. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, bo są tacy, którzy chcą, starają się, jest to jednak kropla w morzu. W tym miejscu musimy zadać sobie dwa pytania: „Dlaczego tak się stało?” oraz „Co możemy zrobić, aby zmienić naszą branżę szkoleniową?”.

Odnosząc się do pierwszego pytania przyczyn jest bardzo dużo. Moim zdaniem jest to obniżenie wymagań dotyczących instruktorów i egzaminatorów, dość częste zmiany obowiązującego prawa (często zmiany, które tworzą różne i odmienne interpretacje przepisów), brak nadzoru i kontroli nad OSK i WORD (kontroli z prawdziwego zdarzenia, nie papierowej). Do tego w środowisku instruktorów mamy czarne owce. Ostatnio pojawiło się na nich fajne określenie - „papraki”. Niestety oni źle wpływają na środowisko, na BRD i postrzeganie zawodu instruktora. Może się narażę swoim koleżankom i kolegom, ale dłużej milczeć nie zamierzam. Czasami nawet jest mi wstyd za innych tak jak ostatnio w zielonogórskim WORD umawiając na egzamin swoich kursantów. W kolejce przede mną po zdanym egzaminie teoretycznym umawiała się dziewczyna na egzamin praktyczny. Była bardzo zdziwiona i zaskoczona, kiedy usłyszała, że może mieć termin na jutro. Jej komentarz nie pozostawił złudzeń „proszę Pani, ale ja nie mogę mieć egzaminu jutro, przecież ja mam dopiero 15 godzin, nie ma szans abym dała radę do jutra...”. Takich przypadków lub im podobnych jest mnóstwo. Pani w WORD mogła tylko powiedzieć, aby ustaliła to ze swoim instruktorem i właśnie w tym momencie zamyka się praktycznie wszystko, bo co można zrobić w takim przypadku? W dokumentach pewnie ma 30 godzin zgodnie z przepisami. Niestety, ale doszliśmy do takiego miejsca, gdzie nie ma już odwrotu. Pozostaje nam tylko odbić się od dna i poprzez działanie starać się poprawić obecną sytuację.

To jest właśnie to, co możemy zrobić, może nawet nie możemy, ale musimy. Jeżeli teraz nie zaczniemy działać to za kilka lat może być już za późno. (…) Brak dobrze wyszkolonej kadry (instruktorzy z wyższymi kategoriami uciekają do branży transportowej), młodych instruktorów nie przybywa, bo ten zawód stał się nieopłacalny i mało prestiżowy. Dlatego trzeba to zmienić, trzeba podjąć radykalne działania. Nie poprawimy BRD i znacząco „zdawalności” egzaminów państwowych zmieniając pracodawcę egzaminatorom. Takie działanie nie ma racji bytu, nie wpłynie znacząco na poprawę. Tutaj trzeba dużych zmian od świadomości kursanta, poprzez instruktora, a na końcu egzaminatora. Dodatkowo trzeba zmienić proces szkolenia i egzaminowania, aby nie odbywał się w sposób sztuczny tak jak to ma miejsce teraz. Na dzień dzisiejszy nie widzę innej drogi do tego, aby dokonać tych wszystkich zmian jak Samorząd Zawodowy Instruktorów i Egzaminatorów, bo jeżeli nie zrobimy tego oddolnie my wszyscy instruktorzy i egzaminatorzy, to Ci na górze wprowadzą nam zmiany, które dodadzą nam tylko papierkowej roboty i co gorsze zmiany nie będą dostosowane do obecnych czasów i technologii. Właśnie w tym wszystkim widzę szanse, takie małe światełko w tunelu… to właśnie dzięki wszystkim tym instruktorom, egzaminatorom, właścicielom OSK, którym się chce. Tym, którzy poświęcają swój własny prywatny czas i pieniądze, jadą setki kilometrów, aby się spotkać, aby coś zmienić, aby działać. Szkoda, że w większości są to te same twarze, jednak coś się zmienia, zaczyna się coś dziać, pojawiają się nowe osoby. Pamiętam jak zaczynałem swoją przygodę z nauką jazdy i jeździłem po mieście to prawie każdy instruktor do siebie machał, nawet Ci, których się nie znało. Teraz panuje jakaś znieczulica, bo ten fajny gest został zatracony, a np. kierowcy autobusów stosują go do dnia dzisiejszego, bo wiedzą, że są elitą.

W dzisiejszych czasach konkurencja woli „obsmarować” kogoś w Internecie lub pseudo gazecie (przecież można dzisiaj kupić prawie wszystko), pochwalić się, jacy to oni nie są świetni, jak to dobrze uczą i szkolą, a w rzeczywistości nie do końca tak jest. Wszystko jest super, ale chyba nie do końca. Po co te podziały, po co te kłótnie, po co ta walka między sobą? Przecież mamy jeden i ten sam cel. Tak, MY wszyscy instruktorzy jak również egzaminatorzy mamy jeden cel. Jest nim poprawa Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, to właśnie my wszyscy mamy na to wpływ i to od nas zależy czy coś się poprawi w tej kwestii…

Czy mam obawy związane z wprowadzeniem samorządu zawodowego? Jak najbardziej tak. Jest ich kilka, ale więcej dostrzegam plusów niż minusów. Tym bardziej, że wszystko jest na etapie tworzenia i rozwoju, tak więc jest miejsce również na dyskusje, propozycje czy uwagi. Każdy, kto chce może współtworzyć to przedsięwzięcie, może zawalczyć o lepsze jutro, droga jest otwarta. Owszem jest jeden bardzo ważny warunek, trzeba chcieć…

Tomasz Tkacz (Zielona Góra)

Komentuj
Tomasz Matuszewski. Odważmy się być mądrzy
31 stycznia 2019 | 0

Tomasz Matuszewski. Odważmy się być mądrzy
Tomasz Matuszewski, przewodniczący Komitetu Koordynującego INICJATYWY SPOŁECZNEJ NIEOBOJĘTNYCH NA RZECZ POWOŁANIA SAMORZĄDU ZAWODOWEGO. Były instruktor nauki jazdy, starosta gostyniński, egzaminator. Zastępca dyrektora WORD w Warszawie (fot. Jolanta Michasiewicz)

„Naród może przetrwać tylko wtedy, kiedy między państwem a obywatelami istnieje wiele grup wtórnych, które są na tyle bliskie jednostkom, że wciągają je w swoją sferę działania, wprowadzając tym samym w ogólny strumień życia społecznego”. Emile Durkheim

Polski system szkolenia i egzaminowania jest co najmniej nieefektywny. Osłodzić surowość takiej oceny może jedynie fakt, iż nie jest jedynym ułomnym systemem w naszej państwowej rzeczywistości. Oprócz niego nie lepiej funkcjonuje chociażby system ochrony zdrowia czy system edukacji. Taki stan wynika m.in. z realnej niechęci do istotnych zmian, które powinny być realizowane adekwatnie do zmieniającej się rzeczywistości. Zmienia się rynek usług, za zmianami w legislacji nie nadążają już najtęższe umysły, człowiek, pojazd i droga też już nie te same. Jedynie stałe pozostają przyzwyczajenia.

Sposoby szkolenia i egzaminowania istotnie się "zestarzały" biorąc wzór chociażby z "babci" Dyrektywy czy „prababci” Konwencji. I gdyby było tak wszędzie, można by powtórzyć: ,,trudno – taki mamy klimat”. Ale tak nie jest. Bo przykłady wielu krajów, chociażby Szwecji czy Wielkiej Brytanii udowadniają, że jednak można inaczej. Mamy więc do czynienia z klasyczną rzeczywistością ,,młodego wina i starych bukłaków”. Dewizą, która często temu towarzyszy, jest to, aby wszystko było taniej, aby na każdej rzeczy oszczędzić. Czyli po taniości do bylejakości.

Skutkiem tego jest permanentnie niezadowalający i drogo nas wszystkich kosztujący stan bezpieczeństwa ruchu drogowego. Na pytanie, „dlaczego tak jest?”, nie wystarcza już odpowiedź - magiczne zaklęcie - że za wypadki i kolizje odpowiada „niedostosowanie prędkości do warunków ruchu”. Część społeczeństwa jest tym faktem zupełnie niezainteresowana, część przestała już wierzyć, że są możliwe zmiany, inna grupa dobrze chce, ale do końca nie wie, jak poprawiać bezpieczeństwo czyli przyczynić się do zwiększenia komfortu życia.

Nieobojętni już przed kilku laty postanowili, że nie ma co narzekać, krytykować czy „czekać na Godota”. Zło - wyrażone w brakach - postanowili wypełnić dobrem w postaci powołania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Rozpoczęliśmy w 2016 od Deklaracji Nieobojętności, wyrażając gotowość do systematycznego działania, którego celem jest zapewnienie każdemu „spokojnego powrotu do domu”. W 2017 roku Deklaracją Dobrej Roboty zwróciliśmy się do Koleżanek i Kolegów o powszechny udział we wspólnocie osób, po których nie trzeba poprawiać. I wreszcie w 2018 roku, w roku Niepodległości, na Stadionie Narodowym, podczas III Kongresu Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy, ogłosiliśmy Deklarację Odpowiedzialności. Słowami: „Wspólne cele, wspólny język, wspólna odpowiedzialność” wyraziliśmy wolę, aby instruktorzy i egzaminatorzy stali się zawodami zaufania publicznego. Oznaczało to w praktyce ogłoszenie zamiaru powołania samorządu zawodowego tych grup zawodowych.

Obecnie w Polsce istnieje 18 samorządów. Funkcjonują samorządy adwokatów, radców prawnych, notariuszy, komorników, kuratorów sądowych, lekarzy i lekarzy dentystów, lekarzy weterynarii, aptekarzy, pielęgniarek i położnych, fizjoterapeutów, diagnostów laboratoryjnych, psychologów, biegłych rewidentów, doradców podatkowych, rzeczników patentowych, architektów, inżynierów budownictwa i samorząd urbanistów. Najstarszy - lekarski - ma już 99 lat, choć był już raz, w 1951 roku, rozwiązany przez ówczesną władzę.

Wszystkie samorządy mają - zgodnie z Konstytucją (art. 17 ust. 1), a następnie zgodnie z tworzącymi je ustawami, powierzone dwa zadania. Po pierwsze reprezentowanie zawodów, osób wykonujących te zawody - prezentowanie wspólnie uzgodnionego stanowiska wobec organów władzy i administracji państwowej w kwestiach pozostających w zakresie ich kompetencji. Po drugie - sprawowanie pieczy nad należytym wykonywaniem tych zawodów przez orzekanie w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej, stwierdzanie i wydawanie prawa wykonywania zawodu, ustalanie i rozpowszechnianie zasad etyki zawodowej. Istotnym elementem funkcjonowania samorządów zawodowych zawodów zaufania publicznego jest więc troska o etyczność, nienaganną postawę członków i działanie na rzecz dobra własnego i społeczeństwa. Można więc w pewnym uproszczeniu stwierdzić, że takie zawody „same sobą rządzą”. Przynależność do samorządu jest obligatoryjna dla wszystkich osób wykonujących dany zawód na terenie Polski.

Dlaczego jest nam potrzebny samorząd zawodowy? Największy problem, z którym dziś przychodzi nam się zmierzyć, to postępująca pauperyzacja profesji instruktorów i egzaminatorów. Swoista defraudacja autorytetów i związany z tym kryzys zaufania. Aby temu zapobiec, należy zbudować sprawnie działający system działań, aby przeciwdziałać temu zjawisku. W innym wypadku należy oczekiwać postępującej degradacji zawodów, a co za tym idzie, możemy spodziewać się nasilenia dalszej bezkompromisowej walki o klienta. Będzie to niosło za sobą niebezpieczne skutki dla profesjonalizmu i wizerunku naszych zawodów. W tym kontekście nie do zaakceptowania jest filozofia, iż o usługach ma decydować wyłącznie rynek i ekonomia. Bez trudu mogę sobie jednak wyobrazić sytuację, w której wszyscy instruktorzy i egzaminatorzy nie podlegają żadnym realnym ograniczeniom i żadnej zawodowej jurysdykcji. Co to może oznaczać? Otóż klient, czyli obywatel naszego kraju, będzie skazany wyłącznie na państwo (minister, wojewoda, marszałek, starosta), które, jak doskonale dowodzą badania i historia, nigdy nie będzie wywiązywało się z tej roli w sposób wystarczający, gdyż jest po prostu zbyt odległe od zwykłego obywatela i wypełnia wiele innych obowiązków. Już dziś można mnożyć przykłady bulwersującego wykorzystania przez firmy quasi-szkoleniowe i quasi-egzaminatorów niewiedzy Polaków. Czy tak ma wyglądać polski rynek usług szkoleniowych i egzaminacyjnych dziś i w przyszłości? Czy tego rzeczywiście chcemy?

Czy nie pragniemy bardziej tego, aby klient powierzający instruktorowi czy egzaminatorowi siebie lub najbliższych będzie mógł zaufać, że profesjonalista zrealizuje postawione zadanie, a ewentualne problemy z tym związane zostaną rozwiązane w najlepszy z możliwych sposobów? Czy kwalifikacje, które w efekcie pracy zawodowców powstaną, nie powinny dawać poczucia komfortu i bezpieczeństwa? Zdecydowanie uważam postawione pytania za retoryczne. Dlatego jak najszybciej „zespólmy myśli w jedno ognisko” i przystąpmy do organicznej pracy. Uwierzmy, że jesteśmy otwartą na innych grupą ludzi, którym nie jest wszystko jedno, którzy stanowią zalążek samorządności zawodowej instruktorów i egzaminatorów w Polsce. Jeśli nie my to kto? Jeśli nie teraz to kiedy?

Co miałby robić nasz samorząd? Kompetencje naszego samorządu mogłyby sprowadzać się przede wszystkim do:

1. Zajmowania stanowiska w sprawach istoty procesu szkolenia i egzaminowania w kontekście wpływu na bezpieczeństwo i porządek ruchu drogowego.

2. Współpracy z organami wszelkiej władzy publicznej oraz organizacjami pozarządowymi w obszarze kierunków rozwoju zawodów i problematyki bezpieczeństwa ruchu drogowego.

3. Ustalenia standardów wykonywania zawodów i standardów kwalifikacji zawodowych, w szczególności etycznych.

4. Stwierdzania i wydawania prawa do wykonywania zawodu.

5. Orzekania w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej.

6. Dbałości o szkolenia członków nakierowanej na permanentne podnoszenie poziomu profesjonalizmu.

7. Kontroli profesjonalnej i etycznej jakości dostarczanych usług.

8. Integrowania środowiska.

9. Obrony godności zawodowej.

Na rozmowy o strukturze organizacyjnej jest jeszcze czas. Prawdopodobnie dobrze byłoby ją utworzyć na poziomie krajowym i okręgowym rozumianym jako 49 lokalizacji. Dziś ważniejsze jednak jest to, że Samorząd Zawodowy nie jest tworzony przeciwko komuś lub czemuś. Jest potrzebny, bo wymaga tego odpowiedzialność za zdrowie, życie i przyszłość Polaków. Czas więc na decyzje. I powtórzmy za Horacym: ,,Połowę pracy ma za sobą, kto dobrze zaczął, miej więc odwagę być mądrym i zacznij”. Odważmy się być mądrzy.

Tomasz Matuszewski (Warszawa)

Komentuj
Samorząd zawodowy to nie stowarzyszenie
30 stycznia 2019 | 0

Samorząd zawodowy to nie stowarzyszenie
Bożenna Chlabicz, prezes Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym. Warszawa, 29 stycznia 2019 r. (fot. Jolanta Michasiewicz)

W gościnnej siedzibie Przemysłowego Instytutu Motoryzacji w Warszawie odbyło się kolejne spotkanie Grupy Roboczej Społecznej Inicjatywy na rzecz powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów. Na zaproszenie Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym w spotkaniu udział wzięli m.in. członkowie Komitetu Koordynującego, członkowie sekretariatów zespołów: ds. przeglądu kwalifikacji, ds. przeglądu prawa, ds. innowacji i rozwoju oraz członkowie Polskiego Klastra Edukacyjnego.

Po pierwsze, podsumowano dotychczasowe prace w zespołach, rozmawiano o dotychczasowych spotkaniach z deklarującymi udział w Inicjatywie i oczywiście tymi, którzy nie są jeszcze przekonani. – Musimy się postarać, aby branża zrozumiała, że samorząd zawodowy to nie kolejne stowarzyszenie – podkreślano w trakcie narady.

Po drugie, szczegółowo omówiono niezwykle ważne zagadnienia, które w przyszłości maja trafić do Deklaracji Programowej SZIE. Jak to ocenił jeden z uczestników – To fundament dalszej pracy. Ta Deklaracja to nic innego jak cele naszego samorządu. Rozpoczęto dyskusję, która będzie trwała, a dotyczyła takich spraw jak:

1. Instruktor i egzaminator – zawody zaufania publicznego i ich cechy: wypełniający misję, dobra reputacja, dotrzymywanie standardów, wysoki prestiż, przestrzeganie norm etycznych, zaufanie, rękojmia wykonywania zawodu itd.;

2. Samorząd zawodowy to służba wobec obywateli i własnego środowiska: prawo wyboru przez kandydata na kierowcę i kierowcę, by uczyć się u najlepszych; wychowanie społeczeństwa i aktywne działanie na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego; współpraca z urzędami, instytucjami i organizacjami – w Polsce i za granicą – w ramach sojuszu dla bezpieczeństwa; cyfryzacja procesów obsługi obywatela itd.;

3. Warunkiem uzyskania oczekiwanych efektów szkolenia i egzaminowania jest dostosowanie systemu do aktualnych realiów społecznych i drogowych. System musi uwzględniać: nowoczesny program szkolenia; innowacyjność w szkoleniu; merytoryczny nadzór nad szkoleniem; sprawiedliwy egzamin; spójność szkolenia i egzaminowania; współprace między instruktorami i egzaminatorami itd.;

4. Rozwój zawodowy instruktorów i egzaminatorów – potrzeba stworzenia branżowej ramy kwalifikacji w obszarze Polskiej Ramy Kwalifikacji: kwalifikacje teoretyczne, praktyczne i społeczne; ścieżki rozwoju zawodowego; zasady i obowiązki w zakresie szkolenia permanentnego; wymagania w stosunku do wykonujących zawód instruktora lub egzaminatora itd.;

5. Zasadnicze cele i obowiązki samorządu zawodowego w dziedzinie tworzenia prawa: inicjatywy ustawodawcze; konsultacje społeczne; więcej odpowiedzialności, mniej zakazów; więcej świadomości, mniej biurokracji; edukacja prawna społeczeństwa; bieżący audyt i aktualizacja prawa; nowoczesne prawo itd.;

6. Bezpieczeństwo biznesu i stabilizacja zawodowa to ważny element programu działania samorządu zawodowego. Podstawowe cele to zapewnienie godnych warunków pracy i adekwatnych zarobków itd.;

7. Transparentność i demokracja jako cechy samorządu zawodowego. Główne warunki to: demokratyczna struktura organizacji; wybory: proporcjonalne przedstawicieli i bezpośrednie władz; jawna kontrola każdego ogniwa samorządu; nowoczesna, wykorzystująca technologię cyfrową organizacja struktur itd.

