26 lutego 2019 |
0
Tomasz Barnaś, egzaminator w MORD Kraków, uczestnik Projektu SKANDYNAWIA, kierownik ds. szkolenia i rozwoju (fot. ze zbiorów prywatnych autora)
Zróbmy sobie w Polsce „Skandynawię” – apeluje Tomasz Barnaś, egzaminator, kierownik ds. szkolenia i rozwoju Projektu SKANDYNAWIA.
Pamiętam tę sytuację bardzo dokładnie. Moje pierwsze szkolenia w roli instruktora techniki jazdy. Tuż po kursie i egzaminie, chyba w 2010 roku. Przygotowywaliśmy zajęcia samochodowe w ramach imprezy integracyjnej dla przedstawicieli handlowych znanej marki napojów. Ćwiczenie na płycie poślizgowej z kurtynami wodnymi. Prędkość najazdowa nie większa niż 45-50 km/godz. Konieczność ominięcia przeszkód na drodze i zapanowanie nad pojazdem w warunkach zmniejszonej przyczepności z elementem zaskoczenia kierowcy niespodziewaną sytuacją na pasie ruchu. Pierwszy uczestnik pod moją „opieką” miał za zadanie wykorzystać wszystkie wskazówki podane w części teoretycznej szkolenia dotyczące m.in. prawidłowej pozycji za kierownicą. No to wsiadł do swojego służbowego Punto: położony jak na leżaku, dwoma palcami lewej ręki „trzyma” kierownicę, „zimny łokieć”, a prawa dłoń na dźwigni zmiany biegów - żeby przypadkiem nie odpadła (dźwignia, nie ręka), włączył muzykę. On przecież wie lepiej, co miesiąc pokonuje „trzy miliony” kilometrów i tak mu jest wygodnie. Cóż. Niech jedzie. Zobaczymy jak daleko i czy trafi w swój pas ruchu. Przypomniałem mu tylko, że to dopiero początek szkolenia i zaczynamy od prędkości typowych dla ruchu na obszarze zabudowanym. Dla niego to było 80 km/godz.
Kilka obrotów wokół własnej osi później już było inaczej. Prawidłowe ustawienie fotela, ręce na kierownicy „za piętnaście trzecia”. Wyłączył radio. Zaczęliśmy od podstaw, a skończyliśmy na świadomości własnych błędów, złych nawyków, wyeliminowaniu zbyt dużej pewności siebie na drodze. Choć na chwilę zniknęło wygórowane zaufanie do własnych umiejętności - albo do ich braku jak się potem okazało. Czy efekt tych przemian był długotrwały? Nie wiem. Szczerze mówiąc to wątpię. Przez kilka godzin nie zmieni się charakteru i podejścia do tematu bezpiecznej jazdy. Ale pewna nuta niepewności i pokory brzmiała mu gdzieś tam z tyłu głowy. Może w przyszłości zwolni, pojedzie rozważniej i dojedzie do celu.
Sam miałem ponad trzyletnią przerwę w obecności na ODTJ-tach. Muszę przyznać, że w moim przypadku, przez ten czas, tak prosta rzecz jak prawidłowa pozycja za kierownicą również ewoluowała w tę bardziej „wygodną” stronę. „Szarpak” i konieczność błyskawicznej reakcji na kierownicę, sprzęgło, hamulec i gaz kolejny raz wyeliminowało te, tylko z pozoru drobne, niedociągnięcia. Z Toru „JASTRZĄB” wyjechałem zmęczony, ale z poczuciem fajnie spędzonej soboty. I o to właśnie chodzi. Takie szkolenia mają uzmysłowić każdemu kierowcy, że jego faktyczne umiejętności są dużo mniejsze od postrzegania siebie jako „króla szos”, mistrza kierownicy i demona prędkości. Mają nauczyć odpowiednich reakcji i zachowania, aby nie doprowadzać do niebezpiecznych sytuacji, a gdy te już wystąpią jak współpracować z samochodem i dostępnymi na jego pokładzie systemami bezpieczeństwa czynnego. Mają pokazać gdzie jest ta cienka granica, po przekroczeniu której już nawet wspomniane systemy nic nie pomogą. Czy są potrzebne młodemu posiadaczowi prawa jazdy? I to jeszcze jak!
Niestety ustawodawca, wprowadzając bardzo duży chaos w terminach obowiązywania przepisów Ustawy o Kierujących Pojazdami, nie przychodzi tutaj z pomocą. Kolejne przesunięcia „okresu próbnego”, w tym obowiązku odbycia podobnych szkoleń, dla młodych kierowców powodują niestabilność prawa, w której zarówno kursanci, instruktorzy nauki i techniki jazdy oraz egzaminatorzy muszą się jakoś odnaleźć. Tym razem termin ten został odsunięty na bliżej nieokreśloną przyszłość. Co gorsze, na Kongresie Instruktorów i Egzaminatorów w Warszawie w 2018 roku z ust przedstawiciela władz dowiedzieliśmy się o pomyśle zrezygnowania z obowiązku szkoleń z zakresu zagrożeń w ruchu drogowym. Lata pracy, powstawania pomysłów, konsultacji, burzy mózgów wielu autorytetów z zakresu BRD chce się teraz wyrzucić do kosza. Dodatkowy element w całym procesie edukacji i dopuszczenia do samodzielnej jazdy samochodem, który miał nas choć trochę przybliżyć do wspomnianej wcześniej „Skandynawii”, ma zostać zlikwidowany? Na takie szkolenia Ministerstwo chciałoby wysyłać tylko takich kierowców, którzy w tym dwuletnim okresie próbnym popełnią dwa wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym. Czyli chcą „ukarać” młodego człowieka dodatkową wiedzą, umiejętnościami i świadomością!? Mam nadzieję, że to tylko pomysły, które nigdy nawet nie doczekają się realizacji w postaci projektu ustawy czy też rozporządzeń. Byłoby to ewidentne zaprzeczenie całej istoty takich zajęć. Jeszcze raz powtórzę - takie szkolenia powinien przechodzić każdy kierowca. Nie mogą być one kojarzone z żadną karą za nieprzestrzeganie przepisów.
Nie wiem jak Szanowni Czytelnicy, ale ja mam wrażenie, że ostatnimi czasy panuje bardzo niedobra tendencja do chęci poprawy bezpieczeństwa na drogach poprzez permanentne obniżanie wymagań zarówno na kursach nauki jazdy jak i na egzaminach. Takie trochę działanie „pod publikę”. Notorycznie słyszy się np. o pomysłach zlikwidowania placu manewrowego jako jednego z elementów oceny umiejętności. Skoro pewna część kursantów ma problem z pokonaniem tak prostych zadań to zamiast je usuwać, to lepiej zastanowić się nad powodem tych niepowodzeń. Pytanie co jest złe – ćwiczenie mające na celu pokazanie umiejętności zapanowania nad pojazdem podczas jazdy do przodu i do tyłu po wyznaczonym pasie ruchu, czy może „nauka jazdy” polegająca na wpajaniu bezsensownych „patentów” na poradzenie sobie z problemem. Sposobów jest wiele, począwszy od metody na słupek w połowie szyby i jednego obrotu kierownicą, poprzez sztuczki „na udo”, na naklejkę legalizacyjną, kończąc na tych bardziej abstrakcyjnych jak „na wycieraczkę przedniej szyby”. Cel uświęca środki? Nie sądzę, aby był to właściwy kierunek. W mojej pracy często spotykam się niestety z takim pójściem na skróty przy wielu elementach kierowania samochodem. Czy w taki sposób chcemy wyjść z szarego końca statystyk dotyczących wypadków drogowych, w którym się znajdujemy na tle innych krajów europejskich? Co jeszcze będziemy chcieli zlikwidować? Może egzaminy?
Jestem egzaminatorem. Mam dość ciągłego obwiniania mnie i moich Koleżanek i Kolegów o przyczyny niepowodzeń na egzaminach. Mam dość kolejnych nierzetelnych artykułów w prasie, które chyba tylko w ocenie swoich autorów pokazują prawdziwy obraz WORD-ów. Czy naprawdę ktokolwiek wierzy, że zmiana podległości tej grupy zawodowej pod inny szczebel administracji państwowej poprawi jakość szkolenia? Jeżeli gabinet mojego szefa nie będzie się znajdował „za szklanymi drzwiami” jak obecnie tylko np. w Warszawie, to nagle kursanci będą bardziej świadomi, zaangażowani i lepiej przygotowani do samodzielnego poruszania się po drogach? Przecież nawet najlepszy instruktor na świecie bez odpowiedniego zapału i podejścia ze strony swojego kursanta nie zdziała cudów, a żaden egzaminator, widząc podstawowe błędy, nie wystawi oceny pozytywnej.
Bardzo bym chciał, aby określenie „prawo jazdy” kojarzyło się każdemu przede wszystkim z dużym przywilejem, a nie przykrym obowiązkiem lub, co gorsze, z oczywistością, która się komuś należy tyko dlatego, że jest. Można posiadać ten przywilej pod warunkiem spełnienia określonych wymagań: warunek odpowiednich predyspozycji, zaangażowania w kurs nauki jazdy (nie byle taniej, szybciej, po najmniejszej linii oporu), warunek wiedzy, umiejętności i ciągłego ich doskonalenia.
Myśląc o poprawie bezpieczeństwa na naszych drogach, zacznijmy od siebie bez względu na istniejące lub nie obowiązki w ustawach. Ja będę na kolejnych odsłonach „Projektu Skandynawia”. Zabieram ze sobą najbliższe mi w życiu osoby. A Wy?
