31 grudnia 2018 |
0
Mariusz Sztal, instruktor i egzaminator nauki jazdy, ekspert z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego, członek sekretariatu Zespołu ds. innowacji i rozwoju Społecznej Inicjatywy Nieobojętnych na rzecz powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów. Warszawa, 12 grudnia 2018 r. (fot. Jolanta Michasiewicz)
Za kilka godzin minie rok 2018, składamy sobie życzenia, podejmujemy postanowienia, dokonujemy podsumowań. Wśród, tych publikowanych na facebooku, przeczytałam: Za dużo nigdy nie mów, bo w zazdrości ślepy zaczyna widzieć, a głuchy zaczyna słyszeć… Mądra sentencja, ja jednak nadal zachęcam do wypowiedzi w sprawie Społecznej Inicjatywy Nieobojętnych na rzecz powołania Samorządu Zawodowego instruktorów i Egzaminatorów. Trzeba mówić, żeby inni mogli się wsłuchać i chociaż starać zrozumieć.
Od wielu lat obserwuję ludzi wykonujących oba te, tak trudne zawody. NIEOBOJĘTNI podjęli inicjatywę, której realizacji jeszcze nikt nie podjął. Tu nie można zacząć i skończyć na słowach. Przede wszystkim widzą człowieka! Instruktora i egzaminatora, chcą, aby został doceniony jego trud i wysiłek, nakreślają drogę rozwoju itd. itp.
Przed NIEOBOJĘTNYMI wiele pracy i wiedzą o tym. Deklarują udział w podejmowanych działaniach, chcą poświęcić czas i wysiłek, dla przyszłości branży, a przede wszystkich dla poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach, czyli dla nas wszystkich. NIEOBOJĘTNYM życzę przełomowego roku 2019.
W tej szczególnej chwili, o wypowiedź poprosiłam Mariusza Sztala, eksperta bezpieczeństwa ruchu drogowego, wcześniej wykonującego zawód instruktora nauki jazdy, następnie egzaminatora.
Jolanta Michasiewicz, red. nacz. tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS (tygodnik@prawodrogowe.pl)
* * *
Właśnie kończy się rok 2018, zatem nadchodzi czas podsumowań, analiz, wyciągania wniosków, ale także snucia planów na przyszłość i stawiania sobie celów. Jaki był ten rok 2018? Na drogach zginęło około 3 000 osób…, kolejne 40 000 zostało rannych i znowu zdarzenia drogowe pochłoną około 50-60 mld złotych. Można by powiedzieć „znowu”. Tymczasem w naszej branży od lat trwa dyskusja o cenie minimalnej za kurs prawa jazdy, o potrzebie istnienia Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego, o uczciwej i nieuczciwej konkurencji, ale także o braku chętnych do pracy instruktorów na rynku i tylko czasem, o jakości szkolenia. Zapomniałbym dodać, także o pierwszeństwie przejazdu podczas zawracania na skrzyżowaniu z „pierwszeństwem łamanym”, o sygnalizowaniu na „rondzie” i pewnie jeszcze o milionie innych mniej lub bardziej istotnych dla jednostki spraw. Tak, to sprawy ważne dla jednostki. Nie dla kraju i nie dla społeczeństwa. Nawet nie dla istoty całej branży szkoleniowo egzaminacyjnej.
Czy Polacy nie zasługują na wyższy standard? Na większe bezpieczeństwo? Czy to nie ten czas? Najpewniej za 20 czy 30 lat takich problemów już nie będzie. Będą pojazdy autonomiczne i cała ta branża przestanie istnieć. To zupełnie naturalne i znane z historii zjawisko. To będzie za czas jakiś. Skupmy się na tym, co możemy zrobić dziś i jak możemy sprawić, żeby te liczby, które przywołałem, zmniejszały się.
Kończący się rok daje jednak pewną iskierkę nadziej, gdyż pojawiła się w nim nowa inicjatywa, powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów. To perspektywa, która na czas poprzedzający autonomiczne pojazdy pozwoli dać społeczeństwu wysoką jakość świadczonych usług. Co to oznacza dla branży? Dla tych, którzy utożsamiają się z wykonywanym zawodem da oddech i stabilizację. Dla tych, którzy w tym co robią nie czują wewnętrznie misji, prawdopodobnie pomoże odnaleźć się w innym zawodzie. Najważniejsze jednak w całej tej rewolucji jest bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo nasze i naszych rodzin. Rok 2019 będzie tym przełomem dla społeczeństwa, dla przyszłych kierowców i dla nas – branżystów. Czego sobie i Państwu życzę.
Mariusz Sztal (Warszawa)
Jeśli nie teraz – to kiedy?
Jeśli nie my – to kto?

Warszawa, 13 listopada 2018 r. (fot. Jolanta Michasiewicz)

Komentuj →
28 grudnia 2018 |
0
Krzysztof Gietek, instruktor nauki jazdy, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców w Piszu (fot. ze zbiorów autora)
Krzysztof Gietek od 1990 r. prowadzi Ośrodek Szkolenia Kierowców, w którym szkoli: kandydatów na kierowców, kierowców zawodowych oraz instruktorów nauki jazdy. Zatrudnia instruktorów wyłącznie z wykształceniem wyższym i z przygotowaniem pedagogicznym. O awansie zawodowym pisał, gdy chciano wprowadzić coroczne szkolenia dla instruktorów. Dziś pyta: – Czy miałem rację? Niech ocenią to inni?
Czekamy na Państwa deklaracje udziału w Inicjatywie Społecznej Nieobojętnych powołania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów oraz już konkretnie w pracach wybranego zespołu. Przesyłajcie je również elektronicznie, na stronie https://szie.pl/ (klik!) Są też zgłoszenia całych list.
Liczymy na dalsze Państwa wypowiedzi. Jolanta Michasiewicz ( tygodnik@prawodrogowe.pl )
* * *
Wiele szumu w środowisku instruktorów wywoła propozycja corocznych szkoleń instruktorów nauki jazdy. Jedni byli za szkoleniem, ale różnili się wypowiedziami, co do wyboru podmiotów szkolących. Natomiast inni wszechwiedzący byli za likwidacją takiego obowiązku. Chciałbym w tej sprawie przedstawić swój pogląd. Już kilka lat wstecz podnosiłem ten sam problem.
Według mnie Ministerstwo Infrastruktury tak naprawdę nie ma żadnego pomysłu. Widzi potrzebę corocznych szkoleń, ale nie wie jak to zrobić, albo nie chce się narazić stowarzyszeniom instruktorów. Gdybym to ja decydował w tej sprawie, to zrobiłbym to tak.
