14 września 2018 |
0
Marek Górny, szkoleniowiec, autor publikacji z zakresu ruchu drogowego (fot. ze zbiorów Autora)
Pytanie Czytelnika: Witam serdecznie. Chciałbym rozwiać swoje wątpliwości. Mianowicie czy osoba, której dokument podkreślam dokument prawa jazdy, został zatrzymany a nie została jeszcze nadana decyzja o cofnięciu uprawnień przez sad lub starostę (180a lub 244kk) a w systemie CEK widnieje tylko informacja prawo jazdy zatrzymane to czy kierowca wypełnia znamiona wykroczenia z art. 94 par. 1? Czytelnik
Odpowiada Marek Górny, ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Witam. Odpowiadając na zapytanie naszego Czytelnika należy odnieść się do bardzo często mylonych pojęć jakimi są zatrzymanie prawa jazdy, a cofnięcie lub utrata uprawnień do kierowania pojazdami.
Po pierwsze Policja ma prawo zatrzymać prawo jazdy w ściśle określonych przypadkach określonych art. 135 ustawy z dnia 20 czerwca1997 roku - Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. t.j. z roku 2017 poz. 1260 z późn. zm.). Postępowanie z zatrzymanym dokumentem regulują zapisy art. 135 ust. 2-4, art.136 w/w ustawy. Fakt zatrzymania prawa jazdy nie jest równoznaczny z utratą lub cofnięciem uprawnień do kierowania pojazdami. Podkreśla to wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie z dnia 25 lutego 2014 r., znak sprawy: II SA/Rz 803/13. W przywołanym orzeczeniu sąd stwierdził, że decyzja o zatrzymaniu prawa jazdy nie jest tożsama z decyzją o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami. Wniosek ten Sąd oparł na treści art. 102 ust. 1 pkt 3 lit. a ustawy o kierujących pojazdami Dz. U. t.j. z roku 2017 poz. 978 z późn. zm.).
Stąd też odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Gdyż z jednej strony, dopiero wydanie prawomocnego postanowienia lub wyroku może oznaczać utratę uprawnień. Do tego czasu należy uznać za osobę, która posiada uprawnienia do kierowania. Fakt kierowania pojazdem bez posiadania stosownego dokumentu jest wykroczeniem art. 95 Kodeksu wykroczeń (Dz. U. t.j. z roku 2018 poz. 618 z późn. zm.) „Kto prowadzi na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu pojazd, nie mając przy sobie wymaganych dokumentów, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany”.
Z drugiej strony rozumiejąc prewencyjny charakter zatrzymani prawa jazdy uważa się, że po upływie ważności określonej na pokwitowaniu (art. 136 ustawy) kierowca nie powinien prowadzić pojazdu. Pogląd ten uważa się za nazbyt surowy, gdyż formalnie do czasu prawomocnej decyzji kierowca posiada uprawnienia.
Jednakże w przypadku zatrzymania kierującego w stanie nietrzeźwości lub w stanie po użyciu alkoholu, albo środka działającego podobnie do alkoholu - uprawnienia do kierowania zostają zawieszone od czasu zatrzymania dokumentu prawa jazdy do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia na podstawie art. 104a ustawy o kierujących pojazdami:
1. Uprawnienia do kierowania pojazdami osoby, której zatrzymano dokument stwierdzający uprawnienie do kierowania pojazdami w trybie art. 135 ust. 1 pkt 1 lit. a ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym, ulegają zawieszeniu na okres od dnia zatrzymania dokumentu przez uprawniony organ do dnia wydania postanowienia o zatrzymaniu prawa jazdy.
2. Do osób, o których mowa w ust. 1, których uprawnienia zostały zawieszone, stosuje się przepisy dotyczące cofnięcia uprawnień do kierowania pojazdami.
Zapis ten wprowadza dodatkowe pojęcie „zawieszenie uprawnień”, które jest tożsame z nie posiadaniem uprawnień. Analogicznie jak w przypadku przekroczenia prędkości w obszarze zabudowanym, gdzie nie cofa się uprawnień, lecz zatrzymuje prawo jazdy na okres odbycia kary. Jest to praktycznie zawieszenie uprawnień na wspomniany czas.
Jedną z przesłanek do utraty uprawnień jest min. prawomocne postanowienie lub wyrok Sądu w wyniku postępowania. Na tej podstawie Starosta wydaje decyzję o cofnięciu uprawnień (art. 103 ustawy o kierujących pojazdami). W konsekwencji tej decyzji traci się uprawnienia do kierowania pojazdami w zakresie i czasie zgodnym z decyzją Sądu.
Podsumowanie: Fakt zatrzymania prawa jazdy przez Policję, nie jest tożsamy z utratą uprawnień do kierowania. Jeżeli nie zachodzą okoliczności opisane w art. 104 a ustawy o kierujących, to do momentu wydania prawomocnej decyzji o cofnięciu uprawnień osoba nie narusza prawa w zakresie art. 94 § 1 kodeksu wykroczeń - „Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu prowadzi pojazd, nie mając do tego uprawnienia, podlega karze grzywny”.
Jednakże w praktyce unikałbym prowadzenia pojazdu bez posiadania dokumentu uprawniającego do kierowania. Może to mieć konsekwencje prawne (mandat) oraz problemy z odszkodowaniem w przypadku ewentualnej kolizji lub wypadku.
Marek Górny (Kraków)
Komentuj →
12 września 2018 |
0
Dr Paweł ŻURAW - instruktor, były egzaminator, wykładowca Społecznej Akademii Nauk w Świdnicy oraz Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Głogowie. Ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS (fot. Jolanta Michasiewicz)
Czytelnik pyta: Witam, szanowna redakcjo zwracam się z prośbą o wyjaśnienie kwestii ustalenia pierwszeństwa podczas zawracania na skrzyżowaniu równorzędnym oznaczonym znakiem A-5, ponieważ zdania na ten temat w środowisku egzaminatorów i instruktorów są podzielone. Pierwsza grupa uważa, że pierwszeństwo ustalamy przed wjazdem na skrzyżowanie i jeśli pojazd nadjeżdża z prawej strony to ma on pierwszeństwo bez względu jaki manewr wykonuje w myśl art. 25 PoRD a pojazd, który nadjechał z lewej oczekuje, aż będzie miał możliwość wjazdu na skrzyżowanie. Druga grupa natomiast uważa, że pierwszeństwo ma pojazd, który nadjechał z lewej strony bo kiedy zawracamy zmieniamy kierunek jazdy i zawracający ma go po prawej stronie. Pytanie więc brzmi: kiedy ustalamy pierwszeństwo przed wjazdem na skrzyżowanie czy będąc na skrzyżowaniu? Proszę o pomoc wyjaśnieniu wątpliwości poniżej mały szkic skrzyżowania. Dammian K.
Odpowiada Paweł Żuraw, ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Szanowny Czytelniku, na zadane Redakcji pytanie, odpowiem następująco. Przedstawiona sytuacja może dotyczyć każdego, potencjalnego użytkownika drogi. Kierujący pojazdami powinni wiedzieć, że zbliżając się do skrzyżowania są obowiązani zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdom nadjeżdżającym z prawej strony, a jeżeli skręcają w lewo - także jadącym z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającym w prawo. O tym informuje konkretnie art. 25 ust. 1 ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Zasada jest prosta i chyba nie należy tutaj doszukiwać się nadinterpretacji. Jednakże w świetle pytania Czytelnika, problematycznym staje się słowo „zbliżać się”. To może sugerować, że już na samym skrzyżowaniu zasada ta nie obowiązuje. Dlatego w tym miejscu mogą powstać rozbieżności interpretacyjne. Jak zatem odnaleźć się w zaistniałej sytuacji? Podejdźmy jednak do sprawy praktycznie.
Osobiście, gdybym znalazł się na skrzyżowaniu równorzędnym i wykonywałbym manewr zawracania, ustąpiłbym pierwszeństwa wszystkim pojazdom nadjeżdżającym z prawej strony, niezależnie w którym miejscu tego skrzyżowania bym się znajdował (jeszcze przed czy już na). Ale proszę nie traktować mojej opinii jako wyłącznej, eksperckiej. Mogę się mylić. Moje zachowanie wynikałoby raczej z postawy pragmatycznej. W dynamicznym ruchu drogowym trudno jest jednoznacznie ocenić - na dany moment - czy pojazd nadjeżdżający z prawej strony jest jeszcze przed czy już na skrzyżowaniu.
Powtórzmy raz jeszcze, każdy kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, zobowiązany jest do zachowania szczególnej ostrożności. Szczególna ostrożność w praktyce oznacza rozważne obserwowanie otoczenia drogi, skrzyżowania, a w razie konieczności zmniejszenie prędkości, być może nawet zatrzymanie pojazdu. Jednak chyba najważniejszą rzeczą powinno być przewidywanie, że na przecięciu się dróg zawsze może się coś wydarzyć. Czujność i ostrożność powinny być tutaj naczelną normą. Nie wchodziłbym w tym konkretnym przypadku w głębszą analizę prawną, gdyż w takiej dziedzinie życia jak ruch drogowy, przy dość ogólnym, a nawet słabym poziomie wiedzy kierowców, wszelkie eksperymenty, dywagacje mogą być niebezpieczne.
Wychodząc z takiego założenia, w przedstawionym rysie sytuacyjnym, należy nawet przewidzieć, że potencjalni kierowcy w ogóle mogą nie zważać na zasadę tzw. prawej strony. Oczywiście chcę wierzyć, że mogą to być skrajne, jak najbardziej negatywne zachowania. Jednakże obserwując na co dzień przeróżne, dziwne zachowania kierowców, mam podstawy do tego, aby tak sądzić. W Polsce – generalnie – nie ma wypracowanej i zakorzenionej kultury „prawej strony”. Spójrzmy chociażby na znikomą w Polsce ilość skrzyżowań o ruchu okrężnym wyłącznie ze znakiem C-12 (bez połączenia ze znakiem A-7), na których obowiązuje reguła prawej ręki.
Z przykrością stwierdzam, że współczesna jazda samochodem ogranicza się do maksymalnego upraszczania sobie życia przez kierowców. Pośpiech, zabieganie, zniecierpliwienie nie służą respektowaniu przepisów ruchu drogowego. Ponadto słaba promocja przepisów ruchu drogowego w przestrzeni medialno-społecznej sprawia, że dużo sytuacji branych jest przez kierowców „na wyczucie”. Smutne to jest, ale prawdziwe.
Wielokrotnie miałem okazję zauważać, kiedy na prostej drodze kierowcy w ogóle nie dostrzegali skrzyżowań równorzędnych. Dlaczego? Dlatego, że proste odcinki wyłączają myślenie ze zdroworozsądkowej analizy i przewidywalności. Niejednokrotnie prowokują do naciskania nogi na dźwignię przyspieszenia. Czy to oznacza, że nie powinno w ogóle być skrzyżowań równorzędnych? Jak najbardziej, powinny one istnieć w przestrzeni drogowej. Problemem jest jedynie czynnik ludzki. To jest najsłabszy punkt wszelkich działań i podejmowanych decyzji na drodze. Dotyczy on w szczególności: niewypracowanych ludzkich nawyków, niepoprawnych odruchów, braku świadomości zagrożeń, a nawet niekiedy związany jest z niewiedzą.
Dlatego w opisanej przez Czytelnika sytuacji uczyniłbym wszystko, aby ze wzmożoną czujnością obserwować działania innych kierowców (niezależnie z której strony nadjeżdżaliby). Ze smutkiem można stwierdzić, że dożyliśmy czasów, kiedy idealne sytuacje drogowe, a więc te zgodne z literą prawa, rozrysowane są już jedynie w książkach i na slajdach do nauki jazdy. Czujność, ograniczone zaufanie i przewidywalność, połączone z pragmatyzmem i stosowaniem konkretnej (prostej), nieprzeinterpretowanej wiedzy prawnej - to podstawa współczesnej, bezpiecznej taktyki jazdy.
Życzę bezpiecznej i spokojnej jazdy, pozdrawiam Paweł Żuraw (instruktor nauki jazdy z doświadczeniem zawodowym w charakterze egzaminatora)
(rys. Czytelnika)
Komentuj →
11 września 2018 |
0
Marek Dworzecki, instruktor nauki i techniki jazdy, koordynator Ośrodka Szkolenia Kierowców i Instruktorów „AS” w Radomiu; członek Polskiego Stowarzyszenia Instruktorów Techniki Jazdy. Ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS. Absolwent Wydziału Ekonomii kierunku Prawa i Administracji na Politechnice Radomskiej; b. bankowiec, znawca i pasjonat jakości obsługi klienta; mówca publiczny, były sportowiec. (fot. ze zbiorów Autora)
Czytelnik pyta: Witam. Mam do Państwa pytanie. Od kilkunastu lat jestem kierowcą zawodowym. Prowadzę pojazd ciężarowy. Czasami zdarza się, że trzeba podwieźć kolegę po fachu, bo zostawił auto na parkingu i potrzebuje dostać się do domu. W ramach pomocy koleżeńskiej, zabieram go na przysłowiowego STOPA i w trakcie jazdy okazuje się, że zabrany przez nas kierowca zawodowy jest po spożyciu alkoholu. Czy istnieje jakieś przeciwskazanie, artykuł, paragraf, który mówi lub zabrania przewozu osób nietrzeźwych w kabinie ciężarówki? Nadmienię jeszcze, że podwożony kierowca posiada uprawnienia do prowadzenia pojazdu, którym jest właśnie przewożony. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam. Artur.
Odpowiada Marek Dworzecki, ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Wygląda na to, że Pan Artur jest zaniepokojony niezręczną sytuacją. Chcąc postępować szlachetnie - między innymi być uprzejmym wobec kolegów – nie wzbrania się przed wyświadczeniem im zwykłej, ludzkiej przysługi. Jednocześnie przejawiając poczucie odpowiedzialności cywilnej ma wątpliwości, czy odwożąc samochodem kolegę występującego w charakterze pasażera w stanie po spożyciu alkoholu, nie łamie tym samym prawa. Poza tym czytelnik dość wnikliwie sformułował pytanie: „Czy istnieje jakieś przeciwwskazanie, artykuł, paragraf, który mówi lub zabrania przewozu osób nietrzeźwych w kabinie ciężarówki?”.
Co mówi polskie prawo. W Polsce nie ma wyraźnego zakazu przewożenia w pojeździe pasażera w stanie nietrzeźwości, w stanie po spożyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu. Ustawa z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym w art. 45 „Zabronione zachowania na drodze” brzmi:
„1. Zabrania się:
1) kierowania pojazdem, prowadzenia kolumny pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt osobie w stanie nietrzeźwości, w stanie po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu;
2. Kierującemu pojazdem zabrania się:
2) przewożenia osoby, o której mowa w ust. 1 pkt. 1, na rowerze lub motorowerze albo motocyklu, chyba że jest przewożona w bocznym wózku”.
Konkluzja. Wniosek jest taki, że kierowca przewożący pojazdem pasażera w stanie nietrzeźwości, w stanie po spożyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu nie łamie stricte prawa. Zatem odpowiadając na pytanie: „Czy istnieje (…) artykuł, paragraf, który mówi lub zabrania przewozu osób nietrzeźwych w kabinie ciężarówki?”, odpowiedź brzmi: taki zakaz w prawie o ruchu drogowym nie istnieje.
Cuius est condera, eius est interpretatori – komu przysługuje stanowienie prawa, temu przysługuje i jego wykładnia. Bynajmniej, nie oznacza to, że tego rodzaju praktyki - uzależniając od okoliczności - nie mogą doprowadzić do wywołania łańcucha konsekwencji i całego szeregu skutków prawnych, począwszy od nałożenia mandatów karnych (na kierowcę i pasażera), poprzez zobowiązanie do wypłacenia pokaźnych sum pieniędzy z tytułu nawiązek, odszkodowań i zadośćuczynień, aż po surowe sankcje karne w postaci utraty uprawnień i kar więzienia. W sytuacji zaistnienia zdarzenia drogowego, jednym z zadań funkcjonariusza Policji, który przybył na miejsce kolizji lub wypadku, jest wstępne ustalenie związku przyczynowo-skutkowego. Rzeczą oczywistą jest, że policjant dysponujący wiedzą natury prawnej, swym doświadczeniem oraz zeznaniami uczestników i świadków zdarzenia, sporządzi dokładne notatki. Mogą się w nich znaleźć wszelkie dostrzeżone przez niego nieprawidłowości i czynniki, które jego zdaniem miały lub mogły mieć wpływ na powstałe zdarzenie. Notatki te mogą także zawierać wszelkie wątpliwości funkcjonariusza, dotyczące np.: okoliczności zdarzenia, sytuacji na drodze, wiarygodności zeznań uczestników wypadku, wiarygodności zeznań świadków, stanu technicznego pojazdu/ów, czy wpływu obecności w pojeździe pasażera znajdującego się pod wpływem alkoholu. Zatem jego wątpliwości i sugestie będą brane pod uwagę w dalszym badaniu sprawy przez Prokuraturę i Sąd. Półki w Policji, Prokuraturach i Sądach „uginają” się od akt zawierających sprawy związane z wypadkami drogowymi, do których przyczynili się nawet trzeźwi pasażerowie, stając się w ten sposób współwinnymi. O ileż bardziej Policja, Prokuratura i Sąd przyjrzą się nietrzeźwemu pasażerowi i okolicznościom towarzyszącym zdarzeniu!
Puszka Pandory. Dla uproszczenia umówmy się, że w tym artykule mówiąc o nietrzeźwym, mamy na myśli również pasażera w stanie po spożyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu. Warto pamiętać, że określenie „nietrzeźwy, etc, etc…” jest pojęciem szerokim, pod którym kryje się najprzeróżniejszy jego stan psychofizyczny, a co za tym idzie trudne do przewidzenia zachowania. Pasażer (a może chodzić o kilku nietrzeźwych) pod wpływem alkoholu może swym zachowaniem nadmiernie odwracać uwagę kierowcy od sytuacji w klatce samochodu (od tego co wewnątrz) i na drodze (od tego, co na zewnątrz). Może nieustannie mówić, zaskakiwać swymi opowieściami, zadawać liczne pytania oczekując natychmiastowych odpowiedzi, przeskakiwać z tematu na temat, prowokować konfrontacje natury werbalnej i niewerbalnej, krzyczeć, obrażać, wyolbrzymiać problemy lub umniejszać ich wagę, zanieczyszczać wnętrze pojazdu lub drogę. Zachowanie nietrzeźwego pasażera może wywoływać u kierowcy niepohamowany śmiech, wprawiać go w stan zadumy, zatroskania, a nawet przerażenia. Taki pasażer może też nieoczekiwanie i gwałtownie przemieszczać swe ciało (poprawiać się, zdejmować lub zakładać odzież, odwracać do tyłu i na boki, przesadnie i agresywnie gestykulować wymachując rękoma, napierać swym ciałem na kierowcę) w sposób zagrażający bezpieczeństwu podczas prowadzenia pojazdu. Może też dojść do skrajnych przypadków polegających na: załatwianiu potrzeb fizjologicznych we wnętrzu pojazdu, wszczynaniu kłótni i awantur, nieuzasadnionym manipulowaniu urządzeniami i przyrządami znajdującymi się w pojeździe, wyrzucaniu z pojazdu przedmiotów, otwieraniu drzwi podczas jazdy, chwytaniu za koło kierownicy, popychaniu kierowcy, dopuszczaniu się rękoczynów.
Consuetudo pro lege servetur – zwyczaj służy jako prawo. W błędzie jest ten, kto uważa, że skoro prawo nie zabrania przewożenia nietrzeźwych pasażerów, to niezależnie od tego, co się wydarzy podczas podróży, zarówno kierowca jak i pasażer nie poniosą konsekwencji z tego tytułu. Nietrzeźwy pasażer może stać się przyczyną wielu problemów – jak się okaże, nawet wówczas, gdy jego zachowanie samo w sobie nie jest naganne i nie doszło do kolizji lub wypadku. Już sama jego obecność w pojeździe jest poważnym zagrożeniem, a u funkcjonariuszy Policji i Inspekcji Transportu Drogowego może budzić różne uzasadnione obawy i podejrzenia. Aby lepiej zrozumieć wagę problemu, musimy przeanalizować kilka różnych sytuacji zaczerpniętych z życia, robiąc jednocześnie niejako „wycieczkę” po polskim systemie prawnym.
Choć działania prawników są oparte przede wszystkim na tzw. źródłach prawa, nie są ograniczone jedynie do nich. Zarówno policjant na etapie postępowania dochodzeniowego, jak i prokurator na etapie wnoszenia i popierania aktu oskarżenia, a także sędzia na etapie przewodu sądowego, mają możliwość stosowania również prawa innej natury, niż pochodzącego bezpośrednio ze źródeł prawa jakim są: konstytucja, ustawy, rozporządzenia, prawo międzynarodowe, prawo europejskie, akty prawa miejscowego czy orzeczenia sądów. Mogą też oni stosować prawo zwyczajowe – przez wiele lat kształtowane przez społeczeństwo przeświadczone o jego słuszności i pożyteczności. Jednak fundamentem, na którym prawnicy opierają swe działania są paremie prawnicze – lapidarne, a zarazem wzniosłe maksymy i zasady, zwykle sformułowane przez jurystę starożytnego Rzymu. Z tej przyczyny paremia zawiera fundamentalną zasadę prawną wyrażoną w języku łacińskim. Jak ważne są paremie prawnicze świadczy ich umieszczenie na kolumnadzie budynku Sądu Najwyższego Rzeczypospolitej Polskiej w ilości osiemdziesięciu sześciu.
A casu ad casum – od przypadku do przypadku. Teraz możemy przejść do hipotetycznych przykładów, rozpoczynając od opisu sytuacji, kiedy pozornie nic złego się nie dzieje i podróż przebiega normalnie, poprzez czyny charakteryzujące się niską szkodliwością społeczną, aż po te, nazywane czynami „grubego kalibru”. Wyrażę je w punktach:
1) Policjant zatrzymuje pojazd do kontroli. Widząc pasażera w stanie nietrzeźwości ma uzasadnione powody, by wyjątkowo wnikliwie sprawdzić dokumenty pojazdu, dokumenty kierowcy i nietrzeźwego pasażera, wnętrze pojazdu oraz jego stan techniczny, a także cel podróży. Będzie musiał upewnić się, czy w tym przypadku nie ma do czynienia z sytuacją, w której pasażer jest właścicielem, posiadaczem lub użytkownikiem pojazdu, ale z uwagi na swój stan nietrzeźwości za kołem kierownicy zasiadł np. krewny lub znajomy. Funkcjonariusz z pewnością będzie chciał dokładnie sprawdzić uprawnienia kierującego i bacznie przyglądać się podróżnym – ich zachowaniu i treści wypowiedzi. Może też szukać potwierdzenia, że nie ma do czynienia z przestępcami zajmującymi się nielegalnym handlem, kradzieżą samochodów, itp. Ma prawo „żądania poddania się przez kierującego pojazdem lub przez inną osobę (czytaj: pasażera), w stosunku do której zachodzi uzasadnione podejrzenie, że mogła kierować pojazdem, badaniu w celu ustalenia zawartości w organizmie alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu” – Prawo o ruchu drogowym, art. 129, ust. 2, pkt. 3. Choć będą to rutynowe czynności funkcjonariusza, rzeczą naturalną w tym przypadku będzie jego wyostrzona uwaga, podejrzliwość, a w konsekwencji przedłużająca się kontrola drogowa. Nawet jeżeli uzna, że nie ma przesłanek świadczących o popełnieniu wykroczenia lub przestępstwa, odprawiając pojazd w dalszą podróż wciąż może mieć uzasadnione powody do obaw co do dalszego jej przebiegu w kwestii bezpieczeństwa. Jego obawy będą uzasadnione, bowiem policjant wie, czym jest niebezpieczne zjawisko efektu tunelowego, o którym szerzej napiszę omawiając inny przykład.
Wniosek: uzasadniona podejrzliwość funkcjonariusza, szczegółowa i wnikliwa kontrola drogowa, przedłużające się czynności operacyjne i czasem nieprzewidziane zachowania nietrzeźwego pasażera mogą rodzić u podróżnych niepokój, poczucie skrępowania, wstydu i zażenowania. To „cena” przewożenia nietrzeźwego pasażera.
2) Podczas jazdy pasażer otwiera okna lub drzwi pojazdu i wyrzuca na zewnątrz przedmioty, zaśmieca drogę, albo w inny sposób ją zanieczyszcza. Na podstawie ustawy - Prawo o ruchu drogowym, art. 45, ust. 1, pkt. 9 policjant może nałożyć karę pieniężną zarówno na pasażera, jak i kierowcę.
Wniosek: Kierujący odpowiada za zachowania pasażera nawet wówczas, gdy ten jest trzeźwy.
3) Pasażer nie zapiął pasa bezpieczeństwa. Być może kierujący zadbał wcześniej o to, ale pasażer nie wykonał tej czynności lub w którymś momencie niepostrzeżenie odpiął pas. Policjant ma prawo wręczyć mandat karny zarówno pasażerowi, jak i kierowcy - art. 39. 1 ustawy -Prawo o ruchu drogowym.
Wniosek: kierujący pojazdem jest jak kapitan statku – będąc w ruchu drogowym w dużej mierze od samego początku podróży, do jej końca odpowiada za bezpieczeństwo wszystkich podróżnych znajdujących się w pojeździe.
4) Pasażer otwiera okno i krzyczy coś do uczestników ruchu drogowego - posuwa się nawet do obelg i gróźb. W ten sposób naruszył art. 51. § 1. Kodeksu Wykroczeń: „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Czytajmy dalej… § 2. „Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. To nie koniec! Jeżeli kierujący pojazdem w jakikolwiek sposób przyczynił się do tego rodzaju czynu zabronionego, albo zwyczajnie pijany pasażer zezna, że… ‘krzyczał tak sobie po prostu, bo wraz z kierującym byli w dobrym humorze i chcieli się zabawić’, to kierowca może odpowiedzieć za naruszenie art. 51. § 3 Kodeksu Wykroczeń, który brzmi: „Podżeganie i pomocnictwo są karalne”.
Wniosek: Nietrzeźwy pasażer może narobić nam wstydu i wprowadzić na drogę prowadzącą do konfliktu z prawem.
5) Pasażer absorbuje kierującego, krzyczy, poucza, nieostrożnie przemieszcza się po wnętrzu pojazdu, chwyta za koło kierownicy lub inne urządzenia służące do sterowania pojazdem. Nie ulega wątpliwości, że bezpieczeństwo podróżowania jest zagrożone. Na podstawie art. 86. § 1. Kodeksu Wykroczeń pasażer może odpowiedzieć za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym – „Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny”. Sytuacja pasażera znacznie ulegnie pogorszeniu, gdy okaże się, że znajdował się on pod wpływem alkoholu. W § 2 czytamy: „Kto dopuszcza się wykroczenia określonego w § 1, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Nie w lepszej sytuacji będzie kierujący, ponieważ to on przede wszystkim odpowiada za bezpieczeństwo podróżowania. Nie można zatem jego osoby wyłączyć z odpowiedzialności za bezpieczeństwo na drodze. Dlatego w tym przypadku art. 86. § 1. Kodeksu Wykroczeń będzie można uznać za podstawę do ukarania również kierującego. Jeżeli tak, to znowu mamy do czynienia z łańcuchem konsekwencji, bo § 3 brzmi: „W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 przez osobę prowadzącą pojazd można orzec zakaz prowadzenia pojazdów”.
Wniosek: Z tytułu nagannego zachowania pasażera kierowcę mogą spotkać dotkliwe sankcje karne w postaci grzywny, a nawet zakazu prowadzenia pojazdów.
6) Dochodzi do kolizji drogowej. W pojeździe, którego kierujący okazał się sprawcą znajduje się pasażer w stanie nietrzeźwości. Gdy poszkodowany/ni i świadkowie zdarzenia nie będą mieli pewności, która osoba zasiadała za kołem kierownicy, policjant (patrz pkt. 1) zwiększy swą czujność i podejrzenia. Gdy ktoś ze świadków zezna - nawet omyłkowo - że za kierownicą zasiadała osoba faktycznie będąca pasażerem - kłopoty murowane. Nietrzeźwy pasażer może utracić ewentualne posiadane uprawnienia do prowadzenia pojazdu, a kierujący odpowiedzieć za udostępnienie pojazdu osobie pod wpływem alkoholu - art. 96. § 1. Kodeksu Wykroczeń: „Właściciel, posiadacz, użytkownik lub prowadzący pojazd, który: 3) dopuszcza do prowadzenia pojazdu na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania osobę znajdującą się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka, podlega grzywnie”. Nietrzeźwy pasażer może też zostać uznany za współwinnego powstania kolizji drogowej, nawet wówczas, gdy znajdował się w pojeździe poszkodowanego – art. 362 Kodeksu Cywilnego: „Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron”.
Wniosek: Nawet, gdy kierujący pojazdem jest poszkodowanym w kolizji drogowej, obecność w jego pojeździe nietrzeźwego pasażera może spowodować uznanie ich (kierowcę i pasażera) za osoby, które przyczyniły się do powstania zdarzenia drogowego – obie mogą być uznane za współwinne.
7) Powstaje wypadek drogowy. Mamy do czynienia z obrażeniami ciała ze skutkiem śmiertelnym – art. 177 KK. Kierujący, który spowodował wypadek przewożąc w tym czasie nietrzeźwego pasażera może zostać bardziej obciążony winą – i odwrotnie. Mówiąc inaczej, będzie mu trudno liczyć na złagodzenie wymiaru kary. Gdy Sąd powoła biegłego (psychologa transportu) i zapyta: „Czy obecność w pojeździe nietrzeźwego pasażera i jego zachowanie mogły mieć wpływ na percepcję kierującego i jego decyzje”, ten może powiedzieć tak: ‘Osoba pod wpływem alkoholu może podlegać silnym emocjom, które wywołują u niej zjawisko „efektu tunelowego”, a konkretnie „widzenie tunelowe”. Charakteryzuje się ono bardzo wąskim widzeniem – nie tylko w aspekcie optycznym, ale również psychologicznym. Przyczynami efektu tunelowego między innymi są: stany depresyjne, zmęczenie, długotrwały stres, narkotyki lub alkohol. W wyniku tego człowiek będący pod wpływem alkoholu widzi bardzo niewiele, niechętnie wykonuje polecenia i trudno nawiązać z nim wspólny język. Nie potrafi też prawidłowo ocenić otaczającego go świata zewnętrznego i należycie odbierać dochodzące z niego bodźce. Odznacza się wyjątkowo niskim progiem krytycyzmu i impulsywnymi reakcjami. Te z kolei przyśpieszają produkcję adrenaliny, która zwiększa ciśnienie tętnicze w gałkach ocznych. W rezultacie osoba taka - Wysoki Sądzie – może widzieć rzeczy, które nie istnieją, nie widzieć rzeczy, które istnieją lub bardzo niewiele widzieć. Co więcej, osoba będąca pod wpływem alkoholu swym stanem i zachowaniem może niejako „zarażać” otoczenie – w tym przypadku kierującego’. Po takiej argumentacji Sąd może uznać pasażera za współwinnego wypadku z całym szeregiem dotkliwych konsekwencji. Na podstawie orzeczenia Sądu, który i tak już zastosuje odpowiednie sankcje karne wobec kierującego i pasażera wyrażając procentowy udział każdego z nich w zdarzeniu, członkowie rodziny ofiary wypadku z powództwa cywilnego będą mogły wytoczyć sprawcom (kierowcy i pasażerowi) proces o odszkodowanie i o zadośćuczynienie (dwie odrębne kwestie), oraz o przyznanie ewentualnych rent, zwrotów kosztów leczenia, kosztów pogrzebu, itd. Oczywiście, w przypadku posiadania polisy OC koszty te poniesie zakład ubezpieczeń. Jednak biada temu, kto w takim przypadku prowadził pojazd pod wpływem alkoholu lub nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdu. Nastąpi tzw. regres zwalniający ubezpieczyciela z wypłaty należnego członkom rodziny odszkodowania. W takim wypadku odszkodowanie przyznane przez Sąd zostanie wypłacone przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który z kolei na drodze sądowej uzyska zwrot poniesionych kosztów od sprawców wypadku. Nie trzeba tłumaczyć z czym to się wiąże – blokada kont bankowych, zajęcia komornicze, konfiskata mienia, itp.
Wniosek: W zależności od okoliczności, obecność w pojeździe nietrzeźwego pasażera może doprowadzić do dramatycznych konsekwencji. Może wręcz zniszczyć pasażerowi i kierującemu życie.
Persona non grata - osoba niemile widziana, niepożądana. Jak widzimy, sytuacje mogą być różne i różne ich konsekwencje. Należy też pamiętać, że prawnicy odróżniają transport odpłatny od wykonanego w ramach relacji rodzinnych i koleżeńskich. Z oczywistych względów te pierwsze są traktowane bardziej ulgowo i z wyrozumiałością. Niezależnie od tego, warto pamiętać, że jeżeli kierujący jest zmuszony transportować pasażera pod wpływem alkoholu, może zaistnieć konieczność poniesienia konsekwencji za wszystko, co się wydarzy w wyniku jego własnego zachowania i pasażera. Z tej właśnie przyczyny niektóre państwa europejskie wprowadziły zakaz przewożenia pasażera pod wpływem alkoholu na przednim siedzeniu obok kierowcy. Należą do nich miedzy innymi: Francja, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra. My, Polacy, jak zwykle pozostajemy w tyle. Biorąc pod uwagę nasze niechlubne statystyki wypadków z udziałem nietrzeźwych kierowców i pasażerów powinniśmy pierwsi wprowadzać podobne zakazy.
Marek Dworzecki
Komentuj →
11 września 2018 |
0
Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy RENAULT (fot. Jolanta Michasiewicz)
Gdy na autostradzie czy drodze szybkiego ruchu zdarzy się wypadek, w wielu europejskich krajach kierowcy mają obowiązek utworzyć tzw. korytarz życia (inaczej korytarz ratunkowy), czyli pozostawić wolne miejsce na przejazd dla służb ratunkowych. Może to zwiększyć szansę na przeżycie uczestników wypadku nawet o 40%*. W jaki sposób powinni zachować się kierowcy w Polsce, aby ułatwić straży pożarnej czy karetce pogotowia dojazd na miejsce wypadku?
Kiedy na autostradzie czy drodze ekspresowej dojdzie do wypadku albo występuje duże natężenie ruchu, szybko powstaje korek, który może utrudnić dotarcie na miejsce służbom ratunkowym i opóźnić udzielenie pomocy. Choć wielu kierowców sądzi, że wystarczy pozostawić wolny pas awaryjny, by odpowiednie służby mogły przejechać, nie zawsze jest to prawdą. Szerokość takiego pasa może się okazać niewystarczająca do swobodnego przejazdu np. większego wozu strażackiego, a w dodatku pas może zostać zablokowany przez pojazd, który uległ awarii - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
Dlatego tak ważne jest, by kierowcy formowali tzw. korytarz życia. W takich państwach jak Austria, Czechy, Niemcy, Węgry, Luksemburg, Słowenia i Szwajcaria obowiązuje to wszystkich kierowców. Z badań przeprowadzonych w Austrii wynika, że dzięki temu karetka pogotowia czy wóz strażacki może dotrzeć na miejsce wypadku aż o cztery minuty szybciej, co zwiększa szanse uczestników wypadku na przeżycie nawet o 40%*. Korytarz życia powinien mieć min. 3 m szerokości, dzięki czemu możliwy jest przejazd wozu strażackiego.
Na razie polskie przepisy nie zobowiązują kierowców do utworzenia korytarza życia. Mimo to istnieją pewne uniwersalne zasady, o których warto pamiętać. Już w momencie, gdy droga zaczyna się korkować, najlepiej zjechać na bok swojego pasa. W przypadku drogi o dwóch pasach do jazdy w jednym kierunku kierowcy na lewym pasie zjeżdżają zawsze na lewo, a kierowcy na prawym pasie - na prawo. Nie należy czekać do czasu, aż usłyszymy sygnał służb ratunkowych - powinniśmy zjechać na bok od razu, pozostawiając między samochodami przestrzeń umożliwiającą przejazd - mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
Oprócz tworzenia korytarza awaryjnego należy pamiętać o tym, że w każdej sytuacji mamy obowiązek ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego. Dlatego niezależnie od rodzaju drogi, po której się poruszamy, nie powinniśmy np. słuchać muzyki na tyle głośno, by uniemożliwiało to usłyszenie sygnału karetki czy radiowozu. Gdy już taki pojazd nadjeżdża, trzeba niezwłocznie usunąć się z drogi. Także piesi nie mogą wchodzić na przejście, gdy w tym kierunku zbliża się pojazd uprzywilejowany.
* ASFiNAG
Komentuj →
10 września 2018 |
0
Pytanie Czytelnika: Czy zawrócenie za znakiem jak w załączeniu (foto powyżej – red.), przy wykorzystaniu infrastruktury drogowej po stronie znaku, będzie wiązało się z nieprzestrzeganiem przepisów? Z góry dziękuję za odpowiedź. Z wyrazami szacunku Piotr S.
Odpowiada Tomasz Barnaś, ekspert redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS.
Panie Piotrze.
Znak B-36 „zakaz zatrzymywania” widoczny na zdjęciu zabrania oczywiście unieruchamiania pojazdu od miejsca jego ustawienia i dotyczy tej strony drogi przy której został on ustawiony. Specjalnie pomijam przepisy dodatkowe, gdyż biorąc pod uwagę przesłaną fotografię nie będą one miały zastosowania. Zakaz wyrażony tym znakiem nie obowiązuje pojazdów unieruchomionych ze względu na warunki lub przepisy ruchu drogowego. Dokładnie tak jak Pan wspomniał, przykładem może być chęć wjazdu na posesję i konieczność otwarcia bramy. Zakaz zatrzymywania nie oznacza zakazu zawracania. Naturalnie manewr zawracania z użyciem biegu wstecznego wiąże się z koniecznością chwilowego zatrzymania, ale tylko po to, aby móc ten bieg włączyć. Jednak jest to ewidentnie unieruchomienie pojazdu wynikające z warunków ruchu. Nie da się tego zrobić inaczej. Wobec tego wykonując wspomniany manewr za tym znakiem nie popełnia Pan żadnego wykroczenia pod warunkiem, że... I tu przechodzimy do sedna problemu.
Manewr zawracania, tak jak każde zachowanie na drodze, nie może powodować zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego, ani tego ruchu utrudniać. To podstawowa zasada. Chcąc wykonać taką zmianę kierunku jazdy proszę pamiętać o kilku podstawowych, niezwykle istotnych kwestiach. Kierujący pojazdem przystępując do manewru zawrócenia z użyciem biegu wstecznego na drodze jednojezdniowej, dwukierunkowej powinien przede wszystkim:
- ocenić sytuację przed i za swoim pojazdem oraz wybrać odpowiednie miejsce (np. wjazd do bramy);
- zawczasu i wyraźnie zasygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy - nie po zatrzymaniu pojazdu na drodze, tylko już podczas dojeżdżania do miejsca, które chce do tego celu wykorzystać;
- ustąpić pierwszeństwa innym kierującym jeżeli nastąpi taka konieczność (cofanie lub przecięcie się kierunków jazdy pojazdów).
Żadne przepisy nie obligują do rozpoczynania tego manewru od wjazdu przodem lub też tyłem. Będzie to zależało od dostępnego miejsca i natężenia ruchu. Jeżeli kierujący decyduje się na wjazd przodem niech to uczyni bez zbędnego zatrzymywania na pasie ruchu, jeżeli zaś tyłem to powinien tuż po unieruchomieniu samochodu szybko włączyć bieg wsteczny i usunąć się z toru jazdy innych pojazdów.
Dobrą praktyką, lecz zaznaczam - nie zawsze i nie za wszelką cenę, jest korzystanie z miejsc po prawej stronie drogi wjeżdżając w nie tyłem, a po lewej - przodem. Zdecydowanie łatwiej jest potem wyjechać z powrotem na jezdnię i kontynuować jazdę. Jeżeli wykorzystujemy tylko szerokość jezdni, zacznijmy od skrętu w lewo podjeżdżając do lewego krawężnika, potem cofamy skręcając w prawo, a następnie powinniśmy już mieć możliwość podróżowania w pożądanym kierunku.
Na zakończenie dodam, iż opisywany powyżej manewr jest jednym z obowiązkowych zadań na egzaminie państwowym na prawo jazdy kategorii B i B1. Egzaminator, wydając polecenie zawrócenia z użyciem biegu wstecznego, obserwuje poczynania swojego podopiecznego właśnie pod kątem zachowania wobec innych uczestników ruchu drogowego oraz sprawności wykonywania poszczególnych czynności. Wielokrotnie ćwiczenie tego manewru na kursie nauki jazdy z dobrym instruktorem z pewnością pozwoli na bezproblemowe wykonanie go podczas weryfikacji umiejętności oraz będzie procentowało w późniejszym samodzielnym poruszaniu się samochodem.
Pozdrawiam Tomasz Barnaś