Szerokiej drogi. Tomasz Barnaś

Z OSTATNIEJ CHWILI! Marek Dworzecki, pomysłodawca i dyrektor Projektu SKANDYNAWIA informuje:
Szanowni Państwo,
na szkolenia samochodowe w warunkach specjalnych w ODTJ Autodrom „JASTRZĄB” w ramach II i III Edycji Projektu SKANDYNAWIA w dniach 2 i 3 marca br. wszystkie miejsca są zajęte.
Proszę pamiętać, że opłata za uczestnictwo w szkoleniu dotyczy kierowcy i jego pojazdu. Osoby towarzyszące (pasażerowie) mogą nieodpłatnie wziąć udział w wydarzeniu - pod warunkiem podpisana stosownego oświadczenia. Dzięki temu większa ilość osób ma wspaniałą sposobność poznania rzeczy, wcześniej im nieznanych. Rzecz jasna decyzja, co do tego i odpowiedzialność, należą do Państwa.
Dobrze jest rozważyć wcześniejsze przybycie na miejsce, np. na godzinę 9:30-9:45. Czas ten będzie można poświęcić na zaparkowanie pojazdu, zgłoszenie zamówienia obiadu (koszt 25 zł) i inne formalności w Recepcji obiektu. W pobliżu Autodrom Jastrząb znajduje się stacja benzynowa. Warto jednak zadbać o stan paliwa w zbiorniku, aby nagła konieczność tankowania nie odbywała się kosztem cennych zajęć. Na miejscu w DEPO będzie też istniała możliwość regulacji ciśnienia powietrza w oponach. W miejscu tym, również do dyspozycji catering.
Cześć teoretyczna rozpocznie się PRELEKCJĄ na temat idei Projektu Skandynawia - zapraszam.Do zobaczenia na Torze Jastrząb! Trenerzy w super maszynach Ośrodka czekają.
Marek Dworzecki
Komentuj →
25 lutego 2019 |
0
Kazimierz Opoka, egzaminator Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Nowym Sączu, rzeczoznawca samochodowy, biegły sądowy, absolwent Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej, studiów podyplomowych „Ekspertyza Wypadku Drogowego” oraz podyplomowych studiów pedagogicznych Akademii Pedagogicznej w Krakowie (fot. ze zbiorów autora oraz fot. Jolanta Michasiewicz)
Bezpieczeństwo pieszych na przejściu to nie tylko przepisy, ale przede wszystkim ich rozważne stosowanie tak przez pieszych jak i kierujących
W styczniu ubiegłego roku poruszyłem problem bezpieczeństwa pieszych, wskazując na potrzebę większego zrozumienia w ruchu drogowym na linii relacji „kierujący pojazdem – pieszy”, aby w świetle obowiązujących przepisów ruchu drogowego poprawił się stan bezpieczeństwa jego niechronionych uczestników tj. pieszych. Niestety, już wstępne analizy wypadkowości z 2018 roku wskazują, iż sytuacja nie uległa poprawie.
Stan ten wywołał powrót dyskusji nad zmianą przepisów regulujących posstępowanie, zarówno kierujących jak i pieszych, odnoszących się do ich zachowan w obrębie oznaczonych przejść przez jezdnię. Rodzi się w takiej sytuacji pytanie, czy wypadkowość w obrębie przejść dla pieszych znajduje negatywne powiązanie z obowiązującymi obecnie przepisami, czy też problemem jest niepełne zrozumienie obowiązujących przepisów? A może głównym problemem jest mała wrażliwość na przestrzeganie przepisów i poczucie odpowiedzialności ciążącej tak na kierującym pojazdem jak i na pieszym jeśli dochodzi do sytuacji kolizyjnych.
Gdyby na to pytanie odpowiedzieć ogólnie, to odpowiedź wydaje się być bardzo oczywista. Do sytuacji wypadkowych dochodzi, kiedy jedna ze stron (kierujący pojazdem – pieszy) w sposób oczywisty nie zastosuje się do ciążących na niej zachowań, a drugi uczestnik nie zareaguje odpowiednio wcześnie (jeśli ma taką możliwość), aby danej sytuacji zapobiec. Analiza wypadków pozwala wnioskować, iż znacząca ich ilość to sytuacje drogowe, w których zaistnieniu nałożyło się negatywne zachowania tak po stronie kierowcy, jak i pieszego.
Odnosząc przebieg zdarzeń drogowych do obowiązujących obecnie przepisów ruchu drogowego znajdujemy w nich zapisy podpowiadające i zarazem nakazujące tak kierowcom jaki i pieszym zachowania, które jeśli tylko byłyby zastosowane i przestrzegane, to ilość zdarzeń wypadkowych byłaby zdecydowanie mniejsza.
Reasumując obowiązki ciążące na pieszym, który zamierza przejść przez jezdnię po przejściu dla pieszych mamy zapis o zachowaniu „szczególnej ostrożności”, zapis zabraniający wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, a także wchodzenia na jezdnię spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność. Przywołane w przepisie ograniczenia dowolności wejścia na przejście dla pieszych jednoznacznie wskazują na potrzebę upewnienia się o możliwości bezpiecznego przejścia tj. sprawdzenia, w jakiej odległości od przejścia znajdują się pojazdy. Ocena ta powinna również uwzględniać szybkość zbliżania się pojazdu do przejścia. Jeśli takie rozpoznanie jest wykonywane, to jesteśmy w stanie ocenić czy nadjeżdżający pojazd spowalnia jazdę, aby umożliwić nam przejście jezdni. Jest to sygnał, iż kierujący prawidłowo reaguje, realizując ciążący na nim obowiązek kodeksowy zachowania „szczególnej ostrożności” podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych. Jakakolwiek wątpliwość w ocenie zachowania kierującego pojazdem powinna u pieszych budzić nieufność czy kierowca postępuje prawidłowo i powściągliwość wejścia na przejście.
Obowiązki ciążące na kierowcach dojeżdżających do przejść dla pieszych sprowadzają się do zachowania przywołanej już „szczególnej ostrożności” i ustąpienia pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. Zwracam uwagę, iż w przywołanym zapisie z art. 26 ustawodawca użył słów „na przejściu”. Zatem nie ma znaczenia, ile kroków wykonał pieszy wchodząc na przejście (idąc po przejściu) dla pieszych. Stąd też nieodzowna konieczność wnikliwej obserwacji drogi i reagowania spowolnieniem jazdy nawet do jej zatrzymania, jeśli w obrębie wejścia na przejście dla pieszych są piesi.
Pozwolę sobie w tym miejscu przywołać zdarzenie wypadkowe potrącenia pieszego na przejściu dla pieszych, w którym nałożyły się zaniechania w przestrzeganiu przepisów ruchu drogowego tak ze strony kierowcy pojazdu, jak i pieszego. Świadek - kierowca pojazdu nadążającego za pojazdem, który pieszego potrącił przekazał po zdarzeniu, iż widział ruch pieszego dochodzącego do przejścia i na nie wchodzącego. Był zdziwiony, że pojazd poprzedzający nie spowalnia jazdy w sytuacji, gdy pieszy płynnie na przejście wkroczył. Skoro do wypadku doszło można domniemać, iż ze strony pieszego upewnienie się czy nie wchodzi na przejście przed „nadjeżdżający pojazd” było pominięte, albo co najmniej bardzo niedokładnie wykonane, co w połączeniu z nagannym zachowaniem kierowcy skutkowało wypadkiem.
Oceniam, iż w naszym kraju wypadków o zbliżonym przebiegu jest bardzo wiele. Czy ich zmniejszenie jest możliwe wyłącznie poprzez zmianą obecnie obowiązujących przepisów regulujących postępowanie, zarówno kierujących jak i pieszych?
Nasuwa się pytanie, czy bez ogólnonarodowej dyskusji, a w niej przypomnienia tak kierowcom jak i pieszym przepisów ruchu drogowego, która podniosłaby wrażliwość i poczucie odpowiedzialności tak kierujących pojazdami jak i pieszych, literalnymi zapisami w zmienionym ujęciu problemu relacji pojazd - pieszy zmniejszymy ilość wypadków drogowych?
Nie będę chyba odosobnionym jeśli przywołam słowa słyszane od kierujących, którzy uczestniczyli w zdarzeniach o przebiegu, po którym mieli poczucie własnych zaniechań o treści, cyt. „jak ja mogłem tego pieszego nie widzieć, dlaczego zignorowałem spowolnienie pojazdów poprzedzających i podjąłem bezkrytyczne i wyprzedzanie, nie mając dostatecznej widoczności, dlaczego nie zmniejszyłem prędkości widząc przy drodze ciąg zabudowań i idące chodnikiem dzieci, itp.” Dotyczy to również pieszych, którzy udział w wypadku zakończyli doznaniem urazów ciała, cyt. „Zapomniałem ponownie upewnić się czy coś nie nadjeżdża wchodząc z wysepki (wysepka azylowa na drodze dwujezdniowej) na jezdnię dla kierujących nadjeżdżających z przeciwnego kierunku, wydawało mi się, że pojazd ten jest jeszcze daleko itp.”
Niestety ubolewam, iż wiele przekazów medialnych o zdarzeniach drogowych sprowadza się do informacji wręcz statystycznej, ilu w wypadku było rannych, ile osób zginęło z przywołaniem przepisów kodeksu karnego, co komu grozi za jego spowodowanie. Informacja pozostaje newsem kilku godzin, może dnia, ale jej prewencyjne działanie jest w mojej ocenie niewielkie.
Przedstawiając ponownie ogólne uwagi do problemu wypadkowości w ruchu drogowym z wyszczególnieniem zdarzeń powstałych w obrębie przejść dla pieszych, w pełni podzielam przekaz płynący z artykułu Pana Zbigniewa Drexlera, a w nim myśl końcową, cyt. „Propozycje zmiany przepisów powinny natomiast być rozpatrywane jako ostatni wniosek po analizie wykazującej, że obowiązujące przepisy są uczestnikom ruchu dostatecznie znane (propagowane, nauczane) i egzekwowane”.