Po trzecie, po raz kolejny podkreślono potrzebę skupienia wokół Inicjatywy jak najszerszych grup instruktorów i egzaminatorów.

W spotkaniu uczestniczył przedstawiciel redakcji PRAWO DROGOWE@NEWS, zachęcamy do zadawania pytań: e-mail: biuro@szie.pl oraz redakcja@l-instruktor.pl, tygodnik@prawodrogowe.pl, zachęcamy do udziału w kolejnych spotkaniach z uczestnikami Społecznej Inicjatywy na rzecz powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów. (jm)

Spotkanie odbyło się 29 stycznia 2018 r. Miejsce - sala konferencyjna Ośrodka Szkolenia Kierowców PIMOT w Warszawie,  poniżej fotoreportaż:

Komentuj
Krzysztof Cuprjak. Każdy pomysł jest ważny
29 stycznia 2019 | 0

Krzysztof Cuprjak. Każdy pomysł jest ważny
Krzysztof Cuprjak, instruktor nauki jazdy w „PREMA SZKOŁA JAZDY”. Toruń, 23 stycznia 2019 r. (fot. Jolanta Michasiewicz)

Biorąc udział i będąc współorganizatorem spotkania branżowego w Toruniu [spotkanie branżowe pn. „WYSOKA JAKOŚĆ - NAJLEPSI GRAJĄ W JEDNEJ LIDZE. Edycja: Toruń 2019” - przyp. red.] mam kilka spostrzeżeń i obserwacji.

Szanowni Państwo! Jeśli ktoś z Was zastanawia się: - Dlaczego? Po co? W jakim celu?

Liczba uczestników naszego spotkaniu przerosła oczekiwania, nie przypuszczaliśmy, że zainteresowanie i chęć dyskusji jest tak duża. Właśnie podczas tej konferencji poczułem, że mamy siłę. INICJATYWA NIEOBOJĘTNYCH rośnie. Każde spotkanie ma swój indywidualny wymiar. Pojawiają się głosy i zaproszenia z całej Polski. Powtórzę raz jeszcze, nie ma znaczenia wielkość OSK, to gdzie funkcjonujemy, z czym na co dzień się zmagamy, z jakimi problemami mamy do czynienia. Ogromny szacunek dla osób, które poświęciły swój czas i poniosły wydatki związane z przyjazdem na spotkanie. Panie, Panowie jesteście niesamowici!

Prelegenci mówili o zasadach, o ścieżkach wyboru, każdy z uczestników miał możliwość wypowiedzi, Inicjatywa Nieobojętnych jest otwarta. Niezwykle ważne są wszystkie głosy padające z naszej grypy zawodowej. Każdy głos jest ważny! Wasze opinie, pomysły są informacjami dla zespołów, w jakim kierunku mogą iść zmiany! Koleżanki i koledzy instruktorzy i egzaminatorzy! Dążymy do poprawy, chcemy zmian w branży!

Doszliśmy do etapu, że każdy z nas może kreować te zmiany. Pojawiają się pytania. - Takich zrywów było już sporo? - Nie uda się? - Przecież nie mamy finansowania, poparcia itp. Rzeczywiście to trudne pytania, ale znajdują swoje odpowiedzi. Większość znajdziecie właśnie uczestnicząc w takim spotkaniu. W Toruniu okazało się, że nie ma granic. Nasze piękne miasto odwiedziło wielu wspaniałych ludzi z najdalszych miejsc Polski. Ta i właśnie takie konferencje pokazują, że chcemy być jednością!

Słuchaliśmy, że zespoły już pracują. Panie i Panowie instruktorzy, egzaminatorzy! Każdy z Was jest członkiem każdego zespołu, bo ma możliwość przekazać swoje zdanie, swoje pomysły, określić kierunki zmian i przede wszystkim wypowiedzieć się. To tylko my wiemy, co jest słabą, a co mocną stroną naszej profesji. Bądźcie twórcami swojej branży.

Jest ogrom spraw do analizy i dyskusji. Każdy pomysł jest ważny! Powtórzę - Inicjatywa rośnie w siłę. To jest fakt. Każdy może mieć wątpliwości, ale gdy spojrzymy na całość branży wniosek jest tylko jeden! Chcę zmian! Jakich? To już każdy z nas dokładnie wie. Jestem tylko zwykłym, prostym instruktorem. Pracuję w małej miejscowości. Podczas toruńskiego spotkania, słuchając wystąpienia Sławomira Moszczyńskiego, poczułem, że „Jestem dumnym z wykonywanego zawodu, jestem dobrym instruktorem, egzaminatorem”. Zmiany muszą zaistnieć. W jakim rozmiarze i w jakim stopniu? To właśnie te i takie pytania, na które powinniśmy odpowiedzieć sobie sami.

Nie ma znaczenia miejsce, nie ma znaczenia wielkość środowiska, w którym pracujecie. Jeśli czujecie potrzebę spotkań przyjeżdżajcie lub je organizujcie. Rozmawiajcie, dyskutujcie - bo warto. Liczba nieobojętnych z każdym dniem rośnie. Nasze spotkanie w Toruniu pokazało, że warto chcieć. I tego życzę wszystkim nieobojętnym na zmiany.

JEŚLI NIE TERAZ – TO KIEDY! JEŚLI NIE MY – TO KTO?

Krzysztof Cuprjak, instruktor, „PREMA” Szkoła Jazdy (Chełmża)

Komentuj
W Łodzi o samorządzie zawodowym instruktorów i egzaminatorów
28 stycznia 2019 | 0

W Łodzi o samorządzie zawodowym instruktorów i egzaminatorów
Inicjatywa zdecydowanie cenna, bo chroni nasze środowisko od wpływu polityków. W samorządzie będą ludzie, związani ze środowiskiem, a nie politycy - mówi Krzysztof Kołodziejczak, prezes „AUTOS” Stowarzyszenia Właścicieli Ośrodków Szkolenia Kierowców i Kandydatów na Kierowców w Łodzi (fot. Jolanta Michasiewicz)

Stowarzyszenie Właścicieli Ośrodków Szkolenia Kierowców i Kandydatów na Kierowców „AUTOS” w Łodzi, które w roku ubiegłym przygotowało wniosek do Ministerstwa Infrastruktury o likwidację placu manewrowego na egzaminie państwowym prawa jazdy kat. B - o czym dyskutowało całe środowisko szkoleniowców - w ostatni piątek podjęło dyskusję nad propozycją powołania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Do Łodzi na zaproszenie Stowarzyszenia przyjechali: Tomasz Matuszewski, reprezentujący Komitet Koordynujący INICJATYWY SPOŁECZNEN NIEOBOJĘTNYCH NA RZECZ POWOŁANIA SAMORZADU ZAWODOWEGO oraz Mariusz Sztal, pracujący w Zespole ds. innowacji i rozwoju. Dodajmy, iż sam prezes Stowarzyszenia „AUTOS”, Krzysztof Kołodziejczak, zadeklarował udział w pracach i został powołany w skład Zespołu ds. przeglądu prawa - struktury Inicjatywy.

- Łódzkie stowarzyszenie zrzesza auto-szkoły - co chciałbym podkreślić - rodzinne. Dodam, iż działa w branży od 26 lat, jest najstarszym stowarzyszeniem szkół nauki jazdy w Polsce. W trakcie spotkania, które odbyło się 25 stycznia br. nasi członkowie zostali zapoznali z kierunkiem działań Grupy Inicjatywnej na rzecz Powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów. Koledzy wyrazili zainteresowanie podjętymi działaniami. W ten sposób zaczęły się rozmowy wokół przyszłego Stowarzyszenia Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów. Inicjatywa zdecydowanie cenna, bo chroni nasze środowisko od wpływu polityków. W samorządzie będą ludzie, związani ze środowiskiem, a nie politycy - skomentował Krzysztof Kołodziejczak.

Mariusz Sztal, zapytany o przebieg spotkania powiedział: - Uczestnicy spotkania pytali o kompetencje przyszłego SZIE, o szczegóły Inicjatywy. Zdecydowanie chcą zmian w branży i tu widzą duży potencjał właśnie naszej Inicjatywy.

Na dzień 28 stycznia 2019 r. poparło i zadeklarowało udział w Inicjatywie Społecznej Nieobojętnych na rzecz powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów 1331 instruktorów i egzaminatorów - http://poparcie.szie.pl/

(jm)

(fot. „AUTOS” Łódź)

Komentuj
SZIE. Toruń 2019. To gra zespołowa
25 stycznia 2019 | 0

SZIE. Toruń 2019. To gra zespołowa
Toruń, 23 stycznia 2019 r. (fot. Jolanta Michasiewicz) [kliknij]

23 stycznia 2019 r. odbyło się spotkanie branżowe pn. „WYSOKA JAKOŚĆ - NAJLEPSI GRAJĄ W JEDNEJ LIDZE. Edycja: Toruń 2019”. Było profesjonalnie, merytorycznie i twórczo. Skupieni wokół INICJATYWY SPOŁECZNEJ NIEOBOJĘTNYCH NA RZECZ POWOŁANIA SAMORZĄDU ZAWODOWEGO głośno mówili o potrzebie zmian, o systemie szkolenia i egzaminowania, o godności i jakości pracy, o bezpieczeństwie ruchu drogowego itd. itp. Oni nie chcą czekać, to ich czas, ale też wysłali szerokie zaproszenie do współpracy i udziału w Inicjatywie. Kolejne spotkanie prawdopodobnie w Szczecinie.

Organizatorzy, uczestnicy. Organizatorzy wydarzenia - Fundacja Zapobieganie Wypadkom Drogowym, Grupa IMAGE, Ośrodek Szkolenia Kierowców „POLDEK” w Gdańsku, Polski Klaster Edukacyjny, „PREMA” Szkoła Jazdy w Chełmży - zaprosili przede wszystkim instruktorów i wykładowców, egzaminatorów, kierowników szkół jazdy. Gośćmi byli także: Łukasz Szeląg, dyrektor Biura Senatora RP Grzegorza Napieralskiego; Marek Staszczyk dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Toruniu; przedstawiciele firm pracujących na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, w tym oficyna wydawnicza – Grupa IMAGE i redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS.

Cel i dalsze plany. Z całej Polski do pięknego Torunia przyjechało około sto osób. Witali ich gospodarze spotkania: Dagmara Romanowicz oraz Marcin Murawski, moderatorem był Mariusz Sztal. I tym razem należy podkreślić wspaniałą atmosferę. Pokonali setki kilometrów, poświęcili swój czas, chcieli rozmawiać, wymieniać doświadczenia. I tak się stało. Rozmawiali podczas części oficjalnej, w kuluarach oraz w trakcie spotkań prywatnych. Jeden z uczestników skomentował: - Pojechaliśmy po nową lepszą przyszłość dla naszej branży, pojechaliśmy nie tylko walczyć, ale również rozmawiać, wymienić zdania jak również doświadczenia z innymi. Konferencja przyniosła nam nowe pomysły, nowe doświadczenia i jak zawsze pozwoliła spotkać. Dziękuję wszystkim za spotkanie, za atmosferę (cyt. za Tomasz Tkacz, Zielona Góra). Tak właśnie było, podkreślali swoje zadowolenie z zawartych nowych znajomości. Wokół Inicjatywy - już wyraźnie - koncentruje się grupa ludzi, którzy się lubią i szanują.

Jak nas poinformowano, na przełomie lutego i marca br. planowane jest kolejne spotkanie branżowe, tym razem ma się ono odbyć w Szczecinie.

O czym rozmawiali, nad czym pracowali. Zaplanowano i zrealizowano kilka szerszych prezentacji, ale też odnotować należy kilka spontanicznych – równie ważnych i twórczych – wystąpień. Tomasz Matuszewski (Warszawa), przewodniczący Komitetu Koordynującego INICJATYWY dokonał analizy roli instruktora i egzaminatora, w przeszłości i dziś. Mówiąc o jakości pracy przedstawicieli obu zawodów podkreślał, iż „należy zadbać o poprawę jakości osób”. Reprezentujący Senatora RP Grzegorza Napieralskiego, Łukasz Szeląg (Szczecin), dyrektor Biura senatora deklarował: - W osobie senatora Grzegorza Napieralskiego i mojej macie waszych ambasadorów, aby wasze sprawy dotarły na sale parlamentarne. Andrzej Pasek (Gdańsk), członek Zespołu ds. prawa swoją prezentację zatytułował: „Nowe spojrzenie. Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest aż tak źle”. Mówił, że to czas, aby na problemy nurtujące branżę spojrzeć z innej perspektywy. Ponieważ – jak ocenia - zmiany są nieuniknione, więc każdy musi odpowiedzieć na wiele pytań i podjąć równie wiele decyzji. Czy chcę decydować o kierunku zmian? Czy chcę decydować o tym, kto ma te zmiany wprowadzać. Czy chcę wziąć na siebie odpowiedzialność za te zmiany. Sławomir Moszczyński (Warszawa) przedstawiał się: - Ja jestem bardzo dumnym instruktorem. Uczę jeździć, nie znam tras egzaminacyjnych. Chcę, aby nasz zawód nabrał szacunku, ale żeby naprawdę tak się stało, to my musimy sobie pomóc, a pomóc możemy tylko my sami. Adwersarzy i innych mamy wielu. Jestem za tym, aby z nimi polemizować otwartym tekstem. Do obecnych na Sali mówił: - To Wy jesteście elitą. Jednocześnie apelował: - Pracy jest bardzo dużo i cieszę się bardzo, że jest tyle osób, które mają chęci pomagać. Nie bójmy się, piszcie otwarcie. Mamy świetne trzy Zespoły. Do członków stowarzyszeń branżowych: – My chcemy przejąć wasze doświadczenia w formie rozmowy, dyskusji, konstruktywnej polemiki. Filip Grega (Szczecin), reprezentujący Zespół ds. Przeglądu kwalifikacji, postanowił zaproponować - jak to nazwał - prawidłową interpretacją pojęcia samorząd zawodowy. - I nic w tym dziwnego, bo samorząd to taka inicjatywa, która nie dotyka nas na co dzień. Jest ich tylko kilkanaście w Polsce, w różnych branżach. Samorząd często porównywany jest do stowarzyszenia, a to nie jest do końca prawda. Precyzował, czym jest stowarzyszenie, a czym samorząd zawodowy, ale mówił o cechach i celach związków zawodowych. - Dziś mamy szansę na zmianę w kierunku określonym przez instruktorów i egzaminatorów. (…) To, co stworzymy - mam nadzieję - będzie nam służyło bardzo długie lata. Kierunek, jaki obieramy, zależy od nas. I od nas zależy, jaka jest nasza koncepcja. To będzie to, co wspólnie wypracujemy i na co się wspólnie zgodzimy. F. Grega informował, iż Zespół rozpoczął prace, zbiera pomysły. - A przed nami: Praca, praca, praca. Marcin Kukawka (Poznań): - Gdy usłyszałem o Inicjatywie zacząłem się zastanawiać czy to ma sens, czy to jest dobry kierunek. Zawodowo poruszam się wśród innych samorządów. Widzę zarówno problemy, jak i korzyści wynikające z faktu, że ten samorząd istnieje, jakie są zagrożenia. Apeluję, aby koncentrować się na codziennej pracy. (…) – Ja deklaruję, że zaangażuję się w jakiś sposób, spróbuję tę inicjatywę współtworzyć i wspomóc. To ważna deklaracja. W ramach dygresji dodajmy, iż na liczniku poparcia dla SZIE na dzień dzisiejszy odnotowano 1257 głosów poparcia. Damian Badura (Gorzów Wielkopolski). Mówił o szkoleniu, egzaminowaniu, nadzorze w kontekście bezpieczeństwa. Wyraził pogląd, iż egzamin państwowy powinien być dużo droższy. Wówczas kandydat na kierowcę zastanowi się czy jest przygotowany. Podsumował - Nie mamy co się bać powstania samorządu, natomiast zdecydowanie powinien on zająć się istniejącą patologią. Fajnie byłoby, aby pomysłem zajęło się całe środowisko, ale także rożne firmy współpracujące z nami. Musimy z wszystkimi budować szeroką jedność. Niestety, czasowa dyscyplina spotkania nie pozwoliła Mariuszowi Sztalowi (Warszawa), z Zespołu ds. innowacji i rozwoju, dokonać pełnej swojej prezentacji. Nakreślił drogę od inicjatywy do projektu ustawy, mówił o poparciu inicjatywy, konsultacjach wewnętrznych, wnioskach eksperckich, następnie konsultacjach zewnętrznych i właśnie projekcie przyszłego aktu. Przypomniał: - Od początku powołania tej inicjatywy jesteśmy otwarci na wszystkie środowiska i absolutnie wszystkich zapraszamy do współpracy, jesteśmy absolutnie otwarci. Zapraszamy fundacje, zapraszamy stowarzyszenia i federacje, a także izby gospodarcze. Samorząd ma służyć nam wszystkim. Tak jak wszyscy, odpowiadamy za jakość życia obywateli. Cel powstania samorządu jest społeczny. Żeby ten cel finalny osiągnąć, trzeba tę branżę może lekko zmodyfikować. Przez wiele lat nie było na to pomysłu, dzisiaj jest ten pomysł. Samorząd faktycznie może tę sytuację zmienić.

Moderator, na zakończenie spotkania, przywołał gdzieś postawione następujące pytanie:

- Jak długo trzeba czekać, żeby coś zmieniło się na lepsze?

- Faktycznie - jeżeli będziemy chcieli czekać - to długo, aby nie powiedzieć nigdy - odpowiedział.

Przywołał sentencję INICJATYWY NIEOBOJĘTNYCH: JEŚLI NIE TERAZ – TO KIEDY! JEŚLI NIE MY – TO KTO?

