0232/06/2008 4 lutego 2008 10 lutego 2008

o zakazie ponownej rejestracji aut; o projekcie zawieszania jednoosobowej działalności gospodarczej; Ministerstwo zaostrza przepisy dla kierowców zawodowych, o odszkodowaniach także dla pasażerów; o mandatach ze zdjęciem z monitoringu miejskiego; o akcji „bezpieczny pas ruchu”; o rankingu szkół nauki jazdy; o tym, gdy na drodze zabrakło znaku pierwszeństwa; o carpoolingu, czyli podróżowaniu razem; o laserowym radarze przeciwko piratom drogowym; o parkowaniu prostopadłym przodem i na kopertę; o jeździe szkoleniowej z kursantem do Niemiec i Czech; o karalności instruktora nauki jazdy; o zatrudnianiu przez przedsiębiorcę własnego syna; o kursie ratownictwa drogowego; o prawidłowych zachowaniach na skrzyżowaniach; o...

News tygodnia

Mandat ze zdjęciem z monitoringu miejskiego
10 lutego 2008 | 0

0a2b7a200bf88a4455ba75b1fe1b72005cc152fd 5e08021c2a3b7ed50acafff437b99a52da122188 (232-3-4)

Mandat za niezapięte pasy bezpieczeństwa, czy rozmowę przez komórkę podczas jazdy samochodem można otrzymać nie tylko bezpośrednio po tym, jak zatrzyma nas policjant. W Elblągu to także kamery monitoringu obserwują i rejestrują wykroczenia popełniane przez kierowców. Potem ci otrzymują zdjęcia. Być może najdroższe w ich życiu. Elbląscy policjanci przypominają, że od początku bieżącego roku na terenie miasta funkcjonuje 14 nowoczesnych kamer cyfrowych. Sprzęt służy do obserwacji i rejestracji zdarzeń, w tym również wykroczeń popełnianych przez kierowców (brak zapiętych pasów, rozmowy przez telefon komórkowy, brak włączonych świateł mijania, parkowanie w miejscach niedozwolonych). Do chwili obecnej dziesięciu kierowców zostało ukaranych za różnego rodzaju wykroczenia drogowe. Kierowca, który naruszył przepisy ruchu drogowego otrzyma zdjęcie z cyfrowej kamery z zarejestrowanym wykroczeniem (np. za niezapięte pasy można dostać mandat w wysokości 100 zł i 2 punkty karne).

Komentuj

Ekspert wyjaśnia

Parkowanie prostopadle przodem i na kopertę
10 lutego 2008 | 0

Pytanie:Jak parkować prostopadle przodem i na kopertę?

Odpowiedź: Parkując prostopadle przodem należy pamiętać, że aby przód zmieścił się w miejscu parkingowym, musimy rozpoczynać manewr będąc znacznie dalej od linii samochodów, niż w przypadku parkowania prostopadle tyłem. Owa odległość zależy od gabarytów maski samochodu i posiadanych umiejętności parkowania. Parkując przodem z czasem po prostu nabieramy nawyku dobrej oceny odległości. Ogólna zasada jest taka: im dalej od linii aut rozpoczniemy parkowanie, tym większe mamy pole do manewru. Gdy tylko przód samochodu wpasuje się między samochodami sąsiadującymi z naszym miejscem parkingowym, należy obserwować tył i w chwili, gdy uzyskamy pozycję mniej więcej prostopadłą do osi jezdni, wyprostować kierownicę, a w razie potrzeby korekty, skręcić ją nieco w przeciwnym kierunku. Równie często musimy parkować równolegle, czyli "na kopertę". Jest to pozornie jeden z trudniejszych sposobów, ponieważ zazwyczaj mamy niewiele miejsca i musimy manewrować bardzo blisko innych pojazdów, a do tego tyłem. Jednak w praktyce jest to manewr dość prosty i efektywny. Ustawmy się więc możliwie blisko auta, za którym chcemy parkować i jak najmocniej kręćmy kierownicą w lewo. Istotą tego rodzaju parkowania jest jak najgłębsze "schowanie" samochodu między sąsiednimi pojazdami, możliwie blisko krawężnika. Pamiętajmy, że przód pojazdu podczas parkowania równoległego zajmie dużą część jezdni i może utrudnić ruch innym samochodom. Jak już "schowamy" tył, zdecydowanie odkręcamy kierownicę i, bardzo uważając na przód auta, kontrolujemy odległość do samochodu za nami. Pamiętajmy też o pozostawieniu sporej przestrzeni przed samochodem niezbędnej do wyjechania z naszego miejsca parkingowego.

Odpowiedzi udzielili: trenerzy Szkoły Jazdy Renault

Komentuj
Z kursantem do Niemiec czy Czech
10 lutego 2008 | 1

Pytanie: Dzień dobry! Od kogo bym mógł się dowiedzieć czy z kursantem mogę pojechać do Niemiec lub Czech? Pozdrawiam Krzysztof W.

Odpowiedź:Nie ma podstaw prawnych, aby nauka jazdy polskiej szkoły odbywała się na terenie innego państwa. Szkolenie osoby ubiegającej się o wydanie uprawnienia do kierowania pojazdem silnikowym jest prowadzone w formie kursu w ośrodku szkolenia kierowców. Ośrodek szkolenia kierowców może być prowadzony przez m.in. przedsiębiorcę, prowadzącego działalność gospodarczą, która jest działalnością regulowaną w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej i wymaga uzyskania wpisu do rejestru przedsiębiorców prowadzących ośrodek szkolenia kierowców. Ośrodek szkolenia kierowców może prowadzić przedsiębiorca posiadający siedzibę lub miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Działalność ośrodka jest prowadzona w powiecie właściwą ze względu na miejsce wykonywania działalności objętej wpisem. Jeżeli przedsiębiorca wykonuje działalność gospodarczą, w jednostkach organizacyjnych położonych na obszarze różnych powiatów, jest obowiązany uzyskać wpis w odrębnych, właściwych rejestrach na każdą z tych jednostek. Szkolenie osoby ubiegającej się o uprawnienie do kierowania pojazdem silnikowym jest prowadzone przez instruktora. Podstawą do wykonywania zawodu instruktora nauki jazdy jest dokonanie przez starostę wpisu do ewidencji instruktorów i wydanie mu legitymacji instruktora. Nadzór nad szkoleniem sprawuje starosta. Status szkół i zakres szkolenia regulują:

- Ustawa z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz. U. nr 155, poz. 1095 z 2007 r. – tekst jednolity).

Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 prawo o ruchu drogowym (Dz. U. nr 108, poz. 908 z 2005 r. – tekst jednolity).

- Wydane na postawie ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 27 października 2005 r. w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów (Dz. U. nr 215, poz. 1834 z 2005 r.).

Tak więc podstawą do funkcjonowania procesu szkolenia są przepisy krajowe i z nich wynikają wszelkie uprawnienia szkół i instruktorów. Nie ma podstaw do honorowania ich w innych krajach (w przeciwieństwie do uprawnień do prowadzenia pojazdów). Reasumując, nie może Pan wyjechać poza granice kraju celem prowadzenia szkolenia z kursantem, ponieważ instruktor nie posiada tam uprawnień do szkolenia a kursant do kierowania pojazdem.

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie

Komentuj
Przedsiębiorca chce zatrudnić syna
10 lutego 2008 | 1

Pytanie: Rozszerzyłem ostatnio prowadzoną działalność gospodarczą. Utworzyłem miejsce pracy dla syna (20 lat), studenta studiów dziennych. Jak go zatrudnić? Jakie obowiązki mam wobec ZUS i urzędu skarbowego? – pyta czytelnik “Rzeczpospolitej”. 

Odpowiedź: Nie ma przeszkód, aby przedsiębiorca prowadzący własną firmę zatrudniał członków rodziny. Syn będzie jednak – dla celów ubezpieczeń społecznych – traktowany jako osoba współpracująca przy prowadzeniu działalności gospodarczej. Ma to określone konsekwencje w praktyce. Członka rodziny (syna) rozpoczynającego współpracę przy prowadzeniu działalności gospodarczej płatnik składek musi zgłosić do ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego. Należy to zrobić w ciągu siedmiu dni od powstania obowiązku ubezpieczeniowego, czyli od dnia rozpoczęcia współpracy. Syn współpracujący z osobą prowadzącą działalność gospodarczą objęty jest obowiązkowo ubezpieczeniem emerytalnym, rentowym i wypadkowym. Ubezpieczenia te – osobom współpracującym z przedsiębiorcą – finansuje w całości z własnych środków płatnik składek, czyli właściciel firmy. Podobnie jest z ubezpieczeniem chorobowym, które jest jednak dobrowolne (szerzej pisaliśmy o tym w DF z 21 listopada 2007 r.). Podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe stanowi w tym wypadku zadeklarowana kwota, nie niższa jednak niż 60 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w poprzednim kwartale. Składka w nowej wysokości obowiązuje od trzeciego miesiąca następnego kwartału (art. 18 ust. 8 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych). Syn, jeśli pozostaje z przedsiębiorcą we wspólnym gospodarstwie domowym, będzie uznawany za osobę współpracującą, niezależnie od tego, czy zatrudniony jest na umowę o pracę, czy bezumownie. W pewnych jednak wypadkach przedsiębiorca może zatrudnić członka rodziny na takich samych zasadach, jak innych pracowników, opłacając składki od kwoty zapisanej w umowie o pracę. Będzie to możliwe, gdy spełnione są dwa warunki. Po pierwsze, zawarta jest umowa o pracę. Po drugie, członek rodziny (syn) nie pozostaje z prowadzącym działalność gospodarczą we wspólnym gospodarstwie domowym. W takim wypadku nie ma żadnego znaczenia czas trwania współpracy, wymiar zatrudnienia a także wiek osoby współpracującej. Jeśli syn i ojciec nie mieszkają razem i nie prowadzą wspólnego gospodarstwa domowego, to syn zatrudniony na umowę o pracę ma status pracownika i podlega ubezpieczeniom społecznym tak jak pracownik. Wtedy przedsiębiorca i pracownik finansują po połowie składki na ubezpieczenie emerytalne i w określonych częściach rentowe, każdy z własnych środków. Pracownik ze swojego wynagrodzenia pokrywa całą składkę na ubezpieczenie chorobowe, a na jego ubezpieczenie wypadkowe całą składkę opłaca przedsiębiorca. Zatrudnienie w firmie członka rodziny wiąże się również z określonymi obowiązkami względem urzędu skarbowego. Gdy przedsiębiorca zatrudni syna na umowę o pracę, rozlicza go z podatku jak pozostałych pracowników. Niezależnie od tego, czy będzie to umowa na okres próbny, czas określony, czy też umowa bezterminowa (na czas nieokreślony), co miesiąc – jako płatnik – pobiera zaliczki na podatek dochodowy. Zaliczki wylicza od przychodu pomniejszonego o składki na ubezpieczenie społeczne oraz koszty jego uzyskania. W 2008 r. koszty uzyskania przychodów przy umowie o pracę wynoszą miesięcznie 111,25 zł, a za rok podatkowy nie więcej niż 1335 zł – gdy podatnik uzyskuje je z jednego stosunku pracy. Jeśli syn dojeżdża do zakładu pracy z innej miejscowości (i nie dostaje dodatku za rozłąkę), koszty te wynoszą 139,06 zł miesięcznie, a za rok podatkowy nie więcej niż 1668,72 zł. Zaliczki są pobierane według skali (19, 30 i 40 proc.).Syn może być zatrudniony również na umowę-zlecenie lub o dzieło. W tym wypadku przedsiębiorca również będzie musiał pobierać zaliczki na podatek w wysokości 19 proc. należności pomniejszonej o koszty uzyskania przychodów. Te ostatnie wynoszą 20 proc. (lub 50 proc. przy przeniesieniu praw autorskich) uzyskanego przychodu pomniejszonego o składki. Na koniec roku zobowiązany jest również do przygotowania rocznego rozliczenia podatkowego (informacja PIT-11). Przekazuje ją synowi i urzędowi skarbowemu do końca lutego następnego roku (za 2008 r., do końca lutego 2009 r.). Jeśli z różnych względów przestanie współpracować z synem w ciągu roku, PIT-11 powinien przygotować do 15 dnia miesiąca następującego po tym, w którym pobrana była ostatnia zaliczka.

Komentuj
Wykroczenia najsurowiej karane
10 lutego 2008 | 0

Pytanie: Które naruszenie przepisów ruchu drogowego jest karane najsurowiej?

Odpowiedź: Największą ilością punktów karnych - aż 10 - można zostać ukaranym za popełnienie przestępstwa drogowego, kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwym lub pod wpływem środka odurzającego, a także za nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku. Tak samo karane jest omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszym oraz przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km/h. Za dwa ostatnie przewinienia można zostać ukaranym mandatem w wysokości aż 500 zł. Watro pamiętać, że jeśli czyn popełniony przez kierowcę narusza więcej niż jeden przepis ruchu drogowego, to ilość uzyskanych punktów sumuje się i kierowca jednorazowo może dostać np. 20 punktów karnych.

Odpowiedzi udzielili: trenerzy Szkoły Jazdy Renault

Komentuj
Instruktor nie może być karany
10 lutego 2008 | 1

Pytanie: Witam! Proszę o odpowiedź czy prawo uległo zmianie i czy w dalszym ciągu instruktorzy, którzy nie mieli możliwości zapłacenia mandatu, a zostali skazani za przestępstwa przeciwko ruchowi drogowemu są skreślani z ewidencji instruktorów i są w ewidencji osób karanych? Z poważaniem Małgorzata

Odpowiedź: Nadal obowiązuje zapis ustawy prawo o ruchu drogowym art. 105 ust. 2 “Instruktorem jest osoba, która: [...] 6) nie była karana wyrokiem sądu [...] za przestępstwo lub wykroczenie przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym;”. W przypadku, gdy instruktor zostanie ukarany prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo lub wykroczenie przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym starosta na podstawie art. 107 ust. 1 skreśla instruktora z ewidencji.

Odpowiedzi udzielił: Jerzy Barański – w latach 1979-1989 szef służb nadzoru i sterowania ruchem komunikacji miejskiej
w Szczecinie, do 1998 r. dyrektor firm komunikacyjnych, w latach 1999- 2007 dyrektor WORD w Szczecinie

Komentuj

Legislacja

Odszkodowanie także dla pasażerów
7 lutego 2008 | 0

Małżonkowie, a także ich dzieci, rodzeństwo oraz rodzice, którzy jako pasażerowie samochodu biorącego udział w wypadku komunikacyjnym doznali uszczerbku na zdrowiu, będą mogli liczyć na pokrycie przez ubezpieczycieli swoich szkód na osobie. Takie wnioski płyną z podjętej uchwały siedmiu sędziów Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy w odpowiedzi na zapytanie rzecznika ubezpieczonych uznał, że pasażer będący współwłaścicielem pojazdu może liczyć na wypłatę odszkodowania z polisy OC komunikacyjnego, z której pokrywane są szkody wyrządzone przez kierującego autem. Do tej pory niektóre towarzystwa odmawiały wypłat, a jeżeli już uznawały roszczenie, to płaciły tylko zadośćuczynienie czy pokrywały koszty leczenia - mówi Aleksander Daszewski z Biura Rzecznika Ubezpieczonych. Ich zasadność rozstrzygnie Sąd Najwyższy dopiero w uzasadnieniu. Wtedy też będzie jasne, według jakich przepisów roszczenia będą mogli zgłaszać poszkodowani w poprzednich latach, którzy nie dostali odszkodowań. Takie prawo będą mieli na pewno poszkodowani po 1 stycznia 2004 r. Sąd Najwyższy w uzasadnieniu powinien wyjaśnić, czy towarzystwa ubezpieczeniowe mają wypłacać poszkodowanym renty i do ilu lat wstecz mogą sięgać roszczenia. Powyższa uchwała jest jednoznaczna i w tym zakresie nie pozostawia żadnych wątpliwości. Odmienną kwestią jest to, co zrobią zakłady ubezpieczeń - mówi Wojciech Kamiński z Krajowego Biura Obsługi Roszczeń Ubezpieczeniowych.

Skład siedmiu sędziów Izby Cywilnej Sądu Najwyższego podjął 7 lutego 2007 r. uchwałę: ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność gwarancyjną wynikającą z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody na osobie wyrządzone przez kierującego pojazdem, w tym także pasażerowi będącemu wraz z kierowcą współposiadaczem tego pojazdu. Przez umowę ubezpieczenia OC zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w niej odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność ponosi ubezpieczający albo osoba, na rzecz której zawarto umowę (art. 822 par. 1 k.c.).

