6 kwietnia 2007 |
0
Większość niepełnosprawnych może prowadzić samochód. Ważne jest tylko to, co w przypadku każdego kierowcy - dobry wzrok i opanowanie. Czytamy w “Gazecie Wyborczej”: do niedawna niewiele było w Polsce szkół, w których osoba niepełnosprawna (ON) mogła przejść kurs i zdać egzamin na prawo jazdy. Najłatwiej jest w Warszawie. Tu miejsc, które dysponują autami i salami wykładowymi przystosowanymi dla niepełnosprawnych, jest kilka (najsłynniejszy to CKI w Konstancinie pod Warszawą). Ceny kursów i egzaminów są z reguły trochę wyższe niż w przypadku pełnosprawnych kierowców, ale rok temu ruszyła cenna inicjatywa Fundacji Aktywnej Rehabilitacji, która kilka razy w roku organizuje darmowe kursy prawa jazdy dla ON. Odbywają się one w Miętnem pod Garwolinem. Jeden kurs trwa 20 dni, w kursie bierze udział maksymalnie 12 osób. Ostatniego dnia odbywa się egzamin, który jest jedyną płatną częścią kursu. Z reguły osoby niepełnosprawne mogą prowadzić samochód tylko za pomocą rąk. Chociaż dziś nawet brak obu rąk nie przekreśla ich szans. Wszystko zależy od modelu auta i urządzeń sterowniczych. Podstawowe znaczenie ma skrzynia biegów - od tego, jaką przekładnię ma samochód, zależy, jakie peryferia trzeba zamontować, by się nim poruszać. Zakup samochodu dla osoby niepełnosprawnej to złożony proces. Jeśli kupujemy auto używane, aby uniknąć przykrej niespodzianki, musimy wcześniej skonsultować się z warsztatem, w którym będziemy nasze cztery kółka dopasowywać. Jeśli kupujemy auto z salonu, producent na pewno poinformuje nas o tym, gdzie najlepiej wykonać odpowiedni "zabieg" i pomoże załatwić wszystkie formalności.
Komentuj →
5 kwietnia 2007 |
0
Ulotki z hasłem "Zabrałeś moje miejsce, zabierz moje kalectwo", które od kilku lat znajdują za wycieraczkami płocczanie zajmujący miejsca dla niepełnosprawnych, teraz będą naklejane na szyby samochodów. - Może to w jakiś sposób podziała na tych, którzy zabierają nasze miejsca - mówią niepełnosprawni. Trwa akcja “Gazety Wyborczej” piętnowania kierowców, którzy zajmują miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych. Gazeta regularnie publikuje zdjęcia samochodów należących do zdrowych kierowców, którzy za nic mają przepisy i potrzeby niepełnosprawnych. Jarosław Troch, prezes Płockiego Parku Przemysłowo-Technologicznego proponuje, by pójść śladem np. Stanów Zjednoczonych, gdzie ulotki z informacją, że miejsce przeznaczone jest dla kogoś innego, nie wtyka się za wycieraczkę, tylko przykleja do przedniej szyby. Taki kierowca nie mógłby się ruszyć bez usunięcia sprzed oczu naklejki. - Zdrapanie takiej kartki ze specjalnym klejem jest trudne i wtedy jest dopiero wstyd, jak ktoś stoi przez godzinę i skrobie, a tłumy ludzi go obserwują - dodaje Troch. Pomysł już spodobał się rzecznikowi niepełnosprawnych. - Spróbujemy tego sposobu - zapowiada Marzena Kalaszczyńska. - Jeszcze w tym tygodniu zlecę przygotowanie specjalnych ulotek-naklejek. Może w ten sposób kierowcy nauczą się, że miejsca dla osób niepełnosprawnych są nam naprawdę potrzebne.
Komentuj →
2 kwietnia 2007 |
0
“Bezpieczeństwo albo śmierć. Trzeciej możliwości nie ma. Będę bezkompromisowo walczyć o życie i zdrowie na polskich drogach” – powiedział Minister Transportu Jerzy Polaczek 21 marca br. w resorcie podczas konferencji prasowej nt. Projektu Pilotażowego Programu Poprawy Bezpieczeństwa w Ruchu Drogowym na Drodze Krajowej nr 8. “Wczoraj na naszych drogach wydarzyło się 111 wypadków, w których zginęło 10 osób a ponad 100 zostało rannych. Jako Minister Transportu i zarazem Przewodniczący Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ogłaszam początek nowej polityki Państwa w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Chcemy złamać zasadę działania punktowego na rzecz przedsięwzięć kompleksowych” - dodał. “Chcemy włączyć do współpracy inne organy państwa, podmioty, organizacje i środki masowego przekazu, a co najważniejsze przekonać i pozyskać do współpracy całe społeczeństwo, bo od dawna wiadomo, że bez zmiany zachowań uczestników ruchu drogowego nie dokonają się znaczące zmiany jakościowe i ilościowe w obszarze bezpieczeństwa ruchu” – zapowiedział szef resortu transportu. W ciągu ostatnich 10 lat na naszych drogach zginęło ponad 60 tysięcy osób i około 100 osób ginie niemal każdego weekendu. W Polsce jest 3 - 4 razy większa liczba wypadków drogowych na 1 km drogi niż w innych krajach Europy i ponad 4 razy większa liczba śmiertelnych ofiar w tych wypadkach. Polskie społeczeństwo i polski rząd nie ma innej alternatywy w obliczu tak wielkiej liczby wypadków drogowych i liczby ich ofiar. Jako kraj należący do Unii Europejskiej zobowiązaliśmy się do zredukowania do roku 2013 liczby osób zabitych w wypadkach drogowych o 50 %. W przyjętym przez Radę Ministrów Krajowym Programie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Gambit 2007-2013 założono niezbędny poziom redukcji liczby osób zabitych na drogach krajowych na 75%. Ministerstwo Transportu wspólnie z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad rozpoczyna przygotowanie kompleksowego projektu o nazwie “Ósemka – osiem - osiemdziesiąt osiem”. “Ósemka to droga krajowa numer 8 (DK8) - najdłuższa w Polsce o długości 791 km, o największej liczbie wypadków i ofiar śmiertelnych, na której rocznie ginie ok. 150 osób. Dlatego d tej drogi rozpoczynamy nasze działania” – powiedział Zastępca Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad Waldemar Królikowski. “Osiem to osiem pozostałych oprócz drogi krajowej nr 8 jednocyfrowych dróg krajowych od DK1 do DK9, o największym potencjale redukcji osób zabitych w wypadkach. Osiemdziesiąt osiem to pozostałe dwucyfrowe drogi krajowe” - dodał. “Zgodnie z podpisanym wczoraj porozumieniem z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad policja włącza się w realizację tego programu” - zapowiedział Komendant Główny Policji Konrad Kornatowski.
Komentuj →
15 kwietnia 2007 |
0
Ponownie zatrzymany za jazdę na “podwójnym gazie” - W ciągu tygodnia policjanci dwukrotnie zatrzymywali 42-letniego mężczyznę podejrzanego o kierowanie samochodem w stanie nietrzeźwości. Oficer dyżurny Policji w Górze otrzymał zgłoszenie o kolizji dwóch samochodów. Do zdarzenia doszło w jednej z miejscowości na terenie powiatu górowskiego. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, ustalili, że kierowca jednego z pojazdów biorących udział w zdarzeniu jest nietrzeźwy. Badanie na zawartość alkoholu w jego organizmie wykazało ponad 3,3 promila. Jak się okazało, ten sam 42-letni mężczyzna tydzień wcześniej został zatrzymany przez policjantów również za jazdę w stanie nietrzeźwym. Wówczas badanie na zawartość alkoholu w jego organizmie wykazało 2,8 promila. Co ciekawe, nie straci on prawa jazdy, gdyż takiego w ogóle nie posiadał. Za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości grozi odpowiedzialność karna pozbawienia wolności do lat 2.