(jm)

Komentuj
Tomasz Matuszewski. Potrzeba poprawy jakości osób
25 stycznia 2019 | 0

Tomasz Matuszewski. Potrzeba poprawy jakości osób
Tomasz Matuszewski, przewodniczący Komitetu Koordynującego INICJATYWY SPOŁECZNEJ NIEOBOJĘTNYCH NA RZECZ POWOŁANIA SAMORZĄDU ZAWODOWEGO. Były instruktor nauki jazdy, starosta gostyniński, egzaminator. Zastępca dyrektora WORD w Warszawie (fot. Jolanta Michasiewicz)

Podczas zakończonego spotkania branżowego instruktorów i egzaminatorów pn. „WYSOKA JAKOŚĆ - NAJLEPSI GRAJĄ W JEDNEJ LIDZE. Edycja: Toruń 2019”, przewodniczący Komitetu Koordynującego INICJATYWY SPOŁECZNEJ NIEOBOJĘTNYCH NA RZECZ POWOŁANIA SAMORZĄDU ZAWODOWEGO Tomasz Matuszewski apelował: - Chcielibyśmy, żeby wszyscy w tej Inicjatywie Powołania Samorządu Zawodowego znaleźli dla siebie szansę. Tu nie chodzi o reformę instytucji, my nie chcemy reformować instytucji. Tu chodzi o rzecz trudniejszą. Tu chodzi o reformę ludzi.

T. Matuszewski mówił o - jak to nazwał - deregulacjach, które miały miejsce na przestrzeni ostatnich 30. lat. Precyzyjnie omówił i skomentował podejmowane wówczas decyzje i zachodzące w systemie szkolenia i egzaminowania zmiany. - Od taniości do bylejakości - czytamy na jednej z plansz prezentacji. Podkreślił, że dotyczy to obu zawodów (instruktorów i egzaminatorów). Jak ocenia, jakość szkolenia i egzaminowania były wypierane przez inne czynniki. - Następuje - w moim przekonaniu i w mojej ocenie - pauperyzacja, tzn. obniżenie jakości osób, które zajmują się szkoleniem i zajmują się egzaminowaniem - podkreślał. Kończąc swój niezwykle interesujący wykład konkludował: - Jest potrzeba powołania „ciała”, które zadba o poprawę jakości osób, bo na pewno nie zrobią tego dzisiejsze instytucje. Nie ma na to szans. Dlatego warto mówić o samorządzie - wzorem tych kilkunastu zawodów, które taki samorząd stworzyły. Próbując uniknąć błędów, które były popełnione, ale też korzystając z tych otwartych drzwi. I trzy ostatnie zdania wygłoszone w Toruniu 23 stycznia 2019 r.: - Dzisiaj chciałem pokazać, że to, co się działo przez ostatnie 30 lat, nie sprzyjało budowaniu autorytetu instruktora, budowaniu autorytetu egzaminatora, nie sprzyjało rozwojowi zawodowemu, nie sprzyjało jakości osób. Problem, który dzisiaj mamy to osoba, instruktora i egzaminatora. Jeżeli tym osobom dzisiaj byśmy mogli pomóc - a może to uczynić samorząd – niewątpliwie tym samym zaczniemy uzdrawiać cały system.

Wśród swoich 6. prostych zasad życiowych Tomasz Matuszewski zawarł jedną, która tutaj znajduje szczególną aktualność. Brzmi ona następująco: ZANIM ZREZYGNUJESZ – SPRÓBUJ. (jm)

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Narty w samochodzie – crash test
12 lutego 2019 | 0

Narty w samochodzie – crash test
You Tube - „Crash test ADAC: Narty w aucie” [kliknij]

To jeszcze nie koniec sezonu. Nadal jedziemy ze sprzętem do uprawniania „białego szaleństwa”. Zachęcamy do obejrzenia filmu z crash testu. W pojeździe - bez boksu bagażowego - kierowca sprzęt umieszcza we wnętrzu pojazdu, niestety nie mocuje go…

Autorzy testu - ADAC - pokazują jakie zagrożenie powoduje nieprawidłowo przewożony typowy sprzęt narciarski niezbędny na rodzinny wyjazd. Dwie pary nart, kijki i buty narciarskie, sanki trafiają do wnętrza pojazdu, Niestety nie zostają umocowane! Dodatkowo pakowane są małe torby z żywnością, termos z gorącym piciem. Podobnie nie są umocowane. Dla celów testu, którego podstawowym tematem jest przewożony bagaż, wyłączono poduszki powietrzne. Zderzenie ma miejsce przy prędkości jazdy 50 km/godz. I co widzimy… najpierw - wprost na kierowcę i pasażera - wylewa się gorący napój z termosu, parzy ich. Następnie w wielką siłą lecą narty, kijki i buty narciarskie. Bardzo prawdopodobne, że uderzą w głowę jednej z osób. Uderzają w jadących oraz przednią szybę, którą wybijają, szkło pryska jak bańka mydlana, też rani. Sanki nie wypadają, ale uderzają w siedzenie kierowcy… z siłą 120 kg…

W filmie możemy obserwować także drugi test, tym razem kierowca mocuje przewożony sprzęt. Jak? Koniecznie zobaczcie sami. (jm)

Komentuj
Samochodem na narty – jak bezpiecznie dojechać na stok?
5 lutego 2019 | 0

Samochodem na narty – jak bezpiecznie dojechać na stok?
(fot. Renault)

Sezon narciarski trwa w najlepsze, a na stok wiele osób podróżuje własnym samochodem. Jak zapakować sprzęt i bezpiecznie dotrzeć na miejsce w zimowych warunkach? Kilka porad przygotowali trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Nart nie transportuj luzem. Transport nart potrafi być wyzwaniem, ale nie wolno ich przewozić luzem we wnętrzu pojazdu. Narty powinny być ze sobą połączone i dobrze zamocowane, aby nie stworzyć zagrożenia w razie nagłego hamowania czy kolizji.

Do transportu nart najlepiej nadają się boksy dachowe. W plastikowym pojemniku umieszczonym na dachu zmieszczą się nie tylko narty, lecz także kijki, buty i stroje narciarskie. Zanim jednak zapakujemy boks, warto sprawdzić, jaka jest dozwolona masa załadunku, a zwłaszcza dopuszczalne obciążenie dachu według producenta samochodu - mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Co jeszcze warto spakować? Jeśli wybieramy się w dłuższą podróż, powinniśmy się przygotować na różne niespodziewane sytuacje, a zwłaszcza w przypadku wyjazdu za granicę sprawdzić, czy posiadamy obowiązkowe wyposażenie. Nawet jeśli jednak poruszamy się tylko po Polsce, warto mieć ze sobą kamizelkę odblaskową. Choć za jej brak nie grozi nam mandat, poprawia ona bezpieczeństwo kierowcy wysiadającego z auta np. po zatrzymaniu awaryjnym. Do wezwania pomocy w razie kolizji czy awarii niezbędny będzie telefon komórkowy, dlatego przed wyjazdem należy naładować baterię, a także zabrać ze sobą ładowarkę samochodową lub powerbank.

Na wypadek, gdybyśmy utknęli w śniegu, możemy zapakować również niedużą łopatę, a także kawałki starego dywanika lub żwirek dla kota do podłożenia pod koła.

W sytuacji awarii lub bardzo trudnych warunków atmosferycznych może być konieczny dłuższy postój. Dlatego nie zaszkodzi też wozić ze sobą termos z ciepłą herbatą, batony czy czekoladę i koc.

Dostosuj styl jazdy. Jeśli nawierzchnia drogi pokryta jest śniegiem, trzeba nieco zmodyfikować nasz sposób jazdy.

W przypadku problemów z ruszeniem z miejsca można użyć drugiego biegu i delikatnie puszczać sprzęgło, by uniknąć buksowania. Również podczas nabierania prędkości warto pozostać na wyższym biegu, co pozwoli lepiej kontrolować samochód. Prędkość powinna być dostosowana do warunków jazdy. Jadąc zbyt szybko, ryzykujemy utratę kontroli nad autem. Powinniśmy też wziąć pod uwagę, że na lodzie czy śniegu droga hamowania znacznie się wydłuża - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Jednocześnie wszystkie manewry powinny być wykonywane możliwie jak najbardziej płynnie. Dotyczy to zwłaszcza hamowania, sterowania czy przyspieszania. Jeśli to możliwe, starajmy się hamować silnikiem, tzn. redukując biegi - unikajmy gwałtownego wciskania hamulca.

Komentuj
Artur Paczkowski. Udostępnienie pojazdów dostosowanych na egzamin
1 lutego 2019 | 0

Artur Paczkowski. Udostępnienie pojazdów dostosowanych na egzamin
Artur Paczkowski, specjalista ds. mobilności osób niepełnosprawnych, PIMOT (fot. Jolanta Michasiewicz)

Po wejściu w życie ustawy o zmianie ustawy o kierujących pojazdami z dnia 28 lutego 2018 r. (Dz.U.2018. 728) wydawałoby się, że wreszcie uregulowano kontrowersyjny temat opłaty egzaminacyjnej za praktyczną część egzaminu państwowego osób niepełnosprawnych, korzystających z dostosowanego samochodu. Zwolnienie z opłaty dotyczy przypadków, gdy jazda egzaminacyjna odbywa się pojazdem, o którym mowa w art. 54 ust. 5 pkt. 1 ustawy, a więc „pojazdem osoby niepełnosprawnej wymagającej przystosowania pojazdu do rodzaju schorzenia”.

Zespół do spraw mobilności osób niepełnosprawnych w Przemysłowym Instytucie Motoryzacji został zaalarmowany, że w jednym z WORD-ów powyższe zapisy ustawy są interpretowane w taki sposób, aby nie tylko nie zwolnić kandydatów z tej opłaty, ale zażądać od nich pełnej opłaty bez dawniejszej 50%-owej zniżki. Słowami kluczowymi dla tej karkołomnej interpretacji prawa są „pojazdy osoby niepełnosprawnej” rozumiane przez urzędników WORD-u jako pojazdy własne. W takim rozumieniu, z opłaty egzaminacyjnej mogą być zwolnione tylko osoby niepełnosprawne będące właścicielami pojazdu dopuszczonego do egzaminu. W każdym innym przypadku opłata jest należna w pełnej wysokości, bo została zniesiona 50%-owa ulga. Innymi słowy zmiana ustawy przyczyniła się do wzrostu kosztu uzyskania prawa jazdy przez osoby niepełnosprawne. Na szczęście uzyskaliśmy interpretację prawną z Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu RP:

„W przepisie zwalniającym z opłaty (art. 56 ust. 4 ustawy o kierujących pojazdami) odsyła się do przepisu art. 54 ust. 5 pkt 1 mówiącego o „pojeździe osoby niepełnosprawnej wymagającej przystosowania pojazdu do rodzaju schorzenia”. Celem obu przepisów, nie jest jednak ustalanie prawa własności do pojazdu. W art. 54 ust. 5 chodzi o odstąpienie od wymogu rejestrowania przebiegu egzaminu, w przypadku, gdy WORD nie ma odpowiedniego samochodu, a jednocześnie niewłaściwe byłoby instalowanie urządzeń w pojeździe użytym do egzaminu spoza WORD-owskiego zasobu. I nie ma tu znaczenia, czyj jest ten pojazd (czy osoby niepełnosprawnej czy OSK, czy innej osoby). Interpretacja, że jeżeli nie jest to pojazd egzaminowanej niepełnosprawnej osoby, to należy zamontować urządzenia nagrywające egzamin byłaby absurdalna. Tym bardziej takiej interpretacji nie można przyjąć w odniesieniu do opłaty za egzamin. Jeżeli WORD sam nie podstawił pojazdu, to musi zwolnić egzaminowanego z opłaty. Nie ma też znaczenia, czy osoba egzaminowana za zorganizowany przez siebie na egzamin pojazd musiała komuś zapłacić czy nie.

Idąc tą drogą, jeżeli WORD chce pobierać opłaty za pojazdy przez siebie niepodstawione, to zgodnie z tym samym art. 54 powinien rejestrować w nich egzaminy, bo ust. 5 zwalania z tego tylko pojazdy osób niepełnosprawnych.

Może się jednak zdarzyć i taka sytuacja, w której WORD nie ma pojazdu, ale własną czynnością prawną (najem, dzierżawa, użyczenie itp.) organizuje taki pojazd. Wtedy trzeba go traktować jako pojazd WORD-u, a więc opłatę się pobiera.

Przesądzające zatem jest nie to kto jest właścicielem, lecz to, kto jest posiadaczem pojazdu (będącego np. własnością ośrodka szkolenia kierowców) w chwili egzaminu. Kto go od ośrodka szkolenia kierowców, innego podmiotu lub innej osoby użycza: egzaminowany czy WORD?”

Intencja ustawodawcy została również wyrażona w art.1, ust. 5 przywołanej ustawy o zmianie ustawy, poprzez tworzenie internetowej bazy informacji o pojazdach dostosowanych, będących w dyspozycji Ośrodków Szkolenia Kierowców, które docelowo będą głównym źródłem udostępniania takich pojazdów na egzaminy państwowe i raczej nie będą to samochody, których właścicielami są niepełnosprawni kandydaci na kierowców. Do utworzenia, prowadzenia i aktualizowania tej bazy został wskazany Przemysłowy Instytut Motoryzacji, który na stronie www.pimot.eu zaprasza OSK do aplikowania w zasób bazy. Baza informacji podstawowych o pojazdach, wynikająca z wymogów ustawy jest obecnie w budowie i wkrótce będzie opublikowana. W okresie przejściowym, na podstawie umowy PIMOT-u ze Stowarzyszeniem SPINKA jest możliwe korzystanie z bazy Stowarzyszenia na stronie www.spinka.org.pl. Jednocześnie jest planowana szeroka rozbudowa tej bazy o istotne szczegółowe informacje dotyczące pojazdów dla osób niepełnosprawnych. Jest to jednym z zadań powstającego w PIMOT, w ramach Rządowego Programu Dostępność Plus, Krajowego Ośrodka Mobilności Osób Niepełnosprawnych.

Artur Paczkowski

Komentuj
Samochód-igloo
30 stycznia 2019 | 0

Samochód-igloo
(fot. Jolanta Michasiewicz)

W zimie dokładne oczyszczenie auta ze śniegu i lodu ma ogromne znaczenie. Jazda samochodem przypominającym igloo lub z zaparowanymi szybami jest niebezpieczna, a w dodatku grozi mandatem.

Po intensywnych opadach śniegu na drodze można zobaczyć auta, które zdecydowanie wymagają odśnieżenia. W zimowych warunkach dojazd do celu często zajmuje więcej czasu niż zwykle, dlatego kierowcy starają się oszczędzić cenne minuty, rezygnując z dokładnego oczyszczenia samochodu ze śniegu czy lodu.

Przejrzystość szyb jest bardzo ważna dla naszego bezpieczeństwa. Bez tego trudno w porę dostrzec znak drogowy czy pojawiającą się nagle przeszkodę, a przecież szczególnie w zimie, gdy jezdnia może być wyjątkowo śliska, potrzebujemy z wyprzedzeniem wiedzieć, że konieczne będzie np. hamowanie – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Dlatego niezbędnym wyposażeniem samochodu w tym okresie jest skrobaczka do szyb i szczotka do usuwania śniegu. Przydać może się również specjalny płyn do odmrażania i czyszczenia szyb, zwłaszcza jeśli nasze auto nie jest garażowane. Szyby powinny być czyste także od środka – nie można dopuścić do ich zaparowania. Używajmy wycieraczek, dmuchawy i ogrzewania szyb na tyle intensywnie, na ile jest to konieczne.

Czyste szyby to jednak nie wszystko. – Pamiętajmy o tym, że przed wyruszeniem w drogę należy oczyścić całe auto. Śnieg spadający z naszego dachu może ograniczyć widoczność innym kierowcom. Niedopuszczalna jest też sytuacja, w której niewidoczne stają się reflektory albo tablica rejestracyjna samochodu – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.

Na przygotowanie samochodu do jazdy musimy zaplanować odpowiednią ilość czasu. Wielu kierowców stara się przyspieszyć ten proces, odśnieżając auto z uruchomionym silnikiem, jest to jednak niezgodne z przepisami. Za trwający ponad minutę postój z włączonym silnikiem grozi nam mandat.

Komentuj
Kowalski uważa, że wie dużo o światłach, dlatego oślepia i jest oślepiany
25 stycznia 2019 | 0

Kowalski uważa, że wie dużo o światłach, dlatego oślepia i jest oślepiany
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Praktycznie wszyscy polscy kierowcy doświadczają oślepiania na drodze, a ponad 40 proc. z nich uważa, że ma zbyt słabe światła, by dobrze widzieć. Nowe wyniki badań sondażowych Instytutu Transportu Samochodowego rzucają światło na świadomość kierowców odnośnie oświetlenia.

Kwestia świateł, szczególnie w porze jesienno-zimowej, jest istotna z punktu widzenia bezpieczeństwa na drogach. Temat ten od lat rodzi wiele pytań, a nawet kontrowersji, dlatego Instytut Transportu Samochodowego przeprowadził wśród kierowców ankietę dotyczącą świateł samochodowych.

Z sondażu ITS wynika, że 98 proc. kierujących doświadcza oślepiania przez inne pojazdy, a ponadto ma wyrobiony pogląd, że nielegalne zamienniki żarówek zakładane do reflektorów są najpoważniejszym jego źródłem (70 proc. badanych).

Jedna trzecia ankietowanych uważa, że ma zbyt słabe światła, a kolejne 12 proc. wychodzi z założenia, że bez względu na ich typ i tak nie są one w stanie odpowiednio oświetlić drogi.

- Ten stan rzeczy potwierdzają wcześniejsze analizy Instytutu, podobnie jak badania ośrodków zagranicznych. Przeciętne światła pojazdów święcą bardzo słabo, a zbyt mały zasięg oświetlenia drogi jest powszechnym problemem. Z tego powodu dbałość o ich stan oraz dostosowywanie prędkości pojazdu do możliwości świateł jest kluczowe dla bezpieczeństwa – przekonuje dr inż. Tomasz Targosiński z ITS (fot.).

Połowa przebadanych kierowców deklaruje, że weryfikuje stan oświetlenia podczas okresowego przeglądu technicznego. Jedna trzecia twierdzi, że robi to raz na trzy miesiące, a tylko 4 proc. nie interesuje się tym wcale. Te wskaźniki mogłyby świadczyć o dużej świadomości społecznej. Działania prewencyjne policji i ogólnopolskie kampanie edukacyjno-informacyjne, także realizowane przez Instytut, od lat służą temu celowi.