Komentarz: Mamy kolejna korzystną dla poszkodowanych uchwałę Sądu Najwyższego: małżonek kierowcy, współposiadacz auta, poszkodowany w wypadku będzie mógł liczyć na odszkodowanie za doznane szkody osobowe z OC komunikacyjnego. Przykład ubiegłorocznej uchwały nakazującej wypłaty VAT do odszkodowań z OC komunikacyjnego pokazał jednak, że towarzystwa jak mogą opierają się zastosowaniu wytycznych sądu. Wtedy trzeba było aż interwencji Komisji Nadzoru Finansowego. Możliwe, że będzie potrzeba i tym razem. Szczególnie, jeśli z uzasadnienia będzie wynikało, że towarzystwa będą musiały płacić również renty i uznawać roszczenia ze spraw, które zdarzyły się kilka czy kilkanaście lat temu. Oznaczałoby to dla nich spore koszty, których będą chciały uniknąć. MARCIN JAWORSKI

Komentuj
Ministerstwo zaostrza przepisy dla kierowców zawodowych
6 lutego 2008 | 2

Przedsiębiorcy, którzy chcą się zająć kwalifikacją kierowców dla firm transportowych, muszą spełnić wiele wymagań – czytamy w “Rzeczpospolitej”. Po kilku tragicznych wypadkach polskich autokarów za granicą Ministerstwo Infrastruktury zaostrza przepisy dla zawodowych kierowców. Firmy przewozowe nie mogą już zatrudniać przypadkowych ludzi. Wstępna kwalifikacja, szkolenia okresowe i częstsze badania lekarskie mają poprawić bezpieczeństwo w transporcie. Ośrodki, które podejmą się ich wstępnej selekcji i szkoleń, muszą spełniać określone wymagania. Projekt rozporządzenia w tych sprawach, ważnego dla przedsiębiorców prowadzących takie szkolenia, jest już gotowy. Będą one organizowane w ośrodkach prowadzonych przez przedsiębiorców wpisanych do rejestru wojewody. Ministerstwo Infrastruktury ustaliło właśnie cenę wpisu na 400 zł. Przedsiębiorca będzie musiał sprostać nie tylko warunkom lokalowym (lokal, sala wykładowa, co najmniej jeden samochód do szkolenia), ale i zatrudnić odpowiednią kadrę (co najmniej jeden instruktor z danej kategorii). Pełny kurs kwalifikacyjny będzie wymagał kosztownej infrastruktury technicznej, np. autodromu dla pojazdów ciężkich (około 9 mln zł) czy symulatorów do jazdy w warunkach specjalnych (1 mln zł); projekt przewiduje możliwość “podzlecania” ćwiczeń wymagających takiego sprzętu. Mogłyby je prowadzić np. ośrodki doskonalenia techniki jazdy (ODTJ). Szczegółowy program szkolenia musi zaakceptować wojewoda, a dokumentacja szkoleniowa musi być przechowywana przez dziesięć lat. – Faktycznie pierwsze takie szkolenia ruszą pewnie za rok – tłumaczy “Rzeczpospolitej” Tomasz Piętka, główny specjalista w Ministerstwa Infrastruktury. – Wstępna kwalifikacja obejmie nowych kierowców autobusów (po 10 września 2008 r.) i nowych kierowców ciężarówek (po 10 września 2009 r.). Bezpieczeństwo na drogach ma też poprawić szkolenie okresowe kierowców – co pięć lat. Proponowany koszt kursu okresowego to 400 zł. Po jego zakończeniu kierowca dostanie świadectwo kwalifikacji zawodowej. Na jego podstawie starosta będzie wpisywał do prawa jazdy odpowiedni kod, który opowie o rodzaju szkolenia i terminie jego ważności. Dokonanie wpisu będzie oznaczało konieczność wymiany prawa jazdy na nowe. Koszt wymiany poniesie kierowca.

Komentuj
Zakaz ponownej rejestracji aut
5 lutego 2008 | 1

Polacy wyjeżdżający do pracy w Unii Europejskiej, którzy zabierają ze sobą samochody, nie będą mogli ponownie zarejestrować ich w Polsce. Przepisy prawa o ruchu drogowym nie uwzględniają możliwości powtórnej rejestracji pojazdu wykreślonego i wywiezionego z kraju – informuje “Gazeta Prawna”. Zgodnie z art. 79 ustawy z 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. z 2005 r. nr 108, poz. 908 z późn. zm.) pojazd podlega wyrejestrowaniu na wniosek właściciela, np. w przypadku gdy pojazd jest wywożony z kraju, jeżeli został zarejestrowany w innym państwie lub sprzedany za granicą. Ustęp czwarty tego samego przepisu określa, że pojazd wyrejestrowany nie podlega powtórnej rejestracji, chyba że został odzyskany po kradzieży, jest zabytkowy lub ma 25 lat lub więcej i ten model nie jest już w produkcji od co najmniej 15 lat. - Trzeba jak najszybciej znowelizować ustawę Prawo o ruchu drogowym, gdyż jeszcze kilka lat temu nie było takich problemów - mówi Ryszard Stefański z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa. Dodaje, że zakaz ponownej rejestracji jest bezsensownym przepisem, gdyż zmusza ludzi do pozbycia się pojazdu, nawet gdy się wyjedzie tylko na rok. - Przeważnie przepisy innych państw określają, że jeżeli przebywa się w danym miejscu powyżej sześciu miesięcy, to trzeba przerejestrować samochód - stwierdza Ryszard Stefański. - Nie ma możliwości ponownego zarejestrowania auta, które już było wyrejestrowane. Dobrze byłoby zmienić przepisy w tym zakresie - usłyszeliśmy od jednej z urzędniczek w Wydziale Komunikacji w Piotrkowie Trybunalskim. Jednak są też miejsca w Polsce, gdzie mieszkańcom udaje się zarejestrować ponownie samochód. - Jeżeli ktoś wyrejestrował samochód w Polsce i następnie zarejestrował go na przykład w Niemczech, to nie ma problemów z ponowną rejestracją. Taka osoba wraca z dowodem rejestracyjnym i rejestracja pojazdu przebiega podobnie, jak w przypadku zakupu auta w innym państwie - mówi Marek Walczuk, kierownik Wydziału Komunikacji w Poznaniu. Jego zdaniem w takiej sytuacji art. 79 ust. 4 prawa o ruchu drogowym nie ma zastosowania. Ministerstwo Infrastruktury stoi na stanowisku, że pomimo tak skonstruowanych przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym istnieje możliwość ponownego zarejestrowania samochodu.- Organy rejestrujące, prowadząc postępowanie administracyjne w związku z rejestracją takich pojazdów, powinny kierować się nie tylko literalnym stosowaniem przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym, ale również zasadami prawa konstytucyjnego oraz postępowania administracyjnego - wyjaśnia Teresa Jakutowicz, rzecznik MI. Dodaje, że problemy związane z ponowną rejestracją rozwiąże ustawa o dopuszczeniu pojazdów do ruchu, nad którą trwają prace w resorcie. Ryszard Stefański uważa, że problem można rozwiązać, stosując tzw. czasowe wyrejestrowanie. - Jest to już możliwe, ale w przypadku firm transportowych, np. gdy ktoś ogranicza swoją działalność wyjeżdżając na jakiś czas za granicę - dodaje.

Komentuj
Zawieszenie jednoosobowej działalności gospodarczej
5 lutego 2008 | 0

Decyzja Rady ministrów. Projekt ustawy o zmianie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej oraz o zmianie niektórych innych ustaw, przedłożony przez ministra gospodarki:

Ułatwienia w prowadzeniu działalności gospodarczej, w tym m.in. możliwość czasowego zawieszania wykonywania działalności przez przedsiębiorców niezatrudniających pracowników zakłada przygotowany przez rząd projekt nowelizacji ustawy. Nowelizacja wprowadza możliwość zawieszenia na okres do 24 miesięcy wykonywania działalności gospodarczej przez przedsiębiorcę niezatrudniającego pracowników. W tym czasie nie będzie on musiał płacić zaliczek na poczet podatku dochodowego oraz składać deklaracji VAT. Za okres zawieszenia wykonywania działalności przedsiębiorca nie będzie miał także obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne (rentowe i emerytalne). Osoby prowadzące działalność gospodarczą w okresie zawieszenia wykonywania działalności będą mogły ubezpieczyć się dobrowolnie. Podczas zawieszenia wykonywania działalności, przedsiębiorca nie będzie mógł jednak osiągać dochodów związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą. Ustawa zakłada ponadto, że organy administracji publicznej nie będą mogły odmówić przyjęcia niekompletnego wniosku oraz żądać dokumentów, których obowiązek złożenia nie wynika wprost z przepisów prawa. Umożliwienie złożenia niekompletnego wniosku, a następnie “doniesienie” brakujących dokumentów znacznie przyśpieszy załatwienie sprawy przez przedsiębiorcę. Rozwiązania zawarte w nowelizacji rozszerzają również listę krajów, których obywatele (albo osoby prawne) będą mogli wykonywać na terytorium RP działalność gospodarczą na takich samych zasadach, jak obywatele polscy. Działalność taką będą mogli zatem prowadzić obywatele oraz osoby prawne m.in. ze Szwajcarii. W związku z postanowieniami prawa europejskiego, przedsiębiorcy z państw UE, EFTA oraz Szwajcarii będą mogli także czasowo świadczyć usługi w Polsce bez konieczności uzyskania wpisu do rejestru przedsiębiorców w KRS albo ewidencji działalności gospodarczej.

Komunikat Kancelarii Prezesa Rady Ministrów: Przedsiębiorcy będą mogli zawiesić wykonywanie działalności gospodarczej na okres maksymalnie do 2 lat. Rozwiązanie to, zawarte w przyjętym przez Radę Ministrów projekcie nowelizacji ustawy o swobodzie działalności gospodarczej dotyczyć ma osób, które nie zatrudniają pracowników. W czasie zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej, przedsiębiorca nie będzie musiał płacić zaliczek na poczet podatku dochodowego oraz składać deklaracji VAT. Za okres zawieszenia przedsiębiorca nie będzie miał także obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne (rentowe i emerytalne).

Komentarz “Dziennika”: Rząd przyjął projekt ustawy o swobodzie gospodarczej. To dobra wiadomość m.in. dla tych, którzy pracują sezonowo. Do tej pory, każdy kto prowadził latem małą smażalnię ryb, podatki musiał płacić przez cały rok. To samo dotyczyło Polaków zatrudnionych np. przy wakacyjnych zbiorach lub na budowach. Ale to ma się zmienić. Rząd chce, by każdy samozatrudniony mógł zawiesić swoją działalność na okres do 24 miesięcy. Zawieszenie działalności będzie wiązało się nie tylko ze zwolnieniem z obowiązku płacenia podatku dochodowego, ale także z tym, że nie trzeba będzie płacić składek ZUS. "W tym czasie samozatrudniony nie będzie musiał płacić zaliczek na poczet podatku dochodowego oraz składać deklaracji VAT. Za okres zawieszenia wykonywania działalności przedsiębiorca nie będzie miał także obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne (rentowe i emerytalne)" - poinformowało Centrum Informacyjne Rządu.

Komentuj
Grunt pod drogę publiczną źle wyceniany
10 lutego 2008 | 0

Trzeba zweryfikować zasady określania wartości rynkowej gruntu pod drogę publiczną – uważa rzecznik praw obywatelskich. Chce, ażeby zajął się tym minister infrastruktury. Obecne przepisy są bowiem krzywdzące dla właścicieli takich gruntów. Nie chronią należycie ich praw, pozwalają nabywać nieruchomości po cenach odbiegających od ich wartości. Widać to zwłaszcza wtedy, kiedy właściciel nie jest w stanie kupić ekwiwalentnej nieruchomości za kwotę, którą otrzymał za przejęty grunt. Szczegółowe zasady określania wartości rynkowej nieruchomości przewiduje rozporządzenie Rady Ministrów z 21 września 2004 r. w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzenia operatu szacunkowego. Zgodnie z § 36 ust. 1 przy określaniu wartości rynkowej gruntów przeznaczonych lub zajętych pod drogi publiczne porównuje się ceny transakcyjne uzyskiwane przy sprzedaży innych gruntów z takim przeznaczeniem. Rzecznik uważa to za sprzeczne z zasadą ustalania wysokości odszkodowań określoną w art. 21 konstytucji, który formułuje wymóg słusznego odszkodowania. Zgodnie z orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego takie odszkodowanie musi być ekwiwalentne do wartości wywłaszczonego dobra i dawać możliwość odtworzenia sytuacji majątkowej sprzed wywłaszczenia. Nie może być ono w żaden sposób uszczuplone, i to nie tylko poprzez sposób obliczania jego wysokości, ale również przez tryb wypłacania. Podobne jest orzecznictwo Trybunału w Strasburgu. W ocenie rzecznika przyjęta w § 36 rozporządzenia metoda określania wartości nieruchomości nie mieści się w pojęciu “słuszne odszkodowanie”. Dotyczy to zwłaszcza przyjęcia za punkt odniesienia cen transakcyjnych uzyskiwanych podczas sprzedaży innych gruntów przeznaczonych lub zajętych pod drogi publiczne. Nie ma bowiem podstaw, by wartość nieruchomości określać w oderwaniu od jej aktualnego wykorzystywania wyłącznie z tego powodu, że jest nabywana pod drogę publiczną. Nie zabezpiecza to też praw obywateli, zarówno w trakcie negocjacji o nabycie nieruchomości w drodze cywilnoprawnej, jak też na etapie wywłaszczenia. Rzeczoznawca majątkowy dokonujący wyceny musi się bowiem stosować do § 36 ust. 1 rozporządzenia. Tymczasem ceny z transakcji gruntów pod drogi mogą być niższe od cen nieruchomości o innym przeznaczeniu, Powoduje to, że właściciel nie tylko nie otrzymuje w zamian należytego ekwiwalentu, lecz także ponosi straty z powodu niskiej wyceny. Ludzie godzą się często na to, gdyż wiedzą, że gdy negocjacje się nie powiodą, i tak zostaną wywłaszczeni.

Komentuj
Wchodzi w życie obowiązek budżetu do dopłat przewozów lokalnych
8 lutego 2008 | 0

Województwo nie finansuje już z własnych środków ulgowych przejazdów komunikacyjnych i dopłat do przewozów lokalnych – donosi “Rzeczpospolita”. Ciężar ten od 2008 r. przejął budżet. Jest to efekt wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 25 lipca 2006 r. (sygn. K 30/04), który za niezgodne z ustawą zasadniczą uznał nałożenie na województwa obowiązku finansowania z własnych środków przejazdów ulgowych, dopłat do przewozów lokalnych. Są to bowiem, uznał wówczas Trybunał, obowiązki znacznie szersze niż lokalne i nie należy ich zaliczać do zadań własnych samorządu województwa, a tym samym obciążać nimi jego dochodów i subwencji. Po półtorarocznym okresie odroczenia wyrok Trybunału wchodzi w życie. Istotne kwestie wyjaśniła ustawa z 2 września 2007 r. Problem wywołały sejmiki województw mazowieckiego i świętokrzyskiego dotknięte ustawą z 13 listopada 2003 r. o dochodach samorządu terytorialnego. Zmieniła ona m.in. zasady ustalania dochodów jednostek samorządu terytorialnego oraz dodała województwom nowe zadania własne. Nie towarzyszyły temu jednak odpowiednie zmiany w podziale dochodów budżetowych państwa. Przeciwnie – uprzywilejowały one niektóre wspólnoty kosztem innych, wprowadzając instytucję wpłat korekcyjnych, określanych potocznie jako tzw. janosikowe. Polegało to na zasilaniu słabszych województw ze środków uzyskanych z wpłat jednostek bogatszych. Samorządy uznały, że regulacje te są sprzeczne z zasadą demokratycznego państwa prawnego, bo ciężar finansowania ulgowych przejazdów, medycyny pracy, organizowania i dotowania lokalnych przewozów pasażerskich, kupowania pojazdów szynowych, budowy, przebudowy, remontów i utrzymania dróg oraz zarządzania nimi przerzucono na budżety lokalne, choć zadania te lokalnymi nie są. I jeszcze to “janosikowe”. Trybunał uznał, że niekonstytucyjne jest nie tylko obciążanie województw dopłatami komunikacyjnymi, ale również ową korektą wyrównawczą, którą bogatsze samorządy płacą do budżetu dla wspomożenia mniej zasobnych. Takie uznaniowe uzupełnianie przez ministra finansów kasy niektórych województw powinno pochodzić z budżetu państwa, a nie z wpłat innych jednostek – stwierdził Trybunał. W przeciwnym razie naruszone zostają dwie konstytucyjne zasady: systemowego wyposażania samorządów w dochody oraz współodpowiedzialności finansowej władz centralnych za zapewnienie w budżecie lokalnym środków odpowiednich do wykonania zwiększonych obowiązków.

Komentuj
Pozyskiwanie środków na uspokojenie ruchu na drogach
8 lutego 2008 | 0

KRBRD do jednostek samorządu terytorialnego zainteresowanych pozyskaniem środków na uspokojenie ruchu na drogach.

Ministerstwo Infrastruktury prowadzi rozmowy z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym w celu pozyskania środków finansowych z przeznaczeniem na częściowe finansowanie programu uspokojenia ruchu na drogach samorządowych, na podobnych zasadach do realizowanego obecnie Programu Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych na Drogach. Do dyspozycji na dofinansowanie może być nawet 125 milionów euro. Będziemy się starali zwiększyć udział finansowania ze środków Banku ponad obecne 50%.

Program uspokojenia ruchu będzie obejmował drogi samorządowe wszystkich kategorii we wsiach, niewielkich miejscowościach i w miastach, również drogi osiedlowe. Celem programu będzie fizyczne wyegzekwowanie bezpiecznej i zgodnej z przepisami prędkości pojazdów oraz poprawa warunków życia mieszkańców za pomocą drogowych środków uspokojenia ruchu. Środki uspokojenia ruchu będzie można wdrażać indywidualnie lub w ramach większej modernizacji ulicy.

Obecnie pozyskujemy wstępne zgłoszenia zainteresowania programem uspokojenia ruchu, które są konieczne do zaakceptowania programu przez Europejski Bank Inwestycyjny. Uprzejmie proszę o wypełnienie poniższej tabeli zadaniami uspokojenia ruchu, szacunkowy okres realizacji to 2009-2013. Na razie potrzebujemy bardzo ogólnych informacji i zgłoszenie będziemy traktować jako intencję podjęcia współpracy w ramach programu.

Właściwy nabór zadań wraz z kryteriami ogłosimy po akceptacji pożyczki, jednak zadania zgłoszone teraz będą miały pierwszeństwo. Proszę starać się zaplanować i wpisać wpisywać więcej niż jedno zadanie. Proszę planować i wpisywać zadania jak najbardziej kompleksowe i o jak najwyższej wartości. Im więcej otrzymamy zgłoszeń i im większa będzie wartość pojedynczych zadań tym większa szansa na pozyskanie środków i uruchomienie programu uspokojenia ruchu. Nie mamy jednak gwarancji, że program zostanie uruchomiony.

Wypełnioną tabelę proszę odesłać w formie elektronicznej na adres email Koordynatora Wojewódzkiego oraz do mnie na adres kjamrozik@mi.gov.pl do dnia 19 lutego 2008 r.