Przede wszystkim określiłbym, kim jest instruktor. Według mnie - instruktor ma bliżej do nauczyciela niż do kierowcy. Po takim określeniu wszystko jest już proste. W karcie nauczyciela ustala się stopnie awansu zawodowego według następującej kolejności:
1. Nauczyciel stażysta
2. Nauczyciel kontraktowy
3. Nauczyciel mianowany
4. Nauczyciel dyplomowany
Dobre wzorce wypracowane przez lata w przypadku awansu zawodowego nauczycieli powinny znaleźć swoje odbicie w awansie zawodowym instruktora. Ustaliłbym następujące stopnie awansu zawodowego instruktora:
1. Instruktor stażysta
2. Instruktor kontraktowy
3. Instruktor mianowany
4. Instruktor dyplomowany
5. Egzaminator
Następnie określiłbym kryteria dla poszczególnych stopni:

Dalej można wyszczególnić następne stopnie awansu zawodowego - egzaminatorów.
Moja propozycja przewiduje ustawiczne uczenie się. Ograniczenia w zakresie prowadzenia szkolenia wywołają niejako naturalną chęć bycia coraz to lepszym. Motywują do dalszego kształcenia się. Zakładam także zlikwidowanie takich nieprawidłowości jak:
- samodzielne szkolenie bez nadzoru po kursie instruktorskim;
- brak umiejętności w kierowaniu pojazdem (staż w kierowaniu);
- zakładanie szkół jazdy po uzyskaniu uprawnień instruktora - po otrzymaniu uprawnień;
- niska jakość w prowadzeniu szkół jazdy;
- brak nadzoru w pierwszym etapie szkolenia przez niedoświadczonego instruktora;
- nie uzupełnianie wiedzy z zakresu BRD, przepisów ruchu drogowego, techniki kierowania, obsługi coraz to nowocześniejszych pojazdów;
- szkolenia kierowców zawodowych przez młodego wiekiem bez stażu w kierowaniu pojazdem instruktora.
W mojej propozycji można byłoby uwzględnić stopień instruktora doskonalenia techniki jazdy, który mógłby prowadzić szkolenia z zakresu jazdy w warunkach ekstremalnych.
Proszę wyobrazić sobie instruktora nauki jazdy, który posiada prawo jazdy kat. B. Po uzyskaniu uprawnień do szkolenia kandydatów na kierowców. Kończy kurs kat. C. Weryfikacja i jest „specem” od szkolenia ciężarówką. Paranoją jest to, że może szkolić kierowców zawodowych. Tak naprawdę to on sam wymaga szkolenia.
Krzysztof Gietek (Pisz)

Według stanu na 28 grudnia 2018 r. - Społeczną Inicjatywę Nieobojętnych - utworzenia samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów - poparło - 1037 osób[kliknij] - http://www.szie.pl/
Komentuj →
27 grudnia 2018 |
0
Krzysztof Cuprjak, instruktor nauki jazdy w „PREMA SZKOŁA JAZDY” (fot. ze zbiorów autora)
Oto kolejna osoba, która zadeklarowała pracę w Zespole ds. innowacji i rozwoju Inicjatywy Społecznej Nieobojętnych powołanej dla utworzenia samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów nauki jazdy. Przypomnę – ten zespół podjął się zadania przygotowania koncepcji organizacji samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów, zaproponowania sposobu wykorzystania nowoczesnych technologii w szkoleniu i egzaminowaniu, opracowania koncepcji dostosowanych do współczesnych realiów zmian w szkoleniu i egzaminowaniu. Dziś oddaję głos, instruktorowi nauki jazdy, Krzysztofowi Cuprjakowi z Chełmży.
Czekamy na Państwa deklaracje udziału w Inicjatywie Społecznej Nieobojętnych, w pracach zespołów. Przesyłajcie je również elektronicznie, na stronie https://szie.pl/ (klik!) 27 grudnia 2018 r. – 1018 instruktorów i egzaminatorów popiera Inicjatywę. Są też zgłoszenia całych list.
Liczymy na dalsze Państwa wypowiedzi.
Jolanta Michasiewicz (piszcie – e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl )
* * *
Samorząd Zawodowy Instruktorów i Egzaminatorów - pierwsze wrażenia i spostrzeżenia okiem członka zespołu ds. Innowacji i Rozwoju, a przede wszystkich osoby zainteresowanej zmianami na rzecz szeroko pojętej reformy w szkoleniu, egzaminowaniu i wypracowaniu odpowiednich mechanizmów skutkujących poprawą bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Zaczynając przygodę z zawodem Instruktora Nauki Jazdy miałem ogromną pomoc w postaci porad i wskazówek kolegów instruktorów pracujących dłużej w zawodzie. Z każdym kolejnym kursantem mój warsztat instruktora stawał się coraz bardziej bogaty w nowe doświadczenia i spostrzeżenia. Obserwując jednak całość branży zawodowej zdałem sobie sprawę z faktu, że niestety nie nadąża ona za zmianami współczesnego świata. Nowoczesne technologie, cyfryzacja, media społecznościowe, które kreują absolutnie większość dziedzin życia społecznego... itd. Wyprzedziły skostniały system szkolenia kursantów.
W chwili, gdy pojawiła się Inicjatywa Społeczna Nieobojętnych na rzecz powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów poparłem tę ideę, bo stwarza szanse na tak ważne i potrzebne zmiany.
Większość kolegów po fachu odnosi się sceptycznie do tego projektu. Tłumacząc, że było już mnóstwo prób, komitetów społecznych, uzgodnień...
Padają głosy, że nie należy łączyć środowiska Instruktorów ze środowiskiem Egzaminatorów. To oczywiście złe podejście. Łączy te środowiska jeden wspólny cel. Jaki? Dobry i świadomy kierowca, odpowiednio wyszkolony i dopuszczony do samodzielnego uczestnictwa w ruchu drogowym! Polecam świetny artykuł p. Tomasza Barnasia egzaminatora, który popiera SZIE.
Jest jednak ogromne zainteresowanie chęcią zmian, które jak wszyscy dostrzegamy muszą się odbyć! W podstawowym programie SZIE wszyscy znajdziecie Państwo najważniejsze informacje www.szie.pl/ Oczywiście jakichkolwiek reform bez poparcia i chęci każdego świadomego instruktora i egzaminatora nie da się wprowadzić.