Przywołane w artykule „propagowanie i nauczanie” oceniam jako priorytetowy element do poprawy bezpieczeństwa, ale ich zastosowanie w życiu należy do wszystkich uczestników ruchu drogowego. Jestem przekonany, że już samo podjęcie dyskusji i prowadzone działania znajdą pozytywny odzew. Pamiętajmy, iż na bezpieczeństwo ruchu drogowego składa się zespół pozytywnych zachowań wszystkich jego uczestników. Nawet pozornie „małe błędy” prowadzą do zdarzeń, które zmieniają obraz ludzkiego życia o wartości nieodtwarzalne.
Zróbmy ile się da, aby rok 2019 był przełomowym w pozytywnym kierunku poprawy bezpieczeństwa drogowego.
Kazimierz Opoka

PRAWO DROGOWE. 18.2.2019. „Pierwszeństwo pieszego na przejściu. Czy prawo jest złe? - odpowiada Zbigniew Drexler” - https://www.prawodrogowe.pl/informacje/rozmowy/pierwszenstwo-pieszego-na-przejsciu-czy-prawo-jest-zle-odpowiada
Komentuj →
20 lutego 2019 |
0
Maciej Wroński, prawnik, prezes związku pracodawców TRANSPORT LOGISTYKA POLSKA (TLP) (fot. Jolanta Michasiewicz)
Kontynuując temat przejść dla pieszych, dla wytrwałych poniżej zamieszczam opracowany przeze mnie przed laty raport w tym zakresie.*)
STAN PRAWNY W POLSCE
Aktualny stan prawny wyznaczony jest w Polsce według przepisów prawa międzynarodowego, do którego umownie można zaliczyć także ustawodawstwo Unii Europejskiej oraz przepisami prawa krajowego.
Prawo międzynarodowe i unijne
W obowiązującym w Polsce porządku prawnym, ratyfikowane umowy międzynarodowe są nadrzędne wobec ustawodawstwa krajowego. W zakresie ruchu drogowego Polska przystąpiła i ratyfikowała szereg umów, wśród których należy wymienić (jako te, które odnoszą się do przejść dla pieszych) następujące akty prawa międzynarodowego:
- Konwencja o ruchu drogowym, protokół w sprawie znaków i sygnałów drogowych oraz akt końcowy, podpisane w Genewie dnia 19 września 1949 r.
- Konwencja o ruchu drogowym, sporządzona w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r., oraz
- Konwencja o znakach i sygnałach drogowych, sporządzona w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r.
Ze względu na późniejsze postanowienia Konwencji sporządzonych w Wiedniu, przy analizie prawa międzynarodowego odnoszącego się do problematyki przejść dla pieszych pominięta została pierwsza z wymienionych umów międzynarodowych, tj.: Konwencja o ruchu drogowym, protokół w sprawie znaków i sygnałów drogowych oraz akt końcowy, podpisane w Genewie dnia 19 września 1949 r.
Zgodnie z polskim prawem krajowym warunkiem koniecznym obowiązywania umowy międzynarodowej w krajowym porządku prawnym jest jej publikacja. Dlatego też przy dalszej analizie prawa międzynarodowego odnoszącego się do problematyki przejść dla pieszych uwzględniony został tekst Konwencji o ruchu drogowym, sporządzonej w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r. oraz Konwencji o znakach i sygnałach drogowych, sporządzonej w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r. opublikowany w Dzienniku Ustaw z 1988 r. Nr 5. Należy przy tym zaznaczyć, iż polskie właściwe władze nie spowodowały publikacji zmian w obu Konwencjach przyjętych po 1988 roku. Zmiany przyjęte po tym terminie formalnie nie obowiązują w polskim porządku prawnym!
Odnosząc się do przepisów Unii Europejskiej (Rozporządzenia oraz Dyrektywy) obowiązujących w Polsce lub wiążących nasze państwo na mocy art. 288 Traktatu z Lizbony zmieniającego Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską należy stwierdzić, iż nie odnoszą się one do problematyki przejść dla pieszych.
Konwencja o ruchu drogowym, sporządzona w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r. (Dz.U. z 1988 r. Nr 5, poz. 40 i 44)
Przepisy Konwencji o ruchu drogowym z 1968 r. określają wymagane zachowanie pieszych przy przekraczaniu przez jezdnię po przejściu dla pieszych oraz wymagane zachowanie kierujących wobec pieszych.
I. Pieszy
Zasady przekraczania przez pieszych jezdni po przejściu dla pieszych określa art. 20 ust. 6 Konwencji o ruchu drogowym z 1968 r. Zgodnie z tym przepisem pieszy:
- powinien wejść na jezdnię tylko przy zachowaniu szczególnej ostrożności,
- powinien korzystać z przejścia dla pieszych, jeżeli znajduje się ono w pobliżu (przy czym Konwencja nie daje wytycznych w zakresie odległości o jaką odległość chodzi, pod pojęciem „w pobliżu”,
- nie powinien wchodzić na jezdnię bez uwzględnienia odległości i szybkości zbliżających się pojazdów,
- jeżeli rozpoczął przechodzenie przez jezdnię, nie powinien go przedłużać, zwalniać kroku lub zatrzymywać się na jezdni, jeżeli to nie jest konieczne
- jeżeli przejście jest wyposażone w sygnały świetlne dla pieszych, jest obowiązany podporządkować się wskazaniom podawanym przez sygnały świetlne,
- jeżeli przejście nie jest wyposażone w sygnały świetlne dla pieszych, a ruch pojazdów jest kierowany sygnałami świetlnymi ruchu lub przez funkcjonariusza kierującego ruchem, nie powinien wkraczać na jezdnię dopóty, dopóki sygnał świetlny ruchu lub podawany przez funkcjonariusza kierującego ruchem nie wskazuje, że pojazdy mają prawo przejazdu
Jednocześnie – zgodnie z art. 20 ust. 7 Konwencji - Umawiające się Strony lub ich organy terenowe mogą ustanowić surowsze postanowienia dla pieszych przechodzących przez jezdnię.
II. Kierujący
Zachowanie kierujących wobec pieszych korzystających z przejścia dla pieszych określa art. 21 Konwencji o ruchu drogowym z 1968 r. Zgodnie z tym przepisem kierujący pojazdem:
- w przypadku przejść o ruchu nieregulowanym przez sygnalizację świetlną lub uprawnioną osobę:
1. powinien zbliżać się do tego przejścia z odpowiednio zmniejszoną szybkością, aby nie narażać na niebezpieczeństwo pieszych, którzy znajdują się na przejściu lub wchodzą na nie;
2. powinien w razie potrzeby zatrzymać się w celu przepuszczenia pieszych.
3. w przypadku przejść o ruchu regulowanym przez sygnalizację świetlną lub przez uprawnioną osobę:
4. jest obowiązany zatrzymać się, gdy sygnał zabrania jazdy,
5. nie powinien uniemożliwiać ani utrudniać ruchu pieszym znajdującym się na przejściu i przekraczającym je w warunkach ustalonych w art. 20 Konwencji.
- w przypadku skręcania w inną drogę, przy wjeździe na którą znajduje się przejście dla pieszych, powinien jechać powoli, a nawet zatrzymać się w celu umożliwienia przejścia pieszym znajdującym się już na przejściu lub wchodzącym na to przejście.
Jednocześnie – zgodnie z 21 ust. 3 Konwencji – Umawiające się Strony lub ich organy terenowe mogą zobowiązać kierujących pojazdami do zatrzymania się, gdy:
- piesi znajdują się na przejściu dla pieszych, albo
- wchodzą na przejście
przy zachowaniu warunków określonych w art. 20 Konwencji.
Dodatkowo zachowanie kierującego określa art. 11 ust. 9 Konwencji zgodnie, z którym kierujący:
- powinien jechać z dostatecznie zmniejszoną szybkością umożliwiającą natychmiastowe zatrzymanie pojazdu, jeżeli pieszy znajduje się na przejściu.
- nie powinien wyprzedzać innego pojazdu zbliżającego się do przejścia dla pieszych, albo pojazdu zatrzymanego bezpośrednio przed tym przejściem,
Jednocześnie ten sam przepis art. 11 ust. 9 Konwencji pozwala Stronom lub ich organom terenowym na wprowadzenie zakazu wyprzedzania w określonej odległości od przejścia dla pieszych lub nałożenia surowszych wymagań na kierującego pojazdem, który zamierza wyprzedzać inny pojazd zatrzymany bezpośrednio przed przejściem.
Konwencja o ruchu drogowym określa także zasady zatrzymywania i postoju pojazdu w pobliżu przejścia dla pieszych. I tak zgodnie z art. 23 ust. 3 lit. a pkt i Konwencji jakiekolwiek zatrzymanie i jakikolwiek postój pojazdu na jezdni jest zabroniony w odległości mniejszej niż 5 m przed przejściem dla pieszych i na przejściu dla pieszych.
Konwencja o znakach i sygnałach drogowych, sporządzona w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r. (Dz. U. z 1988 r. Nr 5 poz. 42 z późn. zm.)
Przepisy Konwencji o znakach i sygnałach drogowych określają m.in. znaki drogowe i sygnały świetlne stosowane na i przy przejściach dla pieszych, w tym ich znaczenie, zasady stosowanie, ogólne warunki techniczne.
I. Zasady ogólne stosowania Konwencji o znakach i sygnałach drogowych
Zgodnie z art. 3 ww. Konwencji Polska, jako jej Strona zobowiązała się nie używać nie używać innego znaku, symbolu lub oznaczenia, jeżeli konwencja przewiduje taki znak, symbol lub oznaczenie dla wskazania przepisu lub udzielenia informacji użytkownikom drogi.