Pijany autostradą pod prąd - 48-letni kierowca pomylił zjazd z wjazdem na chorzowskim węźle autostrady i jechał pod prąd aż do Rudy Śląskiej. Tu uderzył w barierki. Miał ponad 2 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu. Żonie i dwójce dzieci, które przewoził, nic się nie stało.
Kierowca i pasażerka pijani i bez prawa jazdy - Kompletnie pijany kierowca - na widok policyjnego radiowozu - spanikował i zamienił się miejscem z pasażerką. Problem w tym, że ona też była pijana, a w dodatku nie miała prawa jazdy. Oboje staną przed 24-godzinnym sądem. Policjanci zatrzymali do kontroli osobowego peugeota 309. Zwrócili na ten samochód uwagę, bo jechał z podejrzanie małą prędkością - mówi rzeczniczka starogardzkiej policji Angelika Kreft. Na widok policyjnych mundurów kierowca zatrzymał auto i zamienił się miejscem z pasażerką. Po tym jazda wyglądała jeszcze gorzej - samochód jechał zygzakiem, zatrzymywał się i ruszał. - Po zatrzymaniu do kontroli okazało się, że kierująca i pasażer są kompletnie pijani. Kobieta miała w wydychanym powietrzu 1,2 promila alkoholu, a mężczyzna 2,8 promila! - dodaje Angelika Kreft. - Nie wiemy na razie, gdzie się tak napili i dokąd jechali, bo w czwartek byli zbyt pijani na składanie oficjalnych wyjaśnień. Oboje zostali zatrzymani i osadzeni w policyjnym areszcie. Za jazdę po pijanemu grożą im dwa lata więzienia. Kobieta odpowie dodatkowo za prowadzenie auta bez wymaganych uprawnień (nigdy nie miała prawa jazdy).
Komentuj →
13 kwietnia 2007 |
0
Wystarczyły dwie godziny, żeby 40 kierowców otrzymało mandaty za złamanie prawa na jednym bielskim skrzyżowaniu. Ich złapanie było możliwe tylko dzięki supernowoczesnej furgonetce śląskiej policji – informuje “Gazeta Wyborcza”. Policjanci z Bielska-Białej wykorzystują w działaniu tzw. ruchome stanowisko dowodzenia. To supernowoczesna furgonetka, w którą od niedawna jest wyposażona śląska policja. Na pierwszy rzut oka nie różni się od innych busów. Jest jednak naszpikowana najnowocześniejszym sprzętem. Na dachu ma obrotowe kamery, anteny i mikrofony, w środku własne zasilanie, prawdziwe centrum dowodzenia z monitorami, urządzeniami do nagrywania, internetem, łącznością telefoniczną i radiową. Wyposażenie furgonetki: na dachu - kamery z ruchomymi głowicami i zoomem, zamontowane na sześciometrowym, teleskopowym wysięgniku (zasięg do 300 m); kamera noktowizyjna z promiennikiem podczerwieni, dzięki któremu może pracować w nocy; mikrofony kierunkowe o dalekim zasięgu; anteny do łączności radiowej i telefonicznej; anteny do transmisji obrazu droga radiową; w bgażniku: kamery bezprzewodowe, które można ustawić nawet 3 km od furgonetki; w środku: kilka dużych monitorów; manipulatory do sterowania kamerami i uruchamiania rejestracji obrazu; fotele obrotowe dla policjantów; drukarka termosublimacyjna do drukowania zdjęć w wysokiej jakości; stacja meteorologiczna podająca aktualne warunki i pomagająca w krótkim prognozowaniu pogody; rejestratory o bardzo dużej pojemności (nawet 640 GB) do zapisywania obrazu; pięć stacji radiowych dostosowanych do różnych zakresów do łączności z policjantami w terenie; telefony stacjonarne i komórkowe; faks; laptop z dostępem do Internetu; dodatkowe akumulatory; agregat prądotwórczy; klimatyzacja; w kabinie kierowcy: GPS.
(191-8)
Komentuj →
13 kwietnia 2007 |
0
Podsekretarz Stanu Piotr Stomma reprezentował Ministerstwo Transportu podczas posiedzenia Rady ds. Autostrad 13 kwietnia br. Głównym tematem spotkania było omówienie wymagań, które muszą spełnić oferenci przystępujący do przetargów organizowanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Rada pozytywnie zaopiniowała kryteria oceny ofert dla postępowań przetargowych na budowę i eksploatację autostrad płatnych: A2 na odcinku Stryków - Konotopa oraz A1 na odcinku Stryków – Pyrzowice. “Nie ma metra autostrady, gdzie nie byłyby prowadzone prace na różnych etapach realizacji inwestycji, jak wykup gruntów, projekty budowlane, uzyskiwanie pozwoleń na budowę” – powiedział Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad Zbigniew Kotlarek.
Komentuj →
13 kwietnia 2007 |
0
Ponad 50 osób poszkodowanych, 24 ranne, w tym sześć poważnie - to bilans wieczornego wypadku na autostradzie A4 przed Legnicą. Autokar jadący z Przemyśla do Niemiec z niewyjaśnionych przyczyn przewrócił się. Kilkanaście karetek, także z ościennych powiatów, przetransportowało rannych do szpitali w regionie. Do zdarzenia doszło na wysokości Koskowic, to jest na 92. kilometrze A-4 na trasie z Wrocławia do Legnicy. Trasa w kierunku Olszyny jest wciąż nieprzejezdna. Policja wytyczyła objazd na sto pierwszym kilometrze przez Rogoźnik, Koskowice i Legnicę. Na A4 tworzy się korek. Funkcjonariusze apelują do kierowców, by zachowali w tym rejonie szczególną ostrożność. Prawdopodobnie jej brak doprowadził do kolejnej tragedii - na przeciwległej jezdni dachował samochód osobowy. Cztery osoby zostały ranne. Kierowca był zapewne wpatrzony w akcję ratunkową dla ofiar wypadku autokaru.
Komentuj →
13 kwietnia 2007 |
0
Ścieżki rowerowe na pl. Grunwaldzkim we Wrocławiu mają być budowane z kostki granitowej. Protestuje przeciw temu Wrocławskie Porozumienie Rowerowe. Jego członkowie uważają, że asfaltowa nawierzchnia byłaby tańsza, trwalsza i bezpieczniejsza. Względy estetyczne przeważyły nad argumentami zdroworozsądkowymi - mówi Radek Lesisz z Wrocławskiego Porozumienia Rowerowego. Nigdy wcześniej we Wrocławiu nie budowano ścieżek z kostki granitowej. Nikt nie wie, czy ta nawierzchnia będzie bezpieczna dla rowerzystów, gdy spadnie deszcz lub śnieg. Władze miejskie postanowiły jednak zaeksperymentować. “Rzeczywiście, w grę wchodzą kwestie estetyczne” - przyznaje Michał Gołębiewicz z biura prasowego Zarządu Dróg i Komunikacji. Tłumaczy, że ścieżki mają pasować do innych elementów wystroju ulicy. Podobnie wyglądać będą chodniki i alejki z kamiennymi ławkami. Zapewnia też, że kostka zostanie położona na zaledwie dwustumetrowym odcinku w obrębie samego pl. Grunwaldzkiego, pozostałe ścieżki w okolicy będą mieć nawierzchnię asfaltową. Żeby było bezpieczniej, kostka nie będzie szlifowana. Jednak rowerzystów te argumenty nie przekonują. Minister transportu w swoim rozporządzeniu z 1997 r. pisze, że ścieżka rowerowa może być asfaltowa lub z kostki betonowej, tzw. puzzli - mówi Lesisz. Kostki granitowej nie przewidują też "Standardy projektowe i wykonawcze dla systemu rowerowego miasta Wrocławia", które prezydent Dutkiewicz podpisał w 2005 r. Rowerzyści złożyli już w tej sprawie skargę do rady miejskiej, w której zarzucili dyrektorowi Zarządu Dróg i Komunikacji nienależyte dopełnienie obowiązków. Rada odrzuciła jednak ich argumenty, twierdząc, że budowanie ścieżek z kostki granitowej nie jest błędem, bo to najbardziej rozpowszechniona nawierzchnia ulic i chodników we Wrocławiu. Radnych nie przekonały również argumenty dotyczące bezpieczeństwa - ich zdaniem rowerzyści powinni zachować ostrożność. - Jedna z radnych podczas sesji powiedziała, że ścieżka z kostki to dobre rozwiązanie, bo rowerzyści będą przynajmniej wolniej jeździć - mówi Lesisz. - To argument jak z filmu "Miś". Może dróg też nie powinniśmy remontować, bo gdy są dziury, kierowcy wolniej jeżdżą.