Branża bardzo opornie reaguje na pomysły, innowacje, samodzielne działania dające realne rezultaty w szkoleniu przyszłych kierowców.
Nie ma znaczenia wielkość ośrodka szkoleniowego. W OSK gdzie mam przyjemność pracować wdrażamy dużo zmian. Wprowadzamy innowacje i rozwijamy, także swoje umiejętności biorąc udział w konferencjach i szkoleniach praktycznych rozszerzających umiejętności kadry instruktorskiej. Co przekłada się na poziom szkolenia kursantów. Oferujemy szkolenia dodatkowe rozszerzające wiedzę, co realnie przekłada się na poziom przygotowania szkolonych przez nas przyszłych kierowców do samodzielnego, bezpiecznego poruszania się w tak wymagających warunkach ruchu drogowego. Ogromnym problemem jest tzw. stres przed egzaminacyjny. Wypracowaliśmy wiele indywidualnych porad i sposobów radzenia sobie z tym tak istotnym zjawiskiem u osób przystępujących do egzaminu.
Takie działania dają poczucie zwiększenia i polepszenie skuteczności szkolenia. Zachęcamy do współpracy wszystkich zainteresowanych.
Nie ograniczajmy się tylko do suchych informacji, które należy przekazać kursantom! To od nas zależy bezpośrednio jak będzie wyglądał w przyszłości system szkolenia, jak będą wyglądały statystyki wypadkowości, jak z szacunkiem i z powaga będzie traktowany zawód instruktora i egzaminatora. Gdzie obecnie Egzaminator kojarzy się z osobą, która ma za zadanie, ”oblać” kursanta a nie z osobą, która ma obowiązek sprawdzić umiejętności i w końcowym efekcie dopuścić do samodzielnej jazdy w ruchu drogowym. Rola instruktora jest utożsamiana z osobą, która ma bez względu na ograniczenia (psychomotoryczne, intelektualne, społecznościowe...) nauczyć poruszać się w ruchu drogowym gdzie stopień skomplikowania infrastruktury drogowej, budowli drogowych jest coraz bardziej zaawansowany. Nie bójmy się szkolić na najtrudniejszych skrzyżowaniach, rondach. Proces szkolenia musi obejmować zarówno technikę prowadzenia pojazdu, techniczne elementy stałe, umiejętność łączenia teorii z praktyką itp..
Zmian nie da się uniknąć i wszyscy powinniśmy wziąć w tym czynny udział dając poparcie i siłę by inicjatywa tworzenia i uregulowania branży szkolenia i egzaminowania miała swój związek, który będzie skupiał specjalistów, osoby kompetentne realizujące cele i zamierzenia dające satysfakcje osób szkolonych i szkolących oraz finalnie egzaminujących.
Pozdrawiam
Krzysztof Cuprjak (Chełmża)
INICJATYWA SPOŁECZNA NIEOBOJĘTNYCH [kliknij] http://www.szie.pl/
Komentuj →
24 grudnia 2018 |
0
Andrzej Grzegorczyk, wiceprezes zarządu Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym (fot. Jolanta Michasiewicz)
Andrzej Grzegorczyk, wiceprezes zarządu Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym:
- Decyzja o podjęciu „Społecznej Inicjatywy Nieobojętnych na rzecz powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów” to wynik wielu lat ścisłej współpracy z tymi środowiskami. Znamy je, wiemy, że oba te zawody to profesje zaufania publicznego. Dostrzegamy nie tylko ich potrzeby i problemy, ale przede wszystkim oczekiwania kandydatów na kierowców i kierowców w świetle często zmieniających się przepisów, konieczności kształtowania ich postaw i zachowania w ruchu drogowym, gwałtownego postępu technicznego, np. pojazdy z automatyczną skrzynią biegów, z napędem hybrydowym i elektrycznym czy autonomiczne. A także w kontekście coraz większej liczby urządzeń rozpraszających uwagę kierującego w pojazdach i poza nimi.
Fundacja nie stanowi prawa, ale ma prawo zabiegać o jego poprawę. Mówiliśmy wiele o standardach, zabiegaliśmy o jakość szkolenia, zwracaliśmy uwagę na niedoskonałość przepisów. Wsłuchiwaliśmy się też w głosy płynące ze strony zaangażowanych, nieobojętnych instruktorów i egzaminatorów. I mogliśmy pozostać tak samo bezsilni, jak oni. Nie ukrywam, nie lubimy takiego samopoczucia. Wolimy działać. Dlatego m.in. w mijającym roku z dużą energią wsparliśmy pomysł ustanowienia w dniu 7 sierpnia Dnia Instruktora, o którym od kilku lat się tylko mówiło. I dlatego, wraz z Polskim Klastrem Edukacyjnym, postanowiliśmy publicznie wystąpić z inicjatywą powołania samorządu zawodowego.
Jeżeli oceniać efekty na podstawie liczby głosów poparcia, to pewnie można by się cieszyć, że w krótkim czasie ponad tysiąc osób złożyło podpisy na listach lub wypełniło formularz. Dziękujemy. Jednak zdając sobie sprawę z ogromu zadań, jakie stoją przed nami, przede wszystkim planujemy już następne kroki. Będą spotkania regionalne z instruktorami i egzaminatorami oraz praca zespołów eksperckich. Wszystko w rękach tych, którzy zechcą w nich uczestniczyć.
Efektem tych działań będzie, jak planujemy, projekt ustawy o powołaniu samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Czy to się uda? A dlaczego miałoby się nie udać?
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia składam Państwu – i tym Nieobojętnym, i tym mniej zaangażowanym – jak najlepsze życzenia. Pozostaję w nadziei, że w Nowy Rok wkroczymy z nową energią i pomysłami, a dzięki Wam na drogach będzie bezpieczniej. Wszystkiego dobrego!
Andrzej Grzegorczyk
INICJATYWA SPOŁECZNA NIEOBOJĘTNYCH [kliknij] - http://www.szie.pl/
Komentuj →
21 grudnia 2018 |
0
Sławomir Moszczyński, instruktor nauki jazdy. Warszawa, 13 listopada 2018 r. (fot. Jolanta Michasiewicz)
Poniżej mały felietonik Sławomira Moszczyńskiego, instruktora nauki jazdy, który od początku uczestniczy w formowaniu inicjatywy społecznej na rzecz powołania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Dodam, że 12. grudnia odbyło się spotkanie robocze Grupy Inicjatywnej Społecznej Inicjatywy Nieobojętności – w nim także uczestniczył autor dzisiejszej wypowiedzi. S. Moszczyński zadeklarował i odebrał nominację do prac w Zespole ds. innowacji i rozwoju, który przygotuje koncepcję organizacji samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów, zaproponuje sposób wykorzystania nowoczesnych technologii w szkoleniu i egzaminowaniu, opracuje koncepcję dostosowanych do współczesnych realiów zmian w szkoleniu i egzaminowaniu. W skład sekretariatu Zespołu weszli: Sławomir Moszczyński, Mariusz Sztal.