Jeżeli Konwencja nie przewiduje znaku, symbolu lub oznaczenia dla wskazania przepisu lub udzielenia informacji użytkownikom drogi, Polska może do tych celów używać znaku, symbolu lub oznaczenia według własnego uznania, pod warunkiem, że ten znak, symbol lub oznaczenie nie zostały już przewidziane w konwencji w innym znaczeniu oraz że odpowiadają one określonemu w niej systemowi.
Polska może w celach doświadczalnych i przejściowo, odstąpić na niektórych odcinkach dróg od postanowień Konwencji w celu udoskonalenia techniki regulacji ruchu i biorąc pod uwagę celowość przeprowadzania doświadczeń przed proponowaniem zmian do Konwencji.
Polska nie jest obowiązana do przyjęcia wszystkich rodzajów znaków i oznaczeń określonych w Konwencji. Polska jest zobowiązana do ograniczenia liczby stosowanych rodzajów znaków i oznaczeń do ściśle potrzebnej liczby.
II. Znaki drogowe
Sposób oznakowania przejść dla pieszych określają przepisy art. 20 i art. 27 ust. 4 Konwencji.
Oznakowanie pionowe przejść dla pieszych
Zgodnie z przepisem art. 20 na przejściach dla pieszych umieszcza się znak informacyjny E 11a lub E 11b. Jego stosowanie jest fakultatywne. Należy przy tym wskazać, iż co do zasady Znak E 11b nie powinien być obecnie stosowany.
Zasady konstrukcji tych znaków określa załącznik nr 5 do Konwencji w części E „Przejście dla pieszych”. Zgodnie z tym załącznikiem znak E 11a "Przejście dla pieszych" jest używany dla wskazania pieszym i kierującym miejsca przejścia dla pieszych, przy czym znakiem tym jest tarcza jest barwy niebieskiej lub czarnej, trójkąt jest biały lub żółty, a symbol jest czarny lub ciemnoniebieski; symbol jest symbolem „A, 11” określonym w załączniku 9 do Konwencji.

Oznakowanie poziome przejść dla pieszych
Zgodnie z przepisem art. 27 ust. 4 Konwencji w celu oznakowania przejść dla pieszych pożądane jest wyznaczenie na jezdni szerokich pasów równoległych do osi jezdni.
Zasady konstrukcji oznakowania przejść dla pieszych określa Załącznik 8 w Rozdziale III „Oznaczenia poprzeczne” pod lit. D „Przejścia dla pieszych” w pkt 37.
Zgodnie z tymi postanowieniami Odstęp między pasami, które wyznaczają przejścia dla pieszych powinien być, co najmniej równy szerokości tych pasów i nie przekraczać podwójnej ich szerokości. Całkowita szerokość odstępu i pasa powinna się mieścić pomiędzy 0,80 m i 1,40 m.
Zaleca się, aby szerokość przejścia dla pieszych wynosiła co najmniej 2,5 m na drogach, na których szybkość jest ograniczona co najmniej do 60 km na godzinę (rysunek A-36).
Na drogach, na których dopuszczalna prędkość jest większa, minimalna szerokość przejścia dla pieszych powinna wynosić 4 m. Ze względu na bezpieczeństwo przejścia dla pieszych na tych drogach powinny być wyposażone w światła sygnalizacyjne.
Jednocześnie z ogólnych przepisów załącznika 8 wynika, iż:
- znaki na jezdni (oznaczenia drogi) powinny być sporządzane z materiału nie powodującego poślizgu i nie powinny wystawać ponad poziom jezdni więcej niż 6 mm (rozdział 1 pkt 1)
- jeżeli do znakowania używane są bolce lub podobne urządzenia, nie powinny one wystawać ponad poziom jezdni więcej niż 1,5 cm (lub więcej niż 2,5 cm w razie stosowania bolców ze światłami odblaskowymi); ich zastosowanie powinno odpowiadać wymaganiom bezpieczeństwa ruchu (rozdział 1 pkt 1).
- ze względu na kąt, pod jakim kierujący widzi oznaczenia na jezdni, oznaczenia poprzeczne powinny być szersze niż oznaczenia podłużne (rozdział 8 pkt 29).
Oznakowanie uprzedzające o przejściu dla pieszych
W celu uprzedzenia kierującego o przejściu dla pieszych mogą być stosowane znaki ostrzegawcze. Ogólne zasady ich stosowania określa art. 9 Konwencji stanowiąc m.in. iż:
- liczba znaków ostrzegawczych nie powinna być bez potrzeby zwiększana; należy je umieszczać dla uprzedzenia o niebezpiecznych odcinkach drogi, które trudno jest zawczasu zauważyć kierującemu, zachowującemu należytą ostrożność (art. 9 ust. 2),
- znaki ostrzegawcze należy umieszczać w takiej odległości od niebezpiecznego miejsca, która zapewni ich najlepszą skuteczność zarówno w dzień, jak i w nocy, uwzględniając przy tym warunki drogowe i warunki ruchu, w szczególności zwykle stosowaną szybkość pojazdów i odległość, z jakiej znak jest widoczny (art. 9 ust. 3).
Zasady konstrukcji znaków ostrzegawczych, z wyjątkiem niektórych znaków niezwiązanych z przejściem dla pieszych, określa załącznik nr 1 do Konwencji.
Zgodnie z wymaganiami określonymi w części A „Wzory znaków ostrzegawczych” znak ostrzegawczy powinien być zgodny ze wzorem Aa określonym w załączniku nr 9 do Konwencji. Wzór „Aa” jest trójkątem równobocznym, którego jeden bok jest poziomy, a przeciwległy wierzchołek skierowany ku górze; tło jest białe lub żółte, obrzeże czerwone.

Symbole umieszczone na tych znakach są czarne lub ciemnoniebieskie, chyba że ich opisy ustalają inaczej. Bok znaku Aa o normalnych wymiarach ma około 0,90 m; bok znaku „Aa” o małych wymiarach powinien mieć co najmniej 0,60 m.
Zgodnie z przepisem pkt 11 załącznika nr 1 do Konwencji część B. „Symbole znaków ostrzegawczych i przepisy dotyczące stosowania tych znaków” w celu uprzedzenia o zbliżaniu się do przejścia dla pieszych należy stosować symbol „A,11a” określony w załączniku nr 9 do Konwencji. Symbol ten może być umieszczony odwrotnie.

I. Sygnały świetlne
Sygnały przeznaczone wyłącznie dla pieszych, stosowane na przejściach dla pieszych definiuje art. 24 Konwencji. Zgodnie z tym przepisem sygnały świetlne przeznaczone dla pieszych powinny być systemu dwubarwnego - czerwone i zielone. Oznaczają one:
- niemigające światło zielone - zezwolenie na przejście,
- niemigające światło czerwone - zakaz wchodzenia na jezdnię,
- migające światło czerwone - że czas, w którym piesi mogą przechodzić przez jezdnię, już wkrótce się skończy i za chwilę zapali się światło czerwone
Nigdy nie należy zapalać dwóch świateł równocześnie.
Światła powinny być rozmieszczone pionowo - czerwone światło powinno zawsze znajdować się u góry, a zielone światło - zawsze u dołu. Czerwone światło powinno mieć kształt stojącego pieszego lub stojących pieszych, a zielone światło - kształt idącego pieszego lub idących pieszych.
Sygnały świetlne przeznaczone dla pieszych powinny być tak zaprojektowane i umieszczone, aby wykluczały wszelką możliwość pomylenia ich przez kierujących z sygnałami świetlnymi przeznaczonymi do kierowania ruchem pojazdów.
Polskie prawo krajowe
Zachowanie uczestników ruchu drogowego na przejściach dla pieszych i w ich pobliżu, znaczenie znaków i sygnałów drogowych stosowanych w związku z przejściem dla pieszych, warunki techniczne oraz zasady stosowania tych urządzeń określają przepisy:
- ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2012 r. poz. 1137 z późn. zm.),
- rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz.U. z 2002 r. Nr 170, poz. 1393 z późn. zm.), oraz
- rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r.w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz.U z 2003 r. Nr 220, poz. 2181 z późn. zm.)
I. Pieszy
Wymagane zachowanie pieszych na przejściach dla pieszych oraz znaki i sygnały drogowe z tym związane określają przepisy art. 13 i 14 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym oraz § 47 ust. 1 i 5, § 88 ust. 1 oraz § 98 ust. 2 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych.
Zgodnie z przepisem art. 13 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym pieszy przechodząc przez jezdnię lub torowisko jest obowiązany korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.
Przejście dla pieszych zdefiniowane jest w art. 2 pkt 11 Prawa o ruchu drogowym, jako powierzchnia jezdni, drogi dla rowerów lub torowiska przeznaczona do przechodzenia przez pieszych i oznaczona odpowiednimi znakami drogowymi.
Znakami drogowymi stosowanymi do oznakowania przejścia dla pieszych są:
- pionowy znak informacyjny D-6 „przejście dla pieszych” (§ 47 ust. 1 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych),
- pionowy znak informacyjny D-6b „przejście dla pieszych i przejazd dla rowerzystów” (§ 47 ust. 3 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych),
- poziomy znak P-10 „przejście dla pieszych” (§ 88 ust. 1 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych).
Dodatkowo pod znakiem D-6 lub D-6b może być umieszczona tabliczka T-27 wskazująca, że przejście dla pieszych jest szczególnie uczęszczane przez dzieci (§ 47 ust. 5 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych)
Wzory znaków D6, D6b, P-10 i tabliczki T-27 określa załącznik do rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych.