Komentuj →
13 kwietnia 2007 |
0
13 kwietnia, o 13.13 Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Łodzi wycofał samochód egzaminacyjny nr 13. O aucie z pechową liczbą od kilku lat krążyły wywołujące dreszcz legendy. Każdy kto zdawał egzamin na prawo jazdy, zna towarzyszący temu stres. Nerwy rosną szczególnie w poczekalni tuż przed wyjazdem na miasto. Wtedy wszyscy oczekują na wyczytanie nazwiska i przydzielenie samochodu. Kandydaci na kierowców przeżywali dodatkowy szok, gdy przy swoim nazwisku słyszeli: "samochód nr 13". O aucie z pechową liczbą krążyły przerażające opowieści. - "Ten samochód sam gaśnie", "skrzynia biegów się blokuje", "są luzy w kierownicy i nie można wykonać wszystkich manewrów" - opowiadali miedzy sobą tuż przed egzaminem. “Owiane złą legendą auto zniknie z łódzkiego ośrodka. Zdajemy sobie sprawę, że dla wielu osób 13 jest liczbą, która przynosi pecha, dlatego też chcąc zmniejszyć stres osób przystępujących do egzaminu, żegnamy się z nią na zawsze” - tłumaczy Tomasz Kacprzak, zastępca dyrektora ds. egzaminacyjno-szkoleniowych.
Komentuj →
12 kwietnia 2007 |
0
“Wybór Polski na współorganizatora Mistrzostw “EURO 2012” zdeterminuje administrację rządową i samorządową do przyspieszenia rozbudowy sieci transportowej kraju. Do 2010 roku zostanie zbudowana autostrada A1 od Gdańska do granicy z Czechami oraz autostrada A2 od granicy z Niemcami do Warszawy” - powiedział Minister Transportu Jerzy Polaczek, podczas konferencji prasowej, zorganizowanej wspólnie z Ministrem Rozwoju Regionalnego Grażyną Gęsicką oraz Ministrem Sportu Tomaszem Lipcem. Do 2012 roku zostanie zbudowana autostrada A4 na całej długość od granicy z Niemcami do granicy z Ukrainą Dzięki temu kilkunastogodzinna podróż przez Polskę skróci się do 6-7 godzin, co pozwoli kibicom EURO 2012 szybko przemieszczać się pomiędzy miastami, w których rozgrywane będą Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej (Warszawa, Poznań, Wrocław, Gdańsk, Chorzów, Kraków) – dodał Minister. Dotychczas zbudowano 375 km autostrady A4: od węzła w Krzyżowej do Krakowa, trwają intensywne prace budowlane na odcinku Krzyżowa – Zgorzelec, a już wkrótce rozpoczną się na odcinku Kraków (węzeł Wieliczka) – Szarów. W przygotowanie ostatnich odcinków autostrady zainwestowane zostanie 1 miliard 320 milionów euro. Za realizację inwestycji odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad.
Komentuj →
12 kwietnia 2007 |
0
Jak uczynić jazdę bezpieczniejszą? Naukowcy już wiedzą: z auta trzeba usunąć komórki, radia i rozpraszające zapachy oraz sprawić, by kierowcy przestali myśleć o seksie. Na pierwszy ogień poszły telefony komórkowe, na których najnowsze badania nie pozostawiają suchej nitki. Okazuje się, że nie są wskazane w aucie pod żadną postacią, również z zestawem głośnomówiącym czy zamocowaną na uchu słuchawką bezprzewodową. Dlaczego? No cóż, to nie wina telefonu, ale ludzkiej fizjologii. Zostaliśmy tak skonstruowani, że nie potrafimy wykonywać dwóch czynności naraz - twierdzą naukowcy z Vanderbilt University (USA). Za pomocą rezonansu magnetycznego analizowali aktywność mózgów ludzi zajmujących się dwiema czynnościami wymagającymi wytężonej uwagi. Osoby poddawane testom miały naciskać wskazane klawisze komputera w odpowiedzi na konkretny dźwięk czy obraz. Okazało się, że to niezbyt ambitne zadanie przerosło ich możliwości. Skupiając się na jednej czynności, ich mózgi opóźniały reakcję na drugi z bodźców nawet o sekundę. Niewiele? Przeciwnie. Przy szybkiej jeździe takie opóźnienie może kosztować życie.
Komentuj →
12 kwietnia 2007 |
0
Do Sądu Okręgowego w Opolu wpłynęły pierwsze odwołania od wyroków w trybie przyspieszonym. Apelacje złożyła prokuratura, bo uważa, że kary dla pijanych kierowców są stanowczo za niskie. Na rozpatrzenie czeka czterech nieprawomocnie skazanych pijanych kierowców. Jeden z nich to 24-letni mężczyzna, który najpierw wypił dwa litry piwa, potem wsiadł do samochodu. Nie miał prawa jazdy, bo kilka miesięcy wcześniej zabrano mu je za jazdę po pijanemu. Za to również miał już wcześniej dwie sprawy sądowe. Po zbadaniu okazało się, że miał ponad dwa promile alkoholu. Prokuratura chciała, by po wyroku jego wizerunek i dane osobowe zostały opublikowane w prasie. Zażądano dla niego kary 8 miesięcy bezwzględnego więzienia, sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz 200 zł grzywny. Sąd jednak wydał wyrok w zawieszeniu, a za kierownicę zakazał mu wsiadać przez trzy lata. Wymierzył mu grzywnę w wysokości tysiąca zł oraz nakazał powstrzymywanie się od alkoholu. Kolejny, z którego wyrokiem nie zgadza się prokuratura, został zatrzymany 65-letni pijany rowerzysta. W wydychanym powietrzu miał ponad dwa promile alkoholu. Przyznał, że wypił piwo i 250 gramów wódki, ale bardzo żałuje i więcej nie będzie prowadził po pijanemu. Strzelecki sąd rejonowy skazał go na tysiąc zł grzywny i roczny zakaz prowadzenia samochodów i rowerów, ma także zapłacić 100 zł na Polski Związek Niewidomych. Prokuratura nie zgodziła się z tym wyrokiem, uznając, że zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów należy orzec na trzy lata. 36-letni kierowca, kierował fiatem 126p, mając we krwi trzy promile alkoholu. Policja nie mogła mu zabrać prawa jazdy, bo takich nigdy nie miał. Prokurator zażądał 6-letniego zakazu prowadzenia pojazdów, 4 tys. zł grzywny oraz 250 zł świadczenia dla jakiejś fundacji. Sąd obniżył te żądania do 1,2 tys. zł i trzyletniego zakazu prowadzenia samochodu. Kolejny zatrzymany po pijanemu prowadził samochód, mając trzy promile we krwi. Jadąca z naprzeciwka kobieta zobaczyła, że jego auto zjeżdża na jej pas. Zatrzymała się więc na poboczu, a wówczas on. wjechał w jej samochód. Wyrok, jaki otrzymał mężczyzna, to pięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, 1,5 tys. zł grzywny i dwuletni zakaz prowadzenia samochodu. Prokuratura uznała, że oskarżony powinien mieć zabrane prawo jazdy na pięć lat.