Trzy czwarte badanych wie, że właściwe ustawienie świateł ma największy wpływ na oświetlenie drogi. Czystość kloszy i zużycie lamp także są uznawane przez kierujących za ważne.

Dlaczego zatem do 80 proc. świateł w pojazdach nad Wisłą (dane ITS) jest niedokładnie ustawionych?

- Przyczyn jest wiele. Prawdopodobnie weryfikacja bądź regulacja reflektorów nie jest wykonywana wystarczająco często i precyzyjne. Być może deklaracje kierowców co do dbałości o światła są przesadzone, bo jednocześnie 30 proc. z nich stwierdza, że nie używa ręcznego korektora ustawienia świateł. To oznacza, że mogą oślepiać innych użytkowników drogi lub sami gorzej widzą. Reszta, która z niego korzysta, niekoniecznie musi robić to prawidłowo – argumentuje dr inż. Targosiński.

Wśród ankietowanych panuje również silne przeświadczenie, że źródło światła oraz konstrukcja reflektora są podstawowymi wyznacznikami jego jakości (38 proc. i 20 proc. badanych). Niestety w tej kwestii kierowcy ulegają złudzeniu, gdyż wszystkie konstrukcje i źródła światła mogą świecić lepiej lub gorzej, w zależności od eksploatacji. Kierowca wzrokiem nie może tego skutecznie ocenić. Także diagnosta sprawdza jedynie ustawienie, a nie jakość świecenia czy oślepianie.

Większość ankietowanych (63 proc.) uważa też, że obowiązujące przepisy dotyczące oświetlenia są wystarczające.

- Ten pogląd wynika zapewne z wiary, że skoro coś jest prawnie uregulowane, to jest dobre. W rzeczywistości wymagania są bardzo uproszczone i dostosowane do przestarzałych konstrukcji świateł, które dziś w znikomym stopniu są montowane w samochodach. Toteż prawo regulujące te kwestie powinno zostać zaktualizowane i skutecznie egzekwowane – wskazuje specjalista z ITS.

Brak rzetelnej wiedzy o światłach wśród kierujących skutkuje jazdą po zmroku ze znacznie większą prędkością niż bezpieczna i w efekcie dużym wzrostem zagrożenia w ruchu drogowym. Badania amerykańskie potwierdzają, że współczesne światła mijania wystarczają tylko do utrzymania toru ruchu pojazdu na drodze, ale nie zapewniają możliwości odpowiednio wczesnego zauważenia nieoczekiwanej przeszkody.

- Fakt, że wśród przyczyn wypadków drogowych, spowodowanych przez kierujących, jazda bez wymaganego oświetlenia stanowi ułamek całości, to jednak usterki technicznych pojazdów z nim związane są najczęstszym uchybieniem ujawnianym przez policjantów na miejscu zdarzeń drogowych (ok. 50 proc. z nich). Jakość świateł ma decydujące znaczenie w porze nocnej, ponieważ to na drogach nieoświetlonych występuje największy wskaźnik osób zabitych – uzasadnia Anna Zielińska z Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS.

Na rynku nie brakuje dobrych świateł, ale nie warto bezgranicznie wierzyć w ich doskonałość. Trzeba o nie dbać, szczególnie w okresie jesienno-zimowym, gdy znacznie dłużej podróżujemy po zapadnięciu zmroku. Niezadowalający stan oświetlenia powoduje wiele zagrożeń. Złej jakości światła potęgują kilkukrotnie ryzyko wypadku w nocy. Wypadku często śmiertelnego w skutkach dla kierującego bądź pieszych. (ITS)

Komentuj

Legislacja

Wraca kolejny projekt
12 lutego 2019 | 0

Wraca kolejny projekt
(fot. Jolanta Michasiewicz)

W Sejmie będzie kontynuowane procedowanie rządowego projektu ustawy, która penalizuje proceder ingerencji we wskazania licznika pojazdu. Rząd proponuje wprowadzenie surowych kar - dotąd bezkarnych - fałszerzy. W ustawie przewidziano karę nawet do pięciu lat pozbawienia wolności.

W roku ubiegłym 22 listopada, po pierwszym czytaniu - do Komisji Infrastruktury został skierowany rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy - Kodeks karny. Przypomnijmy projekt dotyczy wprowadzenia zmian, które mają zapobiec nieuprawnionej ingerencji w przebieg drogomierza pojazdu mechanicznego. Biuro Analiz Sejmowych w uzgodnieniu z Ministerstwem Infrastruktury wnioskowały o wstrzymanie prac do czasu rozpatrzenia równolegle procedowanego projektu ministra infrastruktury dot. stacji kontroli pojazdów, który jest w kilku punktach zbieżny tym dotyczącym drogomierzy. Posłowie przychylili się do wniosku. Procedowanie wstrzymano. Już w pierwszych dniach stycznia Związek Dealerów Samochodowych (ZDS), występując także w imieniu innych organizacji motoryzacyjnych, zaapelował do marszałka Sejmu, przewodniczącego Komisji Infrastruktury, ministrów sprawiedliwości i infrastruktury o pilne wznowienie prac nad ustawą. To tyle tytułem przypomnienia, albowiem dowiadujemy się, iż projekt wraca do porządku obrad.

Projekt skierowano do Komisji Infrastruktury, z zaleceniem zasięgnięcia opinii Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach, trafia pod jej obrady. 21 lutego Komisja rozpatrzy projekt, albo właściwie będzie kontynuowała prace nad nim. - Obawialiśmy się, że ważna nowelizacja może utknąć w jednej z sejmowych szuflad, jednak, jak potwierdził Jan Kanthak, rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości w rozmowie z Instytutem Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR, Sejm ma wznowić pracę nad tą ustawą w najbliższym czasie - donoszą media. (jm)

Komentuj
Resort pracuje nad projektem, nie zaniechał prac – mówi minister
11 lutego 2019 | 0

Resort pracuje nad projektem, nie zaniechał prac – mówi minister
Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury. TVN24.BIS – „"Biznes dla Ludzi". Deficyt najniższy od lat” [kliknij]

Mówiąc o przygotowywanym projekcie zmian w ustawie o transporcie drogowym, minister mówiąc o firmach świadczących usługi w zakresie przewozu osób, Andrzej Adamczyk powiedział: - Oczekujemy równowagi na rynku usług. Projekt ustawy ma być skierowany do procedowania w marcu br., ten zakończony w czerwcu. Po dziewięciu miesiącach przepisy ustawy zaczną obowiązywać. Pasażer ma być bezpieczny – podkreślał minister infrastruktury.

Minister Andrzej Adamczyk, podczas rozmowy w studiu stacji TVN24.BIS, informował: - Tak wolny rynek, ale pod jednym wszakże warunkiem, że panują na nim te same zasady i te same obowiązki nakładane są na tych, którzy na tym rynku funkcjonują. To jest wolny rynek. To jest uczciwa konkurencja, jeżeli jeden przewoźnik płaci podatek, posiada kasę fiskalną, rozlicza się z fiskusem, to drugi przewoźnik niech czyni tak samo. I wówczas niech konkurują. (…) Wbrew temu co mówiło się ostatnio resort nie zaniechał prac nad tym projektem [projektem ustawy o transporcie drogowym – red.]. Dzisiaj pracujemy już w ramach Komitetu Stałego. Musimy rozmawiać z RCL [Rządowe Centrum Legislacji – red.], bo pojawiają się inne pomysły, pojawiają się też koncepcje – w przestrzeni naszej debaty, tez uzgodnień międzyresortowych – żeby ten rynek maksymalnie liberalizować. My mamy swoją koncepcję. (…) Tak – licencja, ale co rozumiemy przez słowo licencja? Licencja, czyli potwierdzenie, że ten który wykonuje usługę posiada przede wszystkim: uprawnienia do prowadzenia samochodu, (…) aby posiadać potwierdzenie o niekaralności (…), trzecia rzecz, to rejestr w działalności gospodarczej i badania psychotechniczne. (…) Licencja w naszym pojęciu to są te trzy warunki, które musi spełniać kierowca. Minister kilkakrotnie podkreślał kwestię zagwarantowania bezpieczeństwa dla usługobiorców.

Projekt ma być skierowany do Sejmu w marcu br. A do końca czerwca miałoby zakończyć się jego cały proces legislacyjny. Ustawa – jak to jest proponowane ma vacatio legis 9-miesięczny. W propozycji rządowej mają zostać umieszczone trzy warunki obowiązujące każdego, kto postanowi świadczyć usługi w zakresie przewozu osób. Trzy czyli: posiadanie uprawnień do prowadzenia pojazdu, niekaralność i jako trzecie – wpis do Centralnej Ewidencji Informacji o Działalności Gospodarczej. Oczywiście obowiązujące badania psychotechniczne. Jak podkreślał minister to regulacje dotyczące działających na polskim rynku firm takich jak UBER i innych. Nie będzie – jak to początkowo planowano (projekt z roku 2017) – całkowitego zakazu ich działania, będą mogły istnieć, właśnie pod warunkiem spełnienia tych jasno sprecyzowanych warunków i oczywiście – po otrzymaniu licencji. Minister wskazał, że nie będzie tu wymogu znajomości języka polskiego, co rozwiązuje jest odpowiedzią na zarzut niedopuszczenia do rynku przewozów migrantów zarobkowych. (jm)

Komentuj
Czy mamy nadmiar ekranów akustycznych?
8 lutego 2019 | 0

Czy mamy nadmiar ekranów akustycznych?
(fot. Jolanta Michasiewicz)

- Jeżdżąc po Polsce samochodem, nie trudno dostrzec ogromną ilość ekranów dźwiękochłonnych ustawionych przy drogach szybkiego ruchu i autostradach. Bardzo często oddzielają one drogę od rozległych i niezabudowanych przestrzeni, pól i nieużytków. Część z nich niewątpliwie jest niezbędna, ale nadmiar nieuzasadnionych logistycznie ekranów akustycznych jest przytłaczających - napisał do ministra infrastruktury poseł Grzegorz Furgo. I zadał pytanie o to, czy planowana jest weryfikacja ich lokalizacji np. przy pracach remontowych, czy związanych z przebudową dróg. W imieniu ministra odpowiada Andrzej Bittel, podsekretarz stanu w resorcie. Informuje: - Reasumując, zarządcy dróg działają w granicach prawa powszechnie obowiązującego i nie mogą podejmować samodzielnie decyzji o montażu czy też demontażu ekranów akustycznych.

Dla rzetelności niniejszej informacji nie możemy nie przywołać informacji uzasadniającej tak sformułowaną odpowiedź na zadane pytanie. Po pierwsze przywołane zostają przepisy ustawy z 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska i jej przepisów wykonawczych regulujących kwestie dotyczące hałasu i pozostające we właściwości ministra środowiska. Zarządzający drogą są zobowiązani do okresowych pomiarów poziomów hałasu i ewentualnego opracowania programów ochrony przed hałasem, a tu również do stosowania urządzeń ochrony przed hałasem. - Ekrany akustyczne przy drogach publicznych wykonywane są zgodnie z uzyskaną przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad decyzją o środowiskowych uwarunkowaniach, oraz decyzją o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej. Decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach jest wydawana przez organy właściwe w sprawach środowiskowych, w przypadku dróg krajowych najczęściej przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, zwykle na podstawie raportu o oddziaływaniu na środowisko. Decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej wydaje wojewoda w odniesieniu do dróg krajowych i wojewódzkich albo starosta w odniesieniu do dróg powiatowych i gminnych. Ewentualna weryfikacja zabezpieczeń przewidzianych w ww. decyzjach następuje w ramach analizy porealizacyjnej - czytamy. - W związku z powyższym nie ma podstaw prawnych do podjęcia działań związanych z demontażem, montażem dodatkowych ekranów akustycznych bądź innymi działaniami związanymi z zabezpieczeniami akustycznymi bez stosownych decyzji administracyjnych. Minister Infrastruktury nie może wykraczać poza zakres własnych kompetencji, a jak wynika z powyższego zakres odpowiedzialności za zabezpieczenia akustyczne rozciąga się na wiele organów administracji - podsumowuje A. Bittel. I na zakończenie: - Reasumując, zarządcy dróg działają w granicach prawa powszechnie obowiązującego i nie mogą podejmować samodzielnie decyzji o montażu czy też demontażu ekranów akustycznych.

- Czy Pan Minister dostrzega nadmiar ekranów akustycznych znajdujących się przy naszych drogach? - pytał też poseł, jednak tu odpowiedzi nie znajdujemy. Także do ministra infrastruktury swoją interpelację zaadresowała posłanka Bożena Kamińska, czekamy na odpowiedź, może tam znajdziemy odpowiedź na tytułowe pytanie. (jm)

Komentuj
Bez regulacji prawnych pojawia się realne zagrożenie brd
7 lutego 2019 | 0

Bez regulacji prawnych pojawia się realne zagrożenie brd
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Pytania i odpowiedzi. Jak informowaliśmy w minionym tygodniu resort infrastruktury informuje, iż widzi popularność oraz dostępność urządzeń transportu osobistego z napędem elektrycznym (głównie wśród mieszkańców dużych aglomeracji miejskich) i ich udział w ruchu drogowym, dostrzega także fakt, że korzystanie z tych urządzeń budzi wątpliwości w zakresie zgodności z prawem. Andrzej Bittel potwierdził, iż regulacje dotyczące takich urządzeń będą przedmiotem nowelizacji ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Kiedy to nastąp? Tu odpowiedź zdecydowanie enigmatyczna, zacytujmy ją: - Aktualnie prowadzone są w tym zakresie prace analityczne, niezbędne do zainicjowania działań legislacyjnych. Jednak pytań oczekujących na odpowiedzi jest więcej: Kiedy przedmiotowe zmiany zostaną wcielone w życie? Czy Ministerstwo Infrastruktury dysponuje informacjami (wg stanu na dzień 1 grudnia 2018 r.) o liczbie systemów wypożyczalni hulajnóg, hulajnóg elektrycznych, rowerów miejskich w miastach w Polsce - tak, aby przedstawić skalę zjawiska rozwoju nowych systemów transportu osobistego? Czy w Ministerstwie Infrastruktury trwają prace legislacyjne nad zmianą minimalnej dopuszczalnej szerokości dróg rowerowych w Polsce?

Analogicznie - w odpowiedzi na pytanie stołecznego Zarządu Dróg Miejskich - resort infrastruktury wskazuje na projekt ustawy - o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (numer w wykazie prac UC65 obecnie projekt znajduje się w Sejmie (numer 2985) i jego procedowanie zostało wstrzymane. Z tego tekstu wyłączone zostały przepisy dotyczące urządzeń transportu osobistego i te będą przedmiotem odrębnej nowelizacji ustawy - Prawo o ruchu drogowym.

A rzeczywistość. W miastach jak na naszej fotografii. Coraz więcej różnorodnych pojazdów z kategorii urządzeń transportu osobistego poruszających się po chodnikach, lawirujących pomiędzy pieszymi, stojących w najdziwniejszych miejscach itd. Jak przywołuje jeden z dzienników - już ponad 60% mieszkańców miast na co dzień wykorzystuje bardziej przyjazne dla środowiska środki transportu, w tym te o których piszemy. Sprawdzają się przede wszystkim w godzinach szczytu. A prawo niezmienne - korzystających z tych nowoczesnych urządzeń w dalszym ciągu traktuje jak… pieszych. Mogą poruszać się po chodnikach lub trasach dla pieszych, a w sytuacji ich braku - po poboczu. Zakazuje im jazdy zarówno ścieżkami rowerowymi jak i jezdniami. Czyli pieszy na chodniku - obok parkujących samochodów – zawłaszczają teraz także hulajnogi itd. Pieszemu jest coraz trudniej, jest coraz mniej bezpieczny.

Rozwiązanie problemu. - Z brakiem regulacji prawnych wiąże się również fakt, że osoby jeżdżące na hulajnogach mogą podczas jazdy korzystać z telefonów komórkowych i nie muszą zakładać kasków. Nie ma również podstaw, by zostały ukarane za jazdę hulajnogą pod wpływem alkoholu - czytamy dalej w przywołanym dzienniku. Jak problem powinien być rozwiązany? Wskazuje się, iż hulajnogi powinny być traktowane jak rowery. Samorządowcy Wrocławia wnioskują równocześnie o jednoczesne wprowadzenie zmian ich minimalnej szerokości dróg rowerowych. Taki też wniosek do Ministerstwa Infrastruktury wystosował stołeczny Zarząd Dróg Miejskich. W udostępnionym naszej redakcji wystąpieniu czytamy: - Mając na uwadze wzrost popularności korzystania przez mieszkańców m.st. Warszawy z alternatywnych środków transportu, dopuszczenie i uregulowanie w polskim prawie UTO wpłynie na poprawę bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu, zarówno pieszego jak i kołowego. Pozostawienie przedmiotowych pojazdów bez prawnego uregulowania może w najbliższym czasie spowodować realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Nadal będziemy śledzili propozycje, apele, interpelacje i pisali o pisali o podejmowanych działaniach. Zgadzamy się, że potrzeba zmian w przepisach ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym staje się niezwykle pilną sprawą do rozstrzygnięcia. Przed nami zaraz wiosna wyciągniemy lub wypożyczymy rowery, hulajnogi, deskorolki, rolki itd. Wszyscy chcemy cieszyć się z dostępu do innowacyjnych środków transportowych na poziomie europejskim, ale też chcemy czuć się bezpieczni. (jm)

Komentuj
Będzie nowe i bardziej czytelne oznakowanie odcinkowego pomiaru prędkości
6 lutego 2019 | 0

Będzie nowe i bardziej czytelne oznakowanie odcinkowego pomiaru prędkości
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Wczoraj nasza redakcyjna informacja o projektach nowych znaków drogowych – D-51a i D-51b - dla odcinkowych pomiarów prędkości, dziś komunikat Ministerstwa Infrastruktury. Poniżej komunikat.

Ministerstwo Infrastruktury, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom kierowców, opracowało nowe znaki informujące o odcinkowym pomiarze prędkości. Zmiana przepisów rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych oraz rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach ma na celu rozróżnienie oznakowania dla odcinkowego pomiaru prędkości od pomiaru punktowego.

Nowy znak D-51a „automatyczna kontrola średniej prędkości” będzie wskazywał fragment drogi objęty odcinkowym pomiarem prędkości, natomiast znak D-51b „koniec automatycznej kontroli średniej prędkości” koniec tego odcinka. Ponadto na znaku D-51a umieszczana będzie miniatura znaku B-33, wskazująca dopuszczalną prędkość jazdy na odcinku objętym pomiarem.