Tomasz Barnaś, b. instruktor nauki i techniki jazdy, egzaminator w MORD Kraków, ekspert redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS (fot. Jolanta Michasiewicz)
Komentuj →
6 września 2018 |
0
(grafika: Grupa IMAGE)
Pytanie Czytelnika: Witam serdecznie. Jeżeli to nie problem to proszę mi odpowiedzieć czy jeżeli w prawie jazdy na dole jest kod 69 czyli blokada alkoholowa, a mam wbite kategorie A, B1 i B, ale przy żadnej kategorii obok nie mam 69, to czy ten kod obowiązuje na wszystkie kategorie? Wcześniej miałem zatrzymane prawo jazdy kat. B za jazdę po alkoholu. Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam. Czytelnik.
Odpowiedź Eksperta PRAWA DROGOWEGO@NEWS Marka Górnego: Powyższy problem reguluje rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 24 lutego 2016 roku w sprawie wydawania dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami (Dz. U. z 2016 roku poz. 231 i 2252 oraz 2018.1060, 2018.1062). W §10 ust. 3 pkt 11 „11) ograniczenia – kody określone w przepisach wydanych na podstawie art. 20 ust. 1 pkt 1 ustawy, mające zastosowanie do poszczególnych kategorii uprawnień do kierowania pojazdami oraz do kategorii uprawnień nadawanych na podstawie kategorii, której dotyczą kody; jeżeli kod jest identyczny dla wszystkich uzyskanych przez osobę uprawnień, wpisuje się go:
a) we wniosku – tylko w miejscu wyznaczonym do wpisania kodu ogólnego,
b) w prawie jazdy – tylko w ostatnim wierszu tabeli umieszczonej na jego drugiej stronie”.
Zmienione brzmienie punktu 11 obowiązuje z dniem 30 stycznia 2017 r.
Stąd prosty wniosek, że niestety kod wpisany w tej rubryce wymaga posiadania blokady we wszystkich pojazdach jakimi - zgodnie z posiadanymi uprawnieniami - będzie kierował Czytelnik.
Pozdrawiam Marek Górny
Przywołane akty prawne:
* Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 24 lutego 2016 r. w sprawie wydawania dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami (2016.231)
* Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 23 grudnia 2016 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wydawania dokumentów stwierdzających uprawnienia do kierowania pojazdami (2016.2252).