Komentuj →
12 kwietnia 2007 |
0
Parkujesz pod blokiem i idziesz z wizytą do znajomych. Po dwóch godzinach wychodzisz i widzisz, że w twoim aucie brakuje tablic rejestracyjnych. W tym samym czasie ze stacji benzynowej ucieka bez płacenia kierowca, jedzie autem na twoich numerach – alarmuje “Gazeta Wyborcza”. Od początku roku na policję trafiło 190 zgłoszeń w tej sprawie. Najczęściej znikają rejestracje z samochodów, stojących na przyblokowych parkingach i ulicach bądź sprzed dużych marketów. “Kierowca, wsiadając do samochodu, powinien zwrócić uwagę, czy ma tablice rejestracyjne. Jeśli zauważymy brak numerów, należy to natychmiast zgłosić na policję, a następnie do wydziału komunikacji, skąd dostaniemy nowe rejestracje. Nie zwlekajmy ze zgłoszeniem. W tym czasie ktoś może posłużyć się naszymi numerami” - radzi Przybylska.
Komentuj →
12 kwietnia 2007 |
0
Kierowcy wjeżdżający do centrum Sztokholmu będą od sierpnia uiszczać specjalną opłatę - podał rząd, powołując się na wyniki referendum. Opłaty będą takie same, jak podczas wprowadzonego od stycznia do lipca ubiegłego roku programu, mającego za zadanie ograniczenie ruchu i zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza w szwedzkiej stolicy. Jego rezultaty przeszły oczekiwania władz, które spodziewały się, że dzięki opłatom uda się zmniejszyć ruch samochodowy w centrum stolicy o 15 procent, a faktycznie ruch ten zmniejszył się 20-25 procent, a zanieczyszczenie powietrza spadło o 9-14 procent. W zależności od pory dnia kierowcy przy wjeździe bądź wyjeździe z centrum będą od sierpnia płacić od 10 do 20 koron (1,10-2,20 euro). Opłata obowiązywać będzie w godzinach 6.30-18.30 w dni powszednie. W weekendy i święta nie będzie pobierana. Nie będzie ona obowiązywać samochodów prowadzonych przez inwalidów, a firmy będą mogły kwoty wydane na wjazd do stolicy odliczać od podatków. Wprowadzenie myta spotka się z pewnością, podobnie jak w ubiegłym roku, z protestami dojeżdżających z przedmieść mieszkańców, zwłaszcza tych o niskich dochodach.
Komentuj →
12 kwietnia 2007 |
0
(181-7)
Światło zielone, ludzik pijący zamiast idącego, tak wyglądały prace młodych czeskich artystów, które stanęły na skrzyżowaniach Pragi. Przechodnie byli zaskoczeni modyfikacjami. Władze miasta też. Na tyle, że kazały znaki natychmiast usunąć.
Komentuj →
11 kwietnia 2007 |
0
(191-6)
W Warszawie pojawiła się pierwsza w mieście przeszkoda oddzielająca pas dla autobusów od reszty jezdni. Czy będzie tu też bezpieczniej dla pieszych? Okoliczni mieszkańcy mówią, że to plac śmierci. Na chodniku obok "Bratniaka" stanęły słupki - mają sprawić, że kierowcy nie będą tam parkować aut, co ograniczało widoczność. Pojawiły się też nowe, odblaskowe znaki. Teraz ostrzeżenie o pasach widać z daleka. Na zakręcie robotnicy kładli wczoraj w nocy gumowy krawężnik. Utrudnia samochodom wjazd na pas dla autobusów, który ciągnie się wzdłuż Grójeckiej. - Namalujemy jeszcze znaki na jezdni.
Komentuj →
11 kwietnia 2007 |
0
W Warszawie (przy stacji metra Marymont) został otarty pierwszy w stolicy parking typu "parkuj i jedź. Na razie będzie można z niego korzystać za darmo. Parking ma służyć tym, którzy nie chcą wjeżdżać samochodem do zatłoczonego centrum i wolą zaoszczędzić na biletach do parkomatu. Problem w tym, że korzystający z otwieranego właśnie parkingu na razie nie mają co liczyć na wygodne przesiadki. Do stacji Marymont dojeżdżają teraz tylko pociągi wahadłowe z pl. Wilsona. Dopiero tam można się przesiąść do pociągu jadącego do centrum. Są jeszcze autobusy i tramwaje, tyle że zatłoczone i jadące dość wolno. Dlatego nie wiadomo, jak wielu kierowców zdecyduje się na zostawianie auta na nowym parkingu i przesiadkę do komunikacji miejskiej – przypomina “Gazeta Wyborcza”. Kończy się budowa również dwóch innych parkingów "parkuj i jedź". W maju zostanie otwarty ten na ul. Połczyńskiego obok centrum handlowego Fort Wola, a pod koniec czerwca również przy stacji metra Wilanowska.
Komentuj →
11 kwietnia 2007 |
0
Przed nieuczciwymi warszawskimi taryfiarzami ostrzegają nawet zagraniczne fora internetowe. Urzędnicy mówią “dość” i zapowiadają kontrole taksówek oraz wysokie kary – czytamy w “Życiu Warszawy”. Porządek planuje zrobić Paweł Usidus, urzędujący od miesiąca szef Inspekcji Transportu Drogowego podlegającej bezpośrednio Ministerstwu Transportu. Usidus mieszkał przez lata we Francji i denerwuje go bałagan panujący wśród warszawskich przewoźników. “Władze Warszawy nie radzą sobie z nieuczciwymi taksówkarzami” – ocenia Usidus. I obiecuje, że jego ludzie zabiorą się za kontrole. Będą je robić także incognito, udając klientów. Większość stołecznych taryfiarzy nie oszukuje klientów. Trafiają się jednak tacy, którzy tylko czekają, by zawyżyć rachunek. “W Paryżu podróż z lotniska do domu zawsze kosztowała mnie 40 euro. W Warszawie za każdym razem płacę inną kwotę. W dodatku raz taksówkarz omal mnie nie zabił, bo w aucie zepsuły się hamulce” – opowiada Usidus. Inspekcja Transportu Drogowego, którą kieruje, to instytucja państwowa powołana do sprawdzania przewoźników, także taksówkarzy. – Inspektorzy kontrolują licencje taksówkowe, legalizację taksometrów, stan techniczny pojazdu – wymienia Alvin Piotr Gajadhur, rzecznik Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.