W przypadku drogi dwujezdniowej lub drogi jednojezdniowej rozdzielonej wysepką lub za pomocą innych urządzeń przejście na każdej jezdni lub z każdej strony wysepki uważa się za przejście odrębne (art. 13 ust. 7 Prawa o ruchu drogowym).
Jako wyjątek od zasady korzystania z przejścia dla pieszych - zgodnie z art. 13 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym - przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych jest dozwolone:
- jeżeli odległość od przejścia przekracza 100 m,
- na skrzyżowaniu.
Odstępstwo to nie dotyczy drogi dwujezdniowej lub po której kursują tramwaje po torowisku wyodrębnionym z jezdni, położonej na obszarze zabudowanym (art. 13 ust. 5 Prawa o ruchu drogowym).
Przy przechodzeniu przez przejście dla pieszych pieszy:
- jest obowiązany zachować szczególną ostrożność (art. 13 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym)
- nie może wchodzić na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd (art. 14 pkt 1 lit. a Prawa o ruchu drogowym),
- nie może wchodzić na jezdnię spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi (art. 14 pkt 1 lit. b Prawa o ruchu drogowym),
- nie może zwalniać kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko (art. 14 pkt 3 Prawa o ruchu drogowym),
- nie może przebiegać przez jezdnię (art. 14 pkt 4 Prawa o ruchu drogowym).
Jeżeli ruch pieszych regulowany jest na przejściu dla pieszych za pomocą sygnalizacji świetlnej to zgodnie z § 98 ust. 2 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych, sygnały świetlne dla pieszych nadaje sygnalizator S-5 i oznaczają one:
- sygnał zielony - zezwolenie na wejście na przejście dla pieszych,
- sygnał zielony migający - że za chwilę zapali się sygnał czerwony i pieszy jest obowiązany jak najszybciej opuścić przejście,
- sygnał czerwony - zakaz wejścia na przejście.
Wzór sygnalizatora S-5 określa załącznik do rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych.
II. Kierujący pojazdem
Zachowanie kierującego pojazdem na, przed i za przejściem dla pieszych oraz znaki i sygnały drogowe z tym związane określają przepisy art. 26 i art. 49 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. Prawo o ruchu drogowym oraz § 3 ust. 1, § 8 ust. 1, § 47 ust. 4, § 89 ust. 3 i § 95 ust. 1-2 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych.
Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych jest obowiązany:
- zachować szczególną ostrożność (art. 26 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym),
- ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu (art. 26 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym),
- zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących, jeżeli przejście jest oznakowane znakiem D-6 i D-6b (§ 47 ust. 4 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych),
- zatrzymać pojazd w celu umożliwienia przejścia osoby niepełnosprawnej, używającej specjalnego znaku, lub osoby o widocznej ograniczonej sprawności ruchowej (art. 26 ust. 7 Prawa o ruchu drogowym),
- powstrzymać się od wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany (art. 26 ust. 3 pkt 1 Prawa o ruchu drogowym),
- powstrzymać się od omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu (art. 26 ust. 3 pkt 2 Prawa o ruchu drogowym).
Jeżeli ruch na przejściu dla pieszych regulowany jest sygnalizacją świetlną, sygnały świetlne dla kierujące pojazdem nadaje sygnalizator S-1, a nadawane sygnały świetlne - zgodnie z § 95 ust. 1 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych - oznaczają:
- sygnał zielony - zezwolenie na wjazd za sygnalizator,
- sygnał żółty - zakaz wjazdu za sygnalizator, chyba że w chwili zapalenia tego sygnału pojazd znajduje się tak blisko sygnalizatora, że nie może być zatrzymany przed nim bez gwałtownego hamowania; sygnał ten oznacza jednocześnie, że za chwilę zapali się sygnał czerwony,
- sygnał czerwony - zakaz wjazdu za sygnalizator,
- sygnały czerwony i żółty, nadawane jednocześnie - zakaz wjazdu za sygnalizator; sygnały te oznaczają także, że za chwilę zapali się sygnał zielony.
Sygnał zielony nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeżeli ruch pojazdu utrudniłby opuszczenie jezdni pieszym (§ 95 ust. 2 pkt 1 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych).
Miejsce zatrzymania pojazdu przed przejściem dla pieszych wskazuje znak P-14 „linia warunkowego zatrzymania złożona z prostokątów” (§ 89 ust. 3 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych).
O zbliżaniu się do przejścia dla pieszych kierujących ostrzega znak A-16 „przejście dla pieszych”, o czym stanowi przepis § 8 ust. 1 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Zgodnie z § 3 ust. 1 ww. rozporządzenia zobowiązuje on uczestników ruchu do zachowania szczególnej ostrożności.
Odległość znaku A-16 wynosi od 150 m do 300 m na drogach, na których dopuszczalna prędkość pojazdów przekracza 60 km/h, a do 100 m na pozostałych drogach (§ 3 ust. 2 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych).
Wzory sygnalizatora S-1, znaku P-14 i znaku A-16 określa załącznik do rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych.
Dodatkowo, zgodnie z art. 49 ust. 1 pkt 2 kierującemu pojazdem zabrania się zatrzymywania pojazdu na przejściu dla pieszych oraz w odległości mniejszej niż 10 m przed tym przejściem. Na drodze dwukierunkowej o dwóch pasach ruchu zakaz ten obowiązuje także za tym przejściem.
III. Warunki techniczne dla znaków i sygnałów drogowych
Warunki techniczne dla znaków i sygnałów drogowych określają przepisy rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz.U z 2003 r. Nr 220, poz. 2181 z późn. zm.). Normy mające zastosowanie dla przejść dla pieszych określone są:
- w załączniku nr 1 do rozporządzenia pod liczbami porządkowymi: lp. 1.2.1 lit. a, lp. 2.2.18, lp. 5.2.6, lp. 5. 2. 13. 2
- w załączniku nr 2 do rozporządzenia pod liczbami porządkowymi: lp. 1.2, lp. 2. 2. 1. 8, lp. 4.1, lp. 4.2.1, lp. 4.2.5, lp. 4.2.6.2, lp. 4.2.6.3, lp. 5.2.1, lp. 6.1, lp. 7.1, lp. 7. 6. 2. 4, lp. 7. 6. 2. 6, lp. 7. 6. 2. 10, lp. 7. 6. 2. 12, lp. 7.6.2.13, lp. 7. 6. 3. 4 oraz lp. 7.8
- w załączniku nr 3 do rozporządzenia pod liczbami porządkowymi: lp. 3.2.6, lp. 3.2.7, lp. 3.3.5.1, lp. 3.3.5.2, lp. 3.3.5.3, lp. 3.3.5.4, lp. 3.3.5.5, lp. 4.2.4, lp. 4.3, lp. 5.1, lp. 5.2.2, lp. 5.2.9, lp. 5.2.11, lp. 5.2.12, lp. 6. 2. 1. 1, lp. 6.2.2, lp. 6.2.8, lp. 6.2.9, lp. 6.3.1, lp. 6. 3. 2. 2, lp. 6.3.3, lp. 6.3.4, lp. 7.2.2, lp. 7.3.1, lp. 7.3.2, lp. 8.2, lp. 8.3.2 oraz lp. 8.3.3
w załączniku nr 4 do rozporządzenia pod liczbami porządkowymi: lp. 2.5, lp. 5.4 oraz lp. 8.1.
STAN PRAWNY W INNYCH PAŃSTWACH EUROPEJSKICH
Rozwiązania stosowane w innych państwach europejskich nie zobowiązują polskiego ustawodawcy do zastosowania analogicznych rozwiązań w polskim prawie krajowym. Krajowy ustawodawca powinien uwzględniać w pierwszej kolejności krajowe uwarunkowania (stan i rodzaj infrastruktury drogowej, realną możliwość egzekwowania stanowionego prawa, stopień świadomości i akceptacji społecznej dla proponowanych rozwiązań, faktyczne zachowania uczestników ruchu drogowego itp.) oraz zobowiązania wynikające z prawa międzynarodowego. Oczywiście nie oznacza to, że zastosowane rozwiązania o charakterze normatywnym nie mogą być wykorzystywane, jako przekłady dobrej praktyki. Dlatego wykonywanie analiz w tym zakresie powinno być jednym z zadań polskich władz odpowiedzialnych za BRD.
Takie działania podjęła Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, która 13 czerwca 2013 roku opublikowała „Raport dotyczący ochrony pieszych w pobliżu i na wyznaczonych przejściach przez jezdnię w wybranych 15 krajach europejskich”. http://www.krbrd.gov.pl/download/pdf/Raport_KRBRD_ochrona_pieszych_na_przejsciach_2013.pdf
W raporcie przeanalizowano krajowe przepisy ruchu drogowego w Austrii, Belgii, Bułgarii, Czechach, Danii, Francji, Holandii, Niemczech, Norwegii, Polsce, Rumunii, Słowacji, Słowenii, Szwajcarii i na Węgrzech.
Niestety w opracowanym na zlecenie KR BRD raporcie zabrakło analizy przepisów określających wymagane zachowanie pieszych, ograniczając się jedynie do norm prawnych odnoszących się wyłącznie do kierujących pojazdami.
I tak dla we Francji raport poddaje analizie jedynie Article R415-11 Code de la route (Kodeks drogowy) /wymagane zachowanie kierującego w zakresie ustępowania pierwszeństwa pieszym na przejściach/, kompletnie pomijając przepisy:
- Article R412-37 /obowiązek uwzględnienia przez pieszego widoczności, odległości i szybkości pojazdu; obowiązek przechodzenia po przejściu dla pieszych lub przedłużeniu chodnika/
- Article R412-38 /zasady ruchu na przejściach dla pieszych regulowanych/
- Article R412-39 /zasady przechodzenia przez jezdnię oraz przez skrzyżowanie/
- Article R412-40 /zasady przechodzenia przez jezdnię przedzieloną wysepką lub azylem dla pieszych/
Dlatego też nieuwzględnienie w relacjach „pieszy – kierujący” komplementarnych regulacji prawnych jest poważnym błędem metodologicznym i nie pozwala na sformułowanie pełnych wniosków, co do najlepszych praktyk w zakresie rozwiązań normatywnych.