Komentuj
Sprawdzisz ile masz punktów karnych
7 lutego 2008 | 0

11509f83f95c5764d83f8640a462af071cb7c585 (232-6)

Projekt umożliwiający sprawdzanie przez komórkę liczby punktów karnych za wykroczenia drogowe wymyślił zawodowy kierowca. Rozwiązanie spodobało się posłom. Teraz resort spraw wewnętrznych sprawdzi, czy można je wprowadzić w życie – donosi “Życie Warszawy”. – Na początek musimy wiedzieć, czy prawo pozwala na uruchomienie takiego serwisu – mówi posłanka Beata Małecka-Libera, która pilotuje sprawę. Autorem przedsięwzięcia “Sprawdź swoje punkty karne” jest Andrzej Kozera z Dąbrowy Górniczej, zawodowy kierowca. Swój projekt wysłał najpierw do Komendy Głównej Policji, ale uznał, że to za mało. Dlatego postanowił zainteresować nim parlamentarzystów. Jak kierowcy mogliby sprawdzać punkty karne? – Wysyłając pod wskazany numer SMSz numerem prawa jazdy, otrzymywalibyśmy informację zwrotną ze stanem naszych punktów karnych – wyjaśnia Kozera. Co o punktach w SMS--ach sądzą policjanci? Przyznają, że taki system byłby ułatwieniem, ale dla kierowców, a nie dla nich. – Nadal będziemy monitorować liczbę punktów karnych i wydawać zaświadczenia o ich liczbie, np. kierowcom zawodowym – mówi Wojciech Pasieczny z Wydziału Ruchu Drogowego Stołecznej Policji. Posłanka Małecka-Libera uważa, że informacja o liczbie punktów karnych może motywować do rozwagi na drodze.– W tej chwili uzyskanie informacji na temat liczby zgromadzonych punktów karnych jest zbyt uciążliwe – tłumaczy. A Andrzej Kozera dodaje: – SMS może zawierać dodatkowy komunikat w zależności od liczby zgromadzonych punktów, np. “Skąd masz prawo jazdy, które i tak niedługo stracisz!” albo “Twoje konto jest czyste. Brawo!”. Serwis mógłby być dodatkowym źródłem finansowania policji, bo część wpływów z SMS-ów mogłaby być odprowadzana na jej rzecz. Teraz uzyskanie informacji o liczbie punktów karnych możliwe jest jedynie na policji. Stołeczny Wydział Ruchu Drogowego wydaje zaświadczenia jedynie przez cztery dni w tygodniu. – To męczące, tym bardziej że po wydruk trzeba stać w kolejce – przyznaje Krzysztof Głowiński z Wydziału Ruchu Drogowego stołecznej policji. – A wynik nie zawsze jest aktualny, bo w niektórych komendach punkty są wprowadzane do systemu z opóźnieniem – dodaje.

Komentuj
Bezpieczeństwo ruchu drogowego na Ukrainie
7 lutego 2008 | 0

W styczniu Prezydent Wiktor Juszczenko skierował w trybie pilnym do Rady Najwyższej Ukrainy projekt dokumentu “O wniesieniu zmian do niektórych aktów prawnych Ukrainy w sprawie zwiększenia bezpieczeństwa ruchu drogowego”. Dokument przewiduje wprowadzenie wysokich kar dla kierowców piratów drogowych. Propozycje Prezydenta Ukrainy zakładają wprowadzenie kar w wysokości nawet 20 minimalnych płac. Szczególne sankcje przewidziane są w stosunku do kierowców będących pod wpływem alkoholu. W stosunku do nich przewidziane jest również postępowanie sądowe. Niezależnie od mandatów propozycje prezydenckie zakładają powrót do systemu punktów karnych. Po przekroczeniu 30 punktów kierowcę czeka ponowy egzamin sprawdzający.

Komentuj
Potrzebne zmiany w ustawie o transporcie drogowym
6 lutego 2008 | 0

W biurze ZMPD gościł Główny Inspektor Transportu Drogowego Tomasz Połeć, który przyjechał na zaproszenie Zarządu ZMPD. Rozmawiano o aktualnych zagadnieniach, dotyczących działań inspekcji, w tym także i tych, które wynikają z ostatniej blokady granic. Podczas spotkania zgodnie potwierdzono, że konieczne są kolejne zmiany w ustawie o transporcie drogowym. Przewoźnicy - członkowie Zarządu ZMPD kwestionowali także czas i liczbę kontroli, dokonywanych przez inspektorów TD na drogach i w firmach. T. Połeć zadeklarował, że wpłynie na zracjonalizowanie kontroli. Główny inspektor TD poinformował też, że powstaje nowy system informatyczny w inspekcji, który powinien przyspieszyć czas kontroli. Planowane jest też jego wykorzystanie do konsultacji z przedstawicielami przewoźników, zwłaszcza w zakresie legislacji, co pozwoliłoby na łatwiejsze wypracowanie wspólnego stanowiska przed wdrożeniem nowych aktów prawnych.

Komentuj
Jest orzeczenie w sprawie opłaty za kartę pojazdu
5 lutego 2008 | 0

W ocenie poszerzonego składu Naczelnego Sądu Administracyjnego opłata za wydanie karty pojazdu jest integralną częścią postępowania rejestracyjnego, w którym jest wydawana decyzja. Ponieważ uiszczenie opłaty stanowi wywiązanie się z obowiązku przewidzianego przepisami prawa, to domaganie się zwrotu opłaty jest sprawą administracyjną. Właściciel pojazdu może odmowę zwrotu zaskarżyć do sądu administracyjnego jako inne akty lub czynności z zakresu administracji publicznej dotyczące uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa. Sprawa, która stała się powodem podjęcia uchwały, dotyczyła żądania zwrotu znacznej części opłaty. Skarżący zapłacił 500 zł za wydanie karty pojazdu, a potem zażądał zwrotu 470 zł. Powołał się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 17 stycznia 2006 r. Trybunał uznał za niezgodny z konstytucją przepis rozporządzenia określającego stawki opłaty za wydanie karty pojazdu. Zwrócił uwagę, że opłata powinna rekompensować organowi koszty sporządzenia dokumentu (papier, druk itp.). Ustanowienie jej na tak wysokim poziomie powoduje, że staje się dodatkową daniną publiczną. Starosta zwykłym pismem odmówił zwrotu. Ostatecznie sprawa trafiła do WSA, który uwzględnił skargę właściciela pojazdu i uznał jego prawo do zwrotu opłaty. Sąd wskazał, że co prawda TK przesunął termin obowiązywania niekonstytucyjnych przepisów do 1 maja 2006 r., ale sąd administracyjny może odmówić jego zastosowania. Wyrok WSA zaskarżył starosta. NSA podjął wątpliwość, czy w sprawie zwrotu opłaty za kartę pojazdu w ogóle dopuszczalna jest droga administracyjna i co za tym idzie, skarga do sądu. Zwłaszcza, że Sąd Najwyższy w uchwale z 16 maja 2007 r. w sprawach o zwrot opłaty za kartę pojazdu uznał za dopuszczalną drogę cywilną. NSA uznał, że sprawa o zwrot opłaty za kartę pojazdu jest sprawą administracyjną. Właściciel pojazdu, który kwestionuje wysokość opłaty, ma prawo zażądać jej od organu, a ewentualną odmowę zwrotu zaskarżyć do sądu. W ocenie NSA jednocześnie nie wyklucza to drogi cywilnej. Sygn. akt I OPS 3/07.

Komentuj
Nowe wytyczne dla Inspekcji Transportu Drogowego
4 lutego 2008 | 0

Główny Inspektor Transportu Drogowego wydał  wytyczne dotyczące sankcjonowania naruszeń mieszczących się w zakresie podmiotowym przepisu art. 92a ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o transporcie drogowym. Podstawą wydania Wytycznych były, oprócz przepisów prawa krajowego, również zapisy rozporządzenia (WE) Parlamentu Europejskiego i Rady Nr 561/2006 z dnia 15 marca 2006 r. w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego oraz zmieniających rozporządzenia Rady (EWG) Nr 3821/85 i (WE) 2135/98, jak również uchylającego rozporządzenie Rady (EWG) 3820/85 (Dz. Urz. UE L 2006 Nr 102. Unormowania wskazanego powyżej aktu prawnego mają na celu poprawę warunków socjalnych pracowników objętych zakresem tegoż rozporządzenia, a także ogólną poprawę bezpieczeństwa drogowego. Ustanowienia jasnych, wspólnych przepisów dotyczących czasu prowadzenia pojazdu, przerw oraz okresów odpoczynku towarzyszyć musi przyjęcie skutecznych procedur egzekwowania odpowiedzialności za naruszenia tychże.

Komentuj

Statystyka

„Bezpieczny Pas Ruchu”
10 lutego 2008 | 0

W trakcie trzech dni przeprowadzonych działań pod kryptonimem “Bezpieczny Pas Ruchu” funkcjonariusze ruchu drogowego w Warszawie skontrolowali 70 kierowców, którzy jeździli ulicami poruszając się tzw. bus – pasem. Nałożyli 25 mandatów na kwotę 3 500 złotych. Celem działań jest wyeliminowanie nieprawidłowych zachowań kierujących i oddziaływanie prewencyjne. Do policjantów ruchu drogowego docierały niepokojące sygnały o kierowcach łamiących przepisy ruchu drogowego poprzez nieprzestrzeganie zakazu jazdy w wyznaczonych godzinach po tzw. bus-pasach oraz na skrzyżowaniach, nie stosując się do znaków nakazujących kierunki jazdy. Działania będą kontynuowane na głównych ciągach komunikacyjnych.

Komentuj

Przegląd prasy

Laserowy radar już na polskich drogach
9 lutego 2008 | 0

Od kilku dni radomska "drogówka" testuje jeden z najnowocześniejszych laserowych mierników prędkości na świecie, który jest na standardowym wyposażeniu Policji w ponad 70 krajach. Radaru można używać we mgle i przez szybę, jest odporny na upadek oraz działanie warunków atmosferycznych. Przy pomocy urządzenia można mierzyć prędkość pojazdów w ruchu z odległości nawet kilometra, z pobocza drogi, nad drogą (most, estakada, itp.) oraz z wnętrza pojazdu (np. przez szybę radiowozu). Testowane radary działają w oparciu o laser, a nie fale radiowe, jak tradycyjne urządzenia, potocznie nazywane "suszarkami". To oznacza, że wszystkie antyradary stają się bezużyteczne. Ze względu na bardzo krótki czas pomiaru (zaledwie 0,3 sekundy) jest nieosiągalny dla antyradarów oraz bardzo trudno namierzalny przez antylasery. Działa na baterie, można nim się posługiwać będąc daleko od radiowozu. Radaru można używać we mgle i przez szybę, jest odporny na upadek oraz działanie warunków atmosferycznych. Przy pomocy "Ultralyte lti 20-20", ponieważ tak brzmi pełna nazwa testowanego urządzenia, można mierzyć prędkość pojazdów z odległości nawet kilometra, w ruchu z pobocza drogi, nad drogą (most, estakada, itp.) oraz z wnętrza pojazdu (np. przez szybę radiowozu). Dużą zaletą radaru jest jego dokładność oraz to, że może on być wykorzystywany np. podczas wypadku – można mim zmierzyć odległości (do samochodu, drzewa czy słupa).

bb939b77d155a76dedd39bdd35ffb4dee0e2038a  8176366a3ca8595d95aa225a24b4a34ad77b3f7f (232-8-9)

Ultralyte LTI 20-20 – laserowy miernik prędkości Ultralyte LTI 20-20 został wyprodukowany przez amerykańską firmę Laser Technology na początku lat 90. XX w. Jest na standardowym wyposażeniu policji w ponad 70 krajach (m.in. we Francji, Niemczech, Włoszech, Irlandii, Wielkiej Brytanii, Czechach, Austrii, Hiszpanii, USA, Australii, Chinach, RPA itd.). Ze względu na bardzo małą szerokość wiązki (ok. 2 mrad) jest skuteczny w pomiarze prędkości pojazdów w ruchu na dowolnej liczbie pasów jezdni oraz niezależnie od gęstości ruchu. Tym różni się od przestarzałej technologii radaru dopplerowskiego, którego wiązka w odległości 333 metrów od stanowiska pomiarowego ma ok. 100 metrów szerokości (w przypadku Ultralyte LTI 20-20 jest to ok. 60 centymetrów). Ze względu na bardzo krótki czas pomiaru (0,3 sekundy) jest nieosiągalny dla antyradarów oraz antylaserów. Jest odporny na czynniki zewnętrzne (woda, upadek, najechanie samochodem, itp.).

OPINIE: – Gdy radary trafią do nas, znacznie poprawi się komfort naszej pracy – mówi Jacek Zalewski, naczelnik z wydziału ruchu drogowego. – Testowaliśmy już je w Warszawie kilka miesięcy temu i sprawdzały się doskonale.

– Podobnych radarów używają policjanci z 70 krajów świata, w tym wszystkie państwa Europy Zachodniej – mówi Piotr Białobrzycki, prezes Związku Pracodawców Przemysłu Urządzeń Pomiarowych. Podstawową zaletą tych urządzeń jest ich precyzja. Tradycyjne radary mają niezwykle szeroką wiązkę. Gdy policjant namierza pojazd z 300 metrów, wiązka radaru ma 100 metrów szerokości. Przy tej samej odległości wiąz­ka radaru laserowego ma zaledwie 0,5 metra szerokości. Dzięki temu nie ma wątpliwości, który samochód przekroczył prędkość i którego kierowcę należy ukarać – dodaje.

 

Komentuj
Carpooling, czyli podróżujmy razem
7 lutego 2008 | 0

Codziennie ponad milion samochodów usiłuje przedrzeć się przez zakorkowaną Warszawę. W większości samochodów jedzie tylko kierowca. A gdyby tak czterech kierowców umówiło się, że pojedzie do pracy jednym samochodem? Stolica mogłaby stać się przejezdna. W samej Warszawie zarejestrowanych jest około 1,1 miliona samochodów. Z raportu ONZ wynika, że średnio mieszkańcy stolicy spędzają w korkach 38 minut. - Jadąc do pracy zdarza się, że w 40 minut pokonuję 5 km - przyznaje podinspektor Wojciech Pasieczny z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji. Alternatywą dla korków jest komunikacja miejska. Codziennie jednak korzysta z niej 2,5 miliona ludzi. Najczęściej kończy się nużącym, godzinnym staniem w upchanym autobusie, tramwaju, pociągu czy metrze. Paweł Zawadzki proponuje inny sposób poruszania się po mieście. Jest propagatorem carpoolingu. Chodzi o udostępnianie miejsca w samochodzie ludziom jadącym w tym samym kierunku. Badania Politechniki Krakowskiej wykazały, że jeżeli w samochodach jeździłyby po 4 osoby, to liczba pojazdów na drogach zmniejszyłaby się około 2,5 raza.

O tym, jak ułatwić życie warszawskim kierowcom, opowiada nam propagator idei carpoolingu – Paweł Zawadzki:

- Stefan Wroński: Carpooling, czyli...

- Paweł Zawadzki:W wolnym tłumaczeniu oznacza to "wypełnić auto". Chodzi o to, by nie korzystać z samochodu w pojedynkę. Proszę zwrócić uwagę, w ilu samochodach jedzie tylko kierowca, reszta miejsc jest wolna. Efektem są gigantyczne korki. Jak je zlikwidować? Wniosek nasuwa się sam. Właściciele aut powinni udostępniać innym pozostałe fotele. Naukowcy wyliczyli, że gdyby w każdym samochodzie zajęte były cztery miejsca, to po drogach jeździłoby 2,5 raza mniej pojazdów.

- Stefan Wroński: W wielu rodzinach jest tak, że zawsze rano każdy jedzie w inną stronę. Nie ma komu wypełnić samochodu.

- Paweł Zawadzki: Zachęcam ludzi do szukania współpasażerów wśród sąsiadów czy osób, z którymi razem pracujemy. Stworzyłem stronę internetową www.autem.pl, która kojarzy ludzi podróżujących w tym samym celu lub jeżdżących tą samą drogą. Na przykład mieszkaniec Białołęki codziennie pokonuje trasę z domu do biura w Śródmieściu i z powrotem. Umieszcza taką informację na mojej stronie, wpisuje godziny podróży i liczbę wolnych miejsc w aucie. Zgłaszają się do niego osoby, którym takie warunki pasują. Wszyscy pasażerowie dzielą się kosztami.

- Stefan Wroński: Dzięki temu kierowca może sporo zaoszczędzić.

- Paweł Zawadzki: Rocznie nawet kilka tysięcy złotych! Załóżmy, że samochód spala 8 litrów paliwa na 100 km, a droga do pracy liczy 10 km. Jeżeli jedziemy sami, kosztuje nas to 7,20 zł w obie strony. Zabierając współpasażera oszczędzamy połowę tej kwoty. Jadąc w trójkę koszt podróży do pracy i z powrotem wyniesie tylko 2,4 zł na osobę. Niewielkie kwoty dzienne w skali roku oznaczają oszczędność odpowiednio 864 zł i 1152 zł. Jest jeszcze czynnik ekologiczny. Im mniej samochodów wyjeżdża na drogi, tym mniej zatruwamy środowisko.

- Stefan Wroński: Do podwożenia sąsiada zachęcano nas już w PRL-u.

- Paweł Zawadzki: Przyczyną akcji "podwieź sąsiada" był brak samochodów na ulicach. Własne auto było rzadkim dobrem, więc władza zachęcała do dzielenia się nim. Teraz chodzi o zmniejszenie liczy pojazdów na zakorkowanych drogach. Na Zachodzie carpooling rozwija się od 50 lat. W Stanach Zjednoczonych jest tak popularny, że wydzielono tam specjalne pasy dla aut przewożących co najmniej 2-3 osoby, zbudowano specjalne parkingi.