Marek Górny, specjalista ds. szkolenia, autor książek (fot. ze zbiorów Autora)
Komentuj →
5 września 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
Choć jazda pod prąd nie należy do najczęstszych przyczyn wypadków, to jej skutki bywają bardzo poważne, ponieważ może ona prowadzić do zderzenia czołowego. Czasem jazda niezgodnie z kierunkiem ruchu bywa efektem nieuwagi, inne możliwe przyczyny to prowadzenie auta pod wpływem alkoholu czy bezmyślność kierowcy, który chce w ten sposób skrócić sobie drogę.
Jazda pod prąd zawsze stanowi zagrożenie, ponieważ inni uczestnicy ruchu nie spodziewają się, że na ich pasie ruchu pojawi się pojazd poruszający się w przeciwnym kierunku. Może się to skończyć zderzeniem czołowym, w dodatku ze znaczną prędkością. Jak to możliwe, że takie sytuacje się zdarzają?
Alkohol, wiek, nieuwaga. Najczęściej do wypadków ze skutkiem śmiertelnym związanych z jazdą w niewłaściwym kierunku dochodzi, gdy kierowca prowadzi auto w stanie nietrzeźwości. Aż 60% kierowców, którzy uczestniczyli w tego rodzaju zdarzeniach, spożywało wcześniej alkohol*. Czynnikiem ryzyka może być również wiek – wśród kierowców uczestniczących w śmiertelnym wypadku wynikającym z jazdy pod prąd 15% osób jadących niezgodnie z obowiązującym kierunkiem ruchu stanowiły osoby po 70 r.ż.*. Dla porównania tylko 3% kierowców z tej grupy wiekowej wzięło udział w takim wypadku, poruszając we właściwym kierunku.
Czasem by wjechać pod prąd wystarczy jednak chwila dekoncentracji. Wielu kierowców po znanych im obszarach jeździ „na pamięć”, nie zwracając uwagi na znaki drogowe. Niektórzy z kolei ślepo ufają urządzeniom nawigacyjnym. Tymczasem np. jeśli mapa nie była ostatnio aktualizowana, może się zdarzyć, że nie uwzględni ona, iż dana ulica jest od niedawna jednokierunkowa albo z powodu remontu zmieniła się organizacja ruchu – tłumaczą trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest zła pogoda albo jazda w godzinach nocnych, ze względu na gorszą widoczność.
Wbrew rozsądkowi i przepisom. Istnieje jednak grupa kierowców, którzy świadomie ignorują przepisy ruchu drogowego. Zdarza się, że gdy na autostradzie czy drodze ekspresowej tworzy się korek, zawracają oni i starają się ominąć zator drogowy, jadąc niezgodnie z obowiązującym kierunkiem ruchu (np. po pasie awaryjnym). Takie postępowanie oznacza stworzenie poważnego zagrożenia na drodze. Grozi za to do 500 zł mandatu i do 6 punktów karnych.
Jak reagować? Jak się ustrzec przed niebezpieczeństwem powodowanym przez kierowców jadących pod prąd? Na drogach o kilku pasach ruchu w jednym kierunku najlepiej wybierać ten znajdujący się po prawej stronie. Większe jest prawdopodobieństwo, że osoba, która jedzie niezgodnie z obowiązującym kierunkiem ruchu, będzie poruszała się po „swoim” prawym pasie, czyli naszym lewym – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. – Warto również obserwować, co się dzieje na jezdni daleko przed nami, żeby odpowiednio wcześnie dostrzec zagrożenie.
W przypadku, gdy zauważymy kierowcę jadącego pod prąd, powinniśmy powiadomić o tym policję. Jeśli to my sami w wyniku fatalnej pomyłki znaleźliśmy się w takiej sytuacji, nie powinniśmy kontynuować jazdy, lecz zatrzymać się w możliwie bezpiecznym miejscu i wezwać pomoc.
* NTSB
Komentuj →
27 sierpnia 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
Koń nie znika z dróg! Niepohamowany rozwój motoryzacji sprawił, że widok na drogach licznych pojazdów mechanicznych został mocno zakorzeniony w naszych umysłach. Obraz ten jest na tyle trwały i niewzruszony, by wierzchowiec przemieszczający się pośród pojazdów dość łatwo nas zaskoczył. Dla dzieci – nie lada gratka; dla starszego pokolenia i w ogóle dla wszystkich miłośników koni – okazja do wzbudzania podziwu dla tego wspaniałego zwierzęcia i nacechowanej sentymentem refleksji i zadumy; dla kierowców i pozostałych użytkowników dróg – powód do zachowania szczególnej ostrożności, a także wzięcia pod uwagę pewnych przepisów lub ich braku i faktów dotyczących koni.
Koń – nieoceniony współpracownik. Konie przez wieki były filarem transportu, środkiem do szybkiego przekazywania wiadomości i często kluczowym narzędziem oręża. W obecnych czasach niemal we wszystkich zakątkach świata zastosowanie koni w tych dziedzinach przechodzi do historii. Bynajmniej nie oznacza to ich zniknięcia z dróg – zmieniła się jedynie liczebność i funkcjonalność koni. Na przykład w wielu krajach świata - w tym w Polsce - rozwój sportowej, turystycznej i rekreacyjnej, a także psychoterapeutycznej jazdy wierzchem powoduje, że na drogach coraz częściej spotykamy jeźdźca na koniu. Warsztaty, szkolenia, sesje terapeutyczne z końmi są w Polsce coraz bardziej popularne. W związku z tym powstaje coraz więcej organizacji zrzeszających firmy promujące tego rodzaju aktywność. Warto też pamiętać, że w naszym kraju konie służą w Policji w takich miastach jak: Warszawa, Rzeszów, Poznań, Tomaszów Mazowiecki, Częstochowa, Szczecin, Chorzów, czy Płock. Są wykorzystywane do rutynowych patroli w trudno dostępnych terenach dla pojazdów mechanicznych. Świetnie nadają się nie tylko do patrolowania parków, peryferii i rozległych obszarów zielonych, ale także osiedli mieszkaniowych i zatłoczonych centrów dużych aglomeracji. Policyjne konie są też niezwykle skuteczne w akcjach poszukiwawczych i pościgach. Dla przykładu: policyjne patrole konne w samej Warszawie w roku 2016 w dziewięć miesięcy podjęły 833 interwencje, podczas których policjanci wylegitymowali 1108 osób, wystawili 500 mandatów karnych, pouczyli 561 osób, a sześć osób zatrzymali.
Jazda wierzchem w prawie drogowym – o czym warto wiedzieć. Pamiętam jak profesor Tadeusz Bojarski z UMCS – wybitny prawnik – podczas swoich wykładów podkreślał, że „prawo jest tą dziedziną życia człowieka, która najwolniej ewoluuje bo wciąż nie nadąża za dynamicznie zmieniająca się rzeczywistością”. To niezaprzeczalna prawda, z którą zapewne wielu się zgodzi. Środowiska związane z końmi (stajnie, stadniny, ośrodki i kluby jeździeckie, kluby sportowe, towarzystwa, stowarzyszenia, właściciele koni i inni użytkownicy dróg) oczekują nowelizacji i ujednolicenia przepisów dotyczących jazdy wierzchem – nic w tym dziwnego. Jak twierdzą, ‘przepisy są niedostosowane do nowej ery, wiele określeń i pojęć zawartych w przepisach odnosi się do sytuacji sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy to konie zwykle pracowały w zaprzęgach, a jazda wierzchem mająca charakter sportowy, turystyczny, rekreacyjny, czy rehabilitacyjny była czymś niezwykle rzadkim. Zdaniem wielu przepisy są szczątkowe, mało spójne, niejasne, rozproszone w różnych aktach prawnych i zawierające tzw. luki prawne. Chcieliby jasnego zdefiniowania przez ustawodawcę określenia „jeździec” i szerszego zapisu jego praw, obowiązków, zakazów, nakazów, itp., ponieważ nie wiedzą: czy jeźdźca obowiązują dokładnie te same przepisy odnoszące się do pojazdu zaprzęgowego; czy zakaz jazdy po drogach leśnych dotyczy również lasów prywatnych; co w sytuacji, gdy ogromna ilość pojazdów zastawia pobocza przystosowane do ruchu zaprzęgów i koni; czy będą regulacje prawne dotyczące terenów prywatnych i publicznych; kiedy i czy w ogóle powstaną nowe znaki drogowe dotyczące jazdy wierzchem; co ze szlakami konnymi w lasach… etc.
To tylko niektóre pytania i wątpliwości. Taki stan rzeczy najczęściej przyczynia się do „dorabiania własnych ideologii” i najprzeróżniejszych interpretacji przepisów, co w konsekwencji jest niebezpieczne. Dopóki nie powstaną nowe, bardziej szczegółowe przepisy, miłośnikom koni i jazdy wierzchem zalecałbym stosowanie się do obecnie obowiązującego prawa, które przynajmniej po części reguluje tę kwestie. W przypadku sytuacji nie uwzględnionych w prawie nie pozostaje nic innego, jak kierowanie się zdrowym rozsądkiem i cierpliwe oczekiwanie na zmiany w ustawodawstwie. Zatem…
Jak poruszać się wierzchem zgodnie z przepisami ruchu drogowego i rozsądkiem. Skoncentrowałbym się na nadrzędnym akcie prawnym obowiązującym w Polsce regulującym zasady ruchu drogowego, a mianowicie na Ustawie z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym. Najkrócej rzecz ujmując podpowiem, że są w niej niejako cztery miejsca, które jeździec powinien zapamiętać, potrafić je znaleźć, zrozumieć wykładnię w nich zawartą (prawidłowo zinterpretować przepis) i stosować się w praktyce do znajdujących się tam ważnych norm, zasad i wymogów. Oto one:
Rozdział 3 – „Ruch pojazdów”
Art. 34. „Zasady ruchu pojazdu zaprzęgowego”,
Art. 35. „Jazda wierzchem i pędzenie zwierząt”,
Art. 36. „Zakazy w zakresie jazdy wierzchem i pędzenia zwierząt”
Wymieniłem powyżej w kolejności chronologicznej, jednak by móc lepiej zrozumieć kontekst i drogą dedukcji wykładnię, gruntowną analizę przepisów w tym zakresie należy rozpocząć od art. 35. „Jazda wierzchem i pędzenie zwierząt”, ponieważ to w nim po raz pierwszy ustawa traktuje o jeździe wierzchem. Następnie art. 35. odwołuje do art. 34. „Zasady ruchu pojazdu zaprzęgowego”, oraz do przepisów o ruchu pojazdów. Logicznie rzecz ujmując najlepiej zapoznać się z aktem prawnym w poniższej kolejności:
Art. 35. „Jazda wierzchem i pędzenie zwierząt”,
Art. 34. „Zasady ruchu pojazdu zaprzęgowego”,
Rozdział 3 – „Ruch pojazdów”
Art. 36. „Zakazy w zakresie jazdy wierzchem i pędzenia zwierząt”
Z oczywistych względów nie będę w tym miejscu cytował fragmentów tej ustawy i podejmował się szczegółowej analizy tych zapisów, ponieważ każdy czytelnik może dość łatwo uczynić to osobiście. Kierując się życzliwością i zwykłym rozsądkiem skupiłbym się raczej na konkretnych radach i ostrzeżeniach zarówno dla miłośników jazdy wierzchem, jak i pozostałych uczestników ruchu drogowego. Na przykład:
1) Przeciętny koń osiąga prędkość do 50 km/h – rekordziści niemal do 70 km/h. Pozornie nie grozi przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym, jednak odradzam jeźdźcom cwałowania na swych koniach, a już z pewnością próby przekraczania dopuszczalnej prędkości. Nie chodzi o wdawanie się w dywagacje polegające na wnikaniu, czy dany koń faktycznie mógłby przekroczyć dopuszczalną prędkość, czy też nie, skąd jeździec miałby znać dokładną prędkość z jaką porusza się koń (doświadczony jeździec zna) lub, czy policjant mierzyłby radarem jeźdźca na galopującym koniu i czy ewentualnie wręczyłby jeźdźcy mandat karny za nadmiernie szybką jazdę konną, itp. Chodzi o coś więcej! Inni użytkownicy dróg mogą w ogóle nie spodziewać się konia na drodze lub w jej pobliżu, a tym bardziej biegnącego kłusem lub galopem. Ponadto zachowanie zwierzęcia może być nieprzewidywalne pośród równie szybko przemieszczających się pojazdów.
2) Planując jazdę wierzchem gruntownie analizujmy trasę tak, by konna przejażdżka jak najmniej kolidowała z pozostałymi uczestnikami ruchu drogowego, nie potęgowała stresu u wierzchowca i dawała mu dobre warunki do przemieszczania się.
3) Z uwagi na fakt, iż w Polsce nie ma dróg przeznaczonych do pędzenia zwierząt – choć przepisy o takowych mówią – jazda wierzchem nastręcza nie lada problemów i wymaga od jeźdźca wysokiego stopnia kreatywności. Gdzie tylko to możliwe poruszajmy się na koniu poboczem, a jazdę jezdnią traktujmy jako ostateczność i to w dodatku absolutnie w świetle obowiązujących przepisów.
4) Niezależnie od tego, czy jedziemy wierzchem w obszarze zabudowanym, czy poza nim, stosujmy się do rad i zaleceń najlepszych w kraju specjalistów w dziedzinie BRD (naukowców, inżynierów, psychologów transportu, szkoleniowców, instruktorów doskonalenia techniki jazdy, kierowców rajdowych i wyścigowych, oraz pasjonatów motoryzacji), którzy zalecają tzw. jazdę defensywną*. Ogólnie rzecz ujmując zawiera ona w sobie wszelkie reakcje, zachowania i działania zmierzające do uniknięcia zagrożeń w ruchu drogowym.
*Jazda defensywna, to prowadzenie pojazdu (czytaj: „konia”) w sposób, który pomaga unikać kolizji i wypadków drogowych bez względu na warunki na drodze i zachowania innych uczestników ruchu drogowego. Zawiera w sobie wiele czynników wpływających na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Jest połączeniem techniki jazdy z taktyką, asertywności** z defensywnością, własnych umiejętności, predyspozycji i doświadczenia z sytuacją w ruchu drogowym, przepisów i zasad ruchu drogowego z prawami fizyki. Jest wysoce zaawansowaną sztuką jazdy znacznie wykraczającą swym poziomem poza regulacje prawne jak: Ustawy, Rozporządzenia, Zarządzenia czy Taryfikator Mandatów Karnych. Celem stosowania jazdy defensywnej jest zminimalizowanie ryzyka spowodowania kolizji lub wypadku drogowego, nieustannie dysponując tzw. ‘marginesem na błąd’ własny lub innego użytkownika drogi, uwzględniając przy tym sytuację i warunki drogowe w szerokim tego słowa rozumieniu.
**Asertywność – w psychologii termin oznaczający posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nienaruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych. Jest to umiejętność nabyta.
5) Kierowcom, pieszym i pozostałym uczestnikom ruchu drogowego zalecałbym daleko posuniętą wyrozumiałość w stosunku do jeźdźca i jego konia, a także dużą ostrożność i względny spokój w pobliżu zwierzęcia. Konie są niekwestionowanymi mistrzami w komunikacji niewerbalnej. W doskonały sposób zbierają sygnały (komunikaty) z otoczenia i w równie doskonały sposób potrafią je odzwierciedlać (odczuwać, reagować), a następnie stawać się nadawcami własnych sygnałów i prezenterami zachowań. Specjaliści od koni wiedzą o czym mowa. Chodzi jednak o to, by niemal każdy uczestnik ruchu drogowego posiadał choć elementarną wiedzę na temat tych niezwykłych stworzeń.
Temat jazdy wierzchem zarówno w świetle obowiązujących, jak i nieistniejących przepisów można by rozwijać w nieskończoność, omawiając różne sytuacje mogące się zdarzyć w ruchu drogowym. Rzecz jasna nie sposób tego uczynić na łamach jednego artykułu. Mam jednak nadzieję, że w jakimś stopniu pomogłem czytelnikom szerzej spojrzeć na jazdę wierzchem po naszym kraju.
Czy wiesz, że…
* Konie wyczuwały zbliżającą się bitwę i niemal zawsze były nią podekscytowane. Zwykle niecierpliwie biły kopytami o ziemię i nie bały się szczęku oręża.
* Armia będąca w posiadaniu dużej liczby koni wzbudzała niepohamowany strach wśród przeciwników. Zgiełk nadciągających koni zaprzęgniętych w rydwany wojenne powodował, że do ucieczki w panice rzucały się armie nawet te, które przeważały liczebnie.
* Koń wciąż jest nobilitującym symbolem motoryzacji. Stanowi o tym fakt, że super szybkie sportowe auta zwykle określa się mianem „rumaka”. Włosi (Ferrari), Amerykanie (Ford Mustang), Hiszpanie (Pegaso), czy Polacy (Tarpan) wykorzystali konia jako logo lub nazwę marki produkowanych samochodów.
* Koń podczas galopu i cwału (około 50 km/h) w rzeczywistości zużywa stosunkowo niewiele energii. Dzieje się tak dzięki niezwykłej budowie jego nóg. Jego wyjątkowo elastyczne zespoły mięśni i ścięgien pochłaniają energię, by jak sprężyna natychmiast skierować ją w stronę przeciwną. W czasie galopu i cwału jego kończyny drgają z ogromną częstotliwością w wyniku czego powodowałoby to uszkodzenie ścięgien. Dzięki specyficznej budowie mięśni kończyn, działają one jak samochodowe amortyzatory, chroniąc jego nogi. Inżynierowie próbują wykorzystać wiedzę na temat nóg konia do budowania robotów. Jednak stwierdzają, że korzystając z dostępnych obecnie materiałów i dzisiejszej wiedzy z zakresu inżynierii na chwile obecną nie jest możliwe odwzorowanie tak skomplikowanej i zdumiewającej struktury.
* Polski koń (Mijaz), ogier pełnej krwi angielskiej jest rekordzistą Polski w szybkości. Osiągnął prędkość 68,2 km/h w drugim przejeździe – zaledwie 5 minut po pierwszej próbie szybkości konia!
Marek Dworzecki