Czekamy na Państwa deklaracje udziału w Inicjatywie Społecznej Nieobojętnych, w pracach zespołów. Przesyłajcie je również elektronicznie, na stronie https://szie.pl/ (klik!) Dziś – 21 grudnia 2018 r. – 930 instruktorów i egzaminatorów popiera Inicjatywę. Są też zgłoszenia całych list.
Liczymy na dalsze Państwa wypowiedzi.
Jolanta Michasiewicz (piszcie – e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl )
* * *
Zadzwonił Mariusz Sztal, musimy pogadać o Samorządzie, powiedział. Godzina rozmowy okazała się tylko małym wstępem.
Czy jest potrzebny? To wiadomo!
Czy będzie akceptowany? To się okaże.
My, jako branża, stoimy pod ścianą!!
Wszystko, co się robi, jest tylko nieudolną protezą tego, co byśmy chcieli. Status instruktora nauki jazdy stał się złem koniecznym. Branża nie ma szacunku, ani wśród kandydatów, ani u reszty społeczeństwa. Jesteśmy potrzebni, bo nie ma innej drogi zdobycia uprawnień.
13 listopada br. w Warszawie, odbyło się ważne seminarium pt. „Rozwój innowacyjnych kwalifikacji w transporcie drogowym”, ale też miało miejsce pierwsze spotkanie inicjujące powstanie samorządu. Obaj byliśmy na tym spotkaniu. Ale ja byłem tylko skromnym gościem, bo wśród zaproszonych, byli inicjatorzy tego projektu. To Fundacja Zapobieganie Wypadkom Drogowym i Polski Klaster Edukacyjny. Byli też przedstawiciele różnych stowarzyszeń oraz ministerstwa.
16 listopada pojechaliśmy na Forum instruktorów do Spały. Omawialiśmy sprawy zawodowe i merytoryczne. To tam pierwszy raz oficjalnie poinformowaliśmy o pomyśle samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Odzew forumowiczów był bardzo pozytywny, a nawet entuzjastyczny. Instruktorzy rozumieją i widzą potrzebę takiej formy zrzeszenia.
Gośćmi byli: Tomasz Matuszewski - Rzecznik Instruktorów i Wykładowców Nauki Jazdy oraz Witold Wiśniewski - przedstawiciel Polskiego Klastra Edukacyjnego. Przekaz obu panów, był bardzo merytoryczny wpisujący się w oczekiwania i potrzeby branży.
2 grudnia ja i Mariusz zostaliśmy zaproszeni do udziału w audycji redaktora Mariusza Gzyla zatytułowanej. "Bezpieczny weekend". Redaktor był gościem Forum w Spale. I to właśnie tam dostrzegł potrzebę realizacji projektu. Rozmawialiśmy o godności zawodu instruktora. O wiedzy merytorycznej i sposobie przekazania jej.
Takich rozmów potrzeba jeszcze bardzo dużo. Wszystkie uwagi i spostrzeżenia będą przedyskutowane.
Pamiętajmy, że projekt jest dla nas i o nas.
Bądźmy aktywni!
Sławomir Moszczyński (Warszawa)

Komentuj →
18 grudnia 2018 |
0
Andrzej Pasek, egzaminator w Pomorskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gdańsku (fot. ze zbiorów autora)
Andrzej Pasek zagościł na naszych łamach i pozostajemy w przekonaniu, że tak pozostanie. Minął miesiąc od dnia, gdy spotkali się Ludzie Nieobojętni i postanowili podjąć i pracować na rzecz inicjatywy powołania samorządu zawodowego instruktorów i egzaminatorów. Dziś na stronie Inicjatywy Społecznej Nieobojętnych – http://www.szie.pl/ - znajdujemy 878 deklaracji poparcia i udziału w niej. Wpływają także całe listy.
Chcemy pokazywać TYCH NIEOBOJĘTNYCH, publikujemy wypowiedzi i ich wizerunki, przybliżamy ich propozycje. Czekamy na wszelkie, nawet te bardzo szczegółowe propozycje. Czekamy na dalsze Państwa wypowiedzi.
Jolanta Michasiewicz (piszcie – e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl )
* * *
W ostatnich dniach wiele osób mnie pyta mnie - co to jest Samorząd Zawodowy i co on nam mówiąc kolokwialnie „może dać„? Pytanie jest nieprecyzyjne. Powinno brzmieć: Co możemy uzyskać dzięki uczestnictwie w tym przedsięwzięciu? Nikt nam nic nie da za darmo. Ale sami możemy sobie wypracować bardzo dużo.