Niemniej na podstawie raportu można stwierdzić, iż duża część państw europejskich skorzystała z fakultatywnego przepisu art. 21 ust. 3 Konwencji o ruchu drogowym, sporządzonej w Wiedniu dnia 8 listopada 1968 r., pozwalającego na wprowadzenie obowiązku zatrzymania się, gdy:
- piesi znajdują się na przejściu dla pieszych, albo
- wchodzą na przejście.
Raport niestety nie pokazuje, że zgodnie z ww. art. 21 Konwencji, wprowadzony w państwach europejskich obowiązek ustąpienia pierwszeństwa pieszym wkraczającym na jezdnię, nie oznacza automatycznie bezwzględnego prawa do przechodzenia dla pieszych. Muszą oni bowiem każdorazowo przed wejściem zachować szczególną ostrożność i nie powinni wchodzić na jezdnię na jezdnię uwzględnić bez uwzględnienia odległości i szybkości zbliżających się pojazdów (art. 20 ust. 6 Konwencji). Ten ostatnich wymóg dotyczy przejść dla pieszych o ruchu nieregulowanym sygnalizacją świetlną lub za pomocą sygnałów nadawanych przez uprawnioną osobę.
WNIOSKI DE LEGE FERENDA
Obowiązujące w Polsce przepisy należy uznać za zasadniczo zgodne z przepisami prawa międzynarodowego. Niemniej wzorem innych państw europejskich można rozważyć zmianę przepisu art. 26 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym tak, aby kierujący pojazdem był zobowiązany ustąpić pierwszeństwa także pieszemu wchodzącemu na przejście dla pieszych, a nie tylko znajdującemu się na tym przejściu.
Wprowadzenie takiej zasady wymagałoby jednak znacznego vacatio legis, gdyż przed jego wejściem w życie powinno się:
- zmienić warunki techniczne dla znaków i sygnałów drogowych w celu ustanowienia zasady, iż na drogach poza obszarem zabudowanym oraz na drogach dwujezdniowych o podwyższonej dopuszczalnej prędkości położonych na obszarze zabudowanym, dojazd do przejścia poprzedzony jest znakiem ograniczającym prędkość do 50 km/h (dotyczy to wyłącznie przejść dla pieszych o ruchu nieregulowanym);
- zmienić organizację ruchu na ww. przejściach dla pieszych zgodnie ze zmienionymi warunkami technicznymi,
- przeprowadzić szeroką kampanię medialną na temat nowo wprowadzanej zasady,
- przygotować zmianę taktyki oraz organizacji działania służb kontrolnych w celu egzekucji nowo wprowadzonych zasad (zintensyfikowanie kontroli na przejściach dla pieszych w okresie roku od dnia wprowadzenia nowej zasady).
Ponadto istniejący w Polsce zakaz wchodzenie przez pieszego bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd wydaje się być cokolwiek niewystarczający w świetle przepisu Konwencji o ruchu drogowym oraz rozwiązań istniejących w innych państwach europejskich. Dlatego zasadnym byłaby zmiana (rozszerzenie) przepisu art. 14 pkt 1 lit. a Prawa o ruchu drogowym w celu wprowadzenia dla pieszego „zakazu wchodzenia na jezdnię bez uwzględnienia przez pieszego widoczności, odległości i prędkości nadjeżdżającego pojazdu, a w szczególności zakazu wchodzenia bezpośrednio pod jadący pojazd”.
Z przeprowadzonej analizy wynika, iż obowiązujące Polskę prawo międzynarodowe oraz polskie przepisy prawa krajowego, nie przewidują odrębnych zasad ruchu drogowego lub szczególnych rozwiązań związanych z oznakowaniem i stosowaniem urządzeń bezpieczeństwa ruchu w pobliżu szkół w godzinach nauki szkolnej. Wydaje się to być poważnym problemem. Pomimo możliwości oznakowania tych miejsc znakami ostrzegawczymi oraz pomimo wprowadzonej w Polsce możliwości nadzoru nad przejściami dla pieszych przez specjalnie przeszkolone osoby uprawnione do zatrzymywania pojazdów, wydaje się być rzeczą zasadną wprowadzenie możliwości używania organizacji ruchu ograniczającej prędkość do 25 km/h w czasie, gdy dzieci idą do lub ze szkoły.
Maciej Wroński
*) Artykuł został opracowany w roku 2015. Redakcja tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS uznała, iż stanowi niezwykle ważny głos w dyskusji poświęconej bezpieczeństwu pieszego na przejściach dla pieszych. Celem dzisiejszej publikacji jest wskazanie na złożoność podnoszonego problemu. Wobec powyższego redakcja nie dokonała jakichkolwiek zmian i uzupełnień wersji pierwotnej, w tym także odwołań do aktów prawnych i dokumentów w nim cytowanych. (jm)
Komentuj →
19 lutego 2019 |
0
Rafał Krzyszowski, instruktor nauki jazdy, instruktor techniki jazdy, Szkoła Nauki Jazdy „MARZANNA” w Olkuszu, członek PSITJ (fot. archiwum własne autora)
Artykuł, który zdecydowałem się napisać, będzie poruszał bardzo ważny aspekt z życia kierowcy, uczestnika ruchu drogowego, czyli świadomość i bezpieczeństwo w ruchu drogowym.
Nie będę przytaczał kolejnych statystyk odnośnie wypadków na drodze, bo jak wiemy otaczająca nas rzeczywistość drogowa - co trzeba uczciwie powiedzieć - poprawia się od wielu lat. Powstają kilometry nowych dróg, budowane są skrzyżowania projektowane w oparciu o najnowsze osiągniecia w zakresie inżynierii ruchu drogowego, jednak mimo to nasze drogi nie należą do bezpiecznych. Mamy wysoki wskaźnik śmiertelności, mamy wiele osób rannych, które przez całe swoje późniejsze życie odczuwają ciężar kalectwa. To nieodwracalne następstwa zdarzeń drogowych. Owszem wypadek, jego konsekwencje są składową wielu czynników, takich jak stan techniczny pojazdu, drogi (stan techniczny, sposób jej oznakowania, widoczność na przejściu dla pieszych np. czy jest ono dobrze doświetlone nocą itd.), ale podstawowym czynnikiem kształtującym bezpieczeństwo na drodze jest człowiek, kierowca, uczestnik ruchu drogowego, także pieszy. Bezpieczeństwo na drodze zależy od nas samych, to my je tworzymy, to my decydujemy czy będziemy mogli kiedyś się pochwalić, iż doganiamy świat, kraje europejskie, liderów w zakresie bezpieczeństwa na drogach takich jak Szwecja i inne kraje Skandynawskie. Czy to ma sens? Patrząc z własnej perspektywy odpowiadamy: Tak ma!!!
Jako ojciec kilkuletniej córeczki chciałbym móc wierzyć w to, iż korzystając z drogi ona może czuć się na niej bezpiecznie, że nawet w sytuacji roztargnienia, kiedy wbiegnie na drogę, kierowca zareaguje właściwie i skończy się na przysłowiowym strachu. Bowiem dla niego magiczna dozwolona prędkość 50 km/godz. w obszarze zabudowanym, nie jest wrogiem, ale pewną granicą, która daje nam wszystkim poczucie wzajemnego szacunku i poszanowania dla najwyższej wartości, jaką jest życie. Ile razy słyszymy: - pieszy wtargnął na jezdnię; - kierowca jechał za szybko; - znacznie przekraczał prędkość dopuszczalną. Każdorazowo można też postawić pytanie, o to co by się wydarzyło gdyby kierowca jechał z prędkością dopuszczalną, czy mógł wyhamować przed pieszym. Takich pytań możemy zadawać mnóstwo, to właśnie one są kluczowe. Czy gdyby ten kierowca - bardzo często prowadząc samochód, który jest wyposażony w nowoczesne systemy bezpieczeństwa - potrafił te zdobycze techniki wykorzystać w 100 procentach…
Ilu kierowców świadomie - kilka razy w roku i w bezpiecznych warunkach - trenuje manewr hamowania awaryjnego, wyrabiając sobie w ten sposób właściwe reakcje (pamięć mięśniową), które później w krytycznej sytuacji mogą okazać się bezcenne? Ilu kierowców wie jak działa system BAS, ten i wiele innych? Ilu kierowców wie jak prawidłowo technicznie hamować awaryjnie? Wielu pewnie sądzi, iż „wypadek mnie nie dotyczy”, a więc „nie jest mi to potrzebne”. Właśnie tak myślało wielu kierowców uczestniczących w wypadkach drogowych.