Marek Dworzecki, instruktor nauki i techniki jazdy, koordynator Ośrodka Szkolenia Kierowców i Instruktorów „AS” w Radomiu (fot. ze zbiorów autora)
Komentuj →
23 sierpnia 2018 |
0
Parkowanie w strefie zamieszkania (fot. Jolanta Michasiewicz)
Pytanie Czytelnika: Witam. Pisze do Państwa z zapytaniem, na osiedlu gdzie mieszkam ustawiono ostatnio Strefę Zamieszkania oraz wymalowano miejsca parkingowe. Posiadam auto Mercedes Sprinter Long DMC 3,5t, który kołami mieści się w wytyczonym miejscu, ale niestety tył auta wystaje na drugie miejsce parkingowe. Pytanie jest następujące czy takim parkowaniem łamie jakieś przepisy i czy Straż Miejska może nałożyć na mnie za to jakieś kary? Z góry dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam Arek z Rumii.
Odpowiada Tomasz Barnaś, ekspert redakcji PRAWO DROGOWE@NEWS: Witam. Porusza się Pan dość dużym pojazdem. Podejrzewam, iż jest on zarejestrowany jako samochód ciężarowy. Spore wymiary zewnętrzne auta niosą za sobą pewne ograniczenia w poruszaniu się nim po drogach oraz w parkowaniu. Proszę zawsze zwracać uwagę na znaki zakazujące wjazdu pojazdów przekraczających określone wymiary (wysokość, szerokość, długość) oraz dopuszczalne masy (rzeczywistą bądź też dopuszczalną). Obowiązują Pana również trochę inne zasady postoju niż kierujących zwykłymi „osobówkami”. Ale po kolei…
W liście do Redakcji opisuje Pan swoje osiedle. Zmieniono tam organizację ruchu, a raczej doprecyzowano zasady poruszania się po drogach ustawiając znak informacyjny D-40 „strefa zamieszkania”. Proszę pamiętać, iż strefa zamieszkania to obszar szczególny mający służyć osobom tam mieszkającym oraz zapewniającym im maksimum bezpieczeństwa. Nie dość, że obowiązują w niej wszelkie zasady ruchu drogowego, to musimy pamiętać o przepisach dodatkowych takich jak:
- ograniczenie prędkości do 20 km/h;
- piesi mogą swobodnie poruszać się całą szerokością drogi i mają przed pojazdem bezwzględne pierwszeństwo;
- postój pojazdów może się odbywać tylko w wyznaczonych przez zarządcę drogi miejscach;
- zatrzymywanie, czyli unieruchomienie pojazdu niewynikające z zasad i warunków ruchu drogowego trwające nie dłużej niż minutę, jest dopuszczalne w innych miejscach pod warunkiem poszanowania ogólnych przepisów zawartych w ustawie z 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (1997.98.602 z późn. zm., tekst jednolity - 2017.1260).
Niestety nie opisuje Pan w liście jak dokładnie oznakowane jest miejsce przeznaczone na parking oraz gdzie jest usytuowane. Postaram się przekazać Panu oraz pozostałym Czytelnikom uniwersalne zasady.
Organizator ruchu, ustawiając znak „strefa zamieszkania” był zobowiązany do wyznaczenia miejsc przeznaczonych do parkowania. Są to znaki drogowe poziome P-18 „ stanowisko postojowe” oznaczone białymi lub rzadziej żółtymi liniami. I tylko w nich można urządzić postój pojazdu. Każde z tych miejsc musi być określonej wielkości, która umożliwi swobodny dostęp do unieruchomionego pojazdu. Rozporządzenie z 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (2003.220.2181 z późn. zm.) dokładnie określa wymiary, jakie muszą mieć wspomniane miejsca. Bez wdawania się w zbędne szczegóły - generalną zasadą jest to, że z wyznaczonego miejsca wspomnianymi znakami może skorzystać pojazd, który się w nich mieści. Organizator ruchu uwzględniając konieczność zaparkowania większych samochodów, zespołów pojazdów, ciężarówek bądź też autobusów tworzy miejsca większe o wymiarach odpowiadających przepisom z w/w rozporządzenia i odpowiednio je oznacza. Jestem przekonany, iż Pana samochód nie wystaje „tylko parę centymetrów” poza linię stanowiska postojowego. Nikt nie robiłby wtedy z tego powodu żadnych problemów. Bez wątpienia zajmuje dwa stanowiska. Dodatkowo proszę pamiętać również o jego szerokości. Wjazd w stanowisko dla „osobówki” z pewnością uniemożliwi dostęp do innego prawidłowo zaparkowanego pojazdu obok, a tego zabraniają już przepisy ustawy - Prawo o ruchu drogowym.
Kolejnym problemem może być utrudnienie poruszania się po jezdni innych pojazdów lub też pieszych korzystających z chodnika - to w przypadku wystawania pojazdu na te części drogi. Nawet, jeżeli mamy do czynienia z parkowaniem równoległym przy krawędzi jezdni po lewej lub prawej stronie to linie wyznaczające granice stanowiska postojowego Pana obowiązują. Moim zdaniem powinien Pan poszukać innego miejsca do postoju swojego samochodu. Tak jak wspomniałem na początku mojej odpowiedzi: duży pojazd to większe ograniczenia. Musi Pan to brać pod uwagę. Funkcjonariusze Straży Miejskiej mają odpowiednie uprawnienia do kontroli ruchu drogowego związanej z niestosowaniem się przez kierującego pojazdem do przepisów związanych zatrzymywaniem i postojem. W strefie zamieszkania również. W przypadku takiej interwencji może być Pan ukarany mandatem.
Korzystając z okazji chciałbym również przypomnieć o kilku innych zasadach dotyczących parkowania pojazdu, którym na co dzień się Pan porusza. Uwzględniając wymiary Mercedesa Sprintera może się Pan spotkać z wieloma ograniczeniami.

Znak drogowy pionowy - informacyjny D-18 „parkowanie pojazdów” z tabliczką do znaków drogowych T-30 „tabliczka wskazująca sposób ustawienia pojazdu względem krawędzi jezdni (fot. archiwum redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS)
Proszę pamiętać, iż z uwagi na dopuszczalną masę całkowitą 3.5 tony obowiązuje Pana bezwzględny zakaz zatrzymywania i postoju na chodniku, nawet kołami jednego boku lub jednej osi. Znak D-18 wraz z tabliczką T-30 informuje o miejscu przeznaczonym na parkowanie pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej nie większej niż 2.5 tony. Pański samochód przekracza wspomnianą wartość, więc również jest wykluczony z możliwości wykorzystania tej przestrzeni.
Biorąc pod uwagę wysokość Mercedesa należy uwzględnić również odstęp minimum 10 metrów od przedniej strony znaku lub sygnału drogowego w przypadku, jeśli zostałyby one zasłonięte przez ten pojazd.
Na koniec jeszcze jedna uwaga i sugestia z mojej strony. Nie jest tajemnicą, iż miejsca postojowe na osiedlach są wąskie i często jest ich bardzo mało. Należy szanować i w pełni wykorzystywać daną przestrzeń tak, aby dla wszystkich jej wystarczyło. Parkowanie prostopadłe samochodami osobowymi na tzw. „zakładkę” jest dobrym lekarstwem na ten problem. Pierwszy samochód ustawiony jest przodem do krawężnika, drugi zaś obok tyłem i maksymalnie do niego zbliżony swoim prawym bokiem. Pozwala to na swobodny dostęp do miejsca kierowcy bez ryzyka uszkodzeń karoserii. Wszystko pozostaje kwestią uzgodnień z innymi użytkownikami parkingu i takiego drogowego savoir-vivre’u. Przecież z fajnym sąsiadem zawsze można się „dogadać”.
Pozdrawiam, Tomasz Barnaś

Tomasz Barnaś, b. instruktor nauki i techniki jazdy, egzaminator w MORD Kraków, ekspert redakcji tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS (fot. ze zbiorów Autora)
Komentuj →
22 sierpnia 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
Ronda pozwalają zmniejszyć liczbę śmiertelnych wypadków nawet o 65% w stosunku do zwykłych skrzyżowań. Co sprawia, że jest to możliwe? Czy pierwszeństwo zawsze mają pojazdy znajdujące się na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym? Trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault rozwiewają wątpliwości.
Skrzyżowania o ruchu okrężnym są bezpieczniejsze. Badania wykazują, że zmiana zwykłego skrzyżowania na skrzyżowanie o ruchu okrężnym może przyczynić się do ograniczenia liczby wypadków śmiertelnych w tym miejscu o ok. 65%. O 35-45% zmniejsza się natomiast liczba wypadków, w których ktoś odniósł obrażenia*.
Jak ronda wpływają na bezpieczeństwo? Przede wszystkim skrzyżowania o ruchu okrężnym ograniczają możliwość wystąpienia sytuacji kolizyjnych. Oprócz tego konstrukcja ronda wymusza na kierowcach redukcję prędkości, dzięki czemu nawet jeśli dojdzie do kolizji, jej skutki mogą być mniej poważne niż przy wyższych prędkościach - tłumaczy Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
Kto ma pierwszeństwo? Choć najczęściej pierwszeństwo przejazdu na rondzie mają pojazdy już poruszające się po tym skrzyżowaniu, nie jest to regułą. Aby tak było, wymagane jest oznakowanie znakami C-12 (ruch okrężny) oraz A-7 (ustąp pierwszeństwa przejazdu). Jeśli przed wjazdem na skrzyżowanie znajdują się jedynie znaki C-12 (ruch okrężny), to jest ono uznawane za skrzyżowanie dróg równorzędnych. Wtedy pierwszeństwo mają kierujący nadjeżdżający z prawej strony, czyli wjeżdżający na skrzyżowanie.
Uwaga na tramwaje! Powyższa zasada nie dotyczy pojazdów szynowych. W sytuacji równorzędnej (np. skrzyżowanie oznaczone jedynie znakiem C-12) ma on pierwszeństwo także wtedy, kiedy nadjeżdża z lewej strony. W przypadku, gdy przed rondem dodatkowo znajduje się znak A-7 dla jego kierunku ruchu, motorniczy powinien zaś ustąpić pierwszeństwa pojazdom poruszającym się po drodze z pierwszeństwem, czyli pojazdom poruszającym się po rondzie. Jednocześnie pojazd szynowy już znajdujący się na rondzie opuści je jako pierwszy, ponieważ w stosunku do pojazdów poruszających się po skrzyżowaniu okrężnym jest w sytuacji równorzędnej i ma przed nimi pierwszeństwo.
Bezpiecznie wjechać i zjechać. Tak jak w przypadku każdego innego skrzyżowania, kierowca zbliżający się do skrzyżowania o ruchu okrężnym ma obowiązek zachować szczególną ostrożność. Pamiętajmy także o sygnalizowaniu kierunkowskazem zamiaru opuszczenia ronda oraz o tym, że w większości sytuacji możemy je opuścić tylko z prawego skrajnego pasa ruchu – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
* R. Elvik, Road safety effects of roundabouts: A meta-analysis.
Komentuj →
21 sierpnia 2018 |
0
T-22 tabliczka wskazująca, że znak nie dotyczy rowerów jednośladowych, jej wzór został wykreślony z wykazu stanowiącego załącznik do rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych z dniem 8 października 2015 r. (fot. Piotr Wagner)
Czytelnik: Z wykazu wzorów znaków drogowych w 2015 r. usunięto tabliczkę T-22. Tak czy inaczej jest wszędzie na ulicach, więc co z obowiązywaniem? A w ogóle skorzystanie rowerem z przejazdu za tym znakiem powinno skutkować chyba mandatem?
Redakcja: Rzeczywiście, tabliczka do znaków drogowych T-22, z dniem 8 października 2015 r. została usunięta z obowiązującego wykazu wzorów znaków drogowych.
Rozporządzenie zmieniające. Uchylenie nastąpiło rozporządzeniem Ministrów Infrastruktury i Rozwoju oraz Spraw Wewnętrznych z dnia 3 lipca 2015 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych (2015.1313). W part. 53 ust. 3 oraz w załączniku w części „Znaki drogowe pionowe” w grupie „Tabliczki do znaków drogowych” pkt 27 – przepis dokonał uchylenia obowiązywania dotychczasowego jego brzmienia oraz skreślił rysunek T-22. Czyli do tego momentu wątpliwość Czytelnika potwierdza obowiązujący stan prawny. Fakt – często spotykamy tabliczkę z symbolem roweru i napisem „Nie dotyczy”. Jednak już w kolejnym paragrafie przywołanego rozporządzenia ustawodawca wyjaśnia: - § 2.Tabliczkę T-22 stosowaną w organizacji ruchu na drogach przed dniem wejścia w życie rozporządzenia uznaje się za równoważną tabliczce z napisem "Nie dotyczy" i symbolem roweru, o której mowa w par. 44 ust. 3 i par. 45 ust. 3 rozporządzenia zmienianego w § 1 w brzmieniu nadanym niniejszym rozporządzeniem. I to jest właśnie odpowiedź na postawione pytanie. Nie ma wzoru tabliczki T-22, ale są stosowane tabliczki z napisem „Nie dotyczy” i symbolem roweru jednośladowego lub wózka rowerowego. Umieszczane na drogach o dopuszczalnej prędkości nie większej niż 30 km/godz. co oznacza, że ruch tych pojazdów może odbywać się bez wyznaczonych pasów ruchu. Te wykreślone i te obowiązujące są - jak to określił ustawodawca - równoważne.
Uzasadnienie ustawodawcy. Wprowadzone przywołanym rozporządzeniem (2015.1313) zmiany przede wszystkim miały na celu uspójnienie i uporządkowanie przepisów z zakresu znaków i sygnałów drogowych. W tym celu włączono do pierwotnego rozporządzenia (2001.170.1393) regulacje przewidziane do tego momentu jedynie w przepisach technicznych rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (2003.220.2181 z późn. zm.). I co dotyczy naszego pytania - przepisy te dają możliwość stosowania tabliczek z symbolami, innych niż określone dotychczasowym wzorem co umożliwia np. umieszczanie pod znakami tabliczek z symbolem roweru lub wózka rowerowego. Zmiana ta miała stanowić rozszerzenie przepisów i miała - jak to założył projektodawca - charakter porządkujący.
Sekwencje znaków i tabliczek. Tabliczka z napisem „Nie dotyczy” i symbolem roweru lub wózka rowerowego jest stosowana do znaków zakazu: B-1 - zakaz ruchu w obu kierunkach, B-2 - zakaz wjazdu, B-21 - zakaz skręcania w lewo, B-22 - zakaz skręcania w prawo, D-3 - droga jednokierunkowa, gdy na drodze jednokierunkowej zastosowano kontrapas rowerowy, także od pewnego czasu do znaku C-16 droga tylko dla pieszych - z tabliczką „Nie dotyczy” i symbolem roweru, interpretacja takiego zestawienia brzmi „chodnik z dopuszczonym fakultatywnie ruchem rowerowym”. Stosowane są oczywiście znaki C13/C16 - „droga dla pieszych” i „droga dla rowerów” - jak wyjaśniają eksperci - wtedy jazda po chodniku dla rowerzystów - nie bez wątpliwości - jest obligatoryjna. (jm)