Przede wszystkim możemy decydować o naszym zawodzie. Samorząd, inaczej samo-decydowanie. W ostatnich dniach powstały pierwsze struktury tej inicjatywy, więc już można przystąpić do działania. Jak więc ma to funkcjonować. Skoro mamy sami o sobie decydować, działanie musi być oddolne. Proszę zgłaszać wszelkie pomysły, które uznacie Państwo słuszne w tworzeniu tego projektu. Ja pozwolę sobie zainicjować to działanie. Od lat chodzi mi po głowie pomysł rezygnacji z ceny minimalnej kursu i zarazem z utartej ilości 30 godzin jazdy. Jak mogłoby to wyglądać. Nie chcę tutaj wyważać otwartych drzwi, gdyż na zachodzie Europy już takie rozwiązania funkcjonują. Przede wszystkim powinna być ustalona tylko cena za godzinę jazdy. Nie może być również ustalona ilość godzin. Więc jak by to miało wyglądać. Ustalmy bloki nauczania na podobnej zasadzie jak dziś, tyle że bez ustalenia godzin we wszystkich tych zagadnieniach. Przykładowo zapoznanie osoby z podstawowymi elementami obsługi nie wymaga określenia minimalnej ilości czasu. Ale już np. jazda po różnego rodzaju skrzyżowaniach, z uwzględnieniem hierarchii ważności czynników regulujących pierwszeństwo – przykładowo 8 godzin minimum. Jazda po zmierzchu – godzin 3. Idąc tym torem rozumowania okazać by się mogło, że wychodzi np. min 18 godzin, reszta ustalana jest przez instruktora prowadzącego w zależności od umiejętności osoby szkolonej. Przy czym opłaca ona na początek 20 godzin jazdy, a reszta będzie uzależniona od postępów tej osoby w trakcie szkolenia. Likwidując cenę kursu i ilość określonych godzin, likwidujemy nienaturalną konkurencję ceną, jak również poczucie osoby przychodzącej na szkolenie, że musi ona się nauczyć w ciągu 30 godzin i czasami niestety na tym kończy się jej zaangażowanie w proces szkolenia. Jak już wspomniałem na wstępie to jest tylko propozycja i mam świadomość, iż nie wszystkim będzie się ona podobać. Jednakże ma ogromną prośbę. Nie krytykujmy tych propozycji na początku naszej drogi, gdyż obawiam się, że po krytyce nikt nie odważy się przedstawiać swoich przemyśleń, bojąc się medialnej nagonki. Ograniczmy się na tym etapie do składania propozycji poprawy system szkolenia jak również egzaminowania. Jeżeli chodzi o egzaminowanie boli mnie wystawianie negatywnego wyniku za niezastosowanie się do zatrzymania na zielonej strzałce. Sytuacja rzeczywista w Gdyni około 2 tygodnie temu. Egzaminuję osobę, która w ciągu 30 minut wykonuje poprawnie wszystkie zadania, po czym wracając do Ośrodka jako czwarta jedzie w prawo korzystając ze strzałki. Wszystkie pojazdy przed nami nie zatrzymują się i co robi osoba zdająca? To samo co poprzednicy. Po przerwaniu egzaminu wracam do Ośrodka i omawiając egzamin niestety stwierdzam, że osoba ta zapłaci 140 zł, zda następny egzamin i nigdy już nie zatrzyma się na tej strzałce, biorąc przykład z 95 % kierowców w Polsce. Na strzałce zatrzymują się egzaminatorzy i instruktorzy, żeby ten błąd wychwycić i osoby uczestniczące w kursie. Więc albo zlikwidujmy strzałkę, albo podejmijmy działania w celu respektowania tego przepisu, gdyż dzisiaj jest to niestety typowa farsa, a trudno jest szkolić ze świadomością, iż jest to tylko pod egzamin.
Niedługo pojawią się adresy mailowe do składania swoich uwag, dlatego bardzo proszę o przemyślenie, jaki ma być ten nowy, przez Państwa stworzony system.
Z poważaniem dla grona szkoleniowego
Andrzej Pasek
Komentuj →
14 grudnia 2018 |
0
Filip Grega, prezes Fundacji Rzecznik Praw Kursanta, socjolog bezpieczeństwa drogowego, instruktor nauki i techniki jazdy (fot. Jolanta Michasiewicz)
Filip Grega, mówi o zawodzie instruktora nauki jazdy, egzaminatora, a w tle o niekompetencji i braku społecznej odpowiedzialności, aby zakończyć smutną refleksją poświęcona bezpieczeństwu ruchu drogowego. Podsumowuje: - Bardzo się cieszę, że najlepsi reprezentanci naszego środowiska otwierają oczy i rozumieją, że nikt skuteczniej nie zmieni sytuacji BRD, ale i tej ekonomicznej w OSK, jak sami instruktorzy, egzaminatorzy i przedsiębiorcy. Znajduję tu optymizm, ale też rozumienie ogromu pracy, jest jasna deklaracja. Zachęcam do uważnej lektury.
Czekamy na Państwa deklaracje udziału w Inicjatywie Społecznej Nieobojętnych. Również elektronicznie, na stronie https://szie.pl/ (klik!)
Liczymy na dalsze Państwa wypowiedzi.
Jolanta Michasiewicz (piszcie – e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl )
* * *
Od wielu już lat branżę szkoleniową toczy rak niekompetencji, braku społecznej odpowiedzialności. Znaczna część wielkiego i skomplikowanego organizmu, jakim jest cały system zapewnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym jest zainfekowany.
Zaczynając od okresu socjalizacji pierwotnej człowieka, kiedy to rodzice bezpardonowo przeprowadzają dzieci w miejscach niedozwolonych czy nawet „na czerwonym świetle”. W samochodzie nie zapinają pasów a i własne dzieci przewożą z taką samą „dbałością”, z jaką przewożą walizki. Później jest tylko gorzej. O ile kadra w wielu przedszkolach i szkołach stara się wprowadzać aspekty BRD do swojej pracy dydaktycznej o tyle rozwiązania systemowe w zasadzie nie istnieją. Brak jest właściwych i obowiązkowych na skalę kraju programów edukacyjnych, którymi objęte zostaną wszystkie dzieci i młodzież. Ich sytuację wzmagają massmedia, w których nader często można zobaczyć przekazy negatywnych zachowań. Tzw. Celebryci, gwiazdy, influencerzy, ale i reżyserowie programów za nic mają zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowego, promując tym samym ignorancję i bezmyślność.
Kult prawości, honoru i przestrzegania zasad przegrywa z kultem siły i cwaniactwa. Można to zaobserwować nie tylko w materiałach komercyjnych, ale i niestety w sporcie. Średniowieczny polski rycerz, XIX-wieczny gentelman, a często nawet żołnierz z okresu II wojny światowej, generalnie miał zasady. Choć trudno uznać ówczesną walkę za sport, to jednak sporty walki swój rodowód mają właśnie w ćwiczeniach wojennych. I do niedawna młodzież również mogła stykać się z honorowymi zasadami sportów walki w karate, aikido i innych dalekowschodnich odmianach, gdzie siłę stanowiły pewne zasady. Dziś prym, wiodą sporty, w których kręgosłup zasad stanowi stalowa klatka. Co więcej, nie tylko niepubliczne media, ale i czasem organy władzy samorządowej promują i dofinansowują różnorakie tzw. gale sportów walki. Już samo określenie „galą” wydarzeń, podczas których osobnicy o niejasnej przeszłości prawnej leją się do krwi jest zupełną aberracją.