Obecnie znak D-51 stosowany jest zarówno dla pomiaru prędkości punktowego, jak też dla pomiaru odcinkowego. Oznakowanie pomiaru odcinkowego następuje przez umieszczenie tabliczki T-1a pod znakiem D-51, na której podawana jest długość odcinka pomiarowego, co nie stanowi wystarczającej informacji o obecności takiego pomiaru prędkości na drodze. Stąd potrzeba bardziej precyzyjnego poinformowania kierujących o odmiennym niż zazwyczaj sposobie wykonywania pomiaru.

Projekt rozporządzenia rozszerza ponadto zakres stosowania tabliczki T-1a o wskazywanie odległości znaku informacyjnego do początku odcinka drogi objętego pomiarem. Takie rozwiązanie pozwoli na umieszczenie dodatkowego znaku D-51a wraz z tabliczką T-1a przed początkiem odcinka drogi objętego kontrolą prędkości, w przypadku, gdy początek tego odcinka znajduje się w miejscu o ograniczonej widoczności, np. ze względu na geometrię drogi albo obiekty znajdujące się w jej bezpośrednim sąsiedztwie.

Projekty nowelizacji: rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych oraz rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach, zostały skierowane do konsultacji publicznych oraz uzgodnień międzyresortowych. Nowe przepisy wejdą w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia w dzienniku ustaw.

Szymon Huptyś, rzecznik prasowy, Ministerstwo Infrastruktury

Komentuj
Bezwzględne pierwszeństwo dla pieszego
6 lutego 2019 | 0

Bezwzględne pierwszeństwo dla pieszego
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Rzecznik Praw Obywatelskich, dr Adam Bodnar wystosował do ministra infrastruktury wystąpienie w sprawie pierwszeństwa pieszych zamierzających wejść na przejście dla pieszych. Rzecznik oczekuje rozważenia zasadności zmiany zasad ruchu drogowego, w ten sposób, aby pieszym oczekującym lub wkraczającym na przejście wyznaczone dla nich, przyznane zostało prawo pierwszeństwa, a co dalej idzie, inicjatywy nowelizacji przepisów ustawy – Prawo o ruchu drogowym.

Przypomnijmy, iż według stanu prawnego na dzień dzisiejszy piesi mają pierwszeństwo, ale wówczas, gdy wejdzie na przejście. Zbliżający się kierowca ma obowiązek zachowania szczególnej ostrożności. W obu przypadkach nie mówi się o sytuacji, gdy pieszy oczekuje lub wkracza na przejście. Media przywołują statystyki wypadków z roku 2017, kiedy odnotowano 32 760 wypadków drogowych, wówczas też śmierć poniosło 873, a rannych zostało 7587 pieszych. Jak wynika z analiz Komendy Głównej Policji główną przyczyną potrąceń było nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu. Odnotowano także tendencję zwyżkową w takiej sytuacji.

- Mając powyższe na uwadze oraz kierując się troską o zapewnienie bezpieczeństwa pieszym przechodzącym przez jezdnię w miejscach do tego wyznaczonych, na podstawie art. 16 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz.U. z 2018 r. poz. 2179), zwracam się do Pana Ministra z uprzejmą prośbą o rozważenie zasadności zmiany zasad ruchu drogowego obowiązujących na przejściu dla pieszych, polegającej na przyznaniu pierwszeństwa pieszym, którzy oczekują na przejście przez jezdnie lub wkraczają na przejście dla pieszych. W przypadku podzielenia postulatu zmiany wspomnianych zasad ruchu drogowego, uprzejmie proszę Pana Ministra o podjęcie - w ramach posiadanych kompetencji - stosownych działań legislacyjnych zmierzających do nowelizacji przepisów Prawa o ruchu drogowym - konkluduje swoje wystąpienie RPO.

Zapis wprowadzający do naszego kodeksu drogowego zmian przyznających pierwszeństwo pieszemu nie jest nowy. Przypomnijmy, iż taki właśnie - na wniosek senatora Aleksandra Pocieji - został odrzucony na ostatnim etapie ich procedowania w Senacie RP w 2015 r. Media głośno donosiły: - Według uchwalonej w piątek nowelizacji kodeksu drogowego, piesi będą mieli pierwszeństwo przed pojazdami zarówno na przejściu dla pieszych, jak i przed nim. I niestety. Od tego czasu odbyło się wiele dyskusji, wiele konferencji, przesłano kilka interpelacji poselskich, Najwyższa Izba Kontroli opracowała obszerny raport, przygotowano kampanii społecznych np. „Ustąp pierwszeństwa” (2017), „10 metrów” (2018), wiele zrobiono dla poprawy oświetlenia przejść, proponowano powołanie instytucji rzecznika praw pieszego itd. I… Tym razem do ministra zwraca się Rzecznik Praw Obywatelskich. I… (jm)

KGP. „Wypadki drogowe na przejściach dla pieszych. Lata 2008-2017” (2018)

Komentuj
Nowe znaki drogowe
5 lutego 2019 | 0

Nowe znaki drogowe
Znaki drogowe (od lewej) D-51a oraz D-51b. Projektowane przepisy wprowadzają dla urządzeń odcinkowego pomiaru prędkości nowy znak D-51a – posiadający odmienną grafikę w stosunku do znaku D-51 – wskazujący odcinek drogi objęty odcinkowym pomiarem prędkości oraz znak D-51b oznaczający koniec tego odcinka (grafika projekty)

W dniu wczorajszym Rządowe Centrum Legislacji opublikowało dwa projekty zmian rozporządzeń dotyczących znaków i sygnałów drogowych. Do wykazu wzorów obowiązujących na terytorium RP znaków drogowych wprowadzono nowe wzory. Jak to czytamy w uzasadnieniu zmian: - Przedmiotowy projekt rozporządzenia zakłada zmianę sposobu informowania kierujących pojazdami – za pomocą znaku drogowego - o odcinku drogi objętym automatyczną kontrolą średniej prędkości, a także wprowadza znak informujący o końcu tego odcinka.

Zmiana doprecyzowuje oznakowania dotyczące pomiaru odcinkowego prędkości dotychczas tabliczką pod znakiem D-51, na której podawana jest długość odcinka pomiarowego, co nie stanowi wystarczającej informacji o obecności takiego (odcinkowego) pomiaru prędkości na drodze. I tak ze względu na specyfikę urządzeń rejestrujących realizujących pomiar średniej prędkości na określonym odcinku drogi, wystąpiła potrzeba bardziej precyzyjnego poinformowania kierujących o odmiennym sposobie wykonywania pomiaru. RCL opublikowało projekty:

- rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji zmieniające rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych;

- rozporządzenie Ministra Infrastruktury zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach.

Znak D-51. Pierwsze z wymienionych aktów rozszerza przepis odnoszący się do obowiązującego od 2009 r. znaku D-51 "automatyczna kontrola prędkości", który w dotychczasowym brzmieniu „uprzedza o miejscu lub odcinku drogi, na którym prędkość jazdy jest kontrolowana i rejestrowana przez urządzenia działające samoczynnie”. Z dniem wejścia w życie zaproponowanych zmian brzmienie będzie następujące:

„§ 60b. 1. Znak D-51 „automatyczna kontrola prędkości” uprzedza o miejscu, w którym prędkość jazdy jest kontrolowana i rejestrowana przez urządzenia działające samoczynnie.

2. Znak D-51a „automatyczna kontrola średniej prędkości” uprzedza o początku odcinka, na którym średnia prędkość jazdy jest kontrolowana i rejestrowana przez urządzenia działające samoczynnie. Umieszczony na znaku symbol znaku B-33 wskazuje dopuszczalną prędkość jazdy, wynikającą z art. 20 ust. 3 pkt 1 ustawy - Prawo o ruchu drogowym albo znaku drogowego, na odcinku objętym kontrolą.

3. Znak D-51b „koniec automatycznej kontroli średniej prędkości” informuje o końcu odcinka, na którym średnia prędkość jazdy jest kontrolowana i rejestrowana przez urządzenia działające samoczynnie.”.

Znak D-51a oraz D-51b. W części „ZNAKI DROGOWE PIONOWE” w grupie „Znaki informacyjne” omawianego rozporządzenia proponowane jest dodanie punktów 66a i 66b, które wprowadzają dwa nowe znaki drogowe: D-51a „automatyczna kontrola średniej prędkości” oraz D-51b „koniec automatycznej kontroli średniej prędkości”. Dodano także wzory obu.

Tabliczka T-1a. W części ZNAKI DROGOWE PIONOWE” w grupie „Tabliczki do znaków drogowych” zaproponowano zmianę brzmienia opisu tabliczki T-1a rozszerzając zakres stosowania tabliczki poprzez dodanie tekstu „odcinka drogi”. Nowe brzmienie pkt 2: „T-1a tabliczka wskazująca odległość znaku informacyjnego od początku (końca) drogi lub pasa ruchu. Przypomnijmy tabliczkę tę umieszcza się pod znakami: D-7, D-8, D-9, D-10, D-13, D13a lub D-14 czyli odpowiednio: "droga ekspresowa", "koniec drogi ekspresowej", "autostrada", "koniec autostrady", "początek pasa ruchu powolnego", "początek pasa ruchu"; "koniec pasa ruchu". Takie rozwiązanie - jak to argumentują projektujący zmiany rozporządzenia - pozwoli na umieszczenie dodatkowego znaku D-51a wraz z tabliczką T-1a przed początkiem odcinka drogi objętego automatyczną kontrolą średniej prędkości, w przypadku, gdy początek tego odcinka znajduje się w miejscu o ograniczonej widoczności ze względu na geometrię drogi albo obiekty znajdujące się w jej bezpośrednim sąsiedztwie.

Projektowane rozwiązania z uwagi na oddziaływanie informacyjne oraz prewencyjne znaków D-51a i D-51b, mogą przyczynić się do skuteczniejszego respektowania przez kierujących pojazdami przepisów ustawy i oznakowania w zakresie dopuszczalnej prędkości, co w efekcie przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego - uzasadniono cel zmian. Aktualnie trwają procedury uzgodnienia projektów.

Znaki D-51 z tabliczką tekstową, oznaczające odcinkową automatyczną kontrolę prędkości, zostaną zastąpione znakami D-51a i D-51b w terminie 24 miesięcy od dnia wejścia w życie rozporządzenia. (jm)

Komentuj
Nowe rodzaje pojazdów elektrycznych – czy i kiedy trafią do ustawy?
4 lutego 2019 | 0

Nowe rodzaje pojazdów elektrycznych – czy i kiedy trafią do ustawy?
Andrzej Bittel, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury (fot. Jolanta Michasiewicz)

Na rynku coraz więcej różnorodnych pojazdów elektrycznych nazwanych urządzeniami transportu osobistego, eksperci i praktycy mają wątpliwość o ich miejsce i bezpieczeństwo w ruchu drogowym. W imieniu resortu infrastruktury Andrzej Bittel informuje, iż „aktualnie prowadzone sią prace analityczne, niezbędne do zainicjowania działań legislacyjnych”.

W sprawie prawnego uregulowania.Wielokrotnie wskazywano, iż w ustawie - Prawo o ruchu drogowym brakuje definicji dotyczących masowo pojawiających się pojazdów jak np. nowoczesne motocykle elektryczne, które z jednej strony nie posiadają „silników spalinowych”, a z drugiej ich silnik posiada moc większa niż 4 kW oraz pozwala na rozwijanie prędkości wyższej niż 45 km/godzinę. Podobnie można tu wymienić wolnobieżne rowery elektryczne. O tym czy resort infrastruktury podjął prace nad nowelizacją stosownych przepisów, ale też czy po ścieżkach rowerowych może poruszać się jednośladowy wolnobieżny pojazd elektryczny, który nie jest zasilany siłą mięśni osoby jadącej oraz czy po drogach może poruszać się motocykl elektryczny rozwijający prędkość powyżej 45 kilometrów na godzinę - z upoważnienia ministra Andrzeja Adamczyka informuje podsekretarz stanu Andrzej Bittel. Jak się dowiadujemy resort odnotowuje wystąpienia oraz zapytania w odniesieniu do potrzeby prawnego uregulowania kwestii używania urządzeń transportu osobistego z napędem elektrycznym. Potwierdza, iż stają się one coraz bardziej dostępne i popularne, głównie wśród mieszkańców dużych aglomeracji miejskich, natomiast korzystanie z nich budzi wątpliwości w zakresie zgodności z prawem. I tu meritum informacji: - Regulacje dotyczące wskazanych wyżej urządzeń będą przedmiotem nowelizacji ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Aktualnie prowadzone są w tym zakresie prace analityczne, niezbędne do zainicjowania działań legislacyjnych. Czyli już wiemy, iż resort przewiduje inicjatywę legislacyjną.

W ustawie - Prawo o ruchu drogowym. Andrzej Bittel przywołuje definicje zawartą w art. 2 pkt 5 ustawy - Prawo o ruchu drogowym, gdzie ustawodawca zdefiniował, iż droga dla rowerów oznacza drogę lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi. Natomiast rower - zgodnie z art. 2 pkt 5 przywołanego aktu - to pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h. Ponadto, na podstawie art. 33 ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym, kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów. Mając na względzie przywołane wyżej przepisy ustawy, należy stwierdzić, że pojazd nie będący rowerem – nie może poruszać się po drodze dla rowerów - podsumowuje swój wywód A. Bittel.

W rozporządzeniu nr 168/2013 w sprawie homologacji i nadzoru rynku pojazdów dwu- lub trzykołowych oraz czterokołowców. Na pytanie czy po polskich drogach może poruszać się motocykl elektryczny rozwijający prędkość powyżej 45 kilometrów na godzinę - Andrzej Bittel odpowiedział: - Od dnia 1 stycznia 2016 r. obowiązuje unijne rozporządzenie nr 168/2013 z dnia 15 stycznia 2013 r. w sprawie homologacji i nadzoru rynku pojazdów dwu- lub trzykołowych oraz czterokołowców. W art. 4 przedmiotowego rozporządzenia zawarty jest podział na kategorie pojazdów kategorii L (L1e-L7e). Kryteria klasyfikacji tych pojazdów określa załącznik nr I do ww. rozporządzenia. Nie wykluczają one napędu motocykla silnikiem elektrycznym. Zgodnie z systematyką prawa, przepisy rozporządzeń UE stosowane są wprost w porządku prawa krajowego, bez konieczności ich transpozycji. (jm)

Komentuj
Uzupełnienie katalogu marek i typów pojazdów
1 lutego 2019 | 0

Uzupełnienie katalogu marek i typów pojazdów
(fot. Jolanta Michasiewicz)

W Rządowym Centrum Legislacji trwają prace nad projektami rozporządzeń ministra cyfryzacji zmieniające rozporządzenia dotyczą katalogu pojazdów homologowanych oraz dopuszczonych do ruchu na terytorium RP. Zmiana zapewnia wsparcie procesu rejestracji pojazdów realizowanego przy użyciu danych z katalogu marek i typów pojazdów. Tu zapewnia gromadzenie poprawnych danych w zakresie emisji CO2 w centralnej ewidencji pojazdów.

Pierwszy z projektów Ministra Cyfryzacji zmienia rozporządzenie w sprawie prowadzenia katalogu marek i typów pojazdów homologowanych oraz dopuszczonych do ruchu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Zmiana wynika z wprowadzenia do prawodawstwa unijnego nowej regulacyjnej procedury badań na potrzeby pomiarów emisji CO2 z lekkich pojazdów dostawczych oraz ich zużycia paliwa - światowej zharmonizowanej procedury badania pojazdów lekkich (WLTP) - określonej w rozporządzeniu Komisji (UE) 2017/1151 uzupełniającym rozporządzenie (WE) nr 715/2007 Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie homologacji typu pojazdów silnikowych w odniesieniu do emisji zanieczyszczeń pochodzących z lekkich pojazdów pasażerskich i użytkowych (Euro 5 i Euro 6) oraz w sprawie dostępu do informacji dotyczących naprawy i utrzymania pojazdów, zmieniające dyrektywę 2007/46/WE Parlamentu Europejskiego i Rady, rozporządzenie Komisji (WE) nr 692/2008 i rozporządzenie Komisji (UE) nr 1230/2012 oraz uchylające rozporządzenie Komisji (WE) nr 692/2008, zwanym dalej „rozporządzeniem Komisji (UE) 2017/1151” z dnia 1 czerwca 2017 r. (Dz. Urz. UE.L Nr 175, str. 1) - czytamy w uzasadnieniu załączonego do projektu. Czyli w wyniku wdrożenia nowej procedury rozszerzony będzie zakres danych opracowywanych przez podmiot prowadzący katalog marek i typów pojazdów homologowanych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, wykorzystywany w procesach rejestracji pojazdów. Ma nastąpić rozszerzenie o następujące dane: masę pojazdu podstawowego gotowego do jazdy; masę próbną; współczynnik odchylenia; współczynnik korelacji; numer identyfikacyjny rodziny pojazdów oraz średniego zużycia paliwa i redukcji emisji spalin w wyniku zastosowania technologii innowacyjnej lub grupy technologii innowacyjnych.

I drugi projekt rozporządzenia – zmieniający rozporządzenie w sprawie katalogu danych gromadzonych w centralnej ewidencji pojazdów. Rozwiązuje on problem wynikający z faktu, iż obecnie gromadzony w centralnej ewidencji pojazdów zakres danych technicznych nie obejmuje niektórych danych specyficznych dla wprowadzonej do prawodawstwa unijnego nowej regulacyjnej procedury badań na potrzeby pomiarów emisji CO2 z lekkich pojazdów dostawczych oraz ich zużycia paliwa - światowej zharmonizowanej procedury badania pojazdów lekkich (WLTP).

Rozporządzenia wejdą w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia. (jm)

Komentuj
Minister potwierdza
29 stycznia 2019 | 0

Minister potwierdza
Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury [kliknij] (fot. Jolanta Michasiewicz)

Minister Andrzej Adamczyk dokonał podsumowania prac Ministerstwa Infrastruktury w 2018 r. Informacja dotyczy rozpoczętych i zakończonych, głównych prac i działań w 2018 r. oraz tych o znaczeniu priorytetowym dla resortu. Nas zainteresowały te działania rozpoczęte w roku ubiegłym. Tu minister potwierdza, iż w czerwcu 2018 r. resort skierował do Szefa Centrum Analiz Strategicznych projekt ustawy o kierujących pojazdami oraz niektórych innych ustaw.