Pytanie redakcji: Postanowiliśmy poprosić Państwa o wypowiedź w sprawie jeszcze jednej kombinacji - znaku drogowego B-9 oraz omawianej tabliczki z napisem „Nie dotyczy” i symbolem roweru. Czyli „zakaz wjazdu rowerów” z tabliczką „nie dotyczy rowerów”. Takie zestawienie często określane jest jako bezsensowne. Czy rzeczywiście takim jest? Czekamy na wypowiedzi: tygodnik@prawodrogowe.pl
Komentuj →
13 sierpnia 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
W wakacje kierowcy częściej wybierają się w dłuższe trasy, a dla niektórych osób może to być jedna z niewielu okazji w roku, by podróżować autostradą. Choć ten rodzaj dróg jest uznawany za względnie bezpieczny, to w Polsce od kilku lat liczba wypadków na autostradach systematycznie wzrasta, a w 2017 r. zginęło w nich 70 osób. Jak bezpiecznie poruszać się po takich drogach?
Od 2011 r. liczba wypadków na autostradach w Polsce systematycznie rośnie i w zeszłym roku było ich 478. Zginęło 70 osób, a blisko 10 razy więcej odniosło obrażenia* - to wiele ofiar, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że długość wszystkich polskich autostrad wynosi tylko nieco ponad 1 600 km (dla porównania: długość całkowita sieci dróg publicznych to blisko 420 tys. km)**.
Jazda po autostradzie czy drodze ekspresowej pod wieloma względami różni się od jazdy po mieście. Mimo to wielu kandydatów na kierowców nie ma okazji, by przećwiczyć tę umiejętność pod okiem instruktora, bo nie jest ona wymagana na egzaminie, a w pobliżu wielu ośrodków szkolenia kierowców nie ma żadnej autostrady - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. Jakich zasad należy przestrzegać na autostradzie?
Zachowaj odstęp. Przy prędkości 140 km/h w ciągu sekundy samochód pokonuje blisko 40 m. Dlatego na autostradzie szczególnie ważne jest z jednej strony unikanie sytuacji, w których konieczne byłoby nagłe hamowanie, a z drugiej strony - zachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu. Warto zastosować zasadę dwóch sekund. W tym celu wystarczy wybrać punkt orientacyjny, np. znak czy wiadukt. Kiedy samochód jadący przed nami minie go, trzeba odliczyć dwie sekundy. Jeżeli nasze auto dotrze do wybranego punktu zanim skończymy odliczanie, oznacza to, że odstęp jest zbyt mały i należy zredukować prędkość.
Prawidłowo wyprzedzaj… Na autostradzie prawidłowe sygnalizowanie zamiaru wyprzedzania ma szczególne znaczenie. Kierunkowskazy odgrywają ogromną rolę zwłaszcza w przypadku tzw. martwych punktów. Czasem możemy nie dostrzec w lusterku pojazdów znajdujących się za nami, a jeśli wtedy skręcimy czy zmienimy pas ruchu, możemy spowodować wypadek. Staranne sygnalizowania manewru, jaki planujemy wykonać, minimalizuje ryzyko wypadku, bo kierowcy jadący za nami zdążą zwolnić czy w inny sposób dostosować swoją jazdę do czynności, które wykonujemy.
… i daj się wyprzedzić. Kiedy to my jesteśmy wyprzedzani przez inny pojazd, mamy obowiązek umożliwić mu bezpieczne wykonanie tego manewru, dlatego w tym czasie i bezpośrednio potem nie wolno nam zwiększać prędkości. Pamiętajmy również, że wykroczeniem jest uporczywa jazda lewym pasem. – Na autostradach można spotkać kierowców, którzy co do zasady poruszają się lewym pasem, czasem z prędkością poniżej dozwolonej. Utrudniają w ten sposób innym wykonanie manewru wyprzedzania. Jest to bardzo niebezpieczne, bo może skłaniać innych kierowców do bardziej ryzykownych manewrów, np. wyprzedzania z prawej strony albo nawet prowokować do agresywnych zachowań, takich jak jazda „na zderzaku” – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
Weź kamizelkę i trójkąt. Trójkąt ostrzegawczy jest obowiązkowym wyposażeniem samochodu i powinniśmy zawsze mieć go w bagażniku. Warto również zaopatrzyć się w kamizelkę odblaskową. Jeśli pojawi się konieczność zatrzymania na pasie awaryjnym, to kamizelka pozwoli innym kierowcom odpowiednio wcześnie nas zauważyć – choćby wtedy, gdy wysiądziemy w celu ustawienia za pojazdem trójkąta. Nawet jeśli posiadamy kamizelkę, dla bezpieczeństwa samochód lepiej opuścić prawymi drzwiami (nie od strony drogi). (SBJR)
* policja.pl
** GDDKiA
Komentuj →
10 sierpnia 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
Pytanie Czytelniczki: Dzień dobry, proszę uprzejmie o interpretację znaku B-36 wraz ze znakiem T-26, ponieważ w zasobach sieciowych jest zdecydowanie za mało informacji na ten temat. Dodatkowo, proszę o informację zwrotną, jak należy zastosować się do kombinacji znaków B-36 i T-26 w konkretnej sytuacji na załączonych zdjęciach. Myślę, że taka interpretacja będzie przydatna dla wielu uczestników ruch drogowego, nie tylko w śródmieściu Gdańska :-). Pozdrowienia, Beata O.


Odpowiada Tomasz Barnaś, ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Witam. Znak B-36 z tabliczką T-26, o który pyta Pani Beata, jest umieszczany na placach, na których zarządca drogi chce wyłączyć jego określone strony z możliwości zatrzymywania pojazdów. Zakaz nim wyrażony dotyczy strony placu, przy której został ustawiony. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach umieszcza się go w środku boku objętego zakazem, równolegle do jego krawędzi. Znak B-36 (zakaz zatrzymywania), znak B-35 (zakaz postoju) z tabliczką T-26 stosuje się w celu zapewnienia przejezdności dróg pożarowych na placach, a także w pobliżu obiektów specjalnych takich jak banki, obiekty MON itp. Przykład podany przez ustawodawcę we wspomnianym rozporządzeniu dość dobrze obrazuje zasadę obowiązywania zakazu.


Znak zakazu B-36 „zakaz zatrzymywania się” oraz tabliczka T-26 wskazująca, że zakaz postoju lub zatrzymania dotyczy strony placu (foto i grafika red. PRAWO DROGOWE@NEWS)
Dość często można także spotkać połączenie znaku B-36 z tabliczką T-26 na samym końcu drogi bez przejazdu tzw. „drogi ślepej”. Zorganizowane miejsca postojowe po lewej i prawej stronie takiej drogi oznaczone odpowiednio znakiem D-18 „Parking” na jej początku, kończą się nieznacznie wcześniej niż sama droga. Ten końcowy obszar powinien pozostać pusty, aby zapewnić uczestnikom ruchu możliwość zawrócenia bądź też skorzystania z tych ostatnich miejsc parkingowych. Taką przykładową sytuację starałem się zobrazować na poniższym rysunku. Oczywiście jest to bardzo uproszczona przeze mnie organizacja ruchu, ale mam nadzieję, że unaoczni zasadę i zakres obowiązywania znaku B-36 z tabliczką T-26.

(grafika: opracowanie własne - Tomasz Barnaś)
Czytelniczka przesłała w załączniku korespondencji dość słabej jakości obrazy. Udało mi się korzystając też ze strony map.google.pl odnaleźć to miejsce i uzyskać lepsze jakościowo zdjęcia i właśnie te chciałbym umieścić w odpowiedzi na wątpliwości Pani Beaty. Możemy obserwować na nich sytuację z 2014 roku jednak sądzę, że we wspomnianej lokalizacji niewiele się zmieniło do dnia dzisiejszego.