Carpooling z angielskiego "wypełnianie, napełnianie" auta. Ideą carpoolingu jest: jeśli posiadasz wolne miejsce w aucie, możesz zabierać osoby jadące w tym samym kierunku i o tej samej porze. Carpooling to same plusy. Korzysta kierowca, bo pasażerowie zwracają mu koszty paliwa. Korzystają pasażerowie, którzy nie mają odpowiedniego połączenia komunikacją publiczną, oszczędzając czas i wygodnie. Korzystamy wszyscy bo na ulicach mniejsze korki. Ta forma podróżowania narodziła się w latach 50. w USA, dziś przeżywa renesans. W Stanach Zjednoczonych władze wspierają carpooling, tworząc dla carpool (określenie na samochód służący to tego celu) wydzielone miejsca parkingowe oraz pasy ruchu. Również duże firmy wydzielają na parkingach miejsca dla swoich pracowników korzystających z wypełnienia samochodu.

Komentuj
Gdy na drodze zabrakło znaku pierwszeństwa
6 lutego 2008 | 4

W Słupsku przez kilka dni nie było ważnych znaków drogowych nakazujących ustąpienie pierwszeństwa przejazdu w centrum miasta. Ich brak nie upoważnia jednak kierowców do łamania przepisów. Brak znaków może wprowadzić w błąd kierowców, szczególnie przyjezdnych - uważa pan Andrzej, na co dzień kierowca autobusu Miejskiego Zakładu Komunikacji. - W myśl zasady prawej ręki mogą być przekonani o tym, że to oni mają pierwszeństwo (w przypadku braku znaków, pierwszeństwo na skrzyżowaniu ma nadjeżdżający z prawej strony - przyp. red.). Jego zdaniem, jeśli dojdzie do wypadku lub kolizji na tych skrzyżowaniach, sprawa pierwszeństwa może być niejasna i śledczy będą mieli nie lada kłopot komu przyznać rację. Może dojść nawet do prób wyłudzenia odszkodowań. Natomiast według Zbigniewa Wiczkowskiego, dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Słupsku, sytuacja na skrzyżowaniach, gdzie zabrakło chwilowo znaków, wcale nie jest jednoznaczna. - Kierowca powinien najpierw zawsze spojrzeć na drogę, w którą chce się włączyć - mówi dyrektor Wiczkowski. - Na niej najczęściej można zauważyć znaki informujące o pierwszeństwie, należy też obserwować inne pojazdy. Poza tym zazwyczaj są jeszcze znaki poziome na drodze podporządkowanej. Problem z ustaleniem pierwszeństwa mógłby się pojawić dopiero wtedy, gdyby na drodze z pierwszeństwem nie był widoczny żaden znak. - Na drodze należy zawsze zachować zasadę ograniczonego zaufania w stosunku do innych kierowców - radzi Zbigniew Wiczkowski. - Nawet jeśli jesteśmy pewni tego, że mamy pierwszeństwo przejazdu.

Komentuj
O rankingu szkół nauki jazdy
5 lutego 2008 | 0

Zanim wybierzesz szkołę, skorzystaj z rankingu. Znajdziesz tu podpowiedź, kto dobrze cię nauczy, abyś zdał egzamin za pierwszym razem – radzi swoim czytelnikom “Gazeta Lubuska”. W 2007 roku w obu lubuskich ośrodkach egzaminowania zdawało ponad 60 tys. osób. Niektórzy musieli kilkakrotnie sprawdzać poziom swojej wiedzy, aby zdobyć prawo jazdy. Od kilku lat zdawalność egzaminu praktycznego na prawo jazdy kategorii B jest podobna. W ub. roku w Zielonej Górze wyniosła 30,4 procenta, a w Gorzowie Wlkp. już tradycyjnie nieco więcej, bo 34,7 procenta. Średnia krajowa to 32 procent, ale np. w Ostrołęce aż 47 procent. Dlaczego tak dużo, trudno powiedzieć. Czym się kierować przy wyborze szkoły nauki jazdy? - Najlepszym kryterium wyboru powinna być opinia o danej szkole, czy ma własny plac manewrowy, czy posiada dobre samochody, a jednocześnie tej samej marki co ośrodek egzaminowania, wykwalifikowanych instruktorów nauki jazdy - wylicza Ireneusz Plechan, dyrektor zielonogórskiego WORD. Podobnie radzi Zbigniew Józefowski, dyrektor gorzowskiego WORD. Dodaje też: - Kandydaci na kierowców muszą bardziej nastawiać się na rzetelną naukę, a nie zaliczenie egzaminu. Jeśli już obleją, to powinni raczej dokupić jazdy, niż wydawać pieniądze na kolejne egzaminy. Wybierając konkretną szkołę, nie kieruj się tylko ceną kursu, ale tzw. średnią zdawalnością, jaką uzyskała dana szkoła. Średnia ta powstała poprzez podzielenie liczby osób, które zdawały egzamin z danej szkoły, do liczby przeprowadzonych sprawdzianów. W tegorocznym rankingu, na wniosek szkół nauki jazdy i zielonogórskiego WORD, który przygotował wyniki, uwzględniono te szkoły, których absolwenci, zdawali powyżej 30 egzaminów.

Pytanie do Zdzisława Kowalika właściciela szkoły nauki jazdy w Zielonej Górze - lidera rankingu szkół jazdy. - Po raz kolejny wygrał Pan ranking. Gdzie tkwią przyczyny takiego sukcesu? - Wydaje się, że uczciwie i na poważnie traktuje swój zawód. To oznacza, że każdy kursant przechodzi pełny zakres szkolenia. U mnie godzina jazdy, oznacza, że kursant wspomnianą godzinę musi przejeździć. Koniecznie jest też indywidualne podchodzenie do każdego uczącego się. Jedni są przecież zdolniejsi, innym nieco trudniej przychodzi nauczenie się niezbędnych manewrów. Dodatkowo, staram się uodpornić kursantów na wszystkie niespodzianki, jakie mogą ich czekać. A jest ich wiele. To chyba najbardziej decyduje o moich wynikach.

Komentuj
Zanim zaczniesz ratować (4)
10 lutego 2008 | 0

Redakcja newslettera turystycznego PZM cykl dotyczący kursu pierwszej pomocy. W trzecim odcinku radzi: w każdym wypadku komunikacyjnym należy jak najszybciej wezwać Pogotowie Ratunkowe oraz ekipę ratowniczą, która wyposażona w odpowiednie przyrządy umożliwi dostęp do poszkodowanych we wraku samochodu.

Ocena funkcji życiowych ofiary wypadku

1. Sprawdź przytomność: Ratownik powinien głośno odezwać się do poszkodowanego (np. "Jak Pan/Pani się czuje) oraz sprawdzić jego reakcję na mocne dotknięcie (potrząsanie, klepnięcie w policzek), lub ból - uszczypnięcie płatka usznego. W ten sposób można uniknąć przeprowadzania zabiegów reanimacyjnych u przytomnego pacjenta. Należy pamiętać, że jeśli mamy do czynienia z urazami głowy lub szyi, podejrzewamy uszkodzenie kręgosłupa to pacjenta można poruszyć tylko wtedy, jeśli jest to absolutnie niezbędne! Nieprawidłowe poruszenie może doprowadzić do uszkodzenia rdzenia kręgowego, a tym samym do paraliżu.

2. Sprawdź oddech: objawem nasuwającym podejrzenie zatrzymanie oddechu jest sinicze zabarwienie skóry; przy dokładnej obserwacji nie widać ruchów oddechowych klatki piersiowej; ruchy te nie są wyczuwalne również po przyłożeniu dłoni ratownika do klatki piersiowej i brzucha ratowanego; niesłyszalny i niewyczuwalny jest strumień powietrza wydychanego z ust i nosa pacjenta; przy częściowej niedrożności dróg oddechowych słychać odgłosy chrapania i bulgotu

3. Sprawdź krążenie: Objawy nagłego zatrzymania krążenia występują w następującym porządku czasowym:
- natychmiast: brak tętna na tętnicy szyjnej,
- po 10-20 sekundach: utrata przytomności,
- po 15-30 sekundach: zatrzymanie oddechu lub "chwytanie powietrza",
- po 60-90 sekundach: szerokie źrenice, bez reakcji na światło (tzw. "sztywne")
Bladość lub sinica skóry oraz szerokie źrenice nie stanowią jednak pewnych objawów zatrzymania krążenia, gdyż mogą towarzyszyć innym stanom chorobowym.
Badanie tętna: tętno może być badane w trzech miejscach: na tętnicy szyjnej, na tętnicy udowej, na tętnicy promieniowej (u dziecka poniżej 1 roku życia na tętnicy ramiennej).
Jeżeli to konieczne wyciągnij ofiarę z samochodu: Gdy ofiara ma poważne obrażenia szyi lub pleców,
nie wolno jej ruszać - chyba że ratujemy ją przed pożarem, wybuchem itp. Sprawdź, czy ofiara nie ma uszkodzonego kręgosłupa. U ofiar wypadków samochodowych zawsze musisz podejrzewać uszkodzenie kręgosłupa. Gdy jednak zachodzi niebezpieczeństwo pożaru lub wybuchu, należy poszkodowanego wyciągnąć z samochodu. W tym celu należy:
- stanąć z tyłu poszkodowanego,
- włożyć ręce pod jego pachy,
- jedną ręką przytrzymać brodę poszkodowanego, lekko naciągnąć wzdłuż osi ciała (nie na boki),
- położyć jego głowę między swoim barkiem a głową, przez cały czas utrzymując ją w tej ustabilizowanej pozycji,
- drugą ręką chwycić za przedramię,
w takiej pozycji wyciągamy z samochodu.

Uwaga! Stopy, szczególnie u kierowcy, mogą być zaklinowane przez pedały hamulca i sprzęgła. W takim przypadku w pierwszej kolejności delikatnie odblokowujemy nogi lekko zginając je w kolanach.
Po wydobyciu z pojazdu należy kontynuować stabilizację głowy i szyi równocześnie udrożniając drogi oddechowe.

Komentuj
I dalsze opinie o powiatowych ośrodkach egzaminowania
10 lutego 2008 | 0

Czy kandydaci na kierowców będą mogli zdawać egzamin na prawo jazdy w miastach powiatowych? Taka jest idea projektu zmian w przepisach, który w ostatnich dniach wywołał wiele kontrowersji. Pomysł ma mnóstwo zalet i jedną niewiadomą  - pieniądze – czytamy w “Głosie Wielkopolskim”. Gdyby ośrodki egzaminacyjne powstały w miastach powiatowych bliżej do nich mieliby mieszkańcy oddalonych od dzisiejszych WORD-ów miejscowości. Oszczędzaliby czas i pieniądze, nie musieliby zwalniać się z pracy, by dotrzeć na egzamin. Kursanci zaś uczyliby się jeździć tam, gdzie faktycznie mieszkają. Zyskałyby także duże miasta - odkorkowane zostałyby ulice przy ośrodkach, na których aż roi się od ,,elek''. Niemal wszystkie te argumenty podważa jednak Mariusz  Prasek, dyrektor WORD-u w Poznaniu. - Podejrzewam, że wydatki na utworzenie takich ośrodków musiałyby być dość poważne - podkreśla dyrektor. - Niezbędne są przecież: odpowiedni plac manewrowy, system losowania,  monitoring egzaminów, sale komputerowe. Dyrektor nie widzi w powstaniu małych ośrodków zagrożenia dla pozycji WORD-u w Poznaniu. Zupełnie inne spojrzenie na projekt mają mieszkańcy miast powiatowych. Andrzej Kostenski, kierownik Ośrodka Szkolenia Kierowców LOK w Gnieźnie uczy jazdy już ponad 30 lat. - Egzaminowaliśmy i na wsiach - w Żytkowie, Jelitkowie. Potem był wymóg, że musi być sygnalizacja świetlna i przejazd kolejowy - to przenieśliśmy się z egzaminami do Gniezna - wspomina.  - To jest logiczne, że każdy kandydat na kierowcę wolałby zdawać w mieście, w którym mieszka. - Jesteśmy przygotowani do powołania takiego ośrodka  - zapewnia Paweł Kowzan,  starosta szamotulski.  Byłoby to duże ułatwienie dla mieszkańców powiatu. - W tej chwili mamy bazę szkolenia kierowców w Zespole Szkół w Szamotułach - dodaje Paweł Kowzan.

Komentuj
A na drogach pijani kierowcy! Nr 232
10 lutego 2008 | 0

Fikcyjne potrącenie. Zamojscy policjanci zatrzymali 23-letniego mężczyznę, który spowodował wypadek będąc pod wpływem alkoholu. W zdarzeniu ranni zostali jego dwaj koledzy, pasażerowie auta. Aby "kryć" swego kolegę, jeden z poszkodowanych powiedział, że został potrącony przez samochód. Policjanci otrzymali informację, że do szpitala na oddział chirurgii został przywieziony 18-latek, który twierdził, że został potrącony przez samochód. Niewiele czasu potrzebowali policjanci, aby stwierdzić, że wersja młodego mężczyzny jest nieprawdziwa. Okazało się bowiem, że chłopak faktycznie uczestniczył nocą w zdarzeniu drogowym, ale nie było to potrącenie przez pojazd. Jak ustalili policjanci, 18-latek wspólnie ze swoimi kolegami w wieku 20 i 23 - lat jechał nocą samochodem. W miejscowości Żuków nagle wpadli w poślizg i uderzyli w drzewo. Za kierownicą siedział 23-latek. W czasie jazdy cała trójka raczyła się piwem. Po uderzeniu w drzewo kierowca opuścił pojazd i pomógł wysiąść pasażerom. Znajoma podwiozła ich do szpitala. 20 latek i jego 18-letni kolega doznali poważnych obrażeń. Starszy ma uraz głowy i klatki piersiowej, zaś młodszy zwichnięte biodro. Policjanci zatrzymali kierującego autem 23-latka. Mężczyzna był nietrzeźwy. Miał ponad 0,5 promila alkoholu w organizmie. Auto, którym podróżowali mężczyźni odnaleziono na posesji jednej z mieszkanek Żukowa. Pojazd zabezpieczono na policyjnym parkingu. Teraz 23-latek odpowie przed sądem za spowodowanie wypadku będąc w stanie nietrzeźwości.

Chciała "dotankować". Świętokrzyscy policjanci zatrzymali 29 letnią mieszkankę Opatowa, która wybiła szybę w drzwiach na stacji paliw w Sandomierzu. Wszystko przez to, że obsługa nie chciała sprzedać pijanej kobiecie alkoholu.Nietrzeźwą (prawie 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu) kobietę sandomierscy policjanci zatrzymali zaraz po wybiciu szyby. Z ich ustaleń wynika, że kobieta przyszła na stację paliw i chciała kupić alkohol. Sprzedawca, widząc, że klientka ledwo trzyma się na nogach, odmówił. To rozwścieczyło 29-latkę. Zdenerwowana klientka wyszła na zewnątrz. Tam dała wyraz swojej irytacji i kopiąc w drzwi i wybiła w nich szybę. We krwi miała prawie 2,5 promila alkoholu. Noc spędziła w policyjnej celi. Kiedy dojdzie do siebie, usłyszy zarzut zniszczenia mienia.

Potrącił i uciekł, kobieta zmarła - Nietrzeźwy sprawca śmiertelnego wypadku sam zgłosił się na policję, ale powiedział, że tylko znalazłOkoło godziny 19.30 na posterunek policji w Borowej zgłosił się 49-letni mieszkaniec tej gminy. Powiedział, że jadąc drogą relacji Borowa - Sadkowa Góra, zauważył leżącego w rowie człowieka. - Policjanci natychmiast pojechali we wskazane miejsce, gdzie rzeczywiście znaleźli ciało. Okazało się, że chodzi o 38-letnią mieszkankę Sadkowej Góry, która najwyraźniej została potrącona. Kobieta już nie żyła - powiedział nam aspirant sztabowy Wiesław Kluk z mieleckiej policji. Policjanci przesłuchali mężczyznę, który poinformował ich o kobiecie leżącej w rowie. Jego zeznania były jednak niespójne. Okazało się, że kłamie.

Z 5 promilami za kierownicą - Policjanci z Lublina zatrzymali 32-letnią kobietę, która pobiła niechlubny rekord. Jak się okazało, kierowała swoim autem mając w organizmie blisko 5 promili alkoholu. Została zatrzymana, jednak zamiast do policyjnej celi trafiła najpierw do szpitala na oddział toksykologii. Kiedy wytrzeźwieje, zostanie przesłuchana. Za jazdę w stanie nietrzeźwości, poza utratą prawa jazdy, grozi jej kara do 2 lat pozbawienia wolności. Około godziny 14.30 oficer dyżurny z lubelskiej komendy odebrał zgłoszenie, że jedną z ulic jedzie renault, którego kierowca jest najprawdopodobniej nietrzeźwy. Patrol, który był w pobliżu, zauważył samochód tej marki i koloru na parkingu przed sklepem spożywczym. Po chwili do samochodu podeszła młoda kobieta, która zapakowała zakupy do bagażnika, wsiadła za kierownicę auta i odjechała. Funkcjonariusze ruszyli za renault i zatrzymali je do kontroli. Ponieważ od 32-letniej kierującej wyczuli alkohol, na miejsce wezwali załogę ruchu drogowego. Kobietę poddano badaniu, które wykazało.

Nieudana ucieczka pijanego kierowcy - Gdy kierowca zauważył patrol policji, spanikował. Nie zastosował się do polecenia, zamiast zatrzymać pojazd - przyśpieszył. To była błędna decyzja, na najbliższym zakręcie stracił panowanie nad autem i wjechał do rowu. Samochód dachował. Powodem takiego zachowania kierowcy była jego nietrzeźwość. Zdarzenie miało miejsce w nocy około godz. 2 w Dobryninie w powiecie mieleckim. Policjanci prewencji postanowili zatrzymać kierowcę rovera do kontroli, bo zobaczyli, że prowadził bardzo niepewnie. Podejrzewali więc, że może być pod wpływem alkoholu. Okazało się, że ich podejrzenia były słuszne. Badanie na alkomacie dało wynik 1,7 promila alkoholu w organizmie. 27-letni kierowca trzeźwieje w areszcie komendy. Po wyjściu z uszkodzonego samochodu przyznał, że wracał do domu ze spotkania ze znajomymi, podczas którego pił piwo.