Komentuj →
11 kwietnia 2007 |
0
Przy wjeździe do tunelu pod katowickim rondem postawiono znaki informujące, że w środku są fotoradary. Kierowcy nie muszą się ich na razie bać, bo okazuje się, że nie mają homologacji. Zrobione przez nich zdjęcia nie mogą być więc dowodem w sądzie – informuje “Gazeta Wyborcza”. Ponad 600-metrowy tunel pod rondem to główna arteria komunikacyjna Katowic. Każdego dnia przejeżdża nim kilkadziesiąt tysięcy samochodów. Funkcję fotoradarów w tunelu pełnią supernowoczesne kamery, które monitorują ruch pod ziemią i mierzą prędkość każdego przejeżdżającego samochodu. Obraz z nich trafia do sterowni znajdującej się w kopule ronda. Tam nad bezpieczeństwem ruchu czuwają pracownicy Centrum Utrzymania Tunelu. Obsługa tunelu nie przesyła policji zdjęć piratów drogowych. “Kierowcy nie powinni wpadać w huraoptymizm, bo brak homologacji nie będzie czymś wiecznym. Niewykluczone, że wkrótce to się zmieni” - ostrzega Waldemar Bojarun, rzecznik prasowy katowickiego magistratu. Z kolei katowicka policja przypomina, że ma własne fotoradary, które czasami wykorzystuje w tunelu. - Ustawiamy je w jego środku lub tuż przy wylocie - mówi nadkomisarz Magdalena Szymańska-Mizera, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Katowicach. Dodatkowo co jakiś czas przez tunel przejeżdżają także nieoznakowane radiowozy z zamontowanymi wideoradarami. Ich załogi zatrzymują jednak kierowców dopiero po wyjeździe z tunelu. Policja zapewnia, że obraz z podziemnych kamer może być wykorzystany jako dowód popełnienia innego przestępstwa. Tak było m.in. w przypadku kierowcy, który w środku tunelu zawrócił i wyjechał z niego pod prąd. Dzięki zdjęciom z monitoringu stróżom prawa udało się do niego dotrzeć. Podobnie było z chuliganami, którzy zniszczyli wyposażenie tunelu i wymalowali jego ściany sprejem - mówi jeden z oficerów policji.
Komentuj →
11 kwietnia 2007 |
0
Aż 30 kilometrów dróg w Bydgoszczy i okolicach musieli oczyścić z plam oleju strażacy oraz służby drogowe. “Auta ślizgały się na nawierzchni, ale na szczęście nikomu nic się nie stało” - mówią policjanci. Strugę tłustej cieczy odkrył ok. godz. 10 kierowca z Bydgoszczy, jadący przez Lisi Ogon. - Pierwszy ślad został zauważony tuż przy wyjeździe ze stacji kontroli pojazdów - informuje st. ogniomistrz Tomasz Kulczak, oficer dyżurny straży pożarnej w Bydgoszczy. - Musieliśmy zneutralizować olej, więc jechaliśmy z naszym piaskiem jak po szlaku. Struga biegła od Lisiego Ogona, przez Pawłówek, ul. Grunwaldzką, aż do Węzła Zachodniego. Stamtąd kierowca, prawdopodobnie nieświadomy usterki swego wozu, ruszył w kierunku Koronowa. Tłusty trop skończył się w Stopce - relacjonuje strażak. Policja nie szukała winnego tego zamieszania na drogach. - Wystarczającą karą dla kierowcy będzie fakt, że jego auto ma zatarty silnik - komentowali. Aby kierowcy mogli jeździć bezpiecznie, strażacy, pracownicy firmy Corimp oraz Rejon Dróg Wojewódzkich wysypali na drogi kilka ton piasku. Neutralizacja tłustych plam zabrała pięć godzin.
Komentuj →
11 kwietnia 2007 |
0
W szkołach jazdy przybywa kursantów, a samochody z "L-kami" od rana do wieczora jeżdżą po ulicach. Wszyscy chcą zdążyć z egzaminem przed zapowiadaną zmianą przepisów. W niektórych szkołach jazdy kursantów jest nawet dwa razy więcej niż kilka miesięcy temu. Powód - zrobiło się głośno o projekcie zmian w przepisach dotyczących sposobu zdawania egzaminu oraz o dwuletnim okresie próbnym dla świeżo upieczonych kierowców. Inaczej będzie wyglądał egzamin teoretyczny. Odchodzi się od pytań opisowych wielokrotnego wyboru. Egzaminowany dostanie zdjęcie czy obrazek i w czasie rzeczywistym, na odpowiedź będzie miał najwyżej pół minuty, wybierze jedną z podanych odpowiedzi - mówi o zapowiadanych zmianach Mirosław Szadkowski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Radomiu. Dyrektor twierdzi, że zawsze, kiedy pojawia się plotka o innym sposobie egzaminowania, zaczyna się także ruch w szkołach jazdy. - Ludzie nie zastanawiają się, czy są to złe, czy dobre zmiany, tylko na wszelki wypadek się zapisują - mówi Szadkowski. Według zapowiedzi nowe przepisy zostaną wprowadzane prawdopodobnie dopiero za rok. - Ale kurs trochę trwa i na egzamin trzeba czekać - wyjaśnia instruktorka w szkole AS Anna Dwórnik. Tam także liczba kursantów ostatnio się podwoiła. - Obecnie szkoli się u nas ponad sto osób - mówi instruktorka. - Większy ruch jest od miesiąca. Nawet zatrudniłem dodatkowo jednego instruktora, drugi prowadzi już 200 lekcji miesięcznie. Silnik odpalany jest rano, a gaszony wieczorem - mówi Grabkowski. - Jeśli ludzie chcą się szkolić, to im to zapewniamy. Ruch jest także w WORD. Codziennie na egzamin zapisuje się tam około 350-400 osób. - Kilka lat temu było to około 140-160 kursantów - mówi Szadkowski. Na egzamin czeka się miesiąc. Według dyrektora przyczyną kolejek są nie tylko zmiany w przepisach. - Prawo jazdy dla pracodawcy to już standard, tak jak matura czy studia - twierdzi Szadkowski.
Komentuj →
10 kwietnia 2007 |
1
Nowe unijne przepisy o dozwolonym czasie jazdy kierowców zaczną obowiązywać 11 kwietnia. Zmieniają zasady czasu prowadzenia dużych pojazdów, obowiązkowych przerw i odpoczynków. Zawarte są w rozporządzeniu 561/2006/WE w sprawie harmonizacji niektórych przepisów socjalnych odnoszących się do transportu drogowego. W jednej ze zmian obligują państwa członkowskie do wprowadzenia takich regulacji, także od 11 kwietnia, dla kierowców prowadzących pojazdy na regularnych liniach miejskich i podmiejskich (nieprzekraczających 50 km). W tracącym ważność rozporządzeniu 3820/85/EWG takiej delegacji nie było. Były one natomiast w obowiązującej obecnie polskiej ustawie o czasie pracy kierowców. Dotyczyły jednak tylko kierowców-pracowników. Tymczasem wielu kierowców (może nawet większość) prowadzi autobusy w ramach samozatrudnienia. Do dzisiaj mogą prowadzić autobusy praktycznie bez ograniczeń. Często pracują więc bardzo długo i przemęczeni mogą powodować zagrożenie na drodze - zarówno dla przewożonych pasażerów, jak i innych użytkowników ruchu. Dlatego Unia kazała wprowadzić przepisy obejmujące także tę grupę kierowców. Nasza nowelizacja ustawy o czasie pracy kierowców utknęła jednak w parlamencie. Poprawki do niej wprowadzano zarówno w Sejmie, jak i w Senacie. Ostateczne sejmowe głosowania przewidziano na posiedzeniu 11 - 13 kwietnia. Biorąc pod uwagę, że ustawę będzie musiał jeszcze podpisać prezydent i wejdzie ona w życie dopiero po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw, należy się spodziewać, że przepisy wejdą w życie dopiero w maju. O to, czy w związku z opóźnieniem dotkną nas unijne sankcje, redakcja “Rzeczpospolitej” zapytała prof. Cezarego Mika, dziekana Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. “Nie tłumaczy państwa to, że ustawodawca się spóźnia. Orzecznictwo unijne jest w takich kwestiach dość jednoznacznie” – mówi Cezary Mik. “Dotyczy to przede wszystkim dyrektyw, które trzeba wprowadzić do prawa krajowego, ale również przepisu rozporządzenia 561/2006/WE obligującego do wprowadzenia do krajowych przepisów regulacji dla konkretnej grupy przewozów. Wysoce wątpliwe jest jednak, żeby w tym konkretnym przypadku Komisja Europejska wnosiła skargę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, bowiem sposób postępowania w takich sytuacjach jest wielostopniowy, a opóźnienie legislacyjne niewielkie”. Zwłaszcza że, jak zapewnia Maciej Wroński, dyrektor Departamentu Dróg i Transportu Drogowego w Ministerstwie Transportu, nasz kraj jest w ocenie komisji jednym z najlepiej wywiązujących się z obowiązków, jeśli chodzi o wdrażanie przepisów dotyczących transportu drogowego, a ustawa jest na ostatnim etapie prac legislacyjnych.