Na zdjęciach widzimy plac, w którego skład wchodzą dwie jezdnie jednokierunkowe po lewej i prawej stronie, pas zieleni w środku, który następnie przechodzi w parking zorganizowany pomiędzy tymi jezdniami. Umieszczony znak B-36 z tabliczką T-26 zakazuje zatrzymywania w tej części placu, przy której został umieszczony, czyli przed tym pasem zieleni oraz niejako „dookoła” niego. Bez wątpienia nie wolno nam się zatrzymać w innych miejscach niż te, wskazane przez zarządcę drogi. Stare oznaczenie (znak P-20 „koperta”), którego resztki możemy zauważyć na zdjęciu powinny zostać trwale usunięte lub zastąpione znakiem P-21 „powierzchnia wyłączona”. Wcześniejsza organizacja ruchu najpewniej dopuszczała tam postój określonych pojazdów (miejsca zastrzeżone).
Widoczna na zdjęciu informacja „droga pożarowa” wyraźnie wskazuje, iż ten obszar powinien być przejezdny i w każdej chwili gotowy na wykorzystanie przez służby ratownicze. Moje wątpliwości budzi jedynie zorganizowanie dwóch miejsc postojowych, oznaczonych „kopertami” na prawej jezdni jednokierunkowej po jej lewej stronie, na wysokości trawnika. Sądzę, że jest tam również znak D- 18 (parking) z informacją, jakie pojazdy mogą z nich skorzystać. Wąski przesmyk pomiędzy namalowanymi stanowiskami postojowymi może nie być wystarczający na przejazd dużego pojazdu m.in. straży pożarnej, jednak bazując tylko na tym zdjęciu nie mogę z całą stanowczością tego stwierdzić.
Reasumując, parkowanie na tym placu możliwe jest jedynie w miejscach wyznaczonych przez organizatora ruchu. Niektóre z nich są z pewnością ogólnodostępne, jednak spora ich część jest zastrzeżona dla określonych pojazdów (osoby z niepełnosprawnością, pracownicy firm itp.). Bardzo proszę dokładnie przyjrzeć się znakom, na których powinna być informacja, kto ma możliwość postoju w tych miejscach. Z pewnością nie jest dopuszczalne zatrzymywanie przed pasem zieleni. Ten obszar musi pozostać pusty. W przypadku akcji służb ratowniczych liczy się każda sekunda potrzebna na dojazd. Nie wolno tego lekceważyć.
Pozdrawiam, Tomasz Barnaś
Komentuj →
6 sierpnia 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
Monocykl (unicykl) nazywany rowerem jednokołowym, to rodzaj pojazdu jednośladowego, który jest napędzany siłą ludzkich mięśni, a przede wszystkim posiada tylko jedno koło toczące się po podłożu. Mimo zewnętrznego podobieństwa nie jest jednak rowerem. Nie jest dopuszczony do ruchu po drogach publicznych.
Monocykle i monocykliści. Pojazd ten nie posiada wielu elementów charakterystycznych dla roweru. Przede wszystkim nie posiada kierownicy, a jedynie przymocowany do siodełka uchwyt ułatwiający niektóre manewry, może też nie mieć siodełka. Znane są różne jego rodzaje: np. „żyrafa” - monocykl o długiej (wysokiej) ramie, monocykl właśnie bez ramy i siodełka; monocykl „wielokołowy”, coraz popularniejszy monocykl elektryczny i inne. Najczęściej widywaliśmy go w cyrku. Tymczasem jest coraz popularniejszym środkiem sportu i rekreacji np. w USA, Japonii, Wielkiej Brytanii czy w Niemczech. W krajach o większej popularności monocykli ich miłośnicy - od wielu już lat - zrzeszają się, organizują zawody, zloty, często o zasięgu międzynarodowy. Istnieje Międzynarodowa Federacja Monocyklistów, a konkurencje rozgrywane na zawodach są szczegółowo skodyfikowane podobnie jak w innych sportach międzynarodowych. W Polsce znany, choć ma marginalne znaczenie.
Technika jazdy. Cykliści próbujący jazdy na monocyklach twierdzą, że jest ona trudniejsza niż na klasycznym rowerze. Operując pedałami i balansując ciałem kierujący utrzymuje równowagę. Balansowanie w przód-tył i odpowiednie przyspieszenie i zwalnianie za pomocą pedałów to podstawowa technika jazdy. Prędkość poruszania zależna jest przede wszystkim od średnicy koła. Pasjonaci twierdzą: - Aby monocykl był przystosowany do ruchu po drogach publicznych (w dzień) należy wyposażyć go w tylny czerwony odblask i dzwonek (np. pod siodełkiem). I tu zaczyna się interesujące nas zagadnienie.
Monocykl w ruchu drogowym. Przeglądając literaturę tematu trafiliśmy na wypowiedź opublikowaną w „Dzienniku Zachodnim”. - Podobno nie ma problemu z poruszaniem się monocyklem po najbardziej nawet zatłoczonym chodniku. Nie trzeba lawirować między przechodniami, bo to oni uskakują na boki. Jadący monocyklem wygląda, jakby zaraz miał się przewrócić, więc ludzie na wszelki wypadek schodzą mu z drogi - tłumaczy Wojciech Pawełczak z Warszawy, jeden z kilkudziesięciu polskich amatorów jednego kółka. I dalej czytamy: - Dodajmy, że Pawełczak traktuje swój monocykl jako normalny środek lokomocji. I zapewnia, że jest on nieprawdopodobnie wygodny i wręcz idealny na zatłoczone miejskie ulice. Przyjmujemy, iż jest to żartobliwa wypowiedź.
- Ten pojazd nie posiada kierownicy, a ustawa Prawo o ruchu drogowym wymaga od kierującego rowerem trzymania kierownicy, co najmniej jedną ręką – pytała nasza Czytelniczka.
Ocena Biura Ruchu Drogowego KGP. - Czy jazda tym pojazdem po drogach publicznych jest dopuszczalna? – zapytała czytelniczka PRAWA DROGOWEGO@NEWS. Zapytanie o dopuszczalność jazdy monocyklem po drogach publicznych – redakcja zwróciła się do Komendy Głównej Policji. Za odpowiedź bardzo dziękujemy, a przede wszystkim za zawarta w niej ocenę. Tekst krótki, więc cytujemy w całości:
Mł. insp. Mariusz Ciarka, Rzecznik Prasowy Komendanta Głównego Policji (fot. Jolanta Michasiewicz)
- Na początek zaznaczę, iż interpretacja prawa nie mieści się w ramach dostępu do informacji publicznej jednak postaram się pomóc. Poniższe stanowisko należy więc traktować jako pogląd w sprawie.
Przepisy Prawa o Ruchu Drogowym określają katalog pojazdów, które po spełnieniu określonych warunków mogą być dopuszczone do ruchu po drogach publicznych. Nie ulega wątpliwości, że monocykl należy zdefiniować jako pojazd i choć z uwagi na jego konstrukcje oraz sposób w jaki jest napędzany najbliżej mu do roweru to ograniczenia wynikające z jego budowy uniemożliwiające spełnienie przez ten pojazd minimalnych warunków technicznych przewidzianych dla roweru powodują ze za takowy pojazd uznać go nie można. W związku z powyższym, mając na względzie przepisy PRD oraz aktów wykonawczych wydanych na jej podstawie, informuję, że w ocenie Biura Ruchu Drogowego KGP pojazdy typu monocykl, nie jest dopuszczony do ruchu po drogach publicznych.
Z poważaniem mł. insp. Mariusz Ciarka, Rzecznik Prasowy Komendanta Głównego Policji.
Z up. podkom. Robert Opas Wydział Prasowo-Informacyjny Biura Komunikacji Społecznej Komendy Głównej Policji. (jm)
Komentuj →
3 sierpnia 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
Wciąż powstają nowe sposoby na to, by zwiększyć bezpieczeństwo pieszych na przejściach. Specjalne oświetlenie (tzw. kocie oczka), które włącza się, gdy przez jezdnię przechodzi pieszy, antypoślizgowa nawierzchnia skracająca drogę hamowania przed przejściem, wypukłe przejścia, a nawet pasy namalowane w taki sposób, by wyglądały na trójwymiarowe – te rozwiązania są już stosowane. Nic jednak nie zastąpi ostrożności kierowców i pieszych.
Inteligentne oświetlenie. Podstawowy warunek bezpieczeństwa pieszego na przejściu to dobra widoczność. To ważne, by kierowcy nawet w nocy byli w stanie z daleka dostrzec zarówno samo przejście, jak i osoby, które się po nim poruszają. Dlatego powstają aktywne przejścia dla pieszych, czyli takie, które dzięki czujnikom czy kamerom są w stanie wykryć obecność pieszego. Wtedy włączają się migające światła na asfalcie, tzw. kocie oczka, czy też ostrzegawcze światła zamontowane na znaku pionowym.
Innym rozwiązaniem są lampy uliczne zintegrowane z systemem kamer, dzięki czemu w momencie pojawieniu się pieszego na przejściu lepiej oświetlone stają się zarówno pasy, jak i osoba, która po nich przechodzi.
Nawierzchnia ma znaczenie. Zapobiegać wypadkom na przejściach dla pieszych można także poprzez zastosowanie odpowiedniej nawierzchni. Jeśli jezdnię w pobliżu „zebry” pokryje się antypoślizgowym materiałem, możliwe jest skrócenie drogi hamowania samochodu, co pozwala w porę zareagować nawet na nagłe wbiegnięcie pieszego na przejście. Takie rozwiązanie stosowane jest już w Polsce, m.in. w Legnicy.
Przejście i próg zwalniający w jednym. Coraz częściej przejścia dla pieszych projektuje się w taki sposób, aby zmusić kierowców do redukcji prędkości. Podwyższone przejścia dla pieszych stosowane już w wielu polskich miastach to rozwiązanie, które może budzić kontrowersje, ale przyczynia się ono do zwiększenia bezpieczeństwa na drodze. Przede wszystkim kierowcy muszą znacząco zwolnić przed takim przejściem, a dodatkowo jest ono lepiej widoczne - mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
A może trójwymiarowe pasy? Jednym z najnowszych pomysłów na to, jak zwrócić uwagę kierowców na przejścia dla pieszych, jest malowanie pasów w taki sposób, aby wydawały się one trójwymiarowe. W tym roku taka wyjątkowa „zebra” powstała w Lidzbarku Warmińskim, choć na razie tylko na ścieżce rowerowej. Wcześniej rozwiązanie przetestowano m.in. na Islandii, niedawno przejścia dla pieszych w 3D powstały także w Paryżu.
Wystarczy respektować przepisy. Wszystkie nowoczesne rozwiązania mające zapewnić większe bezpieczeństwo pieszym nie byłyby potrzebne, gdyby kierowcy i piesi przestrzegali przepisów ruchu drogowego. Kierujący pojazdem ma obowiązek zachować szczególną ostrożność, zbliżając się do przejścia, a także ustąpić pierwszeństwa osobom, które się na nim znajdują. Pieszy również powinien uważnie obserwować sytuację na drodze – zarówno przed wkroczeniem na przejście, jak i w trakcie jego pokonywania – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. (SBJR)
Komentuj →
23 lipca 2018 |
0
(fot. ze zbiorów czytelnika)
Pytanie: Witam. Mam pytanie odnośnie lokalizacji przystanków autobusowych. (…) Czy przystanki mogą być zlokalizowane przy podwójnej linii ciągłej? Art. 49 zabrania zatrzymywania pojazdu wzdłuż linii ciągłej, oczywiście można mówić, iż znaki są ważniejsze od przepisów ruchu drogowego, ale tak rozumując możemy przystanki stawiać na autostradzie, w tunelu etc. Rozporządzenie ministra infrastruktury - zezwala na usytuowanie tak przystanku w dwóch przypadkach, gdy jest zatoka lub gdy nie można takiej zatoki wybudować z odgięciem linii ciągłej. Wnioskuję, wprost że w innych przypadkach jest zabronione.
Przystanki na zakazie zatrzymywania się - który znak ważniejszy?
Przystanki przed przejściami dla pieszych - rozporządzenie ministra infrastruktury - przejścia dla pieszych powinny być lokalizowane za przystankami, a nie przed - jest to bardzo niebezpieczne zwłaszcza dla pieszych znak przejścia niewidoczny, a niech poprószy śnieg i zasypie pasy nieszczęście gotowe.
A na koniec rodzynek, przystanki bezpośrednio przed sygnalizacją świetlną, mimo zielonego światła autobus się zatrzymuje i blokuje ruch. Ja jestem z Katowic, przystanek np. przy Telewizji Katowice, na ul. Francuskiej, czy ostatnio na Grażyńskiego, skrzyżowanie z ul. Misjonarzy Oblatów. 90% przystanków w Katowicach jest przy podwójnej ciągłej lub przed pasami, przed skrzyżowaniami na zakazie zatrzymywania lub przed światłami. Czy naprawdę znak D15 jest tak ważny, że jest ponad wszystkimi przepisami, a może ja źle interpretuję przepisy i są jakieś inne, o których nie wiem. Bardzo proszę o odpowiedz.
Pozdrawiam. (-) imię i nazwisko czytelnika do wiadomości Redakcji.
Odpowiedzi udzielił Marek Dworzecki, instruktor nauki i techniki jazdy.
Aby udzielić odpowiedzi na nurtujące pytanie czytelnika: „Czy przystanki autobusowe mogą być usytuowane obok lub w pobliżu znaku P-4, tj. linii podwójnej ciągłej', wpierw musimy uporządkować nazewnictwo, czyli objaśnić definicję przepisu. Następnie na zasadzie związku przyczynowo-skutkowego spróbujemy wyjaśnić to skądinąd niepokojące zjawisko.
Kwestia natury prawnej. Powinniśmy zachować daleko posuniętą ostrożność i powściągliwość wobec hierarchizowania przepisów dotyczących ruchu drogowego, względem znaków drogowych i na odwrót - choć często sytuacja i praktyka wymusza to i nakazuje. Otóż w zakres przepisów prawa nie tylko wchodzą akty prawne zawierające stricte normy prawne, ale także szereg legislacyjnych regulacji mających związek ze stosowaniem prawa danej jego gałęzi. Elementy treści normy prawnej są często zawarte w wielu różnych przepisach, w dodatku nie tylko jednej ustawy i rozporządzenia. W tym wypadku interesującą nas gałęzią prawa jest prawo drogowe, w skład którego wchodzą między innymi: ustawa - prawo o ruchu drogowym, ustawa o kierujących pojazdami czy rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Wyżej wymienione bezsprzecznie stanowią przepisy dotyczące ruchu drogowego. Skoro rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych jest niejako uzupełnieniem, uszczegółowieniem i konsekwencją ustawy - Prawo o ruchu drogowym, logicznie rzecz ujmując nie możemy umniejszać jego znaczenia względem samej ustawy. Tym samym nie powinniśmy z góry uznawać, że przepis (zdaniokształtny zwrot językowy) zawsze nosi znamiona priorytetu przed znakiem drogowym (wizualizacją związaną z przepisem). Uważam, że ta dygresja jest niezbędna w celu uniknięcia pułapki polegającej na nadmiernym zastanawianiu się, który przepis jest ważniejszy, a tym bardziej przed pochopnym i arbitralnym określeniem, iż przepis drogowy jest ważniejszy niż znak drogowy.
Moim zdaniem przyczyna leży gdzie indziej, a problem jest bardziej złożony. Faktycznie, zgodnie z ustawą - Prawo o ruchu drogowym art. 49 ust.1. pkt 4 "Zabrania się zatrzymania pojazdu na jezdni wzdłuż linii ciągłej oraz w pobliżu jej punktów krańcowych, jeżeli zmusiło by to innych kierujących pojazdami wielośladowymi do najeżdżania na tę linię". Ta norma prawna zawierająca hipotezę (okoliczności) i jasną, konkretną dyspozycję (zalecenia co do zachowania) raczej nie wymaga przekonywania co do jej słuszności - tym bardziej w przypadku znaku poziomego P-4 "linia podwójna ciągła". Również znak D-15 "przystanek autobusowy", choć należy do znaków informacyjnych, w pewnym sensie jest przepisem i swoistego rodzaju normą prawną. Na przykład kierowcy autobusu ów znak niejako mówi: „Widzisz znak D-15? To Twoje miejsce na zatrzymanie autobusu, włącz kierunkowskaz by inni kierowcy zawczasu zauważyli zamiar jego zatrzymania, rozpocznij zwalnianie”. Pozostałym kierującym znak ten mówi: „Uważaj! Zbliżasz się do przystanku autobusowego, ktoś może przebiegać przez jezdnię, autobus przed Tobą może nagle się zatrzymać, ktoś zza autobusu może wybiec przed pojazd”, zachowaj ostrożność itp. Czy zatem znak D-15, można uznać za mało istotny w zestawieniu z innymi znakami? Z pewnością nie.
"Ignorantia legis non excusat" - Nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem.
Powszechne zjawisko. Wyznaczone odpowiednimi znakami piniowymi i poziomymi przystanki autobusowe na pasach ruchu obok znaku P-4 w zatłoczonych miastach dzisiaj są niemal standardem. Rzecz jasna stoi za tym przede wszystkim dynamiczny rozwój motoryzacji, w połączeniu z ledwo dyszącą infrastrukturą większości - o ile nie wszystkich - większych miast. Najprawdopodobniej zarządcy niektórych miast, nie mając fizycznej możliwości poszerzenia jezdni w celu utworzenia oddzielnego pasa ruchu dla autobusów lub chociażby wybudowania zatok autobusowych, zwyczajnie posuwają się do najprostszego rozwiązania, jakim jest wyznaczenie miejsca na przystanek autobusowy na pasie ruchu. Przypuszczam, że jest wysoce prawdopodobne, iż w wielu przypadkach decydują też o tym względy ekonomiczne. Zapewne w wielu miastach dało by się wybudować zatoki autobusowe wydzielone z części szerokości chodnika, ale to kosztuje. Być może prezydenci i burmistrzowie miast nie dysponując odpowiednimi środkami uciekają się do tego rodzaju alternatywy, stosunkowo taniego rozwiązania, być może niekoniecznie zdając sobie w pełni sprawę z łańcucha konsekwencji. Skoro już tak, to powinno się umieszczać przystanki autobusowe na pasach ruchu z dala od skrzyżowań. Wówczas, co prawda mamy na pasie ruchu autobus, ale bez linii podwójnej ciągłej obok tego przystanku, dając tym samym możliwość kierowcom wykonania manewru omijania z zachowaniem obowiązujących przepisów i bez narażania siebie i innych na niebezpieczeństwa.
"Kiedy zaczynasz interes, nie martw się, że masz za mało pieniędzy. Ograniczone fundusze to nie wada, lecz zaleta. Nic bardziej nie rozwija pomysłowości." - Brown Jackson
Oszczędności kosztują. Nadużywanie tego rodzaju rozwiązań w rzeczywistości miasto wiele kosztuje. Utrudnienia w ruchu drogowym, tworzące się korki, zdezorientowani i sfrustrowani kierowcy zastanawiający się, czy w danej sytuacji pokornie czekać aż autobus odjedzie z przystanku, czy wykonać manewr omijania przejeżdżając przez linię podwójna ciągłą, stwarzanie zagrożeń w ruchu drogowym, narażanie zdrowia i życia własnego i innych uczestników ruchu drogowego, a nierzadko kolizje i wypadki drogowe, to wysoka cena kroczenia po linii najmniejszego oporu - koszt, który zawsze dotknie uczestnika ruchu drogowego i Państwo.
"Na drodze życia spotykamy trzy główne przeszkody: własne winy, cudzy egoizm i złośliwe przypadki." - Chwalibóg Feliks
Cierpliwość popłaca. Opisane przez czytelnika sytuacje należą do nagminnych, zwłaszcza w dużych aglomeracjach. Realizm skłania do wyciągnięcia wniosków, iż nie będzie łatwo temu zaradzić, co nie oznacza, że nic nie można zrobić w tej sprawie. Powinno się gruntownie przemyśleć usytuowanie przystanków autobusowych w taki sposób, by nie kolidowało to ze zdrowym rozsądkiem. Gdzie tylko jest to możliwie przystanki autobusowe powinny posiadać zatokę. Tam, gdzie jest to niemożliwie powinno się je przemieszczać, by nie znajdowały się obok znaku P-4. Kolejnym rozwiązaniem (półśrodkiem) może być połączenie 'cofnięcia' przystanku od najbliższego skrzyżowania, przy jednoczesnym zastosowaniu linii przerywanej. Tam, gdzie przystanki autobusowe wciąż znajdują się na pasach ruchu obok linii podwójnej ciągłej (często bezpośrednio przed skrzyżowaniem) zalecał bym cierpliwość i zaniechanie omijania stojącego autobusu poprzez najeżdżanie na ten ważny znak poziomy. Nie tylko chodzi o przepisowe zachowanie wynikające z moralnej, obywatelskiej postawy, ale także o zwykły rozsądek - spoza autobusu może wybiec człowiek, ponadto kierowca autobusu może ruszyć z miejsca nie spodziewając się manewru omijania. Wówczas może dojść do kolizji lub zwyczajnie nie będzie jak powrócić na swój pas ruchu - zamieszanie na całego!
"Do tego już doszło, że jeśli ktoś nie zrobił komuś świństwa, to zaraz uważa się za szlachetnego człowieka." - Nikołaj Wasiljewicz Gogol
Znaczenie znaku B-36. Zatrzymanie pojazdu może wynikać z warunków lub przepisów ruchu drogowego. Przewidziane w ustawie jest też zatrzymanie nie wynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego. Jak rozumieć obie te definicje? Jeżeli kierowca autobusu zatrzymuje się na pasie ruchu w wyznaczonym miejscu na przystanek autobusowy, to zatrzymanie nastąpiło ze względu na warunki ruchu drogowego, a także ze względu na przepis - ma takie warunki, a nie inne i w tym miejscu oraz czasie musi się zatrzymać. Ponadto oznaczono w tym miejscu przystanek, a nie gdzie indziej, zatem robi to zgodnie z przepisami. Kierowca jadący za nim również jest zmuszony do zatrzymania swojego pojazdu ze względu na warunki drogowe, które dyktuje mu zatrzymany autobus. Nie omija zatrzymanego na przystanku autobusu, ponieważ obok znajduje się znak P-4 "Linia podwójna ciągła" - stosuje się do przepisu. Czeka więc, aż autobus ruszy z miejsca - zatrzymanie wynika z warunków. Wobec tego nie można w takiej sytuacji rozpatrywać w kategoriach „który znak jest ważniejszy: P-4, B-36, czy D-15”. Wszystkie są ważne, jednak szczególnie w przypadku znaku B-36 konieczne jest rozumienie jego znaczenia, funkcjonalności, zastosowania w określonych miejscach i okolicznościach, w których stosowanie się do niego JEST zasadne lub zwyczajnie NIE.
Myślę, że łatwiej będzie zrozumieć powyższą kwestię, gdy przypomnimy sobie, czym może być zatrzymanie nie wynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego. To sytuacje, gdy: zatrzymaliśmy się celem opuszczenia przez pasażera pojazdu, spotkaliśmy znajomego i chcemy z nim porozmawiać, chcemy przeprowadzić rozmowę telefoniczną, itp.
"Nie ten jest mądry, kto wiele spraw umie, lecz kto złe od dobrego rozeznać rozumie" - M. Rej
Przejścia dla pieszych w obrębie przystanków autobusowych. Nie do końca rozumiem o co wnosi czytelnik w kwestii usytuowania przejść dla pieszych w pobliżu przystanków autobusowych. Wyjaśnię jak jest bezpieczniej. Zdecydowanie najbezpieczniejsze przejścia dla pieszych są te, usytuowane w obrębie skrzyżowań. Bierze się to stąd, że kierowcy zachowując zasadę szczególnej ostrożności na ogół zmniejszają prędkość pojazdów, zwiększając jednocześnie swą czujność i wyostrzając percepcję - mniejsza prędkość = więcej czasu na reakcję i mniejsza siła ewentualnego uderzenia. Zwłaszcza przejścia dla pieszych usytuowane na skrzyżowaniach o ruchu kierowanym za pośrednictwem sygnalizacji świetlnej szczególnie stanowią najbezpieczniejsze miejsca dla pieszego. Dlatego dobrym rozwiązaniem są przejścia dla pieszych w obrębie skrzyżowań, a przystanki autobusowe winny znajdować się zarówno w odpowiedniej odległości od skrzyżowań, jak i tychże przejść. Warto jednak pamiętać, że na długich, prostych odcinkach dróg - szczególnie poza obszarem zabudowanym - przejścia dla pieszych powinno się umiejscawiać przed przystankiem autobusowym - oczywiście nie bezpośrednio. Dzięki takim rozwiązaniom pieszy wychodzący z autobusu i zmierzający w kierunku przejścia jest lepiej widoczny i sam lepiej widzi drogę oraz nadjeżdżające pojazdy. Zmniejsza to także ryzyko, że pieszy wyjdzie zza autobusu nie będąc widocznym przez nadjeżdżających kierowców.
"Podróżować, to żyć" - Hans Christian Andersen
Marek Dworzecki, instruktor nauki i techniki jazdy, koordynator Ośrodka Szkolenia Kierowców i Instruktorów „AS” w Radomiu (fot. ze zbiorów autora)

(fot. ze zbiorów autora)
Komentuj →
17 lipca 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
Pytanie Czytelnika tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS: Dzień dobry, mam pytanie, czy występuje przed wjazdem na rondo łącznie znak drogowy C-12 i D-1?
Odpowiada ekspert portalu PRAWO DROGOWEGO@NEWS, Karolina Romanowicz: Zgodnie z § 36 ust. 1 rozporządzenia Ministra Infrastruktury oraz Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (2002.2181 z późn. zm.) - „Znak C-12 „ruch okrężny” oznacza, że na skrzyżowaniu ruch odbywa się dookoła wyspy lub w placu w kierunku wskazanym na znaku.”. Kolejny ustęp wspomnianego paragrafu dopuszcza połączenie znaku C-12 ze znakiem A-7.
W standardowym założeniu sam znak C-12 wymaga stosowania ogólnych przepisów dotyczących pierwszeństwa, czyli reguły prawej strony. Zatem poruszając się wokół wyspy mamy obowiązek ustąpić pierwszeństwa pojazdowi dojeżdżającymi do skrzyżowania, znajdującemu się po naszej prawej stronie. Dopiero w połączeniu znaku C-12 ze znakiem A-7 pojazd poruszający się po przedmiotowym skrzyżowaniu ma pierwszeństwo przed pojazdem do tego skrzyżowania dojeżdżającym.

Znak nakazu C-12 – „ruch okrężny” w połączeniu ze znakiem ostrzegawczym A-7 – „ustąp pierwszeństwa” (fot. Jolanta Michasiewicz)
W Polsce, w większości przypadków, pojawia się połączenie obydwu tych znaków. Warto zwracać uwagę na oznakowanie skrzyżowania o ruchu okrężnym, ponieważ większość kierowców dojeżdżając do skrzyżowania oznakowanego znakiem C-12 „z automatu” zakłada, że będzie na nim trzeba ustępować pierwszeństwa pojazdom poruszającym się po wspomnianym.