Komentuj
Moda na skutery
9 lutego 2008 | 0

Sprzedaż motocykli i skuterów dynamicznie rośnie. W zeszłym roku, według danych Samaru, kupiliśmy 7,5 tys. motocykli i blisko 92 tys. skuterów – informuje dziennik “Polska”. Coraz cieplejsze zimy sprawiły, że w Polsce skuter czy motocykl stał się - tak jak we Włoszech - praktycznie całorocznym środkiem transportu. Sprzedaż nakręcają też prywatni operatorzy pocztowi oraz firmy oferujące pizzę z dostawą do domu. W ciągu dwóch ostatnich lat wśród Polaków powróciła moda na skutery. Kupują je 30-latkowie, którzy coraz częściej - obok samochodu - w garażu robią miejsce na jednoślad. O nowej modzie, oprócz snobizmu, decydują też względy praktyczne. Skuterem czy motocyklem łatwiej bowiem dojechać przez zakorkowane ulice miasta do pracy. Dojazd jest też tańszy, bo skuter pali mniej paliwa od samochodu. Moda na skutery przyszła do nas z zachodniej Europy, gdzie prym w ich sprzedaży wiodą Francja, Hiszpania i Włochy. Ze względu na ciepły klimat i coraz łagodniejsze zimy rocznie sprzedaje się tam grubo ponad 400 tys. skuterów, głównie takich marek jak Piaggio, Vespa czy Peugeot. Efekt? W tym roku Polacy mają kupić aż 120 tys. skuterów.

Komentuj
Odszkodowanie za zderzenie z dzikiem
8 lutego 2008 | 0

Na trasie Głobino-Słupsk kierowcy przed maskę samochodu wybiegł dzik. Przód samochodu został skasowany. Takie sytuacje mogły wydarzyć się wielu kierowcom, ale nie każdy może liczyć na ubezpieczenie. Co robić w takiej sytuacji? Kamil K. ze Słupska jechał wieczorem na trasie Głobino-Słupsk – relacjonuje “Głos Pomorza”. Znak informował o ograniczeniu prędkości do 70 km na godzinę. Pan Kamil jechał 60 km na godzinę, gdy przed maskę wyskoczył dzik. Żadne manewry nie pomogły i doszło do zderzenia. Na miejsce przyjechała policja i dobiła dzika, zaś pan Kamil pozostał z uszkodzonym autem. Poszkodowany zdecydował się starać o odszkodowanie. Za odcinek drogi, na której doszło do wypadku, odpowiada Zarząd Dróg Miejskich w Słupsku. - Można się starać o takie odszkodowanie, choć jest to trochę kontrowersyjne - mówi mecenas Paweł Skowroński. - Najpierw trzeba ustalić, u kogo należy starać się o odszkodowanie. Można też złożyć wniosek w kółku łowieckim. - Okazało się, że w tamtym czasie nie odbywało się żadne polowanie w okolicy. Pozostał więc słupski Zarząd Dróg Miejskich. - Na odcinku tej trasy powinien stać znak "uwaga zwierzęta leśne” - tłumaczy Kamil K. - Takiego znaku zabrakło. Może gdybym w trakcie jazdy minął taki znak, zachowałbym jeszcze większą ostrożność i nie doszłoby do wypadku. - Procedury są takie, że zgłoszenia przekazujemy ubezpieczalni - mówi Janusz Roszyk, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w Słupsku. - Ten pan jest drugą osobą, która stara się o odszkodowanie za straty z wypadku ze zwierzyną leśną. Kamil K. złożył w słupskim ZDM-ie wniosek o odszkodowanie. - Rzeczoznawca już ocenił straty. Będę się starał o odszkodowanie w wysokości około ośmiu tysięcy złotych. Jeśli decyzja będzie odmowna, skieruję sprawę do sądu - zapowiada słupszczanin.

Komentuj
Korzyści z posiadania stojaków na jednoślady
8 lutego 2008 | 0

Praga-Południe, jak mało która dzielnica Warszawy, dba o rowerzystów. Najpierw powstała mapa ścieżek rowerowych. Teraz pomyślano o stojakach do bicykli. Zamontowanych zostanie ich aż 150. – Chcemy ustawiać je w miejscach publicznych - mówi Adam Grzegrzółka, zastępca burmistrza dzielnicy Praga-Południe. Za jeden stojak dzielnica zapłaciła 400 zł. Wiosną wydana zostanie ulotka mówiąca o tym, jakie są korzyści z posiadania stojaków na jednoślady. Rowerzyści porozwożą je po sklepach, namawiając handlowców do tego, aby na własny koszt montowali stojaki przed sklepikami czy bankami. Co z tego będą mieli? – Klient na rowerze jest dobrym klientem - mówi Grzegrzółka. - Jak jedzie się samochodem, trudno jest się gdzieś zatrzymać, a jak ktoś jeździ na rowerze, dużo łatwiej mu znaleźć miejsce do parkowania. Jest większa szansa, że zajrzy do sklepu. Kluczem całej akcji jest jeszcze jedna inicjatywa, z którą Adam Grzegrzółka chce wystąpić do pani prezydent. Chodzi o obniżanie lub w ogóle zlikwidowanie opłat za dzierżawę miejsca, na którym znajdują się parkingi rowerowe.

Komentuj
O wyższości autostrady nad drogą ekspresową?
8 lutego 2008 | 0

Planowana autostrada Warszawa – Wrocław ma być zastąpiona drogą ekspresową, “Gazeta Wyborcza” poprosiła fachowców o opinie:
Za autostradą: prof. dr inż. Jan Biliszczuk z Politechniki Wrocławskiej -Każda nowa droga będzie wprawdzie lepsza, niż ta, którą jeździmy dzisiaj do Warszawy, ale budowanie drogi ekspresowej zamiast autostrady to działanie krótkowzroczne, bo już za parę lat będzie tam za ciasno. Ekspresówka jest węższa od autostrady i może mieć skrzyżowania kolizyjne. Poza tym służy również do obsługi ruchu lokalnego. Będzie można na nią wjechać niemal w każdej wsi, bo ma wjazdy i wyjazdy średnio co pięć kilometrów. W Polsce bagatelizuje się bardzo widoczną ostatnio tendencję, że każda rodzina chce mieć co najmniej jeden samochód. Aut będzie coraz więcej i to będzie generować wzrost ruchu, a modernizacja kolei to sprawa szybka tylko w wypowiedziach polityków. Obwodnicę Śródmiejską Wrocławia budujemy 30 lat (np. aleja Hallera jest jej częścią), każdy wrocławianin widzi, że nim ją ukończymy, będzie już niewydolna. Podobnie wybudujemy drogę ekspresową, a za 20 lat trzeba będzie ją poszerzać. I od nowa rozpocznie się walka o pieniądze, projekty, i pozwolenia. Trzeba będzie znów wprowadzić procedury wykupów gruntu. Tymczasem różnica w kosztach budowy drogi ekspresowej i autostrady wynosi zaledwie 20 procent. W krajach dobrze zarządzanych decyzje związane z dużymi nakładami finansowymi podejmowane są po wszechstronnej analizie i z dużą rozwagą. Moim zdaniem w Polsce nie opracowano procedur pozwalających na wypracowywanie optymalnych decyzji dotyczących infrastruktury.
Za drogą ekspresową: Marek Suchy, główny projektant odcinka S-8 Wrocław – Oleśnica - Dla kierowców droga ekspresowa to lepsze rozwiązanie. Nie trzeba za nią płacić, a jeździć będzie się prawie tak samo jak na autostradzie, tylko z prędkością do 110 a nie 130 km/h. Autostrada też miałaby tylko dwa pasy, byłyby szersze jedynie o 25 cm. Droga ekspresowa również będzie miała pas awaryjny. Założyliśmy, że wszystkie węzły będą projektowane jako bezkolizyjne. Tylko zakręty będą pod mniejszym kątem. Różnice są więc bardzo subtelne. Gdy obiecywano budowę autostrady, praktycznie gotowy był już projekt drogi ekspresowej. Wykonaliśmy prognozę ruchu. Wynika z niej, że za 20 lat trasą do Warszawy będzie jeździć około 40 tysięcy pojazdów na dobę. Droga S-8 bez problemów je wszystkie pomieści. Autostrada miałaby nieco większą przepustowość, bo można po niej szybciej jeździć. Ta różnica będzie jednak dla kierowców niezauważalna. S-8 będzie zupełnie niezależną drogą, idącą własnym śladem, na północ od istniejącej drogi krajowej. W stronę Warszawy będziemy więc mieli w razie czego cztery jezdnie.

Komentuj
Na rondzie wciąż z utrudnieniami
8 lutego 2008 | 6

2003b7c99ea3419525a37041cca82e9956292891 (232-7)

Na ruchliwym rondzie Babka w Warszawie panuje zamieszanie komunikacyjne. Kierowcy trąbią na siebie. Wielu próbuje wymusić pierwszeństwo. Wszystko z powodu nowego układu pasów na rondzie. Teraz zjeżdżający z ronda mają pierwszeństwo przed tymi, którzy jadą nim dalej. Dodatkowo wprowadzono zasadę, że aby skręcić w odpowiednią ulicę, trzeba ustawić się na określonym pasie już przed rondem. Informują o tym strzałki namalowane przed skrzyżowaniem. Z prawego pasa można skręcić w prawo na pierwszym albo na drugim zjeździe, ze środkowego - pojechać wyłącznie prosto i zjechać z ronda na drugim zjeździe. Jadąc lewym pasem, można opuścić rondo na drugim albo na trzecim zjeździe. - Kierowcy muszą się do przyzwyczaić. Z czasem na pewno wszelkie problemy znikną - uważa Małgorzata Gajewska, rzeczniczka Zarządu Dróg Miejskich. Andrzej Choma z firmy Vialis, która zbudowała tam sygnalizację, twierdzi jednak, że był przeciwny wprowadzeniu takich zasad poruszania się po rondzie. To rozwiązanie forsował miejski inżynier ruchu Janusz Galas. - W przypadku ronda z sygnalizacją takie oznakowanie jest najlepsze. Trzeba wymusić pewną segregację na pasach, żeby ruch był bardziej płynny. To zda egzamin, jeśli kierowcy podporządkują się nowym zasadom. Niestety, nie od dziś wiadomo, że wielu z nich lekceważy przepisy - komentuje Galas. Według zapowiedzi wykonawcy sygnalizacja zostanie włączona w nadchodzącym tygodniu. Na razie jednak bez akomodacji, czyli bez kamer, które pomagają określać natężenie ruchu i odpowiednio sterować światłami. Pełny rozruch sygnalizacji planujemy pod koniec przyszłego tygodnia - mówi Andrzej Choma. Według niego światła powinny usprawnić ruch na rondzie.

Komentuj
Bez ważnego biletu parkingowego trzeba płacić mandat
8 lutego 2008 | 0

“Gazeta Wyborcza Opole” relacjonuje i ostrzega: MZD twierdzi, że Krzysztof S. parkował w 2003 roku na jednym z placów i nie wykupił biletu parkingowego. Nałożyło na niego karę, a teraz grozi sądem. - Nie przypominam sobie takiej sytuacji, a zwłaszcza powiadomienia o karze zatkniętego za wycieraczkę - mówi Krzysztof i odmawia zapłaty. - Dzwoniłem do Miejskiego Zarządu Dróg po tym, jak dostałem wezwanie do zapłaty za brak biletu parkingowego - opowiada Krzysztof. - Tam wyjaśnili mi, że istnieje notatka pracownika, który rzekomo skontrolował, że nie mam biletu, i nałożył karę - dodaje i pyta: - Czy jeśli nie było mandatu za wycieraczką, to powinienem być ukarany? Zarządzająca strefą miejskiego parkowania firma Projekt&Parking wyjaśnia, iż oza kartką za wycieraczką jest też notatka pracownika, która zawiera szczegółowe informacje na temat samochodu, jego koloru, numeru rejestracyjnego, dokładnego miejsca postoju - mówi Kazimierz Wąsaty z P&P. Miejski Zarząd Dróg z kolei daje wiarę notatkom pracowników P&P i ściga niepłacących kary. - W tym roku wpłyną pierwsze pozwy do sądu - rokuje Stanisław Tyka, dyrektor MZD. Paru miesięcy temu MZD i P&P postanowiły dodatkowo dokumentować pojazdy bez ważnego biletu parkingowego. - Robimy zdjęcia, zdarzało się bowiem, że kierowcy nie pamiętali bądź wypierali się, jakoby parkowali na danej ulicy. Będą sobie dzięki zdjęciom mogli o tym przypomnieć - tłumaczy Tyka i dodaje, że kary nałożone zanim zaczęto robić zdjęcia, są ważne. Przypomnijmy - jeszcze kilka lat temu sądy różnie orzekały w sprawach przeciwko kierowcom, którym informację o karze zostawiano za wycieraczką. Sprawą zajął się rzecznik praw obywatelskich i Naczelny Sąd Administracyjny, który orzekł, że karę, o której powiadomienie znajdujemy za wycieraczką, trzeba płacić.

Komentuj
Czy to sposób na parkowanie w strefie zamieszkania?
8 lutego 2008 | 1

W Olsztynie strażnicy znaleźli rozwiązanie, by kierowcy parkowali na osiedlu mieszkaniowym zgodnie z prawem. Przy wjeździe na teren osiedla stoją znaki drogowe "strefa zamieszkania". Oznacza to obszar, w którym piesi mają pierwszeństwo przed pojazdami, a samochody mogą jeździć najwyżej 20 km/godz. i parkować tylko w wyznaczonych miejscach. Kierowcy, którzy w strefie zostawiają auta gdzie popadnie, karani są 100-złotowym mandatem i jednym punktem karnym. Problem w tym, że parkingów na osiedlach brakuje. Przez wiele lat policja i straż miejska nie interweniowały zbyt często w tych strefach i nie karały kierowców stawiających samochody na chodnikach czy na wąskich uliczkach. Kilkanaście dni temu to się zmieniło. Strażnicy najpierw wezwali przedstawicieli spółdzielni mieszkaniowej i administratorów terenu. Poprosili ich, by wyznaczyli nowe miejsca parkingowe dla samochodów. Jak mówi Jarosław Lipiński, zastępca komendanta straży miejskiej w Olsztynie, nie chodziło im o budowanie drogich parkingów wielopoziomowych, ale przynajmniej o wyznaczenie ich wzdłuż niektórych trawników czy chodników. Tydzień po tym spotkaniu strażnicy ukarali pierwszych kierowców za parkowanie w strefie niezgodnie z przepisami. Efekt był taki, że dyżurny straży miejskiej dostaje coraz więcej zgłoszeń o interwencje w strefie zamieszkania. Zdarza się, że mieszkaniec ukarany jednego dnia mandatem za złe parkowanie, donosi później na swojego sąsiada, który też zaparkował w złym miejscu. Stróże prawa szybko doszli do wniosku, że mandaty i tak nie rozwiążą problemu. - Zdajemy sobie sprawę, że ludzie nie stosują się do tych przepisów, bo najzwyczajniej w świecie brakuje miejsc postojowych przed ich domami - mówi Jarosław Lipiński, zastępca komendanta straży miejskiej w Olsztynie. Dlatego strażnicy znaleźli tymczasowe rozwiązanie, które pozwoli uniknąć karania kierowców w przyszłości. - Zwróciliśmy się do Miejskiego Zarządu Dróg, by przeanalizował, czy utrzymać nadal "strefę zamieszkania" na tym obszarze - mówi Lipiński. Pomysł zdjęcia znaku "strefa zamieszkania" podoba się większości kierowców. - Po zlikwidowaniu strefy strażnicy i policjanci nie będą mogli już interweniować, gdy łamane będą przepisy ruchu drogowego na osiedlowych uliczkach - podsumowuje prezes spółdzielni mieszkaniowej Wiesław Barański. - Straż miejska chce zdjąć z siebie odpowiedzialność za pilnowanie porządku na naszych terenach. Co na to straż miejska? Jarosław Lipiński: nie uchylamy się od pilnowania porządku na osiedlowych uliczkach. Ale mamy karać mieszkańców mandatami za każdym razem, gdy parkują w niedozwolonych miejscach?

Komentuj
Decyzja jest, nie ma znaku, nie ma parkowania
8 lutego 2008 | 0

Mieszkańcy budynku przy jednej z ulic Krakowa nie mogą wyjść ze zdumienia, jak długo zajmuje miejskim służbom zawieszenie znaku drogowego. Z tego powodu nie mogą parkować koło domu. - Straż miejska regularnie wystawia nam mandaty i zakłada blokady. Tymczasem Zarząd Dróg i Transportu wydał już decyzję, więc mieszkańcy parkują i dostają mandaty. Parkują na chodniku wzdłuż ulicy, a stojące tam wciąż znaki tego zabraniają. Administrator kamienicy zwrócił się kilka miesięcy temu do ZDiT o umożliwienie parkowania na chodniku. Na razie jest to zakazane, ale chodnik jest wystarczająco szeroki, by oprócz pieszych zmieściły się na nim również samochody. Tymczasem w okolicy jest zbyt mało miejsca. Prośba została rozpatrzona pozytywnie i w grudniu 2007 roku ZDiT wydał decyzję, w której zezwala na parkowanie na chodniku oraz zleca zawieszenie pod znakiem zakazu zatrzymywania się tabliczki z napisem: "Nie dotyczy chodnika". Decyzja zapadła, ale tabliczki nie ma do dziś. Straż miejska surowo pilnuje wciąż stojącego zakazu. - Decyzja rzeczywiście została podpisana 18 grudnia ubiegłego roku. Znak powinien być zamontowany na początku stycznia i nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego wciąż go nie ma - mówi Wit Nirski, rzecznik ZDiT. - Prawdopodobnie zlecenie na uzupełnienie oznakowania zawieruszył wykonawca, czyli Zarząd Zabezpieczenia Ruchu Drogowego. Rzecznik wyjaśnia, że ukarani za parkowanie na chodniku kierowcy i mieszkańcy nie mogą liczyć na ulgowe traktowanie. Mimo zgody zarządu na parkowanie na chodniku znaku, który by na to pozwalał, nie było. - Choć jest to nasze niedopatrzenie, każdy kierowca ma przestrzegać przepisów ruchu drogowego, a nadal w tym miejscu stoi znak zakazu zatrzymywania się. Straż miejska nie wie, jakie decyzje podejmujemy, trudno się zatem dziwić zakładanym blokadom. Sytuacja wydaje się być więc jasna - ocenia Nirski. Mimo że zarządca kamienicy sugerował takie rozwiązanie, ZDiT nie zgodził się na zarezerwowanie chodnika wyłącznie dla mieszkańców, wieszając pod zakazem zatrzymywania się tabliczkę: "nie dotyczy mieszkańców". Zdaniem rzecznika liczba miejsc parkingowych jest zbyt mała, by w ten sposób jeszcze je ograniczać.