Brutalizacja przestrzeni społecznej, kult siły nad kulturą i cwaniactwa nad legalizmem i honorem, autorytety siły nad autorytetami intelektu tworzy nowe normy społeczne, za którymi młodzi ludzie świadomie lub nieświadomi podążają. Z takim „bagażem” w dorosłość wkracza kandydat na kierowcę. Mając w głowie błędnie określony cel – otrzymanie prawa jazdy – zamiast uzyskania kompetencji do kierowania trafia do OSK. I tam niestety zbyt często trafia na grunt, który zamiast wyregulować sposób postrzegania roli i odpowiedzialności kierowcy, pogłębia kryzys.
Oczywiście nie można generalizować i jest pewnym, że istnieje - w gronie ponad 23 000 instruktorów i egzaminatorów - potężna liczna odpowiedzialnych, ambitnych i godnych wykonywania swojej profesji fachowców. Niestety mając świadomość, jaką rolę te osoby pełnią w równaniu: Liczba ofiar na drogach = (liczba uczestników ruchu) / (jakość procesu szkolenia + jakość infrastruktury) trudno przyjąć obecny stan za zadowalający.
Równię pochyłą powiększają obecne przepisy, regulujące przede wszystkim kryteria dostępu do profesji instruktora jak i sam proces szkolenia, a także egzaminowania. W codziennej pracy biura Fundacji spotykam się z licznymi nieprawidłowościami w szkoleniu.
Szukając przyczyn złych praktyk na pierwsze miejsce wysuwa się właśnie powszechny i niemal niczym nie uregulowany dostęp do możliwość świadczenia usług szkoleniowych – choć powinienem tu użyć sformułowania „dostęp do możliwości wydawania zaświadczeń o realizowaniu usług szkoleniowych”. Generuje to różne patologie – od powszechnych przestępstw opierających się na poświadczeniu nieprawdy w dokumentach, przez maksymalizację dochodu OSK generowaną minimalizacją kosztów działalności na szkodę kursanta aż po zwyczajną nieskuteczność i bezradność spowodowaną niskimi albo bardzo niskimi kompetencjami kadr i pracowników OSK. Wolny rynek, na którym działają OSK, pomimo ram określonych tzw. regulowaną działalnością, w praktyce nie podlega żadnej kontroli, gdyż jak wiemy wykonywana jest ona post factum. Proces weryfikacji procesu szkolenia oparty na egzaminowaniu również pozostawia wiele do życzenia, ze względu na swoją formę merytoryczną i organizacyjną. Skutkiem czego na drogi bardzo często wyjeżdżają osoby, które nie posiadają należytych kompetencji merytorycznych i społecznych oraz doświadczenia wymaganych do bezpiecznego uczestnictwa w ruchu.
Trzeba zauważyć, iż to, że nasz kraj od lat regularnie zajmuje „zaszczytne” miejsca w statystykach wypadków jest również spowodowane naturalnymi konsekwencjami zawartymi w powiedzeniu „Historia kołem się toczy”. Bo to właśnie ci sami kierowcy, którzy nie zostali wyposażeni w odpowiednią wiedzę i umiejętności i pomimo braku kompetencji zostali dopuszczeniu do ruchu za chwilę… rozpoczynają wychowywanie swoich dzieci.
W tym miejscu można wrócić do początku tego tekstu i przebyć tę drogę cierniową kolejny raz, a potem następny. Czy można zatrzymać tę spiralę tragedii na drogach? Tak. Jest kilka metod, jakie należy przedsięwziąć. Jedną z nich jest ogólna restrukturyzacja całego systemu wychowania i szkolenia do ruchu drogowego, w tym regulacja dostępu do profesji instruktora i egzaminatora.
Od kilku lat zwracam uwagę na konieczność zmian w systemie, wskazuję patologie oraz niedoskonałości co zwykle spotykało się z niezrozumieniem, brakiem wsparcie branży a wręcz nieprzychylnymi opiniami na temat pracy biura Rzecznika Praw Kursanta. Dziś jednak bardzo się cieszę, że najlepsi reprezentanci naszego środowiska otwierają oczy i rozumieją, że nikt skuteczniej nie zmieni sytuacji BRD, ale i tej ekonomicznej w OSK jak sami instruktorzy, egzaminatorzy i przedsiębiorcy.
Nie tylko gorąco kibicuję inicjatywie powstania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów, ale i z ogromną przyjemnością przyjąłem propozycję współpracy przy tworzeniu tego ważnego bytu.
Filip Grega (Szczecin)
[KLIK] - https://szie.pl/
Komentuj →
13 grudnia 2018 |
0
Andrzej Pasek, egzaminator w Pomorskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gdańsku (fot. Karolina Romanowicz)
Egzaminator w PROD w Gdańsku, Andrzej Pasek mówi o systemie szkolenia i egzaminowania w tle Społecznej Inicjatywy powołania Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów, mówi o odpowiedzialności. - Jaki dziś zawód tak bardzo jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo na drogach niż MY – twierdzi i nie jest to pytanie.
Czekamy na Państwa deklaracje udziału w Inicjatywie Społecznej Nieobojętnych. Również elektronicznie, na stronie https://szie.pl/ (klik!)
Liczymy na dalsze Państwa wypowiedzi.
Jolanta Michasiewicz (piszcie – e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl )
* * *
Powstanie Samorządu Zawodowego Instruktorów i Egzaminatorów jest próbą wyleczenia stanu, w jakim znalazł się cały system, zarówno szkolenia i egzaminowania.
To, że system jako taki, jest chory wiemy nie od lat dziesięciu czy dwudziestu, lecz stan ten odziedziczyliśmy jeszcze z czasów socjalizmu. Ja osobiście pamiętam czasy, kiedy byli tacy, którzy chwalili się ze prawo jazdy odebrali w urzędzie nie uczestnicząc nawet w kursie prawa jazdy. Przez te wszystkie lata oczywiście podejmowano próby wyleczenia tego systemu, lecz wszystkie niestety kończyły się połowicznym zwycięstwem, a czasami wręcz katastrofą jak np. próba wprowadzenia zarówno do szkolenia jak i egzaminowania ludzi spoza branży, którzy mieli być nienarażeni na korupcję, którą często przedstawiano, jako jedną z przyczyn złego egzaminowania. Wprowadzenie dotacji dla osób, które w urzędzie dostawały pieniądze na kurs instruktorski i częściowo na zakup samochodu spowodowało ogromne obniżenie zarówno ceny kursu jak i poziomu szkolenia.