Znak informacyjny D-1 – „droga z pierwszeństwem” (fot. Piotr Wagner)
W związku z powyższym znaki C-12 i D-1 nie występują łącznie. Sam znak C-12 zakłada pierwszeństwo osobie dojeżdżającej do skrzyżowania oznaczonego C-12, nie ma potrzeby dodatkowego oznakowania tego znakiem D-1.
Polskie przepisy nie opisują skrzyżowana o ruchu okrężnym, jako ronda w rozumieniu innych krajów europejskich, takie określenie nie pojawia się w ustawie - Prawo o ruchu drogowym. Co za tym idzie, oznakowane znakiem C-12 rozumiane jest, jako pojedyncze skrzyżowanie, a nie, jak na przykład w Niemczech, jako zespół kilku skrzyżowań.
Ciekawy twór stanowią tzw. magiczne ronda zwane też skrzyżowaniami pierścieniowymi. Wspomniane skrzyżowania składają się z kilku mniejszych rond, po jednym na każdą drogę objazdową. Ich połączenie tworzy pierścień tworzący duże rondo złożone z mniejszych rond. Magiczne ronda zostały stworzone w latach siedemdziesiątych przez Brytyjczyków, znajdują się w pięciu miejscowościach: Swindon, Hemel Hempstead, High Wycombe, Colchester oraz Sadlers Hall Farm. Idea skrzyżowania pierścieniowego stanowi w pierwszym momencie spore wyzwanie dla cudzoziemców, jednakże statystyki wskazują, że ilość wypadków na rondzie, chociażby w Swindon była znacznie mniejsza niż na innych skrzyżowaniach tego typu.
Co ciekawe, mini ronda, czyli skrzyżowania z namalowaną na jezdni wyspą centralną, również są w Polsce oznaczane znakiem C-12, natomiast większość krajów, w tym kraje, w których mini ronda są wyjątkowo popularne, np. Wielka Brytania, Irlandia, Hong-Kong czy miasto Irapuato w Meksyku, takiego oznaczenia nie posiadają.

Mini rondo – Francja (fot. Jolanta Michasiewicz)
Każdy kraj posiada swoje własne przepisy dotyczące oznakowania oraz poruszania się chociażby po rondach i tak na przykład, we Francji, w każdym mieście, poza Paryżem, pierwszeństwo na rondzie mają pojazdy znajdujące się na nim.
Francja – „son sang ne fit qu’un tour” czyli nasze „skrzyżowanie w ruchu okrężnym” (fot. Jolanta Michasiewicz)
„Cédez-le-passage” (znak AB3a) czyli „ustąp pierwszeństwa” oznacza, że kierowca ma obowiązek ustąpić na skrzyżowaniu pierwszeństwa innym użytkownikom drogi. Wzór znaku obowiązujący, wprowadzony zarządzeniem z 26 lipca 1974 r. (fot. Jolanta Michasiewicz)
Oznakowanie skrzyżowań o ruchu okrężnym, sposoby oznakowywania wjazdu i zjazdu ze wspomnianego, czy chociażby fakt potocznego nazywania wspomnianych „rondami”, stanowi w Polsce ciągły przedmiot sporu nie tylko wśród instruktorów nauki jazdy, ale również wszelkiego rodzaju ekspertów.
Podsumujmy: obowiązujący stan prawny jest taki, iż w Polsce znaku C-12 na pewno nie zobaczymy ze znakiem D-1.
Karolina Romanowicz, instruktor nauki jazdy (fot. ze zbiorów własnych autorki)
Komentuj →
17 lipca 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
W ostatnich latach coraz więcej osób przesiada się na rower i niestety nie wszyscy uczestnicy ruchu wykazują się znajomością przepisów – dotyczy to zarówno rowerzystów, jak i kierowców. Jak bezpiecznie dzielić drogę z rowerzystami? Kiedy należy ustąpić im pierwszeństwa?
Zachowaniu niektórych rowerzystów na drodze można wiele zarzucić. Osoby pełnoletnie nie muszą zdawać żadnego egzaminu, by poruszać się rowerem po ulicach, ale ich obowiązkiem jest stosowanie się do przepisów ruchu drogowego. Niestety, nie zawsze tak się dzieje. Z drugiej strony zdarza się, że to kierowcy narażają rowerzystów na niebezpieczeństwo, zwłaszcza wtedy, gdy nie ustępują im należnego pierwszeństwa.
Kiedy trzeba ustąpić pierwszeństwa? Przepisy ruchu drogowego mówią, że kierujący pojazdem ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa rowerzyście zawsze, gdy „kierujący skręca w drogę poprzeczną (zarówno w prawo, jak i w lewo), a rowerzysta jedzie na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić kierujący”.
Szukaj kontaktu wzrokowego. Kiedy planujemy skręcić w drogę poprzeczną, przecinając przy tym potencjalny tor ruchu rowerów (np. pas ruchu dla rowerów), powinniśmy przede wszystkim na długo przed skrętem popatrzeć w lusterka i daleko do przodu, żeby zlokalizować wzrokiem nadjeżdżających z obu stron rowerzystów. Ważne jest także wyraźne sygnalizowanie zamiaru skrętu oraz redukcja prędkości. Dzięki temu zarówno kierowca, jak i rowerzysta mają szansę wzajemnie się zauważyć i odpowiednio zareagować. Co dalej? – Bezpośrednio przed skrętem dokładnie skontrolujmy prawe lusterko i odwróćmy się w prawo, aby skontrolować martwe pole naszego pojazdu. We wszystkich sytuacjach potencjalnie kolizyjnych szukajmy kontaktu wzrokowego z rowerzystą – wówczas obie strony mają pewność, że wzajemnie się zauważyły – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
Patrz w lusterka. Duże znaczenie ma również ustawienie lusterek bocznych w samochodzie. Kierowca powinien w nich widzieć fragment obrysu samochodu. Dzięki temu może upewnić się, że za tylnymi słupkami pojazdu nie powstanie martwe pole (mógłby w nim znaleźć się rowerzysta), w które nie byłby w stanie popatrzeć, odwracając głowę.
Co może zrobić rowerzysta? Na bezpieczeństwo ogromny wpływ ma również zachowanie osób poruszających się na rowerach.
Rowerzyści często zapominają, że przed wjazdem na przejazd dla rowerzystów powinni zachować ostrożność, rozejrzeć się i zwolnić. Jeżeli takiego przejazdu nie ma, a jest jedynie przejście dla pieszych, należy zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez pasy – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
Rowerzyści powinni także zadbać o to, by kierowcy dobrze ich widzieli, zwłaszcza po zmroku. Wtedy oświetlenie roweru to konieczność (w dzień przepisy wymagają jedynie czerwonego światła odblaskowego z tyłu), nie zaszkodzi też kamizelka odblaskowa. Choć nie jest to obowiązkowe, warto również jeździć w kasku – w razie wypadku może on nawet uratować życie. (SBJR)
Komentuj →
12 lipca 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
Wakacje to dla wielu osób okres podróży, inni na czas urlopu planują remont czy przeprowadzkę. Często przydatna w takich sytuacjach może okazać się przyczepa. Prowadzenie auta z przyczepą to jednak często niełatwe zadanie. O czym trzeba pamiętać?
Przed podróżą. Na etapie planowania podróży należy upewnić się, że posiadamy odpowiednie uprawnienia do prowadzenia danego zestawu - czasem nie wystarczy prawo jazdy kategorii B i potrzebne jest prawo jazdy z dodatkowym kodem 96 albo kategoria B+E. Trzeba również sprawdzić, czy nasze auto nadaje się do holowania wybranej przyczepy - zwróćmy uwagę na dopuszczalną masę całkowitą pojazdu, przyczepy, jak i całego zestawu oraz inne czynniki, np. obecność hamulca w przyczepie.
Zanim rozpoczniemy jazdę, sprawdźmy, czy przyczepa jest właściwie spięta z autem oraz czy punkty świetlne (stop, kierunkowskazy) działają prawidłowo. Ważna jest również widoczność w lusterkach bocznych - jeśli planujemy ciągnąć szeroką przyczepę, warto zaopatrzyć się w specjalne lustra na wysięgnikach, montowane na lusterkach samochodowych.
Istotne jest też stabilne umocowanie ładunku i odpowiednie jego ułożenie. – Bagaż należy układać w pobliżu dyszla i na wysokości osi, aby nie obciążać nadmiernie tyłu przyczepki. Jednocześnie nie można zapomnieć o maksymalnym nacisku na hak holowniczy pojazdu, ponieważ zbyt duży nacisk na tył auta wpłynie na pogorszenie jego właściwości w związku z odciążeniem przedniej osi - mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
W czasie jazdy. Płynne ruszanie pojazdem z przyczepą wymaga większych obrotów silnika. W celu przyspieszania konieczne jest też bardziej zdecydowane operowanie pedałem gazu, bo zespół rozpędza się wolniej. Większej uwagi wymagają także wszelkie manewry. Podczas prowadzenia pojazdu z przyczepą ze względu na zwiększony opór oraz rozmiar zestawu trudniejsze jest wyprzedzanie. Trzeba również brać pod uwagę, że wydłuża się nasza droga hamowania, a podczas gwałtownego hamowania może wystąpić trudność w utrzymaniu prostego toru jazdy przyczepy – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
Szczególną ostrożność trzeba zachować na zakrętach. Pamiętajmy, że koła przyczepy toczą się wtedy po mniejszym łuku i należy uważać, by nie zawadzić o chodnik lub pojazd stojący w pobliżu jezdni.
Podczas jazdy z przyczepą obowiązuje nas również jazda z odpowiednią prędkością. Na autostradzie i na drodze ekspresowej dwujezdniowej i o dwóch pasach ruchu maksymalna dozwolona prędkość w takim przypadku to 80 km/h, a na pozostałych drogach - 70 km/h. W terenie zabudowanym dotyczą nas takie same prędkości jak aut bez przyczepy.
Weź dwa trójkąty. Wybierając się w podróż z przyczepą, pamiętajmy o tym, by posiadać w pojeździe dodatkowy trójkąt ostrzegawczy. Gdyby przyczepa uległa awarii i trzeba było ją pozostawić po zabezpieczeniu takiego miejsca, będziemy potrzebować trójkąta, by móc kontynuować jazdę autem, ponieważ jest to obowiązkowy element wyposażenia samochodu. (SBJR)
Komentuj →
11 lipca 2018 |
0
Tomasz Barnaś, egzaminator MORD w Krakowie, ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS (fot. Jolanta Michasiewicz)
Pytanie Czytelnika: Witam. Mam pytanie odnośnie przepisu, bo jego brzmienie jest dla mnie nie do końca jasne. Przepis: art. 27. 1a. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić". Czy mowa tu o rowerzyście, który jedzie w tym samym kierunku co pojazd, który ma mu ustąpić pierwszeństwa? Moje wątpliwości biorą się z przypadku, który miałem ostatnio, mianowicie po swojej prawej na skrzyżowaniu równorzędnym miałem pojazd, który skręcał w drogę poprzeczną, ja jechałem na wprost po jezdni, co prawda z innego kierunku, ale ten przepis nic o kierunku nie mówi. Art 25 mówi, że mam mu ustąpić, art 27, że mam pierwszeństwo. Prosiłbym o odpowiedź na nurtujące mnie pytanie. Pozdrawiam Kamil Torba
Odpowiada Tomasz Barnaś, egzaminator MORD w Krakowie, ekspert Tygodnika PD@N: Pytanie Czytelnika dotyczy zmian w ustawie -Prawo o Ruchu Drogowym, które zostały wprowadzone w życie w 2011 roku i były szumnie nazwane „ustawą rowerową”. Ta nowelizacja to szereg zmian, w szeroko rozumianym „kodeksie drogowym” budzących wiele kontrowersji wśród ekspertów zajmujących się wspomnianymi zagadnieniami. Mam nadzieję, że dokładnie zrozumiałem wątpliwości Pana Kamila i postaram się je rozwiać w jak najbardziej przystępnej formie.
Art. 25 ust 1 ustawy PoRD to naczelna zasada odnosząca się zarówno do skrzyżowań, na których pierwszeństwo nie jest określone znakami drogowymi (skrzyżowania równorzędne) jak i do wszystkich momentów, w których z sygnałów świetlnych lub znaków drogowych kierujący są względem siebie w równej sytuacji. „Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony, a jeżeli skręca w lewo – także jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo.” Odnosząc się bezpośrednio do sytuacji przedstawianej przez Pana Kamila należy z całą stanowczością podkreślić, iż jadąc na wprost przez skrzyżowanie równorzędne, musi on przede wszystkim ustąpić pierwszeństwa pojazdom nadjeżdżającym z prawej strony. Nie ma znaczenia ich zamierzony kierunek jazdy. Jeżeli jadą prosto, skręcają w lewo bądź w prawo to są „po jego prawej stronie”, czyli w myśl wspomnianych regulacji przejadą przez skrzyżowanie przed Panem Kamilem.
Kolejnym przepisem, który wymienia Czytelnik jest art. 27 ust 1a ustawy PoRD. Przepis ten, w żadnym stopniu, nie pozostaje w sprzeczności, ani nie wyklucza wymienionej wyżej podstawowej zasady pierwszeństwa przejazdu. Nie wolno tego tak intepretować. „Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić”.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której po jezdni porusza się samochód osobowy. Kierowca zamierza skręcić w lewo lub w prawo. W tym samym momencie po tej samej drodze (drodze dla rowerów, pasie ruchu dla rowerów lub „zwykłej” jezdni) jedzie prosto rowerzysta. Pierwszeństwo bezdyskusyjnie należy się kierującemu jednośladem. Konieczność ustąpienia pierwszeństwa przez kierowcę „osobówki” dotyczy tylko kierującego rowerem, jadącego tą samą drogą (drogą dla rowerów, pasem ruchu dla rowerów, jezdnią itd), którą zamierza opuścić kierujący samochodem. To po prostu obowiązek ustąpienia pierwszeństwa przez zmieniających kierunek jazdy, tym którzy jadą prosto. Te regulacje mają zmusić kierowców do patrzenia w lusterka podczas wykonywania skrętów. Jeżeli skręcamy w prawo to oczywiście włączamy zawczasu i wyraźnie kierunkowskaz, spoglądamy w prawe lusterko – zyskujemy pewność, że nie utrudnimy ruchu rowerzyście, zbliżamy się do prawej krawędzi jezdni i bezpiecznie zmieniamy kierunek jazdy.
Bardzo proszę pamiętać również o prawidłowych relacjach między wszystkimi uczestnikami ruchu drogowego. Bądźmy partnerami na drodze. Kierowcy muszą zwracać uwagę na rowerzystów, a ci muszą dać się zauważyć. Zwiększajmy uwagę w miejscach przecinania się naszych kierunków ruchu, stosujmy zasadę ograniczonego zaufania. Będzie bezpieczniej.
Mam nadzieję, że udało mi się trafić w sedno rozważań Czytelnika i wyjaśniłem wszelkie wątpliwości. W przypadku jakichkolwiek niejasności proszę kontaktować się z Redakcją Tygodnika PRAWO DROGOWE@NEWS (e-mail: tygodnik@prawodrogowe.pl). Z chęcią odpowiem na wszelkie pytania.
Pozdrawiam, Tomasz Barnaś
Komentuj →
3 lipca 2018 |
0
(fot. Renault)
Polskie prawo zabrania kierowcom korzystania z telefonów komórkowych w czasie jazdy, jeśli urządzenie jest trzymane w ręce. Wiele osób ignoruje jednak ten przepis. Obecnie już nie tylko dzwonią i piszą SMS-y w czasie jazdy – zdarza się też, że robią selfie czy nagrywają relacje na żywo na potrzeby mediów społecznościowych. Może to skończyć się wypadkiem.
Nowe zagrożenie – media społecznościowe. Rozwój technologii sprawia, że można w każdej chwili skontaktować się z osobą na drugim końcu świata. Niestety, wiele osób nie zna umiaru w korzystaniu ze smartfonów i nie odkłada ich nawet podczas prowadzenia samochodu. – Zagrożeniem jest nie tylko wykonywanie telefonów w czasie jazdy, lecz także korzystanie z social media. Znane są sytuacje, gdy śmiertelny wypadek spowodował kierowca, który w czasie jazdy dodał do serwisu społecznościowego swoje selfie albo prowadził za pomocą telefonu transmisję wideo – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. W Internecie z łatwością można znaleźć materiały uwieczniające ostatnie chwile przed wypadkiem. Kierowca prowadzi transmisję na żywo i nagle wideo gwałtownie się urywa. Wystarczyło, że na kilka sekund oderwał wzrok od tego, co działo się na drodze, by doprowadzić do tragedii.
Piesi i rowerzyści. Problem nieodpowiedzialnego korzystania ze smarfonów dotyczy wszystkich uczestników ruchu drogowego. Tzw. smartfonowi zombie to osoby, które nie odrywają wzroku od swoich telefonów i nie rozglądają się przed przejściem przez jezdnię czy tory tramwajowe. Powstają kampanie społeczne na ten temat (w Polsce ostatnio taką akcję rozpoczęły Tramwaje Warszawskie), a także elementy infrastruktury, takie jak dodatkowe światła na chodniku, które mają zapobiegać wypadkom na przejściach dla pieszych. Zagrożenie stwarzają również rowerzyści zapatrzeni w smarfony czy jadący ze słuchawkami w uszach.
Nie tylko smartfony. Polskie prawo bezpośrednio zakazuje korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku. Na rynku pojawiają się jednak kolejne urządzenia, które w czasie jazdy mogą rozpraszać kierowcę – tablety, smartwatche czy opaski na nadgarstek. – Prowadząc samochód, kierowca powinien być maksymalnie skoncentrowany na tej czynności. Nawet jeżeli przepisy nie zakazują wprost korzystania w czasie jazdy np. z inteligentnych zegarków, należy zachować zdrowy rozsądek i pamiętać, że nie jest to dobry moment na odczytywanie SMS-ów czy powiadomień z aplikacji – mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
Komentuj →
25 czerwca 2018 |
0
(fot. Renault)
Rok szkolny zakończył sią, a wraz z nim czas wakacyjnych wyjazdów z rodziną. Wielogodzinna podróż samochodem może być trudna zarówno dla dziecka, jak i jego rodziców. Co można zrobić, żeby droga minęła bezstresowo, a przede wszystkim bezpiecznie?
Przed podróżą. Do podróży należy się przygotować. Wcześniej warto upewnić się, że auto jest w dobrym stanie technicznym. Konieczne jest też odpowiednie zabezpieczenie bagaży - powinny one mieścić się pod półką bagażnika. Nie należy również przewozić bagaży na tylnych siedzeniach, ponieważ w razie wypadku mogą zranić pasażerów.
Szczególnej uwagi wymaga bezpieczeństwo najmłodszych członków rodziny. - Jeśli autem podróżuje dziecko, powinno zawsze być zapięte w foteliku dostosowanym do jego wzrostu i masy. Nieodpowiedni lub źle zabezpieczony fotelik nie stanowi wystarczającej ochrony w razie wypadku - mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault.
Zabierz ze sobą zabawki. Podróż samochodem może być dla dziecka bardzo monotonna i warto wcześniej zaplanować dla niego zajęcia, żeby się nie nudziło. Mogą to być np. rodzinne zabawy (typu gra w skojarzenia), dobrym pomysłem jest też spakowanie ulubionych zabawek dziecka lub włączenie mu filmu. To nie tylko kwestia wygody rodziców, lecz także bezpieczeństwa - marudzenie czy płacz dziecka może negatywnie wpływać na nastrój pozostałych członków rodziny, w tym kierowcy, i powodować rozproszenie uwagi.
Pamiętaj o postojach. Podczas dłuższej podróży ważne są też kilkunastominutowe postoje, które należy robić przynajmniej co 2-3 godziny. Pomaga to dzieciom lepiej znosić podróż, jak również przeciwdziałać monotonii jazdy i poczuciu znużenia kierowcy, które może uśpić jego czujność. Kierowca powinien także dobrze wypocząć przed podróżą i nie prowadzić auta powyżej 8 godzin bez przerwy.
Postój to również dobry moment na spożycie posiłku - nie tylko ze względu na najmłodszych pasażerów warto zadbać, by w czasie drogi odżywiać się zdrowo i regularnie. Kierowca powinien być najedzony, a jednocześnie unikać ciężkostrawnych posiłków, ponieważ ich spożywanie może skutkować uczuciem senności. Podobne skutki ma odwodnienie, dlatego ważny jest stały dostęp do wody. Najlepiej gasi ona pragnienie i w przeciwieństwie do słodkich napojów nie powoduje nagłego skoku poziomu cukru we krwi.
Odpowiednia temperatura. Podczas letnich upałów schładzanie wnętrza auta to często kwestia bezpieczeństwa - zbyt wysoka temperatura powoduje obniżenie koncentracji i sprawności motorycznej kierowcy. Optymalna temperatura w samochodzie to 20-22°C - mówią trenerzy Szkoły Bezpiecznej Jazdy Renault. Należy jednak rozsądnie korzystać z klimatyzacji, bo nagłe obniżenie temperatury o kilkanaście stopni w stosunku do warunków panujących na zewnątrz może skończyć się przeziębieniem.
To ważne, by pamiętać, że latem wnętrze pozostawionego w słońcu auta szybko osiąga temperaturę 60°C. Dlatego nawet jeśli dziecko zasnęło w samochodzie i chcemy je zostawić w środku tylko na kilka minut, możemy je narazić na poważne niebezpieczeństwo, ponieważ ciało dziecka nagrzewa się 3 do 5 razy szybciej niż dorosłego. W zamkniętym aucie nie należy pozostawiać również zwierząt.
Komentuj →
22 czerwca 2018 |
0
(fot. z listu Czytelnika)
Do redakcji PRAWA DROGOWEGO@NEWS dotarł list Czytelnika, na który odpowiedział nasz ekspert - Tomasz Barnaś. Kwestia niezwykle istotna - wyjaśnienie szczegółowe. Jeżeli macie Państwo dalsze lub inne pytania - czekamy na korespondencję: tygodnik@prawodrogowe.pl
Pytanie: Uprzejmie proszę o interpretację: Jakiego odcinka drogi dotyczy zakaz postoju? Czy znak oznacza, że znika zakaz zatrzymywania na przejściu i 10 metrów przed, czyli mogę się na tym przejściu zatrzymać na czas krótszy niż 1 minutę? Czy znak parkingu odwołuje znak zakaz postoju? Z góry dziękuję Grzegorz Biernat
Odpowiada Tomasz Barnaś: Widoczna na załączonej fotografii sytuacja ewidentnie wskazuje na nieprawidłowe oznakowanie tego odcinka drogi. Wątpliwości Czytelnika są w pełni zrozumiałe. Jako osoba chcąca poruszać się po drogach zgodnie z obowiązującymi przepisami może się czuć zagubiona z powodu takiej sekwencji znaków.
Po pierwsze znak B-35 (zakaz postoju) jest tam ustawiony całkowicie bezzasadnie. Trudno jest mi znaleźć jakiekolwiek wyjaśnienie sensu jego istnienia w tym miejscu. Znak ten zgodnie z Rozporządzeniem Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z 31 lipca 2002 w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 170, poz. 1393 z późn. zm.) obowiązuje od miejsca ustawienia do najbliższego skrzyżowania z wyjątkiem miejsc, gdzie za pomocą znaku dopuszcza się postój lub zatrzymanie. Biorąc pod uwagę sytuację ze zdjęcia zakaz ten nie będzie miał zastosowania. Widoczna zatoka parkingowa oznaczona znakiem D-18 (parking) dopuszcza zatrzymywanie i postój na całej swej długości i tylko w niej. Skrzyżowanie widoczne tuż za nią będzie ten znak odwoływało, a o unieruchomieniu pojazdu na przejściu dla pieszych w ogóle nie może być mowy. Wygląda na to, iż zarządca drogi budując ową zatokę parkingową zaraz po remoncie zapomniał zdjąć ten znak funkcjonujący tam wcześniej, powodując zakłopotanie wśród uczestników ruchu.
Dodatkowo trzeba nadmienić, iż ta zatoka jest częścią jezdni poszerzonej w tym miejscu kosztem chodnika. Biorąc to pod uwagę oraz fakt, iż pod znakiem D-18 „parking” nie ma żadnej tabliczki określającej sposób ustawienia pojazdu względem krawędzi jezdni, jedynym dopuszczalnym sposobem zatrzymania lub postoju w tym miejscu jest unieruchomienie pojazdu równolegle do krawężnika w jak najmniejszej odległości od niego. Określa to art. 46 ust 2 ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Widoczny na zdjęciu po prawej stronie srebrny pojazd jest zaparkowany nieprawidłowo i dodatkowo „wystaje” poza zatokę mogąc przy tym powodować utrudnianie ruchu. Podsumowując: zatrzymywanie i postój pojazdu za przejściem dla pieszych jest możliwy tylko w tej zatoce. Znak D-18 „Parking” niejako likwiduje obowiązek zachowania odstępu, co najmniej 10 metrów od przejścia. Osobiście nie jestem zwolennikiem takiej organizacji. Niezbyt korzystne wydaje mi się pomijanie tych odległości określonych w ustawie i budowanie tam miejsc parkingowych. Natomiast wierzę, iż zarządca drogi decydując się na takie rozwiązanie głęboko przemyślał kwestię jej charakteru, dopuszczalnej prędkości oraz natężenia ruchu.
Mam nadzieję, iż rozwiałem wątpliwości, co do sposobu odpowiedniego zachowania w tym miejscu. Chciałbym dodatkowo odnieść się do pytań Czytelnika w bardziej ogólnej formie, a nie tylko analizując przesłane zdjęcie. Myślę, że będzie to pomocne w innych sytuacjach z jakimi można spotkać się na drodze:
Jakiego odcinka drogi dotyczy znak zakaz postoju?
- Znak obowiązuje po tej stronie drogi, na której jest ustawiony, od miejsca ustawienia z wyjątkiem miejsc, gdzie za pomocą znaku dopuszcza się postój lub zatrzymanie.
- Jeżeli nie jest uprzednio odwołany znakiem oznaczającym koniec zakazu, to obowiązuje do najbliższego skrzyżowania; nie dotyczy to skrzyżowania na drodze dwujezdniowej, na którym wlot drogi poprzecznej znajduje się tylko z lewej strony i nie ma połączenia z prawą jezdnią
- Obowiązuje również do miejsc ustawienia innych znaków regulujących kwestię unieruchamiania pojazdu np. B-36 „zakaz zatrzymywania” występujących oczywiście przed wspomnianym wyżej najbliższym skrzyżowaniem.
Czy znak parkingu odwołuje znak zakaz postoju?
Nie odwołuje, a jedynie wyłącza ten obszar z zakresu obowiązywania znaku. Na długim odcinku drogi oznaczonym znakiem B-35 „zakaz postoju”, postój pojazdu będzie możliwy jedynie w miejscu odpowiednio oznaczonym np. znakiem D-18 „parking”.
Czy znak oznacza, że znika zakaz zatrzymywania na przejściu i 10 metrów przed, czyli mogę się na tym przejściu zatrzymać na czas krótszy niż 1 minutę?
Zdecydowanie nie. Przypomnę, iż zabrania się zatrzymania pojazdu na przejściu dla pieszych, na przejeździe dla rowerów oraz w odległości mniejszej niż 10 metrów przed tym przejściem lub przejazdem; na drodze dwukierunkowej o dwóch pasach ruchu zakaz ten obowiązuje także za tym przejściem lub przejazdem. Znak B-35 „zakaz postoju” nie powoduje zniesienia tego przepisu.
Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę wszystkich kierujących na kwestię odpowiedniego zachowania wobec pieszych. Proszę pamiętać, iż ten niechroniony uczestnik ruchu ma prawo czuć się bezpiecznie szczególnie w rejonach przejść dla pieszych. Musi mieć tam pewność, że przekroczy jezdnię bez zagrożenia dla swojego zdrowia i życia. Między innymi poprzez utrzymywanie wspomnianych minimalnych odległości podczas zatrzymywania i postoju zapewnimy wymaganą widoczność w tych newralgicznych miejscach i zwiększymy bezpieczeństwo pieszych.
Pozdrawiam. Tomasz Barnaś