Komentuj
Muzeum Techniki i Motoryzacji w Bytomiu
7 lutego 2008 | 0

W Instytucie Transportu Samochodowego odbyło się spotkanie dotyczące utworzenia na terenie miasta Bytomia Muzeum Techniki i Motoryzacji. ITS gościł ośmioosobową delegację z Bytomia, składającą się z pracowników Wydziału Komunikacji Urzędu Miasta, pod przewodnictwem Lidii Maj - Naczelnika Wydziału Komunikacji, członków Klubu Motorowego Górników i Energetyków - Sekcji Miłośników Pojazdów Zabytkowych oraz Dyrektorów Centrum Kształcenia Praktycznego oraz Zespołu Szkół Samochodowych w Bytomiu. Ze strony ITS w spotkaniu uczestniczyli: Dyrektor Instytutu Andrzej Wojciechowski, Wojciech Przybylski - zastępca dyrektora d/s Techniki i grono pracowników. Dyrektor ITS zaprezentował Instytut oraz przedstawił możliwości współpracy. Lidia Maj przedstawiła pomysł utworzenia Muzeum Techniki i Motoryzacji w Bytomiu. Po prezentacji nastąpiła wymiana poglądów oraz zostały podjęte kroki mające na celu rozpoczęcie wzajemnej współpracy.

Komentuj
Studenci projektują bezpieczne ulice
7 lutego 2008 | 0

Zarząd Dróg Miejskich w ramach programu “Bezpieczne ulice Warszawy 2007” ogłosił konkurs na przebudowę jednego ze skrzyżowań Warszawy (na Służewcu). Miało tam miejsce już do kilkanaście śmiertelnych wypadków - mówi Adam Hauler, który wraz z Jakubem Słoneckim z Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej opracował zwycięską koncepcję przebudowy skrzyżowania, pokonując ośmiu konkurentów. Projekt studentów zakłada nie tylko budowę zatoczki, ale także zamianę klasycznego skrzyżowania na rondo. - Wszystko zostało obmyślone tak, aby ingerencja w różnego rodzaju instalacje podziemne była minimalna - dodaje Jakub Słonecki. Pokusili się też o wstępną wycenę prac – 1,2 mln zł. Według Antoniego Wilima z ZDM, kwota ta może realnie wzrosnąć do 1,5 miliona zł.

Komentuj
Jazda po dziurawych ulicach
7 lutego 2008 | 1

Uszkodzenia kół, elementów zawieszenia czy tłumika - to najczęstsze szkody, jakie ponoszą kierowcy zmuszeni do jazdy po dziurawych ulicach. Jeśli doszło do uszkodzenia auta, możemy wystąpić o odszkodowanie do administratora drogi – informuje “Dziennik Elbląski”. - Zdarzenia na drogach publicznych związane z uszkodzeniami pojazdów na skutek najechania na wyrwę w nawierzchni, błędnego oznakowania ulicy lub innych losowych zdarzeń powstałych na skutek złego stanu elementów pasa drogowego, potwierdzone przez wezwaną na miejsce zdarzenia policję lub poświadczenie przez świadków, są rozpatrywane przez naszego ubezpieczyciela - informuje Joanna Tomczyk z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Elblągu. W 2007 roku Urząd Miejski wypłacił 45 odszkodowań dla właścicieli aut, którzy ponieśli szkody powstałe w wyniku najechania na dziurę w jezdni. - Łączna kwota odszkodowań wyniosła ponad 17 tysięcy złotych. Jest to 20 procent kwoty. Pozostałe 80 proc. wypłaca nasz ubezpieczyciel - informuje Tomczyk. Jak łatwo wyliczyć, średnia kwota odszkodowania wyniosła 1 888 złotych. Rok wcześniej odszkodowań było co prawda o dwadzieścia więcej, ale na mniejszą kwotę. Urząd Miejski wypłacił kierowcom nieco ponad 15 tys. złotych. - Oznacza to przede wszystkim, że stan dróg w mieście z roku na rok się poprawia - wyjaśnia Joanna Tomczyk.

Komentuj
Jest bezpiecznie – chce się żyć
6 lutego 2008 | 0

Prawie 800 płocczan przyszło do auli płockiej Politechniki na program zorganizowany przez Krajowe Centrum Biura Ruchu Drogowego wspólnie z Komendą Miejską Policji w Płocku, "Bezpiecznie – chce się żyć". Była dawka silnych wrażeń, kiedy prezentowano to, co się dzieje na drogach, i sporo śmiechu, kiedy występował Kabaret Młodych Panów z Rybnika. Wszystko zaczęło się jak w horrorze, od filmu "Zbójcy". BRD pokazało autentyczne wydarzenia nakręcone policyjną kamerą. Były to wyczyny piratów drogowych, którzy w szaleńczym pędzie przemierzają polskie drogi samochodami i na motocyklach. I potem – wraki, policjanci pracujący przy usuwaniu skutków katastrof... Po filmie zastępca komendanta miejskiego płockiej policji mł. insp. Jacek Olejnik mówił o tym, co wydarzyło się w roku 2007 na płockich drogach. O wypadkach, kolizjach, rannych i zabitych, skutkach kierowania po pijanemu i niebezpieczeństwach, na jakie narażają siebie i innych niechronieni uczestnicy ruchu drogowego – piesi, rowerzyści, motorowerzyści i motocykliści. Po raz kolejny padł apel o stosowanie odblaskowych kamizelek i innych błyszczących gadżetów. Bo one po prostu ratują życie. - Taka dawka informacji o zagrożeniach i tragediach zrobiła na większości wstrząsające wrażenia, widać to było wyraźnie na twarzach ludzi na widowni – mówi komendant Olejnik. Potem było już łagodniej. Trójka ochotników spośród widowni stanęła do konkursu wiedzy o ruchu drogowym. Na scenie rozwiązywali ośmiopunktowy test. Ekspertem był tu naczelnik sekcji ruchu drogowego KMP Płock podinsp. Paweł Bednarek. Co prawda nikt nie zaliczył testu w 100 proc., ale wyniki były niezłe. Zwycięzca dostał w nagrodę puchową kurtkę z odblaskami, a pozostali nagrody pocieszenia – pluszowe sówki w policyjnym uniformie i płyty dvd z nagraniem występu Kabaretu Młodszych Panów. Kabaret wystąpił na deser i okazał się "bardzo smacznym daniem". Artyści rozbawili widownię do łez, parodiując różne sytuacje na drogach z udziałem drogówki, w końcu uznali, że publiczność też musi coś z siebie dać. Do odegrania scen z “Romea i Julii” zapraszali osoby spośród widzów i przydzielali im poszczególne role. Najtrudniejsze zadanie miał pan, który musiał zgrać... balkon ze sceny balkonowej! Nie dość, że musiał stęknąć (jako że to miał być stary i trzeszczący balkon), kiedy Julia się na niego wdrapuje, to w dodatku Julię zagrał... też mężczyzna! Płock jest drugim po Radomiu miastem, w którym BRD zaprezentowało swój program.

Komentuj
Dziecko widoczne, to dziecko bezpieczne
6 lutego 2008 | 0

Każdy uczeń klasy pierwszej w powiecie jasielskim otrzyma odblaskową maskotkę. W warunkach ograniczonej widoczności, w świetle samochodowych reflektorów taki odblask jest widoczny nawet z odległości kilkuset metrów. Dziecko wyposażone w ten sposób jest o wiele bardziej bezpieczne. W jasielskim Domu Kultury odbyła się inauguracja dwóch programów, których celem jest ochrona dzieci przed zagrożeniem w ruchu drogowym. Organizatorem przedsięwzięć jest Jasielski Klub Motorowy i Ratownictwa Drogowego. Partnerem akcji jest Policja. "Bezpieczna Droga do Szkoły z grupą LOTOS". Podczas tej akcji odbędą się spotkania z dziećmi klas pierwszych wszystkich szkół podstawowych powiatu jasielskiego. Dzieci uczestniczyć będą w pogadankach z policjantami, strażakami, strażnikami miejskimi i otrzymają odblaskowe maskotki. "Konkurs Rysunkowy" to również propozycja dla pierwszaków. Dla dzieci - autorów prac plastycznych - przewidziane są atrakcyjne nagrody. Tematem prac jest bezpieczeństwo w ruchu drogowym. W inauguracji wzięli udział przedstawiciele instytucji partnerów akcji: Starostwo Powiatowe w Jaśle, Urząd Miasta w Jaśle, wójtowie gmin powiatu jasielskiego, Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Krośnie, Państwowa Straż Pożarna w Jaśle, Wojewódzki Inspektorat Transportu Drogowego w Rzeszowie, Polski Związek Motorowy w Rzeszowie, przedstawiciele firmy LOTOS - głównego sponsora programu i inni. I Zastępca Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie insp. Józef Gdański w swoim wystąpieniu podkreślił, jak ważne są takie inicjatywy. Skutki potrąceń pieszych są tak tragiczne. Wyposażając dziecko w odblask, ochraniamy je, zmniejszamy ryzyko tego, że dojdzie do nieszczęścia. Komendant przekazał wyrazy uznania pod adresem Józefa Biernackiego prezesa JKMiRD za zaangażowanie w działanie na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego. Jasielski Klub Motorowy i Ratownictwa Drogowego od lat organizuje przedsięwzięcia we współpracy z Policją. Znaczna ich część poświęcona jest bezpieczeństwu najmłodszych. Wspiera Policję w organizacji zawodów "Policjant Ruchu Drogowego". Organizuje szkolenia, w których uczestniczą policjanci, gdzie doskonalą umiejętność udzielania pomocy przedmedycznej na miejscu wypadku. JKMiRD jest współorganizatorem konkursów bezpieczeństwa ruchu drogowego i konkursów motoryzacyjnych. Tutaj znajdziesz informację na temat ostatniej policyjnej akcji na drogach Podkarpacia "Niechronieni uczestnicy ruchu drogowego".

Komentuj
Warszawa stanie w korkach
6 lutego 2008 | 1

60d6e89b7838b29ab7c475bbde06669842cd778a(232-2)

Jeśli władze nie podejmą śmiałych decyzji, grozi nam komunikacyjny paraliż. Wnioski płynące z raportu Polskiej Akademii Nauk, do którego dotarło Życie Warszawy, są zatrważające. Coraz więcej osób pracuje w Śródmieściu i okolicach, i jeśli ta tendencja się nie zmieni, dojechanie do centrum stolicy będzie praktycznie niemożliwe! – donosi gazeta. Czy istnieje jakaś recepta na wyjście z tej sytuacji? Eksperci mówią o próbie zrównoważonego rozwoju stolicy, poprawie taboru komunikacji miejskiej i przenoszeniu siedzib firm na obrzeża. ­ Jak najwięcej ludzi powinno pracować tam, gdzie mieszka, żeby rzadziej musieli się przemieszczać – mówi Jolanta Latała, zastępca dyrektora Biura Architektury i Planowania Przestrzennego. W ten sposób zorganizowane są np. Paryż, Edynburg czy Praga. Mają dobrze rozwiniętą komunikację miejską, a ludzie pracują w każdej dzielnicy.– Wystarczyłoby przenieść kilka instytucji na prawy brzeg Wisły, by zrównoważyć rozwój stolicy – dodaje Śleszyński. Odmiennego zdania jest prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej. Według niego, koncentracja w centrach jest lepsza niż rozproszenie. – Więcej samochodów do centrum i tak już nie wjedzie – mówi profesor. – Poza tym wystarczy tylko poprawić działanie komunikacji miejskiej. Przecież tramwaje mogą jeździć nawet co dwie minuty. Nie ma ku temu żadnych technicznych przeciwwskazań – uważa. – A skoro wydaliśmy tak duże pieniądze na budowę metra, to lepiej, by woziło ludzi niż powietrze.

Komentuj
Nowe pasy tylko dla komunikacji miejskiej
6 lutego 2008 | 0

W stolicy wiosną przyszłego roku zacznie się drążenie drugiej linii metra od Dworca Wileńskiego do ronda Daszyńskiego. W ratuszu dojdzie do spotkania, na którym szefowie miejskich instytucji będą się zastanawiać, jak będzie można zmniejszyć gigantyczne utrudnienia. Zarząd Transportu Miejskiego ma już jednak wstępne propozycje. - Po pierwsze w centrum miasta bezwzględnie trzeba będzie uprzywilejować komunikację miejską. Na jezdniach muszą powstać nowe pasy autobusowe - mówi Leszek Ruta, szef ZTM. Na zlecenie ratusza firma Transeko przygotowuje właśnie analizę możliwości wytyczenia nowych pasów. Dzięki nim autobusy nie będą stać w korkach i zostaną lepiej wykorzystane. - Nowe pasy dla komunikacji są bardzo potrzebne w stolicy. Wciąż jest ich niewiele - tylko 13 km. To dziesięć razy mniej niż w Pradze czy w Berlinie - mówi Andrzej Brzeziński z firmy Transeko. Według niego pasy powinny być jednak lepiej oznakowane. Na dłuższych odcinkach powinny zostać oddzielone gumowymi krawężnikami, a na krótszych muszą się wyróżniać innym kolorem nawierzchni.

Komentuj
Co w brytyjskim kodeksie drogowy
6 lutego 2008 | 1

Prawo jazdy: Osoby przyjeżdżające do Wielkiej Brytanii powinny być w posiadaniu: ważnego krajowego prawa jazdy lub międzynarodowego prawa jazdy (1926, 1949) wydanego za granicą. Tymczasowe prawo jazdy (dla osób uczących się jeździć) wydane za granicą jest w nieważne.

Przepisy ruchu drogowego: obowiązuje ruch lewostronny;  pierwszeństwo mają pojazdy nadjeżdżające z prawej strony;  wymijanie odbywa się na pasie zewnętrznym (prawym); zabronione jest wymijanie na pasie wewnętrznym (lewym); nie należy blokować środkowego pasa, jeśli na pasie wewnętrznym nic nie jedzie; zbliżając się do ronda należy ustąpić pojazdom nadjeżdżającym z prawej strony, o ile przy rondzie nie znajdują się znaki zmieniające pierwszeństwo;  na skrzyżowaniach nie obowiązuje jedna zasada pierwszeństwa, ponieważ na większości skrzyżowań znajdują się odpowiednie znaki. Na drogach drugorzędnych można zobaczyć trójkątny znak GIVE WAY (USTĄP) lub czerwony znak STOP. Często przy skrzyżowaniach nie ma znaku GIVE WAY, natomiast na jezdni są namalowane przerywane białe linie. Znaków tych należy przestrzegać: należy ustępować miejsca pojazdom służb ratunkowych; zabronione jest używanie klaksonu na terenach zabudowanych w godzinach od 23.30 do 7.00.  

Jazda w stanie nietrzeźwym: Maksymalne dopuszczalne stężenie alkoholu wynosi 80 mg alkoholu na 100 ml krwi czyli 35 mikrogramów alkoholu w 100 ml wydychanego powietrza. Za jazdę w stanie nietrzeźwym grożą wysokie grzywny.
Wypadki: W razie wypadku należy się zatrzymać. Należy podać informacje na temat posiadanego ubezpieczenia pozostałym. Jeżeli w wyniku wypadku ktoś poniósł obrażenia należy wezwać policję. 
Wypadki na autostradach: Na autostradach mniej więcej co 800 m rozmieszczone są pomarańczowe automaty. W nagłych wypadkach można się z nich połączyć z centrum koordynacyjnym policji.

Specjalne znaki ostrzegawcze: Na autostradach stosuje się specjalne znaki ostrzegawcze w celu ostrzeżenia kierowców przed niebezpieczeństwem. Tablice umieszczane są albo na pasie rozdzielającym jezdnie lub nad każdym pasem. Na autostradach miejskich znaki umieszczane są nad pasami, po jednym dla każdego pasa, w odstępach jednej mili (1,6 km). 
Pasy bezpieczeństwa: Wszystkie nowe samochody muszą być wyposażone w pasy bezpieczeństwa na przednich i tylnych siedzeniach. Wymóg ten nie dotyczy samochodów, w przypadku których przepis ten nie obowiązywał, gdy pasy instalowano. Jeżeli jednak w samochodzie pasy są zainstalowane, należy ich używać. W przypadku dzieci w wieku poniżej 14. roku życia należy obowiązkowo stosować pasy lub foteliki.
Ograniczenie prędkości: Tereny zabudowane: wszystkie pojazdy - 30 mph (48 km/godz.); Drogi jednojezdniowe: 60 mph (96 km/godz) w przypadku samochodów osobowych, 50 mph (81 km/godz) w przypadku samochodów z przyczepami, autobusów i autokarów; Drogi dwujezdniowe/autostrady: 70 mph (112 km/godz) w przypadku samochodów osobowych, 60 mph (96 km/godz) w przypadku samochodów z przyczepami. Uwaga: dopuszczalna prędkość na wyspach Jersey i Guernsey wynosi odpowiednio 40 mph (65 km/godz) i 35 mph (56 km/godz).

Telefony komórkowe: Od 1 grudnia 2003 korzystanie z telefonu komórkowego podczas jazdy stanowi wykroczenie drogowe. Grzywna wynosi 30 funtów, dodatkowo osoby winne tego wykroczenia otrzymują trzy punkty karne.

Motocykliści: zarówno kierowca, jak i pasażer na tylnym siodełku motocykla, skutera lub motoroweru ma obowiązek zakładać kask; na tylnym siodełku wolno przewozić tylko jednego pasażera, który musi siedzieć okrakiem na siodełku i trzymać obie stopy na podnóżkach; należy zakładać odblaskową odzież lub opaski, aby zapewnić sobie maksymalną widoczność ze wszystkich stron.  