To są tylko przykłady prób rozwiązania problemu i proszę nie odbierać tego jak osąd osób, które w tamtym czasie podjęły pracę czy to instruktora czy egzaminatora, gdyż wiele z tych osób dzisiaj jest w tej branży cenionymi fachowcami. Wypowiedź ma na celu uświadomienie sobie, iż wszystkie te próby były sposobem leczenia skutków, a nie przyczyn. Któż lepiej od nas szkoleniowców i egzaminatorów wie lepiej jak spowodować żeby szkolenie i egzaminowanie było rzeczywistym przygotowaniem osoby szkolonej do bezpiecznego uczestnictwa w ruchu drogowym. Pierwszym podstawowym działaniem jest wyeliminowanie z branży osób, które nie powinny nazywać siebie zarówno instruktorami jak i egzaminatorami.
Nikt za nas tego nie zrobi i nie wie jak to zrobić. Musimy wziąć na siebie tę odpowiedzialność, wiedząc jednocześnie, że w konsekwencji będzie to nie tylko dla dobra osób szkolonych, ale również dla nas samych i to nie tylko z powodu bezpiecznego uczestniczenia w tym samym ruchu drogowym, ale również z przyczyn ekonomicznych. Rezygnacja z określenia ilości obligatoryjnych godzin kursu i określenie ceny godzinowej zmieni zasadniczo rywalizowanie ceną kursu. Osoba szkolona nigdy na początku nie może być traktowana przedmiotowo, że powinna się nauczyć w ściśle określonej ilości godzin. Tak często fascynujemy się wzorcami zachodnimi. więc czas i tu przenieść wzorce zarówno szkolenia jak i egzaminowania. Środowisko zawodowe musi uczestniczyć, wręcz decydować, o tym co nas dotyczy. Czas przestać narzekać. Trzeba wziąć odpowiedzialność na siebie. Odpowiedzialność, którą scedowała na nas Konstytucja RP w art. 17.1 " W drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony."
Jaki dziś zawód tak bardzo jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo na drogach niż MY.
Z usług nauczyciela korzystamy w pierwszej fazie swojego życia, z usług lekarza 2-3 razy w roku, a na drodze jesteśmy codziennie i musimy czuć się bezpiecznie.
I chcemy, czy nie, jesteśmy za to odpowiedzialni, więc czas najwyższy żeby nikt nam nie narzucał jak mamy wykonywać swoje obowiązki.
Jak mamy sobie wzajemnie pomagać, ale i jak mamy siebie nawzajem kontrolować.
Z poważaniem dla całego grona szkoleniowego
Andrzej Pasek (Gdańsk)
Komentuj →
12 grudnia 2018 |
0
Zbigniew Drexler, ekspert z zakresu prawa o ruchu drogowym, autor książek. Kongres Instruktorów i Wykładowców nauki Jazdy 2018. Warszawa, 8 czerwca 2018 r. (fot. Jolanta Michasiewicz)
Z zainteresowaniem przeczytałem informację o planowanym dezyderacie do Premiera w sprawie zmiany przepisu o postoju samochodów na chodnikach. Sądzę, że dziś (przepraszam za ten archaizm językowy, bo obecnie „dziś” lub ‘wczoraj” to wyrazy w zaniku; zgodnie z duchem czasu powinienem napisać: ”w dniu dzisiejszym”, ale myślę, że „dziś” jest nadal zrozumiałe) albo nie ma osoby będącej uczestnikiem posiedzenia, na którym obecnie obowiązujący przepis został przyjęty, albo - jeżeli taka osoba jeszcze żyje – to wątpię, aby pamiętała tę drobną wtedy korektę projektu ustawy przedłożonej przez rząd Sejmowi w 1982 r.
Jako uczestnik posiedzenia, na którym to się wydarzyło czuję się w obowiązku przekazać zainteresowanym nieco historycznych informacji na ten temat. Było to 31 stycznia 1983 r. na posiedzeniu Klubu Poselskiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej rozpatrującej projekt ustawy Prawo o ruchu drogowym. Czułem się tam trochę obco, gdyż zapewne byłem na tym posiedzeniu jedyną osobą bezpartyjną (zresztą niezależnością bezpartyjną cieszę się przez całe moje już długie życie), a moja obecność w towarzystwie przedstawicieli kierownictwa – wówczas – Ministerstwa Komunikacji wynikała z faktu wieloletniego zajmowania się w tym Ministerstwie przepisami ruchu drogowego.
Otóż w przedłożeniu rządowym projektu ustawy znajdował się przepis zezwalający na całkowity lub częściowy postój samochodów osobowych na chodniku tylko w miejscach wyznaczonych w tym celu. Zmiana tego przepisu i nadanie mu brzmienia do dziś obowiązującego nastąpiła na wniosek przedstawiciela Biura Prawnego Sejmu (chyba tak się wówczas nazywało), poparty przez zdecydowaną większość posłów. Uzasadnieniem było oczywiście stworzenie większych możliwości parkowania samochodów na chodnikach w miastach. Moje próby podtrzymania wersji z warunkiem oznakowania chodnika były przez wiceministra wycofane, co zasygnalizował mi trąceniem pod stołem w nogę.
A jak to wygląda dzisiaj, po ponad trzydziestu latach obowiązywania obecnego przepisu? Oczywiście można proponować jego zmianę i powrót do początkowo projektowanego rozwiązania z 1983 r. Jeżeli jednak już taki przepis mamy to może spróbujmy najpierw go rzetelnie egzekwować, a jeżeli to nie przyniesie skutku zastanówmy się jak go zmienić. Na licznych zdjęciach publikowanych przez media oglądamy samochody parkujące min. na narożnikach skrzyżowań, na chodnikach zajmując całą ich powierzchnię i zmuszając pieszych do wchodzenia na jezdnię, a nawet na przejściach dla pieszych. To są to przykłady ewidentnego naruszania podstawowych przepisów - Prawa o ruchu drogowym. Dlaczego takie parkowanie nie jest przez odpowiednie służby karane??? To nie wymaga zmiany przepisów. Jeżeli nowe reguły również nie będą egzekwowane to sytuacja się nie zmieni.
Może aktualne przepisy nie są idealne, ale jestem przekonany, że gdyby były starannie przestrzegane (a to zwykle osiąga się przez stanowcze ich egzekwowanie) liczba wypadków spowodowanych nieprawidłowym parkowaniem na chodnikach spadłaby niemal do zera.
Nie spieszmy się tak bardzo ze zmianą ustawy. Nie mnóżmy olbrzymiej już liczby nowelizacji.