Jak podsumowuje resort infrastruktury w 2018 r. (cytujemy):

1. Skierowano do Szefa Centrum Analiz Strategicznych, Zgłoszenie do Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów dotyczące projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym (tzw. pakiet deregulacyjny), w którym przedstawiono propozycje rozwiązań wprowadzających ułatwienia dla właścicieli pojazdów, w tym również przedsiębiorców oraz zmniejszających w związku z tym odpowiednio zadania dla organów samorządowych, w szczególności przez zniesienie obowiązku wydawania karty pojazdu, możliwość zachowania na wniosek właściciela pojazdu dotychczasowego numeru rejestracyjnego pojazdu czy też uproszczenia związane z czasową rejestracją pojazdów (działanie to ma charakter priorytetowy);

2. Przeprowadzono proces legislacyjny projektu rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie profesjonalnej rejestracji pojazdów, stosowanych oznaczeń oraz opłat związanych z profesjonalną rejestracją pojazdów, które jest podstawowym aktem wykonawczym dla określenia całokształtu warunków zapewniających funkcjonowanie systemu profesjonalnej rejestracji pojazdów. Rozporządzenie zostało notyfikowane Komisji Europejskiej w dniu 16 listopada 2018 r., z wyznaczonym przez Komisję okresem obowiązkowego wstrzymania procedury legislacyjnej (tzw. stand still) do 18 lutego 2019 r.;

3. Skierowano do Szefa Centrum Analiz Strategicznych w czerwcu 2018 r. Zgłoszenie do Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów dotyczące projektu ustawy o zmianie ustawy o kierujących pojazdami oraz niektórych innych ustaw wraz z oceną skutków regulacji. Celem projektu jest zmiana systemu przeprowadzania egzaminu państwowego na prawo jazdy w tym w szczególności przeniesienie odpowiedzialności za organizację i przeprowadzanie egzaminów z marszałka województwa na wojewodę. Wprowadzane są też dodatkowe rozwiązania takie, jak np.: kurs rozszerzony o jazdy z osobą towarzyszącą, obowiązkowe wychowanie komunikacyjne w V klasie szkoły podstawowej, zmiana wymagań dla ośrodków szkolenia kierowców, ośrodków doskonalenia techniki jazdy, ośrodków szkolenia w transporcie drogowym. Projektowane zmiany przyczynić się mają do zwiększenia bezpieczeństwa na drogach oraz poprawy zdawalności egzaminów na prawo jazdy. Decyzja o wpisaniu projektu ustawy do Wykazu nie została jeszcze podjęta przez Zespół do spraw Programowania Prac Rządu (działanie to ma charakter priorytetowy);

4. Opracowano projekt rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie kontroli stanu licznika przebiegu pojazdu (drogomierza) przez diagnostę na stacji kontroli pojazdu, będący aktem wykonawczym do projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy – Kodeks karny (druk sejmowy 2878) przygotowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości (przy udziale Ministerstwa Infrastruktury), penalizujący proceder cofania licznika przebiegu pojazdu (drogomierza) (działanie to ma charakter priorytetowy).

Cieszy, iż decyzja o wpisaniu projektu ustawy do Wykazu nie została jeszcze podjęta przez Zespół do spraw Programowania Prac Rządu to działania mające charakter priorytetowy. Tylko, dlaczego mija właśnie 7. miesiąc jak projekt trafił do Kancelarii Rady Ministrów!? Znamy przykłady szybszego działania. (jm)

Komentuj
Pierwszeństwo przejazdu na zwężającym się pasie ruchu, tym razem w interpelacji poselskiej
29 stycznia 2019 | 0

Pierwszeństwo przejazdu na zwężającym się pasie ruchu, tym razem w interpelacji poselskiej
Józef Lassota, poseł III, VII oraz VIII kadencji Sejmu RP (fot. Biuro Poselskie Józefa Lassoty)

Poseł Józef Lassota, aktywny członek parlamentarnej Komisji Infrastruktury, zaadresował do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka interpelację w sprawie pierwszeństwa przejazdu na zwężającym się pasie ruchu. W ostatnich dniach w prasie oraz mediach społecznościowych trwała szeroka dyskusja dotycząca problemu interpretacji przepisu. Teraz możemy czekać na stanowisko resortu.

Media. Jak podkreśla J. Lassota problem z interpretacją przepisu mają zarówno eksperci, ale także policjanci, a w najtrudniejszej sytuacji oczywiście pozostają kierowcy. - Istotą sprawy i problemem jest to, jak prawidłowo interpretować przepisy ruchu drogowego, w sytuacji, kiedy np. przed skrzyżowaniem (ale nie tylko) występuje szeroki pas ruchu, na którym mieszczą się dwa samochody (czyli de facto występują dwa pasy ruchu, choć nie zostały oznaczone), a tuż za nim pas zwęża się i mieści tylko jeden pojazd. Zdaniem tygodnia ‘’Motor’’ w opisanej wyżej sytuacji, pierwszeństwo przejazdu ma samochód, który jedzie przy prawej krawędzi jezdni.

Policja. Tego samego zdania jest również policja. Swoje stanowisko opierają na zapisie art. 16 ust. 4 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2018 r. poz. 1990) mówiącym, że ,,kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni…’’ - pisze do ministra poseł. I kontynuuje: - Jednocześnie ustawa definiuje pas ruchu, jako „każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi”. Należy więc uznać, że przed zwężeniem pojazdy poruszają się dwoma pasami ruchu. Jeżeli przy zwężeniu zanika pas prawy, to pojazdy poruszające się tym pasem zmuszone są zmienić swój pas ruchu i włączyć się na lewy pas, którym poruszają się inne pojazdy i nie zmieniają swojego pasa. Gdyby przyjąć interpretację prezentowaną w artykule Tygodnika „Motor”, a także przez przedstawicieli policji, pojazdy poruszające się lewym pasem zmuszone by były do ustąpienia pierwszeństwa pojazdom poruszającym się dotychczas pasem prawym i włączającym się na dotychczasowy lewy pas ruchu. Kierując się zapisem ustawy określającym ustąpienie pierwszeństwa, jako „powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości”, to pojazdy włączające się na dotychczasowy lewy pas ruchu nie mają tytułu do pierwszeństwa przejazdu. Takie stanowisko wynika nie tylko z przywołanych przepisów, ale także z logiki zachowań kierowców.

Eksperci. Poseł przywołuje stanowisko eksperta z Krakowa – znanego także, albo przede wszystkim naszym Czytelnikom – Marka Dworaka, sekretarza Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, dyrektora Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Krakowie. - Wg. M. Dworaka, w opisanym w artykule przykładzie, pierwszeństwo przejazdu ma pojazd znajdujący się na lewym pasie ruchu. Sekretarz Wojewódzkiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Krakowie, stwierdził, że w tym przypadku lewy pas ma kontynuację a prawy się kończy, a więc ma obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pojazdowi znajdującemu się na lewym pasie – cytuje poseł.

Ministerstwo Infrastruktury. Poseł podsumowuje przytoczone opinie, wskazując, iż – jego zdaniem – przepisy jednoznacznie wskazują na mylną, sztuczną interpretację pierwszeństwa przejazdu na zwężającym się pasie ruchu prezentowaną w wymienionym artykule, a także przez przedstawicieli policji. Obowiązujące przepisy poseł uznaje za niespójne np. właśnie w opisywanej sytuacji. Dalej ocenia, iż zasady ruchu drogowego powinny być „proste i logiczne dla każdego, co będzie się przyczyniać do poprawy bezpieczeństwa na drodze. Opisany powyżej problem nie przyczynia się do takiego stanu. Jak widać, nawet taki prosty manewr w praktyce potrafi sprawić sporo problemów”.

I korzystając z instytucji interpelacji poselskiej poseł Józef Lassota pyta ministra Andrzeja Adamczyka:

1. Czy dostrzega Pan opisaną powyżej niespójność przepisów Prawa o ruchu drogowym dotyczącą pierwszeństwo przejazdu na zwężającym się pasie ruchu? 

2. Czy i jakie działania legislacyjne zamierza Pan podjąć, by doprowadzić do nie budzących kontrowersji interpretacji przepisów w opisanej powyżej sytuacji?

Co odpowie minister? Panu Posłowi dziękujemy za przesłany tekst interpelacji. (jm)

Komentuj
Surowo za kradzież tablic rejestracyjnych
28 stycznia 2019 | 0

Surowo za kradzież tablic rejestracyjnych
(fot. Jolanta Michasiewicz)

Biuro Komunikacji i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości opublikowało komunikat informujący o planach zaostrzenie przepisów i wprowadzenia nowych kategorii przestępstw. Czytamy: „Sprawiedliwość to nie pobłażliwość. Kary muszą być na tyle surowe, by skutecznie odstraszały przed popełnianiem przestępstw. Muszą być jednocześnie na tyle elastyczne, aby sądy miały możliwość orzekania wyroków adekwatnych do winy. Temu ma służyć przygotowana w Ministerstwie Sprawiedliwości kompleksowa reforma Kodeksu karnego.”

Obok podwyższenia kar za te najsurowsze przestępstwa resort projektuje wprowadzenie też do Kodeksu karnego nowych typów przestępstw za czyny, z których część w ogóle nie była dotąd karalna, mimo że była szkodliwa społecznie. Otok takich propozycji jak kara za „przygotowanie do zabójstwa (2-15 lat więzienia), „przyjęcie zlecenia zabójstwa (2-15 lat więzienia”, „uchylenie się od naprawienia szkody wyrządzonej przestępstwem (3 miesiące - 5 lat więzienia)” czy „kradzież zuchwała (6 miesięcy - 8 lat więzienia) znajdujemy „kradzież tablic rejestracyjnych”.

Kradzież tablic rejestracyjnych. - Kradzież tablic rejestracyjnych to dla ich właściciela nie tylko finansowa strata. Często jest źródłem dodatkowych kłopotów związanych z tym, że sami padają ofiarą podejrzeń, iż dokonali przestępstwa. Muszą tłumaczyć się z tego policji. To dlatego że skradzione tablice złodzieje montują w samochodach, które służą im do innych przestępstw - najczęściej okradania stacji benzynowych. Zmiany w Kodeksie karnym mają odstraszać przed kradzieżami tablic dzięki surowym karom. Tego rodzaju kradzieże nie będą już traktowane jako wykroczenia, za które grozi kara aresztu od 5 do 30 dni, ograniczenia wolności do 1 miesiąca albo grzywny od 20 do 5000 złotych. Będą przestępstwem zagrożonym karą od miesiąca do 5 lat więzienia – informuje resort sprawiedliwości. (jm)

Komentuj

Statystyka

Z powodu złego stanu powietrza umiera ponad 15 razy więcej osób niż w wypadkach drogowych
4 lutego 2019 | 0

Z powodu złego stanu powietrza umiera ponad 15 razy więcej osób niż w wypadkach drogowych
(fot. NIK)

W Warszawie, 31 stycznia br. odbyło się podsumowanie projektu podjętego przez Najwyższą Izba Kontroli wraz z Naczelnym Organem Kontroli Holandii (Algemene Rekenkamer), którego celem jest koordynacja pierwszej międzynarodowej kontroli nt. skuteczności i efektywności działań na rzecz poprawy jakości powietrza w 14 krajach Europy oraz Izraelu.

- Pomimo różnej sytuacji krajów uczestniczących w audycie międzynarodowym, ich mieszkańcy narażeni byli często na negatywne oddziaływanie tych samych substancji występujących w otaczającym powietrzu, tj. pyłów zawieszonych (PM10, PM2,5), benzo(a)pirenu  oraz dwutlenku azotu (NO2). Zdecydowanie najwyższe stężenia PM10 w 2016 r. odnotowane zostały w Macedonii, a następnie w Bułgarii oraz niestety w Polsce. Do najważniejszych źródeł zanieczyszczenia powietrza należały: transport, niska emisja (głównie emisja z sektora mieszkaniowego) oraz przemysł - czytamy w komunikacie opublikowanym po spotkaniu w Warszawie. I dalej: - Nie ma możliwości wskazania „uniwersalnych” rozwiązań, które zapewnią poprawę jakości powietrza bez względu na występujące uwarunkowania (sytuację gospodarczą, warunki geograficzne i meteorologiczne, czy też skalę zanieczyszczenia). Z uwagi na brak stosownej polityki dedykowanej ochronie powietrza, nieokreślenie wskaźników umożliwiających ocenę skuteczności wdrażanych działań naprawczych oraz niewystarczające informacje z systemu monitoringu, ponad połowa uczestników nie była w stanie ocenić skuteczności i efektywności działań podejmowanych na rzecz ochrony powietrza przez władze publiczne. Natomiast pozostali uczestnicy wskazali, że podejmowane działania, przez władze publiczne w ich krajach, były w najlepszym razie tylko częściowo skuteczne.

Jakość powietrza w zakresie PM10 w wybranych miastach z krajów objętych audytem międzynarodowym (2016 r.)

(grafika NIK)

Źródła zanieczyszczenia powietrza w krajach uczestniczących w audycie międzynarodowym

(grafika NIK)

Ustalenia audytu wskazują, że skala i rodzaj problemów związanych z zanieczyszczeniem powietrza w poszczególnych państwach są bardzo zróżnicowane, m.in. z uwagi na sytuację gospodarczą, czy też ich położenie geograficzne i powierzchnię. W konsekwencji nie ma możliwości wskazania „jedynie słusznej drogi” czy też „złotego środka”, które zapewnią poprawę jakości powietrza bez względu na okoliczności zewnętrzne. Działania takie powinny być ustalane indywidualnie, biorąc pod uwagę specyfikę poszczególnych regionów. Ostatecznie i na podstawie ustaleń audytu międzynarodowego sformułowano następujące rekomendacje: przygotowanie i zrealizowanie planów o charakterze strategicznym odnoszących się do działań na rzecz poprawy jakości powietrza; wprowadzenie do istniejących planów na rzecz ochrony powietrza mechanizmów ewaluacyjnych pozwalających na badanie skuteczności realizowanych działań, zapewnienie koordynacji pomiędzy instytucjami państwowymi realizującymi politykę na rzecz ochrony powietrza; utrzymywanie sprawnego monitoringu jakości powietrza umożliwiającego posiadanie pełnych i wiarygodnych danych na temat jakości powietrza; zapewnienie rzetelnych danych do planowania działań naprawczych na rzecz ochrony powietrza oraz prowadzenie pełnej analizy kosztów i korzyści procesu naprawczego; zwiększenie świadomości społecznej w zakresie problematyki niedostatecznej jakości powietrza.

Niezwykle interesującą okazała się konferencja pt. „Aglomeracje miejskie – wpływ transportu drogowego na jakość powietrza”. Jak ustalono w największych miastach Polski zanieczyszczenie powietrza przez transport samochodowy stanowi nawet większy problem niż emisja pyłów z domowych pieców i kotłowni. Z powodu złego stanu powietrza umiera ponad 15 razy więcej osób niż w wypadkach drogowych. W skali kraju samochody odpowiadają za niewielką liczbę przekroczeń poziomu zanieczyszczeń. Jednak w największych miastach są głównymi trucicielami. Dlaczego tak się dzieje? Na to pytanie postarają się odpowiedzieć zaproszeni do Najwyższej Izby Kontroli eksperci podczas konferencji "Aglomeracje miejskie - wpływ transportu drogowego na jakość powietrza". W trakcie dyskusji mówiono m.inn. o badań dotyczących emisji spalin; o praktykach wycinania filtrów DPF; o potrzebie wyeliminowania z ruchu drogowego pojazdów, których stan techniczny narusza podstawowe normy, o potrzebie natychmiastowych rozwiązań ustawowych, należy skutecznie egzekwować prawo, które już mamy - dodano. Podkreślano, iż ogromne problemy ze stacjami diagnostycznymi w Polsce trzeba zająć się w pierwszej kolejności. Mówiono o efektach akcji „SMOG” w trakcie którego w 2018 r.: skontrolowano 275 770 pojazdów; ujawniono 3 920 przypadków nadmiernej emisji spalin; zatrzymano 3 318 dowodów rejestracyjnych. Debatę podsumował prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

W komunikacie NIK czytamy: - Smog samochodowy to nie tylko to, co leci bezpośrednio z rur wydechowych. Przeciwnie - tylko około 7 proc. zanieczyszczeń komunikacyjnych tworzy się w taki sposób. Kolejne kilkanaście procent to drobinki z opon i klocków hamulcowych. Pozostała, a więc zdecydowanie dominująca część smogu samochodowego to pył z jezdni wzbijany przez jadące samochody. Dlatego tak ważne jest regularne czyszczenie dróg. Najskuteczniejsza metoda czyszczenia - polewanie jezdni wodą - jest bardzo trudna do zastosowania zimą. Z oczywistych powodów - drogi zamieniłyby się w lodowiska.

(jm)

Komentuj
A jednak. Mniejsza prędkość – mniej ofiar
29 stycznia 2019 | 0

A jednak. Mniejsza prędkość – mniej ofiar
Facebook – Sécurité routière: ne baissons pas la garde ! [kliknij]

Premier Francji Édouard Philippe ogłosił statystykę podsumowującą bezpieczeństwo ruchu drogowego w 2018 r. I tak w porównaniu z latami poprzednimi liczba ofiar śmiertelnych spadła. Przypomnijmy, iż połowie roku ubiegłego wprowadzono ograniczenie prędkości na drogach krajowych do 80 km/godz. Premier mówi - to historyczna data! Jest ona porównywana z rokiem 1973 - gdy wprowadzony został obowiązek korzystania z pasów bezpieczeństwa, czy z 2003 - instalacją fotoradarów.

Ograniczenie prędkości. W połowie roku, bo z 1 lipca ub. r. we Francji ograniczona została prędkość z 90 do 80 km na godz. Przepis obowiązuje na drogach dwupasmowych bez barierek oddzielających pasy ruchu tzw. drogach drugorzędnych (zarządzanych przez departamenty, odpowiedników polskich powiatów) poza terenem zabudowanym, których jest tam ok. 400 tys. km. Cel - oczywiście ograniczenie liczby wypadków drogowych. Z przeprowadzonych wcześniej testów wynikało, że jeśli zmniejszą prędkość dopuszczalną w terenie niezabudowanym z 90 km/h do 80 km/godz., to średnia prędkość kierowców spada z 85 do 80,3 km/godz. Rząd wskazywał właśnie na prędkość, jako przyczynę ok. 30% wypadków śmiertelnych. Wg przeprowadzonych szacunków decyzja miała uratować życie rocznie ok. 350-400 osobom.