Dlaczego o tym piszę? Już od kilku lat w Polsce toczy się dyskusja o konieczności obowiązkowych szkoleń, które są adresowane do początkujących kierowców. W chwili obecnej praca nad UOKP wróciła do konsultacji międzyresortowych, a my nadal nie znamy proponowanych zapisów prawych. W pierwszym projekcie ustawy określono, iż każdy świeży kierowca, w okresie pomiędzy 4-8 miesiącem od momentu uzyskania prawa jazdy, ma mieć obowiązek odbycia dwugodzinnego szkolenia w WORD - w ramach warsztatów teoretycznych - oraz jednogodzinnego szkolenia praktycznego w Ośrodku Doskonalenia Techniki Jazdy. Właśnie tam, w ramach szkolenia praktycznego - w miejscu bezpiecznym, bo przecież takim miejscem jest ODTJ - kierowca pod okiem specjalisty miał poznawać tajniki hamowania awaryjnego, trenować umiejętność ominięcia przeszkody, poznawać granice przyczepności samochodu. Właśnie na torze ODTJ uczestnik szkolenia ma szansę zrozumieć, na czym polega fizyka ruchu samochodu, gdzie kończy się bezpieczna granica w zakresie prędkości samochodu. Tak, aby każdy indywidualnie potrafił sobie ją wyznaczyć. Pamiętajmy, że po jej przekroczeniu giną ludzie. Taki był i jest cel takich szkoleń. W chwili, gdy pojawiły się pierwsze sygnały właśnie takiego kierunku prac nad ustawą, byłem i - przyznam - nadal jestem gorącym zwolennikiem takich zapisów.
Jak to zostało zapisane w stanowisku Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy należy jednak rozważyć kwestie związaną z wyznaczoną datą: - pomiędzy 4-8 miesiącem - w których miałyby się one odbywać. Być może powinno dojść do szerszej współpracy pomiędzy OSK a ODTJ-mi, a takie szkolenia powinny odbywać się zaraz bezpośrednio po zakończeniu kursu prawa jazdy lub w jego trakcie. Należy zastanowić się czy forma jednogodzinnego szkolenia będzie wystarczająca, aby zrealizować program przewidziany w rozporządzeniu określającym szczegółowy jego zarys.
Tak, to kwestie będące słusznym przedmiotem dyskusji. Niestety - także w naszym środowisku - słychać głosy sprzeciwu. Powiem wprost, uczestniczyłem w wielu szkoleniach - przede wszystkim motocyklowych - za każdym razem wychodziłem z nich bogatszy o kolejną wiedzę, a ta bezpośrednio przekładała się na moje bezpieczeństwo. Pamiętam, że właśnie tam - wiele lat temu - pokazano mi jak prawidłowo prowadzić motocykl, pokazano mi, że pozycja na nim ma znaczenie, jak ważne jest sterowanie wzrokiem i wiele, wiele innych bardzo ważnych rzeczy. Teraz jestem dumny, że mogę tę wiedzę przekazywać swoim podopiecznym, że świadomie wpisuję się w prawidłowy tok szkolenia, zawsze pamiętam, że przecież właśnie to jest ich bezpieczeństwo.
Szczerze powiedziawszy nie rozumiem skąd docierające głosy sprzeciwu. Czy ODTJ mają w tym interes w aspekcie biznesowym? Pewnie, że tak przecież takie szkolenia generują koszty: pracownicy, infrastruktura itd. To jest projekt biznesowy!!! Jednak jednocześnie mający ogromną wartość dodatnią, poprawę świadomości każdego kierowcy, jego umiejętności w kontekście prowadzenia pojazdu. Również w środowisku szkoleniowców spotykam się z opiniami, iż w ciągu jednej godziny z kierowcy nie zrobimy rajdowca. Czyli, takie szkolenie nie ma sensu itd. Ja odpowiadam, że nie taka jest idea tych szkoleń. One mają charakter prewencyjny, charakter poznawczy, że gdzieś pojazd ma granice przyczepności, że w momencie poruszania się z niedozwoloną prędkością stanowi śmiercionośną broń. Pamiętajmy także o ich charakter edukacyjny, aby każdy z nas mógł doświadczyć jak ważna jest prawidłowa pozycja za kierownicą, jak ważna jest prawidłowa technika pracy rąk na kierownicy, technika hamowania, technika pokonywania zakrętów. Poznać zasady działania systemów bezpieczeństwa, nabyć umiejętności korzystania z nich, zrozumieć zasady zachowań w sytuacjach ekstremalnych.
Tak, wiele z tych elementów powinno być już stopniowo realizowanych w każdej szkole nauki jazdy, począwszy od pierwszych godzin za kółkiem pod okiem specjalisty, jakim powinien być instruktor nauki jazdy. Wtedy ODTJ będzie kolejnym, ale jakże ważnym elementem w łańcuszku budowaniu świadomego i bezpieczeństwa kierowcy. Świadomego, czyli takiego, obok którego stojąc na światłach nie muszę się bać. Dlatego należy tą idee, w którą te konieczne zmiany są wpisane, propagować w sposób właściwy określać cele z tym związane, przedstawiać je mądrze tak, aby nasze społeczeństwo zrozumiało słuszność takiego działania.
W lutym bieżącego roku miałem okazję uczestniczyć w inauguracji takiego projektu pod tytułem „Projekt Skandynawia”, którego autorem i pomysłodawcą jest Marek Dworzecki, szkolenie odbywało się w ODTJ Autodrom „Jastrząb” gdzie w bezpiecznych warunkach można było trenować technikę jazdy samochodem, gdzie w ramach ćwiczeń, które symulowały różne sytuacje drogowe można było doskonalić swoje umiejętności. Każdy miał okazję poznać granicę przyczepności pojazdu, zrozumieć, na czym polega synergia pomiędzy kierowcą, pojazdem, a drogą.
Najbardziej jednak cieszył mnie fakt, iż każdy uczestnik w trakcie szkolenia był uśmiechnięty, tworzyła się wręcz rodzinna atmosfera, można było wymienić poglądy, poznać jak temat bezpieczeństwa w ruchu drogowym postrzegają koleżanki i koledzy. Dodam, iż osobiście nie usłyszałem stwierdzenia, aby był to stracony czas, a wręcz przeciwnie. Podpisuję się pod tym projektem, choć odbyła się tylko niewielka jego część. Zaplanowano szeroką pojętą edukację drogową, z której będą mogli korzystać wszyscy chętni, kandydaci na kierowców, młodzi kierowcy, instruktorzy, egzaminatorzy, instruktorzy techniki jazdy, osoby towarzyszące, które chcą usiąść w trakcie szkolenia na miejscu pasażera, a także wszyscy pozostali, którym nie jest obojętna wysoka jakość szkolenia i bezpieczeństwo.
Tak właśnie postrzegam bezpieczeństwo drogowe, jako świadomość każdego z nas, że to my wspólnie tworzymy realia drogowe, że to od nas samych będzie zależało, jaką „Skandynawię” sobie zbudujemy. Ja mam nadzieję, że taką, w której - jak to pięknie powiedział Marek Dworzecki - na drodze brat brata nie będzie zabijał. Dlatego uczmy się na sprawdzonych wzorcach, stale edukujmy, starajmy się zrozumieć, że pewne ograniczenia na drodze (choćby prędkość) nie są naszym przeciwnikiem, a tylko dbają o nasze wspólne dobro, jakim jest ludzkie życie.
Rafał Krzyszowski

Komentuj →
18 lutego 2019 |
0
Zbigniew Drexler, ekspert z zakresu prawa o ruchu drogowym, autor książek (fot. Jolanta Michasiewicz)
Jak informowaliśmy Rzecznik Praw Obywatelskich, dr Adam Bodnar wystosował do ministra infrastruktury wystąpienie w sprawie pierwszeństwa pieszych zamierzających wejść na przejście dla pieszych. Rzecznik oczekuje rozważenia zasadności zmiany zasad ruchu drogowego, w ten sposób, aby pieszym oczekującym lub wkraczającym na przejście wyznaczone dla nich, przyznane zostało prawo pierwszeństwa, a co dalej idzie, inicjatywy nowelizacji przepisów ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Problem poprawy bezpieczeństwa pieszych niezwykle trudny i niestety wciąż oczekuje na skuteczne rozwiązanie.
Dziś publikujemy wystąpienie eksperta z zakresu brd, emerytowanego głównego specjalisty w Ministerstwie Komunikacji/Transportu, autora książek do nauki jazdy - Zbigniewa Drexlera. To niezwykle ważny głos w dyskusji dotyczącej przepisów o pierwszeństwie pieszych na przejściach dla nich wyznaczonych. Nasz Ekspert swoje wystąpienie zaadresował do RPO, Adama Bodnara. Pisze o przestrzeganiu i egzekwowaniu przepisów w kontekście tworzenia nowych. Zachęcamy do wnikliwej lektury. Autorowi serdecznie dziękujemy za przesłany tekst.
Redakcja Tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS
Szanowny Panie Doktorze
Zawsze z zainteresowaniem i uznaniem zapoznaję się z Pana wystąpieniami w sprawach zgłaszanych do różnych organów lub instytucji. Niestety wystąpienie Pana do Ministra Infrastruktury z dnia 29.01.2019 z sugestią zmiany przepisu dotyczącego pierwszeństwa pieszych na przejściach dla nich wyznaczonych „polegającej na przyznaniu pierwszeństwa pieszym, którzy oczekują na przejście przez jezdnie [czy jezdnię i czy w każdym miejscu? - Z.D.] lub wkraczają na przejście dla pieszych” nie tylko bardzo mnie zaskoczyła, ale wręcz zbulwersowała. Cały kontekst Pana wniosku i jego uzasadnienie wskazują na to, że dołączył Pan do tej grupy osób zajmujących się sprawami bezpieczeństwa ruchu drogowego, które jego poprawę upatrują nie w przestrzeganiu i egzekwowaniu przepisów, lecz w ich zmienianiu.
W związku z tym pozwalam sobie przekazać w załączeniu mój artykuł w tej sprawie, który w końcu 2017 roku opublikowałem w tygodniku PRAWO DROGOWE@NEWS wydawanym od wielu lat przez Grupę IMAGE. Stanowisko w nim przedstawione zostało w pełni poparte przez Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Instytucie Transportu Drogowego. Pragnę dodać, że sprawami bezpieczeństwa ruchu drogowego, przede wszystkim od strony prawnej zajmuję się od kilkudziesięciu lat. Przez ponad 30 lat pracowałem w Ministerstwie Komunikacji/Transportu przy tworzeniu „kodeksu drogowego” prowadząc równolegle (do dzisiaj) szeroką działalność publicystyczną (w niedalekiej przyszłości ma ukazać się VI. wydanie mojej książki „Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem” - Grupa IMAGE 2019).