Komentuj →
10 kwietnia 2007 |
0
Biuro Obsługi Transportu Międzynarodowego na prośbę Ambasady RP w Republice Federalnej Niemiec uprzejmie informuje, że z dniem 15 marca 2007r., decyzją Federalnego Ministerstwa Komunikacji, Budownictwa i Rozwoju Miast został zawieszony na okres 90 dni tj. do dnia 15 czerwca 2007r. zakaz wykonywania przewozów kabotażowych w Niemczech dla polskich przedsiębiorstw transportu drogowego. Zaniesienie zakazu dotyczy generalnie przewozów drewna w celu usuwania szkód powstałych po przejściu huraganu "Kyrill". Polscy przewoźnicy, którzy chcieliby wykonywać takie przewozy muszą spełniać następujące warunki: posiadać licencję unijną na przewóz rzeczy, posiadać specjalistyczny tabor samochodowy do przewozu drewna w stanie surowym - dłużycy lub samochodów specjalistycznych z kłonicami bocznymi do przewozu kawałków drewna o długości od 1 do 7m, posiadać wszystkie, aktualne dokumenty pojazdu i kierowcy (badania techniczne, świadectwa kwalifikacyjne itp.) oraz umowę lub zlecenie (kopie) wykonywania takich przewozów od partnera niemieckiego. O zawieszeniu zakazu wykonywania kabotażu są powiadomione wszystkie właściwe dla tej sprawy niemieckie instytucje, organy kontrolne i władze krajów związkowych.
Komentuj →
10 kwietnia 2007 |
0
W Lublinie powstaje "rowerowe lobby", które chce walczyć z brakiem ścieżek rowerowych. Na razie zwolennikom jazdy na dwóch kółkach musi wystarczyć 23,5 km. To skandal, bo mniejsze miasta mają więcej. A przecież ścieżka rowerowa to nie tylko kwestia wygody, ale przede wszystkim bezpieczeństwa – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Rzeszów: 59 km, Bydgoszcz 39 km, Szczecin 50 km ścieżek rowerowych. Rowerzyści na ulicach przeszkadzają także kierowcom. - Jeżeli będzie więcej ścieżek rowerowych i rowery znikną z ulic, to będzie bezpieczniej także na chodnikach. Sam widziałem, jak rowerzysta potrącił przechodnia i nawet się nie zatrzymał - mówi Krzysztof Mazurek, taksówkarz z postoju pod hotelem Europa. Piesi i rowerzyści są najbardziej narażeni na wypadki. Dlatego wydzielanie ścieżek i pasów ruchu dla rowerów jest bardzo korzystne - uważa Sławomir Grześ z wydziału ruchu drogowego komendy wojewódzkiej policji. Władze miasta przyjęły plan utworzenia w latach 2007-2015 sieci dróg rowerowych, pokrywających cały Lublin. Oficjalny plan rozwoju sieci ścieżek rowerowych zakłada, że do roku 2015 powstanie ich ok. 175 km - potwierdza Elżbieta Mącik, zastępca dyrektora wydziału strategii i rozwoju Urzędu Miasta. “Nie ma kontaktu między rowerzystami, którzy korzystają ze ścieżek, a tymi, którzy je budują. Nie ma też żadnej organizacji rowerzystów, która mogłaby lobbować na ich rzecz: - twierdzi Marcin Skrzypek. - Dlatego chcemy, aby w Bramie Grodzkiej spotkali się z jednej strony mieszkańcy Lublina, a z drugiej ratuszowi urzędnicy - dodaje. Swoje przybycie zapowiedzieli już przedstawiciele wydziału gospodarki komunalnej. - Mam nadzieję, że w ten sposób powstanie w Lublinie "rowerowe lobby" - mówi Skrzypek.
Komentuj →
10 kwietnia 2007 |
0
Do Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych wpłynęło od maja 2006 roku 59 tys. wniosków o karty do tachografów. Do połowy marca br. PWPW wydało ich 56 tys., w tym 50 tys. kart kierowcy, 5 tys. kart przedsiębiorstwa, 150 warsztatowych i 800 kontrolnych. Wydawanych jest 1600 - 2000 kart tygodniowo, 95 procent wniosków realizowanych jest w dwa tygodnie. To m.in. dzięki temu, że coraz mniej wniosków ma błędy.
Komentuj →
9 kwietnia 2007 |
0
Mercedesy, kupione przez Miejskie Zakłady Komunikacyjne, będą miały głośniki zamontowane na zewnątrz, by informować pasażerów na przystanku, jakiej linii autobus podjechał. Pierwsza partia siedmiu autobusów wyprodukowanych w Turcji już czeka w firmie Evo-bus pod Warszawą. Do końca kwietnia do Bydgoszczy ma trafić łącznie 20 autobusów - 18 przegubowców, w tym dziewięć niskopodłogowych i dwa krótkie także z niską podłogą. Za wszystkie MZK zapłaci w ratach 26 mln zł. Będą nowocześniejsze od tych, które już jeżdżą po mieście od ponad roku. Po ich zewnętrznej stronie będą zainstalowane głośniki, przez które pasażerowie stojący na przystankach, usłyszą jak linia właśnie podjechała. Ma to być ułatwienie dla osób słabo widzących, niewidzących oraz tych, którzy po prostu się zagadali. To nie są jedyne zakupy, które na ten rok zaplanowały MZK. W grudniu ma być ogłoszony przetarg na 12 kolejnych autobusów.
Komentuj →
9 kwietnia 2007 |
0
WORD w Kielcach planuje kupno 12 nowych samochodów. “Nie mamy żadnych rezerw” - tłumaczy dyrektor ośrodka. Teraz przyszli kierowcy zdający egzamin na kategorię B mają do swojej dyspozycji 14 opli corsa i dwa fiaty punto. Zakup nowych samochodów nie jest zaskoczeniem, bo już w październiku ubiegłego roku, podczas spotkania z przedstawicielami szkół jazdy, szefowie WORD zapowiadali, że kupią cztery nowe samochody osobowe. Miały one zastąpić ostatnie używane wtedy fiaty punto. Zaskoczeniem jest natomiast fakt, że ogłosił przetarg na zakup aż 12 samochodów. - Chcemy się pozbyć nie tylko fiatów punto, ale też sześciu najstarszych cors. Zamierzamy również zwiększyć liczbę samochodów w ośrodku. Po nowelizacji ustawy wydłużył się czas trwania egzaminu praktycznego, ale też przybyło egzaminatorów i nie chcemy, żeby przez brak samochodów kolejki oczekujących na egzamin rosły - tłumaczy Czesław Dawid, dyrektor WORD. Dodaje, że nie mają żadnych rezerw i w razie np. wypadku albo awarii któregoś z aut mogą być problemy. Poza tym zwiększenie liczby samochodów spowoduje, że czas oczekiwania na egzamin może być krótszy. Dealerzy samochodowi swoje oferty mogą składać do 24 kwietnia. O wyborze będzie decydowała najniższa cena. - Bez względu na to, jaka marka wygra, przyszli kierowcy będą mieli też do dyspozycji corsy, bo zostaje osiem dwuletnich samochodów tego typu - mówi Dawid.