Opinie. - Niebezpieczne drogi to nie jest coś, czego nie da się uniknąć. Obniżenie prędkości zmniejszy liczbę wypadków oraz ograniczy ich skutki - przekonywał premier Édouard Philippe po spotkaniu rządowej rady bezpieczeństwa drogowego. Decyzja spotkała się ze sprzeciwem opinii społecznej. Media informują, iż decyzji sprzeciwia się aż 76% Francuzów. Sprzeciw kierowców wywoływały także decyzje wprowadzające wymóg zapiętych pasów, czy instalacji fotoradarów, jednak statystyki poprawiły się znacząco. Niższa prędkość maksymalna ma być utrzymywana do 1 lipca 2020 r., kiedy to dokonana zostanie analiza w oparciu o statystyki wypadków. I mała dygresja - podczas ostatnich wystąpień tzw. żółtych kamizelek wiele mówiono także o tym elemencie, jako wywołującym niezadowolenie społeczne. Oponenci obniżenia dopuszczalnej prędkości proponują np. zamiennie instalowanie większej ilości fotoradarów, lub przejście do korzystania z nowoczesnych technologii pojazdów.

Statystyki. Ze wstępnych statystyk wynika, iż na drogach w 2018 r. zginęło 3259 osób, w latach wcześniejszych odnotowano: 2013 r. - 3268 ofiar śmiertelnych, w 2016 - 3477, w 2017 - 2448. I małe porównanie w latach 2010, 2016 i 2017 we Francji statystycznie na liczba śmiertelnych wypadków na milion mieszkańców wynosiła odpowiednio: 64, 64 i 53, w tym samym czasie w Polsce to następujące ilości zabitych na drogach: 102, 80 i 75.

Zagrożenie mieszkańców (liczba ofiar śmiertelnych na 1 mln populacji) w larach 2010 i w 2017 roku (ETSC; 2018) [kliknij] - https://www.its.waw.pl/10270,pl,Statystyki-BRD-w-raporcie-ETSC.html

Procentowa zmiana w liczbie ofiar śmiertelnych wypadków drogowych między 2010 a 2017 rokiem (ETSC; 2018) [kliknij] - https://www.its.waw.pl/10270,pl,Statystyki-BRD-w-raporcie-ETSC.html

Dlaczego różnica 10 km/godz. wiele zmienia? Wraz ze wzrostem prędkości wydłuża się droga hamowania oraz droga, którą kierowca przejedzie, zanim zareaguje na nagłe zagrożenie. Jednocześnie zwiększa się także siła, z którą samochód w razie kolizji uderzy w inny pojazd lub przeszkodę. Dlatego im wyższa prędkość tym większe ryzyko wypadku oraz tym poważniejsze stają się jego konsekwencje - tłumaczy Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. (jm)

Komentuj

Przegląd prasy

Marek Dworzecki. Projekt SKANDYNAWIA ruszył
11 lutego 2019 | 0

Marek Dworzecki. Projekt SKANDYNAWIA ruszył
SKANDYNAWIA projekt - inauguracja. 9.2.2019 [kliknij]

W sobotę 9 lutego 2019 roku w Jastrzębiu odbyło się szkolenie samochodowe, organizowane przez Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy Autodrom Jastrząb. Od chwili ogłoszenia rozpoczęcia realizacji mojego pomysłu pod sugestywnym hasłem Projekt SKANDYNAWIA, w ciągu zaledwie kilku dni zostały zarezerwowane wszystkie miejsca na to wydarzenie. Wiele chętnych osób musiało zadowolić się oczekiwaniem na kolejną jego edycję, która odbędzie się już 2 marca br. również na obiekcie ODTJ Autodrom Jastrząb.

Żywa reakcja chętnych do skorzystania z tego typu szkoleń jest jaskrawym dowodem na to, że w naszym kraju jest wiele osób, które nie chcą poprzestać jedynie na szkoleniu podstawowym w ośrodku szkolenia kierowców i na uzyskaniu prawa jazdy. Osoby takie ujawniają swą świadomość, że prowadzenie pojazdu wiąże się z ogromną odpowiedzialnością wobec siebie samego, rodziny i całego społeczeństwa. Są gotowe zdobywać wiedzę i umiejętności w warunkach specjalnych, a te zapewniają równie specjalne obiekty - Ośrodki Doskonalenia Techniki Jazdy, których w kraju jest już około 30. Autodrom Jastrząb należy do najnowocześniejszych obiektów tego typu w Polsce.

Uczestnikami sobotniego 6-cio godzinnego szkolenia byli przedstawiciele obu płci, różnych zawodów i w różnym wieku. Wśród nich znaleźli się: instruktorzy nauki jazdy, młodzi kierowcy będący kiedyś uczniami tych pierwszych, egzaminator z krakowskiego MORD, właściciele ośrodków szkolenia kierowców, przedstawiciele handlowi, studenci, bankowcy i funkcjonariusze drogówki.

Po oficjalnym powitaniu i godzinnej części teoretycznej szkolenia, trenerzy poddali nas kilku bardzo ważnym ćwiczeniom. Oto one:

1. Pozycja kierowcy, posługiwanie się kołem kierownicy - skręt kartingowy, szosowy i manewrowy. Podczas tego ćwiczenia można się dowiedzieć jak ogromne znaczenie ma prawidłowa pozycja za kierownicą, poznać rodzaje operowania kołem kierownicy i ich zastosowanie, oraz wytrenować je podczas jazdy slalomem. Umiejętność ta może się okazać niezbędna podczas nagłej konieczności omijania serii przeszkód.

2. Hamowanie awaryjne przy różnych prędkościach – płyta poślizgowa. Zadanie to pozwala kierowcy lepiej poznać jego własny pojazd, podczas, gdy oddziałują na niego siły hamowania. Uzmysławia mu też, jak ważna jest podczas hamowania awaryjnego pozycja za kierownicą i technika operowania kołem kierownicy. Umożliwia zapoznanie się z możliwościami pojazdu, w tym jego drogi hamowania na śliskiej nawierzchni przy zastosowaniu różnych prędkości.

3. Hamowanie awaryjne z ominięciem przeszkody – płyta poślizgowa. Polega ono na wjeździe na płytę poślizgową, rozpoczęciu hamowania awaryjnego, z jednoczesnym ominięciem znajdującej się na niej przeszkody. To ćwiczenie uzmysławia kierowcy trudności w opanowaniu pojazdu – w tym znaczne wydłużenie drogi zatrzymania i drogi hamowania - wynikające z relatywnie niewielkiego zwiększenia prędkości.

4. Podsterowność i nadsterowność – płyta poślizgowa (pierścień). Na płycie poślizgowej w kształcie pierścienia istnieje możliwość uczenia się wywoływania zjawiska nadsterowności i podsterowności pojazdu, a następnie prawidłowej reakcji, pozwalającej na ponowne ustabilizowanie toru jazdy. W tym zadaniu istotne znaczenie ma zarówno umiejętne operowanie kierownicą, jak również mechanizmami służącymi do hamowania i przenoszenia napędu. Szczególnie kierowcy z pojazdami wyposażonymi w napęd kół osi tylnej przekonują się o ogromnym znaczeniu tego zadania.

5. Hamowanie awaryjne w zakręcie – płyta poślizgowa (pierścień). Ten rodzaj treningu pozwala nabrać umiejętności hamowania i poznać różnice w zachowaniu się pojazdu w zależności od rodzaju przeniesienia napędu (koła osi przedniej, tylnej lub 4x4), a także różnice w pojazdach wyposażonych w manualne skrzynie biegów i automatyczne. Zastosowanie zróżnicowanych prędkości i przetestowanie zachowania auta z włączonymi systemami bezpieczeństwa i z wyłączonymi, obnaża umiejętności kierowcy i zwykle skłania do korzystania z kolejnych treningów.

6. Nagła zmiana pasa ruchu i powrót na swój pas – płyta poślizgowa + kurtyny wodne. To jeden z „gwoździ” programu. Symuluje częste sytuacje w ruchu drogowym, kiedy występuje konieczność nagłej zmiany pasa ruchu, ze względu na pojawiające się na nim zagrożenie. W tym wypadku przeszkodą jest kurtyna wodna. Po ominięciu pierwszej przeszkody (kurtyny wodnej) przed nadjeżdżającym pojazdem nagle pojawia się kolejna, symulująca zagrożenie na lewym pasie ruchu – np. nadjeżdżający z przeciwka inny pojazd, co zapowiada zderzenie czołowe. Kierowca jest zmuszony do szybkiej i prawidłowej reakcji zapewniającej bezpieczny powrót na pas, po którym jechał pierwotnie. Następnie trzeba się zmierzyć z jeszcze jedną – trzecią – przeszkodą. Podczas tego ćwiczenia kierowcy mają okazję poznać nie tylko rzeczywiste możliwości własnego pojazdu, ale i własne. Na początku niemałe problemy mają kierowcy pojazdów z wyłączonym systemem ASR i z napędem na koła osi tylnej. Duże znaczenie ma tu uwaga, odkodowywanie informacji, spostrzeganie, akcja-reakcja, percepcja, pozycja za kierownicą, nawyki i pamięć mięśniowa. Jednak po kilkunastu próbach, u większości uczestników szkolenia pojawiają się pierwsze postępy.

7. Poślizg kół osi tylnej – płyta poślizgowa (szarpak). Najtrudniejsze zadanie, a zarazem najbardziej ekscytujące i oczekiwane. Symuluje ono bardzo niebezpieczne sytuacje, występujące w ruchu drogowym – nagłą i silną utratę przyczepności kół osi tylnej (nadsterowność), która może wystąpić z powodu śliskiej nawierzchni lub uderzenia bocznego w tył pojazdu. Ćwiczenie to jest wykonywane podczas różnych prędkości najazdowych na płytę poślizgową i przy użyciu różnych – trzech sił szarpnięcia – pojazdem w nieznanym kierowcy kierunku. W chwili najazdu na krawędź polewaną wodą płyty poślizgowej, urządzenie destabilizujące tor jazdy nagle wprowadza pojazd w silny poślizg nadsterowny, w którym nie jest łatwo panować nad pojazdem, a tym bardziej ustabilizować jego tor jazdy. Dodatkowo w miarę zwiększania prędkości najazdowej i siły szarpnięcia pojazdem, piętrzą się też trudności związane z pozycją za kierownicą, nawykami, percepcją i techniką jazdy.

Warto wspomnieć o niezwykłej i niezapomnianej atmosferze, jaka panowała podczas zajęć. Każdy uczestnik szkolenia był podekscytowany i radosny – wszyscy się uśmiechali. Zawiązały się nowe znajomości, a uczestnicy zaczęli mówić tym samym językiem. Miedzy innymi poznali niektóre fundamentalne stwierdzenia i zasady, na ogół znane jedynie motoryzacyjnym elitom. Na przykład. te:

„Samochód – niezależnie od swej klasy – jest tyle wart, ile są warte umiejętności jego kierowcy”

"Patrz gdzie chcesz dojechać, a dojedziesz tam, gdzie patrzysz”

Wspaniały przykład pragnienia i gotowości do podwyższania swoich kwalifikacji i kompetencji dali również instruktorzy nauki jazdy i funkcjonariusze radomskiej drogówki. Sierż. sztab. Rafał Boguta i mł. asp. Karol Głogowski z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej w Radomiu są prawdziwymi pasjonatami motoryzacji i niezwykłym duetem, stanowiącym oręż w walce z tymi, którzy bezpardonowo łamią przepisy i stwarzają zagrożenie na drogach. Panowie Rafał i Karol pasjonują się motocyklami i wręcz nie mogą się doczekać wiosny, kiedy dosiądą swoich służbowych, szybkich motocykli. Widać, że kochają swoją pracę i są funkcjonariuszami wyjątkowo oddanymi w służbie dla społeczeństwa. Brawo dla radomskiej drogówki! Czuliśmy się zaszczyceni, a zarazem bezpieczni, mogąc wspólnie trenować. Mamy nadzieję, że niebawem znowu się spotkamy na obiekcie Autodrom Jastrząb.

Jak widać, w naszym kraju są osoby pragnące podwyższać poziom wiedzy i umiejętności w zakresie prowadzenia pojazdu. Stopniowo wyłania się coraz większa grupa osób posiadających świadomość ogromnej odpowiedzialności, wynikającej z bycia uczestnikiem ruchu drogowego. Jednak odnoszę wrażenie, że w skali roku więcej jest osób ginących na polskich drogach, niż tych, które korzystają z tego typu szkoleń. Do tego, by w Polsce zmniejszyć liczbę rannych i ofiar ma posłużyć moja przełomowa idea, której realizację w zasadzie już rozpocząłem w dniu 9 lutego 2019 roku w partnerskiej współpracy z dyrekcją Autodrom Jastrząb – to Projekt SKANDYNAWIA. Nadmienię, że Projekt SKANDYNAWIA, to coś więcej, niż jazdy w warunkach specjalnych. Czym jeszcze się okaże ta inicjatywa? Na to pytanie odpowiedzi udzielę przy innej okazji. Tymczasem wszystkich Polaków zapraszam do „Skandynawii”!

Pozdrawiam, Marek Dworzecki (Radom)

Marek Dworzecki, instruktor nauki jazdy, instruktor techniki jazdy, koordynator Ośrodka Szkolenia Kierowców i Instruktorów „AS” w Radomiu; członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy. Ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS. Absolwent Wydziału Ekonomii kierunku Prawa i Administracji na Politechnice Radomskiej; b. bankowiec, znawca i pasjonat jakości obsługi klienta; mówca publiczny, były sportowiec. (fot. archiwum Marka Dworzeckiego)

* * *

Partnerami Projektu są: Autodrom Jastrząb, Fundacja Zapobieganie Wypadkom Drogowym, Grupa IMAGE, Tygodnik PRAWO DROGOWE@NEWS, Portal L-INSTRUKTOR, Polskie Stowarzyszenie Instruktorów Techniki Jazdy.

Komentuj
Wolniej także na drogach Hiszpanii
31 stycznia 2019 | 0

Wolniej także na drogach Hiszpanii
„EL Pais” - 29.1.2019. Miguel Angel Corcobado - „Todos a 90 kilómetros por hora: las claves del cambio” [kliknij]

W Hiszpanii 29 stycznia br. weszły w życie zmiany przepisów zmieniających ograniczenia maksymalnej prędkości jazdy i jednocześnie zaostrzono stosowne kary. Jeszcze w grudniu ub. r. rząd podjął decyzję o obniżeniu maksymalnych prędkości o 10 km/godz. uzasadniano – będzie bezpieczniej a podróż dłuższa tylko o pięć minut.

Pisaliśmy o Francji, dziś obniżona prędkości jazdy obowiązuje także na drogach Hiszpanii. Zmiany wprowadzono na 7 tys. dróg lokalnych. Właśnie tam dochodzi do 77% wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Jest to dwukrotnie więcej niż na autostradach. Oponenci wskazywali, że najtragiczniejsze wypadki odnotowywane na tej kategorii dróg mają inną przyczynę - są to czołowe zderzenia podczas wyprzedzania. Rząd zdecydowanie mówi o celu podstawowym czyli poprawie bezpieczeństwa ruchu drogowego.

I tak na drogach jednojezdniowych dwupasmowych, poza obszarem zabudowanym obowiązują następujące maksymalne prędkości: 90 km/godz. dla samochodów osobowych, autobusów i motocykli (dotychczas było to 100 km/godz.) oraz do 80 km/godz. dla pojazdów dostawczych, ciężarowych i pojazdów o masie powyżej 3,5 tony jadących z przyczepami. Przewidziano wyjątek, który dotyczy dróg z barierami rozdzielającymi kierunki ruchu na drodze, tu zarządca drogi może ustalić maksymalną prędkość na 100 km/godz. dla samochodów osobowych i motocykli. Wykroczenie przekroczenia właściwej prędkości będą teraz surowsze - kierowcy otrzymają dwa punkty karne i zapłacą mandat w wysokości 300 euro.

Na drogach szybkiego ruchu i na autostradach będą obowiązywały trzy rodzaje maksymalnych prędkości: dla samochodów osobowych i motocykli (120 km/godz.); samochodów dostawczych (90 km/godzinę) i innych pojazdów, w tym autobusów (100 km/godz.). Na drogach nieutwardzonych maksymalny limit to 30 km/godz.

Jak informują media - Hiszpania opuściła „mały klub państw”, które ustaliły ograniczenie prędkości do 100 km/godz. dla dróg krajowych, czyli: Polski, Rumunii, Austrii, Niemiec i Irlandii. To jaka jest ta bezpieczna prędkość według naszych krajowych ekspertów? (jm)

Komentuj
Oto, co odpowiedział resort
30 stycznia 2019 | 0

Oto, co odpowiedział resort
(fot. Jolanta Michasiewicz)

W listopadzie ub.r. roku do resortu spraw wewnętrznych i administracji przesłane zostało zapytanie w sprawie przypadku zatrzymania prawa jazdy w związku z podejrzeniem prowadzenia pojazdu pod wpływem środków odurzających. Resort poprosił o przedłużenie terminu i ten minął. Odpowiedź została opublikowana. Jak ocenia resort, policjant bez względu na wyjaśnienia osoby zatrzymanej, nie jest uprawniony do podważania czy weryfikacji tego wyniku.

Kierowca przyjmujący leki. Do biura poselskiego posła Józefa Lassoty zgłosił się kierowca zawodowy, który został zatrzymany do kontroli drogowej, a w jej trakcie zatrzymano mu prawo jazdy. Przeprowadzony test na obecność narkotyków wykazał obecność amfetaminy w organizmie badanego. Po udzieleniu wyjaśnień, oraz udokumentowaniu, iż kierowca od lat przyjmuje lek na astmę (Ventolin), ostatecznie postępowanie umorzono, a uprawnienia oddano. Dodajmy, iż lek ten jest lekiem z dziedziny pobudzających, posiadający w swoim składzie m.in. Salbutamol, który prawdopodobnie wykazuje na testach obecność amfetaminy. Niestety kolejna kontrola drogowa i sytuacja powtórzyła się. W związku z faktem, iż rodzina tego kierowcy zawodowego w czasie trwających procedur wyjaśniających nie pracował, rodzina w bardzo poważnym stopniu odczuła niedogodność sytuacji. Poseł Lassota pytał czy resort zna podobne przypadki jakie powinny być - zdaniem resortu - prawne rozwiązania tej sytuacji, aby umożliwić poszkodowanemu jak najszybszy zwrot dokumentu uprawniającego do kierowania pojazdami oraz jakie kroki pan powinien podjąć, aby w przyszłości w trakcie kolejnych zatrzymań nie zostało mu odebrane prawo jazdy na okres 30 dni?