Tomasz Barnaś, b. instruktor nauki i techniki jazdy, egzaminator w MORD Kraków,
ekspert tyg. PRAWO DROGOWE@NEWS
Komentuj →
20 czerwca 2018 |
0
(fot. Jolanta Michasiewicz)
W ramach akcji „Przed wakacjami - co warto wiedzieć?” ITS przypomina o bezpieczeństwo w ruchu drogowym, czyli o czym powinni pamiętać piesi, rowerzyści, kierowcy i motocykliści wybierający się w wakacyjną podróż. Organizatorem akcji jest Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, udział w niej bierze kilkadziesiąt instytucji.
Podróżując pieszo:
- należy korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych, a w razie ich braku - z pobocza,
- dąc poboczem lub jezdnią należy iść „gęsiego” lewą stroną drogi (twarzą do nadjeżdżających pojazdów).
- należy przechodzić przez jezdnię w miejscach oznaczonych pasami, czyli tzw. zebrą - wyjątek, gdy odległość od przejścia dla pieszych przekracza 100 metrów,
- przechodząc przez jezdnię należy zawsze upewnić się, czy jest to bezpieczne - stosuj zasadę szczególnej ostrożności,
- nie należy przebiegać przez jednię,
- dziecko w wieku do 7 lat może korzystać z drogi tylko pod opieką osoby, która osiągnęła wiek co najmniej 10 lat;
- osoby poruszające się po drodze po zmierzchu poza obszarem zabudowanym (jeżeli nie znajdują się na drodze przeznaczonej wyłącznie dla pieszych lub na chodniku) muszą używać elementów odblaskowych oraz powinny nosić jaskrawe ubrania, ponieważ gwarantują one wczesne dostrzeżenie przez kierowcę – kamizelkę odblaskową kierowca zauważy nawet z odległości 200 metrów.
Podróżując rowerem:
- rowerzystom zaleca się jazdę w kasku oraz w ochraniaczach,
- rower powinien być sprawny technicznie - niezbędne wyposażenie to światło barwy białej z przodu oraz czerwone z tyłu (lampki mogą być migające). Rower musi mieć obowiązkowy odblask koloru czerwonego z tyłu o kształcie innym niż trójkątny, a także sprawne hamulce i sygnał dźwiękowy (dzwonek),
- dziecko w wieku do 7 lat przewozimy na rowerze na specjalnym foteliku lub przyczepce,
- osoba, która ubiega się o kartę rowerową musi mieć ukończone 10 lat. W przypadku roweru wieloosobowego kierujący musi mieć minimum 17 lat, a do kierowania motorowerem wymagane jest prawo jazdy kategorii AM, które można uzyskać od 14 roku życia,
- rowerzysta ma obowiązek korzystać z drogi dla rowerów. Rowerzysta nie może jeździć po chodniku, chyba że szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów,
- dzieci do lat 10 wraz z opiekunem mogą jeździć po chodniku. Należy jednak pamiętać, że w powyższych przypadkach kierujący rowerem, korzystając z chodnika, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym,
- rowerzysta nie może przejeżdżać przez przejście dla pieszych, przy którym nie wyznaczono przejazdu rowerowego, musi zejść z roweru i go przeprowadzić,
- rowerzysta jadący drogą dla rowerów na przejeździe rowerowym ma pierwszeństwo przed innymi pojazdami, jednak dla własnego bezpieczeństwa, zawsze wjeżdżając na skrzyżowanie powinien zwolnić i upewnić się czy został zauważony przez kierowców.
Podróżując samochodem:
- do wyjazdu przygotowany musi być zarówno kierowca, jak i auto,
- przed wyruszeniem w trasę trzeba zadbać o stan techniczny samochodu, sprawdzić ważność aktualnego przeglądu i polisy ubezpieczeniowej,
- należy zweryfikować poziom wszystkich płynów eksploatacyjnych w samochodzie: oleju silnikowego, płynu hamulcowego, chłodniczego, wspomagania kierownicy i do spryskiwaczy. Jeśli poziom jest zbyt niski należy go uzupełnić,
- należy sprawdzić prawidłowe ciśnienie w ogumieniu i dostosować je do obciążenia samochodu oraz skontrolować stan zużycia bieżnika - prawo wymaga by nie był on mniejszy niż 1,6 mm,
- lusterka i lampy powinny być dobrze ustawione (z uwzględnieniem obciążenia samochodu), sprawne i czyste. Ważne jest również sprawdzenie działania wszystkich świateł oraz kierunkowskazów w samochodzie. Każdy kierowca powinien dodatkowo mieć ze sobą zapasowy komplet żarówek i bezpieczników (uwaga: w niektórych krajach jest to nawet wymóg!). Żarówki należy wymieniać parami,
- warto wyposażyć auto w komplet podręcznych narzędzi,
- obok trójkąta ostrzegawczego i gaśnicy, która posiada datę ważności, należy zabrać ze sobą komplet kamizelek odblaskowych, które są wymagane w niektórych krajach Europy;
- w samochodzie warto wozić ze sobą oświadczenie na wypadek zdarzenia drogowego, także w wersji angielskojęzycznej - gdy wybieramy się za granicę,
- dobrze wozić ze sobą apteczkę samochodową, w której powinny się znaleźć: rękawiczki ochronne, bandaże, kompresy, opaski opatrunkowe, plastry, płyn do odkażania, folia termoizolacyjna, maseczka do sztucznego oddychania, nożyczki ratownicze. Pamiętajmy również o dacie ważności środków opatrunkowych,
- w podróż dobrze jest zabrać wodę, która ugasi nie tylko pragnienie, ale np. w sytuacji awarii układu chłodzenia można ją dolać do chłodnicy,
- bagaż oraz luźne przedmioty powinny być dobrze zabezpieczone na czas podróży - niezamocowany przedmiot podczas zderzenia przy prędkości 50 km/h staje się od 30 do 50 razy cięższy,
- kierowca powinien być wypoczęty przed podróżą, a w trakcie jazdy powinien robić kilkunastominutowe przerwy, co 2–3 godziny, nawet jeśli nie odczuwa zmęczenia,
- dobrze przed wyjazdem zaplanować trasę (używając do tego nawigacji lub mapy),
- wszyscy podróżujący muszą mieć zapięte pasy bezpieczeństwa w czasie jazdy,
- w samochodzie wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko, nieprzekraczające 150 cm wzrostu, należy przewozić w odpowiednim foteliku ochronnym,
- fotelik powinien być dostosowany do masy i wzrostu dziecka i prawidłowo zamontowany zgodnie z zaleceniami producenta,
- jeśli auto jest wyposażone w poduszkę powietrzną pasażera, można przewozić dziecko w foteliku umieszczonym na przednim siedzeniu po dezaktywacji poduszki,
- podróżując z dzieckiem warto robić częste postoje, a w słoneczne dni chronić je przed promieniami słońca za pomocą rolet,
- temperatura w pojeździe ma wpływ na sprawność motoryczną kierowcy - optymalna temperatura w samochodzie to 20-22°C,
- skupienie uwagi kierowcy na drodze to jeden z najważniejszych elementów bezpiecznej jazdy – nic i nikt nie powinno rozpraszać kierującego pojazdem,
- jeśli auto przewozi na bagażniku rowery lub inne bagaże, to należy sprawdzić poprawność ich mocowania, a przy każdym postoju (np. na stacji benzynowej) trzeba kontrolować czy mocowanie nie jest poluzowane. Możliwości ładunkowe dachu auta oraz bagażnika są określone w ich instrukcjach użytkowania i bardzo często ograniczają tę nośność do 50 kg (np. 3-4 rowery). Jednocześnie w instrukcji montażu bagażnika należy sprawdzić, jaką prędkość maksymalną pojazdu dopuszcza producent i jej nie przekraczać. Przewożone bagaże nie mogą zasłaniać świateł samochodu ani tablicy rejestracyjnej.
Podróżując motocyklem:
- należy zadbać o stan techniczny jednośladu, w tym: kluczowych mechanizmów, osprzętu oraz płynów eksploatacyjnych; opon i ich prawidłowego ciśnienia; oświetlenia i lusterek,
- zarówno kierujący motocyklem, jak i jego pasażer muszą stosować homologowane kaski motocyklowe spełniające stosowne normy. Kaski muszą być zapięte, aby mogły spełniać swoją rolę,
- stosuj odzież ochronną wyposażoną w homologowane „protektory” (kurtki, spodnie, buty, rękawice);
- w słoneczne dni stosuj okulary przeciwsłoneczne dostosowane do użytku w ruchu drogowym (tzn. takie, które posiadają symbole oznaczające, że można w nich jeździć samochodem lub motocyklem) lub specjalne osłony przeciwsłoneczne tzw. blendy,
- specyfika jazdy jednośladem wymaga od kierującego dobrej kondycji, zwłaszcza jeśli chodzi o równowagę, refleks czy podzielność uwagi
- pasażer powinien mieć równie wygodne miejsce podróży jak kierowca
- kierujący motocyklem nie może przewozić osoby będącej pod wpływem - czy to alkoholu czy innych środków odurzających. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy pasażer motocykla przewożony jest w koszu/bocznym wózku,
- zanim ruszysz zaplanuj trasę – to oszczędność czasu, ale i komfort podróżowania;
- na drodze przewiduj z wyprzedzeniem potencjalne niebezpieczeństwa i zachowaj odpowiedni bufor od innych pojazdów,
- przewożąc na motocyklu bagaż sprawdź czy jest odpowiednio umocowany, a przy każdym postoju kontroluj czy mocowanie nie jest poluzowane;
- bądź przygotowany na deszcz w trakcie drogi i niedogodności z nim związane – właściwy dobór ubioru to podstawa, szczególnie w dalekich podróżach;
- w upalne dni dbaj o odpowiednie nawodnienie organizmu – odwodnienie wpływa na pogorszenie stanu psychofizycznego motocyklisty, w tym na jego refleks.
Przestrzegajmy zasad kodeksu drogowego, dbajmy o właściwe postawy wpływające na bezpieczeństwo na drodze i bądźmy życzliwi dla innych uczestników ruchu! Więcej informacji na temat bezpieczeństwa w ruchu drogowym - www.obserwatoriumbrd.pl
Komentuj →