Postscriptum
Korzystając z gościnności Redakcji pozwolę sobie przy okazji pogratulować Policji nowej akcji w sprawie prędkości. Pragnę jednak zwrócić uwagę Kierownictwa Policji, a może i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, że przyjęcie nazwy „Speed” jest sprzeczne z ustawą o języku polskim i zgodnie postanowieniami rozdziału 4. tej ustawy może być karalne.
Zbigniew Drexler
Komentuj →
11 grudnia 2018 |
0
Tomasz Barnaś, b. instruktor nauki i techniki jazdy, egzaminator w MORD Kraków (fot. ze zbiorów autora)
Jest pierwszym egzaminatorem, który zadeklarował – tuż po 13. listopada - udział w pracach jednego z zespołów Inicjatywy Społecznej Nieobojętnych na rzecz powołania samorządu instruktorów i egzaminatorów nauki jazdy. To młody, skromny, były instruktor nauki i techniki jazdy, dziś egzaminator. Kompetentny i wrażliwy. Mówi: - To ma być przecież nasz wspólny projekt! Ja powiem więcej – to jest Wasz wspólny projekt! Zachęcam do lektury wypowiedzi Tomasza Barnasia.
Czekamy na Państwa deklaracje udziału w Inicjatywie Społecznej Nieobojętnych. Również elektronicznie, na stronie https://szie.pl/ (klik!)
Liczymy na dalsze Państwa wypowiedzi.
Jolanta Michasiewicz (piszcie – e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl )
* * *
Dlaczego egzaminator powinien przystąpić do tej inicjatywy?
A dlaczego nie?! To ma być przecież nasz wspólny projekt!
Zdecydowana większość egzaminatorów, w tym i ja, zaczynała swoją przygodę z branżą właśnie od nauki jazdy. Pamiętam, że często zarzucałem egzaminatorom „czepianie się” i szukanie „dziury w całym”, a teraz wydaje mi się, że to instruktorzy nie przekazują tych podstawowych informacji. Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Wydaje mi się, że naszym głównym problemem jest brak wzajemnej komunikacji. Najczęściej pośrednikami pomiędzy instruktorami i egzaminatorami są nasi klienci, którzy nie są zbyt obiektywni i rzetelni w przekazywaniu faktów z rzeczywistości związanej z uzyskiwaniem uprawnień. Nierzadko są bardzo roszczeniowi. Podczas egzaminów słyszę często „nikt mnie tego nie nauczył, tego nie było na kursie”. A później w świat idzie przekaz, że to właśnie ten wredny, paskudny i okropny (wybrałem te bardziej czułe określenia) egzaminator specjalnie „mnie oblał” a przecież ja tak dobrze jeżdżę. Ile w tym prawdy? Z tym niestety bywa różnie. Specjalnie chcę uniknąć przerzucania się odpowiedzialnością za taki stan rzeczy. To do niczego nie doprowadzi. Mam świadomość, że zarówno wśród instruktorów jak i egzaminatorów są osoby, które trochę same zapracowały na takie postrzeganie całego środowiska. Dobrą opinię buduje się latami. Stracić ją jest bardzo łatwo. Tu nie wystarczy samo wpisanie nas do kanonu zawodów zaufania publicznego. Tu potrzebna jest rzetelna i solidna weryfikacja zarówno obowiązujących przepisów, ich ujednolicenia, jak i naszego przygotowania do wykonywania tego zawodu. Jeżeli sami się nie będziemy wzajemnie szanować, to nie możemy wymagać tego od innych. Oferujmy jakość – szacunek do nas będzie wartością dodaną. Należy w tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, że to właśnie instruktorzy pełnią największą rolę w całym procesie przygotowania kandydatów na kierowców. Muszą być to ludzie z bardzo dużą wiedzą, umiejętnościami i pasją do tego zawodu. Muszą być godnie wynagradzani za swoją ogromnie trudną i wymagającą pracę. Myślę, że Samorząd ma szansę nad tym wszystkim zapanować.
Faktem jest, że nasza branża jest bardzo specyficzna. Wszędzie jest pełno fachowców. Nikt tak jak JA nie nauczy jeździć, i nikt tak jak JA nie przeprowadzi egzaminu państwowego. Często patrzymy na jakość swojej pracy zupełnie bezkrytycznie. Może nawet lekko narcystycznie. Dotyczy to zarówno osób, które uczą jeździć jak i tych sprawdzających tę umiejętność. Dobrze będzie mieć możliwość skonfrontowania swojego wyobrażenia o sobie samym z opinią innych kolegów „po fachu”. Oby tylko szczerą i prawdziwą.
Powstaje bardzo ciekawa przestrzeń do wspólnej pracy. Samorząd Zawodowy Instruktorów i Egzaminatorów. Wysłuchanie wzajemnych uwag i spostrzeżeń z jednoczesnym zapewnieniem dużo wyższego niż obecnie poziomu oferowanych usług wydaje się jedynym lekarstwem na otaczającą nas rzeczywistość. Musimy wreszcie spojrzeć na nasze zawody jak na system naczyń połączonych. Jako na fachowców mówiących jednym głosem. Nasi klienci muszą mieć pewność, że zostaną odpowiednio wyszkoleni oraz rzetelnie przeegzaminowani. W obecnych regulacjach prawnych potrzebne jest przede wszystkim znaczące podniesienie jakości szkolenia, a nie tylko kolejne zmniejszanie wymagań na egzaminach. Tylko to będzie podstawą do poprawy bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Statystyki wypadków pokazują, że nie mamy się czym chwalić jako społeczeństwo. Cenne jest to, że zarówno instruktorzy i egzaminatorzy będą mieli okazję razem działać. Razem i w imię wspólnych celów, a nie jak do tej pory osobno OSK i osobno WORD. Nasz głos będzie słyszalny.
Szczerze mówiąc to mam bardzo dużo wątpliwości, bardzo dużo pytań, ale dobrych chęci też nie brakuje. Jednocześnie moją nadzieję rozbudzają bardzo zacne osoby, które zainicjowały powstanie tego projektu oraz te, które już zadeklarowały swój udział. Ich Nazwiska, ich dokonania, ich aktywność gwarantują jakość. Liczę, że NAM się uda. Piszę NAM, ponieważ chciałbym już móc nazwać się członkiem całego przedsięwzięcia. Z całego serca deklaruję pomoc i zaangażowanie. Czeka NAS mnóstwo pracy, ale wytyczyliście Państwo pewien cel. Jak się zna kierunek, to już jest łatwiej. Kiedy, jak nie teraz?
Trzymam kciuki. Tomasz Barnaś
[KLIK] - https://szie.pl/
Komentuj →