Komentuj →
8 kwietnia 2007 |
0
Mieszkańcy Mazowsza bardziej niż grup agresywnej młodzieży boją się kierowców, którym nie starcza wyobraźni. Badania opinii publicznej odbyły się na zamówienie Komendy Głównej Policji. Ankieterzy poprosili o ocenę poczucia bezpieczeństwa 17 tys. Polaków. “W historii polskiej policji nie było jeszcze badań na tak dużej grupie osób.” - podkreśla rzecznik Komendy Mazowieckiej Tadeusz Kaczmarek. - Właśnie poznaliśmy wyniki. Jesteśmy nimi zaskoczeni. Okazało się, że nasza jednostka w wielu kategoriach wypadła najlepiej. 64 proc. mieszkańców Mazowsza (bez Warszawy i okolic) wystawiło policji oceny pozytywne. W całym kraju z takiego wyniku mogą się cieszyć tylko policjanci ze Świętokrzyskiego. Średnia ogólnokrajowa wypada już gorzej - policji ufa 57 proc. W Łódzkiem np. policję darzy zaufaniem 54 proc. mieszkańców, na terenie działania Komendy Stołecznej - zaledwie 53 proc. Inne z pytań dotyczyło aktywności służb prewencyjnych: "Jak często widuje Pan(i) piesze lub zmotoryzowane patrole policji w pobliżu swego miejsca zamieszkania?". Okazuje się, że podobnie jak mieszkańcy Świętokrzyskiego, widujemy patrole najczęściej ze wszystkich mieszkańców kraju. 52 proc. ankietowanych na Mazowszu (bez Warszawy) często widuje patrole piesze i zmotoryzowane w okolicy miejsca zamieszkania. Tylko 4 proc. nie widuje ich wcale. Średnia krajowa przedstawia się tak: 42 proc. Polaków widuje patrole, 8 proc., niestety, nie. Poczucie bezpieczeństwa ankieterzy zbadali, zadając pytanie: "Czy czuje się Pan(i) bezpiecznie, spacerując w swojej okolicy po zmroku?". Aż 80 proc. mazowieckich ankietowanych stwierdziło, że czuje się bezpiecznie po zmroku (przy średniej krajowej 70 proc.; na Śląsku i Warszawie na ulicę nie boi się wychodzić tylko 62 proc. mieszkańców). A jakie są mazowieckie lęki? Na pytanie: "Czego, jakich zagrożeń najbardziej obawia się Pan(i) w pobliżu swego miejsca zamieszkania?", najwięcej Polaków odpowiedziało, że włamań i napadów. Mieszkańcy Mazowsza większości wskazali na brawurowo jeżdżących kierowców (43 proc. przy średniej krajowej 35 proc.), napady i rozboje (boi się ich 20 proc. mieszkańców Mazowsza przy średniej krajowej 23 proc.) i włamania do mieszkań, piwnic i samochodów (22 proc. przy takiej samej średniej krajowej). Co ciekawe, mieszkańcy Mazowsza najmniej obawiają się zaczepek ze strony agresywnej młodzieży. Blokersi spędzają sen z powiek zaledwie 16 proc. mieszkańców naszego województwa (przy średniej krajowej 23 proc.). To najmniej w całym kraju. Nie przejmujemy się także niszczeniem mienia przez wandali (17 proc., przy średniej krajowej 21 proc.) - W oparciu o te badania postanowiliśmy, po pierwsze, zwiększyć liczbę patroli pieszych w większych miastach - wylicza Kaczmarek. - Wzmocnić rolę dzielnicowego w działaniach zapobiegawczych. Zwiększyć liczbę policjantów na drogach. I mówić jak najwięcej o bezpieczeństwie w komunikacji, w tym. tzw. niechronionych uczestników ruchu.
Komentuj →
5 kwietnia 2007 |
0
Na egzamin w Warszawie niektórzy czekają nawet dwa miesiące – czytamy w “Gazecie Wyborczej”. Przez ten czas zapominamy, czego się nauczyliśmy, marnujemy pieniądze na jazdy doszkalające, a sprzed nosa umykają nam intratne oferty pracy – żalą się kandydaci na kierowców. Dlaczego oczekiwanie na egzamin jest takie długie? - Mamy za mało egzaminatorów - odpowiada nam Andrzej Wierzbowski z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. - Przydałoby się jeszcze 12. Ale nie ma chętnych. Część nie chce, bo wie, że będzie za mało zarabiać (do 2,5 tys. brutto dla początkujących), inni nie przechodzą przez trudną weryfikację Ministerstwa Transportu (egzamin zdaje tylko ok. 30 proc. kandydatów). Jego zdaniem winni są też sami kursanci. - Powinni być lepiej przygotowani do pierwszego podejścia do egzaminu. Powtarzając go parę razy, blokują miejsce. Powodem kłopotów jest też dłuższy czas trwania egzaminów. - Praktyczny trwa teraz ok. godziny. Kiedyś ten, kto nie zdał części praktycznej na placu manewrowym, przerywał egzamin. Teraz poza wyjątkami (np. przejechanie linii lub potrącenie pachołka), nawet jeśli nie zaliczy części na placu, ma prawo zobaczyć, jak jeździ mu się po mieście - wyjaśnia Andrzej Wierzbowski. Czy jest zatem szansa na odciążenie ośrodka przy Odlewniczej? - Do 1 października podwyższymy egzaminatorom pensje do 2,5 tys. zł netto, chcemy też wprowadzić zdawanie egzaminu teoretycznego z marszu, bez rezerwowania terminu - zapowiada Piętka. Według niego, żeby rozwiązać problem, potrzebne są dodatkowe zmiany: ośrodki muszą szkolić kandydatów na egzaminatorów tak, żeby w większości zdawali egzaminy weryfikacyjne, a samorząd mazowiecki powinien pomyśleć o trzecim ośrodku egzaminacyjnym na południu Warszawy, np. na Ursynowie.
Komentuj →
5 kwietnia 2007 |
0
Sąd w Neapolu uznał, że kask może spowodować u motocyklistów stres i depresję. W ten sposób pięciu z nich uniknęło mandatu za to, że galopowali na swych jednośladach z gołą głową. Orzeczenie sądu wywołało powszechne oburzenie. Nie mówiąc o zdziwieniu, że ktoś w Neapolu zauważył wreszcie motocyklistów bez kasku, co jest tam na porządku dziennym. Ukarani stawili się w sądzie z zaświadczeniem lekarskim, że kask powoduje u nich ból głowy, stres i depresję. Sędzia dał się przekonać i mandaty uchylił. Do tej pory neapolitańczycy walczyli z kaskami, podobnie jak z pasami bezpieczeństwa, pod hasłem obrony swobód obywatelskich. Teraz wystarczy zaświadczenie lekarskie. Motocykliści odzyskali pogodę ducha, stracili ją natomiast strażnicy miejscy i władze Neapolu. Ten wyrok bowiem może stworzyć niebezpieczny precedens. Stąd inicjatywa zaskarżenia go do naczelnego sądu administracyjnego w Rzymie, a także pytanie, czy depresja nie powinna być powodem zawieszenia prawa jazdy.