Pragnę dodać, że wszystkie sytuacje obrazujące wypadki drogowe na przejściach dla pieszych, które oglądałem w TVN24, również te związane z informacją o Pańskim wystąpieniu do Ministra Infrastruktury, świadczą w sposób jednoznaczny o jaskrawym naruszaniu obowiązujących przepisów. Gdyby te regulacje były przestrzegane i egzekwowane Polska na pewno nie znajdowałaby się na czołowych miejscach tej niechlubnej części statystyki wypadków drogowych i ich ofiar. Uważam, że zmiana obowiązujących dobrych przepisów, w sposób optymalny regulujących wzajemne stosunki kierujących i pieszych na przejściach, zapewniając im możliwie największe bezpieczeństwo, nie wymaga zmiany. Potwierdza to fakt, iż Sejm poprzedniej kadencji, pomimo dwuletniej dyskusji na ten temat nie potrafił stworzyć nic lepszego w tej materii. Na szczęście liczne wysiłki posłanki Bublewicz nie znalazły akceptacji.
Przedstawiając powyższe wierzę, że spojrzy Pan na omawiany problem nie tylko od strony zwolenników lekkomyślnego zmieniania przepisów i podzieli Pan stanowisko przedstawione tu oraz w załączniku. Byłbym natomiast rad, gdyby z Prawa o ruchu drogowym usunięto przepisy niejasne, nieegzekwowalne lub wręcz powodujące niebezpieczne sytuacje w ruchu.
Z wyrazami szacunku
Zbigniew Drexler
Do wiadomości:
- Minister Infrastruktury
- Instytut Transportu Samochodowego
- Grupa Image
- TVN 24
***
Załącznik:
PIERWSZEŃSTWO PIESZEGO NA PRZEJŚCIU
W Sejmie poprzedniej kadencji przez około dwóch lat toczono dyskusje nad zmianą przepisów regulujących postępowanie, zarówno kierujących jak i pieszych, na przejściach przez jezdnię, to jest w miejscach oznaczonych na jezdni w celu jej przekraczania. Stwierdzę tu: na szczęście nic „lepszego” nie wymyślono, ponieważ obowiązujący obecnie (od wielu lat) art. 26 ust. 1. ustawy - Prawo o ruchu drogowym, w brzmieniu:
Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu, w sposób optymalny, dla obydwu stron, kwestię tę ustala. Powodem zaś toczących się bezowocnie dyskusji jest przekonanie niektórych osób tworzących prawo, że zmiana przepisów jest najlepszym sposobem poprawiającym bezpieczeństwo na przejściach, co jest poglądem dość często spotykanym również w innych sytuacjach ruchu drogowego. Propozycje zmiany przepisów powinny natomiast być rozpatrywane jako ostatni wniosek po analizie wykazującej, że obowiązujące przepisy są uczestnikom ruchu dostatecznie znane (propagowane, nauczane) i egzekwowane.
W przytoczonym wyżej art. 26 ust. 1 ustawy są użyte dwa bardzo istotne określenia (czcionka półgruba), których treści wielu kierujących nie potrafi wyrazić choćby opisowo własnymi słowami, nie mówiąc już o rozumieniu ich istoty.
Sformułowania te bardzo klarownie określają sposób postępowania. Pozwalam sobie przytoczyć je wraz z krótkim komentarzem.
Oto brzmienie art. 2 pkt 22 i 23 ustawy:
22) szczególna ostrożność [oznacza] ostrożność polegającą na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie;
23) ustąpienie pierwszeństwa [oznacza] powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu, albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego - do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku;.
Z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności wynika, że oprócz zwiększenia uwagi kierujący ma dostosować swoje zachowanie do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, co w przypadku przejścia dla pieszych oznacza upewnienie się czy nie ma na nim pieszego, lub czy nie wkracza na nie. Postawienie na przejściu choćby jednej nogi przez idącego stwarza nakaz ustąpienia mu pierwszeństwa przez kierującego (przepuszczenia przed sobą). Aby obowiązku tego nie naruszyć kierujący znajdujący się jezdni, zbliżając się do przejścia, musi być przygotowany do zatrzymania się. Ruch może kontynuować w zależności od sytuacji, to jest wówczas, gdy ma widoczność przejścia i jego otoczenia w stopniu dającym mu przekonanie, że nie dojdzie do kolizji z pieszym. Jeżeli przejście jest zasłonięte, na przykład przez nieprawidłowo parkujący pojazd, kierujący zbliżając się do przejścia musi zachować taką prędkość, jak gdyby wiedział, iż w niewidocznym polu znajduje się przechodzień. Dopiero, gdy upewni się, że nie ma pieszego może kontynuować jazdę. Takie postępowanie wynika z wymienionych w pkt 22 sformułowań: do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, co szczególnie realizuje się na skrzyżowaniu i przejściu, oraz do sformułowania: odpowiednio szybkie reagowanie, co nakazuje jazdę z odpowiednio dobraną prędkością (z zasady niewielką) umożliwiającą zatrzymanie się, gdy sytuacja będzie tego wymagała, to jest gdy pieszy jest blisko na przejściu a jego ruch może doprowadzić do kolizji
Kolejny zaś punkt 23. określa jak realizuje się obowiązek ustąpienia pierwszeństwa w stosunku do pieszego. Na uwagę zasługuje tu sformułowanie powstrzymanie się od ruchu, co oznacza, że dotyczy ono nie tylko kierującego jadącego, ale również zamierzającego ruszyć, jeżeli tym manewrem zmusiłby pieszego do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku.
Jaki łatwo zauważyć opisane tu postępowanie wobec pieszego na przejściu jest analogiczne jak wobec pojazdu na drodze z pierwszeństwem, zbliżającego się do skrzyżowania. Kierujący na drodze podporządkowanej dojeżdżając do skrzyżowania z bardzo ograniczoną widocznością drogi z pierwszeństwem musi liczyć się z koniecznością zatrzymania się (co w praktyce często czyni) w celu upewnienia się czy może wjechać na skrzyżowanie nie powodując kolizji z pojazdem na drodze z pierwszeństwem. Jeżeli zaś skrzyżowanie znajduje się w tak zwanym polu z dużą widocznością, i nikt do niego się nie zbliża, może bezpiecznie kontynuować jazdę bez ograniczenia prędkości wynikającego ze zbliżania się do tego miejsca drogi. W przypadku przejścia dla pieszych - ono jest traktowane jak droga z pierwszeństwem, zaś jezdnia, po której zbliża się do niego kierujący - jak droga podporządkowana.
Można zapytać czy mając tak dobre przepisy należy dążyć do ich zmiany? Z merytorycznego punktu widzenia na pewno - nie. Należy je wdrażać i egzekwować.
Inicjatorzy zmiany przepisów często powołują się na inne państwa, w których kierujący mają ustępować pieszym znajdującym się na chodniku i zamierzającym przejść przez jezdnię. Nie wyobrażam sobie egzekwowania tego przepisu w każdych warunkach, a więc na ulicach o dużym ruchu i szerokich chodnikach, oraz o wąskich chodnikach i dużym ruchu. Jak kierujący w każdych warunkach i okolicznościach ma „wyłuskiwać” pieszych zamierzających przekroczyć jezdnię, spośród tych, którzy kontynuują ruch po chodniku, lub stoją na nim w pobliżu przejścia?! Ponadto czy można regulować pierwszeństwo pomiędzy uczestnikami ruchu znajdującymi się na „swoich” częściach drogi (pieszy na chodniku, kierujący na jezdni) a więc, na których ruch jest bezkolizyjny. Pierwszeństwo można regulować, gdy ci uczestnicy ruchu znajdują się na „wspólnej”, kolizyjnej części drogi, a więc na przejściu dla pieszych, lub gdy jeden z nich narusza powierzchnię drogi dla niego nieprzeznaczoną, a więc pieszy wchodząc na jezdnię lub kierujący wjeżdżając na chodnik.
Jakkolwiek przepisy nakładają na kierującego zbliżającego się do przejścia dla pieszych bardzo rygorystyczne obowiązki, to jednak - aby zapewnić możliwie pełne bezpieczeństwo pieszym - ustawodawca, również na nich, nałożył pewne ograniczenia. Wymienić tu należy zwłaszcza obowiązek zachowania szczególnej ostrożności i zakaz wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych. Chodzi o to, aby w razie nagannego postępowania kierującego, co niestety nierzadko się zdarza, nie dochodziło do kolizji.
Na zakończenie chcę jeszcze raz podkreślić, że ciągłe zmienianie przepisów, czyli tworzenie niestabilnego prawa (tak często dziś praktykowane!) nie jest metodą na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego. Sądzę, że dopóty, dopóki na drogach będą istniały przejścia dla pieszych nic lepszego się nie wymyśli. Pamiętać też trzeba, iż każda, nawet najmniejsza zmiana przepisów w tym zakresie, dotyczy milionów uczestników ruchu, a to jest też ważnym argumentem za pozostawieniem tych przepisów w spokoju.
Zbigniew Drexler
Tyg. PRAWO DROGOWE. 11.12.2017. Zbigniew Drexler. „Zmiana przepisów nie jest metodą na poprawę brd pieszych” - https://www.prawodrogowe.pl/informacje/rozmowy/zbigniew-drexler-pierwszenstwo-pieszych-zmiana-przepisow-nie-jes
Komentuj →