Komentuj
Nadzór ruchu miejskiego ma defibrylatory
6 lutego 2008 | 0

Inspektorzy Nadzoru Ruchu mogą reanimować poszkodowanych w wypadkach. ZTM kupił 15 urządzeń do ratowania życia, które zamontowano w radiowozach. O zakup takich urządzeń ZTM starał sie od dawna. Teraz są już na wyposażeniu każdego radiowozu Nadzoru Ruchu. 15. urządzeń może współpracować ze sprzętem Pogotowia Ratunkowego, które po przyjeździe bez zdejmowania elektrod będzie kontynuować reanimacje poszkodowanego. Instruktorzy Zarządu Transportu Miejskiego ukończyli kursy ratownictwa medycznego. W przyszłym miesiącu defibrylatory znajdą się także przy Senatorskiej w pobliżu kas biletowych.

Komentuj
Straż miejska uczy dzieci przepisów
5 lutego 2008 | 0

Miasteczka ruchu drogowego staną w ferie w szkołach. Dzieci będą w nich jeździć na srebrnych skuterach. To najnowszy pomysł strażników miejskich z Warszawy. - Codziennie na ulicach przekonujemy się, że dzieci nie znają zasad ruchu drogowego i znaków - mówi Agnieszka Dębińska-Kubicka ze straży. - Dlatego w ferie postaramy się choć trochę poprawić ich wiedzę. Pomysł jest prosty: znaki drogowe, pachołki, chorągiewki i biało-czerwona taśma wyznaczą szlak. Znajdą się na nim ronda, skrzyżowania, ulice podporządkowane, a wszystko to zmieści się w sali gimnastycznej typowej podstawówki. "Ulicami" dzieci będą jeździły na srebrnych, elektrycznych skuterach - trzy maszyny kupiła właśnie straż miejska. Nietrudno przewidzieć, że to właśnie one będą największą atrakcją kilkudniowych kursów. - Pokażemy też filmy instruktażowe, a dzieci będą rozwiązywać ułożone przez Ministerstwo Edukacji testy ze znajomości ruchu drogowego - dodaje Agnieszka Dębińska-Kubicka. Kurs zakończy się wydaniem zaświadczenia. Akcja cieszy nauczycieli. - Wiadomo, co dzieje się na drogach, więc trzeba dzieci uczyć, jak się poruszać ulicami - mówi Beata Smólko, dyrektorka podstawówki,

Komentuj
O łowcach ubezpieczeń
5 lutego 2008 | 0

Miałeś wypadek? Pomożemy załatwić pieniądze z ubezpieczenia - zachęcają kancelarie odszkodowawcze, a ich agenci pojawiają się w szpitalach z gotowymi umowami. Obiecują złote góry, mniej chętnie wspominają o swoich prowizjach. DZIENNIK dotarł do ofiar wypadków, które stały się ofiarami kancelarii. Kim są klienci kancelarii odszkodowawczych? To często ludzie słabo wykształceni, ze wsi lub z małych miast. Schorowani i zagubieni. Tacy, którzy nie mają pojęcia o swoich prawach i boją się, że nie poradzą sobie w starciu z wielką firmą ubezpieczeniową. Kancelarie nie przebierają w środkach - stosują wszelkie chwyty, aby złowić klientów. Wykorzystują ich chwile słabości. Klientów nie brakuje - rocznie 65 tys. Polaków zostaje poszkodowanych w wypadkach drogowych. Janusz Popiel, który w 1999 r. założył Stowarzyszenie Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych "Alter Ego”, mówi, że coraz częściej pomaga ludziom oszukanym przez kancelarie odszkodowawcze. "Robimy to całkowicie bezpłatnie, mamy tylko problem z “mocami przerobowymi” - przyznaje. Ludzie udzielają tym firmom bardzo szerokich pełnomocnictw, nawet na zawarcie ugody. Pieniądze od ubezpieczyciela idą przez konto firmy, co jest zdaniem Popiela całkowicie niedopuszczalne. Kancelarie nie walczą o duże kwoty. Zależy im na szybkim uzyskaniu pieniędzy. Z umowy bardzo trudno się wycofać. Z reguły za jej zerwanie grożą wysokie kary. "Można iść do sądu i powołać się na względy sprawiedliwości społecznej oraz na to, że poszkodowany nie był świadomy tego, co podpisuje" - radzi Janusz Popiel. Z kancelariami współpracują lekarze, policjanci, laweciarze, pracownicy firm ubezpieczeniowych i zakładów pogrzebowych. Naganiaczami - świadomie lub nie - bywają również dziennikarze.

Komentuj
Instrukcja dla przybywających
5 lutego 2008 | 0

Brytyjski rząd zgłosił do publicznej konsultacji pomysł wręczania wszystkim imigrantom pakietów informacyjnych. Wyjaśniałyby one, jak należy, a jak nie należy zachowywać się w Wielkiej Brytanii. Wśród proponowanych informacji na pierwszym miejscu znalazł się przepis, aby nie prowadzić samochodu po spożyciu alkoholu. Kolejne: nie rzucać śmieci i nie pluć na ulicę, wystawiać pojemniki na śmieci w określonym dniu, posłać dzieci do szkoły, postarać się o licencję przed pójściem na ryby, przestrzegać prawa, szanować obyczaj stania w kolejce, nie dotykać obcych bez pozwolenia i nie grać głośno muzyki. Wręczanie takich pakietów miałoby leżeć w gestii lokalnych samorządów. Minister do spraw społecznych Hazel Blears podkreśliła, że Wielka Brytania ma długą tradycję przyjmowania imigrantów z otwartymi rękami. Trzeba im jednak wyjaśnić, jakiego zachowania będzie się od nich oczekiwać. Pierwsze reakcje na stronie internetowej BBC są negatywne.

Komentuj
Działania Gorzowskiego Stowarzyszenia na rzecz Poprawy BRD
5 lutego 2008 | 0

Pracownicy gorzowskiego MZK oceniało bezpieczeństwo i komfort jazdy. Czerwoną kartkę dostały źle budowane przystanki i ronda, na których autobusy się nie mieszczą. Ankietę wśród kierowców miejskich autobusów przeprowadza od dwóch lat Gorzowskie Stowarzyszenie na rzecz Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Na przełomie na pytania czwartej edycji ankiety odpowiadało 110 kierowców. - To ponad połowa wszystkich zatrudnionych przez MZK i najwięcej w historii naszych ankiet - mówi Grzegorz Musiałowicz, wiceprzewodniczący stowarzyszenia, do którego należy co trzeci kierowca miejskich autobusów. - To oni jeżdżą na co dzień po mieście i mają największą wiedzę o niebezpiecznych miejscach. Dla miasta i policji ich głos powinien być szczególnie ważny. Kierowcy mieli powiedzieć, jak im się jeździ po oddaniu do użytku dużych inwestycji drogowych. Ocena nie wypadła najlepiej. Blisko 60 proc. ankietowanych zwróciło uwagę na niedopracowaną synchronizację świateł. Co piąty kierowca uznał, że niewłaściwie oznakowano wjazd i zjazd z mostu. Rondo ze słynną dominantą w środku otrzymało jedynie 6,4 proc. ocen pozytywnych. Natomiast wybudowane niedawno rondo Ofiar Katynia (24,5 proc.) uznano za najlepsze. Wybrano też najlepsze przystanki. - Nowe przystanki przeważnie są budowane w sposób zapewniający większe niż dotąd bezpieczeństwo, większą wygodę zarówno pasażerów, jak i kierowców - mówi Musiałowicz. Podkreśla jednak, że pozytywne oceny otrzymało jedynie 2,8 proc. wszystkich przystanków, czyli bardzo niewiele. - A te, które otrzymały pozytywne oceny, też mają wady - dodaje Musiałowicz. Zdaniem kierowców, nowe przystanki powinny posiadać linie peronowe, które zwiększają bezpieczeństwo pasażerów. Wskazano przystanki wymagające pilnego remontu, także zatoki autobusów. Najczęstsze ich wady to ograniczona widoczność, krawężniki uniemożliwiające podjazd blisko chodnika. Raport z ankiety trafi do policji, miejskiego wydziału dróg oraz dyrekcji MZK.

Komentuj
Bezpiecznie z Agatką
5 lutego 2008 | 1

Trwała akcja pn. “Bezpiecznie z Agatką”, akcja ma na celu zwiększenie poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym dzieci i młodzieży. W Szkole Podstawowej w Pomorskiej Wsi, zorganizowano pogadanki. Omówiono sposób przechodzenia przez jezdnię, zasady bezpiecznego poruszania się na drodze po zmroku, sposób przekraczania przejazdów kolejowych. Jest to już kolejna akcja organizowana na terenie powiatu elbląskiego, dzięki niej dzieci uczą się jak zachowywać się na drogach oraz stają się bardziej widoczne dzięki odblaskom. Dzieci otrzymały elementy odblaskowe, dzięki którym będą bardziej widoczne na drodze. Organizatorem akcji jest Warmińsko-Mazurskie Centrum Pomocy Dzieciom w Elblągu. Patronat nad akcją objął Marszałek województwa warmińsko-mazurskiego - Jacek Protas.

Komentuj
Ciągi komunikacyjne wyłączone z jazd egzaminacyjnych
4 lutego 2008 | 4

W związku z utrudnieniami w ruchu miejskim w Pile obowiązuje zarządzenie Dyrektora WORD w sprawie wyłączenia niektórych ciągów komunikacyjnych w centrum Piły z jazd egzaminacyjnych. Każdego dnia na ulice Piły wyjeżdża średnio 150 zdających egzamin na prawo jazdy. Dodatkowo do miasta wjeżdża 200-300 "elek" z kursantami z ościennych powiatów, a nawet województw. Mniej sprawni kierowcy, a tacy są kursanci, w godzinach szczytu w centrum miasta są w stanie skutecznie zablokować ruch. Jeżeli nie będzie na egzaminie manewrów na wyłączonych ciągach wykonywanych, to i z czasem właściciele ośrodków nauki jazdy nie będą się tam pojawiać ze swymi uczniami - tłumaczył nam szef pilskiego WORD, Zbigniew Przeworek. Ponadto z pilskiego starostwa do ościennych starostw trafiły prośby, aby te skłoniły właścicieli szkółek do rezygnacji z nauki jazdy na ulicach Piły w godzinach szczytu. To tylko prośba, bo przepisy nie zakazują "elkom" jazdy w godzinach największego ruchu.

Komentuj
Nadal wygrywają toyoty
4 lutego 2008 | 1

Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Piotrkowie Trybunalskim rozstrzygnął przetarg na pojazdy egzaminacyjne - wygrała TOYOTA YARIS. W 2008 roku dostarczone zostanie 12 fabrycznie nowych samochodów osobowych tej marki, na których prowadzone będą egzaminy w kat. B prawa jazdy. W roku następnym ośrodek pozyska kolejnych 5 pojazdów przystosowanych do przeprowadzania egzaminów.

Komentuj
Brakuje tablic kierunkowych
4 lutego 2008 | 0

Przy drogach wyjazdowych z Warszawy nie ma drogowskazów na Katowice. W tej sprawie u drogowców interweniował wojewoda śląski. Chodzi o tablice kierunkowe, zlokalizowane przy drogach krajowych nr 7 i 8 w rejonie Warszawy. Przy wyjeździe ze stolicy, podróżujący do Katowic kierowani są na Wrocław; ci którzy nie znają drogi, mylą się i niezdecydowaną jazdą stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa - uważa wojewoda Zygmunt Łukaszczyk. W wojewoda zwrócił się w tej sprawie do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Poprosił o umieszczenie nazwy "Katowice" na tablicach kierunkowych. Chodzi o drogowskazy na DK-7 przy wyjeździe z Warszawy oraz na DK-8 od miejscowości Janki do Piotrkowa Trybunalskiego. W swoim piśmie zwrócił m.in. uwagę, że "dobór miast kierunkowych" powinien uwzględniać, oprócz zasady ciągłości informacji, również ich znaczenie komunikacyjne. Wojewoda powołał się na przeprowadzone trzy lata temu badania, dotyczące średniego dobowego ruchu samochodów na drogach krajowych. Wynika z nich, że za najbardziej obciążony uznać należy właśnie korytarz łączący Warszawę z Katowicami. Średnia liczba pojazdów, jaka w ciągu doby przejeżdża tym szlakiem, jest ponad dwukrotnie wyższa niż na trasach z Warszawy do Wrocławia i Krakowa. "Co więcej, wojewoda uznał, iż nieuwzględnienie w obowiązującym na DK-7 i DK-8 oznakowaniu kierunkowym, oprócz Katowic, także innych miast śląskiej aglomeracji, jest szczególnie niepokojące w perspektywie dążeń naszego regionu do organizacji piłkarskich mistrzostw Europy Euro 2012" - powiedziała PAP rzeczniczka wojewody, Marta Malik. Przedstawiciele GDDKiA uznali wniosek wojewody za uzasadniony i poinformowali Śląski Urząd Wojewódzki, że Dyrekcja właśnie prowadzi weryfikację oznakowania kierunkowego w sieci dróg krajowych. Jej wyniki będą znane najprawdopodobniej pod koniec marca. Wtedy też okaże się, czy i kiedy na drogowskazach w tym rejonie pojawi się nazwa Katowice.

Komentuj
Na zimówkach dłuższa droga hamowania
4 lutego 2008 | 2

Dziennik “Polska” przypomina, iż łagodna i bezśnieżna zima powoduje, że warunki jazdy są jak na tę porę roku wyjątkowo dobre. Jednak policyjne statystyki notują rekordową liczbę wypadków. Plusowa temperatura i sucha nawierzchnia sprawiają, że wielu kierowców jeździ bardzo szybko - mówi Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki. - Zapominają przy tym, że samochód na zimowych oponach przy  plusowej temperaturze ma o wiele dłuższą drogę hamowania niż pojazd na letnim ogumieniu. Między innymi dlatego kierowcy nie są w stanie zatrzymać się na czas przed przejściami dla pieszych i stąd tak duża liczba zabitych pieszych - dodaje. Aby ostudzić zapał kierowców do  szybkiej jazdy i zmusić do zachowania szczególnej ostrożności w okolicy pasów, funkcjonariusze chcą wnioskować do sądów, by za  śmiertelne potrącenie pieszego orzekały od razu trzymiesięczny areszt. - Za zabicie pieszego na pasach grozi do 8 lat więzienia - mówią policjanci. - Jednak sprawcy takich wypadków, jeśli są trzeźwi, rzadko trafiają do więzienia. Takie łagodne traktowanie piratów drogowych rodzi wśród nich przekonanie o bezkarności. My chcemy to zmienić. Jeżeli w trakcie postępowania nabierzemy pewności, że winę za wypadek ponosi kierowca, będziemy wnioskowali o areszt dla niego - dodają.

Komentuj
Bezpieczne holowanie
4 lutego 2008 | 2

Holowanie to sytuacja na tyle trudna i niebezpieczna, że ma swoje osobne regulacje w kodeksie drogowym – przypomina dziennik “Polska”. Przede wszystkim nie każdy samochód może holować lub być holowany. Niezbędnym elementem wyposażenia jest hak holowniczy. Auta osobowe produkowane od 2000 r. powinny mieć standardowo zaczepy do haków z tyłu i z przodu. W  innych trzeba je montować na  własną rękę. Zamontowanie haka holowniczego musi być odnotowany w dowodzie rejestracyjnym i karcie pojazdu po wcześniejszym badaniu technicznym (koszt ok. 35 zł). Niestety, właściciele aut niewyposażonych w osobne boczne kierunkowskazy mogą w niektórych stacjach usłyszeć, że oprócz haka muszą zamontować sobie dodatkowe migacze. To jednak kolejny wydatek. A co mówią przepisy? Boczne kierunkowskazy nie są wymagane, jeśli długość pojazdu nie przekracza 6 m i nie jest on przewidziany do ciągnięcia przyczepy. Jeśli pojazd jest przewidziany do ciągnięcia przyczepy, a kierunkowskazy boczne mają wspólne źródło światła z kierunkowskazami przednimi, mogą być zamontowane dwa dodatkowe kierunkowskazy boczne. Z zaświadczeniem, że samochód spełnia przewidziane w przepisach wymogi, udajemy się do odpowiedniego wydziału w urzędzie gminy. Sprawa załatwiana jest od ręki pod warunkiem że zabierzemy dowód osobisty, dowód rejestracyjny, kartę pojazdu oraz ważną polisę OC. Jeśli auto ma kilku właścicieli, potrzebne będą również pisemne upoważnienia dla osoby występującej w ich imieniu. Odległość między pojazdami podczas holowania na lince musi wynosić od 4 do 6 m. Przy sztywnym holu nie może przekroczyć 3 m. Linka powinna być specjalnie oznakowana biało-czerwonymi pasami albo żółtą lub czerwoną chorągiewką. Pojazdy trzeba solidnie połączyć, aby się przypadkowo nie odczepiły. Tylko do holowania motocykla należy użyć linki umożliwiającej łatwe odczepienie. Motocykla nie dotyczy również obowiązek umieszczenia trójkąta ostrzegawczego. Natomiast holowany samochód powinien go mieć z tyłu po lewej stronie. Zamiast trójkąta można użyć żółtych sygnałów błyskowych, oby tylko były widoczne dla innych uczestników ruchu. Po zmierzchu, a także w czasie mgły lub opadów ograniczających widoczność, pojazd holowany musi mieć dodatkowo włączone światła pozycyjne. Holowanie jest dozwolone tylko wtedy, gdy pojazd holowany ma sprawny układ kierowniczy i hamulce. Przy tzw. holu sztywnym (metalowa rurka z uchwytem mocującym) sprawny musi być przynajmniej jeden z układów hamulcowych. W przypadku samochodów osobowych zwykle mamy do czynienia z holowaniem na połączeniu giętkim, czyli linką. Wtedy sprawne muszą być zarówno zwykłe hamulce, jak i hamulec ręczny. Zabronione jest holowanie pojazdu za pomocą linki, jeżeli działanie hamulców uzależnione jest od pracy silnika, a ten jest unieruchomiony. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy sposób holowania wyklucza potrzebę użycia kierownicy i hamulców. Jednak wtedy rzeczywista masa całkowita pojazdu holowanego nie może przekraczać rzeczywistej masy całkowitej pojazdu holującego. Jeśli ten warunek nie może być spełniony, pozostaje skorzystanie z lawety.