Komentuj →
3 kwietnia 2007 |
0
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zaprasza do odwiedzenia strony internetowej projektu budowy obwodnicy Grójca. Strona prezentuje niezbędne informacje dotyczące projektu – dane o wykonawcach, opis prowadzonych prac, opis warunków technicznych oraz galerię zdjęć. Strona dostępna jest pod adresem – www.obwodnicagrojca.pl
Komentuj →
3 kwietnia 2007 |
0
MPK w Łodzi podpisało umowę na dostarczenie systemu sterowania ruchem. Dzięki temu Łódzki Tramwaj Regionalny będzie miał niemal zawsze zielone światło. Ale co ważne, na systemie skorzystają też kierowcy. “Zmienimy organizację ruchu w całym mieście. Oczywiście priorytet będą miały tramwaje, ale kierowcy też odetchną w ulgą” - mówi Krzysztof Wąsowicz, prezes MPK Łódź. System łącznie ma objąć ponad 60 miejsc. System sterowania ruchem zbudują firmy Tyco, Alcatel - Lucent i R&D Plus. Najwięcej pracy będzie miało Tyco. To amerykański koncern, który swoje systemy sterowania zamontował już m.in. w Detroit, Melbourne i Dublinie. Za elektroniczne tablice informacyjne odpowiadać ma R&D Plus, a o przesyłanie danych zadba Alcatel - Lucent. - Jesteśmy największą na świecie firmą telekomunikacyjną. Nasza firma zadba również o monitoring w pojazdach i uruchomienie Centrum Sterowania Ruchem, a dodatkowo przez trzy lata będziemy pomagali w jego eksploatacji - mówi Andrzej Dukla, dyr. Alcatel - Lucent na Polskę. Jak to będzie działało w praktyce? - Na potrzeby ŁTR wyposażymy w komputery i nadajniki 100 tramwajów. Dzięki temu będziemy mogli na bieżąco śledzić pozycję każdego z nich - mówi Wojtek Szymankiewicz, dyr. generalny Tyco Fire&Security w Polsce. - W newralgicznych miejscach miasta umieścimy kamery, natomiast w ulicach znajdą się zatopione w asfalcie czujniki mierzące natężenie ruchu. Dzięki temu nie tylko tramwaje szybciej przejadą przez miasto, ale również usprawni się przejazd samochodów. Nasze doświadczenie z takich miast jak Dublin czy Singapur pokazują, że sprawne sterowanie ruchem to o 20 proc. mniej ofiar na drodze i o 10 proc. mniejsze zużycie paliwa - dodaje Mariusz Kołkowski z Tyco. Inteligentne sterowanie ruchem ma też zapobiec sytuacji, w której stare tramwaje zablokują nowe i szybsze modele kupione dla ŁTR. - Ale starsze wagony też mogą jeździć o wiele szybciej niż dziś. Potrzebują tylko nowych torów - dodaje Wąsowicz. Zyskają też pasażerowie, bo w każdym ze 100 modernizowanych tramwajów znajdą się tablice informujące np. ile czasu pozostało do najbliższego przystanku. To nie wszystko bo na przystankach również pojawią się elektroniczne wyświetlacze z informacją, kiedy i jaki przyjedzie tramwaj. Na początek znajdą się one na ośmiu przystankach w ścisłym centrum, a potem, jeśli znajdą się pieniądze, również na kolejnych. Wszystkie informacje z dróg, kamer i tramwajów trafią do "centrum dowodzenia" w Zarządzie Dróg i Transportu oraz do MPK. - Bardzo podoba nam się to, że system sterowania można w przyszłości rozszerzać. Chcemy wystąpić o unijne dofinansowanie i objąć nim w sumie ponad 200 skrzyżowań w Łodzi - deklaruje Alina Giedryś, dyr. ZDiT. Budowa systemu zarządzania ruchem będzie kosztować 40 mln zł. Cały projekt wraz z zakupem taboru i wymianą torów ma kosztować ponad 300 mln zł (połowa tej kwoty pochodzi z Unii Europejskiej). Zanim jednak nowe tramwaje wyjadę na trasę, trzeba na niej wymienić tory. Dlatego w tym roku należy się spodziewać bardzo dużych utrudnień w ruchu, zarówno dla pasażerów, jak i kierowców. Łodzianie mają pojechać szybkim tramwajem na wiosnę przyszłego roku.
Komentuj →
2 kwietnia 2007 |
0
(191-3)
Olsztyńskie Centrum Kształcenia jako pierwszy i jedyny ośrodek szkolenia kierowców w Polsce zdobyło Medal Europejski. Odznaczenie zostało przekazane podczas uroczystości w Zamku Królewskim, przez Prezesa Business Centre Club Marka Goliszewskiego oraz Przewodniczącą Komisji Weryfikacyjnej Grażynę Majcher-Magdziak. Prezes Olsztyńskiego Centrum Kształcenia, mgr inż. Jan Zdziarstek zaprasza wszystkich chętnych na profesjonalne szkolenia kierowców prowadzone na europejskim poziomie.

(191-4 i 191-5)
Urząd Komitetu Integracji Europejskiej i Business Centre Club są organizatorami niekomercyjnego, ogólnopolskiego przedsięwzięcia pn. Medal Europejski. Wyróżniane są wyroby i usługi, których jakość nie odbiega od poziomu europejskiego. Nominowana usługa (lub wyrób) musi spełniać wymagane prawem normy, mieć odpowiednie licencje, patenty itp. Istotna jest dynamika firmy oferującej usługę, zdobyte nagrody i certyfikaty. Komisja Weryfikacyjna bierze także pod uwagę czy firma korzysta ze szkoleń, seminariów na temat Unii Europejskiej, konsultacji, analiz prawnych, badań rynku itp. Celem przedsięwzięcia jest upublicznienie przykładów dobrej jakości i promocja metod jej osiągania. Mottem tego przedsięwzięcia są słowa: “Polak w świecie”.
Komentuj →
2 kwietnia 2007 |
0
Pięć tysięcy osób rocznie, przez ostatnie osiemnaście lat prawie sto tysięcy – tyle osób zginęło na polskich drogach. W 2005 było 141 ofiar śmiertelnych na każdy milion mieszkańców. Pięć tysięcy ginie także każdego roku na drogach w Niemczech. Tyle, że Niemców jest dwa razy więcej. Politycy! Autostrad nikt za was nie wybuduje. Oczywiście brak autostrad i dróg ekspresowych to nie jedyna przyczyna wypadków. Ale także Francuzi piją alkohol i siadają za kierownicą. A ginie ich statystycznie znacznie mniej. W 2005 roku były to 93 ofiary na każdy milion mieszkańców. Brawury nie można odmówić włoskim kierowcom, a na cmentarz trafiają również dużo rzadziej niż Polacy (97 zabitych na drogach na każdy milion mieszkańców). Te statystyki nie kłamią. Oni po prostu mają po czym jeździć. Gdybyśmy mieli zejść w Polsce do do poziomu ofiar śmiertelnych w Niemczech, to znaczy, że każdego roku dwa i pół tysiąca ludzi żyłoby dalej. Dwadzieścia lat już bezpowrotnie straciliśmy. Jeśli dalej tak pójdzie, to w ciągu kolejnych dwóch dekad niepotrzebnie na drogach zginie liczba mieszkańców średniej wielkości miasta. Dziesiątki tysięcy wypadków, ogromna liczba rannych. Po każdym weekendzie do setki domów zagląda żałoba. Siadam za kierownicą i marzę: a gdyby tak choć malutką część energii rządu zamiast na tropienie agentów skierować na szukanie gruntów pod autostrady? Póki co lepiej obudzić się ze snu i mocniej złapać za kierownicę, jeśli chce się wrócić bezpiecznie do domu. Ile jest specjalnych komisji, których celem jest budowa dróg ekspresowych? Ile jest międzyresortowych zespołów do wybudowania autostrad? Po polskich drogach jeździ kilkanaście milionów kierowców. To ogromna rzesza wyborców. Dlatego warto budować drogi. Nowa autostrada może okazać się drogą do sukcesu każdej partii politycznej.
Komentuj →