Stanowisko resortu. Odpowiedzi - w przedłużonym terminie i po uzyskaniu danych z Komendy Głównej Policji - udzielił sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Jarosław Zieliński. Oto jej brzmienie: - Eliminowanie z uczestnictwa w ruchu drogowym osób kierujących pojazdami, które zażyły lub istnieje uzasadnione podejrzenie, że zażyły środki w istotny sposób zmniejszające ich sprawność psychomotoryczną, jest istotnym czynnikiem poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach.

Zgodnie z art. 135 ust. 1 pkt 1 lit. a ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2018 r. poz. 1990, z późn. zm.) w przypadku uzasadnionego podejrzenia, że kierujący znajduje się w stanie po użyciu alkoholu albo środka działającego podobnie do alkoholu funkcjonariusz Policji jest zobowiązany do zatrzymania mu prawa jazdy. Należy pamiętać, że przeprowadzane podczas kontroli drogowej badania odbywają się przy pomocy profesjonalnego, posiadającego niezbędne atesty sprzętu. Policjant, który w czasie takiej kontroli ustali, że w organizmie osoby badanej znajduje się niedozwolony środek, bez względu na wyjaśnienia osoby zatrzymanej, nie jest uprawniony do podważania czy weryfikacji tego wyniku.

Pragnę nadmienić, że poza zakresem kompetencji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Komendanta Głównego Policji pozostaje ocena wpływu działania środków farmakologicznych na organizm człowieka i jego reakcji na dany lek czy interakcji z innymi przyjmowanymi substancjami. Decyzję o tym czy po zażyciu danego leku można prowadzić pojazd mechaniczny powinien podjąć pacjent po zapoznaniu się ze skutkami działania leku i konsultacji z lekarzem. Wydaje się również zasadne aby mężczyzna, którego dotyczy wystąpienie Pana Posła, podjął próbę zdiagnozowania w konsultacji z lekarzem czy zażywanie zaleconego leku może w jego przypadku prowadzić do takiej reakcji jak wskazana w wystąpieniu.

Cóż, bezsprzecznie bezpieczeństwo w ruchu drogowym jest priorytetem. Być może i mimo wszystko resort znajdzie możliwości przyspieszenia procedury wyjaśniającej. (jm)

Komentuj

Ogłoszenia

Już jutro inauguracja projektu SKANDYNAWIA. Dołącz do nas!
8 lutego 2019 | 0

Już jutro inauguracja projektu SKANDYNAWIA. Dołącz do nas!
Projekt SKANDYNAWIA oraz facebook: ProjektSkandynawia [kliknij]

Szanowni Państwo! Mam przyjemność ogłosić rozpoczęcie PROJEKTU SKANDYNAWIA, którego inauguracja będzie miała miejsce w sobotę 9 lutego 2019 roku na Autodromie Jastrząb.

Projekt ma charakter OGÓLNOPOLSKI i jest skierowany do wszystkich osób posiadających prawo jazdy kat. B. W ramach kwartalnych edycji - wiosennej, letniej, jesiennej i zimowej - będą się odbywały jednodniowe 5-6 godzinne szkolenia samochodowe w warunkach specjalnych, na terenie Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy usytuowanych w różnych miejscach Polski. Celem PROJEKTU jest zainteresowanie społeczeństwa polskiego SKANDYNAWSKĄ szkołą jazdy i branie udziału w niezwykle fascynujących, ekscytujących i wartościowych zajęciach teoretycznych i praktycznych. Jestem przekonany, że dzięki Państwa poparciu i zaangażowaniu oraz zachęcaniu innych do brania w nich udziału, z czasem nasze społeczeństwo osiągnie większą świadomość i zdobędzie ponadprzeciętną wiedzę i umiejętności. Umiejętności, które niezaprzeczalnie znajdą odzwierciedlenie w postaci większego bezpieczeństwa na polskich drogach - na wzór skandynawski.

Zdaję sobie sprawę z tego, że udział w tego typu eventach wiąże się z poniesieniem pewnych kosztów. Jednak całe nasze życie jest nieuchronnie związane z kosztami - mimo to, ponosimy je. Skoro tak, to o ileż bardziej warto przeznaczyć stosunkowo niewielkie środki finansowe na sprawy związane z podwyższaniem swoich kwalifikacji i poszerzaniem kompetencji. Ileż bardziej na rzeczy związane ze szczęściem osobistym i rodzinnym. Ileż bardziej na kwestie związane ze zdrowiem i życiem. Taką życiową inwestycją są między innymi szkolenia samochodowe w warunkach specjalnych. Myślę, że nadszedł czas na ożywienie tej ważnej gałęzi edukacji kierowców. Czas, kiedy stagnacja polskiego prawodawstwa i systemu szkolenia kierowców na tle pozostałych krajów Europy przynosi nam, Polakom, niechlubne opinie. To zobowiązuje i wymaga natychmiastowych i diametralnych zmian. Zmian, których rząd - jak widać - długo jeszcze nie dokona. Dlatego istnieje uzasadniona konieczność, by każdy kierowca - niezależnie od stażu - przejawiał samodzielną inicjatywę w poszerzaniu wiedzy i umiejętności prowadzenia pojazdu w warunkach specjalnych. PROJEKT SKANDYNAWIA ma za zadanie pomóc zrealizować te ambitne, osobiste i wzniosłe cele każdego polskiego kierowcy: początkującego i tego z ogromnym stażem, młodego i starszego wiekiem, kobiety i mężczyzny, piekarza, urzędnika, artysty, pilota myśliwca bojowego, pedagoga, sędziego, hydraulika, naukowca, muzyka, sportowca, policjanta, rolnika, marynarza, lekarza i wreszcie instruktora, egzaminatora, właściciela ośrodka szkolenia kierowców, specjalistę BRD i wszystkich pozostałych pragnących się rozwijać i poznawać rzeczy nowe i dobre.

Warto pamiętać, że tego typu szkolenia samochodowe nie tylko mają charakter edukacyjny, lecz także integracyjny. Są wspaniałą sposobnością do nawiązywania nowych znajomości, poznawania wspaniałych ludzi, wymiany doświadczeń, poszerzania wiedzy i do uzyskania motywacji - niezbędnej w życiu osobistym i zawodowym. Kolejną zaletą tych pełnych wrażeń zajęć są pamiątki w postaci zdjęć, filmów i certyfikatów uczestnictwa. W szkoleniu samochodowym mogą wziąć też udział osoby występujące w roli pasażerów. Mają one wspaniałą okazję być nie tylko obserwatorami wydarzenia, ale też wspólnie poznawać tajniki prawidłowej techniki jazdy, odczuwać na samym sobie oddziałujące prawa fizyki, reakcje kierowcy, zachowanie pojazdu, a także doznawać wielu niezapomnianych wrażeń. Uwaga: Pasażerowie poza podpisaniem odpowiedniego oświadczenia, są zwolnieni z opłaty za uczestnictwo w szkoleniu. Nadmienię, że swoje uczestnictwo w najbliższym szkoleniu w dniu 9 lutego 2019 roku (sobota) na obiekcie ODTJ Tor Jastrząb już zadeklarowało kilka osób. Wśród nich znajdują się osoby, które w przeszłości korzystały z moich lekcji w ramach szkolenia podstawowego, w tym mój syn Piotr. Do grona tego dołączą instruktorzy nauki jazdy, instruktorzy techniki jazdy i egzaminatorzy. Prawdopodobnie znajdzie się wśród nas pedagog, policjant, żołnierz, przedstawiciel handlowy i strażak. Niektórzy z nich zaproszą na fotel pasażera swoje dorastające dzieci – kandydatów na kierowców, narzeczonych, żony, krewnych, przyjaciół i znajomych. Warto pamiętać, że tego typu wydarzenie może stać się zwyczajnie prezentem ofiarowanym swojej dziewczynie, mężowi, bratu, żonie, czy rodzicowi. Myślę, że wręcz moralnym obowiązkiem i zaszczytnym przywilejem każdego instruktora nauki jazdy, może się okazać zapraszanie swoich obecnych i byłych podopiecznych na takie eventy. Nikt poza instruktorami, nie ma lepszych możliwości do tego rodzaju działań edukacyjnych zwiększających świadomość młodego kierowcy!

"Silna miłość do człowieka słabego bywa nieraz potężniejsza i bardziej męcząca, niż wzajemne uczucie dwóch równych sobie charakterów, ponieważ mimo woli bierze się odpowiedzialność za słabszego” - Fiodor Dostojewski.

Pozostało już tylko kilka miejsc! Dołącz do nas!

Projekt SKANDYNAWIA: ProjektSkandynawia - http://projektskandynawia.pl/ oraz Facebook.com/ProjektSkandynawia

Marek Dworzecki, instruktor nauki i techniki jazdy, koordynator Ośrodka Szkolenia Kierowców i Instruktorów „AS” w Radomiu; członek Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy. Ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS. Absolwent Wydziału Ekonomii kierunku Prawa i Administracji na Politechnice Radomskiej; b. bankowiec, znawca i pasjonat jakości obsługi klienta; mówca publiczny, były sportowiec. (fot. archiwum Marka Dworzeckiego)

* * *

Więcej informacji na temat PROJEKTU SKANDYNAWIA będę stopniowo udostępniał w postach i artykułach. Niebawem powstanie strona internetowa www.projektskandynawia na której będzie można więcej przeczytać o misji tego Projektu. Na chwilę obecną zapraszam do wzięcia udziału każdego, kto posiada prawo jazdy kat. B. Rozważcie proszę z całą powagą, czy innych planów na dzień 9 lutego br. nie dało by się przełożyć, by przybyć do Jastrzębia na INAUGURACJĘ PROJEKTU SKANDYNAWIA. Jeżeli nie będzie to możliwe, być może uda się Wam skierować na szkolenie kogoś znajomego. Serdecznie zapraszam! Sprawdźcie czy jest jeszcze miejsce! Przed nami także EDYCJA WIOSENNA.

Partnerami Projektu są: Fundacja Zapobieganie Wypadkom Drogowym, Grupa IMAGE, Tygodnik PRAWO DROGOWE@NEWS, Portal L-INSTRUKTOR, Polskie Stowarzyszenie Instruktorów Nauki Jazdy, „AS” Ośrodek Szkolenia Kierowców i Instruktorów.

Komentuj
Inauguracja projektu SKANDYNAWIA. Dołącz do nas!
5 lutego 2019 | 0

Inauguracja projektu SKANDYNAWIA. Dołącz do nas!
Projekt SKANDYNAWIA oraz facebook: ProjektSkandynawia [kliknij]

Szanowni Państwo! Mam przyjemność ogłosić rozpoczęcie PROJEKTU SKANDYNAWIA, którego inauguracja będzie miała miejsce w sobotę 9 lutego 2019 roku na Autodromie Jastrząb.

Projekt ma charakter OGÓLNOPOLSKI i jest skierowany do wszystkich osób posiadających prawo jazdy kat. B. W ramach kwartalnych edycji - wiosennej, letniej, jesiennej i zimowej - będą się odbywały jednodniowe 5-6 godzinne szkolenia samochodowe w warunkach specjalnych, na terenie Ośrodków Doskonalenia Techniki Jazdy usytuowanych w różnych miejscach Polski. Celem PROJEKTU jest zainteresowanie społeczeństwa polskiego SKANDYNAWSKĄ szkołą jazdy i branie udziału w niezwykle fascynujących, ekscytujących i wartościowych zajęciach teoretycznych i praktycznych. Jestem przekonany, że dzięki Państwa poparciu i zaangażowaniu oraz zachęcaniu innych do brania w nich udziału, z czasem nasze społeczeństwo osiągnie większą świadomość i zdobędzie ponadprzeciętną wiedzę i umiejętności. Umiejętności, które niezaprzeczalnie znajdą odzwierciedlenie w postaci większego bezpieczeństwa na polskich drogach - na wzór skandynawski.

Zdaję sobie sprawę z tego, że udział w tego typu eventach wiąże się z poniesieniem pewnych kosztów. Jednak całe nasze życie jest nieuchronnie związane z kosztami - mimo to, ponosimy je. Skoro tak, to o ileż bardziej warto przeznaczyć stosunkowo niewielkie środki finansowe na sprawy związane z podwyższaniem swoich kwalifikacji i poszerzaniem kompetencji. Ileż bardziej na rzeczy związane ze szczęściem osobistym i rodzinnym. Ileż bardziej na kwestie związane ze zdrowiem i życiem. Taką życiową inwestycją są między innymi szkolenia samochodowe w warunkach specjalnych. Myślę, że nadszedł czas na ożywienie tej ważnej gałęzi edukacji kierowców. Czas, kiedy stagnacja polskiego prawodawstwa i systemu szkolenia kierowców na tle pozostałych krajów Europy przynosi nam, Polakom, niechlubne opinie. To zobowiązuje i wymaga natychmiastowych i diametralnych zmian. Zmian, których rząd - jak widać - długo jeszcze nie dokona. Dlatego istnieje uzasadniona konieczność, by każdy kierowca - niezależnie od stażu - przejawiał samodzielną inicjatywę w poszerzaniu wiedzy i umiejętności prowadzenia pojazdu w warunkach specjalnych. PROJEKT SKANDYNAWIA ma za zadanie pomóc zrealizować te ambitne, osobiste i wzniosłe cele każdego polskiego kierowcy: początkującego i tego z ogromnym stażem, młodego i starszego wiekiem, kobiety i mężczyzny, piekarza, urzędnika, artysty, pilota myśliwca bojowego, pedagoga, sędziego, hydraulika, naukowca, muzyka, sportowca, policjanta, rolnika, marynarza, lekarza i wreszcie instruktora, egzaminatora, właściciela ośrodka szkolenia kierowców, specjalistę BRD i wszystkich pozostałych pragnących się rozwijać i poznawać rzeczy nowe i dobre.

Warto pamiętać, że tego typu szkolenia samochodowe nie tylko mają charakter edukacyjny, lecz także integracyjny. Są wspaniałą sposobnością do nawiązywania nowych znajomości, poznawania wspaniałych ludzi, wymiany doświadczeń, poszerzania wiedzy i do uzyskania motywacji - niezbędnej w życiu osobistym i zawodowym. Kolejną zaletą tych pełnych wrażeń zajęć są pamiątki w postaci zdjęć, filmów i certyfikatów uczestnictwa. W szkoleniu samochodowym mogą wziąć też udział osoby występujące w roli pasażerów. Mają one wspaniałą okazję być nie tylko obserwatorami wydarzenia, ale też wspólnie poznawać tajniki prawidłowej techniki jazdy, odczuwać na samym sobie oddziałujące prawa fizyki, reakcje kierowcy, zachowanie pojazdu, a także doznawać wielu niezapomnianych wrażeń. Uwaga: Pasażerowie poza podpisaniem odpowiedniego oświadczenia, są zwolnieni z opłaty za uczestnictwo w szkoleniu. Nadmienię, że swoje uczestnictwo w najbliższym szkoleniu w dniu 9 lutego 2019 roku (sobota) na obiekcie ODTJ Tor Jastrząb już zadeklarowało kilka osób. Wśród nich znajdują się osoby, które w przeszłości korzystały z moich lekcji w ramach szkolenia podstawowego, w tym mój syn Piotr. Do grona tego dołączą instruktorzy nauki jazdy, instruktorzy techniki jazdy i egzaminatorzy. Prawdopodobnie znajdzie się wśród nas pedagog, policjant, żołnierz, przedstawiciel handlowy i strażak. Niektórzy z nich zaproszą na fotel pasażera swoje dorastające dzieci – kandydatów na kierowców, narzeczonych, żony, krewnych, przyjaciół i znajomych. Warto pamiętać, że tego typu wydarzenie może stać się zwyczajnie prezentem ofiarowanym swojej dziewczynie, mężowi, bratu, żonie, czy rodzicowi. Myślę, że wręcz moralnym obowiązkiem i zaszczytnym przywilejem każdego instruktora nauki jazdy, może się okazać zapraszanie swoich obecnych i byłych podopiecznych na takie eventy. Nikt poza instruktorami, nie ma lepszych możliwości do tego rodzaju działań edukacyjnych zwiększających świadomość młodego kierowcy!

"Silna miłość do człowieka słabego bywa nieraz potężniejsza i bardziej męcząca, niż wzajemne uczucie dwóch równych sobie charakterów, ponieważ mimo woli bierze się odpowiedzialność za słabszego” - Fiodor Dostojewski.

Pozostało już tylko kilka miejsc! Dołącz do nas!

Projekt SKANDYNAWIA: ProjektSkandynawia - http://projektskandynawia.pl/ oraz Facebook.com/ProjektSkandynawia

Marek Dworzecki, instruktor nauki jazdy, instruktor techniki jazdy, koordynator Ośrodka Szkolenia Kierowców i Instruktorów „AS” w Radomiu; członek Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy. Ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS. Absolwent Wydziału Ekonomii kierunku Prawa i Administracji na Politechnice Radomskiej; b. bankowiec, znawca i pasjonat jakości obsługi klienta; mówca publiczny, były sportowiec. (fot. archiwum Marka Dworzeckiego)

* * *

Więcej informacji na temat PROJEKTU SKANDYNAWIA będę stopniowo udostępniał w postach i artykułach. Niebawem powstanie strona internetowa www.projektskandynawia na której będzie można więcej przeczytać o misji tego Projektu. Na chwilę obecną zapraszam do wzięcia udziału każdego, kto posiada prawo jazdy kat. B. Rozważcie proszę z całą powagą, czy innych planów na dzień 9 lutego br. nie dało by się przełożyć, by przybyć do Jastrzębia na INAUGURACJĘ PROJEKTU SKANDYNAWIA. Jeżeli nie będzie to możliwe, być może uda się Wam skierować na szkolenie kogoś znajomego. Serdecznie zapraszam! Sprawdźcie czy jest jeszcze miejsce! Przed nami także EDYCJA WIOSENNA.

Partnerami Projektu są: Fundacja Zapobieganie Wypadkom Drogowym, Grupa IMAGE, Tygodnik PRAWO DROGOWE@NEWS, Portal L-INSTRUKTOR, Polskie Stowarzyszenie Instruktorów Techniki Jazdy, „AS” Ośrodek Szkolenia Kierowców i Instruktorów.

Komentuj