Komentuj
O wyższości płci za kierownicą
4 lutego 2008 | 0

Mężczyźni przewyższają kobiety w technice jazdy - uważa szef Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Olsztynie. Lepiej jeżdżą kobiety czy mężczyźni? - Wolałbym się nie wypowiadać, żeby nie wywoływać burzy - Jarosław Grochowski, naczelnik sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie, jest ostrożny w sądach na temat wyższości którejś z płci za kierownicą samochodu. Temat został wywołany przez internautów. Pretekstem były teksty o wypadkach z udziałem kobiet. Wątpliwości nie ma za to Czesław Swaryczewski, długoletni instruktor nauki jazdy i prezes Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Właścicieli Ośrodków Szkolenia Kierowców. - Jestem absolutnie za kobietami, do których mam ogromny szacunek - zapewnia. - Jeśli chodzi o umiejętności, to są one porównywalne, ale kobiety są odporniejsze psychicznie. Jeśli mężczyzna obrzuca inwektywami "elkę", którą jadę z kursantem, raz w tygodniu, to kobieta robi to raz na kwartał albo raz na pół roku. Zresztą wszelkie buractwo czy "fucki" to domena mężczyzn. Zdaniem naczelnika Grochowskiego kobiety jeżdżą ostrożniej i spokojniej. To wniosek wypływający z jego własnych obserwacji. - Faceci preferują agresywną jazdę, chociaż niedawno sam namierzyłem panią, która jechała jak na rajdzie samochodowym - mówi Jarosław Grochowski. - Ze statystyk wychodzi, że więcej zdarzeń drogowych powodują mężczyźni, bo jednak kierowców mężczyzn jest więcej. Panie są sprawcami mniej poważnych wypadków. Andrzej Szóstek, dyrektor WORD w Olsztynie zwraca uwagę na uwarunkowania genetyczne płci. - Kobiety jeżdżą bezpieczniej, bo są genetycznie zakodowane na ochronę życia - mówi. - Z kolei mężczyźni z powodów płciowych przewyższają kobiety w technice jazdy, ale nie w zachowaniach na drodze. Zdawalność egzaminów na prawo jazdy ze względu na płeć jest bardzo różna. Magdalena Łastówka z Olsztyna, która jako przedstawicielka handlowa pokonuje codziennie autem około 300 km, ma wyrobione zdanie na temat wyższości płci. - Jest remis, pół na pół - przekonuje. - Kobiety bardziej uważają, są rozważniejsze, a mężczyźni jeżdżą instynktownie. Chociaż w krytycznych sytuacjach to płeć brzydka zachowuje się lepiej. Kobiety panikują. Chociaż ja zauważam w sobie chyba więcej cech męskich - śmieje się Magdalena Łastówka. Andrzej Worgul, który od 23 lat jeździ tirem, mówi, że płeć nie ma zbyt dużego wpływu na to, kto jakim jest kierowcą. - Jeśli ktoś ma pod włosami coś myślącego, to będzie dobrym kierowcą bez względu na płeć - uważa Worgul.

Komentuj
Bezpieczny przewóz dzieci
4 lutego 2008 | 0

Dlaczego po raz kolejny piszemy o fotelikach? Bo wystarczy przez chwilę przyjrzeć się autom jeżdżącym po ulicach, by zobaczyć, jak wiele dzieci podróżuje bez odpowiednich zabezpieczeń! – zadaje pytanie i odpowiada na nie “AUTO ŚWIAT pl”. Mimo ogromnego postępu w dziedzinie bezpieczeństwa wśród ofiar wypadków drogowych jest nadal nieproporcjonalnie dużo dzieci. Dlaczego? Na ulicach bardzo często widać auta, w których jadący na przednich fotelach dorośli przypięci są pasami, za to na tylnej kanapie dzieci buszują swobodnie - bez fotelików, bez pasów bezpieczeństwa, bez wyobraźni. Oczywiście, winę za to ponoszą dorośli. Mimo wielu kampanii informacyjnych wciąż nie do wszystkich dotarło, że niezabezpieczone dziecko jest statystycznie siedem razy bardziej narażone na odniesienie poważnych, a nawet śmiertelnych obrażeń. To zabrzmi brutalnie: nie trzeba wcale wypadku, wystarczy gwałtowne hamowanie, żeby nieprzypięte dziecko wyleciało niczym pocisk z tylnej kanapy i roztrzaskało się o przednią szybę lub o asfalt przed samochodem! Niemożliwe? Efekty takie, jak na zdjęciu poniżej (przednia szyba wybita głowami nieprzypiętych pasażerów, "wystrzelony" pasażer tylnej kanapy itp.), mogą wystąpić przy zderzeniu ze sztywną przeszkodą już przy prędkości ok. 30 km/h!

17ffcc06763bcdd7691be19b609a0f6a0e52a695 (323-1)


Po raz kolejny powtarzamy: dzieci przewozimy zawsze w fotelikach! Nawet na najkrótszych, doskonale znanych trasach. Tyle tylko, że fotelik musi być dobrany do rozmiarów dziecka, odpowiednio zamontowany, a siedzące na nim dziecko starannie przypięte pasami! – apeluje redakcja.
Niemowlaki - Foteliki typu kołyskowego, przeznaczone dla niemowląt ważących do 13 kg, powinny być zawsze montowane tyłem do kierunku jazdy. Dziecko należy przypiąć możliwie ciasno, w miarę możliwości nie powinno mieć ono grubego ubranka utrudniającego odpowiednie dociągnięcie pasów. Dopiero po starannym przypięciu dziecka umieszczamy fotelik w samochodzie. Uwaga! W nowych autach taki fotelik da się zamontować z przodu tylko pod warunkiem, że wcześniej wyłączymy poduszkę powietrzną pasażera - w razie wypadku może ona doprowadzić nawet do zmiażdżenia, a w konsekwencji - do śmierci dziecka. W niektórych nowych samochodach tego typu foteliki można montować tylko na środkowym miejscu tylnej kanapy. Przed jazdą należy koniecznie przeczytać instrukcję auta!
Przedszkolaki - Foteliki tzw. pierwszej grupy (do 18 kg) są najczęściej mocowane przy pomocy pasów bezpieczeństwa samochodu, mają jednak własne, pięciopunktowe pasy dla dzieci. Przypinając dziecko, należy pamiętać, by zarówno fotelik, jak i dziecko miały mocno napięte, przylegające pasy. Zbyt duży luz znacznie zmniejsza skuteczność ochrony. Jeżeli mały pasażer się buntuje, być może przekona go argument, że tak samo, a nawet jeszcze ciaśniej przypinają się kierowcy wyścigówek! Należy unikać przewożenia zbyt grubo ubranego dziecka - uniemożliwia to prawidłowe prowadzenie pasów. W przypadku fotelików mocowanych na przednim fotelu przodem do kierunku jazdy nie trzeba wyłączać poduszki powietrznej. W nowych autach warto jednak sprawdzić zalecenia w instrukcji. 

Dzieci starsze – W przypadku fotelików drugiej grupy (do 25 kg) oraz podkładek (do 36 kg) trzypunktowe, bezwładnościowe pasy bezpieczeństwa powinny być poprowadzone tak jak u osoby dorosłej: płasko na ramieniu, w poprzek klatki piersiowej. Dolna część pasa musi zostać przełożona przez specjalne wycięcia w podkładce lub w foteliku. Uwaga! Pas w żadnym wypadku nie może opierać się o szyję dziecka lub być skręcony albo nie całkiem napięty. Należy nauczyć dziecko, że pasy nie są do zabawy i że w czasie jazdy nie można ich np. poluzowywać. Uwaga! W wielu nowych pojazdach - ze względu na specyficzną konstrukcję napinaczy pasów - na przednich fotelach dzieci można przewozić wyłącznie w fotelikach mających własne, niezależne od auta, pasy bezpieczeństwa.



Komentuj
Ograbiają ofiary wypadków drogowych
4 lutego 2008 | 0

W  Polsce błyskawicznie rozwija się brutalny biznes. Rosną w siłę firmy, które ograbiają ofiary wypadków. Łowcy odszkodowań zmuszają półżywych pacjentów do podpisywania skrajnie niekorzystnych umów. Klientów szukają nawet na cmentarzach - ostrzega “Dziennik”. Mechanizm wygląda tak: ludzie opłacani przez kancelarie odszkodowawcze klienta starają się przechwycić jak najszybciej. Pojawiają się przy szpitalnym łóżku. Namawiają ofiary do podpisania umowy: "Jeśli pan nie podpisze, pieniądze przepadną". Wielu podpisuje, nie wiedząc, że będzie ich to kosztować utratę nawet 50 proc. odszkodowania. Nie zdają sobie najczęściej sprawy, że w ogóle żaden pośrednik nie jest potrzebny, bo i tak odszkodowanie im się należy. Potwierdza to Jakub Jacewicz, główny specjalista ds. likwidacji szkód z Generali. Firmy odszkodowawcze informacje o ofiarach wypadków kupują od lekarzy, pielęgniarek albo na policji. W niektórych szpitalach mają nawet swoje kantorki, w których można podpisać umowę. Gra idzie o gigantyczne pieniądze. Co roku ofiarom wypadków komunikacyjnych wypłaca się ponad 3,2 mld zł. Specjaliści z branży ubezpieczeniowej twierdzą, że w Polsce działa ponad trzysta kancelarii pośredniczących w załatwianiu odszkodowań i wciąż powstają nowe. 40 proc. odszkodowań przechodzi przez ich ręce. Według szacunków Polskiej Izby Ubezpieczeń przychody takich firm to 250 - 500 mln zł rocznie. Nie wszyscy są nieuczciwi - niektórzy biorą niskie prowizje i zapewniają profesjonalną opiekę prawną. Ale jest pewne, że część kancelarii odszkodowawczych żeruje na nieszczęściu.

Komentuj

Ogłoszenia

Kurs ratownictwa drogowego
10 lutego 2008 | 3

W Warszawie w dniach 15-16 lutego 2008 r. AK Stołeczny MAK organizuje KURS RATOWNICTWA DROGOWEGO dla Sędziów. Wykładowcami będą pracownicy katedry Medycyny Ratunkowej i Medycyny Katastrof w Warszawie oraz instruktorzy Ratownictwa PZM. Program kursu obejmuje szkolenie teoretyczne i szkolenie praktyczne:
SZKOLENIE TEORETYCZNE (15 luty 2008 r. godz. 18:00-22:00):

?Ocena stanu ogólnego poszkodowanych.

?Postępowanie w przypadku zatrzymania oddechu i krążenia.

?Postępowanie w przypadku wstrząsu (stresu).

?Postępowanie z nieprzytomnym.

?Udrożnienie dróg oddechowych.

?Technika sztucznego oddychania metodą “usta-usta” i pośredniego masażu serca.

?Postępowanie przy zranieniach, złamaniach , krwotokach, omdleniach, oparzeniach, odmrożeniach i zatruciach.

?Wyposażenie apteczki, zakładanie opatrunków, układanie w pozycji bocznej.

?ABC reanimacji.

?Wykorzystanie apteczki.

?Zabezpieczenie miejsca wypadku i ratownika, w tym problem AIDS.

?Działania zabezpieczające powstanie pożaru.

?Wezwanie pomocy: karetki pogotowia, straży i policji.

?Ocena sytuacji drogowej, oznakowanie miejsca zdarzenia.

?Zablokowanie pojazdu, aspekty pracy zespołowej i pozyskiwanie współpracowników spośród świadków zdarzenia.

?Segregacja rannych, wezwanie pomocy dodatkowej, podejmowanie decyzji np. ewakuacji rannych.

?Przekazanie akcji resuscytacyjnej oraz informacji dotyczących przebiegu akcji ratunkowej.
SZKOLENIE PRAKTYCZNE (16 luty 2008 r. wg podziału na grupy):

?Ćwiczenia na fantomach (dorosły, dziecko)

?Ewakuacja rannego z samochodu
Każdy uczestnik otrzyma zaświadczenie o ukończeniu podstawowego kursu Ratownika Drogowego PZM. Osoby chcące pogłębić swoją wiedzę i wziąć udział w kursie na Ratownika Drogowego PZM stopnia I proszone są o zgłoszenie się do organizatorów szkolenia 15 lutego 2008 r. o godz. 17:30.
Wszelkie uwagi i pytania należy kierować na adres:
siwinska@ak-polski.org.pl , ra.jaszczuk@wp.pl  

Komentuj
Premie dla egzaminatorów - sprostowanie
10 lutego 2008 | 0

W tekst newsa z dnia 31 stycznia 2008 r. zatytułowanego “Premie dla egzaminatorów”znalazł się błąd tekstowy, zgodnie z obowiązującym prawem za zaistniałą sytuację przepraszamy Czytelników i autorów noty. Poniżej publikujemy pełen tekstwyjaśnienia złożonego przez WORD Bydgoszcz:

W dniu 6 grudnia 2007 r. w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł nt. premiowania egzaminatorów. W artykule były nieprawdziwe informacje dotyczącewypowiedzi dyrektora Tadeusza Kondrusiewicza i z-cy dyr. Tadeusza Błażejewskiego. Z artykułu wynikało, że egzaminatorom o niskiej zdawalności zabiera się premię.

W dniu 10 grudnia 2007 r. zostało wysłane żądanie sprostowania tych wypowiedzi, któregotreśćzostała również opublikowana na stronie internetowej Ośrodka.

W dniu 8 grudnia 2007 r. w telewizji lokalnej w “Zbliżeniach” o godz. 18:00 i 21:45 została zaprezentowana informacja, która wyjaśniła wszelkie wątpliwości dotyczące zasad premiowania egzaminatorów. Nieprawdziwe informacje zostały zdementowane na forum Radia Gra a w późniejszym czasie w Radiu PIK i Złote Przeboje.

Mimo tych wyjaśnień ZZPWORD na wniosek Przewodniczącej oddziału terenowego Pani Barbary Jarzyny w dniu 14 grudnia 2007 r. wystąpił do Marszałka Województwa Kujawsko – Pomorskiego o ukaranie dyrektorów oraz do Prokuratury Rejonowej z wnioskiem o wszczęcie postępowania w tej sprawie. Sytuacja ta jest tym bardziej naganna, gdyż Pani Przewodnicząca nie podjęła w macierzystym zakładzie żadnej próby wyjaśnienia tej sprawy. Posiadamy również informację, że wniosku tego nie skonsultowała z szeregowymi członkami związku. O w/w. wystąpieniu Dyrektor dowiedział się za pośrednictwem mediów.

Zdecydowana większość egzaminatorów WORD w Bydgoszczy złożyła protest przeciwko szkalowaniu dobrego imienia WORD w Bydgoszczy, jego Dyrektorów oraz egzaminatorów, którzy zawsze i w każdych okolicznościach swoją pracę wykonywali rzetelnie i zgodnie z obowiązującymi przepisami. Pod protestem podpisała się również część członków ZZPWORD w Bydgoszczy.

Temu atakowi przeciwstawili się związkowcy z NSZZ Solidarność, którzy po wysłuchaniu wyjaśnień dyrektora Tadeusza Kondrusiewicza oraz innych pracowników WORD i przeanalizowaniu stanu faktycznego ustalili, że “Nieprawdziwe są stwierdzenia dotyczące nagradzania egzaminatorów, którzy rzadko oblewają kursantów i zabieraniu premii tym, u których jest niska zdawalność” .

Z informacji uzyskanych od Dyrektora WORD w Bydgoszczy wynika, że

egzaminatorzy są premiowani na podstawie Regulaminu wynagradzania i zgodnie z nim. Premia ma charakter uznaniowy i jest przyznawana przez Dyrektora, który jej wysokość uzależnia od takich elementów jak : obecność w pracy, dyscyplina i efektywność pracy, skargi, kultura prowadzenia egzaminów, przestrzeganie zasad i przepisów w zakresie oceny egzaminów.

Z zasadami tymi egzaminatorzy zostali zapoznani (odbywają się narady robocze jak i szkolenia).

W związku z powyższym wydaje się, że bezzasadne są pretensje zgłaszane przez Ogólnopolski ZZP-WORD, a całe zamieszanie zostało wywołane na skutek przekazania nieprawdziwych informacji przez Panią Barbarę Jarzynę - Przewodniczącą Oddziału Terenowego w Bydgoszczy.

Komentuj
Zaproszenie dla instruktorów nauki jazdy
10 lutego 2008 | 0

Dyrektor ZORD w Koszalinie zaprasza w imieniu

Wicemarszałka Województwa Zachodniopomorskiego Pana Władysława Husejko

instruktorów nauki jazdy na spotkanie.

Termin spotkania:15.02.2008r. godz. 1400

Miejsce spotkania:Urząd Wojewódzki w Koszalinie, ul. Andersa 34, sala nr 190 I piętro.

Tematy:

Temat

Prowadzący

Przywitanie

Dyrektor ZORD Eugeniusz Romanów

Wprowadzenie do spotkania

Marszałek Władysław Husejko

Stan bezpieczeństwa w ruchu drogowym na terenie województwa zachodniopomorskiego

Marek Rupental KWP w Szczecinie

Analiza statystyczna wyników szkolenia i egzaminowania na podstawie informacji będącej w posiadaniu ZORD Koszalin

Tomasz Kozłowski ZORD

Główne przyczyny niepowodzeń na egzaminie państwowym

Egzaminator nadzorujący – Lesław Bazylak ZORD

Struktura i zadania ZWRBRD

Sekretarz ZWRBRD

Informacja ZORD o planach na rok 2008

Dyrektor Eugeniusz Romanów

Podsumowanie

Marszałek Władysław Husejko / Dyrektor ZORD

Przewidywany czas spotkania 2 – 2,5 godz.

z poważaniem Eugeniusz Romanów /dyrektor ZORD/

Komentuj